Citatio.pl
2021-04-12

Mowa 48 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 214–219.

  1. Najmilsi! Chrześcijanie mają dużo świąt i obchodzą je z nabożeństwem w różny sposób. Ale ani jedno z nich nie dorównywa uroczystości paschalnej. Z niej zaś spływa godność i uświęcenie na wszystkie inne. Nawet Narodzenie Pańskie – z matki – jest wkładem do tej świętej tajemnicy, boć nie dla czego innego Syna Boga narodził się docześnie, jeno by mógł być ukrzyżowanym. Dlatego przyjął na siebie ciało w łonie dziewicy, bo tylko w śmiertelnym ciele mogła się dokonać postanowiona męka: ona zaś powzięta z niewysłowionej miłości Bożej, jest dla nas ofiarą odkupienia, gładzącą grzechy, i początkiem powstania do życia wiecznego. Kiedy znowu zważymy, co cały świat zawdzięcza Krzyżowi Chrystusa, rozumiemy słuszność przygotowania siebie do obchodu paschy postem 40-dniowym abyśmy mogli godnie uczestniczyć w boskich tajemnicach. Tak to być powinno, by nie tylko najwyżsi pasterze 1 niższego stopnia kapłani, by więc nie sami tylko posługujący w udzielaniu sakramentów, ale całe ciało Kościoła i wszyscy wierni z osobna byli czyści od wszelkiej zmazy. Świątynia Boga, wznosząc się na fundamencie samego Założyciela swojego, w każdym kamieniu winna być ozdobną i na wskroś przezroczą. Jeżeli bowiem nie bez celu zdobi się jak najwspanialej królewskie pałace i gmachy wysokich urzędów, uwydatniając okazałością domów większe znaczenie ich mieszkańców, to cóż powiedzieć o przybytku samego Boga? Jakim nakładem go budować? Jakim przepychem otoczyć?! Wprawdzie budowli tej ani rozpocząć ani wykonać nie można bez jej twórcy; ale on, sam budowniczy, udziela jej od siebie tego daru, by i ona dążyła do swej rozbudowy. Kamienie bowiem, brane do wznoszenia tej świątyni, są „żywe” i „rozumem obdarzone”, a łaska Ducha Św. pobudza je, by dobrowolnie w jedną stapiały się całość. Wyszukana to i umiłowana społeczność! Sama też z nieszukającej szukającą i z niemiłującej miłującą być winna, stosownie do wezwania św. Jana Apostoła: „My tedy miłujmy jedni drugich wzajemnie, ponieważ Bóg pierwej nas umiłował” (1 Jan 4, 19; 4, 11). Skoro więc i wszyscy społem i każdy z wiernych z osobna jesteśmy „świątynią Boga”, musi ona być doskonała tak w swoim zespole, jak w oddzielnych członkach. Chociaż nie wszyscy jej członkowie jednakową odznaczają się pięknością, i w rozmaitych jej częściach nie może być jednakowych zasług, ale związka miłości tworzy z nich gmach wspaniały i harmonijny. Uczestnicząc w świętym serc zespole, mimo, że nie te same dobrodziejstwa łaski przypadają każdemu z nich w udziale, cieszą się jednak z nich wszyscy, jak ze swoich własnych. Wszak to, co miłują wspólnie, nie może im być obce; boć sami rosną i wzbogacają się, gdy radzi są postępowi innych.
  2. W tym zjednoczeniu świętych, najmilsi, gdzie się to samo miłuje i ceni, i jednakowo i myśli, i czuje, nie ma miejsca dla pyszałków, zawistnych i chciwych. Wszystko, czym próżność się przechwala, co dyszy żądzą odwetu, lub co rozwięźle swawoli, nie ze sprzymierzonymi z Chrystusem, jeno z szatańskim wiąże się stronnictwem. Do środowisk, przejętych duchem miłości, nie ma to wszystko dostępu. Oto co powoduje ponurą złość w „przeciwniku niewinności” i „wrogu pokoju*. Ponieważ on „nie ostał się w prawdzie” (Jan 8, 44), a wynosząc się butnie, spadł sromotnie z wyżyn swego stanowiska, nie może strawić tego, że miłosierny Bóg odkupił człowieka i człowiekowi oddaje dobra, postradane przez niego. Nie dziwna zatem, że i prawość ludzi, żyjących uczciwie, dręczy niezmiernie „prasprawcę grzechu”, a już o istotną mękę przyprawia go niezłomność tych, których nie zdoła zepchnąć z zajętej przez nich postawy. Wszak wśród ludzi nie brakuje naśladowców jego sprawek. Wielu, niestety, po prostu schnie z zazdrości na widok czyjegoś postępu w dobrym. Wiedząc, że cnota jest wrogiem występku, biją oni nienawistnie w tych, na których nie chcą się wzorować. Natomiast słudzy Boga i uczniowie prawdy miłują nawet inaczej, niż oni, myślących; wojnę zaś wypowiadają nie tyle ludziom, co występkom, „nikomu złem za złe nie oddawając” (Rzym. 12, 17), jeno pragnąc zawsze sprowadzić błądzących na dobrą drogę. Boć w bliźnim nie przeoczać siebie samego, a nawet we wrogu swoim własną kochać naturę, szlachetna to rzecz! Z samą Bożą dobrocią można to porównać! Spotykamy się z tym nierzadko, że najgorsi ludzie zmieniają się w najlepszych: pijący w trzeźwych, okrutnicy w miłosiernych, chciwcy w szczodrych, niepowściągliwi w zachowujących czystość, zabijący w spokojnych.

    Ponieważ zaś sam Pan powiedział: „nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzesznych” (Mt. 9, 13; 12, 7; Oz. 6, 6; 1 Tym. 1, 15), nikomu z chrześcijan nie wolno nienawidzić kogokolwiek. Boć na przebaczeniu grzechów opiera się zbawienie. Nie wiemy zaś, jak wartościowymi jeszcze ludźmi może uczynić łaska Ducha Św. tych, z których mądrość przyziemna porobiła nicponiów.

  3. Świętość tedy i dobroć – to znamiona ludu Bożego! Świętym on być powinien, unikając tego, co zakazane, dobrym zaś, czyniąc, co nakazane! Wprawdzie wielka to już rzecz posiadać prawą wiarę i niesfałszowaną naukę; wprawdzie też największej pochwały będą godne takie przymioty, jak opanowanie podniebienia, łagodność w usposobieniu i czystość nieskazitelna. Ale bez miłości zawsze będzie czegoś brakowało wszystkim tym cnotom. Największe zalety charakteru będą bezowocne, jeśli ich miłość nie zrodzi. Dlatego mówi Pan w Ewangelii św. Jana: „Po tym poznają wszyscy, żeście uczniami moimi, jeśli miłość mieć będziecie jedni ku drugim” (Jan 13, 35). A w liście tego samego Apostoła czytamy: „Najmilsi! miłujmy się wzajemnie, ponieważ Bóg ]est miłością, i wszelki, co miłuje, z Boga się rodzi i poznaje Boga. Kto zaś nie miłuje, nie zna Boga, ponieważ Bóg jest miłością (1 Jan 4, 7). Dlatego wierni powinni badać swoje sumienie i ścisłemu osądowi najskrytsze nawet swoich serc skłonności. Jeżeli odnajdą owocną miłość bliźniego na dnie duszy własnej, mogą nie wątpić, że Bóg w niej przebywa! By zaś tam z dnia na dzień przestronniej było tak wielkiemu Gościowi, niech ją rozszerzają wytrwale coraz to nowymi uczynkami miłosierdzia. Wszak Bóg jest miłością, a że boskości nie podobna zamknąć w jakichś granicach, więc też i miłości bliźniego nie należy zakładać kresu.
  4. Do szerzenia dobra, tej cnocie właściwego, dnie bieżące nawołują nas w szczególny sposób – chociaż i wszelki inny czas do tego się nadaje. Kto chce bowiem podjąć Paschę Pana, uświęcony na duszy i ciele, winien zabiegać przede wszystkim o ten dar łaski, który zawiera w sobie wszystkie cnoty i pokrywa mnóstwo grzechów (1 Piotr 4, 8). Mając więc obchodzić uroczyście tę tajemnicę Bożej Miłości, wyższą nad wszystko, przez którą Jezus Chrystus zmazał nasze winy, przygotowujmy się do tego już naprzód ofiarami miłosierdzia. Samiśmy go doznali od dobrego Boga, świadczmy je tym, co wobec nas zawinili! W niepamięć tedy puszczajmy krzywdy, nie karzmy za winy, uwalniajmy podwładnych od tego lęku, że czeka ich wciąż odwet za różne uchybienia. Niech opustoszeją więzienia karne i ustaną żałosne jęki przestępców po ciemnych lochach. Kto takich trzyma za jakieś winy, niechaj pamięta, że i sam nie jest bez grzechu! Szczęśliwy, że ma komu przebaczyć, aby w ten sposób i sobie zyskał przebaczenie – nie mając wątpliwości, że przy odmawianiu słów, jakich nas Pan nauczył: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mat. 6, 12), tym rodzajem modlitwy jedna sobie Boskie zmiłowanie.
  5. Następnie w obecnym czasie trzeba się zdobywać na większą niż kiedy indziej wobec biednych i dotkniętych różnymi ułomnościami. Ona to sprawi, że z wielu ust popłyną dzięki do Boga; posilenie przez nas nędzarzy wesprze skuteczność naszych postów. Pan bowiem na dzieło spełnione przez wiernych dla jego ubogich, spogląda tak miłym okiem, jak na żadne inne; w świadczonym przez nas miłosierdziu widzi odbicie własnej miłości. A nie należy się obawiać, że datki na nie łożone, uszczuplą nasze mienie. Sama dobroczynność wielkim jest bogactwem. A tam, gdzie Chrystus i żywi innych i siebie karmić każe, nie może zbraknąć środków do szczodroty 1 (Mat. 25, 40). W całej tej bowiem sprawie działa owa ręka, co łamiąc chleb, zwiększa go i, rozdzielając, mnoży 2. Bez obaw zatem i z radością w sercu niechaj każdy wspomaga wiernych, bo właśnie wtedy największy zysk weźmie, kiedy dla siebie jak najmniej zatrzyma. Stwierdza to św. Paweł w słowach: „Ten co daje nasienie siejącemu, da też chleba na pokarm i rozmnoży nasienie wasze, i przysporzy owoców sprawiedliwości waszej” (2 Kor. 9, 10), w Chrystusie Jezusie, tym Panu naszym, co żyje i króluje z Ojcem i Duchem Św. na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Por. słowa Leona z Mowy 17, 2: „qui dat, ut habeas, mandat, ut tribuas”.

2

Aluzja do rozmnożenia 5 chlebów. (Jan 6, 5).

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post miłość bliźniego
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.