Citatio.pl
2021-01-07

Mowa 27 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 108–114.

  1. Najmilsi! Dzisiejszą uroczystość ten obchodzi prawdziwie i pobożnie, kto ani o Wcieleniu Pana nie fałszywego, ani o Jego Bóstwie nic niegodnego nie myśli. Zaprzeczać w Nim bowiem już to prawdziwości naszej natury, już to równej chwały z Ojcem, jest złem jednakowo niebezpiecznym. Gdy więc przystępujemy do głębszego rozważania tajemnicy narodzin Chrystusa, niech się rozwieje mgła świeckich dociekań1, a dym ziemskiej mądrości nie przesłania nam oczu oświeconych wiarą. Na Bożej powadze opieramy wiarę naszą, od Boga jest nauka, za którą idziemy. Boć czy nastawimy ucha na świadectwa Zakonu i przepowiednie proroków, czy na donośny zew Ewangelii, prawda ozwie się jednym tonem; uderzył weń Jan Apostoł 2, Duchem Świętym natchniony: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było słowo. To było na początku u Boga. Wszystko się przez nie stało, a bez niego nic się nie stało” (Jan 1, 1). Prawdą jest również, co tenże głosiciel dodał: „Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami; i widzieliśmy chwałę jego, chwałę jako jednorodzonego od Ojca” (Jan 1, 14). W obydwu tedy naturach jest ten sam Syn Boży; On to przyjmuje, co nasze, a nie wyzbywa się tego, co doń należy. Jako człowiek odnawia człowieka, a w sobie niezmiennym pozostaje. Bóstwo, wspólne Jemu i Ojcu, nie ponosi uszczerbku swej wszechmocy, a postać sługi nie nadwyręża natury Bożej. Wprawdzie najwyższa i wieczna Istota zniża się, aby zbawić rodzaj ludzki, i nas podnosi na wyżyny swej chwały, sama jednak nie przestaje być, czym była. Skoro tedy Jednorodzony Syn Boży wyznaje o sobie, że mniejszy pa wrodzony (Jan 14, 28), chociaż i równym Go sobie nazywa (Jan 10, 30), to uwydatnia w ten sposób prawdziwość dwóch natur w sobie: nierównością dowodzi ludzkiej, równością stwierdza boską.
  2. Majestatowi więc Syna Bożego narodziny w ciele nic nie odjęły i nic nie dodały, ponieważ niezmienna istota nie mogła ani zmniejszyć się, ani zwiększyć. Boć że „Słowo ciałem się stało” (Jan 1, 14), nie znaczy to, żeby boska natura zmieniła się w ciało, jeno że słowo przyjęło ciało w jedność swej osoby. Oczywiście ciało oznacza tutaj człowieka. Z nim wespół Syn Boży, przedwiecznie zrodzony z istoty Ojca, za sprawą Ducha Św. począł się w dziewiczym (przedtem i potem) łonie, i narodził docześnie spod serca przeczystej matki. Nie moglibyśmy inaczej wyzwolić się z więzów śmierci wiecznej, gdyby wszechmocny u siebie nie stał się u nas maluczkim. Prawdziwym człowiekiem rodząc się, i nie przestając przez to być prawdziwym Bogiem, Pan nasz Jezus Chrystus w sobie dał początek nowemu stworzeniu; w typie swoich narodzin nowy duchem typ ludzkości powołał do życia; aby zniszczyć skażenie cielesne narodzin sam stał się bezgrzeszną zarodzią nowego życia i źródłem odrodzenia dla tych, o których powiedziano, że „nie ze krwi, ani z woli ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili” (Jan 1, 13). Czyjże rozum zdoła pojąć tę tajemnicę, jakiż język wypowiedzieć tę łaskę? Co było grzeszne, powraca do stanu niewinności, co się zestarzało, święci nową młodość. Obcy stają się dziećmi adoptowanymi, przybysze wchodzą w prawa dziedziczenia. Z bezbożnych powstają sprawiedliwi, z drapieżnych łagodni, z niewstrzemięźliwych czyści, z przyziemnych niebiescy. Czemu przypisać tę zmianę, jeśli nie prawicy Najwyższego? Wszak Syn Boży po to przyszedł na świat, „aby zniweczył dzieła diabelskie” (1 Jan 3, 8) i tak wszczepił siebie w nas i nas w siebie, że zstąpienie Boga w świat ludzki stało się wyniesieniem człowieka w świat Boży.
  3. Przy takim, niewysłowienie wielkim miłosierdziu Bożym względem nas, chrześcijanie pilnie baczyć winni, aby nie dali się na nowo złowić w sidła szatańskie i uwikłać w porzucone błędy. Nie zaprzestaje bowiem stary wróg, „przedzierzgający się w anioła światłości” (2 Kor. 11, 14), zastawiać wszędzie sideł błędu i wszelkim sposobem podkopywać wiarę w ludziach. Wie on dobrze, w kim można rozpalić żądzę chciwości a kogo ponętą łakomstwa kusić, w kim chuć nieczystą rozniecić, a komu jad nienawiści zaszczepić; wie dobrze, kogo zgryzotą wyprowadzić z równowagi, kogo radością zmylić, kogo lękiem przygnębić, kogo uwieść pochlebstwem uwielbienia. Liczy się z tym, węszy i śledzi, jakie kto ma przyzwyczajenia, jakie troski, jakie przywiązania. I tam stara się uderzyć, gdzie najbardziej kogoś widzi zaprzątniętym. A ma do swoich sztuczek dość podatnych narzędzi i mocniej zobowiązanych; ich sprytem i językiem posługuje się, aby innych wyprowadzić w pole. Przez nich to odbywają się zażegnywania chorób, wróżenia przyszłości, zamawiania duchów, wypędzania upiorów. Przyłączają się zaś do nich ci 3, co plotą, jakoby cały bieg życia ludzkiego zawisł od wpływu gwiazd, i do nieubłaganego losu sprowadzają to, co od Boskiej albo naszej zależy woli. A jednak, mnożąc bałamutne szkodnictwo, obiecują, że można los zmienić, byleby się uciekać w pokorze do gwiazd nieprzyjaznych. Gmach tedy ich niecnych kłamstw tak czy owak runie: boć jeśli ich wróżby nie ostają się, skąd obawa przed fatalizmem, jeśli zaś ostają, po co czcić gwiazdy?
  4. W dziedzinie tego rodzaju praktyk inny jeszcze powstaje zabobon. Polega on na tym, że pewne ciemne jednostki o dnia świcie oddają cześć wschodzącemu słońcu z miejsc wzniesionych. Co gorsza, nawet niektórzy chrześcijanie uważają taką praktykę za zgodną z naszą religią. Kiedy udają się do bazyliki św. Piotra Apostoła 4, poświęconej li tylko Bogu żywemu i prawdziwemu, minąwszy schody, wiodące na wyższy taras, zwracają się twarzą do wschodzącego słońca, schylają głowę i oddają pokłon jego płomiennej tarczy. Że to się zdarza – częścią z karygodnej niewiedzy, częścią jako objaw ducha pogańskiego – bardzo nas to martwi i boli. Chociażby bowiem ktoś przypadkiem nie tyle światłu, co stworzeniem jest, ile raczej Stwórcy pięknego światła oddawał hołd, to jednak nawet pozoru tego rodzaju czci nie wolno stwarzać. Bo czyż nie odezwie i nie utwierdzi się pozostałość starego zabobonu w duszy człowieka, co porzucił kult bogów, gdy ten pozorny obyczaj spotka wśród naszych i będzie widział, że wspólny on jest i chrześcijanom, i niewiernym?
  5. Potępić zatem i usunąć trzeba tę przewrotność z obyczajów ludzi wierzących. Czci Bogu jedynie należnej nie wolno mieszać z praktykami tych, którzy ją stworzeniom oddają. Wszak Pismo św. mówi: „Panu Bogu twemu kłaniać się będziesz i jemu samemu służyć będziesz” (Mt. 4, 10). Błogosławiony zaś Hiob, „ów mąż bez skargi”, jak go Pan nazywa, i „odstępujący od złego” (Hiob 1, 8) powiada: „Czyż poglądałem na słońce, gdy świeciło, i księżyc jasno idący? Czyż radowało się w tajemności serce moje i całowałem rękę moją usty mymi 5, co byłoby nieprawością największą i zaprzeczaniem przeciw Bogu najwyższemu?” (Hiob. 31, 26). Cóż to jest słońce, co księżyc? Składowe części widzialnego stworzenia tylko i świecące ciała niebieskie. Jedno z nich większym, drugie mniejszym świeci blaskiem. Boć jak różnią się dni od nocy, tak różne własności nadał Stwórca światłom niebieskim. A nawet już przed ich utworzeniem były dni bez światła słonecznego i noce bez poświaty księżycowej 6. Ku pożytkowi jednak człowieka, przed jego stworzeniem światła te tak były założone, żeby istota rozumna (człowiek) nie myliłą się ani w odróżnieniu miesięcy, ani w biegu lat, ani w rachubie okresów czasu. Przy różnicy niejednakowo długich pór roku i różnych wschodach widzialnych znaków, słońce miało zamykać rok, księżyc zaś rozpoczynać miesiące. Dlatego, jak czytamy w Piśmie św., rzekł Bóg dnia czwartego: „Niech się staną światła na utwierdzeniu nieba, a niech dzielą dzień od nocy. I niech będą na znaki, i czasy, i dni, i lata; aby świeciły na utwierdzeniu nieba, a oświecały ziemię” (Rodz. 1, 14).
  6. Ocknij się, człowiecze, i poznaj godność swej natury! Pomnij, żeś stworzony na obraz Boży, w Adamie wprawdzie zepsuty, ale w Chrystusie naprawiony! Widzialnymi stworzeniami posługuj się tak, jak należy, jak posługujesz się ziemią i morzem, niebem i powietrzem, źródłami i rzekami! Za wszystko, co w nich piękne i podziwu godne, chwal i wysławiaj ich Stwórcę! Nie bądź niewolnikiem tego światła, którym rozkoszuje się ptactwo i węże, zwierzęta dzikie i swojskie, owady i robaczki! Światłu ciał niebieskich pozwalaj oddziaływać na zmysły, natomiast całą duszą spragnioną wchłaniaj w siebie owo światło prawdziwe, co „oświeca wszelkiego człowieka na ten świat przychodzącego” (Jan 1, 9), światło, o którym mówi prorok: „przystąpcie do niego, a oświecajcie się; a oblicza wasze nie będą zawstydzone” (Ps. 33, 6). Boć jeśli świątynią Boga jesteśmy i mieszka w nas Duch Boży (1 Kor. 3, 16), większym jest to, co każdy wierny ma w sobie, niż co podziwia na niebie. Nie znaczy to, najmilsi, żebyśmy wam głosili lub doradzali jakąś pogardę dla dzieł Bożych, albo też kazali dopatrywać się w tym, co dobry Bóg stworzył, czegoś co waszej wierze miałoby szkodzić. Nie. Posługujcie się jednak wszelkim stworzeniem i całym pięknem tego świata tak, jak tego rozum i umiarkowanie wymaga! Boć według słów Apostoła te „rzeczy, które widzimy, są doczesne, a których nie widzimy, są wieczne” (2 Kor. 4, 18). Żeśmy zaś urodzeni do obecnych (warunków bytowania), do przyszłych zaś odrodzeni, nie przywiązujmy się do ziemskich dóbr, jeno do wiecznych zmierzajmy! Wpatrujmy się pilnie w tajemnicę Narodzenia Pańskiego; z niej bowiem widać, co łaska Boża naturze ludzkiej przydała i co naszą również stanowi nadzieję. Słuchajmy, co mówi o tym Apostoł: „Albowiemeście umarli, i żywot wasz skryty jest z Chrystusem w Bogu 7. Gdy się Chrystus, żywot wasz, okaże, tedy i wy z nim okażecie się w chwale” (Kol. 3, 3), z nim, który żyje i króluje z Ojcem i Duchem Świętym przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Ma tutaj Leon na myśli współczesne sobie herezje.

2

Steeger za Feltonem dopatruje się w wyrażeniu „intonuit” „uderzył w ton” aluzji do „Boanerges” „Synowie gromu”, przydomku, dawanego braciom apostołom, św. Janowi i św. Jakubowi. (L. d. G. S. S., str. 116, dop. 1).

3

Tak nauczali manichejczycy i pryscylianie. Naukę pryscylianów o czci gwiazd zwalcza Leon w liście do bpa Turribiusza (Ep. 15, 11).

4

Stara bazylika zbudowana była za Konstantyna W. na prośbę papieża Sylwestra I (314–385).

5

Łacińskie słowo „adorare” (ad os) oznacza przyłożenie ręki do ust na znak pocałunku, pozdrowienia i oddania czci. Hiob w przytoczonym tekście wzdraga się przeciwko oddawaniu czci ciałom niebieskim.

6

Podług kosmogonii Mojżeszowej – Rodz. 1, 5. – dzień i noc stworzył Bóg pierwszego dnia, słońce zaś i księżyc czwartego.

7

Sens przytoczonych słów z listu do Kollossan jest taki: Sami z siebie życia nie posiadacie, zwłaszcza życia nadprzyrodzonego. Źródło życia jest w Bogu. Czerpać je możecie z Chrystusa, Boga-Człowieka. W Nim utajona jest dla was pełnia życia. Gdy więc okaże się, że Chrystus jest naprawdę waszym życiem już tutaj na ziemi, to będziecie też uczestniczyć w Jego chwalebnym życiu w niebie.

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.