Citatio.pl
2020-12-02

Św. Bibiany, Dziewicy i Męczenniczki

Żyła około roku Pańskiego 362.

(Żywot jej wyjęty jest z Akt męczeńskich kościoła Rzymskiego.)

Święta Bibianna pochodziła z rodziny Rzymskiéj, któréj kilku przodków piastowało najwyższe urzędy w tém państwie, a z rodziców tak świątobliwych, że oboje śmierć męczeńską za wiarę ponieśli, równie jak i jéj siostra rodzona święta Demetryada. Bibianna przyszła na świat w połowie IV wieku. Ojciec jéj Flawian, był wielkorządcą Rzymskim, to jest najwyższym urzędnikiem w cesarstwie. Podczas okrutnego prześladowania chrześcijan, wszczętego przez cesarza Juliana odstępcę, gdy go zmuszano do wyrzeczenia się wiary, Flawian mężnie przy niéj stojąc, został z godności swojej złożony, z przywilejów patrycyusza Rzymskiego odarty, i skazany na niewolnika. Nie dość na tém: okrutny tyran prześladujący podówczas Kościół, pastwiąc się z większém jeszcze barbarzyństwem nad tym mężnym wyznawcą Chrystusa, zasłał go do ciężkich robót, na zabójczych bagniskach w Toskanii, wydając przytém wyrok aby go jak ostatniego zbrodniarza wypalonym na czole znakiem do reszty zhańbiono. W tych ciężkich robotach, gdzie się z nim, a także z rozkazu cesarskiego, surowiéj niż ze wszystkiemi złoczyńcami obchodzili, poniósł on śmierć męczeńską, któréj pamiątkę Kościoł obchodzi w dniu 22 Grudnia.

Małżonka jego Dafroza, matka świętéj Bibianny, równiéż jak mąż jéj wytrwała w wierze świętéj, ściągnęła na siebie gniew odstępcy. Najprzód uwięził ją we własnym jéj domu, a gdy widział że święta ta niewiasta przemódz się tém nie daje, zagrabił cały Jej wielki majątek, i zamknął znowu z dwiema córkami pod ściślejszą jeszcze strażą w osobném więzieniu, i chciał głodem umorzyć lub do odstępstwa od wiary przywieść. Nareszcie gdy i takiemi katuszami nie zachwiał Jéj stałości, skazał ją na ścięcie. Święta Dafroza poniosła śmierć męczeńską 4 Stycznia i w tymże dniu obchodzi się jéj święto.

Po śmierci świętego Flawiana i świętéj Dafrozy, rodziców Bibianny, nasza Święta wraz z siostrą swoją Demetryadą, pozostały w więzieniu, podobnegoż losu spodziewając się. Na miejsce ich ojca, cesarz Julian wyniósł był na godność wielkorządcy Rzymskiego niejakiego Aproniusza, swojego najpierwszego oblubieńca, równie jak on przejętego błędami i zabobonami pogańskiemi, zawziętego wroga imienia chrześcijańskiego, a w całém państwie znanego z rozpustnego życia i barbarzyńskiego okrucieństwa. Jemu téż Julian całą sprawę Flawiana powierzył, on ją z największą przeciw niemu zawziętością prowadził, on i świętą Dafrozę skazał na śmierć, a teraz miał znowu całe swoje barbarzyństwo wywrzeć, na pozostałych po nich dwóch córkach Bibiannie i Demetryadzie. Do jego zaś tém większéj na nie zawziętości, przyczynił się jeszcze i następujący wypadek.

Pod tęż porę zaślepł on na jedno oko. Zausznicy wmówili w niego (co im nie trudno było gdyż i on sam najpotworniejsze miał o chrześcijanach wyobrażenie), że w skutek to czarów któremi chrześcijanie ciągle się posługują, i w których nadzwyczajną posiadają biegłość, przyprawiony został o to kalectwo. To większą jeszcze zapalczywość wzbudziło w Aproniuszu przeciw wiernym, a szczególnie przeciw Bibiannie i Demetryadzie, których rodziców niedawno był pomordował, i wnosił że mszcząc się to za nich głównie, chrześcijanie ślepotę na niego zesłali.

Kazał więc stawić obie święte dziewice przed sobą, a zwykle srogi i straszny dla chrześcijan, tą razą do najwyższego stopnia był rozwścieklony. Skoro więc one stanęły przed nim okute w kajdany i otoczone strażą, oświadczył im groźnie, że albo w tejże chwili uczynią uroczyste wyrzeczenie się wiary w Jezusa Chrystusa, i oddadzą publicznie cześć bożkom, albo ulegną surowszéj jeszcze karze niż ich rodzice, i zakończą życie w najcięższych mękach. Przemawiał zaś w ten sposób zasiadając na swoim trybunale, przy którym stały różne narzędzia jakiemi męczono wytrwałych w wierze chrześcijan, i straszne maszyny na których łamano im kości, odzierano ze skóry, szarpano w kawałki ciało, albo darto żelaznemi hakami; a na które Bibianna i Demetryada patrzały. Wszakże nie zachwiało to wszystko tych godnych córek rodziców, którzy tylko co za Chrystusa śmierć ponieśli. Wychowane od dzieciństwa jak najpobożniéj, wśród dostatków w jakie przedtém w domu rodziców opływały wiodąc życie nadzwyczaj umartwione, rozmiłowane w cnocie świętéj czystości, którą miały postanowienie do śmierci zachować, nie przelękły się ani mąk; ani śmierci, któremi groził im tyran. Po przemowie do nich Aproniusza, święta Bibianna rzekła do niego: „Czei bożkom pogańskim oddać nie możemy, gdyż wyznajemy tylko jednego Boga prawdziwego, Stworzyciela Nieba i ziemi, a któremu cześć oddają chrześcijanie. Mam nadzieję że i mnie i siostrze mojej, udzieli On łaski Swojéj, abyśmy zapowiedzianych nam przez ciebie mąk nie ulękły się, gdyż za najwyższe szczęście poczytamy sobie, jeśli się staniemy uczestniczkami tychże koron niebieskich, jakich w skutek twojego okrucieństwa dostąpili nasi najdrożsi rodzice.”

Wtedy wielkorządca kazał je odprowadzić do więzienia i głodem morzyć, spodziewając się że tym sposobem znękane, ulegną jego woli. Lecz wszystko było próżném, a po kilku dniach tych katuszy okrutnych, Demetryada młodsza od Bibianny i wątlejszego zdrowia, na jedném z posłuchań przed Wielkorządcą, na których ciągle a napróżno straszył je i męczył, padła przy nogach siostry, i Bogu ducha oddała. Na samę więc już Bibiannę, zwrócił Aproniusz swoję zawziętość, a złość jego i rozpusta, nową, a najdolegliwszą dla niéj wymyśliła próbę.

Była podówczas w Rzymie, niegodziwa kobieta nazwiskiem Rufina, trudniąca się nakłanianiem do rozpusty młode dziewice, i słynąca ze swego piekielnego rzemiosła. Ta za wielką nagrodą przyobiecaną jéj od Wielkorządcy, podjęła się przywieść Bibiannę nietylko do odstępstwa od wiary, lecz i do grzechu wszeteczności. W jéj więc szatańskie ręce oddał Aproniusz świętą dziewicę, dozwalając onéj kobiecie robić z nią co się jéj podoba, byle ją przywiodła do uległości rozkazom tyrana.

Co wycierpiała Święta do tego ziemskiego piekła zawiedziona, trudno sobie wystawić! Sam pobyt w tak ohydném miejscu, był już dla niéj najcięższą męką. Rufina bowiem, używała wszelkich środków aby ją skłonić do grzechu. Prowadziła w jéj obecności rozmowy najnieskromniejsze, urządzała tego rodzaju wszeteczne zabawy, na które sprowadzała najzepsutszą młodzież i podobneż kobiety. To znowu, przemawiała do niéj najpochlebniejszemi słowy, zachęcając aby za mąż wyszła, stręcząc jej świetne związki, przyrzekając w imieniu Wielkorządcy powrócenie całego majątku zagrabionego jéj rodzicom, byle zadosyćuczyniła jego woli. A przeciwnie, groziła jéj największém nieszczęściem, jeśli przy swoim jak go nazywała uporze trwać będzie.

Gdy takiemi środkami nic wskórać nie mogła, a Bibianna, wsparta łaską Bożą wszystkie te szatańskie pokusy przezwyciężała mężnie, Rufina uciekła się do innych środków. Zaczęła obchodzić się z nią w sposób najokrutniejszy: kazała codziennie bić ją ołowianemi knutami, morzyła ją głodem, i jakie tylko barbarzyństwo jéj mogło wymyśleć męki, zadawała je Bibiannie, gdyż ją do wszystkiego upoważnił był Aproniusz. Lecz Święta dziewica, dla któréj ten rodzaj ciężkich cierpień był bez porównania mniéj dolegliwém od poprzedzającego, wszystko to przeniosła z niezachwianém męstwem i z największą cierpliwością, owszem pełna była świętéj radości, że cierpi za Chrystusa.

Widząc więc Rufina, iż wszelkie jéj usiłowania były daremnemi, oznajmiła Wielkorządcy że Bibianna niczém nie da się odwieść od wiary. Ten zaś również i sam przekonany o tém, a rozgniewany że na początku jego urzędowania spotyka go tak dla niego niepomyślny obrót sprawy któréj prędkiego końca domagał się cesarz, skazał Bibiannę na bicie ołowianemi knutami, dopóki wśród téj męki nie wyzionie ducha. Spełniono ten barbarzyński rozkaz w sposób najokrutniejszy. Z pokrytego ranami ciała Świętéj, lała się krew strumieniem, a samo ciało odlatywało kawałami. Lecz Bibianna jakby żadnego bolu nie czuła, mając ciągle oczy w górę wzniesione, modliła się głośno, potém coraz ciszéj, i wśród téj katowni poszła do Nieba, gdzie ją podwójna, bo dziewictwa i męczeńska korona czekała,

Śmierć jéj nastąpiła przy końcu Listopada roku Pańskiego 362, a że nieco późniéj dnia 2 Grudnia ciało jéj, pewien świątobliwy kapłan nazwiskiem Jan, złożył w grobie gdzie już spoczywały zwłoki jéj rodziców i siostry, więc dziś Kościół jéj pamiątkę obchodzi. Na témże miejscu późniéj wzniesiona została Bazylika pod jéj wezwaniem, która dotąd jest jedną z najwspanialszych w Rzymie.

Pożytek duchowny

Tak jak świętą Bibiannę, wystawioną na najszpetniejsze pokusy w domu niegodziwéj Rufiny, wspierając Pan Bóg łaską Swoją, obronił od wszelkiego upadku, tak wspierać raczy każdą duszę, w mimowolnych do grzechu znajdującą się okazyach. Lecz pamiętaj, że tym tylko Pan Bóg dopomaga do przezwyciężania okazyi do złego, którzy od takowéj w żaden sposób uwolnić się nie mogą tych zaś którzy się na nią lekkomyślnie narażają, opuszcza.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! dobra wszelkiego dawco! któryś w służebnicy Twojéj Bibiannie, z kwiatem świętego dziewictwa, palmę męczeńską połączył; za jéj pośrednictwem, dusze nasze przez miłość Twoję z Sobą racz zjednoczyć, abyśmy przezwyciężając wszelkie do zbawienia przeszkody, nagrody wiekuistéj dostąpili. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 1040–1042.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 951

Nie rozłączajmy się z tą świętą rodziną, której żywot powyżej opisaliśmy, dopóki nie zbudujemy się nauką, jaką nam dała swym życiem. Jakaż jest owa nauka?

  1. Nie godzi się zbytnio miłować świata, gdyż świat jest wierutnym kłamcą; łudzi nas obietnicą rozkoszy, przyjemności, zabaw, pochwał, zaszczytów, wziętości u ludzi, zaspokojenia żądz zmysłowych. Spojrzyj tylko w oczy i w serce tych, którzy go miłują. Jedni nadęci są pychą i dumą, która ich czyni porywczymi i nieczułymi, inni żółkną z nienawiści, zazdrości i gniewu, że drugim lepiej się powodzi. Są i tacy, którzy w wy godach i bezczynności do tego stopnia zniewieścieli, że ustawicznie skarżą się na śmiertelne nudy. Inni są opętani nieszczęsnym duchem lubieżności i spieszą od rozkoszy do rozkoszy, póki nadużycie nie podkopie ich zdrowia i nie przyprawi ich o śmierć. Takimi to obietnicami wabi nas świat, byle byśmy się wyrzekli wiary katolickiej, jako też nadziei w spadek Chrystusowy, i byle byśmy bili pokłony przed jego bożyszczami. Świat nęci nas dobrami doczesnymi, abyśmy się wyrzekli wiekuistych; wskazuje nam przemijające rozkosze, abyśmy je odpokutowali w miejscu męczarni wiekuistej. Odwróćmy oczy od świata.
  2. Nie lękajmy się świata. Cóż nam może wziąć, w czym nam może zaszkodzić? Tylko w tym chyba, do czego mu dał moc Ojciec nasz niebieski, drogi nasz przybity na krzyżu Zbawiciel. Ale wolno światu tylko tyle nam uczynić, ani o włos więcej, ile jest potrzebne dla dobra naszego, ile jest korzystne i pożyteczne dla zbawienia naszego. Mądrość Ojca niebieskiego dopuścić może, że świat nas nienawidzi, że nami gardzi, że nas znieważa i szkodzi nam na sławie, pozbawia nas majątku, wtrąca do więzienia, jak tego doświadczyła rodzina Flawiana; ale dobroć i wszechmoc Boga stokrotnie nam to wynagrodzi, pokrzepi duszę, doda sił woli naszej i ostatecznie sprawi, że w tym kielichu, zaprawionym według zdania świata goryczą, znajdziemy nadprzyrodzoną słodycz i osadzeni w ciemnym więzieniu nucić będziemy hymny opiewające chwałę Bożą. Nie lękajmy się świata; weźmie on nam tylko to, co nam i tak śmierć zabierze. Jeśli Bóg nas rychlej od tych cierpień nie oswobadza, czyni to dlatego, że cierpienia te służą na dobro i korzyść naszą.
Tags: św Bibiana „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna dziewica męczennik cierpienie
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.