Citatio.pl

Wpisy z tagiem "św Dominik":

2020-10-04

Przenajświętszéj Maryi Panny Różańcowéj (w pierwszą Niedzielę Października)

Święto to postanowione zostało około roku Pańskiego 1716.

(Szczegóły te wyjęte są z Brewiarza Rzymskiego i dziejów Kościoła.)

Święto przenajświętszéj Maryi Panny Różańcowéj, przypadające w pierwszą niedzielę miesiąca Października, postanowione zostało na uczczenie pamiątki kilku świetnych zwycięstw odniesionych przez wojska chrześcijańskie nad niewiernymi, a to za Matki Bożéj opieką, uproszoną właśnie przez nabożeństwo zwane Różańcem przenajświętszéj Maryi Panny.

Na początku XVI wieku, Turcy rozlawszy się w Europie i odniosłszy kilka stanowczych nad chrześcijańskiemi wojskami zwycięstw, zamierzali całą Europę zagrabić, a wyniszczywszy wiarę chrześcijańską, na kopule kościoła świętego Piotra w Rzymie, zamiast krzyża zatknąć półksiężyc, znamię muzułmańskiéj wiary. W roku Pańskim 1522, Soliman III zdobywszy Belgrad, a wkrótce potém wyspę Rodos, wkroczył do Węgier, zajął był miasta Budę, Peszt, Gran, posunął się ku Wiedniowi w Austryi, a jego wodzowie i wiele innych krain w Europie współcześnie pozdobywali. Następca jego Selim II, opanowawszy wyspę Cypr, zgromadził najliczniejszą jaka kiedy była fotę, z zamiarem zadania ostatecznéj porażki chrześcijanom, po któréj zagarnąwszy Włochy, stałby się panem całéj Europy.

Siły morskie chrześcijan, tak dalece były mniejsze od tureckich, iż żadnym sposobem zwycięstwa nad niemi spodziewać się nie można było; lecz bądź co bądź wypadało stawić im opór. Wtedy wojska chrześcijańskie zachęcone do tego przez Papieża Piusa V, wsiadając na okręty, oddały się pod szczególną opiekę Matki Bożéj, i siódmego Października roku Pańskiego 1571 pod Lepantem na Archipelagu leżącym spotkały się foty. Przed rozpoczęciem bitwy, wszyscy począwszy od wodza Don-Żuana Austryackiego, brata króla Hiszpańskiego, aż do ostatniego żołnierza, padli na kolana ponawiając swoje zaofiarowanie się Matce Bożéj, i z głośném wezwaniem Jéj przenajświętszego Imienia rzucili się do boju. Przez trzy godziny zaciętéj walki, zwycięstwo było wątpliwe, aż gdy Turcy stracili wodza swojego Halibaszę, wszczął się w ich szeregach największy nieład, i na głowę pobici zostali.

W tymże dniu i o tejże godzinie, święty Pius V Papież, w towarzystwie kilku Kardynałów, odbywał jakąś ważną naradę w Watykanie. Wtém przerywa ją, przystępując do okna i po chwili powiada do Kardynałów: „Zaniechajmy wszelkiéj innéj sprawy: idźcie i nakażcie dziękczynne modlitwy ludowi, za zwycięstwo jakie wojska nasze nad niewiernymi odniosły.” W kilka dni potém nadeszłe z placu boju wiadomości, przekonały o prawdziwości objawienia które miał ten święty Papież. Dla zawdzięczenia więc Matce Bożéj za to niewymowne dobrodziejstwo, ustanowił on na tenże dzień siódmy Października, święto przenajświętszéj Panny Zwzycięzkiéj, które Martyrologium Rzymskie tak ogłasza: „Święto przenajświętszéj Panny Zwycięzkiéj, które Papież Pius V, ustanowił na podziękowanie za świetne zwycięstwo jakie chrześcijanie odnieśli w dniu tym nad Turkami, w bitwie morskiéj za szczególną opieką Matki Bożéj.”

Że zaś nabożeństwo Różańca świętego które tak mile przyjmuje przenajświętsza Panna, a jaż dawno przed tém z największym dla Kościoła pożytkiem zaprowadzone, było jednym z środków jakich używał i święty Pius i podówczas wszyscy wierni, dla uproszenia zwycięstwa nad Turkami w tak stanowczéj chwili, więc nie wątpił ten Papież, że przez nabożeństwo Różańcowe to wielkie dobrodziejstwo u Pana Boga uproszoném zostało. Że jednak śmierć jego która wkrótce potém nastąpiła, nie dała mu czasu utrwalić téj pamiątki, więc Grzegorz XIII jego następca, dopełniając pobożnych zamiarów swojego poprzednika, postanowił aby w pierwszą niedzielę Października, we wszystkich kościołach ojców Dominikanów w których bractwo Różańcowe istniało, święto przenajświętszéj Panny Różańcowéj obchodzone było.

W blizko lat dwieście potém, potęga muzułmańska powtórnie zagroziła światu chrześcijańskiemu. Niezliczone hordy tych barbarzyńców, dostały się były powtórnie aż do Węgier i tam znowu pod Semlinem miała się stoczyć walna bitwa Turków z chrześcijańskiém wojskiem, dowodzoném przez Karola VI, obranego cesarzem rzymskim. Znowu więc wierni uciekli się do opieki Matki Boskiej, używając do tego szczególnie nabożeństwa Różańcowego; przyszła im téż w pomoc Królowa niebieska. Byłoto roku Pańskiego 1716, w dniu piątym Sierpnia, w którym przypada święto przenajświęjszéj Maryi Panny Śnieżnéj. Wierni wszędzie, a szczególnie w Rzymie, w kościele Maryi Panny Śnieżnéj, z wielką gorącością ducha polecali jej opiece sprawę chrześcijaństwa całego, która w stanowczéj bitwie nastąpić mającéj, rozstrzygnąć się miała. Bitwa téż ta w istocie zaszła w tymże dniu, a w chwili gdy z tego kościoła w Rzymie, bractwo Różancowe odbywało procesyę uroczystą z tłumnie zgromadzonym ludem, z wielką pobożnością odmawiającym Różaniec na tę intencyą, chrześcijanie najzupełniejsze a stanowcze odnieśli pod Semlinem nad muzułmanami zwycięstwo. Dzicz ta odegnana, jeszcze jednak oblegała wyspę Korfu, lecz wierni uciekli się do swéj doświadczonéj broni, do różańcowego nabożeństwa, i tegoż miesiąca w oktawę Wniebowzięcia Maryi, Turcy odstąpili i od téj wyspy. Klemens XI na stolicy Apostolskiej podówczas zasiadający, dla większego upowszechnienia czci Matki Bożéj Różańcowéj, któréj i to nowe zawdzięczał świat chrześcijański nad nieprzyjaciołmi wiary zwycięstwo, święto przenajświętszéj Panny Maryi Różańcowéj, które na niedzielę pierwszą Października Grzegorz XIII postanowił był dla samych ojców Dominikanów i do całego rozciągnął Kościoła. Uczynił zaś to i w tym celu, jak się wyrażają lekcye brewiarza na dzień dzisiejszy przypadające, abyśmy oddając Matce Bożéj ten rodzaj czci tak łaskawie przez Nią przyjmowanéj, dostąpili tego, iżby ta Pani nasza Niebieska która przez odmawianie świętego Różańca dała tylekroć wiernym uprosić sobie zwycięstwo nad ich nieprzyjaciołmi ziemskimi dała nam także zwyciężać zawsze wrogów naszego zbawienia.

Taka jest historya święta dzisiejszego, lecz samo nabożeństwo różańcowe, jakto wspomnieliśmy, dawniejszych sięga czasów, gdyż zaprowadzone ono zostało jeszcze na początku wieku XIII, przez świętego Dominika.

Kiedy ten wielki pogromiciel głównych nieprzyjaciół Matki Bożéj Albigensów, kacerzy którzy przeciw Niéj bluźnili, walczył z nimi, nabożeństwo to Sama przenajświętsza Marya Panna mu objawiła, a to w okoliczności w któréj najbardziéj potrzebował on Jéj pomocy; co tak nastąpiło. Gdzie tylko święty ten pojawił się, kazaniami swojemi, które wielkiemi cudami poparte były, niezmierną liczbę heretyków nawracał. Lecz gdy przyszedł w okolice gdzie Albigensowie swojemi błędami zarazili ludność, zdawać się mogło było, że Pan Bóg wszelką moc słowom jego odjął. Kacerzami zalaną była ta kraina, a żaden się z nich nie nawracał. Gdy więc razu pewnego Dominik modląc się w kaplicy Matki Boskiéj, wzywał Jéj litości nad zgubionemi duszami, stanęła przed nim Matka miłosierdzia i powiedziała: że jak od pozdrowienia Anielskiego zaczęło się zbawienie rodu ludzkiego, tak podobnież Pozdrowienie to zamienione w modlitwę przez Kościół, jak najczęściéj a pobożnie powtarzane, najskuteczniejszém jest do wyproszenia łaski, nawrócenia odszczepieńców, i przezwyciężania wszelkich napaści piekielnych, jak na dusze w szczególności, tak i na całe chrześcijaństwo wymierzonych. Wtedyto święty Dominik ułożył nabożeństwo Różańcowe, w którém odmawiano sto pięćdziesiąt Zdrowaś Marya, stanowią jakby Psałterz Maryański, na podobieństwo Psałterza Dawidowego, sto pięćdziesiąt psalmów zawierającego w sobie. To nabożeństwo Dominik zaczął rozpowszechniać, zaniechawszy wszelkich uczonych rozpraw z heretykami, a wyświecając tylko słuchaczom przywileje Matki Bożéj, sposób odmawiania Różańca z rozmyślaniem tajemnic życia Jéj saméj i Pana Jezusa, i dowodząc ztąd wielkich pożytków dla duszy. Wnet się téż one objawiły: przeszło sto tysięcy kacerzy nawróciło się; mnóstwo wielkich grzeszników powstało z najzgubniejszych nałogów, gdy tymczasem pobożne dusze w tej pobożności przedziwnego wzrostu nabywały.

Taki więc jest początek Różańcowego nabożeństwa, które z największym pożytkiem szerząc się w całym Kościele, ustalone w bractwie przez stolicę Apostolską zatwierdzoném, i przez nią niezliczonemi obdarzone przywilejami i odpustami, liczy w sobie tak wiele członków, jak żadne inne bractwo. Nazwano go zaś Różańcem, poczytując ten szereg odmawiających się modlitw jakby za wieniec z kwiatów na cześć Maryi spleciony, a takie pierwszeństwo przed wszystkiemi do Niéj nabożeństwami mający, jakie ma róża nad innemi najpiękniejszemi kwiatami. Składa się on ze stu pięćdziesięciu Pozdrowień Anielskich, przeplatanych przed każdym z nich dziesiątkiem Modlitwą pańską, a wszystko połączone z rozpamiętywaniem tajemnic z życia Pana Jezusa i Maryi Panny. Do odmawiania używa się zwykle, dla łatwiejszego obliczenia odmówionych Ojcze nasz i Zdrowaś Marya, patciorek nawleczonych: na większych odmawia się Modlitwa Pańska, a na mniejszych Pozdrowienie Anielskie, na medaliku zaś kończącym ten szereg, Wierzę w Boga.

Ponieważ cały Różaniec jednym ciągiem odmówiony, byłby dla wielu nazbyt trudzącym, więc podzielony jest na trzy części, i pomiędzy nie rozkłada się rozpamiętywanie tajemnic życia Zbawiciela i Matki Bożéj. Zwyczaj jest także w pierwszéj części zawierać tajemnice tak nazwane radośne to jest Zwiastowanie, Nawiedzenie, Narodzenie, Ofiarowanie i Znalezienie. W drugiéj tajemnice boleśne: Modlitwa w Ogrójcu, Biczowanie, Cierniem koronowanie, Krzyża niesienie i Ukrzyżowanie. W trzeciéj tajemnice chwalebne Zmartwychwstanie, Wniebowstąpienie, Zesłanie Ducha świętego, Wniebowzięcie i Ukoronowanie Matki Bożej. Każda z takich trzech części Różańca zowie się Koronką niby wieńczykiem: to jest cząstką wieńca stanowiącego całe nabożeństwo Różańcowe, złąd i zwłoczkę paciorek do odmówienia jednéj takiéj cząstki wystarczającą, Koronką nazwano.

Wielkich odpustów przywiązanych do brac- twa Różnicowego, i nienależący do niego dostępują, ile razy go odmawiają.

Co się tyczy układu, przypuszczać można iż takow Sama Matka Boża świętemu Dominikowi natchnęła, bo jakież ułożyć i połączyć można było modlitwy milsze Panu Bogu i przenajświętszéj Pannie, jak te dwie z których się Różaniec głównie składa? Ojcze nasz, dla tego właśnie nazywamy Modlitwą Pańską iż jest modlitwą przez samego Pana Jezusa ułożoną, a któréj nauczył on Apostołów. Jest więc przepisaną formą najskuteczniejszej do Boga prośby i przez Samego tegoż Boga do którego się modlimy nam podaną. Zdrowaś Marya, jest znowu modlitwą składającą się w jednéj części ze słów jakiemi przemówił do Matki Bożéj Anioł, a w drugiéj z tych któremi ją pozdrowiła wielka Święta, bo Święta Elżbieta, w trzeciéj zaś ze słów podanych nam przez sam Kościół, dla wyproszenia sobie u Maryi najpotrzebniejszéj łaski, od ktoréj cała wieczność zawisła, bo łaski dobréj śmierci. Nic téż dziwnego że przez nabożeństwo Różańcowe, jak zawsze tak i dotąd, wyprasza sobie i Kościół cały i dusze wierne, najszacowniejsze dary Boże przez Tę, w któréj ręce Pon Bóg raz na zawsze zwierzył wszystkich łask swoich rozdawnictwo.

Pożytek duchowny

Wielkichbyś się pozbawiał pożytków dla duszy gdybyś nie odmawiał pobożnie i przynajmniéj niekiedy, Różańca do Matki Bożéj. Widziałeś jakie cudowne pomoce niebieskie nabożeństwo to upraszało u Boga w ciężkich potrzebach Kościoła: niech cię to pobudzi uciekać się do Niego z wielką ufnością, ile razy dobrodziejstwo jakie od Boga pragniesz otrzymać.

Modlitwa (Kościelna)

Boże, którego Syn jednorodzony przez życie śmierć i zmartwychwstanie Swoje, wysłużył dla nas nagrody wiecznego zbawienia, spraw prosimy, abyśmy tajemnice w najświętszym Różańcu błogosławionéj Maryi Panny rozważając, i naśladowali to co one zawierają, i otrzymali to co przyrzekają. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 834–837.

Nauka moralna

Tags: Maryja „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Różaniec muzułmanie Lepanto św Pius V św Dominik
2020-08-17

Św. Jacka, Zakonu Kaznodziejskiego

Żył około roku Pańskiego 1257.

(Żywot jego był napisany przez ojca Seweryna, tegoż Zakonu z klasztoru Krakowskiego kapłana.)

Święty Jacek ze znakomitego Odrowążów domu, urodził się roku Pańskiego 1183 w księstwie Opolskiém, w dyecezyi Wrocławskiéj we wsi Kamień, dziedzicznéj jego rodziców włości. Od pierwszych lat życia swojego rokował tę pobożność i cnoty, jakiemi późniéj w tak wysokim stopniu zajaśniał. Na jego szczęście, rodzice przydali mu nauczycieli którzy umysł jego kształcąc w nauce, serce do miłości Boga i świętych praw jego zagrzewali. Na słuchanie wyższych nauk posłany został do Pragi, a następnie do najsławniejszéj podówczas Akademii w Bononii, zkąd wrócił otrzymawszy stopień Doktora obojga prawa. Iwo Odrowąż stryj jego, prałat świątobliwy, widząc w nim prawdziwe powołanie, skłonił go do przyjęcia stanu duchownego, a następnie Wincenty Kadłubek biskup krakowski, kanonikiem katedralnym go uczynił.

Gdy tenże Biskup składał swoje rządy Biskupie, mając wstąpić do Cystersów w Jędrzejowie, Iwo Odrowąż wysłany był przez niego do Rzymu, aby na to zezwolenie Papieskie uzyskał. W téj podróży Jacek towarzyszył stryjowi, i w Rzymie zastał świętego Dominika, starającego się o świeżo przez niego założonego Zakonu zatwierdzenie. Zdarzyło się, iż święty Jacek był obecny gdy święty Dominik wskrzesił umarłego. To go ostatecznie skłoniło do wstąpienia do Zakonu tego Świętego Patryarchy. W klasztorze rzymskim, gdzie nowicyat odprawiał, zajaśniał od pierwszéj chwili wszystkiemi zakonnemi cnotami; a gdy Iwo wracając do Krakowa prosił Dominika aby ze swego zakonu posłał braci do Polski, Święty dał mu Jacka, brata jego Czesława i dwóch innych, którzy po trzechmiesięcznym tylko nowicyacie, za zezwoleniem Papieża, śluby zakonne wykonali.

W drodze do Polski, przybyli do Karyntyi, a zatrzymawszy się w mieście Telzaku, Jacek i jego towarzysze gorliwemi kazaniami taką w ludzie rozbudzili pobożność, że mieszkańcy tego miasta w przeciągu pół roku wystawili im klasztor, do którego wstąpiło wielu kapłanów świeckich i młodzieży najpobożniejszéj; a Jacek zostawiwszy tam Przeorem Hermana jednego ze swoich towarzyszów, udał się do Krakowa.

Tu otrzymawszy od stryja, który został Biskupem, kościoł świętéj Trójcy, klasztor przy nim założył, w krótkim czasie napełniony świątobliwymi zakonnikami. Jacek wśród nich przodował wszystkiemi cnotami: pokorą, łagodnością, ubóstwem, gorliwością w służbie Bożéj i wielką dla bliźnich miłością. Co tylko od niezbędnych zajęć miał czasu, ten wszystek w kościele na modlitwie spędzał. Nie miał osobnéj celi, lecz gdziekolwiek w kącie klasztornym, na gołéj ziemi, po całodniowych trudach, krótkiego spoczynku zażywał. Szczególne miał do przenajświętszéj Panny nabożeństwo, a kiedy razu pewnego w uroczystość Jéj Wniebowzięcia, modlił się przed Jéj ołtarzem, objawiła się mu Marya, i rzekła: „Jacku synu mój, o co tylko przez Imię moje prosić będziesz Zbawiciela, wszystko otrzymasz.”

Od tego czasu święty Jacek, ufny w przyczynę Matki Bożéj, taką łaską czynienia cudów zajaśniał, jaka rzadko komu po Apostołach była udzielaną. W roku 1221, gdy obchodzono doroczną pamiątkę przeniesienia zwłók świętego Stanisława Męczennika i Biskupa, zdarzyło się, iż gdy Jacek szedł do Katedralnego kościoła na Zamek, ujrzał nad brzegiem Wisły, wielki tłok ludu zgromadzonego nad trupem młodego szlachcica ze wsi Pleszowa, który był utonął. Matka jego Jalisława rzuciła się do nóg Świętemu, wołając: „Ojcze Jacku, nie tajno mi żeś wielkim sługą Bożym, ulitujże się nad nieszczęściem mojém.” – „Córko Jalisławo, a kiedyż syn Twój utonął?” spytał Jacek. „Wczoraj przed wieczorem, odrzekła, a teraz go dopiéro znaleziono.” Jacek ujął za rękę nieżywego młodzieńca i rzekł: „Piotrze! Pan nasz Jezus Chrystus, za wstawieniem się przebłogosławionéj Panny Maryi, niechaj cię przywróci do życia.” I w tejże chwili młodzieniec wstał żywy.

Po pewnym czasie przebywania w Krakowie, gdzie wielką swoją Świątobliwością i gorliwością, trudne do opisania sprawował w duszach korzyści, wyprawiwszy brata swego świętego Czesława na Szląsk, sam święty Jacek z trzema swemi zakonnymi braćmi, puścił się ku Wschodowi i dotarł aż do Kijowa. Długą tę podroż odbywał pieszo po Apostolsku, ustawicznie ściśle pościł, ostréj włosiennicy nigdy z siebie nie zdejmował, i według swego zwyczaju, trwał na modlitwie, a tymczasem, Pan Bóg uświetniał go ciągle wielkiemi cudami. W téj podróży przybywszy pod Wyszogrodem nad Wisłą, chcąc przeprawić się na drugą stronę, nie znalazł na brzegu ani przewoźnika ani łodzi. Ufny w obietnicę przenajświętszéj Maryi Panny, pomodlił się do Niéj, i rzekł do swoich towarzyszy Floryana, Gaudyna i Benedykta: „W Imię Chrystusa idźcie za mną, i ufajcie potędze Wszechmocnego Boga, któremu posłuszne są niebo, ziemia, morze i rzeki i to rzekłszy przeżegnał Wisłę, wstąpił w nią i poszedł jakby po ziemi. Lecz jego towarzysze, chociaż patrzali na cud ten, wahali się iść za nim. Wrócił więc ku nim, rozpostarł na wodzie swój czarny płaszcz Dominikański, i na nim wraz z braćmi na drugą stronę rzeki jak na łodzi przepłynął.

Dążąc do Kijowa, nasz Święty wszędzie po drodze siejąc słowo Boże, z wielkim pożytkiem kazywał do ludu. W samym zaś Kijowie zabawił lat cztery, i tam założył klasztor Dominikanów, przy kościele przenajświętszéj Maryi Panny, który Kijowianie za jego staraniem wybudowali na przedmieściu zwaném Chreszczatka, a do czego głównie przyczyniła się córka Włodzimierza III książęcia Kijowskiego którego Jacek na łono Kościoła pozyskał, a ociemniałéj córce Jego, wzrok cudownie przywrócił.

W piątym roku swojego w Kijowie pobytu, nawróciwszy wielką liczbę pogan i różnowierców, Jacek zamyślał wracać do Polski. Lecz gdy w tymże kościele, za jego staraniem wybudowanym, Mszę świętą dnia pewnego odprawiał, Tatarzy tak niespodzianie napadli na miasto, iż wkrótce i do klasztoru się dostali. Jacek jeszcze w Ornat ubrany, wziął Puszkę z przenajświętszym Sakramentem, i śpiesznie z bracią swą uchodził. Na idącego przez kościoł, zawołała przenajświętsza Marya Panna z kamiennego posągu około dwóch centnarów ważącego: „Jacku, synu mój, uchodzisz przed pohańcami z Synem Moim; a mnie tu zostawiasz.” Na co Jacek: „O! Panno przenajświętsza! Twój posąg jest zbyt ciężki, żebym go mógł udźwignąć.” Lecz odpowiedziała mu Marya: „Weź mnie, a Syn mój ciężar ten lekkim uczyni.” Wtedy Jacek w jednéj ręce trzymając Puszkę z przenajświętszym Sakramentem, w drugą wziął posąg przenajświętszéj Panny, który stał się lekkim jakby trzcina, i przeszedł z bracią pośród barbarzyńców, którzy już klasztor burzyli i mordów się dopuszczali.

Nadszedł nad rzekę Dniepr, którą podobnież jak Wisłę pod Wyszogrodem przebył, a skierowawszy swą podróż ku Rusi Czerwonéj, przybył do miasta Halicza, i tam dopiéro złożył posąg przenajświętszéj Panny, przeniesiony późniéj ztamtąd do Lwowa, gdzie dotąd się znajduje. W Haliczu także założył klasztor. Z Halicza odbył Jacek misyą w Polskich i w Pruskich prowincyach, a siejąc wszędzie z wielkim pożytkiem pomiędzy ludem słowo Boże, w wielu miejscach pozakładał swoje klasztory, z których główne były w Pradze, w Poznaniu i Gdańsku.

Do Krakowa wrócił roku Pańskiego 1240, gdzie przyjęty przez duchowieństwo i lud z otwartemi rękami jako wielki i święty apostoł, znowu jak wprzód, przyświecał braciom cnotami zakonnemi, a niezmordowanie pracował na ambonie i w konfesyonale, cudami ciągle słynąc. Zdarzyło się iż wkrótce po jego powrocie, dziedziczka włości Kościelca, zaprosiła go aby w jéj dworze czas jakiś wypoczął. Przybywszy tam Jacek, zastał całą ludność strapioną, z powodu iż tylko co grad tak pańskie jak i włościańskie pola do szczętu wybił. Święty, wielką zdjęty litością na widok łez i smutku tylu rodzin do nędzy przywiedzionych, całą noc oka niezmrużywszy, na modlitwie strawił. Skoro słońce weszło, wieśniacy ujrzeli wszystkie swoje pola okryte najbogatszym plonem, jakby nigdy gradu nie było.

Po długich a gorliwych pracach apostolskich, święty Jacek skołatany wiekiem i świętą pracą, miał sobie objawiony dzień swojéj śmierci, którą braciom przepowiedział. W uroczystość świętego Dominika zachorował, a w wigilią Wniebowzięcia przenajświętszéj Panny prosił o święte Sakramenta, które z najżywszą pobożnością przyjął, poczém zwoławszy braci pobłogosławił ich, i najzbawienniejsze udzielił im przestrogi. Odmówił jeszcze z nimi Pacierze kapłańskie, a ku ich końcowi rozpoczynając psalm: „W Tobiem Panie nadzieję miał”, gdy przyszedł do wyrazów: „W ręce Twoje Panie polecam ducha mojego” 1, słodko w Bogu ząsnął. Umarł roku Pańskiego 1257, a 1594 Papież Klemens VIII, z wielką uroczystością w poczet go Świętych zapisał, i święto jego na dzień 16 Sierpnia wyznaczył.

Był święty Jacek jednym z największych cudotwórców, jacy kiedy jaśnieli w Kościele Bożym: pomiędzy wielką liczbą cudów przez niego dokonanych, wyliczają pięćdziesięciu czterech umarłych za modlitwą jego wskrzeszonych.

Pożytek duchowny

Gdy czytasz żywoty wielkich sług Bożych, którzy na ziemi naszéj jaśnieli, niech cię to tém bardziéj pobudza do ich naśladowania, bo na to ich Pan Bóg w każdych krajach i różnych czasach wskrzesza. A także proś Pana Boga, aby i za dni naszych, lud swój Świętymi obdarzał.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! Który nas błogosławionego Jacka wyznawcy Twojego, doroczną uroczystością rozweselasz, spraw miłościwie, abyśmy pamiątkę jego przejścia do Nieba obchodząc, i przykłady jego życia naśladowali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 690–692.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 654–655

Z opisu żywota świętego Jacka widzieliśmy dokładnie, jak niestrudzona była gorliwość tego świętego zakonnika w krzewieniu wiary Chrystusowej. Od lat młodzieńczych do najpóźniejszej starości nie ustawał on w usiłowaniach nawracania pogan, głoszenia prawdy i w zabiegach o zbawienie dusz. Zastanówmy się teraz pokrótce, co my czynimy dla szerzenia Królestwa Bożego na ziemi i krzewienia wiary świętej na tym świecie. Może niejeden odpowie na to: „Nie jestem przecież księdzem, ten obowiązek na mnie nie ciąży”. Mylicie się, kochani bracia! Każdy z nas ma tę powinność, i to:

  1. Z wdzięczności ku Bogu. Prawdziwa wiara, jaką nam głosi ustami sług Kościoła Jezus Chrystus i jaką w nas tenże Kościół odżywia i pielęgnuje udzielaniem sakramentów św. jest najpożądańszym i nieocenionym skarbem. Wiara ta nie jest naszą zasługą, lecz darem Bożym, który nam Pan Jezus wyjednał trudem, cierpieniem i męką. Wdzięczność nasza winna odpowiadać wielkości daru, a najmilszą Bogu odpłatą jest nasza żarliwość w naśladowaniu Chrystusa i pozyskiwaniu Mu zbłąkanych owieczek, których ocalenie sprawia w Niebie najwyższą radość. Wdzięcznymi uczniami Pana Jezusa okażemy się tylko wtedy, gdy według możności i sił naszych gorliwie będziemy się przykładać do krzewienia Ewangelii św. bądź modlitwą, bądź udziałem w pobożnych stowarzyszeniach, bądź ofiarą. Rozważmy, czy czynimy zadość tej powinności wobec dzieci, rodziny i sług, czy ich pouczamy, czy nakłaniamy ich do pilnego uczęszczania na nabożeństwa i uważnego słuchania kazań, czy dajemy im budujące książki do czytania, czy troszczymy się o misje? Tylko tym sposobem może prawy chrześcijanin okazać wdzięczność Bogu za to, że go raczył uczynić członkiem Kościoła i uczestnikiem łask swoich.
  2. Do krzewienia wiary zobowiązuje nas prócz tego dbałość o własne zbawienie. Duch święty mówi w Księdze przysłów: „Pozbądź się grzechów jałmużną, a zdrożności miłosierdziem względem ubogich”. Wiara jest najcenniejszym dobrem, nie masz przeto cenniejszej jałmużny, jak pomaganie bliźnim według sił i możności do przejęcia się wiarą. Obowiązek ten jest tym świętszy, że wiara jest niezbędnie potrzebna do zbawienia wiekuistego; bliźni pozbawiony wiary jest na zawsze stracony. Miłosierdzie względem ubogich jest tak ścisłą powinnością, że według słów samego Pana Jezusa tylko miłosierny może liczyć na miłosierdzie. A któż jest biedniejszy na tym świecie jak poganin, nie mający udziału w łasce Bożej i wystawiony na niebezpieczeństwo utraty zbawienia? Wzgląd przeto na własne zbawienie nakłada na nas obowiązek litowania się nad takimi biedakami, otwierania im oczu na prawdę i jednania ich dla Kościoła. Oby nas świetny przykład świętego Jacka zachęcił do naśladowania!

Footnotes:

1

Psalm XXX. 6.

Tags: św Jacek Odrowąż „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna św Dominik bł Czesław Odrowąż Maryja cuda
2020-08-04

Św. Dominika Wyznawcy, Założyciela Zakonu Kaznodziejskiego

Żył około roku Pańskiego 1221.

(Żywot jego był napisany przez ojca Tierry z Alpoda, współczesnego mu tegoż zakonu kapłana.)

Święty Dominik urodził się roku Pańskiego 1170 w Katagorze małém miasteczku dyecezyi Oksońskiéj w Hiszpanii. Ojciec jego Feliks Guzman, pochodził z panujących książąt Bretańskich. Matka nosząc go w łonie miała sen w którym zdawało się jéj iż wydaje na świat psa, który pochodnią trzymaną w pysku, cały obszar ziemi rozświecał. Gdy odprawiała Nowennę na intencyą szczęśliwego rozwiązania, modląc się w kościele, miała objawienie w którém usłyszała przepowiednię że porodzi syna, który będzie światłością świata chrześcijańskiego i wielką podporą Kościoła. Od najmłodszych téż lat Dominika, można było przewidzieć iż tak się stanie w istocie. Zaledwie podrósł a już ćwiczyć się zaczął w cnotach chrześcijańskich. Wstawał wśród nocy na modlitwę, spoczywał na, gołéj ziemi, a dla ubogich był tak miłosiernym, że czém tylko wolno mu było rozporządzać, to wszystko im rozdawał. Jeśli nic dla nich nie miał rzewnie płakał.

Dla ukończenia wyższych nauk, posłano go do najsławniejszéj podówczas w Hiszpanii Akademii Walenckiéj. Tam tak się odznaczył, że nietylko był najpierwszym uczniem, lecz skończywszy zawód uniwersytecki, już wtedy uchodził za jednego z najuczeńszych Teologów swojego czasu. Lecz i w świątobliwości nie mniejszy uczynił postęp. Dziewicza skromność, pokora, słodycz w obcowaniu, jaśniały w nim w najwyższym stopniu, a miłosierdzie dla ubogich do tego stopnia wzrosło, że gdy podówczas w Walencyi i całéj okolicy wielki głód panował, a on rozdał na ubogich nietylko wszystko co miał z pieniędzy, ale i sprzęty i książki swoje, niemając za co wykupić z niewoli u Muzułmanów syna ubogiéj wdowy, chciał się sam za niego zaprzedać. Byłby to uczynił, lecz sama matka zaprzedanego zgodzić się na to nie chciała.

Biskup jego rodzinnéj dyecezyi skłonił go do wstąpienia do stanu duchownego, a po wyświęceniu na kapłaństwo, uczynił go Kanonikiem regularnym, w Zgromadzeniu które przy swojéj katedrze założył. Święty podwoił umartwień ciała i ćwiczeń bogomyślnych: wtedy to postanowił i całe życie to zachowywał, że po trzykroć wstając w nocy na modlitwę, trzy razy zadawał sobie krwawe biczowania. W kaznodziejstwie nikt mu nie wyrównał, jak podobnież w gorliwości i biegłości w zbijaniu błędów kacerskich wówczas licznie powstających. Powodowani wielką jego w naukach teologii i filozofii biegłością, profesorowie Akademii Paleńskiéj, zawezwali go tam na katedrę teologii. Przez lat kilka świetnie ją zajmując, pomimo sławy coraz większej jaka go w tym zawodzie czekała, przerwał takowy, a poświęcił się missyom szczególnie w te części kraju, gdzie kacerskie błędy większe spustoszenie robiły. Trudno wyrazić, z jak zbawiennemi owocami pracował na kazalnicy. Słuchacze tak tłumnie na nauki jego się gromadzili, że nie w kościołach lecz po placach publicznych a nawet i na polu, musiał je miewać.

W jednéj z takowych wycieczek apostolskich, zdarzyło się że pomimo zwykłych z jego strony wysileń, bardzo mało heretyków nawrócił. Święty, który wielkie łaski jakie otrzymywał przypisywał zawsze pośrednictwu Matki Bożéj, do któréj od dzieciństwa miał wielkie nabożeństwo, uciekł się do Niéj. Zaprowadził między wiernymi tam będącymi, nabożeństwo zwane późniéj Różańcem Matki Bożéj, które miał sobie przez Samę przenajświętszą Pannę objawione. Po odprawieniu takowego, w témże miejscu więcéj niż gdziekolwiek indziéj nawrócił odszczepieńców. Od niegoto także poszedł zwyczaj, zachowywany późniéj stale przez kaznodziejów, poprzedzania każdego kazania Pozdrowieniem Anielskiém. On także, w najtrudniejszych razach gdy mu chodziło o pozyskanie dusz błędami kacerskiemi zarażonych, zwykł był modlić się do Maryi w te słowa, które późniéj w pacierzach kapłańskich umieszczone zostały: „Dozwól mnie chwalić Cię Panno przenajświętsza. Udziel mi mocy przeciw wrogom Twoim.”

Wszystkie swoje pielgrzymki missyonarskie, odbywał Dominik pieszo, o żebranym chlebie i nigdzie żadnego nie przyjmując wynagrodzenia. Przebiegł większą część Hiszpanii wszędzie przedziwne robiąc nawrócenia, a jeśli kiedy napotykał większe trudności, uciekał się zaraz do Nabożeństwa Rózańcowego, i gdzie tylko takowe zaprowadził, prawie wszystkich heretyków nawracał. Wkrótce téż pozyskał ich Kościołowi więcéj niż sto tysięcy.

Z powodu sławy jego świątobliwości, z wielu miejsc zażądano go na Biskupa. Święty nigdy na to zgodzić się nie chciał. Odmówił Biskupstwa Galicyi (w Hiszpanii), Bretanii, Komińskiego, Konseranckiego, i Bezierskiego. Pan Bóg bowiem do czego innego go przeznaczał.

Już od niejakiego czasu, powziął on był zamiar założenia zakonu, poświęcającego się głównie opowiadaniu Ewangelii, nawracaniu kacerzów, obronie wiary i rozszerzaniu chrześcijaństwa. Pomogła mu do tego następująca okoliczność. Udawszy się do Francyi wraz z Biskupem swoim, świadkiem był w mieście Tuluzie i jego okolicach, wielkich szkód jakie tam szerzyły się przez herezyę Albigensów. To podało myśl i jemu i Biskupowi jego udania się do Rzymu, dla otrzymania od Papieża pozwolenia, aby Biskup, złożywszy swój urząd, wraz z Dominikiem i dobrawszy sobie innych jeszcze współpracowników, mógł poświęcić się missyom przeciwko Albigensom. Papież Inocenty III, zgodził się na to, a Dominik wróciwszy do Francyi, i widząc że przedewszystkiém potrzeba było aby missyonarze występowali jako najwierniejsi naśladowcy Apostołów, skłonił i Biskupa i innych swoich towarzyszów, aby missye swoje odprawiali tak jak to czynili Apostołowie, wszędzie pieszo chodząc i z żebraniny żyjąc. Tym sposobem rozpoczęte missye szły najszczęśliwiéj, lecz w skutek morowego powietrza, przy Dominiku dwóch tylko towarzyszów zostało, a wkrótce ujrzał się on sam jeden. Pomimo tego nie ustawał w rozpoczętém dziele.

Wtedyto właśnie zawiązano krzyżową wyprawę przeciw Albigensom. Święty widząc ze smutkiem że w walkach do jakich się zabierano, mnóstwo dusz oderwanych od Kościoła, a przez to na wieki zgubionych, padnie w potyczkach, zaczął się gorąco do Matki Bożéj modlić. Marya mu się objawiła, i kazała mu zachęcać lud do odprawiania Różańcowego nabożeństwa. Uczynił to Dominik, a większa część kacerzy przeszła na stronę katolików. W pierwszém spotkaniu Krzyżownicy odnieśli zwycięstwo, i Albigeńczykowie rozproszeni ostatecznie zostali.

Po ukończeniu téj wyprawy, przystąpił Dominik do założenia swojego Zakonu. Juliusz Biskup Tuluzki, udający się na Sobor Laterański do Rzymu, wziął go z sobą, aby tam uzyskać zatwierdzenie jego zgromadzenia. Papież Inocenty III, który w objawieniu widział był dwóch Świętych podtrzymujących walący się kościół Lateraneński, poznawszy jednego z nich w Dominiku, kazał mu ułożyć Ustawy. Śmierć tego Papieża nie dała mu czasu zatwierdzić takowych, lecz uczynił to następca jego Honoryusz III, w roku Pańskim 1216, Bullą w tym celu wydaną. Takim był początek tego świętego zakonu, wielkie usługi Kościołowi po dziś dzien oddającego a z którego łona wyszło sześciu Papieżów, pięćdziesięciu kilku Kardynałów, około trzydziestu Patryarchów, tysiąc sześćset Biskupów, sześciuset Arcybiskupów, czterdziestu pięciu Nuncyuszów, wielka liczba znakomitych uczonych i pisarzy, i jeszcze większa Świętych zdobiących Kościół Boży. Za życia już świętego tego Patryarchy, we wszystkich prawie krajach katolickich zakon jego się obsadzał. Liczył on wtedy ośm prowincyi, w których było około sześćdziesiąt klasztorów, a w nich kilka tysięcy zakonników. Wtedy i do Polski przybyli Dominikanie ze świętym Jackiem.

Obdarzył był Pan Bóg ulubionego tego sługę Swego łaską czynienia tak wielkich cudów, że był on jednym z największych w Kościele cudotwórców. Posiadał dar języków, dar proroctwa i wielu umarłych wskrzesił. W modlitwie, która u niego była prawie zawsze zachwyceniem, wypraszał największe łaski, a tak jéj skutku był pewny, że utrzymywał iż mu nigdy Pan Bóg nie nie odmówił. Słysząc to pewien Prałat, zapytał go czemu nie uprosi u Pana Boga, nawrócenia Konrada Teutończyka, głośnego i wielkiego wpływu podówczas uczonego, a odpadłego od wiary. Święty Dominik pomodlił się na tę intencyę, i nazajutrz Konrad przyszedł go prosić o przyjęcie do zakonu. Będąc w Rzymie, okazał się mu razu pewnego podczas modlitwy Zbawiciel, grożący światu za wielkie grzechy ludzkie straszną klęską; lecz w téjże chwili ujrzał Matkę Bożą, która ukazując Panu Jezusowi Dominika i innego sługę Swego, uprosiła miłosierdzie Boże. Tegoż dnia Dominik spotkał świętego Franciszka Asyzkiego, i poznał w nim tego drugiego Świętego, którego Matka Boża przedstawiała Panu Jezusowi. Odtąd w najściślejszej zostawali zażyłości.

W roku Pańskim 1221, odbywszy wizytę wielkiéj liczby swoich klasztorów, przybył do Bolonii, gdzie zapadłszy na zdrowiu powiedział braciom, iż już z téj choroby nie wyjdzie. Jakoż, chociaż jeszcze w sile był wieku (miał wtedy bowiem lat pięćdziesiąt jeden), spracowany trudami apostolskiego życia i nadzwyczajnemi umartwieniami ciała, zbliżał się już do końca swojéj ziemskiéj pielgrzymki. Gdy ostatnie jego nadchodziły chwile, kazał się położyć na gołéj ziemi, mówiąc iż nie przystoi aby taki jak on grzesznik umierał na łożu, gdy Chrystus skonał na krzyżu. Odbył spowiedź z całego życia zalewając się łzami, jakby był największym zbrodniarzem, a po przyjęciu ostatnich Sakramentów świętych zgromadziwszy braci około siebie, utwierdzał ich w powołaniu i pobłogosławił. Gdy w ciągu odmawiania modlitw przy umierających, przyszło do tych słów: „Aniołowie niebiescy niech wyjdą na jego spotkanie” zasnął w Panu, dnia 10 Sierpnia. Papież Grzegorz IX, ogłosił go Świętym, uroczystość jego na dzień dzisiejszy wyznaczając.

Pożytek duchowny

Niech cię przykład świętego Dominika, który, jakto z jego żywota widziałeś, najszczególniejsze łaski odbierał za pośrednictwem Matki Bożéj, a głównie przez odmawianie do Niéj Różańca, pobudzi i do nieograniczonéj w pośrednictwo Maryi ufności, i do poboźnego odmawiania Koronki.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś Kościół Twój uświetnić raczył zasługami i apostolską pracą błogosławionego Dominika wyznawcy Twojego, daj za pośrednictwem jego, aby temuż Kościołowi Twojemu i doczesnéj nie brakło pomocy, i aby się on coraz bardziéj wzbogacał w dobra duchowne. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 651–653.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 621

Święty Dominik dlatego tak gorliwie zwalczał kacerstwo, gdyż jest ono największym nieszczęściem i utrapieniem świata chrzecijańskiego.

Prawda objawiona przez Boga jest tylko jedna, tak jak jeden tylko jest Bóg. Jeden tylko jest Kościół, w którym Bóg złożył tę prawdę i przez który ludziom ją ogłasza; jeden tylko jest Jezus Chrystus i mówi tylko o jednym Kościele, który jest dziełem Jego. Święty Paweł powiada: „Jeden Pan, jedna wiara, jeden Bóg i Ojciec wszystkich” (Ef. 4, 5—6). Tym Kościołem oświeconym przez Ducha świętego, stróżem całkowitej prawdy, jest Kościół katolicki; on jest głosicielem tej prawdy. Kto z tych prawd, niezbędnie do zbawienia potrzebnych, choćby jedną tylko odrzuca, a czyni to rozmyślnie i uporczywie, kto przy odrzuconym przez Kościół poglądzie obstaje i uporczywie go broni, jest kacerzem. Jest on martwą odroślą, odpadłą od ciała Chrystusowego, nie uczestniczy w łaskach, których szafarzem jest Kościół, a jeżeli rozmyślnie trwa w błędzie, wtedy dusza jego jest stracona.

Ale smutny ten los spotyka tylko tych, co umyślnie i uporczywie odrzucają artykuły wiary Kościoła katolickiego, tacy zaś, którzy bez swojej winy są poza obrębem Kościoła, ale przy tym szczerze i uczciwie pragną prawdy i według możności przestrzegają przykazań Boskich, tacy są wewnętrznie członkami Kościoła — chociaż niewidzialnymi — i mogą osiągnąć zbawienie duszy.

Ale i niewinnie w błędzie zostający są w niekorzystnym położeniu wobec prawdziwych członków Kościoła Chrystusowego. Nie tylko bowiem błąd ich przeszkadza im w dążeniu do doskonałości, nie tylko staje się im bodźcem i zachętą do niejednego grzechu, ale są oni pozbawieni nadto wielu i to najsilniejszych łask, którymi rozporządza Kościół, jak np. ofiary Mszy świętej, sakramentu Ciała i Krwi Pańskiej, rozgrzeszenia kapłańskiego, ostatnich sakramentów i odpustów. Tacy niewinnie błądzący, pozbawieni nieomylnej gwiazdy przewodniej, która by kierowała ich krokami, stają się częstokroć łupem oszustów, którzy zamykają im oczy na prawdę, wiodą ich na manowce i przyprawiają ich o zgubę, jak to widzieliśmy u albigensów, za których św. Dominik ciągle wznosił modły do Boga, czynił pokutę, i których kazaniami i nauczaniem chciał nawrócić na łono Kościoła katolickiego.

Dziękujmy przeto wszyscy, którzy jesteśmy członkami tego Kościoła, że nam Bóg pozwolił do niego należeć; pozostańmy wiernymi wierze, nie dajmy się sprowadzić na manowce ani namowom, ani pismom przewrotnym, zwłaszcza takim, które pod pozorem prawdy starają się wszczepić jad kacerstwa. Kacerze starają się szerzyć błędy i nakłaniać katolików do wyrzeczenia się wiary. W tym celu wydają broszurki i drobne pisemka i rozdzielają je między lud. Treścią i celem tych pisemek jest wyśmiewanie, przekręcanie i znieważanie nauk i obrzędów naszego Kościoła. Jeżeli takie piśmidło dostanie się do rąk naszych, nie czytajmy go; zanieśmy je do swego proboszcza lub spowiednika, i zapytajmy go o zdanie. Prócz tego nie zaniechajmy modlić się o nawrócenie niewiernych i starajmy się przyczynić do tego nawrócenia życiem bogobojnym, dobrymi uczynkami i szczerą miłością bliźniego.

Tags: św Dominik „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna cnoty Maryja Różaniec herezja św Jacek św Franciszek
2020-04-30

Św. Katarzyny Seneńskiéj Tercyarki Reguły św. Dominika

Żyła około Roku Pańskiego 1380.

Żywot jéj był napisany przes błogosławionego Rajmunda, Generala Zakonu ojców Dominikanów i jéj spowiednika.)

Święta Katarzyna, słynąca nadzwyczajnemi łaskami jakiemi obdarzył ją był Pan Bóg prawie od kolebki, była córką farbiarza z miasta Sienny we Włoszech. Ojciec jéj nazywał się Beninkazy, matka Lupa Była jedną z dwojga bliźniąt, które przyszły na świat roku Pańskiego 1847. W piątym roka życia, już okazywała szczególne do Matki Bożéj nabożeństwo. Skoro nauczyła się Zdrowaś Marya, idąc po schodach na każdym z nich przyklękała i odmawiała tę modlitwę. Po widzeniu jakie miała, a w którem okazał się jéj był Pan Jezus, pobożność jéj stała się jeszcze gorętszą, i w ósmym roku uczyniła ślub czystości. Od téj także pory polubiła samotność, i tak ściśle pościła, iż nic innego prócz surowych jarzyn i chleba nie jadała; trzy razy na dzień czyniła dyscyplinę i sypiała na gołych deskach.

Rodzice mając zamiar wydać ją za mąż, nakłonili ją razu pewnego do staranniejszego przytrefienia włosów. Wnet podczas modlitwy poznała jakto niemiłém było Panu Jezusowi, i całe życie wyrzucała sobie tę lekkomyślność, jak wielkie przewinienie. Młody pan szlachetnego rodu chciał ją poślubić, i cała jéj rodzina życzyła sobie tego zamęścia. Katarzyna dowiedziawszy się o tém, ostrzygła sobie włosy, i na znak że jedynym jéj Oblubieńcem będzie Pan Jezus, pokryła głowę welonem zakonnym. Zagniewani z tego powodu rodzice, odebrali jéj osobny pokoik w którym żyła jak w klasztorze, i przeznaczyli do gospodarstwa domowego, obarczając ją najkłopotliwszemi i ciągłemi zajęciami.

Gdy razu pewnego na modlitwie utyskiwała przed Panem Jezusem, nad utratą spokojnego kącika w którym odbywała swoje ćwiczenia pobożne, wewnętrzny głos polecił jéj aby sobie w sercu własném urządziła samotnię: i odtąd Pan Bóg dał jéj tę wielką łaskę, że wśród najbardziéj pochłaniających uwagę zatrudnień zewnętrznych, nie traciła ani na chwilę wewnętrznego skupienia. Ciągle z Bogiem rozmawiała, jednocząc się z Nim coraz ściśléj, a obok tego spełniała najdokładniéj i z wszelką swobodą duszy, wszystkie swoje a tak rozliczne obowiązki gospodarskie.

Najprzód ojciec, a następnie i matka poznali iż ją Pan Bóg, do życia wyłącznie bogomyślności oddanego powołuje: zwolnili ją więc od zatrudnień do których ją przeznaczyli, i dozwolili iść już tylko za natchnieniem Ducha Świętego. Katarzyna rozpoczęła na nowo swój sposób życia jakby anielski, trapiąc ciało jak najsurowsi pokutnicy i na modlitwie długie trawiąc godziny.

Zapadła była ciężko na zdrowiu. Matka która ją bardzo kochała, wielce się tém zasmuciła. Święta oświadczyła jéj że powrót jéj do zdrowia, zależy od tego aby została Tercyarką Reguły świętego Dominika. Otrzymała na to pozwolenie, została Tercyarką, zdrowie odzyskała i z nowym zapałem oddała się ćwiczeniom pobożnym i pokutnym. Zamknięta w swoim osobnym pokoiku nie wychodząc nigdzie prócz do kościoła, przez trzy lata zachowała najściślejsze milczenie, nie rozmawiając z nikim zgoła, prócz z księdzem, i to na spowiedzi. Sypiała już tylko jednę godzinę, a wszystek czas, w którym po chórach zakonnych, odprawiają się w nocy pacierze, to jest od północy do rana, przepędzała na modlitwie; w pokarmach zaś do takiéj doszła wstrzemięźliwości, iż uznawano że cudem tylko żyje. Od środy popielcowéj do Wniebowstąpienia Pańskiego, zgoła żadnego posiłku nie brała, codzień przystępując do Komunii świętéj.

Lecz gdy takie nadludzkie wiodła życie, piekło wywarło na nią najsilniejsze swoje napady. Dusza ta, od dzieciństwa nieskalanéj czystości, zaczęła doznawać najszpetniejszych pokus: dręczyły ją szkaradne widziadła nieskromne, tém bardziéj dla niéj bolesne, im więcéj świętą cnotę czystości miłowała. Najostrzejsze umartwienia ciała, najgorętsze modlitwy, nie uwalniały jéj od téj męki, aż nareszcie, gdy już tym sposobem duszę tę przygotował Pan Bóg do darów najwyższych i najrzadszych, objawiła się jéj Matka Boża i sam Pan Jezus, i od téj chwili wszystkie te straszne i ciężkie pokusy ją odstąpiły.

Odtąd już całe jéj życie było jakby pasmem łask najcudowniejszych: miewała częste objawienia, widzenia nadprzyrodzone, zachwyty w których po całych dniach w cudowny sposób obcowała z Bogiem. Rozmawiała z przenajświętszą Panną nazywając Ją swoją najdroższą Matką, okazywał się jéj święty Jan Ewangelista, święty Dominik i wielu innych Świętych. W jedném z objawień, Pan Jezus udarował ją pierścieniem ślubnym, który ciągle na palcu widziała; w inném znowu, w miejsce Jéj serca włożył Swoje własne, i obdarzył ją bliznami Swojemi, których ból zawsze czuła, tylko uprosiła sobie u Pana Boga, aby one niewidzialne były dla drugich.

Po trzechletnim najściślejszém odosobnieniu, Pan Jezus dał jéj poznać, że potrzeba aby ztamtąd wyszła, dla spełniania uczynków miłosierdzia. Zaczęła od doglądania dwóch ubogich niewiast, ciężko chorych a opuszczonych od wszystkich. Jedna z nich była dotknięta tak wielkim trądem, że ją chcieli za miasto wydalić. Katarzyna usługiwała jéj jakby własnéj matce, a zamiast okazania jéj wdzięczności, kobieta ta obchodziła się z nią jak z najgorszą niewolnicą. Pomimo tego, albo raczéj dla tego właśnie, Święta okazywała jéj największą miłość i do śmierci jéj służyła.

Druga miała raka w piersi i tak odrażającą woń z siebie wydawała, że nikt przy niéj nie mógł wytrzymać. Ta z początku bardzo okazywała się uszczęśliwioną z usług jakie jéj oddawała Katarzyna; lecz po pewnym czasie odpłaciła się jéj za to, czerniąc jéj sławę i to z taką złośliwą przebiegłością, że osobom najszanowniejszym podała w podejrzenie jéj obyczaje. Katarzyna, jakkolwiek ciężko na sławie dotknięta, ani słowa skargi nie wyrzekła, a wiedząc dokładnie że chorato kobieta którą z taką miłością doglądała była tego sprawczynią, nie dała jéj nigdy uczuć ztąd najmniejszego żalu. Owszem, podwoiła około niéj starań do tego stopnia, że gdy razu pewnego opatrując jéj obrzydliwą i cuchnącą ranę, nadzwyczajnego doznała od niéj wstrętu, przyłożyła do tejże rany nos i usta, aby się lepiéj przezwyciężyć. Przed śmiercią kobieta ta, któréj sumienie wyrzucało oczernienie sławy jéj największéj dobrodziejki, wyznała iż wszystko zmyśliła złośliwie, a pokorze Katarzyny więcéj przyniosły przykrości oznaki czci jakie odbierała w skutek tego od osób które dały były wiarę oszezerstwu, niż następstwa niesławy która ją była dotknęła.

Do wszystkich łask nadzwyczajnych jakiemi spodobało się Bogu udarować tę wielką Świętą, obdarzał ją także Duch Święty mądrością i bystrością rozumu, oraz i wymową tak nadzwyczajną, że ta błogosławiona i młoda dziewica do najważniejszych spraw Kościoła używaną była, i najzbawienniejszy wpływ na całe chrześcijaństwo wywierała. Udawano się do niéj po rozwiązanie najgłębszych zadań teologicznych, i na te dawała odpowiedzi wprawiające w zdumienie najuczeńszych kapłanów. Pozostałe po niéj pisma, a szczególnie jéj listy Papieżów, Kardynałów, Biskupów, Książąt panujących i wielu innych osób zasięgających jéj rady, świadczą o jéj genialnych zdolnościach.

Zbuntowani przeciw Kościołowi Florentczykowie, a zato dotknięci klątwą kościelną od Papieża Grzegorza XI, użyli jéj pośrednictwa, chcąc przebłagać Ojca świętego. Wysłali ją do Awinionu we Francyi, gdzie wtedy Papież przebywał. Tam przyjęta i od niego i od Kardynałów z oznakami czci wielkiéj, nie tylko celu swojego poselstwa dopięła, lecz nakłoniła Papieża do powrotu do Rzymu, pozbawionego rezydencyi Papieżów od lat siedemdziesięciu. Grzegorz XI osiadłszy w grodzie Piotrowym, przyzwał świętą Katarzynę, i w wielu sprawach zasięgał jéj rady, a szczególną miał ufność w jéj modlitwach.

Po śmierci tego Papieża, w skutek pojawienia się Antypapy, to jest nieprawnie obranego Papieża obok prawnego, zasmuciło Kościół wielkie odszczepieństwo. Nasza Święta z największą gorliwością popierała władzę prawdziwego następcy Piotra świętego Urbana VI, i dowiodła jaki nadzwyczajny i powszechny wpływ wywierała jéj świątobliwość i jej wymowa. Urban miał ją wysłać właśnie w tejże sprawie do królowéj Neapolitańskiéj, gdy w ciężką zapadła chorobę. Przez cztery miesiące z anielską cierpliwością przeniosła tak straszne cierpienia, iż zdawało się że na ich przetrwanie cudownéj siły udzielał jéj Pan Bóg. Wśród nich pełna najdoskonalszego poddania się woli Bożéj, rozpływała się w aktach pobożnych, i nareszcie dusza jéj w chwili gdy opływała w niebieskie pociechy, i gorzała miłością Boga, uleciała do Nieba dnia 29 Kwietnia, roku Pańskiego 1380. Umarła w Rzymie mając lat trzydzieści i trzy. Ciało jéj złożono w głównym Kościele ojców Dominikanów.

Słynącą i za życia i po śmierci wielu cudami, Papież Pius II ogłosił Świętą w roku 1461.

Pożytek duchowny

Nadzwyczajne łaski jakiemi jaśniała wielka Święta któréj żywot czytałeś, nie są do naśladowania. Lecz cnoty nie tylko podziwiać, lecz i naśladować powinieneś. Mianowicie widząc z jaką miłością obchodziła się Katarzyna z temi dwiema kobietami które na jéj dla nich dobrodziejstwa, wielką złością się odpłacały, postanów i ty tym sposobem postępować z tymi, którzy przeciw tobie zawinili.

Modlitwa (kościelna)

Spraw prosimy wszechmogący Bote, abyśmy blogosiawionój Katarzyny dziewicy Tobie poświęconéj, pamiątkę przejścia do Nieba ze czcią obchodząc, i doroczną uroczystością jéj cieszyli się, i ze wzoru tak wielkich cnót jéj korzyści odnieśli. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 333–336.

Tags: św Katarzyna ze Sieny „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna św Dominik
2020-04-29

Św. Piotra Męczennika z Zakonu Kaznodziejskiego

Żył około Roku Pańskiego 1252.

(Żywot iego był napisany przez współczesnogo mu Tomasza Lentinę, z tegoż Zakonu Patryarchę Jerozolimskiego.)

Święty Piotr, jeden z pierwszych Męczenników z zakonu ojców Dominikanów, urodził się w Weronie mieście włoskiém; około roku Pańskiego 1205, z rodziców należących do herezyi Katarów i Manichejczyków. Szczególną jednak obdarzony łaską Bożą, od lat najmłodszych okazywał wielki wstręt do bezbożnych zasad tych sekciarzy. Na jego szczęście, ponieważ w Weronie nie było innéj szkoły jak katolicka, więc go do niéj rodzice, w siódmym roku życia oddali. Razu pewnego spytany od stryja upartego kacerza, czego się tam nauczył, odpowiedział mu, że wyznania prawdziwéj wiary, i zaczął odmawiać Wierzę w Boga, które dokończył całe, pomimo iż stryj zagniewany grożąc mu biciem, chciał go od tego powstrzymać. Heretyk ten widząc taką stałość umysłu w młodém dziecku, oskarżył go przed ojcem, usilnie tegoż nakłaniając, aby nie kazał synowi dalszych pobierać nauk, gdyż jak to przewidywał, stać się on może niebezpiecznym dla ich sekty. Pomimo tego, ze szczególnego rozporządzenia Bożego, ojciec posłał Piotra do Uniwersytetu w Bolonii, rachując na to, iż zetknięcie się jego z młodzieżą płochych obyczajów, najskuteczniéj przyczyni się do odstręczenia go od wiary katolickiéj, przy któréj obstawał. Szezęściem zawiódł się w swoich niecnych rachubach. Młodzieniec, którego serdeczne do Matki Bożéj nabożeństwo uchroniło od zepsucia, jakiém podówczas szczególnie młodzież Uniwersytetu Bolońskiego odznaczała się, wielki zrobił w naukach postęp, lecz w świętobliwości jeszcze większy, i w skutek tego ukończywszy najświetniéj zawód naukowy, postanowił świat opuścić i wyłącznie poświęcić się Panu Bogu.

Pod tę porę tylko co powstał był Zakon kaznodziejski, założony przez świętego Dominika, który żył jeszcze, i utrzymywał zgromadzenie swoje w duchu najściślejszego zachowania świętych ustaw jakie mu był nadał. Piotr udał się do niego, i upadłszy mu do nóg, prosił aby do zakonu był przyjętym. Święty Patryarcha chętnie na to przystał, odkrywając w nim najprawdziwsze powołanie, z którego wnosił, iż stanie się on świętym zakonnikiem. Jakoż, nie zawiódł się na nim. Od wstąpienia do nowicyatu, nasz Święty zajaśniał cnotami zakonnemi, któremi w gronie nawet tak świątobliwych braci z jakich składało się to grono synów świętego Dominika, odznaczył się szczególnie.

Przebierając miarę w umartwieniach, zapadł był ciężko na zdrowiu. Zbytnie powstrzymywanie się od pokarmów, przyprawiło go o cierpienie kanału pokarmowego, w skutek którego nie mogąc zgoła żadnego brać posiłku, zagrożony był śmiercią. Odzyskał jednak zdrowie, a po wykonanych ślubach zakonnych, skrępowany posłuszeństwem, umiarkował swoje umartwienia, lecz w pobożności i wszystkich cnotach zakonnych tém większy czynił postęp. Wkrótce wyświęcony na kapłana i przeznaczony do głoszenia słowa Bożego, obdarzony znakomitą wymową, biegły w naukach i świeckich i duchownych, a szczególnie pełen Ducha Bożego, zasłynął jako jeden z pierwszych kaznodziejów swojego czasu.

Wszakże spodobało się Bogu, dla większéj jego zasługi i utwierdzenia go w cnocie pokory, zesłać na niego jedno z najcięższych dla kapłana i zakonnika dopuszczeń. Mieszkał on w mieście Kome w Medyolańskiém, kiedy zawistni sławy jakiéj używał i niegodziwi ludzie, oskarżyli go przed Przełożonym o podejrzane stosunki z kobietami. Poparli to jakiemiś pozorami, w skutek czego Przełożony, lubo nie przypuszczając w tém nic innego jak brak roztropności wywołującej złośliwe posądzenia, upomniał go jednak publicznie. A że Święty, nie mając sobie nie zgoła do wyrzucenia, rad z tak wielkiego upokorzenia nie tylko nie uniewinniał się, co mu łatwo było, lecz w obecności wszystkich braci uklęknąwszy oświadczył: iż wielkim jest grzesznikiem i prosi o wyznaczenie mu pokuty, więc go za karę wysłano do innego klasztoru i złożono z urzędu kaznodziei.

Uszczęśliwiony z tak dotkliwego upokorzenia, Piotr rozpływał się w pociechach wewnętrznych, któremi Pan Bóg niewinność jego nagradzał; lecz nie długo zażywał tego szczęścia Świętym tylko znanego. Niecne podejścia złych ludzi, którzy go byli oczernili wykryto, i gorliwy ten kaznodzieja i do urzędu swojego był przypuszczonym, i sława mu sowicie przywróconą zostałą. Przeznaczony na nowo do głoszenia słowa Bożego, stał się Apostołem Włoch całych: w Romanii, w Marchii Ankonitańskiéj, w Toskanii, w Bolońskiéj i Medyolańskiéj krainie, z nadzwyczajnym dla dusz pożytkiem, odbywał misye. Gdy zbliżał się do jakiego miasta, lud tłumnie wychodził na jego spotkanie, i biciem we wszystkie dzwony witano przybycie tego wielkiego sługi Bożego. Kościoły nie mogły pomieścić jego słuchaczów, więc zwykle na dworze urządzano mu kazalnicę. W Medyolanie, po każdém jego kazaniu, takie tłumy rzucały się do niego, aby ręce jego ucałować, albo z odzienia wziąść co na relikwie, że musiano urządzić lektykę zamykaną, w któréj otoczonego strażą przenoszono z ambony, siłą przedzierając się przez lud nagromadzony. W Toskanii zachęcił katolików do wojny krzyżowéj przeciw kacerzom, i wkrótce zupełnie z nich tę krainę oczyścił.

W każdém miejscu gdzie przebywał, Pan Bóg cudami stwierdzał jego naukę, i tém żyzniejszą czynił jego apostolską gorliwość. Zdarzało się, że przewódcy heretyków wezwawszy go na publiczne rozprawy, gdy do tego przychodziło nagle mowę tracili. Jeden z nich chcząc w ludzie zachwiać wiarę w cuda przez Piotra czynione, umyślił udać chorego, i prosić go publicznie aby go uzdrowił, a gdy go w tym celu przeżegna, powiedzieć że jest z nim w zmowie, i że chorego tylko na jego żądanie udaje. Zbliżył się więc do niego gdy z ambony, schodził i upadł mu do nóg udając ciężko cierpiącego, i prosząc aby go uzdrowił: „Proszę Pana Jezusa, zawołał Święty donośnym głosem, aby cię uzdrowił jeżeliś chory; lecz żeby cię dotknął chorobą, jeśliś zdrów.” W tejże chwili heretyk padł dotknięty tak ciężką słabością, iż zdawało się że wieczora nie dożyje. Wtedy wyznał publicznie swoje podejście, prosił świętego aby się nad nim ulitował, nawrócił się i za modlitwą Piotra zdrowie odzyskał.

Wszystkie dary jakie odbierał od Boga i błogosławieństwa tak obfite swoich prac apostolskich, przypisywał pośrednictwu Matki Bożéj, do któréj miał szczególne nabożeństwo, i upewniał że za każde odmówienie do Niéj Różańca, nowe otrzymywał łaski. Mszę świętą odprawiał z takiém namaszczeniem, że obecnych, sam jego widok przy ołtarzu do nabożeństwa pobudzał, a niekiedy heretyków nawracał.

Około roku 1233, Papież Grzegorz XI widząc jak zgubnie szerzyła się herezya, a znając gorliwość i świątobliwość naszego Świętego, posiadającego przytém i głęboką naukę, zamianował go generalnym Inkwizytorem we Włoszech: to jest najwyższym urzędnikiem wydziału duchownego, przeznaczonego do spraw tyczących się wytępiania panujących kacerstw. Święta ta instytucya, będąca jedną z najsilniejszych warowni wiary i strażnicą jéj nieskazitelności, kierowana gorliwością i światłem Piotra, nowéj nabrała siły, a lubo uciekał się on głównie do środków jak najłagodniejszych w wyniszczaniu bezbożnych błędów heretyckich, pod jego przewodnictwem nabrała najwyższéj świetności. Lecz to właśnie pobudziło przeciw niemu zaciętą nienawiść odszczepieńców, a szczególnie gdy Inocenty IV zatwierdzając go na tym urzędzie, jeszcze obszerniejsze nadał mu był przywileje. Pomimo więc największéj łagodności z jaką z nimi postępował, że jednak widzieli kacerze iż przez to właśnie najwięcéj z ich liczby pozyskuje Kościołowi, postanowili go zgładzić. Święty dowiedział się o tém, i na jedném z kazań swoich powiedział: „Wiem że nieprzyjaciele wiary świętéj ocenili moję głowę. Nie mogą wyświadczyć mi większego dobrodziejstwa, jak gdy mi dadzą sposobność przelania krwi mojéj za Pana Jezusa; co dzień proszę Go o tę łaskę przy Mszy świętéj.”

Spotkała go téż korona męczeńska. Dnia 29-go Kwietnia, roku Pańskiego 1252, gdy udawał się z Komo do Medyolanu, dwóch najętych zabójców natarło na niego, i kiedy się modlił, jeden z nich ugodził go toporem w głowę. Święty padł na ziemię, a gdy zabójca przebijał szpadą i jego towarzysza imieniem Dominika, Piotr podniósł się i zaczął głośno odmawiać Wierzę w Boga. Wtedy morderca wracając do niego, przeszył mu piersi, w chwili gdy Matce Bożéj polecał swoję duszę, która wnet poszła do Nieba chwalić Ją tam na wieki.

Tak liczne i wielkie cuda zaszły niezwłocznie na jego grobie w Medyolanie, że Papież Inocenty IV, przed pierwszą rocznicą jego męczenskiéj śmierci, kanonizował go uroczyście, w mieście Perużyi gdzie podówczas przebywał.

Pożytek duchowny

Często w naszych czasach czynią zarzuty najohydniejszego okrucieństwa duchownemu Trybunałowi zwanemu Inkwizycyą. Są to fałsze wymyślone dla osławienia Kościoła katolickiego. Trybunały Inkwizycy, wtedy tylko wykraczały przeciw miłości bliźniego, nawet względem heretyków obowiązującéj, kiedy przechodziły w ręce świeckiéj władzy, używającej ich dla celów politycznych.

Modlitwa (kościelna)

Spraw prosimy wszechmogący Boże, abyśmy stale trzymali się wiary świętéj głoszonéj przez błogosławionego Piotra Męczennika Twojego, który za jéj rozszerzanie, stał się godnym otrzymania palmy męczeńskiéj. Przez Pana naszego it. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 331–333.

Tags: św Piotr z Werony „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna św Dominik oczernianie krucjata Inkwizycja
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.