Citatio.pl

Wpisy z tagiem "św Leon Wielki":

2021-01-13

Mowa 31 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 132–135.

  1. Po tak niedawnym. obchodzie dnia urodzin Zbawcy świata z nienaruszonej Dziewicy, czcigodne święto Objawienia daje nam utrwalenie tegoż wesela. Bezpośrednie bowiem następstwo pokrewnych sobie uroczystości nie pozwala zastygać żarowi silnej wiary. Sprawać tu zbawienia wszystkich ludzi, skoro cały świat dowiadywał się już wówczas o dzieciństwie „pośrednika między Bogiem i ludźmi” (1 Tym. 2, 5), gdy ten przebywał jeszcze w maleńkiej mieścinie. Aczkolwiek bowiem wybrał on naród żydowski, a z tego narodu jedną rodzinę, by wziąć z niej naturę właściwą całej ludzkości, nie chciał jednak pozostawić narodzin swoich ukrytych w szczupłych ścianach matczynego domu. Wolą jego było dać się poznać niebawem wszystkim, boć dla wszystkich raczył zstąpić na ziemię. Trzem tedy Mędrcom ze Wschodu ukazała się gwiazda o niezwykłym blasku (Mt. 2, 1). Jasnością swoją i pięknem odbijając od innych ciał niebieskich, musiała zwrócić na siebie wzrok patrzących i nasunąć niezwłocznie domysł, że to niezwykłe zjawisko nie może być bez celu. Sam tedy sprawca znaku daje jego zrozumienie patrzącym; co dał zrozumieć rozkazuje szukać; siebie pozwala w końcu znaleźć jako uwieńczenie poszukiwania.
  2. Wędrują tedy trzej mężowie pod przewodnictwem niebieskiego światła, nie spuszczając z oka gwiazdy, co wskazuje drogę, a jasny łaski Bożej blask wiedzie ich do poznania Prawdy. Po ludzku biorąc rzeczy, sądzili oni, że narodzin króla, takim znakiem oznajmionego, w królewskim należy poszukiwać mieście. Ale ten, co postać sługi na siebie przyjął, i nie sądzić jeno być sądzonym przychodził (Jan 12, 47), Betlejem wybrał na narodziny, Jeruzalem na mękę. Gdy zaś Herod posłyszał, że książę żydowskie przyszło na świat, zatrwożył się straszliwie, bo podejrzewał w nim swego następcę. Począł tedy knuć zgubę sprawcy zbawienia, a obłudnie przyrzekał oddać mu pokłon. Jakże byłby szczęśliwym, gdyby wiarę Mędrców biorąc sobie za wzór, obrócił na chwałę Bożą, co zużył na podstęp (Mt. 2, 8). O bezbożności zaślepiona niemądrym współzawodnictwem! Okrucieństwem chciałabyś pokrzyżować Boże plany. Pan Świata, dawca wiecznego królestwa, nie szuka doczesnego panowania (Jan 18, 36). Na co się porywasz? Obalić to, co objęte niezmiennym porządkiem postanowień? Uprzedzić zbrodniczy zamach, dla innych zachowany? Śmierć Chrystusa nie na twój czas jest przeznaczona 1. Poprzedzi ją założenie fundamentów Ewangelii, poprzedzi ją ogłoszenie królestwa Bożego, poprzedzą uzdrowienia chorych, poprzedzą cuda. Po co obciążać siebie tym, co inni popełnić mają? Czemu, co oni wykonają w przyszłości, swoją chcesz uczynić zbrodnią? Na niczym spełznie twój zamysł zbrodniczy, czemuż więc rzucasz się w otchłań samej winy i odpowiedzialności? Nic nie wskórasz knowaniem swoim, niczego nie dokonasz. Ten, co przyszedł na ten świat według woli swojej, mocą swojej decyzji zejdzie z tego świata.

    Osiągają tedy Magowie swój cel upragniony. Za przewodnictwem tejże gwiazdy w dalszą ruszywszy drogę, znajdują dziecię (Mt. 2, 9), naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Adorują Słowo w ciele, Mądrość w dziecinie, Moc w słabości, Pana Chwały w prawdziwie ludzkiej naturze. Aby zaś cud wiary i poznania swego zamanifestować na zewnątrz, zaświadczają darami, co w sercu za prawdę uznają: Bogu kadzidło, człowiekowi mirrę, królowi złoto składają w ofierze (Mt. 2, 11), głębokim wejrzeniem ducha czcząc boską i ludzką naturę w jednej osobie; boć na skutek tego zjednoczenia odrębne właściwości każdej z dwu natur w królewskiej godności (in potestate) nie szły samopas oddzielnie.

  3. Kiedy jednak Magowie wrócili się do krainy swojej, a Jezusa za Bożym ostrzeżeniem przeniesiono do Egiptu (Mt. 2, 13), dochodzi do wybuchu szaleńczych, choć bezcelowych, zamysłów Heroda. Wydaje on rozkaz wymordowania w Betlejemie wszystkich niemowląt. Ponieważ nie wie, którego z nich ma się obawiać, na cały podejrzany przez siebie wiek rozciąga swój wyrok (Mt. 2, 16). Ale co król bezbożny ścina z tego świata, Chrystus wszczepia w niebo; nie oddał jeszcze nakładu swojej krwi na ich odkupienie, a już im udziela godności męczenników.

    Podnieście tedy, najmilsi, wierzące serca wasze do słońca łaski, do wiecznego światła! Oddając hołd tajemnicom – temu świętemu nakładowi w sprawę zbawienia ludzkiego – z tego, co dla was się działo, bierzcie kierunek dla swoich dążności. Miłujcie czystość niewinnego życia, wszakci Chrystus jest synem dziewictwa, „Powstrzymujcie się od pożądliwości cielesnych, co walczą przeciwko duszy” (1 Piotr 2, 11), tak upomina nas własnymi słowy spoczywający tutaj błogosławiony Apostoł (Piotr). „Bądźcie dziećmi co do złości” (1 Kor. 14, 20), boć Pan chwały przyjął na się kształt dziecięcia. Praktykujcie pokorę. Wszak Syn Boży raczył tą cnotą budować uczniów swoich (Mt. 11, 29). Przepaszcie się mocą cierpliwości; przez nią dusze wasze posiąść możecie (Łk. 21, 19): boć ten, co wszystkich jest zbawieniem, wszystkich też jest mocą. „Co w górze jest, miłujcie, nie co na ziemi” (Kol. 3, 2). Podążajcie wytrwale drogą Prawdy i Życia! Nie dajcie się powstrzymać temu, co ziemskie! Wszakci niebo dziedzictwem waszym! przez Jezusa Chrystusa, tego Pana naszego, który z Ojcem i Duchem Św. żyje i króluje na wieki.

Footnotes:

1

Przeznaczona jest ona na czas Heroda Antypasa, syna, wymienionego tutaj, Heroda pierwszego.

Tags: św Leon Wielki Objawienie Pańskie
2021-01-11

Mowa 30 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 124–131.

  1. Najmilsi! Niejednokrotnie już, jak wiecie, wygłaszaliśmy należną wam od nas zbawienną naukę na temat wzniosłej uroczystości dzisiejszej; a niewątpliwie Bożej miłości moc tak rozświecała wam serca, że co wiara posiała, także rozum ogarnął. Atoli naszego Pana i Zbawcy narodzenie, nie tylko z Ojca – co do Boskiej istoty, ale i z matki – co do ciała, tak przechodzi pojemność ludzkiej wymowy, że tu i tam można zastosować owo zdanie Pisma: „Jego zrodzenie – któż je wysłowić zdoła?” Samo zaś to, że go wyjaśnić godnie nic nie podobna, aż nadto zawsze pobudza, by o nim mówić na nowo, nie żeby wolno było tutaj różne mieć poglądy, lecz że godności przedmiotu żaden język nie sprosta. Tak wielka tajemnica, przedwiecznie dla zbawienia ludzkości postanowiona a w końcu wieków odsłoniona, nie pozwala ni ująć, ni dodać nic swej całości nienaruszalnej; co jej własne – zachowuje, co jej obce – nie przyjmuje. Wielu jednak swoim jedynie kierując się mniemaniem, a pochopnych raczej nauczać niż uczyć się, czego jeszcze nie pojęli, uległo „rozbiciu w wierze” (1 Tym. 1, 19), jak mówi Apostoł. Omówię pokrótce ich przewrotne i zwalczające się wzajemnie nauki, aby, rozproszywszy ciemności błędów światłem prawdy, budzić dla dobrodziejstw Bożych cześć religijną, przed kłamstwami zaś ludzkimi czujność i świadomość.
  2. Byli bowiem tacy, co ze świadectw o narodzeniu naszego Pana, Jezusa Chrystusa, okazujących prawdziwość jego synostwa człowieczego, wnosili, że niczym więcej nie był jak tylko synem człowieka 1. Skoro i dzieciństwo jego – rozumowali – i wzrastanie na ciele, i jego cierpiętliwa, nawet śmierci krzyżowej podległa, natura wykazywały, że był takim, jak inni ludzie, więc nie należy przypisywać mu Bóstwa. Inni natomiast zdumiewali się wobec jego mocy cudotwórczej. Rozumiejąc zaś, że jego niespotykane indziej narodzenie, potęga jego słów i czynów boską ujawniają istotę, mniemali, że w ogóle nie ma w nim nic z naszej natury. Wszystko zaś, co miało w nim charakter działania cielesnego i ludzkiego sprowadza albo do jakiejś „subtelniejszej materii”, albo do „ciała pozornego”, tak że zmysłom patrzących nań lub się jego dotykających miała się przedstawiać tylko jakaś ułuda. Niektórzy zaś z nauczycieli błędu takie znowu powzięli przekonanie, że ważyli się twierdzić, jakoby z samej istoty Słowa jakaś „cząstka” ciałem się stała, a Jezus, narodzony z Maryi Panny, nie miał nic z ludzkiej natury swej matki, natomiast jakoby jedno i drugie, i co Bogiem i co człowiekiem w nim było, należało do tego, „czym jest Słowo”. Wynikałoby stąd, że z powodu innej niż nasze ciało substancji nie byłoby w Chrystusie prawdziwie ludzkiej, z powodu zaś takiego braku, jakim jest zmienność, nie byłoby też prawdziwie boskiej natury.
  3. Te i, tym podobne błędne nauki, z podszeptów szatańskich powstałe i przez „naczynia zatracenia” na szkodę wielu szeroko się rozlewające, zniweczyła ongi, najmilsi, wiara katolicka 2, w Bogu mająca mistrza i wspomożyciela. Nas sam Duch Św. uczy i napomina świadectwem Prawa, przepowiedniami proroków, donośnym głosem Ewangelii, nauką Apostołów. Wierzymy tedy mocno, głęboko uświadomieni, że jak św. Jan powiada, „Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami” (Jan 1, 14). Między nami. Z nami zatem jego boska natura się złączyła, jej ciałem, wziętym z łona Dziewicy, my jesteśmy. Gdyby ono nie było naszym tj. prawdziwie ludzkim ciałem, „Słowo ciałem się stające” nie mieszkałoby między nami. Między nami jednak zamieszkało, ponieważ naturę naszego ciała swoją uczyniło, gdy „mądrość zbudowała sobie dom” (Przyp. 9, 1) nie z jakiejś innej materii, jeno z naszej substancji w ścisłym tego słowa znaczeniu. Przyjęcie tej właśnie substancji z oczywistością wyraża zdanie: „Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami”. Z tym zaś najświętszym objawieniem zgadza się nauka św. Pawła Apostoła, mówiącego: „Patrzcie, by was kto nie oszukał przez filozofię i przez zwodnicze wymysły według ustawy ludzkiej, według żywiołów świata, a nie według Chrystusa: Gdyż w nim mieszka cała zupełność Bóstwa cieleśnie i jesteście napełnieni w nim” (Kol. 2, 8). Całe ciało zatem napełnione jest całym Bóstwem. Nie brak tu nic z majestatu mieszkańca, wypełniającego mieszkanie, nie brak też nic z ciała, wypełnionego przez swego mieszkańca. Że zaś powiedziane jest: „i jesteście napełnieni w nim”, to oczywiście mowa jest o naszej naturze. Gdyby Słowo Boże nie z nami zjednoczyło się, z naszą duszą i ciałem, to „napełnienie” nie do nas byłoby zwrócone.
  4. Uznać tedy, najmilsi, i całym sercem wyznawać, że to narodzenie Słowa i ciała, tj. Boga-Człowieka. jednorodzonego Syna Bożego i w jednej osobie Chrystusa, wznosi się ponad wszelkie narodziny stworzenia ludzkiego. Ani utworzenie Adama z mułu ziemi, ani ukształtowanie Ewy z ciała męża, ani wszystkich innych ludzi powstawanie ze związku dwojga płci nie może iść w porównanie z przyjściem na świat Jezusa Chrystusa. Zrodził Abraham, jako starzec, dziedzica obietnicy Bożej, i poczęła Sara, gdy minął jej wiek płodności. Jakub umiłowany był przez Boga, zanim się narodził, i pod wpływem łaski, uprzedzającej działanie woli, odłączył się od dzikości swego włochatego brata. Do Jeremiasza stało się słowo Pańskie: „Pierwej, niźlim cię stworzył w żywocie, znałem cię, i pierwej, niżeliś wyszedł z żywota, poświęciłem cię” (Jer. 1, 5). Anna, długo niepłodna, powiła Samuela proroka, aby go Bogu poświęcić, i wsławiła się tak poczęciem jak ślubowaniem swoim. Kapłan Zachariasz z niepłodnej Elżbiety otrzymał świętego potomka; a Jan, przyszły przesłannik Chrystusa, w żywocie matki wziął ducha proroczego i, zanim ujrzał światło dzienne, już z łona zamkniętego wskazał Bogarodzicę. Wielkie to wszystko sprawy, cudownej mocy Bożej pełne! Im liczniejsze jednak, tym mniej przez to samo zdumiewające. Natomiast narodziny Pana naszego, Chrystusa, przechodzą wszelkie pojęcie i usuwają w cień wszystkie przykłady: boć nie da się z niczym porównać, co jedyne wśród wszystkich zajmuje miejsce. Wybranej Dziewicy, zapowiedzianej niegdyś wieszczymi głosy proroków i tajemniczymi znaki, zwiastuje Archanioł owo błogosławione zapłodnienie, co ani czystości Jej skazić, ani panieństwa naruszyć tak poczęciem jak narodzinami nie miało. Bo za sprawą Ducha Św., zstępującego na nią, i „zaćmieniem z mocy Najwyższego” (Łk. 1, 35) Słowo Boże wzięło sobie z nieskażonego ciała powłokę cielesną ludzką i wolną od wszelkiej skazy z pożądliwości ciała a posiadającą wszystko, co do natury duszy i ciała należy.
  5. Trzymajmy się tedy z dala od potwornych kacerskich mniemań i obłędnych bluźnierstw fałszu! Niechaj one zapadną we własne ciemności! Naszymi mistrzami – to ten hufiec duchów niebieskich, wyśpiewujący chwałę Boga, to ci pasterze przez aniołów oświeceni. Poznawszy dowodnie dwie natury w Panu, oddajmy wraz z nimi cześć tak Słowu, co w Chrystusie stało się człowiekiem, jak człowiekowi, co Chrystusem stał się w Słowie. Jeśli bowiem według wyrażenia Apostoła: „Kto łączy się z Panem, jest z nim „jednym duchem” (1 Kor. 6, 17), o ileż bardziej „Słowo”, co „ciałem się stało” (Jan 1, 14), jest „jednym” Chrystusem? W nim żadna własność jednej z jego natur nie jest obca obydwu razem. Nie potykajmy się tedy, jak o kamień obrazy, o zrządzenie miłosierdzia Bożego, co nas do niewinności i do życia odradza! Widząc w Zbawicielu oczywiste cechy dwojakiej natury, ani o prawdziwości jego ciała nie powątpiewajmy, dlatego że w nim jest majestat Boży, ani o majestacie jego Bóstwa, dlatego że niskość człowieka podziela! Ten sam – ci on jest w postaci Bożej, co przybrał postać sługi. Ten sam w swej wiecznej bezcielesności, co w przyjętym ciele. Ten sam w swej potędze niewzruszalnej, co w naszej słabości podległej cierpieniu. Ten sam nieodłączny na tronie Ojcowskim, co przez występnych na krzyżu przybity. Ten sam zwycięzca śmierci, wstępujący ponad wszystkie wysokości niebios, co pozostający z wszystkim Kościołem „aż do skończenia świata” (Mt. 28, 20). Ten sam wreszcie w tymże ciele, w którym do nieba wstąpił, przyszły sędzia czynów całej ludzkości, co pozwolił niegodziwcom siebie osądzić. By długo się nie rozwodzić, jedno tu wystarczy przytoczyć świadectwo z Ewangelii św. Jana ze słów samego Chrystusa: „Zaprawdę, zaprawdę wam powiadam, że nadchodzi godzina i teraz jest, gdy umarli usłyszą głos Syna Bożego, a ci, którzy usłyszą, ożyją. Albowiem jak Ojciec ma żywot sam w sobie, tak dał i Synowi, aby miał żywot sam w sobie. I dał mu władzę sąd czynić, dlatego, że jest Synem człowieczym” (Jan 5, 25). W jednym tedy zdaniu okazuje, że ten sam jest Synem Bożym, co i Synem człowieczym. Stąd jasna rzecz, jak mamy wierzyć w Chrystusa Pana w jedności osoby: choć jest on Synem Bożym a naszym Stwórcą, to jednak stał się Synem człowieczym, przyjmując ciało, aby, jak mówi Apostoł, móc umrzeć „za występki nasze” (Rzym. 4, 25).
  6. Takie wyznanie wiary, najmilsi, nie ulękło się żadnych sprzeciwów, żadnym nie uległo błędom. Uznajemy bowiem miłosierne zrządzenie Boże od początku obiecane i przedwiecznie przygotowane, samo tylko zdolne rozwiązać ludzkość z więzów niewoli. Uwikłał w nie pierwszego człowieka i całe jego potomstwo podstępny sprawca grzechu i z tego tytułu rościł doń sobie pretensje, że przez grzech pierworodny samo poddało mu się w niewolę. Skoro tedy głównym zbawiennym ratunkiem ludzkości jest to, że Syn Boży raczył zostać Synem człowieczym, że homousios, tzn. współistotny Ojcem 3, stał się zarazem prawdziwym w wiekiem i w ciele podzielał naturę matki, cieszmy się jednym i drugim, ponieważ od obojga nasze zbawienie zawisło. Nie dopuszczamy zgoła rozdziału: widzialnego od niewidzialnego, wcielonego od niecielesnego, cierpiętliwego od niecierpiętliwego, dotykalnego od niedotykalnego, słowem – postaci sługi od postaci Bożej. Choć bowiem jedno trwa odwiecznie, a drugie w czasie wzięło początek, atoli po zespoleniu w jedno nie może być ani rozdzielone, ani mieć końca 4. Wszak wywyższający i wywyższony, okrywający i okryty chwałą tak się zjednoczyli ze sobą, że ani we wszechmocy Chrystusa ani w jego poniżeniu boskie siły bez ludzkich i ludzkie bez boskich nie obchodzą się.
  7. Tak oto wierząc, najmilsi, prawdziwymi chrześcijanami jesteśmy, prawdziwymi Izraelitami, do społeczności synów Bożych prawdziwie przysposobionymi. Wszak i wszyscy owi święci, co żyli w przedchrystusowej epoce, tą wiarą zostali usprawiedliwieni, i przez tę właśnie tajemnicę „ciałem Chrystusa” się stali. Boć i oni oczekiwali powszechnego odkupienia wiernych w nasieniu Abrahamowym, o czym powiada Apostoł: „Obietnice dane zostały Abrahamowi i nasieniu jego”. A Pismo nie mówi: I nasieniom – jakby o wielu, ale jakby o jednym: „I nasieniu twojemu, którym jest Chrystus” (Gal. 3, 16). Dlatego Ewangelista Mateusz, aby dowieść, że obietnica dana Abrahamowi spełniła się w Chrystusie, przebiega po kolei oddzielne urodzenia i wykazuje w ten sposób, w kim było złożone błogosławieństwo dla wszystkich narodów. Podobnie Ewangelista Łukasz przytacza rodowód Chrystusa, ale idąc linią wsteczną, rozpoczyna od urodzenia samego Pana. Chce nas bowiem pouczyć, że i tamte czasy, poprzedzające potop, wiążą się z tą tajemnicą, i wszystkie od początku następujące po sobie ogniwa zmierzają do jednego: do tego, w kim jest zbawienie wszystkich. Nie ma więc wątpliwości! „Nie dano ludziom pod niebem innego imienia, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz. Ap. 4, 12) prócz Chrystusa! 5 On z Ojcem i Duchem Św. – równy Im w Trójcy – żyje i króluje na wieki. Amen.

Footnotes:

1

Porusza tu w tym rozdziale Leon te same błędy przeciw wierze, co w Mowie 28, 4, 5. Por. odnośniki do mowy 28: 191 i nast.

2

Mianowicie błędy Ariusza, Apollinarisa i Nestoriusza na soborach w Nicel (325), Konstantynopolu (381) i Efezie (431).

3

Czyni tu Leon aluzję do nauki Arianów, utrzymujących, że Chrystus był tylko „homoiusios”, nie zaś „homousios” z Ojcem.

4

Por. Mowę 28, 5.

5

Jeden jest Bóg - Stworzyciel świata i jeden jest Odkupiciel ludzi – Chrystus. Wiarą w Odkupiciela żyli ludzie przed Chrystusem (Oczekiwanie Mesjasza u Żydów, podania u innych narodów); i żyją po Chrystusie. Kościół Chrystusowy rozszerza się. „Poza Kościołem Katolickim nie ma zbawienia”. Ale ludzie sprawiedliwi, zachowujący moralne prawo natury i sumiennie obserwujący w dobrej wierze zasady swego wyznania, należą do duszy Kościoła Katolickiego.

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie herezja
2021-01-09

Mowa 29 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 120–124.

  1. Najmilsi! Wielkość i głębia działania Bożego nie mieszczą się zgoła w granicach ludzkiego języka; skłaniają ci one do mówienia, lecz są nie do wysłowienia. W Chrystusie, Synu Bożym, i do boskiej, i do ludzkiej jego natury odnosi się to zapytanie proroka: „Jego zrodzenie – któż je wysłowić zdoła” (Iz. 53, 8). Gdyby nie zasada wiary, że dwie natury złączyły się w jedną osobę, mową nie podobna by tego wyjaśnić. I właśnie dlatego nigdy nie braknie treści do sławienia, że nigdy nie wystarczy bogactwa wymowy. Cieszmy się przeto, że nie możemy wyczerpać słowem tak wielkiej tajemnicy miłosierdzia. A skoro głębi naszego zbawienia nie zdołamy wyjaśnić, wyczuwajmy przynajmniej, jaki pożytek wynika dla nas z tej naszej niemocy. Boć do poznania prawdy najbardziej się zbliża, kto sobie uświadomi, że choćby najwięcej posunął się w rzeczach Bożych, zawsze nowe otwiera się przed nim pole do badania. Kto zaś sądzi zarozumiale, że już osiągnął cel swoich dociekań, nie tylko nie znalazł, czego szukał, ale się potknął w badaniu i upadł. Abyśmy jednak nie zrażali się niemocą własną, wspomagają nas słowa Ewangelii i proroków. Takie rzucają nam one światło i naukę, że to narodzenie Pańskie, przez które „Słowo ciałem się stało” (Jan 1, 14), rzekłbyś już nie rozważamy tylko w duchu jako coś dawno minione, ale patrzymy na nie jak na rzecz dziejącą się obecnie. Nowina zwiastowania przez Anioła Pańskiego pasterzom i pilnującym trzód i nam serce napełnia. I my przewodniczymy owczarni Pańskiej; dlatego owe słowa od Boga pochodzące dźwięczą nam w sercu tak, jakby to w dzisiejszym święcie rozległ się głos: „oto opowiadam wam wesele wielkie, które będzie wszystkiemu ludowi, bo się wam dziś narodził Zbawiciel, który jest Chrystus Pan, w mieście Dawidowym” (Łk. 2, 10). Aby to zapewnienie przez udział wojsk niebieskich było uroczystsze, łączy się z tą nad wszystko wesołą nowiną radość niezliczonych aniołów, jednym chórem cześć Bożą głoszących: „Chwała na wysokości Bogu a na ziemi pokój ludziom dobrej woli” (Łk. 2, 14). Chwałą Bożą tedy jest narodzenie Chrystusa-dziecięcia z dziewiczej matki, a wybawienie przezeń rodzaju ludzkiego to słuszny powód do wysławiania jego sprawcy. Bo i Anioł Gabriel posłany do Najświętszej Maryi Panny zwiastował Jej: „Duch Św. zstąpi na cię, a moc Najwyższego zaćmi tobie. Przeto i to, co się z ciebie narodzi święte, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk. 1, 35). Ziemi zaś dany jest pokój, sprawiający, że ludzie dobrej woli są wolni. Boć za sprawą tego samego Ducha rodzi się Chrystus z żywota nieskażonej Matki, co chrześcijanin z łona Kościoła świętego. Pokój zaś chrześcijanina – to nie odłączać się od woli Bożej i lubować w tym tylko, co Bóg miłuje.
    1. Minęła wprawdzie odwiecznym postanowiona wyrokiem działalność Chrystusa w ciele ziemskim, i całe uniżenie Zbawiciela przeszło na wyżyny chwały Ojca Niebieskiego, „aby na Imię Jezusowe wszelkie kolano klękało w niebie, na ziemi i w podziemiu, i żeby wszelki język wyznawał, że Pan Jezus jest w chwale Boga Ojca” (Filip. 2, 10). Jednak, obchodząc, wybrany pośród wszystkich minionych, dzień narodzin Pańskich, nie przestajemy czcić samego „owocu żywota” zbawczo-brzemiennej Dziewicy, i przyjmujemy nierozłącznie zjednoczenie Słowa i ciała tak w żłóbku, jak na wysokim tronie Ojca. Chociaż bowiem niezmienne Bóstwo w sobie zawierało i wspaniałość i potęgę swoją, nie znaczy to jednak, żeby nie było wszczepione w dziecię dlatego, że niewidoczne było dla wzroku ludzkiego. Już same niezwykłe początki życia „prawdziwego człowieka” dawały poznać, że urodzony będzie Panem i Synem Dawida zarazem. Wszak sam Dawid w proroczym duchu opiewa: „Rzekł Pan Panu memu: Siądź po prawicy mojej” (Ps. 109, 1). Świadectwo to zmieszało, jak podaje Ewangelia (Mt. 22, 41…), zapamiętałych Żydów. Bo kiedy na pytanie Jezusa, czyim synem jest Chrystus, odpowiedzieli „Dawidowym”, zaraz obnażył Pan ich zaślepienie, pytając dalej: „Jakże tedy Dawid w duchu zowie go Panem, mówiąc: Rzekł Pan Panu memu: Siądź po prawicy mojej?” Zamknęliście sobie, o nieszczęśni Żydzi, drogę do poznania! Pozbawiliście się wszelkiego światła prawdy, widząc tylko cielesną naturę! Boga – Syna Bożego – odepchnęliście, oczekując w swoim na fantazji opartym przekonaniu w synu Dawida tylko potomka krwi jego i zakładając nadzieję swoją na człowieku jedynie. Dlatego wyznanie, przynoszące nam zaszczyt, wam nie może dawać pożytku. I my zapytani, czyim synem jest Chrystus, wyznajemy słowy Apostoła: „że stał się wedle ciała potomkiem Dawida” (Rzym. 1, 3); tego samego też dowiadujemy się ze wstępu księgi ewangelicznej: „Księga rodzaju Jezusa Chrystusa, Syna Dawidowego” (Mt. -1, 1). Tym jednak różnimy się od waszej bezbożności, że nie tylko uznajemy w nim człowieka, potomka rodu Dawidowego, ale wierzymy, że Bogiem jest, Bogu Ojcu współwiecznym. I ty, Izraelu, gdybyś chciał zachować godność twą i nie przechodziłbyś lekkim a zaślepionym sercem mimo przepowiedni proroków, odkryłby Izajasz przed tobą prawdę Ewangelii i nie pozostałbyś głuchy na jego słowa natchnione od Boga: „Oto panna w żywocie mieć będzie i porodzi syna, i nazwą imię jego Emanuel, co się wykłada: Bóg z nami” (Mt. 1, 23). Skoro zaś już nie dojrzałeś go we wspaniałym znaczeniu tego Świętego imienia, przynajmniej w słowach Dawida winieneś był go poznać. Tak zaś, gdyś Panem Dawida go nie uznał wbrew świadectwu Nowego i Starego Testamentu nawet że był Synem Dawida, musiałeś zaprzeczyć.
  2. Z niewysłowionej łaski Bożej Kościół wierzących i z wybranych pogan otrzymał to, na co synagoga cieleśnie usposobionych Żydów sobie nie zasłużyła. Wszak mówi Dawid: „Objawił Pan zbawienie swoje, przed oczyma pogan ukazał sprawiedliwość swoją” (Ps. 97, 2). Podobnie przepowiada Izajasz: „Lud, co chodził w ciemności, ujrzał światłość wielką; mieszkającym w krainie śmierci światłość wzeszła” (Iz. 9, 2). I na innym miejscu: „Nie znający cię poganie wzywać cię będą i te narody, które o tobie nie wiedziały, pobiegną do ciebie” (Iz. 55, 5). Radujmy się przeto w dniu naszego zbawienia, bo i nas nowe Przymierze podnosi do dziedzictwa po tym, komu Ojciec przez usta proroka powiedział: „Tyś jest synem moim, jam ciebie dziś zrodził. Żądaj ode mnie, a dam ci narody w dziedzictwo twoje, a w posiadłość twoją krańce ziemi” (Ps. 2, 7). Jakiż to zaszczyt, że miłosierdzie Pańskie uczyniło nas dziećmi swoimi! „Boście nie otrzymali, jak mówi Apostoł, ducha niewoli znowu ku bojaźni, ale otrzymaliście Ducha przybrania za dzieci; przez niego wołamy: „Abba, Ojcze!” (Rzym. 8, 15). Słuszna i sprawiedliwa jest, by te przybrane dzieci spełniały wolę adoptującego Ojca; że zaś Apostoł mówi: „jeśli współcierpimy, abyśmy też byli współuwielbieni” (Rzym. 8, 17), niech one w pokorze Chrystusa biorą żywy udział, skoro mają zostać jego współdziedzicami (Rzym. 8, 18). Niech będzie pochwalony Pan w dzieciństwie swoim! Poczęcie jego i narodziny, jak i wzrastanie na ciele – to nie ujma dla jego Bóstwa! Wszak nasza natura ani dodała cośkolwiek Jego niezmiennej naturze, ani ujęła. Acz „w podobieństwie grzesznego ciała” (Rzym. 8, 3) raczył on przybrać kształt człowieka, jednak w jedności Bóstwa równy jest Ojcu. Z Nim i z Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie Żydzi
2021-01-08

Mowa 28 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 114–120.

  1. Najmilsi! Jeżeli wszystkie objawienia Boże są nam zachętą do „weselenia się w Panu” (Filip. 4, 4), to dzisiaj większą niewątpliwie mamy pobudkę do radości duchowej, gdy tajemnica Narodzenia Pańskiego jaśniej niż w inne dni nam świeci. Uciekając się bowiem znowu do miłosierdzia Bożego – co w tak niewysłowiony sposób ku nam zstąpiło, że Stwórca ludzi raczył stać się człowiekiem – siebie spotykamy w naturze tego, komu w naszej cześć Boską oddajemy. To Bóg, – jednorodzony Syn wiecznego i niezrodzonego Ojca, wiecznotrwały w swej Boskiej postaci, niepodległy zmianom i czasowi, i jednej z Ojcem istoty, – przyjął na się postać sługi bez uszczerbku swej chwały, by nas dźwignąć w swój świat, nie zaś by siebie w naszym pogrążyć. Dlatego nastąpiło takie zjednoczenie obydwu natur, zachowujących swe odrębne własności, że, co Boże, nieodłączne jest w Nim od człowieczeństwa, i co ludzkie, nieoddzielne od Bóstwa.
  2. Obchodząc więc uroczyście narodzenie Zbawiciela Pana, pojmujmy, najmilsi, jak należy, macierzyństwo Najświętszej Panny. Wierzmy, że poczętym w; niej ciału i duszy ani na moment nie brakowało mocy Słowa: nie wyobrażajmy sobie jakoby naprzód została uformowana i ożywiona świątynia ciała Chrystusa, a dopiero potem wprowadził się do niej i objął ją w posiadanie Boski mieszkaniec 1. Natomiast wierzmy, że przez Niego właśnie i w Nim „nowy człowiek” wziął swój początek, tak że w jednym Bożo-Człowieczym Synu była i boska natura – bez matki, i ludzka – bez ojca. Boć to dziewica, płodna za sprawą Ducha Św. i nieskażona, wydała na świat zarazem potomka rodu swojego i Stwórcę swego szczepu. Stąd to pytanie, zapisane przez Ewangelistę a postawione Żydom przez tegoż Pana, czyim był synem podług znanego im świadectwa Pisma św. A kiedy odpowiedzieli, że miał przyjść z nasienia Dawidowego, pytał następnie: „Jakoż tedy Dawid w duchu zowie go Panem, mówiąc: Rzekł Pan Panu memu: Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjacioły twoje podnóżkiem nóg twoich?” (Mt. 22, 41). Nie mogli Żydzi dać odpowiedzi na to pytanie, ponieważ nie zrozumieli, że w tym samym Chrystusie przepowiedziany był i potomek Dawidów i Syn Boży zarazem.
  3. A Syn Boży przywdziewając na się postać sługi, ani nie obawiał się pomniejszenia swej chwały, ani nie potrzebował jej powiększenia. Mocą boską wyłącznie mógł w łaskawości swojej odkupić człowieka, stworzonego na obraz Boży (Rodz. 1, 26), i wyzwolić go z jarzma okrutnego władcy. Ponieważ jednak szatan nie siłą uderzył w pierwszego człowieka, tak żeby go przemocą i bez jego zgody przeciągnął na swoją stronę, należało dobrowolnie spełniony grzech i wrogi zamysł również tak zburzyć, żeby stosując łaskę nie uchybić wymaganiom sprawiedliwości. Zepsucie obejmowało cały rodzaj ludzki. Wobec tego dla przyjścia z pomocą pokonanym zachował Bóg w tajemnych planach swoich jeden środek: narodziny któregoś z synów Adama, wolnego od grzechu pierworodnego i niewinnego, aby on i przykładem i zasługą innym pomagał. Że zaś takie narodziny nie mogły nastąpić w naturalnym biegu rzeczy i zepsuty korzeń nie mógł wydać innego nasienia niż takie, o jakim Pismo św. mówi: „któż może czystym uczynić tego, co się począł z nasienia nieczystego? Izali nie ty, który sam jesteś?” (Hiob 14, 4), przeto Pan Dawida stał się synem Dawida. Z owocu obiecanej odrośli wyrósł potomek bez zmazy (Iz. 11, 1), tak że przez jedno poczęcie i urodzenie przyszedł na świat Pan nasz Jezus Chrystus, z prawdziwym Bóstwem dla zdziałania cudów i z prawdziwym człowieczeństwem dla podjęcia cierpień.
  4. Wiara przeto katolicka, najmilsi, niechaj odrzuca błędy i ujadania heretyków. Uwiedzeni próżnością mądrości świeckiej odstąpili oni od prawdy ewangelii; niezdolni do zrozumienia tajemnicy Wcielenia Słowa, źródło światła obrócili w przedmiot swego zaślepienia. Przebiegając wszystkie błędne co do wiary opinie, posuwające się aż do zaprzeczenia Ducha Św. 2, widzimy, że nikt prawie nie zszedł na bezdroża inaczej jak nie uznając dwóch natur w jednej osobie Chrystusa. Boć jedni przypisywali Panu tylko człowieczeństwo 3 inni tylko bóstwo 4. Jedni twierdzili wprawdzie, że jest prawdziwym Bogiem, ale że ciało miał pozorne 5. Inni wyznawali, że przyjął na się prawdziwe ciało, ale za to, że nie miał natury Boga Ojca; przypisując zaś jego bóstwu to, co do ludzkiej jego natury należało, wyobrażali sobie większego i mniejszego boga 6, jak gdyby możliwe było stopniowanie w prawdziwym Bóstwie; a przecież co mniejsze jest od Boga, nie jest Bogiem. Inni znowu rozumiejąc, że nie ma różnicy w Ojcu i Synu, ale nie mogąc inaczej pojąć w nich jedności bóstwa jak w jedności osoby, twierdzili, że Ojciec i Syn to zupełnie to samo; że więc narodziny i karmienie, mękę i śmierć, złożenie do grobu i zmartwychwstanie należy odnieść do Ojca, jak gdyby On w tym wszystkim spełnił zadanie i człowieka, i Słowa 7. Byli i tacy, co mniemali, iż Pan Jezus nie miał takiego ciała, jak my, jeno że ono wzięte było z wyższych i subtelniejszych jakichś substancji 8. Byli i tacy, którym się zdawało, że w ciele Chrystusa nie było duszy, lecz że jej zadanie spełniało samo bóstwo Słowa. A nawet w swym nierozumie tak daleko zabrnęli, że wprawdzie wyznawali duszę w Panu, mówili jednak, że pozbawiona była rozumu a wystarczało człowiekowi samo bóstwo do wszystkich czynności rozumnych 9. Ci sami wreszcie ważyli się utrzymywać, że jakaś cząstka Słowa zamieniła się w ciało, tak że w różnorodnym i wielorakim wykładzie tego samego dogmatu nie tylko natura ciała i duszy, lecz i samego Słowa istota się gubiła.
  5. Istnieje też wiele innych dziwolągów fałszu. Nie chcę ich wyliczaniem obciążać uszu waszych. Po tym krótkim jednak przeglądzie różnych bezbożności, tak sobie bliskich i pokrewnych wielorakimi bluźnierstwami, przed dwiema zwłaszcza herezjami przestrzegam waszą gorliwą pobożność: jedna z nich za sprawą Nestoriusza 10 dość dawno już – nie bezkarnie – próbowała podnieść głowę; druga również zgubna i potępienia godna, świeżo wybuchła pod Eutychesa przewodem. Pierwszy z nich ważył się głosić, że Najświętsza Maryja Panna jest matką tylko człowieka, że więc nie potrzeba wierzyć, żeby w jej poczęciu i urodzeniu nastąpiło zjednoczenie Słową i ciała, ponieważ Syn Boży nie stał się sam synem człowieczym, lecz tylko złączył się z już stworzonym człowiekiem 11. Takich twierdzeń ucho katolickie ścierpieć nie mogło; na prawdzie Ewangelii urobione wie niezachwianie, że nie byłoby dla ludzi nadziei zbawienia, gdyby tenże nie był Synem Dziewicy co Stworzycielem matki. Drugi 12, bezbożny szerzyciel niedawno powstałego świętokradztwa, wyznawał wprawdzie zjednoczenie dwóch natur w Chrystusie, twierdził jednak, że już skutkiem tego zjednoczenia z dwóch natur jedna tylko mogła pozostać, druga musiała przestać istnieć, już to dając się wchłonąć, już to odłączyć od pierwszej. Ale poglądy te tak są przeciwne zdrowej wierze, że nie podobna ich przyjąć bez zatraty samego chrześcijaństwa. Boć gdyby Wcielenie Słowa było takim zjednoczeniem boskiej i ludzkiej natury, że przez samo to złączenie, co było dwulite, stałoby się jednolite, to z łona Dziewicy samo tylko Bóstwo narodziłoby się i dla pozoru, zwodniczo poddałoby się karmieniu i wzrostowi. Wtedy – pominąwszy inne zmienności, jakim my ludzie podlegamy – tylko boska natura zostałaby ukrzyżowana, tylko boska natura umarłaby, tylko boska natura byłaby złożona do grobu. Stąd – aby już w ten sposób wierzącym wszelką podciąć nadzieję na zmartwychwstanie – ani Chrystus nie byłby „pierworodnym z ludzi” (Kol. 1, 18), boć nie istniałby, kto miał być wskrzeszonym, skoro nie istniał, kto mógł być zabitym.
  6. Wy, najmilsi, strzeżcie serc waszych przed trucizną takich kłamstw przez szatana natchnionych. Wiedząc zaś, że wieczne Bóstwo Syna nie mogło podlegać u Ojca powiększeniu, zauważcie zarazem roztropnie, że do tejże natury, której w Adamie powiedziano: „ziemia jesteś i w ziemię się obrócisz” (Rodz. 3, 19, LXX), w Chrystusie odnoszą się słowa: „siądź po prawicy mojej” (Ps. 109, 1). W naturze boskiej, równej w Chrystusie i Ojcu, nigdy Jednorodzony nie ustępował Rodzicowi co do chwały. Nie czasowo tylko podziela z Ojcem chwałę, ale „Siedzi (wiecznie) na prawicy Ojca”, a powiedziano o niej w księdze Wyjścia: „prawica twoja, Panie, uwielbiona jest w mocy” (Wyj. 15, 6), i u Izajasza: „Panie, kto uwierzył słuchowi naszemu a ramię Pańskie komu jest odkryte?” (Iz. 53, 1). Człowiek tedy wzięty na Syna Bożego tak już od chwili poczęcia cielesnego został włączony w jedną osobę Chrystusa, że ani bez Bóstwa nie został poczęty, ani bez Bóstwa narodzony, ani bez Bóstwa karmiony. Ten sam, gdy czynił cuda, ten sam, gdy zniewag doznawał; na skutek ludzkiej słabości mógł dać się ukrzyżować, umrzeć i być pogrzebanym; na skutek boskiej mocy trzeciego dnia zmartwychwstania, wstąpił na niebiosa, siedzi na prawicy Boga Ojca; w ludzkiej też naturze otrzymał od Ojca, co w naturze Boskiej także sam udzielił.
  7. Rozważając te sprawy pobożnym sercem, miejcie, najmilsi, w pamięci napomnienie Apostoła zwrócone do wszystkich: „patrzcie, by kto was nie oszukał przez filozofię i próżne omamienie według tradycji ludzkiej a nie według Chrystusa; gdyż w nim mieszka wszystka pełność Bóstwa cieleśnie i jesteście w nim napełnieni” (Kol. 2, 8). Nie powiedział Apostoł (że mieszka w nim pełność Bóstwa) „duchowo”, jeno „cieleśnie”, abyśmy rozumieli, że była tam prawdziwa substancja ciała, gdzie pełnia Bóstwa zamieszkała cieleśnie. Bóstwo to napełnia oczywiście i cały Kościół, spojony z głową i będący „ciałem” (Ef. 1, 23) Chrystusa, Boga, żyjącego i królującego z Ojcem i Duchem Św. na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Słowa te nawiązuje Leon do nauki Apolinarystów, utrzymujących, że Chrystus przyjął ożywione ciało ludzkie, ale rozum i ducha ludzkiego zastępowało w nim Bóstwo.

2

Mowa tu o tzw. duchoburcach (pneumatomachach) i macedonianach, odmawiających bóstwa Duchowi Św. Potępił ich sobór Konstantynopolski I (381). Por. Ks. J. Umiński, H. K. str. 174.

3

Do takich należał np. Cerynt, gnostyk, współczesny św. Janowi Ewangeliście, Teogot Starszy w 2 w. Artemon w 3 w. Por. z tym naukę Nestoriusza; mówi o niej Leon w następ. rozdz. tejże mowy.

4

Przedstawiciele tzw. modalistycznego monarchizmu, uznaający w nazwach: Ojciec i Syn, tylko różne odmiany i sposoby objawiania się Boga, nie zaś odrębne osoby Trójcy Św. Głównie Sabeliusz w 3 w. Por. z tym naukę Eutychesa w nast. rozdz. tejże mowy.

5

Tzw. dokeci, np. Szymon Mag i in.

6

Jest tutaj mowa o arianach. Nie uznając, żeby Syn był równy Ojcu, ale podnosząc jego podobieństwo do Boga, rozróżniali dwóch Bogów, niestworzonego i stworzonego.

7

Tak uczyli tzw. patrypasjanie, Prakseasz i Noet w 2 w. poeta Komodian w 3 w.

8

Tak twierdził gnostyk Walentinos w 2 w. Por. Mowa 30, 2.

9

Tak Apollinaris. Por. Mowa 24, 5.

10

Por. Wstęp. § 2, c. pod koniec.

11

Herezję Nestoriusza, zwalczaną głównie przez św. Cyryla, potępił sobór w Efezie (431).

12

Por. Wstęp. § 2, c. pod koniec.

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie Maryja herezja
2021-01-07

Mowa 27 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 108–114.

  1. Najmilsi! Dzisiejszą uroczystość ten obchodzi prawdziwie i pobożnie, kto ani o Wcieleniu Pana nie fałszywego, ani o Jego Bóstwie nic niegodnego nie myśli. Zaprzeczać w Nim bowiem już to prawdziwości naszej natury, już to równej chwały z Ojcem, jest złem jednakowo niebezpiecznym. Gdy więc przystępujemy do głębszego rozważania tajemnicy narodzin Chrystusa, niech się rozwieje mgła świeckich dociekań1, a dym ziemskiej mądrości nie przesłania nam oczu oświeconych wiarą. Na Bożej powadze opieramy wiarę naszą, od Boga jest nauka, za którą idziemy. Boć czy nastawimy ucha na świadectwa Zakonu i przepowiednie proroków, czy na donośny zew Ewangelii, prawda ozwie się jednym tonem; uderzył weń Jan Apostoł 2, Duchem Świętym natchniony: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było słowo. To było na początku u Boga. Wszystko się przez nie stało, a bez niego nic się nie stało” (Jan 1, 1). Prawdą jest również, co tenże głosiciel dodał: „Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami; i widzieliśmy chwałę jego, chwałę jako jednorodzonego od Ojca” (Jan 1, 14). W obydwu tedy naturach jest ten sam Syn Boży; On to przyjmuje, co nasze, a nie wyzbywa się tego, co doń należy. Jako człowiek odnawia człowieka, a w sobie niezmiennym pozostaje. Bóstwo, wspólne Jemu i Ojcu, nie ponosi uszczerbku swej wszechmocy, a postać sługi nie nadwyręża natury Bożej. Wprawdzie najwyższa i wieczna Istota zniża się, aby zbawić rodzaj ludzki, i nas podnosi na wyżyny swej chwały, sama jednak nie przestaje być, czym była. Skoro tedy Jednorodzony Syn Boży wyznaje o sobie, że mniejszy pa wrodzony (Jan 14, 28), chociaż i równym Go sobie nazywa (Jan 10, 30), to uwydatnia w ten sposób prawdziwość dwóch natur w sobie: nierównością dowodzi ludzkiej, równością stwierdza boską.
  2. Majestatowi więc Syna Bożego narodziny w ciele nic nie odjęły i nic nie dodały, ponieważ niezmienna istota nie mogła ani zmniejszyć się, ani zwiększyć. Boć że „Słowo ciałem się stało” (Jan 1, 14), nie znaczy to, żeby boska natura zmieniła się w ciało, jeno że słowo przyjęło ciało w jedność swej osoby. Oczywiście ciało oznacza tutaj człowieka. Z nim wespół Syn Boży, przedwiecznie zrodzony z istoty Ojca, za sprawą Ducha Św. począł się w dziewiczym (przedtem i potem) łonie, i narodził docześnie spod serca przeczystej matki. Nie moglibyśmy inaczej wyzwolić się z więzów śmierci wiecznej, gdyby wszechmocny u siebie nie stał się u nas maluczkim. Prawdziwym człowiekiem rodząc się, i nie przestając przez to być prawdziwym Bogiem, Pan nasz Jezus Chrystus w sobie dał początek nowemu stworzeniu; w typie swoich narodzin nowy duchem typ ludzkości powołał do życia; aby zniszczyć skażenie cielesne narodzin sam stał się bezgrzeszną zarodzią nowego życia i źródłem odrodzenia dla tych, o których powiedziano, że „nie ze krwi, ani z woli ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili” (Jan 1, 13). Czyjże rozum zdoła pojąć tę tajemnicę, jakiż język wypowiedzieć tę łaskę? Co było grzeszne, powraca do stanu niewinności, co się zestarzało, święci nową młodość. Obcy stają się dziećmi adoptowanymi, przybysze wchodzą w prawa dziedziczenia. Z bezbożnych powstają sprawiedliwi, z drapieżnych łagodni, z niewstrzemięźliwych czyści, z przyziemnych niebiescy. Czemu przypisać tę zmianę, jeśli nie prawicy Najwyższego? Wszak Syn Boży po to przyszedł na świat, „aby zniweczył dzieła diabelskie” (1 Jan 3, 8) i tak wszczepił siebie w nas i nas w siebie, że zstąpienie Boga w świat ludzki stało się wyniesieniem człowieka w świat Boży.
  3. Przy takim, niewysłowienie wielkim miłosierdziu Bożym względem nas, chrześcijanie pilnie baczyć winni, aby nie dali się na nowo złowić w sidła szatańskie i uwikłać w porzucone błędy. Nie zaprzestaje bowiem stary wróg, „przedzierzgający się w anioła światłości” (2 Kor. 11, 14), zastawiać wszędzie sideł błędu i wszelkim sposobem podkopywać wiarę w ludziach. Wie on dobrze, w kim można rozpalić żądzę chciwości a kogo ponętą łakomstwa kusić, w kim chuć nieczystą rozniecić, a komu jad nienawiści zaszczepić; wie dobrze, kogo zgryzotą wyprowadzić z równowagi, kogo radością zmylić, kogo lękiem przygnębić, kogo uwieść pochlebstwem uwielbienia. Liczy się z tym, węszy i śledzi, jakie kto ma przyzwyczajenia, jakie troski, jakie przywiązania. I tam stara się uderzyć, gdzie najbardziej kogoś widzi zaprzątniętym. A ma do swoich sztuczek dość podatnych narzędzi i mocniej zobowiązanych; ich sprytem i językiem posługuje się, aby innych wyprowadzić w pole. Przez nich to odbywają się zażegnywania chorób, wróżenia przyszłości, zamawiania duchów, wypędzania upiorów. Przyłączają się zaś do nich ci 3, co plotą, jakoby cały bieg życia ludzkiego zawisł od wpływu gwiazd, i do nieubłaganego losu sprowadzają to, co od Boskiej albo naszej zależy woli. A jednak, mnożąc bałamutne szkodnictwo, obiecują, że można los zmienić, byleby się uciekać w pokorze do gwiazd nieprzyjaznych. Gmach tedy ich niecnych kłamstw tak czy owak runie: boć jeśli ich wróżby nie ostają się, skąd obawa przed fatalizmem, jeśli zaś ostają, po co czcić gwiazdy?
  4. W dziedzinie tego rodzaju praktyk inny jeszcze powstaje zabobon. Polega on na tym, że pewne ciemne jednostki o dnia świcie oddają cześć wschodzącemu słońcu z miejsc wzniesionych. Co gorsza, nawet niektórzy chrześcijanie uważają taką praktykę za zgodną z naszą religią. Kiedy udają się do bazyliki św. Piotra Apostoła 4, poświęconej li tylko Bogu żywemu i prawdziwemu, minąwszy schody, wiodące na wyższy taras, zwracają się twarzą do wschodzącego słońca, schylają głowę i oddają pokłon jego płomiennej tarczy. Że to się zdarza – częścią z karygodnej niewiedzy, częścią jako objaw ducha pogańskiego – bardzo nas to martwi i boli. Chociażby bowiem ktoś przypadkiem nie tyle światłu, co stworzeniem jest, ile raczej Stwórcy pięknego światła oddawał hołd, to jednak nawet pozoru tego rodzaju czci nie wolno stwarzać. Bo czyż nie odezwie i nie utwierdzi się pozostałość starego zabobonu w duszy człowieka, co porzucił kult bogów, gdy ten pozorny obyczaj spotka wśród naszych i będzie widział, że wspólny on jest i chrześcijanom, i niewiernym?
  5. Potępić zatem i usunąć trzeba tę przewrotność z obyczajów ludzi wierzących. Czci Bogu jedynie należnej nie wolno mieszać z praktykami tych, którzy ją stworzeniom oddają. Wszak Pismo św. mówi: „Panu Bogu twemu kłaniać się będziesz i jemu samemu służyć będziesz” (Mt. 4, 10). Błogosławiony zaś Hiob, „ów mąż bez skargi”, jak go Pan nazywa, i „odstępujący od złego” (Hiob 1, 8) powiada: „Czyż poglądałem na słońce, gdy świeciło, i księżyc jasno idący? Czyż radowało się w tajemności serce moje i całowałem rękę moją usty mymi 5, co byłoby nieprawością największą i zaprzeczaniem przeciw Bogu najwyższemu?” (Hiob. 31, 26). Cóż to jest słońce, co księżyc? Składowe części widzialnego stworzenia tylko i świecące ciała niebieskie. Jedno z nich większym, drugie mniejszym świeci blaskiem. Boć jak różnią się dni od nocy, tak różne własności nadał Stwórca światłom niebieskim. A nawet już przed ich utworzeniem były dni bez światła słonecznego i noce bez poświaty księżycowej 6. Ku pożytkowi jednak człowieka, przed jego stworzeniem światła te tak były założone, żeby istota rozumna (człowiek) nie myliłą się ani w odróżnieniu miesięcy, ani w biegu lat, ani w rachubie okresów czasu. Przy różnicy niejednakowo długich pór roku i różnych wschodach widzialnych znaków, słońce miało zamykać rok, księżyc zaś rozpoczynać miesiące. Dlatego, jak czytamy w Piśmie św., rzekł Bóg dnia czwartego: „Niech się staną światła na utwierdzeniu nieba, a niech dzielą dzień od nocy. I niech będą na znaki, i czasy, i dni, i lata; aby świeciły na utwierdzeniu nieba, a oświecały ziemię” (Rodz. 1, 14).
  6. Ocknij się, człowiecze, i poznaj godność swej natury! Pomnij, żeś stworzony na obraz Boży, w Adamie wprawdzie zepsuty, ale w Chrystusie naprawiony! Widzialnymi stworzeniami posługuj się tak, jak należy, jak posługujesz się ziemią i morzem, niebem i powietrzem, źródłami i rzekami! Za wszystko, co w nich piękne i podziwu godne, chwal i wysławiaj ich Stwórcę! Nie bądź niewolnikiem tego światła, którym rozkoszuje się ptactwo i węże, zwierzęta dzikie i swojskie, owady i robaczki! Światłu ciał niebieskich pozwalaj oddziaływać na zmysły, natomiast całą duszą spragnioną wchłaniaj w siebie owo światło prawdziwe, co „oświeca wszelkiego człowieka na ten świat przychodzącego” (Jan 1, 9), światło, o którym mówi prorok: „przystąpcie do niego, a oświecajcie się; a oblicza wasze nie będą zawstydzone” (Ps. 33, 6). Boć jeśli świątynią Boga jesteśmy i mieszka w nas Duch Boży (1 Kor. 3, 16), większym jest to, co każdy wierny ma w sobie, niż co podziwia na niebie. Nie znaczy to, najmilsi, żebyśmy wam głosili lub doradzali jakąś pogardę dla dzieł Bożych, albo też kazali dopatrywać się w tym, co dobry Bóg stworzył, czegoś co waszej wierze miałoby szkodzić. Nie. Posługujcie się jednak wszelkim stworzeniem i całym pięknem tego świata tak, jak tego rozum i umiarkowanie wymaga! Boć według słów Apostoła te „rzeczy, które widzimy, są doczesne, a których nie widzimy, są wieczne” (2 Kor. 4, 18). Żeśmy zaś urodzeni do obecnych (warunków bytowania), do przyszłych zaś odrodzeni, nie przywiązujmy się do ziemskich dóbr, jeno do wiecznych zmierzajmy! Wpatrujmy się pilnie w tajemnicę Narodzenia Pańskiego; z niej bowiem widać, co łaska Boża naturze ludzkiej przydała i co naszą również stanowi nadzieję. Słuchajmy, co mówi o tym Apostoł: „Albowiemeście umarli, i żywot wasz skryty jest z Chrystusem w Bogu 7. Gdy się Chrystus, żywot wasz, okaże, tedy i wy z nim okażecie się w chwale” (Kol. 3, 3), z nim, który żyje i króluje z Ojcem i Duchem Świętym przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Ma tutaj Leon na myśli współczesne sobie herezje.

2

Steeger za Feltonem dopatruje się w wyrażeniu „intonuit” „uderzył w ton” aluzji do „Boanerges” „Synowie gromu”, przydomku, dawanego braciom apostołom, św. Janowi i św. Jakubowi. (L. d. G. S. S., str. 116, dop. 1).

3

Tak nauczali manichejczycy i pryscylianie. Naukę pryscylianów o czci gwiazd zwalcza Leon w liście do bpa Turribiusza (Ep. 15, 11).

4

Stara bazylika zbudowana była za Konstantyna W. na prośbę papieża Sylwestra I (314–385).

5

Łacińskie słowo „adorare” (ad os) oznacza przyłożenie ręki do ust na znak pocałunku, pozdrowienia i oddania czci. Hiob w przytoczonym tekście wzdraga się przeciwko oddawaniu czci ciałom niebieskim.

6

Podług kosmogonii Mojżeszowej – Rodz. 1, 5. – dzień i noc stworzył Bóg pierwszego dnia, słońce zaś i księżyc czwartego.

7

Sens przytoczonych słów z listu do Kollossan jest taki: Sami z siebie życia nie posiadacie, zwłaszcza życia nadprzyrodzonego. Źródło życia jest w Bogu. Czerpać je możecie z Chrystusa, Boga-Człowieka. W Nim utajona jest dla was pełnia życia. Gdy więc okaże się, że Chrystus jest naprawdę waszym życiem już tutaj na ziemi, to będziecie też uczestniczyć w Jego chwalebnym życiu w niebie.

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie
2021-01-05

Mowa 26 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 101–107.

  1. Najmilsi! We wszystkie wprawdzie dnie i pory roku wierni w rozmyślaniach o tajemnicach boskich spotykają wcielenie Pana i Zbawiciela naszego z Matki Dziewicy; człowiek, wznosząc się do wyznawania Stwórcy, czy to w kornym błaganiu, czy w gorącym dziękczynieniu, czy w składaniu ofiary, niczego częściej i z większą ufnością nie rozważa w duchu, jak to, że Bóg, Syn Boży, zrodzony z Ojca sobie współwiecznego, narodził się także jako człowiek. Żaden jednak dzień nie kładzie nam tak na serce tych czcigodnych narodzin na niebie i ziemi, jak dzisiejszy. Dzień, nowym blaskiem światła słonecznego rozjaśniony 1, także i zmysłom naszym daje odczuć jasność tej przedziwnej tajemnicy. Rozmowa bowiem zdumionej Maryi z Aniołem Gabrielem i z Ducha Świętego poczęcie, nie mniej cudowne w obietnicy jak i w wierze w ono, nie tylko odżywają w pamięci, ale rzekłbyś, na nowo stają przed oczyma naszymi. Dzisiaj to Stwórcę świata wydało na świat łono dziewicy; dziś rodzic wszystkiego, co żyje, stał się synem własnego stworzenia. Dzisiaj Słowo Boże ukazało się ciałem przyodziane, istota, ludzkim wzrokiem nigdy nie dostrzegalna, poczęła być nawet dla ludzkich rąk dostępna. Dzisiaj pastuszkowie poznali z głosów anielskich, że przyszedł na świat Zbawiciel w rzeczywistym ciele i duszy naszej; dziś przewodnikom trzód Pańskich wydane zostało hasło, głoszące światu dobrą nowinę, tak że i my z hufcami wojska niebieskiego wołamy: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli” (Łk. 2, 14).
  2. Chociaż tedy dziecięctwo, którym majestat Syna Bożego nie wzgardził, przeszło z biegiem lat w pełną dojrzałość męża, chociaż wraz z dokonaną Męką i triumfem Zmartwychwstania minęło przyjęte dla nas uniżenie, dzisiejsza jednak uroczystość odnawia święte wcielenie Jezusa z Matki-Dziewicy. Kiedy czcimy narodzenie Zbawiciela, obchodzimy początek naszego życia własnego. Z narodzenia bowiem Chrystusa powstaje ród chrześcijan; urodziny „/głowy/” są też urodzinami „/ciała/”. Wprawdzie powołanie każdego następuje w swojej kolei, i synom Kościoła w różnych czasach i epokach żyć przypada, wszyscy jednak wierni – jacy żyli, żyją i żyć będą – jak z Chrystusem w jego męce ukrzyżowani, w zmartwychwstaniu wskrzeszeni, we wniebowstąpieniu na prawicy Ojca umieszczeni, tak też z Nim wespół w tych narodzinach zrodzeni zostają. Ktokolwiek bowiem z wiernych w jakiejkolwiek części świata odrodzi się w Chrystusie, przemienia się w nowego człowieka na skutek przecięcia starej linii pierworodnej i nie tyle już potomkiem swego ojca cielesnego, co odroślą jest samego Zbawiciela; on właśnie dlatego stał się synem człowieczym, abyśmy mogli zostać synami bożymi. Gdyby bowiem On nie zstąpił do nas w tym uniżeniu, nikt nie zdołałby wznieść się do Niego przez jakąkolwiek swoją zasługę. Niechaj tu mądrość ludzka nie zaślepia serc powołanych. Jakże człowiek, mający wkrótce w ziemię się obrócić, może przeciwstawiać pył swych ziemskich myśli wielkości łaski Bożej! Spełniło się w zakresie wieków, co przedwiecznie postanowiono. Abraham stał się ojcem wszystkich narodów. W nasieniu jego świat otrzymał błogosławieństwo (Rodz. 22, 18; Ap. 3, 25; Gal. 3, 16), aby nie tylko ci byli Izraelem, których ciało i krew zrodziła (Rzym. 9, 8), ale by wszyscy adoptowani weszli w posiadanie dziedzictwa, przygotowanego dla synów wiary. Nie zagłuszą nas krzykliwe bluźnierstwa pustych wątpliwości, skutków dzieła Bożego nie udaremni mędrkowanie ludzkie. My z Abrahamem w Bogu ufność naszą pokładamy; wiara niezachwiana daje nam pewność, że co Pan przyrzekł, mocen jest też wypełnić (Rzym. 4, 20).
  3. Zbawiciel tedy, najmilsi, rodzi się nie z nasienia ciała, jeno z Ducha Św. aby go nie obejmował wyrok potępienia za grzech pierworodny. Stąd wielkość użyczonego daru wymaga od nas czci odpowiedniej jego wspaniałości. Boć, jak powiada Apostoł, „nie wzięliśmy ducha tego świata, ale ducha, który jest z Boga, abyśmy wiedzieli, co nam od Boga jest darowane” (1 Kor. 2, 12). Wtedy więc czcimy Go pobożnie, gdy oddajemy Mu w ofierze to, co On nam darował. A cóż bardziej odpowiedniego dla uczczenia dzisiejszego święta moglibyśmy wydobyć ze skarbca hojności Pańskiej, niż pokój. pierwszy dar, ogłoszony przez chór anielski przy narodzeniu Pana? (Łk. 2, 14). Pokój to rodzi synów Bożych, żywi miłość, stwarza jedność; on odpocznieniem świętych, zaciszem wieczności; jego osobliwym działaniem i szczególnym dobrodziejstwem jest, że odrywa ludzi od świata, a łączy z Bogiem. Dlatego zagrzewa nas Apostoł do zdobywania tego dobra, gdy mówi: „Będąc tedy z wiary usprawiedliwieni, miejmy pokój z Bogiem” (Rzym. 5, 1). W tym krótkim powiedzeniu zawiera się działanie wszystkich prawie przykazań; boć gdzie prawdziwy pokój mieszka, nie zabraknie tam żadnej cnoty. „Mieć pokój z Bogiem” cóż to oznacza? „Chcieć”, co On „nakazuje” i „nie chcieć”, czego On „zabrania”. Boć jeśli przyjaźń wśród ludzi wymaga zgodności usposobień i dążeń 2, a różnorodność charakterów nigdy do trwałej zgody nie prowadzi, w jakiż sposób Bożego zazna pokoju, komu podoba się, co Bogu się nie podoba, kto się lubuje w rzeczach, o których wie, że Boga obrażają? Nie Bożych synów takie usposobienie jest oznaką i nie taka mądrość właściwa jest adoptowanemu szlachectwu. Rodzaj wybrany i królewski (1 Piotr 2, 9) winien postępować odpowiednio do godności, nabytej z odrodzenia. Niechaj miłuje, co Ojciec miłuje, i nigdy nie będzie ze Stwórcą swym w niezgodzie, aby Pan znowu nie musiał powiedzieć: „Zrodziłem syny 3 i wywyższyłem, a oni mię wzgardzili. Poznał wół Pana swego i osieł żłób Pana swego; a Izrael mię nie poznał i lud nie zrozumiał” (Iz. 1, 2).
  4. Że Bóg nazywa człowieka synem, a człowiekowi wolno mówić doń Ojcze, niepojęty to dar i łaska nad łaskami. Z tych nazw widać, jaką powinna być nasza miłość, aby odpowiadała wielkości zaszczytu. Boć jeśli w pochodzeniu z krwi i ziemskiej paranteli występki i złe prowadzenie się rzucają cień na dzieci sławnych rodziców, a świetność przodków tylko zawstydza niegodne potomstwo, to cóż będzie z tymi, co dla miłości świata nie lękają się wyrzec Chrystusowego rodu? Jeśli natomiast rośnie stąd chwała ludzka, gdy zacność ojców w potomstwie nowym zaświeci blaskiem, o ileż bardziej chwalebna jest, gdy dzieci Boże stają się odbiciem obrazu Stwórcy i okazują życiem, od jakiego pochodzą Ojca. Wszak mówi Pan: „Tak niechaj świeci światłość wasza przed ludźmi, aby widzieli uczynki wasze dobre i chwalili Ojca waszego, który jest w niebiesiech” (Mt. 5, 16).

    Wiemy wprawdzie, że, według słów Jana Apostoła, „Świat wszystek we złem leży” (1 Jan 5, 19), że wskutek zasadzek diabła i aniołów jego mnóstwo pokus do tego prowadzi, aby człowieka, do nieba dążącego, już to przeciwnościami odstraszyć, już to zepsuć powodzeniem; „większy jest jednak ten, co w nas jest, niż który przeciw nam jest* (1 Jan 4, 4); żyjących w zgodzie z Bogiem i mówiących sercem całym: „bądź wola Twoja”! (Mt. 6, 10) żadne walki nie zdołają przemóc, ani żadne starcia im zaszkodzić. Jeśli bowiem w spowiedziach naszych oskarżamy sami siebie i odmawiamy zezwolenia naszym pożądliwościom ciała, to wprawdzie ściągamy na siebie nieprzyjaźń ojca grzechu, ale natomiast umacniamy w służbie łaski Bożej ów pokój Boży, którego nie nam nie odejmie. W ten sposób nie tylko poddani jesteśmy w posłuszeństwo Królowi naszemu, ale też sami dobrowolnie z nim współdziałamy. Gdy, jednej z nim będąc myśli, chcemy, czego On chce, a odrzucamy, co On potępia, wtedy On sam stacza za nas wszelkie walki; kto dał nam „chcieć”, da nam także „móc”, abyśmy współpracowali z nim i mogli radośnie z wiarą powtarzać słowa proroka: „Pan oświecenie moje i zbawienie moje, kogóż się będę bał? Pan obrońca żywota mego, kogóż się będę lękał?” (Ps. 26, 1).

  5. Ci przeto, „którzy nie ze krwi, ani z woli ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili” (Jan 1, 13), niech ofiarują Ojcu swemu zgodę dzieci czyniących pokój! Wszyscy uczestnicy Synostwa Bożego niech współdziałają z Pierworodnym nowego stworzenia, jak on przyszedł na świat czynić nie swoją, ale wolę tego, który go posłał (Jan 4, 34). Boć dobry Ojciec przysposobił na syny swoje nie kłótliwe i różnorodne żywioły, ale jednako czujące i jednako miłujące. Na jeden obraz przekształceni 4 jedną winni mieć duszę. Narodziny Pana są narodzinami pokoju. Boć tak mówi Apostoł: „On jest pokojem naszym, który oboje jednym uczynił” 5 (Ef. 2, 14). Z Żydów, czy z pogan „przezeń mamy przystęp obaj w jednym duchu do Ojca” (Ef. 2, 18). On to w dobrowolnie obrany i naprzód oznaczony przeddzień Męki swojej tą zwłaszcza nauką natchnął uczniów swoich, mówiąc im: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam” (Jan 14, 27). Abyś zaś w tym ogólnym określeniu istota tego pokoju nie pozostawała niejasną, dodał: „Nie jako dawa świat, ja wam daję” (Jan 14, 27). Boć i na świecie – powiedział przez to – istnieją przyjaźni, ale łączące ludzi niejednokrotnie przewrotną miłością. Nie brakuje na nim występnych, jednakowo myślących; podobny cel pragnień rodzi w nich jedność uczuć 6. Znajdziesz może nawet i brzydzących się złem i nieprawością i wyłączających ze swych upodobań niedozwolone kompromisy. Jednak i ci – czy to będą Żydzi, czy heretycy, czy poganie – uczestniczą nie w przyjaźni Bożej, lecz tylko w pokoju tego świata 7. Pokój zaś uduchowionych i katolików pokój z nieba przyniesiony do nieba prowadzący, żąda od nas, abyśmy nie podzielali życia przywiązanych do ziemi, lecz byśmy wszelkim przeszkodom stawiali czoło i od zgubnych rozkoszy do prawdziwej radości wzlatywali, stosownie do słów Pana: „Gdzie jest skarb twój, tam jest i cerce twoje” (Mt. 6, 21). Słowa te oznaczają: jeśli poziome jest, co miłujesz, zejdziesz na nizinę, jeśli górne jest, co drogie jest sercu twemu, wzniesiesz się na wyżyny. Tam – nas, ludzi, zmierzających do jednego celu i zjednoczonych duchem w wierze, nadziei i miłości, – niechaj kieruje i prowadzi Duch pokoju! Boć „Duchem Bożym rządzeni są synami Boga” (Rzym. 8, 14); On zaś z Synem i Duchem Św. króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Święto B. N. przypada po zimowym przesileniu dnia z nocą; odtąd ubywa nocy, a przybywa dnia.

2

Por. Mowa 12, 1.

3

U Leona: „Filios genui” za LXX; w Wulg.: „Filios enutrivi”.

4

„Przekształceni” podług Chrystusa, Jego posłuszeństwa, pokoju i miłości.

5

„Oboje jednym uczynił”, tj. Chrystus zniósł przedział, istniejący między Żydami i poganami.

6

Por. Mowy: 12, Ł i 26, 3.

7

sens kazania Św. Leona jest następujący:

  1. Pokój panuje między ludźmi, kiedy jest między nimi zgoda. Zgadzają się zaś wtedy, gdy ich usposobienia i dążności nie są sprzeczne, a więc gdy kierują się tymi samymi zasadami moralnymi w życiu indywidualnym i społecznym.
  2. Wspólną platformą moralności dla ludzi jest Bóg – Stworzyciel wszechświata – i Jego prawo, przykazanie. Żyjący według Boga mają pokój na ziemi i w niebie, w czasie i w wieczności.
  3. Są wprawdzie ludzie, potrafiący łączyć się i uzgadniać w celach samolubnych i według norm złych, niemoralnych. Są też i tacy, co pragną dobra i wyłączają normy niemoralne, ale i opierają wszystko na przywiązaniu do doczesności. Chrześcijanie szukają pokoju w Bogu!
Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie pokój
2021-01-04

Mowa 25 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 95–101.

  1. Najmilsi! Aczkolwiek nie podobna słowami wyrazić narodzin Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez które przyodział się ciałem natury naszej, śmiem jednak nie we własne ufać siły, jeno liczyć na jego natchnienie, aby w dniu, wybranym na spełnienie się tajemnicy zbawienia ludzi, coś jednak powiedzieć, co mogłoby służyć ku zbudowaniu słuchaczy. Stąd, że większa część Kościoła Bożego rozumie, w co wierzy, nie wynika, aby zbytecznym było mówić także i o tym, o czym już była mowa; zwłaszcza, że obowiązkiem naszym jest nauczać świeżo przystępujących do naszej wiary 1, i że lepiej jest obeznanych z nią obarczyć znanymi rzeczami, niźli nieobeznanych pozbawić tego, czego się nauczyć powinni.

    Wielka to i cudowna tajemnica, że Syn Boży, nie tworzący z Ojcem i Duchem Św. jednej osoby, ale podzielający z Nimi istotę, raczył zniżyć się do nas, współcierpieć z nami i być jednym ze śmiertelnych; tak święta i przedziwna, że najmądrzejsi ludzie nie zdołaliby pojąć znaczenia zamierzeń Bożych, gdyby „prawdziwa światłość” (Jan 1, 9) sama nie rozproszyła ciemności ludzkiej niewiedzy. Boć nie tylko w praktykowaniu cnót, nie tylko w zachowywaniu przykazań, ale i w (rozróżnianiu) szlaków wiary „ciasna i wąska jest ta droga, która wiedzie do żywota” (Mt. 7, 14). Nielada to trud i wielkie niebezpieczeństwo pośród niepewnych opinii, pośród fałszów, strojących się w pozory prawdy, kroczyć bez szwanku jedyną ścieżką zdrowej nauki i nie pozwolić się nigdy sprowadzić na manowce, skoro zewsząd grożą sidła błędu. Któż zdoła tego dokonać? Ten tylko, kogo Duch Boży poucza i kieruje, jak to stwierdza Apostoł: „A my nie wzięliśmy ducha tego świata, ale Ducha, który jest z Boga: abyśmy wiedzieli, co nam od Boga jest darowane” (1 Kor. 2, 12), i jak Dawid pięknie powiada: „Błogosławiony to człowiek, którego ty, Panie, wyćwiczysz, a nauczysz go zakonu swego” (Ps. 93, 12).

  2. My zatem, najmilsi, posiadając taki schron i warownię prawdy wśród niebezpieczeństw pobłądzenia, my, wykształceni nie na słowach ludzkiej mądrości, ale nauką św. Ducha oświeceni, wierzymy w to, o czym pouczeni zostaliśmy, w co i sami wierzymy i innym głosimy: Syn Boży – zrodzony z Ojca przed wszelkim czasem, współwieczny z Ojcem i równy mu istotnie – przyszedł na ten świat przez żywot Dziewicy, wybranej do tej tajemnicy miłości. W niej i z niej „Mądrość zbudowała sobie dom” (Przyp. 9, 1) i niezmienne Słowo Boże przybrało na się postać sługi na „podobieństwo grzesznego ciała” 2. Wspaniałość Boża wcale nie poniosła przez to uszczerbku ani w Nim, ani w Ojcu, ani w Duchu Św., ponieważ największa i wieczna Istota sama w sobie nie przyjmuje zgoła ani umniejszenia ani jakiejkolwiek zmiany. Zniżył się zaś z powodu słabości naszej do niezdolnych go pojąć i ukryć pod osłoną ciała blask swego majestatu, bo wzrok ludzki byłby go nie wytrzymał: Stąd powiedziane jest nawet, że „wyniszczył siebie samego” (Fil. 2, 7), jak gdyby wyzbył się własnej potęgi, gdy w tej pokorze, w której nam na pomoc przyszedł, nie tylko od Ojca, lecz i od siebie samego stał się niższym. Ale przez to zniżenie nie utracił niczego, on bowiem posiada z Ojcem i Duchem Św. wspólną istotę. Przeciwni, w tym właśnie widzimy działanie Wszechmocy, że podług własnej natury mniejszym 3 nie będąc od Ojca, według naszej stał się mniejszym. Wszak objaw to wielkiej potęgi, że światłość wejrzała na ślepych, moc na bezsilnych, miłosierdzie na nędzarzy, że Syn Boży istotę i sprawę człowieka wziął na siebie, aby odrodzić naturę naszą, Jego stworzenie, i zniszczyć śmierć, nie Jego dzieło.
  3. Raduj się przeto, wiaro wierzących prawdziwie! Odrzuć i trzymaj z dala od siebie wszelkie mniemania bezbożnych; dla nich Chrystus jest „głupstwem” lub „zgorszeniem”! (1 Kor. 1, 23). Poznawaj natomiast prawdziwego i jednorodzonego Syna Bożego nie tylko w jego boskiej, z Ojca zrodzonej naturze, ale i w ludzkiej, z dziewiczej matki na świat wydanej. Wszak On to jest ten sam w naszej niskości, co w majestacie Bożym: prawdziwy człowiek i prawdziwy Bóg; wieczny w tym, co jego własnością, doczesny w tym, co nasze; zjednoczony z Ojcem w istocie, nigdy nie mniejszej od Ojca, zjednoczony z matką w ciele, swym tworze. Przez przyjęcie na się naszej natury stał się dla nas stopniem, wiodącym do Niego przez Niego. Owa Myśl (istota) w pełni obecna na wieki i wszędy, nie potrzebowała „przestrzennie” zstępować na ziemię. To jej właściwość, że cała mogła połączyć się z człowiekiem i równocześnie cała pozostawać w Ojcu. „Słowo” tedy, istniejące „na początku” (Jan 1, 1), pozostaje (wiecznie) i nie zdarza mu się, żeby, czym jest, kiedyś nie było; boć Syn Boży wiecznie jest Synem Bożym, Ojciec wiecznie jest Ojcem. Stąd gdy Syn mówi: „kto mnie widzi, widzi i Ojca” (Jan 14, 9), ciebie, heretyku 4, odstępstwo od prawdy objawionej przyprawiło o ślepotę tak, że nie ujrzysz chwały Ojca, skoro wielkości Syna nie dojrzałeś. Skoro mówisz, jakoby został zrodzony dotąd nieistniejący, twierdzisz przez to samo, że Syn w Czasie otrzymał początek; skoro zaś twierdzisz, że Syn w czasie otrzymał początek; to wierzysz, że Ojciec jest zmienny. Zmiennym bowiem jest nie tylko to, co zmniejszeniu ale i co zwiększeniu podlega. I jeśli Syn dlatego nierówny jest Ojcu, podług twojego mniemania, że Ojciec zrodził tego, którego nie było, to w takim razie istota rodzącego także nie była doskonała, skoro przez rodzenie dopiero przyszła do posiadania tego, czego nie miała. Ale tę niecną i przewrotną twoją naukę wyklina i potępia wiara katolicka; ona nie uznaje w prawdziwym Bóstwie nic czasowego, jeno tak w Ojcu jak w Synu wyznaje tę samą wieczność. Wszak światło, ze światłości biorące początek, nie jest późniejsze od samej światłości. „Prawdziwa światłość” (Jan 1, 9) nigdy nie jest bez swego światła, boć równie dobrze istotną jej własnością jest – zawsze świecić, jak istotną jej własnością jest – zawsze istnieć. Za widzialne promieniowanie tego światła uważamy posłannictwo Chrystusa ukazującego się światu. Aczkolwiek bowiem wypełnia On wiecznie swoim niewidzialnym majestatem wszystko, to jednak przyszedł jak gdyby z bardzo odległego i wysokiego ukrycia do nieznających go, gdy zdjął z nich bielmo nieświadomości i gdy, jak napisane jest, „wzeszła światłość tym, którzy w mrokach i w cieniu śmierci siedzą” (Iz. 9, 2).
  4. Co prawda i w poprzednich wiekach świeciło światło prawdy ojcom świętym i prorokom podług słów Dawida: „wyślij światło twoje i prawdę twoją” (Ps. 42, 3); co prawda ujawnił Syn Boży działalność i obecność swoją w różny sposób i mnóstwem znaków, jednak wszystko to – i znaki i cuda – dało tylko świadectwo temu posłannictwu, o którym Apostoł mówi: „lecz gdy przyszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Syna swego, uczynionego z niewiasty, uczynionego pod zakonem (Gal. 4, 4). Co te słowa oznaczają? To, że Słowo ciałem się staje, to, że Stwórca świata przychodzi na świat z żywota dziewicy, to, że Pan chwały rodzi się tak, jak my, ludzie, że poczęty z Ducha, wolny jest wprawdzie od skażenia ludzkiego nasienia i z matki bierze tylko ludzką naturę, nie mniej przeto przyjmuje prawdziwe ciało ludzkie, prawdziwą naszą istotę. W posłannictwie tym, jednoczącym Boga z człowiekiem, Syn jest nierówny Ojcu nie w tym, czym jest z Ojca, jeno w tym, czym z człowieka się staje. Niezmiennej w Bóstwie równości nie narusza przyjęte człowieczeństwo. Zniżenie się Stwórcy do stworzenia podnosi wierzących do tego, co wieczne. Albowiem, jak mówi Apostoł: „iż w mądrości Bożej świat nie poznał Boga przez mądrość, podobało się Bogu przez głupstwo przepowiadania zbawić wierzących” (1 Kor. 1, 21). „Świat”, tzn. mądrych tego świata, zaślepiła ich własna mądrość; nie mogli oni przez nią poznać Boga, ponieważ do jego znajomości tylko w jego mądrości się dochodzi. Że zaś świat chełpił się próżnością zasad swoich, więc właśnie dlatego oparł Pan wiarę mających się zbawić na tym, co niegodnym i naiwnym wydawać się mogło, ażeby ustały wszelkie uroszczenia mniemań ludzkich, natomiast żeby jedynie łaska Boża odsłaniała to, czego rozum ludzki nie zdoła pojąć.
  5. W pokorze tedy Pana chwała twoja, wiaro katolicka! Kościół, ciało Chrystusowe, niechaj się cieszy z tajemnicy swego zbawienia! Gdyby bowiem Słowo nie stało się ciałem i nie zamieszkało między nami, gdyby sam Stwórca nie zstąpił, aby zjednoczyć się ze swoim stworzeniem, gdyby przez swoje narodziny nie powołał starego rodzaju ludzkiego do nowego życia, śmierć panowałaby od Adama aż do końca (Rzym. 5, 14), i nieuniknione potępienie spotkałoby wszystkich ludzi, z samego bowiem faktu narodzin ten sam dla wszystkich powstawałby powód do zguby. Jedynie zaś tylko Pan Jezus pośród synów ludzkich narodził się niewinnym, On jeden bowiem począł się bez zmazy pożądliwości cielesnej. Stał się człowiekiem, jak my, abyśmy mogli uczestniczyć w naturze Boskiej. Począł się bowiem w łonie Najświętszej Panny, z tego samego źródła, jakie otworzył w chrzcielnicy. Nadał wodzie, co dał matce. Moc Najwyższego (Łk. 1, 35) i zaćmienie Ducha Św. sprawiły, że Maryja zrodziła Zbawiciela, one też sprawiają, że woda chrzcielna odradza wierzącego. Cóż mogło być bardziej odpowiedniego dla uzdrawiania chorych, przywracania wzroku ślepym i życia umarłym nad lekarstwo pokory na rany, zadane pychą? Adam przekroczeniem przykazań sprowadził na świat wyrok potępienia; Jezus podporządkowany prawu (Gal. 4, 4), przywrócił nam wolność usprawiedliwionych. Adam, powolny diabłu aż do złamania wierności Bogu, w swojej osobie wszystkim wysłużył śmierć; Jezus posłuszny Ojcu aż do śmierci krzyżowej (Fil. 2, 8), w swojej osobie wszystkim przyniósł życie. Adam pożądał czci aniołów, a sobie właściwą godność utracił; Jezus przyjął na siebie nędzę naszej natury, a do nieba wprowadził, zstąpiwszy do piekieł, oczekujących jego przyjścia. Adamowi, wreszcie, przez pychę upadłemu, oświadczono: „Proch jesteś i w proch się obrócisz” (Rodz. 3, 19); Jezusowi natomiast dla pokory wywyższonemu, powiedziano: „Siedź na prawicy mojej, aż położę nieprzyjacioły twoje podnóżkiem nóg twoich” (Ps. 109, 1).
  6. Te czyny Pana naszego przyniosą nam pożytek nie tylko przez swe tajemnicze działanie, ale i jako przykład do naśladowania, jeśli zbawcze środki zastosujemy w naszym postępowaniu i z treści, złożonej w misteriach, skorzystamy w obyczajach naszych. Pamiętajmy, że pokora i łagodność Zbawiciela winna być i nam przewodnią nicią życia, boć, jak Apostoł powiada: „jeśli współcierpimy, abyśmy też współ byli uwielbieni” (Rzym. 8, 17). Próżno nazywać siebie chrześcijaninem, jeśli się nie jest naśladowcą Chrystusa. Toć dlatego nazwał On siebie „drogą” (Jan 14, 6), że postępowanie mistrza winno być wzorem dla uczniów. Sługa tedy niechaj przyswaja sobie pokorę tego Pana, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Za czasów Leona W. wielu zgłaszało się o przyjęcie do Kościoła.

2

Rzym. 8, 3 Chrystus, poczęty bez grzechu, nie miał też grzesznego ciała; ponieważ jednak mógł cierpieć, więc miał postać „na podobieństwo grzesznego ciała”.

3

por. Jan 10, 30 i 14, 28; Mowa 23, 2.

4

Leon zwraca się tutaj przeciw herezji Ariusza.

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie arianizm
2020-12-31

Mowa 24 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 88–94.

  1. Najmilsi! W różny sposób i rozlicznymi środkami okazywał zawsze dobry Bóg swą pieczę rodzajowi ludzkiemu i wszystkim minionym wiekom miłościwie udzielał obfitych darów Opatrzności swojej. W najnowszej jednak dobie wylew Jego łaskawości sięgnął daleko poza dotąd spotykane granice. W Chrystusie bowiem:

    Prawda – do błąkających się po manowcach błędu,
    Miłosierdzie samo zstąpiło do grzeszników,
    Życie – do umarłych.

    Ono przedwieczne i współistotne z Ojcem Słowo przyjęło naszą niską naturę, aby ją zjednoczyć z Bóstwem swoim i Bóg z Boga zrodzony także jako człowiek się narodził. Od początku świata było to już wprawdzie przyrzeczone i licznymi znakami w słowie i czynie zapowiedziane 1. Jakżeż znikomą jednak cząstkę ludzi byłyby owe symbole i osłonione tajemnice uratowały, gdyby Chrystus przez przyjście swoje nie wypełnił tego, co było wtedy zapowiedzią przyszłości? Co owym niewielu przyniosło korzyść jako przepowiednia, stało się rzeczywistością, z której niezliczona ilość wiernych korzysta. Nas nie znaki i figury doprowadzają dopiero do wiary, ale już utwierdzeni w niej historią ewangeliczną czcimy to, w co wierzymy jako fakt dokonany; świadectwa zaś proroków przyłączają się nadto do pouczenia nas, aby nam odjąć wszelką możliwość wątpienia w to, o czym wiemy z tylu przepowiedni. O tym mowa w słowach wyrzeczonych do Abrahama: „Błogosławione będą w nasieniu twoim wszystkie narody ziemi” (Dz. Ap. 3, 25; Rodz. 12, 3). Do tego odnieść należy przyrzeczenie Boże dane Dawidowi i opisane przezeń proroczo: „Przysiągł Pan Dawidowi prawdę, a nie odmieni jej: z owocu żywota twego posadzę na stolicy twojej” (Ps. 131, 11). Do tego również, co rzekł Pan przez usta Izajasza: „Oto panna pocznie i porodzi syna i nazwą imię jego Emanuel, co się wykłada: Pan z nami” (Mt. 1, 23; Iz. 17, 14); jak i to drugie proroctwo: „Wynijdzie różdżka z korzenia Jessego, a kwiat z korzenia jego wyrośnie” (Iz. 11, 1; Dz. Ap. 13, 23). Dziewicza różdżka tutaj niewątpliwie przepowiada Najświętszą Maryję Dziewicę 2, Ona to pochodziła z rodu Jessego i Dawida, i z Ducha Św. począwszy, wydała na świat nowy kwiat ludzkiego ciała z macierzyńskiego a jednak dziewiczego łona.

  2. Niechaj przeto radują się sprawiedliwi w Panu, a serca wiernych gwoli chwały Bożej! Synowie ludzcy, wdzięcznie wyznawajcie przedziwne sprawy Jego! Boć w tym zwłaszcza dziele możemy poznać, w jak wysokiej cenie u Stwórcy jest nasz stan niski. Wielce on uposażył człowieka przy stworzeniu, że nas na obraz swój uformował, o wiele więcej jednak włożył w naszą naprawę, kiedy na się – On Pan – postać sługi przywdział. Chociaż z jednej to miłości pochodzi wszystko, czym Stwórca obdarzy stworzenie ale mniej zadziwia, gdy człowiek do Bóstwa wzwyż dąży, niż kiedy Pan Bóg na ludzką nizinę zstępuje. Gdyby tego jednak wszechmocny Bóg nie uczynił w dobroci swojej, nie byłoby sposobu usprawiedliwienia, nie byłoby zabiegu mądrości, zdolnego wydobyć nas z niewoli szatana i z otchłani śmierci. Wyrok potępienia, co razem z grzechem przeszedł z jednego na wszystkich, trwałby nadal w swej mocy, a śmiertelną raną osłabiona natura nasza nie znalazłaby lekarstwa, ponieważ o swoich siłach nie byłaby zdolna zmienić swego stanu. Pierwszy człowiek z ziemi otrzymał substancję ciała swego: tchnienie Stwórcy ożywiło go duszą rozumną 3, aby żył na obraz i podobieństwo Boże i odbijał w sobie, rzekłbyś w lśniącym zwierciadle, szlachetne naśladownictwo dobroci i sprawiedliwości Bożej. Gdyby tę przepiękną godność swej natury wypielęgnował był w sobie przez zachowanie otrzymanego przykazania, nie zepsuty duch jego doprowadziłby i ciało, z ziemi wzięte, do chwały niebieskiej. Ponieważ jednak niebacznie i nieszczęśnie uwierzył zawistnemu zwodzicielowi 4 i, podszeptom pychy jego dając ucho, pozostawione sobie pole do wzrastania we czci chciał raczej zagrabić, niż zasłużyć na nią, przeto nie tylko ów pierwszy człowiek, ale i całe jego potomstwo w nim musiało usłyszeć te słowa: „Ziemia jesteś i w ziemię się obrócisz” 5; „Jaki tedy ziemski, tacy i ziemscy” 6, nie ma zgoła nieśmiertelnych, bo nikt nie jest z nieba 7.
  3. Aby tedy rozwiązać ten węzeł grzechu i śmierci, Wszechmocny Syn Boży – on wszędyobecny i wszystko ogarniający, on równy we wszystkim Ojcu i współwieczny w jednej z nim i z niego istocie – przyjął na siebie naturę ludzką. Stwórca i Pan wszechrzeczy raczył stać się jednym ze śmiertelnych. Wybrał sobie na matkę swoje stworzenie. Ta, przy zachowaniu nienaruszonym dziewictwa, miała mu dostarczyć cielesnej tylko substancji, aby nowy człowiek, powstały bez skażonego ludzkiego nasienia, i czysty był, i prawdziwy jednak zarazem 8. Chociaż narodziny Chrystusa z żywota dziewicy były cudowne, nie wynika stąd, żeby on różnił się od nas naturą. Prawdziwy Bóg prawdziwym zarazem jest człowiekiem; ani w jednej ani w drugiej naturze nie ma najmniejszego fałszu 9, „Słowo ciałem się stało” (Jan 1, 14) przez podwyższenie ciała, nie przez uszczuplenie Bóstwa. Bóstwo w ten sposób sharmonizowało potęgę z dobrocią swoją, że przyjęciem (człowieczeństwa) uszlachetniło co nasze, a udzieleniem (bóstwa) nie utraciło co swoje. W tych narodzinach Chrystusa, jak przepowiedział Dawid, „prawda wyrosła z ziemi, a sprawiedliwość z nieba spojrzała” (Ps. 84, 12). W tych narodzinach spełniły się słowa Izajasza: „niech się otworzy ziemia i zrodzi Zbawiciela, a sprawiedliwość niech wzejdzie społem” (Iz. 45, 8). Ziemia to bowiem ciała ludzkiego, przeklęta w pierwszym przestępcy, jedynie w tym urodzeniu Najświętszej Panny wydała błogosławioną, wolną od skazy swego szczepu, odrośl. Jej duchowych narodzin każdy dostąpić może w odrodzeniu; dla każdego człowieka woda chrztu jest jakby łonem dziewiczym, ten sam bowiem Duch Św. napełnia źródło chrzcielne, co napełnił Dziewicę tak, że jak tam Święte Poczęcie sprawiło uwolnienie od grzechu, tak tutaj gładzi go mistyczne obmycie.
  4. Z tajemnicą tą nie ma nie wspólnego chorobliwy obłęd Manichejczyków, nie mają oni też najmniejszej cząstki w odrodzeniu Chrystusowym, skoro zaprzeczają jego narodziny w ciele z Maryi Dziewicy. Nie wierzą w prawdziwe Narodziny, konsekwentnie też nie przyjmują rzeczywistej Męki: skoro następnie nie wyznają prawdziwego złożenia do grobu, odrzucać też muszą rzeczywiste Zmartwychwstanie. Gdy raz weszli na stromą drogę przeklętej iście zasady, ciemnej zgoła i na wskroś rozwiązłej, pędzą w otchłań śmierci po pochyłości kłamstwa i nie mają się czego uczepić, aby się zatrzymać. Prócz wszystkich szkaradzieństw diabelskiego wynalazku, nawet w główne swoje święto 10 – jak to niedawno z ich zeznania okazało się – szukają uciechy w rzeczach i duszę, i ciało kalających, ani na uczciwość, ani na wstyd nie bacząc. W zasadach swych bezbożni, w praktykach religijnych bezecni 11.
  5. Aczkolwiek, najmilsi, i wszystkie inne herezje są potępienia godne w swych sprzecznych naukach, to jednak każda z nich z osobna wzięta zawiera też i coś z prawdy. Taki Ariusz 12 wielką popełnił niegodziwość i zgubił się przez nią, skoro twierdził, że Syn Boży mniejszy jest od Ojca i że jest jego stworzeniem, i skoro Ducha Św. uważał za stworzonego przezeń podobnie jak wszystko inne; ale przynajmniej istocie Ojca nie odmawiał boskości wiecznej i niezmiennej, choć jej nie widział w jedności Trójcy. Taki Macedoniusz 13 daleki od światła prawdy, nie przyjmował bóstwa Ducha Św., ale w Ojcu i Synu wyznawał jedną moc i tę samą naturę. Taki Sabeliusz 14 zdawał sobie przynajmniej sprawę. że jedna jest istota, nieodłączna tak od Ojca, jak od Syna, jak od Ducha Św., choć zabrnął w błąd nie do rozwikłania, gdy przypisywał „jedności”, co na karb „równości” złożyć należało. Gdy tedy prawdziwa Trójjedność nie mieściła się w jego głowie, w jedną tylko osobę wierzył pod trzema nazwami. Focyn 15 w zaślepieniu ducha nie wierzył, żeby Chrystus był Bogiem z Boga zrodzonym przed wszelkim czasem, ale wyznawał w nim rzeczywistego istotnie, tak jak my, człowieka. Apolinaris 16, pozbawiony gruntownego zmysłu wiary, wierzył jednak, że Syn Boży przyjął na siebie naturę rzeczywistego ciała ludzkiego, choć zdaniem jego w ciele tym nie było duszy, ponieważ jej miejsce zajęło bóstwo. Gdyby w ten sposób przejrzeć po kolei wszystkie błędne nauki, potępione przez wiarę katolicką, w każdej z nich znalazłoby się coś, co dałoby się wyłączyć od zdań potępienia godnych. U Manichejczyków, natomiast, w ich zgubnej z gruntu nauce nie masz zgoła nic, co można by z jakiegoś bodaj względu tolerować.
  6. Ale wy, najmilsi – a nie mogę was godniej nazwać niż słowy św. Piotra Apostoła, „rodzaj wybrany, królewskie kapłaństwo, naród święty, lud nabycia” (1 Piotr 2, 9) – wy, których fundamentem jest Chrystus, skała niezłomna, wszczepieni w samego Pana, Zbawiciela – trwajcie utwierdzeni w tej wierze; wyznaliście ją wobec wielu świadków, w niej – odrodzeni z wody i z Ducha Św. – otrzymaliście namaszczenie zbawienia i znak życia wiecznego. Gdyby zaś „kto wam opowiadał ponadto, coście otrzymali, niech będzie przeklęty” (Gal. 1, 9). Nie przekładajcie niecnych baśni nad tak jasne światło prawdy! Cokolwiek zdarzyłoby się wam czytać lub słyszeć przeciwnego regule katolickiego i apostolskiego symbolu, za zgubne zgoła miejcie to diabelstwo! Nie dajcie się zwodzić kłamliwym sztuczkom udanych i obłudnych postów; one nie do oczyszczenia, jeno do zguby dusz im służą. Tacy przybierają wprawdzie pozór życia pobożnego i czystego, ale płaszczykiem tym przykrywają rozwiązłość swego postępowania. Z zanadrza swego niegodziwego serca miotają pociski, a te ranią proste dusze, aby, jak się prorok wyraża, „postrzelali w ciemności prawych sercem” (Ps. 10, 3). Potężną obroną (przeciwko nim) jest wiara pełna, jest wiara prawdziwa; niczego dodać, niczego odjąć od niej nikt nie może. Wiara bez znamienia jedności nie jest wiarą, podług słów Apostoła: „Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden Bóg i Ojciec wszystkich, On jest nad wszystkimi i po wszystkim, i we wszystkich nas” (Ef. 4, 5). W jedności tej trwajcie, najmilsi, mocą ducha niewzruszoną. W niej dążcie do pełnego uświątobliwienia. W niej zachowujcie przykazania Pańskie. Wszak „bez wiary nie podobna jest spodobać się Bogu” (Żyd. 11, 6). Bez niej nie ma świętości, nie ma czystości, nie ma życia 17 „Sprawiedliwy bowiem z wiary żyje” (Rzym. 1, 17). Kto ją stracił, uwiedziony podstępem szatana, umarłym jest, choć żyje. Bo jak przez wiarę sprawiedliwość, tak też przez wiarę osiąga się życie wieczne, podług słów Zbawiciela, Pana naszego: „A ten jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, samego Boga prawdziwego i któregoś posłał Jezusa Chrystusa” (Jan 17, 3). On też niechaj to sprawi, abyście czynili postęp i wytrwali aż do końca, On, co z Ojcem i Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Por. Mowa 23, 4.

2

Łaciński tekst zawiera tutaj grę słów: „virga” i „virgo”.

3

Rodz. 2, 7.

4

Rodz. 3, 6.

5

Rozdz. 3, 19. W tłum. Wujka za Wulgatą: „Proch jesteś i w proch się obrócisz”.

6

1 Kor. 15, 48. Sens tych słów jest taki: Adam musiał umrzeć; podobnie całe jego potomstwo, z ziemi wzięte, także musi umrzeć.

7

Por. k. Kor. 15, 47: „Pierwszy człowiek z ziemi ziemski, drugi człowiek z nieba niebieski”.

8

Chrystus wziął z Matki N. nie pozorne ciało, lecz prawdziwą ludzką naturę.

9

Por. Ep. 28, 4.

10

Główne święto Manichejczyków zwane było „Bema”, dzień śmierci Manesa w marcu.

11

O prowadzeniu się Manichejczyków i procesie przeciwko nim por. Mowa 16, 4.

12

Por. odnośniki: 108 i 151 oraz Mowy: 16, 3 i 23, 2.

13

Macedoniusz (341–360), bp Konstantynopola; nie uznawał „homousia” Ducha Św.; nauczał, że Duch Św. niższy jest i podporządkowany Synowi.

14

Co do Sabeliusza por. odnośnik 108, Mowę 16, 3 i Ep. 15, 1.

15

Por. odnośnik 108.

16

Apollinaris, bp Laodycei, um. ok. r. 390. Nauczał, że w Chrystusie boski Logos zastąpił duszę ludzką; naukę jego potępił drugi sobór powszechny 381 r.

17

Mowa tutaj jest nie o życiu przyrodzonym, lecz o życiu nadprzyrodzonym.

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie manicheizm arianizm herezja
2020-12-30

Mowa 23 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 82–87.

  1. Najmilsi! Znane i osłuchane są to już dla was rzeczy co do tajemnicy, dzisiaj uroczyście obchodzonej. Lecz jak zdrowy wzrok lubuje się w widnym świetle, tak zdrowe serca mają wieczne źródło, radości w narodzinach Zbawiciela. Nie zdołamy ich wprawdzie wyjaśnić nigdy, jednak milczeniem pomijać ich nie możemy. Sądzimy bowiem, że owe słowa Pisma „Jego zrodzenie – któż je wysłowić zdoła”? 1 odnoszą się nie tylko do owej tajemnicy współwieczności Syna z Ojcem, ale i do tych narodzin (w czasie), przez które „Słowo ciałem się stało” (Jan 1, 14).

    Bóg tedy, Syn Boży, współistotny z Ojcem i jednej z nim natury, Stwórca i Pan wszechświata, cały wszędoobecny i cały niczym nieograniczony, z następstwa czasów, co biegną według jego woli, wybrał sobie ten dzień, aby w nim dla zbawienia świata narodzić się z Najświętszej Maryi Panny, w pełni zachowując niewinność matczyną. Dziewictwa jej nie naruszyło rozwiązanie, podobnie jak nie skalało go poczęcie. „Aby się wypełniło”, jak prawi Ewangelista, „co jest powiedziane od Pana przez proroka mówiącego: oto panna w żywocie mieć będzie i porodzi syna; i nazwą imię jego Emanuel, co się wykłada: Bóg z nami” (Mt. 1, 23).

    Przez to cudowne narodzenie Najświętsza Panna wydała na świat w dziecięciu swym jedną prawdziwie boską i zarazem prawdziwie ludzką osobę 2. Boć obie natury, boska i ludzka, zachowały w Chrystusie swe właściwości, ale nie tak, żeby można było tutaj rozróżniać dwie osoby; ani też nie w ten sposób stworzenie połączyło się ze swym Stwórcą, żeby on był mieszkańcem, a ono mieszkaniem, jeno tak, że jedna natura z drugą najściślej się zespoliła. A chociaż inną jest biorąca, a inną przybrana natura, to jednak ta ich różnorodność w taką złączyła się jedność, że jeden i ten sam Syn i mniejszym od Ojca 3 siebie nazywa – ze względu na to, że jest prawdziwym człowiekiem – i równym Ojcu 4– ze względu na to, że jest prawdziwym Bogiem.

  2. Tego złączenia w jedno – stworzenia ze Stwórcą (w Chrystusie) – nie pozwoliło Ariuszowi dojrzeć zaślepienie ducha. Nie wiedząc, że Jednorodzony Syn Boży ma tę samą chwałę i tę samą istotę, co Ojciec, twierdził on, że Syn mniejszym jest co do bóstwa 5, i dowodził tego z tych objawów, które należy odnieść do postaci sługi. Syn Boży zaś dla okazania, że postać ta w nim nie do odrębnej od niego i nie do innej (jeno do jego własnej) osoby należy, w tej właśnie postaci raz się wyraża: „Ojciec większy jest, niźli ja” (Jan 14, 28), innym razem: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (Jan 10, 30). Boć w postaci sługi dla naszej przyjętej naprawy, „gdy przyszło wypełnienie czasu” (Gal. 4, 4), rzeczywiście mniejszy jest, niźli Ojciec, ale w Bożej postaci, przed czasem istniejącej, równy jest Ojcu. W ludzkiej niskiej postaci „uczyniony z niewiasty, uczyniony pod zakonem” (Gal. 4, 4) – w Boskim swoim majestacie pozostanie „Słowem Bożym, przez które wszystko się stało” (Jan 1, 3).

    Odpowiednio do tego 6 (w Chrystusie):
    Bóg, Stworzyciel człowieka,
    człowiekiem stworzonym się staje;
    (ale w obydwu postaciach:
    i Bogiem – jest podług wysokości przyjmującego naturę ludzką
    i człowiekiem – podług niskości przyjętego przez naturę boską).

    Każda bowiem z natur zachowuje bez uszczerbku swoje własności i jak postać Boża nie pochłania postaci sługi, tak postać sługi nie umniejsza postaci Bożej. Tajemnica tedy mocy zjednoczonej ze słabością pozwala właśnie na zasadzie ludzkiej natury nazywać Syna mniejszym od Ojca. Natomiast Bóstwo jedno i to samo w trójcy Ojca i Syna i Ducha Świętego, nie dopuszcza przyjąć w Niej jakiejkolwiek nierówności. Boć tutaj wieczność nie ma nie czasowego, natura nic niejednakiego; jedna tutaj wola, ta sama istota. równa potęga: nie trzej bogowie, lecz jeden tylko Bóg; prawdziwa i niepodzielna jest jedność, gdzie nie może być różnie.

    W całej zatem i pełnej naturze ludzkiej przyszedł na świat prawdziwy Bóg, cały w swoim, cały w tym, co nasze. Naszym zaś nazywamy to, w co nas Stwórca od początku uposażył i co podjął się przywrócić. Z tego bowiem, co zwodziciel narzucił, a co człowiek zwiedziony dopuścił, nie było ani śladu w Zbawicielu; choć słabości nasze nosił, nie miał jednak uczestnictwa w naszych grzechach. Przyjął na się postać sługi bez grzechowej zmazy. Ludzką naturę podniósł, boskiej w niczym nie umniejszył; wyniszczenie bowiem, co sprawiło, iż niewidzialny widzialnym się ukazał, było schyleniem się miłosierdzia, a nie zmniejszeniem mocy.

  3. Powołać tedy na nowo do szczęśliwości wiecznej uwikłanych w grzech pierworodny i w błędy świata, oto dlaczego zstąpił do nas Ten, do którego my wstąpić nie mogliśmy sami. Chociaż i była w wielu miłość prawdy, ale wśród rozbieżnych niepewnych opinii gubiła się ona w sidłach kłamliwych demonów, ignorancja zaś ludzka błąkała się to tam, to tam, pociągana w imię rzekomej wiedzy ku najróżnorodniejszym i sprzecznym z sobą poglądom. Aby położyć kres temu mamieniu, co usidlonego ducha ludzkiego oddawało w służbę nadętego pychą szatana, nie wystarczała nauka prawa; podobnie same tylko nawoływania proroków nie mogły przywieźć do pierwotnego stanu natury ludzkiej. Do zasad moralności musiało przybyć rzeczywiste odkupienie; ród nasz, w samym zawiązku zepsuty, trzeba było odrodzić u źródła nowego życia 7. Na pojednanie nasze potrzebna była żertwa czysta, z krwi naszej, ale obca naszemu skażeniu, aby postanowienie, na którego zasadzie podobało się Bogu zgładzić grzech świata narodzinami i przelaną na krzyżu krwią Jezusa Chrystusa, przysługiwało pokoleniom wszystkich czasów; a że tajemnice (zbawienne) różnie się kształtowały 8, stosownie do potrzeb czasów, nie miało nas to wprawić w zamieszanie, lecz raczej umocnić, zwłaszcza, że wiara nasza nie była różną w żadnej epoce 9.
  4. Przestańcie tedy narzekać! Ośmielacie się szemrać i przyganiać wyrokom Bożym. Zarzucacie, jakoby zbyt późno nastąpiło narodzenie Pana i jakoby przeszłe czasy nie miały udziału w tym, co zaszło na świecie w najnowszej dobie. Wszak Wcielenie Słowa włożyło tylko obowiązek wykonania tego, co dawno już było czynione 10. Tajemnica zbawienia ludzkości nie ustawała nigdy oddziaływać. Co głosili Apostołowie, to już prorocy zapowiadali i nie za późno spełniło się, w co tak długo wierzono. Mądrość i dobroć Boża przez tę zwłokę w spełnieniu dzieła zbawienia uczyniła nas bardziej podatnymi do przyjęcia jej powołania, zapobiegając w ten sposób wszelkim wątpliwościom za obecnych „dni Ewangelii” co do tego, co to mianowicie przepowiadało tyle znaków, tyle głosów, tyle tajemnic przez szereg wieków. Narodzenie Zbawiciela, przewyższające wszelkie inne cuda i wszelką miarę ludzkiego poznania, musiało tym większą obudzić w nas wiarę, im dawniejsza i częstsza poprzedzała je zapowiedź. Nie nowym to więc postanowieniem i nie spóźnionym zmiłowaniem zaradził Bóg potrzebom ludzkości. Przeciwnie, od stworzenia świata jedną i tę samą przyczynę zbawienia ustanowił. Łaska Boża po wsze czasy usprawiedliwiała świętych, ale przez narodzenie Chrystusa wzmogła się, nie zaś rozpoczęła. Tej wielkiej miłości tajemnica, wypełniająca dzisiaj świat cały, tak była możną już w swoich figurach, że znający tylko z wiary jej obietnicę, nie mniej osiągnęli, niż ci, co ją w darze otrzymali.
  5. Skoro tedy, najmilsi, oczywista miłość Boża takim bogactwem swej dobroci nas obsypała, że powołuje nas do żywota wiecznego nie tylko przez przykłady przed nami żyjących, lecz i sama ukazuje się nam jako Prawda widzialna i wcielona, jakżeż nieopieszałą i niecielesną radością dzień narodzenia Pańskiego święcić powinniśmy! Uczyni to każdy godnie i sumiennie, jeżeli nie zapomni, jakiego to ciała jest członkiem, do jakiej głowy przynależy; iżby od świętego budowania nie odpadł, rzekłbyś, kamień wybrakowany. Rozważcie, najmilsi, i w świetle Ducha Św. na to przede wszystkim zwróćcie roztropnie uwagę, kto nas w siebie przyjął i kogośmy w siebie przyjęli. Pan Jezus przez urodzenie stał się naszym ciałem; my, odradzając się – Jego ciałem. Stąd „członkami Chrystusowymi” (1 Kor. 6, 15) jesteśmy i „Kościołem Ducha Św.” (1 Kor. 6, 19); stąd też Apostoł święty powiada: „Chwalcie i noście Boga w ciele waszym!” (1 Kor. 6, 20); On nam wzór swej łagodności i pokory wyciska na sercu, On nas przepaja łaską odkupienia. Sam Pan daje tę obietnicę: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy pracujecie i jesteście obciążeni, a ja was ochłodzę. Weźmijcie jarzmo moje na siebie, a uczcie się ode mnie, żem jest cichy i pokornego serca, a znajdziecie odpoczynek duszom waszym” (Mt. 11, 28, 29). Tak, bierzmy na siebie jarzmo prawdy przewodniej; nie ciężkie ono i nie twarde. Nie odbiegajmy w pokorze od Niego, jeśli w chwale Mu chcemy być podobni. On sam niechaj nas wspiera i doprowadza do osiągnięcia tego, co przyrzekł; On ci jest mocen gładzić grzechy nasze według wielkiego miłosierdzia swego i łaski swe w nas sprawować, Jezus Chrystus, ten nasz Pan, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Iz, 53, 8. W tłum. Wujka: „rodzaj jego kto wypowie?”

2

Słowa te zwracają się zapewne przeciw nestorianom, przyjmującym dwie osoby w Chrystusie, czyli dwóch synów (Ballerini).

3

Jan 14, 28: „Pater maior me est”.

4

Jan 10, 30: „Ego et Pater unum sumus”.

5

Ariusz, kapłan w Aleksandrii, uczył, że Chrystus, stworzony przez Ojca w czasie, był wprawdzie doń podobny (homoiusios), ale nie współistotny, że więc był istotą pośrednią między Bogiem i człowiekiem.

6

Miejsce to od słów: „Odpowiednio do tego” – aż do „nie umniejsza postaci Bożej” znajduje się też w Ep. 28, 3; podobnie następny nieco niżej ustęp: „w całej i pełnej naturze…”

7

Tj. w Chrystusie, nowym szczepie ludzkości.

8

Tj. znaki i figury Starego Testamentu, jak to wskazuje treść następnego rozdziału.

9

„Wiara nasza nie była różną w żadnej epoce”, ponieważ przewodnią ideą Starego Przymierza był Mesjasz obiecany, Nowego zaś mesjanizm dokonany.

10

Dla zrozumienia tego miejsca, porównaj wyrażenie samego Chrystusa P.: „Nie mniemajcie, abym przyszedł rozwiązywać zakon albo proroków. Nie przyszedłem rozwiązywać, ale wypełnić” (Mt. 5, 17).

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie arianizm
2020-12-29

Mowa 22 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 74–82. 1

  1. Najmilsi! Weselmy się w Panu całym sercem 1 radujmy w duchu!

    Oto zajaśniał nam dzień odkupienia,
    nowiny,
    z dawien dawna przygotowanej 2,
    na wieki wieków błogosławionej.

    Co roku bowiem zatacza swe koło i powraca do nas tajemnica naszego zbawienia,

    na początku czasów przyrzeczona,
    w zakreślonym zroku 3 (= czasie) spełniona.
    w przyszłym trwaniu nieskończona.

    Słuszna jest w dniu tym wznieść w górę serca i oddawać cześć boskiej tajemnicy: działania Bożego wielki dar niechaj odezwie się w Kościele echem wielkiej radości.

    Bóg wszechmocny i łaskawy,
    w istocie swej dobroć sama,
    w woli — potęga,
    w działaniu — miłosierdzie,

    już w zaraniu świata, kiedy zły duch ugodził w nas śmiertelnie zatrutym pociskiem swej nienawiści, zaraz przeznaczył środki ku zbawieniu ludzi, w zanadrzu miłości piastowane: zapowiedział wężowi, że nasienie niewiasty swą mocą ukrytą zetrze pychę jego głowy 4, dybiącej na szkodę naszą; określił w ten sposób, że przyjdzie na świat Chrystus w ciele, Bóg — Człowiek z dziewicy, aby nieskażonymi narodzinami swymi zniszczyć skaziciela rodzaju ludzkiego 5.

    Chełpił się szatan, że człowiek na skutek jego podstępów postradał uposażenie łask Bożych i — z nieśmiertelności daru złupiony — podlegał twardemu wyrokowi śmierci. Chełpił się, że w udręce swojej znalazł niejaką pociechę, mogąc mieć wspólnika w przestępstwie 6. Chełpił się, że i Bóg także dla uczynienia zadość sprawiedliwości zmienił swój pierwotny wyrok względem człowieka, tak wysoko postawionego po stworzeniu. Dlatego potrzeba było, najmilsi, temu zaradzić w ten sposób 7, aby niezmienny Bóg — wszak wola jego nie może wyzbyć się swej dobroci — głęboką tajemnicą urzeczywistnił powzięty na początku w ojcowskiej miłości zamiar, a człowiek, podstępem diabelskiej złości uwiedziony do grzechu, nie zginął, wbrew zamierzeniom Bożym.

  2. Gdy tedy nadszedł czas, najmilsi, przeznaczony na dzieło odkupienia ludzi, Jezus Chrystus, Syn Boży, zstępuje ze stolicy niebios, ale nie wydalając się z chwały Ojca, wchodzi na padoł tej ziemi, zrodzony na nowinie porządku nowymi narodzinami.

    Na nowinie porządku:

    „niewidziany w swej naturze — widzialnym staje się w naszej,
    nieogarniony (niepojęty) — pozwala się ogarnąć (pojąć),
    odwieczny — zaczyna istnieć w czasie,
    Pan wszechświata — przyjmuje na siebie postać, osłaniając swój majestat niezmierzony,
    Bóg, niedostępny z istoty swojej cierpieniom — nie wzbrania się być człowiekiem cierpiętliwym,
    nieśmiertelny — podlegać prawom śmierci”.

    Nowymi zaś narodzinami przychodzi na świat: poczyna się w dziewicy i rodzi z dziewicy bez pożądliwości cielesnej ojca, bez naruszenia dziewictwa matki; przystały bowiem Zbawicielowi ludzi istotnie ludzkie narodziny, a jednak wolne od wszelkiej zmazy ciała. Rodzicem Boga, w ciele się rodzącego, Bóg jest, podług słów Archanioła, wyrzeczonych do Najśw. Maryi Panny: „Duch Święty zstąpi na cię i moc Najwyższego zaćmi tobie. Przetoż i co się z ciebie narodzi Święte, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk. 1,.35). Poczęcie niejednakowe, ale natura jednakowa 8; nie było zwykłego ludzkiego obcowania, natomiast Boża moc to sprawiła, że dziewica poczęła, dziewica zrodziła i dziewicą nadal pozostała. Trzeba tu pamiętać nie na ludzką naturę rodzicielki, ale na wolę narodzonego: On w taki sposób stał się człowiekiem, jak tego chciał i był mocen. Szukasz prawdziwej natury — uznaj ludzką materię, badasz sposób, w jaki nastąpiło wcielenie — boską moc wyznawaj! Przyszedł bowiem Pan Jezus Chrystus, aby z nas zdjąć wszelką zmazę, nie zaś doznać jej samemu, i nie podlegać naszym ułomnościom, jeno im zaradzić. Przyszedł leczyć wszelkie choroby, zepsucia i rany dusz ropiejące. Dlatego to w nowym stanie musiał się narodzić, nową, nieskalanie czystą przynosząc łaskę ciałom ludzkim. Wszak przystało, aby nieskażalność rodzącego się zawarowała sobie pierwotną dziewiczość rodzicy, a Ducha Bożego moc w nią zesłana zachowała całym upodobany i niewinności szaniec i przybytek świętości. Boć Duch ten postanowił podnieść, co się było powaliło, spoić, co się strzaskało, i tak wzmóc zwycięską siłę niewinności w walce z ponętami ciała, aby dziewictwo, u innych nie do zachowania przy rodzeniu, i dla nich było do naśladowania przy odrodzeniu.

  3. Najmilsi, już to samo, że Chrystus wybrał dla siebie na rodzicielkę dziewicę, musiało wypływać z najgłębszych przyczyn. Czyż to nie jasne? Wszak dzięki temu szatan nie wiedział, że przyszło na świat zbawienie ludzkości. Poczęcie z Ducha Św. było przed nim zakryte, mniemał przeto, że ten, który w jego oczach nie różnił się od innych, nie inaczej też musiał się narodzić, jak oni. Widział w nim podobieństwo do wszystkich, sądził tedy, że taki sam, jak wszyscy, ma początek. Nie rozumiał, że od więzów grzechowych był on wolnym, choć podlegał słabości ludzkiej natury 9. Boć Bóg, prawda i miłosierdzie zarazem, rozporządzając do zbawienia ludzkości niewysłowienie wielu środkami, tę jednak drogę naprawy wybrał, że nie siłą swej wszechmocy, jeno zasadą sprawiedliwości posłużył się w burzeniu dzieła szatana. Przecież nie można powiedzieć, że całkiem niezasłużenie stary nasz wróg, nadęty pychą, rościł sobie prawo do człowieka i trzymał go niewinnie w tyrańskiej niewoli, skoro człowiek sam pozwolił odwieść się od przykazania Bożego, a pełnił jego wolę. Czyż byłaby zachowana w pełni zasada sprawiedliwości, gdyby szatan utracił wzięty na początku łup wojenny bez walki i klęski, zadanej mu przez człowieka właśnie? Aby się jej stało zadość, począł się Chrystus z dziewicy jako człowiek. Nie za sprawą męża wprawdzie, jeno Ducha Św.: bo gdy we wszystkich matkach nie masz poczęcia bez zmazy grzechowej, ta jedna stąd czerpała usprawiedliwienie, skąd poczęła. Dokąd nie wpłynęło nasienie ojcowskie, tam też nie wmieszał się grzech pierworodny. Nienaruszone dziewictwo bez pożądliwości dostarczyło ciała. Z matki wziął Pan tylko ludzką naturę, nie wziął ludzkiej winy. Przyszła na świat postać sługi, ale nie w stanie służebnym. Nowy bowiem człowiek w ten sposób ze starym się skojarzył, że prawdziwą jego naturę przyjął, ale bez grzechu.
  4. Gdy tedy miłosierny i wszechmocny Zbawca tak pokierował początkami swego wcielenia, że moc Bóstwa nieodłącznego od swej ludzkiej natury ukrył pod osłoną naszej słabości, zawiodła sromotnie chytrość pewnego siebie wroga. Mniemał on, że dziecię, narodzone dla zbawienia rodzaju ludzkiego, podlega mu nie inaczej niż wszystkie dzieci. Widział, że kwili i płacze, że spowijane jest w pieluszki 10 poddane obrzezaniu, przepisom prawa i składaniu ofiary. Patrzył, jak rozwija się ono stopniowo w miarę lat, nie wątpił, że wzrastać będzie aż do wieku męskiego. Równocześnie zaś miotał obelgi, nie szczędził zniewag, złorzeczeń, lżeń, bluźnierstw i wymysłów, pienił się wreszcie ze złości, wszelkich próbując pokus. Wiedząc, jak zakaził człowieka, ani na chwilę nie przypuszczał, żeby ten, podległy prawom ludzkiej śmiertelnej natury, był wolnym od grzechu pierworodnego. Coraz tedy natarczywiej nastawał niegodziwy łotr i chciwy poborca na niego, chociaż nie posiadał w nim podstawy do zaczepki. Chcąc wyzyskać, wydany kiedyś na cały nasz zepsuty rodzaj — wyrok, posunął się wreszcie za daleko, poza swój cyrograf, bo domagał się kary za przestępstwo od Chrystusa, nie znajdując w nim winy. Wtedy upada sam przez się podstępem zdobyty pakt śmiercionośny 11; niesprawiedliwe domaganie się zbyt wiela powoduje utratę całego długu. „Mocarz” pląta się we własne sidła, niegodziwy zamysł szatana obraca się przeciw niemu samemu.

    Bo gdy książę tego świata wpadnie w więzy, rozchwytają „sprzęt” domu jego 12. Natura, oczyszczona z dawnego skażenia, odzyskuje swą pierwotną godność, śmierć zwycięża śmierć, narodziny narodzinami zostają odnowione; równocześnie i odkupienie znosi niewolę, i odrodzenie zmienia ród, i wiara usprawiedliwia grzesznika.

  5. A więc, chrześcijaninie, co się tym szczycisz mianem, zważ sądem sprawiedliwym łaskę tego pojednania! Toć to ty, niegdyś odrzucony i wypędzony z rajskich siedzib, ty, coś marł wśród długiego wygnania i w proch, i popiół się obracał, pozbawiony samej nadziei życia, ty właśnie przez Wcielenie Słowa otrzymujesz możność powrotu z dalekiej krainy do swego Stwórcy, poznania na nowo Ojca, stania się wolnym z niewolnika, synem adoptowanym z obcego. Ty, coś już przyszedł na świat z ciała nietrwałego, masz możność odrodzić się z Ducha Bożego i otrzymać przez łaskę, czegoś nie miał z przyrodzenia. Boga wolno ci ojcem swym nazywać, jeśli uznajesz siebie za przysposobione Jego dziecię. Oswobodzony z obciążonego winami sumienia, ku niebieskiemu królestwu wylatuj tęsknotą! Bożą wspierany pomocą Bożą pełnij wolę! Na ziemi już wstępuj w ślady aniołów! Nieśmiertelnego chleba mocą się posilaj, śmiało stawiaj czoło nieprzyjacielskim pokusom w obronie zbożnego życia!

    A jeśli jako żołnierz wojska niebieskiego dochowasz przysięgi, nie wątpij, że za zwycięstwo czeka cię korona w triumfalnym obozie Króla Wiekuistego, gdy zmartwychwstanie, zgotowane sprawiedliwym, podniesie cię do uczestniczenia w Królestwie Niebieskim.

  6. Gdy tedy tak wielka i niezawodna czeka was nagroda, trwajcie, najmilsi, ugruntowani w wierze 13, Nie pozwólcie uwieść się na nowo jakimś podstępem szatanowi! Chrystus odjął mu dzisiaj właśnie panowanie nad wami, niech i radości tego dnia nie zamąci swą sztuką zwodniczą. Uwodzi on dusze zgubnymi namowami. Według nich ten dzień nasz uroczysty winno się ze czcią obchodzić nie tyle ze względu na Chrystusa Narodzenie, ile „nowy wschód słońca” 14, jak się wyrażają. Serca tych ludzi gęstą spowite ćmą i od jakiegokolwiek wschodu prawdziwego światła są bardzo dalekie. Jeszcze ciążą ku błędom pogaństwa, nawet najniedorzeczniejszym. Ponieważ zaś nie potrafią wznieść umysłu swego ponad to, co oczyma cielesnymi widzą, światłom, ziemi służącym, boską cześć oddają. Zabobonowi temu i kłamstwu okropnemu od dusz chrześcijańskich wara! Jakżeż daleko rzeczom doczesnym do wieczności, materii do ducha, stworzeniu do Stwórcy! Godną podziwu mogą one posiadać piękność, nie masz w nich jednak Bóstwa; Jemu jedynie cześć przynależy. Tej tylko potędze, tej tylko mądrości i temu majestatowi przysługuje cześć, który z niczego wszechświat wyprowadził, który wszechmocą swą ziemię i niebo powołał do bytu, który im nadał kształty i wymiary, jakie mu się podobało. Słońce, księżyc i gwiazdy mogą wysługiwać się ludziom, może z nich człowiek korzystać, może wzrok nimi zachwycać, ale nie im, jeno Bogu należą się za nie dzięki; nie stworzeniu i słudze, jeno Stwórcy i Panu chwała!

    Chwalcie tedy, najmilsi, Boga za wszystkie dzieła i wyroki Jego! Wierzcie niezłomnie, że nienaruszone dziewictwo Matki! Boską ludzkiego odkupienia tajemnicę w świętej i szczerej czci miejcie! Całym sercem kochajcie Chrystusa! W ciele naszym przyszedł na świat, abyście zasłużyli sobie patrzeć weń kiedyś W niebie jako w Boga chwały. Amen.

Footnotes:

1

Homiliarz Pawła Diakona i stary lekcjonarz Kościoła w Vercellae zawierają kilka wariantów w tekście mowy (Ballerini).

2

W niektórych rękopisach zamiast „dies praeparationis antiquae” mamy „dies reparationis antiquae” (Ballerini).

3

zrok, słowo staropolskie — termin czasu przeznaczony przez Boga.

4

Por. Rozdz. 3, 15; Obj. 12, 1.

5

Ustęp od tego miejsca do końca rozdz. i początku nast. rozdz. jest też w Ep. 28, 3, 4.

6

„Praevaricator” wyrażenie, wzięte z języka prawniczego, oznacza niesumiennego adwokata, skierowującego podstępnie wygraną procesu na korzyść strony przeciwnej.

7

Tajemnica Wcielenia miała pozostać ukryta przed szatanem. Por. początek 3 rozdz.

8

„Consimilis”. Aczkolwiek substancjalnie Chrystus taką samą, jak my, posiadał naturę ludzką, ta jednak ze względu na naszą grzeszność nie mogła być w pełni taka sama.

9

Por. Mowa 63, 3. Zawiedzionej chytrości szatana duże znaczenie przypisują greccy Ojcowie Kościoła.

10

Por. Łk. 2, 12.

11

Por. Kol. 2, 14; Epist. 124, 7.

12

Por. Mt. 12, 29; Mar. 3, 27.

13

Por. Kol. 1, 23.

14

Manichejczycy nauczali, że ze słońca wychodzą duchy świetlne, wyzwalające cierpiącego Syna Człowieczego (Iesus patibilis).

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie
2020-12-29

Mowa 21 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 71–74.

  1. Weselmy się, najmilsi, dziś urodziny Zbawcy naszego. Nie przystoi, aby tam smutek gościł, gdzie samo Życie się rodzi; odejmuje ono lęk przed zagładą śmierci, a napawa radością z obiecanego nam życia wiecznego. Nikt od uczestnictwa w tej radości nie jest wyłączony, wszyscy do ogólnego wesela ten sam mają powód: boć ten Pan nasz, co niweczy grzech i śmierć, jak nikogo nie znajduje wolnym od winy, tak wszystkich uwolnić przychodzi.

    Wesel się, święty — zbliżasz się do palmy zwycięstwa, raduj, grzeszniku — wezwanyś po przebaczenie, otrząśnij z martwoty, poganinie — boś powołany do życia! Albowiem Syn Boży po wypełnieniu czasu, zamierzonego w niezgłębionych wyrokach Bożych, przyjął na się naturę ludzką, aby ją pojednać z jej Stwórcą, i aby właśnie tą naturą zwyciężyć jej zwycięzcę — szatana, sprawcę śmierci. Walka ta, za nas podjęta, toczy się wielkim i dziwnym prawem równości: wszechmocny Pan ściera się z okrutnym wrogiem nie w majestacie swoim, jeno w małości naszej; nadstawia mu taką, jak nasza, pierś i naturę, podległą śmierci, lecz wolną od wszelkiego grzechu. Boć narodziny jego obce są zgoła temu, co o wszystkich (w Piśmie św.) czytamy: „Nikt nie jest czystym od zmazy, nawet to dziecię, którego życie trwa jeden dzień na ziemi” (Hiob 14, 4). Jego poczęcia nie tknęło nic z pożądliwości ciała, nic z prawa grzechu nie spłynęło na nie. Dziewica, królewska córa Dawidowego rodu, zostaje wybrana, ażeby przyjęła w siebie błogosławiony owoc żywota i pierwej w duchu niźli w łonie poczęła bożego i człowieczego Syna.

    Aby zaś, wobec tak niebywałych zaślubin nieobeznana z Bożym planem, nie przelękła się tego, co w niej miał sprawić Duch Św., dowiaduje się naprzód o tym z ust Anioła. Stąd wierzy, że nie utraci dziewictwa, Bogarodzicą 1 mając wkrótce zostać. Bo i czemuż miałaby wątpić o tym nowym sposobie poczęcia, skoro jej moc Najwyższego przyrzekła je sprawić? Utwierdza się nadto w swej ufności i wierze świadectwem uprzedniego cudu: oto Elżbieta otrzymała płodność 2, choć absolutnie nie mogła tego się spodziewać, ażeby nie wątpiono, że ten, co niepłodnej dał zdolność poczęcia, sprawi też poczęcie w dziewicy bez męża.

  2. „Słowo”, tedy, „Boże”, „Bóg”, „Syn Boży”, ten co „na początku był u Boga, przez którego stało się wszystko, a bez którego nic się nie stało” (Jan 1, 1), dla wybawienia człowieka od wiecznej śmierci człowiekiem stać się raczył. Do naszej małości zaś tak bez umniejszenia swego majestatu się zniżył, że postać sługi złączył z postacią, w której równy jest Bogu Ojcu 3. Pozostał, czym był, przyjął na się, czym nie był. A takim przymierzem te dwie natury ze sobą spoił, że ani niższej — podniesionej — nie wchłonęła wyższa (boska), ani wyższej nie naruszyło w niczym przyjęcie niższej (ludzkiej). Własności obydwu natur pozostały, łącząc się w jedną osobę: majestat przyodział się w pokorę, moc — w słabość, wieczny — w śmiertelnego. Dla spłacenia długu naszego stanu grzesznego natura, z istoty swej niedostępna cierpieniom, scaliła się z cierpiętliwą, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek zjednoczył się w osobie Pana. W ten sposób — odpowiednio do potrzeby naszego zbawienia — jeden i ten sam „pośrednik między ludźmi i Bogiem” (1 Tym. 2, 5) i umrzeć mógł, ze względu na jedną naturę, i z martwych powstać, ze względu na drugą 4. Przeto i narodziny Zbawienia nie mogły w niczym naruszyć dziewictwa: wydanie na świat Prawdy było strażą skromności panieńskiej.

    Takie to narodziny przystały, najmilsi, Chrystusowi, „mocy i mądrości Bożej”, aby (Zbawiciel) człowieczeństwem zrównał się z nami, a bóstwem nas przewyższał. Gdyby nie był prawdziwym Bogiem, nie przyniósłby nam zbawiennych środków, gdyby nie był prawdziwym człowiekiem, nie dałby nam przykładu. Dlatego to przy narodzeniu Pana Aniołowie z radością wyśpiewują: „Chwała na wysokości Bogu” (Łk. 2, 14); dlatego też i „na ziemi ludziom dobrej woli pokój” głoszą. Widzą już bowiem, jak wznosi się gmach niebieskiego Jeruzalem ze wszystkich narodów. Jakże my, maluczcy, winniśmy cieszyć się z tego niewysłowionego dzieła miłości Bożej, skoro wspaniali Aniołowie taką nad nim unoszą się radością!

  3. Składajmy tedy, najmilsi, dzięki Bogu Ojcu przez Syna w Duchu Świętym. Wszak ulitował się nad nami dla wielkiego miłosierdzia swego; przez nie nas umiłował i „gdybyśmy byli umarłymi przez grzechy. ożywił nas społem w Chrystusie” (Ef. 2, 5), abyśmy się w nim stali „nowym stworzeniem” i nowy przybrali kształt. „Zwlekajmy tedy z siebie starego człowieka” 5, a skoro otrzymaliśmy udział we wcieleniu Chrystusa, wyrzekajmy się spraw cielesnych.

    Uznaj swą godność, chrześcijaninie! Skoro boskiej natury uczestnikiem się stałeś, nie powracaj przez wyrodne obyczaje do dawnego upodlenia!! Pomnij, jakiej to głowy, jakiego ciała członkiem jesteś! Miej to przed oczyma swymi, iżeś wydarty mocom ciemności, a przeniesiony do światła i królestwa Bożego! Przez Sakrament Chrztu świątynią Ducha Św. się stałeś 6. Nie waż się tak wielkiego gościa wypędzać z serca swego złym życiem! Nie oddawaj się na nowo w niewolę szatana! Wszak okupionyś krwią Chrystusa. Sprawiedliwość osądzi, co miłosierdzie odkupiło. Amen.

Footnotes:

1

Bogarodzicą nazywa tutaj Leon N. Maryję P., w przeciwieństwie do nestorianów.

2

Por. Łk. 1, 5.

3

Filip. 2, 6.

4

Ustęp rozpoczynający się od słów „własności obydwu natur” aż do słów „ze względu na drugą” mamy i w Ep. 18, 3.

5

Por. Ef. 4, 22; Rzym. 6, 4; Kol. 3, 8; Żyd. 12, 1.

6

Por. 1 Kor. 6, 19.

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie
2020-12-22

Mowa 20 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 66–70.

  1. Najmilsi! Zbawiciel nasz, podejmując dzielo naprawy ludzi przydziałami miłosierdzia Bożego, taki nadał mu bieg, że Ewangelia łaski miała zdjąć łuskę formalną z Prawa, nie burząc istotnej treści jego ustaw. Dlatego mamy ściśle stosować się do owego orzeczenia Pana, że nie przyszedł rozwiązywać Zakonu, jeno go wypełnić (Mt. 5, 17). I my zatem, jak tylko za łaską Bożą potrafimy, winniśmy tej zasadzie służyć. Wiemy dobrze, że niczego z ustaw Starego Przymierza nie wolno nam uznawać za zbędne, starannie, oczywiście, odróżniając to, co było w nich przejściowe — aktualne tylko do czasu spełnienia się spowitych w nie symbolicznych zapowiedzi — od tego, co już w założeniu otrzymało cechę stałego nadal trwania. Doboru więc pokarmów i obiat ofiarnych, obrzezania ciała, rytualnych licznych oczyszczeń i obmyć, nie potrzeba dzisiaj zachowywać, nawet w ich figuralnym (symbolicznym) znaczeniu, ponieważ już dokonało się to, co one zapowiadały. Natomiast przykazania i przepisy moralne pozostają tak, jak były wydane, ponieważ poza swym znaczeniem dosłownym nie zawierają innych zapowiedzi. Duch pobożności chrześcijańskiej mnoży je i potęguje, nie zaś zmniejsza i usuwa 1. A więc jednakowo wysoko stawiamy tak na podstawie Starego Zakonu, jak Ewangelii, takie przykazania, jak „będziesz milował Boga i bliźniego, czcij ojca i matkę swoją, nie będziesz miał bogów cudzych przede mną…” i wszystko inne, co jest albo groźbą zakazane, albo pod obietnicą nakazane. Starego Zakonu sprawiedliwości wcale nie uszczuplamy, chociaż tyle mu przybyło z Nowego Prawa łaski. Stąd też słusznie Apostołowie ustalili w swych zarządzeniach, aby pozostawić w swej sile dawne tak pożyteczne posty i żeby Kościół przejął do swej praktyki wstrzemięźliwość, jako sposób uświęcenia, mimo że tyle ma swoich zwyczajnych środków pokutnych. Komu bowiem dano pełnić większe rzeczy, nie przystoi nie zachowywać mniejszych.
  2. Tak jasną przeto mając naukę, najmilsi, zaliczamy też do przykazań kościelnych post grudniowy. Ogłaszamy go wam, pobożni słuchacze, podług zwyczaju. Boć doskonała pobożność i doskonała sprawiedliwość domaga się, aby za ukończone żniwa Bogu podziękować i złożyć Mu razem z świętą ofiarą wstrzemięźliwości także i ofiarę miłości bliźniego. Wolno każdemu cieszyć się z urodzajów, wolno radować oczy widokiem pełnych gumien, niech jednak tę jego radość z obfitości mogą podzielać i ubodzy. Bujność łanów zbożowych, nabrzmiałość gron winnych, urodzajność drzew, plenność zwierząt, oto wzór dla dusz przynoszących owoc. Z tego, co ziemia name dała, niech dają serca nasze, abyśmy mogi powiedzieć o sobie z prorokiem: „ziemia (nasza) dała swoj owoc” (Ps. 66, 7). Bóg bowiem, prawdziwy i najwyższy siewca, darzy nie tylko ziemskie, ale i duchowe owoce i umie prowadzić sadzonki i szkółki jednych i drugich. On sprawia, że nasiona, rzucone w ziemię, plonują, On także sprawia, że ziarna cnót, rzucone w serca ludzkie, owocują. Jedne i drugie pochodzą z jednej opatrznościowej ręki, jedne i drugie też mają w nas zmierzać do jednego dzieła. Nic bowiem lepiej nie odpowiada szlachetności natury człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boże, jak gdy naśladuje dobroć swego Stwórcy, miłościwego wprawdzie dobroczyńcy, ale i sprawiedliwego w wierzyciela, co domaga się swego. Pragnie On, żebyśmy z Nim współpracowali. Wprawdzie my nie możemy niczego stworzyć, ale możemy włodarzyć tym, co z łaski otrzymaliśmy Bożej. Wzięliśmy dobra ziemskie nie po to, żeby one tylko zaspokajały i nasycały przyjemności zmysłów. Inaczej wcale byśmy się nie różnili od bydląt i dzikich bestii. Nie baczą ci one na to, co innym potrzeba, jeno chodzić umieją koło siebie i swego potomstwa.
  3. Zwierzęta, nie mając rozumu, nie mają też światła przykazań. Nie wziąwszy rozumu, nie pojmują też prawa. Gdzie natomiast działa światło rozumu, tam może kwitnąć karność, i Bogu, i bliźniemu dłużna miłością. Jedynie bowiem w ten sposób człowiek może wykazać, że jest naprawdę sobie samemu życzliwy, gdy będzie ponad siebie miłował tego, komu zawdzięcza swą naturę, i jak siebie samego tych, co mu są równi co do natury swojej. Słusznie (powiedziane jest), że na tych dwóch przykazaniach cały zakon zawisł i prorocy (Mt. 22, 40), słusznie wszystkie tak obszerne nauki (Pisma świętego) całkowicie streszczone są w krótkości tych niewielu słów: będziesz miłował Boga, będziesz miłował bliźniego. Wzór miłości bliźniego mamy w miłości Boga względem nas. Bóg nawet dla złych ludzi jest dobry, darami swej łaskawości obsypuje nie tylko swych czcicieli, ale i tych, którzy Go zaprzeczają! Miłujmy tedy bliskich nam, miłujmy i obcych! Co przyjaciołom z wzajemnego obowiązku, nieprzyjaciołom świadczmy z szlachetnej hojności! A chociaż drapiestwa niejednego żadna ludzkość nie zdoła ułagodzić, to jednak dobre uczynki nie pozostaną bez owocu. Dobroczyńca nigdy nie traci, nawet gdy niewdzięcznemu daje. Od czynienia dobrze, najmilsi, nikomu nie wolno stronić, niech przeto nikt nie wymawia się swoją niezamożnością, twierdząc jakoby nie mógł wspomagać bliźniego, bo sobie ledwie wystarcza. Wielką rzecz uczyni, gdy z tego niewiela, jakie posiada, zdobędzie się na ofiarę. Na szali sprawiedliwości Bożej waży nie ilość podarków, jeno wielkość ducha. Ewangeliczna wdowa dwa pieniążki zaledwie włożyła do skarbonki, a jednak przewyższyła dary wszystkich bogaczów (Mar. 12, 42). U Boga najmniejsze dzieło miłości nie jest bez ceny i żaden uczynek miłosierdzia bez owocu. Nie jednakowo On wprawdzie ludzi uposażył, ale jednakowego od wszystkich żąda serca. Niechaj każdy sam ocenia stan swego posiadania; kto więcej otrzymał, więcej niechaj daje.

Wstrzemięźliwość wiernych niech staje się chlebem ubogich, a co sobie kto ujmie, niech obróci na korzyść biednego. Aczkolwiek bowiem wstrzemięźliwość wiele daje duszy i ciału, to jednak same posty mało przyniosą pożytku, jeśli ich nie uświęcą uczynki miłosierdzia. Wszak jałmużny posiadają jakby chrzcielną moc; jak woda gasi ogień, tak „jałmużna gasi grzechy”. Ten sam Chrystus żąda od nas: „omyjcie się, czystymi bądźcie” (Iz. 1, 16), który rzekł: „dajcie jałmużnę, a oto wszystkie rzeczy są wam czyste” (Łk. 11, 41), aby nikt nie obawiał się i nie wątpił, że może odzyskać otrzymaną w sakramencie odrodzenia jasność duszy, kto, nawet wiele grzechów mając na sumieniu, stara się oczyścić pojednawczą mocą jałmużny!

Footnotes:

1

Por. Mowy 17, 1 i 92, 1.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent miłość bliźniego jałmużna
2020-12-21

Mowa 19 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 63–66.

  1. Kiedy Zbawiciel pouczał uczniów swoich, a w Apostołach cały swój Kościół, o przyjściu królestwa Bożego i o końcu czasów tego świata, mówił do nich: „A miejcie się na pieczy, aby kiedy nie były obciążone serca wasze obżarstwem i opilstwem i troskami tego żywota” (Łk 21, 34). Przestroga ta, najmilsi, nas oczywiście dotyczy, nam bowiem jest niewątpliwie bliskim ów dzień przepowiedziany, choć zakryty. Każdy człowiek powinien być przygotowany na jego przyjście, aby on nikogo nie zastał albo oddanym brzuchowi, albo pogrążonym w doczesnych troskach. Codziennym doświadczeniem to możemy stwierdzić, umiłowani moi, że sytość ciała przytępia bystrość umysłu, a obfitość pokarmów. zmniejsza żywość usposobienia. Przyjemności stołu przynoszą tedy szkodę zdrowiu fizycznemu, jeśli roztropnym umiarkowaniem nie ograniczy się żądzy podniebienia i nie odejmie jej tego, co prędzej czy później wywołuje jakąś dolegliwość. Ciało nie może niczego pożądać bez duszy, przez nią czuje ono i rusza się. Ale dusza winna odmawiać niejednego ciału, sobie podległemu, i wewnętrznym nakazem powstrzymywać zewnętrznego człowieka od nieprzystojnych postępków. Wyzwolona jak najbardziej z cielesnych pożądań, powinna duchowo zatapiać się w Bożej mądrości, aby tutaj, gdzie rozgwar ziemskich trosk cichnie, kosztować nieba w modlitwie. Chociaż na ziemi trudno prowadzić takie życie bez przerwy, ale można doń powracać, aby duchowe sprawy zajmowały nas częściej, niż cielesne. Gdy zaś większą część życia poświęcimy tak wzniosłemu zadaniu, to i doczesne nawet sprawy przekształcą się na skarby nieskazitelne.
  2. Tak pożyteczną wstrzemięźliwość nakazują nam zwłaszcza posty kościelne. Z natchnienia Ducha Św. są one tak przez cały rok rozłożone, że każda pora roku niesie nam przykazanie wstrzemięźliwości. Mianowicie na wiosnę mamy post czterdziestodniowy przed Wielkanocą, w lecie przed Zielonymi Świątkami, jesienny post obchodzimy we wrześniu, zimowy zaś w obecnym miesiącu, grudniu. Poznajemy stąd, że wszystko podlega Boskim przykazaniom i że cała przyroda staje do usług słowu Bożemu, by nas pouczać. W ten sposób cztery pory roku, jakby cztery Ewangelie, uczą nas, co mamy głosić i co czynić. „Niebiosa rozpowiadają chwałę Bożą”, powiada prorok, „a dzieła rąk Jego oznajmia firmament. Dzień dniowi opowiada słowo, a noc nocy podaje wiadomość” (Ps. 18, 2). Cóż jest poza tym, przez co nie przemawiałaby do nas Prawda? Jej głos słyszymy w dzień, jej głos słyszymy w nocy. Piękno świata, stworzonego przez jednego Boga, nie przestaje kłaść nam na serce tej wielkiej nauki: poznawajcie Boga z dzieł Jego 1! Służcie nie stworzeniom, jeno Stwórcy wszechrzeczy. Jeśli tedy wstrzemięźliwość wykorzenia wszelkie występki, jeśli, gruntowną będąc, pokonywa wszelkie żądze: chciwości, pychy, rozwiązłości, któż nie zrozumie, jak przemożną obronę mamy w postach? Żądają one, aby powstrzymywać się nie tylko od potraw, ale od wszelkich żądz cielesnych. Zbyteczny byłby trud głodzić się, a nie wyzbywać się woli przewrotnej!! I próżny mozół dręczyć ciało postem, a nie cofać się od zamiaru grzeszenia! Ciała, nie ducha, to post: karcić ciało i trwać w tym, co szkodliwsze jest od wszelkich zbytków. Cóż pomoże duszy, że pozornie odgrywa rolę pani, ale w istocie jest sługą i niewolnicą? Cóż jej pomoże, że cialu swemu niby rozkazuje, ale naprawdę traci swą samodzielność? I rzeczywiście najczęściej musi ona znosić kaprysy swego sługi krnąbrnego, gdy Bogu, Panu swemu, należnej służby nie oddaje. Gdy przeto ciało powstrzymuje się od pokarmów, dusza niechaj powstrzymuje się od błędów! Podług prawa swego królewskiego Pana niechaj sądzi o wszystkim, o co troszczymy się i czego pragniemy na ziemi!
  3. Niechaj pamięta ona, że Bogu przede wszystkim dłużna jest miłość, potem bliźniemu; wszystkie swe pragnienia powinna kierować według tej normy: ani czci należnej Bogu nie uchybić, ani pożytkowi tego, który takim, jak i ona jest sługą. A na czym polega cześć Boga, jeśli nie na upodobaniu sobie w tym, co Bogu się podoba? Na czymżeż ona polega, jeśli nie na tym, że wola nasza nie sprzeciwia się Jego przykazaniu? Jeśli tego chcemy, czego On chce, nasza słaba natura bierze siłę od tego, od kogo samą wolę otrzymaliśmy. „Albowiem Bóg”, jak mówi Apostoł, „sprawuje w was i chcenie i wykonanie” (Fil. 2, 13). Jeżeli tedy człowiek używać będzie dóbr, danych sobie od Boga, na chwałę dającego i powściągnie te pragnienia, o których wie, że mu tylko szkodzić mogą, to ani nie da się unieść pysze, ani złamać nieszczęściu. Powściągnie bowiem w sobie i zawiść złośliwą, i rozwiązłość nieczystą, i gniewną zapalczywość, i mściwą żądzę. A w ten sposób oczyści się prawdziwym postem i zasmakuje w nieskazitelnych uciechach. Będzie on umiał przetwarzać na skarb niebieski nawet ziemskie bogactwa, zużywając je na duchowe cele; mianowicie nie dla siebie gromadząc, co otrzymał, jeno pomnażając z dnia na dzień swoje posiadanie (w niebie) przez to, co innym rozdaje. Dlatego upominamy was, najmilsi, ojcowskim sercem: czyńcie ten post grudniowy owocnym dla siebie przez hojne jałmużny, radując się, że waszą ręką Pan biednych swoich karmi i przyodziewa! Mógłby zapewne im także udzielić tych środków. których wam udzielił. W niewysłowionym jednak miłosierdziu swoim wolał, aby oni uświęcali się przez znoszenie niedostatku, wy zaś przez świadczenie miłosierdzia 2. W środę przeto i w piątek pośćmy, w sobotę zaś odprawiajmy wigilie u św. Piotra, aby i modły nasze, i posty, i jałmużny swoimi prośbami wesprzeć raczył u Jezusa Chrystusa, tego Pana naszego, który z Ojcem i z Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Por. Rzym. 1, 20.

2

Por. Mowa 16, 1.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent
2020-12-19

Mowa 18 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 59–62.

  1. Najmilsi! Z powrotem pewnych dni i pór roku wracają też ciągle na nowo podawane nam środki, ustanowione przez Boga dla uświęcenia dusz i ciał naszych; powtarzają się one dlatego, aby już same lekarstwa przypominały nam nasze słabości. Boć zmienna i śmierci skutkiem grzechu podległa natura ludzka tym więcej do zległo jest skłonna im więcej wrażliwa na wszystko co zmysłowe, mimo że i odkupiona została i przez chrzest święty odrodzona. Pożądliwość cielesna o całkowitą przyprawiłaby ją zgubę, gdyby nie siła i pomoc duchowa. Niebezpieczeństwo upadku nigdy jej nie przestanie zagrażać; by stać jednak ma zawsze na czym się wesprzeć. Stwierdzają to słowa Apostoła; „Wierny jest Bóg, On nie dopuści kusić was nad to, co możecie, ale razem z pokusą i wyjście z niej zrządzi, abyście wytrzymać mogli” 1. Ale chociaż sam Pan osłania swych bojowników, chociaż będąc „możnym na walce” (Ps. 23, 8) dodaje odwagi swemu wojsku, mówiąc: „nie bójcie się, jam zwyciężył świat” (Jan 16, 33), to jednak trzeba zdawać sobie sprawę, że te zachęty usuwają tylko lęk przed bitwą, ale nie bitwę samą. Powód do walki nie ustaje, mimo że cierń bojaźni stępiony ma oścień. Straszna jest to walka. W walce otwartej w obliczu wszystkich zdobywa się wieniec zwycięstwa. I właśnie to, że tuż po zapasach czeka nagroda, podnieca zapał, krzesze moc wytrwania. Przeciwnie zaś, gdy ucichną otwarte napaści, a szatan powstrzyma się od zabijania i męczenia wiernych, by zawziętością i okrucieństwem nie dawać nam sposobności do tym liczniejszych tryumfów, złowrogi przeciwnik krwawą walkę na pokojowe zamienia fortele 2. Kogo nie zdołał pokonać ni głodem, ni chłodem, ni ogniem, ni mieczem, gnuśnością stara się doprowadzić do zobojętnienia, nadąć pychą, rozwiązłością zepsuć.
  2. Ale dla udaremnienia tych i tym podobnych zamysłów szyk bojowy chrześcijan ma znakomite środki obronne i oręż zwycięski. Duch Prawdy uczy swych żołnierzy, jak łagodnością pokonywać gniew, szczodrobliwością skąpstwo, dobrocią złośliwość. Pod ręką Najwyższego odmienia się serce wielu, odnawia co było zastarzałe, z niewolników nieprawości powstają słudzy sprawiedliwości. Wstrzemięźliwość ujarzmia chęć używania, pokora wypiera pychę. Kto splamił się życiem wszetecznym, jaśnieje na nowo czystością. Do środków, sprowadzających taką odmianę, łaska Boża opatrznościowo zaliczyła też święte posty, wymagając, by w całym Kościele w niektóre dni były one ściśle zachowywane przez wszystkich. Jakkolwiek bowiem piękna i chwalebna jest, by każdy z osobna członek ciała Chrystusowego w jakimś jednym szczególnie celował zadaniu, to jednak działanie wspólne, zgodnym biciem serc ludu pobożnego ożywione, zawsze jest doskonalsze i większą mocą namaszczone 3. Szatan, dla którego udręką jest nasze uświęcenie, ponosi wtedy klęskę już nie tylko od części, ale od ogółu wiernych. Do takiego właśnie dzieła miesiąc grudzień nastręcza nam sposobność. Sama pora, na którą on przypada, niejako upomina nas, aby nikt nie drętwiał od zimna niewierności. Każdy raczej wrócić powinien do czerstwego zdrowia, rozgrzewając się ciepłem chrześcijańskiej miłości! Boć nawet z żywiołów przyrody, jak z otwartej księgi, poznajemy, jakie są Bożej woli zamiary. Niebo nie przestaje być nam mistrzem, dając naukę nawet przez to, co na usługi nasze jest oddane.
  3. Prócz owego zdania Apostoła, które porównywa ludzi nieobfitujących w owoce pobożności do drzew pustych 4, odstraszającym przykładem nieowocowania jest także owa figa, skazana przez Pana Jezusa na wieczną bezpłodność za to, że nie miała owocu dla zaspokojenia głodnego 5. Rozumieć stąd mamy, że kto łaknącego nie pokrzepi, odmawia chleba Chrystusowi, boć on powiedział, że Jemu się świadczy, co ubogim się daje 6. Do takich drzew, obarczonych przekleństwem, Sędzia powie: „Idźcie ode mnie przeklęci w ogień wieczny, zgotowany diabłu i aniołom jego. Albowiem łaknąłem, a nie daliście mi jeść, pragnąłem, a nie daliście mi pić” itd. (Mt. 25, 41). Każdy z dobrych uczynków jest tutaj dlatego osobno wymieniony, abyśmy zauważyli, że kto chociaż część ich praktykuje, dostąpi miłosierdzia. Przeciwnie zaś dusza, zgoła nieużyta dla bliźnich, będzie drzewem bez owocu, gdy się okaże, że miłość była jej obca zupełnie.

Grudniowy tedy post, na porę zimową przypadając, wzywa nas do mistycznej uprawy serca naszego. Czerpiąc odżywcze i krzepiące nas słabych siły z pól, winnic i drzew, zużyć je mamy na uprawę ducha 7. W ten sposób rola Pańska wzbogacić się powinna pracą i nigdy nie leżeć odłogiem, lecz uprawą własną jeszcze bardziej stać się urodzajną. Rozumiecie, pobożni słuchacze, że to jest sprawa udoskonalenia wszystkich wiernych. Postęp wasz z wiary waszej zakiełkuje; w nadziei się rozwinie, w miłości dojrzeje. Umartwienie ciała i żarliwość modlitwy wtedy prawdziwe sprowadzą oczyszczenie, kiedy się wesprą na uświęcającej mocy jałmużny. To, że tak jest, stwierdzają słowa Chrystusowe: „dajcie jałmużnę, a oto wszystkie rzeczy są wam czyste” (Łk. 11, 41). W środę przeto i piątek pośćmy, w sobotę zaś odprawiajmy wigilie u Św. Piotra Apostoła. Niech nas w tym wspomaga łaska Tego, który z Ojcem i z Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Por. 1 Kor. 10, 13.

2

Por. Mowa 16, 3.

3

Por. Mowy 88, 2 i 89, 2.

4

Por. 2 Piotr 1, 8.

5

Por. Mt. 21, 19; Mar. 11: 13…

6

Por. Mt. 25, 40.

7

Przez jałmużny albo inne uczynki miłosierne.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent
2020-12-19

Mowa 17 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 53–59.

  1. Najmilsi! Przykazania Ewangelii mają silne oparcie w nauce Zakonu, bo niejedno ze Starego Testamentu przeszło i do praktyki Nowego. Właśnie praktyki pobożne, przyjęte w Kościele, stwierdzają, że Pan nasz Jezus Chrystus „nie przyszedł rozwiązywać Zakonu, ale (go) wypełnić” (Mt. 5, 17). Aczkolwiek bowiem ustały znaki, zapowiadające przyjście naszego Zbawiciela, aczkolwiek minęły figury, bo Prawda Wieczna przez zjawienie swoje położyła im koniec, to jednak przepisy, zaprowadzone przez światłą pobożność, czy to dla unormowania obyczajów, czy też dla szczerego kultu Bożego, trwają i u nas nadal tak, jak były wprowadzone. Co było stosowne i dla jednego, i dla drugiego Testamentu, bynajmniej nie ulegało zmianie 1. Do takich praktyk należy uroczysty post grudniowy. Obchodzimy go teraz właśnie dorocznym zwyczajem. Sama słuszność i pobożność domagają się tego, aby złożyć dzięki dobroci Bożej za plony; ziemia je wydała gwoli utrzymania ludzi, ale posłuszna najwyższym rządom Opatrzności. By okazać, że ochotnym sercem pragniemy spełnić tę powinność, przy poście i wstrzemięźliwości winniśmy też podjąć praktykę jałmużny. Niechaj w ten sposób na glebie serca naszego wyrośnie i różdżka sprawiedliwości, i owoc miłości chrześcijańskiej. Zasłużymy sobie na miłosierdzie u Boga, świadcząc Jego biednym miłosierdzie. Boć najprędzej wysłuchuje Bóg modlitwę wtedy, gdy ją poprą uczynki miłosierne 2. Kto nie odwraca swego serca od ubogiego, Boże ucho ku sobie z łatwością nakłania, jak sam Pan o tym świadczy: „Bądźcie miłosierni jak i Ojciec wasz miłosierny jest, odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczono” (Łk. 6, 36). Czyż może być nad tę łagodniejsza sprawiedliwość i łaskawszy jej wymiar, skoro wyrok Sędziego spoczywa w ręku podsądnego? „Dawajcie, a będzie wam dano” (Łk. 6, 38) powiada ten Sędzia. Jakże szybko przecinają te słowa wszelkie wahania i małostkowe obawy i wszelkie ociągania się powodowane skąpstwem, skoro ludzie mają zabezpieczenie w przyrzeczeniu Najwyższej Prawdy, że co rozdadzą, będzie im zwrócone.
  2. Trwaj przeto, ty, co Chrystusa wyznawasz, w szczodrym usposobieniu niezachwianie! Dawaj, abyś miał co odbierać z nawiązką, siej, abyś miał co żąć, rozsypuj hojnie, abyś miał co zbierać! Nie lękaj się ubytku, nie biadaj, że zysk twój niepewny! Mienie twoje wzrośnie, gdy nim mądrze szafować będziesz. Pożądaj sprawiedliwej korzyści z praktyki miłosierdzia i o wieczną zabiegaj prowizję! Bóg, twój dobroczyńca, chce, abyś i ty był dobroczyńcą. Ten, co majątek dał w darze, rozdawać go bliźnim każe 3. Jego to słowa: „dawajcie, a będzie wam dano”. Chwytaj oburącz szczęśliwy warunek tego przyrzeczenia! Wprawdzie bowiem nie posiadasz nic, czego byś nie wziął, wszystko jednak, co rozdasz, twoim pozostaje. Kto przeto przywiązany jest do grosza, i pragnąłby mienie swoje powiększać bez końca, niech zacznie taką właśnie świętą lichwę uprawiać i wzbogacać się w ten sposób, żeby ani nie wyzyskiwać trudnego położenia ludzi łaknących, ani też nie wikłać ich, udając rzekomo ich dobrodzieja, w długi, których potem spłacić nie mogą! Przeciwnie, niech zostanie wierzycielem mówiącego te słowa: „dawajcie, a będzie wam dano”, i jemu niech oddaje procent, pomnąc na jego powiedzenie: „tąż miarą, którą mierzycie, będzie wam odmierzono” (Mt. 7, 2). Kto jakieś dobro wielce sobie ceni, a nie chce go trwale posiadać, samemu sobie sprzeniewierza się i szkodzi. Zbieracz doczesnych procentów, choćby najbardziej powiększył swe mienie i chociażby zdobył i zgromadził nieprzeliczone skarby, z próżnymi rękami, biedny zejdzie z tego świata: „albowiem”, jak powiada prorok Dawid, „gdy zginie, nie weźmie wszystkiego, ani nie zstąpi z nim sława jego” (Ps. 48. 10). Gdyby on dobrze życzył duszy swojej, dobra swoje powierzyłby temu, co najpewniej poręcza za biednych i największe płaci procenty. Niestety! niesprawiedliwy i bez czoła chciwiec, — udając dobrodzieja w chwili, gdy oszukuje, — nie ufa Bogu i Jego niezawodnej poręce, wierzy natomiast człowiekowi, skwapliwie drżącą ręką podpisującemu rewers. Ponieważ uważa za pewniejsze to, co mu teraźniejszość daje, niż co mu przyszłość obiecuje, słusznie go często spotyka, że gonitwa za niezasłużonym zyskiem staje się mu powodem zasłużonej straty.
  3. Niezdrowa pogoń za zyskiem na złe wychodzi zawsze lichwiarzowi, bez względu na taki lub inny jej wynik. Czy straci, czy zarobi, szkody na duszy nie uniknie on nigdy: nieszczęśliwy, gdy nie może odebrać, co pożyczał, jeszcze więcej godny jest ubolewania, gdy odbiera, czego nie dawał. Precz tedy z niegodziwą lichwą w ogóle! Wyzysku urągającego ludzkości nie wolno dopuszczać! Choć bowiem z niesprawiedliwych i krzywdzących procentów rośnie majętność, ale wniwecz obraca się tedy bogactwo ducha; na lichwie zarobek — to duszy nagrobek! Co zaś Bóg sądzi o tego rodzaju ludziach, daje nam poznać święty prorok Dawid. Kiedy zapytał: „Panie, któż będzie mieszkał w przybytku Twoim, albo kto odpocznie na górze Twojej świętej?” (Ps. 14, 1), otrzymał taką naukę od Boga: ten znajdzie trwały na wieki pokój, kto przestrzegając w swym życiu innych zasad uczciwości, także „pieniędzy swych nie dał na lichwę” (Ps. 14, 5). Dalekim przeto (według tych słów) będzie od przybytku Boga i nie wstąpi na górę Jego świętą, kto oszukańczy zysk z pieniężnej lichwy ciągnie. Kto cudzą krzywdą pragnie się wzbogacić, słusznie ukarany będzie wiecznym ubóstwem 4.
  4. Wy zaś, najmilsi, ponieważ ufacie z całego serca obietnicom Pana, unikajcie trądu chciwości i czyńcie święty i mądry użytek z darów Bożych. Wolno wam cieszyć się z Jego szczodroty, dołóżcie przeto starań, aby i inni mogli podzielać waszą radość 5! Wielu bowiem odczuwa brak tego, czego wy macie pod dostatkiem. Potrzeby bliźnich nastręczają wam sposobność do naśladowania dobroci Boga. Niechaj przez was przechodzą na innych dobrodziejstwa Boże tak, abyście, sami dobrze zarządzając doczesnymi dobrami, nabywali wieczne. W środę przeto i piątek pośćmy, w sobotę zaś odprawiajmy wigilie u św. Piotra Apostoła; jego wstawiennictwo niechaj nam wszystkim wyjedna Bożą opiekę, przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Footnotes:

1

Por. Mowy 20, 1; 92, 1.

2

Por. Tob. 4, 7.

3

Ustęp ten może służyć za przykład wybitnych cech stylu Leonowego: paralelizmów, kontrastów, gry słów i rymowania.

4

O lichwie mówi też Leon w Ep. 4, 3…

5

Por. Mowa 16, 1.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent lichwa
2020-12-18

Mowa 16 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 49–52.

  1. Najmilsi! Jest to skutek działania podniosłej łaski Bożej, że serca chrześcijańskie nieprzepartą tęsknotą z ziemi do nieba codziennie się przenoszą. Ale i to, że człowiek żyje i utrzymuje się na tej ziemi, sprawia moc i opatrzność Stwórcy. Boć sam Bóg obiecuje nam dobra wieczne, co udziela doczesnych. Jak przeto w oczekiwaniu przyszłego szczęścia i w drodze doń przez wiarę Bogu dziękować powinniśmy, że nas prowadzi do przygotowanego królestwa chwały, tak też Boga mamy wielbić i wysławiać za dobrodziejstwa, rokrocznie już tutaj na nas zsyłane. Wszak w ten sposób od początku nadał Bóg płodność ziemi i tak złożył prawa urodzaju w każdym zarodku i w każdym nasieniu, że ani na chwilę nie odejmuje ręki swej od tego, co ustanowił. Owszem, we wszystkich rzeczach stworzonych trwają miłościwe rządy Stworzyciela. Wszystko, co na użytek ludzi wydają pola, winnice i oliwki, wszystko to Bóg w dobroci swojej darzy. On miarkując własności siły przyrody, jaskrawie wspiera niepewny skutku mozół rolnika tak, że na nasz pożytek wychodzą wiatry i deszcze, zimna i upały, dni i noce. Sama pomysłowość ludzka nie wystarczyłaby do tego, żeby człowiek mógł oglądać owoce swej pracy, gdyby Bóg nie dodał wzrostu do Niebieski miłościwie nam udzielił. Iluż to nie posiada ani doskonała miłość chrześcijańska i sprawiedliwość na tym polegają, że i my wspomagamy innych z tego, co Ojciec Niebieski miłościwie nam udzielił. Iluż to nie posiada ani roli, ani winnic, ani oliwek! Ich niedostatkowi przeto zaradzić należy z tej obfitości, którą nas Bóg obdarował. I oni razem z nami winni błogosławić Boga za urodzaj ziemski i cieszyć się, że posiadający mają czym podzielić się z biednymi i podróżnymi! Błogosławiony to śpichlerz, — godzien, by w nim stokrotnie mnożyły się plony, — z którego zaspokaja się głód cierpiących niedostatek i słabych, z którego pokrzepia się podróżnych w potrzebie, z którego zadawalnia się tęskne pragnienia chorych! Wszak dlatego dopuszcza Bóg sprawiedliwy na tych ludzi różne przykrości, ażeby móc uwieńczyć koroną zasługi tak potrzebujących współczucia za ich cierpliwość, jak współczujących za ich miłosierdzie.
  2. Każdy czas, najmilsi, nastręcza sposobność do tego dzieła. Ten jednak szczególniej się do niego nadaje. Ojcowie nasi święci, duchem Bożym natchnieni, ustanowili post grudniowy, aby po ukończeniu żniw składano Bogu należną Mu ofiarę wstrzemięźliwości. Każdy przeto powinien pamiętać, aby w ten sposób zużywał obfitość plonów, iżby dla siebie był wstrzemięźliwszy, a dla biednych hojniejszy! W jałmużnach bowiem i postach zawiera się najskuteczniejszy środek zadośćuczynienia za grzechy. A i modlitwa, takimi ofiarami poparta, szybciej dociera do tronu Bożego. Podług słów Pisma świętego „dobrze czyni duszy swej człowiek miłosierny” (Przyp. 11, 17). Nic bardziej nie jest czyjąś własnością, niż to, co wyłoży na potrzeby bliźniego. Wszelkie dobro, obrócone na usługi potrzebujących, zamienia się na kapitał wieczny. Z takiej szczodrobliwości rodzą się skarby nigdy nie zużyte i nigdy nie podlegle skażeniu. „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt. 5, 7). Pełnią nagrody będzie dla nich Ten, który sam jest pierwowzorem tego przykazania.
  3. Nie ulega wątpliwości, ukochani moi, że gdy się oddamy uczynkom miłości czyniącym nas coraz więcej miłymi Bogu, wtedy nasz nieprzyjaciel — a umie on szkodzić i stara się o to — będzie miał stąd nowy bodziec do zawiści, i będzie usiłował zepsuć fałszywym chrześcijaństwem tych, których otwartym i krwawym prześladowaniem nie zdoła pokonać. Ma pod ręką heretyków. Może ich użyć do tego jako narzędzia. Wszak zaciągnął w ich szeregi walczących pod najrozmaitszymi sztandarami błędów i wziął ich pod swą komendę z chwilą, gdy dali się sprowadzić z drogi wiary katolickiej. Dla oszukania pierwszych ludzi posłużył się postacią węża. Dla uwiedzenia dusz prostych uzbroił języki heretyków jadem swego kłamstwa. Ale zasadzkom tym, najmilsi, staramy się zapobiec z pomocą Bożą, jako dbały o swe owce pasterz. Ponieważ i najmniejszą owieczkę z świętej owczarni pragniemy ustrzec od zguby, przestrzegamy was jak ojciec i upominamy, abyście unikali „ust nieprawych i języka zdradliwego” (Ps. 119, 2). Działa zaś w nich wszystkich ten, co wrogiem będąc prawdziwego światła, „przedzierzga się w anioła światłości” (2 Kor. 11, 14). W jego to sztuce zaprawił się Bazylides, w jego podstępach biegły jest Marcjon, za jego przewodem idzie Sabeliusz, za nim też ślepo kroczy Focyn, hołdownikiem tego władcy jest Ariusz, służką tego ducha jest Eunomiusz. Słowem cała gromada 1 tych drapieżnych wilków pod jego przewodnictwem odstąpiła od jedności Kościola i odpadła od prawdy, wziąwszy sobie jego za mistrza.
  4. Ale jeśli we wszystkich takich przewrotnych działaniach tak lub owak znać jego kierowniczą rękę, to już prawdziwą twierdzę zbudował sobie na manichejskim szaleństwie i obszerny dziedziniec, aby na nim hulać do woli. Rozporządza tu już nie jednym przewrotnym pomysłem, ale mieszaniną wszystkich błędów i złości. Co tedy poganie zdołali sprofanować, co tkwiący w cielesności judejczycy zaciemnić, co w tajemnych praktykach magii umiano zbeszcześcić, co wreszcie we wszystkich herezjach znajdzie się świętokradczego i bluźnierczego, wszystko to, jakby do steku wszelakiego plugastwa, do tej sekty spłynęlo. Nie podobna wyliczyć wszystkich ich zbrodni; takie ich mnóstwo, że mowa ludzka nie ma dość słów na ich określenie. Wystarczy kilka z nich zaznaczyć, abyście z tego, co posłyszycie, mogli wyrobić sobie sąd o tym, co pominiemy, nie chcąc obrażać skromności. Nie przemilczymy jednak ich praktyk religijnych, zarówno wszetecznych, jak niegodnych. Za łaską Pana zdołaliśmy je ujawnić i zbadać, aby nikt nie sądził, żeśmy w tej sprawie polegali tylko na pogłoskach i niepewnych opiniach. Rozkazaliśmy tedy przyprowadzić ich tzw. Wybranych i Wybrane 2 na posiedzenie. Wzięli w nim udział biskupi, a także i dobrani chrześcijanie, co znakomitsi. Kiedy już świadkowie dostateczne rzucili światło na przewrotne zasady swych wierzeń i na zwykły przebieg swych świąt, odsłonili nam taką zbrodnię, że na samo jej wspomnienie trzeba się rumienić. Została ona zbadana skrupulatnie, aby i zwykłym w takich wypadkach niedowiarkom i nałogowym przekorom nie pozostawić najmniejszej wątpliwości. Świadkami byli Wszyscy ci, co tę odrażającą zbrodnię przygotowali: mianowicie dziewczynka, co najwyżej dziesięcioletnia, dwie kobiety, wychowujące ją i do tej ohydy przysposabiające; obecny też był młodzieniaszek, skaźca dziewczyny, i biskup ich, kierownik całej tej strasznej sprawy. Wszystkie te osoby zeznały zupełnie jednozgodnie. A ujawniły takie okropności, że po prostu nie można było ich słuchać 3. Żeby nie obrażać przyzwoitych uszu, nie będziemy o nich mówili otwarcie. Wystarczy przejrzeć akta sprawy, aby się jasno przekonać, że nie masz w tej sekcie ani obyczajności, ani uczciwości, ani nawet śladu jakiegoś wstydu. Kłamstwo jest dla niej prawem, diabeł religią, hańba ofiarą.
  5. Takich przeto ludzi, przybywających do nas coraz licznej z powodu zamieszek w innych krajach, nie dopuszczajcie, najmilsi, do swego towarzystwa! Wy, kobiety zwłaszcza, unikajcie wszelkich z nimi znajomości i rozmów, abyście nadstawiając ciekawie ucha na ich baśnie, nie wpadły w sidła szatańskie! Wie dobrze diabeł, że pierwszego mężczyznę uwiódł przez usta kobiety, i wszystkich ludzi pozbawił raju rozkoszy przez łatwowierność niewieścią. Dlatego z większą pewnością siebie dybie na wasz rodzaj, aby obedrzeć z wiary i wstydu te, które zdoła zwabić przez sługi swojego kłamstwa. Następnie proszę Was jeszcze o to najsilniej, umiłowani moi: jeśli kto z was dowie się, gdzie oni mieszkają, gdzie szerzą swą naukę, gdzie chodzą w odwiedziny, w czyim towarzystwie przebywają, niech o tym zawiadomi nas, boć sprawa ta największą napełnia nas troską 4. Niewielki bowiem miałby pożytek stąd, kto by za łaską Ducha Św. sam wprawdzie nie dał się złowić, ale obojętny był na to, że inni wpadają w sidła. Przeciwko wspólnym wrogom i dla wspólnego dobra zarówno wszyscy czuwać powinniśmy, aby od rany jednego członka w ciele nie poczęły się psuć inne. Kto sądzi, że nie należy takich ludzi ujawniać, wiedząc o nich, okaże się współwinnym z nimi na sądzie Chrystusowym, nawet gdyby nie porozumiewał się z nimi.
  6. Obudźcie przeto w sobie świętą gorliwość, jakiej wymaga troska o sprawę religijną! Przeciwko srogim nieprzyjaciołom dusz stańcie wszyscy jak jeden mąż na straży! Boć dlatego Bóg miłosierny ujawnił nam część tych szkodników, aby w obliczu jawnego niebezpieczeństwa obudzić naszą czujność i ostrożność. Nie można poprzestać na tym, co dotychczas zrobiono, poszukiwanie musi trwać nadal! Sprawi ono za Bożą pomocą, że nie tylko ci, którzy prawą zachowali wiarę, trwać będą w niej bez szwanku, ale i wielu, co dali się uwieść i oszukać diabłu, odwróci się od błędu. Swoje zaś modlitwy, jałmużny i posty tym święciej przez to oddanie złożycie Bogu miłosiernemu, gdy i ta sprawa wiary przybędzie do innych obowiązków religijnych. W środę przeto i w piątek pośćmy. W sobotę zaś u obecnego wśród nas św. Piotra Apostoła odprawiajmy wigilie, on bowiem, jak z doświadczenia wiemy i wierzymy mocno, czuwa nieustannie nad powierzonymi sobie przez Pana owieczkami jako dobry pasterz. Wstawiennictwem swoim wyprosi on Kościołowi Bożemu, aby — jego nauczaniem oświecony — pozostał wolnym od wszelkiego błędu. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Footnotes:

1

Bazylides, główny obok Walentinosa przedstawiciel gnozy egipskiej; urodził się w Syrii, nauczał w Aleksandrii, ok. r. 130 po Chr. Podług relacji św. Ireneusza podstawą jego systemu był dualizm bytu oraz idea emanacji. Podług św. Hipolita natomiast był to ewolucyjny panteizm.

Marcjon z Synopy, syn tamtejszego biskupa, przybył do Rzymu ok. 140 r., przyłączył się do Cerdona, gnostyka syryjskiego. Głosił naukę o 2 wiecznych i niestworzonych początkach bytu: bogu dobrym i bogu złym.

Sabeliusz, pochodził albo z Pentapolis w Afryce, albo z Italii, żył pod koniec 2 i na pocz. 3 w. Głosił modalistyczny monarchianizm. Por. Mowa 24, 5.

Focyn, pochodził z Sirmium, um. 376 r. Uważał, że Chrystus, człowiek cudownie narodzony, przez moralny rozwój doszedł do boskiej godności.

Ariusz, ksiądz z Aleksandrii, um. 336 r. Nauczał, że Chrystusa, podobnie jak Ducha Św. stworzył Bóg; Syn przeto różni się w istocie od Ojca; nazywa się zaś „Synem Bożym” tak, jak inni ludzie „dziećmi Bożymi”. Por. Mowy 23 i 24.

Eunomiusz, pochodził z Kyzikos, uczeń Ariusza, rozwijał jego system.

2

„Wybrani i wybrane” u Manichejczyków zobowiązywali się przyjąć trzy znamiona tzw. signacula. Signaculum oris wzbraniało im pożywać pewnych potraw; signaculum manus zakazywało im uśmiercać cokolwiek, nawet zwierzęta i rośliny; wreszcie signaculum sinus wkładało obowiązek zupełnego wstrzymania się od pożycia płciowego. „Słuchający” natomiast winni byli żenić się i swoją pracą utrzymywać „Wybranych”.

3

Por. Mowa 76. 7.

4

Podobne żądanie mieliśmy w Mowie 9, 4; każe tam św. Leon zawiadamiać kapłanów.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent herezja arianizm manicheizm
2020-12-18

Mowa 15 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 46–49. 1

  1. Najmilsi! Śmiało przypominamy wam dzisiaj spełnianie dobrych uczynków, nie tajno nam bowiem, jak zacnym zwykle sercem przyjmujecie nasze zachęty. Rozumiecie, słowem pouczeni Bożym, ile to zachowanie przykazań pomaga wam do szczęścia wiecznego. Że zaś słaby człowiek tak łatwo na ogół nuży się w ich pełnieniu, a i pośliznie się niejednokrotnie skutkiem swej ułomności, miłosierny i dobry Pan Bóg dał nam pomoce, aby nas wzmocnić, i środki, abyśmy przebaczenie uzyskać mogli. Któż bowiem zdołałby wyjść obronną ręką z tylu ponęt światowych, z tylu zasadzek szatańskich, z tylu wreszcie niebezpieczeństw własnej niestałości, gdyby Król wieczny, a tak łaskawy, nie wolał nas naprawiać niż gubić? Boć nawet odkupieni i odrodzeni, choć stali się już synami światłości, nie mogą ominąć pokus, dopóki przebywają na tym świecie, który „wszystek we złem leży” (1 Jan 5, 19), dopóki to, co skazitelne i przemijające, uśmiecha się ich ułomnemu ciału. Nie łatwo także trafi się komuś tak niekrwawe zwycięstwo, by z pobojowiska, gdzie z tylu wrogami i tak często musi się mierzyć, mógł nie tylko ujść z życiem, ale i zupełnie był wolny od rany. Dlatego na leczenie uszkodzeń, poniesionych w walce z niewidzialnym wrogiem, trzy zwłaszcza środki zaradcze należy stosować: wytrwałość w modlitwie, umartwienie postem i hojność w dawaniu jałmużny. Gdy je wszystkie wykonamy, jednamy się z Bogiem, zmazujemy winy, pobijamy kusiciela na głowę. Co prawda w broń tę dusza wierna zawsze powinna być zaopatrzona, najwięcej jednak wtedy ją mieć w pogotowiu, kiedy nadchodzą dni szczególnej na te pobożności religijne od dawna przeznaczone.
  2. Z liczby tych dni jest i grudniowy post uroczysty. Nie należy go z tego powodu zaniechać, że wzięty jest z przepisów Starego Zakonu, jakby z wygasłych już ustaw, jako to: „rozróżnianie potraw”, różne „omycia”, „ofiary z ptaków i bydląt”. Te bowiem były figurami rzeczy, mających nadejść, i skończyły się z chwilą, kiedy się one spełniły. Natomiast postów, tak pożytecznych, łaska Nowego Testamentu nie usunęła. Przeciwnie, przyjęła wstrzemięźliwość w pobożny obyczaj, jako czynnik po wsze czasy zbawienny i dla ciała, i dla duszy. Podobnie, jak do zasad chrześcijanina należą takie przykazania, jak: „Panu Bogu twemu kłaniać się będziesz, a Jemu samemu służyć będziesz” (Mt. 4, 10), „będziesz miłował Pana Boga swego ze wszystkiego serca swego”, „będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego” (Mt. 22, 39) itp., tak też i nauk w owych księgach zawartych, o uświęcającej i uzdrawiającej mocy postów, nie da się jakimś tłumaczeniem pozbawić ich znaczenia. Post bowiem po wszystkie czasy i po wszystkie dni życia doczesnego czyni nas odporniejszymi przeciwko grzechom: zwycięża żądze, odpędza pokusy, ukróca pychę, uśmierza gniew, natomiast wszystkie poruszenia dobrej woli doprowadza do pełnej dojrzałości cnoty: jeżeli idzie w parze z dobroczynną chrześcijańską miłością i roztropną praktyką miłosierdzia. Post sam bez jałmużny nie tyle byłby oczyszczeniem duszy, ile utrapieniem ciała. Co więcej, raczej by to na skąpstwo, niż na wstrzemięźliwość zakrawało, gdyby ktoś tak pościł, że powstrzymywałby się i od czynienia miłosierdzia. Dlatego post nasz, umiłowani moi, niech będzie płodny w owoce szczodrobliwości i wydajny w miłościwe datki dla ubogich chrześcijańskich. A i mniej posiadający niech nie ociągają się z przystąpieniem do tego dzieła z tej racji, że to, co mogą ująć z majętności swej na ten cel, tak niewiele stanowi.

Wiadomo Panu, co kto może, a że sprawiedliwym wejrzeniem nas przenika, ocenia dobrze, ile kto z czego dać powinien. Wprawdzie niejednakowe majętności nie mogą jednakowych ponosić ofiar, ale zasługa wyrównywa najczęściej różnice nakładów: usposobienie bowiem może być równe nawet tam, gdzie nierówne są środki.

Abyśmy przeto, z pomocą Bożą, sprawowali te rzeczy z świętym oddaniem się, pośćmy w środę i w piątek. W sobotę zaś odprawiajmy wigilie u św. Piotra, abyśmy, jego modlitwami wsparci we wszystkim, zasługiwali na miłosierdzie Boże.

Footnotes:

1

Bracia Ballerini zauważają, że mowę tę, podobnie jak mowę 2, niesłusznie w niektórych kodeksach połączono z poprzedzającą ją w jedno.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent
2020-12-17

Mowa 14 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 45–46.

  1. Najmilsi! Roztropnie i bacznie powinniśmy prowadzić duchową uprawę roli Pana, będąc jego robotnikami, aby w nagrodę za wytrwałe dopilnowanie każdej pracy o właściwej porze móc zbierać owoce dobrych uczynków. Jeżeli jej zaniedbamy z gnuśności i lenistwa, gleba nasza nie wyda szlachetnych latorośli. Cierniem i ostem porośnie, urodzi plony nie spichrzów, ale spalenia godne. Natomiast gdy glebę tę łaska Boża zrosi, można ją, najmilsi, uprawić wiarą, postami zaorać, jałmuznemi zasiać, modlitwami użyźnić tak, że pośród tego, cośmy posadzili i obficie podlali, nie tylko nie zdoła zakiełkować chwast jakiś, lub wydostać się na światło jakieś szkodliwe ziele, ale przeciwnie, w samym zarodku wyginą wszelkie występki, a rozrośnie się po społu obfite żniwo cnót wszelkich. Aczkolwiek miłość Boża wzywa nas, byśmy stale tę pracę prowadzili, to jednak w te dni, szczególniej na nią od dawna przeznaczone, jeszcze żywszą w sobie mamy obudzić energię i gorętszy zapał! Niechże nie stanie się grzechem po ogłoszeniu, co tak miłym jest Bogu wykonywane i bez nakazu!
  2. Wzywamy was przeto, abyście grudniowy post — do którego, umiłowani moi, z tak zbożnym usposobieniem przystępujecie — z pomocą Chrystusową święcili w jedności ducha. Każdy z was stosownie do zamożności, jakiej mu Bóg udzielił, powinien starać się zajaśnieć dobrymi uczynkami 1! Boć i nieprzyjaciół naszych 2 te dni, wymagające od nas większego wyrzeczenia, w osobliwy gniew wprawiają. Nasze uświęcenie jest dla nich solą w oku. Przebieglej tedy i ostrożniej zastawiają swe sidła, byle jeno móc kogo odwieść od brania udziału w tym zbożnym dziele. Jednym podszeptują lęk przed zubożeniem, gdy „za wiele” dali, innych napełniają zniechęceniem na myśl, że post jest przecież rzeczą przykrą. Przeciwko takim pokusom, najmilsi, baczność! Czuwajmy sercem pobożnym, umysłem nieprzystępnym dla myśli nieufnych! Niewiele wszak potrzeba, by ubogi miał dosyć. Nakarmić go i przyodziać, nie wielki to ciężar. Tanio bowiem kosztuje to, czego on łaknie, tanio, czego pragnie. Jego zaś nagość okrycia tylko, nie stroju, wymaga. A jednak Pan nasz tak miłościwie sądzi czyny nasze, tak je łaskawie ocenia, że nawet kubka zimnej wody nie zostawi bez zapłaty 3. A że sprawiedliwie przenika dusze ludzkie swym wzrokiem, przeto nagrodzi nie tylko wartość samego uczynku, ale i usposobienie ducha, z jakim ten uczynek wykonany został. Przez Chrystusa Pana naszego.

Footnotes:

1

Por. Mt. 5, 16; 1 Piotr 2, 12.

2

tj. szatana.

3

Por. Mt. 10, 42; Mar. 9, 40.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent
2020-12-17

Mowa 13 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 44–45.

Najmilsi! Do czego wzywa nas i przeznaczenie tych dni i nasz religijny zwyczaj, to wam, pełni pasterskiej troski, głosimy: macie święcić post grudniowy, aby za ukończone zbiory wszystkich plonów Bogu, ich dawcy, w zgodny sposób złożyć ofiarę wstrzemięźliwości 1!

Cóż bowiem może być skuteczniejsze nad post? Jego zachowaniem zbliżamy się do Boga, sprzeciwiamy diabłu, uodporniamy zwycięsko na powaby grzechów. Post był zawsze pokarmem dla cnoty. Wstrzemięźliwość jest matką czystych myśli, rozumnych chęci, zbawiennych rad. Przez dobrowolne umartwienia ciało obumiera żądzom, duch odnawia się w cnocie.

Ponieważ jednak nie samym tylko postem nabywa się zbawienie duszy, posty nasze powinniśmy dopełniać miłosierdziem dla bliźnich. Wstrzemięźliwość poszczącego niechaj się stanie pożywieniem ubogiego! Przedmiotem gorliwości naszej niech będzie obrona wdów, dobro sierot, pociecha strapionych, jednanie zwaśnionych! Podróżnego w dom przyjąć, uciśnionego otoczyć opieką, nagiego przyodziać, chorego pielęgnować, oto w jaki sposób każdy z nas, z owoców sprawiedliwej swej pracy składając tę świętą ofiarę Bogu, dawcy wszelkiego dobra, może zasłużyć sobie na nagrodę Królestwa Niebieskiego.

W środę przeto i piątek pośćmy. W sobotę zaś obchodźmy wszyscy po społu wigilie u św. Piotra Apostoła, abyśmy za wstawiennictwem jego zasług otrzymali, o co prosimy, przez Jezusa Chrystusa, tego Pana naszego, który z Ojcem i z Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Słowa te świadczą, że św. Leon nadaje postowi grudniowemu charakter dziękczynny za żniwa.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent
2020-12-16

Mowa 12 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 39–44. 1

  1. Najmilsi! Gdy z wiarą i rozumnie zastanawiamy się nad swoim początkiem, widzimy jasno, że człowiek dlatego stworzony jest „na obraz i podobieństwo Boże” (Rodz. 1, 27), aby naśladował swego Stwórcę. To właśnie stanowi wysoką godność naszej natury, że odbijają się w nas, rzekłbyś, w zwierciadle promienie Bożej dobroci. Łaska Zbawiciela odnawia w nas codziennie ten obraz, podnosząc w drugim Adamie, co upadło w pierwszym. Przyczyną sprawczą naszej naprawy jest jedynie miłosierdzie Boga. Nie miłowalibyśmy Go, gdyby On „nas pierwej nie miłował” (1 Jan 4, 19) i nie rozproszył ciemności naszej niewiedzy światłem swojej prawdy. Zapowiadał to proroczymi usty świętego Izajasza, mówiącego: „Przywiodę ślepych na taką drogę, o jakiej nic nie wiedzą i sprawię to, że będą oni chodzić nieznanymi sobie przedlem ścieżkami. Uczynię przed nimi ciemność światłością, a krzywe prostymi” (Iz. 42, 16). A na innym miejscu powiada: „Znalezionym jest przez tych, którzy mnie nie szukali i jawnie ukazałem się tym, którzy się o mnie nie pytali” (Iz. 65, 1). Jak się to spełniło, poucza nas św. Apostoł w słowach: „Wiemy, iż Syn Boży przyszedł i dał nam zmysł, abyśmy poznali prawdziwego Boga, a byli w prawdziwym Synie Jego” (1 Jan 5, 20). Na innym znowu miejscu powiada tenże Apostoł: „My tedy miłujemy Boga, iż Bóg nas pierwej umiłował” (1 Jan 4, 19). Miłością przeto naprawia w nas Bóg swój obraz. Ażeby zaś odnaleźć w nas swoją miłość, daje nam możność działania tak, jak sam działa; zapala, mianowicie, umysłów naszych pochodnie i rozpłomienia nas ogniem swej miłości, abyśmy nie tylko Jego samego miłowali, ale i to wszystko, co On miłuje. Jeżeli wśród ludzi taka tylko przyjaźń jest mocna, którą zwiąże podobieństwo charakterów — chociaż dwie całkiem zgodne wole mogą mieć i złe upodobania — cóż dopiero powiedzieć o tym, jak bardzo pragnąć i dążyć powinniśmy, żeby zgoła nie odbiegać od tego, co się Bogu podoba. Wszak mówi o tym prorok: „Bo gniew w zapalczywości jego, a życie w woli jego” (Ps. 29, 6). Tylko wtedy będzie w nas godność Bożego majestatu, gdy tego samego będziemy chcieli, czego ona wymaga.
  2. Powiedział Chrystus Pan: „Będziesz miłował Pana Boga twego ze wszystkiego serca swego i ze wszystkiej myśli swojej, a bliźniego swego jak siebie samego” (Mt. 22, 37 1i 39). Bierz przeto w siebie, duszo wierna, niewiędnącą miłość swego Stwórcy i rządcy, i bez zastrzeżeń poddawaj się woli Jego; boć w działaniu i wyrokach Bożych sama tylko prawda i sprawiedliwość, zmiłowanie i łaskawość się zawiera. Choćby nawet ktoś uginał się pod ciężarem cierpień i niepowodzeń, to jednak ma dobry powód do znoszenia ich cierpliwie, byleby zrozumiał, że przeciwności mają mu służyć do jego poprawy lub wypróbowania. Ta jego miłość nie będzie jednak doskonała, jeśli i bliźniego nie obejmie. A przez bliźnich należy rozumieć nie tylko związanych z nami przyjaźnią lub pokrewieństwem, lecz wszystkich zgoła ludzi, z którymi łączy nas nasza natura, czy to będą wrogowie, czy sprzymierzeńcy, czy wolni, czy niewolnicy. Jeden nas bowiem Stwórca uformował i jeden Stwórca tchnął w nas duszę. Wszyscy my zarówno korzystamy z tego samego nieba i powietrza, z tych samych dni i nocy. Chociaż jedni są dobrzy, inni źli, jedni sprawiedliwi, inni niesprawiedliwi, Bóg jednak wszystkich obsypuje swymi darami, wszystkim okazuje swą dobroć. To samo wyrażają słowa Apostołów Pawła i Barnaby, zwrócone do Lykaończyków, o Opatrzności Bożej: „Za przeszłych wieków dopuszczał (Bóg) wszystkim poganom chodzić ich drogami. A iście nie zostawił samego siebie bez świadectwa, czyniąc dobrze z nieba, dając dżdże i czasy urodzajne, napełniając pokarmem i weselem serca nasze” (Dz. Ap. 14, 15). Większe jednak pobudki do miłości bliźniego zawierają się w Chrystusowej łasce, szczodrze udzielanej po całym świecie; nikogo nie pomijając, uczy ona, że nikim gardzić nie należy. Wszczepiając nieustannie w świętej „oliwy swej gałęzie” „płonne dziczki” 2, ze wszystkich narodów, z wrogów czyniąc przyjaciół, z obcych dzieci swoje, z bezbożnych sprawiedliwych, słusznie nawet nieprzyjaciół każe nam miłować i za prześladujących modlić się 3, „aby wszelkie kolano klękało, niebieskich, ziemskich i podziemnych, a iżby wszelki język wyznawał, iż Pan Jezus Chrystus jest w chwale Boga Ojca” (Fil. 2, 10…).
  3. Skoro tedy Bóg chce, abyśmy byli dobrymi, ponieważ dobry jest, nic w Jego rozporządzeniach nie ma się nam nie podobać. Nie za wszystko Mu dziękować, czyż nie oznaczałoby to ganić Go częściowo? Niestety, w nierozumie swoim ośmiela się człowiek często szemrać na swego i Stwórcę, nie tylko gdy cierpi niedostatek, ale nawet gdy mu na niczym nie zbywa. Gdy mu czego nie dostaje, biada, a gdy ma nadobficie, nie pamięta o podzięce. Jeśli miał duże urodzaje, gniewa się, że nie może pomieścić w spichrzu i narzeka, że nie wie, co robić z nadmiarem winobrania. Zamiast cieszyć się z obfitości plonów, sarka na tanią ich cenę. Gdy zaś, przeciwnie, ziemia mniejsze wydała plony, a latorośle winne i oliwki mniej obrodziły, skarżą się ludzie na ciężkie lata, wyrzekają na żywioły, nie przepuszczają ani niebu, ani pogodzie 4. A przecież wiernych uczniów Prawdy cechować winno i o stałości ich mówić to, że wytrwale i zawsze Boga chwalą, stosownie do wskazania Apostoła: „Zawsze się weselcie. Bez przestanku się módlcie. We wszystkim dziękujcie, albowiem ta jest wola Boża w Chrystusie Jezusie ku wam wszystkim” (1 Tes. 5, 16). Czyż moglibyśmy jednak przyswoić sobie takie zdanie się na wolę Bożą, gdyby zmienność rzeczy doczesnych nie ćwiczyła w stałości naszego ducha? W taki mianowicie sposób, byśmy w miłości do Boga dążąc, ani pysze w powodzeniu, ani trwodze w przeciwnościach nie dali się unieść. Co Bogu się podoba i nam się podobać winno. Cieszmy się z każdej miary Jego darów. Kto dobry użytek czynił z wielkiego mienia, niech dobrze używa i mniejszego. Tak obfite jak i skromne środki ku naszemu mają służyć zbawieniu. Szczupłość plonów ziemnych nie przeszkadza do duchowych zysków, byle nie wyjałowiła się żyzność gleby ducha. Czego ziemia nie wydala, z roli serca niech wyrasta! Komu dobrej woli nie zabraknie, zawsze znajdzie, z czego by złożył ofiarę. Każdy przeto rok, najmilsi, więcej czy mniej urodzajny, niech sprzyja uczynkom miłosierdzia. Chwilowe trudności nie mogą być przeszkodą dla dobroczynności chrześcijańskiej. Wszak mocen był Pan napełnić naczynia gościnnej wdowy, opróżnione przez nią dla spełnienia miłosiernego uczynku, mocen był wodę w wino przemienić 5, mocen kilkorgiem chleba nakarmić pięciotysięczną rzeszę zgłodniałych 6. Ten sam Pan, przyjmując w biednych pokarmy 7, może mnożyć biorąc sobie, jak mógł powiększać, gdy dawał innym.
  4. Trzy zaś główne czynności należą do religijnego życia: modlitwa, post i jałmużna. Dla ich wykonywania każdy wprawdzie czas jest stosowny, szczególniej jednak powinniśmy obserwować przeznaczony na ten cel przez Apostołów i z ich tradycji przejęty. Takim właśnie czasem jest miesiąc grudzień, z którym zwyczajowo powraca z dawna istniejące zarządzenie i pobudza nas do gorliwszego praktykowania tych trzech rzeczy, o których mówię. W modlitwie bowiem szukamy pojednania z Bogiem, postem gasimy pożądliwość ciała, jałmużną spłacamy nasze winy grzechowe 8. Równocześnie odnawia się w nas obraz Boży, gdy jest w nas i stała gotowość do oddawania chwały Bogu, i nieustająca troska o duszy własnej oczyszczenie, 1 niesłabnąca gorliwość w dziele wspierania bliźniego. Zachowywanie tych trzech obowiązków, najmilsi, zawiera w sobie wszystkich cnót zasługę, kształtuje w nas obraz i podobieństwo Boże i wiąże nieodłącznie z Duchem Świętym. Modlitwą utrzymuje się wiarę nieskażoną, postem — niewinne życie, jałmużną — ducha miłości. W środę przeto i piątek pośćmy. W sobotę zaś będziemy obchodzić wigilię u św. Piotra 9. Wstawiennictwem swoim raczy on poprzeć i modlitwy, i posty, i jałmużny nasze. Przez Pana Jezusa Chrystusa, tego Pana naszego, który z Ojcem i z Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Dziewięć tych mów na post grudniowy odnosi się do tzw. dni kwartalnych albo suchych. Posty kwartalne rozpowszechnione były w Kościele już za czasów św. Leona. Świadczą o tym jego słowa z Mowy 19, 2: „Mianowicie na wiosnę mamy post czterdziestodniowy przed Wielkanocą, w lecie przed Zielonymi Świętami, jesienny post obchodzimy we wrześniu, zimowy zaś w grudniu”. Najbardziej uroczyste zachowanie miały dni kwartalne w grudniu: 1-o dlatego, że w te dni papieże udzielali święceń klerowi, 2-o że stanowiły przeciwwagę „saturnaliów” j wypierały zwyczaje pogańskie, związane z zakończeniem roku, 3-o prawdopodobnie dlatego, że miały one być rodzajem podziękowania Bogu za łaski, otrzymane przez ludzi w ciągu minionego roku, że przyuczały ludzi do wstrzemięźliwości, zachęcały ich natomiast, aby w duchu chrześcijańskiej miłości czynili dobry użytek ze żniw, winobrania, ze zbioru oliwek itp. ukończonych na jesieni. Por. Mowa 12, 3 i 13 początek. Św. Leon utrzymuje, że suche dni grudniowe ustanowione były przez apostołów lub „Ojców świętych”. Twierdzenie to nie da się utrzymać. Historycy ustalili na podstawie rozbioru Liber pontificalis, że wprowadził je pap. Kalikst (219—223). Por. Germain Morin, L'origine des Quatre-Temps. Revue Benedictine, Mardesous XIV (1897), 337… Por. też L. Fischer, Die Kirlichen Quatember. München 1914.

2

Por. Rzym. 11, 17, 19.

3

Por. Mt. 5, 44; Łk. 6, 27.

4

Por. 3 Król. 17, 16.

5

Jan 2, 1.

6

Jan 6, 9.

7

Por. Mt. 25, 40.

8

Por. Dan. 4, 24; Ekl. 3, 33.

9

Takim wezwaniem kończy zazwyczaj swoje mowy na dni kwartalne.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent
2020-11-24

Mowa 96 czyli traktat przeciw herezji Eutychesa, wygłoszony w Rzymie w bazylice św. Anastazji – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 437–440. 1

  1. Najmilsi! Zadaniem doświadczonych i przewidujących lekarzy jest zapobiegać odpowiednimi środkami schorzeniom ciała i uświadamiać, jak można uniknąć szkód na zdrowiu. Podobnie obowiązkiem pasterza jest zabezpieczyć od złości heretyckiej owczarnię i dawać jej wskazania, jak winna czuwać, by nie wtargnęły do niej niecne wilki i łotrzyki. Heretycy nigdy nie zdołali tak się zaczaić ze swą bezbożnością, żeby ich Ojcowie święci nie wykryli i podług prawa nie zasądzili. Tak było zawsze. Toteż i przed naszym czujnym okiem – jakim ogarniamy waszą miłość – nie mogło się to ukryć, że do naszego miasta przybyła garstka Egipcjan, przeważnie kupców, i podejmuje tutaj obronę zbrodni, popełnionych przez heretyków w Aleksandrii. Twierdzą oni, że w Chrystusie była tylko jedna, wyłącznie Boska natura, a ciało, wzięte przezeń z Najświętszej Maryi Panny, nie było rzeczywistym ciałem. Wynika więc z tej fałszywej nauki, że ludzka w nim natura to pozór tylko, boska zaś podatna byłaby na cierpienie. Oczywista jest wobec tego, że nie możemy mieć najmniejszej wątpliwości, jaki duch i cel kieruje ich zuchwalstwem. Zeszedłszy sami z prawdy ewangelicznej na manowce szatańskiego kłamstwa, pragną oni i innych także uczynić towarzyszami swej zguby. Powodowani przeto ojcowską i braterską troską, przestrzegamy was, najmilsi: unikajcie wszelkiej bliższej i zażyłej styczności z tymi nieprzyjaciółmi katolickiej wiary, wrogami Kościoła, przeczącymi Wcieleniu Pana, wypowiadającymi wojnę Symbolowi, ustalonemu przez Apostołów. Oto też, jak przestrzega nas Apostoł: „heretyka po jednym i drugim napomieniu unikaj, wiedząc, że on, jako taki, sam siebie gubi, własnym potępiając się sądem” (Tyt. 3, 10).
  2. Boć tylko własnemu uporowi i swojemu wyłącznie nierozumowi musi przypisać swą zgubę i odpadnięcie od Chrystusa ten, kto przystaje do tej zgubnej sekty, świadomym będąc, ilu to już przed nim w niej się zatraciło. Sam sobie winien taki, jeśli uważa za zgodne z religią i za katolickie to, o czym mu dobrze wiadomo, że potępione zastało przez Ojców świętych; taka np. perfidia Focyna, obłęd Manesa lub niedorzeczności Apolinarisa. Tak też i ci, co przeczą tajemnicy Wcielenia Pana, samochcąc gubią dusze własne, skoro godzą się z tym przewrotnym błędem, rzekomą podług nich nowością, a w rzeczywistości dawno już potępionym. Przecież cała Ewangelia od początku do końca nie co innego stwierdza, jeno to, że jedynie przez tę właśnie tajemnicę miłosierdzia Bożego rodzaj ludzki dostąpił zbawienia w tych, co przyjęli wiarę. A w co oni uwierzyli? Oto, że jednorodzony Syn Boży, równy we wszystkim Ojcu, wziął na siebie naszą naturę, pozostając, kim był i racząc stać się, kim nie był: prawdziwy Bóg – prawdziwym człowiekiem. Nie ściągając na się jakiejkolwiek plamy grzechowej, połączył siebie z nami, z naszą naturą, nienaruszoną i całkowitą, o prawdziwym ciele i o prawdziwej duszy ludzkiej. Mocą Ducha Św. począł się w łonie matki swej, Najświętszej Dziewicy. Nie wzdragał się ani przed narodzeniem w kobiecie, ani przed wyrastaniem z niemowlęctwa i dzieciństwa. W ten sposób Słowo Boga Ojca, zjednoczone z istotą ludzką, mogło przemawiać i potęgą Bóstwa i słabością ciała, z ciała mając czynności ludzkie, z Boskiej istoty – nadprzyrodzone siły. Podług ludzkiej natury działał więc, gdy łaknął, pragnął, zasypiał; czysto po ludzku lękał się, płakał i smucił; w ludzkiej, wreszcie, naturze mógł być ukrzyżowanym, umierać, spoczywać w grobie. Natomiast Bóstwo w nim sprawiało, że mógł chodzić po morzu, przemieniać wodę w wino, wskrzeszać umarłych, wstrząsnąć wszechświatem przez swoją śmierć, i wstąpić wraz ze zmartwychwstałym ciałem nad wszystkie wysokości niebios. Dla tych więc, co uwierzyli, nie ma miejsca na wątpliwości co do tego, że w Nim jedne rzeczy należy przypisać człowieczeństwu, a inne Bóstwu Jego. W Nim – powiadam – gdyż w dwu Jego naturach „jeden” jest Chrystus, ten sam, co i boskiej swej potęgi nie utracił, i rodząc się, stał się prawdziwym, pełnym człowiekiem.
  3. Tych przeto zbłąkanych, o których mówimy, strzeżcie się, najmilsi, jak śmiertelnej trucizny. Odżegnujcie się od nich i omijajcie ich. Jeśliby – strofowani przez was – nie chcieli się nawrócić, zaprzestańcie z nimi rozmów. „Mowa ich pełza, jak rak” (2 Tym. 2, 17), mówi Pismo św. Wszelkie obcowanie trzeba zerwać z tym, kogo z jedności Kościoła wyłączy sprawiedliwy wyrok. Tracą oni prawo do obcowania z nami nie dlatego, żebyśmy byli niezgodni, ale z powodu swoich zbrodniczych czynów.

    Wy zaś, umiłowani przez Boga, wy, Rzymianie, wsławieni świadectwem Apostoła, pielęgnujcie w sobie pilnie to, co ten wielki głosiciel wiary w was widział. Znana wam jest jego opinia. Wszak to nauczyciel narodów, św. Paweł, wam oddał tę pochwałę, mówiąc: „że wiara wasza opowiadana jest po całym świecie” (Rzym. 1, 8). Niechże tedy nikt z was nie okaże się niegodnym tej pochwały! Skoro nauka. Ducha Św. sprawiła to, że przez tyle wieków nie zniesławiliście się żadną herezją, to i przewrotność Eutychesa nie zdoła was zarazić i splamić! Ufamy! Opieka Boga będzie strzegła waszych serc i waszej wiary, aby Ten, komu w doczesnej wędrówce dotrzymujecie wiernej służby, miał w was przez wieczność upodobanie, iżeście wytrwali i dochowali katolickiej wiary. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Footnotes:

1

Traktat u starszych Ojców to samo znaczy Sermo. Wygłoszony był po r. 457., roku zamordowania patriarchy Proteriusza przez monofizytów w Aleksandrii.

Tags: św Leon Wielki herezja
2020-11-23

Mowa 95 o stopniach wiodących do najwyższej szczęśliwości – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 430–437.

  1. Najmilsi! Kiedy nasz Pan, Jezus Chrystus, głosił nowinę swego królestwa i wszędzie po Galilei leczył ludzi z różnych chorób, wieść o jego cudotwórczej mocy rozeszła się po całej Syrii. Rzesze ludzkie, szukając ratunku u niebieskiego lekarza, płynęły nieustannie ku niemu ze wszystkich krańców żydowskiej ziemi (por. Mt. 4, 23…; Mar. 3, 7…; Łk. 6, 17). Ponieważ bowiem nieoświeconych niełatwo jest nakłonić do wierzenia w to, czego nie widzą, i do spodziewania się tego, czego nie znają, należało tych, co mieli utwierdzić się w boskiej nauce, pobudzić dobrodziejstwami, przemawiającymi do zmysłów, i cudami, dostrzegalnymi dla wzroku; żeby nie powątpiewali, że głoszona im nauka tak samo będzie błogosławiona w skutkach, jak ta moc cudowna, której na sobie doznali. Aby więc leczenie zewnętrzne obrócić na dobro wewnętrzne i po uzdrowieniu ciał nieść odrodzenie duszom, Pan, odbiwszy się na pewną odległość od tłumu, wspiął się na pobliskie wzgórze. Zabrał tam z sobą Apostołów, aby z tej znaczącej wyniosłości zaprawiać ich do jeszcze wznioślejszej nauki. Tak przez wybór takiego miejsca, jak tym, czego tam dokonał, zaznaczył, że jest tym samym, co niegdyś zaszczycił Mojżesza swoim objawieniem (por. Wyj. 19, 1). Na górze Synaj, co prawda, objawił więcej sprawiedliwość – a ta budzi lęk – tutaj zaś okazał raczej swoją świętą łagodność, aby spełniła się obietnica, zawarta w proroctwie Jeremiasza: „Oto dni przyjdą, mówi Pan, a wykonam nad domem Izraelskim i nad domem Judy Testament nowy”. „Po onych dniach, mówi Pan, podam prawa moje w ich umysł i na ich serca je napiszę” (Żyd. 8, 8; Jer. 31, 33; LXX, 38, 33). Ten więc co mówił do Mojżesza, przemawiał do Apostołów. Prędko pisząca (Ps. 44, 2) ręka Słowa Bożego kładła głęboko w serca uczniów przykazania Nowego Przymierza; już nie wśród zwisających czarnych chmur powodzi, jak niegdyś, i nie pod grozą grzmotów i błyskawic, odstraszających lud od góry (por. Wyj. 19, 16, 21), ale w pogodnej aurze przyjacielskiej rozmowy, swobodnie rozlegającej się w uszach tych, co go otaczali; aby miejsce surowego prawa zajęła Ewangelia łaski i miast niewolniczego lęku zapanował stosunek dzieci do Ojca!
  2. Własne wypowiedzenia się Chrystusa najlepiej mówią o tym, do czego zmierzał w swej nauce. Kto tedy pragnie dojść do stanu wieczystej szczęśliwości, niech pozna stopnie, do niej wiodące. „Błogosławieni, powiada, ubodzy duchem, albowiem ich jest królestwo niebieskie” (Mt. 5, 3; Łk. 6, 20). Mogłaby snadnie powstać wątpliwość, o jakich to ubogich mówi tutaj Wieczna Prawda, gdyby do słów „błogosławieni ubodzy” nie dodała nie, co by objaśniło, jak ich ubóstwo rozumieć należy. Mogło by się wydawać, że dla zasłużenia sobie na Królestwo Niebieskie wystarczy sam ten niedostatek, jaki wielu w ciężkich i trudnych warunkach musi znosić. Mówiąc jednak „błogosławieni duchem”, wyraźnie wskazuje, że Królestwo Niebieskie należy się tym, których więcej zaleca cnota pokory, niż bieda materialna. Nie da się wprawdzie zaprzeczyć, że pokora łatwiej przychodzi niezamożnym, niż bogatym; boć tamci, sami żyjąc w skromnych warunkach, także dla innych powolniejsi się stają, podczas gdy ci, wśród bogactw, łatwo przybierają wyniosłą postawę wobec innych. Mimo to jednak u bardzo wielu bogatych spotykamy ten rys charakteru, że nadmiar – poza koniecznymi do życia środkami – zużywają nie na wzbijanie się w pychę, jeno na dzieło miłosierdzia i za największy zysk poczytują sobie, co na złagodzenie cudzej biedy obrócą. Cnota ta dostępna jest dla wszystkich bez względu na ich stan i szczebel społeczny, boć jeśli nie zamożnością, to mogą innym dorównać nastawieniem ducha. Mniejsza o to, jaka stopa życiowa ich dzieli, byle dobra duchowe stawiały ich na równym poziomie. Tacy więc ubodzy wezmą błogosławieństwo, którzy nie dają się uwieść przywiązaniu do świata, i obrastają nie w doczesne, ale w niebieskie bogactwa!
    1. Przykład tak wielkodusznego ubóstwa w ślad za Panem dali nam Apostołowie. Na wezwanie boskiego Mistrza opuścili: oni dosłownie wszystko, co posiadali. Z poławiaczów ryb zmienili się w żarliwych łowców dusz ludzkich (Mt. 4, 19). Wiarą swoją zachęcili wielu do naśladowania siebie, kiedy to w owych początkach Kościoła „mnóstwo wierzących było serce jedno i dusza jedna” (Dz Ap. 4, 32). Podzielali oni z innymi swoje majętności i wszystko, czym rozporządzali, a tym wyrzeczeniem i świętym ubóstwem zaskarbiali sobie dobra wieczne. Cieszyli się, podług wyrażenia Apostołów, że mogą nie za swoje uważać wszystko, co ziemskie, natomiast całe swoje bogactwo widzieć w Chrystusie. Dlatego kiedy go chromy prosił o jałmużnę przy wejściu do świątyni, rzekł mu: „Srebra i złota nie mam; lecz co mam, to ci daję go wstań, a chodź”! (Dz. Ap. 3, 6). Cóż szlachetniejszego nad taką pokorę, cóż bardziej wzbogacającego nad takie ubóstwo? Apostoł nie ma pieniężnego wsparcia dla biedaka, ale ma czym dźwignąć jego ułomną naturę. Chromego z łona matki uzdrawia mocą ze Słowa. Nie obdarza pieniądzem z wizerunkiem cezara, ale za to kształtuje obraz Chrystusa w człowieku. A z obfitości tej skarbnicy skorzystał nie tylko ten, co chód odzyskał, ale i owych 5 tysięcy mężów, którzy wtedy, słuchając kazania Apostoła, uwierzyli w Pana, pod wrażeniem cudownego uzdrowienia (Dz. Ap. 4, 4). On, biedny Piotr, nie mający czym wesprzeć żebrzącego, rozsypuje hojnie łaskę Bożą, tak że przywraca zdrowie duchowe tylu tysiącom, podobnie jak jednemu władzę w nogach. Znalazł ich chromających na żydowską niewiarę, a uczynił rączymi Chrystusa wyznawcami.
    2. Zaleciwszy takie – najbardziej uszczęśliwiające ubóstwo – powiedział Pan następnie: „Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni” (Mt. 5, 5). Płacz ten, któremu Chrystus zapewnia wieczną pociechę, nie ma nic wspólnego z narzekaniami tego świata. Powszechnie spotykane wśród ludzi biadania na niedolę nie przyczyniają szczęścia nikomu. W duszach pobożnych smutek powstaje z całkiem innej pobudki, ich łzy zupełnie inna wywołuje przyczyna. Religia każe opłakiwać grzechy, własne, albo cudze. Nie z tego zatem mamy się smucić, co nam zsyła sprawiedliwość Boża, jeno z tego, czego dopuszcza się ludzka nieprawość. Dlatego należy raczej nad tymi ubolewać, którzy zło wyrządzają, niż nad tymi, którzy go doznawają; boć na niesprawiedliwego ściąga pomstę własna złośliwość, sprawiedliwego zaś prowadzi do chwały to, że znosi zło cierpliwie.
    3. Potem tak Pan powiada: „Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię” (Mt. 5, 4; por. Ps. 36, 11), Cisi więc i łagodni, pokorni i skromni, słowem: przygotowani na to, że w ziemskim życiu trzeba umieć znieść wszelakie niesprawiedliwości, otrzymują obietnicę, że odziedziczą ziemię. Dziedzictwa tego nie należy uważać za błahe lub bezwartościowe, jako rzekomo całkiem odcięte od mieszkańców nieba – boć tylko takich można tu mieć na myśli. Otóż obiecana tutaj cichym i mająca dostać się łagodnym ziemia, to jest ciało świętych. W szczęśliwym zmartwychwstaniu w nagrodę za pokorę ulegnie ono przemienieniu i przyodzieje się chwałą nieśmiertelności. Między nim a duszą nie będzie już wtedy żadnej rozterki, przeciwnie, ustali się w nich doskonała jedność chcenia duchowego. Wewnętrzny człowiek całkowicie posiądzie zewnętrznego, panując nad sobą z niczym niezamąconych spokojem. Żadna ułomność cielesna nie przeszkodzi wtedy duchowi zatopić się całkowicie w widzeniu Boga; i już nie będzie konieczności mówić: „ciało, podległe skażeniu, obciąża duszę, a ziemskie mieszkanie tłumi umysł, wiele myślący” (Mądr. 9, 15). Boć ziemia (czyli cielesna natura) nie będzie śmiała ani stawiać oporu, ani podejmować cośkolwiek wbrew woli swego mieszkańca. Cisi będą ją posiadać w wieczystym pokoju. Nabytego do niej prawa nic im już nigdy nie zakłóci, „gdy to skazitelne przyoblecze się w nieskazitelność i to śmiertelne przyoblecze się w nieśmiertelność” (1 Kor. 15, 53), tak że to, co wystawiało nas na próbę, obróci się w nagrodę, i co nas obciążało, będzie tytułem do chluby.
    4. Ciągnąc dalej, tak Pam powiada: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni” (Mt. 5, 6). Słowa te wyrażają tęsknotę dusz za chlebem sprawiedliwości, a nie za pokarmem i napojem materialnym i ziemskim. Wprowadzone w głąb tajemnic wiary, pragną one nasycić się samym Panem. Szczęśliwy to duch, co tego chleba łaknie i takiego napoju jest spragniony. Nie pożądałby go zapewne, gdyby raz nie zaznał jego wybornego smaku. Posłyszawszy jednak słowa proroka: „skosztujcie i obaczcie, iż słodki jest Pan” (Ps. 33, 9), serce swe zapala tak czystym płomieniem, że gardzi wszystkim, co ziemskie, a myśli tylko o tym, jak żyć bez zastrzeżeń chlebem i napojem sprawiedliwości. Dlatego chwyta skwapliwie prawdę najpierwszego wśród przykazań: „Będziesz miłował Pana Boga twego że wszystkiego serca twego, i ze wszystkiej duszy twojej i ze wszystkiej siły twojej” (Powt. Pr. 6, 5; Mt. 22, 37; Mar. 12, 30; Łk. 10, 27). Boć kochać Boga to nic innego, jak miłować sprawiedliwość. Wreszcie jak w miłość Boga wprząga się troska o bliźnich, tak z pożądaniem sprawiedliwości wiąże się cnota miłosierdzia. Oto jak brzmi następne powiedzenie:
    5. „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt. 5, 7). Patrz, uczniu Chrystusa, co zawdzięczasz temu, który jest twoją Mądrością, zrozum, na jakie wyżyny ona ciebie powoływa, co to za szkoła ćwiczeń, co za nagroda cię czeka! Samo Miłosierdzie chce ciebie widzieć miłosiernym, sama Sprawiedliwość – sprawiedliwym, tak żeby znać było rękę Stwórcy w stworzeniu i rysy jego podobieństwa odbijały się w zwierciadle ludzkiego serca! Dobre uczynki nie zawiodą nigdy! Ziszczą się twoje pragnienia: co umiłujesz, na wieki twoim będzie! A że przez jałmużny „wszystkie rzeczy będą ci czyste” (Łk. 11, 41), więc i do tej szczęśliwości, która konsekwentnie jest ci przyrzeczona, dojdziesz podług następnego powiedzenia Pana:
    6. „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądają” (Mt. 5, 8; por. Ps. 23, 4). Cóż to za ogrom szczęścia spotka, najmilsi, tych, których taka czeka nagroda! A czego potrzeba, aby mieć serce czyste? Niczego więcej, jeno starać się o te cnoty, o których wyżej mówiliśmy. Ale czyż znajdzie się umysł tak pojemny, albo język odpowiedni, żeby ogarnąć szczęście z oglądania Boga? A jednak ono nastąpi. Kiedy natura ludzka zostanie przemieniona, będzie oglądała Bóstwo, niedostępne ludzkiemu wzrokowi na ziemi (Wyj. 33, 20; Jan 1, 18; 1 Tym. 6, 16 1 Jan 4, 12) już nie „przez zwierciadło”, lub „podobieństwo”, ale „twarzą w twarz” (por. 1 Kor. 13, 12) i będzie niewysłowienie szczęśliwa, że w wiecznej kontemplacji napawać się może tym, „czego oko nie widziało, i ucho nie słyszało, i w serce człowiecze nie weszło” (1 Kor. 2, 9; por. Iz. 64, 4). Obietnica takiego szczęścia słusznie tylko czystym sercom się dostaje. Nikczemny wzrok nie strzymałby blasku prawdziwego światła. Co dla dusz czystych stanie się rozkoszą, to dla zbrukanych – karą. Strzeżmy się tedy tej oćmy, jaką światowa próżność wzrok nam zasłania. Przecierajmy oczy ducha z najmniejszego pyłu nieprawości, żeby móc jasnym wejrzeniem wchłaniać w siebie wspaniałą wizję Boga! Drogę zasługiwania na nią toruje jeszcze, jak zobaczymy, następujące powiedzenie Pana:
    7. „Błogosławieni pokój czyniący, albowiem nazwani będą synami Bożymi” (Mt. 5, 9). Nie każdy kompromis, nie każda zgoda jest zasługująca na to błogosławieństwo, lecz tylko taka, do jakiej wzywa Apostoł tymi słowy: „pokój miejcie z Bogiem” (Rzym. 5, 1; 2 Kor, 13, 11), i o jakiej prorok Dawid mówi: „Pokój wielki tym, którzy zakon twój miłują, a nie ma dla nich zawady” (Ps. 118, 165). Nawet najściślejsze węzły przyjaźni i całkiem do siebie podobne usposobienia nie dadzą prawdziwej rękojmi pokoju, jeśli z przy kazaniami Bożymi nie będą w zgodzie. Wszelkie zmowy dla zaspokojenia niegodziwych namiętności, wszelkie zbrodnicze sojusze, czy występne pakty, są poza nawiasem wzniosłej pokojowości. Umiłowanie świata nie idzie zazwyczaj w parze z umiłowaniem Boga. Kto ze światowością rozstać się nie potrafi, nie wejdzie w społeczność synów Bożych. Ci, natomiast, co duchowo zawsze obcują z Bogiem, i „starają się zachować jedność ducha w związce pokoju” (Efez. 4, 3), nie wejdą nigdy w rozbrat z prawem wiecznym, a dotrzymają wierności słowom modlitwy „bądź wola twoja, jako w niebie tak i na ziemi” (Mt 6,) 10). Oto są ci, co iszczą w sobie pokój, oto na czym zasadza się ich dobra jednomyślność i serc święta zgoda. Oto też komu nazwa „Synów Bożych i współdziedziców Chrystusowych” (Rzym. 8, 17) będzie przysługiwała na wieki. Za umiłowanie Boga i bliźniego zasłużą sobie na to, że nie będą odczuwali najmniejszych rozterek wewnętrznych, ani obaw o to, by mogli jeszcze kiedy na nowo potknąć się i upaść. Po mężnym przezwyciężeniu wszystkich pokus i doświadczeń przejdą w stan niczym już nie zakłócanego pokoju Bożego, przez Pana naszego, który z Ojcem i z Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen
Tags: św Leon Wielki osiem błogosławieństw ubóstwo bogactwo
2020-09-16

Mowa 94 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 426–429.

  1. Najmilsi! Wiem o tym co prawda, że większość z was, przestrzegającej pilnie obowiązków chrześcijanina, nie potrzeba dopiero od nas przypomnień i zachęty. I wykształcenie i pobożność nie pozwala jej przeoczać rzeczy, z dawna ustanowionych i utrwalonych w obyczaju. Ale ponieważ obowiązkiem kapłana jest obejmować wspólną pieczą wszystkie dzieci Kościoła, więc wszystkich bez różnicy pobudzamy do tego, z czego i wykształceni i niewykształceni, a jednakowo nam drodzy, mają korzystać. Ten post, mianowicie, jaki nam powracający miesiąc wrzesień nakłada, obchodźmy społem z radosną wiarą, umartwiając duszę i ciało. Chociaż zmniejszenie pokarmu zdaje się być w bezpośrednim związku właściwie tylko z ciałem, to jednak wszystko, co zmysłom pozwalamy lub odmawiamy, dotyczy tak ciała, odbierającego rozkazy, jak ducha je wydającego. Ponieważ więc każdy człowiek jest obowiązany do dwojakiego rodzaju wstrzemięźliwości, i żadnego z naszych działań nie należy przypisywać tylko ciału, a mnóstwo ich tylko do duszy się sprowadza, więc już sam rozum każe przyznać, jak nieprzystojna i niesprawiedliwa rzecz byłaby to, gdyby podwładny lekceważył rozkazy przełożonego. Ale żeby z pożytkiem rozumny duch ćwiczył ciało, winien też i sam siebie utrzymywać w karbach. Bo nie tylko cielesnym, ale i duchowym pożądaniom, jeśli są grzeszne, opierać się należy, słuchając słów Pisma św.: „nie chodź za pożądliwościami twym i odwracaj się od twej woli” (Ekl. 18, 20; Por: Rzym. 6, 12; 13, 14), Pościsz, wstrzymując się od tego, czego zmysły pragną, pość też, poskramiając złe chęci wewnętrznej istoty swojej. Chcieć tego, co zakazane – to najgorszy pokarm. Tuczyć się, znajdując zadowolenie w sromotnym zysku, w nadętej pysze, w nasycaniu się zemstą – najszkodliwsza to trucizna dla duszy. Wprawdzie i ciało podlega wzruszeniom od tych namiętności, ale cała odpowiedzialność sprowadza się do źródła (duszy). Skąd początek chcenia, stąd jakość i ocena postępowania. Ukrócić tedy złe zachcianki w sobie – oto najlepszy post i największy! Wstrzemięźliwość bowiem wtedy tylko jest owocna, kiedy zewnętrzne umartwienie pochodzi z wewnętrznego opanowania.
  2. Chcąc więc, najmilsi, odbyć prawdziwy i duchowy post, taki, co by i ciało, i duszę uświęcił oczyszczającą mocą, w nim zawartą, musimy dogłębnie przeorać tajniki serc naszych i zbadać bezstronnie, co im w smutek, a co w radość się obraca. Jeśli tam tkwi jakieś próżne samochwalstwo, jaki korzeń chciwości, lub jad nienawiści, niech z nich dusza nie czerpie ani krzty pożywki. Zaciekawiona cnót wykwitnym smakiem, niebieskie biesiady niechaj przenosi nad ziemskie rozkosze. Niechże człowiek zawsze uświadamia sobie szlachetne swoje pochodzenie, i pomni, że jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże! (por. Rodz. 1, 26.; Mądr. 2, 23); a nie zraża się do tego stopnia tą nędzą, w jaką go pogrążył grzech pierworodny, na wszystkich ciążący (por. Rodz. 3, 16.; Ekl. 40, 1; Rzym. 5, 12), żeby nie miał śmiało sięgać po łaskę miłosierdzia, jaką mu Zbawiciel do naprawy podaje. Toć on sam powiada: „bądźcie świętymi, bom ja jest święty” (Kapł. 19, 2; por. 1 Piotr 1, 16); tj. mnie wybierajcie, a od tego, co mnie się nie podoba, powstrzymujcie. Czyńcie, co ja miłuję; miłujcie, co ja czynię. Jeśli przykazanie moje będzie wam wydawało się trudne do spełnienia, uciekajcie się do tego, który wam je nałożył; niech daje pomoc, kto dał rozkazanie. Użyczyłem wam dobrej chęci, nie odmówię możności jej wykonania. Postem powściągajcie, co mi jest przeciwne, wstrzemięźliwością, co ze mną się nie godzi. Jam waszym pokarmem, jam waszym napojem. Co moim jest, nikt tego nie będzie łaknął bezskutecznie: kto bowiem pragnie do mnie dotrzeć, szuka mnie, bo ja już w nim jestem.
  3. Każda niemal stronica Pisma św. obfituje w takie pobudki, którymi. On nas zachęca, najmilsi, do sięgania po nieodmienne dobra i wiecznotrwałe radości. Nauka obu Testamentów budzi w nas przywiązanie do prawdziwych, a odrazę do złudnych. Boć nie da się osiągnąć obiecanych, nie strzegąc przykazanych, A czyż nie najsłuszniejsza to rzecz, żeby człowiek pełnił wolę tego, czyj obraz w sobie nosi, a odmawiając sobie pokarmu, odrzekał się zarazem od zakonu grzechu? (por. Rzym. 7, 23). Toć ćwiczenie się we wstrzemięźliwości dlatego właśnie rozłożone jest na cztery pory roku, aby te wciąż na nowo powtarzające się okresy czasu przypominały nam, że i w wędrówce doczesnej, obracającej się w kręgu zmian i niepokojów, potrzeba nam nieustannych oczyszczeń i ciągłego starania się o zmycie grzechu. Grzech zaciągany przez ułomność cielesną i złe popędy, niech czeznie stale pod działaniem postu i jałmużn!
  4. Popośćmy tedy nieco, najmilsi! Ograniczmy trochę nasze zwykłe potrzeby, aby za to biednych móc wspomagać. Ciesz się, człowiecze, współczując innym, na myśl, jakie owoce miłosierdzia na ciebie czekają. Radosnym sercem dając, osiągniesz to, co i w życiu przyszłym nieodzowne jest do szczęścia. Boć miłość bliźniego jest miłością Boga, tego Boga, który oświadczył, że w tej dwojakiej miłości łącznie zawiera się pełnia Zakonu (por. Mt. 22, 40). Dlatego niechaj nikt nie wątpi, że, co bliźniemu wyświadcza, samemu Bogu składa w ofierze. Toć to Pan i Zbawiciel, gdy o żywieniu i wspomaganiu ubogich nauczał, wyrzekł te słowa: „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili” (Mt. 25, 40).

    W środę więc i w piątek pośćmy; w sobotę zaś odprawimy wigilie u św. Piotra Apostoła. Wierzymy, że jego zasługi i wstawiennictwo muszą nam dopomóc, abyśmy przez post nasz i ofiarność znaleźli łaskę u miłosiernego Boga, przez tego Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który z Ojcem i z Duchem Św. żyje i króluje jako Bóg na wieki wieków. Amen.

Tags: św Leon Wielki post suche dni
2020-09-16

Mowa 93 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 424–426.

  1. Najmilsi! Wszelkie wpajanie praw Bożych w serca wiernych zmierza przede wszystkim do tego, żeby się nauczyli panować miłością prawą nad nieprawą i upodobaniem w sprawiedliwości rugowali żądzę grzeszenia, stosownie do słów Pisma św.: „nie chodź za pożądliwościami twymi i odwracaj się od twej woli” (Ekl. 18, 30. Por. Rzym. 6, 12.; 13, 14). Co może oznaczać ten zakaz ulegania namiętnościom, skoro widzimy w duszach ludzkich także i liczne dobre pożądania i chwalebne chęci? Oto niedopuszczanie takich tylko pożądań i zaniechanie takich chceń, które wyłącznie z nas się rodzą. Aby więc człowiek odróżniał pożądania, z Boga pochodzące, od swoich, słusznie mu powiedziano: „nie chodź za pożądliwościami twymi”! Wiedząc, które są jego tylko własne, ma ich unikać, Nie bez powodu zatem Pan w pozostawionej nam modlitwie kazał mówić do Boga: „bądź wola twoja” (Mt. 6, 10), a nie „dziej się wola nasza” tj. pochodząca z podniety naszego ciała, a nie z natchnienia Ducha Św. Bez trudności zaś rozumiemy, skąd powstaje w nas owo chcenie, któremu zawsze należy się opierać, gdy pomyślimy, żeśmy dziećmi Adama, i gdy nie wątpimy, że po grzechu prarodzica rodzaju ludzkiego w odroślach musi być to samo skażenie, co w korzeniu (Rodz. 8, 21; Rzym. 7. 23). Chociaż zaś przez laskę Pana naszego Jezusa Chrystusa nie jesteśmy już starym, ale nowym stworzeniem (2 Kor. 5, 17; Dz. 43, 19; Obj. 21, 5), chociaż niebieski człowiek ziemskiego przeobraził całkowicie, to jednak niezbędna jest nam walka z pożądliwością cielesną, dopóki żyjemy w ciele. Tylko na dobre wychodzi to duszy, oddanej Bogu, gdy lęka się upadku i ma co przezwyciężać. Boć „moc w słabości doskonalszą się staje” (2 Kor. 12, 9). Co nas ćwiczy w odporności, to nas do chwały prowadzi.
  2. Musimy zatem, najmilsi, odwracać się od wszystkiego, co nas zdradliwym uwodzi powabem, i zakonem Bożym przezwyciężać „zakon grzechu będący w członkach naszych” (Rzym. 7, 23). Choćby nawał ponęt przez wszystkie zmysły wabił nas w swe sidła, dusza, w Bogu widząca swe najwyższe dobro i prawdziwe szczęście, będzie się rozkoszowała przestworzem mądrości i światłem prawdy w klarownej ducha dziedzinie. Boć czyż rozumny człowiek, zastanawiając się nad sobą i sumiennie oceniając wszystkie czyny swoje, w niegodnym postępowaniu znajdzie choć cząstkę tego zadowolenia, jakie mu daje rzetelna prawość? Albo czyż będzie mógł porównać przyjemności zmysłowe z tym, co mu chłonność duchowa dostarczy? Najmniejszego pojęcia o wartości cnoty nie zdobędzie i nie zakosztuje nigdy słodyczy zbożnego życia ten, kto woli zarastać nieczystości brudem, niźli jaśnieć świętości niezrównanym blaskiem. Nie podobna przypuścić, żeby serce ludzkie oczywiście nie na wskroś niewolnicze – tak samo skore było do brania jak niebrania odwetu; albo też żeby niesprawiedliwe przywłaszczanie cudzego taką samą sprawiło mu radość, jak uczciwe wydatkowanie własnego dobra. Więcej bez porównania szczęścia daje wstrzemięźliwy umiar, niż rozrzutne marnotrawstwo. Więcej spokoju mają pokorni, niżli pyszni. Głębsza też to dusza, co mając do wyboru rzeczy dozwolone i niedozwolone, za pewniejsze uważa to, co jej niebo obiecuje, niż co przyziemna daje miłość. Chcąc jednak na tak wzniosłej drodze czynić postęp i rzeczywiście odzierżyć panowanie nad swoim ciałem, dusza religijna musi je ujarzmić postnymi ćwiczeniami. Postem oczywista można by nazwać każdy rodzaj wstrzemięźliwości; ale właściwie słowo post oznacza uszczuplenie jedzenia. Dobrowolne bowiem niejedzenie ma teraz odrabiać tę szkodę, jaką wyrządził zjedzony owoc, przywłaszczony przez człowieka na przekór zakazowi, kiedyś tam, w samym początku (Rodz. 3, 1). Tam żądza spowodowała ranę, tutaj wstrzemięźliwość ma przywracać zdrowie.
  3. Każdy czas nadaje się do stosowania tego lekarstwa. Najodpowiedniejszym jednak jest ten, który wybrali Apostołowie i ustaliło prawo. Dlatego i obecnie, we wrześniu, podobnie jak to czynimy w innych porach roku, uświęcajmy siebie środkami, oczyszczającymi dusze. Gdy ten wspólny cel przyświecać będzie trzem ćwiczeniom: modlitwie, jałmużnom i postom, Bóg miłosierny wysłucha prośby nasze, wybaczy grzechy i doda nam sił do trzymania żądz w karbach, przez Jezusa Chrystusa, tego Pana naszego, który z Ojcem i z Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Tags: św Leon Wielki post suche dni
2020-09-15

Mowa 92 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 420–424.

  1. Najmilsi! Apostołowie, nauczyciele nasi, bardzo dobrze rozumieli, że Pan nasz, Jezus Chrystus, przyszedł na świat nie po to, żeby rozwiązywać Zakon, jeno żeby go udoskonalić (Mt. 5, 17; por. M. 17, 1 i 20, 1). Dlatego czynili tego rodzaju wybór wśród przykazań Starego Testamentu, że niektóre z nich, przydatne do wychowania ludzi w duchu Ewangelii, przejęli bez zmiany. Niejeden zwyczaj niegdyś żydowski, stał się w ten sposób przepisem chrześcijańskim. Aczkolwiek więc wraz z obrzezaniem ciała ustały też rozmaite ofiary, liczne obmycia i odpoczynek szabatu, mamy jednak u nas dużo obyczajowych przykazań, z ich spisów pochodzących. Powiedziane tam więc było np.: „Będziesz miłował Pana Boga twego ze wszystkiego serca twego (Powt. Pr. 6, 5), a bliźniego twego, jak siebie samego”! (Kapł. 19, 18). To samo głosił Chrystus Pan. Oczywista stąd, że „na tym dwojgu przykazań zawisł cały Zakon i prorocy” (Mt. 22, 37, 89; por. Rzym. 18, 9), i że obydwa Testamenty tak są zgodne co do przepisu, nakazującego dwojaką miłość, że ani za czasów „Zakonu”, ani w epoce „prawa Łaski” bez tych dwóch cnót łącznie, nikt nie dostąpił usprawiedliwienia. Dawną powagę zachowuje także pewna część ich prawnych przepisów, z obowiązującą u nas mocą nakazów lub zakazów. A nie należy mniemać, jakoby nie można było pogodzić z nimi doskonałości ewangelicznej, ponieważ pobudza ona cnotę do podejmowania wyższych dążeń z dobrej woli, a kary za grzechy łagodzi lekarstwem pokuty. Wszak sam Pań to mówi: „Jeśli nie będzie obfitowała sprawiedliwość wasza więcej niż doktorów zakonnych i faryzeuszów, nie wnijdziecie do Królestwa Niebieskiego” (Mt. 5, 20). W jakiż sposób mogłaby nasza górować nad ich sprawiedliwością, gdyby miłosierdzie nie przeważało u nas na szali sądu? (Jak. 2, 13). Przecież nic słuszniejszego, nic przystojniejszego nie może być nad to, że człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo Boże, bierze sobie za wzór do naśladowania swojego Stworzyciela. On zaś na przebaczeniu grzechu oparł odrodzenie i uświęcenie wiernych, tak żeby winny, uwolniony już od wiszącej nad nim pomsty i karania, wchodził w niewinne życie, a koniec położony grzechom, stawał się początkiem cnoty!
  2. Jeśli zatem, najmilsi, przyjmujemy z przepisów starotestamentowych suchedni wrześniowe, to nie dla obarczenia się balastem praw żydowskich, jeno aby oczyścić dusze i ciała, nabywając wstrzemięźliwość, tak pomocną dla Ewangelii Chrystusowej. Boć i w ten sposób mogą chrześcijanie przewyższyć sprawiedliwość faryzeuszy i uczonych w piśmie, że odrzucają nie samo prawo, ale jego czysto zewnętrzne pojmowanie. Nasze posty nie mają przypominać postów owych ludzi, do których prorok Izajasz zwracał się w Duchu Św. tymi słowy: „Nowi waszych i szabatów i dnia wielkiego nie ścierpię; waszego postu, waszych świąt i uroczystości nienawidzi dusza moja” (Iz. 1, 13, LXX). Toż i Pan, nauczając uczniów, jak się mają umartwiać, mówił: „A gdy pościcie, nie bądźcie jako obłudnicy smutni. Albowiem twarze swoje wyniszczają, aby się ludziom zdali poszczącymi. Zaprawdę powiadam wam, iż wzięli zapłatę swoją” (Mt. 6, 16). Jaką? Pochwałę u świata. O nią to ubiegając się, większość ich nadaje sobie pozory sprawiedliwości. Zagłuszając głos sumienia, w fałszywej lubują się sławie. Tak to niegodziwi, odczuwając w skrytości serca wyrzut, pocieszają się dobrą opinią, choć zakłamaną.
  3. Rozumnie więc i święcie pojętego postu nie może kazić chęć pokazania się. Chrześcijanin, czyniąc dobrze, nie powinien kierować się względem ludzkim. Miłującemu Boga starczy za wszystko podobać się temu, kogo miłuje. Miłość należy do istoty Boga, Bóg jest Miłością. On w takiej pełni zadowoli pobożną i czystą duszę, że poza nim nie będzie ona pragnąć żadnej innej rozkoszy. Sprawdzi się mianowicie na niej w pełni to, co Pan powiedział: „gdzie jest skarb twój, tam jest i serce twoje” (Mt. 6, 21). A co stanowi skarb człowieka? Nie co innego zapewne, jeno to, co w pewnej mierze jest żniwem jego zasług, jego trudów owocem. „Co kto posieje, to też żąć będzie” (Gal. 6, 8). Jaka praca, taka płaca. Gdzie się wyczuwa zadowolenie i pożytek, tam się lgnie sercem. A ponieważ liczne są rodzaje bogactw i różne przedmioty upodobań, więc skarb każdego wiąże się ściśle ze swoistą mu namiętnością. Jeśli jest przyziemny, to nie szczęśliwców, ale nędzników czyni z tych, co w nim mają swoją cząstkę. Ci natomiast, którzy zasmakują w tym, co w górze jest, a nie, co na ziemi (Kol. 3, 2), i nie znikome, ale wieczne dobra mają na oku, ci skarbią sobie majętności, ukryte w tym, o czym prorok mówi: „Skarb nasz i zbawienie, mądrość, karność i miłość, od Pana przychodzi. To są skarby sprawiedliwości” (Iz. 33, 6, LXX). Z pomocą tych cnót za łaską Bożą nawet ziemskie dobra na niebieskie się zamienia, gdy wielu ludzi zużywa majętności, bądź sprawiedliwie dziedziczone, bądź w inny sposób nabyte, na pełnienie uczynków miłosiernych. Rozdając na utrzymanie biednych nadobfitość swych środków, gromadzą oni sobie skarby nigdy nieutracalne. Boć co oddają na jałmużnę, nie zginie. Tacy słusznie lgną sercem do swojego skarbu. Boć uprawiać tego rodzaju wzbogacenie się i to bez obawy straty, to największe szczęście!
  4. A przeto najmilsi, „czyńmy dobrze wszystkim, a najbardziej domownikom wiary” (Gal. 6, 10). Siódmy miesiąc (Septem-ber); w początku swej nazwy zawierający mistyczne znaczenie – boć z siedmiu darami Duch Św. do nas przychodzi – a więc już swą liczbą w następstwie miesięcy uświęcony; obracajmy na owocne dzieło umartwienia! (por. IZ. 11, 2). Pośćmy uroczyście w środę i w piątek, a w sobotę odprawimy wigilie u św. Piotra! Jego prośby i zasługi wstawią się za nami, aby każdy z wiernych tak, jak mu dane jest chcieć dobra, potrafił je też wykonać za łaską i pomocą tego, który z Ojcem i z Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Tags: św Leon Wielki post suche dni
2020-09-15

Mowa 91 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 418–420.

  1. Najmilsi! Nie masz na świecie takich rzeczy, którymi by Opatrzność Boża nie pomagała wiernym do zbożnego życia. W ćwiczeniach koniecznych ludziom do uświęcenia dusz i ciał, nawet świat przyrody oddaje usługi. Regularnie następujące odmiany i dni, i miesięcy, rzekłbyś, odwijając zwój przykazań stronicę po stronicy, porami roku przypominają na swój sposób to, co religijny nakazuje przepis. Toteż kiedy z biegiem roku zawitał znowu do nas miesiąc wrzesień, przekonany jestem, że i w gorliwych duszach waszych odzywa się potrzeba święcenia społem postu. Boć ż doświadczenia wiecie, jak takie przygotowanie do walki oczyszcza zmysłowość i umysłowość ludzką. Kto w dozwolonych rzeczach potrafi być wstrzemięźliwym, łatwiej w niedozwolonych zachowa odporność. A zasada wstrzemięźliwości nie ma polegać jedynie na umartwieniu ciała i ograniczeniu posiłków. Cnota ta będzie miała o wiele większą wartość wtedy, gdy duszę doprowadzi do takiej czystości, że ona nie tylko przezwycięży żądz cielesnych chucie, ale też pogardzi pustką światowej mądrości, stosownie do słów Apostoła: „Patrzcie, by was kto nie oszukał przez filozofię i przez zwodnicze wymysły, podawane przez ludzi” (Kol. 2, 8).
  2. Powinniśmy więc wstrzymywać się od potraw, ale więcej jeszcze od błędnych nauk, aby dusza, nawet wolna od pożądań cielesnych, nie stała się niewolnicą jakiegoś kłamstwa! Toć i za naszych dni, podobnie jak w przeszłości, nie brakuje wrogów prawdy, zuchwale wywołujących rozłamy w Kościele katolickim. Nakłaniają oni, niedouczonych zwłaszcza – do przyjęcia swych błędnych zasad, i potem chełpią się z własnego przyrostu kosztem tych, których zdołali oderwać od ciała Chrystusowego. Cóż bowiem mogłoby bardziej sprzeciwiać się prorokom i ewangeliom, i więcej kłócić z nauką Apostołów, niż głosić, że Pan nasz, Jezus Chrystus, mimo że narodzony z Maryi, a współwieczny odwiecznemu Ojcu, miał tylko jedną naturę? Gdyby przez nią rozumieć wyłącznie ludzką istotę, gdzież boskość zbawiająca? Gdyby tylko boską, gdzież ludzkość, dostępująca zbawienia? Katolicka wiara, stawiająca zwycięskie czoło wszelkim błędom, odpiera też stanowczo obydwa te fałszywe zdania. Potępia więc założenie Nestoriusza, jakoby natura boska nie mogła się łączyć z naturą człowieka, wyklina też mniemanie Eutychesa, jakoby człowieczeństwo, złączone z boskością, musiało zniknąć w jej otchłani. (Jakżeż to bowiem było?) Toć Syn prawdziwego Boga i sam jako Bóg prawdziwy, jedno z Ojcem i z Duchem Św. i równy im, prawdziwym też człowiekiem zostać raczył. Z ciałem począł się w dziewiczej matce i z ciałem się narodził. Ludzką więc naturę zjednoczył z sobą, pozostając Bogiem bez zmiany; boską zaś istotą nadarzył w swojej osobie człowieka, nie po to, żeby go, uchwalebniając w ten sposób, wchłonąć i unicestwić, jeno żeby go podnieść. Przyjął postać sługi, nie przestał być w postaci Boskiej; nie jest jednak to tym, to tamtym, jeno jednym w obydwu. Dlatego, odkąd „słowo ciałem się stało” (Jan 1, 14), wiara nasza nie ulega zamętowi z tego powodu, że zbawcze działanie Pana tak jest różne (w swoim charakterze). Czy mianowicie, okazuje On cudotwórczą moc, czy też poddaje się zniewagom i męce, zawsze wierzymy, że to On i Bogiem jest, zostawszy człowiekiem, i człowiekiem, będąc Bogiem.
  3. Taką to wiarę wyznając całym sercem, odrzucajcie bezbożne kłamstwa kacerzy! Niechaj najmniejsza plama jakiegoś błędu nie dotknie waszych postów i jałmużn! Ofiara bowiem wtedy czysta jest i świadczenie miłosierdzia Bogu miłe, gdy one biją z czystego źródła przeświadczeń. Skoro więc Jezus to powiada: „Jeśli nie będziecie jedli ciała Syna człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieć żywota w sobie” (Jan 6, 53), to do stołu Pańskiego jesteście obowiązani zbliżać się bez jakichkolwiek mętnych wątpień o prawdziwości ciała i krwi Chrystusowej. Boć usty to spożywamy, co na wiarę przyjmujemy. Puste natomiast (przy udzielaniu komunii) jest „Amen” tych, którzy zwalczają to, co otrzymują.

    Skoro, następnie, podług słów proroka: „błogosławiony jest, kto ma baczenie na potrzebującego i na ubogiego” (Ps. 40, 2), „to taki tylko rozdawca odzieży i żywności będzie mógł się tym chlubić, który przeświadczony jest, że w ubogich samego Chrystusa przyodziewa i karmi”. Boć to znowu sam Pan powiada: „cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich, mnieście uczynili” (Mt. 25, 40). Prawdziwy zatem Bóg zjednoczony z prawdziwym człowiekiem, oto cały Chrystus, bogaty z siebie, ubogi z nas; przyjmuje datki, a obsypuje darami; podziela śmierć z nami, a życie przywraca umarłym. Dlatego na imię Jezusowe wszelkie kolano się zgina w niebie, na ziemi i w podziemiu. Dlatego i wszelki język wyznaje, że Pan Jezus Chrystus jest w chwale Boga Ojca (Fil. 2, 10; por. Iz. 45, 24; Rzym, 14, 11) – i wraz z Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Tags: św Leon Wielki post suche dni wstrzemięźliwość
2020-09-15

Mowa 90 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 413–417.

  1. Najmilsi! Ogłaszamy święty post wrześniowy, wzywając wiernych do wspólnych ćwiczeń pokutnych. Zachęcamy do nich w kazaniu, jako wasz ojciec, ufając, że dzięki waszej gorliwości, ćwiczenia te z żydowskich niegdyś chrześcijańskimi się staną. Boć jednać sobie miłosierdzie Boskie umartwieniem duszy i ciała, wszystkim to czasom odpowiada i obydwu Testamentom przystoi. Dla przebłagania Boga nie masz nic skuteczniejszego nad to, żeby człowiek sam siebie sądził i nigdy nie ustawał prosić o przebaczenie, wiedząc, że nigdy nie jest bez winy. Toć w naturze ludzkiej tkwi skaza nie wrodzona zaraz po stworzeniu jej przez Boga, ale ściągnięta na nią przez zmowę przeniewiercy i przekazana potomstwu prawem rodzenia; ona to powoduje, że ciało, ulegając śmierci, także i na duszę może śmierć sprowadzić. Stąd „wewnętrzny” człowiek, choć odrodzony już w Chrystusie i wybawiony z więzów niewoli, miewa ciągłe rozterki z ciałem; i już podczas gdy powściąga jego żądze, dotkliwie odczuwa jego sprzeciwy. W walce tej niełatwo jest odnieść tak zupełne zwycięstwo, żeby po tym, z czym należy zerwać, nie pozostało przywiązań, a to, co trzeba uśmiercić, nie zaprzestało ranić. Umysł w człowieku sądzi i przewodniczy. Choćby on jednak najroztropniej i najbardziej przezornie starał się kierować zmysłami, już sama nawet ta troska i szukanie miary w trzymaniu ciała w ryzach, ale i w dbaniu o ciało, stawiają go aż nadto blisko pokusy. Któż bowiem zdoła tak wyosobnić w sobie przyjemność, albo ból cielesny, żeby i duchowo nie być wrażliwym na to, co zewnętrznie dogadza albo dręczy? i na ciało, i na duszę działają nierozłącznie tak wesele, jak smutek: całego człowieka porywa gniew, całego unosi radość, całego człowieka ogarnia przygnębienie. Jakżeż tu uniknąć grzechu, skoro w człowieku ta sama namiętność zahacza i o kierowniczy i kierowany czynnik? Słusznie Pan świadczy: „duch wprawdzie jest ochotny, ale ciało mdłe” (Mt. 26, 41).
  2. I abyśmy pod wpływem tej trudności nie ulegli zniechęceniu i nie popadli w gnuśną bierność, przyrzeka nam swoją pomoc. Za łaską Bożą człowiek będzie mógł podołać temu, do czego sam z siebie jest całkiem nieudolny. „Ciasna i wąska jest droga, wiodąca do żywota” (Mt. 7, 14). Nikt na nią wejść, nikt na niej kroku naprzód uczynić by nie potrafił, gdyby Chrystus, jako przewodnik, nie usunął przeszkód, zamykających do niej dostęp. On toruje drogę, on też umożliwia kroczenie po niej. Ponieważ sam każe nam podejmować trudy podróży, sam też doprowadza do miejsca wytchnienia. Mając tedy w nim nadzieję życia wiecznego, powinniśmy naśladować wzór jego cierpliwości. „Jeśli bowiem współcierpimy, współkrólować też (z nim) będziemy” (2 Tym. 2, 12; Rzym. 8, 17). Boć jak powiada Apostoł: „kto mówi, że mieszka w Chrystusie, powinien tak, jak on postępował, i sam postępować” (Jan 2, 6). Inaczej wiara w nas byłaby fałszem i pozorem, gdybyśmy chlubili się jego imieniem, a nie zachowywali jego ustanowień. Ustanowienia te nie będą nam ciężarem, lecz raczej ochroną od wszelkich niebezpieczeństw, jeśli nic innego nie będziemy miłowali poza tym, co przykazanie jego miłować nam każe.
  3. A z dwojakiej miłości wola ludzka może przybierać kierunek, rozbieżny tak w swoim charakterze, jak w początku. Rozumna bowiem dusza, nie mogąc obyć się bez miłości, kocha albo Boga, albo świat. Jeśli Boga miłuje, każda rzecz jest dla niej przydatna, jeśli świat miłuje, na wszystkim będzie stratna. Dlatego do wiecznych dóbr należy przylgnąć całym sercem i nie dać się od nich rozłączyć; doczesnymi natomiast posługiwać się tylko przelotnie, tak by nam – przechodniom na tej ziemi, śpieszącym z powrotem do ojczyzny – wszystko, cokolwiek pomyślnego z rzeczy świata nawinie się po drodze, było posiłkiem w podróży, a nie przynętą do dłuższego tutaj pobytu. W tym duchu błogosławiony Apostoł zwraca się do nas ze słowami: „Czas jest krótki, nic innego nie zostaje, tylko żeby ci, co żony mają, byli, jakoby nie mieli: A ci, co płaczą, jakoby nie płakali: a ci, co się weselą, jakoby się nie weselili: a ci, co kupują, jakoby nie posiadali: A ci, co używają tego świata, jakoby nie używali, bo przemija postać świata tego” (1 Kor. 7, 29). Ale wyzwolić się od wszystkiego, co taki urok wywiera na nas swoim pięknem, swoim bogactwem i swoją rozmaitością, można tylko wtedy, gdy w pięknie świata kocha się jego Stwórcę, nie stworzenie. Ze słów jego: „będziesz miłował Pana, Boga twego, ze wszystkiego serca swego, i ze wszystkiej duszy swojej, i ze wszystkiej myśli swojej” (Mt. 22, 37) widać, że On bynajmniej nie chce, abyśmy węzeł naszej z Nim miłości rozluźniali dla czegokolwiek innego. Jeśli zaś z tym przykazaniem łączy obowiązek miłości bliźniego, to każe nam naśladować swoją dobroć, a więc miłować, co On miłuje, i czynić, co On czyni. Acz bowiem jesteśmy tylko „rolą Bożą i budową Bożą” (1 Kor. 3, 9), i „ani ten, co sadzi, nie jest czymś, ani ten, co podlewa, ale Bóg, który pomnożenie daje” (1 Kor. 8, 7), to jednak wymaga On od nas współdziałania z sobą we wszystkim. My mamy być zawiadowcami jego darów. Wykonywać jego wolę, to nasz obowiązek, skoro nosimy jego obraz w sobie. Dlatego i w modlitwie Pańskiej wymawiamy te prześwięte prośby: „Przyjdź królestwo twoje, bądź wola twoja jako w niebie, tak i na ziemi” (Mt. 6, 10; Łk. 11, 2). Czego się w nich domagamy? Oto, aby Bóg poddał sobie jeszcze nie poddanych i, jak na niebie aniołów, tak na ziemi ludzi uczynił sługami woli swojej. Prosząc o to, kochamy Boga, kochamy i bliźniego. Skoro pragniemy, aby słudzy służyli Panu, a Pan rozkazywał, to miłość nasza nie rozstrzela się rozbieżnie, jeno się skupia do jednego ogniska.
  4. Miłość taka, wolna od przyziemnych związań, ugruntowywa się i rośnie przez nawyk wykonywania dobrych czynów. Człowiekowi bowiem niezbędne jest w sumieniu poczucie zadowolenia z tego, że postępuje szlachetnie, potrzebna ochota do czynienia nadał tego, co, będąc wykonywane, przynosiłoby mu znowu radość. Dlatego to wciągamy się w posty, mnożymy wspomagania bliźnich, przestrzegamy sprawiedliwości, uczęszczamy liczniej na modlitwę. W ten sposób to, za czym tęsknią oddzielne jednostki, staje się życzeniem wszystkich pospołu. Cierpliwość urabia się wśród trudów, łagodność gasi gniewy, życzliwość rozbraja zawistne duchy. Szczodrota usuwa skąpstwo, a przygniatające brzemię bogactw zamienia w cnót narzędzie. Ale ponieważ szatan nie śpi, i nawet w obliczu tak szlachetnych dążeń nie zaniedbywa zasadzek, nic tedy szczęśliwszego nad to, że na pewne pory roku mamy przewidzianą odnowę na duchu. Niejeden przywiązany do ziemskich dostatków, dumny, że i niebo mu sprzyja i żyzna ziemia przynosi urodzaj, napełniwszy zbożem obszerne stodoły, powie może teraz duszy swojej: „masz wiele dóbr, używaj!” (Łk. 12, 19). Kto tak myśli, niech przyjmie do serca przestrogę Pana i posłucha jego głosu: „Szalony! Tej: nocy zażądają duszy twojej od ciebie; a coś nagotował, czyjeż będzie?” (Łk. 12, 20). Ponieważ krótkie są dni naszego życia na ziemi i niewiadomy ich kres, największą troską mądrego człowieka powinno być to, żeby go śmierć nie zaskoczyła znienacka, nieprzygotowanego na tę ostatnią chwilę, zwłaszcza gdy wie, że umrzeć musi. – Pośćmy zatem w środę i w piątek, bo to i ciała nasze uświęci, i wzmocni nas duchowo! W sobotę zaś odprawimy wigilie u św. Piotra Apostoła. Jego pomoc jest nam niezbędna, aby nasze Święte postanowienia uwieńczył skutek: przez Chrystusa, tego Pana naszego, który z Ojcem i z Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Tags: św Leon Wielki post suche dni
2020-09-14

Mowa 89 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 409–413.

  1. Najmilsi! Temu, o czym będę kazał, sprzyja wasze zżycie się z religijnym obyczajem, a i wzgląd na porę zaleca ten obowiązek kapłański, tak że nietrudnym i nieprzykrym wyda się to, czego przykazanie wymaga, gdy mu chętny posłuch toruje drogę. Kiedy za łaską Bożą współdziałają z sobą te rzeczy (tj. nauczanie i gotowość słuchania), wtedy litera nie zabija, jeno duch ożywia (2 Kor. 3, 6). „Gdzie zaś Duch Pański, tam jest ta wolność” (2 Kor. 3, 17), co spełnia prawo nie z bojaźni, jeno z miłości. Posłuszeństwo łagodzi surowość nakazu. Nakaz nie jest ciężarem, gdy miłuje się to, czego on żąda. Skoro więc my polecamy wam zachować pewne rzeczy, ustanowione w Starym Testamencie, to nie jarzmo żydowskiego zakonu wam nakładamy; dalecy jesteśmy od narzucania wam zwyczajów tego ludu, który brał rzeczy zmysłowo. Wstrzemięźliwość chrześcijańska o wiele wyżej się wznosi, niż posty Żydów. A jeśli nawet pewne i nasze, i ich urządzenia na tę samą przypadają porę, to istota ich jest całkowicie różna. Mogą więc oni zachowywać swoje „bose posty”, mogą smutnymi obliczami obnosić na pokaz swoją wstrzemięźliwość (Mt. 6, 16), my nie w odzieniu, jakie nam na codzień przystoi, ani też w powstrzymywaniu się od zwykłych zajęć, bądź obowiązkowych, bądź koniecznych, chcemy zaznaczyć różnicę. Naszym celem jest po prostu wstrzemięźliwością zatamować obżarstwo, tak żebyśmy nauczyli się zachowywać umiar w odżywianiu się, nie zaś żeby same dary Boże potępiać.
    1. Wolno wprawdzie każdemu z nas na własną rękę ćwiczyć swe ciało dobrowolnymi chłostami i poskramiać cielesne żądze, to słabiej, to silniej sprzeciwiające się duchowi. W pewne jednak dni roku wszyscy jednako winni zachować post ogólny. Boć właśnie wtenczas oddanie się sprawie działa skuteczniej i większego nabiera namaszczenia, gdy w pełnieniu dobra jeden duch i jedno serce ożywia cały Kościół. Publicznej działalności należy dawać pierwszeństwo przed własną osobistą i większej korzyści należy spodziewać się tam, gdzie cała społeczność i czuwa i zabiega. Zatem niech sobie każdy z osobna zachowa tę gorliwość, jaką miał w pełnieniu dobrowolnie przyjętych na siebie praktyk; w walce osobistej z zasadzkami złego ducha niech każdy dzierży krzepko nadprzyrodzony oręż, wzywając opieki i pomocy Bożej! Ale i ten nawet żołnierz Kościoła, co w pojedynkowych starciach umiał sobie mężnie poczynać, bezpieczniejszym się poczuje i z większym powodzeniem będzie walczył, gdy spotka się z wrogiem w otwartym polu w zwartym szeregu towarzyszów, boć wtedy nie na własne tylko siły będzie liczył. Pod wodzą niezwyciężonego Króla, wcielony w braterską armię, doprowadzi szczęśliwie do zakończenia wojny powszechnej. Mniejsze bowiem niebezpieczeństwo grozi walczącym w licznej gromadzie, niż w pojedynkę; nie łacno też zadać ranę takiemu, co osłonięty tarczą wiary, opiera się nie tylko na własnym, ale i na innych męstwie. Jedno każdego z osobna i wszystkich razem jest zwycięstwo, gdy wszyscy w jednej stają potrzebie.
    2. Ponieważ wróg nasz nie ustaje w knowaniu przeróżnych zasadzek i pokus, i zmierza jedynie do sprowadzenia ludzi, odkupionych krwią Chrystusową, z drogi przykazań Boskich, trzeba więc dokładać wszelkich starań, aby jego strzały zgoła nie mogły nas zranić. Strzały te nie dla naszego ciała są bolesne; przeciwnie, głaszczą one zmysły, aby szkodzić duszy. We wzroku budzą przeróżne zachwyty, aby pięknem świata bądź rozpalać w nas żądz żagwie, bądź wywołać zabobonów błędy. W słuch uderzają łagodnymi falami tonów, aby hart ducha marzeniem rozpieścić i niebaczne a wrażliwe serca upoić słodyczą, zaprawną jadem śmiertelnym. Ale obrona łaski Bożej i światło Ewangelii udaremniają i niweczą te podstępy szatańskie. Kto otrzymał Ducha Św., kto ma w sobie bojaźń Pańską, nie z lęku przed karą, jeno z miłości dla Boga, ten nienaruszoną stopą wiary podepce i zetrze zastawione sidła. Dla niego piękno stworzeń będzie nie okazją do grzechu, jeno pobudką, aby wielbił i czcił ich Stwórcę. Będzie on kochał nade wszystko tego, „przez którego wszystko się stało” (Jan 1, 3).
    3. Podziw i uwielbienie Stwórcy oto kres, ku któremu mają zmierzać serdeczne przywiązania wszystkich wierzących! Kto pragnie ćwiczyć się w rozumnej wstrzemięźliwości, niech w Bogu szuka takich rozkoszy, co nie przemijają, ale są wieczne! Kto chce zachować nieposzlakowaną czystość, niechaj całym sercem lgnie do tego dobra, bez którego nikt nie może być dobrym! Zalecane bowiem przez chrześcijaństwo ćwiczenia zmierzają wyłącznie do tego abyśmy poskromiwszy wszelką niedozwoloną żądzę, pałali pragnieniem szczęścia, uświęcającego duszę. Aczkolwiek każdy z nas stale winien starać się o nabywanie cnót, to jednak pewne dni w szczególniejszy sposób poświęcamy ćwiczeniom, wspólnym dla wszystkich. Dusze, jeszcze niewyzwolone z ziemskich przywiązań i pochłonięte świeckimi sprawami, niechaj w te dni przynajmniej w chwilowym oderwaniu się od nich szukają wytchnienia i pokrzepienia w Bogu! Ponieważ są cząstką roli Pańskiej, powinny przynosić owoce, godne niebieskich spichrzów. Bo tylko ze starannie obsianych zagonów można spodziewać się obfitych plonów.
    4. Omówiwszy krótko te rzeczy dla waszego, najmilsi, pożytku w nawiązaniu do dni kwartalnych, kładziemy wam na serce post wrześniowy. Zachęcamy was równocześnie nie tylko do wstrzemięźliwości w pożywaniu pokarmów, ale i do świadczenia miłosierdzia. Co przez zbożne umartwienie oszczędzicie na sobie, na własnych wydatkach, obracajcie na żywność dla ubogich i na wsparcie chorych! Miłosierdziem swoim obejmujcie wszystkich potrzebujących, przede wszystkim jednak pamiętajcie o tych, co są członkami Ciała Chrystusowego, złączeni z nami jednością wiary katolickiej! Więcej bowiem jesteśmy obowiązani braciom naszym, zjednoczonym z nami przez uczestnictwo w łasce Bożej, niż innym, podzielającym z nami tylko ludzką naturę.
    5. Niech tedy, najmilsi, chrześcijańska miłość bliźniego wzbierze w was po brzegi! Jak sami po wracającym co roku lecie oczekujecie obfitego żniwa, tak niechaj wzbierają serca wasze tą żyznością, która karmi ubogich. Zapewne mógł był Bóg, Pan wszechrzeczy, i ich także obdarzyć niezbędnym majątkiem i tyle użyczyć im środków, że nie potrzebowaliby zgoła waszej pomocy. Gdyby jednak niedostatek nie był im pobudką do zdobywania korony cierpliwości, a wam obfitość mienia do ubiegania się o palmę miłosierdzia, to i im, i wam brakowałoby wielu wątków do przędzenia cnoty. Przedziwnie tedy sprawiła to Opatrzność Boża, że istnieją w Kościele i bogobojni ubodzy i miłosierni bogaci. Samym swoim przeciwieństwem społecznym nastręczają oni sposobność do wzajemnego oddawania sobie usług. A jest to sposobność do zasługiwania na wieczną i nieskazitelną nagrodę. Tak więc dający, jak obdarowywani, Bogu za nią powinni być wdzięczni. Wszak jest napisane: „cierpliwość ubogich nie zginie na zawsze” (Ps. 9, 19); a na innym miejscu: „chętnego dawcę Bóg miłuje” (2 Kor. 9, 7). – Pośćmy tedy w środę i w piątek! W sobotę zaś odprawimy wigilie u św. Piotra Apostoła, mając nadzieję, że on tak wesprze modły nasze, że miłosierny Bóg pozwoli się przebłagać ofiarą naszego postu i nas wysłucha przez Jezusa Chrystusa, tego Pana naszego, co żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Tags: św Leon Wielki post suche dni Żydzi
2020-09-14

Mowa 88 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 405–409.

  1. Najmilsi! Z kazań świętych proroków poznajemy, jak wielce post religijny może przyczynić się do wyjednania nam zmiłowania u Boga i odrodzenia ułomnej ludzkiej natury. Głoszą oni, że gniew sprawiedliwego Boga – a tak często lud izraelski zasługiwał nań nieprawnym życiem – tylko postem można przebłagać. Oto np. jak prorok Joel upomina:. „To mówi Pan, Bóg nasz: Nawróćcie się do mnie ze wszystkiego serca waszego w poście i w płaczu, i w żalu. I rozdzierajcie serca wasze, a nie szaty wasze i nawróćcie się do Pana, Boga naszego; bo dobrotliwy i miłosierny jest, cierpliwy i mnogiego miłosierdzia”! – „Zachowujcie post święty, głoście uzdrowienie, zwołujcie lud, uświęcajcie gromadę” ! (Joel 2, 12 i 15). Napomnienie to powinno znajdować żywy oddźwięk i w naszych czasach, boć i dla nas istnieje ta sama konieczność: głosić uzdrawiające środki, aby pobożni chrześcijanie, stosując sposoby uświęcenia, podane już w Starym Testamencie, zdobywali to, co zmarnowali Żydzi.
  2. Cześć należna Boskim nakazom ma zawsze pierwszeństwo przed wszelkimi praktykami, dobrowolnie sobie przez kogoś nakładanymi. Stąd za świętsze należy mieć to, co uroczyście obchodzi się na podstawie prawa publicznego, niż co zawisło od prywatnych poczynań. Wstrzemięźliwość, praktykowana podług uznania jednostek, przynosi korzyść tylko jakiejś cząstce wiernych. Natomiast post, przyjęty przez Kościół Powszechny, wszystkich ogarnia swoim oczyszczeniem. I lud Boży wtedy staje się prawdziwą potęgą, kiedy serca wszystkich wiernych jednoczą się w świętym posłuszeństwie dla rozporządzeń boskich, kiedy w obozie bojowników o sprawę chrześcijańską widać wszędzie jednakie przygotowania i taki sam oręż. Niech sobie wtedy czujny i okrutny nasz wróg miota się we wściekłości, niechaj zastawia sidła podstępnych zasadzek, gdzie mu się żywnie podoba, nie złowi w nie nikogo, nikomu nie zaszkodzi, gdy nie spotka nieuzbrojonych, opieszałych i bez uczynków miłosierdzia.
  3. I obecny post wrześniowy wzywa nas do takiego zjednoczonego działania o niezwalczonej potędze, abyśmy oderwani od światowych trosk i ziemskich zabiegów, mogli wznieść serca do Boga. Ponieważ zaś takie usposobienie – choć zawsze konieczne – nie wszyscy potrafimy stale zachować, przeciwnie, przez ułomność ludzką aż nadto często z wyżyn niebieskich na przyziemne opadamy niziny, niech więc przynajmniej w te dni, przeznaczone na tak zbawienne leczenie, nie pochłaniają nas świeckie sprawy! Umiejmy wykraść nieco czasu na korzyść dóbr wiecznych! „W wielu bowiem rzeczach”, jak mówi Pismo św. „wszyscy upadamy” (Jak. 3, 2), A chociaż Bóg przebacza nam codziennie różne uchybienia, to jednak do ludzi nieopatrznych tak grube przeważnie przylegają plamy, że tylko bardzo pilnym staraniem i większą jakąś ofiarą zmyć je oni zdołają. Wtedy zaś zniweczenie grzechów przybierze największe rozmiary, kiedy cały Kościół zjednoczy się w modlitwie i w spowiedzi. Jeżeli bowiem dwom lub trzem wiernym, w zbożnym porozumieniu proszącym, poręcza Pan spełnienie każdej rzeczy (por. Mt. 18, 19), to czyż mogłaby spotkać odmowa wielotysięczną rzeszę ludzi, jednako poszczącą i zgodnie w jednym duchu błagającą o przebaczenie?
  4. Będzie to, najmilsi, prawdziwie wielką i bezcenną w oczach Pańskich rzeczą, gdy cały lud Chrystusowy naraz tych samych przypilnuje obowiązków, gdy wszyscy ludzie obojga płci, różnych stanów i stanowisk społecznych, współdziałać będą w tym samym duchu, kiedy w sprawie unikania zła i pełnienia dobra wszyscy jednakowo będą myśleć i postępować; kiedy sługi uczynkami wielbić będą swego Pana, i praźródłu wszelkiej miłości gromadnie składać dzięki. Nakarmią głodnych, przyodzieją nagich, nawiedzą chorych, i „nikt nie będzie szukał, co swego, ale co jest drugiego” (1 Kor. 10, 24), uważając mienie swoje za wystarczające, aby cudzej biedzie zaradzać. „Chętnego dawcę” (2 Kor. 9, 7) łatwo jest znaleźć tam, gdzie miarę czynienia dobrze stosuje się podług zamożności. Że zaś „łaska Boża sprawuje wszystko we wszystkich” (1 Kor. 12, 6), plony i zasługi dobrych uczynków stają się wspólną własnością wiernych. Boć usposobienie może być takie samo w tych, co mają mniej, jak w tych, co posiadają więcej. I skoro ktoś radować się będzie ze szczodroty drugiego, nie mogąc dorównać mu datkiem, dorówna mu sercem. Nie masz w takim narodzie upośledzeń i rozdźwięków, gdzie wszystkie członki jego organizmu zgodnie współdziałają dla rozkwitu wspólnego dobra. Nie potrzebuje wstydzić się swego chudopacholstwa, kto z wielmożności innych może się chlubić. Co zdobi całość, uświetnia zarazem jej cząstkę. Kiedy nas wszystkich duch Boży ożywia, nie tylko naszym jest, co sami czynimy, ale i to, z czego współradujemy się w działaniu innych.
  5. Umiłujmy tedy, najmilsi, tę błogosławioną zwartość, jaka powstaje z najświętszego zjednoczenia, i na postne gody spieszmy gromadą, jednym ożywioną duchem. Nikomu nie stawia się zbyt surowych i uciążliwych wymagań, ani też nie nakazuje nic takiego, co by przechodziło czyjeś siły i środki, tak co do umartwień we wstrzemięźliwości, jak szafowania jałmużną. Każdy wie najlepiej, na co może się zdobyć, a na co go nie stać. Każdy tedy niechaj sobie miarę odmierzy i sam siebie sprawiedliwie i rozumnie opodatkuje, żeby ofiarę miłosierdzia składał bez bólu serca i nie uważał jej sobie za własną krzywdę! Dzieło miłosierdzia należy pełnić z takim usposobieniem, żeby ono uświęcało serce, oczyszczało sumienie i przynosiło korzyść tak obdarowanemu, jak dającemu! Szczęśliwy zaiste i podziwu godzien jest taki, co z serca płonącą dobroczynnością nie lęka się uszczuplić własnego majątku, a ma to silne przeświadczenie, że Bóg i nadal, jak dotychczas, dostarczy mu środków dla spełnienia dobrych uczynków. Ponieważ jednak taką wielkoduszność rzadko się wśród ludzi spotyka; a do wszechstronnej miłości należy też nie zaniedbać troski o swoich najbliższych – nie tamując przeto nikomu drogi do wyższej doskonałości – stawiamy tu ogólną zasadę, aby każdy z nas pełnił przykazanie Boże według sił swoich. Nasza bowiem dobroczynność winna płynąć z ochotnego serca. Dlatego swoją szczodrotę tak mamy miarkować, żeby z niej i biedni, przez nas wspierani, mieli pokrzepienie, i niezbędne nam utrzymanie domu własnego nie doznawało szkody. „A ten, co dostarcza siejącemu nasienia i chleba do jedzenia, i wam też nasienia dostarczy i rozmnoży je i przysporzy plonów sprawiedliwości waszej” (2 Kor. 9, 10). Będziemy przeto pościli w środę i w piątek, w sobotę zaś odprawimy nadto wigilie u św. Piotra Apostoła, ufając, że dla jego zasług i za jego wstawiennictwem doznamy we wszystkim miłosierdzia Bożego; przez tego Pana naszego Jezusa Chrystusa, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Tags: św Leon Wielki post suche dni jałmużna
2020-09-12

Mowa 87 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 402–405.

  1. Najmilsi! Po dobra, obiecane nam w życiu wiecznym, powinniśmy dążyć ścieżkami sprawiedliwości. Taka jest wola Boża. Ponieważ zaś droga cnoty nie jest wolna od zasadzek i pokus, Stwórca i Odkupiciel ludzi wskazał nam różne środki obronne przeciwko sieciom, którymi szatan pragnie nas złowić. Wśród środków tych najbardziej zbawienne są: mężna wstrzemięźliwość i uczynki miłosierdzia. Nimi to przede wszystkim kazał uzbroić się swoim sługom do walki z podstępnym wrogiem.

    Wróg ten już wkrótce po stworzeniu pierwszych ludzi zasiał w nich nieprzepartą chęć skosztowania owocu zakazanego (por. Rodz. 3, 1); z ponętą zaś jadła wszczepił też w serce złowiarków jad wszelkich złych pożądań. Takich samych podstępów nie zaprzestaje potem praktykować nadal. Wiedząc, że nasza natura uległa skażeniu pod działaniem jego szczepionek, wypatruje pilnie, gdzie one wykiełkują, aby podżegając w nas pragnienia rozkoszy, tłumić dążenia do cnoty. Boć udręką dla niego jest każdy postęp chrześcijanina w dobrem; męczy się, gdy nie może wyrządzić szkody duszom, umiejącym z pomocą Pana nad ciałem swoim panować. Roztropnym tedy umiarkowaniem i świętą stanowczością należy kiełzać niesforne żądze i nie zezwalać na to, by cielesne pożądania buntowały się przeciw czystym pragnieniom ducha. Niech pomni „wewnętrzny” człowiek, że ma rządzić człowiekiem „zewnętrznym” tak, aby duch jego, sam woli Bożej poddany, czynił ciało utworzone z mułu powolnym swoim sługą! Dla utrzymania takiego porządku w sobie nie brak nam pomocy przemiłosiernego Króla. On to, nakazując post w powtarzające się niektóre dni w roku, nauczył nas przestrzegać tej tak zbawiennej karności, abyśmy, poskramiając ciało, krzepili podczas tych dni siły ducha!

  2. Cenny ten środek zaradczy mamy, najmilsi, rozłożony i na ten miesiąc, wrzesień. Skrzętnie i ochotnie z niego skorzystajmy! Nie zaniedbując tej wstrzemięźliwości, w jakiej każdy z nas z osobna ćwiczy się, na ile go stać, prywatnie, przyłóżmy się gorliwiej do postu, wszystkim wspólnie w te dni nakazanego. Boć opanowanie siebie ogromnej jest wagi w każdej potyczce tego wielkiego boju, jaki stacza chrześcijaństwo. Wszak nawet najzłośliwsze demony i nie do usunięcia pod zaklęciami egzorcystów z ciał opętanych, ustępują przed mocą postów i modlitw. Sam Pan to powiedział: „Ten rodzaj (demonów) nie bywa wypędzony, jeno przez post i modlitwę” (Mt. 17, 20; Mar. 9, 28). Poszczącego tedy modlitwa miła jest Bogu, a straszna szatanowi. Widać też stąd, ile nią można nabyć łask zbawiennych dla siebie, skoro przez nią tyle dobrego wyjednywa się dla innych.
  3. Wszyscy my więc, najmilsi, jednym ożywieni duchem, winniśmy gorliwie przeprowadzić te postne ćwiczenia. Jeśli jednak komu choroba przeszkadza je wykonać, mimo najlepszej chęci, niechaj wkład osobistej pracy zastąpi nakładem ze swojego mienia. Boć większa zasługa wielu uczynków może nawet zalecać konieczne odżywianie się, byleby wytężoną czynną miłością okupić i nabyć to oczyszczenie, jakie przez post się osiąga! Przecież na nic by się nie zdało pościć i korzyć w prochu, choćby do siódmych potów, gdyby się nie uświęcać odpowiednim do swej możności udzieleniem jałmużny. Słuszna zatem, by i ci, którym słabe zdrowie nie pozwala na ściślejszą wstrzemięźliwość, szczodrzej łożyli za to na żywność dla ubogich. Czego sobie nie możesz odmówić w chorobie, chętnie udzielaj innym w niedostatku. Konieczność własną czyń wspólną z tym, co cierpi dotkliwe braki. Nie zaciąga winy chory, co łamiąc post, żywi głodującego; nie plami się też przyjmowaniem pokarmu, kto się oczyszcza dawaniem jałmużny, podług słów Pana: „Dajcie jałmużnę, a oto wszystkie rzeczy będą wam czyste” (Łk. 11, 41).
  4. Prawdziwe żniwo z dzieła miłosierdzia otwiera się dla tych, co dobrowolnie powstrzymują się od smakoszostwa; im hojniejszą dłonią będą siali, tym obficiej będą zbierali (por. 2 Kor. 9, 6). Taka siejba nigdy nie zawodzi siewcy. Uprawa miłosierdzia najpewniejsze rokuje plony. Jej ziarna nie spali spiekota słoneczna, nie zabierze woda, nie zniszczy gradobicie. Wkład w dzieło miłosierdzia ma zapewnione ubezpieczenie; nie tylko nie dozna uszczerbku, ale pomnoży się i nową przybierze wartość: z ziemskiego przekształci się w niebieski, z małego w wielki wyrośnie, doczesny datek w wieczną nagrodę zamieni. Ty przeto, miłośniku bogactwa, ty, co pragniesz pomnożyć swoją majętność, zapalaj się do zbierania takich korzyści i takiego wzrostu swojego mienia pożądaj, jakiego ci, ani złodziej nie ukradnie, ani mól nie zgryzie, ani rdza nie zepsuje! (por. Mt. 6, 19). Nie martw się o procenty, strzeż się niedowierzać temu, kto dar od ciebie otrzymuje. „Coście jednemu z tych uczynili, mnieście uczynili” (Mt. 25, 40). Rozważ, kto to te słowa powiedział, a przenikliwym wzrokiem wiary dojrzysz i zrozumiesz, u kogo i jak pewnie lokujesz swoje bogactwa. Skoro Chrystus jest dłużnikiem, nie wolno podawać w wątpliwość zwrotu długu. Bądźmy więc szczodrzy bez obawy i pośćmy bez przygnębienia, „albowiem chętnego dawcę Bóg miłuje” (2 Kor. 9, 7). Wierny on jest słowom swoim i z nawiązką odpłaca za udzielanie z tego, co nam w dobroci swej do udzielania podarował Jezus Chrystus, ten Pan nasz, co żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Tags: św Leon Wielki post suche dni jałmużna
2020-09-12

Mowa 86 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 401–402.

  1. Najmilsi! Nie tajno nam, że pracując z religijną gorliwością nad duszami własnymi, podejmujecie chętnie nie tylko nakazane posty, ale i dobrowolnie nakładacie je sobie. Mimo to jednak potrzebna jest nasza ostroga i zachęta, aby ci, co łatwo ustają w ćwiczeniu, przynajmniej w te dni, poświęcone wspólnej wstrzemięźliwości, włączyli się karnie w szeregi poszczących. Ten święty zwyczaj należy teraz staranniej obserwować, aby pokorą i postem zasłużyć u Boga na pomoc przeciw wszelkim nieprzyjaciołom naszym. A środek to najskuteczniejszy! I z urzędu, i z miłości kładziemy go wam na serce: zmniejszmy nieco dowolną miarę naszych posiłków! Ćwiczmy ciało własne, zwiększając natomiast porcję przeznaczoną biednym! Kto biedaka karmi, duszę własną odżywia obficie, boć ziemską strawę na wiekuiste wymienia dobra.
  2. Niech tedy zamiast żądz grzesznych rośnie dążenie do uświęcania siebie! Niech ustępuje nieprawość, a sprawiedliwość w czyn się przyobleka! Nikogo nie uciskać, niejednemu natomiast pomocną podawać rękę! Nie dość bowiem cudzego dobra nie tykać, trzeba i ze swego użyczać cokolwiek. Żyjemy pod okiem sprawiedliwego Sędziego; On wie najlepiej, jakich środków na dobre uczynki udzielił każdemu. Bóg nie chce, żeby jego dary leżały odłogiem. Talenta, o jakich mówi w przyszłości, tak rozdał sługom swoim, że temu, który nimi obracał samodzielnie, powiększył ich udział, w przeciwieństwie de tego, co talent swój zatracił, chowając go bezużytecznie. Ponieważ więc, najmilsi, jest naszym obowiązkiem zachować społem post wrześniowy, upominam pobożność waszą, abyście wraz ze mną pościli w środę i w piątek. W sobotę zaś odprawimy razem wigilię u św. Piotra Apostoła, abyśmy przyczyną i zasługami jego wsparci, stali się godnymi uwolnienia od wszelkich przeciwności: przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, który żyje i króluje na wieki. Amen.
Tags: św Leon Wielki post suche dni
2020-06-30

Mowa nr 84 na Oktawę św. Apostołów Piotra i Pawła – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 396–397.

O zaniedbaniu obchodu rocznicy uwolnienia Rzymu od Genzeryka i Wandalów

  1. Najmilsi! Religijne oddanie, sprawiające, że cały lud wierny zbierał się tłumnie w dzień „chłosty i wyzwolenia” dla złożenia Bogu podzięki, ostatnio poszło prawie u wszystkich w niepamięć. Dowiodła tego aż nadto jasno ta znikoma garstka ludzi, jacy się w ten dzień zjawili. Wielce to zasmuciło moje serce i przejęło nie lada obawą. Boć tkwi w tym ogromne niebezpieczeństwo, że ludzie są niewdzięczni Bogu, i nie chcąc pamiętać o jego dobrodziejstwach, ani nie czują skruchy, gdy jego ręka chłoszcze, ani się radują, gdy karać przestaje. Dlatego lękam się, najmilsi, by owo znane powiedzenie proroka: „Smagałeś ich, a nie boleli, starłeś ich, a nie chcieli przyjąć karania” (Jer. 5, 3 LXX) nie biło właśnie w takich niewdzięczników. Cóż bowiem za poprawę okazują ci, w których widać taką obojętność?! Wstyd to powiedzieć, lecz milczeć nie podobna: pogańskie bożki więcej czci doznają, niż Apostołowie (św. Piotr. i Paweł). Do błazeńskich teatrów liczniej się uczęszcza, niż do kościoła męczenników. Któż to ocalił naszą stolicę? Kto jej mieszkańców uwolnił od uprowadzenia w jasyr? Kto ich uchronił od krwawej kąpieli? Gry cyrkowe, czy opieka Świętych? Ich to, zaiste, nie czyje, prośby sprawiły, że zatrzymała się karząca ręka sprawiedliwości Bożej i znaleźliśmy łaskę u Boga, mimo że na gniew jego dobrześmy zasłużyli.
  2. Zaklinam was tedy, najmilsi, niech was poruszą słowa Zbawiciela! Po uzdrowieniu z trądu dziesięciu trędowatych mocą miłosierdzia swego, podkreślił przecież, że jeden z nich tylko wrócił się, aby złożyć podziękę (por. Łk. 17, 12). Jawnie więc zganił Chrystus niewdzięcznych. Ponieważ zaniedbali ten swój obowiązek miłości, więc i swej duszy nie zachowali bez grzechu wobec Boga, choć od Niego otrzymali zdrowie ciała. Aby więc piętno niewdzięczności nie przylgnęło i do nas, najmilsi, wróćcie i wy do Pana, pomni przedziwnych łask, jakich nam Jego dobroć nie poskąpiła! Uwolnienia naszego nie przypisujcie, tak jak bezbożni, wpływowi gwiazd, jeno niewysłowionemu miłosierdziu wszechmocnego Boga. On to sprawił, że złagodniała dzikość barbarzyńców! Całą więc siłą żywej wiary odnówcie w sobie pamięć tak wielkiego dobrodziejstwa! Wielkie zaniedbanie jeszcze większym zadośćuczynieniem wynagrodzić należy! Pragnąc naszej poprawy zwróćmy się do Tego, który łaskawy jest i chętnie przebacza! Aby błogosławiony Piotr i ci wszyscy święci, co byli z nami w wielu uciskach, mogli łaskawie wesprzeć nasze prośby za wami u Boga miłosiernego, przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
Tags: św Leon Wielki Apostoł św Piotr św Paweł
2020-06-29

Mowa nr 83 na Dzień św. Piotra Apostoła – Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 393–396. 1

  1. Najmilsi! Weselmy się w Panu całym sercem i radujmy w duchu! Albowiem Jednorodzony Syn Boga Ojca, a nasz Pan, Jezus Chrystus, chcąc do nas wprowadzić tajemnice swego dzieła zbawczego i swojej Boskości, raczył dać miastu naszemu św. Piotra, pierwszego wśród apostołów, na Najwyższego Pasterza. On to, uroczystujący dzisiaj w pamiętny dzień zwycięskiego męczeństwa, jest wzorem i chlubą całego świata. Jest to nagroda, najmilsi, za owo wyznanie, przez Boga Ojca sercu Apostoła natchnione; ono wzniosło się ponad niepewność ludzkich mniemań, i zawiera moc opoki, żadnym uderzeniem niezachwianej. Boć, jak opowiadają księgi Ewangelii, wszystkich apostołów zapytuje Pan, co o Nim ludzie sądzą. Dopóki powtarzają oni chwiejne opinie ciemnoty ludzkiej, jednakową wszyscy dają odpowiedź. Gdy jednak padło pytanie, za kogo uczniowie Go uważają, pierwszy wyznaje Pana ów, co pierwszą piastuje godność w gronie apostołów. Mianowicie taką daje odpowiedź: „Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego”. Na to znowu odpowiada Jezus: „Błogosławionyś jest, Szymonie Bar-Jona, bo ciało i krew nie objawiały tobie, ale Ojciec mój który jest w niebiesiech” (Mt. 16, 17). Znaczenie tej odpowiedzi jest takie: dlatego błogosławiony jesteś, bo Ojciec mój ciebie oświecił; nie dałeś się zwieść ziemskim mniemaniom, bo światło niebieskie było ci natchnione, że nie ciało i krew, jeno objawił mnie tobie ten, którego jestem Synem Jednorodzonym. — „A ja tobie powiadam”, mówi dalej, co się wykłada: jak mój Ojciec objawił ci moje bóstwo, tak i ja daję ci poznać twoje wyniesienie. — „Iżeś ty jest opoka”, tzn. jam ci wprawdzie sam jest opoką niewzruszoną, jam „kamieniem węgielnym, co czyni oboje jednym” (Ef. 2, 14, 20), jam fundamentem, poza którym „nikt innego nie może założyć” (1 Kor. 8, 11), ale także i ty jesteś opoką, ponieważ moją władzą jesteś ugruntowany, a przez to uczestniczysz w mojej własnej mocy.
  2. „A na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie zwyciężą” (Mt. 16, 18). Na tym umocnieniu, powiada, wieczną zbuduję świątynię, na potędze tej wiary wzniesie się niebosiężny gmach mego Kościoła. Wyznania tego (że Chrystus jest Synem Boga żywego) nie zatamują bramy piekielne, nie skrępują więzy śmierci, albowiem głos ten, to głos życia. I jak wyznawców swoich do niebios podnosi, tak zaprzeczających sobie do piekieł pogrąża. Z powodu tego wyznania mówi następnie Jezus do św. Piotra: „Tobie dam klucz Królestwa Niebieskiego. A cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebiesiech” (Mt. 16, 19). Co prawda, prawo używania władzy tej przeszło i na innych apostołów, co prawda ustanowienie, zawarte w tym powiedzeniu, rozszerzyło się na wszystkich książąt Kościoła, nie bez powodu jednak jednemu w szczególności powierza się to, co ma być udziałem wszystkich. Dlatego Piotr osobno tę władzę otrzymuje, ponieważ wszyscy inni, dzierżący władzę w Kościele, na wzór Piotra mają rządzić. Ten przywilej Piotra trwa, gdziekolwiek według jego poczucia sprawiedliwości feruje się wyroki. Nie może być przeto ani zbytniej surowości, ani zbytniej pobłażliwości tam, gdzie związuje się i rozwiązuje to tylko, co św. Piotr związałby i rozwiązał.
  3. Kiedy zaś zbliżała się męka Pańska, mająca na ciężką próbę wystawić stałość uczniów, rzekł Pan: „Szymonie, Szymonie! Oto szatan żądał, aby was przesiać jak pszenicę. Ale ja prosiłem za tobą, aby nie ustała wiara twoja. A ty kiedyś nawróciwszy się potwierdzaj braci twoich” (Łk. 22, 32). Niebezpieczeństwo tchórzostwa wszystkim apostołom jednakowo groziło. Bożej pomocy zarówno wszyscy potrzebowali, ponieważ diabeł wszystkich chciał skusić. Jednak szczególniejszą opieką otacza Pan Piotra i dla Piotra modli się o wiarę, jako że pewniejszą będzie postawa innych, gdy wódz zachowa niezłomną odwagę. W Piotrze zatem doznaje umocnienia męstwo wszystkich, a pomoc łaski Bożej w takim idzie porządku, że moc dana przez Chrystusa Piotrowi — przez Piotra udziela się apostołom.

    Po zmartwychwstaniu swoim i tuż po oddaniu św. Piotrowi kluczy do Królestwa Niebieskiego, na trzykrotne wyznanie niezmiennej miłości trzykrotnie położył mu Pan na serce mistyczne powołanie: „Paś owce moje” (Łk. 22, 32). Czyni to i teraz bez wątpienia Piotr św. i jako gorliwy pasterz spełnia rozkazanie Pańskie, umacnia nas swoimi napomnieniami i nie ustaje modlić się za nas, abyśmy żadnym pokusom nie dali się zwyciężyć. Jeżeli zaś tę świętą pieczę nad wszystkim ludem Bożym roztacza, o ileż bardziej nam, wychowańcom swoim, raczy nie szczędzić swej pomocy? U nas spoczywa on w świętym łożu błogosławionego snu, w tym samym ciele, w którym nam prezydował. Widząc, najmilsi, tak potężną z ustanowienia Bożego nad nami roztoczoną opiekę, słuszny zaiste mamy powód, aby się cieszyć z zasług i godności naszego wodza. Ale składajmy dzięki wiecznemu Królowi, Zbawcy naszemu i Panu, Jezusowi Chrystusowi, że taką potęgę złożył w ręce tego, którego uczynił głową całego Kościoła, na chwałę i cześć imieniowi swemu: Jemu własna jest cześć i chwała na wieki. Amen.

Footnotes:

1

Mowa 83 jest, poza wstępem i kilku zdaniami pod koniec kazania, powtórzeniem 4 Mowy. Kwestię komplikacji tej mowy omówiliśmy we Wstępie § 3; B(a).

Tags: św Leon Wielki Apostoł św Piotr Kościół papież
2020-06-29

Mowa nr 82 na Święto św. Apostołów Piotra i Pawła – Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 388–392.

  1. Najmilsi! Cały świat co prawda bierze udział we wszystkich naszych wzniosłych uroczystościach; jednej wiary umiłowanie jednakową wszędzie musi budzić radość, kiedy święcimy jedno z dzieł spełnionych dla zbawienia wszystkich. Dzisiejsze jednak święto Miasto nasze już nie na równi z całym światem, ale w szczególny i odrębny swój sposób z czcią i weselem obchodzić winno. Gdzie chwalebna śmierć opromieniła największych Apostołów, tam miejsce na radość największą w dniu ich męczeństwa. W tobie, Rzymie, ci dwaj mężowie tak rozpalili światło Ewangelii, żeś z nauczyciela błędu stał się uczniem Prawdy. To są więc ojcowie i pasterze twoi prawdziwi! Wszczepiając cię w Królestwie Niebieskie, oni ciebie na nowo założyli lepiej i szczęśliwiej bez porównania, niż owi pierwsi, co fundamenty pod twe mury kładli. 1 Jeden z tamtych imię ci nadał, ale zabójstwem brata pohańbił cię szpetnym. Ci zaś do takiej chwały cię podnieśli, że stałeś się narodem świętym, rodzajem wybranym, miastem kapłańskim i królewskim, a przez świętą Stolicę Piotrową — głową świata. Berłem boskiej religii szerzej odtąd władasz, niźli przedtem potęgą ziemskiego panowania. Dzięki mnogim zwycięstwom rosła twoja władza i sięgnęła daleko na lądy i morza. Jakżeż jednak maleje, coś mieczem ujarzmił, wobec tego, co pokój chrześcijański poddał pod twe skrzydła!
  2. Boć dobry Bóg — sprawiedliwy i wszechmocny — co, nigdy nie odmawiał ludzkości swego zmiłowania, a zawsze dawał się poznać ogółowi śmiertelnych z hojnie rozsiewanych dobrodziejstw — chcąc w swych wyrokach niezbadanych tym większą ujawnić miłość, ulitował się ludzi na manowce zbłąkanych, z własnej winy zaślepionych i coraz głębiej brnących w zepsucie grzechowe. Zesłał im tedy „Słowo” równe i współwieczne sobie. „Ciałem stające się Słowo” (Jan 1, 14) tak połączyło boską swoją naturę z ludzką, że tym zstąpieniem do najgłębszych nizin nas w niebotyczne dźwignęło wyżyny. Aby zaś rozprowadzić działanie tej niewysłowionej łaski po całym świecie, pozwoliła Opatrzność Boża powstać i tak rozrość się państwu rzymskiemu, że graniczyło ono po sąsiedzku z krajami wszystkich narodów. Bożym planom najbardziej to odpowiadało, że mnóstwo państw pod jednym złączyło się berłem. Głoszenie odkupienia mogło szybko i łatwo dotrzeć do ludów, jednym rządem państwowym związanych. Ale Rzym nie zdawał sobie sprawy z tego, kto jest istotnym twórcą jego potęgi i wielkości. Choć zapanował nad wszystkimi prawie narodami, poszedł jednak w służbę ich błędnych nauk. Mniemał nawet, że rozbudowuje swoją religię, gdy żadnego zabobonu nie odrzuca. 2 Tym cudowniejsze przeto jest jego wyzwolenie przez Chrystusa, im silniej uwikłany był w więzy szatana.
  3. Oto gdy dwunastu apostołów wzięło od Ducha Św. dar mówienia wszystkimi językami i podzieliło między siebie kraje, by nieść Ewangelię na świat cały, błogosławiony Piotr, książę apostołów, przeznaczony został dla głównej twierdzy rzymskiego imperium. Światło Prawdy, objawionej dla zbawienia wszystkich ludów, od głowy szybciej mogło się rozlewać po całym organizmie ludzkości. Czyż jest bowiem lud, co nie miałby wówczas swych współplemieńców w stolicy? Czyż mogło jakiemu krajowi pozostać coś nieznanym, co Rzym przyswoił sobie? Tutaj najodpowiedniejsze było miejsce na zwalczanie błędnych filozoficznych mniemań i rozwianie tej próżności, jaką podszyta bywa ziemska mądrość, na burzenie czci bożków pogańskich i usuwanie bałwochwalstwa; bo właśnie tutaj w jakimś zabobonnym lęku przejęto wszystko, cokolwiek z fałszywych nauk pojawiło się na świecie.
  4. Do tego to miasta nieustraszenie kierujesz kroki swoje, Piotrze święty. Kiedy Paweł Apostoł, towarzysz twojej chwały, zakłada jeszcze inne Kościoły, ty wstępujesz w ten las ogarniętych szałem bestii. Nie lękasz się tej burzliwej otchłani, śmielej po niej kroczysz, niż wtedy, kiedyś stąpał po falach jeziora (Mt. 14, 28..). Samego Rzymu — władcy świata — nie obawiasz się teraz ty, coś w domu Kajfasza drżał przed dziewką arcykapłana (Mt. 26, 69…). Czyżby mniejsza była moc Klaudjusza niż Piłatowych trybunałów, albo srogość Nerona niźli szał i wściekłość Żydów? Miłości to potęga zwyciężyła w tobie wszelką bojaźń. Wierzyłeś, że nie potrzebujesz tych się obawiać, których miłować przyszedłeś. Ten nieustraszony i ofiarny duch już wtedy wstąpił w twe serce, kiedy Pan trzykrotnym, dużo mówiącym zapytaniem, umocnił trzykrotnie wyznaną miłość twoją (Jan 21, 15…). Boć nie czego innego wymagała twoja piecza (pasterska), jeno abyś pokarmem, co ciebie nasycił, żywił owieczki tego, któregoś umiłował.
  5. Tyle nadto znaków cudownych, tyle darów łask, tyle prób ogniowych utwierdziło twą ufność! Już nauczałeś plemiona, od obrzezania do prawdziwej wiary się zwracające. Już założyłeś Kościół w Antiochii, gdzie imię chrześcijan naprzód czci doznało. Już (całe krainy) Pont, Galację, Kapadocję, Azję i Bitynię rosą Ewangelii ożywiłeś. 3 I owocności tedy działania pewien i długowieczności 4 swojej świadom szedłeś zatknąć zwycięski znak Chrystusowego krzyża na twierdzy rzymskiego świata, dokąd z przeznaczeń Bożych poprzedzały cię i dostojeństwo władzy i chwała cierpienia.
  6. Tutaj to spotkał cię św. Paweł, twój współapostoł, „naczynie wybrane” (Dz. Ap. 9, 15), „nauczyciel narodów” (Gal. 2, 7). Połączył się z tobą w dobie, kiedy pod panowaniem Nerona ginęła uczciwość, ginął wstyd, ginęła wolność. Sam cezar, żądzą i nadmiarem wszelkich występków trawiony, dał się wreszcie porwać istnemu szaleństwu i pierwszy wszczął okrutne, powszechne prześladowanie chrześcijan, mniemając, że przelaniem krwi świętych zagasi łaskę Bożą. Oni zaś najobfitszej nagrody uczestnikami stawali się wtedy: za wzgardę znikomego życia wieczne szczęście brali. „Droga więc przed oblicznością Pańską jest śmierć świętych jego” (Ps. 115, 15). Największe okrucieństwo nie zniszczy religii, na tajemnicy krzyża Chrystusowego ugruntowanej! Nie osłabia Kościoła prześladowanie, jeno go umacnia. Rola Pańska coraz to bujniejszym pokrywa się kłosiem; boć każde ziarno, co w ziemię zapada, w mnogi plon wyrasta. 5 Jak zaś obfite żniwo wydały te dwa boskiego posiewu kłosy, świadczą tysiące świętych męczenników, co idąc w ślady apostołów ubiegały się o palmę zwycięstwa. Ich liczne zastępy purpurowym szańcem gród nasz opasały, a łunę światła roztaczając naokół rzekłbyś uwieńczyły go diademem z mnóstwa drogocennych kamieni uwitym.
  7. Z powodu takich straży, najmilsi, przez Boga samego zaciągniętych na wzór cierpliwości i umocnienia nas w wierze, cały świat cieszyć się powinien, wspominając kogokolwiek z grona wszystkich świętych. Tych dwu ojców jednak wyjątkowe znaczenie sprawia, że (my zwłaszcza, rzymianie) nimi w szczególniejszy sposób szczycić się możemy. Łaska Boża tak wyróżniła ich pośród członków Kościoła, że w tym ciele, którego głową jest Chrystus (Ef. 1 22), oni jakby dwojga oczu są blaskiem. W ich zasługach i cnotach, iście nie do wysłowienia, nie szukajmy różnic, nie rozdzielajmy ich od siebie. Boć i posłannictwo złączyło ich w dopełniającą się parę, i znojny trud upodobnił, i śmierć męczeńska zrównała. 6

Footnotes:

1

Według podania założycielami Rzymu byli bracia: RomuRomulus i Remus. Kiedy Remus Szydził z brata i jego pracy nad budową murów, Romulus pozbawił go życia.

2

Por. wstęp § 1, b.

3

Por. początek 1 Listu św. Piotra Ap.

4

Por. Jan 21, 18 i 2 Piotr 1, 14.

5

Wyrażenie to przypomina Tertulianowe: „Semen est Christianorum sanguis” (Apologeticus, c. 50).

6

Quia illos et electio pares, et labor similes, et finis fecit aequales. Na tych słowach kończy się autentyczny tekst Mowy Leonowej; spotykane po nich jeszcze zdania kończące, są dodane przez późniejszych przepisywaczy. Ze słów „pares” i „aequales” wysnuł Quessnel fałszywy wniosek, jakoby one sprzeciwiały się prymatowi św. Piotra Ap. Narobił też Quessnel skrupułów komentatorom i tłumaczom mów św. Leona i popchnął ich do przypuszczenia, że wyrażenie „pares” jest nieautentyczne, zwłaszcza, że brakuje go w jednym starym watykańskim kodeksie. Tymczasem stopniowany paralelizm pojęć — pares, similes, aequales — jest bardzo w stylu Leona i przemawia za autentycznością tekstu, zachowanego w innych, również starych, kodeksach. Nie ma też istotnej trudności w jego wykładzie. Trzeba tylko uchwycić odcień, różniący te dwa synonimy: pares i aequales. A uchwyci się go, sięgając do rdzenia słowa par. Pierwsze znaczenie par jest: para, parzysty! W dalszym zaś znaczeniu: równy. W przekładzie polskim użyliśmy pierwszego znaczenia, usuwając rzekome trudności. Por. Słownik Łacińsko-Polski, Ks. Fl. Bobrowskiego, Wilno 1905, t. 2, str. 596. Por. też Aegidi Forcellini, Totius latinitatis lexicon. T. IV, p. 498.

Tags: św Leon Wielki Apostoł św Piotr św Paweł Rzym męczennik
2020-05-31

Mowa nr 75 na Zesłanie Ducha Świętego – Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 360–365.

  1. Najmilsi! Wie o tym dobrze każdy katolik, że to dzisiaj jedno z głównych świąt, nas obowiązujących. Nie ma też dwu zdań co do tego, że w największej czci winniśmy chować dzień, uświęcony najwspanialszym cudem darów Ducha Św. Dziesiąty to dzień od chwili, kiedy Pan wstąpił nad najwyższe sfery niebieskie, ażeby zasiąść po prawicy Ojca. U nas zaczęliśmy 1 go święcić jako pięćdziesiątnicę, licząc od dnia zmartwychwstania. Zawiera on w sobie bowiem wielkie tajemnice i Starego, i Nowego Przymierza zarazem; z nich zaś bardzo wyraźnie widać, że, co Prawo naprzód zapowiadało, spełniła Łaska. Naród żydowski, wyzwolony od Egipcjan (por. Wyj. 19, 17), w pięćdziesiąt dni po złożeniu ofiary z baranka, otrzymał niegdyś na górze Synaj Prawo. Podobnie po ukrzyżowaniu Chrystusa, a więc po zabiciu prawdziwego Baranka Wielkanocnego, pięćdziesiątego dnia od jego zmartwychwstania, zstąpił Duch Św. na Apostołów i gromadę wiernych. Baczny chrześcijanin łatwo stąd zauważy, że wejście w życie Starego Przymierza przygotowało grunt pod zasady ewangeliczne, i że ten sam Duch, co zawarł pierwsze Przymierze, wprowadził w życie drugie.
  2. „Gdy dopełniły się dni Pięćdziesiątnicy” – świadczą Dzieje Apostolskie – „byli wszyscy razem na tym samym miejscu. I nagle stał się z nieba szum, jakby nadchodzącego wichru gwałtownego, i napełnił cały dom, w którym siedzieli. I ukazały im się rozdzielone języki jakby ognia, i usiadł na każdym z nich z osobna. I napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym i poczęli mówić rozmaitymi językami, jak im Duch Św. wymawiać dawał” (Dz. Ap. 2, 1). O, jakże lotne jest słowo Mądrości! Jakże prędko przychodzi nauka, kiedy sam Bóg jest Nauczycielem! Nie potrzeba było wtedy żadnych objaśnień dla zrozumienia, ani ćwiczeń do wprawy, ani czasu do wydoskonalenia. Duch tchnął, kędy chciał (por. Jan 3, 8), i w uściech Kościoła odrębność językowa różnych narodów stała się łącznikiem. Od tego dnia rozlegał się donośnie po świecie zew Ewangelii. Od tego dnia na wyschnięte stepy, na spieczoną ziemię spadły deszcze łask, popłynęły rzeki błogosławieństw. Boć Duch Boży unosił się nad wodami (Rodz. 1, 2), aby odnowić oblicze ziemi. Ustępowały zadawnione ciemności przed błyskawicami nowego światła: w blasku ognistych języków poczynało się (w duszach) jasne słowo Pańskie i żar jego wymowy. Boć miało ono w sobie i własność takiego światła, co stwarza zdolność rozumienia, i siłę ognia, co grzech wypala.
  3. Chociaż, najmilsi, całe to zdarzenie odbyło się w sposób tak uderzający i cudowny, i nie ulega wątpliwości, że w nagłym pojawieniu się wspólnego języka dla wielojęzycznej ze wszystkich narodów rzeszy objawił się boski majestat Ducha Św., niechaj jednak nikt nie sądzi, że w tym, co cielesnymi widziano oczyma, ukazała się jego boska istota. On bowiem będąc ze swej natury – wspólnej mu z Ojcem i Synem – dla zmysłowego wzroku niewidzialnym, dał na zewnątrz poznać szczególny charakter swojego działania tak, jak mu się podobało, ale istotę, sobie właściwą, zachował w swoim Bóstwie. Ludzkim czysto wzrokiem nie dosięga się ani Ojca i Syna, ani Ducha Św. Boć w Trójcy Św. wszystko jest jednakie i równe; wszystko, co można pomyśleć o jej istocie, to ta sama moc, ta sama chwała, ta sama wieczność. Chociaż osoby – Ojca, Syna i Ducha Św. – są różne, ale nie różnią się one co do bóstwa i natury 2. I chociaż jednorodzony Syn z Ojca jest, a Duch Św. jest duchem Ojca i Syna, to jednak jest nim nie tak, jak jakieś stworzenie, przez Ojca i Syna powołane do bytu, jeno jest istotą, z nimi współżyjącą i wszechpotężną, jak oni, byt swój mającą z istoty Ojca i Syna odwiecznie. Dlatego to Pan w przeddzień męki swojej, przyrzekając uczniom przyjście Ducha Św., mówił do nich: „Jeszcze wam wiele mam powiedzieć, ale teraz znieść nie możecie. Lecz gdy przyjdzie on Duch Prawdy, nauczy was wszelkiej prawdy; bo nie od siebie mówić będzie, ale cokolwiek usłyszy, opowie, i co ma przyjść, oznajmi wam. Wszystko, cokolwiek ma Ojciec, moim jest; dlatego powie- działem, że z mego weźmie, a wam opowie” (Jan 16, 12). Nie co innego więc ma Ojciec, niż Syn i niż Duch Św., lecz wszystko, co posiada jeden, posiada też i drugi i trzeci. A wspólnota ta istnieje w Trójcy odwiecznie. Nie ma w niej pojęcia czasu, czy stopni, czy innych jakich różnic. Jeśli zaś nikt nie może wyjaśnić, czym Bóg jest, to niech nikt nie waży się twierdzić o nim, to, czym on nie jest. Raczej bardziej wyrozumiałym należałoby być dla nie dość odpowiednich wyrażeń o istocie Trójcy Św., nie dającej się wysłowić, niż przypisywać jej własności z nią sprzeczne. Wszystko zaś, co serca pobożne zdołają pojąć z wiecznej i niezmiennej chwały Ojca, to mają też rozumieć bez różnicy o Synu i Duchu Świętym. Właśnie bowiem dlatego wyznajemy w Trójcy Św. „jednego” Boga, że jej osoby nie różnią się z sobą w istocie, we władzy, w chceniu i w działaniu 3.
  4. My zatem, odżegnujemy się tak od Arian, czyniących pewną różnicę między Ojcem i Synem 4, jak i od Macedonianów 5. Ci przypisują wprawdzie równą naturę Ojcu i Synowi, ale Ducha Świętego uważają za jakąś niższą istotę, nie bacząc na to, że popełniają takie bluźnierstwo, jakie ani w tym życiu, ani na przyszłym sądzie nie będzie odpuszczone. Wszak sam Pan to powiedział: „Ktokolwiek by rzekł słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, ale kto by mówił przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone, ani w tym wieku, ani w przyszłym” (Mt. 12, 32; por. Mar. 3, 29; Łk. 12, 10). Dla takiego więc, co uparcie trzyma się tej bezbożnej nauki, nie masz przebaczenia, ponieważ odwrócił się od tego, który mógł był Go doprowadzić do wyznawania. Kto tego rzecznika i obrońcy nie ma za sobą, taki na zawsze zamyka sobie drogę do rozgrzeszenia. Właśnie bowiem od Ducha Św. to pochodzi, że zwracamy się do Ojca. Od Ducha Św. są łzy pokutę czyniących, od niego błagalne westchnienia o zmiłowanie. „I nikt nie może mówić «Pan Jezus» jedno w Duchu Świętym” (1 Kor. 12, 3). To zaś, że równy on jest Ojcu i Synowi we wszechmocy i w jednym Bóstwie, bardzo dobitnie wyraża Apostoł, pisząc jak następuje: „Różne są dary łaski, lecz tenże Duch. I różna jest służba, ale tenże Pan. I różne są sposoby działania, ale tenże Bóg, który sprawia wszystko we wszystkich” (1 Kor. 12, 4).
  5. Niechaj te i inne miejsca Pisma św. powagą boskiej nauki zagrzewają nas, by jednomyślnie czcić święto Pięćdziesiątnicy! Wezbranym tedy od radości sercem oddajmy hołd Duchowi Świętemu! Z niego bierze uświęcenie cały Kościół i każda dusza napełnia się rozumem. On jest natchnieniem wiary, nauczycielem prawdy, źródłem miłości, znamieniem czystej duszy, przyczyną sprawczą wszelkiej cnoty! Wierzące serca niechaj się cieszą, że jednego Boga w Trójcy – Ojca, Syna i Ducha – cała ludzkość chwali i wszystkimi wyznaje go językami! Niech się radują, że owo znamienne objawienie – w postaci ognistych języków – nie ustaje działać i darzyć łaskami. Boć sam Duch Prawdy napełnia dom swojej chwały blaskiem własnej światłości, nie chcąc, by w jego świątyni była jaka ciemność, albo li oziębłość. Z jego bogatego ogniska i nauki udziela się też oczyszczająca moc postom i jałmużnom. Boć po tym uroczystym święcie następuje ich zbawienna, zwyczajowa praktyka, najpożyteczniejsza w świecie po wsze czasy, jak tego doświadczyli na sobie wszyscy ludzie święci. Pasterskim sercem, dbałbym o wasze dobro, zachęcam przeto, najmilsi, do gorliwego jej zachowania: jeśli komu w ostatnich dniach zdarzyło się przez własne niedbalstwo ściągnąć na siebie jaką zmazę, niechaj ją postem oczyści i czynną miłością bliźniego naprawi. Pośćmy tedy w środę i w piątek, w sobotę zaś w tym samym celu odprawmy czuwania! Przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego; On z Ojcem i z Duchem Św. jako „jeden” Bóg żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Liczono 50 dni od drugiego dnia żydowskich świąt wielkanocnych, czyli od pierwszego dnia w żydowskim tygodniu. – O 50-tym dniu wyraża się Leon: „zaczęliśmy go u nas święcić” ponieważ dzień ten, podobnie jak dzień Wielkiejnocy – od której zaczyna się rachuba – przypada na niedzielę. Zaznacza więc początek świętowania.

2

O 3 Osobach w Trójcy Św. i jedności istoty por. Mowy 25, 1; 77, 6

3

O tajemnicy Trójcy Św. por. M. 64, 2; 76, 2; 77, 1.

4

Por. M. 23, 2; 24, 5.

5

Błędną naukę Macedoniusza, uważającego Ducha Św. za stworzenie, potępił Kościół na soborze Konstantynopolitańskim 381 r.

Tags: św Leon Wielki Duch Święty arianizm Duchoburcy suche dni
2020-04-17

Mowa nr 71 na Zmartwychwstanie Pańskie – Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 338–343.

(Podług braci Ballerini obie M. na Zmartwychwstanie Pańskie wygłoszone były w nocy z soboty na niedzielę w czasie wigilijnego nabożeństwa.)

  1. Zaleciliśmy wam, najmilsi, w ostatnim kazaniu uczestniczenie w Krzyżu Chrystusowym, podając odpowiedni, jak sądzę, po temu sposób, aby tajemnica wielkanocna przenikała samo życie ludzi wierzących, i aby to, co święcą w tym dniu uroczystym, sławili obyczajami. Sami doświadczyliście, jak pożytecznym jest to uczestnictwo: pobożne praktyki wasze pouczyły was, ile to korzyści przynosi tak duszy, jak ciału i post, przez dłuższy czas praktykowany, i częstsza modlitwa, i szczodrzej dawana jałmużna. Boć nie masz może pośród nas nikogo, co by z tych praktyk nie osiągnął zysku, i w skrytości serca nie zachował czegoś takiego, czym słusznie mógłby się radować. Ale korzyści tych należy strzec wytrwale, aby w razie, gdyby zapał ostygł, zazdrosny szatan nie wykradł tego, cośmy za łaską Bożą osiągnęli. Skoro więc dlatego zachowaliśmy post czterdziestodniowy, aby w czasie Męki Pana odczuć w pewnej mierze na sobie krzyż Jego, to starajmy się też usilnie o to, aby stać się uczestnikami zmartwychwstania Chrystusa.

    Już za ziemskiej pielgrzymki mamy przechodzić od śmierci do życia. Celem wszelkiej zmiany i zwrotu w życiu człowieka jest przestać być, czym się było, i zacząć być, czym się nie było. Nie obojętna to jednak rzecz, komu się żyje i komu umiera; jest bowiem taka śmierć, co do życia wiedzie, jest też i takie życie, co śmierć sprowadza. I nie gdzie indziej, jeno tu, w przemijającej doczesności, jedno z dwojga człek sobie gotuje; od tego, jak postępujemy, zależy wieczna zapłata. Trzeba więc umrzeć szatanowi, a żyć Bogu: wziąć stanowczy rozbrat z wszelką nieprawością, aby powstać do życia sprawiedliwego. Niech zginą stare sprawy, aby nowe mogły się narodzić! Ponieważ zaś, jak mówi Wieczna Prawda, „nikt nie może dwom Panom służyć” (Mt. 6, 24; por. Łk. 16, 13; Jan 2, 15), Panem naszym niechaj będzie nie tamten, co stojących przywiódł do upadku, jeno ten, co upadłych podźwignął do chwały.

  2. A skoro Apostoł tak mówi: „Pierwszy człowiek z ziemi, ziemski jest; wtóry człowiek z nieba, niebieski. Jaki ziemski, tacy i ziemscy: a jaki niebieski, tacy i niebiescy. Przeto jakośmy nosili obraz ziemskiego, tak nośmy niebieskiego!” (1 Kor. 15, 47…). Przemiana ta zatem winna nas wielką radością napełniać; ona to bowiem przekształca nas z ziemskich chudopachołków w dostojników nieba, dzięki niewysłowionemu miłosierdziu tego, co zstąpił w nasze niziny, aby nas podnieść w swe wysokie progi. Nie dość, że przyjął naszą naturę, ale podzielał z nami dolę nas grzesznych. W ten sposób Bóg — w sobie niedostępny cierpieniu — wystawił siebie na całą tę nędzę, jakiej my, śmiertelni, podlegamy. Stąd to, aby jednak przygnębionych uczniów nie dręczył zbyt długi smutek, przedziwnie skrócił przepowiedzianą przez siebie trzydniową zwłokę (spoczywanie w grobie) (por. Mt. 12, 40; Jan 2, 19): do pełnego drugiego dnia dorzucił koniec pierwszego i początek trzeciego, tak, że zmniejszył czas trwania, choć ilość dni pozostała ta sama. Zmartwychwstanie więc Zbawiciela nie pozwoliło ani duszy długo przebywać w podziemiu, ani ciału w grobie. Powrót do życia ciała, nie uległego zepsuciu, nastąpił tak szybko, że przypominało to raczej ocknienie ze snu, niż ze śmierci. Bóstwo bowiem, nie odstępując od obu składowych części w ludzkiej naturze Chrystusa (od duszy i ciała), mocą swą złączyło z powrotem to, co mocą rozdzieliło.
  3. Poszły za tym liczne dowody, stwierdzające prawdę tej wiary, co miała być głoszona po całym świecie: odwalony kamień, grób pusty, pozostawione prześcieradło, aniołowie, opowiadający przebieg zdarzenia, wszystko to aż nadto dowodziło, że zmartwychwstał Pan prawdziwie. Ale ukazywał się On jeszcze niejednokrotnie i niewiastom i Apostołom. Rozmawiał, przebywał, biesiadował z nimi. Pozwalał nawet dotykać siebie tym, co jeszcze nie dowierzali. Do uczniów wchodził przez zamknięte drzwi, tchnieniem swoim dawał im Ducha Świętego; udzielał im światła rozumienia i otwierał przed nimi tajemnice Pisma świętego. To znowu pokazywał im ranę w boku, przebicia gwoździ i wszystkie dowody świeżo przebytej męki (por. Mt. 28; Mar. 16; Łk. 24; Jan 20; Dz. Ap. 1, 3). Wszystko to czynił dlatego, aby widocznym dla nas było, że trwają w nim nierozłącznie prawdziwie boska i ludzka natura, i abyśmy w ten sposób nabrali przeświadczenia, że „Słowo” to nie to samo, co „ciało”, i wyznawali, że „Słowo” i „ciało” razem stanowią „jednego Syna Bożego”.
  4. Nie kłóci się z tą wiarą następujące powiedzenie św. Pawła Apostoła: „Jeśli byśmy i znali Chrystusa wedle ciała, to teraz już go nie znamy” (2.Kor. 5, 16). Ze zmartwychwstaniem bowiem nie nastąpiło wyzbycie się ciała, jeno przemiana; spotęgowana moc nie wchłonęła ludzkiej natury. Zmienia się jakość, ale nie istota: to ciało, które niedawno można było ranić i ukrzyżować, jest teraz niedostępne uszkodzeniom i cierpieniom, które można było uśmiercić, jest na wieczność nieśmiertelne. Słusznie przeto wyraził się św. Paweł, że już nie znamy ciała Chrystusa, rozumie się takim, jakim ono było, ponieważ nie zachowało nic ze swej zdolności cierpienia i nic ze swej poprzedniej słabości. Jest ono wprawdzie to samo co do swej istoty, ale nie takie samo co do właściwej mu teraz chwały. Cóż zaś dziwnego, że to o ciele Chrystusa wyznaje Apostoł, skoro on o wszystkich uduchowionych chrześcijanach wyraża się w ten sposób: a tak my odtąd nikogo nie znamy wedle ciała? (2 Kor. 5, 16). Odtąd, powiada, zaczęło się i dla nas zmartwychwstanie w Chrystusie, odkąd na tym, co za wszystkich umarł, okazało się, czego my wszyscy spodziewać się możemy. Nie brniemy przez jakieś wątpliwe przypuszczenia, nie zawiśliśmy w niepewności oczekiwania, lecz, otrzymawszy początek obietnicy 1, oczyma wiary już oglądamy przyszłą naszą rzeczywistość, a ciesząc się z wywyższenia naszej natury, już teraz zażywamy tego, w co wierzymy.
  5. Niech nas przeto nie pochłaniają zbytnio rzeczy zewnętrzne i świat niech nie odwraca myśli i serca naszego od tego, co do nieba prowadzi. To, co już w swej większej części minęło, uważajmy za skończone; natomiast sercem, stęsknionym za tym, co trwałe, tam umieszczajmy swoje pragnienia, gdzie oczekują nas dobra wieczne! Aczkolwiek bowiem nadzieją zbawienia żyjemy, i związani jesteśmy z ciałem, podległym zepsuciu i śmierci, słusznie jednak można o nas powiedzieć, żeśmy już nie cieleśni, jeśli zmysłowość nad nami nie panuje; słusznie też zmieniamy nazwę tej rzeczy, której nie ulegamy posłusznie. Jeśli zaś Apostoł powiada: „ciału w jego pożądliwościach nie dogadzajcie!” (Rzym. 13, 14), nie tak mamy te słowa rozumieć, jakoby nakazywał nam tego, czego nieodzownie wymaga nasza słaba natura, a co zgodne jest z naszym zbawieniem. Napomnienie to zmierza jedynie do tego, abyśmy zachowali odpowiedni umiar, ponieważ nie wszystkie pragnienia należy zaspokajać i nie wszystko spełniać, czego ciało pożąda. Mając je podległe duchowi, ani nie pozwalajmy mu na zbytki, ani też nie odmawiajmy mu rzeczy koniecznych. Stąd to tenże Apostoł powiada w innym miejscu: „nikt jeszcze nie miał w nienawiści własnego ciała, ale je żywi i pielęgnuje” (Efez. 5, 29). Żywi zaś je i pielęgnuje — rzecz prosta — nie dlatego, żeby ono występkom i zbytkom mogło się oddawać, jeno żeby zdolne było do usług, odnawiało swe siły i spełniało swoje zadanie! Nie może przecież to, co niższe, górować w nas przewrotnie i sromotnie nad tym, co wyższe, podobnie jak odwrotnie, to, co wyższe, nie powino podlegać temu, co niższe! Boć niewolnikiem staje się to, co powinno być władcą, gdy występki opanują duszę.
  6. Boży lud przeto dobrze to sobie uświadomić powinien, że w Chrystusie został nowym stworzeniem, i zrozumieć, kto to stworzenie przyjął na siebie i kogo ono przyjęło. Co się odnowiło, nie ma już nawracać do starych niestateczności! „Kto rękę swoją przyłożył do pługa” (Łk. 9, 62), niechaj dokona dzieła! Niech pilnie baczy na to, co sieje, a nie ogląda się wstecz na to, co porzucił! Nikomu nie wolno wracać do tych upadków, z których się dźwignął! Choćby nawet ktoś słabego ciała — złożony był jeszcze jakąś niemocą, niechaj wytrwale dąży do wyzdrowienia i powstania z łoża! To jest jedyna droga do zbawienia, i to właśnie prowadzi do takiego powstania z martwych, jakiemu Chrystus dał początek: na grząskim podłożu doczesnego życia łatwo o różne przygody i upadki, z niepewnego tedy gruntu zejść trzeba na twardy. Dlatego i Pismo św. mówi: „Pan kieruje krokami człowieka i sprzyja mu w drodze. Chociażby upadł, wyjdzie bez szwanku, gdyż Pan go podtrzyma swą ręką” (Ps. 36, 23).

    Wskazania te, najmilsi, nie są tylko odświętnym i wielkanocnym rozważaniem. Zachować je należy na stałe dla uświęcenia całego życia! Celem pobożnych ćwiczeń, tak chętnie przez wiernych w tym, krótkim zresztą, czasie podejmowanych, jest wdrożyć przyzwyczajenie, aby one trwały nie słabnąc, a gdyby nawet zakradło się jakieś przewinienie, nauczyć się niezwłocznie usuwać je pokutą. Ponieważ leczenie zadawnionych chorób trudne jest i przewlekłe, trzeba tym spieszniej stosować środki zaradcze, im świeższe są rany. Dźwigając się w ten sposób wytrwale z wszelkiej ułomności, zasłużymy sobie na obiecane nam zmartwychwstanie w ciele uwielbionym, przez Chrystusa Jezusa, naszego Pana, co z Ojcem i z Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Mianowicie w zmartwychwstaniu Pana. Jest ono dla nas rękojmią, dając zarazem poznać, że i my zmartwychwstaniemy i otrzymamy przemienione ciało. — Por. Job 19, 25…; Mt 13, 43; Jan 5 28; Dz. Ap. 23, 6; 24, 15; 1 Kor. 15, 16, 51, 54; Filip. 3, 21; 1 Tess. 4, 13,

Tags: św Leon Wielki Zmartwychwstanie pokuta ciało
2020-04-11

Św. Leona Wielkiego Papieża i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 461.

(Żywot jego wyjęty jest z dziejów Kościoła.)

Święty Leon Papież przezwany wielkim, rodem był z Toskanii. Od młodych lat wysoko w naukach świeckich i duchownych wykształcony, wstąpiwszy do stanu duchownego, przy boku dwóch Papieży Celestyna II i Sykstusa III, do najważniejszych spraw ich najwyższego Pasterstwa używany, wielkie położył był w Kościele zasługi. Słowem i pismem najgorliwiéj i najskuteczniéj walczył przeciw szerzącym się podówczas kacerstwom nestoryanów, pelagianów i innych. Wysłany do Francyi w poselstwie od Sykstusa III, po śmierci tego Papieża, lubo nieobecny, jednomyślnie na Stolicę Apostolską wyniesionym został. Pomimo długiego oporu jaki stawiła pokora jego temu wyborowi, musiał się mu poddać, a przybywszy do Rzymu przyjęty został z nadzwyczajnemi oznakami czei powszechnéj. Zaczął sprawowanie swojego Papiestwa od nakasania modlitw publicznych, na uproszenie mu potrzebnych do tego łask Bożych, a potém niezwłocznie wypowiedział wojnę wszelkim błędom i nieprawościom. A że pod tę porę heretyckie sekty manichejczyków, donatystów, aryanów, pryscylianów, nestoryanów i pelagianów, zarażały wiernych swoim jadem, przeciw nim głównie zwrócił święty Leon swoję apostolską gorliwość. W celu położenia najskuteczniejszej tamy szerzeniom tych kacerstw, zwołał sobór Chalcedoński. Sześciuset Biskupów zgromadziło się na nim, i potępiło najgłówniejsze zasady odszczepieńców.

Wielkiéj przytém dokładał usilności, aby postanowienia Soboru Nicejskiego, były wiernie zachowane, a w jednym z listów swoich okólnych, tak się o tém wyraża, określając oraz najwyraźniéj pierwszeństwo władzy Papieża nad wszystkimi innymi Biskupami: „Wielcebym zawinił, gdyby w skutek mojéj niedbałości lub pobłażania, przekraczano postanowienia, które Duch Święty natchnął Soborowi Nicejskiemu, i gdyby zdanie niektórych Biskupów, których wszakże poważam jako ojców, miało w oczach moich przeważać powszechne dobro Kościoła.”

Szczególnie miał na sercu lud rzymski, jako najbliższe mający prawo do jego pasterskiéj pieczołowitości. Zajął się téż nim najwyłączniéj, pragnąc zrobić z niego lud mogący służyć za wzór do naśladowania dla wszystkich ludów chrześcijańskich. Zachęcał go i prowadził do cnoty, nie tylko przykładem własnego życia, lecz i głoszeniem słowa Bożego. Ledwie że nie dnia każdego miewał kazania, a z tych najzbawienniejsze zbierał owoce. Podawał przepisy życia ściśle chrześcijańskiego dla osób różnego stanu; wielkiéj liczby dusz najpoboźniejszych był przewodnikiem duchownym. Zakony tak męzkie jak żeńskie opieką swoją otaczał, ścisłości w zachowaniu ich ustaw przestrzegając najpilniéj. Rzym nową przybrał w pierwszych zaraz latach jego Papiestwa postać: zajaśniał bardziéj niż kiedy nieskazitelnością obyczajów wszelkiego stanu mieszkańców, pomiędzy którymi rozszerzyła się i utrwaliła gruntowna pobożność.

Lecz przedewszystkiém przestrzegał z wielką gorliwością obyczajów duchowieństwa. Wymagał aby kapłani byli wzorem cnót wszelkich, owszem, żywemi wizerunkami doskonałości Ewangelicznéj. Wybierał najgodniejszych na Biskupów i Kapłanów, i nic go skłonić nie mogło, do odstąpienia w téj mierze najsurowszéj sprawiedliwości. „Udzielać święcenia kapłańskie tym którzy są tego niegodnymi, zwykł był mawiać, jest wyrządzeniem ciężkiéj krzywdy wiernym: gdyż nieposzlakowany żywot zwierzchników duchownych, jest niezbędnym środkiem uświątobliwienia ludu.” Utwierdzało go w tém przekonaniu i widzenie jakie razu pewnego miał przy grobie świętego Piotra Apostoła, do którego miał szczególne nabożeństwo. Gdy modlił się tam długo i gorąco o odpuszczenie grzechów, okazał mu się książe Apostołów i rzekł do niego: „Wstawiłem się za tobą, i grzechy twoje są ci odpuszczone; lecz zważaj pilnie na kogo wkładasz ręce, i kogo wyświęcasz, bo z tego zdasz surowy przed Bogiem rachunek.”

Za czasów jego Papiestwa, Kościoł wystawionym był na wielkie klęski. Lecz właśnie dla ratunku jego, Pan Bóg w miłosierdziu swojém, wyniósł na Stolicę Apostolską tego wielkiego Papieża. Atylla król Hunnów, barbarzyński i okrutny zdobywca biczem Bożym przezwany, zdobywszy miasto Akwileę i w perzynę ją obróciwszy, posuwał się w głąb Włoch coraz dalej, niszcząc wszystko po drodze, i wymordowując ludność, z zamiarem zdobycia Rzymu i zburzenia go podobnież. Papież przerażony nieszczęściami grożącemi i Kościołowi i mieszkańcom Rzymu, udał się na spotkanie Atylli, aż do ujścia rzeki Mincio w rzekę Po. Tam otoczony całym Senatem Rzymskim, przemówił do dumnego barbarzyńcy z taką powagą, umiarkowaniem, roztropnością i świętą wymową, że to jedynie skłoniło go zaniechać dalszych zamiarów, i zwróciło z całém wojskiem do Panonii, teraźniejszych Węgier. Wszyscy dziwili się że ten okrutnik, tak łatwo uległ wrażeniu mowy mianéj do niego przez świętego Leona. Lecz sam on upewniał, iż gdy Papież do niego przemawiał, widział obok niego dwóch starców stojących z dobytemi mieczami i grożących mu śmiercią jeśli go nie usłucha. Powszechne jest mniemanie, że byli to Apostołowie Piotr i Paweł, którzy jako Patronowie Rzymu, poparli swoją opieką tego Papieża, który to miasto od niechybnéj zguby wtedy uchronił.

Wkrótce potém Genzeryk król Wandalów, zdobywszy Afrykę, wkroczył do Włoch z liczném wojskiem i zagroził Rzymowi, jeszcze straszniejszém zniszczeniem niż to, którego uszedł ze strony Atylli. Święty Leon wiedział dobrze że Genzeryk był aryaninem, zawziętym wrogiem katolików, a także doszły go były wiadomości, z jakiém barbarzyństwem obchodził się z Biskupami w Afryce: jednak jako dobry Pasterz, nie wahał się narazić na widoczne niebezpieczeństwo. Udał się do obozu Genzeryka, i tyle wymógł na nim, że przy zajęciu Rzymu, wojska jego nie dopuściły się ani morderstwa ani rabunku kościołów, i skarby kościelne oszczędzone zostały.

Po oddaleniu się z Rzymu Genzeryka, święty Leon zajął się najtroskliwiéj nieszczęsnym ludem, srodze, klęską najścia tych barbarzyńców, dotkniętym. Wykupywał do niewoli wziętych, wspierał hojnemi jałmużnami ubogich, nawiedzał chorych, pocieszał strapionych, a wszystkich pobudzał do pokuty, upatrając w klęsce jaka kraj cały spotkała, słuszną karę Bożą za grzechy jego mieszkańców.

Przytém zwrócił swoje starania ku odbudowaniu gmachów publicznych, a szczególnie kościołów, przez najezdoców uszkodzonych albo zburzonych. Własnym kosztem zbudował kościoł przy drodze Apieńskiéj, pod wezwaniem świętego Kornelego Papieża i Męczennika. Odnowił kościoły świętego Piotra, świętego Pawła i świętego Jana Laterańskiego. Ustanowił kapelanów, jako stróżów przy grobie świętych Apostołów. Wystawił nowy klasztor obok bazyliki świętego Piotra, i prawie wszystkie kościoły w Rzymie zaopatrzył w bogate srebrne sprzęty kościelne.

Dzieł treści religninéj, pierwszorzędnéj wartości pozostawił nadzwyczaj wielką liczbę, a mianowicie około dwuchset kazań na główne Święta w roku, i sto czterdzieści Epistoł czyli Odezw dogmatycznych, w których z genialnemi zdolnościami jakiemi go Pan Bóg obdarzył, wyjaśnia najgłębsze tajemnice wiary świętéj.

Przed każdém pisaniem dłogo się modlił, a niekiedy i posty do tego przydawał. Wygotowawszy list dogmatyczny do świętego Flawiana, o wcielemu słowa Bożego, położył go na relikwiach świętego Piotra, ścisły post zachował przez dni czterdzieści, i prosił książęcia Apostołów aby w liście tym poprawił cokolwiek było niewłaściwego, żeby go mógł rozesłać do wszystkich Biskupów dla nauki wiernych. Po upływie dni czterdziestu, znalazł list w niektórych miejscach poprawiony, a święty Piotr okazawszy się stanął przed nim i powiedział: „Czytałem go i poprawiłem.”

Święty ten Papież spędził całe życie swoje broniąc Kościoła przeciw rozlicznym a upartym sektom heretyckim, a Włochy przeciw najazdowi barbarzyńców. Wzbogaciwszy całe chrześcijaństwo znakomitemi pismami swojemi, i nabywszy za wielkie czyny swoje jako Papież przydomek Wielkiego, zasnął w Bogu, w wieku bardzo podeszłym dnia 11 Kwietnia roku Pańskiego 461. Zasiadał na stolicy Apostolskiéj lat dwadzieścia jeden, bez miesiąca.

Pożytek duchowny

Dwa razy święta wymowa tego wielkiego Papieża którego żywot czytałeś, uratowała Rzym od ciężkiej klęski. Gdy słowa czyje poparte są świątobliwością osoby przemawiającej, łatwo skutek otrzymają, bo im Pan Bóg błogosławi w sposób saczególny. Jeśli twoje najzbawienniejsze przemawiania do drugich nie skutkują, uważ czy nie z téj przyczyny, te święte słowa twoje, nie są poparte świątobliwém życiem twojém.

Modlitwa (kościelna)

Wysłuchaj prosimy Cię Panie prośby nasze, które w uroczystość błogosławionego Leona wyznawcy Twojego i Papieża zanosimy, i niech wsparci zasługami tego któremu dano było tak godnie Ci służyć, dostąpimy odpuszczenia wszystkich grzechów naszych. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 283–285.

Tags: św Leon Wielki „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież doktor Rzym wymowa
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.