Citatio.pl

Wpisy z tagiem "św Piotr Nolaska":

2020-09-24

Święto Matki Bożéj Odkupienia

Zakon tego nazwania postanowiony został około roku Pańskiego 1218.

(Szczegóły te wyjęte są z dziejów Kościoła Katolickiego.)

do-

Święto przenajświętszéj Maryi Panny Odkupienia, jest ustanowione na uczczenie pamiątki założenia zakonu pod Jéj wezwaniem, w początkach XIII wieku powstałego. Podówczas większa część Hiszpanii jęczała pod jarzmem muzułmanów. Barbarzyńcy ci, nieprzyjaciele wiary świętéj pastwili się okrutnie nad chrześcijanami więzili ich i męczyli strasznie żeby ich przywieść do odstępstwa. Wielu nawet wśród tak srogiego prześladowania, zapierało się Chrystusa i przechodziło do muzułmanów, a Kościół gorzko opłakiwał zgubę swoich dziatek.

Tymczasem pobożne dusze wzywały miłosierdzia Boskiego, a szczególnie modliły się do Matki Bożéj, do któréj Hiszpanie, zawsze wielkie mieli nabożeństwo. Ta Matka miłosierdzia wejrzała litościwem okiem na kraj dotknięty tak ciężką klęską, i natchnęła kilku sług Swoich zamiarem założenia zgromadzenia poświęcającego się wyłącznie wykupowi chrześcijan, w niewoli muzułmańskiéj zostających. W tym celu wybrała trzech znakomitych mężów, i Sama zstąpić raczyła z Nieba aby im w téj mierze objawić Swoję wolę.

Żył pod tę porę w Barcelonie, święty człowiek nazwiskiem Piotr Nolasko. Pochodził on z zamożnéj i znakomitéj rodziny. Rozdał był cały swój majątek na ubogich, a osiadłszy w tém mieście, prowadził życie bogomyślne, pokutne i oddane miłosiernym uczynkom. Król Jakób I, który znał go osobiście podziwiając jego nadzwyczajną uczynność dla biednych, w wielkiem miał go poważaniu. Często rozmawiał z nim o sposobie przyjścia na ratunek chrześcijanom w niewoli u muzułmanów będącym, ma których już Piotr większą część swojego majątku wydał; a ile razy czynił wyprawy na tych pohańców, polecał się jego modlitwom i cudownych skutków jego pośrednictwa doznawał.

Znajdował się w Barcellonie i drugi Święty, którego podobnież los tych nieszczęsliwych chrześcijan obchodził, a tym był święty Rajmund z Penafortu, mąż cnotą i nauką znakomity, który będąc kanonikiem przy katedrze Barcelońskiéj, całe życie spędził na obsłudze chorych przy szpitalach, na katechizmowaniu prostego ludu, i nawracaniu kacerzy, Żydów i Saracenów. Był om przytém spowiednikiem króla i świętego Piotra Nolaski, i ze swojéj strony zachęcał ich, aby dokładali wszelkich starań dla wyswobodzenia chrześcijan z rąk muzułmanów. Wszyscy zaś trzéj gorąco się modlili do przenajświętezéj Matki Boskiej i Patronów kraju, aby ich w téj mierze oświecić raczył Duch Święty, i podał im najwłaściwszy sposób do spełnienia tak zbawiennych pragnień. Wysłuchał téż ich Pan Róg miłościwie.

Za Papiestwa Honoryusza III, pierwszego Sierpnia roku Pańskiego 1218, więc w dniu w którym właśnie Kościół obchodzi uroczysłość świętego Piotra w Okowach, zstąpiła z Nieba Królowa Anielska otoczona wielkim pocztem duchów błogosławionych, pomiędzy którymi był święty Jakób Apostoł Hiszpanii, i święta Eulalia patronka Barcelony, a objawiwszy się najprzód świętemu Piotrowi Nolasko, który wtedy był na modlitwie, rzekła do niego: „Synu mój, ja jestem Matką Boga, który dla zbawienia i wyzwolenia rodu ludzkiego, wylał wszystką krew Swoją w okrutnéj śmierci jaką poniósł na krzyżu. Przybyłam tu w celu wynalezienia ludzi, którzyby za przykładem mojego Syna, poświęcali życie swoje za zbawienie i wyzwolenie braci swoich w niewoli będących. Będzie to czynem wielco Jemu miłym. Chcę więc aby na cześć Moją założony został zakon, którego bracia podjęliby się wykupu chrześcijan jęczących pod jarzmem tureckim, a którzyby nawet sami się za nich w niewolę oddawali, jeżeliby inaczéj wykupić ich nie mogli. Taką synu mój jest wola Moja: bo kiedy na modlitwie z płaczem prosiłeś Mnie abym ci przyszła na pomoc w twojém pragnieniu niesienia ratunku więźniom, Sama przedstawiłam prośby twoje Synowi Mojemu, który dla twojéj pociechy i dla założenia tego zakonu pod Mojém wezwaniem, przysyła Mnie do ciebie Piotrze, którego wybrałam za opokę, na któréj wznieść się ma gmach tego nowego Zgrormadzenia.” Na to święty Piotr odpowiedział pokornie: „Wierzę o Pani moja, że jesteś Matką Boga żywego, i żeś zstąpiła na ziemię, dla ratunku nieszczęśliwych chrześcijan u barbarzyńców w niewoli będących. Lecz czyż będę ja w możności dokonać dzieła tak trudnego, i wyrwać z okrutnych rąk nieprzyjacioł Twojego Boskiego Syna, tyle dusz jemu drogich?” – „Nie troszcz się o nie odrzekła Królowa Anielska, w całéj téj sprawie będę cię wspierała. Żebyś zaś lepiéj uwierzył moim słowom, oto obaczysz iż wkrótce ziści się to co ci polecam, powstaną nowi zakonnicy i zakonice, którzy będą nosić taki habit jak ten w który widzisz Mnie w téj chwili przyodzianą.” I to rzekłszy przenajświętsza Panna zniknęła, i wróciła na Swój tron niebieski.

Święty Piotr Nolasko, przetrwał na modlitwie aż do świtu, i niezwłocznie z rana aby zdać sprawę z tego cudownego widzenia świętemu Rajmundowi swojemu spowiednikowi, udał się do niego, i zastał go w katedrze. Lecz zaledwie zaczął mu to opowiadać, kiedy zdziwiony Rajmund, przerwał mu mówiąc: „Ja podobneż widzenie miałem téj nocy: spotkało i mnie to niewymowne szczęście, że i do mnie przyszła Królowa Anielska, i Sama rozkazać mi raczyła, abym wszelkiemi siłami starał się o założenie tego zakonu, i w kazaniach moich zachęcał wiernych do popierania dzieła tak wielkiego miłosierdzia. I właśnie – to na podziękowanie zato Panu Bogu i przenajświętszéj Mari Pannie, w tak rannéj porze przyszedłem do katedry.”

Uradowani obadwaj Święci z doznanéj tak wielkiéj od Matki Bożéj łaski, zaczęli naradzać się o sposobach jak najprędszego wykonania Jej rozkazów, gdy oto widzą wchodzącego do kościoła króla Jakóba, któremu także objawiła się była przenajświętsza Marya Panna, i który tak rano pośpieszył do katedry, aby Jéj za to złożyć dzięki. Spostrzegłszy tych dwóch sług Bożych, wziął ich spiesznie na stronę, i opowiedział jakie miał widzenie: „Przenajświętsza Królowa niebieska, rzekł do nich, objawiła mi się téj nocy w przedziwnéj jasności, nakazując abym dla wykupu więźniów, założył zakon pod wezwaniem przenajświętszéj Maryi Panny Odkupienia albo miłosierdzia: a ponieważ znane mi jest Piotrze twoje wielkie pragnienie wykupywania więźniów, tobie zlecam wykonanie tego dzieła; a ty Rajmundzie, twoją Świątobliwą nauką, będziesz podporą tego zakonu, i proszę cię w kazaniach twoich zachęcaj do niego wiernych.” Wtedy obaj Święci, opowiedzieli mu nawzajem co znowu oni z ust Maryi słyszeli, w tak cudownéj jednostajności widzeń jakie miał z nich każdy poznając wolę Bożą i przenajświętszéj Panny, postanowili niezwłocznie zająć się założeniem zakonu według Jéj rozkazu.

Jakoż, dzień dziesiątego Sierpnia togoż roku, wybranym został do rozpoczęcia tego wielkiogo dzieła. Król udał się do katedry przepełnionéj ludem, gdyż rozgłos tych cudownych widzeń rozszedł się był już nietylko po Barcelonie, lecz po kraju całym. Towarzyszyli mu święty Nolasko i święty Rajmund z Penafortu, a przytém miał on w swoim orszaku, najwyższych urzędników i najpierwszych panów. W kościele było już wielu Biskupów i Prałatów, wezwanych przez króla. Biskup Barceloński, odśpiewał uroczystą Mszę świętą w czasie któréj po Ewangelii, święty Rajmund wszedł na kazalnicę, i ze zwykłą mu wymową lecz szczególnie z wielkiem namaszczeniem Ducha Świętego, opowiedział widzenie, jakie miał król, on sam i Piotr Nolasko. Lud słysząc sprawozdanie cudu, którego trzéj świadkowie byli wtedy obecnymi, i to świadkowie tak wysokiéj powagi, niemógł wstrzymać oznak swojéj pobożnéj radości, i z jękiem i płaczem dziękował Przenajświętszéj Pannie, za Jéj litość okazaną nad nieszczęsnymi niewolnikami chrześcijańskimi, Po kazaniu, król zszedł z tronu przyodziany w purpurę królewską, mając koronę złotą na głowie; a przywoławszy świętego Rajmunda z Penafortu i Piotra Nolasko, udał się prosto do wielkiego ołtarza, przed którym siedział jeszcze Biskup celebrujący; zatrzymał się przed nim, i głośno a poważnie rzekł; „Wolą naszą jest spełnić rozkaz Boga, który nam raczyła objawić Sama przenajświętsza Marya Panna Królowa Anielska: a więc zakładamy nowy Zakon, którego członkowie poświecą się wykupowi niewolników w niewoli u muzułmanów będących, obowiązując się do tego, chociażby nawet im samym przyszło oddać się w zmian, lub życie poświęcić. Pierwszym zakonnikiem tego zgromadzenia będzie brat nasz i przyjaciel miły Piotr Nolasko, którego Matka Boża wybrała na węgielny kamień tego dzieła wielkiego miłosierdzia Swojego. Do ciebie więc teraz należy przewielebny Biskupie wypełnić tę wolę Boga i przenajświętszéj Maryi Panny.”

Po tych słowach króla, Biskup wraz z nim i że świętym Rajmundem z Penafortu, włożyli habit na świętego Piotra Nolasko: przed ołtarzem. Wszyscy trzéj płakali rzewnie, z pociechy jakiéj doznali przyodziewając go w tę białą szatę, taką, jaką w objawieniu na Samej Królowéj niebieskiéj widzieli. Król przypiął potém własnemi rękami do Szkaplerza habitu świętego Piotra tarczę ze swoim herbem królewskim, wśród którego umieścił biały krzyż, jako znamie katedry Barcelońskiéj, a to na pamiątkę że w tymże kościele zawiązywał się ten nowy zakon. Postanowił aby Piotr i jego następcy, to jest generalni Przełożeni tego zgromadzenia, byli zawsze w prawie noszenia tych oznak na piersiach, a oraz cały zakon oddał raz na zawsze, pod szczególną opiekę senatu Barcelońskiego. Następnie święty Piotr Nolasko wykonał ślub uroczysty, którym zobowiązywał się oddać Turkom się w niewolę, gdyby tego potrzeba była dla wykupienia więźniów, do czego też później wszyscy zakonnicy tego zakonu się zobowiązywali.

W krótkim czasie nowe to Zgromadzenie świetnie celowi swemu odpowiedziało. Król Jakób, pragnąc otrzymać na nie potwierdzenie Stolicy Apostolskiéj, posłał świętego Rajmunda do Peruzii, gdzie przebywał wtedy Papież Grzogorz IX, a był to już dwunasty rok istnienia Zakonu. Ojciec Święty zatwierdził go najchętniej, i obdarzył go licznemi łaskami i przywilejami.

Dla uczczenia to więc pamiątki tego szczególnego miłosierdzia Maryi, okazanego nad dziećmi Kościoła Bożego, Święto dzisiejsze postanowił najprzód Papież Paweł V dla samego zakonu, a Innocenty XII, rozciągnął go i do całego chrześcijaństwa, dzień 24 Września nań przeznaczając.

Przenajświętsza Panna, nie przestawała czuwać nad zgromadzeniem które Sama założyła. Wydało ono z siebie wielką liczbą świątobliwych mężów, którzy nie tylko jałmużnami wproszonemi u wiernych więźniów wykupowali lecz gdy tego potrzeba wymagała, i sami się oddawali w niewolę, żeby z nich wyrwać dusze na niebezpieczeństwo utraty zbawienia narażone.

POŻYTEK DUCHOWNY.

Nierównie straszniejszą i niebezpieczniejszą niewolą jak u pogan i muzułmanów, jest niewola szatańska, w jakiéj jęczą nieszczęsne dusze w grzechu będące. Niech cię więc one do wielkiéj pobudzają litości a gdy do ich ratowania nie potrzeba ci zdobywać się na czyny tak wielkiej miłości bliźniego, na jakie zdobywali się bracia zakonu przenajświętszéj Maryi Panny Odkupienia a tylko wspierać ich masz twojemi modlitwami, nie odmawiaj więc im takowych. Lecz przedewszystkiém proś Matkę Bożą żeby i ciebie samego, od tego rodzaju najzgubniejszéj niewoli uchronić raczyła, alko wyrwała coprędzéj, jeśli w niéj jęczysz.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś przez przenajświętszą Syna Twojego Matkę, dla wyzwolenia wiernych od niewoli u pogan, nowym zakonem Kościół Twój obdarzyć raczył; spraw prosimy, abyśmy oddając Jéj cześć jako założycielce tego Świętego dzieła, za Jéj zasługami i pośrednictwem, od grzechów wszelkich i niewoli szatańskiéj wybawieni byli. Przez tegoż Pana naszego itd

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 811–814.

Tags: Maryja „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna muzułmanie św Piotr Nolaska św Rajmund
2020-08-31

Św. Rajmunda Nonnata (nienarodzonego), Wyznawcy i Kardynała

Żył około roku Pańskiego 1240.

(Żywot jego był napisany przez Ciakoniusza, jemu współczesnego, i znajduje się u Bolandystów pod dniem dzisiejszym.)

Święty Rajmund przezwany Nonnatus, co po łacinie znaczy nienarodzony, z powodu że przyszedł na świat po śmierci matki z któréj już nieżyjącéj go wydobyto, narodził się roku Pańskiego 1204, w małém miasteczku Portel, w Katalonii w Hiszpanii położoném.

Skoro dojrzał na rozumie, widząc się pozbawionym matki ziemskiéj, obrał sobie za Matkę Niebieską przenajświętszą Pannę, i do Niéj od najmłodszych lat szczególne miał nabożeństwo. Najulubieńszą jego rozrywką było modlić się w jakiéj kaplicy Jéj poświęconej, lub przed Jéj wizerunkiem. Nazywano go téż dziecięciem Maryi. Wychowany bardzo starannie, wielki w naukach postęp uczynił.

Ojciec obawiając się aby nie wstąpił do zakonu, widząc w nim wielką do tego skłonność ażeby go rozerwać dał mu do zarządu jednę ze swoich majętności wiejskich. Rajmund spełnił wolę ojcowską i zajął się gospodarstwem, lecz tak czas swój urządził, że więcéj jeszcze niż gdy był w domu rodzicielskim, mógł się pobożności oddawać. Miał bardzo liczną i wyborową trzodę: przy niéj w polu spędzał dnie całe, biorąc z sobą książki pobożne do czytania. Tęsknił tylko za kościołem Matki Bożéj, którego blizko nigdzie nie miał, gdy razu pewnego przechodząc z trzodą po różnych górach, znalazł na jednéj z nich małą opuszczoną kapliczkę, z obrazem przenajświętszéj Panny. Tam przepędzał najwięcéj czasu, pustelnicze wiodąc życie, a do ćwiczeń bogomyślności, przydawał wielkie umartwienia ciała.

Zły duch, który zawistnie patrzał na tę duszę błogosławioną coraz wyżéj na drodze doskonałości idącą, dnia pewnego przybrawszy postać pasterza, stanął przed nim i zaczął mu przedstawiać niewłaściwość tego rodzaju życia jakie prowadził, będąc synem jednego z najmożniejszych mieszkańców tego kraju. Następnie przypominając mu uciechy jakieby go na świecie spotkać mogły, pozwolił sobie nawet wyrażeń nieskromnych. Wtedy Rajmund przerażony, wezwał przenajświętszéj Panny, a na to Imię, szatan zawstydzony zniknął nagle, pozostawiając po sobie dym najsmrodliwszy.

Nietrafiwszy tym sposobem do Świętego, piekielny wysłannik do innego znowu uciekł, się środka. Pobudził złych ludzi, którzy oskarżyli Rajmunda przed ojcem, że zaniedbuje dozoru całego gospodarstwa, przyjąwszy na siebie pilnowanie trzody, a i téj nie dogląda, całe dnie w kaplicy na modlitwie spędzając. Przybył ojciec na miejsce aby się sam o tém przekonać, a zbliżywszy się do trzody, ujrzał jakiegoś pasterza przecudnéj piękności, który z największą pilnością doglądał bydła. Poszedł więc do kaplicy, gdzie się znajdował Rajmund, a domyślając się że to był Anioł, który w jego miejscu doglądał owiec, nietylko mu żadnych wyrzutów nie robił, lecz uściskawszy, zachęcił aby na pobożnéj drodze na któréj się znajdował, szedł coraz daléj.

Wkrótce potém, objawiła się świętemu Rajmundowi Matka Boża, oznajmując iż w istocie Anioł to go zastępował w dozorze gospodarstwa gdy on pozostawał na modlitwie, lecz oraz przydała, że wolą Jéj jest aby opuścił tę samotność a wszedł do zakonu świeżo wtedy założonego przenajświętszéj Maryi Panny od wykupienia więźniów. Rajmund nie zawahał się ani chwilę: udał się do Barcelony, gdzie był klasztor tego zgromadzenia, i tam przez świętego Piotra Nolasko, do Nowicyatu przyjęty został. Po uczynionych ślubach, na drodze doskonałości wyprzedził nietylko swoich towarzyszów ale i najstarszych zakonników.

Wkrótce téż powierzono mu jedno z najważniejszych dla zgromadzenia zleceń: posłano go do Afryki dla wykupienia więźniów. Przybywszy do Algieru, znalazł tam tak wielu chrześcijan jęczących w niewoli u Muzułmanów, że lubo wydał wszystkie pieniądze jakie miał z sobą na ich wyzwolenia, wielu jeszcze w niewoli pozostało. Wtedy, sam oddał się za nich w zamian, wysyłając zakonników z nim będących do Europy, aby znaczne pieniądze jakie Muzułmanie za niego wyznaczyli, przywieźli. Tymczasem, ci w których ręce się dostał, obchodzili się z nim tak barbarzyńsko, że Basza miejscowy, obawiając się wrazie gdyby umarł, stracenia wielkiéj sumy którą za niego spodziewano się dostać, nakazał aby go więcéj oszczędzano.

Święty, korzystał z jakiéj takiéj swobody, i przebywając z innymi niewolnikami chrześcijańskimi pocieszał ich w strapieniu, zachwianych utwierdzał w wierze, i jakim mógł sposobem wspierał. I nie dość na tém: apostołował Muzułmanów, i wielu z nich do wiary świętéj nawrócił. Dowiedziawszy się o tém Basza skazał go na śmierć przez wbicie na pal, i wyrok ten byłby wykonany, gdyby ci którym chodziło o otrzymanie znacznych pieniędzy za jego wykupienie, nie byli mu uratowali życia. Kara więc przeniesioną została na okrutne bicie pałkami. Święty zaledwie wyleczony z ran po tém męczeństwie poniesionych, znowu jak wprzódy nawracał Muzułmanów. Wtedy Basza kazał go powtórnie katować pałkami na publicznym placu, usta zaś przebić rozpaloném żelazem i zamknąć na kłódkę, któréj klucz u siebie zachował, i którą tylko gdy go karmić trzeba było otwierać pozwalał. Prócz tego wtrącił go do ciemnego więzienia, gdzie w takich mękach przebył ośm miesięcy, aż nadeszły pieniądze za które wykupiony został.

Powróciwszy Święty Rajmund do swoich, spragniony męczeńskiéj za wiarę śmierci, która go ominęła, prosił przełożonych aby go powtórnie pomiędzy Muzułmanów posłano, lecz na to pozwolić nie chcieli. W téj porze Papież Grzegorz IX, chcąc uczcić w tym słudze Bożym, już tak wielkie dowody jego miłości chrześcijańskiéj, zrobił go Kardynałem, pomimo oporu jaki pokora jego stawiła. Godność takowa, nie zmieniła wcale rodzaju życia jakie prowadził będąc zakonnikiem. Po usilnych prośbach uzyskawszy od Papieża pozwolenie, udał się do Barcelony, i tam w klasztorze w którym odbywał nowicyat, zamieszkał. Przygotowano mu odpowiednie do wysokiego jego urzędu w Kościele mieszkanie, a hrabia Kardon, blizki jego krewny, sporządził dla niego paradny powóz, i konie z bogatym zaprzęgiem. Święty, wszystkiego tego przyjąć nie chciał; zamieszkał celkę zakonną, i nieuwalniając się od żadnych obowiązków klasztornych, dla wszystkich był najwyższym wzorem pokory, umartwienia i miłości bliźniego.

Razu pewnego idąc ulicą wśród zimy, spotkał ubogiego niemającego żadnego nakrycia na głowę. Zdjął czapkę i oddał biednemu. Nocy następnéj, w czasie modlitwy, miał widzenie. Objawiła się mu przenajświętsza Marya Panna, i włożyła na głowę koronę z kwiatów przecudnych. Jakkolwiek wielkiéj sługa Boży doznał na duszy pociechy z takiego daru i z takich rąk pochodzącego, ośmielił się jednak powiedzieć, iż dla miłości Chrystusa cierpiącego, wolałby koronę cierniową. Podobało się to Matce Bożéj, i w téjże chwili Sam Pan Jezus stanął przed nim, włożył mu na głowę koronę cierniową podobną do téj jaką Sam był ukoronowany, i przyciskając mu ją do czaszki, uczynił go uczestnikiem téj Swojéj męki.

Niedługo jednak święty Rajmund w klasztorze Barcelońskim mógł zażywać cichego i ukrytego życia, którym się tak serdecznie cieszył. Ojciec święty Grzegorz IX, dla niektórych ważnych spraw Kościoła do których chciał go użyć, przywołał go do Rzymu. Święty udał się tam niezwłocznie, lecz przybywszy do miasta Kordony o parę mil za Barceloną, zapadł w gwałtowną gorączkę, i w dni kilka lekarze oświadczyli iż jest bez nadziei. Zdarzyło się iż po spowiedzi i po przyjęciu Olejów świętych, kapłan który miał mu udzielić Wiatyk, opóźniał się, a Święty zbliżał się szybko do śmierci. Spragniony niebieskiego zasiłku, poprosił Pana Jezusa aby go takowego nie pozbawiał. Jakoż, wobec kilku świadków naocznych, sam Pan Jezus przybył i dał mu Kommunią świętą. Po jéj przyjęciu, wśród modlitwy, pełen cnót i zasług, poszedł po nagrodę do Nieba dnia 31 Sierpnia roku Pańskiego 1240, mając lat trzydzieści sześć. Gdy po śmierci jego, zaszła sprzeczka gdzie ciało ma być pochowane, zgodzono się aby je włożyć na muła ślepego, i tam je pochować gdzie on je zaniesie. Rzecz dziwna: muł zaniósł je do téj kapliczki Matki Boskiéj, w któréj w młodości swojéj zwykł się był modlić Rajmund. Tam téż zwłoki jego złożono, a późniéj stanął tam wspaniały kościół i klasztor jego zakonu.

Pożytek duchowny

Święty Rajmund, jak to z żywota jego widziałeś, z miłości, bliźniego zaprzedał się w niewolę do Muzułmanów, dla wydobycia z niéj chrześcijan. Wielbiąc w Świętych Pańskich, tak bohaterskiego miłosierdzia dowody, porównaj je z tém, co ty z miłości bliźniego czynisz.

Modlitwa (Kościelna)

Boże który w wyzwalaniu wiernych z niewoli u bezbożników, błogosławionego Rajmunda wyznawcę Twojego, przedziwnym uczyniłeś; za jego pośrednictwem spraw prosimy, abyśmy z więzów grzechów naszych wyzwoleni, co Tobie jest miłém swobodnie zawsze spełniali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 735–737.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 688

W życiu świętego Rajmunda uderzają każdego dwie rzeczy:

a) Opłakany stan niewolników jęczących w niewoli Saracenów. Biedni jeńcy musieli dźwigać ciężkie łańcuchy, pracować ciężko i bez wytchnienia, znosić szyderstwa i urągania bez nadziei oswobodzenia, gdyż nie mogli się wykupić. b) Miłosierdzie świętego Rajmunda, który sam się oddał w niewolę, aby nieszczęsnym wrócić wolność.

Te dwa punkty są w pewnej mierze wyobrażeniem tego, co Kościół święty codziennie i co godzinę w ofierze Mszy świętej dla nas czyni. W dowód tego zważmy:

  1. Największym nieszczęściem, jakie gnębi chrześcijanina, jest grzech pierworodny. W tym stanie jest jakby wygnańcem, na którym spoczywa klątwa niewdzięczności i nieposłuszeństwa. Jest on niejako więźniem, okutym kajdanami przez szatana. Nie jest on zdolny wykupić się z tej niewoli, wypłacić się z długu obrazy sprawiedliwości Bożej i pozyskać wstępu do Królestwa niebieskiego. Na uznanie tego niepodobieństwa godzi się rozum i objawienie. I rozum i objawienie uczy nas, że tylko sam Chrystus jako prawdziwy Bóg-Człowiek może usunąć to niepodobieństwo.
  2. Pan Jezus jest prawdziwym Barankiem ofiarnym za grzechy nasze. Pan Jezus odzywa się do nas przy Mszy świętej podczas Pod niesienia ustami kapłana: „Oto kielich krwi Mojej, nowego i wieczyste go Zakonu, krwi, która wylaną będzie za nas i za wielu na wybaczenie grzechów”. Chrześcijanin widzi w tym świętym akcie obok siebie Hostię Przenajświętszą i Kielich święty, a wiara widzi w tym odosobnieniu ciała i krwi tajemniczą śmierć Zbawiciela, ponawianą dla odpuszczenia grzechów naszych; śmierć bowiem jest koniecznym następstwem rozdziału ciała i krwi. Ta święta i drogocenna krew woła do Ojca niebieskiego o miłosierdzie i wybaczenie wyrządzonej Mu obrazy, a tego wołania zawsze wysłucha łaskawie Bóg wszechmogący. Podziwiajmy poświęcenie, jakie okazał święty Rajmund w wykupywaniu jeńców, ale podziwiajmy stokroć więcej Jezusa w ołtarzu, który nas ofiarą życia wyswobodził z niewoli grzechu.
Tags: św Rajmund Nonnat „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna kardynał Maryja ojciec św Piotr Nolaska miłość bliźniego
2020-01-31

Św. Piotra Nolaski

Żyła około roku Pańskiego 1256.

Pożytek duchowny

Najsroższa niewola w jakiéj może zostawać człowiek, jest ta, w którą zapada nieszczęsna dusza, gdy przez grzech oddaje się w służbę szatanowi. Strzeż się tego największego nieszczęścia bardziéj niż śmierci, a często módl się gorąco za grzeszników, w tych strasznych więzach jęczących.

Modlitwa (kościelna)

Boże! któryś na wzór Twojéj miłości dla wykupywania wiernych z niewoli pogańskiéj, świętego Piotra do założenia nowego w Kościele Twoim Zgromadzenia, Duchem Świętym pobudził; za jego wstawieniem się daj nam, pokornie prosimy, abyśmy z niewoli grzechu rozwiązani, w Niebieskiéj ojczyźnie wieczną swobodą się cieszyli. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 85.

Tags: św Piotr Nolaska „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna grzech
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.