Citatio.pl
2020-12-29

Św. Tomasza, Biskupa Kanturyjskiego i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 1171.

(Żywot jego był napisany przez Heberta Hoszana Kardynała i Biskupa Beneweńskiego jemu współczesnego.)

Święty Tomasz syn Gilberta Bekert znakomitego Pana Anglo Saksońskiego, przyszedł na świat roku Pańskiego 1171 w dzień świętego Tomasza Apostoła, którego imię na Chrzcie świętym przyjął. Ojciec jego w wojnie krzyżowéj wzięty do niewoli przez Saracenów, potrafił późniéj, po półtoraroczném uwięzieniu wrócić do ojczyzny. Za nim przybyła do Anglii córka najpierwszego Emira Tureckiego, z którą, gdy została chrześcijanką, ożenił się, i z niéj urodził się święty Tomasz. Byłato kobieta bardzo pobożna, bogobojnie téż i syna wychowała, od lat dziecinnych wpoiwszy w niego szczególniejsze do Matki Boskiéj nabożeństwo, w którém się póżniéj w całém życiu odznaczał. Przytém Tomasz i w naukach wysoko został wykształcony. Obdarzony bystrym rozumem, wdziękiem wymowy i szlachetnością postawy, wielce na świecie popłacał. Arcybiskup Kanturyjski Teobald, poznawszy w nim znakomite zalety a oraz i cnotliwe serce, wziął go do swego boku, i do najważniejszych spraw tak duchownych jak i świeckich, używał. Z tego powodu, dał się on poznać królowi Henrykowi II, który powołał go na coraz wyższe urzędy,i wkrótce zamianował Kanclerzem państwa swojego.

Na téj najwyższéj w kraju godności, posiadając ogromne bogactwa jużto po rodzicach odziedziczone, a jeszcze więcéj otrzymane z hojności królewskiéj, Tomasz szafował niemi właściwie do swojego wysokiego stanowiska, i wiódł dwór wspaniały. Lecz oraz nie zapominał o obowiązkach chrześcijanina, i wielkie czynił jałmużny. Król coraz go więcéj kochał i pokładał w nim ufność bez granic, znając szlachetność jego serca. Lecz naówczas zamyślał ukrócić wiele przywilejów, które duchowieństwo posiadało w Anglii. W tym celu, po śmierci Arcybiskupa, pragnął umieścić na jego miejscu człowieka, na któregoby mógł liczyć. Zwrócił więc oczy na Tomasza Bekerta swego Kanclerza, którego znał dobrze najwierniejszym swoim poddanym i najgorliwszym stronnikiem królewskim. Lecz gdy Henryk zwierzył się z tego świętemu Tomaszowi ten mu rzekł na to: „Najjaśniejszy Panie! jeśli mnie zrobisz Biskupem, pierwszym obowiązkiem moim będzie bronić praw Kościoła.” Król pomimo to wyniósł go na Arcybiskupstwo.

Tomasz przyjąwszy święcenie, natychmiast zmienił swój sposób życia. Złożył kanclerstwo żeby się wyłącznie obowiązkom pasterskim poświęcić, wyrzekł się wszelkiéj wystawy, a wiodąc życie umartwione, pokutne i bogomyślne, zajął się nauką Pisma świętego i najtroskliwszym zarządem powierzonéj mu owczarni. A nie tylko w duchownych potrzebach niósł wiernym ratunek, lecz i w doczesnych, całkiem bowiem na wsparcie bliźnich wylany, na miłosierne uczynki całe swoje ogromne dochody obracał.

Tymczasem król, chcąc już przywieść do skutku swoje zamiary względem duchowieństwa, wezwał wszystkich Biskupów swojego państwa, dla walnéj pod przewodnictwem Arcybiskupa Tomasza narady, o sposobie lepszego, jak się wyrażał, urządzenia kościołów w Anglii. Święty Tomasz przyrzekł królowi, (którego nie posądzał tak dalece o złe zamiary względem religii) że chętnie się do tego przyczyni. Lecz gdy przyszło do tego że król wymagał od Biskupów podpisu aktu, w którym w wielu rzeczach swoboda Kościoła naruszoną była, wszyscy Biskupi oparli się temu, a na ich czele święty Tomasz Arcybiskup, który rzekł królowi domagającemu się koniecznie aby te uchwały przyjął: „Póki dusza moja w ciele, tego nie uczynię.”

Obrażony tém król, a najbardziéj na Arcybiskupa który miał wielki wpływ na wszystkich innych Biskupów, nietylko odjął mu swoje łaski, lecz go w różny sposób prześladować zaczął. Poodbierał mu jedne po drugich dobra, i coraz bardziéj dochody uszczuplał, a obok tego wobec dworzan i innych urzędników groźnie na niego powstawał. Wkrótce téż, wszyscy z bojaźni króla, przeciwko niemu się obrócili, a Henryk niemając pozorów aby go o cóś zaczepić, kazał mu zdać sprawę z dochodów Państwa, z czasów kiedy jeszcze był kanclerzem. Zawezwał go więc w tym celu do siebie. Święty Tomasz leżał wtedy chory; wszakże na ten rozkaz postanowił udać się natychmiast do króla, pomimo iż przyjaciele jego i dworzanie prosili aby tego nie czynił, wiedząc dobrze że Henryk ma najzgubniejsze względem niego zamiary. Nawet jeden z obecnych Biskupów radził mu aby złożył Arcybiskupstwo, gdyż znać król tego żąda. Ale on odpowiedział: „Gdym raz tę godność przyjął, nie godzi mi się jéj składać, dla tego że mi niebezpieczeństwo grozi”, i przybrawszy się w komżę z krzyżem w ręku, poszedł na pałac królewski. Lecz król niechcąc nawet słuchać jego tłómaczenia, skazał go na więzienie, a gdy Arcybiskup wydalał się z pałacu, dworzanie dla przypochlebienia się królowi, okrywali go obelgami i ciskali na niego kamienie wołając: „zdrajca”.

Wróciwszy do swojego pałacu zastał go prawie pustym, wszyscy bowiem jego dworzanie dowiedziawszy się jakie go spotkało u króla przyjęcie, obawiając się i dla siebie niełaski królewskiéj, odstąpili Arcybiskupa. Ponieważ wieczerza była przygotowana dla wielkiéj liczby osób, które zwykle do niéj wraz z nim zasiadały, więc święty Tomasz przywołał tyluż ubogich i z niemi wieczerzał, a dowiedziawszy się tajemnie, że król miał go nazajutrz wtrącić do więzienia, w nocy z dwoma zakonnikami i jednym tylko sługą, uszedł skrycie, i po różnych przeszkodach wydostawszy się z Anglii, udał się do Rzymu. Puścił się w tę podróż tak ubogim, że wśród niéj musiał żebrać wsparcia. Henryk wysłał co prędzéj do Papieża, najniesłuszniejszemi zarzutami obrzucając Arcybiskupa; lecz Papież dokładnie zawiadomiony o postępowaniu świętego Tomasza, gdy go ujrzał przed sobą zbiedzonego i strudzonego długą podróżą, uściskał go ze łzami, winszując mu i dziękując męstwa w obronie praw kościelnych. Święty Tomasz prosił Papieża aby mu wolno było Arcybiskupstwo złożyć; lecz Papież na to nie zezwolił, a robiąc mu nadzieję że nieporozumienia z królem ustaną, kazał mu na jakiś czas udać się do klasztoru w Pontyniaku we Francyi, i tam przeczekać aż ta burza ustanie. Król zaś dowiedziawszy się że Papież przyznał słuszność świętemu Tomaszowi, niemogąc już jego osoby dosięgnąć, skazał na wygnanie z Anglii wszystkich krewnych jego, dobra ich na skarb zabrał, a do zakonników klasztoru Pontyniaku posłał z groźbą, że jeżeli dłużéj świętemu Tomaszowi przytułek dawać będą, ściągną jego gniew na siebie. Świątobliwi ci zakonnicy, pomimo tego chcieli zatrzymać u siebie Arcybiskupa, który ich swoją świątobliwością wielce budował. Lecz on sam niechcąc ich narażać na zemstę Henryka, puścił się na tułactwo, mówiąc gdy wychodził z klasztoru: „Ten który karmi ptaki powietrzne, nie opuści i mnie sługę Swojego.” Jakoż, zesłała mu Opatrzność Boska potężnego dobroczyńcę. Król Francuzki, i jemu samemu i wszystkim jego krewnym dał w Państwie swojém przytułek i wspaniałomyślnie ich wspierał. Święty Tomasz osiadł w klasztorze Kolumbijskim, gdzie cztery lata spędził na ostréj pokucie, wysokiéj bogomyślności i czytaniu ksiąg świętych.

Nakoniec po siedmiu latach wygnania, król Henryk za wdaniem się Papieża i króla francuzkiego, dał się przejednać. Przywrócił świętego Tomasza na jego Arcybiskupstwo, krewnych jego z wygnania przywołał i dobra im pozwracał. Lecz Święty wróciwszy na swoję stolicę, niedługo na niéj zażywał pokoju, i miał objawienie w którém mu Pan Jezus zapowiedział iż ciężkiego jeszcze prześladowania dozna za Kościół, i męczeńskiéj śmierci ulegnie w obronie praw Jego. O tém nawet pisał do Papieża Tomasz, kończąc list prośbą aby nakazał za niego modlitwy, jako już blizkiego śmierci. I w istocie wkrótce potém król Henryk, pobudzony głównie przez nieprzyjaciół osobistych Arcybiskupa, a którymi byli ci tylko których on z władzy i gorliwości swojéj pasterskiéj za zdrożne ich występki upominał i karał, najprzód ograniczył swobodę świętego Tomasza, niepozwalając mu znajdować się w żadném mieście większém swojego królestwa. Arcybiskup zastosował się w tém do woli jakkolwiek niesłusznéj Henryka. Wszakże, nie złagodziło to jego na świętego Tomasza gniewu, z którym ciągle przeciw niemu wybuchał, aż nareszcie razu pewnego, wobec licznie zgromadzonych swoich dworzan zawołał! „O! cóż za nędzne moje panowanie, kiedy żaden z moich najwierniejszych stronników nie odważa się wybawić mnie od tego księdza, który mi pokoju nie daje.” Słysząc to czteréj Normandowie, główni nieprzyjaciele świętego Tomasza, postanowili odebrać mu życie.

Zdarzyło się że Arcybiskup, zmuszony był dotknąć klątwą kościelną, za wielkie przestępstwo, jednego z dworzan królewskich. Korzystając owi spiknięci na życie świętego Tomasza, zebrali liczny oddział zbrojnych ludzi (pomiędzy któremi najwięcéj było takich którzy za różne zbrodnie, byli również przez Arcybiskupa karami kościelnemi dotknięci) i udali się do Kantuaryi jego stałéj siedziby Biskupiéj mówiąc swojemu oddziałowi, że król kazał Arcybiskupa zabić. Przybywszy na miejsce, prosili najprzód o posłuchanie, które gdy im dał mąż Boży, zaczęli mu wymawiać że ośmielił się bez woli królewskiéj dotknąć klątwą jednego z jego dworzan straszyli go za to gniewem Henryka. Na to odpowiedział im Święty spokojnie, że tych dotyka taką karą, i tego nigdy czynić nie omieszka, którzy prawom Kościoła nie są posłuszni i poprawić się nie chcą. Poczém gdy oni mu już wyraźnie zamordowaniem grozili za miecze chwytając, rzekł do nich: „Mieczów waszych wcale się nie lękam; bardziéj ja pragnę męczeństwa, niż wy mojéj śmierci.” Zbrodniarze ci jednak, obawiając się domowników Arcybiskupa, będąc sami przed nim, nie śmieli jeszcze targnąć się na niego. Wyszli wiec do swoich wspólników i czekali na nich za pałacem Arcybiskupim; a gdy Tomasz tymczasem według zwyczaju swojego, poszedł do kościoła na nieszpory, wpadli najprzód do jego mieszkania w wielkiéj już sile, a tam go nie znalazłszy, oblegli kościół gdzie on z ludem śpiewał psalmy Pańskie.

Na wieść tę, i duchowieństwo go otaczające, i dworzanie chcieli zatarasować wejście do kościoła; lecz Święty na to nie pozwolił, mówiąc: „Kościoła nie tak jak twierdzy bronić trzeba; w walce téj jaka mnie czeka, ten wygra kto padnie.” Wtém okazali się wśród kościoła i mordercy wołając: „Gdzie zdrajca Arcybiskup.” Wtedy Święty wyszedł naprzeciw nim, mówiąc: „Ja jestem Arcybiskupem ale nie zdrajcą, i otom gotowy umrzeć za Tego który mnie Swoją krwią odkupił i z narażeniem życia każe mi bronić praw tego Kościoła, który na ziemi postanowił.” Napastnicy dobywszy mieczów krzyknęli: „Rozgrzesz wszystkich tych których klątwą dotknąłeś.” Odpowiedział święty: „Nie rozgrzeszę, póki za występki swoje według przepisu Kościoła, zadość nie uczynią.” — „Zabijemy cię więc” wrzasnęli: — „Gotów jestem na śmierć”, odpowiedział Arcybiskup, „za niezależność Kościoła, a rozkazuję wam w imieniu Bożém, abyście żadnego z moich domowników nie tknęli”.

Wtedy zabójcy, cisnęli się na niego, chcąc go wywlec z kościoła, ale jakby wrytego w ziemię, z miejsca ruszyć nie mogli. Jeden więc z nich zaciął go mieczem w głowę, i wielką mu zadał ranę. Sługa Boży widząc już śmierć przed sobą niechybną, złożył ręce do modlitwy, a wtém i drugie mu cięcie w głowę zadali. Jednak stał jeszcze na nogach, aż gdy i po raz trzeci mieczem w głowę został ugodzony, padł na kolana mówiąc: „Dla Imienia Twego Panie, gotów jestem umrzeć.” Poczém kilku morderców zaczęło go rąbać: mózg ze krwią twarz jego zalał, i Święty Bogu ducha oddał, dnia 29 Grudnia roku Pańskiego 1171, dziewięć lat będąc Arcybiskupem a pięćdziesiąt trzy żyjąc. Słynącego po śmierci wielu cudami, Papież Aleksander w poczet Świętych zapisał.

Pożytek duchowny

Widziałeś jak ciężkie prześladowanie, a nakoniec i groźby niechybnéj śmierci, nie mogły przywieść świętego Tomasza, do zaniedbania tego co było jego obowiązkiem. Ucz się z jego przykładu, jak dalece z wszelkiemi napotkać się mogącemi trudnościami, a tém bardziéj gdy taką ostatecznością nie grożą, mężnie walczyć powinieneś, gdy idzie o spełnianie tego co jest ścisłą twoją powinnością.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! za którego Kościół, święty Biskupi Tomasz; od miecza bezbożników poległ spraw prosimy, aby wszyscy wzywający jego pośrednictwa, próśb swoich pożądany otrzymali skutek. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 1131–1134.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 1023

Świat katolicki czci św. Tomasza za to, że był troskliwym pasterzem swych owieczek i nieustraszonym obrońcą wiary, sławi go wskutek obelg, jakie miotali na niego wrogowie Kościoła, a miłuje go z powodu nienawiści, jakiej doznawał od tych, którzy płaszczyli się przed majestatem możnowładztwa świeckiego i nie mogli pojąć, dlaczego Tomasz nie ugnie się przed jego przemocą. Wyraz „swoboda Kościoła” niemile brzmi w uszach niejednego, który widzi w tym sprzysiężenie władzy duchownej i próbę buntu. Mimo to każdy katolik przyzna słuszność św. Tomaszowi, że stanął w obronie praw duchowieństwa. Jeden z poprzedników św. Tomasza na stolicy kantuaryjskiej, św. Anzelm, mawiał, iż „nic nie jest milsze Bogu, jak swoboda Jego Kościoła św.”, a papież Pius VIII wypowiedział dnia 30 czerwca 1830 co następuje: „Z woli i rozporządzenia Boskiego Kościół jest narzeczoną niewinnego Baranka Jezusa Chrystusa i dlatego jest wolny i nie ulega władzy świeckiej”.

Rozważmy:

  1. W czym służy Kościołowi Chrystusowemu prawo domagania się niezależności od władzy świeckiej? a) W głoszeniu Ewangelii świętej i nauki zbawienia. Pan Jezus bowiem zlecił Kościołowi, aby ją krzewił pomiędzy wszystkimi narodami bez względu na wiek, płeć, narodowość i zawisłość od tego lub owego rządu. b) W administracji sakramentów św., których szafarstwo jest niezbędne dla wszystkich w celu ich usprawiedliwienia i uświęcenia, a szafarzami mogą być tylko prawnie ustanowieni i przez władzę duchowną do tego upoważnieni kapłani; c) W urządzaniu nabożeństwa i karności chrześcijańskiej. Pan Jezus powiedział: „Nauczcie wiernych zachowywać wszystko, co wam powiedziałem”. Do tego należy wykonywanie rad ewangelicznych w murach klasztornych i poza obrębem klasztorów. d) W wyborze i wyznaczaniu duchowieństwa różnych godności i stopni, utrzymywaniu zakładów i instytucyj duchownych, zarządzie dóbr i własności ofiarowanej im w darze od wiernych.
  2. Jak Kościół broni swych swobód? Nie przemocą, ani za pomocą broni. Nie knuje spisków, nie wdaje się w sprzysiężenia, nie chwyta się intryg. Do tych, którzy go chcą ujarzmiać, przemawia słowami Tertuliana: „Poznaj mnie, patrz, kim jestem. Ani cię chcę przestraszyć, anim tchórzem podszyty. Daleki jestem od grozy, gdyż wszelka niegodziwość jest mi wstrętna; bojaźni nie znam, gdyż oswojony jestem z myślą śmierci”. „Ubodzy, wdowy i sieroty — mówi św. Ambroży — są obrońcami, przyboczną strażą i siłą zbrojną biskupów”. Sławny biskup Bossuet powiada: „Kościół nie może uczynić kroku naprzód bez wylania krwi swych dzieci; aby zapewnić swe prawa, musi ponieść ofiarę krwi swojej. Sam Chrystus okupił go swą Krwią Przenajświętszą i wolą Jego jest, aby i Kościół tą drogą okupił łaski, jakich od Niego doznaje. Jak wiara, tak i swoboda Kościoła winna mieć swych Męczenników. Walczmy więc za Kościół bronią modlitwy”.
Tags: św Tomasz z Canterburry „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup męczennik państwo Kościół
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.