Citatio.pl
2020-12-14

Św. Spirydona, Biskupa cypryjskiego

Żył około roku Pańskiego 330.

(Żywot jego był napisany przez Metafrasta.)

Święty Spirydyon rodem z wyspy Cypru, przyszedł na świat w drugiéj połowie III wieku. Był synem rodziców bardzo zamożnych, lecz że ich bogactwo stanowiły głównie wielkie trzody owiec, więc młodym chłopaczkiem będąc, sam je pasał w polu. Późniéj starannie wychowany, odznaczał się od lat najmłodszych wielką pobożnością i wielkiém dla biednych miłosierdziem. Pojąwszy za żonę dziewicę podobnież bardzo pobożną, po pierwszéj córeczce jaką mieli, poślubili dozgonną czystość i odtąd jak brat z siostrą żyli. Niezadługo potém straciwszy żonę, Spirydyon odsunął się zupełnie od świata, i oddawał się już tylko bogomyślności, czytaniu ksiąg świętych i miłosiernym uczynkom, a odtéj już pory Pan Bóg obdarzył go łaską czynienia cudów: wielu chorych uzdrowił i wielu opętanych od złego ducha uwolnił.

Młodym był jeszcze, gdy po śmierci biskupa Cypryjskiego na tę godność wyniesiony został. Na pasterstwie zajaśniał i wysokiemi cnotami, i nadzwyczaj licznemi cudami. Zwykle odbywał podróże po swojéj Dyecezyi pieszo, i gospodą stawał u najbiedniejszych ludzi, za co im zawsze wypraszał jakąś szczególną i wielką łaskę Bożą. Raz znajdując się w domu pewnego mieszkańca, który go gościł u siebie, gdy gospodyni z wielką uprzejmością mu usługiwała, odchodząc rzekł do niéj po cichu: „Wyspowiadaj się z grzechu zatajonego, który ci obciąża sumienie.” Jakoż, kobieta ta przez wiele lat świętokradzką spowiedź odbywała. Zdziwiona że święty Biskup to odgadł, poszła zaraz do spowiedzi, i uczyniwszy najdokładniejsze wyznanie, wyszła z niebezpiecznego stanu w jakim zostawała jéj dusza.

Kiedy w Nicei odbywał się Sobór zwołany przez Papieża świętego Sylwestra, na którym kacerstwo Aryusza potępioném zostało, znajdował się na nim i święty Spirydyon. Zgromadziło się tam wtenczas, dla przypatrzenia l się tak poważnemu zgromadzeniu, nietylko 1 wielu uczonych chrześcijan, lecz i kilku najsławniejszych filozofów pogańskich. Między nimi był jeden nadzwyczaj bystrego rozumu, znakomitéj wymowy a tak zręczny i wykrętny w swoich rozumowaniach, że najuczeńsi Biskupi katoliccy wdawszy się z nim w rozprawy, przekonać go o prawdzie nauki chrześcijańskiéj nie mogli. Dowiedziawszy się o tém Spirydyon, poprosił aby z nim samym publicznie filozof ów rozprawił się. Ten zgodził się na to tém chętniéj, że Święty nie uchodził wcale za uczonego i biegłego w rozprawach. Gdy do takowéj przyszło, Spirydyon w najprostszych słowach streścił filozofowi całą naukę chrześcijańską o przenajświętszéj Trójcy, o Wcieleniu Syna Bożego, o życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Pana Jezusa, i potém rzekł do niego: „Oto jest wyznanie wiary chrześcijańskiéj: teraz zrób wyznanie tego w co ty wierzysz. Na co mędrzec pogański, z razu zmieszany, a w tejże chwili łaską Boską oświecony, odpowiedział: „Wierzę w to co ty wierzysz, i wyznaję żeś powiedział prawdę”, a potém zwracając się do innych filozofów swoich towarzyszy, zdziwionych taką nagłą w nim przemianą, rzekł do nich: „Gdy rozprawiano ze mną używając ns przekonanie mnie słów wymownych, i rozumowań czysto ludzkich, odpierałem wymowa wymowę, i naprzeciw rozumowaniom ludzkim, stawiałem ludzkie rozumowanie. Lecz gdy moc Boża przemówiła do mnie przez usta sługi Swojego, wymowa i rozumowanie ludzkie oprzeć się jéj nie mogły.” Nawrócił się tedy i o Chrzest święty prosił.

Podczas gdy Spirydyon był na tym Soborze, gdzie wiele i innych cudów uczynił, umarła na Cyprze córka jego Irena, wielkiéj świątobliwości dziewica. Po powrócie ojea do Dyecezyi, przybyła do niego pewna kobieta, wielce zasmucona, z powodu iż córce jego powierzyła była do schowania nadzwyczaj kosztowny dyament, lecz takowego od niéj przed śmiercią nie odebrała i nie miała czasu dowiedzieć się gdzie był schowany. Spirydyon przetrząsł całe mieszkanie córki, a nieznalązłszy klejnotu, w towarzystwie kilku osób poszedł na grób jéj i rzekł: „Ireno córko moja, gdzieś schowała klejnot który ta kobieta powierzyła straży twojéj?” Dziewica odpowiedziała na to jakby żywą była: „złożyłam go na tém i na tém miejscu, i takowe wymieniła, i tam go mój ojcze znajdziesz.” – Spoczywaj więc w spokoju córko moja, odpowiedział ojciec, aż cię Pan w dzień sądu obudzi, aby cię wskrzesić z innemi.” Potém udał się na miejsce przez Irenę wskazane, znalazł dyament i oddał go kobiecie do któréj należał.

Konstancyusz który po Konstantynie został cesarzem Wschodnim, wydawszy wojnę Persom, ciężko zachorował w Antyochii. Gdy lekarze oświadczyli iż żadnéj nadziei nie mają przyprowadzenia go do zdrowia, uciekł się on do Pana Boga. Podczas modlitwy wśród nocy, stanął przed nim Anioł, a przy nim liczne grono Biskupów, z których wskazał mu dwóch szczególnie, mówiąc: „Jeden tylko z tych dwóch może cię uzdrowić.” Cesarz spragniony powrótu do zdrowia, kazał sprowadzić do siebie jak najwięcéj Biskupów. Skoro między niemi ujrzał biskupa Cypryjskiego, zaraz poznał iż był jednym z tych dwóch których mu Anioł wskazał, i prosił go aby się nad nim pomodlił. Spirydyon położywszy ręce na głowie cesarza wezwał imienia Pańskiego, i wnet go uzdrowił.

Lecz przy tym codzie, trzy jeszcze inne zaszły okoliczności, dowodzące świętości tego Biskupa. Sługa Boży ubierał się bardzo biednie gdy wszedł do pałacu cesarskiego, a jeden z żołnierzy będący ns warcie, ujrzał go na schodach prowadzących do mieszkania Konstancyusza, wziąwszy go za jakiego włóczęgę, krzyknął na niego aby się wrócił. Widząc zaś że Spirydyon idzie daléj, przyskoczywszy do niego dał mu policzek i wypędził z pałacu. Święty przyjął tę obelgę najspokojniéj, i po chwili znowu powrócił. Tymczasem ów Żołnierz dowiedział się iż to był Biskup, upadł mu więc do nóg prosząc o przebaczenie, a Spirydyon uściskał go serdecznie, dając mu tylko naukę, że i z ubogim należy się obchodzić z miłością.

Święty ten cudotwórca, nietylko na ciele uzdrowił cesarza, lecz i na duszę jego wpłynął najzbawienniéj. Dotąd w niewielkich względach było u Konstancyusza duchowieństwo; od téj pory ten stan szczególnie poważał, i nawet wydał rozporządzenie mocą którego wszystkich sług Ołtarza od podatków uwolnił. Po odzyskaniu zdrowia za modlitwą świętego Spirydyona, cesarz chciał mu ofiarować bardzo bogate dary. Biskup nie chciał przyjąć ich z razu, lecz gdy cesarz silnie nalegał, wziął je i niezwłocznie w Antyochii rozdał ubogim. Konstancyusz nie obraził się za to wcale, mówiąc: „Nie dziwię się że człowiek ten tak wielkie cuda czyni, kiedy tak dalece umie gardzić dostatkami ziemskiemi.” Przykładem zaś jego i sam pobudzony, na podziękowanie Panu Bogu za cudowne uzdrowienie, z hojnością cesarską poczynił jałmużny.

Podczas tego pobytu w Antyochii, Święty według swego zwyczaju, nie przyjął mieszkania w pałacu cesarskim, chociaż mu je przygotowano, lecz stanął u jednego z mniéj zamożnych mieszczan. Tam przybiegła do niego uboga kobieta niosąc na ręku nieżywe dziecię, które złożyła u nóg jego, niemogąc nawet od płaczu powiedzieć że go prosi aby je wskrzesił. Spirydyon zdjęty wielką litością nad strapioną matką, pomodlił się nad dzieckiem, i podnosząc je żywe, oddał téj kobiecie. Matka tak tém uradowaną została, że z téj radości tknięta apopleksyą, na miejscu padła nieżywą. Sługa Boży wzniosłszy oczy i ręce do Nieba zawołał: „Panie powróć życie matce, kiedyś dla niéj wskrzesił dziecko.” Pan Bóg go wysłuchał i niewiasta wnet ożyła, czemu obecni dziwiąc się, chwalili Boga najwyższego, Pana życia i śmierci, a który wielkim sługom Swoim, mocy czynienia takich cudów raczy udzielać.

Spirydyon miał znaczną trzodę, przeznaczoną głównie na wspieranie ubogich, a z któréj niekiedy sprzedawał owce, jeśli mu na jałmużnę pieniędzy potrzeba było. Zdarzyło się, że pewien kupiec nabył u niego sto sztuk z téj trzody. Święty kazał mu złożyć pieniądze za nie należne, a pójść w pole i zabrać sto owiec. Człowiek ten, wiedząc iż Biskup zwykle nie liczy pieniędzy które mu dają, nie dołożył należności za jednę owcę. Gdy z pola pędził ich sto do swego mieszkania, jedna z nich po trzykroć mu się wyrywała i wracała do trzody. Wziął ją więc na plecy, i niósł za innemi, lecz owca tak beczała i tłukła go głową, że przechodzący dziwili się temu, a Biskup spotkawszy go, rzekł do niego: „Patrz mój przyjacielu, czy nie dla tego ta owca iść z tobą nie chce, żeś za nią należności nie dopłacił.” Kupiec zawstydzony, przyznał się że tak jest w istocie, należność złożył, i owca z innemi poszła bez żadnéj trudności.

Święty ten Biskup miał taki zwyczaj: gdy kto z ubogich przychodził go prosić o pożyczenie pieniędzy, wskazywał mu gdzie są złożone i mówił: „idź i weź ile ci potrzeba.” A potém gdy dłużnik odnosił należność, nielicząc jéj kazał składać w témże miejscu zkąd była wziętą. Pewien kupiec, często u niego pożyczał i w ten sposób brał i odnosił pieniądze. Razu pewnego, gdy mu Biskup kazał położyć to co przyniósł na swojém miejscu, kupiec udał że pieniądze składa, lecz w istocie zabrał je z sobą do domu. Po niejakim czasie, przyszedł znowu prosić Biskupa o pożyczkę. Święty, według swego zwyczaju, kazał mu pójść do kasy i wziąść to co mu potrzebne. Kupiec otworzywszy kufer, który w istocie był pełen, ujrzał go próżnym. Zdał z tego sprawę Świętemu, który mu powiedział: „Widzisz jak cię Pan Bóg za twoję niesumienność ukarał”, co słysząc kupiec do winy się przyznał, a Biskup zaprowadziwszy go do skrzyni, dobył tyle pieniędzy ile on potrzebował, i pożyczył mu znowu takowe.

Takiemito słynąc cudami, któremi Pan Bóg chciał uczcić wysoką świątobliwość jego, gdy już w bardzo podeszłym był wieku, miał sobie objawiony dzień śmierci. Kiedy ten nadszedł, zwołał wielu kapłanów swojéj dyecezyi, dał im najzbawienniejsze upomnienia, polecając szczególnie wzajemną miłość i wielką dla nawracających się grzeszników łagodność, i zasnął słodko w Panu dnia 14 Grudnia około roku Pańskiego 330. Jak za życia tak i po śmierci wielu zasłynął cudami.

POŻYTEK DUCHOWNY

Czytałeś w życiu świętego Spirydyona, że on prostém orzeczeniem tego w co wierzy Kościoł święty, nawrócił mędrca pogańskiego, którego najuczeńsze rozprawy przywieść do tego nie mogły. Bierz ztąd naukę, że gdy cię jaki niedowiarek wyzywa do rozprawy o religii, najlepiéj uczynisz, gdy mu po prostu powiesz jaką jest nauka Kościoła i że w nią wierzysz, bez wdawania się w niewłaściwe dla ciebie rozumowania.

Modlitwa

Boże! któryś błogosławionego Spirydyona Wyznawcę i Biskupa Twojego, łaską czynienia wielu cudów obdarzyć raczył; daj nam za jego pośrednictwem i zasługami, tak mocno w wierze świętéj być utwierdzonymi, aby nas żadne niedowiarków rozumowania zachwiać w niéj nie mogły. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 1080–1082.

Tags: św Spirydon „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup spowiedź arianizm I sobór nicejski mądrość apologetyka
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.