Citatio.pl

Wpisy z tagiem "św Monika":

2020-08-28

Św. Augustyna, Biskupa i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 430.

(Żywot jego napisany był przez jego ucznia Pasydoniusza, Biskupa Kłamińskiego.)

Święty Augustyn urodził się w Tagaście w Afryce, roku Pańskiego 354. Ojciec jego Patrycy był poganinem, lecz za wpływem matki jego świętéj Moniki, cała rodzina została chrześcijańską.

Wychowany bardzo starannie, a genialnemi obdarzony zdolnościami, wielki w naukach uczynił postęp. Lecz zetknąwszy się z zepsutą młodzieżą, zatarł w sercu nauki jakie z domu wyniósł od świętéj matki, i oddał się rozpuście. Łzy i upomnienia Moniki nie trafiały do niego, chociaż bardzo ją kochał, a idąc coraz daléj po zgubnéj drodze na którą się puścił, przyłączył się w końcu do kacerskiéj sekty Manichejczyków, lubo brednie ich oburzały jego bystry i zdrowy rozum. Matka zaś, srodze bolejąc nad opłakanym stanem duszy ukochanego syna, nie przestawała modlić się za niego, gorzkie łzy wylewając. Razu pewnego, rozmawiając o tém z bardzo świątobliwym Biskupem, usłyszała od niego te pocieszające słowa: „Nie przestawaj, córko moja, opłakiwać to nieszczęsne dziecię twoje i polecać je Bogu, a niesposób jest aby syn tyle łez kosztujący matkę, miał zaginąć.”

Augustyn tymczasem coraz większego nabywał rozgłosu, jako uczony i wielki mówca. Najprzód z wielką sławą wykładał publicznie w Kartaginie Retorykę, a chcąc stać się jeszcze głośniejszym, udał się do Rzymu, a następnie do Medyolanu, wszędzie zachwycając swoich słuchaczów. Święta Monika goniła go w każdym z tych miast, czuwając nad jego biedną wtedy duszą, a w Medyolanie postarała się aby się zapoznał ze świętym Ambrożym Arcybiskupem, jednym z pierwszych świeczników Kościoła. Augustyn miał z nim kilka rozmów, w skutek których rozbudziły się w nim wprawdzie silne wyrzuty sumienia, i nawet odstąpił on herezyi Manichejczyków, lecz stosunki z pewną kobietą z któréj miał nieprawego syna, zatrzymywały go w kajdanach grzechu, w który się był pogrążył.

Wszakże przyszła nareszcie pora, w któréj Pan Bóg łzy jego świętéj matki wysłuchał. Razu pewnego, Augustyn wraz ze swoim od młodości przyjacielem Alypem, słyszał opowiadanie o pokutném życiu świętego Antoniego na puszczy Egipskiéj i innych pustelników, których tam tak wielu podówczas było. Zrobiło to na nim najzbawienniejsze a silne wrażenie, i rzekł do swego przyjaciela: „Prostacy zdobywają Niebo, a my z całą naszą uczonością, w błocie ziemskiém grzęźniemy. Mogą oni zdobywać się na rzeczy tak nadzwyczajne, czemużbyśmy tego samego nie czynili?” I to rzekłszy wyszedł do ogrodu, gdzie czując silną walkę łaski Bożéj wyrywającéj go z grzechu w którym leżał, z pokusą która go do niego przykuwała, zaczął się modlić obfite łzy wylewając, i wtedy usłyszał głos z Nieba mówiący do niego: „Weźmij i czytaj” Otwiera więc Pismo Boże które miał przed sobą, i natrafia na te słowa z Listów świętego Pawła: „Odrzućmy tedy uczynki ciemności, a obleczmy się w zbroję światłości… uczciwie chodźmy nie w biesiadach, i niewstydliwościach, ale się przyobleczcie w Pana Jezusa Chrystusa” 1. Po odczytaniu słów tych stał się od tejże chwili innym człowiekiem. Łaska Boża odniosła najzupełniejsze zwycięstwo.

Dotąd był nieochrzezonym, gdyż w owych czasach Chrzest święty odkładano do lat późniejszych. Dla przygotowania się więc do tego Sakramentu, udał się na samotne miejsce w okolicach Medyolanu, i tam przez kilka miesięcy oddawał się gorącéj modlitwie, wiodąc życie bardzo pokutne, a dzień i noc opłakujące swoje przeszłe a ciężkie zboczenia. Nareszcie ochrzczonym został przez świętego Ambrożego w katedrze Medyolańskiéj, i wtedyto, ci dwaj Święci, ułożyli Hymn Te Deum Laudamus, który odśpiewali naprzemian na podziękowanie Panu Bogu za tę wielką łaskę. Święty Augustyn miał wówczas lat trzydzieści trzy.

Święcie zbrzydziwszy sobie świat, który go był w takie ciężkie upadki wplątał, umyślił wieść życie samotne, i w tym celu udał się do swojéj ojczyzny. W drodze, zatrzymał się w porcie Ostyeńskim, i straciwszy tam ukochaną matkę, pewien czas zabawił w Rzymie, gdzie wydał sławne dzieło zbijające błędy Manichejczyków. Przybywszy zaś do Tagesty, rodzinnego swego miasta, sprzedał znaczne dobra które odziedziczył po rodzicach, większą ich część rozdał ubogim, a resztę obrócił na wybudowanie w odludnéj okolicy klasztoru, w którym zamknął się z kilku świątobliwymi towarzyszami, w których liczbie był i jego dawny przyjaciel Alypiusz, i syn jego Adeodat, który tam wkrótce umarł.

Ułożył Regułę zakonną, wielką roztropnością i umiarkowaniem odznaczającą się, według któréj żył ze swoimi braćmi, a która późniéj przez znaczną liczbę innych Zgromadzeń za podstawę do ustaw zakonnych wziętą została. „W tém odosobnieniu wiodąc życie wysokiéj bogomyślności i ostréj pokucie oddane, spędził lat trzy. Przez ten czas wiele dzieł napisał, które późniéj nietylko postawiły go w rzędzie Doktorów Kościoła, lecz jeszeze pomiędzy nimi niejako pierwszym uczyniły.

Miał zamiar w klasztorze swoim pozostać na zawsze, i o kapłaństwie nawet wcale nie myślał. Lecz zdarzyło się, że gdy był w kościele w Hyponie, podczas kiedy tam Biskup Walery, przedstawiał wiernym potrzebę w jakiéj był wyświęcenia jakiego kapłana któryby mu przyszedł w pomoc w zarządzie Dyecezyi, lud ujrzawszy Augustyna, którego już sława i świątobliwości i niezrównanéj nauki wszędzie się była rozeszła, porwał go jakby gwałtem, i pomimo oporu jaki stawił, uprosił Biskupa aby go wyświęcił na kapłana. Walery nietylko uczynił to najchętniéj, lecz niezwłocznie polecił naszemu Świętemu, aby w jego miejscu głosił słowo Boże ludowi w całéj jego Dyecezyi. Augustyn kazywał prawie codziennie z tą wymową którą jaśniał jeszeze na świecie będąc, i do któréj teraz przydawał mu Duch Święty swojego namaszczenia. Prócz tego, nie ustawał w wydawaniu pism najgłębszéj nauki, i któremi zbijał już nietylko błędy Manichejczyków, lecz i Pelagianów, Donastów i innych, i w końcu całą Afrykę z tych kacerstw oczyścił, pozostawiając w dziełach swoich, skarby najwyższéj ceny dla Kościoła, i dowody geniuszu któremu mało kto zrównał, a którego nikt dotąd, ani z pisarzy kościelnych ani świeckich, nie przewyższył.

Miał lat czterdzieści dwa, kiedy wyświęcony został na Biskupa Koadjutora, a jak u mas nazywają Sufragana, Biskupa Hyponeńskiego, po śmierci którego sam Biskupem tejże Dyecezyi został.

Wyniesiony na wyższą godność, tém świetniéj w Kościele Bożym zajaśniał, przedstawiając w sobie wzór najdoskonalszego Pasterza. Dom swój urządził na stopie bardzo skromnéj; sam wraz ze wszystkimi przybocznymi mu kapłanami i klerykami, wiódł życie jakby zakonne, zachowując ile możności Ustawy jakie był ułożył zakładając klasztor. Świętą cnotę czystości tak pokochał i strzegł jéj tak pilnie, że nigdy oczów na niewiastę nie podniósł. I u siebie, i w domach kapłanów jego Dyecezyi, nie dozwalał aby przemieszkiwały kobiety chociażby najbliżéj spokrewnione, i zwykł był mawiać: „Towarzystwo siostry mojéj lub siostrzenicy, zgorszeniem dla nikogo być nie może: – lecz może stać się zgorszeniem obecność w domu moim innych niewiast, do nich przychodzących.” Nienawidził obmowy, i dlatego nad stołem przy którym zasiadał z gośćmi, umieścił tablicę z napisem: „Kto pozwala sobie obmowy, niech wié, że przystęp mu tu wzbroniony.” Przy obiedzie do którego zasiadał z całym swoim Biskupim dworem, kazał zawsze czytywać książki duchowne. Na ubogich rozdawał prawie całe swoje dochody, a gdy zwracano mu uwagę, na jego w téj mierze na własne potrzeby nieoględność, odpowiadał: „Gdy który z ubogich w Dyecezyi doznaje głodu, Biskup powinien obejść się bez obiadu, a swój mu posłać.”

Używając sławy najuczeńszego swoich cząsów Prałata, do którego zewsząd udawano się po radę w najważniejszych sprawach Kościoła, na Soborach w których bywał obecny poczytany za wyrocznię, był obok tego nieporównanéj pokory. Chcąc niejako przytłumić sławę która go w całym świecie ówczesnym tak wysoko wynosiła, i zmniejszyć cześć jaką oddawano jego wysokiéj świątobliwości, wydał dzieło pod tytułem Wyznania, w których opisując całe swoje życie, wyznał swoje dawne najcięższe upadki, sądząc że tym sposobem odwróci od siebie powszechne uwielbienie. Lecz przeciwnie się stało: dzieło to pełne świętego namaszczenia, będące jakby ciągłym aktem skruchy i gorącéj modlitwy tego wielkiego Świętego, jęst po dziś dzień pociechą i zbudowaniem dla dusz pobożnych. Pism w ogólności pozostawił tak wiele, że na ich przeczytanie samo, pracowita osoba długie by lata obrócić musiała.

Trzydzieści sześć lat rządził kościołem Hypońskim, kiedy Wandalowie pustosząc Afrykę, oblegli Hyponę. Święty prosił Pana Bogą aby nie dał mu patrzeć na zniszczenie jego miasta dyecezyalnego, i wysłuchanym został. Augustyn w trzecim miesiącu oblężenia jego biskupiéj stolicy zachorował śmiertelnie. Czując jż do ostatniéj chwili zbliża się, kazał na ścianie przy łóżku wypisać sobie Psalmy pokutne, i te ciągle odmawiał. Po przyjęciu ostatnich Sakramentów świętych otoczony swojém duchowieństwem, któremu udzielił najzbawienniejszych nauk, zasnął w Panu dnia 28 Sierpnia roku Pańskiego 430, mając lat siedemdziesiąt sześć.

Pożytek duchowny

Widzisz jak największe zboczenia nie przeszkadzają, gdy kto szczerze nawraca się do Boga, do zostania wielkim Świętym i wysoko jaśniejącym w Kościele Bożym świecznikiem. Uwielbiaj w tém nieprzebrane Boga naszego miłosierdzie; a póki ci czas pozostawiony, korzystaj i ty z niego, bo nie wiesz, czy jeszcze dłużéj będzie z niém Pan Bóg czekać na ciebie.

Modlitwa (Kościelna)

Wysłuchaj miłościwie błagania nasze, wszechmogący Boże, a gdy nam pozwalasz mieć ufność w Twojém miłosierdziu, za wstawieniem się błogosławionego Augustyna wyznawcy Twojego i Biskupa, daj nam doznać skutków Twojój zwykłéj dobroci. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 726–728.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 681

Oto kilka słów z kazania św. Augustyna o zmartwychwstaniu: „Osoba, którą miłujesz, już nie żyje; nie usłyszysz jej głosu, nie może ona brać udziału w radości żyjących, a ty płączesz. Czy płaczesz nad posiewem powierzonym ziemi? Gdyby ktoś niewiedzący biadał, co się stanie z ziarnem rzuconym w ziemię, i gdyby wzdychał nad tym, iż cały posiew stracony, gdyby patrzył na bruzdy łzawym okiem, czy byś nie litował się nad jego nieświadomością i nierozsądkiem, czy byś mu nie powiedział: „Nie upadaj na duchu. To, coś pokrył ziemią, nie jest w twym gumnie ani w twym ręku, ale bądź cierpliwy; gołe pole pokryje się za kilka miesięcy obfitym plonem, a widok ten rozraduje cię tak, jak nas, którzy wiemy, co tu wyrośnie i tą nadzieją się pocieszamy”. Żniwa zboża oglądamy co rok, ale żniwa rodzaju ludzkiego raz tylko się odbędą i to na krańcu czasów. Nie możemy ci wprawdzie ich pokazać, lecz poprzestaniemy na jednym przykładzie. Zbawiciel bowiem mówi: „Jeśli ziarno pszeniczne wpadłszy w ziemię nie obumrze, samo zostaje” (Jan 12). Jest to przykład, mówiący o jednym ziarenku; ale przykład ten jest tak przekonywujący, że wszyscy muszą mu dać wiarę. Prócz tego głosi nam każde stworzenie naukę zmartwychwstania, jeśli tylko chcemy jej słuchać, a codzienne wydarzenia powiadają nam, co Bóg uczyni z całym rodzajem ludzkim. Zmartwychwstanie raz się tylko odbędzie. Zasypianie i budzenie sie żywych istot dzieje sie codziennie, a my widzimy we śnie obraz śmierci, w ocknieniu obraz zmartwychwstania. Co więc teraz dzieje się codziennie, to może się stać i stanie sie kiedyś jeszcze raz. Wszakże liście opadaią z drzew i odradzają się! Dokadże ida opadając, skąd przychodzą odrastając? Zima przychodzi, wszystkie drzewa schną i zdaią sie martwe. Zawitała wiosna, i wszystko zielenieje w świeżej szacie. Czv to sie dzieje po raz pierwszy w tvm roku? Nie, tak bvło i zeszłego roku. Rok mija i znowu powraca, a ludzie, stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, nie mieliby zmartwychwstać po śmierci?”

Footnotes:

1

Rzym. XIII. 13.

Tags: św Augustyn „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup doktor św Monika św Ambroży nawrócenie zmartwychwstanie manicheizm
2020-05-04

Św. Moniki Wdowy

Żyła około Roku Pańskiego 387.

(Żywot jej znajduje się w sławném dziele świętego Augustyna jéj syna, pod tytułem Wyznania.)

Święta Monika urodziła się w Afryce roku Pańskiego 332, z rodziców nie tylko znakomitością rodu, lecz i cnotami chrześcijańskiemi odznaczających się. Wychowali ją bardzo pobożnie, powierzywszy to głównie staréj i świątobliwéj ochmistrzyni, która jeszcze jéj ojca piastowała. Święta Monika sama rozpowiadała późniéj synowi swojemu świętemu Augustynowi, że bardzo jeszcze młodą będąc, pomimo zakazu jaki uczyniła jéj ta nadzorczyni, aby wina wcale nie pijała, obudziła się była w niéj skłonność do tego trunku. Może nawet byłaby i pozwoliła sobie jakiego w téj mierze nadużycia, gdyby nie to że razu pewnego, jedna ze służących widząc ją potajemnie w piwnicy pijącą wino, nazwała ją pijaczką, co takie na niéj zrobiło wrażenie, że odtąd w usta go nie brała.

Gdy do lat doszła, rodzice wydali ją za mąż za majętnego obywatela miasta Tagasty w Numidyi, nazwiskiem Patrycyusza, który był poganinem, lecz spodziewać się można było, że za wpływem świątobliwéj małżonki, chrześcijaninem wkrótce zostanie. Co większa, Patrycyusz był bardzo popędliwego charakteru, a w pogaństwie wychowany, i po zaślubieniu Moniki rozpustne wiódł życie. Święta wkrótce spostrzegła się jak trudne obowiązki ją spotkały, i postanowiła niezachwianą łagodnością i uległością najpokorniejszą, rozbrajać gniew popędliwego małżonka, a świątobliwością swojego życia i wytrwałemi na tę intencyą modlitwami, wyrwać go z nierządów pogańskich i przywieść do wiary świętéj. Gdy niektóre młode panie jéj znajome, narzekając na złe z niemi obchodzenie się mężów, pytały i razu pewnego, jak ona radzi sobie ze swoim: „Gdybyśmy, odpowiedziała im, umiały milczeć, wielebyśmy oszczędziły sobie przykrości. Pokorne milczenie wobec unoszącego się gniewem męża, najskuteczniéj go z téj wady poprawia. Pamiętajmy że dla nas stan małżeński, jest zawarciem uciążliwéj umowy: zobowiązałyśmy się znosić cierpliwie wady naszych małżonków.” Takie rady drugim dając, sama według nich postępowała. Wkrótce téż doznała błogich tego owoców.

Najprzód pozyskała serce matki mężowskiéj, wszyscy domownicy rozmiłowali się w niéj, i poważali ją jak najszczególniéj; dom jéj, był dla miasta całego wzorem do naśladowania; młodą jeszcze będąc, nabyła powagi jakby jaka już podeszłego wieku matrona, stała się mistrzynią dla wszystkich małżonek, które spieszyły do niéj po radę, i pod jéj rozsądzenie poddawały wszelkie zajścia swoje w domowém pożyciu. Nakoniec i najpożądańszą dla niéj zesłał jéj Pan Bóg pociechę, którą sobie szczególnie wymodliła u Matki Bożéj, do któréj wielkie miała nabożeństwo: mąż jéj nie mógł oprzeć się wpływowi cnót świątobliwéj małżonki, i łaskom Bożym jéj modlitwami wyproszonym; uznał swoje błędy, ocenił prawdziwość wiary która tak doskonałą czyniła jego żonę, nawrócił się, ochrzcił i został chrześcijaninem, i to nie z imienia tylko, lecz i ze sposobu życia. Zmieniwszy religią, zmienił i postępowanie. Przykład i modlitwy Moniki, zrobiły z niego człowieka nie tylko nieposzlakowanych obyczajów, lecz pobożnego chrześcijanina, ćwiczącego się właśnie w tych cnotach przeciw którym wprzódy najwięcéj zawiniał.

Święta Monika miała troje dzieci: córkę i dwóch synów. Z tych starszy Augustyn, późniéj wielki Święty, w pierwszych latach swoich, wielkiego smutku dla matki był powodem. Patrycyusz umarł kiedy on jeszcze był młodym. Monika usunąwszy się zupełnie od świata, cały czas swój poświęcała najtroskliwszemu wychowaniu dzieci, pobożnym ćwiczeniom i miłosiernym uczynkom. Serce jéj macierzyńskie, przewidując że żywość charakteru i nadzwyczajne zdolności Augustyna, narazić go mogą na różne dla duszy jego niebezpieczeństwa, z tém większą nad nim czuwało troskliwością. Pomimo tego, młodzieniec rzuciwszy się w świat, przyłączył się do heretyckiéj sekty manichejczyków, któréj zasady uprawniały życie rozwiązłe. Nieszczęśliwa matka najboleśniéj tém dotknięta, macierzyńskich uczuć się jednak nie wyrzekła. Podwoiła modlitw za zbłąkane dziecię swoje, ze łzami błagała Boga za tę najdroższą dla niéj duszę, przydając na tę intencyą to ścisłe posty, to różne umartwienia ciała, to wszelkiego rodzaju dobre uczynki. Tymczasem, Augustyn który pomimo swoich zboczeń, bardzo kochał matkę, czułym okazywał się na jéj łzy, i pokornie jéj upomnień słuchał, poddawał się jednak rozkiełznanym namiętnościom swoim, i o nawróceniu szczerze nie myślał. Monika zaś, ze swéj strony nie ustawała płakać przed Bogiem, i polecać to szczególnie Matce Bożéj, u któréj wyprosiła już sobie przedtém nawrócenie męża. Razu pewnego, gdy bardzićj niż kiedy serce jéj zalane było goryczą z powodu postępków syna, miała sen cudowny, w którym Pan Bóg pocieszył ją objawieniem, że Augustyn poprawi się i wróci na łono Kościoła. Lecz to jeszcze nie zaraz nastąpiło. Augustyn udał się dla objęcia katedry profesora wymowy do miasta Kartaginy, gdzie podówczas była sławna Akademia. Monika przeniosła się za nim, aby bliżéj czuwać nad dzieckiem, o którego duszę tak słuszną miała obawę. A im więcéj dawał jéj powodów do tego, tém silniéj, a zawsze z wielką miłością go upominała, i tém goręcéj się modliła, niemal już i dzień i noc łzami się zalewając. Widząc to pewien święty Biskup, z którym o synu rozmawiała uspokajał ją mówiąc: „że nie sposób jest, aby zginąć miał syn, który matkę tyle łez kosztuje.”

Potrzebne były takie słowa pociechy dla Moniki, bo ją nowe czekało zmartwienie. Augustyn, już z powodu iż z uczniów swoich w Akademii Kartagińskiéj nie był zadowolony, już z innych jeszcze, opuścił to miasto, i nawet uczynił to tajemnie przed matką, wyjeżdżając w chwili gdy ona w nocy trwała na modlitwie w kaplicy świętego Cypryana. Augustyn pojechał do Rzymu, a ztamtąd wkrótce udał się do Medyolanu, znowu dla nauczania wymowy, a Monika dowiedziawszy się gdzie się on znajduje, puściła się morzem do Włoch, aby się z synem połączyć. W podróży téj, straszliwa burza spotkała okręt na którym płynęła. Dowodzący statkiem i wszyscy podróżni, do najwyższego stopnia przerażeni tém zostali, gdyż rozbicie niechybne groziło okrętowi. Monika tylko wszystkim dodawała odwagi, udała się na modlitwę i wkrótce burza ustała: co ogólnie jéj wstawieniu się do Boga przypisano.

Nakoniec w Medyolanie otrzymała pociechę o którą tak usilnie, długo, a wytrwale Pana Boga prosiła. W skutek kazań świętego Ambrożego Arcybiskupa Medyolańskiego, jako téż i rozmów prywatnych jakie za staraniem Moniki, miewał z tym wielkim świecznikiem Kościoła, Augustyn dotknięty łaską Bożą, zerwał pęta które go w kacerstwie manichejskiém trzymały, wrócił na łono wiary, i został nie tylko Świętym, lecz jednym z najuczeńszych, a może najpierwszym Doktorem Kościoła.

Dostąpiwszy tego najpożądańszego dla niéj szczęścia, święta ta matka, jak wydała na świat syna swojego w boleściach, tak po większych jeszcze zrodziwszy go do życia wiecznego, już nie długo cieszyła się tą pociechą na ziemi. Ubezpieczona co do zbawienia duszy swego ukochanego dziecięcia, zapragnęła wrócić do ojczystego miasta, aby tam już oddać się wyłącznie życiu bogomyślnemu. Augustyn chciał matkę odprowadzić. Przypłynąwszy do portu zwanego Ostie, zatrzymali się w tém mieście dla wypoczynku. Tam w jednéj z przechadzek swoich z synem, Monika usiadłszy razem z nim nad morzem, długo mówiła o niebie i o szczęściu wybranych, co jak pisze święty Augustyn, na całe życie jego wielki wpływ wywarło, i było jakby jéj ostatnią dla niego nauką i przemową. W parę dni potém, tak zapadła na zdrowiu, iż blizką ujrzała się śmierci, z wielką swobodą duszy zbliżając się do niéj. Widząc iż młodszy jéj syn Nawigias, smucił się iż matka umiera w obcym kraju. „Gdziekolwiek się człowiek znajduje, rzekła, jest zawsze w obecności Boga. Nie troszczcie się o to gdzie spocznie moje ciało: nie wątpię że gdziekolwiek będzie, zmartwychwstanie ono wraz z innemi na sąd ostateczny. Proszę tylko was, abyście wszędzie gdzie się udacie, pamiętali o mnie przed obliczem Pańskiém.” Wkrótce po tych słowach dusza jéj, jak się wyraża święty Augustyn opisując śmierć matki, pełna wiary i tak święta, oddzieliła się od ciała, dziewiątego dnia jéj choroby, a roku pięćdziesiątego jéj wieku. „Zdało się téż nam niewłaściwém, powiada daléj, oddać się smutkowi przy jej pogrzebie, bo śmierć jéj była tylko przejściem do lepszego życia, o czém nie wątpiliśmy, znając niewinność jéj obyczajów, żywość wiary i świątobliwość całego jej życia” 1.

Zasnęła w Panu roku 387, i od téj pory w Kościele Bożym cześć jako Święta odbiera. Ciało jéj pogrzebione najprzód w kościele świętéj Aury w Ostyi, później przeniesione zostało do Rzymu, do kościoła świętego Augustyna.

Pożytek duchowny

Jak wiele małżonek utyskuje na złe z niemi obchodzenie się mężów; jak wiele matek opłakuje złe postępowanie swych dzieci. Gdyby i jedne i drugie naśladowały świętą Monikę w jéj zachowaniu się z mężem, i w jéj wytrwałości w modleniu się za Syna, podobnéj jak ona doczekałyby pociechy. Święta ta jest szczególną Patronką matek strapionych złém postępowaniem dzieci.

Modlitwa (kościelna)

Boże! zasmuconych pocieszycielu, i w Tobie nadzieję pokładających zbawco! Któryś błogosławionéj Moniki łzy pobożne o nawrócenie syna jej Augustyna, miłościwie wysłuchał; daj nam za pośrednictwem ich obojga, grzechy nasze opłakać i milosierdzia łaski Twojej dostąpić. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 364–366.

Footnotes:

1

Wyzna. ś. Augu. Rozdz. VI.

Tags: św Monika „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna wdowa św Augustyn małżeństwo milczenie matka św Ambroży
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.