Citatio.pl
2020-11-25

Św. Katarzyny, Dziewicy i Męczenniczki

Żyła około roku Pańskiego 310.

(Żywot jéj był napisany przez Metafrasta.)

Święta Katarzyna z rodu cesarskiego pochodząca, mieszkała w Aleksandryi, stolicy Egiptu, w połowie IV wieku. Tak wysokie w naukach odebrała wykształcenie, że będąc młodą dziewicą stała w nich na równi z najsławniejszymi uczonymi swojego czasu. Przytém jaśniała przedziwną urodą. Lecz co prawdziwe jéj szczęście stanowiło, była doskonałą chrześcijanką.

Panujący podówczas cesarz Maksencyusz, zawzięty prześladowca chrześcijan, przybywszy do Aleksandryi, wydał najsurowszy wyrok, aby nietylko wszyscy mieszkańcy tego miasta, ale i z najodleglejszych okolic, stawili się do Aleksandryi na dzień na to wyznaczony, w którym miała się obchodzić wielka uroczystość pogańska. Gdy w skutek tego, tłumy ludu zgromadziły się na te bezbożne obrządki pod przewodnictwem Maksencyusza odbywane, Katarzyna zdjęta litością nad tak wielką liczbą dusz uwiedzionych błędami pogańskiemi, wziąwszy z sobą liczny orszak sług swoich, udała się do świątyni w któréj był cesarz, i tak do niego przemówiła: „Czy przystoi tobie o! cesarzu, który tak wielkiém państwem rządzisz, abyś ludzi śmiertelnych za bogów poczytywał? Wszak własni wasi pisarze i filozofowie, nie tają tego iż ci których lud prosty za bogi uznaje, ludźmi tylko byli, którym za niektóre dobrodziejstwa jakie wyświadczyli społeczeństwu, dla zachowania ich pamiątki stawiono posągi, a które ciemnota tylko ludów za bogów uznała. Tak znakomici pisarze jak Diodorus, Plutarch i inni świadczą o tém wyraźnie; nie wątp więc o tém cesarzu, a przykładem twoim nie prowadź tak wielu ludzi na potępienia: bo inaczéj, Bóg prawdziwy wiekuistą męką cię ukarze po śmierci. Uznaj raczéj jednego prawdziwego Boga, który ci i życie dał i koroną cię obdarzył. Słowo Jego przedwieczne, Syn Bogu Ojcu równy, wybawił nas od zguby, w jaką nas wtrącili pierwsi rodzice nasi dopuściwszy się nieposłuszeństwa przeciw Bogu. Syn Boży krzyżową śmiercią Swoją, winę naszę zmazał, otworzył nam wrota do miłosierdzia Bożego, i pokutującym zbawienie wieczne daje. Korzystaj przeto z téj łaski.”

Zdumiał się Maksencyusz na mowę takową, lecz przez wzgląd na wysoki ród Katarzyny, nie chciał od razu karać jéj za to co w jego oczach było wielkiém zuchwalstwem. Przytém ujęty jéj nadzwyczajnéj piękności urodą, poślubienia jéj powziął zamiar. Łagodnemi więc słowy przemawiając do niéj, powiedział iż rozpoczętych obrzędów musi dokończyć, a po nich zawezwie ją do siebie dla dłuższéj rozprawy.

Gdy przybyła, wiedząc że z cesarskiéj krwi pochodzi, przyjął ją z wielkiém uszanowaniem, i w pierwszych słowach jakie do niéj wymówił, zaczął wychwalać jéj piękność. Na co rzekła mu święta dziewica: „Szatani których wy za bogów macie, tak was w swoich sidłach trzymają, iż wam tylko na znikome i niegodne uwagi rzeczy otwierają oczy. Jakąkolwiek jest moja powierzchowność, jestem tylko gliną nędzną, która w proch się obróci, a jeśli podziwiasz tę postać jaką mi dał Pan Bóg, z tego byś się powinien przekonać o potędze takiego Stwórcy, i tę uwielbiać, a nie stworzeniu nikczemnemu zalety przypisywać.” Zaczął po tych słowach cesarz swojéj religii bronić, a gdy spostrzegł z jak niepospolicie uczoną i bystrego rozumu kobietą ma do czynienia, powiedział jéj iż chce aby się o tém wszystkiém co mu mówiła o religii chrześcijańskiéj, rozprawiła z uczonymi filozofami, których w tym celu do siebie zawezwie. „Niech staną, odpowiedziała mu na to Katarzyna, a obaczysz jak Bóg mój usta im zamknie.” Posłał tedy cesarz po pięćdziesięciu najmędrszych w całym kraju filozofów, aby oni Katarzynę o prawdziwości religii pogańskiéj, a fałszu chrześcijańskiéj przekonali. Tymczasem, przed Świętą stanął Anioł, i oznajmił jéj że Pan Jezus w téj rozprawie wspomagać ją będzie, że filozofowie ci nawrócą się i za wiarę umrą, i że ona sama koronę męczeńską otrzyma.

Gdy tedy ci mędrcowie na dwór cesarski przybyli, przyzwano Katarzynę, i w obecności Maksencyuszą i wszystkich panów i pań jego dworu, kazano jéj rozprawiać się z nimi. „Więc ty bogi nasze bezcześcisz” odezwał się do niéj najprzód jeden z owych filozofów za najbieglejszego poczytywany. „Ja im czci nie oddaję jako bogom, odrzekła na to dziewica, bo ich nie za bogów lecz za ludzi tylko uznaję.” – „Dla czegoż, powiedział znowu na to filozof, ty która za mądrą i uczoną uchodzisz, nie podzielasz w téj mierze zdania naszych największych uczonych i najpierwszych wieszczów, którzy ich przecież za bogów poczytują?” — „Bo w tych rzeczach, odpowiedziała Katarzyna, które się tyczą czci należnéj prawdziwemu Bogu, ja słucham nie zdania chociażby najmędrszych ludzi, lecz głosu téj mądrości która jest darem Boga, będącego samą Mądrością, a która mnie oświeca.” I zapytała: „Którzyżto są ci wasi uczeni, uznający za bogów tych, którym wy cześć oddajecie?” A gdy filozof rozprawiajacy wyliczył jéj wielu uczonych pogańskich o ich bożkach piszących, a nic o Chrystusie niewspominających, Święta mu odpowiedziała: „Prawda iż ci których mi przytaczasz, piszą o tych których wy za bogów poczytujecie: ale czyż nie widzisz, że przypisują im oraz jużto chytrość i matactwo, już mściwość i zdradę; to znowu ohydną rozpustę i największe zbrodnie. A czyż mogą być bogami ci, którzy się dopuszczają czynów, na które każdy rozumny i cnotliwy człowiek się wzdryga? Fałszem zaś jest, mówiła daléj, jakoby nikt z waszych znakomitości nie wspominał o Chrystusie. Wszak tyle Sybill najsławniejszych, tylu wieszczów Apolina, wyraźnie przepowiedziało zstąpienie Boga na ziemię, cudowne narodzenie się Jego z Dziewicy, i umęczenie na krzyżu za grzechy rodu ludzkiego.” Poczém przytoczyła im z pamięci, wszystkie tego rodzaju najsławniejsze wyrocznie. Daléj wyłożyła im w krótkich słowach, całą naukę katolicką: o stworzeniu świata, o upadku pierwszych rodziców z którego wynikły wszelkie nędze ludzkie, o miłosierdziu Boga nad ludźmi w zesłaniu na ziemię Syna Swojego, który zadość czyniąc sprawiedliwości Bożéj, podzwignął nas z upadku; o życiu, cudach i śmierci Zbawiciela, i nakoniec o powinności wierzenia w Chrystusa i naśladowania Go w cnotach, a jeśli tego po nas wymaga, i w poniesieniu śmierci dla Niego, jak On ją za nas poniósł.

Owóż, do mądrych słów tych Katarzyny raczył Pan Bóg i moc Swoję przywiązać. Wysłuchawszy ich ów filozof który z nią rozprawiać zaczął; zamilkł, a cesarz zwrócił się do drugich aby się oni odezwali. Lecz ci otwarcie ma odrzekli: „Próżno cesarzu wysilać się będziemy, gdyż przeciw prawdom, które z ust téj dziewicy wyszły, żaden z nas nie do zarzucenia wynaleźć nie może.” Spostrzegłszy tedy Maksencyusz że mowa Katarzyny mędrców tych do wiary katolickiéj nawróciła, uniesiony wściekłym gniewem, rozkazał w tejże chwili stos rozpalić, i wszystkich ich nań wrzucić. Oni zaś usłyszawszy ten wyrok padli do nóg Katarzyny, błagając jéj aby wstawieniem się swojem do Boga, wyjednała im łaskę wytrwania w wierze chrześcijańskiéj, którą chcą wyznawać. Z czego uradowana święta dziewica zawołała: „Przyjmuje was Bóg miłosierny, i wieczną chwałą krótkie wasze cierpienia nagrodzi. Wstępujcie śmiało w te płomienie, to chrzest ognisty, który w jednéj chwili oczyści dusze wasze za przeszłe wasze błędy.” A gdy już ich na spalenie wiedziono, przeżegnała ich krzyżem świętym i Bogu jeszcze poleciła. Stanęli tedy na stosie mężowie wybrani, a Bóg przyjął ich dusze do Nieba.

Lecz rzecz poniekąd dziwna, że w Maksencyuszu wszystko to rozbudziło jeszcze gwałtowniejsze pragnienie poślubienia Katarzyny: wręcz więc jéj oświadczył, że jeśli odstąpi wiary, pojmie ją w małżeństwo i na tronie cesarskim osadzi. Ale mu ona odrzekła: „Napróżno łudzisz mnie tak w oczach twoich świetnemi obietnicami; chrześcijanką jestem i za nic je sobie cenię.” — „A więc, powiedział jéj na to rozgniewany cesarz, chcesz mnie zmusić abym i to ciało twoje tak sławne z urody, dręczyć i katować kazał.” — „Ciało to, odrzekła mu Święta, prędzej lub późniéj, samo w proch się obróci, a przez męki jakie mi zadasz, zjednasz mi w Niebie tém większe nagrody. A przytém z powodu męczeństwa jakie ja poniosę, wielu z dworzan twoich uwierzy w Chrystusa, i razem ze mną pójdą do Niego.”

Widząc cesarz nieugiętą w Katarzynie stałość, z niegodziwéj chuci jaką ku niéj pałał, przeszedł w zajadłość barbarzyńską. Najprzód przez dwie godziny kazał ją żyłami wołowemi okrutnie smagać. Krew lała się strumieniem, całe ciało jakby jedną raną się stało, lud płakał, a Święta ani jęku niewydając, głośno Chrystusa wielbiła. Potém zaprowadzono ją do więzienia, gdzie ją głodem morzyli.

Dziesięć dni już tam przebywała, kiedy niespodzianie, Augusta żona cesarska, słysząc wszystkie szczegóły męczeństwa Katarzyny, przyszła do niéj potajemnie, gdyż od niejakiego czasu i sama pragnęła zostać chrześcijanką, lecz obawiała się męża. Po długiéj rozmowie jaką miała ze Świętą, postanowiła bądź co bądź nawrócenia swojego już nieodwlekać, Nie dość na tém: Porfiryusz, naczelny wódz wojsk cesarskich, który ułatwił to tajemne widzenie się cesarzowéj z Katarzyną, obecny ich rozmowie, także się nawrócił, a skłoniwszy do tegoż dwóchset innych wojskowych, niezwłocznie z nimi wszystkimi Chrzest święty przyjął.

Dwanaście dni trzymano Katarzynę w więzieniu i głodem dręczono, lecz głodu nie cierpiała, bo Pan Bóg przysyłał jéj gołębicę, która ją przez ten czas karmiła, i sam Pan Jezus jéj się okazał, pokrzepiając na duchu na nową mękę która ją czekała.

Jakoż, cesarz kazał przygotować straszną machinę, w któréj urządzone były cztery koła jedno na drugie zachodzące, i nasadzone długiemi ostremi i żelaznemi gwoździami, tak aby wsadzoną pomiędzy nich męczenniczkę, w drobne kawałki szarpały, a jednak długo męczyły. Gdy zawezwał po raz ostatni przed siebie Katarzynę, rozkazał aby machinę rozpuszczono dla przerażenia Świętéj, i wtedy znowu ją nakłaniał do odstępstwa wiary a oddania czci bożkom. Lecz kiedy nic na niéj nie wymógł, kazał ją porwać katom, i w tę okrutną torturę wrzucić; ale gdy chcieli koła jéj w ruch wprawić, zstąpił Anioł z Nieba i roztrzaskał machinę w kawałki, a Katarzyna zdrowa i bez żadnego szwanku stanęła na ziemi. Na widok cudu tak wielkiego, lud cały zawołał: „Wielkim jest Bóg chrześcijański,” a cesarz wydał rozkaz aby niezwłocznie Katarzynę ścięto. Zbliżył się tedy kat, a ona padłszy na kolana w te słowa się modliła: „Panie Jezu Chryste, dziękuję Ci za wszystkie Twoje łaski. Wejrzyj Boże mój na lud ten, aby Cię poznał i na wieki miłosierdzie Twoje wielbił.” I to mówiąc poddała głowę pod miecz i ściętą została, a w miejsce krwi mleko z żył jéj wytrysnęło, na widok czego większa część pogan nawróciła się. Męczeństwo jéj zaszło 25-go Listopada roku Pańskiego 310.

Przed samą śmiercią, z rozmowy katów jaką usłyszala, obawiała się ta miłośnica czystości, aby po jéj ścięciu nie znieważyli oni téj cnoty na jéj dziewiczém ciele, i prosiła Pana Jezusa aby ją od tego uchował. Kiedy bezbożni kaci zamyślali w istocie o tém, Aniołowie porwali jéj ciało, i na górę Synai unieśli.

Pożytek duchowny

Błogosławiona Katarzyna tak wysoko wykształcona, a z czego tak święty użytek zrobiła, jest szczególną Patronką osób głębszym naukom oddających się. Proś ją, aby dla takich wyjednywała u Ducha Świętego to światło, którém w rozprawie z nią oświeceni filozofowie pogańscy, do wiary się nawrócili.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! Któryś Mojżeszowi na szczycie góry Synai przykazania nadał, i w témże miejscu, przez świętych Aniołów Twoich, ciało błogosławionéj Katarzyny Dziewicy i Męczenniczki cudownie umieścił; spraw prosimy, abyśmy za jéj zasługami i pośrednictwem, do téj góry którą jest Chrystus, dostać się zasłużyli. Przez tegoż Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 1015–1018.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 932–933

Chwalebna walka świętej Katarzyny za Chrystusa i naukę Jego jest widocznym stwierdzeniem słów świętego Pawła w liście do Rzymian w rozdz. 5, wierszu 5: „Milość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha świętego, który nam jest dany”.

Duch święty leczy siedmiorakie zło, które kazi i szpeci życie ludzkie. Pierwszym złem jest dziecinne postępowanie wielu ludzi, trawiących całe życie na zajmowaniu się rzeczami błahymi i marnościami. Zapobiega zaś temu Duch święty darem mądrości, zwracając uwagę naszą na rzeczy poważniejsze i większą mające wartość. Drugim złem jest zapatrywanie się wielu ludzi na zewnętrzny pozór rzeczy zmysłowych i uganianie się za nim. Przeciwko temu działa Duch Święty zaostrzając w nas dar wnikania w istotę rzeczy i poznawania cudów ukrytych w stworzeniach, w których Bóg przemieszkuje. Trzecim złem jest zuchwalstwo, z jakim ludzie narażają się na niebezpieczeństwa tego świata. Przeciwko temu uzbraja nas Duch święty darem mądrości i przezorności w wybieraniu tego, co służy ku zbawieniu duszy naszej. Czwartym złem jest ludzka słabość, brak odwagi i namyślanie się w szukaniu Królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego. Na tę ułomność darzy nas Duch święty siłą pokonywania zawad i trudności. Piątym złem to złuda rozumu w rozróżnianiu złego i dobrego. Tutaj uposaża nas Duch święty darem wiedzy, która nam ułatwia poznanie prawdy i nauk Boskich i zastosowanie do nich czynów naszych. Szóstym złem jest wzgarda rzeczy świętych i niebieskich. Od tego złego chroni nas Duch święty darem pobożności, która w nas wytwarza miłość Boga i zaszczepia zamiłowanie modlitwy. Siódmym złem jest zarozumiałość, wskutek której ludzie mało troszcząc się o zbawienie, nawet w największych niebezpieczeństwach nad sobą nie czuwają. Od tego zabezpiecza nas Duch święty darem bojaźni, która wszczepia w nas wstręt do grzechu, obawę utraty łaski Bożej i szczerą pokorę. Starajmy się przeto, abyśmy byli za przykładem świętej Katarzyny przybytkiem Ducha świętego, nie przybytkiem diabła. Wyrzeczmy się złych popędów i skłonności, oddajmy się pod kierownictwo Ducha świętego, aby czyny nasze uczyniły nas godnymi nadprzyrodzonej i wiecznej nagrody.

Tags: św Katarzyna św „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna dziewica męczennik wykształcenie Duch Święty
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.