Citatio.pl
2021-01-04

Mowa 25 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 95–101.

  1. Najmilsi! Aczkolwiek nie podobna słowami wyrazić narodzin Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez które przyodział się ciałem natury naszej, śmiem jednak nie we własne ufać siły, jeno liczyć na jego natchnienie, aby w dniu, wybranym na spełnienie się tajemnicy zbawienia ludzi, coś jednak powiedzieć, co mogłoby służyć ku zbudowaniu słuchaczy. Stąd, że większa część Kościoła Bożego rozumie, w co wierzy, nie wynika, aby zbytecznym było mówić także i o tym, o czym już była mowa; zwłaszcza, że obowiązkiem naszym jest nauczać świeżo przystępujących do naszej wiary 1, i że lepiej jest obeznanych z nią obarczyć znanymi rzeczami, niźli nieobeznanych pozbawić tego, czego się nauczyć powinni.

    Wielka to i cudowna tajemnica, że Syn Boży, nie tworzący z Ojcem i Duchem Św. jednej osoby, ale podzielający z Nimi istotę, raczył zniżyć się do nas, współcierpieć z nami i być jednym ze śmiertelnych; tak święta i przedziwna, że najmądrzejsi ludzie nie zdołaliby pojąć znaczenia zamierzeń Bożych, gdyby „prawdziwa światłość” (Jan 1, 9) sama nie rozproszyła ciemności ludzkiej niewiedzy. Boć nie tylko w praktykowaniu cnót, nie tylko w zachowywaniu przykazań, ale i w (rozróżnianiu) szlaków wiary „ciasna i wąska jest ta droga, która wiedzie do żywota” (Mt. 7, 14). Nielada to trud i wielkie niebezpieczeństwo pośród niepewnych opinii, pośród fałszów, strojących się w pozory prawdy, kroczyć bez szwanku jedyną ścieżką zdrowej nauki i nie pozwolić się nigdy sprowadzić na manowce, skoro zewsząd grożą sidła błędu. Któż zdoła tego dokonać? Ten tylko, kogo Duch Boży poucza i kieruje, jak to stwierdza Apostoł: „A my nie wzięliśmy ducha tego świata, ale Ducha, który jest z Boga: abyśmy wiedzieli, co nam od Boga jest darowane” (1 Kor. 2, 12), i jak Dawid pięknie powiada: „Błogosławiony to człowiek, którego ty, Panie, wyćwiczysz, a nauczysz go zakonu swego” (Ps. 93, 12).

  2. My zatem, najmilsi, posiadając taki schron i warownię prawdy wśród niebezpieczeństw pobłądzenia, my, wykształceni nie na słowach ludzkiej mądrości, ale nauką św. Ducha oświeceni, wierzymy w to, o czym pouczeni zostaliśmy, w co i sami wierzymy i innym głosimy: Syn Boży – zrodzony z Ojca przed wszelkim czasem, współwieczny z Ojcem i równy mu istotnie – przyszedł na ten świat przez żywot Dziewicy, wybranej do tej tajemnicy miłości. W niej i z niej „Mądrość zbudowała sobie dom” (Przyp. 9, 1) i niezmienne Słowo Boże przybrało na się postać sługi na „podobieństwo grzesznego ciała” 2. Wspaniałość Boża wcale nie poniosła przez to uszczerbku ani w Nim, ani w Ojcu, ani w Duchu Św., ponieważ największa i wieczna Istota sama w sobie nie przyjmuje zgoła ani umniejszenia ani jakiejkolwiek zmiany. Zniżył się zaś z powodu słabości naszej do niezdolnych go pojąć i ukryć pod osłoną ciała blask swego majestatu, bo wzrok ludzki byłby go nie wytrzymał: Stąd powiedziane jest nawet, że „wyniszczył siebie samego” (Fil. 2, 7), jak gdyby wyzbył się własnej potęgi, gdy w tej pokorze, w której nam na pomoc przyszedł, nie tylko od Ojca, lecz i od siebie samego stał się niższym. Ale przez to zniżenie nie utracił niczego, on bowiem posiada z Ojcem i Duchem Św. wspólną istotę. Przeciwni, w tym właśnie widzimy działanie Wszechmocy, że podług własnej natury mniejszym 3 nie będąc od Ojca, według naszej stał się mniejszym. Wszak objaw to wielkiej potęgi, że światłość wejrzała na ślepych, moc na bezsilnych, miłosierdzie na nędzarzy, że Syn Boży istotę i sprawę człowieka wziął na siebie, aby odrodzić naturę naszą, Jego stworzenie, i zniszczyć śmierć, nie Jego dzieło.
  3. Raduj się przeto, wiaro wierzących prawdziwie! Odrzuć i trzymaj z dala od siebie wszelkie mniemania bezbożnych; dla nich Chrystus jest „głupstwem” lub „zgorszeniem”! (1 Kor. 1, 23). Poznawaj natomiast prawdziwego i jednorodzonego Syna Bożego nie tylko w jego boskiej, z Ojca zrodzonej naturze, ale i w ludzkiej, z dziewiczej matki na świat wydanej. Wszak On to jest ten sam w naszej niskości, co w majestacie Bożym: prawdziwy człowiek i prawdziwy Bóg; wieczny w tym, co jego własnością, doczesny w tym, co nasze; zjednoczony z Ojcem w istocie, nigdy nie mniejszej od Ojca, zjednoczony z matką w ciele, swym tworze. Przez przyjęcie na się naszej natury stał się dla nas stopniem, wiodącym do Niego przez Niego. Owa Myśl (istota) w pełni obecna na wieki i wszędy, nie potrzebowała „przestrzennie” zstępować na ziemię. To jej właściwość, że cała mogła połączyć się z człowiekiem i równocześnie cała pozostawać w Ojcu. „Słowo” tedy, istniejące „na początku” (Jan 1, 1), pozostaje (wiecznie) i nie zdarza mu się, żeby, czym jest, kiedyś nie było; boć Syn Boży wiecznie jest Synem Bożym, Ojciec wiecznie jest Ojcem. Stąd gdy Syn mówi: „kto mnie widzi, widzi i Ojca” (Jan 14, 9), ciebie, heretyku 4, odstępstwo od prawdy objawionej przyprawiło o ślepotę tak, że nie ujrzysz chwały Ojca, skoro wielkości Syna nie dojrzałeś. Skoro mówisz, jakoby został zrodzony dotąd nieistniejący, twierdzisz przez to samo, że Syn w Czasie otrzymał początek; skoro zaś twierdzisz, że Syn w czasie otrzymał początek; to wierzysz, że Ojciec jest zmienny. Zmiennym bowiem jest nie tylko to, co zmniejszeniu ale i co zwiększeniu podlega. I jeśli Syn dlatego nierówny jest Ojcu, podług twojego mniemania, że Ojciec zrodził tego, którego nie było, to w takim razie istota rodzącego także nie była doskonała, skoro przez rodzenie dopiero przyszła do posiadania tego, czego nie miała. Ale tę niecną i przewrotną twoją naukę wyklina i potępia wiara katolicka; ona nie uznaje w prawdziwym Bóstwie nic czasowego, jeno tak w Ojcu jak w Synu wyznaje tę samą wieczność. Wszak światło, ze światłości biorące początek, nie jest późniejsze od samej światłości. „Prawdziwa światłość” (Jan 1, 9) nigdy nie jest bez swego światła, boć równie dobrze istotną jej własnością jest – zawsze świecić, jak istotną jej własnością jest – zawsze istnieć. Za widzialne promieniowanie tego światła uważamy posłannictwo Chrystusa ukazującego się światu. Aczkolwiek bowiem wypełnia On wiecznie swoim niewidzialnym majestatem wszystko, to jednak przyszedł jak gdyby z bardzo odległego i wysokiego ukrycia do nieznających go, gdy zdjął z nich bielmo nieświadomości i gdy, jak napisane jest, „wzeszła światłość tym, którzy w mrokach i w cieniu śmierci siedzą” (Iz. 9, 2).
  4. Co prawda i w poprzednich wiekach świeciło światło prawdy ojcom świętym i prorokom podług słów Dawida: „wyślij światło twoje i prawdę twoją” (Ps. 42, 3); co prawda ujawnił Syn Boży działalność i obecność swoją w różny sposób i mnóstwem znaków, jednak wszystko to – i znaki i cuda – dało tylko świadectwo temu posłannictwu, o którym Apostoł mówi: „lecz gdy przyszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Syna swego, uczynionego z niewiasty, uczynionego pod zakonem (Gal. 4, 4). Co te słowa oznaczają? To, że Słowo ciałem się staje, to, że Stwórca świata przychodzi na świat z żywota dziewicy, to, że Pan chwały rodzi się tak, jak my, ludzie, że poczęty z Ducha, wolny jest wprawdzie od skażenia ludzkiego nasienia i z matki bierze tylko ludzką naturę, nie mniej przeto przyjmuje prawdziwe ciało ludzkie, prawdziwą naszą istotę. W posłannictwie tym, jednoczącym Boga z człowiekiem, Syn jest nierówny Ojcu nie w tym, czym jest z Ojca, jeno w tym, czym z człowieka się staje. Niezmiennej w Bóstwie równości nie narusza przyjęte człowieczeństwo. Zniżenie się Stwórcy do stworzenia podnosi wierzących do tego, co wieczne. Albowiem, jak mówi Apostoł: „iż w mądrości Bożej świat nie poznał Boga przez mądrość, podobało się Bogu przez głupstwo przepowiadania zbawić wierzących” (1 Kor. 1, 21). „Świat”, tzn. mądrych tego świata, zaślepiła ich własna mądrość; nie mogli oni przez nią poznać Boga, ponieważ do jego znajomości tylko w jego mądrości się dochodzi. Że zaś świat chełpił się próżnością zasad swoich, więc właśnie dlatego oparł Pan wiarę mających się zbawić na tym, co niegodnym i naiwnym wydawać się mogło, ażeby ustały wszelkie uroszczenia mniemań ludzkich, natomiast żeby jedynie łaska Boża odsłaniała to, czego rozum ludzki nie zdoła pojąć.
  5. W pokorze tedy Pana chwała twoja, wiaro katolicka! Kościół, ciało Chrystusowe, niechaj się cieszy z tajemnicy swego zbawienia! Gdyby bowiem Słowo nie stało się ciałem i nie zamieszkało między nami, gdyby sam Stwórca nie zstąpił, aby zjednoczyć się ze swoim stworzeniem, gdyby przez swoje narodziny nie powołał starego rodzaju ludzkiego do nowego życia, śmierć panowałaby od Adama aż do końca (Rzym. 5, 14), i nieuniknione potępienie spotkałoby wszystkich ludzi, z samego bowiem faktu narodzin ten sam dla wszystkich powstawałby powód do zguby. Jedynie zaś tylko Pan Jezus pośród synów ludzkich narodził się niewinnym, On jeden bowiem począł się bez zmazy pożądliwości cielesnej. Stał się człowiekiem, jak my, abyśmy mogli uczestniczyć w naturze Boskiej. Począł się bowiem w łonie Najświętszej Panny, z tego samego źródła, jakie otworzył w chrzcielnicy. Nadał wodzie, co dał matce. Moc Najwyższego (Łk. 1, 35) i zaćmienie Ducha Św. sprawiły, że Maryja zrodziła Zbawiciela, one też sprawiają, że woda chrzcielna odradza wierzącego. Cóż mogło być bardziej odpowiedniego dla uzdrawiania chorych, przywracania wzroku ślepym i życia umarłym nad lekarstwo pokory na rany, zadane pychą? Adam przekroczeniem przykazań sprowadził na świat wyrok potępienia; Jezus podporządkowany prawu (Gal. 4, 4), przywrócił nam wolność usprawiedliwionych. Adam, powolny diabłu aż do złamania wierności Bogu, w swojej osobie wszystkim wysłużył śmierć; Jezus posłuszny Ojcu aż do śmierci krzyżowej (Fil. 2, 8), w swojej osobie wszystkim przyniósł życie. Adam pożądał czci aniołów, a sobie właściwą godność utracił; Jezus przyjął na siebie nędzę naszej natury, a do nieba wprowadził, zstąpiwszy do piekieł, oczekujących jego przyjścia. Adamowi, wreszcie, przez pychę upadłemu, oświadczono: „Proch jesteś i w proch się obrócisz” (Rodz. 3, 19); Jezusowi natomiast dla pokory wywyższonemu, powiedziano: „Siedź na prawicy mojej, aż położę nieprzyjacioły twoje podnóżkiem nóg twoich” (Ps. 109, 1).
  6. Te czyny Pana naszego przyniosą nam pożytek nie tylko przez swe tajemnicze działanie, ale i jako przykład do naśladowania, jeśli zbawcze środki zastosujemy w naszym postępowaniu i z treści, złożonej w misteriach, skorzystamy w obyczajach naszych. Pamiętajmy, że pokora i łagodność Zbawiciela winna być i nam przewodnią nicią życia, boć, jak Apostoł powiada: „jeśli współcierpimy, abyśmy też współ byli uwielbieni” (Rzym. 8, 17). Próżno nazywać siebie chrześcijaninem, jeśli się nie jest naśladowcą Chrystusa. Toć dlatego nazwał On siebie „drogą” (Jan 14, 6), że postępowanie mistrza winno być wzorem dla uczniów. Sługa tedy niechaj przyswaja sobie pokorę tego Pana, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Za czasów Leona W. wielu zgłaszało się o przyjęcie do Kościoła.

2

Rzym. 8, 3 Chrystus, poczęty bez grzechu, nie miał też grzesznego ciała; ponieważ jednak mógł cierpieć, więc miał postać „na podobieństwo grzesznego ciała”.

3

por. Jan 10, 30 i 14, 28; Mowa 23, 2.

4

Leon zwraca się tutaj przeciw herezji Ariusza.

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie arianizm
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.