Citatio.pl
2021-01-16

Mowa 34 na Objawienie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 144–151.

  1. Najmilsi! Złożyć hołd i pokłon Bogu, cieszyć się całym sercem z okazanego przezeń miłosierdzia i godnie je obchodzić w dni pamiętnych zdarzeń z dziejów naszego zbawienia, słuszny to i rozumny objaw prawdziwej pobożności. Wzywa nas do niej już sam porządek kościelnego roku, wprowadzając – wkrótce po dniu narodzin z Dziewicy Syna Bożego, równego Ojcu – uroczystość Trzech Króli, uświęconą objawieniem Pana. Walnie przez to Opatrzność umacnia w nas wiarę. Kiedy bowiem przed, wzrokiem ducha naszego przesuwa się w uroczystym obchodzie dzieciństwo Zbawiciela, w brzasku życia odbierające pokłon Bogu należny, z samych objawów tego dzieciństwa widać dowodnie, że On w istotnie ludzkiej naturze na ten świat przyszedł. A przywraca bezbożnym sprawiedliwość i grzesznym świętość właśnie wiara w prawdziwe bóstwo i w prawdziwe człowieczeństwo zarazem w tym samym Panu naszym, Jezusie Chrystusie; wiara w bóstwo odwiecznie równające Go w istocie z Bogiem Ojcem, i w człowieczeństwo od niedawnego czasu jednoczące Go z człowiekiem w postaci sługi. Dla umocnienia więc tej wiary i obwarowania jej przeciw wszelkim błędom, z niezmierną miłością kieruje Bóg zdarzeniami. Oto lud, na dalekich przestrzeniach Wschodu osiadły, a biegły w sztuce obserwowania gwiazd, otrzymuje znak z nieba o narodzinach dziecięcia, co ma zapanować nad całym Izraelem (Mt. 2, 9). W kraju Magów ukazuje się niezwykle jasna gwiazda o niewidzialnym dotąd blasku. Swoim wspaniałym światłem wprawia w podziw patrzących i rodzi w nich przeświadczenie, że nie wolno im przejść obojętnie nad tym, co taki zapowiada zwiastun. Cud ten jednak – jak okazuje się z biegu rzeczy – jest wypływem łaski Bożej. Boć łaska to Bożą sprawiła, że wieść o narodzeniu Chrystusa prędzej mogła dotrzeć do pogan wezwanych do wiary, nim zdążyła obiec małe Betlejem; łaska Boża poprzez niebiosa rzuciła w świat „dobrą nowinę”, zanim język ludzki zdołał ją wymówić i rozpowiedzieć.
  2. Aczkolwiek narody pogańskie wspaniałemu darowi Bożemu zawdzięczały poznanie narodzin Zbawiciela, możliwe jest jednak, że i w starych proroctwach Balaama znajdowali Magowie pobudkę i klucz do zrozumienia cudownego zjawiska na niebie, znając tę szeroko od dawna rozpowszechnioną i z pokolenia na pokolenie przekazywaną przepowiednię: „Wznijdzie gwiazda z Jakuba i powstanie mąż z Izraela i panować będzie nad narodami” (Liczb. 24, 17). Proroczym tedy blaskiem niezwykłej gwiazdy pobudzeni, idą trzej mężowie trop w trop za jej śladem przewodnim. Przeświadczeni są, że znajdą wskazane przez nią dziecię w Jerozolimie; mieście królewskim. Lecz gdy ich to przeświadczenie zawiodło, od uczonych w Piśmie i doktorów Zakonu dowiadują się tutaj, co Pismo święte przepowiadało o narodzeniu Chrystusa. Świadectwo tedy z dwóch źródeł umacnia ich tylko i zagrzewa do wytrwania w poszukiwaniu tego, kogo światło gwiazdy i powaga proroctwa ukazywała. Odpowiedź bowiem kapłanów zawierała przepowiednię Bożą, z natchnienia Ducha Św. ujętą w te słowa: „I ty Betlejem: ziemio Judzka, z żadnej miary nie jesteś najpodlejsze między książęty Judzkimi; albowiem z ciebie wynijdzie wódz, aby rządził lud mój izraelski” (Mt. 2, 5). Jakżeż tedy łatwym i prostym stąd wnioskiem było dla przedniejszych mężów Izraela uwierzyć w to, czego uczyli! Widać jednak, że im ziemskie tylko rzeczy napełniały serce i umysł, tak jak i Herodowi; królestwo Chrystusowe stawiali na równi Z mocami tego świata. Oni doczesnego oczekiwali wodza, on świeckiego obawiał się rywala. O, jak zbytecznie trwożysz się, Herodzie! W próżnię uderzy szał twojego gniewu na podejrzaną ci dziecinę. Kraj twój za mały, by zmieścić Chrystusa i zamknąć Pana świata w zaścianku pod twej władzy berłem. Wszędzie on włada; ty mu w Judei wzbraniasz panowania? Sam byś szczęśliwiej panowanie dzierżył, gdybyś się jego panowaniu poddał. Czemu nie spełniasz z szczerej powinności, co obiecujesz w swej chytrej obłudzie? (Mt. 2, 8). Ruszaj co prędzej za Magami w drogę, składaj królowi prawdziwemu pokłon i hołd w pokorze! Ale ty wolisz raczej ulec ciasnocie poglądów panujących w twoim otoczeniu, niż wzorem ludów wejść na drogę wiary. W przewrotnym sercu swoim knujesz zasadzek sidła, okrucieństw ohydę! (W próżnię uderzasz!) Ni Jezusowi życia nie odbierzesz choć ono właśnie odbiera ci spokój, ni niemowlętom na życiu zaszkodzisz, chociaż je mieczem z tego świata zgładzisz.
  3. A kiedy Mędrcy za gwiazdą-przewodnicą co im znowu światłem swoim służyła, dotarli do Betlejem „uradowali się radością bardzo wielką” – powiada Ewangelista – „i wszedłszy w dom, znaleźli dziecię z Maryją matką jego i upadłszy, pokłonili się jemu: a otworzywszy skarby swe, ofiarowali mu dary: złoto, kadzidło l mirrę” (Mt. 2 10). O cudowna wiaro! Ty najlepiej wiesz Wszystko: nie za świataś ty natchniona, lecz od Ducha Św. oświecona! Skądże bowiem u tych mężów to stopniowanie, ta myśl zawarta w złożonych darach? Zanim wyruszyli z ojczyzny, nie widzieli Jezusa, a kiedy go ujrzeli, znowu nic nie biło im w oczy, co by tak znamiennie ułożonego nauczyło ich hołdu. Ale prócz owego blasku gwiazdy, co uderzał ich Oczy cielesne, jaśniejszy promień prawdy przeniknął im w serca. Stąd zanim jeszcze, wyruszyli w uciążliwą drogę, już pojmowali, kogo zwiastuje im znak niebieski. Stąd też to zrozumienie ich, że złoto należy mu złożyć w daninie jako królowi, kadzidło w hołdzie jako Bogu, mirrę jako dowód wyznawania w nim śmiertelnej ludzkiej natury. Takie przekonanie i pojmowanie rzeczy całkowicie wystarczałoby im do zapalenia płomienia wiary we własnych sercach. Nie potrzebowali zatem dążyć dopiero do naocznego oglądania tego, co wzrokiem ducha przejrzeli już na wylot. Jednak z żywego poczucia obowiązku nie ustali w swej dociekliwości, aż na własne oczy ujrzeli dziecię. Walną przez to usługę oddali narodem przyszłych czasów i nam obecnie żyjącym. Boć jak dla wszystkich nas z pożytkiem było, że po zmartwychwstaniu Pana ręką Tomasza sprawdziła ślady ran w Jego ciele (Jan 20, 24), tak na naszą wyszło korzyść, że i dzieciństwo Jego potwierdziły oględziny Magów. Ujrzeli tedy Mędrcy i oddali pokłon chłopięciu z pokolenia Judy „z nasienia Dawidowego według ciała” (Rzym. 1, 3), „uczynionemu z niewiasty, uczynionemu pod zakonem” (Gal. 4, 4), jaki ono „nie rozwiązywać, ale wypełnić” (Mt. 5, 17) przychodziło. Ujrzeli i pokłonili się dziecięciu maleńkiemu kształtem, na cudzą zdanemu pomoc, niemowlęciu, niczym nie różniącemu się od ogółu ludzi w dzieciństwie. Boć jak dowody, wykazujące majestat Jego boskości, dawały pewność wierze, tak trzeba było też stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że „Słowo ciałem się stało” (J an 1, 14), że wieczna istota Syna Bożego przyjęła prawdziwie ludzką naturę. Potrzebne to było, aby tę tajemnicę wiary uchronić od wstrząsów wśród odmiennych kolei, skoro miała ona już to wywierać cudowny wpływ iście nie do wysłowienia, już to podlegać okrutnym cierpieniom na przemian. Boć bez tej wiary – tak w prawdziwe bóstwo, jak w prawdziwe człowieczeństwo Pana Jezusa – nikt w ogóle nie mógłby dostąpić usprawiedliwienia.
  4. Tej to w szczególności wierze i głoszonej przez wszystkie wieki prawdzie sprzeciwia się, najmilsi, szatańska złość Manichejczyków 1. Na zgubę dusz uwiedzionych, z blużnierstw i kłamstw wierutnych utkali oni wielką przędzę fałszu, niegodziwą w zasadach, śmiertelnej trucizny pełną. Poprzez istne zwały obłędnych opinii zapędzili się tak daleko, że Chrystusa wyobrażali sobie w ciele pozornym, i na oko, i w działaniu nie przedstawiającym nic naprawdę materialnego, lecz tylko jakąś złudę, jakiś kształt udany 2. Boć zdaniem ich nie godzi się wierzyć, aby Bóg, Syn Boży miał zstąpić do łona kobiety i swój majestat narazić na takie poniżenie, żeby w ciało naturalne omotany miał się rodzić w postaci ludzkiej prawdziwie, A przecież całe to dzieło to nie ujma dla niego, jeno objaw jego potęgi! Nie plama – w oczach wiary – jeno wspaniały akt zniżenia się! Jeśli bowiem tego widzialnego światła, dokądkolwiek by ono wtargnęło, nie ima się żądna nieczystość, jeśli promienia słońca – stworzenia materialnego przecież – nie tknie choćby najbardziej cuchnące lub błotniste miejsce, cóż tedy – bez względu na takie lub inne swoje właściwości – zdołałoby splamić istotę owego wiecznego i niematerialnego Światła? Łącząc się ze stworzonym na obraz swój (człowiekiem), udziela mu ono oczyszczenia, samo nie przyjmuje plamy; leczy rany słabości ludzkiej, nie ponosząc uszczerbku w swojej mocy.

    Całe Pismo św. to jedna wielka zapowiedź tej niewysłowionej tajemnicy miłości Bożej. Przeciwnicy przeto prawdy, o jakich mówimy, odrzucili i prawo dane przez Mojżesza, i natchnione przepowiednie proroków. A nawet same księgi Ewangelii i pisma Apostołów sfałszowali; jedne rzeczy z nich usunęli, inne wtrącili. Nadużywając i powagi Apostołów i słów samego Zbawiciela, potworzyli sobie całe tomy fałszywej nauki na poparcie tkaniny swych błędów i na zatruwanie śmiertelnym jadem serc, padających ich ofiarą. Rozumieli bowiem, że nie za nimi, a wszystko przeciw nim przemawia. Nie tylko Nowy ale i Stary Testament zbija ich niecne bredzenia. Mimo wszystko jednak uparcie obstają przy swych szaleńczych iście zmyśleniach i nie przestają szerzyć zamieszania w Kościele Bożym swą zwodniczą nauką 3. Nieszczęsnych – zwolenników swoich, co w ich sidła wpadli, namawiają do zaprzeczenia prawdziwie ludzkiej natury w Jezusie Chrystusie. Przeczyć tedy każą prawdziwemu Jego ukrzyżowaniu dla zbawienia świata; przeczyć każą wylaniu krwi zbawczej i wody chrztu z boku przebitego lancą; przeczyć każą złożeniu w grobie i zmartwychwstaniu dnia trzeciego; przeczyć każą, że w oczach uczniów uniósł się ponad wszystkie wysokości niebios, żeby zasiąść na prawicy Ojca: aby zaś usunąć wszelki niepokój z serc ludzi niereligijnych i odjąć wszelką nadzieję religijnym, po usunięciu wszystkich prawd, zawartych w Apostolskim wyznaniu wiary, każą też odrzucić sąd Chrystusa nad żywymi i umarłymi. Ograbiwszy w ten sposób swoich z tych wszystkich tajemnic i ich błogosławionego oddziaływania, uczą natomiast „czcić Chrystusa w Słońcu i Księżycu” 4, a Manesowi – mistrzowi tych wszystkich bezeceństw – oddawać pokłon nazywając go Duchem Św. 5.

  5. Do umocnienia więc serc waszych w wierze i prawdzie, niechaj, najmilsi, przyczyni się dzisiejsze święto! Katolickie wyznanie niech opancerzy się mocno świadectwem Objawienia Zbawiciela w dzieciństwie! Wykląć natomiast należy niecne zdanie jakoby w Chrystusie nie było natury cielesnej. Przestrzegał nas przed nią dawno św. Jan Apostoł tymi niedwuznaczymi słowy: „Każdy duch, który wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga, a każdy duch, który rozrywa Jezusa, nie jest z Boga, i to jest Antychryst” (1 Jan 4, 2–3). Nie masz przeto nic wspólnego między chrześcijaninem i takimi ludźmi, nie może być łączności, nie może być obcowania! Na dobro całego Kościoła niechaj to wyjdzie, że wielu z nich zdemaskowano, że wyszły na jaw ich nikczemne występki i to na podstawie ich własnych zeznań 6. Nikogo już odtąd nie może wprowadzić w błąd to, że wstrzymują się oni od pewnych potraw, że w nędzne odziewają się szmaty, że „blade oblicza” obnoszą na pokaz. Boć nie święte to posty i nie rozumna to wstrzemięźliwość, ale sztuczki obłudne 7! Mogły one dotychczas szkodzić nieoględnym, mogły dotychczas stroić żarty z niedoświadczonych; odtąd jednak nie ma tłumaczenia dla upadków! Pozwolić jeszcze teraz wciągnąć się w sidła ohydnego błędu, to już nie naiwność, jeno niegodziwość i przewrotność byłaby największa! Rozumie się samo przez się, że (tak surowo osądzając zbrodnię) nie chcemy przeszkodzić postanowieniom Kościoła i Boga samego. Przeciwnie zwracamy się do waszych dobrych serc, abyście razem z nami modlili się do Pana za ludźmi tego rodzaju. Bo i my ze łzami i smutkiem współczujemy ruinie dusz uwiedzionych. Chcemy iść za przykładem Apostołów i „z niedomagającymi czuć się słabymi” (2 Kor. 11, 29), „płakać z płaczącymi” (Rzym. 12, 15). Nie tracimy bowiem nadziei, że Bóg miłosierny da się ubłagać obfitymi łzami i należytym zadośćuczynieniem ze strony upadłych. Póki życia na tej ziemi, o nikim wątpić, natomiast o wszystkich nawrócenie i poprawę modlić się trzeba. Albowiem łaska Pana „podnosi upadłych, rozwiązuje spętanych, oświeca ślepych” (Ps. 145, 8). Jemu cześć i chwała na wieki. Amen.

Footnotes:

1

O Manichejczykach por. mowy: 9, 4; 16, 4; 24, 4; 42, 4; 47,2; także Ep. 15, 17; 35, 1; 59, 1; 165, 2.

2

Por. Mowa 24, 4.

3

Por. Mowa 16, 5.

4

Por. Mowa 22, 6.

5

Por. Wstęp § 2, 3.

6

Por. Mowa 16, 5.

7

Por. Mowa 24, 6.

Tags: św Leon Wielki Objawienie Pańskie manicheizm
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.