Citatio.pl
2021-01-08

Mowa 28 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 114–120.

  1. Najmilsi! Jeżeli wszystkie objawienia Boże są nam zachętą do „weselenia się w Panu” (Filip. 4, 4), to dzisiaj większą niewątpliwie mamy pobudkę do radości duchowej, gdy tajemnica Narodzenia Pańskiego jaśniej niż w inne dni nam świeci. Uciekając się bowiem znowu do miłosierdzia Bożego – co w tak niewysłowiony sposób ku nam zstąpiło, że Stwórca ludzi raczył stać się człowiekiem – siebie spotykamy w naturze tego, komu w naszej cześć Boską oddajemy. To Bóg, – jednorodzony Syn wiecznego i niezrodzonego Ojca, wiecznotrwały w swej Boskiej postaci, niepodległy zmianom i czasowi, i jednej z Ojcem istoty, – przyjął na się postać sługi bez uszczerbku swej chwały, by nas dźwignąć w swój świat, nie zaś by siebie w naszym pogrążyć. Dlatego nastąpiło takie zjednoczenie obydwu natur, zachowujących swe odrębne własności, że, co Boże, nieodłączne jest w Nim od człowieczeństwa, i co ludzkie, nieoddzielne od Bóstwa.
  2. Obchodząc więc uroczyście narodzenie Zbawiciela Pana, pojmujmy, najmilsi, jak należy, macierzyństwo Najświętszej Panny. Wierzmy, że poczętym w; niej ciału i duszy ani na moment nie brakowało mocy Słowa: nie wyobrażajmy sobie jakoby naprzód została uformowana i ożywiona świątynia ciała Chrystusa, a dopiero potem wprowadził się do niej i objął ją w posiadanie Boski mieszkaniec 1. Natomiast wierzmy, że przez Niego właśnie i w Nim „nowy człowiek” wziął swój początek, tak że w jednym Bożo-Człowieczym Synu była i boska natura – bez matki, i ludzka – bez ojca. Boć to dziewica, płodna za sprawą Ducha Św. i nieskażona, wydała na świat zarazem potomka rodu swojego i Stwórcę swego szczepu. Stąd to pytanie, zapisane przez Ewangelistę a postawione Żydom przez tegoż Pana, czyim był synem podług znanego im świadectwa Pisma św. A kiedy odpowiedzieli, że miał przyjść z nasienia Dawidowego, pytał następnie: „Jakoż tedy Dawid w duchu zowie go Panem, mówiąc: Rzekł Pan Panu memu: Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjacioły twoje podnóżkiem nóg twoich?” (Mt. 22, 41). Nie mogli Żydzi dać odpowiedzi na to pytanie, ponieważ nie zrozumieli, że w tym samym Chrystusie przepowiedziany był i potomek Dawidów i Syn Boży zarazem.
  3. A Syn Boży przywdziewając na się postać sługi, ani nie obawiał się pomniejszenia swej chwały, ani nie potrzebował jej powiększenia. Mocą boską wyłącznie mógł w łaskawości swojej odkupić człowieka, stworzonego na obraz Boży (Rodz. 1, 26), i wyzwolić go z jarzma okrutnego władcy. Ponieważ jednak szatan nie siłą uderzył w pierwszego człowieka, tak żeby go przemocą i bez jego zgody przeciągnął na swoją stronę, należało dobrowolnie spełniony grzech i wrogi zamysł również tak zburzyć, żeby stosując łaskę nie uchybić wymaganiom sprawiedliwości. Zepsucie obejmowało cały rodzaj ludzki. Wobec tego dla przyjścia z pomocą pokonanym zachował Bóg w tajemnych planach swoich jeden środek: narodziny któregoś z synów Adama, wolnego od grzechu pierworodnego i niewinnego, aby on i przykładem i zasługą innym pomagał. Że zaś takie narodziny nie mogły nastąpić w naturalnym biegu rzeczy i zepsuty korzeń nie mógł wydać innego nasienia niż takie, o jakim Pismo św. mówi: „któż może czystym uczynić tego, co się począł z nasienia nieczystego? Izali nie ty, który sam jesteś?” (Hiob 14, 4), przeto Pan Dawida stał się synem Dawida. Z owocu obiecanej odrośli wyrósł potomek bez zmazy (Iz. 11, 1), tak że przez jedno poczęcie i urodzenie przyszedł na świat Pan nasz Jezus Chrystus, z prawdziwym Bóstwem dla zdziałania cudów i z prawdziwym człowieczeństwem dla podjęcia cierpień.
  4. Wiara przeto katolicka, najmilsi, niechaj odrzuca błędy i ujadania heretyków. Uwiedzeni próżnością mądrości świeckiej odstąpili oni od prawdy ewangelii; niezdolni do zrozumienia tajemnicy Wcielenia Słowa, źródło światła obrócili w przedmiot swego zaślepienia. Przebiegając wszystkie błędne co do wiary opinie, posuwające się aż do zaprzeczenia Ducha Św. 2, widzimy, że nikt prawie nie zszedł na bezdroża inaczej jak nie uznając dwóch natur w jednej osobie Chrystusa. Boć jedni przypisywali Panu tylko człowieczeństwo 3 inni tylko bóstwo 4. Jedni twierdzili wprawdzie, że jest prawdziwym Bogiem, ale że ciało miał pozorne 5. Inni wyznawali, że przyjął na się prawdziwe ciało, ale za to, że nie miał natury Boga Ojca; przypisując zaś jego bóstwu to, co do ludzkiej jego natury należało, wyobrażali sobie większego i mniejszego boga 6, jak gdyby możliwe było stopniowanie w prawdziwym Bóstwie; a przecież co mniejsze jest od Boga, nie jest Bogiem. Inni znowu rozumiejąc, że nie ma różnicy w Ojcu i Synu, ale nie mogąc inaczej pojąć w nich jedności bóstwa jak w jedności osoby, twierdzili, że Ojciec i Syn to zupełnie to samo; że więc narodziny i karmienie, mękę i śmierć, złożenie do grobu i zmartwychwstanie należy odnieść do Ojca, jak gdyby On w tym wszystkim spełnił zadanie i człowieka, i Słowa 7. Byli i tacy, co mniemali, iż Pan Jezus nie miał takiego ciała, jak my, jeno że ono wzięte było z wyższych i subtelniejszych jakichś substancji 8. Byli i tacy, którym się zdawało, że w ciele Chrystusa nie było duszy, lecz że jej zadanie spełniało samo bóstwo Słowa. A nawet w swym nierozumie tak daleko zabrnęli, że wprawdzie wyznawali duszę w Panu, mówili jednak, że pozbawiona była rozumu a wystarczało człowiekowi samo bóstwo do wszystkich czynności rozumnych 9. Ci sami wreszcie ważyli się utrzymywać, że jakaś cząstka Słowa zamieniła się w ciało, tak że w różnorodnym i wielorakim wykładzie tego samego dogmatu nie tylko natura ciała i duszy, lecz i samego Słowa istota się gubiła.
  5. Istnieje też wiele innych dziwolągów fałszu. Nie chcę ich wyliczaniem obciążać uszu waszych. Po tym krótkim jednak przeglądzie różnych bezbożności, tak sobie bliskich i pokrewnych wielorakimi bluźnierstwami, przed dwiema zwłaszcza herezjami przestrzegam waszą gorliwą pobożność: jedna z nich za sprawą Nestoriusza 10 dość dawno już – nie bezkarnie – próbowała podnieść głowę; druga również zgubna i potępienia godna, świeżo wybuchła pod Eutychesa przewodem. Pierwszy z nich ważył się głosić, że Najświętsza Maryja Panna jest matką tylko człowieka, że więc nie potrzeba wierzyć, żeby w jej poczęciu i urodzeniu nastąpiło zjednoczenie Słową i ciała, ponieważ Syn Boży nie stał się sam synem człowieczym, lecz tylko złączył się z już stworzonym człowiekiem 11. Takich twierdzeń ucho katolickie ścierpieć nie mogło; na prawdzie Ewangelii urobione wie niezachwianie, że nie byłoby dla ludzi nadziei zbawienia, gdyby tenże nie był Synem Dziewicy co Stworzycielem matki. Drugi 12, bezbożny szerzyciel niedawno powstałego świętokradztwa, wyznawał wprawdzie zjednoczenie dwóch natur w Chrystusie, twierdził jednak, że już skutkiem tego zjednoczenia z dwóch natur jedna tylko mogła pozostać, druga musiała przestać istnieć, już to dając się wchłonąć, już to odłączyć od pierwszej. Ale poglądy te tak są przeciwne zdrowej wierze, że nie podobna ich przyjąć bez zatraty samego chrześcijaństwa. Boć gdyby Wcielenie Słowa było takim zjednoczeniem boskiej i ludzkiej natury, że przez samo to złączenie, co było dwulite, stałoby się jednolite, to z łona Dziewicy samo tylko Bóstwo narodziłoby się i dla pozoru, zwodniczo poddałoby się karmieniu i wzrostowi. Wtedy – pominąwszy inne zmienności, jakim my ludzie podlegamy – tylko boska natura zostałaby ukrzyżowana, tylko boska natura umarłaby, tylko boska natura byłaby złożona do grobu. Stąd – aby już w ten sposób wierzącym wszelką podciąć nadzieję na zmartwychwstanie – ani Chrystus nie byłby „pierworodnym z ludzi” (Kol. 1, 18), boć nie istniałby, kto miał być wskrzeszonym, skoro nie istniał, kto mógł być zabitym.
  6. Wy, najmilsi, strzeżcie serc waszych przed trucizną takich kłamstw przez szatana natchnionych. Wiedząc zaś, że wieczne Bóstwo Syna nie mogło podlegać u Ojca powiększeniu, zauważcie zarazem roztropnie, że do tejże natury, której w Adamie powiedziano: „ziemia jesteś i w ziemię się obrócisz” (Rodz. 3, 19, LXX), w Chrystusie odnoszą się słowa: „siądź po prawicy mojej” (Ps. 109, 1). W naturze boskiej, równej w Chrystusie i Ojcu, nigdy Jednorodzony nie ustępował Rodzicowi co do chwały. Nie czasowo tylko podziela z Ojcem chwałę, ale „Siedzi (wiecznie) na prawicy Ojca”, a powiedziano o niej w księdze Wyjścia: „prawica twoja, Panie, uwielbiona jest w mocy” (Wyj. 15, 6), i u Izajasza: „Panie, kto uwierzył słuchowi naszemu a ramię Pańskie komu jest odkryte?” (Iz. 53, 1). Człowiek tedy wzięty na Syna Bożego tak już od chwili poczęcia cielesnego został włączony w jedną osobę Chrystusa, że ani bez Bóstwa nie został poczęty, ani bez Bóstwa narodzony, ani bez Bóstwa karmiony. Ten sam, gdy czynił cuda, ten sam, gdy zniewag doznawał; na skutek ludzkiej słabości mógł dać się ukrzyżować, umrzeć i być pogrzebanym; na skutek boskiej mocy trzeciego dnia zmartwychwstania, wstąpił na niebiosa, siedzi na prawicy Boga Ojca; w ludzkiej też naturze otrzymał od Ojca, co w naturze Boskiej także sam udzielił.
  7. Rozważając te sprawy pobożnym sercem, miejcie, najmilsi, w pamięci napomnienie Apostoła zwrócone do wszystkich: „patrzcie, by kto was nie oszukał przez filozofię i próżne omamienie według tradycji ludzkiej a nie według Chrystusa; gdyż w nim mieszka wszystka pełność Bóstwa cieleśnie i jesteście w nim napełnieni” (Kol. 2, 8). Nie powiedział Apostoł (że mieszka w nim pełność Bóstwa) „duchowo”, jeno „cieleśnie”, abyśmy rozumieli, że była tam prawdziwa substancja ciała, gdzie pełnia Bóstwa zamieszkała cieleśnie. Bóstwo to napełnia oczywiście i cały Kościół, spojony z głową i będący „ciałem” (Ef. 1, 23) Chrystusa, Boga, żyjącego i królującego z Ojcem i Duchem Św. na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Słowa te nawiązuje Leon do nauki Apolinarystów, utrzymujących, że Chrystus przyjął ożywione ciało ludzkie, ale rozum i ducha ludzkiego zastępowało w nim Bóstwo.

2

Mowa tu o tzw. duchoburcach (pneumatomachach) i macedonianach, odmawiających bóstwa Duchowi Św. Potępił ich sobór Konstantynopolski I (381). Por. Ks. J. Umiński, H. K. str. 174.

3

Do takich należał np. Cerynt, gnostyk, współczesny św. Janowi Ewangeliście, Teogot Starszy w 2 w. Artemon w 3 w. Por. z tym naukę Nestoriusza; mówi o niej Leon w następ. rozdz. tejże mowy.

4

Przedstawiciele tzw. modalistycznego monarchizmu, uznaający w nazwach: Ojciec i Syn, tylko różne odmiany i sposoby objawiania się Boga, nie zaś odrębne osoby Trójcy Św. Głównie Sabeliusz w 3 w. Por. z tym naukę Eutychesa w nast. rozdz. tejże mowy.

5

Tzw. dokeci, np. Szymon Mag i in.

6

Jest tutaj mowa o arianach. Nie uznając, żeby Syn był równy Ojcu, ale podnosząc jego podobieństwo do Boga, rozróżniali dwóch Bogów, niestworzonego i stworzonego.

7

Tak uczyli tzw. patrypasjanie, Prakseasz i Noet w 2 w. poeta Komodian w 3 w.

8

Tak twierdził gnostyk Walentinos w 2 w. Por. Mowa 30, 2.

9

Tak Apollinaris. Por. Mowa 24, 5.

10

Por. Wstęp. § 2, c. pod koniec.

11

Herezję Nestoriusza, zwalczaną głównie przez św. Cyryla, potępił sobór w Efezie (431).

12

Por. Wstęp. § 2, c. pod koniec.

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie Maryja herezja
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.