Citatio.pl
2021-02-27

Mowa 43 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 191–196.

  1. Najmilsi! Wzywa nas apostolska nauka, abyśmy „wraz z życiem dawniejszym zwlekli z siebie starego człowieka” (Efez. 4, 22), a święcie się prowadząc, codziennie siebie odnawiali. Mówi nam też Apostoł: „Jesteście Kościołem Boga żywego” (1 Kor. 3, 17). Skoro więc naprawdę domem Bożym jesteśmy i Duch Boży w nas mieszka (1 Kor. 3, 16 i 6, 19), to nieznużenie czuwać powinniśmy nad tym, aby w domku serca naszego nie było nic niegodnego tak wielkiego gościa! Jeżeli w domach, ludzką ręką wznoszonych, chwalimy tę przezorną gospodarkę, co to skrzętnie i zawczasu naprawia każde uszkodzenie budynku, już to powstałe od ulewnych deszczów i gwałtownych wichrów, już to zazwyczaj zębem czasu wyjedzone, z o ileż większą dbałością mamy zabezpieczać dusze własne przed jakimś nieładem i brudem? Co prawda dom nasz nigdy się sam nie ostał, gdyby nie podwalina, jaką pod niego Najwyższy nasz architekt położył; z pewnością też nasze budowanie nie uchroniłoby go od rozwalenia się, gdyby nie stała opieka, jaką nad nim sam budowniczy roztacza. Ponieważ jednak stanowimy rozumne kamienie tej budowli i żywe jej tworzywo, więc Stwórca nasz w ten sposób nas zużywa, że nad naszą własną naprawą mamy współpracować stale razem z nim, prowadzącym roboty. Karnym tedy winien być człowiek wobec działania łaski Bożej, nie wyłamywać się spod niej i nie wyzbywać tego dobra, bez którego dobrym być nie zdoła.

    Kiedy zaś coś wydaje mu się ponad jego siły, lub bardzo trudne w wykonaniu przykazań, niechaj nie liczy na siebie tylko, ale ucieka się pod skrzydła rozkazodawcy. Toć on właśnie dlatego swoją człowiekowi przypisuje wolę, aby w nim i pragnienie wywołać i udzielić żądanej pomocy 1. Dlatego i prorok powiada: „Złóż troskę swoją na Boga, a on cię wyżywi” (Ps. 54, 23). A może kto w swej zarozumiałości uważa siebie za tak niewinnego i tak nieskalanego, że nie potrzebuje zgoła naprawy? Grubo się myli, kto tak o sobie sądzi. Bezdenna to próżność; sprowadza ona widocznie zanik bystrego myślenia w człowieku, co wierzy, że można wyjść zupełnie bez rany z pobojowiska pokus tego życia. Pełno wszędzie niebezpieczeństw i pełno sideł: burzą się w nas namiętności, wabią ułudy, nęcą zyski, przerażają straty, zdradliwym jadem są zaprawne złośliwe języki, a szczerość nie zawsze przemawia przez chwalców. Z jednych zieje nienawiść, z drugich przeziera obłudna czołobitność, tak, że łatwiej nam uniknąć wroga, niż nie natknąć się na fałszywego przyjaciela.

  2. A co dotyczy przyznawania innym zalet, tyle tu jest wahania, tyle kaprysu w ocenie, że choćby najściślej przestrzegać granicy, na której kończy się dobro, a rozpoczyna zło, to jednak i najbardziej przeświadczonemu, że prawą kroczy drogą, zawsze dostaną się jakieś docinki od pomniejszycieli, i nawet temu nie uda się uniknąć przygan od niechętnych, komu sama sprawiedliwość jest przyjacielem. A już gdy człowiek zaprzątnie sobie głowę zmiennością samego losu na tym świecie, ileż przytłoczy go ciemnych zagadek, jak straszne czekają nań błędy z przewrotnych poglądów! Tak, że same przeciwności, stające w poprzek ludzkich zamierzeń, będą mu źródłem rozgoryczeń! Co prawda wszyscy, wierzący głęboko, nie wątpią, że światem wszędzie i zawsze opiekuje się Opatrzność Boża; wiedzą też oni doskonale, że nie od gwiazd 2 — ich wpływ równa się zeru — zależy bieg spraw doczesnych, lecz wszystkim kieruje wola Najwyższego Króla, i to pełnego sprawiedliwości i dobroci, podług słów Pisma św.: „drogi Pańskie — to miłosierdzie i prawda” (Ps. 24, 10). Ale, że nie wszystko na świecie dzieje się tak, jakbyśmy pragnęli, a pod omylnym ludzkich sądów wyrokiem niecnota bierze górę niejednokrotnie nad sprawiedliwością, stąd łatwo się zdarza, że takie zjawiska potrafią zachwiać nawet wielkie dusze, pobudzając je pod swoją pokrywką do niesłusznych szemrań. Nawet mąż tej miary, co prorok Dawid, wyznaje, że taki obrót rzeczy aż wstrząsnął nim do głębi. Oto jak sam o tym mówi: „ugięły się nogi pode mną i niemal stajały mi stopy, bo nie mogłem patrzeć na to, jak złoczyńcy zażywają spokoju” (Ps. 72, 2). Ponieważ jednak niewielu tylko odznacza się tak mężną postawą, żeby stawić czoło wszelkim przeciwnościom, natomiast wielu, i to wierzących, psuje niepowodzenie, a nawet powodzenie, stąd więc wynika potrzeba bardzo starannego leczenia tych ran, jakich słaby człowiek zazwyczaj doznaje.

    Dlatego to właśnie i ja przebiegłem pokrótce te niebezpieczeństwa, od jakich się roi po świecie, żeby wszyscy zrozumieli, jak konieczne jest każdemu odpuszczenie grzechów, jak niezbędne środki naprawy. To samo stwierdza Pismo św. mówiąc: „Któż może się pochwalić, że czyste ma serce, albo, że wolny jest od winy?” (Przyp. 20, 9).

  3. A kiedyż byłoby nam sposobniej uciekać się do lekarstwa łaski Bożej, jak nie teraz, gdy ten powracający okres roku stawia nam znów przed oczy najświętsze momenty z dziejów naszego odkupienia? Na godny ich obchód przygotowujemy się postem 40-dniowym, tak niezmiernie zbawiennym. Boć ten sposób nabywania siły uświęcającej pomaga i niezbędny jest nie tylko tym, co mają dopiero wejście w nowe życie — po chrzcie odrodzenia przez tajemnice śmierci i zmartwychwstania Chrystusa 3 — ale i wszystkim niedawno odrodzonym ludom: tamtym do przyjęcia tego, czego jeszcze nie mają, tym do zachowania tego, co już otrzymali. Powiada Apostoł, że „kto stoi, niech patrzy, aby nie upadł” (1 Kor. 10, 12). Podług tego orzeczenia nikt nie wspiera się na tak silnej podstawie, żeby już nadal nic czynić nie potrzebował dla swego utrwalenia. Korzystajmy przeto, najmilsi, z czcigodnych zwyczajów tego najbardziej zbawiennego czasu i spotęgowanym wysiłkiem oczyszczajmy i wygładzajmy zwierciadła naszych sumień. Mimo bowiem najbardziej czyste i trzeźwe prowadzenie się, życie nasze wchłania nieco ziemskiego pyłu; dusza ludzka, acz na obraz Boży stworzona, nie jest znów tak daleką od dymu próżności, żeby jej blasku nic nie mogło przyćmić i żeby ciągle na nowo nie potrzebowała ogłady. A skoro to ciągłe odnawianie się konieczne jest nawet duszom, bardzo uważającym na siebie, to cóż powiedzieć o tych, co może przez rok cały już to bez troski, już to nawet bardzo niedbale żyli? Czyż przynajmniej teraz nie powinni się o nie postarać? Zwracamy się do nich, upominający z zależną im miłością: nie uspokajajcie się tym, że my (kapłani) nie możemy przejrzeć na wskroś waszych sumień. Dla Bożego oka, ogarniającego jednym spojrzeniem wszystko, nie masz przegród i kryjówek. Nie tylko co się czyni lub myśli, ale co się zamierzy uczynić i pomyśleć, wszystko jest Mu wiadome. Oto jak daleko sięga wiedza Najwyższego Sędziego, oto spojrzenie, przed którym każdy drżeć musi! Przenika ono ciała stałe, otwarte są dla niego największe skrytości:

    ciemne — dlań widne jak dzień,
    nieme — by żywe przemawia;
    milczenie — jest Mu spowiedzią,
    a myśl — bez słów się wyjawia.

    Jeśli Bóg dobry nie zaraz karze za grzechy, nie znaczy to, żeby wolno było lekceważyć sobie Jego cierpliwość, podobnie jeśli dotąd nie poczuło się na sobie Jego gniewu, nie wynika stąd, że się go nie obrażało. Nie długo naszego przebywania na ziemi i krótkotrwała swoboda niemądrych zachceń snadnie zamienić się może na mękę kar wiecznych, jeśli póki czas, nie będą szukać lekarstwa pokuty, tj. dopóki wyrok sprawiedliwości jest jeszcze w zawieszeniu!

  4. Zawczasu tedy spieszmy po zmiłowanie do Boga, każdej chwili gotowego nam dłoń otworzyć (Iz. 30, 18); na godny obchód święta Zmartwychwstania uświęceniem wiary przygotowujmy wszyscy serca. Niech zmięknie w nich surowość, złagodnieje gniewliwe usposobienie i wszyscy wzajemnie przebaczą sobie winy. Nie temu szukać odwetu, kto sam o łaskę błagać potrzebuje! Wszak modląc się codziennie tymi słowy: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mt. 6, 12), sami siebie skowamy najtwardszymi więzy, gdybyśmy mieli nie spełnić tego, do czego oświadczamy gotowość. Więc jeśli się paktu tej świętej modlitwy nie dotrzymywało w pełnym jego zawarowaniu, to przynajmniej teraz niech każdy policzy się ze swoim sumieniem, i, za cenę przebaczenia win innym, uzyska odpuszczenie grzechów własnych; jak to Chrystus Pan mówi: „Jeśli odpuścicie ludziom ich grzechy, odpuści wam też Ojciec wasz Niebieski grzechy wasze” (Mt. b, 14). Nie jest więc trudno każdemu otrzymać, o co prosi, boć od łagodności proszącego zawisł wyrok tego, co rozsądza. Sprawiedliwy to sędzia, ale łaskawie wysłuchuje próśb ludzkich. Nawet sam siebie związał tym prawem, by nie stosować surowości do tych, w których nie znajdzie żądzy zemsty.

    A ponadto ludziom dobrym i łagodnym przystoi jeszcze szczodrota. Wszak nic słuszniejszego, jak żeby człowiek wzorował się na swoim Stwórcy i odpowiednio do swojej zamożności był narzędziem Nieba. Karmić tedy łaknących, przyodziewać nagich, pielęgnować chorych nie jestże to pomoc Boża spełniona przez wyrękę? Nie Pana to łaska ujawnia się w dobroci sługi? Wprawdzie Bóg nie potrzebuje pomocy w sprawowaniu miłosierdzia, ale tak swoją wszechmożność miarkuje, że przez ludzi ludzkiej zaradza biedzie. Słusznie więc Bogu składa się dzięki za wszelkie dobrodziejstwa, gdy jego rękę widzi się w sługach. Właśnie to powiedział Pan uczniom: „tak niechaj świeci światłość wasza przed ludźmi, aby widzieli uczynki wasze dobre i chwalili Ojca waszego, który jest w niebiesiech” (Mt. 5, 16); Ten, co z tymże Ojcem i Duchem Św. żyje i króluje, jako Bóg, na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Por. Mowy 18, 1; 49, 4; 90, 2. Miejsce to bracia Ballerini zaopatrują w swoich uwagach polemiką z poglądami Quesnella (Migne: Patr. Lat., tom. LIV, p. 534 i nast.).

2

Jest to aluzja do czci, oddawanej gwiazdom przez Manichejczyków.

3

Odnosi się to do tych nawróconych, którzy po 40-dniowym noście otrzymywali Chrzest św. w Wielką Sobotę.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.