Citatio.pl

Wpisy z tagiem "św Augustyn":

2020-11-18

Poświęcenie Bazyliki św. Piotra i Pawła w Rzymie

Nastąpiło około roku Pańskiego 324.

(Szczegóły te wyjęte są z dziejów Kościoła.)

Święto dzisiejsze jest uroczystym obchodem pamiątki poświęcenia w Rzymie, po raz pierwszy w roku Pańskim 324 dnia 18 Listopada przez Papieża świętego Sylwestra, Bazylik czyli Kościołów błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła.

Zpomiędzy miejsc świętych w ogólności, które od najdawniejszych czasów u chrześcijan w szczególném były poszanowaniu, najwięcej słynęły i przez największą liczbę pobożnych pielgrzymów odwiedzane bywały, miejsca na których spoczywały ciała świętych jakich Męczenników, lub w których znajdowały się jakie pamiątki albo Relikwie mężnych Wyznawców Chrystusowych. Lecz w największéj czci były te miejsca, na których złożone były zwłoki świętego Piotra i świętego Pawła Apostołów.

Zaledwie Piotr, ten pierwszy na ziemi Zastępca Chrystusa Pana, i Paweł Apostoł narodów, dokonali błogosławionego żywota otrzymując koronę męczeńską, a oto ze wszelkich stron i z najodleglejszych krajów, zaczęli się schodzić chrześcijanie by uczcić ich groby. Odtąd Rzym poczytywano bogatszym i świetniejszym przez posiadanie tego skarbu, aniżeli był wprzódy, przyozdobiony przepychem zbytku i sztuki pogańskiéj. Grób świętego Piotra na wzgórzu zwaném Watykan, który już wtedy nazywano Wyznaniem świętego Piotra (confessio sancti Petri), i grób świętego Pawła za miastem przy drodze Ostyeńskiéj nad rzeką Tybrem, stały się głównym celem wszystkich pielgrzymek pobożnych chrześcijan. „Zgromadzano się tam, pisze jeden z Ojców Kościoła, aby przy zwłokach świętych założycieli wiary, rozżywić w sercach swoich tego ducha Bożego, którego oni głosili, i ustalić się w jedności ze Stolicą Apostolską, oddając szczególną cześć temu, który z ustanowienia Pana Jezusa, pierwszy na niéj zasiadł.” 1 – „Groby tych dwóch najpierwszych Apostołów Jezusa Chrystusa, za wiarę w Niego umęczonych, powiada święty Jan Złotousty, w oczach chrześcijanina, wyższéj są zacności, nad najprzepyszniejsze pałace królów, i więcéj od tamtych do siebie ściągają przychodniów, nie dla powabu zewnętrznego budynku, lecz dla nieocenionych skarbów jakie w sobie zamykają. Ubogi wieśniak lub pracowity wyrobnik, poświęca cokolwiek mu zostaje wolnego a tak drogiego dla niego czasu, i z odległych okolic przychodzi uczcić te święte grobowce. A i sam panujący przywdziany w purpurę cesarską, pada przed niemi na kolana, ze czcią je całuje i pokornie wzywa pośrednictwa Świętych których ciała tam spoczywają. A tak, ci którzy w rękach swoich dzierżą najpotężniejsze berła tego świata, poczytują się za szczęśliwych, jeśli Piotr ubogi rybak i Paweł który pracą rąk swoich zarabiał na życie, raczą być jego obrońcami przed Bogiem.” 2 Święty Augustyn pisząc o czci w jakiéj były za jego czasów groby świętych Apostołów, podobnież się wyraża: „Teraz cesarskie kolana, mówi, padają przed prostym rybakiem, i widzieć możesz jak najwyższy majestat cesarstwa Rzymskiego korzy się przy grobie Piotrowym, i u nóg jego składa swoje korony.” 3

Z takąto czcią dla grobów świętych Apostołów byli wszyscy wierni, i to od samego początku założenia przez nich Kościoła. Lecz przez pierwsze trzy wieki chrześcijaństwa, srogie prześladowanie jakiemu bez przerwy podlegali wyznawcy wiary świętéj, nie dozwalało im jawnie i świetnie objawiać tej czci, jaką dla tych grobów przejętymi byli. Cześć ta wzmagała się codziennie, ale objaw jéj, przez wniesienie odpowiednego dla tych drogich Relikwii gmachu, był niemożliwym. Lecz skoro z nawróceniem się cesarza Konstantyna Wielkiego, Kościoł zpod jarzma pogańskiego wyswobodzonym został, pierwszém staraniem tego pobożnego monarchy jak i obowiązkiem, było wywieść niejako z ukrycia te skarby, tak drogie dla wszystkich wiernych i tak przez nich czczone. Wielki ten cesarz chciał dowieść czci jaką i sam był przejęty dla świętych Apostołów, czynem, który go bardziéj wywyższa i większą okrywa chwałą, niż wszystkie sławne zwycięstwa, które nad nieprzyjaciołmi swojego państwa poodnosił. Skoro z jego rozkazu zakreślono plan wspaniałego Kościoła na Watykanie, jaki tam po dziś dzień istnieje, Konstantyn, złożywszy koronę i purpurę cesarską u nóg świętego Piotra, po pokornéj modlitwie przy grobie jego, sam wziął rydel w rękę, zaczął kopać fundamenta, i na cześć dwunastu Apostołów, dwanaście koszów ziemi na własnych powynosił barkach, dając przez to całemu światu chrześcijańskiemu ten wzniosły przykład pobożności, który uwiecznił jego pamiątkę, zespalając ją z pamiątką pierwszéj chwili założenia tego najwspanialszego i największéj czci godnego Kościoła w całém chrześcijaństwie. Kościoł ten, dzięki tegoż cesarza nieograniczonéj hojności, w krótkim czasie wzniesiony został, równie jak i drugi, mało temu w przepychu ustępujący, który Konstantyn wybudował za miastem przy drodze Ostyańskiéj, nad grobem świętego Pawła. Po ukończeniu tych dwóch wspaniałych Bazylik, poświęcił je Papież Sylwester święty, a przy tym obrzędzie tak wielka była liczba nagromadzona wiernego ludu, że można powiedzieć iż byłto jeden z najokazalszych tryumfów Kościoła powszechnego, którego właśnie pamiątka, w całém chrześcijaństwie, dziś uroczyście się obchodzi.

Święty Optat z Milewii za czasów świętego Damazego Papieża żyjący, wspominając o tych dwóch świątyniach, pisze że do nich tylko prawowiernym katolikom wstęp bywał dozwolony, a nie wpuszczano tam żadnych kacerzy, lub w jakikolwiek sposób od jedności Kościoła odłączonych: tak dalece, że samo wejście do tych bazylik i uczestniczenie w odprawianych w nich nabożeństwach, oznaczało że się jest w jedności z Kościołem. Ztąd téż, ktokolwiek przybywał do Rzymu, najprzód zwiedzał Kościoł świętego Piotra, a kto tego nie czynił, jak to pisze kardynał Boroniusz, ten uchodził za kacerza lub odszczepieńca. Kościoł ten i kościoł świętego Pawła za murami miasta, w tak szczególnéj były zawsze czci u wiernych, że kto tylko do nich wchodził, najprzód padał na kolana i pobożnie próg lub drzwi całował. Z tegoto powodu mawiano zwykle o pielgrzymujących do Rzymu, że się oni udają do drzwi albo progów Apostolskich (ad limina Apostolorum). „Wszak widzisz, powiada święty Jan Złotousty w jednéj ze swoich homilii, jak chrześcijanie w przedsionkach tych świątyń, ze czcią drzwi jego i progi całują.” 4 Święty Paulin, a po nim święty Grzegorz Turoneński, wspominają także o czci jaką przejętym był cały świat chrześcijański, dla tych dwóch Bazylik. Zaś historya Kościoła, przytacza nieskońezoną liczbę przykładów, dowodzących w jak wielkiém poszanowaniu były te dwa przybytki we wszystkich wiekach i u wszystkich ludów chrześcijańskich, a nawet i barbarzyńców. Dziki naród Gotów, pod dowództwem Alaryka spustoszywszy za czasów cesarza Honoryusza całe Włochy, i sam Rzym zdobył w roku 409. Mieczem i ogniem niszcząc ci barbarzyńcy całe miasto, tych dwóch jednak świątyń tknąć się nie śmieli.

Jakkolwiek wspaniałym był kościoł świętego Piotra na Watykanie przez Konstantyną wzniesiony, z upływem jednak czasu, okazał się niedość obszernym, ani nawet dość okazałym, do odbywania w nim obrzędów świętych, które w pewnych uroczystościach w roku, sami Papieże sprawowali, wobec coraz tłumniéj gromadzącego się ze wszech stron świata ludu wiernego. Kilku téż Papieżów, zamierzało powiększyć go i uczynić najwspanialszym w całém chrześcijaństwie Kościołem, lecz dopiéro w wieku XV, wzięto się do tego na dobre. Papież Mikołaj założył obszerniejsze fundamenta około roku Pańskiego 1456; Sykstus V ciągnął daléj roboty, a Papież Juliusz II, z wielu planów mu przedstawionych dając pierwszeństwo podanemu przez sławnego budowniczego Bramante Lazzari, rozpoczął ten gmach wspaniały, i sam z wielką uroczystością, pierwszy kamień położył. Lecz do wykończenia ostatecznego téj świątyni, przyczyniało się następnie wielu jeszcze Papieżów, używając kilku innych budowniczych, z których najsławniejsi byli: Rafał Urbino i Michał-Anioł Buonarotti, któremu ta Bazylika zawdzięcza swoję kopułę, tak zewnątrz jak wewnątrz będącą arcydziełem budownictwa, niezrównanéj piękności i sztuki. Wykończył to wszystko, i postawił ją w takim stanie, w jakim jest jeszcze obecnie (1873 r.) ta stołeczna świata chrześcijańskiego świątynia, Urban VIII w roku 1626, i w dniu 18 Listopada odbył, albo raczéj ponowił najuroczyściéj, jéj poświęcenie. Kościoł przeto świętego Piotra na Watykanie, bez wątpienia jako największy, bo może pomieścić w sobie pięćdziesiąt cztery tysięcy ludzi, tak i najwspanialszy w świecie całym, jest dziełem przy którém przez lat sto dwadzieścia pracowano pod przewodnictwem najsławniejszych w świecie mistrzów w budownictwie, a za panowania dwudziestu Papieżów, w których liczbie głównie do tego przyczynili się Juliusz II, Leon X, Paweł III, Sykstus V, Klemens VIII, Paweł V i Urban VIII.

Do tegoto Kościoła, wnoszą na tronie każdego Papieża, po jego obraniu na Papiestwo, i tam odbiera on pierwsze hołdy, jako następca Piotra świętego. Tam późniéj odbywają się wszystkie najuroczystsze obrzędy święte gdy im przewodniczy sam Papież, i dla tego przy głównym ołtarzu téj Bazyliki, a będącym na samym grobie świętego Piotra, tylko Papieżowi wolno odprawiać Mszę świętą. W jéj froncie jest wielki krużganek, z którego Papieże dają kilka razy do roku błogosławieństwo: Urbi et orbi: to jest miastu Rzymowi i całemu światu. Przed nim jest ogromnéj wielkości plac, mający trzysta kroków długości a dwieście szerokości, otoczony krytą galeryą z kolumnami, wśród któréj odbywa Papież procesyą z przenajświętszym Sakramentem, w uroczystość Bożego Ciała, niesiony na krześle Papieskiém, a trzymający w ręku Monstrancyą. Wokoło zaś Bazyliki téj, są wspaniałe gmachy, ogrody, muzea to jest sale, w których przechowują się Archiwa kościelne, biblioteki i różne zabytki sztuki chrześcijańskiéj, wreszcie komnaty, stanowiące główne mieszkanie Papieża, które jeszcze dotąd (1873 r.) pozostało w jego posiadaniu, chociaż mu już wszystkie inne posiadłości wydarto.

Bazylika świętego Pawła za murami miasta Rzymu, któréj pamiątka poświęcenia dziś także się obchodzi, podobnież drogie i ważne dla chrześcijanina zawiera w sobie zabytki. Jest ona wybudowaną na tém miejscu, na którém pobożna niewiasta Lucyna, na własnym gruncie w katakumbach przy drodze Ostyańskiéj pogrzebała ciało tego wielkiego Apostoła, tam i teraz znajdujące się.

Była ona wzniesioną przez tegoż cesarza Konstantyna Wielkiego, współcześnie z Bazyliką świętego Piotra na Watykanie, i także przez Papieża świętego Sylwestra pierwszy raz poświęconą została. Gdy z powodu wielkiego napływu pobożnych pielgrzymów z całego świata chrześcijańskiego, okazała się i ona za szczupłą, powiększyli ją i bogato przyozdobili: cesarz Walentyn młodszy a potém syn jego i następca Teodozyusz wielki. W roku 1823 od pożaru wypadkowego, prawie zupełnemu zniszczeniu podpadła: lecz ze składek zebranych po całym świecie od katolików i z hojności Papieżów, została odbudowaną, i w roku 1840 Grzegorz XVI poświęcił główną jéj nawę, cały zaś kościoł odnowiony i jeszcze wspanialszy niż był przedtém, poświęcił Pius IX, dnia 10 Grudnia 1854 roku, po zatwierdzeniu dogmatu o Niepokalaném Poczęciu przenajświętszéj Maryi Panny, na któréjto uroczystości obecni byli Biskupi z całego świata podówczas do Rzymu zgromadzeni.

Tychto więc dwóch świątyń na cześć dwóch książąt apostolskich Piotra i Pawła wzniesionych, dziś cały Kościoł obchodzi pamiątkę poświęcenia, aby w uroczystości Założycieli Stolicy Apostolskiéj, każdy z wiernych jednoczył się myślą i sercem z tąż Stolicą, będącą godłem, środkiem i utrwaleniem katolickiéj jedności.

Pożytek duchowny

Przenieś się i ty myślą i sercem do tych dwóch świątyń, i w nich oddaj cześć głęboką zwłokom dwóch głównych Założycieli Kościoła. A gdy widzisz tenże Kościoł naszę wspólną Matkę, na coraz cięższe, i to wszędzie, wystawiony ciosy i próby, tém goręcéj polecaj sprawę Świętéj Apostolskiéj Rzymskiéj Katolickiéj Religii opiece tych, którzy teraz są głównemi jéj Patrorami w Niebie.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! Który nam corocznie pamiątkę poświęcenia Kościołów błogosławionych Piotra i Pawła Apostołów Twoich obchodzić dajesz i zawsze w nich święte tajemnice spełniać dozwalasz, wysłuchaj prośby ludu Twojego i spraw aby ktokolwiek do świątyń tych wejdzie dla uproszenia sobie dobrodziejstw Twoich wszystko o co błagać będzie otrzymał. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 992–995.

Footnotes:

1

S. Chrys. Hom. 50.

2

S. Joan. Chrysos. Ser. 56.

3

S. Aug. de Civit. Dei.

4

S. Joan. Chry. Homi. 56.

Tags: św Piotr św Paweł św „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Rzym św Jan Chryzostom św Augustyn Kościół
2020-08-28

Św. Augustyna, Biskupa i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 430.

(Żywot jego napisany był przez jego ucznia Pasydoniusza, Biskupa Kłamińskiego.)

Święty Augustyn urodził się w Tagaście w Afryce, roku Pańskiego 354. Ojciec jego Patrycy był poganinem, lecz za wpływem matki jego świętéj Moniki, cała rodzina została chrześcijańską.

Wychowany bardzo starannie, a genialnemi obdarzony zdolnościami, wielki w naukach uczynił postęp. Lecz zetknąwszy się z zepsutą młodzieżą, zatarł w sercu nauki jakie z domu wyniósł od świętéj matki, i oddał się rozpuście. Łzy i upomnienia Moniki nie trafiały do niego, chociaż bardzo ją kochał, a idąc coraz daléj po zgubnéj drodze na którą się puścił, przyłączył się w końcu do kacerskiéj sekty Manichejczyków, lubo brednie ich oburzały jego bystry i zdrowy rozum. Matka zaś, srodze bolejąc nad opłakanym stanem duszy ukochanego syna, nie przestawała modlić się za niego, gorzkie łzy wylewając. Razu pewnego, rozmawiając o tém z bardzo świątobliwym Biskupem, usłyszała od niego te pocieszające słowa: „Nie przestawaj, córko moja, opłakiwać to nieszczęsne dziecię twoje i polecać je Bogu, a niesposób jest aby syn tyle łez kosztujący matkę, miał zaginąć.”

Augustyn tymczasem coraz większego nabywał rozgłosu, jako uczony i wielki mówca. Najprzód z wielką sławą wykładał publicznie w Kartaginie Retorykę, a chcąc stać się jeszcze głośniejszym, udał się do Rzymu, a następnie do Medyolanu, wszędzie zachwycając swoich słuchaczów. Święta Monika goniła go w każdym z tych miast, czuwając nad jego biedną wtedy duszą, a w Medyolanie postarała się aby się zapoznał ze świętym Ambrożym Arcybiskupem, jednym z pierwszych świeczników Kościoła. Augustyn miał z nim kilka rozmów, w skutek których rozbudziły się w nim wprawdzie silne wyrzuty sumienia, i nawet odstąpił on herezyi Manichejczyków, lecz stosunki z pewną kobietą z któréj miał nieprawego syna, zatrzymywały go w kajdanach grzechu, w który się był pogrążył.

Wszakże przyszła nareszcie pora, w któréj Pan Bóg łzy jego świętéj matki wysłuchał. Razu pewnego, Augustyn wraz ze swoim od młodości przyjacielem Alypem, słyszał opowiadanie o pokutném życiu świętego Antoniego na puszczy Egipskiéj i innych pustelników, których tam tak wielu podówczas było. Zrobiło to na nim najzbawienniejsze a silne wrażenie, i rzekł do swego przyjaciela: „Prostacy zdobywają Niebo, a my z całą naszą uczonością, w błocie ziemskiém grzęźniemy. Mogą oni zdobywać się na rzeczy tak nadzwyczajne, czemużbyśmy tego samego nie czynili?” I to rzekłszy wyszedł do ogrodu, gdzie czując silną walkę łaski Bożéj wyrywającéj go z grzechu w którym leżał, z pokusą która go do niego przykuwała, zaczął się modlić obfite łzy wylewając, i wtedy usłyszał głos z Nieba mówiący do niego: „Weźmij i czytaj” Otwiera więc Pismo Boże które miał przed sobą, i natrafia na te słowa z Listów świętego Pawła: „Odrzućmy tedy uczynki ciemności, a obleczmy się w zbroję światłości… uczciwie chodźmy nie w biesiadach, i niewstydliwościach, ale się przyobleczcie w Pana Jezusa Chrystusa” 1. Po odczytaniu słów tych stał się od tejże chwili innym człowiekiem. Łaska Boża odniosła najzupełniejsze zwycięstwo.

Dotąd był nieochrzezonym, gdyż w owych czasach Chrzest święty odkładano do lat późniejszych. Dla przygotowania się więc do tego Sakramentu, udał się na samotne miejsce w okolicach Medyolanu, i tam przez kilka miesięcy oddawał się gorącéj modlitwie, wiodąc życie bardzo pokutne, a dzień i noc opłakujące swoje przeszłe a ciężkie zboczenia. Nareszcie ochrzczonym został przez świętego Ambrożego w katedrze Medyolańskiéj, i wtedyto, ci dwaj Święci, ułożyli Hymn Te Deum Laudamus, który odśpiewali naprzemian na podziękowanie Panu Bogu za tę wielką łaskę. Święty Augustyn miał wówczas lat trzydzieści trzy.

Święcie zbrzydziwszy sobie świat, który go był w takie ciężkie upadki wplątał, umyślił wieść życie samotne, i w tym celu udał się do swojéj ojczyzny. W drodze, zatrzymał się w porcie Ostyeńskim, i straciwszy tam ukochaną matkę, pewien czas zabawił w Rzymie, gdzie wydał sławne dzieło zbijające błędy Manichejczyków. Przybywszy zaś do Tagesty, rodzinnego swego miasta, sprzedał znaczne dobra które odziedziczył po rodzicach, większą ich część rozdał ubogim, a resztę obrócił na wybudowanie w odludnéj okolicy klasztoru, w którym zamknął się z kilku świątobliwymi towarzyszami, w których liczbie był i jego dawny przyjaciel Alypiusz, i syn jego Adeodat, który tam wkrótce umarł.

Ułożył Regułę zakonną, wielką roztropnością i umiarkowaniem odznaczającą się, według któréj żył ze swoimi braćmi, a która późniéj przez znaczną liczbę innych Zgromadzeń za podstawę do ustaw zakonnych wziętą została. „W tém odosobnieniu wiodąc życie wysokiéj bogomyślności i ostréj pokucie oddane, spędził lat trzy. Przez ten czas wiele dzieł napisał, które późniéj nietylko postawiły go w rzędzie Doktorów Kościoła, lecz jeszeze pomiędzy nimi niejako pierwszym uczyniły.

Miał zamiar w klasztorze swoim pozostać na zawsze, i o kapłaństwie nawet wcale nie myślał. Lecz zdarzyło się, że gdy był w kościele w Hyponie, podczas kiedy tam Biskup Walery, przedstawiał wiernym potrzebę w jakiéj był wyświęcenia jakiego kapłana któryby mu przyszedł w pomoc w zarządzie Dyecezyi, lud ujrzawszy Augustyna, którego już sława i świątobliwości i niezrównanéj nauki wszędzie się była rozeszła, porwał go jakby gwałtem, i pomimo oporu jaki stawił, uprosił Biskupa aby go wyświęcił na kapłana. Walery nietylko uczynił to najchętniéj, lecz niezwłocznie polecił naszemu Świętemu, aby w jego miejscu głosił słowo Boże ludowi w całéj jego Dyecezyi. Augustyn kazywał prawie codziennie z tą wymową którą jaśniał jeszeze na świecie będąc, i do któréj teraz przydawał mu Duch Święty swojego namaszczenia. Prócz tego, nie ustawał w wydawaniu pism najgłębszéj nauki, i któremi zbijał już nietylko błędy Manichejczyków, lecz i Pelagianów, Donastów i innych, i w końcu całą Afrykę z tych kacerstw oczyścił, pozostawiając w dziełach swoich, skarby najwyższéj ceny dla Kościoła, i dowody geniuszu któremu mało kto zrównał, a którego nikt dotąd, ani z pisarzy kościelnych ani świeckich, nie przewyższył.

Miał lat czterdzieści dwa, kiedy wyświęcony został na Biskupa Koadjutora, a jak u mas nazywają Sufragana, Biskupa Hyponeńskiego, po śmierci którego sam Biskupem tejże Dyecezyi został.

Wyniesiony na wyższą godność, tém świetniéj w Kościele Bożym zajaśniał, przedstawiając w sobie wzór najdoskonalszego Pasterza. Dom swój urządził na stopie bardzo skromnéj; sam wraz ze wszystkimi przybocznymi mu kapłanami i klerykami, wiódł życie jakby zakonne, zachowując ile możności Ustawy jakie był ułożył zakładając klasztor. Świętą cnotę czystości tak pokochał i strzegł jéj tak pilnie, że nigdy oczów na niewiastę nie podniósł. I u siebie, i w domach kapłanów jego Dyecezyi, nie dozwalał aby przemieszkiwały kobiety chociażby najbliżéj spokrewnione, i zwykł był mawiać: „Towarzystwo siostry mojéj lub siostrzenicy, zgorszeniem dla nikogo być nie może: – lecz może stać się zgorszeniem obecność w domu moim innych niewiast, do nich przychodzących.” Nienawidził obmowy, i dlatego nad stołem przy którym zasiadał z gośćmi, umieścił tablicę z napisem: „Kto pozwala sobie obmowy, niech wié, że przystęp mu tu wzbroniony.” Przy obiedzie do którego zasiadał z całym swoim Biskupim dworem, kazał zawsze czytywać książki duchowne. Na ubogich rozdawał prawie całe swoje dochody, a gdy zwracano mu uwagę, na jego w téj mierze na własne potrzeby nieoględność, odpowiadał: „Gdy który z ubogich w Dyecezyi doznaje głodu, Biskup powinien obejść się bez obiadu, a swój mu posłać.”

Używając sławy najuczeńszego swoich cząsów Prałata, do którego zewsząd udawano się po radę w najważniejszych sprawach Kościoła, na Soborach w których bywał obecny poczytany za wyrocznię, był obok tego nieporównanéj pokory. Chcąc niejako przytłumić sławę która go w całym świecie ówczesnym tak wysoko wynosiła, i zmniejszyć cześć jaką oddawano jego wysokiéj świątobliwości, wydał dzieło pod tytułem Wyznania, w których opisując całe swoje życie, wyznał swoje dawne najcięższe upadki, sądząc że tym sposobem odwróci od siebie powszechne uwielbienie. Lecz przeciwnie się stało: dzieło to pełne świętego namaszczenia, będące jakby ciągłym aktem skruchy i gorącéj modlitwy tego wielkiego Świętego, jęst po dziś dzień pociechą i zbudowaniem dla dusz pobożnych. Pism w ogólności pozostawił tak wiele, że na ich przeczytanie samo, pracowita osoba długie by lata obrócić musiała.

Trzydzieści sześć lat rządził kościołem Hypońskim, kiedy Wandalowie pustosząc Afrykę, oblegli Hyponę. Święty prosił Pana Bogą aby nie dał mu patrzeć na zniszczenie jego miasta dyecezyalnego, i wysłuchanym został. Augustyn w trzecim miesiącu oblężenia jego biskupiéj stolicy zachorował śmiertelnie. Czując jż do ostatniéj chwili zbliża się, kazał na ścianie przy łóżku wypisać sobie Psalmy pokutne, i te ciągle odmawiał. Po przyjęciu ostatnich Sakramentów świętych otoczony swojém duchowieństwem, któremu udzielił najzbawienniejszych nauk, zasnął w Panu dnia 28 Sierpnia roku Pańskiego 430, mając lat siedemdziesiąt sześć.

Pożytek duchowny

Widzisz jak największe zboczenia nie przeszkadzają, gdy kto szczerze nawraca się do Boga, do zostania wielkim Świętym i wysoko jaśniejącym w Kościele Bożym świecznikiem. Uwielbiaj w tém nieprzebrane Boga naszego miłosierdzie; a póki ci czas pozostawiony, korzystaj i ty z niego, bo nie wiesz, czy jeszcze dłużéj będzie z niém Pan Bóg czekać na ciebie.

Modlitwa (Kościelna)

Wysłuchaj miłościwie błagania nasze, wszechmogący Boże, a gdy nam pozwalasz mieć ufność w Twojém miłosierdziu, za wstawieniem się błogosławionego Augustyna wyznawcy Twojego i Biskupa, daj nam doznać skutków Twojój zwykłéj dobroci. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 726–728.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 681

Oto kilka słów z kazania św. Augustyna o zmartwychwstaniu: „Osoba, którą miłujesz, już nie żyje; nie usłyszysz jej głosu, nie może ona brać udziału w radości żyjących, a ty płączesz. Czy płaczesz nad posiewem powierzonym ziemi? Gdyby ktoś niewiedzący biadał, co się stanie z ziarnem rzuconym w ziemię, i gdyby wzdychał nad tym, iż cały posiew stracony, gdyby patrzył na bruzdy łzawym okiem, czy byś nie litował się nad jego nieświadomością i nierozsądkiem, czy byś mu nie powiedział: „Nie upadaj na duchu. To, coś pokrył ziemią, nie jest w twym gumnie ani w twym ręku, ale bądź cierpliwy; gołe pole pokryje się za kilka miesięcy obfitym plonem, a widok ten rozraduje cię tak, jak nas, którzy wiemy, co tu wyrośnie i tą nadzieją się pocieszamy”. Żniwa zboża oglądamy co rok, ale żniwa rodzaju ludzkiego raz tylko się odbędą i to na krańcu czasów. Nie możemy ci wprawdzie ich pokazać, lecz poprzestaniemy na jednym przykładzie. Zbawiciel bowiem mówi: „Jeśli ziarno pszeniczne wpadłszy w ziemię nie obumrze, samo zostaje” (Jan 12). Jest to przykład, mówiący o jednym ziarenku; ale przykład ten jest tak przekonywujący, że wszyscy muszą mu dać wiarę. Prócz tego głosi nam każde stworzenie naukę zmartwychwstania, jeśli tylko chcemy jej słuchać, a codzienne wydarzenia powiadają nam, co Bóg uczyni z całym rodzajem ludzkim. Zmartwychwstanie raz się tylko odbędzie. Zasypianie i budzenie sie żywych istot dzieje sie codziennie, a my widzimy we śnie obraz śmierci, w ocknieniu obraz zmartwychwstania. Co więc teraz dzieje się codziennie, to może się stać i stanie sie kiedyś jeszcze raz. Wszakże liście opadaią z drzew i odradzają się! Dokadże ida opadając, skąd przychodzą odrastając? Zima przychodzi, wszystkie drzewa schną i zdaią sie martwe. Zawitała wiosna, i wszystko zielenieje w świeżej szacie. Czv to sie dzieje po raz pierwszy w tvm roku? Nie, tak bvło i zeszłego roku. Rok mija i znowu powraca, a ludzie, stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, nie mieliby zmartwychwstać po śmierci?”

Footnotes:

1

Rzym. XIII. 13.

Tags: św Augustyn „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup doktor św Monika św Ambroży nawrócenie zmartwychwstanie
2020-08-03

Znalezienie ciała św. Szczepana, Pierwszego Męczennika

Nastąpiło około roku Pańskiego 415.

(Opis tego znajduje się w pismach świętego Augustyna.)

Cześć jaką Kościoł Boży oddaje świętemu Szczepanowi pierwszemu Męczennikowi, sięga czasów jego męczeństwa. Wierni nietylko opłakiwali jego stratę, lecz niezwłocznie cześć publiczną oddawać mu zaczęli i ufni jego zasługom przed Bogiem, używali jego pośrednictwa. Święto téż jego od pierwszych czasów Kościoła uroczyście obchodzono, lecz relikwii tego wielkiego sługi Bożego nie było, gdyż nie wiedziano gdzie zwłoki jego pochowane zostały.

Jakoż, błogosławione to ciało, zabrane tajemnie z miejsca gdzie Święty był ukamienowany, przez Gamaliela sławnego uczonego w Jerozolimie a tajemnego ucznia Chrystusa Pana, pochowane zostało w jego majętności Kafarmagola, siedem mil za Jerozolimą, w wykutéj jaskini, która przeznaczoną była na grób jego rodziny. Tam przez długi czas było ukryte. Klęski jakie spadły na ziemię Żydowską od chwili śmierci Zbawiciela; srogie prześladowanie, które piekło przez trzy następne wieki wzbudziło przeciwko wiernym, — wszystko to sprawiło, że zatracono pamięć o miejscu, gdzie spoczywały zwłoki świętego Szczepana. Ziemię nad niemi pokrywały zwaliska starego grobowca, na których wzniesiony został kościoł, gdy oto w roku Pańskim 415, za panowania cesarzów Teodozego młodszege i Honoryusza, spodobało się Panu Bogu objawić miejsce gdzie ten skarb się znajdował, i relikwie pierwszego Męczennika rozsławić po całym świecie katolickim wielkiemi cudami: co stało się w następujący sposób.

Pewien duchowny Jerozolimski nazwiskiem Lucyan, był w roku wyżéj wymienionym przełożonym małego kosściołka, pod którego podwalinami spoczywało ciało świętego Szczepana. Świątobliwy ten kapłan, dnie całe spędzający na ćwiczeniach pobożnych i spełnianiu obowiązków swojego powołania, miał, jak to sam najdokładniéj opisuje a co późniéj powtarza święty Augustyn, następujące objawienie. Działa się to wśród nocy. Lucyan, według swego zwyczaju, spoczywał w Chrzcielnicy obok kościoła, dla lepszéj straży naczyń świętych, kiedy oto stanął przed nim poważny starzec, i zawoławszy go po imieniu, rozkazał mu aby udał się do Jana Biskupa Jerozolimskiego, z poleceniem aby przyszedł roztworzyć jego grób, w którym znajdzie ciała kilku sług Bożych, po których wydobyciu Pan Bóg wielkie miłosierdzie nad wielu ludźmi okaże. Lucyan, spytał go kim jest i o jakich sługach Bożych razem z nim pochowanych, mówi. Wtedy starzec odrzekł mu: „Jestem Gamaliel, który byłem mistrzem świętego Pawła gdy się uczył Starego Zakonu; grób mój znajduje się pod tym kościołem. Po wschodniéj stronie mojego grobowca, jest ciało świętego Szczepana którego Żydzi ukamienowali za zachodnią bramą Jerozolimy. Ciało jego na tém miejscu chociaż pozostawało przez dzień jeden i całą noc, pomimo tego, nietknięte było ani od ptastwa ani od dzikich zwierząt. Z mojego rozkazu, wierni potajemnie unieśli je wśród nocy do mojego wiejskiego mieszkania, które było w téj wiosce gdzie teraz jest ten kościół, i złożyłem je w moim własnym grobowcu, ku stronie wschodniéj, odbywając skrycie obrzędy jego pogrzebu przez dni czterdzieści. Nikodem, ten mąż sprawiedliwy który przychodził w nocy do Pana Jezusa, tam także w innéj trumnie spoczywa. Kiedy w skutek jego stosunków ze Zbawicielem, Żydzi go wyklęli i z Jerozolimy wygnali, przyjąłem go do mojego domu na wsi, i już u mnie mieszkał aż do śmierci. Ze czcią należną, pochowałem go obok Szczepana. W témże miejscu, pochowałem także syna mojego Abibona, który mając lat dwadzieścia umarł przedemną będąc chrześcijaninem. Ciało jego spoczywa w trzeciéj trumnie, która jest największą, bo w nią i mnie po mojéj śmierci pochowano. Etna żona moja, i Semilias mój syn starszy, którzy nie chcieli uwierzyć w Jezusa Chrystusa, pochowani zostali w inném miejscu, zwaném Kufarzemalia.” Co powiedziawszy starzec znikł, polecając raz jeszcze aby te święte ciała nie pozostawiono dłużéj w ukryciu.

Lucyan nie dowierzając zrazu takowemu widzeniu, ukląkł i gorąco prosił Pana Boga, ażeby to objawienie, jeśli prawdziwie od Niego pochodziło, powtórzyło się mu jeszcze dwa razy. Chcąc zaś do téj łaski przygotować się, postanowił ściśle pościć o chlebie i wodzie „jak to, powiada sam w opisie swoim, zwykliśmy czynić w wielkim poście.” Tak przetrwał tydzień cały, a Gamaliel okazał mu się powtórnie, mając przy sobie cztery kosze napełnione kwiatami, które jak mu to tłómaczył, przedstawiały rozmaite zasługi czterech świętych, o których wynalezienie ciał chodziło. Ten kosz który przedstawiał zasługi świętego Szczepana był złoty i napełniony ponsowemi różami, wyobrażającemi jego męczeństwo; dwa drugie srebrne a pozłacane, miały w sobie białe róże, a czwarty tylko srebrny, miał rozmaitego rodzaju kwiaty, przedziwną woń wydające.

Lucyan czekał jeszcze trzeciego widzenia i daléj swój post przeciągał. Po upływie znowu tygodnia, o tejże godzinie i na témże miejscu, Gamaliel po raz trzeci mu się okazał, polecając jak najusilniéj, aby czém prędzej przystępował do wygrzebania ciał błogosławionych, aby nie pozbawiać dłużéj wiernych łask które przy nich będą otrzymywać, a szczególnie téj że po ich wydobyciu, ustanie wielka susza która podówczas całemu temu krajowi głodem groziła. Lucyan więc już wtedy nie wahał się, i udał się niezwłocznie do Jerozolimy, z zamiarem opowiedzenia Janowi Biskupowi tego co mu się zdarzyło, lecz za nim o tém mówić z nim zaczął już sam Patryarcha oświadczył że zamyśla zająć się wyszukaniem ciała świętego Szczepana. Ale że podówczas Biskup musiał się udać na Sobór do Dyospolis, na którym toczyła się ważna sprawa głośnego herezyarchy Pelagiusza, i nie mógł sam być w Kafarmagola, więc znając dobrze tę miejscowość, wskazał tylko Lucyanowi gdzie ma zacząć kopać ziemię pod zwaliskiem gruzów kamienia i polecił, że gdyby odkrył jakie ślady tego co szukają, aby zawiadomił go o tém niezwłocznie w Dyospolis.

Tymczasem, w tymże dniu Gamaliel objawił się pewnemu zakonnikowi nazwanemu Migecy, i temu wskazał najdokładniéj gdzie ciała były zagrzebane, a szczególnie Sprawiedliwego, bo tak nazywał Szczepana, i że grobowiec ten był zaraz za wioską, w miejscu zwaném Gabry, co po hebrajsku znaczy mężów bożych. Po takiéj dokładnéj wskazówce, Lucyan przystąpił do poszukiwania, i tegoż dnia w którym to rozpoczął to jest 18 Grudnia, odkrył cały grobowiec. Na pierwszéj trumnie znaleziono wyryty ten wyraz hebrajski Eheljel, co znaczy to samo co wyraz grecki Stephanus, to jest korona. Nie było więc wątpienia, że wynaleziono zwłoki pierwszego świętego Męczennika,

Lucyan dał zaraz znać o tém Patryarsze. Ten przybył z Dyospolis do Kafarmagola z wielką liczbą duchowieństwa, a między innymi z Biskupami Jerycho i Sebasty. W ich więc obecności oraz znacznie zgromadzonego ludu, który na rozgłos tego zdarzenia wielu chorych przyprowadził i przywiózł, otworzono trumnę świętego Szczepana. W tejże chwili dało się czuć trzęsienie ziemi, a z trumny zapach rozszedł się wokoło. Siedemdziesięciu trzech chorych zaraz zdrowie odzyskało, a potém wiele jeszcze innych cudów miało miejsce. Kości Świętego były nienaruszone, lecz ciało okazało się zniszczoném. Małą cząstkę tych Relikwii pozostawiono na miejscu, a resztę z trumną przeniesiono z wielką uroczystością do Jerozolimy, i złożono w kościele Syońskim, najdawniejszym w tém mieście. Zaledwie obrzęd ten został ukończony, a oto deszcz rzęsisty, o który od roku modlono się, spadł w całéj krainie, i za wstawieniem się świętego Szczepana odwrócił klęskę głodu. Ciała trzech innych Świętych tamże znalezione wydobyto także, i umieszczono w małym kościołku w Kafarmagola.

Wieść o cudowném odkryciu zwłók pierwszego świętego Męczennika, rozeszła się po całym świecie chrześcijańskim, a święty Augustyn wtedy właśnie żyjący, wspomina o tém jak o wielkim cudzie, który Pan Bóg uczynił dla oświecenia pogan i kacerzy. Opis tego zdarzenia przez kapłana Lucyana, którego Opatrzność użyła do cudownego wynalezienia tych świętych Relikwii, jest jednym z najszacowniejszych, a po dziś dzień jak najwierniéj przechowywanym, zabytkiem starożytności chrześcijańskiéj. Napisał go po grecku i rozesłał po wszystkich kościołach na Wschodzie, a kapłan Hiszpański nazwiskiem Awosta jego przyjaciel, który podówczas przebywał w Jerozolimie, przetłómaczył to na łacińskie, i przez kapłana Oreza przesłał do kościołów na Zachodzie. Orez wioząc ten opis, zabrał z sobą do Hiszpanii i małą cząstkę Relikwii świętego Szczepana. Niemogąc dostać się do swego kraju zajętego i pustoszonego podówczas przez Gotów i Wandalów, zatrzymał się na wyspie Minorce, i w porcie Makońskim w kościele złożył te świętości. Pisze święty Augustyn, że w mieście Makonie, większa część mieszkańców była Żydowskiego wyznania, lecz zaledwie do miasta tego dostały się te skarby, a w przeciągu tygodnia pięciuset czterdziestu Żydów należących po większéj części do najmożniejszych rodzin, według świadectwa miejscowego Biskupa Sewera, Chrzest święty przyjęło.

Pisze także wyżéj przytoczony swięty Augustyn, że ze wszech stron starano się mieć te Relikwie święte, lub jakie przedmioty o nie ocierane, szczątki z trumny błogosławionego Szczepana, albo przynajmniéj trochę ziemi w któréj był pochowany. Święty Augustyn postarał się o nie i do swojego kościoła w Hyponie, i umieścił je w kaplicy przy kościele katedralnym, pod wezwaniem świętego Szczepana wzniesionym. W dziele swojém pod tytułem Miasto Boże, wylicza nadzwyczajną liczbę cudów, tam przy tych Relikwiach za pośrednictwem świętego Szczepana zaszłych, a które zwykle tymże osobom które ich na sobie doświadczyły, kazał opowiadać przed zgromadzonym ludem w kościele.

Główne Relikwie świętego Szczepana, za panowania jeszcze cesarza Teodozego młodszego, z Jerozolimy przeniesione zostały do Carogrodu, a ztamtąd za papiestwa Pelagiusza I, do Rzymu, gdzie są umieszczone w kościele świętego Wawrzyńca za murami miasta. Na obchód zaś doroczny pamiątki ich wynalezienia, wyznaczony jest dzień trzeciego Sierpnia.

Pożytek duchowny

Jeśli Pan Bóg raczy czynić cuda przy świętych wizerunkach, dla pożytku wiernych i pomnożenia czci sług Swoich których one wyobrażają, tém bardziéj moc także cudowną przywiązuje do ich Relikwii, które są cząstkami ciał, w których Duch Święty w sposób szczególny przebywał, i które niechybnie będą uwielbione w Niebie. Niech cię to pobudzi do oddawania należnéj czci Relikwiom świętym, gdziekolwiek je ujrzysz.

Modlitwa (Kościelna)

Daj nam Panie, pokornie Cię prosimy, naśladować to co czcimy; abyśmy nauczyli się nieprzyjaciół naszych miłować, gdyż obchodzimy pamiątkę wynalezienia ciała tego Swiętego, który umierając za swoich prześladowców modlił się do Pana naszego Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha świętego Bóg po wszystkie wieki wieków. Amen.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 648–650.

Tags: św Szczepan „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Gamaliel Nikodem relikwie św Augustyn
2020-06-22

Św. Paulina, Biskupa Nolańskiego

Żył około roku Pańskiego 431.

(Żywot jego wyjęty jest z dzieł Świętych Augustyna i Grzegorza Turoneńskiego, w ścisłéj przyjaźni z nim zostających.)

Święty Paulin z rodu Rzymianin, przyszedł na świat roku Pańskiego 353 w mieście Bordo we Francyi, gdzie rodzice jego podówczas przebywali. Posiadał wielki majątek, a mając lat dwadzieścia pięć, został senatorem rzymskim, następnie konsulem, a wkrótce potém Wielkorządcą tego miasta. Przytém był znakomicie wykształcony w naukach świeckich, w których przy nadzwyczajnych zdolnościach jakiemi go Pan Bóg obdarzył, zasłynął jako jeden z najuczeńszych swojego wieku mężów. Lubił jednak światowe życie i za sławą się ubiegał.

Będąc jeszcze katechumenem, pojął w małżeństwo bogatą i świetnego rodu Hiszpankę imieniem Terezya, bardzo świątobliwą chrześcijankę. Ta najzbawienniejszy wpływ wywierając na męża, rozbudziła w nim wstręt do świata i wzgardę jego dóbr i zaszczytów. W podróżach jakie odbywał po różnych krajach, zapoznał się ze świętymi Augustynem, Ambrożym, Grzegorzem Turoneńskim i wielu innymi podobnież sławnymi w Kościele duchownymi, których nauki skłoniły go do przyjęcia Chrztu świętego, co ciągle poprzednio odkładał. Mając lat trzydzieści został ochrzczonym, uczynił wspólnie z żoną ślub czystości, i odtąd zaczął wieść życie już saméj bogomyślności i miłosiernym uczynkom oddane. Wkrótce potém rozmiłowując się coraz więcéj nietylko w prawach lecz i w radach Ewangelicznych, i Paulin i Terezya rozdali cały ogromny swój majątek ubogim, pozostawiając sobie tyle tylko ile im na bardzo skromne utrzymanie potrzebném było.

Zdarzyło się pewnego razu, że gdy nawet wszystko co mieli w śpiżarni wyszafowali na biednych, przyszedł do nich żebrak któremu święty Paulin, chociaż żona była temu przeciwna, chciał oddać ostatni bochenek chleba mówiąc: „Oddajmy mu to a nie żałujmy, Pan Bóg opatrzy nam pożywienie.” Żona jednak nie uczyniła tego. W parę godzin dano im znać, że pewien ich znajomy przysyła im wielką ilość zboża morzem, ale że jedna z łodzi wiozących ten zapas, przed chwilą już blizko portu będąc zatonęła. Usłyszawszy to Paulin rzekł do żony: „Gdybyś była owemu ubogiemu bochenka chleba nie pożałowała, łódź ta byłaby nie zatonęła.”

Chcąc jeszcze bardziéj odosobnione prowadzić życie, ten sługa Boży oddalił się od krewnych i znajomych i osiadł w mieście Noli, przy grobie świętego Feliksa kapłana, do którego miał wielkie nabożeństwo. Tam chciał on już tylko oddać się bogomyślności i zerwać wszelkie stosunki z ludźmi, a miał je bardzo liczne, gdyż sława jego głębokiéj nauki, wielkiéj świątobliwości i hojności na ubogich, mnóstwo do niego ściągała najznakomitszych a pobożnych osób. Lecz i w tém miejscu niedługo mógł on utaić się przed szacunkiem powszechnym. Duchowieństwo i mieszkańcy Noli po śmierci swojego Biskupa, na niego zwrócili oczy, i pomimo najsilniejszego oporu jaki stawił, zniewolili go do przyjęcia pasterstwa.

Sprawował tedy ten urząd biskupi Paulin czujnie, gorliwie i święcie, oddając się całkiem dobru powierzonéj mu przez Boga trzody. A nietylko duchowne lecz i doczesne potrzeby swoich owieczek miał w pieczy, i prawie całe a znaczne swoje dochody kościelne, obracał na wspieranie biednych. Zostawał w ciągłych stosunkach z uczonymi i świątobliwymi mężami, jużto pisując do nich, jużto widując się z nimi, jako to ze świętym Augustynem, który mu jedno z dzieł swoich zadedykował obsypując go wysokiemi pochwałami, ze świętym Ambrożym, który go nazywał podziwem świata, ze świętym Marcinem Biskupem Turoneńskim, który utrzymywał iż Paulin jest również uczonym i świątobliwym jak Augustyn i Ambroży, a także i z samym Papieżem świętym Anastazym, który go poczytywał za swego najbliższego przyjaciela.

Za czasów jego biskupstwa, Wandalowie pustosząc Włochy, wkroczyli i do dyecezyi Paulina, i tamże wielu dopuściwszy się okrucieństw, mnóstwo chrześcijan wzięli w niewolę i do Afryki uwieźli. Wtedy Paulin czém tylko mógł rozporządzać z posiadłości kościelnych, wszystko to obrócił na ratowanie ludu do nędzy przywiedzionego, i na wykupowanie więźniów: tak że nietylko wszystkie domowe sprzęty rozdał był, lub na ten cel sprzedał, lecz również i mniéj potrzebne kościelne rzeczy. Gdy zaś i sam zagrożonym był że go Wandalowie napadną, i według swojego okrutnego zwyczaju ogniem palić będą, aby wydał im skarby jakie posiada, tak do Pana Boga się modlił: „Panie! nie daj aby mnie o złoto i srebro męczono, boć Ty wiesz gdziem skarby Twoje złożył.”

Lecz wielka miłość bliźniego tego świętego Biskupa nie ograniczyła się na tém, że co tylko miał to na ratowanie swoich biednych dyecezyan oddawał. Przyszło do tego że się i sam za jednego z nich w niewolę zaprzedał, co tak opowiada Papież święty Grzegorz Wielki, Gdy już wszystko czém tylko mógł rozporządzać, rozdał był Paulin na ubogich i więźniow, zdarzyło się iż przyszła do niego, jako do swego Biskupa, uboga wdowa, któréj jedynego syna, będącego podporą jéj starości, Wandalowie uwieźli i za niewolnika w Afryce zięciowi króla przedali. Nieszczęsna ta matka, padła do nóg swojego Pasterza i wołała z płaczem: „Ojcze! syn mój, jedyna pociecha i i wsparcie moje, zaprzedany w niewolę; proszę i mnie daj czém bym go wykupić mogła.” Święty zasmucił się widząc że już niczém wesprzeć jéj nie może, lecz po chwili namysłu rzekł do niéj: „Nie już nie mam, i znikąd nie dostać nie mogę cobym ci dał: więc weź mnie samego, i oddaj w zamianę za syna twojego.” Z razu mniemała biedna wdowa że z niéj Biskup szydzi, lecz się przekonała inaczéj, gdyż niezwłocznie udał się z nią do Afryki, tajemnie opuszczając miasto.

Gdy tam przybywszy stanęli przed zięciem królewskim, a wdowa przełożyła mu prośbę swoję, aby w zamian jéj syna przyjął tego który się mu przedstawił, zaraz zgodził się na to on książe, ujęty dziwnie miłą powierzchownością Paulina. A spytawszy do czegoby go użyć mógł, na żądanie Świętego przeznaczył go do uprawy i dozoru ogrodów swoich, a matka z synem do domu wróciła.

Owóż, książe którego niewolnikiem został nasz Święty, przechadzał się często po ogrodach swoich, a zawiązując z nim rozmowę, poznał w nim uczonego i znakomitego męża, i tak dalece go polubił i szanował, że z nim chętniéj niż z kimkolwiek z dworzan swoich przestawał. Dnia pewnego rozmawiając z nim Paulin, a duchem prorockim obdarzony, przepowiedział mu blizką śmierć króla, która w istocie niedługo potém nastąpiła. Uderzony tém książe, zaczął pilniéj przypatrywać się swojemu niewolnikowi, a podziwiając w nim coraz więcéj wielki rozum, biegłość w naukach i nadzwyczaj słodki i miły charakter, spytał razu pewnego czém on był w ojczyźnie swojéj, i do jakiego stanu należał. Z razu nie wydał się Święty kim jest, lecz nalegany przez księcia, powiedział mu iż jest Biskupem, i że dobrowolnie dla wykupienia syna wdowy z jego dyecezyi do niewoli wziętego, zaprzedał się w jego miejsce. Poganin osłupiał, słysząc o czynie takiéj miłości bliźniego, lecz że byłto człowiek z natury szlachetny, nietylko udarował zaraz świętego Paulina wolnością, lecz rzekł do niego: „Proś mnie o co chcesz, abyś do ojczyzny swojéj z hojnemi darami powrócił.” Na co mu odpowiedział Paulin: „o jedno cię dobrodziejstwo proszę: oto abyś wszystkich więźniów z mojéj dyecezyi którzy są w Afryce, wolnością udarował.” Książe zgodził się na to, w całéj Afryce wyszukać kazał więźniów z dyecezyi Paulina, i wraz z nim odesłał ich do Włoch, z okrętami pełnemi zboża, dla mieszkańców Noli.

Wróciwszy do Noli, Święty rządził jeszcze tém biskupstwem lat wiele, a gdy już w bardzo podeszłym był wieku, ciężko zachorował na gwałtowne bole w bokach, które z największą cierpliwością znosił, ciągle się modląc. Około północy wpadł był jakby w letarg, w którym nie dawał już znaku życia, lecz gdy dzień zaświtał, a przyszła godzina w któréj Jutrznię odmawiał zwykle, ocknął się, wstał i z obecnymi przy nim dwoma Biskupami, całe te pacierze kapłańskie wyraźnie odmówił. Gdy je ukończył, prosił jednego z nich aby mu w pokoju przy łożu jego Mszę świętą odprawił, po któréj pożegnał duchowieństwo i lud swój, a tych wszystkich których za różne przewinienia dotknął był klątwą, rozgrzeszył. Potém znowu wpadł w takiż stan letargu, aż powtórnie pod wieczór ocucił się, przypomniał sobie że to pora odmawiania Komplety, i tę z wielką gorącością ducha odprawił. Resztę nocy strawił na modlitwie, przerywając ją tylko naukami jakie dawał młodym klerykom, których kazał przywołać, zachęcając ich do miłości wzajemnéj, gorliwéj służby Bogu i wierności prawom kościelnym. O czwartéj zrana, dało się czuć w mieszkaniu jego silne trzęsienie ziemi, co obecnych do tém żarliwszéj pobudziło modlitwy, a Święty wśród tego spokojnie Bogu ducha oddał. Zasnął w Panu dnia 22 Czerwca, roku 431.

Pożytek duchowny

Utrzymują bezbożni, że tylko charaktery słabe i umysły mniéj wykształcone, oddają się wyższéj pobożności i nie dbają o uciechy tego świata i jego zaszczyty. Patrz jakie kłamstwo zadaje takim bluźniercom żywot dzisiejszego Świętego, który będąc jednym z najznakomitszych mężów swojego wieku tak co do rozumu jak i co do stanowiska jakie zajmował na świecie, wzgardził wszystkiém za czém ludzie się ubiegają, a całém życiem swojém dowiódł że mu nie brakło najsilniejszego hartu duszy, którym zresztą, każdy Święty wsparty łaską Bożą, odznacza się.

Modlitwa (kościelna)

Spraw prosimy wszechmogący Boże! aby błogosławionego Paulina Wyznawcy Twojego i Biskupa czcigodna uroczystość, i w pobożności dała nam ukrzepienie, i pragnienie zbawienia wiecznego w nas wzmogła. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 513–515.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 506

Jakże pięknego i wzniosłego usposobienia był święty Paulin! Będąc potomkiem znakomitego rodu, mając bogactwo, naukę, wysokie urzędy i godności, wszystko to opuszcza i dobrowolnie staje się niewolnikiem, poddaje się pod moc barbarzyńcy i pracuje pilnie dla jego dobra i poświęca się, aby syna oddać matce!

W nagrodę za to Pan Bóg wysłuchał i wsławił jego imię, tak że czczono go przez wiele wieków na ziemi i zawsze go czcić będą.

Czy ciebie, Czytelniku, Bolesna Matka Boska i Kościół św. także nie prosił, abyś był takiego usposobienia, jak był Jezus Chrystus? Czy nie żądano od ciebie, abyś miał miłosierdzie i modlił się za tymi, którzy obciążeni są grzechami i jęczą w więzach szatana? Jeśliś tego dotąd nie uczynił, rozważ to sobie i idź za wskazówkami, które ci daje Kościół święty, módl się szczerze za tych bliźnich nieszczęśliwych, bo pobożna i szczera modlitwa wiele ulgi przyniesie nie tylko tobie samemu, ale i innym dopomoże do zbawienia wiecznego. Przy tym naśladuj świętego biskupa Paulina w jego pokorze, miłosierdziu i wspaniałomyślności. Patrz, jak się ogołacał z dóbr ziemskich, aby tylko Boga posiąść, jak zrzekał się wszelkiej sławy światowej, aby w pokorze najgłębszej leżeć u stóp krzyża św. Wzór tego Świętego miej zawsze przed oczyma, a to wpłynie na umoralnienie twego życia.

Tags: św Paulin „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup św Augustyn św Grzegorz z Tours św Ambroży niewolnictwo
2020-05-04

Św. Moniki Wdowy

Żyła około Roku Pańskiego 387.

(Żywot jej znajduje się w sławném dziele świętego Augustyna jéj syna, pod tytułem Wyznania.)

Święta Monika urodziła się w Afryce roku Pańskiego 332, z rodziców nie tylko znakomitością rodu, lecz i cnotami chrześcijańskiemi odznaczających się. Wychowali ją bardzo pobożnie, powierzywszy to głównie staréj i świątobliwéj ochmistrzyni, która jeszcze jéj ojca piastowała. Święta Monika sama rozpowiadała późniéj synowi swojemu świętemu Augustynowi, że bardzo jeszcze młodą będąc, pomimo zakazu jaki uczyniła jéj ta nadzorczyni, aby wina wcale nie pijała, obudziła się była w niéj skłonność do tego trunku. Może nawet byłaby i pozwoliła sobie jakiego w téj mierze nadużycia, gdyby nie to że razu pewnego, jedna ze służących widząc ją potajemnie w piwnicy pijącą wino, nazwała ją pijaczką, co takie na niéj zrobiło wrażenie, że odtąd w usta go nie brała.

Gdy do lat doszła, rodzice wydali ją za mąż za majętnego obywatela miasta Tagasty w Numidyi, nazwiskiem Patrycyusza, który był poganinem, lecz spodziewać się można było, że za wpływem świątobliwéj małżonki, chrześcijaninem wkrótce zostanie. Co większa, Patrycyusz był bardzo popędliwego charakteru, a w pogaństwie wychowany, i po zaślubieniu Moniki rozpustne wiódł życie. Święta wkrótce spostrzegła się jak trudne obowiązki ją spotkały, i postanowiła niezachwianą łagodnością i uległością najpokorniejszą, rozbrajać gniew popędliwego małżonka, a świątobliwością swojego życia i wytrwałemi na tę intencyą modlitwami, wyrwać go z nierządów pogańskich i przywieść do wiary świętéj. Gdy niektóre młode panie jéj znajome, narzekając na złe z niemi obchodzenie się mężów, pytały i razu pewnego, jak ona radzi sobie ze swoim: „Gdybyśmy, odpowiedziała im, umiały milczeć, wielebyśmy oszczędziły sobie przykrości. Pokorne milczenie wobec unoszącego się gniewem męża, najskuteczniéj go z téj wady poprawia. Pamiętajmy że dla nas stan małżeński, jest zawarciem uciążliwéj umowy: zobowiązałyśmy się znosić cierpliwie wady naszych małżonków.” Takie rady drugim dając, sama według nich postępowała. Wkrótce téż doznała błogich tego owoców.

Najprzód pozyskała serce matki mężowskiéj, wszyscy domownicy rozmiłowali się w niéj, i poważali ją jak najszczególniéj; dom jéj, był dla miasta całego wzorem do naśladowania; młodą jeszcze będąc, nabyła powagi jakby jaka już podeszłego wieku matrona, stała się mistrzynią dla wszystkich małżonek, które spieszyły do niéj po radę, i pod jéj rozsądzenie poddawały wszelkie zajścia swoje w domowém pożyciu. Nakoniec i najpożądańszą dla niéj zesłał jéj Pan Bóg pociechę, którą sobie szczególnie wymodliła u Matki Bożéj, do któréj wielkie miała nabożeństwo: mąż jéj nie mógł oprzeć się wpływowi cnót świątobliwéj małżonki, i łaskom Bożym jéj modlitwami wyproszonym; uznał swoje błędy, ocenił prawdziwość wiary która tak doskonałą czyniła jego żonę, nawrócił się, ochrzcił i został chrześcijaninem, i to nie z imienia tylko, lecz i ze sposobu życia. Zmieniwszy religią, zmienił i postępowanie. Przykład i modlitwy Moniki, zrobiły z niego człowieka nie tylko nieposzlakowanych obyczajów, lecz pobożnego chrześcijanina, ćwiczącego się właśnie w tych cnotach przeciw którym wprzódy najwięcéj zawiniał.

Święta Monika miała troje dzieci: córkę i dwóch synów. Z tych starszy Augustyn, późniéj wielki Święty, w pierwszych latach swoich, wielkiego smutku dla matki był powodem. Patrycyusz umarł kiedy on jeszcze był młodym. Monika usunąwszy się zupełnie od świata, cały czas swój poświęcała najtroskliwszemu wychowaniu dzieci, pobożnym ćwiczeniom i miłosiernym uczynkom. Serce jéj macierzyńskie, przewidując że żywość charakteru i nadzwyczajne zdolności Augustyna, narazić go mogą na różne dla duszy jego niebezpieczeństwa, z tém większą nad nim czuwało troskliwością. Pomimo tego, młodzieniec rzuciwszy się w świat, przyłączył się do heretyckiéj sekty manichejczyków, któréj zasady uprawniały życie rozwiązłe. Nieszczęśliwa matka najboleśniéj tém dotknięta, macierzyńskich uczuć się jednak nie wyrzekła. Podwoiła modlitw za zbłąkane dziecię swoje, ze łzami błagała Boga za tę najdroższą dla niéj duszę, przydając na tę intencyą to ścisłe posty, to różne umartwienia ciała, to wszelkiego rodzaju dobre uczynki. Tymczasem, Augustyn który pomimo swoich zboczeń, bardzo kochał matkę, czułym okazywał się na jéj łzy, i pokornie jéj upomnień słuchał, poddawał się jednak rozkiełznanym namiętnościom swoim, i o nawróceniu szczerze nie myślał. Monika zaś, ze swéj strony nie ustawała płakać przed Bogiem, i polecać to szczególnie Matce Bożéj, u któréj wyprosiła już sobie przedtém nawrócenie męża. Razu pewnego, gdy bardzićj niż kiedy serce jéj zalane było goryczą z powodu postępków syna, miała sen cudowny, w którym Pan Bóg pocieszył ją objawieniem, że Augustyn poprawi się i wróci na łono Kościoła. Lecz to jeszcze nie zaraz nastąpiło. Augustyn udał się dla objęcia katedry profesora wymowy do miasta Kartaginy, gdzie podówczas była sławna Akademia. Monika przeniosła się za nim, aby bliżéj czuwać nad dzieckiem, o którego duszę tak słuszną miała obawę. A im więcéj dawał jéj powodów do tego, tém silniéj, a zawsze z wielką miłością go upominała, i tém goręcéj się modliła, niemal już i dzień i noc łzami się zalewając. Widząc to pewien święty Biskup, z którym o synu rozmawiała uspokajał ją mówiąc: „że nie sposób jest, aby zginąć miał syn, który matkę tyle łez kosztuje.”

Potrzebne były takie słowa pociechy dla Moniki, bo ją nowe czekało zmartwienie. Augustyn, już z powodu iż z uczniów swoich w Akademii Kartagińskiéj nie był zadowolony, już z innych jeszcze, opuścił to miasto, i nawet uczynił to tajemnie przed matką, wyjeżdżając w chwili gdy ona w nocy trwała na modlitwie w kaplicy świętego Cypryana. Augustyn pojechał do Rzymu, a ztamtąd wkrótce udał się do Medyolanu, znowu dla nauczania wymowy, a Monika dowiedziawszy się gdzie się on znajduje, puściła się morzem do Włoch, aby się z synem połączyć. W podróży téj, straszliwa burza spotkała okręt na którym płynęła. Dowodzący statkiem i wszyscy podróżni, do najwyższego stopnia przerażeni tém zostali, gdyż rozbicie niechybne groziło okrętowi. Monika tylko wszystkim dodawała odwagi, udała się na modlitwę i wkrótce burza ustała: co ogólnie jéj wstawieniu się do Boga przypisano.

Nakoniec w Medyolanie otrzymała pociechę o którą tak usilnie, długo, a wytrwale Pana Boga prosiła. W skutek kazań świętego Ambrożego Arcybiskupa Medyolańskiego, jako téż i rozmów prywatnych jakie za staraniem Moniki, miewał z tym wielkim świecznikiem Kościoła, Augustyn dotknięty łaską Bożą, zerwał pęta które go w kacerstwie manichejskiém trzymały, wrócił na łono wiary, i został nie tylko Świętym, lecz jednym z najuczeńszych, a może najpierwszym Doktorem Kościoła.

Dostąpiwszy tego najpożądańszego dla niéj szczęścia, święta ta matka, jak wydała na świat syna swojego w boleściach, tak po większych jeszcze zrodziwszy go do życia wiecznego, już nie długo cieszyła się tą pociechą na ziemi. Ubezpieczona co do zbawienia duszy swego ukochanego dziecięcia, zapragnęła wrócić do ojczystego miasta, aby tam już oddać się wyłącznie życiu bogomyślnemu. Augustyn chciał matkę odprowadzić. Przypłynąwszy do portu zwanego Ostie, zatrzymali się w tém mieście dla wypoczynku. Tam w jednéj z przechadzek swoich z synem, Monika usiadłszy razem z nim nad morzem, długo mówiła o niebie i o szczęściu wybranych, co jak pisze święty Augustyn, na całe życie jego wielki wpływ wywarło, i było jakby jéj ostatnią dla niego nauką i przemową. W parę dni potém, tak zapadła na zdrowiu, iż blizką ujrzała się śmierci, z wielką swobodą duszy zbliżając się do niéj. Widząc iż młodszy jéj syn Nawigias, smucił się iż matka umiera w obcym kraju. „Gdziekolwiek się człowiek znajduje, rzekła, jest zawsze w obecności Boga. Nie troszczcie się o to gdzie spocznie moje ciało: nie wątpię że gdziekolwiek będzie, zmartwychwstanie ono wraz z innemi na sąd ostateczny. Proszę tylko was, abyście wszędzie gdzie się udacie, pamiętali o mnie przed obliczem Pańskiém.” Wkrótce po tych słowach dusza jéj, jak się wyraża święty Augustyn opisując śmierć matki, pełna wiary i tak święta, oddzieliła się od ciała, dziewiątego dnia jéj choroby, a roku pięćdziesiątego jéj wieku. „Zdało się téż nam niewłaściwém, powiada daléj, oddać się smutkowi przy jej pogrzebie, bo śmierć jéj była tylko przejściem do lepszego życia, o czém nie wątpiliśmy, znając niewinność jéj obyczajów, żywość wiary i świątobliwość całego jej życia” 1.

Zasnęła w Panu roku 387, i od téj pory w Kościele Bożym cześć jako Święta odbiera. Ciało jéj pogrzebione najprzód w kościele świętéj Aury w Ostyi, później przeniesione zostało do Rzymu, do kościoła świętego Augustyna.

Pożytek duchowny

Jak wiele małżonek utyskuje na złe z niemi obchodzenie się mężów; jak wiele matek opłakuje złe postępowanie swych dzieci. Gdyby i jedne i drugie naśladowały świętą Monikę w jéj zachowaniu się z mężem, i w jéj wytrwałości w modleniu się za Syna, podobnéj jak ona doczekałyby pociechy. Święta ta jest szczególną Patronką matek strapionych złém postępowaniem dzieci.

Modlitwa (kościelna)

Boże! zasmuconych pocieszycielu, i w Tobie nadzieję pokładających zbawco! Któryś błogosławionéj Moniki łzy pobożne o nawrócenie syna jej Augustyna, miłościwie wysłuchał; daj nam za pośrednictwem ich obojga, grzechy nasze opłakać i milosierdzia łaski Twojej dostąpić. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 364–366.

Footnotes:

1

Wyzna. ś. Augu. Rozdz. VI.

Tags: św Monika „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna wdowa św Augustyn małżeństwo milczenie matka św Ambroży
2019-10-10

Czystość serca

św. Augustyn (na podstawie Współżycie z Bogiem o. Gabriela od św. Marii Magdaleny, 1960, t. II, s. 374)

Będę słuchał głosu Twego i nauczę się pragnąć Ciebie; będę się przygotowywał, abym Cię mógł oglądać. Błogosławieni ci, którzy Cię oglądają! A jeśli Cię oglądają, to nie dlatego, że w czasie byli ubogimi w duchu, cichymi, płaczącymi, łaknącymi i pragnącymi sprawiedliwości lub miłosiernymi, lecz że byli czystego serca. Pożyteczna jest pokora, aby osiągnąć królestwo niebieskie; pożyteczna jest chicość, aby posiąść ziemię; pożyteczny jest płacz, aby być pocieszonym; pożyteczny jest głód i pragnienie sprawiedliwości, aby być nasyconym; pożyteczne jest miłosierdzie, aby dostąpić miłosierdzia; – lecz czystość serca pozwala oglądać Ciebie.

Mt V, 3-12 (Nowy Testament Jezusa Chrystusa w przekladzie ks. Jakóba Wujka T. J., wyd. czwarte, 1928):

Błogosławieni ubodzy duchem: albowiem ich jest królestwo niebieskie.

Błogosławieni cisi: albowiem oni posiądą ziemię.

Błogosławieni, którzy płaczą: albowiem oni będą pocieszeni.

Błogosławieni miłosierni: albowiem oni miłosierdzia dostąpią.

Błogosławieni czystego serca: albowiem oni Boga oglądają.

Błogosławieni pokój czyniący: albowiem nazwani będą synami Bożemi.

Błogosławieni, ktorzy cierpią prześladowania dla sprawiedliwości: albowiem ich jest królestwo niebieskie.

Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć będą, i prześladować was będą, i mówić wszystko złe przeciwko wam kłamiąc, dla mnie: radujcie się i weselcie się: albowiem zapłata wasza obfita jest w niebiesiech. Boć tak prześladowali proroków, którzy przed wami byli.

Tags: św Augustyn Osiem błogosławieństw Współżycie z Bogiem
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.