Citatio.pl
2020-11-17

Św. Grzegorza Cudotwórcy, Biskupa Neocezaryjskiego

Żył około roku Pańskiego 270.

(Żywot jego był napisany przez świętego Grzegorza Niseńskiego.)

Święty Grzegorz rodem z miasta Neocezarei w Poncie, przyszedł na świat około roku Pańskiego 200, z rodziców pogańskich, i w błędach bałwochwalstwa był wychowany. Wszakże skoro do lat młodzieńczych doszedł, a wysoko w naukach wykształcony zaczął zastanawiać się nad religią pogańską, uznał jéj niedorzeczność i szczerze szukał prawdy. Spotkanie w Cezarei Palestyńskiéj Oryginesa jednego z najuczeńszych Kościoła świętego mężów, dopomogło mu do poznania jéj zupełnie. Oświecony łaską Bożą, został chrześcijaninem.

Nieporzucając jednak zawodu naukowego, w którym słynął jako jeden z pierwszych filozofów swojego czasu, przebywał w Aleksandryi, gdzie wówczas nauki wysoko kwitnęły i gdzie było siedlisko najuczeńszych ludzi. Kształcił się téż i w cnotach chrześcijańskich i jaśniał nieposzlakowanemi obyczajami, wśród młodzieży, która licznie tam ze wszech stron zgromadzała się dla nauk filozoficznych i lekarskich, a życie pogańskie i rozwiązłe wiodła. Najwięcéj zpomiędzy nich zepsuci, zawistném okiem patrzyli na Grzegorza którego pobożność ich rozpustę najsilniéj potępiała; chcąc go tedy okryć niesławą na jaką sami zasługiwali, nasłali na niego znaną w całém mieście nierządnicę, która publicznie domagała się zapłaty, jakoby jéj należnéj, za uczestniczenie jego w jéj wszeteczeństwie. Święty, wcale tém niezmieszany, nieodrywając się od słuchania wykładu profesora który wtedy mówił z katedry, prosił jednego ze swoich towarzyszy, aby tę kobietę niegodziwą uspokoił datkiem jakiego żądać będzie. Młodzież która ją nasłała, miała już swoje za wygrane, ciesząc się że wszyscy poczytają Grzegorza za podobnego im rozpustnika; kiedy oto w téjże chwili, szatan opętał owę nierządnicę, która miotając się po ziemi w strasznych konwulsyach, wyznała publicznie że była zapłaconą, aby oczernić Grzegorza. Ten zaś zdjęty litością nad jéj opłakanym stanem, wezwał nad nią Imienia Pańskiego i wnet ją uzdrowił, chociaż wtedy był tylko katechumenem to jest jeszcze nie ochrzczonym.

Wkrótce potém, przyjął Chrzest święty, i wraz z pobożnym towarzyszem Firmianem z Kapadocyi, udał się do Oryginesa który wtedy filozofią chrześcijańską z wielką sławą wykładał i w naukach świętych biegle młodzieży przewodniczył. Skorzystawszy przy tym wielkim świeczniku Kościoła Bożego niemało, powrócił do ojczyzny mając już sławę wielkiéj nauki męża, a kiedy wszyscy jego krewni i znajomi spodziewali się że wysoki urząd zajmie, który mu na wyścigi z powodu jego znakomitego wykształcenia ofiarowano i będzie starał się o świetny zawód w godnościach światowych, Grzegorz wzgardziwszy tém wszystkiém, udał się na pustynię, z zamiarem spędzenia na niéj całego swojego życia na pokucie i bogomyślności. Lecz inne miał Pan Bóg na niego widoki.

Fedyn Biskup Amazejski, znając jego świątobliwość i wysokie w naukach wykształcenie, postanowił zrobić go kapłanem, a potém co prędzéj wyświęcić na Biskupa. Święty dowiedziawszy się o tém, długo krył się przed nim, przechodząc z jednéj puszczy na drugą. W końcu jednak, ze zrządzenia Bożego Biskup go wynalazł, i chociaż długo Grzegorz wielki stawiał temu opór, wyświęcił go na kapłana, a późniéj postarał się że go zrobiono Biskupem Neocezarei, dyecezyi w któréj wśród licznie osiedlonych pogan, było tylko siedemnastu chrześcijan.

Zanim zasiadł na téj ubogiéj stolicy, uprosił sobie kilka tygodni czasu, do przygotowania się na ustroniu i wyjednania sobie u Pana Boga, przez modlitwę i ostrzejsze jeszcze niż zwykle posty, potrzebne do sprawowania wysokiego urzędu swojego łaski. Pan Bóg zaś, i w sposób cudowny raczył mu przyjść do tego w pomoc. Zesłał mu widzenie, w którém objawiła się mu przenajświętsza Panna otoczona niebieską światłością, a mając obok siebie świętego Jana Ewangelistę, poleciła aby On sam był mistrzem Grzegorza, w tém wszystkiém co do najdoskonalszego sprawowania swojéj Biskupiéj godności, wiedzieć potrzebuje. Ze światła to jakie odebrał ten mąż Boży podczas tego objawienia, ułożył on wyznanie wiary, które późniéj na Soborach powszechnych jako najdoskonalsze streszczenie głównych prawd katolickich przyjęte i odczytywane było. Przytém, powziął wielkie serce na opowiadanie Ewangelii, i udał się do Neocezarei, gdzie miał srogą walkę z pogaństwem rozpocząć i Kościół Boży wśród niego jakby nanowo zakładać.

Przybywszy do swojéj stolicy, zaczął niezwłocznie opowiadanie Słowa Bożego, a Pan Bóg obdarzył go nadzwyczajną łaską czynienią cudów, które widząc poganie, tłumnie się nawracali. Kiedy miał zakładać kościół, nie mógł na to mieć innego miejsca jak szczupły kawałek ziemi, pod samą wielką górą będący. Święty całą noc przetrwał na modlitwie, prosząc Pana Boga aby temu zaradził: a nad rankiem kazał górze ustąpić, i ustąpiła tyle ile potrzeba mu było obszernéj płaszczyzny na wzniesienie kościoła z wielkim cmentarzem i wielkim dokoła placem.

Dwaj bracia, mając dzielić się majętnością po rodzicach im pozostałą, nie mogli przyjść do zgody o jezioro które wśród ich dóbr było, i prosili Grzegorza żeby między nimi sprawę tę rozstrzygnął. Starał się ich pogodzić, lecz napróżno: obaj bracia przybrawszy sobie pewną liczbę ludzi mieli przyjść do krwawéj bójki, którą tylko z powodu nadchodzącéj nocy na dzień następny odłożyli. Grzegorz na całą tę noc pozostał przy jeziorze i pomodliwszy się, nad rankiem rozkazał wodom w imię Pańskie zniknąć a ziemię suchą zostawić, co wnet nastąpiło. Skoro dzień nadszedł, przypadły strony przeciwne z bronią w ręku gotowe do walki, lecz ujrzawszy cud tak wielki zdumieni, wszyscy zostali chrześcijanami, a dwaj bracia osuszoną ziemią bez sporu się podzielili.

Rzeka Likus, w jego dyecezyi płynąca, wylewami swojemi wielkie szkody w polach czyniła. Mieszkańcy tameczni, nie mieli żadnych środków żeby na niéj tamy porobić. Udali się przeto o pomoc do świętego Grzegorza, znając już jego cudotwórczość. Odpowiedział im sługa Boży, iż sam Stwórca zakreślił wodzie jéj granice i że Jego wszechmocności ulegać należy. Jednak ujęty litością nad wielką liczbą biednych rodzin do nędzy przez wylew téj rzeki przywiedzionych, udał się do modlitwy, i wzywając Imienia Chrystusowego poszedł nad brzeg rzeki, gdzie z ufnością w moc Bożą zatknąwszy swój kij pasterski to jest Pastorał Biskupi rzekł: „W Imię Chrystusa Pana, póty twoja granica wodo: wyżéj pod ten kres odtąd nie wylewaj.” Kij ten urosł w wielkie drzewo, i od owego czasu rzeka skoro do niego wzbierze, daléj się nigdy nie rozlewa.

Razu pewnego Żydzi, niewierząc w jego cuda i chcąc pogan o ich fałszu przekonać, kazali jednemu ze swoich położyć się przy drodze którą miał przechodzić Grzegorz, i udawać umarłego; a gdy on nadszedł, prosili go aby im dał czém pokryć trupa, bo nic takiego przy sobie nie mają czémby to uczynić mogli. Chcieli przez to okazać poganom wtedy tam umyślnie nagromadzonym, że Święty nie rozpozna nawet żywego od umarłego, a gdzież dopiéro cuda miałby czynić. Święty Grzegorz zdjął z siebie płaszcz, i oddawszy go im odszedł. A gdy oni uradowani iż go oszukali, kazali wstać temu który umarłego udawał, spostrzegli że w istocie umarł, co znowu wielu pogan nawróciło.

Rozkrzewił już był Grzegorz wiarę świętą w całéj dyecezyi swojéj, gdy wyszedł wyrok cesarza Dyoklecyana aby chrześcijan do ofiar bożkom zmuszano, a opierających się temu śmiercią karano. Radził tedy wiernym swojego biskupstwa, aby ci którzyby nie czuli w sobie dość odwagi do przetrwania męczeństwa, uchodzili w góry i tam ukrywali się póki prześladowanie trwać będzie. Sam téż z dyakonem swoim, ukrył się na górze w jaskini. Urzędnicy cesarscy kazali go pilnie śledzić, a jeden z pogan odkrywszy jego schronienie, przywiódł tam oddział żołnierzy który miał go uwięzić. Widząc ich nadchodzących, Święty kazał będącemu przy nim dyakonowi podnieść ręce na modlitwę i poświęcić się Bogu, co i sam uczynił, Żołnierze do jaskini weszli, lecz ich ujrzeć nie mogli, a wróciwszy powiedzieli że tylko tam dwa wielkie pnie drzewa z suchemi gałęziami widzieli. Uznając w tém cud, Boży ów poganin który świętego Grzegorza wydał skruszony, padł mu do nóg i o Chrzest święty prosił, co téż i otrzymał.

Gdy ucichło prześladowanie, powrócił do swego Biskupstwa Grzegorz. Pomordowanych za wiarę Męczenników ciała wyszukiwał i ze czcią należną grzebał, a imiona ich i szczegóły ich męczeństwa pospisywał, ustanawiając razem dni obchodu ich uroczystéj pamiątki. I rozszerzyła się jego pracą, trudem i gorliwością wiara święta w téj krainie gdzie był Biskupem, tak dalece, że gdy umierał i spytał wielu w dyecezyi jego było jeszcze pogan, a odpowiedziano mu że siedemnastu, rzekł: „Dzięki niech będą Bogu: tylu właśnie było w niéj chrześcijan, gdym na Biskupstwo wstępował.” Umarł roku Pańskiego 270 dnia 17 listopada, i pochowany został w kościele który sam wybudował, a który późniéj pod jego wezwaniem został poświęcony.

Pożytek duchowny

W cudzie dokonanym przez świętego Grzegorza, przez przeniesienie góry z jednego miejsca na drugie, sprawdziły się te słowa Pana Jezusa, w których upewnił nas że ktokolwiek z żywą wiarą górze ustąpić rozkaże, wnet ona ustąpi. Ojcowie święci stosują to i do złego ducha, który wyniesiony pychą, jest jakby górą ciągle nam zawadzającą na drodze zbawienia. Chceszli tę zaporę obalić? Czyń to z żywą wiarą i wzywaj na pomoc Maryi, a za każdą razą tego dokażesz.

Modlitwa (Kościelna)

Spraw prosimy wszechmogący Boże, aby błogosławionego Grzegorza, Wyznawcy Twojego i Biskupa czcigodna uroczystość, i w pobożności dała nam wzrostu nabierać i zbawienia dostąpić. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 986–988.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 910–911

Jakkolwiek święty Grzegorz był wielkim cudotwórcą, zawsze był pokorny i lękał się o swe zbawienie. Wiedział dobrze, że Bóg mu na to udzielił siły czynienia cudów, aby burzył królestwo szatana, a szerzył chwałę Boską. Kto dziwił się jego cudom i chwalił go za to, zasmucał go i zawstydzał. Jak dalekim był od uważania swej osoby za świętą, widać stąd, jak mocno się obawiał sądu Bożego. „Boga się lękajcie i sądu Jego” — wołał zawsze na wiernych. Wiedział dobrze, że Judasz apostoł nie osiągnął zbawienia, mimo, że szatanów wypędzał z opętanych. Miał to niewzruszone przekonanie, że świątobliwość nie polega na działaniu cudów, lecz na pokorze, bojaźni Bożej, stronieniu od świata, pogardzie dóbr ziemskich, miłości Boga i bliźniego. Dlatego prawił często swym owieczkom: „Najwyższym dobrem jest trzymać się Boga, żyć z Nim, unikać grzechu. Lękajcie się Boga, zachowujcie przykazania Jego; wierzcie, że staniecie kiedyś przed sądem Jego i że każdy z was odbierze zasłużoną nagrodę lub karę”. Czytając przeto cuda zdziałane przez Świętych Pańskich, sławmy wszechmoc Boga, w którego imieniu ci wybrańcy cuda czynili, ale zarazem zapatrujmy się na ich cnotliwe życie, ich dobre czyny i bierzmy je sobie za wzór. Jest niezawodnie w Niebie wielka ilość Świętych, którzy nie zasłynęli cudami, lecz byli przykładem pokory, bogobojności, ubóstwa ducha, czystości serca, zamiłowania samotności i miłości Boga. O takie cnoty się starajmy, a będziemy świątobliwymi i zbawionymi bez cudów. O to się też starał św. Grzegorz, a cuda swe tak mało cenił, że pragnął przy śmierci, aby pamięć jego zupełnie zginęła na ziemi, a natomiast imię jego zapisanym zo stało w księdze niebieskiej.

Tags: św Grzegorz Cudotwórca św „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup Orygenes cuda
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.