Citatio.pl
2020-11-28

Bł. Salomei, Królowéj Halickiéj

Żyła około roku Pańskiego 1269.

(Żywot jéj wyjęty jest z kronik klasztoru Klarysek świętego Jędrzeja w Krakowie przez nią założonego, i w którym była zakonnicą.)

Święta Salomea córka króla polskiego Leszka białego i Grzymisławy księżniczki ruskiéj, siostra rodzona Bolesława Wstydliwego, przyszła na świat roku Pańskiego 1202. Tak bogobojnie była wychowaną, a oraz tak wcześnie rozwinął się w niéj rozum dojrzały, że zaledwie miała lat trzy, kiedy za zezwoleniem nawet rodziców, poślubiła Panu Jezusowi dziewictwo dozgonne.

Andrzéj Król Węgierski, z powodów politycznych, życzył sobie aby ją pojął za żonę syn jego Koloman. Z razu król Leszek jéj ojciec, zgodzić się na to nie chciał, a gdy Andrzéj domagał się tego groźnie, odpowiedział mu: „Uczynić tego nie mogę, bo jest Bogu ślubem czystości poślubiona, a większa jest moc króla Niebieskiego nad moc króla Węgierskiego.” Lecz gdy z tego powodu, miało przyjść do wojny z Węgrami, i cały kraj na ciężką wystawić klęskę, panowie i szlachta wymogli na królu, że Salomeę zaręczył z książęciem Kolomanem, i gdy miała rok czwarty, odesłał ją na dwór węgierski, gdzie wraz z narzeczonym swoim, także jeszcze dzieckiem, dalsze wychowanie brała. Uczyniono zaś to z przekonania iż tak ważne pobudki dostatecznemi były do zwolnienia od ślubu czystości Salomeę, tém bardziéj że dzieckiem była czyniąc takowy. Lecz ona z Boskiego natchnienia jakie już wtedy odebrała nie traciła nadziei, że pomimo tego da jéj Pan Bóg pozostać Mu wierną: co téż nastąpiło.

Wzrastając więc obok swojego przyszłego małżonka, i razem z nim jak brat z siostrą wychowując się, młodziutka ta dziewica, a już ducha Bożego pełna, starała się rozżywiać w sercu Kolomana żywą pobożność: zachęcała go szczególnie do wielkiego do Matki Bożéj jako szczególnéj opiekunki czystości nabożeństwa, i rozbudzała w nim coraz większą miłość téj cnoty, a w sobie i w nim przestrzegała jéj najsurowiéj, z roztropnością jéj wiek przechodzącą. Pan Bóg téż błogosławił téj wiernéj Swojéj oblubienicy, i Koloman wykształcił się na młodzieńca i pobożnego i wielce w cnocie świętéj czystości ugruntowanego i rozmiłowanego.

To téż, gdy doszedłszy do lat właściwych, związkiem małżeńskim poślubieni zostali uroczyście, nietrudno było świętéj Salomei wymódz na swoim małżonku wspólne ponowienie ślubu, którym w latach dziecinnych przebywając jeszcze w domu rodziców, związała się była, a którego możność dochowania, od téj pory bezustannie Matce Bożéj polecała. Skoro związek małżeński zawarli, Salomea rzekła do swego małżonka: „Kolomanie, nietrwałą jest uciecha tego świata, różne nieprzyjazne koleje, w jednéj chwili pozbawić jéj mogą. Same tylko cnoty chrześcijańskie i życie pobożne, mogą zapewnić człowiekowi i tu spokéj sumienia, i w niebie wieczne i nieprzemijające szczęście. Roskosze zmysłowe, rychło o niesmak przyprawiają tych którzy się im oddają, i nie mogą iść w żadne porównanie z uciechami w jakie opływają dusze w czystości, dla miłości Boga, żyjące; gdyż żadna inna cnota nie jednoczy duszy naszéj tak ściśle z Panem Jezusem, jak cnota dziewictwa. Jeśli więc dla miłości Jego i my jéj dochowamy w stanie naszym małżeńskim, On za to tém ściśléj połączy serca nasze przywiązaniem duchowém, i da nam dostąpić w Niebie wieńców wiecznéj nagrody, w których niepokalanemu Barankowi śpiewać będziemy hymn nieustającéj chwały, będąc najbliżéj Niego, z najwybrańszemi duchami. O tém cię Kolomanie upewniam śmiało, bo to sam Zbawiciel przyrzekł.” Słowa te, sam Duch Święty zaniósł do serca pobożnego Kolomana, który zgodził się na poślubienie wraz z Salomeą dozgonnéj czystości, i oprócz tego wielcy wielbiciele świętego Franciszka Serafickiego, zostali Tercyarzami, według podanéj przez niego trzeciemu zakonowi Reguły. Całą pierwszą noc po zawarciu małżeństwa a po uczynionym ślubie dziewictwa, przetrwali na gorącéj modlitwie, polecając swoje zobowiązanie się szczególnie opiece Panienki Niepokalanéj Maryi przenajświętszéj, a z głębi serca powtarzali te słowa Psalmu Dawidowego: „Panie wypal ogniem miłości Twojéj, pożądliwość w ciele naszém i w sercu” 1.

Lecz do modlitwy o zachowanie poślubionéj Panu Bogu cnoty, przydawała święta Salomea i umartwienia ciała, posty, czuwania i włosiennicę, wiedząc że bez podobnych środków nad zmysłami trudno zapanować. Każdéj nocy wstawała na długą modlitwę co widząc książe jéj małżonek a obawiając się aby zbytnim czuwaniem nie szkodziła swemu zdrowiu, upominał ją o to mówiąc: „Kochana Salomeo, wiem że do modlitwy budzi cię gorąca miłość Boga, i że na niéj wielkiéj doznajesz pociechy 1 wielkie łaski sobie upraszasz; obawiam się jednak, abyś już nie zanadto trapiła swoje ciało, i nie upadła zupełnie na siłach.” Lecz inu na to pokornie a tak przekonywająco odpowiedziała Święta, że jéj Koloman już i tych i innych umartwień nie wzbraniał. Ona zaś szczególnie zaczęła je podwajać, gdy razu pewnego prosząc Pana Boga aby jej dopomógł do śmierci wiernie ślub swój dochować, usłyszała głos z Nieba do niéj mówiący. „Już się spełniło 2, modlitwa twoja wysłuchaną jest przed obliczem Pańskiém, o co prosisz wszystko otrzymasz.” Wszakże wkrótce potém przekonała się jak pomimo takich łask i zabezpieczeń, chce Pan Bóg abyśmy z naszéj strony pilności w przestrzeganiu każdéj cnoty, a szczególnie najdelikatniejszéj z cnót, cnoty czystości nie zaniedbywali.

Święta, od niejakiego czasu, a najbardziéj od usłyszenia owego głosu z Nieba, ubierała się jak najskromniéj, i raczéj wydawała się jak młoda niezamożna wdowa, aniżeli żona potężnego książęcia, o co nawet przymówił był jéj raz Koloman, powiadając: „Tak się ubierasz jak wdowa, chociaż ja jeszcze żyję.” Owóż, dnia pewnego gdy książe wyjechał na łowy i pewien czas miał na nich zabawić, Salomei przyszła jakaś myśl płocha, przystroić się bardzo świetnie, w czém nawet niejakie upodobanie znalazła. „W tém gdy tak przybrana, siedziała sama w swojéj komnacie wszedł niespodzianie Koloman, prędzéj niż się spodziewała wracający do domu. Ujrzawszy ją, zapomniał na chwilę o uczynionym ślubie i tylko co go nie przełamał; lecz wsparty łaską Bożą, oparł się pokusie, i odchodząc ztamtąd rzekł mężnie i pobożnie: „O! Panie Jezu Chryste racz że uwzględnić, jak wiele mnie kosztującą, czynię Ci ofiarę.” Salomea zaś, widząc na jakie wielkie niebezpieczeństwo wystawiła ją jéj chwilowa lekkość, a z czego wyratowała ją tylko szczególna opieka Matki przensjświętszéj któréj wtedy obrony wezwała, już odtąd jeszcze się skromniéj nosiła, i w obcowaniu z księciem ostrożniejszą była. Przytém jakby na ukaranie się za tę nieroztropność, któréj nawet następstw jakie miała i przewidzieć nie mogła, nosiła ciągle na przemiany trzy włosiennice, jedne od drugiéj ostrzejsze.

Po śmierci króla Andrzeja, dwaj synowie jego podzielili się państwem, i Kolomanowi dostało się Królestwo Halickie. Na tronie tym, zasiadała z nim Salomea lat dwadzieścia pięć, przyświecając ludowi swojemu najwyższemi cnotami, i uszczęśliwiając uczynkami miłosierdzia chrześcijańskiego, które spełniała z hojnością królewską, a ogarniała niemi całe swoje kraje. Po śmierci zaś Kolomana, chociaż panowie i lud oddawali w jéj ręce rządy królestwa, zrzekła się takowych i wróciła do Polski ojczyzny swojej, w któréj panował brat jéj Bolesław Wstydliwy, a miał za żonę świętą Kunegundę. Przywiozłszy z sobą wielkie skarby przez męża jéj zapisane a oraz te które wianem jéj były, część ich użyła na założenie i hojne zaopatrzenie klasztorów, a resztę rozdawszy ubogim, sama została Klaryską w klasztorze w Zawichoście, także przez nią założonym, pod wezwaniem świętego Damiana, na pamiątkę i szczególne uczczenie pierwszego téj Reguły klasztoru w Asyżu, przez świętą Klarę założonego. Od chwili wstąpienia do klasztoru żadnéj z sióstr nie dała się przewyższyć w cnotach zakonnych, i przyświecając niemi jako Opatka przez lat dwadzieścia ośm zgromadzeniu przewodniczyła. Podczas powtórnego najazdu Tatarów na Polskę, w roku Pańskim 1260, gdy zakonnice z innemi mieszkańcami z Zawichosta uchodzić musiały, a dzicz ta zniszczyła klasztor, święta Salomea, przeprowadziła swoje zgromadzenie do Kamienia pod Krakowem i tam nowy klasztor zbudowawszy, jeszcze w nim siedem lat Panu Bogu w wysokiéj świątobliwości służyła.

Nakoniec w roku 1268, słuchając dnia pewnego Mszy świętéj uczuła się słabą, i zaraz blizką śmierć swoję zapowiedziała. Kilka dni tylko chorowała, a jak w całém życiu swojém tak i w cierpieniach jakie wtedy doznała, niezachwianą okazywała cierpliwość. Zwołała do celi, w któréj leżała, wszystkie siostry, a dając im święte upomnienia, polecała im przedewszystkiém miłość wzajemną, i chętne a doskonałe posłuszeństwo. „O przedłużenie zaś życia mojego, przydała, nie proście wcale, bo ja owszem pragnę aby mnie Pan Bóg z tego padołu wyprowadzić już raczył, i mam ufność że za przyczyną przenajświętszéj Matki Swojéj, Chrystus Pan nie odrzuci mnie od królestwa Swojego.” Po przyjęciu ostatnich Sakramentów świętych, już ciągle tylko modliła się i w Bogu słodko się zatapiała. Przed samém skonaniem ujrzano na twarzy jéj wyraz szczególnej radości, i spytano o przyczynę tego: „Widzę, odrzekła, stojącą przede mną przenajświętszą Pannę Boga Rodzicielkę” i to mówiąc ducha w Jej ręce oddała, a w tejże chwili siostry otaczające ujrzały wychodzącą z ust jéj jasną gwiazdę. Umarła dnia 17 Listopada, i tenże dzień miesiąca na jéj uroczystą pamiątkę przeznaczył Papież Klemens X, wpisując ją w poczet błogosławionych.

Pożytek duchowny

Mała płochość, której dopuściła się była błogosławiona Salomea, przystrajając się wykwintniéj, naraziła ją, jak to czytałeś w jéj żywocie, na niebezpieczeństwo przełamania ślubu czystości przez nią uczynionego. Miarkuj z tego, czém są stroje obrażające same z siebie skromność niewieścią, i jakich licznych i ciężkich grzechów stają się pobudką.

Modlitwa (Kościelna)

Boże któryś w błogosławionéj Salomei, królestwa ziemskiego wzgardę, z kwiatem dochowanego w małżeństwie dziewictwa połączył, spraw prosimy, abyśmy za jéj przykładem, czystém i pokorném sercem Ci służąc, koronę wiecznéj chwały w Niebie nabyli. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 1027–1029.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 913

Każdy człowiek jest pasterzem nad duszą i ciałem swoim; jest pasterzem nad zmysłami i namiętnościami, które powinien ujarzmiać. Ciało powinno być posłuszne duchowi, dusza zaś ma być posłuszna prawu Ewangelii i natchnieniom Bożym, to jest, aby się zawsze kierowała nauką i wolą Bożą. Kiedy ciało, zmysły, namiętności nie czują nad sobą rządów pasterza, zostają pod cudzym kierownictwem, to jest grzechu. Człowiek staje się najemnikiem względem swej duszy i nie ma pieczy o nią, bo tak żyje, jak gdyby go własna dusza nic nie obchodziła. Staje się najemnikiem swego ciała, kiedy mu nie zadaje żadnego umartwienia, a zmysły, wiedząc, że nie mają rządów nad sobą, pędzą jak rumak nieokiełzany, kędy im się spodoba. Kto nie panuje nad sobą, gdy widzi nadchodzącą pokusę, opuszcza owce, to jest nie wzbrania przystępu do swego serca namiętności, to ta, znalazłszy w nim miejsce, oddaje go w niewolę grzechu. Oby nam przykład takich Świętych, jak błogosławiona Salomea, oczy otworzył i nauczył nas, jak nam żyć należy.

Footnotes:

1

Psal. XXV. 2.

2

Jan. XIX. 30.

Tags: bł Salomea „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna dziewica księżna czystość Maryja małżeństwo pokuta św Kunegunda
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.