Citatio.pl

Wpisy z tagiem "św Kalikst I":

2020-10-14

Św. Kaliksta, Papieża i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 224.

(Żywot jego wyjęty jest z dziejów Kościelnych przez Kardynała Orsi.)

Święty Kalikst urodzony w Rzymie, był synem Domicego, którego rodzina nowrócona była do wiary chrześcijsńskiéj jeszcze przez świętych Apostołów, i trwała w niéj stale. Nie posiadamy żadnych szczegółów tyczących się świętego Kaliksta przed jego Papiestwem. To tylko wiadomo, że należał do duchowieństwa rzymskiego, wśród którego tak się odznaczył wysoką świątobliwością, głęboką nauką, wielkióm dla wiernych miłosierdziem i gorliwością w rozszerzaniu wiary świętéj, że po męczeńskiéj śmierci świętego Zefiryna, w roku Pańskim 218, święty Kalikst jednogłośnie wyniesiony został na Stolicę Apostolską.

Wtedy Kościół nie doznawał żadnego prześladowania, i jakiéj takiéj zażywał swobody, od śmierci cesarza Sewera. Przed kilku miesiącami wstąpił był na cesarstwo Heliogabal, potwór rozwiązłości, który pochłonięty w swoich rozpustach, nie miał czasu myśleć o przesladowaniu chrześcijan. Święty Kalikst skrzętnie korzystał z tych chwil spokojniejszych. Naukami swemi rozbudził pomiędzy wiernemi w Rzymie ducha pobożności, a własnym przykładem, zachęcał do miłosiernych uczynków. Pasterska pieczołowitość jego, któréj przydawała blasku wysoka świątobliwość, ogarniała wszystkie potrzeby Kościoła powszechnego. Karność kościelna, klęskami prześladowania jakie niedawno jeszcze wszędzie się srożyło w niektórych miejscach zachwiana, za jego staraniem do pierwotnych powracała karbów.

Wiara rozżywiona wszędzie, w całym świecie wydawała swoje zbawienne owoce, a niezmordowana gorliwość najwyższego Pasterza pomnażała szybko trzodę Chrystusową. Te błogie czasy dla Kościoła stały się jeszcze pomyślniejszemi, kiedy Rzym i cesarstwo całe, pozbyło się bezwstydnego Heliogabala. Następca bowiem jego Aleksander tak przychylnym okazał się dla chrześcijan, że używali oni większéj w spełnianiu obrzędów religijnych swobody niż kiedykolwiek od czasu powstania Kościoła. Objawiał nawet ten cesarz i sam wielką do chrześcijańskiéj religii skłonność, którą i matka jego Mameja wyznawała, i w każdéj sposobności popierał ją szczególnie w samym Rzymie. Z jednéj z takowych skorzystał właśnie święty Papież.

Powstał był spór pomiędzy chrześcijanami a karczmarzami Rzymskiemi, o pewne miejsce w którym ci chcieli założyć swoję szynkownię, a chrześcijanie chcieli się tam zbierać na modlitwę. Cesarz miejsce to przysądził chrześcijanom, mówiąc: „że lepiéj jest aby tam w jakikolwiek sposób Bóg był czczony, aniżeli karczma założona.”

Święty Kalikst objąwszy miejsce to w posiadanie, na cześć Matki Bożéj wystawił na niém kościół, gdyż stare podanie niosło, że tam w chwili kiedy przenajświętsza Panna porodziła Pana Jezusa w żłobku Betlejemskim, wytrysnęła z ziemi wielka ilość oliwy, dla objawienia ludziom przyjścia na świat Chrystusa, który jest namaszczeńcem Boskim. Kościoł ten do dziś dnia istniejący, nazywa się kościołem Matki Boskiej Zatybryńskim, i był on pierwszym który chrześcijanie jawnie i z pozwoleniem władzy pogańskiéj, wystawili. W téj saméj porze święty Kalikst założył także przy drodze Apijskiéj sławny cmentarz jego imię noszący a tak często w historyi Kościoła wspominany. Jest on największy ze starożytnych około Rzymu cmentarzy, na którym pochowanych jest sto siedemdziesiąt cztery ciała Męczenników i czterdziestu sześciu Papieży.

Wszelako, jakkolwiek pod tym poczciwym cesarzem, wielkiego Kociół zażywał pokoju, i pomimo iż om sam będąc poganinem tak dalece czcił Chrystusa Pana iż trzymał wizerunek Jego we własnym pokoju, i miał nawet zamiar wybudować ma cześć Zbawiciela świątynię, jednak i za jego panowania nie obeszło się bez rozlewu krwi chrzecjańskiéj. Gdy on bowiem wydalał się z Rzymu, kapłani poganscy pobudzali lud przeciw wiernym, i w takich rozruchach wielu z nich śmierć ponosili. Spotkało to i świętego Kaliksta, w jedném z takowych zaburzeń, a oto jest co dało powód prześladowaniu, które pewną liczbę Męczenników posłało wtedy do Nieba.

Roku Pańskiego 224 padł piorun na Kapitol główną pogańską świątynię, i większą część tego pysznego gmachu wszczęty ztąd ogień zniszczył. Podczas pożaru lewa ręka złotego posągu bożka Jowisza, do którego jednak ogień nie dosięgał, sama się oderwała, i wpadłszy w płomienie stopniała. Poganie przerazili się tym wypadkiem, a kapłani ich zgromadziwszy się na walną naradę, ogłosili że bogowie są zagniewani, i należy ich przebłagać jakąś wielką i szczególną ofiarą. Czwartek następujący jako dzień poświęcony Jowiszowi, wybrano na tę zabobonną uroczystość, która się zakończyła jeszcze smutniejszém zdarzeniem. Chociaż dzień był najpogodniejszy, nagle zerwała się straszna burza, piorun zabił czterech pogańskich kapłanów, a cały ołtarz Jowisza w gruzy obrócił. Przestraszeni poganie rozproszyli się, a wielu z nich uciekło aż za miasto. Niektórzy dostali się za rzekę Tyber, i tam nadbiegii do miejsca, gdzie święty Kalikst z duchowieństwem i wielką liczbą wiernych, na grobach Męczenników sprawował święte obrzędy, a lud cały śpiewał psalmy.

W liczbie przybyłych tam pogan, był Palmacyusz, jeden z wysokich urzędników rzymskich. Ujrzawszy zgromadzonych na nabożeństwie wiernych, wbił sobie w głowę że ta straszna burza która ich rozpędziła, była skutkiem obrzędów chrześcijańskich, jako czarów przez nich ma to użytych. Rozgłosił to pomiędzy ludem, który uwiedziony wieścią taką wraz z nim udał się do wyższéj władzy, z zaskarżeniem chrześcijan o sprowadzenie swojemi czarami nawałnicy i piorunów na świątynie pogańskie. Wielkorządca Rzymu, widząc wielkie wzburzenie w ludzie nie roztrząsał sprawy, i tegoż samego Palmacyusza upoważnił aby wszystkie tych, jak ich nazywał, czarowników to jest chrześcijan, zmusił chociażby największemi mękami, do oddania czci bożkom cesarskim. Palmacyusz gorliwy takowego rozkazu wykonawca, wziął znaczny oddział żołnierzy i pośpieszył na miejsce zebrania chrześcijan. Lecz skoro tam przybyli, wszystkich żołnierzy dotknął Pam Bóg ślepotę, czém przerażeni, rozbiegli się.

Palmacyusz doniósł o tém Wielkorządcy; a że znowu i ten cud przypisano czarom chrześcijańskim, więc żeby je odwrócić postanowili poganie odbyć wielkie nabożeństwo na Kapitolu, na cześć bożka Merkurego. Zaledwie rozpoczęto te obrządki, aż oto dziewica przy téj świątyni służąca, nazwiskiem Julianna, która była opętana przez złego ducha, poczęła wołać głośno wśród zgromadzonego ludu: „Bóg Kaliksta jest Bogiem prawdziwym: brzydzi się wszetecznościami waszych obrzędów, i karać będzie srogo wszystkich którzy w Niego nie wierzą.” Palmacyusz uderzony wyznaniem takiém, do którego Pan Bóg zmusił nawet szatana, nawrócił się w tejże chwili; udał się do świętego Kaliksta, zrobił przed nim jawne wyznanie wiary chrześcijańskiéj i błagał o Chrzest święty. Uradowało to wielce i Papieża i wiernych, za co gorące złożyli Panu Bogu dzięki. Palmacyusz przygotowany do tego jak należy, w parę dni potém, wraz z żoną, dziećmi i do mownikami w liczbie czterdziestu dwóch osób ochrzczony został.

Po tém nawróceniu, zaszło i wiele innych. Pewien senator rzymski nazwiskiem Sympliusz, przyjaciel Palmacyusza dostąpił tego samego szczęścia, a za nim poszło sześćdziesięciu ośmiu jego domowników. Także niejaki Feliks, znajomy Palmacyusza był dotknięty paraliżem od lat czterech. Palmacyusz pełen ufności w moc Bożą, bo już był pełen żywéj wiary, zapewnił go, że byle przyrzekł że zostanie chrześcijaninem będzie zaraz uzdrowiony. Jakoż, Feliks mu to obiecał, Palmacyusz się nad nim pomodlił, i chory wyzdrowiał, widok tego cudu i żonę jego nawrócił, która wraz z nim Chrzest święty przyjęła.

Wieść o tém rozeszła się po całém mieście, i to pogan tém bardziéj przeciw chrześcijanom rozjątrzyło. Wielkorządca który znając przychylne dla chrześcijan usposobienie cesarza, dotąd łagodnie się z nimi obchodził, widząc coraz większe w ludzie wzburzenie, nie śmiał dłużéj oszczędzać wiernych. Kapłani głośne rozwodzili skargi, a poganie grozili rokoszem, jeśli ludzie, których za wrogów cesarstwa poczytywali, ukarani nie zostaną. Wielkorządca tedy kazał uwięzić wszystkich nowonawróconych, wraz z kapłanem Kalepodem, który ich nauczał i pochrzcił, i bez przeprowadzenia sprawy, kazał wszystkim pościnać głowy. Przytém wydał najsurowsze polecenie, aby wyszukano co prędzéj świętego Kaliksta, głównego, jak go nazywał, sprawcę tych wszystkich rozruchów, aby poświęcając go zawziętości ludu, najprędzéj przez to rozruchy uspokoić.

Znaleziono świętego Papieża w domu Poncyusza w którym zwykle święte obrzędy sprawował. Zbili go okrutnie, okuli w kajdany, zamknęli do więzienia, gdzie przez pięć dni trzymano go bez posiłku i napoju. Dozorcy więzienni, zagorzali poganie, przydawali mu jeszcze męczarni różnych i codzień go okrutnie pałkami tłukli. Święty znosił to wszystko nietylko w cierpliwości, lecz z weselem, w którém samych pogan w podziwienie wprawiał. Szóstego dnia okazał mu się święty Męczennik Kalepodyusz, który tylko co był za wiarę śmierć poniósł, i oznajmił że i on nazajutrz takąż koronę w Niebie otrzyma. Święty Kalikst, tego dnia jeszcze ochrzcił żołnierza na straży będącego nazwiskiem Prywata, a który w chwili gdy chrzest święty przyjmował, cudownie uzdrowiony został od wrzodów które całe ciało jego oddawna okrywały. Wielkorządca dowiedziawszy się o tém, i świętego Kaliksta i Prywata skazał na śmierć. Święty ten żołnierz poszedł do Nieba podczas gdy go ołowianemi knutami katowano, a lud rozwścieklony poznawszy świętego Kaliksta, włóczył go po ulicach i w końcu wrzucił w studnię. Śmierć tę męczeńską poniósł ten Papież 14 Października roku Pańskiego 224, rządząc Stolicą Apostolską lat sześć nie spełna.

Pożytek duchowny

Jak w czasach prześladowania chrześcijan przez pogan, ci ostatni poczytywali obrzędy kościelne za sztuki czarnoksięzkie, tak dziś ludzie bez wiary wszelkie praktyki religijne za czcze tylko i niepożyteczne formy poczytują i usiłują odwieść od nich wiernych. W pierwotnych wiekach chrześcijaństwa żeby ja spełniać trzeba było życie nawet narazić, i to czynili wierni, a ty może dla tego tylko aby nie ściągnąć na siebie szyderstwa bezbożnych, od tych świętych praktyk się powstrzymujesz.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! który widzisz jak pod ciężarem ułomności naszych upadamy; daj prosimy pokornie, abyśmy patrząc na, przykłady świętych Twoich, w miłości Twojéj utwierdzeni byli. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 879–881.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 826–827

  1. Nakazane przez świętego Kaliksta suchedni, przypadające na początkowe dni czterech pór roku, zobowiązują do postu w środę, piątek i sobotę. Jeśli nie ma czasu, w którym byśmy Boga nie obrażali, to też nie powinno być czasu, w którym byśmy nie starali się przebłagać Go przez pokutę. Cztery są pory roku, dla każdej przeto są przeznaczone osobne suchedni, a ponieważ każda pora obejmuje trzy miesiące, na każdy przeto miesiąc przypada jeden dzień postu.
  2. Kościół święty zaprowadził ten post z innego jeszcze powodu. Cztery razy na rok przy padają święcenia kapłańskie. W tej porze apostołowie św. sposobili się modlitwami i postem do tego aktu uroczystego. W czasie suchych dni jest obowiązkiem wiernych przez post, modlitwy i dobre uczynki ubłagać Boga, aby dał Kościołowi św. pobożnych kapłanów i godnych robotników w winnicy Chrystusowej. Prosić o to powinniśmy w każdym czasie, ale niestety wielu chrześcijan wcale o tym nie pamięta. Skoro dobro Kościoła i zbawienie dusz po większej części zawisło od kapłanów, skoro to święte urzędowanie wymaga oświecenia przez Ducha świętego i pomocy niebieskiej, to wierni w swych modłach zawsze powinni prosić Boga o kapłanów gorliwych, przejętych ważnością swego powołania i budujących świątobliwością żywota.

Jeśliśmy dotychczas o tym zapominali, nie zaniechajmy odtąd nagradzać złe, zanośmy gorące modły do Boga i odwdzięczmy się w ten sposób duchownym za ich zabiegi i starania o zbawienie dusz naszych.

Tags: św Kalikst I „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież męczennik suche dni
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.