Citatio.pl

Wpisy z tagiem "św Paweł":

2020-10-18

Św. Łukasza Ewangelisty

Żył około roku Pańskiego 64.

(Żywot jego napisany był przez świętego Hieronima.)

Święty Łukasz nazwany Ewangelistą, dla tego że jest jednym z tych czterech Apostołów których Duch Święty do ułożenia Ewangelii wybrał, był rodem z Antyochii, miasta znacznego położonego w Syryi. Urodzony w pogaństwie, nawrócony został do wiary chrześcijańskiéj przez świętego Pawła Apostoła, którego był krewnym. Późniéj zaś stał się jednym z najulubieńszych jego uczniów, nieodstępnym towarzyszem jego apostolskich wycieczek, a w końcu i jego najwyższéj powagi dziejopisarzem.

W młodym wieka znakomicie już w naukach wykształcony, biegle posiadał język grecki, i dlatego niektórzy utrzymują, że lubo w Syryi zrodzony z pochodzenia był grekiem. Oddawał się wyłącznie nauce lekorskiéj, o czém wyraźnie święty Paweł wspomina w liście swoim do Koloseńczyków w tych słowach: „Pozdrawia was Łukasz, lekarz najmilszy” 1. Święty Hieronim powiada, iż w zawodzie tym był on bardzo biegłym, jak również i w sztuce malarskiej. Niesie najdawniejsze kościelne podanie, że odmalował był wizerunki brane z natury: Pana Jezusa i przenajświętszej Maryi Panny. Z pierwszych żaden się nie przechował do czasów późniejszych; z obrazów zaś Matki Bożéj o dwóch szczególnie wiemy, z których jeden znajduje się w Rzymie, w kościele przenajświętszéj Maryi Panny Śnieżnéj, a drugi w kraju naszym w kościele w Częstochowie umieszczony tam w roku 1382 po przeniesieniu go najprzód z Jerozolimy do Carogrodu, następnie do kilku miejsc innych, aż ostatecznie do Polski.

Gdy święty Paweł roznosząc słowo Boże pomiędzy pogany, przybył do Antyochii zastał tam świętego Łukasza już mężem dorosłym, a w kraju całym znanym ze znakomitego rozumu i wykształcenia, jako też i nieposzlakowanej prawości, lecz pogrążonego w błędach pogaństwa, w których był wychowany. Po pierwszéj rozmowie jaką Łukasz. miał z tym świętym krewnym swoim, łaska, Boska go oświeciła, przyjął Chrzest, stał się nieodstępnym towarzyszem Pawła, i z nim z Troady i Macedonii, udał się do Grecyi. W téj podróży dostąpił wielkiej pociechy, gdyż spotkał się i bliżéj zapoznał się z Apostołami i Uczniami Chrystusa Pana, i wywiedział się od nich o wielu szczegółach tyczących się Jego życia, męki, zmartwychwstania, cudów i nauki. Przytém wtedyto także poznał przenajświętszą Maryą Pannę, a miał to szczęście, że późniéj w napisanéj przez siebie Ewangelii umieścił w niej, więcéj niż inni Ewangelistowie szczegółów i Jéj Saméj i dzieciństwa Pana Jezusa tyczących się, a o czém z jéj własnych ust się dowiedział. Jemu także zawdzięczamy całą przecudną pieśń Matki Bożéj zwaną Magnificat, którą taką w swojéj Ewangelii wypisał, jak go Sama Marya wyuczyła.

Około roku Pańskiego 53, kiedy przebywał w mieście Achai, natchnął go Duch Święty do spisania świętéj Ewangelii, którą już i Apostołowie, a potém cały Kościoł przyjął, jako jednę z ksiąg Pisma Bożego. Wspomina o niéj także święty Paweł w drugim liście swoim do Koryntyan, który im właśnie święty Łukasz zawiózł. „Posłaliśmy téż do was”, pisze święty Apostoł, „teraz z Tytusem brata” (a tym był święty Łukasz), „którego chwała jest w Ewangelii, po wszystkich kościołach. A nietylko, ale téż postanowion jest od Kościołów za towarzysza pielgrzymowania naszego, ku téj łasce która była szafowana od nas ku chwale Pańskiéj” 2. Także nie masz wątpliwości, że święty Paweł mówiąc o swojej Ewangelii w drugim liście do Tytusa, mówi o Ewangelii świętego Łukasza.

Święty Paweł przez cały czas pobytu swojego w Macedonii, przebiegając z kolei wszystkie prawie miasta Grecyi, miał zawsze przy sobie świętego Łukasza, a przy każdéj sposobności objawiał szczególną miłość i szacunek jakiemi był dla niego przejęty. W drugim liście swoim do Koryntyan nazywa go bratem i wychwala nietylko z jego świątobliwości, lecz oraz i z gorliwości największéj. W tém téż liście powiada, iż był on sławnym z tego we wszystkich kościołach, nazywa go Apostołem kościołów i chwałą Jezusa Chrystusa 3.

Święty Łukasz posłany do Koryntu z tym znowu drugim listem Pawła, z wielkim dusz pożytkiem szerząc chwałę Bożą, niezmordowanie pracował w téj żyznéj winnicy Pańskiéj. Wkrótce po jego tam przybyciu, połączył się z nim i święty Paweł, i ztamtądto pisząc do Rzymian, polecał im świętego Łukasza, którego łacińskim narzeczem nazywał Lucyuszem, krewnym swoim. Z Koryntu udali się razem do Azyi przez Macedonią. Gdy wylądowali w Cezarei Palestyńskiéj, święty Łukasz wszelkiego dokładał starania, aby odwieść Pawła od zamiaru udania się do Jerozolimy, gdyż usłyszał był od proroka Agaba przepowiednię, że go tam uwiężą i wydadzą poganom. Lecz widząc, że pomimo tego iż wiedział co go czeka święty Apostoł narodów podróż tę przedziębierze, Łukasz go nieodstąpił, udał się razem z mim i wtedy odwiedził świętego Jakóba.

Święty Paweł w istocie uwięziony został w Jerozolimie przez Lizyasza, i przez niego odesłany do Feliksa Wielkorządcy Ziemi Żydowskiéj, który go przez dwa lata trzymał w Cezarei, a gdy sam z urzędu schodził, dla przypodobania się Żydom, zostawił Pawła w więzieniu. Łukasz, chociaż nie podzielał jego kajdan, był jednak uczestnikiem jego niewoli: nieodstępował go bowiem ani na chwilę, a gdy tenże Apostoł popłynął do Rzymu zaappellowawszy w sprawie swojéj do cesarza, i tam mu towarzyszył wiernie. Wiadomo zaś z listów świętego Pawła, jak wiele w téj podróży na morza ucierpieli. Gdy zaś przybyli do Rzymu, przy końcu roku Pańskiego 61, a Paweł znowu schwytany przez dwa lata trzymany był w ciemnéj piwnicy, Łukasz i tam był ciągle przy nim, pomimo niebezpieczeństw na jakie się narażał wśród pogan, pałających nienawiścią do chrześcijan. Święty Paweł pisząc z więzienia do Koloseńczyków, wspomina o świętym Łukaszu i o kilku innych swoich uczniach, którzy mu byli największą w jego uciskach pociechą: „Pozdrawiają was Łukasz lekarz najmilszy i Demas” 4, a w liście w tymże czasie pisanym do Filemona powiada: „Pozdrawia cię Epatras współwięzień mój w Chrystusie Jezusie, Marek Arystarchus i Łukasz pomocnicy moi” 5.

Przy końcu to téj niewoli świętego Pawła w roku Pańskim 63, święty Łukasz napisał księgę Dziejów Apostolskich, to jest historyą ważniejszych czynów, dokonanych przez Apostołów Chrystusa Pana, i tego wszystkiego co bardziéj nadzwyczajnego i ważnego zaszło w tych pierwszych chwilach powstającego Kościoła. W Ewangelii swojéj, pozostawiwszy nam historyą życia Chrystusa Pana, w téj znowu księdze, spisał dzieje założenia i utrwalenia się Kościoła Jego. Jestto wierne i treściwe opowiadanie postępu, jaki czyniła wiara chrześcijańska w trzydziestu latach po Wniebowstąpieniu Pańskiém. Wykazuje on tam, powiada święty Jan Złotousty, spełnienie się różnych wypadków zapowiedzianych przez Syna Bożego: zstąpienie Ducha Świętego, przedziwną przemianę jaką on sprawił w Apostołach: widzimy tam wzór doskonałości chrześcijańskiéj w obrazie życia pierwszych chrześcijan, powszechnie spełniających najwznioślejsze cnoty. Podziwiamy cudowne działanie Ducha Świętego w nawróceniu pogan, i w ogólności patrzymy na ten cud nad cudami, jakim było założenie Kościoła Chrystusowego wśród świata pogańskiém zepsuciem przesiąkniętego. Święty Łukasz daje tej księdze tytuł Dziejów Apostolskich, abyśmy tém łatwiéj poznali, że Apostołowie Kościół Chrystusowy założyli, gdy widzimy że ich samych historya, jest historyą początków chrześcijaństwa. Święty Łukasz i dla tego ułożył tę księgę, aby przez rzetelne opowiedzenie wszystkiego co się tyczyło Apostołów Piotra i Pawła, najskuteczniéj wystąpić przeciw fałszywym historyom o Apostołach, w tymże czasie w obiegu będącym. Cokolwiekbądź, i tę Księgę pisał on z Ducha Świętego, albo ściśle mówiąc, sam Duch Święty użył go za narzędzie do jéj ułożenia, i ona téż równie jak jego Ewangelia, do Ksiąg Nowego Testamentu należy. Prócz tego żadnych innych własnych pism nie pozostawił, tylko list świętego Pawła do Żydów na język grecki przełożył.

Święty Paweł po dwóch latach więzienia w Rzymie, wypuszczony na wolność, odbył kilka podróży nietylko po Włoszech, lecz i w odleglejsze kraje. Zwiedził Azyą i Grecyą, a wszędzie towarzyszył mu święty Łukasz, i już go aż do jego męczeńskiéj śmierci nie odstąpił. Święty Epifaniusz pisze, że po zgonie świętych Piotra i Pawła, święty Łukasz, tymże co oni ożywiony duchem, spadkobierca ich gorliwości, z wielkim dusz pożytkiem ogłaszał Chrystusa we Włoszech, w Galii, Dalmacyi i Macedonii. Owszem greccy starożytni pisarze kościelni upewniają, że zaniósł Ewangelią świętą do Egiptu, Tebaidy i Libii, zakładając wszędzie królestwo Boże, zasiewając to ziarno Ewangeliczne, które potém w tych krajach właśnie wydało takie mnóstwo Męczenników, Wyznawców i świętych Pustelników. Lecz bez względu na kraje, które święty Lukasz osobiście pracami swojemi apostolskiemi tak użyznił, czyż jest jaki kraj w świecie, któryby temu Apostołowi nie zawdzięczał światła wiary świętéj, roznoszonego przez jego Ewangelią i przez jego Dzieje Apostolskie, z których pier- wsza jest historyą Syna Bożego na ziemi, a druga historyą założonego tu Jego Kościoła.

Święty Hieronim utrzymuje iż zszedł z tego świata mając lat ośmdziesiąt cztery, całe życie w nieposzlakowaném dziewictwie spędziwszy. Święty Grzegorz Nazianzeński, święty Paulin i święty Gaudenty nie wątpią, że męczeńską śmiercią ukoronował życie tylu trudami dla chwały Bożéj uświęcone. Nicefor wielkiéj powagi pierwszych czasów kościoła pisarz, powiada, że poniósł śmierć za wiarę od pogan, którzy go na drzewie oliwném zawiesili. Prócz tego Święty ten i przez całe życie wiele dla Chrystusa ucierpiał, i dla tego Kościół w dzisiéjszéj modlitwie wspomina o tém. Poniósł śmierć męczeńską 18 Października w mieście Achaja, około roku Pańskiego 64.

Pożytek duchowny

Dlatego że Święty Łukasz ze wszystkich Ewangelistów najwięcéj o Matce Bożéj pisał, jako téż i o dzieciństwie Pana Jezusa, o czém najlepiéj od Niéj mógł się dowiedzieć, ma on chlubny przydomek Ewangelisty Maryi Panny, i wnosić można że po świętym Janie Ewangeliście on ze wszystkich Apostołów był w największych u Niéj względach, i szczególną Ją czcią i miłością otaczał. Udawaj się więc do jego pośrednictwa, aby i w twojém sercu rozbudziło się jak najwyższe do Maryi nabożeństwo, a przez to żebyś będąc u Niéj w łaskach, wszelkich łask Boskich najłatwiéj dostąpił.

Modlitwa (Kościelna)

Niech za nami wstawić się raczy, prosimy Cię Panie, święty Twój Ewangelista Łukasz, który krzyże swoje dla chwały Imienia Twojego chętnie całe życie dźwigał. Który żyjesz i królujesz i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 891–893.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 836–837

Święci Ewangeliści: Mateusz, Marek, Łukasz i Jan mogli i chcieli podać nam czystą prawdę o życiu, nauce, dziełach i cierpieniach Pana Jezusa, gdyż dwaj spomiędzy nich byli apostołami, a drudzy dwaj długoletnimi uczniami i towarzyszami świętych Piotra i Pawła.

Że nam szczerą prawdę podać chcieli, za to nam ręczy: a) zacność i świątobliwość ich charakteru i całego żywota. Prześladowano ich za wiarę i naukę ich Pana i Mistrza, ale nie można im było zarzucić fałszu i nigdy nie padł na nich choćby cień niemoralności; b) sposób opowiadania, pełen prostoty, umiarkowania i szczerości. Mówią o rzeczach niepodobnych do wiary, cudach, wskrzeszeniach, a nie dziwią się, nie zapierają się własnych grzechów i uchybień, piszą, jak oskarżano, lżono i spotwarzano ich Mistrza, a nie bronią Go. W ten sposób przemawia tylko sumienny zwolennik prawdy; c) ich śmiałość. Sprawozdania swoje spisywali w oczach żydów, nienawidzących Jezusa i działania Jego, czyhających na sposobność, aby ich schwytać na kłamstwie, niedokładności lub przesadzie i ukuć stąd broń przeciw chrześcijanom; d) nareszcie wzgląd na następstwa. Wiedzieli przecież, że pisma ich nie tylko im nie przyniosą korzyści, ale wiele nieprzyjemności, niebezpieczeństw, a może o śmierć ich przyprawią. Któż by się dopuścił kłamstwa, które by mógł śmiercią przypłacić?

  1. Autorowie czterech Ewangelii musieli powiedzieć prawdę, gdyż: a) przedstawiają nam Chrystusa Pana jako męża tak wzniosłego i tak doskonałego pod względem religijnym, moralnym i społecznym, że nikt z pisarzy późniejszych nie zdołał nam skreślić szczytniejszego ideału. Wnosić stąd należy, że byli świadkami całego życia i działania Pana Jezusa w różnych czasach, miejscowościach i okolicznościach i że tylko o tym nam do noszą, co sami widzieli, lub o Nim słyszeli; b) głoszone przez Zbawiciela prawdy i nauki wypowiadają w sposób tak nowy, przystępny i przemawiający do przekonania i rozumu, że najsłynniejsi filozofowie wszystkich czasów nie wpadli na podobny pomysł i system prawd i ustaw. Nie mogły przeto Ewangelie być ich wymysłem, lecz były szczerym i prawdziwym echem tego, czego Chrystus Pan uczył i co głosił.
  2. Wrogowie chrześcijaństwa nie mogli dotychczas mimo najlepszej chęci zarzucić Ewangelistom kłamstwa lub pomyłki.
  3. Nie ulega wątpliwości, że kłamstwo, czczy wymysł, urojenie, nigdy się długo nie utrzyma i nie stanie się podstawą rozpowszechnionego po wszystkich narodach i krajach szczęścia, cnoty i świątobliwości, religia zaś chrześcijańska, oparta na opowiedzianych w Ewangeliach naukach i czynach Jezusa Chrystusa, gdziekolwiek się rozpowszechniła, tam zaszczepiła oświatę, czystość obyczajów, wyższą ogładę i cnotliwe życie. Nie podobna więc przypuszczać, iżby autorowie Ewangelii mieli nam podawać czcze wymysły, fałsze i urojenia. Dlatego rozczytujmy się pilnie w Ewangeliach świętych, tej niewyczerpanej skarbnicy łask i prawd Boskich.

Footnotes:

1

Kolos. IV. 14.

2

2 Kor. VIII. 18–19

3

2 Kor. VIII. 23.

4

Kolos. IV. 14.

5

Filem. 23–24.

Tags: św Łukasz Ewangelista „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Ewangelia męczennik św Paweł Matka Boska Częstochowska
2020-10-09

Św. Dyonizego Areopagity i jego Towarzyszów, Męczenników

Żyli około roku Pańskiego 117.

(Życie ich napisane było przez Metafrasta.)

Święty Dyonizy za zmakomitéj rodziny Albeńskiéj, przyszedł na świat wkrótce po narodzeniu Chrystusa Pana. Wychowany jak najstaranniéj lecz w pogańskich zasadach, oddał się szczególnie nauce filozofii i astronomii, i taki w tych umiejętnościach postęp uczynił, że stał się jednym z najuczeńszych w owym wieku w całym świecie filozofem i astronomem. Dla lepszego w matematyce wyćwiczenią się, przebywał nawet pewien czas w Heliopolis, w którémto mieście ta nauka wysoko kwitnęła. Gdy tam mieszkał nastąpiła śmierc Zbowiciela, a przy niéj owo cudowne zaćmienie słońca, które cały świat ogarnęło. Dyonizy, jako biegły astronom wiedząc iż przypadło nie w porze w któréj z naturalnych przyczyn przyjśćby mogło, zawołał z przerażeniem: „Albo Stwórca natury cierpi, albo cała budowa stworzonego świata rozpada się.” Po powrocie do Aten tak się odznaczył nauką, wymową i bystrym rozumem, iż pomimo tego że wówczas był jeszcze młodym, wyniesiono go na godność jednego z pierwszych sędziów Areopagu Ateńskiego. Byłto zaś najwyższy trybunał Grecki, słynący w całym ówczesnym świecie z mądrości i sprawiedliwości swoich wyroków, tak dalece iż nawet obce narody poddały pod jego rozsądzenie najważniejsze i najbardziéj zawikłane sprawy. Dyonizy największéj używał powagi w tém sądowniczém gronie.

Pod tę porę do Aten przybył święty Paweł Apostoł. Kazania jego nadzwyczajny wpływ wywarły: wielka liczba pogan nawróciła się a nawet kilku członków owego najwyższego Areopagu, a między nimi i Dyonizy. Zawiązał on bliższe z Pawłem świętym stosunki, a zagrzany miłością Chrystusa, zrzekł się swoich godności, większą część majątku rozdał na ubogich, i przez lat trzy nie odstępował Apostoła narodów, towarzysząc mu w jego misyonarskich wycieczkach. W rozmowach to jakie z nim miewał, a w których święty Paweł zwierzał ma ta tajemnice które w zachwyceniach swoich aż do trzeciego Nieba miał odkryte, nabył święty Dyonizy najgłębszych wiadomości o Bogu, które, jakto po dziś dzień widzieć można z dzieł jego, uczyniły go niezrównanym mistrzem teologii mistycznéj, to jest nauki o najgłębszych tajemnicach, odnoszących się do Istoty Boga.

Gdy w Atenach liczba chrześcijan się powiększyła, święty Apostoł, wyświęcił Dyonizego na Biskupa tego miasta. Przyobleczony tą godnością, obdarzony nadzwyczajnemi łaskami, w których dawał mu Pan Bóg nadprzyrodzone oświecenia tyczące się istności i natury samego Bóstwa, przy genialnych naturalnych zdolnościach i wielkiéj nauce, święty Dyonizy w krótkim czasie zajaśniał w Kościele Bożym, jako jeden z Doktorów. Dzieła jego o Hierarchii Kościelnéj, o Imionach Boskich i inne, są pod tym względem dotąd niezrównanym w piśmiennietwie kościelném skarbem.

Miał on także szczęście widzieć przenajświętszą Maryę Pannę, dla któréj poznania, jak sam pisze, odbył umyślnie podróż do Efezu, gdzie wtedy Matka Boża przebywała u świętego Jana Ewangelisty. Taką zaś czcią był ku Niéj przejęty, że, jakto także w jednym z dzieł swoich powiada, kiedy Ją poznał, byłby Ją wziął za Bóstwo, gdyby nie to, że wiara uczyła go iż Bóg jest tylko jeden. Znajdował się także w Jerozolimie przy Uśnięciu to jest przy śmierci przenajświętszéj Maryi Panny, i wszystkie tego szczegóły jak również i Jéj Wniebowzięcia, jako naoczny świadek a tak wysokiéj powagi, podobnież w pismach swoich pozostawił, a takie właśnie, jakieśmy pod dniem 15 Sierpnia podali.

Kiedy Dyonizy w Efszie widział się z przenajświętszą Panną i ze świętym Janem, za ich poradą powziął myśl udania się w inne części świata, dla opowiadania Ewangelii. Wyświęciwszy więc w swoje miejsce na Biskupa Ateńskiego świętego Publiusza, sam w towarzystwie Rustyka Kapłana i Eleuteryusza Dyakona, najulubieńszych uczniów swoich, udał się do Rzymu, aby sam Papież święty Klemens, wskazał mu w jakie kraje ma iść ogłaszać wiarę w Chrystusa. Ten Ojciec Święty, widząc, że kraina Gallów, to jest dzisiejsza Francya, pogrążona wówczas w pogaństwie, potrzebowała mężów apostolskich, tam świętego Dyonizego przeznaczył. Przyłączył się do niego jeszcze i święty Ryul, uczeń świętego Jana Ewangelisty i kilku innych świętych a gorliwych w winnicy Pańskiéj pracowników, z którymi Dyonizy, mając zawsze z sobą Rustyka i Eleutera, puścił się do Gallii.

Przybyli najprzód do miasta Arlu (Arles), gdzie już pewną liczbę chrześcijan ochrzczonych przez świętego Trofima zastali. Tam pozostawił Dyonizy świętego Ryula, wyświęciwszy go na Biskupa, a sam zresztą swoich towarzyszy, udał się do Paryża, który wówczas był niewielkiém miastem, zawartém tylko w téj części która po dziś dzień, wyspę na rzece Sekwanie stanowi. Skoro tam przybył, tłum ludu go otoczył. Dyonizy obdarzony jak wielu Apostołów darem języków, miał do nich kazanie, po którém niezwłocznie wielka liczba o Chrzest święty go prosiła. Następnych dni, toż samo miało miejsce: a szczególnie gdy Dyonizy kilka cudów uczynił, ludność już wtedy całemi tłumami, do wiary się nawracała. Wkrótce powznoszono tam kościoły: pierwszy na cześć Trójcy przenajświętszéj, a drugi pod wezwaniem przenajświętszéj Panny, i następnie kilka innych. Pierwszym z pogan który przyjął Chrzest święty z rąk błogosławionego Dyonizego, był Lisbiusz, jeden z najzamoższych mieszkańców Paryża, a od którego najznakomitsza po dziś dzień rodzina książąt Montmoransów, ród swój wyprowadza.

Postępy jakie codzień czyniła wiara, głoszona przez świętego Dyonizego i jego towarzyszy, pobudziły nakoniec przeciw nim pogan, a najbardziéj kapłanów pogańskich. Ci udali się do Fescyniusza Syzyna, Wielkorządcy Cesarskiego w Galli, z przedstawieniem że w skutek wpływu cudzoziemców przybyłych z Grecyi, jeśli się temu kresu nie położy, wiara pogańska w całym kraju zniknie. W skutek tedy takich zażaleń, Wielkorządca rozkazał niezwłocznie uwięzić przybyłych świętych opowiadaczy Ewangelii.

Świętego Dyonizego wraz z Rustykiem i Eleuterem schwytano w domu Lisbiusza u którego mieszkał. Widząc to Larcya żona Lisbiusza, zagorzała poganka, pośpieszyła do Wielkorządcy, z zawiadomieniem, że i mąż jéj jest chrześcijaninem. Zawezwał więc i jego przed siebie Fescyniusz, a gdy ten mężnie stał przy wyznaniu Chrystusa, ściąć go kazał w obecności świętego Dyonizego i jego towarzyszy, aby ich tém przerazić, i jak sądził łatwiéj do odstępstwa przywieść. Nie zachwiało to jednak wcale tych świętych Wyznawców, zaraz więc kazał ich odprowadzić do więzienia, a nazajutrz zadał im najokrutniejsze męki. Najprzód zbili ich strasznie, a gdy tę katuszę przetrwali głośno wielbiąc Boga, rozciągnęli Dyonizego na łożu żelazném, i podkładając podeń ogień pieczono go jak świętego Wawrzyńca. Lecz Święty głośno śpiewał ten wiersz psalmisty: „Ogniste bardzo słowo Twoje Panie, a sługa Twój rozmiłował się go” 1. Po pewnym czasie widząc Wielkorządca że, mu ogień najmniejszéj szkody nie czynil, kazał go wydać na pożarcie dzikim zwierzętom, ale te, jak to z wielu innymi świętymi Męczennikami zaszło, tknąć go nie chciały. Kazał więc go Fesceniusz, jeszcze do ciemnego więzienia zaprowadzić. Tam potajemnie zgromadziło się do niego wielu chrześcijan. Dyonizy odprawił Mszę świętą, i wszystkim rozdał Ciało i Krew Pańską, a w chwili gdy to czynił niebieska świałość nad nim zajaśniała i wśród niéj Sam Pan Jezus, chórem aniołów otoczony, się okazał.

Nazajutrz, tyran kazał ich znowu przed sobą stawić, i upominał aby cześć bożkom oddali, jeśli chcą przy życiu pozostać. Święty Dyoizy odpowiedział w imieniu wszystkich: „Na próżno nam grozisz: nic wiary naszéj nie zachwieje, pragniemy umrzeć za Chrystusa, który jest życiem naszém.” To słysząc Fesceniusz kazał wrzucić Dyonizogo w stos rozpalony, z którego on wyszedł żyw i zdrowy. Wtedy przybili go do krzyża, zkąd jak z kazalnicy miał naukę do ludu, a którego, takie cuda, wielką liczbę nawróciły. Przerażony tém Wielkorządca, wydał na sług Bożych wyrok na ścięcie.

Poprowadzono więc przez miasto Świętych, którym przewodniczył Dyonizy, już wtedy przeszło sto lat mający; a gdy na miejsce stracenia przyszli, ukląkł błogosławiony starzec i tak się modlił. „Boże któryś mnie stworzył, i świętą mądrością Twoją oświecił, otwierając przede mną tajemnice Twoje; któryś jak był ze mną wszędzie, tak i tu jesteś obecny; dziękuję Ci za wszystko coś przeze mnie ku czci Twojéj uczynić raczył, i że mnie już do Siebie powołujesz wraz z tymi braćmi moimi, przeznaczając nam koronę męczeńską. Przyjmij więc do miłosierdzia Twojego dusze nasze, i otocz opieką Twoją tych których przez krew Swoję a posługę naszę, Sobie pozyskałeś. Wielbijmy Ojca i Syna i Ducha świętego na wieki wieków.” A gdy wierni odrzekli „Amen” Dyonizy szyję pod miecz poddał i ściętym został, a z nim Rustyk i Eleuteryusz.

Lecz tu nastąpił cud jeden z największych: tułów bowiem świętego Dyonizego wstał na nogi, i głowę swoję wziąwszy w ręce, zaniósł ją o kilka wiorst za miasto, aż na to miejsce gdzie późniéj wierni kościół pod jego wezwaniem postawili. Cud ten nawrócił prawie cały naród, a jednę z pierwszych która wtedy o Chrzest prosiła była Larcya owa żona Lisbiusza która sama niezadługo potém śmierć męczeńską poniosła. Męczeństwo świętego Dyonizego i jego towarzyszów, nastąpiło dnia 9 Października roku Pańskiego 117.

Pożytek duchowny

Świety Dyonizy Areopagita, jeden z najpierwszych mędrców swojego czasu, największy w Kościele Bożym mistrz w wykładzie najszczytniejszych tajemnic Bóstwa, taką czcią przejęty został ku Matce Bożéj gdy ją ujrzał i poznał, że najdoskonalszą po Bogu i w doskonałości najbardziéj do Niego zbliżoną istotą Ją uznał. Niech Cię więc i to pobudza do tego, abyś po Bogu najwięcéj kochał Matkę Bożą, i po czci Boskiéj, Jéj cześć najgłębszą oddawał.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś w dniu dzisiejszym błogosławionego Dyonizego Męczennika Twojego i Biskupa, mężną wytrwałością w męczeństwie obdarzył, i któryś mu do opowiadania niewiernym chwały Twojéj Bustyka i Eleuteryusza za towarzyszów przydać raczył; daj nam prosimy, za ich przykładem, z miłości ku Tobie pomyślnościami tego Świata wzgardzać, i żadnych doczesnych przeciwności nie obawiać się. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 863–865.

Footnotes:

1

Psalm. CXVIII. 140.

Tags: św Dionizy Areopagita „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup męczennik Męka sędzia sprawiedliwość św Paweł Maryja św Jan Ewangelista Wniebowzięcie Francja św Wawrzyniec
2020-09-23

Św. Lina Papieża i Św. Tekli Dziewicy, Męczenników

Żyli około roku Pańskiego 80.

(Żywoty ich były napisane prez świętego Damazego Papieża, i świętego Grzegorza Nazyanzeńskego Biskupa.)

Święty Lin Papież rodem z miasta Wolteryi w Etruryi, był pierwszym świętego Piotra w najwyższym zarządzie Kościoła następcą. Nawróconym został do wiary świętéj przez tegoż księcia Apostołów. Od téj chwili poświęcił się na wyłączną służbę Panu Jezusowi: rozdał majątek ubogim, i już się z świętym Piotrem nie rozłączał. Jego téż on głównie do najważniejszych spraw swojego Papieztwa, za pomocnika używał.

Wysłany do Galii dla głoszenia słowa Bożego, przybywszy do Bezansonu został pierwszym Biskupem tego miasta. Mieszkając w domu pewnego zamożnego obywatela nazwiskiem Amazyusz, nawrócił go z całą rodziną i tenże dom jego zamienił na kościoł, poświęcony pod wezwaniem przenajświętszéj Maryi Panny i świętego Stefana. Wiara szerzyła się szybko w tym kraju, za gorliwą pracą świętego Lina, lecz zły duch nie mogąc patrzeć na to obojętnie, pobudził niektórych nieszczerze nawróconych pogan, do wznowienia obrządków pogańskich, które już prawie wszędzie zniesione były. Dano więc znać świętemu Linowi, że lud zabiera się do oddania publicznéj czci bożyszczom. Święty udał się coprędzéj na miejsce gdzie mieli palić ofiary Apolinowi, a gdy przemówił do zgromadzonych, w téjże chwili bałwan upadł w proch się obracając. Lecz poganie, zamiast uznania w tym cudzie mocy Bożéj, rzucili się na Świętego, i wygnali go z miasta.

Gdy powrócił do Rzymu, święty Piotr zrobił go swoim Koadjutorem, a jak u nas nazywają Sufraganem. Po męczeństwie też świętego Piotra, jednogłośnie na jego miejsca obranym został. Był tak wysokiéj Świątobliwości, iż nietylko dał mu Pan Bóg cudowną moc wyganiania złych duchów z opętanych, lecz i łaskę wskrzeszenia umarłych. Napisał dzieje Papieztwa świętego Piotra, w których skreślił szczegółowo postępowanie tego świętego Apostoła z Szymonem czarnoksiężnikiem. Wydał postanowienie aby niewiasty wchodząc do kościoła miały przykrycie na głowie. Święty ten Papież poniósł śmierć męczeńską za wiarę, z rozkazu bezbożnego Saturnina Wielkorządcy Rzymskiego, który tak okrutną niewdzięcznością odpłacił mu się za to, że mu córkę od złego ducha wyzwolił. Ścięty został 23 Września około roku Pańskiego 80, i pochowany na Watykanie, obok grobu świętego Piotra Apostoła. Zasiadał na stolicy Apostolskiéj przeszło lat jedenaście.

· · ·

Dziś także obchodzi Kościoł Boży pamiątkę świętéj Tekli, która w tychże czasach żyła. Była rodem z miasta Ikonium w Likaonii, w którém mieszkała gdy tam przybył Paweł Apostoł dla ogłaszania Ewangelii świętéj. Nietylko była z liczby tych którzy się najpierwéj nawrócili, ale zostawszy uczenicą świętego Pawła, za radą jego wykonała ślub dozgonnego dziewictwa, i na wyłączną służbę Panu Bogu się poświęciła. Matka jéj, która pozostała była poganką, dowiedziawszy się o tém, nietylko przeciwna była jéj ślubowi, lecz uparta w swoich zabobonach, chciała ją zmusić do odstąpienia wiary świętéj. Nalegała na to szczególnie, kiedy niejaki Tamiryd, bogaty poganin, chciał ją pojąć w małżeństwo. Aby ją do tego skłonić, zrazu używała łagodnych środków, a widząc że te nie skutkują, morzyła ją głodem, biła, i wszelkiemi sposobami starała się zmusić do zostania napowrót poganką. Nakoniec, widząc że nietylko tém zachwiać stałości Tekli nie może, lecz że ona jeszcze ściśléj z Oblubieńcem swoim Niebieskim się jednoczy i odstapić Go nie chce, wyrodna matka sama ją przed Wielkorządcą jako chrześcijankę oskarżyła, domagając się, aby dla przykładu innych, jeśli wiary nie odstąpi, publicznie spaloną została.

Przywołał ją przed trybunał swój sędzia, a gdy znalazł niezachwianą w wierze i w postanowieniu dochowania ślubowanéj Panu Jezusowi czystości, wydał wyrok na spalenie ją żywcem. Jakoż, w tejże chwili wielki stos rozpalono, a oprawcy porwawszy ją, wrzucili do ognia. Święta wchodząc weń przeżegnała płomienie, a w tejże chwili Pan Bóg tak ulewny deszcz zesłał, iż ogień zagasł, a Tekla bez najmniejszéj szkody wyszła ze stosu. Sam Wielkorządca uderzony tym cudem, moc niebieską w nim widząc, Świętą na wolność wypuścić kazał.

Tekla już do domu matki nie wróciła, lecz dowiedziawszy się gdzie przebywa święty Paweł, tam się udała, i pod jego przewodnictwem duchowném zostając, prowadziła życie bogomyślne i pokutne, cała oddana Bogu i uczynkom miłosierdzia. Tak spędziła lat kilka, w różnych przebywając miejscach, nie ściągając na siebie uwagi pogan, aż oto gdy do Antyochii przybyła, oskarżoną została przed władzą pogańską, że bożkami cesarskiemi gardzi, a Chrystusa wyznaje. Stawiona przed trybunał Wielkorządcy, wyznała śmiało że jest chrześcijanką, a bożyszczom, jakto od niéj wymagano, czci nie odda. Za to skazał ją tyran na pożarcie od dzikich zwierząt, wszakże przez jakiś wzgląd szczególny, nie odesłał jéj do więzienia, tylko do pewnéj wielkiéj pani imieniem Tryfemia, krownéj cesarza Wespazyana. Nazajutrz zaś, kazał ją zaprowadzić na plac publiczny i wydać zwierzętom na pastwę. Ludu zebrało się było mnóstwo, wypuszczono na nią kilku lwów okrutnych, i już wszyscy mniemali że ją w jednéj chwili rozszarpią, kiedy zwierzęta te przypadłszy do niej, gdy je znakiem krzyża świętego przeżegnała, stanęły jak wryte, i tknąć jéj nieśmiały. Na widok tego cudu, wielu z obecnych pogan nawróciło się, a Wielkorządca przypisując to czarom, kazał ją napowrót do mieszkania Tryfemii odprowadzić, postanowiwszy nazajutrz wypuścić na świętą Męczenniczkę dziksze i lepiéj wygłodzone zwierzęta. Do tego zaś okrucieństwa przydał jeszcze i większe. Gdy bowiem znowu przyprowadzono Świętą na płac, gdzie zwierzętom miała być wydana na pastwę, kazał ją z szat obnażyć.

Przyszła była za nią i Tryfemia, która przez krótką chwilę pobytu Tekli w jéj domu poznąwszy ją bliżéj, serdecznie ją pokochała; płakała więc rzewnie patrząc co się z nią dzieje. Otworzono powtórnie klatki gdzie zwierzęta były trzymane, i tą razą wypuszczono już na służebnicę Bożą nietylko lwy, lecz i niedźwiedzie i inne drapieżne bestye, kilkodniowym głodem rozwścieklone. Gdy wpadły na plac, zaryczały tak okrutnie, że zląkł się lud wszystek. Lecz Święta stała spokojna: gdy na nią natarły zasłoniła się znakiem krzyża świętego, a lwy i niedźwiedzie do nóg jéj upadłszy, jakby nie śmiejąc na dziewicę obnażoną poglądać, oczy ku ziemi spuściły, a lud zawołał: „Wielkim jest Pan Bóg który tak sług swoich broni”, i znowu wielka liczba pogan o Chrzest święty prosiła.

Wszakże okrutny i zaślepiony tyran obojętnym się okazał na to wszystko, i nowe dla Tekli wynalazł katusze. Kazał wielki dół wykopać, nalać w niego wody i napuścić jak najwięcéj wężów i gadzin jadowitych, a następnie Teklę tam wrzucić. Gdy Świętą w ten dół pchano, najprzód się przeżegnała, potém sama pomiędzy gady wskoczyła. Lecz tenże Bóg, który lwy i niedźwiedzie do jéj nóg przywiódł, odjął żmijom jadowitość, tak że z pośród nich wyszła Święta jakby z miłéj kąpieli.

Po tym powtórnym zawodzie jakiego doznał Wielkorządca, kazał Teklę odprowadzić do więzienia, a sam prawie całą noc spędził na przemyśliwaniu, jakimby nareszcie sposobem mógł ją na śmierć zamęczyć. Wynalazł nakoniec następujący: kazał nazajutrz świętą tę dziewicę przywiązać silnemi powrozami do tylnych nóg dwóch dzikich wołów, a chcąc aby przez nich roztarganą była, też woły kazał puścić i gnać rozpalonemi żelazami. Porwano więc Teklę, która według swego zwyczaju znakiem krzyża świętego się uzbroiwszy, pomiędzy dwoma wołami uwiązaną została. Puszczono je wtedy bodząc rozpalonemi szynami; każdy z nich skoczył w swą stronę, lecz w tejże chwili powrozy się jak nitki porwały, byki uciekły, a Święta na miejscu bez żadnéj szkody została.

Ten cud, już nietylko wielu pogan ale i samego Wielkorządcę upamiętał. Musiał w tém przyznać moc Bożą, a przyzwawszy Teklę do siebie, spytał jéj: „Ktoś ty jest i jaką moc posiadasz, że cię żadne zwierzę tknąć nie śmiało, ogień oszczędził, i z pomiędzy byków uratowaną zostałaś?” – „Jestem służebnicą Boga najwyższego, odrzekła Tekla”, a Wielkorządca więcéj już nie rozmawiając, uwolnił ją, i polecił aby ją nikt nie śmiał, w jakikolwiek sposób prześladować. Święta wróciła jeszcze do domu Tryfemii, która ze wszystkimi swymi domownikami Chrzest święty przyjęła, a za jéj przykładem wielu z mieszkańców Antyochii nawróciło się do Chrystusa.

Wkrótce potém, Tekla udała się do Seleucyi, a tam słowem i przykładem swojego świątobliwego życia, wiele dusz pozyskawszy Panu Bogu, osiadła na górze przy témże mieście, w pustém i samotném bardzo miejscu. Tam wiodła życie już tylko bogomyślności i najostrzejszéj pokucie oddane, i umarła pełna cnót i zasług 28 Września około roku Pańskiego 80, mając lat dziewiędziesiąt.

Wszyscy Ojcowie pierwszych wieków, nadawyczajne oddają jéj pochwały, już to uważając ją za pierwszą z płci niewieściej, która cierpiała za Chrystusa, już nazywając ją najstarszą córkę duchowną świętego Pawła. Piszą że błogosławiony Cypryan gdy szedł na męczeństwo, wspomniał o niéj tak się modląc: „Wesprzyj mnie Panie, i bądź ze mną jakoś był z Pawłom w więzieniu i ze świętą Teklą gdy ją w ogień wrzucono.” A i Kościoł Boży w modlitwach któremi dusze konających poleca Panu Bogu, prosi aby je wyzwolił, tak jak świętą Teklę z trzech okrutnych mąk, które poniosła, wyzwolić raczył. I w kraju naszym szczególną ona cześć odbiera: wiole kościołów pod jéj wezwaniem jest wybudowanych, i bractw pod jéj opieką ustanowionych.

Pożytek duchowny

Znak Krzyża świętego, którego mocą tyle razy święta Tekla wybawioną została od strasznych mąk jakie ją zadano, jest bronią, do któréj chrześcijanin powinien się uciekać we wszelkich niebezpieczeństwach, a szczególnie grożących jego duszy. Ile razy nacierać będą na ciebie pokusy, nie omieszkaj użyć tego oręża, a byleś to z wiarą czynił, wnet doznasz jego skuteczności.

Modlitwa (Kościelna)

Spraw prosimy wszechmogący Boże, abyśmy obchodząc pamiątkę przejścia do Nieba błogosławionéj Tekli męczenniczki Twojéj, i pociechy doznali przez święcenie jéj uroczystości, i przykładom jéj wytrwałości w wierze, w żywości wiary naszéj wzrostu nabierali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 808–810.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 758–759

Święta Tekla nie dlatego zerwała narzeczeństwo, że jej oblubieniec był poganinem i wzdrygał się przyjąć wiarę chrześcijańską, lecz z przekonania o wysokiej wartości dziewictwa. Na czymże wartość ta polega?

  1. Otóż przede wszystkim na dobrowolnym wyrzeczeniu się pożycia małżeńskiego. Dziewica chrześcijańska pozbywa się tym sposobem wielkiego brzemienia trosk i kłopotów i zachowuje sobie wszelką swobodę oddawania się modlitwie, pobożności i ćwiczeniom ducha. Nie jest wtedy zależna od męża, który może być człowiekiem złym i oburzać się jej pobożnością i przystępowaniem do Sakramentu Ołtarza, jako też nie ma na głowie kłopotu o dzieci i ich wychowanie, o zbieranie dla nich majątku i zapewnienie im utrzymania i stanowiska w świecie. Ileż mamy matek, które krwawe łzy wylewają z powodu dzieci, które albo wcześnie umierają, albo też puszczają się na drogę zgorszenia i zdrożności! Ileż widzimy wdów, które mąż rychło odumarł! Mądra zaiste jest dziewica, która z nieufnością spogląda na mniemane szczęście pożycia małżeńskiego.
  2. Wartość dziewictwa polega dalej na zjednoczeniu i połączeniu z Bogiem. Prawdziwa dziewica nie unika małżeństwa dlatego, aby prześnić życie w wygodach, lecz ażeby poślubić na wieki Boga-człowieka, którego jarzmo jest słodkie. Chrześcijańska dziewica chce żyć tylko dla Boga, który ją stworzył, odkupił swą śmiercią na krzyżu i jednoczy się z nią w Sakramencie Krwi i Ciała, do Niego chce tylko należeć, Jemu służyć i podobać się, Jemu oddać się całą duszą i nieskalanym ciałem. Z Nim jedynie czuje się szczęśliwą, jej Oblubieniec nigdy nie umrze, jej dzieci – tj. cnoty i dobre czyny – są nieśmiertelne i towarzyszą jej na drugi świat; pod skrzydłem opieki Jezusa czuje się spokojną i bezpieczną, mówiąc: „Sławić i chwalić Cię będę, Panie i Królu, Boże i Zbawicielu mój! Ty bowiem byłeś pomocnikiem i obrońcą moim. Tyś ocalił ciało me od zguby, od sideł złego języka, od ust kłamliwych i byłeś mi sprzymierzeńcem przeciw wrogom moim. Ty oswobodziłeś mnie według wielkości miłosierdzia swego od ryczących, którzy gotowi byli pożreć mnie, jako też od tych, którzy czyhali na duszę moją, od utrapień otaczających mnie i od płomieni szalejących wokoło, tak iż nie spłonęłam w nich”.
Tags: św Linus św Tekla „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież dziewica męczennik św Piotr św Paweł krzyż
2020-06-30

Św. Pawła, Apostoła Narodów

Żył około roku Pańskiego 69.

(Żywot jego wyjęty jest z Dziejów apostolskich, i z historyków kościelnych.)

Święty Paweł, pierwiéj zwany Szawłem, był z narodu żydowskiego, pochodził z pokolenia Beniamina, urodził się w mieście Tarsie w Cylicyi, w lat kilka po przyjściu Chrystusa Pana. Rodzice jego, jak wielu znakomitszych mieszkańców miasta Tarsy, wyniesieni byli do godności obywatelstwa rzymskiego. W rodzicielskim jeszcze domu starannie wykształcony w naukach, dla pobierania wyższych wysłany został do Jeruzalem, gdzie kształcił się w szkole sławnego podówczas mistrza Gamaliela. Przyłączył się do sekty Faryzeuszów, i wkrótce tak się między nimi odznaczył gorliwością około zachowania praw Starego Zakonu, że zaślepiony w swoim uporze, kiedy po Wniebowstąpieniu Pańskiém, Apostołowie zaczęli ogłaszać Ewangelią po ziemi żydowskiéj, onto głównie i najokrutniéj prześladował chrześcijan, jak to późniéj sam z żalem a pokornie wyznawał. Onto, gdy Faryzeusze kamienowali świętego Szczepana Dyakona, był między nimi i głównie ich do tego poduszczał. A gdy trwał w téj swojéj zawziętości, niedość mu było w Jerozolimie i w żydowskiéj ziemi pastwić się nad wyznawcami Chrystusa, lecz udał się i do Damaszku i do całéj Syryi aby i tam ich dosięgnąć. W téj drodze, (jak to powiedzieliśmy pod dniem święta Jego nawrócenia 25 Stycznia), cudownie nawrócony, stał się według wyrażenia Pisma Bożego Naczyniem wybraném 1 i najsławniejszym z Apostołów. Powróciwszy z Damaszku, zaraz udał się do Jerozolimy aby przedstawić się świętemu Piotrowi jako książęciu Apostołów; przy nim piętnaście dni spędził, i według polecenia jakie od niego odebrał, udał się do Tarsu w Cylicyi, gdzie na opowiadaniu słowa Bożego przebył dwa lata.

Gdy jeszcze znajdował się w Damaszku, Żydzi zrobili spisek na jego życie. Dowiedziawszy się o tém jego uczniowie, a chcąc mu ułatwić ucieczkę, gdy już pod strażą trzymany był w domu, w koszu spuścili go z murów, i tym sposobem wyrwali go z rąk jego nieprzyjaciół. Pod tę porę święty Barnaba zakładający kościół w Antyochii, nie mogąc już wystarczyć coraz większéj liczbie nowych chrześcijan, sam przyszedł do Pawła i wziął go z sobą do Antyochii, gdzie on rok cały na pracach apostolskich spędził. Wkrótce potém obaj wysłani zostali do narodów pogańskich dla ogłaszania Ewangelii.

Wtedyto miał święty Paweł owo cudowne zachwycenie, o którém w listach swoich wspomina. Ponieważ według tego jakto Pan Jezus zapowiedział był przy jego nawróceniu, miał on stać się światłem 2 narodów pogańskich, więc już i w tém objawieniu udzielił mu Pan Bóg do tego najszczytniejszych darów.

Odtąd téż ciągle przenosił się ten święty Apostoł z jednego miasta do drugiego, z kraju do kraju dla nawracania pogan. W Seleucyi, w Pafos, w Pergen, w Pamfilii, w Antyochii, w Pizydyi, w Ikonium, w Likaonii i w Listryi przepowiadał z kolei Królestwo Chrystusowe. W Listryi, gdy uczynił cud w przywróceniu władzy w nogach sparaliżowanemu, mieszkańcy wzięli go za bożka, i chcieli mu składać ofiary. Lecz gdy go usłyszeli głoszącego im Boga ukrzyżowanego, z największego uwielbienia przeszli nagle do okrutnéj złości, rzucili się na niego, wyprowadzili za miasto i ukamienowali, pozostawiając, jak sądzili nieżywym. Cudem wyratowany od śmierci, i uzdrowiony święty Paweł, udał się do miasta Derby, a ztamtąd, pomimo niebezpieczeństwa jakie mu groziło, wrócił znowu do Listryi, Ikonium i Antyochii, utwierdzając wszędzie nowych chrześcijan w wierze, nawracając wielką liczbę niewiernych, wyświęcając kapłanów i obsadzając biskupstwa.

Po téj swojéj wyprawie apostolskiéj znajdował się na Soborze w Jeruzalem, po którym postanowił zwiedzić kościoły w Azyi. Chciał i tą razą mieć za towarzysza świętego Barnabę, lecz dla nieporozumień jakie między nimi zaszły, wziął z sobą Sylasa, i z nim przebiegł Syryą i Cylicyą. W Listryi przybrał za ukochanego swojego ucznia, świętego Tymoteusza, i przez Fryzyą i Galacyą udał się do Macedonii, a następnie apostołując Samotracyą, z Neapolis przybył do miasta Filipów. Tam zaledwie rozpoczął swoje kazania, ujęty został pod pozorem jakoby był wichrzycielem spokoju publicznego, okrutnie ubiczowany, i okuty w kajdany, wtrącony do więzienia. W nocy dało się czuć silne trzęsienie ziemi, w skutek którego wszystkie drzwi więzienia się rozwarły. Uderzony tym cudem dozorca więzienny, nawrócił się, a władza miejska wypuściła na wolność Pawła. Z Filipów święty Apostoł poszedł do Amfipolis przez Apolonią, i przybył do Tessaloniki, gdzie Żydzi znowu wzburzyli przeciw niemu całe miasto. Uszedł ztamtąd wśród nocy do miasta Beroe. Ztamtąd znowu, naraziwszy się powtórnie na największe niebezpieczeństwo, musiał co prędzéj uchodzić, zostawiając tylko Sylasa i Tymoteusza. W drodze zboczył do Aten gdzie miał mowę przed Areopagiem, to jest zgromadzeniem najuczeńszych ludzi z całéj Grecyi, i wtedyto z ich liczby nawrócił sławnego w Kościele ze swoich dzieł teologicznych świętego Dyonizego Areopagitę. Prócz tego, kilku znakomitych mieszkańców Ateńskich, pozyskał Panu Jezusowi. Z tego miasta udał się do Koryntu, gdzie zamieszkał w domu nawróconego żyda nazwiskiem Aquilla, w którego tkarskim warsztacie pracował, aby na życie zarabiać. Lecz że z Żydami nic nie mógł począć, lubo z nimi głównie rozprawiał, przeniósł się do domu pewnego poganina imieniem Tytusa, którego nawrócił z całą rodziną. Żydzi zaś rzucili się tam na niego i związanego zaprowadzili przed trybunał Wielkorządcy Achajasza, który go uwolnił, nie znajdując słusznych powodów do wytoczenia mu sprawy.

Potém Paweł, zatrzymawszy się w tém mieście jeszcze czas pewien, puścił się ku Syryi, przybył do Etem, i tam przemieszkał całe dwa lata, wielkie czyniąc cuda, tak że nawet od dotknięcia jego odzienia, chorzy odzyskiwali zdrowie, a opętani uwolnieni bywali od złego ducha. Widząc to niektórzy z kapłanów żydowskich, probowali toż samo uczynić: lecz nietylko złego ducha wygnać nie mogli, ale ten wylatując z opętanych, ich samych na ziemię poobalał i srodze pozbijał. Wywarło to silne na Żydach i poganach wrażenie, wielka ich liczba przychodziła do Pawła i jego towarzyszy „spowiadając, się i opowiadając uczynki swoje to jest wyznając im grzechy” 3, jak o tém mówi Pismo Boże. Inni zaś szczerze się nawracając pogańskie swoje księgi palili publicznie na rynku, a to w tak wielkiéj ilości, iż według ówczesnego sposobu liczenia wynosiło to wartość pięćdziesięciu tysięcy denarów srebrnych.

Postanowiwszy Biskupem świętego Tymoteusza i opuściwszy Efez, Paweł przebiegł Macedonią, i zwiedził kościoły w Grecyi. Gdy był w Troadzie, i miał do zgromadzonych nowych chrześcijan kazanie które się długo w nocy przeciągnęło, pewien młodzieniec Tychibos siedzący w oknie, zdrzemał się i spadłszy z trzeciego piętra zabił się na miejscu. Paweł zeszedł na dół, ujął go za rękę i wezwawszy imienia Pana Jezusa, wskrzesił i zdrowego podniósł. Cud ten utwierdził nawróconych i wielu innych wyrwał z pogaństwa.

Z Troady poszedł święty Apostoł do Atton, a ztamtąd udał się do Mityleny, zkąd wsiadłszy na okręt, z kolei ogłaszał Ewangelią w Chio, Samos, w Milecie, w Kos, w Rodzie, w Patarze, w Tyrze, w Ptolomaidzie i w Cezarei. W tém ostatniém mieście zatrzymał się tydzień, i tam otrzymał objawienie, że w Jerozolimie przez Żydów uwięzionym i wydanym w ręce pogan zostanie. Uczniowie jego prosili go z płaczem; aby do Jerozolimy nie chodził: pomimo tego Święty udał się do tego miasta, i w istocie został uwięzionym i zamkniętym w wieży, gdzie mu objawił się Pan Jezus i powiedział: „Bądź dobréj myśli Pawle, gdyż jakeś mi dawał świadectwo w Jeruzalem, tak trzeba abyś to samo uczynił i w Rzymie.”

Tymczasem, okutego w kajdany, zaprowadzili do Cezarei i stawili przed sąd Wielkorządcy nazwiskiem Feliks, który nie rozpoczynając jego sprawy, trzymał go w więzieniu aż do drugiego roku panowania Nerona, przez którego Feliks zawezwany został do Rzymu. Następujący po nim Wielkorządca nazwiskiem Festus, chciał sądzić świętego Pawła, lecz gdy on na mocy swojego przywileju jako obywatela rzymskiego, domagał się aby przed samym cesarzem był stawiony, odesłano go do Włoch. Okręt na którym płynął, w skutek silnéj burzy wyrzucony został na brzegi wyspy Malty, gdzie mieszkańcy wzięli go za bożka, widząc że gadzina która mu się uczepiła była u ręki, nic mu złego zrobić nie mogła.

Przywieziony do Rzymu dwa lata trzymany był w więzieniu. Wypuszczony na wolność, znowu odbył wiele podróży roznosząc Ewangelią pomiędzy poganami, i wrócił do Rzymu gdzie wiedział iż go męczeńska śmierć czeka, Jakoż, powtórnie wtrącony do więzienia za nawrócenie najpierwszéj ulubienicy cesarza, z rozkazu jego ścięty został. Poniósł śmierć męczeńską roku Pańskiego 68, w tymże dniu co i Piotr święty.

W chwili ścięcia głowy jego, zamiast krwi mleko z żył wytrysnęło, a w tych trzech miejscach, gdzie głowa Świętego tocząc się tego mleka zostawiła ślady, wytrysnęły trzy źródła żywéj wody dotąd płynące, z których pierwsze jest mniéj zimne, drugie zimniejsze, a trzecie najchłodniejsze; o czém po dziś dzień, wszyscy pielgrzymi w Rzymie, przekonywają się naocznie. Widok cudu tego, nawrócił kata który go ścinał i dwóch żołnierzy obecnych.

Czternaście listów świętego Pawła, należą do ksiąg Nowego Testamentu.

Pożytek duchowny

Święty Paweł, jako Apostół narodów pogańskich, jest szczególnym patronem sprawy nawracania niewiernych. Gdy dziś, wśród tych nawet, którzy się za chrześcijan poczytują, wielka jest liczba według zasad pogańskich myślących i postępujących, wzywaj jego pośrednictwa, prosząc Boga o nawrócenie tych dusz nieszczęsnych i o zasłonienie Kościoła od ich napaści.

Modlitwa (kościelna)

Boże! który wielość narodów pogańskich, błogosławionego Pawła Apostoła przepowiadaniem oświeciłeś; daj, pokornie prosimy, abyśmy pamiątkę jego przejścia do Nieba obchodząc, skutków jego pośrednictwa za nami doznali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 538–540.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 525

Wielki kaznodzieja i Doktor, święty Jan Chryzostom, natchnionymi słowy wychwala łańcuch Pawła, który nosił dla Chrystusa. Wielka to dostojność, – powiada – wielkie królestwo być związanym dla Chrystusa. Łańcuch ten na jego świętych rękach, większa to, uczciwsza i sławniejsza rzecz, aniżeli być Ewangelistą, Doktorem, lub apostołem. Kto Chrystusa miłuje, rozumie, co się mówi… Gdyby mi kto dał obierać albo wszystko Niebo, albo łańcuch, których ręce Pawła związane były, ja bym łańcuch wolał.

Żaden z cesarzy w Rzymie takiej czci nie miał, jak Paweł. Cesarz lada gdzie pogrzebiony leży, a Paweł w pół miasta jako żywy i królujący. A jeśli tu, gdzie cierpiał prześladowanie, takiej czci dostąpił, gdy przyjdzie na dzień sądu, co będzie?… Pomyślcie, a zdziwicie się, co za widok Rzym mieć będzie, gdy Paweł i Piotr z grobu w mgnieniu oka wstaną, i podniosą się, i wynijdą przeciw Chrystusowi? Jaki dar Rzym Chrystusowi ofiaruje, który by takimi dwiema koronami i złotymi łańcuchami ozdobiony był. Nie tak jest jasne niebo, gdy słońce wypuszcza promienie, jak rzymskie miasto na wszystek świat te pochodnie wypuszczające.

Footnotes:

1

Dzie. IX. 15.

2

Tamże.

3

Dzie. XIX. 18.

Tags: św Paweł „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Apostoł męczennik Gamaliel św Szczepan św Dionizy Aeropagita
2020-06-30

Mowa nr 84 na Oktawę św. Apostołów Piotra i Pawła – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 396–397.

O zaniedbaniu obchodu rocznicy uwolnienia Rzymu od Genzeryka i Wandalów

  1. Najmilsi! Religijne oddanie, sprawiające, że cały lud wierny zbierał się tłumnie w dzień „chłosty i wyzwolenia” dla złożenia Bogu podzięki, ostatnio poszło prawie u wszystkich w niepamięć. Dowiodła tego aż nadto jasno ta znikoma garstka ludzi, jacy się w ten dzień zjawili. Wielce to zasmuciło moje serce i przejęło nie lada obawą. Boć tkwi w tym ogromne niebezpieczeństwo, że ludzie są niewdzięczni Bogu, i nie chcąc pamiętać o jego dobrodziejstwach, ani nie czują skruchy, gdy jego ręka chłoszcze, ani się radują, gdy karać przestaje. Dlatego lękam się, najmilsi, by owo znane powiedzenie proroka: „Smagałeś ich, a nie boleli, starłeś ich, a nie chcieli przyjąć karania” (Jer. 5, 3 LXX) nie biło właśnie w takich niewdzięczników. Cóż bowiem za poprawę okazują ci, w których widać taką obojętność?! Wstyd to powiedzieć, lecz milczeć nie podobna: pogańskie bożki więcej czci doznają, niż Apostołowie (św. Piotr. i Paweł). Do błazeńskich teatrów liczniej się uczęszcza, niż do kościoła męczenników. Któż to ocalił naszą stolicę? Kto jej mieszkańców uwolnił od uprowadzenia w jasyr? Kto ich uchronił od krwawej kąpieli? Gry cyrkowe, czy opieka Świętych? Ich to, zaiste, nie czyje, prośby sprawiły, że zatrzymała się karząca ręka sprawiedliwości Bożej i znaleźliśmy łaskę u Boga, mimo że na gniew jego dobrześmy zasłużyli.
  2. Zaklinam was tedy, najmilsi, niech was poruszą słowa Zbawiciela! Po uzdrowieniu z trądu dziesięciu trędowatych mocą miłosierdzia swego, podkreślił przecież, że jeden z nich tylko wrócił się, aby złożyć podziękę (por. Łk. 17, 12). Jawnie więc zganił Chrystus niewdzięcznych. Ponieważ zaniedbali ten swój obowiązek miłości, więc i swej duszy nie zachowali bez grzechu wobec Boga, choć od Niego otrzymali zdrowie ciała. Aby więc piętno niewdzięczności nie przylgnęło i do nas, najmilsi, wróćcie i wy do Pana, pomni przedziwnych łask, jakich nam Jego dobroć nie poskąpiła! Uwolnienia naszego nie przypisujcie, tak jak bezbożni, wpływowi gwiazd, jeno niewysłowionemu miłosierdziu wszechmocnego Boga. On to sprawił, że złagodniała dzikość barbarzyńców! Całą więc siłą żywej wiary odnówcie w sobie pamięć tak wielkiego dobrodziejstwa! Wielkie zaniedbanie jeszcze większym zadośćuczynieniem wynagrodzić należy! Pragnąc naszej poprawy zwróćmy się do Tego, który łaskawy jest i chętnie przebacza! Aby błogosławiony Piotr i ci wszyscy święci, co byli z nami w wielu uciskach, mogli łaskawie wesprzeć nasze prośby za wami u Boga miłosiernego, przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
Tags: św Leon Wielki Apostoł św Piotr św Paweł
2020-06-29

Mowa nr 82 na Święto św. Apostołów Piotra i Pawła – Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 388–392.

  1. Najmilsi! Cały świat co prawda bierze udział we wszystkich naszych wzniosłych uroczystościach; jednej wiary umiłowanie jednakową wszędzie musi budzić radość, kiedy święcimy jedno z dzieł spełnionych dla zbawienia wszystkich. Dzisiejsze jednak święto Miasto nasze już nie na równi z całym światem, ale w szczególny i odrębny swój sposób z czcią i weselem obchodzić winno. Gdzie chwalebna śmierć opromieniła największych Apostołów, tam miejsce na radość największą w dniu ich męczeństwa. W tobie, Rzymie, ci dwaj mężowie tak rozpalili światło Ewangelii, żeś z nauczyciela błędu stał się uczniem Prawdy. To są więc ojcowie i pasterze twoi prawdziwi! Wszczepiając cię w Królestwie Niebieskie, oni ciebie na nowo założyli lepiej i szczęśliwiej bez porównania, niż owi pierwsi, co fundamenty pod twe mury kładli. 1 Jeden z tamtych imię ci nadał, ale zabójstwem brata pohańbił cię szpetnym. Ci zaś do takiej chwały cię podnieśli, że stałeś się narodem świętym, rodzajem wybranym, miastem kapłańskim i królewskim, a przez świętą Stolicę Piotrową — głową świata. Berłem boskiej religii szerzej odtąd władasz, niźli przedtem potęgą ziemskiego panowania. Dzięki mnogim zwycięstwom rosła twoja władza i sięgnęła daleko na lądy i morza. Jakżeż jednak maleje, coś mieczem ujarzmił, wobec tego, co pokój chrześcijański poddał pod twe skrzydła!
  2. Boć dobry Bóg — sprawiedliwy i wszechmocny — co, nigdy nie odmawiał ludzkości swego zmiłowania, a zawsze dawał się poznać ogółowi śmiertelnych z hojnie rozsiewanych dobrodziejstw — chcąc w swych wyrokach niezbadanych tym większą ujawnić miłość, ulitował się ludzi na manowce zbłąkanych, z własnej winy zaślepionych i coraz głębiej brnących w zepsucie grzechowe. Zesłał im tedy „Słowo” równe i współwieczne sobie. „Ciałem stające się Słowo” (Jan 1, 14) tak połączyło boską swoją naturę z ludzką, że tym zstąpieniem do najgłębszych nizin nas w niebotyczne dźwignęło wyżyny. Aby zaś rozprowadzić działanie tej niewysłowionej łaski po całym świecie, pozwoliła Opatrzność Boża powstać i tak rozrość się państwu rzymskiemu, że graniczyło ono po sąsiedzku z krajami wszystkich narodów. Bożym planom najbardziej to odpowiadało, że mnóstwo państw pod jednym złączyło się berłem. Głoszenie odkupienia mogło szybko i łatwo dotrzeć do ludów, jednym rządem państwowym związanych. Ale Rzym nie zdawał sobie sprawy z tego, kto jest istotnym twórcą jego potęgi i wielkości. Choć zapanował nad wszystkimi prawie narodami, poszedł jednak w służbę ich błędnych nauk. Mniemał nawet, że rozbudowuje swoją religię, gdy żadnego zabobonu nie odrzuca. 2 Tym cudowniejsze przeto jest jego wyzwolenie przez Chrystusa, im silniej uwikłany był w więzy szatana.
  3. Oto gdy dwunastu apostołów wzięło od Ducha Św. dar mówienia wszystkimi językami i podzieliło między siebie kraje, by nieść Ewangelię na świat cały, błogosławiony Piotr, książę apostołów, przeznaczony został dla głównej twierdzy rzymskiego imperium. Światło Prawdy, objawionej dla zbawienia wszystkich ludów, od głowy szybciej mogło się rozlewać po całym organizmie ludzkości. Czyż jest bowiem lud, co nie miałby wówczas swych współplemieńców w stolicy? Czyż mogło jakiemu krajowi pozostać coś nieznanym, co Rzym przyswoił sobie? Tutaj najodpowiedniejsze było miejsce na zwalczanie błędnych filozoficznych mniemań i rozwianie tej próżności, jaką podszyta bywa ziemska mądrość, na burzenie czci bożków pogańskich i usuwanie bałwochwalstwa; bo właśnie tutaj w jakimś zabobonnym lęku przejęto wszystko, cokolwiek z fałszywych nauk pojawiło się na świecie.
  4. Do tego to miasta nieustraszenie kierujesz kroki swoje, Piotrze święty. Kiedy Paweł Apostoł, towarzysz twojej chwały, zakłada jeszcze inne Kościoły, ty wstępujesz w ten las ogarniętych szałem bestii. Nie lękasz się tej burzliwej otchłani, śmielej po niej kroczysz, niż wtedy, kiedyś stąpał po falach jeziora (Mt. 14, 28..). Samego Rzymu — władcy świata — nie obawiasz się teraz ty, coś w domu Kajfasza drżał przed dziewką arcykapłana (Mt. 26, 69…). Czyżby mniejsza była moc Klaudjusza niż Piłatowych trybunałów, albo srogość Nerona niźli szał i wściekłość Żydów? Miłości to potęga zwyciężyła w tobie wszelką bojaźń. Wierzyłeś, że nie potrzebujesz tych się obawiać, których miłować przyszedłeś. Ten nieustraszony i ofiarny duch już wtedy wstąpił w twe serce, kiedy Pan trzykrotnym, dużo mówiącym zapytaniem, umocnił trzykrotnie wyznaną miłość twoją (Jan 21, 15…). Boć nie czego innego wymagała twoja piecza (pasterska), jeno abyś pokarmem, co ciebie nasycił, żywił owieczki tego, któregoś umiłował.
  5. Tyle nadto znaków cudownych, tyle darów łask, tyle prób ogniowych utwierdziło twą ufność! Już nauczałeś plemiona, od obrzezania do prawdziwej wiary się zwracające. Już założyłeś Kościół w Antiochii, gdzie imię chrześcijan naprzód czci doznało. Już (całe krainy) Pont, Galację, Kapadocję, Azję i Bitynię rosą Ewangelii ożywiłeś. 3 I owocności tedy działania pewien i długowieczności 4 swojej świadom szedłeś zatknąć zwycięski znak Chrystusowego krzyża na twierdzy rzymskiego świata, dokąd z przeznaczeń Bożych poprzedzały cię i dostojeństwo władzy i chwała cierpienia.
  6. Tutaj to spotkał cię św. Paweł, twój współapostoł, „naczynie wybrane” (Dz. Ap. 9, 15), „nauczyciel narodów” (Gal. 2, 7). Połączył się z tobą w dobie, kiedy pod panowaniem Nerona ginęła uczciwość, ginął wstyd, ginęła wolność. Sam cezar, żądzą i nadmiarem wszelkich występków trawiony, dał się wreszcie porwać istnemu szaleństwu i pierwszy wszczął okrutne, powszechne prześladowanie chrześcijan, mniemając, że przelaniem krwi świętych zagasi łaskę Bożą. Oni zaś najobfitszej nagrody uczestnikami stawali się wtedy: za wzgardę znikomego życia wieczne szczęście brali. „Droga więc przed oblicznością Pańską jest śmierć świętych jego” (Ps. 115, 15). Największe okrucieństwo nie zniszczy religii, na tajemnicy krzyża Chrystusowego ugruntowanej! Nie osłabia Kościoła prześladowanie, jeno go umacnia. Rola Pańska coraz to bujniejszym pokrywa się kłosiem; boć każde ziarno, co w ziemię zapada, w mnogi plon wyrasta. 5 Jak zaś obfite żniwo wydały te dwa boskiego posiewu kłosy, świadczą tysiące świętych męczenników, co idąc w ślady apostołów ubiegały się o palmę zwycięstwa. Ich liczne zastępy purpurowym szańcem gród nasz opasały, a łunę światła roztaczając naokół rzekłbyś uwieńczyły go diademem z mnóstwa drogocennych kamieni uwitym.
  7. Z powodu takich straży, najmilsi, przez Boga samego zaciągniętych na wzór cierpliwości i umocnienia nas w wierze, cały świat cieszyć się powinien, wspominając kogokolwiek z grona wszystkich świętych. Tych dwu ojców jednak wyjątkowe znaczenie sprawia, że (my zwłaszcza, rzymianie) nimi w szczególniejszy sposób szczycić się możemy. Łaska Boża tak wyróżniła ich pośród członków Kościoła, że w tym ciele, którego głową jest Chrystus (Ef. 1 22), oni jakby dwojga oczu są blaskiem. W ich zasługach i cnotach, iście nie do wysłowienia, nie szukajmy różnic, nie rozdzielajmy ich od siebie. Boć i posłannictwo złączyło ich w dopełniającą się parę, i znojny trud upodobnił, i śmierć męczeńska zrównała. 6

Footnotes:

1

Według podania założycielami Rzymu byli bracia: RomuRomulus i Remus. Kiedy Remus Szydził z brata i jego pracy nad budową murów, Romulus pozbawił go życia.

2

Por. wstęp § 1, b.

3

Por. początek 1 Listu św. Piotra Ap.

4

Por. Jan 21, 18 i 2 Piotr 1, 14.

5

Wyrażenie to przypomina Tertulianowe: „Semen est Christianorum sanguis” (Apologeticus, c. 50).

6

Quia illos et electio pares, et labor similes, et finis fecit aequales. Na tych słowach kończy się autentyczny tekst Mowy Leonowej; spotykane po nich jeszcze zdania kończące, są dodane przez późniejszych przepisywaczy. Ze słów „pares” i „aequales” wysnuł Quessnel fałszywy wniosek, jakoby one sprzeciwiały się prymatowi św. Piotra Ap. Narobił też Quessnel skrupułów komentatorom i tłumaczom mów św. Leona i popchnął ich do przypuszczenia, że wyrażenie „pares” jest nieautentyczne, zwłaszcza, że brakuje go w jednym starym watykańskim kodeksie. Tymczasem stopniowany paralelizm pojęć — pares, similes, aequales — jest bardzo w stylu Leona i przemawia za autentycznością tekstu, zachowanego w innych, również starych, kodeksach. Nie ma też istotnej trudności w jego wykładzie. Trzeba tylko uchwycić odcień, różniący te dwa synonimy: pares i aequales. A uchwyci się go, sięgając do rdzenia słowa par. Pierwsze znaczenie par jest: para, parzysty! W dalszym zaś znaczeniu: równy. W przekładzie polskim użyliśmy pierwszego znaczenia, usuwając rzekome trudności. Por. Słownik Łacińsko-Polski, Ks. Fl. Bobrowskiego, Wilno 1905, t. 2, str. 596. Por. też Aegidi Forcellini, Totius latinitatis lexicon. T. IV, p. 498.

Tags: św Leon Wielki Apostoł św Piotr św Paweł Rzym męczennik
2020-06-19

Św. Gerwazego i Protazego, Męczenników

Żyli około roku Pańskiego 170.

(Żywot ich był napisany przez Świętego Ambrożego.)

Święci Gerwazy i Protazy bliźnięta, rodem z Medyolanu, byli synami Witalisa i Waleryi, ktorzy oboje męczeńską śmierć za wiarę ponieśli. Przez takichto rodziców bardzo świątobliwie wychowani byli. Żyjąc w drugim wieku chrześcijaństwa, nie ustępowali w niczém w gorliwości jaką się w owych czasach wszyscy wierni szczególnie odznaczali.

Byli to dwaj młodzieńcy przecudnéj urody, jak pisze święty Ambroży: wyższego wzrostu od wszystkich, a tak cnotliwi i dobroczynni, że sami poganie wielką cześć mieli dla nich. Po męczeńskiéj śmierci rodziców, odziedziczywszy wielki majątek, niemal cały rozdali ubogim. Hojnie zaopatrzyli w Medyolanie wielką liczbę chrześcijan, z powodu panującego prześladowania do nędzy przywiedzionych, wszystkich swoich niewolników, a mieli ich bardzo wielu, obdarzyli wolnością: sami zaś, pozostawiszy sobie tyle tylko, ile na najskromniejsze utrzymanie potrzebowali, osiedli w małéj izdebce, oddając się jedynie czytaniu ksiąg świętych, modlitwie i uczynkom miłosierdzia. Ścisłe także posty zachowywali, jadając tylko raz na dzień około zachodu słońca. Słowem wśród wielkiego miasta mieszkając, żyli jak owi pustelnicy którzy wkrótce potém puszcze Egipskie zaludnili. Spędzili tym sposobem lat dziesięć, gotując się na poniesienie męczeństwa, i gorąco prosili Boga, aby im téj łaski nie odmówił. Wysłużyli téż ją sobie życiem tak świątobliwém.

Chociaż błogosławieni ci bracia, żyli tak odosobnieni, całe jednak miasto znało ich, podziwiało ich wysokie cnoty, i nie było to tajném nikomu iż byli chrześcijanami. Lecz powszechny szacunek jakiego używali sprawiał, że przez długi czas prześladowanie ich omijało.

Zdarzyło się, iż hrabia Astazyusz, dowódca wojsk cesarskich, przeciągał z wojskem przez Medyolan, udając się na wyprawę przeciw Markomanom, narodowi zamieszkującemu dawną Germanią. Kapłani pogańscy przyszli do niego oświadczając iż jeśli chce odnieść zwycięstwo i zasłużyć na tryumfalne wejście do Rzymu, potrzeba aby zmusił Gerwazego i Protazego, dwóch braci chrześcijan, do oddania czci bożkom. Jeżeli zaś tego nie uczyni, przepowiadali mu niechybną porażkę całego jego wojska. Astazyusz zawezwał niezwłocznie obydwóch braci, i z pierwszego razu z wielką łagodnością powiedział im, że wiedząc jak bogowie opiekuńczy cesarstwa ich miłują, postanowił zaprowadzić ich do świątyni, aby tam złożyli ofiarę Jowiszowi, i pobłogosławili jego wojsko. Na to odpowiedział mu Gerwazy: „O zwycięstwo, samego Boga prawdziwego i wszechmoonego prosić powinieneś, a nie możesz spodziewać się go od bożyszcz ukutych z miedzi, albo uciosanych z drzewa. Jeżeli chcesz odnieść zwycięstwo, udaj się do Boga chrześcijańskiego, On jeden ci je udzielić może i Jego jednego czcić powinieneś.” Astazyusz zdziwiony tak niespodziewaną i śmiałą odpowiedzią Świętego, zawahał się co czynić, lecz pobudzony przez kapłanów pogańskich i lud wołający że człowiek ten zbluźnił przeciw bogom, wydał rozkaz aby go niezwłocznie zbito ołowianemi knutami: co téż w téj chwili dokonano z takiém okrucieństwem, że wśród męki téj Gerwazy ducha Panu Bogu oddał.

Tyran spodziewając się, że Protazy łatwiéj ulegnie, widząc co jego brata spotkało: „Nieszczęsny człowiecze,” rzekł do niego: „nie bądźże ty przynajmniéj tak szalony jak brat twój.” A Protazy mu na to: „któż z nas jest prawdziwie nieszczęsnym, czy ty który się obawiasz abym ja przy wierze nie ostał, czy ja który ciebie nie lękam się, chociażbyś mnie najstraszniejszą męką groził?” „A dlaczegożbym ja miał obawiać się, rzekł znowu Astazyusz, żebyś ty przy wierze się swojéj nie ostał?” — „Gdybyś się tego nie obawiał, powiada Święty, nie nalegałbyś tak dalece na mnie, abym składał ofiarę twoim bożkom. Lecz czynisz to właśnie z obawy że jeśli mnie do tego nie przywiedziesz, tobie jakaś ztąd szkoda wyniknie. Ja zaś w istocie niczego się nie lękam. Na groźby twoje nie zważam, bożki twoje poczytuję za śmiecie, a tylko jednemu Bogu który w Niebie króluje, cześć oddaję.” Usłyszawszy to Anastazyusz, kazał go okrutnie smagać sękatemi kijami, a przez długi czas katując go w ten sposób okrutnie, kazał go podnieść z rusztowania i znowu rzekł do niego: „Protazy, dlaczegoś tak uparty i nieposłuszny? robisz mi to na złość, i za to umrzesz jak brat twój.” — „Nie mam żadnéj ku tobie złości, o! Astazyauszu, odpowiedział święty Męczennik, bo widzę zaślepienie twoje, które ci nie daje dopatrzeć co boskiém jest. Przecież wiem, że i Pan mój Jezus Chrystus krzyżownikom swoim nie łajał: owszem prosił ojca swego niebieskiego, aby im przebaczył mówiąc: Ojcze odpuść im, boć nie wiedzą co czynią 1. I ty nie wiesz co czynisz, i przeto serdecznie się nad tobą lituję. A proszę cię kończ coś rozpoczął, abym z miłym bratem moim dziś je- szcze Zbawiciela w Niebie ogladał.” Tyran nietylko okazał się na te pełne miłości chrześcijańskiéj słowa nieczułym, lecz wpadłszy w większy gniew jeszcze, zawołał groźnie do Protazego: „widzę żeś równie oszalał jak brat twój” i przydał: „Chcesz ginąć, więc zginiesz.” — „Nie zginę, odrzekł mąż Boży, bo nie ginie kto umiera za Chrystusa: męczeństwo jest najpewnieszą drogą do Nieba. Lecz widząc cię poganinem, z żalem umierać będę: bo prawdziwe nieszczęście twoje smutkiem mnie przejmuje, i zaślepienie w jakióé jesteś, godném jest największćj litości.” Astazyusz po tych słowach zdawał się być wzruszonym, lecz z obawy kapłanów pogańskich którzy go otaczali, i ludu domagającego się głowy Protazego, wydał rozkaz aby go ścięto niezwłocznie, co téż i wykonano. Ciała obydwóch tych Świętych wystawiono na placu publicznym przez dzień cały, a potém wrzucono w kloakę.

Lecz Pan Bóg nie dozwolił, aby tam długo zostawały. Pewien świątobliwy chrześcijanin imieniem Filip, tejże nocy wydobył je ztamtąd, przeniósł do swojego domu, złożył w marmurowy grobowiec, wypisał na pergaminie wszystkie szczegóły ich śmierci wyżéj opowiedziane, i pismo, to umieścił pod ich głowami, a potém grób zamurował. Święte te relikwie pozostawały w ukryciu przeszło lat trzysta. Aż dopiéro w roku 386, święci Gerwazy i Protazy objawili się świętemu Ambrożemu Arcybiskupowi Medyolańskiemu, kiedy on zabierał się do poświęcenia nowego kościoła nazwanego późniéj bazyliką Ambrozyańską, a któreto widzenie tak on opisuje w liście do swojéj siostry Marcelliny:

„Przy końcu wielkiego postu, gdym trwał na modlitwie, przypadł na mnie sen, w którym ujrzałem dwóch młodzieńców w białych szatach, którzy podniósłszy ręce, ze mną się razem modlili. Skorom się ocknął oni zniknęli, a jam prosił Pana Boga, aby, jeśli to nie złudzenie jakowe, jaśniéj mi je wznowił, i na tę intencyą przyczyniłem postu. Owoż drugiéj nocy toż samo miałem widzenie. Trzeciéj zaś, gdy wielką czczością trapiony, usnąć nie mogłem, ciż dwaj młodzieńcy ukazali mi się na jawie, a z nimi i święty Paweł Apostoł, który tak do mnie przemówił: «To są Męczennicy, których ciała pogrzebione na témże miejscu gdzie się modlisz, dwanaście stóp głęboko w ziemi. Wydobądź je, i zbuduj na cześć ich kościół. Pod ich zaś głowami, znajdziesz wypisane imiona ich i dzieje ich zgonu. Wezwawszy tedy kilku sąsiednich braci moich Biskupów, i zdawszy im sprawę z mojego widzenia, zaczęliśmy kopać ziemię. Dostaliśmy się do trumny o któréj mi święty Paweł powiedział; znaleźliśmy w niéj jakby dziś pochowane ciała dwóch mężów wielkiego wzrostu, krwi wiele, i jednę głowę odciętą. Woń dziwnie przyjemna z ciał tych wychodziła, a pod głowami ich, znaleźliśmy księgę która się zaczynała od słów tych: „Ja sługa Chrystusów Filip, ciała tych Świętych w dom mój wzięłem i pogrzebałem. Matka ich Walerya, a ojciec Witalis, tych dwóch synów Gerwazego i Protazego mieli.» I tu następował opis ich życia i męczeńskiéj śmierci, jakeśmy go wyżéj podali.”

Święty Ambroży z wielką uroczystością przeniósł ich ciała do katedry, przy czém wiele zaszło cudów, które on w kazaniu jakie miał wtedy, wylicza w obecności całego ludu, jako wszystkim znajome, przytaczając imiona tych osób które zostały cudownie uleczone.

Za naszych zaś już czasów bo w roku 1871, przy odnawianiu katedry Ambrożańskiéj w Medyolanie, odkryto grób świętego Ambrożego, i w nim, zgodnie z tém co niosło stare podanie i dokument, świadczący że ciała świętych Gerwazego i Protazego, razem z jego ciałem pod wielkim ołtarzem, po śmierci tego świętego Arcybiskupa, zamurowane zostały.

Pożytek duchowny

Przez cudowne objawienie, w którém święty Ambroży miał sobio wskazane miejsce gdzie spoczywały ciała tych błogosławionych Męczenników, chce nas Pan Bóg nauczyć, jak jego sług wiernych to jest Świętych czcić powinniśmy. Czy oddajesz im cześć naleźną, i czy pamiętasz że na wszelkie potrzeby mamy w nich szczególnych Patronów w Niebie?

Modlitwa (kościelna)

Boże! który nas doroczną uroczystością świętych Męczenników Twoich Gerwazego i Protazego rozweselasz; daj miłościwie, abyśmy ciesząc się ich zasługami, i przykładem ich do dobrego pobudzeni byli. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 504–506.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 499

Kościół święty od czasów apostolskich przyjął zwyczaj zachowywania ciał jako relikwii Świętych Pańskich i okazywał im cześć w ten sposób, że nad ich grobami lub na miejscach, gdzie śmierć ponieśli, budował kościoły i tym sposobem ozdabiał te uświęcone miejsca.

W związku z tym wszystkie kościoły starały się o relikwie, a zwyczaj ten dał początek ustawie kościelnej, mocą której każdy ołtarz wielki musi posiadać takie relikwie. Od początku dziewiątego stulecia stawiano na ołtarzach pięknie rzeźbione szkatułki z świętymi relikwiami. Apostoł święty Paweł powiada: „Widziałem pod ołtarzem dusze tych, których zabito dla słowa Bożego i dla świadectwa danego prawdzie". Ta myśl jest także jednym z powodów, dla których chrześcijanie już w pierwszych czasach najchętniej stawiali ołtarze nad grobowcami Świętych Pańskich.

Tak jak ołtarz jest niejako punktem środkowym jedności świata katolickiego, tak samo relikwie w ołtarzu są niejako wyrazem wspólności wiary i miłości, jaka łączy wiernych na ziemi z Świętymi w Niebie. Dlatego też kapłan podczas Mszy świętej, całując ołtarz, mówi: „Prosimy Cię, Boże, przez zasługi Świętych Twoich, których relikwie tutaj się znajdują i przez wstawienie się wszystkich Świętych, abyś nam grzechy nasze odpuścić raczył".

Na widok świętych relikwii winniśmy Pana Jezusa sławić i dzięki składać, że Świętym tak wielkiej udzielił łaski, że nawet wobec śmierci męczeńskiej nie chwiali się w wierze, i błagać Go, ażeby i nam łaski udzielił, ażebyśmy zawsze świętą wiarę naszą otwarcie wyznawali.

Footnotes:

1

Łuk. XXIII. 64.

Tags: św Gerwazy św Protazy „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik jałmużna św Ambroży św Paweł kult Świętych
2020-06-11

Św. Barnaby, Apostoła

Żył około roku Pańskiego 61.

Żywot jego wyjęty jest z dziejów Apostolskich i podania Kościelnego.

Święty Barnaba z żydowskiego narodu pochodzący, a z pokolenia Lewi, urodził się na lat kilka przed Chrystusem Panem, na wyspie Cyprze, gdzie jego rodzina oddawna mieszkała. Miał imię Józef, i dopiéro po Wniebowstąpieniu Pańskiém, Apostołowie nadali mu imię Barnaby, które w języku hebrajskim znaczy Dziecię pocieszenia, a to z tego powodu, iż posiadał on szczególny dar od Boga pocieszania każdego w jakiémkolwiek strapieniu będącego. Należał do liczby Apostołów, lecz do téj godności nie przez samego Pana Jezusa jak inni był powołany, lecz dopiéro późniéj przez Ducha Świętego razem z Pawłem świętym wybrany został do ogłaszania Ewangelii. Rodzice jego wielkie posiadali dobra, odebrał téż najstaranniejsze wychowanie. Gdy podrósł, wysłano go do Jeruzalem, dla kończenia tam nauk pod sławnym mistrzem Gamalielem, gdzie ucząc się wraz ze świętymi Pawłem i Stefanem, od téj pory w ścisłéj z nimi zostawał zażyłości. Jako potomek pokolenia Lewi, przeznaczonym będąc do służby w świątyni Pańskiéj, sposobił się do tego pilnie czytając księgi święte, i wyuczając się wszystkiego co się religii tyczyło, a obok tego odznaczał się najprzykładniejszém postępowaniem. Przebywał ciągle z najuczeńszymi kapłanami, wiele czasu przepędzał na modlitwie w Świątyni, i uchodził za jednego z najcnotliwszych mężów swojego czasu.

Gdy nadeszła błogosławiona chwila, kiedy Syn Boży zaczął ogłaszać Swoję naukę i cudami zasłynął, Barnaba, który wyglądał z upragnieniem przyjścia Zbawiciela, w pierwszém spotkaniu Pana Jezusa, a było to przy uzdrowieniu sparaliżowanego, upadł mu do nóg i prosił aby go w liczbę Swoich uczniów przyjął. Pan Jezus w tejże chwili wyświadczył mu tę łaskę, a Barnaba pełen miłości bliźniego, chcąc czém prędzéj i rodzinę swoję zrobić uczestniczką szczęścia jakiego dostąpił, udał się do niéj i oznajmił iż znalazł oczekiwanego Zbawiciela świata. W Jeruzalem mieszkała ciotka jego, imieniem Marya, matka Jana przezwanego Markiem: najprzód tedy ją z całą rodziną i domownikami nawrócił, i odtąd w jéjto błogosławionym domu przebywał Pan Jezus, ile razy znajdował się w Jerozolimie, a po Wniebowstąpieniu Pańskiém, był to główny przytułek Apostołów i uczniów Chrystusa Pana.

Od téj pory święty Barnaba obiegał miasta i wioski, ogłaszając Ewangelią, i wiele cudów czyniąc. Po śmierci zaś Pana Jezusa, sprzedał całą swoję znaczną majętność którą odziedziczył po rodzicach, i wszystko co wziął za nią oddał Apostołom, dla rozdzielenia tego pomiędzy ubogich. Dowiedziawszy się że towarzysz jego szkolny Szaweł, późniejszy Paweł, zaślepiony fałszywą gorliwością prześladował chrześcijan, dokładał wszelkiego starania aby go nawrócić, jednak wyrwać go z błędów nie mógł. Lecz gdy Sam Pan Jezus cudownym sposobem powołał świętego Pawła, ten przybywszy do Jerozolimy, udał się niezwłocznie do Barnaby, a zdawszy mu sprawę ze swojego nawrócenia, prosił aby go Apostołom przedstawił. W kilka lat potém, gdy w Antyochii, jedném z największych miast ówczesnych, wielu już wiarę przyjęło, Apostołowie wysłali tam świętego Barnabę, aby ich w wierze świętéj utwierdzał i zasad jéj nauczał. Jakoż, przybywszy tam i takowe posłannictwo swoje gorliwie spełniał i wielką liczbę pogan i Żydów nawrócił, tak że wkrótce potrzebował pomocników do uprawiania téj nowéj roli Chrystusowéj.

Dowiedziawszy się że święty Paweł znajdował się w mieście Tarsie w Cylicyi, udał się do niego i sprowadził go z sobą do Antyochii. Po roku wspólnéj tam pracy, takich gorliwości Pan Bóg pobłogosławił, że w témto mieście najprzód wierni otrzymali nazwisko Chrześcijan, i jawnie, wspólnie i publicznie obrzędy swoje odprawiać zaczęli. Podczas kiedy oni w kraju tym Kościoł święty zakładali, razu pewnego gdy wielu kapłanów i pasterzy nowonawróconego ludu, po długim poście trwało na modlitwie, Duch Święty rzekł do nich: „Odłączcie mi Szawła i Barnabasza ku sprawie do któréj ich wziąłem”: 1 to jest na ogłaszanie Ewangelii poganom. Wnet tedy przez włożenie na nich rąk, wyświęceni zostali na Biskupów i zamianowani Apostołami. Niezwłocznie téż święty Barnaba wraz ze świętym Pawłem, udali się najprzód do Seleucyi, ztamtąd do wyspy Cypru, następnie do Pamfilii, i aż wgłąb Azyi do miasta także nazwiskiem Antyochia Pizydyńska, gdzie o mało nie zostali ukamienowani. Uszli jednak śmierci, lecz naraziwszy się na największe niebezpieczeństwa, wygnani zostali. Ztamtąd udali się do Ikonii, gdzie nawrócili wielu Żydów i znaczną liczbę pogan. Przybywszy do miasta Istryi w Likaonii, święty Barnaba tak wiele cudów uczynił, że poganie zdumieni wzięli go za bożka Jowisza; zbiegli się do niego tłumnie i chcieli palić mu ofiary. Święci Apostołowie przejęci litością nad ich zaślepieniem, starali się wyświecić im prawdy Ewangelii, i już zaczęli się poganie nawracać, kiedy przybyli z Ikonii żydzi, wmówili w nich iż Barnaba i Paweł są czarnoksiężnikami, znanymi ze swego oszustwa w innych krajach. Uwiedziony motłoch rzucił się na nich, i o mało ich nie ukamienował. Wtedy opuścili Ikonią i poszli do miasta Derbu.

W tych wycieczkach swoich, w których tyle wycierpiał święty Barnaba, nawrócił wielką liczbę Żydów i pogan, i wszędzie pozakładał kościoły, obsadzając ich Biskupami i Kapłanami. Potém rozłączył się ze świętym Pawłem, gdyż postanowili byli każdy zosobna, zwiedzać kościoły przez siebie już założone. Paweł więc, wziąwszy z sobą Silasa, udał się do Syryi i Cylicyi, a święty Barnaba wsiadłszy na okręt z Markiem, popłynął do wyspy Cypru.

Tyle wiemy o nim z księgi Dziejów Apostolskich: podanie zaś przydaje, że po wycieczce swojéj do Cypru, ten święty Apostoł głosił jeszcze słowo Boże w Liguryi, gdzie pierwszy przyniósł wiarę świętą, i nakoniec dotarł aż do miasta Medyolanu we Włoszech, którego był pierwszym Biskupem. Piszą iż siedem lat rządził tą dyecezyą, nie ciągle jednak w Medyolanie przebywał. Przejęty wielką gorliwością, robił wycieczki w różne strony, pomiędzy innemi doszedł i do miasta Bergamu i Brescii, gdzie dotąd jest ołtarz przy którym miewał Mszę świętą. Po upływie tych lat siedmiu, wyświęcił na Biskupa świętego Anatalona, i na miejsce go swoje na stolicy Medyolańskiéj obsadziwszy, powrócił do Cypru swojéj ojczyzny, któréj Kościoł miał, zdaje się, najwięcéj na sercu. Wielką tę wyspę przebiegał ciągle, nie opuszczając żadnego miasta ani wioski, nawracając wszędzie gdzie jeszcze spotykał pogan i Żydów, wyświęcając kapłanów, zaprowadzając obrzędy kościelne, utwierdzając nowych chrześcijan w wierze, i ciągle głosząc im naukę świętą. Nareszcie osiadł w Salaminie, stolicy téj wyspy; a że tam zastał jeszcze wielu starozakonnych uporczywie przy swoich błędach obstających, w każdą sobotę szedł do Synagogi, i w niéj z Pismem Bożém w ręku, i z wymową Duchem Świętym natchnioną dowodził im, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym i Zbawicielem przez proroków przepowiedzianym.

Wielu pozyskał Chrystusowi Panu; lecz inni uparci w swoich błędach, przewidując że wkrótce wszystkich pociągnie za sobą święty Barnaba, uknuli spisek na jego życie. Mąż Boży dowiedział się o tém, i łatwo mu było uchronić się przed grożącą mu śmiercią, wszakże spragniony poniesienia męczeństwa, nie uczynił tego. Owszem, dnia pewnego zgromadziwszy uczniów swoich, powiedział im iż spodziewa się wkrótce umrzeć za Jezusa Chrystusa; odprawił Mszę świętą w ich obecności, i wielkiéj liczbie wiernych wtedy zgromadzonych, sam rozdał przenajświętsze Ciało Pańskie. Potém powiedziawszy tylko Markowi, że był to już ostatni dzień jego życia, i że przychodzi mu stwierdzić rozlaniem krwi własnéj to co od tak dawna ogłasza, wszedł do Synagogi, aby tam według swego zwyczaju, rozprawiał przed Żydami. Lecz zaledwie otworzył usta, mając mówić o Jezusie Chrystusie jako prawdziwym Mesyaszu, aż oto Żydzi, wszcząwszy wrzask wielki, rzucili się tłumnie na niego, i wywlokłszy go za miasto ukamienowali. Następnie chcieli spalić jego ciało, aby mu chrześcijanie czci pośmiertnej jako Męczennikowi nie oddali, lecz ogień najsilniéj rozniecony, błogosławionych zwłok sługi Bożego tknąć się nie chciał. Gdy odeszli. Marek pochował je za miastem, a miejsce to późniéj przezwaném zostało miejscem uzdrowienia, z powodu wielu cudów, jakich tam chorzy doznawali, wzywając pośrednictwa tego świętego Apostoła.

Męczeństwo świętego Barnaby nastąpiło 11 Czerwca, roku Pańskiego 61. W roku zaś 485 gdy ciało jego wydobyto, znaleziono na piersiach jego Ewangelią świętego Mateusza, własną jego ręką przepisaną, którą panujący podówczas cesarz Zeno, kazał w złoto oprawić, a na miejscu gdzie był pochowany święty Barnaba, wybudował wielki kościoł z klasztorem.

Pożytek duchowny

Święty Barnaba tak czcił Ewangelią świętą i tak w niéj się rozmiłował, że ją przy sobie nosił ciągle, z nią na piersiach śmierć męczeńską poniósł, i z nią w kilkaset lat po śmierci znaleziony został. Szczęśliwy kto tę świętą Księgę w sercu swojém nosi przez jak najwierniejsze stosowanie się do niéj postępkami całego życia swojego, bo przez to i w godzinę śmierci, jakby z nią na piersiach umierać będzie.

Modlitwa (kościelna)

Boże! Który nas błogosławionego Barnaby Apostoła Twojego zasługami i pośrednictwem wspierasz, spraw miłościwie, abyśmy za jego wstawieniem się prosząc o Twoje dobrodziejstwa, darów Twojéj łaski z miłosierdzia Twego dostąpili. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 480–482.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 481

Święty Barnaba odznaczał się cnotą skromności i pokory. Nigdy się nie chwalił i nie wysuwał na pierwsze miejsce, chociaż ono nieraz mu się należało, a przy tym był pilny w wykonywaniu obowiązków, jakie na siebie przyjął. Zyskał też przez to u Boga wielkie zasługi, tak że może nam służyć jako wzór godny naśladowania.

Różni są ludzie na świecie, cierpliwi, miłosierni, hojni dla ubogich, czystość miłujący, czy nawet umartwionego życia, ale prawdziwa pokora rzadka jest pomiędzy nimi, a jednak tylko ten jest prawdziwym i dobrym \ chrześcijaninem, kto jest prawdziwie pokorny.

Filozofowie pogańscy wiele mówili i pisali o różnych cnotach, ale cnoty pokory nawet z imienia nie znali. Dlatego Pan Jezus kazał się jej uczyć od Niego, bo wiedział, że tej cnoty gdzie indziej nie znajdzie, prócz Matki Jego Najświętszej Maryi Panny. Cnota pokory nie ma nic wspólnego ze stanem. Wielcy tego świata powinni się korzyć przed mocną ręką Boską, powinni pamiętać, że tego samego mają Boga nad sobą, co i ich poddani; to samo prawo, ta sama Ewangelia obowiązuje tak pana jak i chłopa. Zajmujący wysokie stanowiska na ziemi mają pamiętać, że najniżsi poddani zaćmią ich swą świetnością i blaskiem w Niebie, jeżeli teraz ci prostaczkowie posiadają większą pokorę.

Naśladujmy wszyscy pokorę świętego Barnaby, albowiem skromnych i pokornych ludzi więcej szanują niż zarozumiałych, a Bóg szczodrze ich wynagradza.

Footnotes:

1

Dzie. XIII. 2.

Tags: św Barnaba „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Apostoł męczennik św Paweł Gamaliel Ewangelia pokora
2020-01-25

Nawrócenie Świętego Pawła Apostoła

Zaszło około roku Pańskiego 35.

Pożytek duchowny

Podziwiając i wielbiąc nieskończone miłosierdzie Boże w cudowném nawróceniu świętego Pawła, któregoś może, gdy on jeszcze był wrogiem Chrystusa, naśladował, i po jego nawróceniu naśladuj wiernie. A tak jak on powstawszy z grzechów, nigdy do nich nie wrócił, tak i ty za łaską Pańską a pośrednictwem tego wielkiego Apostoła, grzechy swoje szczerą pokutą zmazawszy, już do nich nie wracaj.

Modlitwa (kościelna)

Boże! który świat cały Błogosławionego Pawła przepowiadaniem do wiary powołałeś, daj nam, prosimy, abyśmy pamiątkę jego nawrócenia obchodząc, za jego przykładem do Ciebie zdążali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 72.

Tags: św Paweł „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna nawrócenie
2020-01-24

Św. Tymoteusza Biskupa i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 97.

Chociaż wielkiemi umartwieniami trapił on ciało, i lubo słabego będąc zdrowia ściśle pościł, tak wielką jednak zachowywał prócz tego wstrzemięźliwość, że za napój używał tylko wody. Z tego też to powodu, jak to także czytamy w liście świętego Pawła do niego, Apostoł ten musiał aż nakazać mu wyraźnie, aby dla cierpień żołądka, którym podpadał, używał niekiedy trochę wina (1 Tym 5. 23).

(…)

Według zdania niektórych, święty Tymoteusza jest jednym z tych siedmiu Aniołów, o których święty Jan Ewangelista wspomina w swoich Objawieniach, i w których sam Pan Jezus wielkie oddaje mu pochwały w tych słowach: /Wiem sprawy Twoje i pracę i cierpliwość Twoję, a iż nie możesz cierpieć złych, i doświadczałeś tych, którzy się mienią Apostołami, a nie są, i znalazłeś je kłamcami, i masz cierpliwość, i znosiłeś wiele dla imienia mojego, a nie ustałeś/ (Objaw. II. 2. 3.). A jeśli w dalszych słowach Pana Jezusa, w tém że objawieniu wyrzeczonych, znajduje się niejaka przygana temuż Aniołowi, czyli Biskupowi Kościoła Efezkiego, i polecenie, aby czyniąc pokutę, powrócił do pierwotnych dobrych swoich czynów, niema się przez to wcale rozumieć, żeby Tymoteusz dopuścił się był niejakiego ciężkiego upadku, lecz tylko widać, że potrzebował nowego bodźca i zachęty, aby, jak go to spotkać miało, męczeństwo mężnie dla Pana Jezusa poniósł.

W istocie bowiem, w Objawieniach świętego Jana tak daléj Pan Jezus do Biskupa Efezkiego przemawia: /Pamiętaj-że tedy skądeś wypadł, i czyń pokutę, a uczynki pierwsze czyń. A jeśli nie, przyjdę do Ciebie, a poruszę lichtarz Twój z miejsca swego, jeśli nie będziesz pokuty czynił/ (Tamże 5). Zresztą dziwić się nie powinniśmy, że i Święci ostygali czasami w swojéj gorliwości służenia Bogu. Dopuszczał to niekiedy na nich Pan Bóg, aby ich w cnocie świętéj pokory utwierdzić, a przez ich wielką za najmniejszą niedbałość pokutę, do tém wyższych cnót doprowadzić.

Pożytek duchowny

Błogosławiony Tymoteusz upomnienie, uczynione mu od Pana Jezusa przez świętego Jana Ewangelistę, tak wziął do serca, iż świętym będąc Biskupem, męczeńskiéj korony stał się uczestnikiem. Postanów tak wiernie iść za głosem Boga, przez własne sumienie twoje cię upominającego, abyś i sam na koronę wieczną, za pośrednictwem dziś uroczystującego Świętego, zasłużył.

Modlitwa (kościelna)

Na nędzę naszę racz wejrzeć miłościwie, wszechmogący Boże, a gdy nas uciska ciężar własnych grzechów naszych, niech nas błogosławionego Tymoteusza, Męczennika Twojego i Biskupa, pośrednictwo niebieskie wspiera. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 69.

Tags: św Tymoteusz biskup męczennik „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna św Paweł wierność wstrzemięźliwość KWC Apokalipsa
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.