Citatio.pl
2020-11-29

Św. Saturnina, Biskupa i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 80.

Żywot jego był napisany przez Gwidona Biskupa Lodewskiego.)

Święty Saturnin pierwszy Biskup Tuluzki, we Francyi był rodem z Peloponezu z miasta Patras, i pochodził z rodu królów tamecznych. Żył on za czasów świętego Jana Chrzciciela, a gdy zasłyszał o jego apostolstwie, udał się do Ziemi Żydowskiéj, gdzie ten przesłannik Zbawiciela zapowiadał przyjście Pańskie, i przyłączył się do liczby jego uczniów. Aby swobodniéj nowo obranemu zawodowi oddać się, wielkie swoje majętności rozdał ubogim, i już świętego Jana nie odstępował.

Gdy przyszło do tego, że święty Jan Chrzciciel okazał uczniom swoim Zbawiciela, do którego przyjęcia ich przygotował, a było to wtedy kiedy spostrzegłszy Pana Jezusa rzekł do nich: „Oto Baranek Boży! oto który gładzi grzechy świata” 1, święty Saturnin wraz ze świętym Andrzejem i świętym Piotrem Apostołami, którzy także byli uczniami świętego Jana Chrzciciela, poszedł za Chrystusem Panem, stał się uczniem Jego. Od téj pory już go nie odstępował, i piszą, że kiedy Pan Jezus przyjmował Chrzest w Jordanie, świętemu Saturninowi, stojącemu na brzegu, dał do trzymania suknię swoję, kiedy w rzekę wchodził. Jako więc jeden z najpierwszych uczniów Zbawiciela, był obecny późniéj cudowi pomnożenia pięciu chlebów przez Syna Bożego, a także znajdował się w Wieczerniku, kiedy Chrystus Pan postanowił przenajświętszy Sakrament. Następnie wraz z Apostołami miał szczęście ujrzeć Pana Jezusa, gdy on po Zmartwychwstaniu, okazał się im w mieszkaniu w którém zamknięci byli. Nakoniec był jednym z dwóch uczniów wspomnianych przez Ewangelią, którzy znajdowali się przy Piotrze, kiedy się mu Pan Jezus przy morzu Tyberyadzkiém objawił i należał do liczby tych którzy wtedy na rozkaz Zbawiciela zarzuciwszy sieci w morze, dla wielkiéj liczby złowionéj ryby wyciągnąć ich z wody nie mogli.

Nieodstępując tym sposobem Apostołów znajdował się także wraz z nimi w Wieczerniku, w chwili kiedy na nich zstąpił Duch Święty. Po otrzymaniu téj łaski, wysłany został ns ogłaszanie Ewangelii Chrystusowej ludowi pogańskiemu. Najprzód puścił się ku Wschodowi, przebiegł Palestynę, doszedł aż do Hierapolis miasta w Azyi położonego, i dotarł nawet i do krainy Medów graniczącej z Persyą. Wszędzie gdzie przechodził, na stwierdzenie wiary którą głosił, uzdrawiał chorych, oczyszczał trędowatych, z opętanych czartów wyganiał, i inne podobne czyniąc cuda wielu pogan nawrócił.

Wróciwszy z téj wycieczki udał się do Antyochii, gdzie przebywał święty Piotr, aby dalsze od niego odebrać rozkazy. Ten święty Apostoł wtedy właśnie udając się do Rzymu, wziął z sobą i świętego Saturnina, i ztamtąd wysłał go do Francyi dla: nawracania pogan w téj części świata.

Sługa Boży przybył najprzód do miasta Arlu w Prowancyi, a kazaniami swojemi nawróciwszy i ochrzciwszy wielu pogan, udał się do miasta Nym (Nimes) w Langwedocyi, a i tam zaszczepiwszy wiarę świętą, puścił się z kilku już uczniami którzy się z nim połączyli, do miasta Karkasony. Tam poganie upartszymi się okazali, i świętego Saturnina wraz z dwoma jego uczniami wtrącili do ciemnego więzienia. Lecz z tego cudownie wyprowadził ich Pan Bóg i poszli do Tuluzy. Skoro do tego wielkiego miasta przybył Saturnin, wszystkie wyrocznie pogańskie umilkły. Zdziwiło to mieszkańców, a następny wypadek zwrócił ich szczególną na niego uwagę. Żona najbogatszego mieszkańca Tuluzkiego Agatona, od lat wielu dotknięta była najstraszniejszym trądem. Zdarzyło się że spotkawszy się z Saturninem i wdawszy się z nim w rozmowę, nawróciła się, ochrzczoną; została, i w téjże chwili od trądu uleczona. Na widok cudu tego, nietylko całą rodzina i domownicy Agatona nawrócili się, lecz i większa część miasta Chrzest święty przyjęła.

Wkrótce potém Saturnin poszedł do krainy Gaskońskiéj, a gdy tam przebywał, dowiedziawszy się o śmierci męczeńskiéj świętego Piotra wystawił na cześć jego kaplicę w miejscu gdzie teraz jest miasto Osz (Auch). Przybywszy zaś do miasta Eouzu, nad rzeką Duzą, i nawróciwszy tam wielką liczbę pogan, wybudował kościół na cześć przenajświętszéj Maryi Panny, już wtedy wniebowziętéj i wyświęcił na pierwszego Biskupa téj krainy, Paterna jednego z uczniów swoich.

Potém wrócił do Tuluzy, i gdy sam zajmował się obsługą około chrześcijan przez niego w tém mieście nawróconych, świętego Honetta ucznia swojego, do miasta Pampeluny w stolicy królestwa Nawareńskiego posłał, aby tam zaniosł światło Ewangelii. Gdy w téj krainie wtedy Święty ten zaczął głosić słowo Boże, a niewielu pogan mógł nawrócić, dowiedział się od nich, że gdyby do nich przybył sam święty Saturnin, o którego cudotwórstwie wiele już słyszeli, a i pomiędzy niemi cudami potwierdził swoję naukę, prędzéjby w nią uwierzyli. Święty Honett pośpieszył z powrotem do świętego Saturnina, i przybywszy zdał mu sprawę z tego co go pomiędzy Nawarejczykami spotkąło. Święty Saturnin, puścił się niezwłocznie w drogę, i w dni parę z tymże uczniem swoim stanął w Pampelunie. Po kilku kazaniach i wielu cudach jakie tam uczynił, tak Pan Bóg jego apostolstwu pobłogosławił, że jak to czytamy w lekcyach Brewierza o tym Świętym, w przeciągu jednego tygodnia czterdzieści tysięcy pogan Chrzest przyjęło, a w ich liczbie święty Firminian, który był potém pierwszym tego miasta Biskupem. Mieszkańcy takim przejęci zostali wstrętem do błędów pogańskich, że sami porozwalali dawne świątynie i pogruchotali bożyszcza.

Z Pampeluny, święty Saturnin zrobił dalszą wycieczkę: udał się do Hiszpanii i tam przebiegł Galicyą i krainę Toledańską, wielką liczbę dusz pozyskując Chrystusowi Panu.

Wróciwszy znowu do Tuluzy po dwuletniéj nieobecności, znalazł Tuluzanów nierównie gorzéj dla wiary chrześcijańskiéj usposobionych. Niektórzy z nawróconych przez niego do pogaństwa wrócili, a kapłani pogańscy wzburzywszy lud przeciw świętemu Papulowi, którego na swojém miejscu zostawił był Saturnin, zadali mu śmierć męczeńską. Przewidując że i jego taki los czeka, Święty postanowił mimo tego, już się ztamtąd nie wydalać. A że z obawy oburzonych coraz groźniéj na niego pogan, w samém mieście nikt mu nie chciał dać przytułku, osiadł w małéj chatce za miastem. Lecz ztamtąd, ciągłe robił wycieczki dla miewania nauk i kazań któremi nawróconych w wierze utwierdzał, coraz nowe zdobycze wyrywając szatanowi, i jak mu to zwykłém było czyniąc różne cuda. Między innemi wyzwolił od złego ducha córkę Wielkorządcy Tuluzkiego Marcelusza, który tak mu się okazał niewdzięcznym, iż wkrótce potém skazał go na śmierć męczeńską.

Kapłani pogańscy dopatrzyli się że ich wyrocznie milczały ile razy Saturnin był w mieście, a wydawały swoje wyroki, gdy się z niego wydalał. Widząc zaś że Święty, zamierza już tam stale zamieszkać, postanowili go zgładzić. Gdy dnia pewnego Saturnin szedł ulicą do swojéj kapliczki aby w niéj Mszę świętą odprawić, jeden z kapłanów pogańskich, wskazując na niego, zaczął wołać do ludu: „Oto główny wróg bogów naszych, schwytajcie go: potrzeba nam pomścić na nim zniewagi jaką im czyni, niech zginie jeśli im nie odda czci należnéj.” Po tych słowach, poganie z krzykiem i tłumnie rzucili się na Świętego, otoczyli go zewsząd, zaczęli go tłuc, policzkować, i nakoniec kijami uderzać, a potém odarłszy go z odzienia, okrutnie ubiczowali. Święty wiedział z objawienia że go w tym dniu męczeństwo czeka, i wychodząc z domu wziął był z sobą trzech księży z tegoż miasta rodem, którzy mu towarzyszyli, i których prosił aby go nie odstępowali, gdy go poganie zamęczać będą. Lecz trzéj ci księża, jak tylko ujrzeli motłoch rzucający się na Biskupa, uciekli. Boleśnie tém dotknięty mąż Boży, zawołał do Pana Boga. „Panie! niech Biskupem téj dyecezyi, nigdy nie będzie ksiądz rodem z tego miasta.” Co dotąd się spełnia.

Tymczasem zbiegło się coraz więcéj pogan, którzy niepoprzestając na mękach już Świętemu zadanych, związali go sznurami i powlekli do głównej swojéj świątyni Tuluzkiéj, gdzie wszystko było przygotowane, do składania ofiar bożkom. Stanąwszy z nim przed ołtarzem, rzekli do niego: „Więc to ty szydzisz z naszych bogów, i okrywasz niesławą religią ojców naszych; musisz teraz uklęknąć przed temi bogami, i palić im kadzidła. Jeśli tego nie uczynisz, w miejsce wołu który miał im być zaofiarowany, sam tu zabity zostaniesz.” – „Jakże chcecie, odpowiedział im Święty, abym oddawał cześć bałwanom, albo raczéj szatanom, którym wy się kłaniacie, kiedy oni się mojéj obecności lękają, i jakto sami wiecie, ile razy jestem w mieście wyroczni swoich wydawać nie śmią.” I po tych słowach, zwracając się do Pana Boga, i prosząc go o potrzebne wsparcie do przeniesienia mąk jakie widział że mu przygotowują, wzniosłszy ręce i oczy do Nieba rzekł: „Panie! teraz to potrzeba jest abyś wyciągnął do mnie prawicę Twoję, i silnie mnie nią ujął, abym się nie potknął na drodze świętych praw Twoich. Racz mi udzielić siły, do chętnego przeniesienia męczarni które mi mają zadać Twoi i moi wrogowie.” A gdy tę modlitwę skończył stanął przed nim Anioł przecudnéj postaci, upominał go aby był wytrwałym, i upewnił o nagrodzie którą mu Pan Bóg przeznaczył w Niebie. Wzmocniony na duchu święty Męczennik, gdy powtórnie znaglali go poganie do oddania czci bożkom, podobnąż jak pierwiéj dał im odpowiedź, przydając że i oni wiedzieć powinni, że cześć jakiéj się od niego domagają, należy się tylko Bogu prawdziwemu Stworzycielowi Nieba i ziemi i Synowi Jego równemu mu we wszystkiém, Jezusowi Chrystusowi.

Wtedy barbarzyńcy podwoili okrucieństwa nad sługą Bożym: darli mu skórę żelaznemi hakami, ćwiczyli go rózgami, i jak Panu Jezusowi dawali policzki i w twarz jego pluli. Potém związali go sznurami, i znowu przed bałwana przywiedli, aby się mu pokłonił. Wszystko to nie zachwiało jego męstwa: „Wszak już wam oświadczyłem, rzekł znowu do nich, że nie pokłonię się waszym bałwanom, bo nie mogę i nie powinienem czcić innego Boga, jak Boga chrześcijańskiego. Od Niego oczekuję nagrody za trudy moje i korony chwały, którą zaszczyca wszystkich którzy aż do końca w służbie Jego wiernie wytrwają. Otom gotów za Niego życie moje położyć, chociażbyście mi zadali wszelkie męki, jakie okrucieństwo wasze wymyślić potrafi. O! gdybyście przezto przynajmniéj sami przejrzeli i uznali prawdę, a pozbywając się ciemnoty pogańskiéj, uwierzyli w tego Boga, który jeden tylko jest Bogiem prawdziwym. Uznajcie go, błagam was i nawróćcie się, abyście nie poszli na potępienie.”

Nie poruszyły te słowa wcale tych nieszczęśliwych zaślepieńców, ani nawet to, że gdy je Saturnin wymawiał, bałwany pospadały same z ołtarzów, i przy nogach jego w gruz się porozsypywały. Poganie i na cud ten nieczuli, temiż gruzami go obrzucali, a chcąc go ukamienować wołali wściekle: „Zabić go, zamordować co prędzéj.”

Przy świątyni był byk młody i bystry, przeznaczony na ofiarę: do jego tedy nóg tylnych przywiązali sznurami Saturnina, i z nim dzikie to zwierzę popędzili po skalistéj górze, kłuciem, bielem i paleniem pobudzając je żeby gwałtowniéj leciało. Po chwili téż, z roztrzaskanéj czaszki Świętego mózg i krew wytrysnęły, i dusza jego uleciała do Nieba. Poniósł śmierć męczeńską 29 Listopada około roku Pańskiego 80.

Pożytek duchowny

Święty Saturnin, jest uważanym w Kościele Bożym jako jeden z głównych Patronów dobrej śmierci. Przejmij się żywo tą prawdą że od stanowczéj chwili przejścia twojego z tego świata na tamten, zależy los całéj dla ciebie wieczności. Proś więc tego Świetego, aby w godziną twojéj śmierci wstawieniem swojém cię wspierał.

Modlitwa

Boże! który nam pamiątkę przejścia do Nieba błogosławionego Saturnina Męczennika Twojego, obchodzić dozwalasz, racz nas za jego zasługami, zawsze, a szczególnie w godzinę śmierci naszéj, łaską Twoją wspierać Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 1030–1032.

Footnotes:

1

Jan I. 29.

Tags: św Saturnin „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup męczennik św Jan Chrzciciel śmierć
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.