Citatio.pl
2020-12-17

Św. Łazarza, Biskupa Męczennika

Żył około roku Pańskiego 76.

(Żywot jego wyjęty jest z Pisma Bożego i z historyi Kościoła Marsylskiego.)

Święty Łazarz, podniesiony do najwyższéj jaka spotkać może człowieka godności przyjaciela Pana Jezusa, gdyż Sam Zbawiciel mówiąc o nim powiedział: „Łazarz przyjaciel nasz”, i którego miłował Chrystus w sposób tak szczególny, że gdy o nim drudzy wspominali przed Nim używali tego wyrażenia: „Oto którego miłujesz”, 1 — święty Łazarz był rodem z Betanii, małego miasteczka w okolicach Jerozolimy położonego, a które należało do jego zamożnéj i znakomitéj rodziny. Ojciec jego nazwiskiem Syr, a Matka Eucharya mieli troje dzieci: tego syna który był najstarszym i dwie córki Martę i Maryą Magdalenę. Po śmierci rodziców, gdy się podzielili wielkiemi dobrami które po nich pozostały, Marya dostała dobra zwane Magdalon położone w Galilei, a Łazarz i Marta Betanią gdzie w zamku swoim oboje osiedli.

Święty Łazarz, od lat najmłodszych odznaczał się najprzykładniejszém postępowaniem i nieposzlakowanemi obyczajami, ściśle przytém zachowując prawa Starego Zakonu. Można téż było do niego zastosować pochwałę jaką Pan Jezus oddawał Natanaelowi mówiąc: „Oto prawdziwy Izraelczyk, w którym niemasz zdrady” 2. Skoro dowiedział się o przyjściu już Zbawiciela na ziemię, szukał Go, a jak tylko ujrzał, w téjże chwili stał się Jego uczniem nieodstępnym. Owszem, tak dalece to wszystko co słyszał od Chrystusa Pana brał do serca, tak wiernie współdziałał z każdą łaską którą od Syna Bożego odbierał, że za to właśnie otrzymując ich coraz więcéj, stał się godnym szczególnéj miłości Pana Jezusa. Z tego także powodu, ile razy Pan nasz przechodził blizko zamku Betanii, odwiedzał w nim swojego świętego ulubieńca, i nawet tam zwykle najdłużéj przemieszkiwał. Każąc w tych okolicach do świętego Łazarza zawsze przychodził na przyjęcie posiłku, i także w jego zamku nocował.

Kiedy na początku trzydziestego trzeciego roku życia Swojego Chrystus Pan, chroniąc się od Żydów, którzy już czyhali na Jego osobę, przeszedł na drugą stronę Jordanu i znajdował się w dość odległéj od Betanii okolicy, święty Łazarz w zamku swoim śmiertelnie zachorował i umarł. Wtedy, Pan Jezus przybywszy do Betanii, wskrzesił go, co Ewangelia świętego Jana tak to nam opowiada:

I był pewien chory Łazarz w Betanii miasteczku Marty i Maryi sióstr jego. A Marya była to ta, która namaszczała Pana maścią, i otarła była nogi Jego włosami swojemi, kiedy nawróciwszy się, przyszła była do Zbawiciela, na uczcie u Szymona trędowatego obecnego. Te więc siostry chorego Łazarza, posłały do Pana Jezusa, i kazały mu powiedzieć: „Panie oto którego miłujesz choruje.” Co Pan Jezus usłyszawszy rzekł: „Choroba ta nie jest na śmierć ale dla chwały Bożéj, aby Syn Boży był uwielbion przez nią”. 3 Jezus wielce miłował Martę i siostrę jéj Maryą i Łazarza, lecz pomimo tego że się dowiedział iż choruje, przez dwa dni pozostał jeszcze na tém miejscu gdzie wtedy przebywał, i po ich dopiéro upływie, rzekł do uczniów: „Teraz idźmy do żydowskiéj ziemi,” na co odpowiedzieli Mu uczniowie: „Panie niedawno Żydzi chcieli Cię tam ukamienować, dla czegoż chcesz znowu wystawiać się na to?” — „Łazarz przyjaciel nasz śpi, odrzekł Pan Jezus, a więc pójdę abym go ze snu obudził.” Na co znowu uczniowie: „Panie jeśli śpi, więc będzie zdrów.” Nie rozumieli bowiem że Zbawiciel mówił im nie o śnie, lecz o śmierci jego. Wtedy Pan Jezus powiedział im wyraźnie, iż idzie do Betanii dla tego iż Łazarz umarł, i przydał: „Rad jestem żem śmierci jego nie był obecny, abyście gdy go wskrzeszę, widząc ten cud wielki, tém lepiéj się utwierdzili w wierze: idźmy przeto do niego.”

Jakoż, gdy do Betanii przybył Zbawiciel, nietylko nie zastał już przy życiu świętego Łazarza, lecz nawet znalazł go od czterech dni w grobie złożonego. Ponieważ Betania była blizko Jerozolimy, bo nie daléj jak o piętnaście stai, z miasta tego wielu Żydów przyszło do Marty i Maryi, aby je pocieszać po stracie ich brata. Tymczasem nadchodził i Pan Jezus, o którego zbliżeniu skoro dowiedziała się Marta, pozostawiając siostrę w domu, wybiegła naprzeciw Zbawiciela i rzekła do Niego jakby z pokornym wyrzutem: „Panie, gdybyś tu był obecny przy chorobie brata mojego, byłby on nie umarł.” A nie śmiejąc wyraźnie prosić aby go wskrzesił, przydała jakby przymawiając się oto: „Lecz wiem że o cokolwiek poprosisz Boga, Bóg Ci tego nie odmówi.” — „Zmartwychwstanie brat twój, powiedział jéj na to Pan Jezus,” a Marta odpowiedziała: „Wiem iż zmartwychwstanie, w dzień ostateczny, gdy wszyscy z grobu powstaną” i zatrzymała się więcéj nie śmiejąc mówić, chociaż jéj chodziło o to aby Pan Jezus jéj brata zaraz do życia przywołał. Na to odpowiedział jéj Zbawieiel: „Jam jest zmartwychwstanie i żywot, kto we mnie wierzy, choćby i umarł żyć będzie, a wszelki który żyje a wierzy we mnie nie umrze na wieki 4. Wszak wierzysz temu?” — „Wierzę Panie, odrzekła Marta, bo wierzę żeś Ty jest Chrystus Syn Boży, który na ten świat wstąpiłeś.” I to rzekłszy pobiegła co prędzéj do domu i oznajmiła Maryi siostrze swojéj o przyjściu Zbawiciela. Lecz niechcąc aby o tém wszyscy wiedzieli, powiedziała do niéj pocichu: „Przyszedł Mistrz nasz i woła cię,” co Marya usłyszawszy poszła co prędzéj do Pana Jezusa który jeszcze był wtedy za miasteczkiem, w miejscu gdzie go Marta spotkała. Ujrzawszy to ci którzy przybyli odwiedzić tę strapioną rodzinę, sądząc iż Marya tak nagle wyszła aby pójść na grób Łazarza i nad nim płakać, poszli za nią co prędzéj, aby jéj nie dozwolić w zbytnich tam rozwodzić się żalach. Lecz ona, nie do grobu brata, ale do Pana Jezusa pobiegła, a za nią i wszyscy inni. Gdy ujrzała Pana Jezusa, upadła Mu do nóg, a zlewając je łzami, przywitała go temiż słowy co i Marta mówiąc: „Panie gdybyś tu był, brat mój nie byłby umarł.” I znowu płakała, a wszystkim obecnym wzruszonym tym widokiem także łzy z oczu płynęły. Jezus tedy, gdy ja ujrzał płaczącą, i żydów którzy z nią przyszli płaczących, rozrzewnił się w duchu, wzruszył sam Siebie i rzekł: „gdzieście go złożyłi? Odpowiedzieli: „Panie, pójdź a oglądaj” a wtedy i Sam Pan Jezus tak rzewnie zapłakał że obecni ujrzawszy to zawołali: „Otóż jak go miłował” 5. Następnie poszedł do grobu który był wykuty w jaskini i ciężką płytą kamienia zamknięty, i rzekł: „Odejmijcie kamień.” Lecz Marta, obawiając się aby widok trupa czterodniowego, nie zrobił smutnego wrażenia na Boskim jéj Mistrzu, chciała aby wieka nie otwierano, i powiedziała: „Panie ciało jego już zepsute, bo czwarty dzień jak w grobie złożony.” A na to odpowiedział jéj Zbawiciel: „Wszak ci powiedziałem, że jeśli uwierzysz, ujrzysz cud wielki na chwałę Bożą.” Odjęli tedy kamień przywalający grób Łazarza, a Jezus podniosłszy oczy w górę rzekł: „Ojcze dziękuję Tobie żeś mmie wysłuchał”, a potém zawołał głosem wielkim: „Łazarzu wyjdź z grobu” 6. I w téjże chwili Łazarz powstał, mając ręce i nogi związane płachtami a twarz okrytą chustą, bo tak zwykli byli Żydzi chować umarłych. Wtedy Chrystus Pan kazał aby go rozwiązano: co gdy uczynili, zmarły stanął wśród wszystkich żyw i jak najzdrowszy. Widok tego wielkiego cudu, nawrócił prawie wszystkich obecnych tam Żydów, którzy rzucili się do nóg Panu Jezusowi, wyznając Go Synem Bożym i Zbawieielem zapowiedzianym przez proroków. Wieść zaś o tém rozeszła się wkrótce nietylko w Jerozolimie, lecz i po całéj ziemi Żydowskiéj.

Cud ten tém większe wywarł wrażenie, że Łazarz jako jeden z najbogatszych tego kraju panów, powszechnie był znanym, jak również dla wysokich cnót od wszystkich poważanym. Przed kilku dniami, wszędzie z ubolewaniem mówiono o śmierci jego, teraz cudowne jego wskrzeszenie jeszcze się bardziéj rozgłaszało. Z najodleglejszych okolic zbiegali się Żydzi aby patrząc na niego, naocznie przekonać się o tym uderzającym dowodzie przyjścia Zbawiciela na ziemię.

Lecz to właśnie jeszcze większą nienawiść rozbudziło Faryzeuszów i starszych synagogi żydowskiéj, przeciw Panu Jezusowi. Wtedy więc Zbawiciel wydalił się znowu z téj okolicy, i udał się do miasta Efrem; ale na sześć dni przed Swoją męką chcąc być bliżéj Jerozolimy, przyszedł znowu do Betanii, i tam przy uczcie na którą przybyła wielka liczba mieszkańców Jerozolimy, a głównie na to aby widzieć Łazarza wskrzeszonego, znajdował się i on przy Zbawicielu, jako żywy a uderzający dowód, Jego Boskiéj cudotwórności. Żydzi téż postanowili zgładzić go jakimkolwiek sposobem: lecz że wkrótce potém nastąpiła męka i śmierć Pana Jezusa, więc tą swoją szatańską sprawą głównie zajęci, przez pewien czas świętego Łazarza w pokoju zostawili. On tymczasem, nie odstępował już swojego najdroższego Mistrza, a po Wniebowstąpieniu Pańskiém, znajdował się wraz z Apostołami i uczniami w Wieczerniku, kiedy na zgromadzonych tam zstąpił Duch Święty.

Po śmierci świętego Szczepana, pierwszego Męczennika, gdy prawie wszyscy chrześcijanie z Jerozolimy wygnani zostali, święty Łazarz z obydwiema siostrami swojemi, udał się do miasta nadmorskiego Joppy, dziś Żafą zwanego. Lecz Żydzi widząc jak w nim samym tak i w całéj jego rodzinie nietylko najgorliwszych chrześcijan, lecz i tych których Pan Jezus szczególną swoją miłością zaszczycał, postanowili wygnać ich z ziemi Żydowskiéj, a nawet pozbawić ich życia. W tym celu, świętych Łazarza, Martę i Magdalenę, a z nimi i kilka innych osób które najbliższe miały ze Zbawicielem stosunki, wsadzili na wielką łódź nadpsutą, i na niéj bez żagli i wiosła puścili ich na pełne morze, wystawiając, jak sądzili, na śmierć niechybną. Lecz Opatrzność Boska, otoczyła cudowną opieką Swoją tę świętą rodzinę w któréj domu najczęściej przebywał Syn Boży. Na łodzi téj, dopłynęli oni wszyscy najszczęśliwiéj aż do brzegów dawnéj Galii, i wylądowali w mieście Marsylii.

Mieszkańcy téj krainy, obyczajów bardzo łagodnych, jak najgościnniéj przyjęli wędrowców tak cudownie pomiędzy niemi zjawionych, a ci wywdzięczając się im za to zaczęli głosić pomiędzy niemi Ewangelią świętą. Nie napotkali w tém żadnych prawie przeszkód, i w krótkim czasie nietylko w saméj Marsylii, lecz i w całéj téj krainie, wielka liczba pogan Chrzest święty przyjęła. Święty Łazarz, wyświęcony na Biskupa przez Apostołów, zajął się najgorliwiéj założeniem tam kościoła: wyświęcał kapłanów, a gdy szerząca się wiara tego wymagała, osadzał ich na Biskupstwa które zakładał, sam stawszy się pierwszym Biskupem Marsylii. Dokazał w końcu tego że wiele świątyń pogańskich zburzono albo przerobiono na kościoły chrześcijańskie, między któremi najsławniejsza świątynia pogańskiéj bogini Diany zamieniona została na kościół, pod wezwaniem przenajświętszéj Maryi Panny, i dotąd jest katedrą Biskupią tego miasta.

Trzydzieści lat święty Łazarz rządził tą dyecezyą przez niego założoną, aż za panowania Wespazyana, przysłany przez tego cesarza wielkorządca do Marsylii, począł srodze prześladować wiernych. Zawiadomiony od kapłanów pogańskich, że święty Łazarz był pierwszym który przyniósł tam wiarę chrześcijańską, i że on to ją tak rozkrzewił i ustalił, kazał go stawić przed sobą. Powiedziawszy mu iż wie dokładnie że on jest głównym sprawcą odstępstwa mieszkańców téj krainy od religii którą całe cesarstwo wyznaje, rzekł mu w końcu groźnie: „Albo niezwłocznie oddasz publicznie cześć bogom naszym, albo ulegniesz śmierci, wśród mąk największych.” — „Czci oddawać nie mogę, jak tylko jednemu Bogu prawdziwemu, któremu oddają cześć chrześcijanie, odrzekł na to Święty. Co się zaś tyczy śmierci którą mi grozisz, wiedz o tém, iż najszczęśliwszym będę, gdy ją poniosę za Tego który mi życie przywrócił przed wielu laty gdym już był w grobie, i który na krzyżu raczył umrzeć na to abym żył na wieki.” Wielkorządca widząc w Nim tak mężną stałość, chcąc jak najokrutniejszém z nim obejściem się, przerazić wszystkich chrześcijan, kazał go barbarzyńsko męczyć. Najprzód kazał go zbić żelaznemi knutami tak, że ciało jego jakby jedną wielką stało się raną. Gdy po takiéj katuszy tyran domagał się znowu od świętego Męczennika aby cześć bożkom oddał, a podobną jak wprzódy odebrał od niego odpowiedź, kazał go przywiązać do słupa i przeszyć strzałami, na co sprowadził liczny oddział wojska. Lecz go i wtedy jeszcze Pan Bóg przy życiu zachował, a jak się wyrażają akta jego męczeństwa, każda rana którą wtenczas odebrał, głosiła poganom cudowną moc Boga chrześcijańskiego. Potém, z rozkazu Wielkorządcy, przykładano mu do ciała rozpalone blachy żelazne, ciągle domagając się aby cześć bożkom oddał. Nakoniec sędzia, widząc iż niczém przywieść go do odstępstwa Chrystusa nie może, skazał go na ścięcie. Wyrok ten wykonano, i święty Łazarz poniósł śmierć męczeńską 17 Grudnia roku Pańskiego 76.

Pożytek duchowny

Święty Łazarz, tak szczególnie przez Pana Jezusa umiłowany na ziemi, bez wątpienia ma również wielkie łaski u Niego i w Niebie. Piszą że na jego to prośby Zbawiciel kiedy jeszcze przebywał między ludźmi, dotknął łaską nawrócenia siostrę jego Magdalenę, która z jawnogrzesznicy stała się największą Świętą. Ze szczególną więc ufnością uciekaj się do pośrednictwa świętego Łazarza, tak w potrzebach własnéj duszy jak i tych o których nawrócenie się troszczysz.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś błogosławionego Łazarza, ulubionego Chrystusowego ucznia, w cztery dni po jego śmierci wskrzeszonego, godnością biskupią i chwałą męczeństwa przyozdobił; daj nam za jego zasługami, z grobu grzechów naszych powstać i życia wiecznego dostąpić. Przez tegoż Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 1089–1092.

Footnotes:

1

Jan. II. 2. 3.

2

Jan I. 47.

3

Jan XI. 4.

4

Jan XI. 25. 26.

5

Jan XI 34. 36.

6

Jan XI. 41. 43.

Tags: św Łazarz „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup męczennik Ewangelia św Marta św Maria Magdalena
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.