Citatio.pl
2020-12-01

Św. Floryana, Męczennika

Żył około roku Pańskiego 280.

(Żywot jego znajduje się w dziełach świętego Wincentego Feraryusza.)

Święty Floryan przyszedł na świat w pierwszéj połowie trzeciego wieku. Z młodych lat jego żadnych nie mamy szczegółów: to tylko wiadomo że był gorliwym chrześcijaninem, z czém starannie ukrywać się musiał, tém bardziéj że służył w wojsku cesarzów Dyoklecyana i Maksymina, najzawziętszych wrogów imienia chrześcijańskiego. Posiadał wyższy stopień wojskowy i dowodził niewielkim oddziałem, kiedy wybuchło pod panowaniem tych dwóch tyranów, jedno z najsroższych prześladowań wyznawców Chrystusowych. Wyśledzano ich najstaranniéj w jakimkolwiek byli stanie, wyszukiwsno po lasach i jaskiniach gdzie się ich wielu kryło, i dla zmuszenia do oddania czci bożkom pogańskim i wyrzeczenia się wiary świętéj, zadawano im najsroższe męki. Wszędzie lała się krew męczeńska, i tysiące wiernych ponosząc najstraszniejsze katusze oddawało życie za Chrystusa.

W żadném inném prześladowaniu, ani z czasów poprzednich ani późniejszych, nie padło tylu Męczenników pod okrutnemi razami pogan ilu wtedy, gdyż nigdy z większą pilnością i zajadłością nie wyszukiwano ich wszędzie, tak że jak się wyrażają współcześni pisarze nie było najodludniejszego zakątka wielkich i licznych podówczas puszcz i lasów najdzikszych, gdzieby nie dosięgali siepacze pogańscy, w pogoń za chrześcijanami wielkiemi gromadami wysyłani.

Święty Floryan znajdował się w mieście Tecya, kiedy doszła go wieść że w Noryku rzymskim w mieście Laureaku wielkorządca nazwiskiem Akwilinus, odznaczający się nienawiścią do chrześcijan i najokrutniejszém z nimi obchodzeniem się, pojmał czterdziestu żołnierzy z oddziału którym on właśnie dowodził. Bylito bowiem chrześcijanie o których wierze wtedy dopiéro dowiedzieli się poganie, a których ów Wielkorządca zamknąwszy w więzieniu najokrutniejszemi mękami zmuszał do wyrzeczenia się wiary. Wiadomość o tém rozbudziła we Floryanie pragnienie osiągnięcia korony męczeńskiéj za którą oddawna wzdychał, któréj nie śmiał jednak dotąd dobijać się wystawiając się dobrowolnie na męczeństwo, gdyż obawiał się aby to nie było z jego strony zuchwałą zarozumiałością i zbytniém rachowaniem na swoję wytrwałość, za co mógłby mu Pan Bóg ująć potrzebnéj do tego łaski. Lecz gdy posłyszał że jego podwładni żołnierze już święty bój toczą, zdało ma się obowiązkiem jak w każdéj innéj walce, tak i w téj w któréj chodziło o zdobycie Nieba być przy nich i im przewodzić. Gdy więc wyjeżdzał z miasta Tecya, żegnając się ze swoimi współwyznawcami, których tam pewna liczba była jeszcze przez pogan niewyśledzona, rzekł do nich: „Módlcie się za mnie, bo udaję się do Laureaku, dla Chrystusa mojego męki ponieść i życie za Niego oddać.”

W drodze będąc spotkał żołnierzy także z jego oddziału będących ale pogan, i spytał ich dokąd i poco idą. „Iżali nie wiesz. odpowiedzieli mu, że cesarz ponowił rozkaz do Wielkorządcy Akwilinusa aby chrześcijan wyszukiwał jak najstaranniéj, i albo najsroższemi mękami zmusił ich do oddawania czci bogom naszym, albo śmiercią ukarał. Przeto i my wysłani jesteśmy w tym celu.” Słysząc to święty Floryan, uniesiony żądzą otrzymania korony męczeńskiéj, i jak wnosić należy ze szczególnego natchnienia Ducha Świętego rzekł do nich: „Nie macie potrzeby dłużéj się trudzić i daleko szukać takich jak wam potrzeba: oto mnie macie, bo i ja jestem chrześcijaninem.” Zdumieli się żołnierze słysząc tak śmiałe jego wyznanie; zawahali się nawet przez chwilę eo im czynić wypada, gdyż dowódcę swego bardzo szacowali i miłowali, lecz obawa srogiéj odpowiedzialności jakąby ściągnęli na siebie gdyby rozkazu Wielkorządcy nie wykonali, przemogła. Ujęli świętego Floryana, zaprowadzili do Laureaku i stawili go przed Akwiliniuszem, mówiąc: ,„Nie trzeba nam było tą razą długo szukać, oto jest Floryan nasz dowódca, który sam wyznaje iż jest chrześcijaninem.”

Wielkorządca który go znał, a nie przypuszczał aby był wyznawcą religii tak surowo zakazanéj przez cesarzów i którą tak srogo prześladowano, zdziwiony powiedział do Florpana: „Cóż to ja słyszę! Czyżby to prawda była żeś ty chrześcijaninem?” — „W istocie tak jest” odpowiedział Święty. — „A więc zawołał Akwilinius, musisz niezwłocznie złożyć ofiarę bogom naszym, bo w przeciwnym razie na okrutne cię męki wydam. a jeżeli to cię nie przywiedzie do spełnienia woli cesarzów śmiercią cię ukarzę.” — „Ofiary bogom fałszywym, odrzekł żołnierz Chrystusów, nigdy nie złożę; a ty czyń ze mną co chcesz i postąp jak ci rozkazano.” Wtedy tyran skazał go na zbicie kijami, do czego kaci niezwłocznie się wzięli, z największém barbarzyństwem pastwiąc się nad nim aby jak mówili pomścić zniewagi cesarskiéj, jakiéj według nich dopuszczał się jeden z wyższych jego wojskowych, wyznając religią przez niego zakazaną. Wśród téj katuszy Święty nie wydał ani jęku, ani najmniejszéj nie objawił niecierpliwości, a gdy zajadle okładali go kijami on głośno w te słowa się modlił: „Boże Tyś nadzieja moja! zaprzeć się Ciebie Stwórcy i Odkupiciela mojego nie mogę. Twój jestem żołnierz, niech mnie broni ręka Twoja, nie od katów, którzy tylko ciało moje katować mogą, o co nie dbam, ale od braku męstwa w poniesieniu mąk za Ciebie, Daj mi mocne serce ku przeniesieniu ich wytrwale a policz mnie pomiędzy wierne sługi Twoje którzy przede mną wytrwali aż do śmierci przy wyznawaniu Imienia Twojego i podeptaniu szatana i zdrady jego.” Słuchał tego Akwiliniusz, a sądząc że Święty zachwiał się na duchu kiedy pomocy Bożéj wzywa, zawołał znowu: „Ofiaruj bogom, a wnet cię uwolnię.” A Święty Floryan na to mu odpowiedział: „Miniemasz żem ja dopiéro w Chrystusa uwierzył i żem świeży w służbie Jego? Dawno jestem sługą Jego chociaż wiernie służę w wojsku cesarskiém. Przetoż szatan mocy nade mną mieć nie może. Ty także z ciałem mojém możesz czynić co ci się spodoba, ale duszy ani tknąć nie masz władzy, bo nią sam Bóg rządzi. We wszystkiém co się tyczy wojskowéj służby gotów jestem słuchać cię jako mojego zwierzchnika, ale abym się szatanom kłaniać miał, do tego mnie nigdy nie zniewolisz.” Na te słowa Wielkorządca srożéj bić i katować go kazał, a Floryan znowu do niego: „Napróżno pastwisz się nade mną; możesz jeszcze większy gniew twój i okrucieństwo wywrzeć na mojém ciele, a jednak nie wymusisz na mnie tego, czego niegodziwie wymagasz. Możesz nawet rozniecić stos palący się, a ja w Imię Pana naszego Jezusa Chrystusa wnijdę w ogień śmiało, lecz ofiar szatanom nie złożę.” Wtedy tyran kazał go żelaznemi hakami targać, tak że mu cały grzbiet w jednę ciężką ranę wnet zmienili, lecz Święty z wesołém obliczem wszystko to znosił i głośno Chrystusa chwalił. Widząc Akwiliniusz tak wielką stałość i wytrwałość jego, niespodziewając się jéj przemódz dłuższemi mękami, osądził go na śmierć przez wrzucenie w płynącą tam rzekę Anizus zwaną.

Szedł Floryan wesoło, radując się iż wkrótce już w Niebie odbierze nagrodę swojéj śmierci męczeńskiéj, a gdy na most nad rzeką będący, z którego zrzucić go mieli, przybyli, uwiązali mu wielki kamień u szyi. Zaś sługa Boży ukląkł i prosił aby mu przez chwilę dozwolili się pomodlić, na co poganie zgodzili się. Wtedy wpadł w zachwycenie, a że się ono przedłużało a kaci nie śmieli przerwać mu tak cudownéj modlitwy, jeden z obecnych przyskoczył do niego, i wyrzucając oprawcom opieszałość w spełnieniu danego im rozkazu, sam go z mostu w rzekę zepchnął. Lecz wnet uczuł nad sobą karzącą rękę Boską: w tejże chwili pękły mu oczy i wyciekły ze strasznym bolem. Ciało zaś Świętego już umarłego uniesione nurtem rzeki, przez wodę wyrzucone zostało na brzeg w miejscu bardzo od miasta odległém, gdzie pojawił się nadzwyczajnéj wielkości orzeł, który je strzegł od innego ptastwa i dzikich zwierząt.

W dni kilka potém święty Floryan.objawił się we śnie pewnéj pobożnéj niewieście na imię Walerya, i wskazując miejsce w którem leżało ciało jego, polecił jej aby je na inném właściwszém pochowała niezwłocznie. Ona chcąc to spełnić a ukryć przed poganami, tajemnie zwłoki błogosławione na wóz włożyła, przykrywszy je chrustem i wiozła. Lecz że odległość od miejsca jéj wskazanego do pogrzebania ciała była znaczna, a upał dokuczliwy, woły u wozu będące, wśród drogi ustały od braku napoju. Wtedy zafrasowana tém owa kobieta, zaczęła modlić się do Boga wzywając pośrednictwa Świętego którego relikwie wiozła, i w téjże chwili wytrysnęło przed nią Źródło żywéj wody, któréj napiwszy się wołki, poszły daléj w drogę i Walerya zwłoki tego wielkiego Męczennika pogrzebała na miejscu przez niego wskazaném.

W dziewięć wieków potém, bo w roku Pańskim 1183, Kazimierz syn Bolesława Krzywoustego na tronie Polskim zasiadający, pragnąc mieć ciało jednego ze słynnych Męczenników w Kościele Bożym czczonych, wyprawił do Rzymu do Ojca świętego Lucyusza III posłów, z usilną prośbą aby mu święte zwłoki którego z mężnych Wyznawców Chrystusowych wsławionych w chrześcijaństwie przysłać raczył. Pobożnemu temu żądaniu zadość uczynił Papapież i przez Epidyusza Biskupa Maryńskiego posłał do Polski kości świętego Floryana. Przyjął je Kazimierz ze czcią wielką a wyszedłszy naprzeciw nich o siedem mil za Kraków i ztamtąd ciągle pieszo idąc z processyą duchowieństwa i ludu, do miasta wprowadził. Umieszczono je najprzód na przedmieściu zwaném Kleparz, gdzie Kazimierz pod wezwaniem tegoż Świętego piękny kościół wybudował, zaopatrzywszy takowy na zawsze w znaczne dochody do utrzymania przy nim Kanoników. Późniéj pozostawiwszy w tym kościele tylko ramię świętego Floryana, resztę zwłók jego przeniósł do kościoła na Wawelu w Zamku Królewskim będącego, gdzie dotąd wielkiemi i licznemi cudami słynie.

Święty Floryan jest szczególnym Patronem przeciw klęskom od ognia pochodzącym, z powodu iż mieszkańcy Krakowa cudownéj jego opieki w téj mierze wielokrotnie doznali.

Pożytek duchowny

Proś świętego Floryana aby cię strzegł opieką swoją od szkód od ognia pochodzących, lecz oraz polecaj jego opiece tych, którzy tą klęską, tak często w czasach naszych zdarzającą się, są dotknięci, A także proś go i dla nich i dla siebie, gdybyś tego rodzaju szkody doznał, o wyjednanie u Boga łaski pokornego poddania się jak każdemu, tak i takiemu dopustowi Jego.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! który nas uroczystością błogosławionego Floryana Męczennika Twojego rozweselasz, daj miłościwie abyśmy obchodząc pamiątkę jego tryumfu na ziemi, dostąpili weselenia się razem z nim w Niebie. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 1037–1039.

Tags: św Florian „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik żołnierz
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.