Citatio.pl

Wpisy z tagiem "św Ignacy Loyola":

2020-10-10

Św. Franciszka Borgiasza

Żył około roku Pańskiego 1572.

(Żywot jego był napisany przez ojca Ribadeneira, za jego czasów żyjącego.)

Święty Franciszek urodzony w mieście Gandyi, był synem udzielnie panującego w księstwie tegoż nazwiska Jana Borgiasza, i Joanny księżniczki Aragońskiéj, wnuczki króla Hiszpańskiego Ferdynanda II-go. Nadano mu przy chrzcie świętym imię Franciszek, gdyż matka niebezpiecznie chora przy jego porodzeniu, ślub uczyniła iż go tak nazwie. Kiedy w dziesiątym roku życia stracił ją, rzewnie śmierć jéj opłakując, zadawał sobie krwawe biczowania, ofiarując takowe umartwienie za jéj duszę. Bogobojnie wychowany w domu pod dozorem pobożnego ochmistrza, po śmierci matki umieszczony został przy wuju swoim Biskupie Cezarugustowskim (Saragossa), i tam pod duchowném przewodnictwem świątobliwego i światłego zakonnika, wielki w pobożności uczynił postęp. Ojciec widząc w nim usposobienie do zakonnego stanu, umieścił go na dworze Cesarza Karola V, chcąc życiem na wielkim świecie odwrócić syna od tych zamiarów. Franciszek niezamykając oczu na niebezpieczeństwa jakie każdą duszę spotykają w podobnym zawodzie, uzbroił się przeciw nim oddając się pod szczególną opiekę Matki Bożéj, do któréj miał serdeczne nabożeństwo, i najregularniéj uczęszczał do Sakramentów świętych. Odznaczył się téż na tym świetnym dworze, jako młodzieniec anielskich obyczajów, a przytém jako jeden z najwykształceńszych młodych panów otaczających cesarza. Ten polubiwszy go szczególnie, ożenił go z napierwszą przyboczną cesarzowéj jego małżonki panią: Eleonorą de Kastro, z najznakomitszego rodu portugalskiego, wielkiéj pobożności dziewicą, z któréj późniéj miał kilkoro dzieci. Towarzyszył cesarzowi w wielu wyprawach wojennych, i na nich odznaczył się szczególną walecznością. W ciągu tego dwa razy śmiertelnie chorował, a gdy do zdrowia przychodził rozbudzały się w nim myśli wstąpienia do zakonu, w razie jeśli przeżyje żonę.

Zdarzyło się że po śmierci cesarzowéj zmarłéj w Toledo, Franciszek wysłany przez Karola V, aby jéj ciało sprowadził do Grenady, był obecnym kiedy dla sprawdzenia tożsamości zwłok, otwarto trumnę i ujrzano twarz cesasarzowéj, sławną za życia z piękności, najszkaradniéj zeszpeconą, a oprócz tego trup jéj wydawał woń tak odrażającą, że wszyscy cofnąć się musieli. Na Franciszka ten uderzający widok marności tego świata, zrobił tak silne wrażenie, że wróciwszy do swego mieszkania, po odbytéj modlitwie, uczynił ślub wstąpienia do zakonu, jeśli wdowcem zostanie.

Pod tęż porę cesarz zamianował go Wicekrólem Katalonii. Wyniesiony na tę wielką godność, zająwszy się najsumienniéj i najgorliwiéj jéj obowiązkami, obok tego wiódł życie nadzwyczaj umartwione i ćwiczeniom wysokiej bogomyślności oddane. Wstając zaraz po północy, pięć godzin poświęcał modlitwie. W ciągu dnia co tylko zbywało mu czasu od spraw państwa, obracał na spełnienie miłosiernych uczynków. Zasiadając do swojego stołu książęcego przyrządzanego z właściwą wytwornością, sam pościł prawie ciągle, jadając tylko jarzyny. Codziennie odmawiał cały Różaniec. Ubodzy, których w każdéj dnia porze przypuszczał do siebie, mieli w nim ojca najtroskliwszego. Do Kommunii świętéj przystępował jak najczęściej.

Po śmierci ojca, po którym spadała na niego korona udzielnego księstwa Gandyi, uprosił u cesarza uwolnienie go od godności Wicekróla Katalonii i objął rządy swojego państwa. Tu znowu okazał się takim świętym panującym, jakim był rządząc Katalonią. Lud swój uszczęśliwiał, wszystkich budował przykładem cnót najwyższych, a hojny na kościoły i klasztory, dwa własnym kosztem wybudował i uposażył: jeden Jezuitów, drugi Dominikanów.

Mając lat trzydzieści sześć stracił żonę, co go postawiło w możności spełnienia uczynionego ślubu. Po odbytych rekolekcyach dla zbadania woli Bożéj do jakiego zakonu ma wstąpić, obrał zgromadzenie ojców Jezuitów, świeżo wówczas założono przez żyjącego jeszcze świętego Ignacego Lojolę, do którego napisał prosząc o przyjęcie. Ignacy z chęcią zgodził się na to, lecz radził mu, aby wprzód odbył zawód nauk Teologicznych w Akademii Gandyjskiéj przez niegoż założonéj. Święty spełnił to jak najśpieszniéj, i po przebytych kursach uniwersyteckich otrzymał stopień Doktora Teologii. W czasie tym jednak, za zezwoleniem świętego Ignacego i dyspensą od Papieża, wykonał śluby zakonne, lecz jeszcze tajemnie. Dopiéro w trzy lata potém, otrzymawszy od cesarza upoważnienie, zrzekł się Korony: książęcéj na rzecz starszego syna swojego Karola, i udał się do Rzymu, zkąd jednak prędko wyjechał, gdy się dowiedział że Papież chce go zrobić Kardynałem. Wróciwszy do Hiszpanii odbył pielgrzymkę do Kantabryi dla uczczenia miejsca gdzie się urodził święty Ignacy, a następnie w klasztorze ojców Jezuitów w Ognacie, wykonał śluby uroczyste. Obecni temu byli prawie wszyscy jego dworzanie i synowie, a gdy ci płakali on uszczęśliwiony zawołał do Pana Boga temi słowy Pisma świętego: „Potargałeś Panie pęta moje, Tobie ofiaruję ofiarę chwały” 1. Po otrzymaniu święceń na kapłaństwo, pierwszą Mszę świętą odprawił w zamku Lojoli, chcąc i przez to uczcić świętego Ignacego. Upatrzywszy w okolicach Ognaty kaplicę na odosobnioném miejscu, zbudował przy niéj ubogi klasztorek, i w nim z kilku ojcami Jezuitami zamieszkał. Tam Franciszek ćwicząc się we wszelkich cnotach zakonnych, w posłuszeństwie, zaparciu własnéj woli i pokorze, szedł coraz wyżéj po drodze doskonałości. Ostatnie posługi najchętniej oddawał: drwa i wodę nosił, naczynia kuchenne umywał, zamiatał korytarze klasztorne, braciom usługiwał, a modlił się ustawicznie. Wysyłano go do wsi okolicznych po żebranie jałmużny, i wtedy dziatki wiejskie uczył pacieran i wykładał im katechizm.

W tém ustroniu jednak ukryć się, jak tego sobie życzył, nie mógł. Gdy zaczął miewać w kościele kazania, już nie tylko z okolic, lecz z całéj Hiszpanii garnęło się do niego coraz więcéj pobożnych osób, z których znaczna liczba i to najznakomitszych rodem i wykształceniem młodzieńców, wstąpiła do towarzystwa Jezusowego. Wkrótce téż święty Ignacy wysłał Franciszka dla opowiadania słowa Bożego po innych miastach, a gdy zbliżył się do granic Portugalii, zaprosił go do Lizbony król Jan III, gdzie z wielkim pożytkiem dusz wiernych, kazywał. Naukami swojemi rozbudził w tém mieście ducha pobożności, i upowszechnił zbawienny zwyczaj uczęszczania do Sakramentów świętych.

Wróciwszy z téj missyi, mianowany został przez świętego Ignacego jeneralnym Przełożonym wszystkich domów Jezuickich w Hiszpanii i Indyach wschodnich. Więcéj sam od siebie wtedy zależąc, przymnożył sobie wszelkich umartwień ciała. A że zdawało się iż w tém przebiera miarę, święty Ignacy przydał mu jednego z ojców Zgromadzenia który miał go nie odstępować, a miarkować jego zbyteczne pokuty. Święty był mu zawsze posłuszny. Przestrzegał szczególnie w Zakonie zachowania ubóstwa: przybywszy do Hispalu, znalazł braci mieszkających w okazałym domu, darowanym im przez jednego z panów tego miasta. Zganił im to surowo i przeprowadził do ubogiego mieszkania, które pierwiéj zajmowali.

Zdarzyło się, że podczas jego pobytu w stolicy, gdzie ojcowie Jezuici mieli klasztor, królowa przysłała prosząc, aby ją odwiedził. Zaprosiny te zastały go usługującego w kuchni klasztornéj, rzekł więc do dworzanina który po niego przyszedł: „trzeba prosić kucharza aby mi na to pozwolił, bo teraz jestem pod jego posłuszeństwem.” – „Idź ojcze, powiedział na to kucharz, ale wracaj prędzéj, boś mi tu potrzebny.” Święty jak najkrócéj zabawił u królowéj, tłómacząc się poleceniem jakie miał od kucharza.

Cesarz Karol V, jak to powszechnie utrzymują, tak uderzony był postępkiem świętego Franciszka, który wzgardziwszy koroną książęcą został ubogim zakonnikiem, że i sam złożywszy cesarską godność, zamknął się w klasztorze pod Placencyą, z zamiarem poświęcenia reszty dni życia na przygotowanie się na śmierć, Gdy ta chwila nadeszła Franciszka zawezwał, aby mu ostatnie Sakramenta udzielił i na śmierć przygotował, co téż on i dopełnił. Jego także cesarz ten zamianował wykonawcą swojego testamentu.

W roku Pańskim 1561 Papież Pius IV wezwał go do Rzymu, dla zasięgnięcia jego rady w najważniejszych sprawach Kościoła, i wtedy także został Franciszek Wikaryuszem jeneralnym całego Zakonu, w zastępstwie ówczesnego Jenerała Lainesa, wysłanego przez Ojca świętego na sobór Trydencki. We dwa zaś lata po śmierci tegoż Jenerała, wybrany został na tę godność. Za jego rządów zgromadzenie Jezuiekie po wielu krajach szerzyć się zaczęło. Wtedy i w Polsce stanęły klasztory tych ojców, a mianowicie: w Poznaniu, Pułtusku, Jarosławiu, Wilnie i kilku innych miastach. Działalność bowiem Franciszka obejmowała świat cały. Od Litwy do Meksyku, od Anglii do Japonii porozsyłał braci, czynnie i niezmordowanie w winnicy Pańskiéj pracujących; a wszystkimi rządził bezpośrednio, utrzymywał ich w duchu swojego powołania i wedle możności wspierał. Dla siebie nadzwyczaj surowy, dla podwładnych zakonników niezachwianéj był łagodności. Nigdy żadnemu nic nie rozkazał póki wprzód nie wybadał czy chętnie się tego podejmie, a i wtedy jeszcze nie pod posłuszeństwem do tego zobowiązywał lecz jakby o to prosił. Oddany całą duszą mozolnemu obowiązkowi Jeneralnego przełożonego, o udoskonaleniu własném nie zapominał. Zwyczaju od młodości przyjętego, modlenia się od północy przez godzin kilka, nigdy nie opuszczał. Spowiadał się codziennie, jako téż codziennie wynajdywał jakieś nowe umartwienie dla ciała, mawiając, iż zdaje mu się że żyćby nie mógł, gdyby sobie jakiego umartwienia co chwila nie zadawał. Zdarzało się, iż po ośm a nawet i po dziesięć godzin bez przerwy trwał na bogomyślności, a wtedy wpadał w zachwycenie, i widywano twarz jego tak rozjaśnioną światłem niebieskiém, że gdy to w nocy się przytrafiało, miejsce gdzie się znajdował od samego blasku tego rozświecone było. Wiele téż innych cudownych darów Pan Bóg mu udzielił: między innemi posiadał dar rozpoznawania gdzie się przechowuje przenajświętszy Sakrament, chociażby to miejsce nie było niczém odznaczone.

Mając objawienie o blizkim swoim zgonie, pragnął się usunąć od przełożeństwa, lecz mu bracia tego nie dozwolili, A nawet musiał jeszcze odbyć ważne poselstwo w sprawie Kościoła do Francyi, gdzie go wysłał był Papież. W skutek zaziębienia w téj podróży, zapadłszy w ciężką chorobę, przywieziony do Rzymu zachorował śmiertelnie. Po przyjęciu ostatnich Sakramentów świętych, posłał do Papieża z prośbą o błogosławieństwo i odpust na godzinę śmierci. Otrzymawszy takowe, ze łzami przepraszał braci za zgorszenie jakiego dla nich mógł być powodem, a potém gdy się zaczął modlić, wpadł w zachwycenie i oddał Bogu ducha roku Pańskiego 1572. W poczet Świętych wpisany został przez Papieża Klemensa X, a na święto jego dzień dzisiejszy został wyznaczony.

Pożytek duchowny

Błogosławiony Franciszek, jak to w żywocie jego widziałeś, nabożeństwem do Matki Bożéj, i uczęszczaniem do Sakramentów świętych uzbrojony przeciw niebezpieczeństwom jakie groziły duszy jego gdy umieszczony został na świetnym cesarskim dworze, żył na nim jak Święty. Jeśli tych dwóch środków używać będziesz, w jakimikolwiek stanie jesteś, najlepiej ubezpieczysz twoje zbawienie.

Modlitwa (Kościelna)

Panie Jen Chryste prawdziwéj pokory wzorze i nagrodo: prosimy Cię, abyś uczyniwszy błogosławionego Franciszka Twoim świetnym naśladowcą, i nam dał przez jego naśladowanie stać się uczestnikami chwały wiekuistéj. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 866–869.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 818

  1. Wspomnieć jeszcze należy kilka wydarzeń z życia św. Franciszka Borgiasza, świadczących o jego głębokiej pobożności. Będąc jeszcze księciem Gandii, ilekroć usłyszał dzwonek towarzyszący kapłanowi do umierającego, zrywał się wraz z dziećmi, czy to w nocy, czy we dnie i odprowadzał księdza idącego z Ciałem Pańskim na miejsce. Papieże Paweł V, Innocenty XI i Innocenty XII nadali tym, którzy towarzyszą kapłanowi, idącemu do chorego i przy tym odmawiają pewne modlitwy, rozmaite odpusty.
  2. Gdy mu umierała żona Eleonora, klęcząc u stóp Ukrzyżowanego, błagał Boga o jej zdrowie i życie. Wtem usłyszał głos: „Jeśli koniecznie żądasz, aby małżonka twoja dłużej żyła, niech się stanie wola twoja, ale wiedz, że to nie wyjdzie jej na dobre”. „Panie – rzekł z płaczem Franciszek – jakże bym miał żądać, abyś spełnił wolę moją? Niech się zawsze i wszędzie dzieje wola Twoja! U nóg Twych składam moje, mej żony i mych dzieci życie i wszystko, co tylko posiadam. Rozporządzaj wszystkim według upodobania”. Godzi się tu zapytać, ilu mamy takich chrześcijan, którzy by dorównali św. Franciszkowi w pokorze i zdaniu się na wolę Najwyższego?
  3. Za łaską Bożą, przez zastanawianie się nad sobą i codzienne badanie swego sumienia, jako też rozważanie doskonałości Boskiej, wyrobił sobie Franciszek tak dokładną znajomość siebie samego i tak szczerą i głęboką pokorę, iż uważał się za największego w świecie grzesznika. Listy swoje podpisywał zazwyczaj: „Franciszek grzesznik". Dobrze jest tym, którzy posiadają choćby tylko tysiączną część tej pokory, jaką jaśniał Franciszek Borgiasz.

Footnotes:

1

Psal. CXV. 16.

Tags: św Franciszek Borgiasz „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna nawrócenie książę św Ignacy Loyola
2020-07-31

Św. Ignacego Lojoli, Założyciela Towarzystwa Jezusowego

Żył około roku Pańskiego 1556.

(Żywot jego był napisany przez ojca Rybadenaire, tegoż Zgromadzenia kapłana i jego ucznia.)

Święty Ignacy przyszedł na świat roku Pańskiego 1491 w Hiszpanii w Lojoli, zamku swojego ojca Bertrama, i na wielu innych dziedzicznych włościach bogatego i znakomitego rodu pana, który miał kilku synów. Ignacy najmłodszy, został najprzód paziem na dworze króla Ferdynanda, a późniéj wstąpił do wojska. W prowadzonych wtenczas wojnach odznaczył się wielką walecznością, lecz postępowaniem swojém, wiodąc życie bardzo światowe, wcale na pochwały nie zasługiwał. Miał lat trzydzieści, kiedy zamknięty został z oddziałem wojska w którym służył, w mieście Pampelunie, obleganém przez Francuzów. Gdy już Hiszpanie mieli się poddać, Ignacy wstrzymał ich od tego, zagrzał do boju, i w ostatniéj potyczce po któréj zdobyto miasto, sam w nogę ciężko został ranny, w skutek czego już całe życie kulał. Chory długo leżąc w łóżku, nie mogąc dostać książek świeckich które mieć pragnął, rad nie rad czytał Żywoty Świętych. Czytanie to przemieniło go zupełnie. Oświecony łaską Boską, poznał na jak zgubnéj był drodze, i postanowił od téj chwili jak najwierniéj naśladować Świętych Pańskich, którym się zblizka przypatrzył.

Jakoż, wyzdrowiawszy udał się niezwłocznie do miasta Montsferatu, gdzie był kościół przenajświętszéj Maryi Panny słynącéj cudami w całéj Hiszpanii, i tam najprzód przed Jéj obrazem spędziwszy noc na modlitwie, odbył spowiedź z całego Życia, uczynił ślub czystości, zbroję swoję zawiesił na ołtarzu, bogate szaty i wszystko co miał przy sobie rozdał ubogim, a sam odziany suknią ubogiego żebraka, przepasawszy się powrozem, z kijem w ręku, udał się do Manrezy, gdzie z żebrakami zamieszkał. Pościł wtedy tak ściśle, że codzień jadał tylko chléb i wodę, sypiał na gołéj ziemi i to bardzo krótko, biczował się do krwi, i po siedem godzin na dzień klęcząc, trwał na modlitwie. Co tydzień spowiadał się i do Komunii świętéj przystępował.

Napadły go były wtenczas myśli niepokojące jego sumienie co do dokładności w spowiedziach. Przypuszczając że je niedobrze odbywał, powtarzał je ciągle; lecz Pan Bóg zlitował się nad nim, uwolnił go od tych pokus i tak szczególném do tego rodzaju zaniepokojeń obdarzył światłem, że późniéj był on najlepszym na nie dla wszystkich lekarzem.

Za miastem Manrezy, była jaskinia na odosobnionéj górze: Ignacy zamknął się w niéj na czas pewien, i tam ułożył, chociaż zaledwie umiał pisać, małą książeczkę, znaną pod tytułem Ćwiczenia duchowne świętego Ignacego, nieoszacowanéj wartości, natchnioną mu przez samę Matkę Boską, i która odtąd służy za podstawę do tak zwanych Rekollekcyi duchownych. Na téj puszczy, otrzymywał on tak szczególne od Boga oświecenie, że zwykł był mawiać, iż chociażby nie było Pisma Bożego, gotów byłu mrzeć za wiarę, po tém wszystkiém co mu Pan Bóg dał poznać w jaskini Manrezkiéj. Wyszedłszy ztamtąd, powziął zamiar udania się do Ziemi świętéj, o żebranym chlebie. Najprzód poszedł do Rzymu, a potém do Wenecyi, zkąd popłynął do Palestyny.

Tam chciał opowiadać Ewangelią Muzułmanom, lecz przełożony Missyi w Palestynie, nie pozwolił mu na to; wrócił więc do Hiszpanii. Miał wtedy lat trzydzieści trzy, a zamyślając już o założeniu Zgromadzenia kapłanów poświęcających się głównie apostolskim pracom, widząc potrzebę wyższego wykształcenia się w naukach, pomimo wieku niemłodego, wszedł do szkół najniższych, gdzie tak od swoich towarzyszy jak i nauczycieli, na ciągłe upokorzenia był wystawiony.

Ukończywszy nauki, i wielki w nich, a szczególnie w Teologii uczyniwszy postęp, zaczął po różnych miejscach głosić Słowo Boże. Przebiegał miasta i wioski, zawsze w ubraniu żebraka i o proszonym chlebie, a na nauki jego tłumy ludu się zbierały. Trudno wypowiedzieć, na ile z tego powodu wystawił się był prześladowań, tak ze strony świeckiéj jak i duchownéj władzy. Bywał długo więziony, zbity, a nawet kilka razy tylko co śmierć go nie spotkała. Wszystko to ten sługa Boży z weselem dla miłości Chrystusa znosił, i zwykle władze duchowne uniewinniały go z czynionych mu zarzutów, uznając w nim szczególne działanie ducha Bożego.

Znajdując się w Paryżu, rozpoczął nakoniec wielkie dzieło które miał na sercu. Zawiązał tam pierwszy początek wielkiego Zgromadzenia, które z czasem pod nazwiskiem Towarzystwa Jezusowego, zatwierdzone przez Stolicę Apostolską i przez Sobór Trydencki, niewylilczone usługi Kościołowi Bożemu oddało

Przybrał wtedy dziewięciu towarzyszy, wszystkich w Uniwersytecie Paryzkim Teologii słuchających, i z nimi w małéj kapliczce na przedmieściu Montmartre założył to święte Zgromadzenie, któremu dopiéro późniéj, będąc w Rzymie, nadał Ustawy. Pisząc je przymnożył umartwień, na tę intencys ściślejsze jeszcze niż zwykle zachowywał posty; modlił się gorąco, i drugich o modlitwy prosił. Każdy rozdział napisawszy, kładł na ołtarz kiedy Mszę świętą odprawiał. W ustawach tych, w ktorych określa obowiązki braci co do starania się o własne udoskonalenie i pracowania około zbawienia bliżnich, prócz trzech zwykłych zakonnych ślubów, przydał i czwarty: bezwzględnego posłuszeńswa Papieżowi, gdyby chciał wysyłać ich na Missye, chociażby w pogańskie kraje. Zasiadający podówczas na Stolicy Apostolskiéj Paweł III, zatwierdzając je rzekł: „W istocie jest w tém duch Boży.”

Święty Ignacy, od téj chwili oddając się już z większą swobodą pracom apostolskim, przybierając coraz nowych a liczniejszych towarzyszy, między którymi wielka liczba była mężów już znanych z nauki i świątobliwości w świecie katolickim, w krótkim czasie, apostolskiemi pracami swojemi już prawie wszystkie kraje Europy objął, a trudno wyrazić z jakim dla Kościoła i dusz wiernych pożytkiem.

Pod wpływem tego niezmordowanéj gorliwości Zgromadzenia, nie tylko poprawiały się wszędzie skażone obyczaje, lecz rozbudzała się powszechnie pobożność, bardzo podówczas przygasła; powstawał zwyczaj tak zaniedbany wtedy, uczęszczania do Sakramentów świętych, a głoszenie słowa Bożego, przez wielu ówczesnych kaznodziejów skażone świeckiego ducha formami, przybierało za przykładem uczniów świętego Ignacego, właściwą sobie powagę i namaszczenie. Wszędzie gdzie tylko mógł braci swoich posłać, zakładał szkoły dla młodzieży: w Rzymie założył sławną po dziś dzień Akademią, i tamże kilka domów schronienia dla niewiast narażonych na zepsucie. Otworzył także zakład, przy którym ojcowie dawali Rekollekcye tak publiczne jak i prywatne.

Niezmordowany w zachodach około tylu przedsięwzięć, i obarczony zarządem już bardzo rozszerzonego Zgremadzenia swojego, zawsze zjednoczony z Bogiem, pokoju wewnętrznego ani na chwilę nie tracił. Gdy choremu, dnia pewnego przyzwany lekarz doradzał aby starał się być spokojnym, przypuszczając że jako zarządzającemu całym Zakonem, to mu najtrudniejszém było, odrzekł Ignacy: „Od lat wielu, jak mnie Pan Bóg nawrócił, nie znam co to niepokój.” Taką zaś pałał gorliwością o dusz zbawienie, że jak mawiał, gdyby mu dano do wyboru: czy umrzeć i zaraz pójść prosto do Nieba, czy jeszcze pracować na zbawienie ludzi lecz bez téj pewności, obrałby to ostatnie. A także podziwiając ten jego wewnętrzny spokój spytano go razu pewnego, czyby go nie stracił nawet wtedy gdyby widział całe swoje Zgromadzenie upadłe. Święty zastanowił się na chwilę i odpowiedział: „Odbyłbym półgodzinne rozmyślanie, i za łaską Boską byłbym spokojny.”

Za życia jeszcze jego, Zgromadzenie przez niego założone liczyło w różnych krajach, dwanaście prowincyi: zawierających w sobie więcéj niż sto kollegiów czyli klasztorów, a w kilkanaście lat potém braci jego było przeszło dwadzieścia tysięcy, i w ich liczbie wybór największych znakomitości świata katolickiego. Nie dziw téż że Papież Grzegorz XV, patrząc z jakim owocem walczyli synowie Ignacego z kacerstwem Lutra i Kalwina powiedział: „że jak w innych wiekach wskrzeszał Pan Bóg różnych Świętych na ratunek Kościoła, tak w wieku XVI, dla walczenia przeciw protestantyzmowi, wskrzesił Iguacego i założone przez niego Zgromadzenie.”

Miał lat sześćdziesiąt pięć kiedy spragniony już Nieba, i często powtarzając te słowa: „O! jak mi brzydnie ziemia gdy w Niebo patrzę,” lekko zachorował. Mając sobie objawiony dzień śmierci, pomimo iż lekarze nie przypuszczali żadnego niebezpieczeństwa, domagał się ostatnich Sakramentów świętych i prosił o błogosławieństwo Papieskie na ostatnią godzinę. Dostąpiwszy i jednego i drugiego, otoczony braćmi, wśród modlitw i aktów pobożnych, wymawiając przenajświętsze Imię Jezus, zasnął w Panu roku Pańskiego 1556 a 1622 kanonizowany został przez Papieża Grzegorza XV.

Pożytek duchowny

Święty Ignacy ponawiając świętą intencyą robienia wszystkiego dla Boga, miał zwyczaj przed każdą sprawą te kilka słów, z uwagą i z całego serca wymawiać Na większą chwałę Boga. Staraj się i ty mieć ten chwlebny zwyczaj, a żadna twoja nietylko chwalebna lecz i obojętna sprawa, nie ujdzie nagrody w Niebie.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! który dla większego rozszerzenia chwały Imienia Twego, nowém przez błogosławionego Ignacego wsparciem, Kościół wojujący wzmocniłeś; spraw, abyśmy za jego pośrednictwem i przykładem, walcząc na téj ziemi, z nimże w Niebie korony dostąpili. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 635–637.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 607

„Ćwiczenia duchowne”. W dziele tym uczy św. Ignacy, jak mamy się krok za krokiem wspinać na najwyższy szczebel doskonałości duchownej. Treść i osnowę tych ćwiczeń można krótko ująć w następujących bardzo trafnych słowach:

  1. Pan Bóg stworzył nas ludzi na to, abyśmy Mu służyli według woli Jego, co powinno nas skłonić do tego, abyśmy Mu się całkowicie oddali. W tym celu potrzeba nam nasamprzód zupełnej obojętności na wszystko, co nie jest wolą Bożą, a zatem na bogactwa i ubóstwo, zdrowie i chorobę, zaszczyty i hańbę, życie i śmierć. Obojętność ta jest główną podstawą świątobliwości, a osiągnąć ją można tylko przez oczyszczenie się z wszelkiej zmazy i grzechu. Poznajmy przeto całą szkaradę i skutki grzechu, jakimi Bóg karze występnego; poznanie tej szkarady pociąga za sobą żal, obrzydzenie i szczere postanowienie wystrzegania się grzechu i pozbycia się trzech głównych do niego bodźców, tj. dumy, chciwości i pożądliwości ciała.
  2. Wyrzekłszy się tym sposobem świata, rozpoczynamy jako żołnierz służbę w Królestwie Chrystusowym. Służba ta polega na naśladowaniu Jezusa w życiu, cierpieniu i umieraniu. Wstępując na tę drogę, dążyć winniśmy nie tylko do unikania grzechu, ale do coraz większej doskonałości w cnocie i chwaleniu Boga. Potrzeba nam jednakże do tego jak najzupełniejszego wyparcia się samego siebie, czego niedościgły przykład dał nam sam Zbawiciel, Jezus Chrystus.

    Zaparcie owo dosięga doskonałości po trzech szczeblach pokory:

    a) jeżeli mamy niewzruszoną wolę znieść raczej wszystko, aniżeli dopuścić się grzechu śmiertelnego;

    b) jeżeli wolimy raczej znieść ubóstwo, hańbę i śmierć samą, aniżeli popełnić grzech choćby najmniejszy, choćby i powszedni;

    c) jeśli mając wolność wyboru, z wyłączeniem wszelkiego względu na nagrodę lub karę, wybieramy dobrowolnie ubóstwo, hańbę i cierpienia jedynie w tym celu, aby się stać podobnymi Bogu. Do powzięcia tego najszczytniejszego postanowienia dodaje nam sił i odwagi rozpamiętywanie Męki Pańskiej, dobrowolne podawanie się na wzgardę dla miłości Chrystusa, w czym zarazem leży szczyt bohaterstwa, do którego wznieść się zdołamy. Tym sposobem dochodzimy do celu, tj. zupełnego zespolenia się z wolą Bożą i najczystszej miłości najwyższego dobra.

Tags: św Ignacy Loyola „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna nawrócenie spowiedź protestantyzm
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.