Citatio.pl

Wpisy z tagiem "św Jan Chrzciciel":

2020-11-29

Św. Saturnina, Biskupa i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 80.

Żywot jego był napisany przez Gwidona Biskupa Lodewskiego.)

Święty Saturnin pierwszy Biskup Tuluzki, we Francyi był rodem z Peloponezu z miasta Patras, i pochodził z rodu królów tamecznych. Żył on za czasów świętego Jana Chrzciciela, a gdy zasłyszał o jego apostolstwie, udał się do Ziemi Żydowskiéj, gdzie ten przesłannik Zbawiciela zapowiadał przyjście Pańskie, i przyłączył się do liczby jego uczniów. Aby swobodniéj nowo obranemu zawodowi oddać się, wielkie swoje majętności rozdał ubogim, i już świętego Jana nie odstępował.

Gdy przyszło do tego, że święty Jan Chrzciciel okazał uczniom swoim Zbawiciela, do którego przyjęcia ich przygotował, a było to wtedy kiedy spostrzegłszy Pana Jezusa rzekł do nich: „Oto Baranek Boży! oto który gładzi grzechy świata” 1, święty Saturnin wraz ze świętym Andrzejem i świętym Piotrem Apostołami, którzy także byli uczniami świętego Jana Chrzciciela, poszedł za Chrystusem Panem, stał się uczniem Jego. Od téj pory już go nie odstępował, i piszą, że kiedy Pan Jezus przyjmował Chrzest w Jordanie, świętemu Saturninowi, stojącemu na brzegu, dał do trzymania suknię swoję, kiedy w rzekę wchodził. Jako więc jeden z najpierwszych uczniów Zbawiciela, był obecny późniéj cudowi pomnożenia pięciu chlebów przez Syna Bożego, a także znajdował się w Wieczerniku, kiedy Chrystus Pan postanowił przenajświętszy Sakrament. Następnie wraz z Apostołami miał szczęście ujrzeć Pana Jezusa, gdy on po Zmartwychwstaniu, okazał się im w mieszkaniu w którém zamknięci byli. Nakoniec był jednym z dwóch uczniów wspomnianych przez Ewangelią, którzy znajdowali się przy Piotrze, kiedy się mu Pan Jezus przy morzu Tyberyadzkiém objawił i należał do liczby tych którzy wtedy na rozkaz Zbawiciela zarzuciwszy sieci w morze, dla wielkiéj liczby złowionéj ryby wyciągnąć ich z wody nie mogli.

Nieodstępując tym sposobem Apostołów znajdował się także wraz z nimi w Wieczerniku, w chwili kiedy na nich zstąpił Duch Święty. Po otrzymaniu téj łaski, wysłany został ns ogłaszanie Ewangelii Chrystusowej ludowi pogańskiemu. Najprzód puścił się ku Wschodowi, przebiegł Palestynę, doszedł aż do Hierapolis miasta w Azyi położonego, i dotarł nawet i do krainy Medów graniczącej z Persyą. Wszędzie gdzie przechodził, na stwierdzenie wiary którą głosił, uzdrawiał chorych, oczyszczał trędowatych, z opętanych czartów wyganiał, i inne podobne czyniąc cuda wielu pogan nawrócił.

Wróciwszy z téj wycieczki udał się do Antyochii, gdzie przebywał święty Piotr, aby dalsze od niego odebrać rozkazy. Ten święty Apostoł wtedy właśnie udając się do Rzymu, wziął z sobą i świętego Saturnina, i ztamtąd wysłał go do Francyi dla: nawracania pogan w téj części świata.

Sługa Boży przybył najprzód do miasta Arlu w Prowancyi, a kazaniami swojemi nawróciwszy i ochrzciwszy wielu pogan, udał się do miasta Nym (Nimes) w Langwedocyi, a i tam zaszczepiwszy wiarę świętą, puścił się z kilku już uczniami którzy się z nim połączyli, do miasta Karkasony. Tam poganie upartszymi się okazali, i świętego Saturnina wraz z dwoma jego uczniami wtrącili do ciemnego więzienia. Lecz z tego cudownie wyprowadził ich Pan Bóg i poszli do Tuluzy. Skoro do tego wielkiego miasta przybył Saturnin, wszystkie wyrocznie pogańskie umilkły. Zdziwiło to mieszkańców, a następny wypadek zwrócił ich szczególną na niego uwagę. Żona najbogatszego mieszkańca Tuluzkiego Agatona, od lat wielu dotknięta była najstraszniejszym trądem. Zdarzyło się że spotkawszy się z Saturninem i wdawszy się z nim w rozmowę, nawróciła się, ochrzczoną; została, i w téjże chwili od trądu uleczona. Na widok cudu tego, nietylko całą rodzina i domownicy Agatona nawrócili się, lecz i większa część miasta Chrzest święty przyjęła.

Wkrótce potém Saturnin poszedł do krainy Gaskońskiéj, a gdy tam przebywał, dowiedziawszy się o śmierci męczeńskiéj świętego Piotra wystawił na cześć jego kaplicę w miejscu gdzie teraz jest miasto Osz (Auch). Przybywszy zaś do miasta Eouzu, nad rzeką Duzą, i nawróciwszy tam wielką liczbę pogan, wybudował kościół na cześć przenajświętszéj Maryi Panny, już wtedy wniebowziętéj i wyświęcił na pierwszego Biskupa téj krainy, Paterna jednego z uczniów swoich.

Potém wrócił do Tuluzy, i gdy sam zajmował się obsługą około chrześcijan przez niego w tém mieście nawróconych, świętego Honetta ucznia swojego, do miasta Pampeluny w stolicy królestwa Nawareńskiego posłał, aby tam zaniosł światło Ewangelii. Gdy w téj krainie wtedy Święty ten zaczął głosić słowo Boże, a niewielu pogan mógł nawrócić, dowiedział się od nich, że gdyby do nich przybył sam święty Saturnin, o którego cudotwórstwie wiele już słyszeli, a i pomiędzy niemi cudami potwierdził swoję naukę, prędzéjby w nią uwierzyli. Święty Honett pośpieszył z powrotem do świętego Saturnina, i przybywszy zdał mu sprawę z tego co go pomiędzy Nawarejczykami spotkąło. Święty Saturnin, puścił się niezwłocznie w drogę, i w dni parę z tymże uczniem swoim stanął w Pampelunie. Po kilku kazaniach i wielu cudach jakie tam uczynił, tak Pan Bóg jego apostolstwu pobłogosławił, że jak to czytamy w lekcyach Brewierza o tym Świętym, w przeciągu jednego tygodnia czterdzieści tysięcy pogan Chrzest przyjęło, a w ich liczbie święty Firminian, który był potém pierwszym tego miasta Biskupem. Mieszkańcy takim przejęci zostali wstrętem do błędów pogańskich, że sami porozwalali dawne świątynie i pogruchotali bożyszcza.

Z Pampeluny, święty Saturnin zrobił dalszą wycieczkę: udał się do Hiszpanii i tam przebiegł Galicyą i krainę Toledańską, wielką liczbę dusz pozyskując Chrystusowi Panu.

Wróciwszy znowu do Tuluzy po dwuletniéj nieobecności, znalazł Tuluzanów nierównie gorzéj dla wiary chrześcijańskiéj usposobionych. Niektórzy z nawróconych przez niego do pogaństwa wrócili, a kapłani pogańscy wzburzywszy lud przeciw świętemu Papulowi, którego na swojém miejscu zostawił był Saturnin, zadali mu śmierć męczeńską. Przewidując że i jego taki los czeka, Święty postanowił mimo tego, już się ztamtąd nie wydalać. A że z obawy oburzonych coraz groźniéj na niego pogan, w samém mieście nikt mu nie chciał dać przytułku, osiadł w małéj chatce za miastem. Lecz ztamtąd, ciągłe robił wycieczki dla miewania nauk i kazań któremi nawróconych w wierze utwierdzał, coraz nowe zdobycze wyrywając szatanowi, i jak mu to zwykłém było czyniąc różne cuda. Między innemi wyzwolił od złego ducha córkę Wielkorządcy Tuluzkiego Marcelusza, który tak mu się okazał niewdzięcznym, iż wkrótce potém skazał go na śmierć męczeńską.

Kapłani pogańscy dopatrzyli się że ich wyrocznie milczały ile razy Saturnin był w mieście, a wydawały swoje wyroki, gdy się z niego wydalał. Widząc zaś że Święty, zamierza już tam stale zamieszkać, postanowili go zgładzić. Gdy dnia pewnego Saturnin szedł ulicą do swojéj kapliczki aby w niéj Mszę świętą odprawić, jeden z kapłanów pogańskich, wskazując na niego, zaczął wołać do ludu: „Oto główny wróg bogów naszych, schwytajcie go: potrzeba nam pomścić na nim zniewagi jaką im czyni, niech zginie jeśli im nie odda czci należnéj.” Po tych słowach, poganie z krzykiem i tłumnie rzucili się na Świętego, otoczyli go zewsząd, zaczęli go tłuc, policzkować, i nakoniec kijami uderzać, a potém odarłszy go z odzienia, okrutnie ubiczowali. Święty wiedział z objawienia że go w tym dniu męczeństwo czeka, i wychodząc z domu wziął był z sobą trzech księży z tegoż miasta rodem, którzy mu towarzyszyli, i których prosił aby go nie odstępowali, gdy go poganie zamęczać będą. Lecz trzéj ci księża, jak tylko ujrzeli motłoch rzucający się na Biskupa, uciekli. Boleśnie tém dotknięty mąż Boży, zawołał do Pana Boga. „Panie! niech Biskupem téj dyecezyi, nigdy nie będzie ksiądz rodem z tego miasta.” Co dotąd się spełnia.

Tymczasem zbiegło się coraz więcéj pogan, którzy niepoprzestając na mękach już Świętemu zadanych, związali go sznurami i powlekli do głównej swojéj świątyni Tuluzkiéj, gdzie wszystko było przygotowane, do składania ofiar bożkom. Stanąwszy z nim przed ołtarzem, rzekli do niego: „Więc to ty szydzisz z naszych bogów, i okrywasz niesławą religią ojców naszych; musisz teraz uklęknąć przed temi bogami, i palić im kadzidła. Jeśli tego nie uczynisz, w miejsce wołu który miał im być zaofiarowany, sam tu zabity zostaniesz.” – „Jakże chcecie, odpowiedział im Święty, abym oddawał cześć bałwanom, albo raczéj szatanom, którym wy się kłaniacie, kiedy oni się mojéj obecności lękają, i jakto sami wiecie, ile razy jestem w mieście wyroczni swoich wydawać nie śmią.” I po tych słowach, zwracając się do Pana Boga, i prosząc go o potrzebne wsparcie do przeniesienia mąk jakie widział że mu przygotowują, wzniosłszy ręce i oczy do Nieba rzekł: „Panie! teraz to potrzeba jest abyś wyciągnął do mnie prawicę Twoję, i silnie mnie nią ujął, abym się nie potknął na drodze świętych praw Twoich. Racz mi udzielić siły, do chętnego przeniesienia męczarni które mi mają zadać Twoi i moi wrogowie.” A gdy tę modlitwę skończył stanął przed nim Anioł przecudnéj postaci, upominał go aby był wytrwałym, i upewnił o nagrodzie którą mu Pan Bóg przeznaczył w Niebie. Wzmocniony na duchu święty Męczennik, gdy powtórnie znaglali go poganie do oddania czci bożkom, podobnąż jak pierwiéj dał im odpowiedź, przydając że i oni wiedzieć powinni, że cześć jakiéj się od niego domagają, należy się tylko Bogu prawdziwemu Stworzycielowi Nieba i ziemi i Synowi Jego równemu mu we wszystkiém, Jezusowi Chrystusowi.

Wtedy barbarzyńcy podwoili okrucieństwa nad sługą Bożym: darli mu skórę żelaznemi hakami, ćwiczyli go rózgami, i jak Panu Jezusowi dawali policzki i w twarz jego pluli. Potém związali go sznurami, i znowu przed bałwana przywiedli, aby się mu pokłonił. Wszystko to nie zachwiało jego męstwa: „Wszak już wam oświadczyłem, rzekł znowu do nich, że nie pokłonię się waszym bałwanom, bo nie mogę i nie powinienem czcić innego Boga, jak Boga chrześcijańskiego. Od Niego oczekuję nagrody za trudy moje i korony chwały, którą zaszczyca wszystkich którzy aż do końca w służbie Jego wiernie wytrwają. Otom gotów za Niego życie moje położyć, chociażbyście mi zadali wszelkie męki, jakie okrucieństwo wasze wymyślić potrafi. O! gdybyście przezto przynajmniéj sami przejrzeli i uznali prawdę, a pozbywając się ciemnoty pogańskiéj, uwierzyli w tego Boga, który jeden tylko jest Bogiem prawdziwym. Uznajcie go, błagam was i nawróćcie się, abyście nie poszli na potępienie.”

Nie poruszyły te słowa wcale tych nieszczęśliwych zaślepieńców, ani nawet to, że gdy je Saturnin wymawiał, bałwany pospadały same z ołtarzów, i przy nogach jego w gruz się porozsypywały. Poganie i na cud ten nieczuli, temiż gruzami go obrzucali, a chcąc go ukamienować wołali wściekle: „Zabić go, zamordować co prędzéj.”

Przy świątyni był byk młody i bystry, przeznaczony na ofiarę: do jego tedy nóg tylnych przywiązali sznurami Saturnina, i z nim dzikie to zwierzę popędzili po skalistéj górze, kłuciem, bielem i paleniem pobudzając je żeby gwałtowniéj leciało. Po chwili téż, z roztrzaskanéj czaszki Świętego mózg i krew wytrysnęły, i dusza jego uleciała do Nieba. Poniósł śmierć męczeńską 29 Listopada około roku Pańskiego 80.

Pożytek duchowny

Święty Saturnin, jest uważanym w Kościele Bożym jako jeden z głównych Patronów dobrej śmierci. Przejmij się żywo tą prawdą że od stanowczéj chwili przejścia twojego z tego świata na tamten, zależy los całéj dla ciebie wieczności. Proś więc tego Świetego, aby w godziną twojéj śmierci wstawieniem swojém cię wspierał.

Modlitwa

Boże! który nam pamiątkę przejścia do Nieba błogosławionego Saturnina Męczennika Twojego, obchodzić dozwalasz, racz nas za jego zasługami, zawsze, a szczególnie w godzinę śmierci naszéj, łaską Twoją wspierać Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 1030–1032.

Footnotes:

1

Jan I. 29.

Tags: św Saturnin „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup męczennik św Jan Chrzciciel śmierć
2020-07-16

Przenajświętszéj Maryi Panny Szkaplerznéj

Szkaplerz ustanowiony został około roku Pańskiego 1250.

(Krótka historya Bractwa Szkaplerza świętego.)

Święto przenajświętszéj Maryi Panny Szkaplerznéj, jest uroczystością, w któréj obchodzimy postanowienie Bractwa Szkaplerza Matki Bożéj z góry Karmelu. Najwłaściwiéj więc będzie, podać tu historyą tegoż świętego Stowarzyszenia, i wymienić przywileje jakie są do niego przywiązane, a przywileje tak wielkie, jak żadne inne Bractwa ich nie posiadają.

Góra Karmelu położona w Ziemi świętéj nad morzem Śródziemném, jest jedną z najwyższych i najpiękniejszych gór w Palestynie. Jestto miejsce z tego powodu szczególnie ubłogosławione, że na niém po raz pierwszy, zaczęli ludzie oddawać cześć Matce Bożéj, i to nawet na lat dziewięćset przed przyjściem Pana Jezusa, i znowu tamże już po przyjściu Syna Bożego na ziemię, pierwszy stanął na cześć Jéj kościół, a to wszystko w ten sposób.

Był w narodzie żydowskim wielki i święty Prorok Eliasz. Ten jakto zwykłém było Prorokom ludu wybranego, unikając stosunków ze światem i oddając się bogomyślności, obrał sobie samotne mieszkanie właśnie na górze Karmelu, i tam z uczniem swoim świętym Elizeuszem i wielu innymi, podobneż życie wiodącymi, przebywał.

Razu pewnego mieli oni widzenie, w którém okazał się na niebie cudowny obłok, mający kształt postaci kobiecéj, i który rozpadając się w deszcz rzęsisty, użyźnił kraj cały, po suszy półczwarta roku trwającej. Święty Eliasz i jego uczniowie, poznali w tym cudownym obłoku obraz i przepowiednię przenajświętszéj Maryi, jako Matki przyszłego Zbawiciela świata, i oczekując Go z gorącą wiarą, już wtedy cześć oddawali Téj błogosławionéj Niewieście, z któréj się On miał narodzić. Po odejściu z téj ziemi Eliasza, który na wozie ognistym uniesiony był do Nieba (a obdarzony został takim przywilejem, za to właśnie że pierwszy z ludzi oddał cześć przyszłéj Matce Boga) uczniowie jego, połączeni w Zgromadzenie jak teraz zakonnicy, przetrwali aż do czasów przyjścia Chrystusa Pana. Wtedy, gdy i na ich puszczę doszła była wieść o pojawieniu się w Palestynie świętego Jana Chrzciciela, Przesłannika Pańskiego, który ogłaszał ludowi, że Zbawiciel oczekiwany i od wieków przez Proroków przepowiedziany, już jest na ziemi, przyszli i oni do Ziemi Żydowskiéj, a słuchając kazań świętego Jana, uwierzyli w przyjście Syna Bożego i gotowi byli zostać chrześcijanami.

Jakoż po zesłaniu Ducha Świętego, kiedy Apostołowie przez wezwanie Imienia Jezusowego czynili różne cuda, a obdarzeni darem mówienia wszystkiemi językami, kazania miewali, wszyscy ci Eliasza i Elizeusza uczniowie z góry Karmelu, Chrzest święty przyjęli. A że wierni byli podaniu jakie się pomiędzy nimi przechowywało, o czci szczególnéj Matki Zbawiciela, więc jak tylko chrześcijanami zostali, starali się zbliżyć się do przenajświętszéj Panny, mieć pociechę poznania Jéj, i oddania czci najgłębszéj. Jakoż, nietylko dostąpili tego" szczęścia, ale jak niesie podanie, Matka Boża widząc w nich Swoich najdawniejszych sług i czcicieli, z wielką ich łaskawością przyjęła, i do szczególnéj nawet z Sobą, a świętéj, poufałości przypuszczała, jak się o tém wyrażają Lekcye Brewiarza. Nic téż dziwnego, że to rozbudziło w nich jeszcze żywsze i większe niż w wielu innych, do Matki Pana naszego nabożeństwo, w skutek czego, wróciwszy do swojéj puszczy na górę Karmelu, pierwsi tam wystawili kaplicę albo kościołek na cześć przenajświętszéj Panny Maryi, i serdecznie tam Ją wielbili.

Pod Jéj tedy szczególną opieką, trwało znowu to pustelnicze zgromadzenie, a początek swój od Proroka Eliasza biorące. Gdy zaś z ubiegiem czasów, i po rozszerzeniu się i utrwaleniu wiary chrześcijańskiéj w świecie, zaczęły zakładać się Zakony zatwierdzone przez Kościoł święty, pustelnicy z góry Karmelu, uzyskali także zatwierdzenie jako Zakon, i nazwani zostali Braćmi pustelnikami z góry Karmelu, a późniéj gdy w innych krajach katolickich szczególnie na Wschodzie, pozakładali swoje klasztory, Karmelitami.

W połowie wieku trzynastego, Generałem tego zakonu był Szymon Stok rodem Anglik, mąż wielkiéj świątobliwości, który długi czas przed wstąpieniem swojém do zakonu, przepędził na puszczy, i szczególne miał od lat najmłodszych, do Matki Bożéj nabożeństwo. Święcie rządził całym Zakonem, pobudzał braci do jak najserdeczniejszéj ku przenajświętszéj Pannie Maryi miłości, a przed samą już śmiercią ciągle i gorąco modlił się do Niéj, błagając aby jego Zakon obdarzyć raczyła jakim szczególnym dowodem Swojéj dla niego łaskawości. Razu pewnego, gdy powtarzał te swoje błagania, ujrzał roztwierające się nad nim niebo, i wśród wielkiéj liczby Aniołów, Matkę Bożą zstępującą, a trzymającą w ręku Szkaplerz, który mu oddała mówiąc: „Weź Synu mój Szkaplerz ten, jako szczególny znak mojéj opieki nad twoim Zakonem: jestto znamię zbawienia i poręka pokoju i przymierza wiecznego. Kto umrze przyodziany tym Szkaplerzem, nie dozna ognia piekielnego.” Po tych słowach, widzenie zniknęła, a w ręku Szymona pozostał szkaplerz taki, jaki dotąd przepisany jest dla należących do Bractwa Szkaplerza Matki Bożéj z góry Karmelu. Papież zaś Benedykt XIV w jedném z uczonych dzieł swoich pisze, iż o prawdziwości tego objawienia wątpić nie można.

Zakonnicy góry Karmelu, przedstawili rzecz całą Papieżowi, chcąc uzyskać u niego zatwierdzenie noszenia téj sukni, to jest Szkaplerza. Zasiadał podówczas na stolicy apostolskiéj Jan XXII, któremu także Matka Boża się objawiła, polecając mu aby zatwierdził zakon Karmelitów, i w końcu przydała: „Jeśli którzy z należących do tego Zakonu lub do Bractwa Szkaplerza, zszedłszy z tego świata dostaną się do czysca, Ja jako ich przywiązana Matka, zstąpię tam w pierwszą sobotę po ich śmierci, i wywiodę z sobą tych których tam zastanę.” W skutek tego Papież Jan XXII, w roku Pańskim 1316 wydał Bullę, w któréj wspominając o tém objawieniu, obdarza należących do Bractwa Szkaplerza Matki Bożéj z góry Karmelu, następującemi dwoma wielkiemi przywilejami: 1-o Że każdy umierający w tym Szkaplerzu na sobie, ujdzie wiecznego potępienia; i 2-o Że gdyby się dostał do czysca, w pierwszą sobotę po śmierci wybawionym ztamtąd zostanie przez Matkę Bożą. Co tak ma się rozumieć: że dla należących do tego Bractwa, przenajświętsza Marya Panna wyprosi łaski, żeby albo żyli świątobliwie, albo przynajmniéj przy śmierci pojednali się z Bogiem, a przez to uszli potępienia. Jeśli zaś dostaną się do czysca, to za to, że za życia z miłości ku Niéj, starali się jednak wieść żywot pobożny, a szczególnie wystrzegać się grzechów przeciwnych świętéj cnocie czystości, bardzo prędko wybawi ich Ona od kar czyscowych.

Do dostąpienia bowiem przywilejów wyżéj przytoczonéj Buli, prócz należenia do Bractwa, są przez tęż Bullę, następujące warunki przepisane. 1-o Zachować czystość, stosowną do stanu w jakim się kto znajduje. 2-o Kto umie czytać odmawiać powinien codziennie pacierze kanoniczne, lub pacierze o Matce Bożéj zwane Officium Parvum. 3-o Kto zaś czytać nie umie ma przez wszystkie środy całego roku, powstrzymać się od pokarmów mięsnych. Jednak dwa ostatnie warunki, dla słusznych powodów, przez mającego na to prawo, zamienione być mogą, na inne jakie pobożne ćwiczenia.

Bulla ta Jana XXII z powodu wzmianki o Sobocie, w któréj dusze należących do Bractwa Szkaplerza, wybawione zostają z czysca, nazywa się powszechnie Bullą Sabatyńską od wyrazu Sabatum po łacinie Sobota. Gdy zaś z upływem czasu, znaleźli się tacy którzy jéj przywileje w wątpliwość podawali, wszystko najściślejszemu roztrząśnieniu przez Stolicę Apostolską poddane zostało, i dziś jest to już zatwierdzone przez czternastu Papieży, w których liczbie jest i święty Pius V. Przytém od czasów założenia tego Bractwa, niezliczona liczba cudów, jak z jednéj strony dowodzi ciągle cudownéj i szczególnéj opieki Maryi nad Jéj pobożnymi czcicielami i wiernie to święte znamię Jéj służby noszącymi, tak z drugiéj przedstawia przerażające przykłady, jak smutnie kończyli ci, którzy chociaż do Bractwa tego należeli, lecz przebierając miarę w grzechach, już w żaden sposób do miłosierdzia Bożego przystępu znaleźć nie mogli. Okazywało się bowiem, że w skutek wielkich złości swoich, schodząc z tego świata w ostatniéj niepokucie, w godzinę śmierci téj sukienki dzieci Matki Bożéj, a niekiedy z najniespodziewańszych powodów, na sobie nie mieli. Od czego niech przenajświętsza Marya, wszystkich to Jéj święte godło noszących, miłosierdziem i opieką Swoją uchować raczy.

Pożytek duchowny

Widząc jak wielkie przywileje przywiązane są do Bractwa Szkaplerza Matki Bożéj z góry Karmelu, jeśli do niego należysz, pobudź się do tém serdeczniejszéj służby Téj Pani naszéj niebieskiéj, tak hojnie ją wynagradzającéj. Jeśli zaś dotąd nie należysz do tego grona jéj ulubionych dzieci, postaraj się co prędzéj abyś tego szczęścia dostąpił.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! Któryś szczególnym tytułem przenajświętszéj Maryi Panny Matki Twojéj, Zakon braci z góry Karmelu przyozdobił; spraw miłościwie, abyśmy obchodząc dziś uroczystą tego pamiątkę, Jéj wsparci opieką, zasłużyli sobie dostąpić wesela wiekuistego. Który żyjesz i królujesz i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 590–592.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 566

Korzyści należenia do Bractwa Szkaplerza świętego są następujące: 1. Najświętsza Maryja Panna przyrzekła wszystkim członkom Bractwa szczególną opiekę tak za życia, jak i przy śmierci. 2. Członkowie Bractwa mają za życia i w chwili zgonu udział we wszystkich dobrach zakonu, t. j. modlitwach, pokutach, mszach, nabożeństwach, jałmużnach i dziełach miłosierdzia, obowiązujących duchownych i świeckich uczestników zakonu. 3. Wskutek objawienia, jakie miał papież XXII, ogłosiły bulle trzech papieży, że zmarli, którzy za życia nosili szkaplerz, przestrzegali czystości i odmawiali modlitwy do Matki Boskiej, lub też pościli w środy i soboty, będą w sobotę następująca po śmierci zwolnieni od kar czyśćcowych. 4. Członkowie Bractwa dostępują zupełnego odpustu: a) w dzień przyjęcia do Bractwa; b) w uroczystość szkaplerza świętego i następną niedzielę; c) w niedziele miesięczne, jeśli wezmą udział w procesji; d) w godzinę śmierci.

Obowiązki, ciążące na należących do Bractwa są następujące: 1. przyjęcie szkaplerza świętego od kapłana do tego upoważnionego i ciągłe jego noszenie; 2. noszenie go według przepisu naokoło szyi, ażeby się zwieszał na piersiach i plecach; 3. zapisanie nazwiska swego jako członka do księgi; 4. modlitwa codzienna do Matki Boskiej, a mianowicie odmawianie litanii loretańskiej, różańca świętego, siedmiu „Ojcze nasz” i siedmiu „Zdrowaś Maryjo” itd.

Flos carmeli

Flos Carmeli,
Vitis florigera,
Splendor caeli,
Virgo puerpera
Singularis:

Mater mitis,
Sed viri nescia,
Carmelitis
Da privilegia, (esto propitia )
Stella maris.

Radix Jesse
germinans flosculum
Nos ad esse
tecum in saeculum
patiaris.

Inter spinas
quae crescis lilium
Serva puras
mentes fragiluim
tutelaris.

Armatura
Fortis Pugnantium
Furunt bella
tende praesidium
scapularis.

Per incerta
prudens consilium
Per adversa
jugie solatium
largiaris.

Mater dulcis
Carmeli domina,
plebem tuam
reple laetitia
qua bearis.

Paradisi
clavis et janua,
fac nos duci
quo, Mater, gloria
coronaris. Amen

flos-carmeli.png
Figure 1: Flos carmeli

Po polsku

Kwiecie Karmelu,
Płodna winnico, (Rodząca Kwiaty)
Ozdobo niebios,
Matko-Dziewico,
O najwybrańsza !

Matko łagodna,
Czysta i wierna,
Dzieciom Karmelu
Bądź miłosierna,
O Gwiazdo morza.

Korzeń Jessego
Wyrosły kwiatuszku
Bądź zawsze z nami
Strzeż nas na wieki
Którzy służymy Tobie.

Między cierniami
Jak wzrosła lilia
Wspomnij i oczyść
wątłych niewolników
O opiekunko

Pełna siły
Mężnie walcząca
Podaczas wojny
opiekę swoją
rozciągająca

Przed niepewną drogą
roztropnie doradząjca
Mimo przeciwności
ustawicznie pociechę
szczodrze ofiarująca

Matko słodka
Pani Karmelu
Twój lud
napełnij radością
Którzy służymy Tobie

Rajski kluczu
i bramo niebios
Prowadź nas
dokąd o Matko
chwała Twa uwieńczona.

Tags: Maryja „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Szkaplerz Karmel Eliasz św Jan Chrzciciel św Szymon Stock Officium Parvum
2020-07-02

Nawiedzenie Przenajswiętszéj Maryi Panny

Zaszło w roku poprzedzającym przyjście Pana Jezusa.

(Szczegóły te wyjęte są z Ewangelii świętego Łukasza.)

Kiedy Anioł Gabryel, przysłany, do przenajświętszéj Panny, zwiastował Jéj iż ma się stać Matką Zbawiciela świata, oznajmił Jéj przy tém że Jéj krewna, święta Elżbieta, w odległéj od niéj krainie zamieszkała, porodzi także syna, pomimo iż była długo niepłodną i późnéj już doczekała starości. „A oto, rzekł wtedy Aniół do Matki Bożéj, Elżbieta krewna Twoja, i ona poczęła syna w starości swéj a ten miesiąc szósty jest onéj którą zowią niepłodną” 1. Po zniknięciu Anioła, Marya zaraz puściła się w drogę do miasta Hebron w Ziemi żydowskiéj, położonego w górzystéj krainie, gdzie mieszkała święta Elżbieta. Udała się tam przenajświętsza Panna, aby tę krewną Swoję, którą bardzo kochała, zawiadomić o dopiéro co spełnionéj wielkiéj tajemnicy Wcielenia się w Jéj przeczystém łonie Syna Bożego, aby podzielić i jéj saméj radość z powodu iż ona przez cud przestała być niepłodną, a także aby ją w chorobie którą miała przebywać, doglądać.

Wielkie i cudowne łaski sprowadziło i na świętą Elżbietę i na całą jéj rodzinę, to odwiedzenie jéj przez Matkę Bożą, i wiele się tam spełniło tajemnic świętych. Wtedyto także jak słuszną robią uwagę Ojcowie święci, po raz pierwszy Marya przez usta ludzkie po- witaną i uczczoną została, jako Matka Boga wcielonego. Wtedy bowiem po raz pierwszy dały się słyszeć te słowa: „Błogosławionaś Ty między niewiastami, it błogosławiony owoc żywota Twego”, więc wtedy po raz pierwszy zaczynała się ta modlitwa Zdrowaś Marya, tylekroć już potém powtarzana przez wiernych, – i nakoniec wtedyto po raz pierwszy wyszła z błogosławionych ust Maryi pieśń zwana Magnificat, będąca najwznioślejszym hymnem, na cześć Boga i na cześć Saméjże Matki Bożéj ułożonym, jaki kiedy ucho ludzkie zasłyszeć mogło.

Łaski zaś jakie z tych nawiedzin świętéj Elżbiety przez przenajświętszą Pannę, płynęły na jéj dom cały, były bardzo rozliczne. Święty Jan Chrzciciel, od téjże chwili cudownie obdarzony rozumem, zanim jeszcze na świat wyszedł, oczyszczony został ze skazy grzechu pierworodnego, poznał obecność wcielonego w Maryi Syna Bożego, i z radości poruszył się w łonie swojéj Matki. Święta Elżbieta zaś pod wpływem natchnienia Ducha Świętego przemawiająca, poznała, powitała i uczciła w Maryi przyszłą Matkę Boga. Nakoniec i święty Zacharyasz małżonek świętéj Elżbiety, a ojciec świętego Jana Chrzciciela, napełniony został darami Ducha Świętego, a nieco późniéj, kiedy jeszcze Marya w jego domu przebywała, odzyskał mowę, którą był utracił za niedowierzanie Aniołowi zapowiadającemu narodzenie się jego syna. Co wszystko tak nam opowiada Ewangelia świętego Łukasza.

„A powstawszy Marya w onych dniach (to jest po Zwiastowaniu które odebrała od Anioła) poszła na góry że skwapieniem, do miasta Judzkiego. I weszła w dom Zacharyasza, i pozdrowiła Elżbietę, – I stało się skoro posłyszała Elżbieta pozdrowienie Maryi, skoczyło dzieciątko w żywocie jéj i napełniona jest Duchem Świętym Elżbieta i zawołała głosem wielkim i rzekła: «Błogosławionaś Ty między niewiastami, i błogosławiony Owoc żywota Twego A zkądże mnie to że przyszła Matka Pana mego do mnie! Albowiem oto jako stał się głos pozdrowienia Twego, w uszach moich, skoczyło od radości dzieciątko w żywocie moim. A błogosławionaś któraś uwierzyła, albowiem spełni się to coć jest powiedziano od Pana.»

I rzekła Marya:

Wielbij duszo moja Pana. I rozradował się duch mój w Bogu Zbawicielu moim, – iż wejrzał na nizkość służebnicy Swojéj. Albowiem oto odtąd błogosławioną mnie zwać będą wszystkie narody. Albowiem uczynił mi wielkie rzeczy, który możny jest, i święte Imię Jego. A miłosierdzie Jego od narodów do narodów, bojącym się Jego. Uczynił moc ramieniem Swojém, rozproszył pyszne myśli serca ich. Złożył mocarze ze stolicy, a podwyższył nizkie. Łaknące napełnił dobrami, a bogacze z niczém odprawił. Przyjął Izraela sługę Swego, wspomniawszy na miłosierdzie Swoje. – Jako mówił do ojców naszych, Abrahamowi i nasieniu jego na wieki.” 2

Święty Ambroży zapatrując się na tajemnice zaszłe przy Nawiedzeniu, podziwia je i powiada: „Obydwie te dwie matki: Marya i Elżbieta, ogłaszają, i nawet spełniają największe cuda łaski Boskiéj, a Jan już doznaje jéj skutków. Syn Boży napełnia Jana darami potrzebnemi do jego posłannictwa jako Przesłannika Pańskiego, a on przed wyjściem swojém na świat i przed przyjściem Pana Jezusa, już urząd swój spełnia, i już go pojmuje i matce daje poznać. Marya i Elżbieta, obie pod wpływem natchnienia jakie odbierają od dzieci które w łonie swojém noszą, toczą rozmowę między sobą, w któréj co słowo wyrzekną to cud dopełniają, lub proroctwo głoszą.”

Odwiedziny téż Elżbiety przez przenajświętszą Pannę, tyle zawierają w sobie tajemnic, i tak objawiają wielkość Maryi, że Kościół postanowił uroczystą tego pamiątkę obchodzić w święcie dzisiejszém. Jestto bowiem nietylko pamiątka dnia, w którym Marya po raz pierwszy uznaną i uczczoną została jako Matka Boga wcielonego, i w którym zaczęło się odmawiać przez usta ludzkie Zdrowaś Marya, będące modlitwą naszą najmiléj od Niéj przyjmowaną, i przez którą tyle łask Boskich wypraszają ciągle odtąd sobie ludzie, – lecz oraz, jestto pamiątka pierwszego cudu uczynionego przez Pana Jezusa po Jego wcieleniu się, a cudu który przez Maryą dokonał. Nic téż, powiada święty Bonawentura Doktor Seraficki, nie objawia wyraźniéj tego przywileju przenajświętszéj Panny, że przez Jéj ręce tylko Pan Bóg wszelkie łaski nam udziela, jak to, że po Wcieleniu się pierwszy cud swój w uświęceniu świętego Jana Chrzcicieła w żywocie jego matki dokonany, spełnia Pan Jezus przez wejście Maryi do domu Elżbiety; jak znowu późniéj, zaraz po Narodzeniu się, nie inaczéj jak na rękach Maryi daje się poznać narodom w osobie Trzech Królów, i nakoniec objawiając się już światu całemu, przez pierwszy cud w Kanie-Galilejskiéj uczyniony, nie spełnia tego cudu aż po wstawieniu się Matki Swojéj. Chcąc, jak mówią Ojcowie święci, dać nam przez to poznać, że jak Sam dał się nam nie inaczéj jak przez Maryą, tak i postanowił żadnych łask Swoich nie udzielać nam inaczéj, jak przez Jéj pośrednictwo. „Postanowił Pan Bóg, pisze święty Bernard, abyśmy cokolwiek otrzymujemy, otrzymywali to nie inaczéj, jak przez ręce Maryi” 3.

Tajemnica święta dzisiejszego, od początku Kościoła w wielkiéj czci była u wiernych; uroczystość ta jednak postanowioną została dopiéro w późniejszych wiekach. Pierwszą myśl tego, powziął był święty Bonawentura, wielki Matki Bożéj czciciel, a który będąc Generalnym przełożonym całego zakonu Braci Mniejszych świętego Franciszka Serafickiego, w roku 1263, wydał rozporządzenie nakazujące obchodzić to święto we wszystkich klasztorach téj reguły. Wkrótce potém Urban VI, rozciągnął ten dekret do całego świata, chcąc przez takowe uczczenie Matki Bożéj, wyjednać Jéj szczególną pomoc dla Kościoła wielkiém odszczepieństwem podówczas trapionego. jednak przed ogłoszeniem tego śmierć go zaskoczyła, więc dopełnił to jego następca Bonifacy IX.

Na cześć także téj tajemnicy z życia Matki Bożéj, jest ustanowiony przez świętego Franciszka Salezego i świętą Joannę Szantal (Chantal) zakon żeński pod nazwiskiem Zakonu Nawiedzenia Przenajświętszéj Panny, u nas pospolicie zakonem Wizytek zwany.

Hymn Matki Bożéj Wielbij Duszo moja Pana (Magnificat) który Marya przy dzisiejszéj tajemnicy ogłosiła, odśpiewuje się przy każdych Nieszporach kościelnych, aby przy tych wieczornych modlitwach, kończyć nabożeństwo publiczne szczególném uczczeniem Matki naszéj Niebieskiéj. Według zdania wielu Świętych odmówienie Hymnu Maryi, jest najskuteczniejsze przeciw napaściom złego ducha, i wiele cudów na potwierdzenie tego zaszło.

Pożytek duchowny

Jak wielkie i rozliczne łaski sprowadziło na Elżbietę i cały jéj dom, nawiedzenie jéj przez Matkę Przenajświętszą! Lecz uważaj, że stało się to dopiéro wtedy, gdy Elżbieta witając Maryą i oddając Jéj cześć jako Matce Zbawiciela, pozdrowiła Ją z całego serca a pobożnie. Ileż byśmy podobnych dobrodziejstw niebieskich pozyskać mogli, gdybyśmy często, a z całego serca i pobożnie, temiż słowy co Elżbieta pozdrawiając Maryą, prosili Ją o wyjednanie nam łask, najpotrzebniejszych do naszego zbawienia.

Modlitwa (Kościelna)

Sługom Twoim prosimy Cię Panie, dary łask niebieskich racz udzielić obficie; aby jak przenajświętszéj Maryi Panny Boskie macierzyństwo, stało się początkiem zbawienia naszego, tak żeby i Nawiedzenia Jéj uroczysta pamiątka którą obchodzimy, nawiedzenie serc naszych łaską Ducha Świętego, nam wyjednała. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 548–550.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 533

Wypadek powyżej opisany niech nam posłuży za naukę, jak i kogo mamy odwiedzać, ażebyśmy wraz z bliźnimi odnieśli korzyść z odwiedzin i ustrzegli się grzechu.

Nasamprzód baczmy na to, aby powód i cel naszych odwiedzin był dobry i godziwy. Kto odwiedza innych dla zabicia czasu albo z lenistwa, kto narzuca się znajomym, aby czas trwonić na czczych gadaninach, plotkach, obmowie i oczernianiu bliźnich, ten grzeszy i szkodę ponosi na duszy. Jak Najświętsza Panna odwiedzając świętą Elżbietę, miała na celu tylko okazanie ciotce przywiązania i współczucia, tak i nasz cel w podobnych przypadkach powinien być godziwy i moralny, jak np. wtedy, kiedy pragniemy zadość uczynić wymaganiom grzeczności, lub kiedy powoduje nami chęć wyświadczenia przysługi, albo też kiedy potrzeba nam wytchnienia i wypoczynku. Przy odwiedzinach uważajmy więc na to, ażebyśmy przy powrocie nie musieli doznawać wyrzutów sumienia, lecz abyśmy sobie rzetelne oddać mogli świadectwo, że przynieśliśmy korzyść i innym i sobie samym.

Modlitwa

Święty Alfons następującą z tego powodu odmawiał modlitwę:

„O Królowo moja! Z jaką skwapliwością śpieszyłaś się odwiedzić rodzinę świętej Elżbiety! Racz, Dziewico święta, odwiedzić i ubożuchne mieszkanie duszy mojej. Pokwap się, Maryjo, gdyż widzisz, jak biedny jestem, ile złego mi grozi i wiedzie mnie do zguby wiecznej. Odwiedzaj mnie jak najczęściej w życiu, ale bądź nade wszystko przy mnie w godzinę śmierci, gdyż wtedy Twa pomoc najpożądańszą mi będzie. Nie jestem godzien, abyś mnie tu na tej ziemi widoczną Twą obecnością rozradowała, jak to uczyniłaś tylu swym wielbicielom; poprzestanę przeto na tym, iż Cię ujrzę w Twym Królestwie, w niebiesiech, gdzie Cię pragnę uczcić i dzięki Ci złożyć za wszystko dobre, któreś mi wyświadczyła. Zadowolony będę, jeśli mi nie od mówisz swego zmiłowania; teraz zaś zechciej się za mną wstawiać do Pana nad pany. Módl się przeto za mną, Maryjo, i polecaj mnie Synaczkowi swemu. Amen”.

Footnotes:

1

Łuk. I. 36.

2

Łuk. I. 39–55.

3

Ś. Bern. Sen. in vigil. Nativ.

Tags: Maryja „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna św Elżbieta św Jan Chrzciciel Zachariasz Magnificat św Bonawentura odwiedziny obmowa Nawiedzenie
2020-06-24

Narodzenie Świętego Jana Chrzciciela

Przyszedł na świat około roku Pańskiego 1-go.

(Szczegóły te wyjęte są z Pisma Bożego.)

Święty Jan przezwany Chrzcicielem, dla tego że miał szczęście chrzcić w Jordanie Chrystusa Pana, a także zwany i Przesłannikiem Zbawiciela, dla tego że do przyjęcia Go usposabiał lud wybrany gdy już Syn Boży zstąpił był na ziemię, przyszedł na świat w ziemi Żydowskiéj, tegoż roku w którym i Pan Jezus. Oto jak nam opowiada Ewangelia święta jego narodzenie:

Za panowania Heroda, w krainie Żydowskiéj żył pewien kapłan Starego Zakonu, imieniem Zacharyasz z pokolenia Abiasza, a więc i Aarona. Miał żonę Elżbietę także z rodu Aaronowego, i oboje byli sprawiedliwi przed Bogiem, żyjąc w wysokiéj świątobliwości, ale bezdzietni. Dnia pewnego kiedy Zacharyasz miał sprawować ofiarę w Świątyni Pańskiéj przez palenie tam kadzidła, co tylko raz na rok według zakonu Mojżeszowego spełniało się, a lud zgromadzony pod przysionkami modlił się czekając godziny ofiary, gdy wszedł on do Przybytku wewnętrznego, ujrzał Anioła stojącego po prawéj stronie ołtarza, co go bardzo wzruszyło i nawet strwożyło. Ale Anioł rzekł do niego: „Nie bój się Zacharyaszu, bo wysłuchana jest prośba twoja co do tego abyś miał potomka. Żona twa Elżbieta powije ci syna i nazwiesz go Janem. I będziesz miał wesele i radość, i wielu ich będzie się radować z narodzenia jego: albowiem będzie on wielkim przed Panem, wina i nic upajającego pić nie będzie, a napełnionym zostanie Duchem Świętym, jeszcze z żywotu matki swéj. A nawróci wielu synów Izraelskich ku Panu Bogu, i będzie szedł przed nim, to jest przed Zbawicielem w duchu i mocy Eliasza Proroka, aby obrócił serca ojców ku synom, a niedowiarki ku roztropności sprawiedliwych; i aby zgotował Panu lud sprawiedliwych.” – Na te słowa Zacharyasz okazał pewną nieufność Aniołowi, gdyż rzekł: – „Zkąd to poznam?”, to jest: jakże mam temu wierzyć, bez jakiego znaku cudownego, kiedym ja stary, a żona moja podeszła w dniach swoich, więc to co mi zapowiadasz, jest przeciwne porządkowi natury. Wtedy Anioł najprzód chcąc mu lepiéj dać poznać kim jest, odpowiedział: „Jam jest Gabryel który stoję przed Bogiem, a jestem posłany, abym mówił do ciebie i to dobre poselstwo tobie doniósł”; a następnie aby mu dać ów znak cudowny którego się Zacharyasz domagał, a oraz nie pozostawić jego niedowierzenia bez słusznéj kary, przydał: „A oto będziesz niemym, ani będziesz mógł mówić, aż do dnia w którym się to stanie, com ci zapowiedział; dla tego żeś nie uwierzył słowom moim które się wypełnią czasu swojego.”

Tymczasem lud zgromadzony w przysion- kach świątyni, „oczekiwał Zacharyasza, i dziwił się że on dłużéj niż zwykle zatrzymywał się w kościele.” Nakoniec wyszedł on ztamtąd, lecz „nie mógł do nich mówić: i poznali że widzenie widział w kościele, a on kiwał na nich, i tylko nachyleniem głowy oznajmiał iż w istocie miał cudowne objawienie ż został niemym.”

Wkrótce potém to co Anioł zapowiedział spełniło się, gdyż święta Elżbieta poznała iż stanie się matką. Gdy była w tym stanie oczekiwania, nawiedzić ją raczyła przenajświętsza Marya Panna, któréj Elżbieta miała szczęście być krewną. A że i Matka Boża już wtedy nosiła w przeczystym żywocie Swoim Syna Bożego, więc Jéj nawiedzenie świętéj Elżbiety, przyniosło dziecięciu które ona miała wydać na świat, tak wielką i wyjątkową łaskę, że w żywocie jeszcze matki swojéj, przed narodzeniem się uświęconém zostało. O czém tak znowu pisze Ewangelia święta: „Skoro usłyszała Elżbieta pozdrowienie Maryi, wchodzącéj do jéj domu aby ją odwiedzić, skoczyło dzieciątko w żywocie jéj, i napełnione jest Duchem Świętym i zawołała głosem wielkim i rzekła: Błogosławionaś Ty jest między niewiastami, i błogosławion owoc żywota Twojego. A zkądże mnie to że przyszła do mnie Matka Pana mojego? Albowiem oto gdy stał się głos pozdrowienia Twojego w uszach moich, skoczyło od radości dzieciątko w żywocie moim.” Jan więc święty, przed przyjściem jeszcze swojém na świat i przedtém zanim Marya narodziła Syna Bożego, już go witał, wyznawał i wielbił!

Gdy święta Elżbieta powiła syna, „usłyszeli sąsiedzi i krewni jéj, iż uwielbił Pan miłosierdzie Swe z nią, i radowali się z nią.” Kiedy zaś przyszło do nadania imienia nowonarodzonemu, co musiało nastąpić według zwyczaju żydowskiego przy obrządku obrzezania, „nazywali go imieniem ojca jego Zacharyaszem.” Imię to bowiem było drogie całemu rodzeństwu świętego Jana i w błogosławieństwie u ludu, z powodu tegoż imienia ojca jego, który je uzacnił i wsławił wielkiemi cnotami z których był znanym powszechnie. I święta więc Elżbieta radaby była nadać mu to imię; ale wiedziała że syna jéj czeka wyjątkowe posłannictwo, że on nie dla rodz ny i dla świata, lecz wyłącznie dla służby Bożéj przeznaczony; że porodzony w łasce, miał stać się Przesłannikiem Zbawiciela; że przychodził na świat głównie dla zwiastowania ludziom Boga Łaski, a zatém powinien nosić imię, któreby nic od krwi i ciała nie miało, a stosowne było do wielkiego przeznaczenia jakie go czekało. Oparła się tedy woli krewnych: „A odpowiedziawszy rzekła: «Nie tak ale nazwan będzie Janem.»” Zaś Jan po hebrajsku znaczy Bóg i Łaska. Lecz krewni świętéj Elżbiety przy swojém obstając mówili do niéj: „Nie ma żadnego w narodzie tym coby go zwano tym imieniem.” A ona posłuszna natchnieniu Boga, który ją w téj okoliczności w szczególny sposób oświecał, bo i Ewangelia święta powiada że „napełniona została Duchem świętym”, żądała koniecznie aby synowi jéj nadać imię Jana. Wtedy krewni udali się do samego Zacharyasza jako ojca, spodziewając się że on nie zgodzi się na to aby nowonarodzony miał imię wcale nieznane w ich rodzie. „I dali znać ojcu jego” powiada Ewangelia święta, „aby się dowiedzieć jakby go chciał nazwać. A on zażądawszy tabliczek, aby napisać bo mówić nie mógł, napisał: Jan jest imię jego; i dziwili się wszyscy” że w tém spotkał się z wolą żony swojéj. Że zaś do téjto tylko pory, według zapowiedzenia Anioła, miał być niemym, więc téż otworzyły się usta jego i przemówił błogosławiąc Panu.

Z przyczyny tak cudownego zdarzenia, „padł strach na wszystkie sąsiądy ich, i po wszystkich górach żydowskiéj ziemi rozsławione są te słowa. A wszyscy którzy to słyszeli kładli to do serca swego mówiąc: co mniemasz za dziecię to będzie! Albowiem była z nim ręka Pańska. A dzieciątko rosło i posilało się w duchu.” 1

W kilka miesięcy po narodzeniu się świętego Jana, wyszedł był okrutny edykt czyli rozkaz króla Heroda wymordowania wszystkich dzieci w ziemi Żydowskiéj. Niesie podanie, że święta Elżbieta uszła z maleńkim świętym Janem na pustynię, i tam go od rzezi niewiniątek uchroniła. Skoro od dzieciństwa wyrastać on zaczął, prosił rodziców aby mu pozwolili udać się na puszczę, mając zamiar wieść życie pustelnicze i całkiem Bogu oddane. Dał mu takowe natchnienie Duch Święty, aby on w tém naśladował Proroków dawnego Prawa, z których był największym i ostatnim, a znowu aby dał początek życiu pustelniczych zakonników nowego Prawa, z których był podobnież największym a najpierwszym. Kosztowało wiele Zacharyasza i Elżbietę rozstanie się z tym ukochanym ich synaczkiem, w którym już podziwiali wysoką świątobliwość; lecz że i sami byli świętymi, widząc w tém wolę Bożą, i przekonani o wysokiém powołaniu świętego Jana, przychylili się chętnie do jego żądania. Jan tedy udał się na puszczę, i na niéj przebywał lat trzydzieści, aż do chwili, gdy mając ogłaszać ludziom przyjście Zbawiciela, wyszedł z niéj, o czém mówić będziemy, w dniu w którym Kościoł Boży obchodzi jego śmierć męczeńską.

Pożytek duchowny

Kościoł święty stosując się do tych słów Ewangelii świętéj gdzie powiedziano: iż wielu radować się będzie z narodzenia świętego Jana, z wielką uroczystością obchodzi pamiątkę jego przyjścia na świat. Innych Świętych Pańskich pamiątka obchodzi się w dzień ich śmierci, jako w dzień ich przejścia do Nieba, jednego świętego Jana Chrzciciela tak jak Pana Jezusa i Matki Bożéj, obchodzi się dzień urodzenia. W pierwszych wiekach w święto jego, trzy Msze święte odprawiano. Niech cię to pobudzi do wielkiego do niego nabożeństwa i szczególnéj w jego pośrednictwo ufności.

Modlitwa (kościelna)

Boże! Któryś dzień dzisiejszy ku czci naszéj przeznaczył, jako rocznicę narodzenia się błogosławionego Jana Chrzciciela; racz zlać na lud Twój obfite łaski pociech niebieskich, a dusze wszystkich wiernych skieruj na drogi zbawienia wiecznego. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 519–521.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 511

Czemu Jan święty w więzieniu? Pan Bóg wybrał go na to, ażeby jako drugi Eliasz wystąpił i serca ludzkie na przyjście Zbawiciela przysposobił. Więc było potrzeba, aby opowiadał pokutę, gromił grzechy. Ale kaznodzieje pokuty nie podobają się światu, a już najmniej mocarzom. Król Herod żył w kazirodztwie, bo z żoną brata swego. Dnia jednego staje przed nim kaznodzieja z nad Jordanu, staje święty Jan i z nieustraszonym sercem rzecze do niego: „Nie wolno ci mieć żony brata swego!” Na te słowa stary grzesznik zawrzał srogim gniewem, kazał świętego Jana pojmać i wtrącić do więzienia.

Święty Jan padł ofiarą wiernego spełnienia obowiązku. Gdyby był milczał, czekały go zaszczyty na dworze królewskim. Ale święty Jan znał swą powinność, rzekł: „Nie wolno" i więzienie przeniósł nad względy królewskie.

Co spotkało świętego Jana, dzieje się po wszystkie czasy. Gdy pasterz w parafii głosi prawdę Ewangelii, mówi do pysznych, do nie czystych, do pijanic: „Nie wolno" i nieraz spotyka go niewdzięczność, prześladowanie. Ale darmo: za przykładem świętego Jana trzeba spełnić obowiązek, chociażby spotkały i zelżywości, prześladowanie, śmierć.

Święty Jan siedzi w podziemnym lochu – w strasznym więzieniu warownego zamku Macherus. A jednak nie narzeka, nie skarży się na Boga, nie złorzeczy Herodowi, w pokorze poddaje się woli Bożej.

Św. Jan uczy, jak się należy zachować wobec utrapień i dopustów Bożych. Życie nasze tu na ziemi nie może być bez krzyżów. Na każdej ścieżce czekają nas smutki, dolegliwości, utrapienia. Kto wolny od krzyża?

Wspomnij na świętego Jana w więzieniu i nie żal się na Boga, nie gniewaj na ludzi, ale mów z prorokiem: „Właśnie to jest choroba moja, będę ją nosił”.

Święty Jan ściągnął na siebie gniew króla. Czy Herod przebaczy mu owo: „Nie wolno?” Nie przebaczy. Święty Jan jednak nie przestaje ufać w Panu. Uczmy się od niego ufać i w najstraszniejszej niedoli!

Footnotes:

1

Łuk. I. 13–80.

Tags: św Jan Chrzciciel „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Ewangelia pustelnik krzyż
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.