Citatio.pl

Wpisy z tagiem "św Piotr":

2020-11-23

Św. Klemensa, Papieża i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 102.

(Żywot jego był napisany przez świętego Damaza Papieźa.)

Święty Klemens w pierwszym wieku Kościoła żyjący, pochodził ze znakomitéj rodziny Rzymskiéj z cesarzami spokrewnionéj. Ojciec jego godność Senatora piastujący, miał imię Faustyn, matka Matrydia. Mieli wspaniały pałac na górze Celiusz, gdzie obecnie jest kościoł świętego Szczepana, i tam narodził się nasz Święty. Wychowany jak najstaranniéj, młodym jeszcze będąc odznaczał się wielką biegłością w językach, a szczególnie greckim, równie jak i w piśmiennictwie, a przytém nieposzlakowanych był obyczajów, chociaż był poganinem. Skoro téż święci Apostołowie Piotr i Paweł przybyli do Rzymu, przyjął wiarę chrześcijańską i stał się ich nieodstępnym uczniem i towarzyszem. Okazał się tak gorliwym w służbie Kościoła, taką zajaśniał nauką i świątobliwością, że go błogosławiony Paweł w jednym z listów swoich nazywa wspólnikiem jego prac Apostolskich i upewnia że „imię jego wpisane jest do księgi żywota” 1. Co większa: święty Piotr życzył sobie aby niezwłocznie po nim na Papiestwo wstąpił; lecz że pokora jego długo opierała się temu, więc dopiéro po świętym Linie i po świętym Klecie, to jest czwartym z rzędu został on Papieżem.

W pierwszym roku objęcia téj najwyższéj godności przez świętego Klemensa, wybuchły niesnaski pomiędzy wiernymi w Koryncie. Chrześcijanie tego ludnego miasta jaśniejący z początku cnotami i Ewangelicznemi, które zaszczepił pomiędzy nimi (?) święty Paweł pierwszy przynosząc im światło wiary, zasmuceni zostali odszczepieństwem wszczętém pomiędzy nimi przez niesforne umysły, Prawowierni Koryntyanie widząc że odszczepieństwo to szerzy się coraz bardziéj, udali się do Papieża, wzywając jego władzy i powagi. Wtedy święty Klemens wystosował do nich odezwę Papiezką w kształcie Listu, który po dziś dzień poczytany jest za jeden z najznakomitszych zabytków z pierwszych wieków Kościoła. Jestto pismo pełne świętego namaszczenia a oraz i głębokiéj nauki, w którém z całą mocą i najwyższą apostolską władzą swoją, powstaje ten święty Papież na wszczęte w Koryncie odszczepieństwo, a obok tego z wielką miłością, otwiera wrota do miłosierdzia Bożego przed tymi którzyby błędów swoich odstąpili. Święty Ireneusz powiada, że tą Odezwą swoją, święty Klemens przywrócił jedność między Koryntyanami, i utwierdził między nimi wiarę, którą im zaniósł był święty Paweł.

Podczas gdy Klemens z gorliwością odpowiedną jego najwyższemu Pasterstwu sprawował swój święty urząd, powstało w Rzymie srogie na wiernych prześladowanie, i wkrótce uderzyło na niego samego, jako na głowę Kościoła. Schwytany i uwięziony, stawiony został przed Wielkorządcą Mamertynem,który przypominając mu znakomitość jego urodzenia, i utrzymując iż wpływ jego i przykład najłatwiéj skłonić może innych chrześcijan aby się nie upierali przy swojém wyznaniu, domagał się od niego aby publicznie oddał cześć bożkom. Święty Klemens odpowiedział mu na to jak musi odpowiadać w takich razach ten, którego Pan Bóg najwyższym stróżem wiary świętéj postanowił: oświadczył mu iż gotów raczéj śmierć ponieść, aniżeli Boga się zaprzeć. Mamertyn odniósł się z tém do cesarza Trajana, a ten skazał świętego Klemensa na wygnanie. Wielkorządca zawiadamiając go o tém wyroku, jeszcze probował jego stałości; lecz mąż Boży nietylko takąż samę jak wprzódy dał mu odpowiedź, lecz nawet usiłował i Mamertyna wyrwać z pogaństwa a do wiary przywieść. Nie nastąpiło to wprawdzie, jednak od téj pory okazywał on niejakie względy dla chrześcijan, a dla samego Papieża z wielką czcią pozostał. Żegnając się z nim rzekł do niego rozpłakawszy się nawet: „Spełniam z żałością rozkaz cesarski, a spodziewam się że Bóg któremu cześć oddajesz, nie opuści cię w twoim wygnaniu; będzie ci pociechą i wsparciem bo to co ponosisz, ponosisz to na Jego chwałę.” Pomimo tego wykonał wyrok, skazujący świętego Klemensa na wygnanie do kopalni na półwyspie Chersońskim.

Zaprowadzony tam święty Papież, niezwłocznie ze zbrodniarzami różnego rodzaju do robót w kopalniach przeznaczony, użyty do takowych został, jakby był z ich liczby. Nie doznał żadnych względów, gdyż poganie którzy kopalniami zarządzali, nie prędko się dowiedzieli kim jest i za co tam został przysłany. Owszem obchodzili się z nim z tém większą surowością i pogardą, że widząc w nim starca okrytego siwizną, przypuszczali oraz i zbrodniarza tém większego, kiedy pomimo wieku podeszłego tak ciężkiéj karze popadł. Święty zaś znosił to powolne męczeństwo z niezachwianém męstwem, a znalazłszy przy kopalniach dwa tysiące chrześcijan, z których jedni byli także za wytrwałość w wierze zasłani, a inni przez przybyłych ponawracani z pogan miejscowych, zajął się nimi jak najtroskliwiéj, a jak przykładem własnym tak i słowy utwierdzał ich w wierze i do wszelkich cnót chrześcijańskich prowadził.

Przy robotach do których byli używani, zupełny brak wody do napoju, stanowił dla nich jednę z mąk najcięższych. Nigdzie w całéj okolicy w któréj wśród skwaru słonecznego dzień cały pracowali, nie było źródła, i wśród skał obfitujących w żyły złota i srebra, ani kropli wody dopatrzeć nie można było. Że więc zdaleka trzeba ją było sprowadzać, najczęściéj dla więźniów zupełnie jéj brakło. Razu pewnego, gdy więcéj jeszcze niż zwykle umęczeni i upałami i ciężką pracą, ci nieszczęśliwi katorżnicy usychali od pragnienia, święty Klemens razem z nimi pracujący, zdjęty nad nimi litością, upadł na kolana i zaczął gorąco modlić się do Boga, aby poratować raczył te biedne a wierne sługi Swoje. Wysłuchał go Pan Jezus, i w tejże chwili Sam okazał się mu na skale, w postaci baranka zpod którego nogi prawéj wytryskało źródło wody żywéj i ciągle już tam płynęło, wystarczając dla wszystkich pracujących. Cud ten, rozgłoszony pomiędzy poganami, z których wielu było naocznymi tego świadkami, znaczną ich liczbę nawrócił, i odtąd coraz więcéj dusz pozyskiwał święty Klemens Panu Jezusowi.

Lecz nareszcie doniesiono o tém Cesarzowi, który wysłał umyślnego urzędnika do Chersonu, nazwiskiem Aufidyusz, z rozkazem aby wszystkich nawróconych przez świętego Klemensa pogan zmusił do powrotu do pogaństwa, albo ich śmiercią pokarał. Przybył ten okrutnik, a nieszczędząc mąk i katowni wszelkiego rodzaju, dręczył tych nowych wyznawców Chrystusowych, lecz żaden z nich wiary nie odstąpił i wielu męczeńską śmierć poniosło. Co większa: spostrzegł on że niektórzy sami na męki i śmierć się wystawiali, i dowiedział się że to święty Klemens jak ich ponawracał, tak znowu teraz do takiego męstwa i wytrwałości usposabiał. Na niego więc samego uderzył; a chcąc tym sposobem prędzéj poradzić sobie i z innemi, kazał Świętego stawić przed sobą, i z początku prośbą, a następnie groźbą, skłaniał aby bożkom cześć oddał. Przekonawszy się że niczém go nie ustraszy ani ujmie, na mocy prawa jakie mu dał cesarz nad nowonawróconemi, skazał i Klemensa na śmierć, w nim widząc głównego sprawcę oporu jaki napotyka w tych, których głównie polecił mu Trajan zmusić do pogaństwa. Że zaś obawiał się aby przy zwłokach jego, już bardzo liczni tam chrześcijanie przez niego nawróceni, nie wszczęli jakich rozruchów, kazał go wrzucić w morze, zawiązawszy mu u szyi ciężką kotwicę żelazną, aby go zaraz woda pochłonęła i przed oczami ludzkiemi na zawsze ukryła. Wyrok ten spełniono; lecz cóż mogą wyroki ludzkie przeciw woli Boga, który jednym z największych cudów, chciał uświetnić męczeństwo tego świętego Papieża.

Po zatopieniu go, gdy wierni tłumnie zgromadzili się nad morzem i rzewnie opłakiwali stratę swojego drogiego Pasterza, dwóch jego najprzywiązańszych uczniów: Korneliusz i Probus, rzekli do zgromadzonych: „Bracia, uklęknijmy i prośmy Boga, aby raczył nam odkryć Relikwie tego wielkiego Swojego Męczennika.” I oto, kiedy wszyscy padli na kolana na modlitwę, morze cofnęło się od ziemi o całe trzy mile morskie, i gdy chrześcijanie zdziwieni tym cudem, puścili się po piaskach tym sposobem odkrytych, doszli do miejsca, na którém znaleźli cudowny grób, gdzie spoczywało ciało świętego Klemensa. Byłato świątynia ręką anielską z marmuru wykuta, a w niéj znajdowała się trumna także marmurowa, w któréj leżały zwłoki Świętego, a obok nich kotwica do któréj był uwiązany gdy go w morze wrzucono.

Chrześcijanie uszczęśliwieni takowém odkryciem, chcieli unieść z sobą ciało świętego Klemensa, lecz ostrzegł ich Anioł który się im okazał, aby tego nie czynili, i zapowiedział że odtąd cud ten co rok ma się powtarzać, gdyż morze na dni siedem odstępywać będzie jak tą razą, aby do grobu świętego Klemensa dawać ludziom przystęp. Owóż wszystko to ziściło się według tego zapowiedzenia, w skutek czego w lat kilka na całym tym półwyspie nie było już ani jednego poganina, ani żyda, ani kacerza, gdyż wszyscy wiarę świętą przyjęli, i w niéj mężnie trwali. Święty Klemens poniósł śmierć męczeńską około roku Pańskiego 102.

Pożytek duchowny

Podziwiaj moc Bożą w takich nadzwyczajnych cudach jakie czytasz o grobie świętego Klemensa; lecz oraz uważaj jakiemi trudami, cierpieniami, i nakoniec śmiercią męczeńską, pierwsi Papieże, utwierdzali Kościół którego rządy najwyższe zwierzał im Pan Bóg. Niech cię to więc pobudza i do tém większéj czci dla Stolicy Apostolskiéj krwią tylu świętych Męczenników Papieżów oblanéj, ido jak najściślejszéj z nią jedności.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! który nas doroczną błogosławionego Klemensa Męczennika Twojego i Papieża uroczystością rozweselasz; spraw miłościwie, abyśmy obchodząc pamiątkę jego przejścia do Nieba, cnotę mężnéj jego wytrwałości w wierze naśladowali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 1009–1011.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 927–928

Święty Klemens takich udziela Koryntianom nauk w liście do nich pisanym: „Miłosierny pod każdym względem i dobrotliwy Bóg szczery bierze udział w losie tych, którzy Go się boją, prędko i chętnie rozdziela swe łaski między tych, którzy z dziecięcą ufnością zbliżają się do Niego. Nie dzielmy przeto serca swego, nie wbijajmy się w pychę z powodu szczodrobliwych i obfitych Jego darów. Niechaj nie będzie do nas zastosowane słowo Pisma świętego: «Nieszczęśni są wahający się i wątpiący, którzy mówią: Słyszeliśmy to już od ojców, i otóż zestarzeliśmy się, a nic z tego się nie spełniło». O nierozsądni! porównajcie się do drzewa, bierzcie za przykład winorośl: najprzód traci liść, potem tworzy się pąkowie, z którego wyradzają się liście, kwiaty, nareszcie kwaśne, a w końcu dojrzałe grona. Widzicie, że owoc drzewa wkrótce dojrzewa. W ten sposób spełni się wkrótce i prędko Jego wola, jak poświadcza Pismo święte następującymi słowy: «Wkrótce przyjdzie On, a zwlekać nie będzie; przyjdzie nagle do swej świątyni, która nań czeka, Pan święty».”

„Rozważmy, mili bracia, jak nam Pan ustawicznie wskazuje przyszłe zmartwychwstanie, którego pierwowzorem uczynił Jezusa Chrystusa, Pana naszego, wskrzeszając Go z martwych. Weźmy nasamprzód zmartwychwstanie, najmilsi, wszakże ono się ciągle ponawia w oczach naszych. Zmiana dnia i nocy jest obrazem zmartwychwstania. «Noc idzie na spoczynek, dzień powstaje, dzień znika, noc nastaje». Patrzmy na płody ziemi. W jaki sposób odbywają się siewy? Siewca wychodzi, rzuca ziarno w ziemię; to ziarno, suche i wybladłe, padłszy w ziemię, przechodzi w zgniliznę. Wszechmocna Opatrzność Boska wzbudza je ze zgnilizny do życia; z jednego ziarna powstaje kłos, liczący wiele ziarn… Psalmista Pański śpiewa: «Wskrzesisz mnie z martwych, a chwalić Cię będę», a Job święty mówi: «I zbudzisz z martwych to ciało moje, które zniosło to wszystko». Z tą nadzieją winna dusza trzymać się Tego, który wiernie dotrzymuje swych obietnic i jest sprawiedliwy w swych wyrokach. On, który potępił kłamstwo, nie dopuści się sam tej wady, gdyż dla Boga jest wszystko możebnym, oprócz kłamstwa. Niech się przeto roznieci wiara nasza w Niego, zważmy, że nic dla Niego nie jest niepodobne. On wszystko uczynił jednym słowem swej wszechmocy. Któż poważy się zapytać Go: Czemu stworzyłeś? Któż zdoła się oprzeć wszechmocy siły Jego? Jak i kiedy chce, tworzy wszystko, a z tego, co utworzył, nic nie ginie, wszystko odkryte przed oczyma Jego, nic Mu nie jest tajne. Zbliżmy się przeto do Niego ze świątobliwością duszy, wznośmy ku Niemu dłonie czyste i niepokalane, miłujmy miłosiernego i dobrotliwego Ojca, który nas uczynił cząstką wybranych swoich”.

Footnotes:

1

Fil. IV. 3.

Tags: św Klemens I św „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież męczennik św Paweł św Piotr św Linus św Klet
2020-11-18

Poświęcenie Bazyliki św. Piotra i Pawła w Rzymie

Nastąpiło około roku Pańskiego 324.

(Szczegóły te wyjęte są z dziejów Kościoła.)

Święto dzisiejsze jest uroczystym obchodem pamiątki poświęcenia w Rzymie, po raz pierwszy w roku Pańskim 324 dnia 18 Listopada przez Papieża świętego Sylwestra, Bazylik czyli Kościołów błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła.

Zpomiędzy miejsc świętych w ogólności, które od najdawniejszych czasów u chrześcijan w szczególném były poszanowaniu, najwięcej słynęły i przez największą liczbę pobożnych pielgrzymów odwiedzane bywały, miejsca na których spoczywały ciała świętych jakich Męczenników, lub w których znajdowały się jakie pamiątki albo Relikwie mężnych Wyznawców Chrystusowych. Lecz w największéj czci były te miejsca, na których złożone były zwłoki świętego Piotra i świętego Pawła Apostołów.

Zaledwie Piotr, ten pierwszy na ziemi Zastępca Chrystusa Pana, i Paweł Apostoł narodów, dokonali błogosławionego żywota otrzymując koronę męczeńską, a oto ze wszelkich stron i z najodleglejszych krajów, zaczęli się schodzić chrześcijanie by uczcić ich groby. Odtąd Rzym poczytywano bogatszym i świetniejszym przez posiadanie tego skarbu, aniżeli był wprzódy, przyozdobiony przepychem zbytku i sztuki pogańskiéj. Grób świętego Piotra na wzgórzu zwaném Watykan, który już wtedy nazywano Wyznaniem świętego Piotra (confessio sancti Petri), i grób świętego Pawła za miastem przy drodze Ostyeńskiéj nad rzeką Tybrem, stały się głównym celem wszystkich pielgrzymek pobożnych chrześcijan. „Zgromadzano się tam, pisze jeden z Ojców Kościoła, aby przy zwłokach świętych założycieli wiary, rozżywić w sercach swoich tego ducha Bożego, którego oni głosili, i ustalić się w jedności ze Stolicą Apostolską, oddając szczególną cześć temu, który z ustanowienia Pana Jezusa, pierwszy na niéj zasiadł.” 1 – „Groby tych dwóch najpierwszych Apostołów Jezusa Chrystusa, za wiarę w Niego umęczonych, powiada święty Jan Złotousty, w oczach chrześcijanina, wyższéj są zacności, nad najprzepyszniejsze pałace królów, i więcéj od tamtych do siebie ściągają przychodniów, nie dla powabu zewnętrznego budynku, lecz dla nieocenionych skarbów jakie w sobie zamykają. Ubogi wieśniak lub pracowity wyrobnik, poświęca cokolwiek mu zostaje wolnego a tak drogiego dla niego czasu, i z odległych okolic przychodzi uczcić te święte grobowce. A i sam panujący przywdziany w purpurę cesarską, pada przed niemi na kolana, ze czcią je całuje i pokornie wzywa pośrednictwa Świętych których ciała tam spoczywają. A tak, ci którzy w rękach swoich dzierżą najpotężniejsze berła tego świata, poczytują się za szczęśliwych, jeśli Piotr ubogi rybak i Paweł który pracą rąk swoich zarabiał na życie, raczą być jego obrońcami przed Bogiem.” 2 Święty Augustyn pisząc o czci w jakiéj były za jego czasów groby świętych Apostołów, podobnież się wyraża: „Teraz cesarskie kolana, mówi, padają przed prostym rybakiem, i widzieć możesz jak najwyższy majestat cesarstwa Rzymskiego korzy się przy grobie Piotrowym, i u nóg jego składa swoje korony.” 3

Z takąto czcią dla grobów świętych Apostołów byli wszyscy wierni, i to od samego początku założenia przez nich Kościoła. Lecz przez pierwsze trzy wieki chrześcijaństwa, srogie prześladowanie jakiemu bez przerwy podlegali wyznawcy wiary świętéj, nie dozwalało im jawnie i świetnie objawiać tej czci, jaką dla tych grobów przejętymi byli. Cześć ta wzmagała się codziennie, ale objaw jéj, przez wniesienie odpowiednego dla tych drogich Relikwii gmachu, był niemożliwym. Lecz skoro z nawróceniem się cesarza Konstantyna Wielkiego, Kościoł zpod jarzma pogańskiego wyswobodzonym został, pierwszém staraniem tego pobożnego monarchy jak i obowiązkiem, było wywieść niejako z ukrycia te skarby, tak drogie dla wszystkich wiernych i tak przez nich czczone. Wielki ten cesarz chciał dowieść czci jaką i sam był przejęty dla świętych Apostołów, czynem, który go bardziéj wywyższa i większą okrywa chwałą, niż wszystkie sławne zwycięstwa, które nad nieprzyjaciołmi swojego państwa poodnosił. Skoro z jego rozkazu zakreślono plan wspaniałego Kościoła na Watykanie, jaki tam po dziś dzień istnieje, Konstantyn, złożywszy koronę i purpurę cesarską u nóg świętego Piotra, po pokornéj modlitwie przy grobie jego, sam wziął rydel w rękę, zaczął kopać fundamenta, i na cześć dwunastu Apostołów, dwanaście koszów ziemi na własnych powynosił barkach, dając przez to całemu światu chrześcijańskiemu ten wzniosły przykład pobożności, który uwiecznił jego pamiątkę, zespalając ją z pamiątką pierwszéj chwili założenia tego najwspanialszego i największéj czci godnego Kościoła w całém chrześcijaństwie. Kościoł ten, dzięki tegoż cesarza nieograniczonéj hojności, w krótkim czasie wzniesiony został, równie jak i drugi, mało temu w przepychu ustępujący, który Konstantyn wybudował za miastem przy drodze Ostyańskiéj, nad grobem świętego Pawła. Po ukończeniu tych dwóch wspaniałych Bazylik, poświęcił je Papież Sylwester święty, a przy tym obrzędzie tak wielka była liczba nagromadzona wiernego ludu, że można powiedzieć iż byłto jeden z najokazalszych tryumfów Kościoła powszechnego, którego właśnie pamiątka, w całém chrześcijaństwie, dziś uroczyście się obchodzi.

Święty Optat z Milewii za czasów świętego Damazego Papieża żyjący, wspominając o tych dwóch świątyniach, pisze że do nich tylko prawowiernym katolikom wstęp bywał dozwolony, a nie wpuszczano tam żadnych kacerzy, lub w jakikolwiek sposób od jedności Kościoła odłączonych: tak dalece, że samo wejście do tych bazylik i uczestniczenie w odprawianych w nich nabożeństwach, oznaczało że się jest w jedności z Kościołem. Ztąd téż, ktokolwiek przybywał do Rzymu, najprzód zwiedzał Kościoł świętego Piotra, a kto tego nie czynił, jak to pisze kardynał Boroniusz, ten uchodził za kacerza lub odszczepieńca. Kościoł ten i kościoł świętego Pawła za murami miasta, w tak szczególnéj były zawsze czci u wiernych, że kto tylko do nich wchodził, najprzód padał na kolana i pobożnie próg lub drzwi całował. Z tegoto powodu mawiano zwykle o pielgrzymujących do Rzymu, że się oni udają do drzwi albo progów Apostolskich (ad limina Apostolorum). „Wszak widzisz, powiada święty Jan Złotousty w jednéj ze swoich homilii, jak chrześcijanie w przedsionkach tych świątyń, ze czcią drzwi jego i progi całują.” 4 Święty Paulin, a po nim święty Grzegorz Turoneński, wspominają także o czci jaką przejętym był cały świat chrześcijański, dla tych dwóch Bazylik. Zaś historya Kościoła, przytacza nieskońezoną liczbę przykładów, dowodzących w jak wielkiém poszanowaniu były te dwa przybytki we wszystkich wiekach i u wszystkich ludów chrześcijańskich, a nawet i barbarzyńców. Dziki naród Gotów, pod dowództwem Alaryka spustoszywszy za czasów cesarza Honoryusza całe Włochy, i sam Rzym zdobył w roku 409. Mieczem i ogniem niszcząc ci barbarzyńcy całe miasto, tych dwóch jednak świątyń tknąć się nie śmieli.

Jakkolwiek wspaniałym był kościoł świętego Piotra na Watykanie przez Konstantyną wzniesiony, z upływem jednak czasu, okazał się niedość obszernym, ani nawet dość okazałym, do odbywania w nim obrzędów świętych, które w pewnych uroczystościach w roku, sami Papieże sprawowali, wobec coraz tłumniéj gromadzącego się ze wszech stron świata ludu wiernego. Kilku téż Papieżów, zamierzało powiększyć go i uczynić najwspanialszym w całém chrześcijaństwie Kościołem, lecz dopiéro w wieku XV, wzięto się do tego na dobre. Papież Mikołaj założył obszerniejsze fundamenta około roku Pańskiego 1456; Sykstus V ciągnął daléj roboty, a Papież Juliusz II, z wielu planów mu przedstawionych dając pierwszeństwo podanemu przez sławnego budowniczego Bramante Lazzari, rozpoczął ten gmach wspaniały, i sam z wielką uroczystością, pierwszy kamień położył. Lecz do wykończenia ostatecznego téj świątyni, przyczyniało się następnie wielu jeszcze Papieżów, używając kilku innych budowniczych, z których najsławniejsi byli: Rafał Urbino i Michał-Anioł Buonarotti, któremu ta Bazylika zawdzięcza swoję kopułę, tak zewnątrz jak wewnątrz będącą arcydziełem budownictwa, niezrównanéj piękności i sztuki. Wykończył to wszystko, i postawił ją w takim stanie, w jakim jest jeszcze obecnie (1873 r.) ta stołeczna świata chrześcijańskiego świątynia, Urban VIII w roku 1626, i w dniu 18 Listopada odbył, albo raczéj ponowił najuroczyściéj, jéj poświęcenie. Kościoł przeto świętego Piotra na Watykanie, bez wątpienia jako największy, bo może pomieścić w sobie pięćdziesiąt cztery tysięcy ludzi, tak i najwspanialszy w świecie całym, jest dziełem przy którém przez lat sto dwadzieścia pracowano pod przewodnictwem najsławniejszych w świecie mistrzów w budownictwie, a za panowania dwudziestu Papieżów, w których liczbie głównie do tego przyczynili się Juliusz II, Leon X, Paweł III, Sykstus V, Klemens VIII, Paweł V i Urban VIII.

Do tegoto Kościoła, wnoszą na tronie każdego Papieża, po jego obraniu na Papiestwo, i tam odbiera on pierwsze hołdy, jako następca Piotra świętego. Tam późniéj odbywają się wszystkie najuroczystsze obrzędy święte gdy im przewodniczy sam Papież, i dla tego przy głównym ołtarzu téj Bazyliki, a będącym na samym grobie świętego Piotra, tylko Papieżowi wolno odprawiać Mszę świętą. W jéj froncie jest wielki krużganek, z którego Papieże dają kilka razy do roku błogosławieństwo: Urbi et orbi: to jest miastu Rzymowi i całemu światu. Przed nim jest ogromnéj wielkości plac, mający trzysta kroków długości a dwieście szerokości, otoczony krytą galeryą z kolumnami, wśród któréj odbywa Papież procesyą z przenajświętszym Sakramentem, w uroczystość Bożego Ciała, niesiony na krześle Papieskiém, a trzymający w ręku Monstrancyą. Wokoło zaś Bazyliki téj, są wspaniałe gmachy, ogrody, muzea to jest sale, w których przechowują się Archiwa kościelne, biblioteki i różne zabytki sztuki chrześcijańskiéj, wreszcie komnaty, stanowiące główne mieszkanie Papieża, które jeszcze dotąd (1873 r.) pozostało w jego posiadaniu, chociaż mu już wszystkie inne posiadłości wydarto.

Bazylika świętego Pawła za murami miasta Rzymu, któréj pamiątka poświęcenia dziś także się obchodzi, podobnież drogie i ważne dla chrześcijanina zawiera w sobie zabytki. Jest ona wybudowaną na tém miejscu, na którém pobożna niewiasta Lucyna, na własnym gruncie w katakumbach przy drodze Ostyańskiéj pogrzebała ciało tego wielkiego Apostoła, tam i teraz znajdujące się.

Była ona wzniesioną przez tegoż cesarza Konstantyna Wielkiego, współcześnie z Bazyliką świętego Piotra na Watykanie, i także przez Papieża świętego Sylwestra pierwszy raz poświęconą została. Gdy z powodu wielkiego napływu pobożnych pielgrzymów z całego świata chrześcijańskiego, okazała się i ona za szczupłą, powiększyli ją i bogato przyozdobili: cesarz Walentyn młodszy a potém syn jego i następca Teodozyusz wielki. W roku 1823 od pożaru wypadkowego, prawie zupełnemu zniszczeniu podpadła: lecz ze składek zebranych po całym świecie od katolików i z hojności Papieżów, została odbudowaną, i w roku 1840 Grzegorz XVI poświęcił główną jéj nawę, cały zaś kościoł odnowiony i jeszcze wspanialszy niż był przedtém, poświęcił Pius IX, dnia 10 Grudnia 1854 roku, po zatwierdzeniu dogmatu o Niepokalaném Poczęciu przenajświętszéj Maryi Panny, na któréjto uroczystości obecni byli Biskupi z całego świata podówczas do Rzymu zgromadzeni.

Tychto więc dwóch świątyń na cześć dwóch książąt apostolskich Piotra i Pawła wzniesionych, dziś cały Kościoł obchodzi pamiątkę poświęcenia, aby w uroczystości Założycieli Stolicy Apostolskiéj, każdy z wiernych jednoczył się myślą i sercem z tąż Stolicą, będącą godłem, środkiem i utrwaleniem katolickiéj jedności.

Pożytek duchowny

Przenieś się i ty myślą i sercem do tych dwóch świątyń, i w nich oddaj cześć głęboką zwłokom dwóch głównych Założycieli Kościoła. A gdy widzisz tenże Kościoł naszę wspólną Matkę, na coraz cięższe, i to wszędzie, wystawiony ciosy i próby, tém goręcéj polecaj sprawę Świętéj Apostolskiéj Rzymskiéj Katolickiéj Religii opiece tych, którzy teraz są głównemi jéj Patrorami w Niebie.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! Który nam corocznie pamiątkę poświęcenia Kościołów błogosławionych Piotra i Pawła Apostołów Twoich obchodzić dajesz i zawsze w nich święte tajemnice spełniać dozwalasz, wysłuchaj prośby ludu Twojego i spraw aby ktokolwiek do świątyń tych wejdzie dla uproszenia sobie dobrodziejstw Twoich wszystko o co błagać będzie otrzymał. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 992–995.

Footnotes:

1

S. Chrys. Hom. 50.

2

S. Joan. Chrysos. Ser. 56.

3

S. Aug. de Civit. Dei.

4

S. Joan. Chry. Homi. 56.

Tags: św Piotr św Paweł św „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Rzym św Jan Chryzostom św Augustyn Kościół
2020-09-23

Św. Lina Papieża i Św. Tekli Dziewicy, Męczenników

Żyli około roku Pańskiego 80.

(Żywoty ich były napisane prez świętego Damazego Papieża, i świętego Grzegorza Nazyanzeńskego Biskupa.)

Święty Lin Papież rodem z miasta Wolteryi w Etruryi, był pierwszym świętego Piotra w najwyższym zarządzie Kościoła następcą. Nawróconym został do wiary świętéj przez tegoż księcia Apostołów. Od téj chwili poświęcił się na wyłączną służbę Panu Jezusowi: rozdał majątek ubogim, i już się z świętym Piotrem nie rozłączał. Jego téż on głównie do najważniejszych spraw swojego Papieztwa, za pomocnika używał.

Wysłany do Galii dla głoszenia słowa Bożego, przybywszy do Bezansonu został pierwszym Biskupem tego miasta. Mieszkając w domu pewnego zamożnego obywatela nazwiskiem Amazyusz, nawrócił go z całą rodziną i tenże dom jego zamienił na kościoł, poświęcony pod wezwaniem przenajświętszéj Maryi Panny i świętego Stefana. Wiara szerzyła się szybko w tym kraju, za gorliwą pracą świętego Lina, lecz zły duch nie mogąc patrzeć na to obojętnie, pobudził niektórych nieszczerze nawróconych pogan, do wznowienia obrządków pogańskich, które już prawie wszędzie zniesione były. Dano więc znać świętemu Linowi, że lud zabiera się do oddania publicznéj czci bożyszczom. Święty udał się coprędzéj na miejsce gdzie mieli palić ofiary Apolinowi, a gdy przemówił do zgromadzonych, w téjże chwili bałwan upadł w proch się obracając. Lecz poganie, zamiast uznania w tym cudzie mocy Bożéj, rzucili się na Świętego, i wygnali go z miasta.

Gdy powrócił do Rzymu, święty Piotr zrobił go swoim Koadjutorem, a jak u nas nazywają Sufraganem. Po męczeństwie też świętego Piotra, jednogłośnie na jego miejsca obranym został. Był tak wysokiéj Świątobliwości, iż nietylko dał mu Pan Bóg cudowną moc wyganiania złych duchów z opętanych, lecz i łaskę wskrzeszenia umarłych. Napisał dzieje Papieztwa świętego Piotra, w których skreślił szczegółowo postępowanie tego świętego Apostoła z Szymonem czarnoksiężnikiem. Wydał postanowienie aby niewiasty wchodząc do kościoła miały przykrycie na głowie. Święty ten Papież poniósł śmierć męczeńską za wiarę, z rozkazu bezbożnego Saturnina Wielkorządcy Rzymskiego, który tak okrutną niewdzięcznością odpłacił mu się za to, że mu córkę od złego ducha wyzwolił. Ścięty został 23 Września około roku Pańskiego 80, i pochowany na Watykanie, obok grobu świętego Piotra Apostoła. Zasiadał na stolicy Apostolskiéj przeszło lat jedenaście.

· · ·

Dziś także obchodzi Kościoł Boży pamiątkę świętéj Tekli, która w tychże czasach żyła. Była rodem z miasta Ikonium w Likaonii, w którém mieszkała gdy tam przybył Paweł Apostoł dla ogłaszania Ewangelii świętéj. Nietylko była z liczby tych którzy się najpierwéj nawrócili, ale zostawszy uczenicą świętego Pawła, za radą jego wykonała ślub dozgonnego dziewictwa, i na wyłączną służbę Panu Bogu się poświęciła. Matka jéj, która pozostała była poganką, dowiedziawszy się o tém, nietylko przeciwna była jéj ślubowi, lecz uparta w swoich zabobonach, chciała ją zmusić do odstąpienia wiary świętéj. Nalegała na to szczególnie, kiedy niejaki Tamiryd, bogaty poganin, chciał ją pojąć w małżeństwo. Aby ją do tego skłonić, zrazu używała łagodnych środków, a widząc że te nie skutkują, morzyła ją głodem, biła, i wszelkiemi sposobami starała się zmusić do zostania napowrót poganką. Nakoniec, widząc że nietylko tém zachwiać stałości Tekli nie może, lecz że ona jeszcze ściśléj z Oblubieńcem swoim Niebieskim się jednoczy i odstapić Go nie chce, wyrodna matka sama ją przed Wielkorządcą jako chrześcijankę oskarżyła, domagając się, aby dla przykładu innych, jeśli wiary nie odstąpi, publicznie spaloną została.

Przywołał ją przed trybunał swój sędzia, a gdy znalazł niezachwianą w wierze i w postanowieniu dochowania ślubowanéj Panu Jezusowi czystości, wydał wyrok na spalenie ją żywcem. Jakoż, w tejże chwili wielki stos rozpalono, a oprawcy porwawszy ją, wrzucili do ognia. Święta wchodząc weń przeżegnała płomienie, a w tejże chwili Pan Bóg tak ulewny deszcz zesłał, iż ogień zagasł, a Tekla bez najmniejszéj szkody wyszła ze stosu. Sam Wielkorządca uderzony tym cudem, moc niebieską w nim widząc, Świętą na wolność wypuścić kazał.

Tekla już do domu matki nie wróciła, lecz dowiedziawszy się gdzie przebywa święty Paweł, tam się udała, i pod jego przewodnictwem duchowném zostając, prowadziła życie bogomyślne i pokutne, cała oddana Bogu i uczynkom miłosierdzia. Tak spędziła lat kilka, w różnych przebywając miejscach, nie ściągając na siebie uwagi pogan, aż oto gdy do Antyochii przybyła, oskarżoną została przed władzą pogańską, że bożkami cesarskiemi gardzi, a Chrystusa wyznaje. Stawiona przed trybunał Wielkorządcy, wyznała śmiało że jest chrześcijanką, a bożyszczom, jakto od niéj wymagano, czci nie odda. Za to skazał ją tyran na pożarcie od dzikich zwierząt, wszakże przez jakiś wzgląd szczególny, nie odesłał jéj do więzienia, tylko do pewnéj wielkiéj pani imieniem Tryfemia, krownéj cesarza Wespazyana. Nazajutrz zaś, kazał ją zaprowadzić na plac publiczny i wydać zwierzętom na pastwę. Ludu zebrało się było mnóstwo, wypuszczono na nią kilku lwów okrutnych, i już wszyscy mniemali że ją w jednéj chwili rozszarpią, kiedy zwierzęta te przypadłszy do niej, gdy je znakiem krzyża świętego przeżegnała, stanęły jak wryte, i tknąć jéj nieśmiały. Na widok tego cudu, wielu z obecnych pogan nawróciło się, a Wielkorządca przypisując to czarom, kazał ją napowrót do mieszkania Tryfemii odprowadzić, postanowiwszy nazajutrz wypuścić na świętą Męczenniczkę dziksze i lepiéj wygłodzone zwierzęta. Do tego zaś okrucieństwa przydał jeszcze i większe. Gdy bowiem znowu przyprowadzono Świętą na płac, gdzie zwierzętom miała być wydana na pastwę, kazał ją z szat obnażyć.

Przyszła była za nią i Tryfemia, która przez krótką chwilę pobytu Tekli w jéj domu poznąwszy ją bliżéj, serdecznie ją pokochała; płakała więc rzewnie patrząc co się z nią dzieje. Otworzono powtórnie klatki gdzie zwierzęta były trzymane, i tą razą wypuszczono już na służebnicę Bożą nietylko lwy, lecz i niedźwiedzie i inne drapieżne bestye, kilkodniowym głodem rozwścieklone. Gdy wpadły na plac, zaryczały tak okrutnie, że zląkł się lud wszystek. Lecz Święta stała spokojna: gdy na nią natarły zasłoniła się znakiem krzyża świętego, a lwy i niedźwiedzie do nóg jéj upadłszy, jakby nie śmiejąc na dziewicę obnażoną poglądać, oczy ku ziemi spuściły, a lud zawołał: „Wielkim jest Pan Bóg który tak sług swoich broni”, i znowu wielka liczba pogan o Chrzest święty prosiła.

Wszakże okrutny i zaślepiony tyran obojętnym się okazał na to wszystko, i nowe dla Tekli wynalazł katusze. Kazał wielki dół wykopać, nalać w niego wody i napuścić jak najwięcéj wężów i gadzin jadowitych, a następnie Teklę tam wrzucić. Gdy Świętą w ten dół pchano, najprzód się przeżegnała, potém sama pomiędzy gady wskoczyła. Lecz tenże Bóg, który lwy i niedźwiedzie do jéj nóg przywiódł, odjął żmijom jadowitość, tak że z pośród nich wyszła Święta jakby z miłéj kąpieli.

Po tym powtórnym zawodzie jakiego doznał Wielkorządca, kazał Teklę odprowadzić do więzienia, a sam prawie całą noc spędził na przemyśliwaniu, jakimby nareszcie sposobem mógł ją na śmierć zamęczyć. Wynalazł nakoniec następujący: kazał nazajutrz świętą tę dziewicę przywiązać silnemi powrozami do tylnych nóg dwóch dzikich wołów, a chcąc aby przez nich roztarganą była, też woły kazał puścić i gnać rozpalonemi żelazami. Porwano więc Teklę, która według swego zwyczaju znakiem krzyża świętego się uzbroiwszy, pomiędzy dwoma wołami uwiązaną została. Puszczono je wtedy bodząc rozpalonemi szynami; każdy z nich skoczył w swą stronę, lecz w tejże chwili powrozy się jak nitki porwały, byki uciekły, a Święta na miejscu bez żadnéj szkody została.

Ten cud, już nietylko wielu pogan ale i samego Wielkorządcę upamiętał. Musiał w tém przyznać moc Bożą, a przyzwawszy Teklę do siebie, spytał jéj: „Ktoś ty jest i jaką moc posiadasz, że cię żadne zwierzę tknąć nie śmiało, ogień oszczędził, i z pomiędzy byków uratowaną zostałaś?” – „Jestem służebnicą Boga najwyższego, odrzekła Tekla”, a Wielkorządca więcéj już nie rozmawiając, uwolnił ją, i polecił aby ją nikt nie śmiał, w jakikolwiek sposób prześladować. Święta wróciła jeszcze do domu Tryfemii, która ze wszystkimi swymi domownikami Chrzest święty przyjęła, a za jéj przykładem wielu z mieszkańców Antyochii nawróciło się do Chrystusa.

Wkrótce potém, Tekla udała się do Seleucyi, a tam słowem i przykładem swojego świątobliwego życia, wiele dusz pozyskawszy Panu Bogu, osiadła na górze przy témże mieście, w pustém i samotném bardzo miejscu. Tam wiodła życie już tylko bogomyślności i najostrzejszéj pokucie oddane, i umarła pełna cnót i zasług 28 Września około roku Pańskiego 80, mając lat dziewiędziesiąt.

Wszyscy Ojcowie pierwszych wieków, nadawyczajne oddają jéj pochwały, już to uważając ją za pierwszą z płci niewieściej, która cierpiała za Chrystusa, już nazywając ją najstarszą córkę duchowną świętego Pawła. Piszą że błogosławiony Cypryan gdy szedł na męczeństwo, wspomniał o niéj tak się modląc: „Wesprzyj mnie Panie, i bądź ze mną jakoś był z Pawłom w więzieniu i ze świętą Teklą gdy ją w ogień wrzucono.” A i Kościoł Boży w modlitwach któremi dusze konających poleca Panu Bogu, prosi aby je wyzwolił, tak jak świętą Teklę z trzech okrutnych mąk, które poniosła, wyzwolić raczył. I w kraju naszym szczególną ona cześć odbiera: wiole kościołów pod jéj wezwaniem jest wybudowanych, i bractw pod jéj opieką ustanowionych.

Pożytek duchowny

Znak Krzyża świętego, którego mocą tyle razy święta Tekla wybawioną została od strasznych mąk jakie ją zadano, jest bronią, do któréj chrześcijanin powinien się uciekać we wszelkich niebezpieczeństwach, a szczególnie grożących jego duszy. Ile razy nacierać będą na ciebie pokusy, nie omieszkaj użyć tego oręża, a byleś to z wiarą czynił, wnet doznasz jego skuteczności.

Modlitwa (Kościelna)

Spraw prosimy wszechmogący Boże, abyśmy obchodząc pamiątkę przejścia do Nieba błogosławionéj Tekli męczenniczki Twojéj, i pociechy doznali przez święcenie jéj uroczystości, i przykładom jéj wytrwałości w wierze, w żywości wiary naszéj wzrostu nabierali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 808–810.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 758–759

Święta Tekla nie dlatego zerwała narzeczeństwo, że jej oblubieniec był poganinem i wzdrygał się przyjąć wiarę chrześcijańską, lecz z przekonania o wysokiej wartości dziewictwa. Na czymże wartość ta polega?

  1. Otóż przede wszystkim na dobrowolnym wyrzeczeniu się pożycia małżeńskiego. Dziewica chrześcijańska pozbywa się tym sposobem wielkiego brzemienia trosk i kłopotów i zachowuje sobie wszelką swobodę oddawania się modlitwie, pobożności i ćwiczeniom ducha. Nie jest wtedy zależna od męża, który może być człowiekiem złym i oburzać się jej pobożnością i przystępowaniem do Sakramentu Ołtarza, jako też nie ma na głowie kłopotu o dzieci i ich wychowanie, o zbieranie dla nich majątku i zapewnienie im utrzymania i stanowiska w świecie. Ileż mamy matek, które krwawe łzy wylewają z powodu dzieci, które albo wcześnie umierają, albo też puszczają się na drogę zgorszenia i zdrożności! Ileż widzimy wdów, które mąż rychło odumarł! Mądra zaiste jest dziewica, która z nieufnością spogląda na mniemane szczęście pożycia małżeńskiego.
  2. Wartość dziewictwa polega dalej na zjednoczeniu i połączeniu z Bogiem. Prawdziwa dziewica nie unika małżeństwa dlatego, aby prześnić życie w wygodach, lecz ażeby poślubić na wieki Boga-człowieka, którego jarzmo jest słodkie. Chrześcijańska dziewica chce żyć tylko dla Boga, który ją stworzył, odkupił swą śmiercią na krzyżu i jednoczy się z nią w Sakramencie Krwi i Ciała, do Niego chce tylko należeć, Jemu służyć i podobać się, Jemu oddać się całą duszą i nieskalanym ciałem. Z Nim jedynie czuje się szczęśliwą, jej Oblubieniec nigdy nie umrze, jej dzieci – tj. cnoty i dobre czyny – są nieśmiertelne i towarzyszą jej na drugi świat; pod skrzydłem opieki Jezusa czuje się spokojną i bezpieczną, mówiąc: „Sławić i chwalić Cię będę, Panie i Królu, Boże i Zbawicielu mój! Ty bowiem byłeś pomocnikiem i obrońcą moim. Tyś ocalił ciało me od zguby, od sideł złego języka, od ust kłamliwych i byłeś mi sprzymierzeńcem przeciw wrogom moim. Ty oswobodziłeś mnie według wielkości miłosierdzia swego od ryczących, którzy gotowi byli pożreć mnie, jako też od tych, którzy czyhali na duszę moją, od utrapień otaczających mnie i od płomieni szalejących wokoło, tak iż nie spłonęłam w nich”.
Tags: św Linus św Tekla „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież dziewica męczennik św Piotr św Paweł krzyż
2020-08-06

Przemienienie Pańskie

Nastąpiło roku Pańskiego 32.

(Szczegóły te wyjęte są z Ewangeliów Świętych.)

Przemienienie Pańskie na górze Tabor, w obecności trzech najulubieńszych Jego Apostołów, zawiera w sobie tak ważną pamiątkę z życia Pana Jezusa, i tak silném jest ukrzepieniem wiary chrześcijańskiéj, że Kościoł uważał za właściwe postanowić osobną uroczystość, w któréj tę tajemnicę obchodzi. Święto to obchodzono w Rzymie z wielką uroczystością już od początku V wieku; a na Wschodzie w kościele Greckim, jeszcze dawniéj ustanowione było.

Chociaż Zbawiciel, dla naszéj nauki, nietylko żadnéj nie przywiązywał wagi do chwały ludzkiéj, lecz przedstawił na Sobie wzór życia ukrytego przez lat trzydzieści, a późniéj w życiu czynném, także dla pozostawienia nam przykładu, wydał się na wszelkiego rodzaju upokorzenia i obelgi, jednak chciał aby uczniowie Jego wiedzieli dobrze kim jest. Okazało się to między innemi z rozmowy jaką miał z nimi razu pewnego, znajdując się w okolicach Cezarei, blizko źródeł Jordanu położonéj. Wtedy odszedł był na pewien czas na stronę, aby według zwyczaju Swego trwać na modlitwie, a potém wróciwszy do Apostołów spytał ich, (chociaż o tém Sam dobrze wiedział) co o Nim ludzie myślą, i robiąc to zapytanie nazwał się tylko synem Człowieczym, jak to także często czynił. Apostołowie odpowiedzieli Mu z właściwą sobie prostotą i poufałością, że niektórzy poczytywali Go za Jana Chrzciciela wskrzeszonego, drudzy za Eliasza, inni za Jeremiasza, albo którego z dawnych Proroków, który nanowo na ten Świat przyszedł. „A wy, rzekł do nich Pan Jezus, jak sądzicie, kim ja jestem?” Na to zapytanie święty Piotr, jako głowa Apostolskiego grona, najgorliwszy o chwałę Boskiego swego Mistrza, i jako ten przez którego usta i z którego Stolicy Apostolskiéj Duch Święty miał zawsze nieomylnie przemawiać, tak na to odpowiedział. „Ty jesteś Mesyaszem Synem Boga żywego.”

Wyznanie tak wyraźne pozyskało téż Piotrowi niezwłoczną nagrodę.

Pan Jezus którego każde słowo jest łaską, a przyrzeczenie darem, zapowiedział mu wtedy założenie Kościoła, i oznajmił że on ma być jego Głową widzialną. „Szymonie, synu Jonasza, rzekł mu Zbawiciel, błogosławionym jesteś, gdyż jestto szczęście nie każdemu dane uznać i uwierzyć w tę prawdę, którą dopiéro co wyznałeś. Poznanie tak wzniosłéj tajemnicy, nie jest dziełem rozumu ludzkiego, lecz skutkiem Boskiego objawienia, w którém ciało i krew nic wspólnego nie mają. Prawda ta przewyższa rozum ludzki, i pochodzi jedynie od Mojego Ojca Niebieskiego. Zaiste jestem Mesyaszem obiecanym, Synem Boga żywego, Bogiem prawdziwym, lecz jeszcze nie czas głosić to ludziom, i nakazuję ci abyś o tém nie mówił. Trzeba abym wprzódy przeniósł wszelkiego rodzaju zelżywości, męki i śmierć samę na krzyżu za zbawienie świata, i abym tym sposobem zadość uczynił sprawiedliwości Mojego Ojca niebieskiego.” Potém przepowiedziawszy im najmniejsze szczegóły Swojéj męki, ażeby kiedy ona nadejdzie nie zwątpili o jego bóstwie przypuszczając że tego nie przewidział, chciał Zbawiciel utwierdzić świeżą jeszcze ich wiarę, okazując im naocznie chociaż małą cząstkę Boskiéj chwały Swojéj. Jakoż, skoro im przepowiedział wszystkie szczegóły Śmierci Swojéj, przydał niezwłocznie, że niektórzy z obecnych nie umrą wprzód zanim Go oglądać będą w Jego chwale.

Nie upłynął téż tydzień po tém zapowiedzeniu, kiedy Pan Jezus spełnił je w sposób, który nawet przechodził to co oni wyobrażać sobie mogli. Wziął na stronę trzech ulubionych uczniów Swoich: Piotra, Jakóba i Jana, a poprowadziwszy na wysoką górę, odszedł nieco od nich na osobne miejsce, zaczął się modlić, i wśród modlitwy przemienił się w ich oczach. Blask Bóstwa i chwała Jego duszy błogosławionéj, objawiły się widocznie na ciele Jego. Nagle okazał się w całym Majestacie Swoim, już nie jako człowiek tylko, lecz jako Bóg-Człowiek. Oblicze Jego stało się jasném jak słońce, odzież nawet przybrała kolor białości śniegu, i lśniła się tak że patrzeć na nią nie można było. Jednak oblicze Jego, cała postawa i szaty, nie były przeistoczone, tylko przeniknione zostały promieniami i światłem, które wytryskiwało z Jego ciała: tak jak obłok na niebie nie przeistacza się gdy z mgłego robi się ponsowym, w chwili kiedy go promienie słoneczne przenikają. Co jakkolwiekbądź było przedziwném i uderzającém, było atoli bez wątpienia mniejszym cudem niż to że Pan Jezus nie zawsze takim się wydawał. Stan bowiem w którym w Przemienieniu Swojém okazywał się, był stanem Jego właściwym, naturalnym, a przeciwnie postać tylko zwykłego człowieka, była stanem dla Niego nadzwyczajnym, a więc ciągłym cudem, gdy w Przemienieniu, na krótko tylko jakim jest okazał się.

W chwili takowego jawnego ubóstwienia, nie Samego tylko Siebie okazał wtedy Zbawiciel Apostołom. Ujrzeli oni po dwóch stronach Pana Jezusa, Mojżesza i Eliasza. Chciał bowiem Syn Boży, aby ci dwaj najwięksi Święci i najwięksi Prorocy Starego Zakonu, objawili się w Jego Przemienieniu, dla tego żeby przez to Apostołowie poznali że i Stary Zakon, który przedstawiał Mojżesz, i Prorocy których wyobrażał Eliasz, dają Mu świadectwo jako Temu, na którym Stary Zakon się kończył i Proroctwa się spełniały. Dwaj ci wielcy Święci rozmawiali z Panem Jezusem o cierpieniach, zniewagach i okrutnéj śmierci która go wkrótce czekała w Jerozolimie, i którą miał zakończyć to przenajświętsze życie Swoje, pełne trudów i pracy dla miłości ludzi poniesionych.

Święty Łukasz w swojéj Ewangelii pisze, że święty Piotr i jego towarzysze, przed widzeniem tém bardzo znużeni, usnęli 1, i po przebudzeniu się ujrzeli chwałę Jezusa i obok Niego chwałę świętych Starego Zakonu. Święty Chryzostom Doktor Kościoła, i za nim wielu innych pisarzy katolickich sądzą, iż nie byłto sen zwykły, lecz że było to zachwycenie, w które Apostołowie wpadli na widok tak cudowny i porywający. Podziwieniu i niejako przerażeniu jakiego doznali, towarzyszyła oraz tak wielka pociecha, że święty Piotr, ze zwykłą mu żywością, idąc za pierwszym popędem uczuć które serce jego wtedy napełniały, zawołał: „Panie o! jak dobrze nam tu być. Obyśmy tu zawsze pozostać mogli i mieszkać na tém miejscu. Gdzież nam lepiéj być może! Wystawimy więc tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, drugi dla Mojżesza, trzeci dla Eliasza.” Ojcowie święci przypuszczają że kiedy to mówił święty Piotr, był właśnie w zachwyceniu, i że to chce wyrazić Ewangelia święta przez te słowa „bo nie wiedział coby mówił”. 2

Zaledwie zaś to wyrzekł, a oto Mojżesz i Eliasz zniknęli, a z nieba zstąpił obłok jasny, otoczył ich wszystkich, i z głębi tego obłoku dał się słyszeć głos Boski mówiący: „Ten jest Syn mój ulubiony, Onto jest przedmiotem Mojéj najwyższéj miłości, w Nim złożyłem wszelkie upodobanie Moje, wszystko co miłuję, miłuję dla Niego. Słuchajcie Go jak waszego Mistrza, a podlegajcie Mu jak waszemu najwyższemu Panu.” A tu znowu Ojcowie święci robią uwagę że głos ten dał się słyszeć aż wtedy gdy Mojżesz i Eliasz zniknęli, ażeby, kiedy Pan Jezus Sam pozostał, te słowa już do nikogo innego tylko do Niego odnieść się mogły. Jasność tego obłoku, siła głosu który usłyszeli, tak Apostołów przeraziły, że upadli twarzą o ziemię, a w téj chwili całe to przecudne widzenie znikło. Nie mogli jednak powstać, aż Pan Jezus przybliżywszy się do nich i dotknąwszy się ręką rzekł: „Wstańcie nie bójcie się.” Wtedy wznieśli oczy, obejrzeli się na wszystkie strony, i ujrzeli już tylko Pana Jezusa takim jakim się im okazywał zwykle.

Gdy schodzili z góry z najdroższym Mistrzem swoim, i zamyślali opowiedzieć cuda których świadkami byli, Zbawiciel chcące przedewszystkiém uczyć ich własnym przykładem jak najgłębszéj pokory, zabronił im tego jak najwyraźniéj: mówi bowiem Ewangelia. „Gdy zstępowali z góry przykazał im Jezus, mówiąc: Nikomu nie powiadajcie widzenia aż Syn człowieczy Zmartwychwstanie.” 3 A święty Łukasz Ewangelista, wyjaśnia przyczynę tego, gdyż powiada: „potrzeba aby Syn człowieczy wiele cierpiał a był wzgardzon od starszych i przedniejszych kapłanów i doktorów, aby był zabit, a trzeciego dnia powstał.” 4 Zbawiciel więc, dla tego zakazał aby nie głosili tego co widzieli aż zmartwychwstanie, aby to nie przeszkodziło Mu do poniesienia śmierci, któréj z miłości ku nam raczył się poddać. W tym zaś celu okazał się Apostołom przyodziany chwałą i jasnością, którą ciągle od przyjścia Swojego na świat taił nawet przed nimi, aby ich utwierdzić w wierze iż był Bogiem, a oraz i okazać chwałę, jaka w Niebie czeka wiernych sług Jego. Nareszcie chciał ich przez to pokrzepić na duchu, dodać męstwa w niesieniu krzyżów które i ich czekały, i nauczyć nas wszystkich w ich osobie, że w pielgrzymce naszéj do Nieba, zwykle spotykają nas trudy i krzyże, a bardzo rzadko takie pociechy i wpatrywania się w chwałę Boską, jakiéj dostąpili na onéj gorze trzéj Apostołowie. Objawienie to uczynił na Górze i na miejscu bardzo odosobnioném, a podczas modlitwy, dla téj znowu naszéj nauki, że tak wielkie łaski i pociechy, otrzymują się tylko gdy się od świata i jego wrzawy odsuwamy i trwamy na rozmowie z Bogiem.

Pisarze kościelni utrzymują, iż tajemnica Przemienienia Pańskiego zaszła na górze Tabor. Wziął z sobą Pan Jezus tylko trzech uczniów Swoich, na dowód że tak nadzwyczajne widzenia i wtajemniczenia się w przymioty Bóstwa Pana Jezusa, są udziałem tylko dusz wyjątkowych. Wybrał na to Piotra dla tego, że on niezmiernie kochał Pana Jezusa i miał piastować najwyższą władzę w Kościele; Jana bo go szczególnie Pan Jezus miłował z przyczyny niepokalanego j jego dziewictwa i że jemu miał umierając zwierzyć pieczę nad Matką Swoją przenajświętszą. Jakóba, gdyż om pierwszy z Apostołów miał krew przelać za wiarę, a przytém że wszyscy trzéj mieli być świadkami największego Jego cierpienia jako człowieka, podczas modlitwy w Ogrójcu.

Pożytek duchowny

Nabożeństwo do tajemnicy Przemienienia Pańskiego, u wielu osób zawisło jedynie na tém, aby prosić Pana Jezusa o przemienienie jakich doczesnych dolegliwości. Ty inaczéj téj tajemnicy cześć oddawaj. Proś Pana Jezusa głównie i gorąco, aby w duszy twojéj to wszystko co Mu może być niemiłém przemienił, obdarzając cię jak najpotrzebniejszemi do tego łaskami.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! Który tajemnice wiary w cudowném Przemienieniu Jednorodzonego Syna Twojego świadectwem Ojców Starego Zakonu utwierdziłeś, a głosem z Nieba wśród jasnego obłoku wyszłym, oznajmiłeś cudownie istne przyznanie wiernych za Syny Twoje; spraw miłościwie, abyśmy Króla chwały wspołspadkobiercami się stali, i tejże chwały Jego wspólnikami. Przez tegoż Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 657–659.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 625

Oglądanie Oblicza Pańskiego jest szczęściem, jakiego używają Święci w Królestwie niebieskim. I ty, duszo chrześcijańska, masz tego szczęścia używać po wszystkie wieki. Czyż serce twoje za nim nie tęskni ? Czymże jest wszelki przepych tego świata? Marnością i znikomością tylko. Jeśli przeto na ziemi jakie dzieło sztuki, dziwny blask gwiazd, przepyszna barwa kwiatów tak zachwyca twoje oko, zważ, jak pięknym, jak doskonałym, jak wspaniałym i zachwycającym musi być widok Tego, który tego wszystkiego jest sprawcą! Nie dziw przeto, że gdy Piotr ujrzał Jezusa w majestacie Jego, zapomniał o całym świecie i na wieki chciał pozostać na górze.

Papież Kalikst III ustanowił w Kościele katolickim święto Przemienienia Pańskiego w roku 1457 i wyznaczył na tę uroczystość dzień 6 sierpnia. Powód dało mu do tego utrapienie, jakiego doznawał podówczas świat chrześcijański od Turków. Zaprowadzeniem tego święta chciał pobożny papież wybłagać u Wszechmocnego pomoc. Dzisiaj uroczystość ta nie jest już świętem nakazanym, mimo to jednak każdy prawowierny katolik winien mieć na pamięci ów cudowny wypadek i chować go głęboko w sercu.

Footnotes:

1

Łuk. IX. 32.

2

Mar. IX. 5.

3

Mat. XVII. 9.

4

Łuk. IX. 22.

Tags: Przemienienie Pańskie „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Mojżesz Eliasz św Piotr św Jan Ewangelista św Jakub Starszy Ewangelia Ogrójec piękno
2020-08-01

Św. Piotra w Okowach

Był więziony około roku Pańskiego 44.

(Szczegóły te wyjęte są z Pisma Bożego i listów świętego Grzegorza Wielkiego, Papieża.)

W dniu dzisiejszym Kościół Boży obchodzi pamiątkę cudownego wyzwolenia z więzów świętego Piotra, kiedy on wkrótce po Wniebowstąpieniu Pańskiém, gdy zaczął ogłaszać Ewangelią świętą w Jerozolimie, schwytany i okuty w kajdany, do więzienia wtrącony został. Byłto jeden z najpierwszych a wielkich cudów, który raczył Pan Bóg spełnić na prośby wiernych, którzy gdy ich najwyższego Pasterza więziono, dzień i noc, jak to opowiada Pismo Boże, trwali bezustannie na modlitwie 1. Gdy więc Pan Bóg uczynił cud ten na prośby powstającego Kościoła aby mu powrócić widzialnego zastępcę Swojego na ziemi, słuszna jest, że tenże Kościół coroczną uroczystością święci tę pamiątkę i miłości wiernych do swojego Papieża i wielkiego miłosierdzia Bożego nad nimi i nad ich Głową widzialną.

Panował wtedy w żydowskiéj ziemi Herod Agryppa, wnuk Heroda który zamordował był świętego Jana Chrzciciela i nakazał rzeź niewiniątek. W okrucieństwie nieodrodnym był jego potomkiem, i skoro objął rządy tego kraju, rozpoczął prześladowanie chrześcijan z barbarzyństwem największém, postanowiwszy wytępić ich co do nogi. Wielką z nich liczbę był już uwięził, wielu pomordował, a między innymi świętego Jakóba, brata świętego Jana Ewangelisty, którego skazał na śmierć. Żydzi uradowali się z tego wielce, i okazywali się coraz przychylniejsi Agryppie, na którego rządy dotąd z początku z niechęcią patrzali. Ten pragnąc jeszcze lepiéj ich sobie pozyskać, (o co mu bardzo chodziło, dla spokojnego używania swojéj władzy) podwoił prześladowania wiernych. A że zauważał iż najłatwiéj i najprędzéj ich wyniszczy gdy uderzy na ich najwyższega Pasterza i tego zamorduje, kazał schwytać świętego Piotra. Wykonano ten rozkaz podczas samych uroczystości Wielkanocnych roku Pańskiego 44-go. Ujęli go i zamknęli w ciemném więzieniu, przydając mu straż z szesnastu żołnierzy ciągle zmieniających się, tak aby czterech zawsze było przy nim dzień i noc nieodstępnych. Herod miał zamiar przeczekać aż przejdą święta Wielkanocne, w czasie których Żydzi wstrzymywali się od wszelkich zajęć nawet urzędowych, a potém miał wydać im w ręce świętego Piotra, i żeby ich sobie jeszcze lepiéj zjednać, upoważnić aby go sami zamordowali.

Na wieść uwięzienia książęcia Apostołów, wszyscy wierni struchleli, lecz gorące i ciągłe modlitwy całego Kościoła o wyswobodzenie najwyższego Pasterza, silniejszemi się okazały nad zawziętość i przebiegłość tyrana. Tejże nocy, po któréj miał on stawić przed sobą świętego Piotra, aby ogłosiwszy na niego wyrok śmierci, wydać go okutego w kajdany w ręce najzawziętszych na niego Żydów, święty Apostoł spoczywał w więzieniu. Usnął był spokojnie obok dwóch żołnierzy, z którymi, według ówczesnego zwyczaju, był skuty dwoma łańcuchami które mu krępowały ręce i nogi, a końce ich były przymocowane do rąk strażników. Prócz tego dwóch drugich stało obok niego, i warta na dworze będąca strzegła wejścia do więzienia. Lecz czémże to wszystko być mogło wobec mocy Boga, który postanowił tą razą wyswobodzić Piotra z rąk jego prześladowców! Przybył Anioł przysłany z Nieba, skruszył okowy Piotrowe i wywiódł go z więzienia, co wszystko Pismo Boże, w Rozdziale VII Dziejów Apostolskieh tak nam opowiada:

„W onym czasie całą władzę swoję obrócił król Herod, aby przesladować wielu należących do Kościoła. Zamordował już był Jakóba brata Janowego mieczem, a widząc że przez to podoba się Żydom, nie ograniczył się na tém, lecz pojmał i Piotra. A były wtedy dni przaśników (to jest Wielkanoc). Pojmawszy go tedy osadził w ciemném więzieniu, poddawszy go czworakiéj czworostraży żołnierzy pod straż, mając zamiar po Pasce oddać go ludowi. Piotra więc trzymano w ciemnicy. Lecz modlitwa bezprzestanna szła od Kościoła do Boga za nim. Gdy tedy już go miał wydać Herod, onéjże nocy spał Piotr między dwoma żołnierzami, związany dwoma łańcuchami, a stróże przede drzwiami strzegli ciemnicy. A oto Anioł Pański stanął obok, i jasność rozeszła się po całém więzieniu, a Anioł dotknąwszy za bok Piotra obudził go mówiąc: „Wstań rychło.” I opadły łańcuchy z rąk jego; i rzekł do niego Anioł: „Opasz się i przywdziéj obuwie.” I uczynił tak Piotr, i rzekł mu znowu Anioł: „Weź na siebie odzienie twoje i idź za mną..” Wychodząc tedy Piotr za nim szedł, a sam nie wiedział czy to jest rzeczywistością co się działo przez Anioła, czy téż że tylko ma widzenie takie we śnie. Tymczasem, gdy minęli pierwszą i drugą wartę, przyszli do bramy żelaznéj, która wiedzie do miasta, a ta się im sama otworzyła. Wszedłszy przeszli jednę ulicę i Anioł zniknął. Dopiéro wtedy Piotr przyszedłszy do siebie rzekł: „Teraz wiem prawdziwie, iż Pan przysłał Anioła Swego, i ten wyrwał mnie z ręki Herodowéj i ze wszelkiego oczekiwania ludu żydowskiego.” A obaczywszy się przyszedł do domu Maryi matki Jana, którego nazywano także Markiem, gdzie było wielu zgromadzonych i modlących się. A gdy on kołatał we drzwi u bramy, wyszła służąca imieniem Rud, dowiedzieć się ktoby to był, a poznawszy Piotrów głos, z wielkiéj radości zamiast otworzyć bramę, pobiegła do zgromadzonych i oznajmiła iż Piotr stał przed bramą. A oni rzekli do niéj: „Oszalałaś” lecz ona twierdziła iż się tak rzecz ma. A oni mówili, „chyba to Anioł jest w jego postaci.” Lecz przez czas ten Piotr kołatał, a gdy wreszcie otworzyli mu bramę, ujrzeli go i zdumieli się. A on skinąwszy na nich ręką aby umilkli, rozpowiedział jako Pan wywiódł go z ciemnicy więziennéj i rzekł: „Oznajmijcie to Jakóbowi i braciom” 2.

Na pobożną pamiątkę tak cudownéj skuteczności modlitw Kościoła, wierni postarali się aby mieć koniecznie te okowy któremi okuty był święty Piotr, i z nich przez Anioła wyzwolony. Przechowywano je najstaranniéj i ze czcią wielką, jako dowód tak wielkiego miłosierdzia Bożego. W roku Pańskim 439, cesarzowa Eudoksya żona cesarza Teodora młodszego, będąc w Palestynie dla zwiedzania miejsc świętych, przybywszy do Jerozolimy, objawiła chęć zabrania ztamtąd z sobą jakich świętych relikwii. Ówczesny Patryarcha Jerozolimski Juwenalis, uznał że wielce zadowolni tę dostojną pielgrzymkę, ofiarując jéj te właśnie okowy świętego Piotra. Cesarzowa przyjęła je z wdzięcznością, a jednę część zachowując dla kościoła w Carogrodzie, drugą przesłała córce swojéj mającéj także imię Eudoksyi, a która wyszła była za cesarza Zachodniego Walentyna III. Ta młoda cesarzowa, uszczęśliwiona z tak wielkiego daru, skoro go otrzymała udała się do Papieża Sykstusa III, aby mu tę drogą relikwią okazać. Ojciec święty kazał wtedy przynieść inne okowy, któremi święty Piotr był okuty, kiedy go Neron na śmierć był wskazał i trzymał uwięzionego w Rzymie, a które podobnież z wielką czcią tam przechowywano. Gdy je Papież przyłożył jedne do drugich, w tejże chwili tak się zrosły, że wydawały się jakby to był jednolity łańcuch ukuty przez jednego ślusarza. Ten nowy cud, powiększył jeszcze bardziéj cześć jaką mieli wierni dla tych świętych okowów, i skłonił cesarzowę do wybudowania umyślnie wspaniałego kościoła na górze Eskwilińskiéj, gdzie je umieszczono. Kościół też ten nazwany został kościołem Świętego Piotra w okowach.

Cudowne uzdrowienia i inne cuda jakie czynił odtąd Pan Bóg przez samo dotknięcie się tych drogich relikwii, sprowadzały i sprowadzają dotąd licznych do tego kościoła, z różnych stron świata, pielgrzymów. Święty Augustyn pisze, że żelazo okowów świętego Piotra, wyżéj cenili sobie chrześcijanie nad złoto. Dowiadujemy się téż od świętego Grzegorza Wielkiego, Papieża, że za jego czasów było w zwyczaju rozsyłać jako święte dary opiłki z tych kajdan książęcia Apostołów, a przez które wielkie cuda się czyniły. W takich razach sam Papież je piłował aby mieć z nich okruchy. Święty Grzegorz i to także przydaje, czego i sam i jego poprzednicy Papieże doświadczali, że zwykle żelazo to dawało się łatwo opiłować, lecz niekiedy, jeśli osoby które domagały się tych świętości nie były ich godne, pomimo najdłuższego piłowania, nic z nich wydzielić nie można było.

Pożytek duchowny

W cudowném wyzwoleniu świętego Piotra z kajdan i więzienia, czego szczegóły czytałeś podane z samego, Pisma Świętego, chciał Pan Bóg okazać, jak skuteczne są modlitwy Kościoła, a oraz nauczyć nas, jak wierni obowiązani są wspierać niemi najwyższego swojego Pasterza zawsze, a szczególnie gdy znajduje się On w jakich trudniejszych przejściach.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś błogosławionego Piotra Apostoła z kajdan wyzwolonego, bez szkody z więzienia wywiódł, więzy naszych grzechów, prosimy rozwiąż, i odwróć od nas wszelkie zło nam grożące. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 638–640.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 613

Czyste sumienie jest najlepszym wezgłowiem. Patrzmy na św. Piotra zamkniętego w ciemnym więzieniu, przeznaczonym dla skazanych na śmierć. Leży on na gołej ziemi, przykuty do dwóch żołdaków i śpi spokojnie, chociaż wie, że jutrzejszego dnia nie przeżyje. Nie dziw więc, jeśli święty Augustyn mówi: „Czyste sumienie jest gościem na ziemi, tym padole płaczu, a przemieszkuje w Niebie, przybytku wiecznego spokoju". Stąd nauka, że:

  1. Czyste sumienie jest świadectwem Ducha świętego, że jesteśmy „dziećmi samego Boga, spadkobiercami Jego i współspadkobiercami Chrystusa o tyle, o ile razem z nim cierpimy”. Duch święty poświadcza nam, że znaleźliśmy łaskę w obliczu Boga, że Bóg Ojciec miłuje nas jako swe dzieci i otacza nas swą świętą opieką. Święty Tomasz z Akwinu mówi, że ten ma czyste sumienie, kto znajduje się w stanie łaski uświęcającej. Na mocy tej łaski zamieszkuje Trójca św. w sercu sprawiedliwego.
  2. Czyste sumienie osiągniemy w ten sposób, że miłować będziemy Pana Jezusa, naszego Mistrza i Zbawiciela, przestrzegając zarazem Jego nauk. Tego skarbu nie dadzą nam ani marne dobra doczesne, ani zmysłowe rozkosze ciała, ani zaszczyty i pochwały, ani zmienna wziętość i popularność, lecz tylko Bóg jeden. „Serce ludzkie — mówi święty Augustyn — jest tak wielkie i wzniosłe, że nic go zadowolić nie zdoła, jak tylko najwyższe dobro”. Starajmy się przeto osiągnąć łaskę uświęcającą przez częste przystępowanie do Sakramentu Ołtarza, a w nagrodę pozyskamy spokój, jakiego świat dać nie może. Choćby nas przygniotły utrapienia, choćbyśmy byli pozbawieni ziemskiej pociechy, choćby nam groziła śmierć sama, będziemy przygotowani na wszystko najgorsze, jak święty Piotr, gdyż utrata życia doczesnego jest bramą do wieczności, gdzie nas czeka jedyne i najwyższe dobro.

Footnotes:

1

Dzieje XII. 5.

2

Dzie. XII. 17.

Tags: św Piotr „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież modlitwa sumienie łaska relikwie
2020-07-21

Św. Praksedy, Dziewicy

Żyła około roku Pańskiego 164.

(Żywot jéj był napisany przez księdza nazwiskiem Pastor, który ją pochował.)

Święta Prakseda rodem Rzymianka, żyła w drugim wieku chrześcijaństwa, w owych to czasach najżywszéj pomiędzy świeżo nawróconymi chrześcijanami wiary, lecz oraz i w czasach srogiego téjże wiary świętéj wyznawców, prześladowania. Kościoł Boży, świeżo wtedy założony, na Zachodzie szerzyć się zaczął, użyźniony krwią nietylko swoich pierwszych założycieli książąt apostołów świętych Piotra i Pawła, lecz i kilku już po świętym Piotrze następujących Papieżów. Byłoto bowiem za panowania cesarza Marka Aureliusza, kiedy święci Lin, Klet, Klemens, Anaklet i Hygin już za Chrystusa umęczeni byli, a wkrótce i zasiadającego podówczas na stolicy Apostolskiéj Piusa I, ich godnego następcę, tenże los miał spotkać.

Ojcem świętéj Praksedy był Pudencyusz jeden z pierwszych senatorów Rzymskich, potomek znakomitego rodu a przytém bardzo zamożny. Matka jéj miała imię Serwilla, i także ze znakomitéj i zamożnéj rodziny pochodziła. Było ich kilkoro z rodzeństwa; nasza Święta miała dwóch braci: Nowacyana i Tymoteusza i siostrę Pudencyannę, którzy podobnież jak ona w liczbie Świętych przez Kościoł są umieszczeni. Cała ta błogosławiona rodzina, nawrócona została do wiary chrześcijańskiéj, przez samego książęcia Apostołów, wkrótce po przybyciu jego do Rzymu. Dom téż rodziców Praksedy, od téj chwili stał się wzorem życia chrześcijańskiego, i tak ona jak i jéj bracia i siostra, najbogobojniéj byli wychowani. Potajemnie lecz regularnie, uczęszczała cała ta rodzina na obrzędy religijne, odprawiające się skrycie albo po jaskiniach za miastem, albo w samém mieście w katakumbach, to jest podziemnych umyślnie na to przez chrześcijan pourządzanych kapliczkach, albo nawet i po domach prywatnych, w których starano się czynić to bez wiedzy pogan. Przytém, ponieważ Pudeneyusz i Serwilla, chociaż bardzo zamożni, lecz że żywo przejęci zasadami chrześcijańskiemi, nie prowadzili życia wystawnego i dzieci swoje do tego wzwyczajali, więc tém łatwiéj im było wielkie czynić jałmużny, i spełniać wszelkiego rodzaju uczynki miłosierne. Nie wyłączali od tego i pogan, i z tego powodu w szczególnéj byli czci i poważaniu u mich; lecz głównie wspierali nowonawracających się chrześcijan, z których wielka liczba będąc zmuszona kryć się przed prześladowaniem, pozbawioną zostawała przez to wszelkiego sposobu utrzymania życia.

Po śmierci rodziców, święta Prakseda w ślady ich wiernie wstępowała; owszem, zerwawszy wszelkie ze światem stosunki, sprzedała swoje dobra aby cały majątek rozdać na biednych, i tém swobodniéj poświęcić się już tylko bogomyślności i miłosiernym uczynkom. Całe dnie spędzała albo na modlitwie i czytaniu ksiąg pobożnych, albo na obsłudze tych, którzy za wiarę cierpieli. Odwiedzała po więzieniach Męczeników, opatrywała ich rany poniesione na mękach, którym zwykle ulegali przed ostatecznym wyrokiem śmierci. Sama im usługiwała, całe noce na tych świętych zajęciach spędzając. Zachęcała ich do wytrwałości, a gdy już wiedzeni byli na śmierć, dodawała męstwa, przypominając nagrody jakie ich czekają w Niebie, i rozbudzając w ich sercu najgorętszą miłość do Jezusa, który pierwszy za nas umarł aby i nas nauczył, gdy tego potrzeba, życie za Niego wydać. Wraz z siostrą swoją świętą Pudencyanną, zabierała ciała już pomordowanych za wiarę, i te z największą czcią grzebała, a to najczęściéj we własnym domu, gdzie tém łatwiéj było jéj ukryć się z tém przed poganami. Późniéj na témże miejscu wzniesiono kościoł. Po dziś dzień można w nim widzieć otwór w ścianie, przez który te dwie święte siostry wciągały w nocy ciała Męczenników, które się im udawało unieść z miejsca, gdzie byli zamęczeni, i wyrwać z rąk katów.

Lecz jeśli dla jakich powodów nie mogły tego uczynić w ten sposób, wtedy chowały świętych wyznawców w katakumbach. Byłyto pieczary, głęboko pod ziemią umyślnie na to przez chrześcijan wykopywane najtajemniéj, mające wejścia i w niektórych miejscach otwory, dla wpuszczania powietrza, a i jedno i drugie tak ukryte, aby tego poganie wyśledzić nie mogli. W późniejszych wiekach, pieczary te zasypane zostały, a potém odkryte i do obecnych czasów odkrywają ich coraz więcéj. Znanych dotąd, a które każdy z pobożnych pielgrzymów w Rzymie zwiedzać; może, jest już tak wiele, że długość ich zajmuje około naszych mil dwieście, czyli wiorst tysiąc pięćset, a wiele pozostaje jeszcze nieodkopanych. Liczba zaś ciał świętych Męczenników dotąd wynaleziona, dochodzi do sześciu milionów 1. Pieczary te mają zwykle jakby rodzaj korytarzów, szerokości wystarczającéj na wygodne przejście jednéj osoby, i tylko wysokie jak słusznego wzrostu mężczyzna. Po obu ich ścianach, byli grzebani męczennicy, z wypisaniem ich nazwiska i zamieszczeniem ciał, i krwiich w mękach przelanéj, a w małych flaszeczkach, tamże zachowanéj. W różnych zaś miejscach, z takich korytarzów wchodziło się do obszernych pieczar, które służyły za kaplice, gdzie odprawiały się Msze święte, bywały kazania, wierni spowiadali się i do Komunii świętéj przystępowali. W niektórych po dziś dzień widzieć można ołtarze, na ścianach malowidła religijne, siedzenia dla Biskupów, i miejsca gdzie księża słuchali spowiedzi.

Otóż, tam także święta Prakseda uczęszczała na obrzędy kościelne: lecz gdy dla różnych powodów musieli chrześcijanie wstrzymywać się niekiedy od zgromadzania się w te miejsca a łatwiéj im przychodziło zbierać się skrycie, chociaż nie w wielkiéj liczbie, po większych domach osób zamożniejszych, które poświęciły się na ten rodzaj wielkiego niebezpieczeństwa – wtedy i święta Prakseda dom swój na cel takowy przeznaczyła. Wiedziała dobrze czém jéj to grozić mogło, lecz jak drugich zagrzewała do osiągnienia korony męczeńskiéj, tak i sama do niéj wzdychała, prosząc tylko Boga, jeśli ją do tego szczęścia przeznaczał, aby jéj i łaski, do wytrwałości w poniesieniu za Niego śmierci, nie odmówił. To téż pałac jéj, stał się miejscem głównéj schadzki wiernych, dla odbywania świętych obrzędów. A że był bardzo obszerny, i przez to więcéj niż w innych zbierać się mogło chrześcijan, że przytém za staraniem Praksedy, święte obrzędy okazaléj tam niż gdzieindziéj odbywać się mogły, więc i sam Papież Pius I, u niéj najczęściéj sprawował przenajświętszą Ofiarę. Tam także miewał kazania, i wraz z innymi duchownymi tak Biskupami jak i Kapłanami, udzielał wiernym Sakramenta święte.

Łatwo wystawić sobie, jak z tego radowała się święta Prakseda, tém bardziéj iż mając w domu własnym tyle pomocy religijnych tém łatwiéj było jéj przypuszczać do nich uboższych chrześcijan, których potrzeby duchowne, szczególnie miała na sercu. Jak bowiem zaopatrywała ich doczesną jałmużną, tak jeszcze więcéj dbała o dobro i pożytek ich duszy. Zamożniejsi łatwiéj mogli zaradzać w tém sobie, czy to wydalając się z Rzymu do miejsc gdzie prześladowanie mniéj było czujném i srogiém, czy do własnych domów sprowadzając pokryjomu kapłanów: lecz ubodzy i jednego i drugiego pozbawieni byli. Tych więc zwykle zbierała do siebie na kościelne nabożeństwa Święta Prakseda, a szczególnie gdy sam Papież lub inni Biskupi udzielali Sakrament Bierzmowania, tak wtedy szczególnie potrzebny, jako obdarzający łaską mężnéj wytrwałości w wierze, właśnie co chwila na najcięższe próby wystawionéj.

Tymczasem, prześladowanie pod cesarzem Markiem Aureliuszem, wzmagało się coraz bardziéj. Nasza Święta podwajając poświęcenia i gorliwości, biegała od więzienia do więzienia, ledwie wystarczające na tylu nieszczęśliwych jęczących w kajdanach i srodze męczonych. Krew lała się strumieniami, tysiące ofiar padało. Praksedę, jednak szczęście poniesienia śmierci za Chrystusa, któremu w Jego najwierniejszych sługach bezustannie służyła, omijało. Nie mogąc więc dłużéj patrzyć na taką klęskę Kościoła, gorąco prosiła Pana Jezusa, aby jeśli to zgodném jest z Jego wolą, wyrwał ją z tylu nieszczęść. Że zaś dusza jéj dojrzała już była do Nieba, wysłuchał ją Pan Bóg i wziął do Siebie dnia 21 Lipca, roku Pańskiego 164. Zwłoki jéj w grobie, gdzie spoczywał jéj ojciec i siostra, pochował kapłan nazwiskiem Pastor, który i żywot jéj opisał. Z domu jéj zrobiono kościoł, pod wezwaniem świętéj Praksedy; w wielkim ołtarzu są jéj relikwie, a w innych relikwie trzech tysięcy różnych męczenników, przeniesione z miejsc na których, podczas wielkiego prześladowania, naprędce grzebane były.

Pożytek duchowny

Widzisz wśród jakichto prześladowań i niebezpieczeństw, pierwotni chrześcijanie służyli Panu Bogu. Zbierali się na wspólne modlitwy, uczęszczali na kościelne obrzędy, przystępowali do Sakramentów świętych, chociaż niemal każdą razą, groziło im to śmiercią. Porównaj to z twoją oziębłością w spełniania obowiązków religijnych, chociaż tak wielkich w tém nie napotykasz trudności.

Modlitwa (Kościelna)

Wysłuchaj nas Boże nasz i Zbawco, i daj abyśmy przy doroczném obchodzie święta błogosławionéj Praksedy Dziewicy Twojéj, zapatrując się na przykłady jéj życia, w pobożności postęp czynili. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 605–607.

Footnotes:

1

„I cimiteri nelle catacumbe millednecente di chilometri di longhesza, con sei millioni di sepolcri.” P. Marchi. Monumenti primit pag. 90 ed 1844.

Tags: św Prakseda „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna dziewica jałmużna św Piotr jałmużna bierzmowanie gorliwość
2020-07-13

Św. Anakleta, Papieża i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 100.

(Żywot jego, był napisany przez świętego Damaza Papieża).

Święty Anaklet, rodem Grek, przyszedł na świat w Atenach w pierwszym wieku chrześcijaństwa. Synem był Antyocha, znakomitego mieszkańca tego miasta. Wychowany bardzo starannie, świetnie ukończył nauki w sławnych akademiach Ateńskich, i stał się jednym z najznakomitszych młodzieńców w téj wielkiéj podówczas stolicy. Młodym był jeszcze, gdy do Aten przybył święty Piotr książę Apostołów, który go do wiary świętéj nawrócił i ochrzcił, Światło łaski Boskiéj, uzacniło wszystkie przymioty jakiemi Anaklet już przedtém się odznaczał. W krótkim téż czasie stał: się on wzorem doskonałego chrześcijanina; owszem zostając pod przewodnictwem takiego mistrza duchownego jakim był Piotr święty, do wysokiéj doszedł doskonałości. Ten widząc w nim, jak to pisze pewny współczesny mu Biskup i Męczennik, gruntowną pobożność, połączoną z gorliwością o rozszerzenie wiary świętéj, i niepospolite zdolności jakiemi go Pan Bóg obdarzył, skłonił go do wstąpienia do stanu duchownego, i po pewnym czasie sam wyświęcił na Dyakona. Święty Anaklet odebrawszy to święcenie nie odstępował już świętego Piotra, towarzyszył mu we wszystkich jego apostolskich wycieczkach, i dopomagał w sprawowaniu świętych obrzędów, jako i w głoszeniu słowa Bożego. Święty Piotr téż w krótkim czasie potém, wyświęcił go i na kapłana. Nowa ta godność, pobudziła świętego Anakleta do tém większego na drogach pobożności postępu, i do tém większéj gorliwości w służbie Kościoła.

Gdy książę Apostołów zdobył koronę męczeńską, święty Anaklet, z równém jak dotąd poświęceniem narażając się na największe niebezpieczeństwa, grożące mu podobnąż śmiercią jaka spotkała jego ojca duchownego, niezmordowanie służył sprawie Bożéj, za papiestwa świętego Lina, świętego Kleta i świętego Klemensa, a patrząc na ich śmierć męczeńską, wzdychał za podobnémże szczęściem. W zawodzie swoim tak się odznaczał, iż współcześni pisarze, w wielkiéj części jemu przypisują to szybkie rozszerzanie się podówczas wiary świętéj w Rzymie, pomimo tak ciężkich kolei jakie wtedy przebywał Kościół.

W roku Pańskim 102, za panowania cesarza Trajana, gdy i święty Klemens, trzeci z rzędu po świętym Piotrze Papież, z koroną męczeńską poszedł do Nieba, prześladowanie tak dalece utrudzało duchowieństwu wybór nowego Papieża, że Stolica Apostolska, przez blizko pół roku obsadzoną nie była. Nakoniec po długich modlitwach i postach całego duchowieństwa i wszystkich wiernych w Rzymie znajdujących się, jednomyślnie wyniesiony z ostał na Stolicę Piotrową święty Anaklet. Wszyscy się tym wyborem wielce ucieszyli, bo go znali godnym tego najwyższego urzędu, w tych właśnie czasach, w których każdy Papież w gotowości być musiał wydać życie za owce swoje. Chociaż bowiem cesarz Trajan, nie ogłosił żadnego szczególnego przeciw chrześcijanom prawa: za jego jednak panowania, prześladowanie wiernych, z mocy wydanych przez jego poprzedników w téj mierze postanowień, było jedném z najgwałtowniejszych i najokrutniejszych. Wszędzie wznosiły się rusztowania, szubienice, tortury, na których mordowano wyznawców Chrystusowych. Poganie przekonani, że uderzając na pasterzy, najłatwiéj rozproszą trzodę, całą wściekłą zawziętość swoję wywierali głównie na Biskupów, zamierzając przez ich wygładzenie, zniszczyć cały Kościoł. Rzym, jako już wtedy ognisko całego chrześcijaństwa; był téż główném polem najokrutniejszego barbarzyństwa nieprzyjaciół Kościoła. Święci Apostołowie Piotr i Paweł, przed niedawnemi czasy tam krew swoję za wiarę wyleli. Świętego Lina, świętego Kleta i świętego Klemensa ich następców, tenże sam los spotkał; nie było dnia jednego w którymby poganie znacznéj liczbie chrześcijan nie zadali śmierci, wśród mąk najstraszniejszych. Zpomiędzy wiernych, jedni kryli się po jaskiniach i katakumbach, to jest podziemnych mieszkaniach które wśród Rzymu w największéj tajemnicy sobie urządzali, inni uchodzili na puszczę i do lasów. Duchowni szczególnie, a z tych najbardziéj Biskupi, a cóż dopiéro sam Biskup Rzymski to jest Papież, żyli w ciągłém niebezpieczeństwie, tém bardziéj że ich urząd im wyższy, tém mniej dozwalał im ukryć się: owszem, tém więcéj zobowiązywał do narażania się i tém łatwiéj ich w ręce pogan oddawał.

Taki był stan Kościoła i Rzymu, kiedy święty Anaklet zasiadł na stolicy Apostolskiéj. Trzeba było tak wielkiéj cnoty i świątobliwości jaką Pan Bóg go obdarzył, tak wielkiego męstwa i gorliwości, takiego doświadczenia jakiego on będąc prawą ręką kilku Papieżów, nabył, takiéj gotowości w każdéj chwili na śmierć męczeńską jaką serce jego Pan Bóg natchnął, aby w tak burzliwych czasach kierować łodzią Piotrową. Wszystko tam na nią się sprzysięgało. Zawziętość świata pogańskiego, upór i zaślepienie Żydów wielki wpływ wtedy w Rzymie mających, słabość ludzka nieoddzielna od naszéj natury, a w pierwotnych chrześcijanach, na tak ciężkie wystawiona próby, nakoniec i poczwara odszczepieństwa, już podnosząca swoję głowę i szarpiąca łono Kościoła zaledwie powstałego: – oto były szturmy któremi piekło na niego uderzało. Święty Anaklet wszystkiemu temu mężne stawił czoło. W każdéj chwili gotów życie położyć za gorliwe spełnianie swoich najwyższych obowiązków, sprawował urząd powszechnego pasterstwa jakby mu nic z tego powodu nie zagrażało. Odwiedzał wiernych w najskrytszych miejscach w które się chronili, zasilał ich tam słowem Bożém, ukrzepiał w wytrwałości w wierze, uczył prawd świętych, sprawował Sakramenta; do uwięzionych nawet dostawał się i pocieszał ich, wzmacniając na ostatnią próbę. Z drugiéj zaś strony, żadnym kacerskim błędom szerzyć się nie dopuszczał; odkrywał je, wyświecał, zbijał, a upornie w tych błędach trwających od jedności Kościoła odłączał.

Przekonany iż w tak ciężkich czasach, bardziéj niż kiedy, wiernym potrzebne były te łaski, jakiemi obdarza duszę przyjęcie Ciała i Krwi Pańskiéj, pierwszy wydał rozporządzenie, aby wszyscy obecni ofierze ołtarza, do Komunii świętéj przystępowali. Tak dalece nawet obostrzył to prawo, iż postanowił aby ci którzyby się od tego uchylali, poczytani byli za chwiejących się już w wierze, i za niegodnych należenia do zgromadzenia wiernych. Piszą iż mawiał: „Trudno jest aby chrześcijanin wystawiony jak za czasów naszych na srogie prześladowanie pogan, bez zasilania się ciągłego Chlebem Niebieskim, mógł wytrwać w wierze, i był w stanie w razie danym przenieść śmierć męczeńską za Chrystusa.” On także, dla otoczenia większą uroczystością konsekracyi Biskupów, postanowił aby przy obrzędzie ich wyświęcenia, trzech Biskupów uczestniczyło. Od jego to podobnież papiestwa wprowadzony został zwyczaj, że święcenia na każdy stopień duchowny, powinny się odbywać w obecności zgromadzonych wiernych, to jest publicznie. Do jego czasów słudzy ołtarza i nawet Kapłani, nie mieli przepisanéj właściwéj sobie sukni: nakazał przeto, aby odtąd duchowni nosili odzież odrębną, włosy nizko strzygli, w ogólności w ubraniu swojém zachowywali wielką powagę i jednostajność, a nie stosowali się do światowych w téj mierze zwyczajów.

Przed wyniesieniem jeszcze swojém na Papiestwo, dla uczczenia pamiątki świętego Piotra Apostoła, któremu zawdzięczał nawrócenie do wiary świętéj, i do którego jako pierwszego po Chrystusie Panu Namiestnika Bożego na ziemi, miał szczególne nabożeństwo, zaczął był budować na grobie jego kościoł. Zostawszy Papieżem dokończył go, i jestto ta część Watykanu, którą dziś nazywają Konfesyą świętych Apostołów. Blizko grobu tychże Apostołów urządził miejsce, a dziś Bazyliką Watykańską objęte, które przeznaczył na groby Papieżów, na wszystkich zaś innych cmentarzach chrześcijańskich, powyznaczał osobne place, na grzebanie ciał świętych Męczenników.

Święty Anaklet rządził Kościołem Bożym lat dziewięć, miesięcy trzy i dni dziesięć. Oskarżony do władz pogańskich nietylko jako chrześcijanin, lecz i jako najwyższy Kościoła powszechnego Kapłan, schwytany i uwięziony, po wielu mękach wytrwale i mężnie dla Chrystusa poniesionych, otrzymał koronę męczeńską, dnia 18 Lipca, w pierwszych latach drugiego wieku.

Pozostały po nim niektóre pisma wiernie przechowane. W jednym z listów swoich, na świadectwo że stolica biskupia, Rzymska, zawsze za głowę Kościoła całego uważaną była, tak się wyraża: „Ta stolica apostolska Głową, i jakby zawiasami wszystkich kościołów od samego Pana Jezusa jest postanowioną. Jak na zawiasach opierają się i obracają drzwi, tak powagą téj stolicy, wszystkie kościoły z rozkazania Pańskiego się rządzą.”

Pożytek duchowny

Święty Anaklet, dla zapewnienia wiernym potrzebnych łask do wytrwania w wierze, w czasach srogiego prześladowania, postanowił aby wszyscy obecni ofierze Ołtarza, do Komunii świętéj przystępowali. Uważaj czy twoja słaba wiara, a szczególnie postępki nieodpowiadające wierze, nie są skutkiem tego, że zbyt rzadko przystępujesz do stołu Pańskiego?

Modlitwa (Kościelna)

Boże! który nas błogosławionego Anakleta Męczennika Twojego i Papieża, doroczną uroczystością rozweselasz, spraw miłościwie, abyśmy obchodząc pamiątkę jego przejścia do Nieba, i jego pośrednictwem cieszyli się. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 581–583.

Tags: św Anaklet „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież męczennik św Piotr Komunia Rzym
2020-06-30

Mowa nr 84 na Oktawę św. Apostołów Piotra i Pawła – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 396–397.

O zaniedbaniu obchodu rocznicy uwolnienia Rzymu od Genzeryka i Wandalów

  1. Najmilsi! Religijne oddanie, sprawiające, że cały lud wierny zbierał się tłumnie w dzień „chłosty i wyzwolenia” dla złożenia Bogu podzięki, ostatnio poszło prawie u wszystkich w niepamięć. Dowiodła tego aż nadto jasno ta znikoma garstka ludzi, jacy się w ten dzień zjawili. Wielce to zasmuciło moje serce i przejęło nie lada obawą. Boć tkwi w tym ogromne niebezpieczeństwo, że ludzie są niewdzięczni Bogu, i nie chcąc pamiętać o jego dobrodziejstwach, ani nie czują skruchy, gdy jego ręka chłoszcze, ani się radują, gdy karać przestaje. Dlatego lękam się, najmilsi, by owo znane powiedzenie proroka: „Smagałeś ich, a nie boleli, starłeś ich, a nie chcieli przyjąć karania” (Jer. 5, 3 LXX) nie biło właśnie w takich niewdzięczników. Cóż bowiem za poprawę okazują ci, w których widać taką obojętność?! Wstyd to powiedzieć, lecz milczeć nie podobna: pogańskie bożki więcej czci doznają, niż Apostołowie (św. Piotr. i Paweł). Do błazeńskich teatrów liczniej się uczęszcza, niż do kościoła męczenników. Któż to ocalił naszą stolicę? Kto jej mieszkańców uwolnił od uprowadzenia w jasyr? Kto ich uchronił od krwawej kąpieli? Gry cyrkowe, czy opieka Świętych? Ich to, zaiste, nie czyje, prośby sprawiły, że zatrzymała się karząca ręka sprawiedliwości Bożej i znaleźliśmy łaskę u Boga, mimo że na gniew jego dobrześmy zasłużyli.
  2. Zaklinam was tedy, najmilsi, niech was poruszą słowa Zbawiciela! Po uzdrowieniu z trądu dziesięciu trędowatych mocą miłosierdzia swego, podkreślił przecież, że jeden z nich tylko wrócił się, aby złożyć podziękę (por. Łk. 17, 12). Jawnie więc zganił Chrystus niewdzięcznych. Ponieważ zaniedbali ten swój obowiązek miłości, więc i swej duszy nie zachowali bez grzechu wobec Boga, choć od Niego otrzymali zdrowie ciała. Aby więc piętno niewdzięczności nie przylgnęło i do nas, najmilsi, wróćcie i wy do Pana, pomni przedziwnych łask, jakich nam Jego dobroć nie poskąpiła! Uwolnienia naszego nie przypisujcie, tak jak bezbożni, wpływowi gwiazd, jeno niewysłowionemu miłosierdziu wszechmocnego Boga. On to sprawił, że złagodniała dzikość barbarzyńców! Całą więc siłą żywej wiary odnówcie w sobie pamięć tak wielkiego dobrodziejstwa! Wielkie zaniedbanie jeszcze większym zadośćuczynieniem wynagrodzić należy! Pragnąc naszej poprawy zwróćmy się do Tego, który łaskawy jest i chętnie przebacza! Aby błogosławiony Piotr i ci wszyscy święci, co byli z nami w wielu uciskach, mogli łaskawie wesprzeć nasze prośby za wami u Boga miłosiernego, przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
Tags: św Leon Wielki Apostoł św Piotr św Paweł
2020-06-29

Św. Piotra, Książęcia Apostołów

Żył około roku Pańskiego 68.

(Żywot jego wyjęty jest z Pisma Bożego i z Ojców Kościoła).

Święty Piotr z rodu żydowskiego, pochodził z Betsaidy małego miasteczka na brzegach morza Galilejskiego położonego. Urodził się około roku 15 przed Chrystusem Panem. Ojciec jego nazywał się Jonasz albo Jan, i prócz niego miał drugiego syna świętego Andrzeja, a był ubogiego stanu: z łowienia ryb na życie zarabiał. Święty Piotr tém samém się trudnił, a na wiele lat przed objawieniem się Pana Jezusa jako Zbawiciela, żyjąc bardzo cnotliwie i pobożnie, miał żonę którą była święta Perpetua, i z niéj córkę świętą Petronellę.

Brat jego, błogosławiony Andrzéj, należał do liczby uczniów świętego Jana Chrzciciela, przez którego przywiedziony był do poznania Pana Jezusa. Uszczęśliwiony iż już przyszedł oczekiwany Zbawiciel, i że miał on szczęście jeden z pierwszych Go poznać, pośpieszył do świętego Piotra z tą dobrą nowiną i rzekł mu: „znaleźliśmy Messyasza” 1. Usłyszawszy to Piotr, udał się także co prędzéj do Pana Jezusa, a skoro się zbliżył, wejrzawszy nań Jezus rzekł: „Tyś jest Szymon syn Jana: ty będziesz zwan Cefas, co się wykłada Opoka” 2. Po łacinie téż imię Petrus znaczy kamień czyli opoka. Od téj więc już pierwszéj chwili spotkania się z Piotrem, chciał syn Boży zapowiedzieć najwyższy urząd jego w Kościele, który go robił jakby opoką na któréj miał być założony, i po wieki wieków utrzymywany, cały gmach Kościoła powszechnego. Również wątpić nie można że od téj chwili i święty Piotr przejęty został najwyższą miłością Pana Jezusa, o którą późniéj trzykrotnie dowiadywał się od niego Zbawiciel, mając mu już nadać uroczyście całą władzę Swojego zastępcy na ziemi. Lecz że jeszcze wtedy Pan Jezus uczniów Swoich za Sobą nie powoływał, przeto Piotr powrócił do zwykłych zajęć, od czasu tylko do czasu przebywając z Chrystusem Panem. Gdy zaś nadeszła chwila w któréj Syn Boży, miał już ustalić przy sobie grono apostolskie, przyszedłszy nad brzegi morza Galilejskiego i zastawszy tam Piotra i Andrzeja rzucających sieci, rzekł do nich: „Pójdźcie za mną, a uczynię was że się staniecie rybakami ludzi” 3. Co znaczyło iż odtąd jako Apostołowie, ogłaszając Ewangelią, dusze ludzkie Panu Bogu pozyskiwać będą.

Od téj téż pory Piotr święty, już nie rozłączał się z Boskim Mistrzem swoim, i Ewangelie święte są pełne opowiadań dowodzących w jakich szczególnych łaskach był ten Apostół u Pana Jezusa, i jakie zawsze nad innymi dawał mu Syn Boży pierwszeństwo. Ciągłe tam dowody że Pan Jezus jego za ich zwierzchnika stanowi. Z jegoto łodzi, będąc na brzegach jeziora Genezaret, miał Zbawiciel kazanie do wielkiéj rzeszy zgromadzonego ludu, a łódź ta przedstawiała Kościół któréj Sternikiem jest na zawsze Piotr święty, w osobach swoich następców Papieżów. Po tém kazaniu, Pan Jezus kazał Piotrowi zarzucić na nowo sieci w jezioro, na co Piotr odpowiedział: „Nauczycielu przez całą noc pracując niceśmy nie ułowili; wszakże na słowo Twe zapuszczę sieć” 4. I pojmał tak wielkie mnóstwo ryb, iż się sieci rwały. Uderzony tym: cudem upadł do nóg Pana Jezusa, i w głębokiéj pokorze zawołał: Wynijdź ode mnie, bom jest człowiek grzeszny Panie” 5. A na to mu Pan Jezus: „Nie lękaj się niczego, chciałem ci przez to pokazać iż odtąd tak ludzi łowić będziesz”. 6

Po tém zdarzeniu, aby jeszcze sowiciéj nagrodzić Piotrowi akt pokory przez który uznawał się niegodnym posiadania Zbawiciela na łodzi swojéj, poszedł Pan Jezus odwiedzić go w jego własnym domu. Zastawszy tam ciężko chorą matkę jego żony, ujął ją za rękę, a chora w tejże chwili uzdrowioną została i usługiwała Boskiemu gościowi swojemu. Od owego zaś dnia Piotr „opuściwszy” jak mówi Ewangelia, „wszystko: Ojca i sieci”, to jest co mu najdroższém i najniezbędniejszém na świecie było, poszedł za Panem Jezusem 7.

Gdy razu pewnego, domagano się od Pana Jezusa „złożenia podatku, posłał Piotra do morza po pieniądz, który miał się znaleźć w rybie, i kazał go oddać poborcom mówiąc: „Daj za mnie i za siebie” 8, przez co także, równając go niejako z Sobą, oznaczał jego wyższość nad innymi Apostołami. On téż w imieniu ich wszystkich, pierwszy uczynił wyznanie Bóstwa Chrystusa Pana, i w téj wierze braci swoich utwierdził. Bo gdy zebrawszy uczniów Swoich, zapytał ich razu pewnego Pan Jezus, co o nim trzymają, Piotr w tejże chwili, nie radząc się drugich, a z natchnienia i objawienia Boskiego, uczynił to wyznanie na którém Kościół stać ma po wieki wieków: „Tyś jest Chrystus Syn Boga żywego” 9. Za to téż otrzymał od Pana ten wielki przywiléj, iż stał się podwaliną na któréj tenże Kościół miał być zbudowanym, i klucznikiem Nieba, od którego zależało otwierać je lub zamykać dla wszystkich dusz ludzkich. Wtedy bowiem powiedział mu Pan Jezus: „Tyś jest Opoką, a na téj opoce zbuduję Kościół mój, i tobie dam klucze Królestwa Niebieskiego. Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w Niebie; a cokolwiek rozwiążesz na ziemi będzie rozwiązane w Niebie” 10.

Szczególnéj téż wiary swojéj w moc i Bóstwo Chrystusowe, dał dowód Piotr święty i wtedy, gdy z uczniami kołatany w łodzi wielką burzą na morzu, ujrzawszy nadchodzącego po wodzie Chrystusa Pana zawołał: „Panie jeśliś Ty jest, każ mi przyjść do Siebie po wodach”; i skoro mu powiedział Pan Jezus „przyjdź”, Piotr z najżywszą wiarą rzucił się z łodzi na rozhukane fale, i chodził po nich jak po ziemi 11. Dowiódł także szczególnéj wiary swojéj w naukę Chrystusa Pana: bo gdy inni uczniowie zwątpiwszy o niéj, kiedy Pan Jezus ogłosił był tajemnicę przenajświętszego Sakramentu, chcieli Go odstąpić, a Pan Jezus zapytał Apostołów: czy i oni to samo uczynią, znowu Piotr nie czekając, w imieniu wszystkich zawołał: A jakże mamy od Ciebie odstąpić Panie, kiedy Ty masz „słowa żywota wiecznego”. 12 To téż w tejże wierze świętéj Syn Boży raczył go w szczególny sposób utwierdzić, i nadał mu przywiléj utwierdzania w niéj drugich, kiedy w rozmowie jaką z nim miał niedługo przed męką Swoją, rzekł do niego: „Szymonie, oto szatan pożądał was aby przesiał jako pszenicę, alem ja prosił za tobą aby nie ustała wiara twoja: ty tedy nawróciwszy się, utwierdzaj bracią twoje”. 13

Jak przez całe życie Pana Jezusa, najbliżéj Jego Boskiéj osoby widzimy świętego Piotra, przypuszczonego także do wpatrywania się w Jego wielką chwałę na górze Tabor, tak podobnież napotykamy go ciągle obok Chrystusa i w historyi Męki Zbawicielowéj. Najprzód on to jest wysłany dla przygotowania wieczerzy Pańskiéj. Potém gdy Zbawiciel przepowiada Apostołem, że przerażeni tém co Go spotka, odstąpią Go, święty Piotr oświadcza iż się z Nim nigdy nie rozłączy. W ogrójcu, jegoto Pan Jezus biorąc bliżéj Siebie, przypuszcza do tajemnic Swojéj męki ogrójcowéj, i chociaż ich tam trzech było, jemu tylko sen ich w który w téj chwili zapadli, wymawia. Gdy przyszli już Żydzi chwytać Zbawiciela, Piotr dobywa miecza, i chce Go bronić. Wiedzionego z ogrójca Pana swojego, on jeden z Apostołów nie odstępuje ani kroku. Wdziera się nawet z Nim aż do domu wielkiego Kapłana. Wprawdzie, ulegając chwilowéj ułomności, zapiera się Go przed sługą wmawiającą w niego iż należy do uczniów Chrystusa Pana, lecz w tejże chwili przejęty najżywszą skruchą, krwawemi łzami opłakuje swój chwilowy upadek.

Po Zmartwychwstaniu Swojém, znowu Pan Jezus w różnych wypadkach i okazuje że się Piotrowi należy nad innymi Apostołami pierwszeństwo. W pierwszém ukazaniu się Swojém świętéj Magdalenie, każe jéj aby poszła i powiedziała o tém Piotrowi. Wkrótce potém, jemu najpierwszemu z uczniów i Apostołów objawia się. Jedno zaś i drugie czyni Zbawiciel dla tego, aby wszyscy Apostołowie i uczniowie, odbierając wiadomość o Jego Zmartwychwstaniu, uwierzyli w to i zostali w téj wierze utwierdzeni, powagą samego Piotra. Dla tego téż i Apostołowie, gdy dwóch uczniów wracających z Emaus chcieli utwierdzić w wierze w Zmartwychwstanie Pańskie, poparli to powagą Piotra, mówiąc: „Wstał Pan prawdziwie, i ukazał się Szymonowi (Piotrowi)” 14.

W jedném z następnych, a licznych objawień Pana Jezusa, gdy święty Piotr dowiedział się o Jego obecności na brzegu morza, rzucił się z łodzi w wodę, żeby się do Niego co prędzéj dostać. Pan Jezus widząc taki dowód jego miłości, aż trzy razy rzekł do niego: „Szymonie Janów, miłujesz mnie więcéj niżeli inni”; a na trzykrotne oświadczenie Mu najgorętszéj miłości, odpowiedział: „Paś owieczki moje, paś baranki moje” 15, przez co dawał mu władzę nietylko nad wszystkimi wiernymi, lecz i nad wszystkimi Pasterzami to jest Biskupami. Wtedy także przepowiedział mu Zbawiciel rodzaj śmierci jaki go czeka: i taka go w istocie spotkała.

Po trzydziestoletnim przez Piotra zarządzie Kościołem powszechnym, (o czém w innych uroczystościach tegoż świętego Apostoła mówiliśmy) znajdował się Piotr w Rzymie, za panowania cesarza Nerona. Ten oburzony na niego za pogromienie Szymona czarnoksiężnika, który był jego zausznikiem, a którego przez sztukę szatańską wznoszącego się w powietrze, Piotr modlitwą swoją obalił na ziemię, i za nawrócenie wielu kobiet, które odtąd wiodąc życie pokutne, do rozpusty cesarza służyć nie chciały, wskazał go na śmierć i wtrącił do więzienia. Wierni wykradli go ztamtąd, i Piotr uchodził z miasta, kiedy oto w bramie, spotkał Pana Jezusa, którego, upadłszy mu do nóg, zapytał: „Panie gdzie idziesz?” „Idę do Rzymu, odrzekł Pan Jezus, aby powtórnie być ukrzyżowanym.” Piotr zrozumiał jaką mu w tém dawał Zbawiciel naukę, i wrócił do więzienia. Wkrótce potém srodze ubiczowany, przybity został do krzyża, a na jego własną prośbę, którą zanosił z wielkiéj pokory, aby w rodzaju śmierci nie być zupełnie Panu Jezusowi zrównanym, rozpięty został na rusztowaniu krzyżowém głową do ziemi, a nogami do nieba. Poniósł śmierć męczeńską dnia 29 Czerwca roku Pańskiego 68. Pewien wielkiéj świątobliwości kapłan nazwiskiem Marceli, ciało jego nabalsamowawszy, pochował na górze Watykańskiéj.

Trzy listy świętego Piotra należą do ksiąg Nowego Testamentu.

Pożytek duchowny

Gdy Chrystus Pan zdawał w ręce świętego Piotra, najwyższą władzę Swoją nad całym Kościołem, domagał się od niego aż trzykrotnego zapewnienia iż Go serdecznie miłuje, a to jakby dla zadosyćuczynienia za trzykrotne zaparcie się Pana Jezusa, którego się ten Święty był dopuścił, Pamiętaj: że cechą każdego do Kościoła i zewnętrznie i duchem należącego, jest gorąca miłość Jezusa, i zdobywaj się za łaską Pańską, na tém gorętsze i częstsze jéj akty, im częściéj i ciężéj Boga obrażałeś.

Modlitwa (koście!na)

Boże! któryś błogosławionemu Piotrowi Apostołowi Twojemu, oddawszy klucze Królestwa Niebieskiego, związywania i rozwiązywania najwyższego kapłaństwa władzę nadał; spraw abyśmy wsparci jego pośrednictwem, z grzechów naszych rozwiązani zostali. Który żyjesz i królujesz i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 534–537.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 522

Władza papieży trwa nieprzerwanie od dziewiętnastu wieków i wpływa na utrzymanie i szerzenie prawdziwej wiary, na utrzymanie cnót i porządku w rodzinach i w całym społeczeństwie chrześcijańskim, na odradzanie się wszelkich najwznioślejszych cnót, na miłosierdzie dla cierpiącej ludzkości i na miłość wzajemną.

Tak jak ojciec gromadzi dzieci naokół siebie, strzeże ich, chroni przed wszelkimi niebezpieczeństwami, żywi i troskliwie pielęgnuje, aby je uczynić szczęśliwymi – tak i papieże miliony dzieci Kościoła świętego biorą pod swoją opiekę, starają się o ich dobro duchowe i utwierdzają w wierze, by im wyjednać zbawienie.

I ty, katolicki Czytelniku, jesteś dzieckiem tego Kościoła św., a Ojciec św. twoim najwyższym opiekunem, staraj się przeto, abyś go kochał, był mu posłuszny w rzeczach wiary, czcił go i modlił się za niego.

Footnotes:

1

Jan I. 41.

2

Jan I. 42.

3

Mat. IV. 18

4

Łuk. V. 5.

5

Łuk. V. 8.

6

Łuk. V. 10.

7

Łuk. V. 11.

8

Mat. XVII. 27

9

Mat. XVI. 16.

10

Mat. XVI. 18.

11

Mat. XIV. 28.

12

Jan VI. 67.

13

Łuk. XXII. 31.

14

Łuk. XXIV. 34.

15

Jan XXI. 15–17.

Tags: św Piotr „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Apostoł papież męczennik św Andrzej św Perpetua św Petronella
2020-06-29

Mowa nr 83 na Dzień św. Piotra Apostoła – Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 393–396. 1

  1. Najmilsi! Weselmy się w Panu całym sercem i radujmy w duchu! Albowiem Jednorodzony Syn Boga Ojca, a nasz Pan, Jezus Chrystus, chcąc do nas wprowadzić tajemnice swego dzieła zbawczego i swojej Boskości, raczył dać miastu naszemu św. Piotra, pierwszego wśród apostołów, na Najwyższego Pasterza. On to, uroczystujący dzisiaj w pamiętny dzień zwycięskiego męczeństwa, jest wzorem i chlubą całego świata. Jest to nagroda, najmilsi, za owo wyznanie, przez Boga Ojca sercu Apostoła natchnione; ono wzniosło się ponad niepewność ludzkich mniemań, i zawiera moc opoki, żadnym uderzeniem niezachwianej. Boć, jak opowiadają księgi Ewangelii, wszystkich apostołów zapytuje Pan, co o Nim ludzie sądzą. Dopóki powtarzają oni chwiejne opinie ciemnoty ludzkiej, jednakową wszyscy dają odpowiedź. Gdy jednak padło pytanie, za kogo uczniowie Go uważają, pierwszy wyznaje Pana ów, co pierwszą piastuje godność w gronie apostołów. Mianowicie taką daje odpowiedź: „Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego”. Na to znowu odpowiada Jezus: „Błogosławionyś jest, Szymonie Bar-Jona, bo ciało i krew nie objawiały tobie, ale Ojciec mój który jest w niebiesiech” (Mt. 16, 17). Znaczenie tej odpowiedzi jest takie: dlatego błogosławiony jesteś, bo Ojciec mój ciebie oświecił; nie dałeś się zwieść ziemskim mniemaniom, bo światło niebieskie było ci natchnione, że nie ciało i krew, jeno objawił mnie tobie ten, którego jestem Synem Jednorodzonym. — „A ja tobie powiadam”, mówi dalej, co się wykłada: jak mój Ojciec objawił ci moje bóstwo, tak i ja daję ci poznać twoje wyniesienie. — „Iżeś ty jest opoka”, tzn. jam ci wprawdzie sam jest opoką niewzruszoną, jam „kamieniem węgielnym, co czyni oboje jednym” (Ef. 2, 14, 20), jam fundamentem, poza którym „nikt innego nie może założyć” (1 Kor. 8, 11), ale także i ty jesteś opoką, ponieważ moją władzą jesteś ugruntowany, a przez to uczestniczysz w mojej własnej mocy.
  2. „A na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie zwyciężą” (Mt. 16, 18). Na tym umocnieniu, powiada, wieczną zbuduję świątynię, na potędze tej wiary wzniesie się niebosiężny gmach mego Kościoła. Wyznania tego (że Chrystus jest Synem Boga żywego) nie zatamują bramy piekielne, nie skrępują więzy śmierci, albowiem głos ten, to głos życia. I jak wyznawców swoich do niebios podnosi, tak zaprzeczających sobie do piekieł pogrąża. Z powodu tego wyznania mówi następnie Jezus do św. Piotra: „Tobie dam klucz Królestwa Niebieskiego. A cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebiesiech” (Mt. 16, 19). Co prawda, prawo używania władzy tej przeszło i na innych apostołów, co prawda ustanowienie, zawarte w tym powiedzeniu, rozszerzyło się na wszystkich książąt Kościoła, nie bez powodu jednak jednemu w szczególności powierza się to, co ma być udziałem wszystkich. Dlatego Piotr osobno tę władzę otrzymuje, ponieważ wszyscy inni, dzierżący władzę w Kościele, na wzór Piotra mają rządzić. Ten przywilej Piotra trwa, gdziekolwiek według jego poczucia sprawiedliwości feruje się wyroki. Nie może być przeto ani zbytniej surowości, ani zbytniej pobłażliwości tam, gdzie związuje się i rozwiązuje to tylko, co św. Piotr związałby i rozwiązał.
  3. Kiedy zaś zbliżała się męka Pańska, mająca na ciężką próbę wystawić stałość uczniów, rzekł Pan: „Szymonie, Szymonie! Oto szatan żądał, aby was przesiać jak pszenicę. Ale ja prosiłem za tobą, aby nie ustała wiara twoja. A ty kiedyś nawróciwszy się potwierdzaj braci twoich” (Łk. 22, 32). Niebezpieczeństwo tchórzostwa wszystkim apostołom jednakowo groziło. Bożej pomocy zarówno wszyscy potrzebowali, ponieważ diabeł wszystkich chciał skusić. Jednak szczególniejszą opieką otacza Pan Piotra i dla Piotra modli się o wiarę, jako że pewniejszą będzie postawa innych, gdy wódz zachowa niezłomną odwagę. W Piotrze zatem doznaje umocnienia męstwo wszystkich, a pomoc łaski Bożej w takim idzie porządku, że moc dana przez Chrystusa Piotrowi — przez Piotra udziela się apostołom.

    Po zmartwychwstaniu swoim i tuż po oddaniu św. Piotrowi kluczy do Królestwa Niebieskiego, na trzykrotne wyznanie niezmiennej miłości trzykrotnie położył mu Pan na serce mistyczne powołanie: „Paś owce moje” (Łk. 22, 32). Czyni to i teraz bez wątpienia Piotr św. i jako gorliwy pasterz spełnia rozkazanie Pańskie, umacnia nas swoimi napomnieniami i nie ustaje modlić się za nas, abyśmy żadnym pokusom nie dali się zwyciężyć. Jeżeli zaś tę świętą pieczę nad wszystkim ludem Bożym roztacza, o ileż bardziej nam, wychowańcom swoim, raczy nie szczędzić swej pomocy? U nas spoczywa on w świętym łożu błogosławionego snu, w tym samym ciele, w którym nam prezydował. Widząc, najmilsi, tak potężną z ustanowienia Bożego nad nami roztoczoną opiekę, słuszny zaiste mamy powód, aby się cieszyć z zasług i godności naszego wodza. Ale składajmy dzięki wiecznemu Królowi, Zbawcy naszemu i Panu, Jezusowi Chrystusowi, że taką potęgę złożył w ręce tego, którego uczynił głową całego Kościoła, na chwałę i cześć imieniowi swemu: Jemu własna jest cześć i chwała na wieki. Amen.

Footnotes:

1

Mowa 83 jest, poza wstępem i kilku zdaniami pod koniec kazania, powtórzeniem 4 Mowy. Kwestię komplikacji tej mowy omówiliśmy we Wstępie § 3; B(a).

Tags: św Leon Wielki Apostoł św Piotr Kościół papież
2020-06-29

Mowa nr 82 na Święto św. Apostołów Piotra i Pawła – Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 388–392.

  1. Najmilsi! Cały świat co prawda bierze udział we wszystkich naszych wzniosłych uroczystościach; jednej wiary umiłowanie jednakową wszędzie musi budzić radość, kiedy święcimy jedno z dzieł spełnionych dla zbawienia wszystkich. Dzisiejsze jednak święto Miasto nasze już nie na równi z całym światem, ale w szczególny i odrębny swój sposób z czcią i weselem obchodzić winno. Gdzie chwalebna śmierć opromieniła największych Apostołów, tam miejsce na radość największą w dniu ich męczeństwa. W tobie, Rzymie, ci dwaj mężowie tak rozpalili światło Ewangelii, żeś z nauczyciela błędu stał się uczniem Prawdy. To są więc ojcowie i pasterze twoi prawdziwi! Wszczepiając cię w Królestwie Niebieskie, oni ciebie na nowo założyli lepiej i szczęśliwiej bez porównania, niż owi pierwsi, co fundamenty pod twe mury kładli. 1 Jeden z tamtych imię ci nadał, ale zabójstwem brata pohańbił cię szpetnym. Ci zaś do takiej chwały cię podnieśli, że stałeś się narodem świętym, rodzajem wybranym, miastem kapłańskim i królewskim, a przez świętą Stolicę Piotrową — głową świata. Berłem boskiej religii szerzej odtąd władasz, niźli przedtem potęgą ziemskiego panowania. Dzięki mnogim zwycięstwom rosła twoja władza i sięgnęła daleko na lądy i morza. Jakżeż jednak maleje, coś mieczem ujarzmił, wobec tego, co pokój chrześcijański poddał pod twe skrzydła!
  2. Boć dobry Bóg — sprawiedliwy i wszechmocny — co, nigdy nie odmawiał ludzkości swego zmiłowania, a zawsze dawał się poznać ogółowi śmiertelnych z hojnie rozsiewanych dobrodziejstw — chcąc w swych wyrokach niezbadanych tym większą ujawnić miłość, ulitował się ludzi na manowce zbłąkanych, z własnej winy zaślepionych i coraz głębiej brnących w zepsucie grzechowe. Zesłał im tedy „Słowo” równe i współwieczne sobie. „Ciałem stające się Słowo” (Jan 1, 14) tak połączyło boską swoją naturę z ludzką, że tym zstąpieniem do najgłębszych nizin nas w niebotyczne dźwignęło wyżyny. Aby zaś rozprowadzić działanie tej niewysłowionej łaski po całym świecie, pozwoliła Opatrzność Boża powstać i tak rozrość się państwu rzymskiemu, że graniczyło ono po sąsiedzku z krajami wszystkich narodów. Bożym planom najbardziej to odpowiadało, że mnóstwo państw pod jednym złączyło się berłem. Głoszenie odkupienia mogło szybko i łatwo dotrzeć do ludów, jednym rządem państwowym związanych. Ale Rzym nie zdawał sobie sprawy z tego, kto jest istotnym twórcą jego potęgi i wielkości. Choć zapanował nad wszystkimi prawie narodami, poszedł jednak w służbę ich błędnych nauk. Mniemał nawet, że rozbudowuje swoją religię, gdy żadnego zabobonu nie odrzuca. 2 Tym cudowniejsze przeto jest jego wyzwolenie przez Chrystusa, im silniej uwikłany był w więzy szatana.
  3. Oto gdy dwunastu apostołów wzięło od Ducha Św. dar mówienia wszystkimi językami i podzieliło między siebie kraje, by nieść Ewangelię na świat cały, błogosławiony Piotr, książę apostołów, przeznaczony został dla głównej twierdzy rzymskiego imperium. Światło Prawdy, objawionej dla zbawienia wszystkich ludów, od głowy szybciej mogło się rozlewać po całym organizmie ludzkości. Czyż jest bowiem lud, co nie miałby wówczas swych współplemieńców w stolicy? Czyż mogło jakiemu krajowi pozostać coś nieznanym, co Rzym przyswoił sobie? Tutaj najodpowiedniejsze było miejsce na zwalczanie błędnych filozoficznych mniemań i rozwianie tej próżności, jaką podszyta bywa ziemska mądrość, na burzenie czci bożków pogańskich i usuwanie bałwochwalstwa; bo właśnie tutaj w jakimś zabobonnym lęku przejęto wszystko, cokolwiek z fałszywych nauk pojawiło się na świecie.
  4. Do tego to miasta nieustraszenie kierujesz kroki swoje, Piotrze święty. Kiedy Paweł Apostoł, towarzysz twojej chwały, zakłada jeszcze inne Kościoły, ty wstępujesz w ten las ogarniętych szałem bestii. Nie lękasz się tej burzliwej otchłani, śmielej po niej kroczysz, niż wtedy, kiedyś stąpał po falach jeziora (Mt. 14, 28..). Samego Rzymu — władcy świata — nie obawiasz się teraz ty, coś w domu Kajfasza drżał przed dziewką arcykapłana (Mt. 26, 69…). Czyżby mniejsza była moc Klaudjusza niż Piłatowych trybunałów, albo srogość Nerona niźli szał i wściekłość Żydów? Miłości to potęga zwyciężyła w tobie wszelką bojaźń. Wierzyłeś, że nie potrzebujesz tych się obawiać, których miłować przyszedłeś. Ten nieustraszony i ofiarny duch już wtedy wstąpił w twe serce, kiedy Pan trzykrotnym, dużo mówiącym zapytaniem, umocnił trzykrotnie wyznaną miłość twoją (Jan 21, 15…). Boć nie czego innego wymagała twoja piecza (pasterska), jeno abyś pokarmem, co ciebie nasycił, żywił owieczki tego, któregoś umiłował.
  5. Tyle nadto znaków cudownych, tyle darów łask, tyle prób ogniowych utwierdziło twą ufność! Już nauczałeś plemiona, od obrzezania do prawdziwej wiary się zwracające. Już założyłeś Kościół w Antiochii, gdzie imię chrześcijan naprzód czci doznało. Już (całe krainy) Pont, Galację, Kapadocję, Azję i Bitynię rosą Ewangelii ożywiłeś. 3 I owocności tedy działania pewien i długowieczności 4 swojej świadom szedłeś zatknąć zwycięski znak Chrystusowego krzyża na twierdzy rzymskiego świata, dokąd z przeznaczeń Bożych poprzedzały cię i dostojeństwo władzy i chwała cierpienia.
  6. Tutaj to spotkał cię św. Paweł, twój współapostoł, „naczynie wybrane” (Dz. Ap. 9, 15), „nauczyciel narodów” (Gal. 2, 7). Połączył się z tobą w dobie, kiedy pod panowaniem Nerona ginęła uczciwość, ginął wstyd, ginęła wolność. Sam cezar, żądzą i nadmiarem wszelkich występków trawiony, dał się wreszcie porwać istnemu szaleństwu i pierwszy wszczął okrutne, powszechne prześladowanie chrześcijan, mniemając, że przelaniem krwi świętych zagasi łaskę Bożą. Oni zaś najobfitszej nagrody uczestnikami stawali się wtedy: za wzgardę znikomego życia wieczne szczęście brali. „Droga więc przed oblicznością Pańską jest śmierć świętych jego” (Ps. 115, 15). Największe okrucieństwo nie zniszczy religii, na tajemnicy krzyża Chrystusowego ugruntowanej! Nie osłabia Kościoła prześladowanie, jeno go umacnia. Rola Pańska coraz to bujniejszym pokrywa się kłosiem; boć każde ziarno, co w ziemię zapada, w mnogi plon wyrasta. 5 Jak zaś obfite żniwo wydały te dwa boskiego posiewu kłosy, świadczą tysiące świętych męczenników, co idąc w ślady apostołów ubiegały się o palmę zwycięstwa. Ich liczne zastępy purpurowym szańcem gród nasz opasały, a łunę światła roztaczając naokół rzekłbyś uwieńczyły go diademem z mnóstwa drogocennych kamieni uwitym.
  7. Z powodu takich straży, najmilsi, przez Boga samego zaciągniętych na wzór cierpliwości i umocnienia nas w wierze, cały świat cieszyć się powinien, wspominając kogokolwiek z grona wszystkich świętych. Tych dwu ojców jednak wyjątkowe znaczenie sprawia, że (my zwłaszcza, rzymianie) nimi w szczególniejszy sposób szczycić się możemy. Łaska Boża tak wyróżniła ich pośród członków Kościoła, że w tym ciele, którego głową jest Chrystus (Ef. 1 22), oni jakby dwojga oczu są blaskiem. W ich zasługach i cnotach, iście nie do wysłowienia, nie szukajmy różnic, nie rozdzielajmy ich od siebie. Boć i posłannictwo złączyło ich w dopełniającą się parę, i znojny trud upodobnił, i śmierć męczeńska zrównała. 6

Footnotes:

1

Według podania założycielami Rzymu byli bracia: RomuRomulus i Remus. Kiedy Remus Szydził z brata i jego pracy nad budową murów, Romulus pozbawił go życia.

2

Por. wstęp § 1, b.

3

Por. początek 1 Listu św. Piotra Ap.

4

Por. Jan 21, 18 i 2 Piotr 1, 14.

5

Wyrażenie to przypomina Tertulianowe: „Semen est Christianorum sanguis” (Apologeticus, c. 50).

6

Quia illos et electio pares, et labor similes, et finis fecit aequales. Na tych słowach kończy się autentyczny tekst Mowy Leonowej; spotykane po nich jeszcze zdania kończące, są dodane przez późniejszych przepisywaczy. Ze słów „pares” i „aequales” wysnuł Quessnel fałszywy wniosek, jakoby one sprzeciwiały się prymatowi św. Piotra Ap. Narobił też Quessnel skrupułów komentatorom i tłumaczom mów św. Leona i popchnął ich do przypuszczenia, że wyrażenie „pares” jest nieautentyczne, zwłaszcza, że brakuje go w jednym starym watykańskim kodeksie. Tymczasem stopniowany paralelizm pojęć — pares, similes, aequales — jest bardzo w stylu Leona i przemawia za autentycznością tekstu, zachowanego w innych, również starych, kodeksach. Nie ma też istotnej trudności w jego wykładzie. Trzeba tylko uchwycić odcień, różniący te dwa synonimy: pares i aequales. A uchwyci się go, sięgając do rdzenia słowa par. Pierwsze znaczenie par jest: para, parzysty! W dalszym zaś znaczeniu: równy. W przekładzie polskim użyliśmy pierwszego znaczenia, usuwając rzekome trudności. Por. Słownik Łacińsko-Polski, Ks. Fl. Bobrowskiego, Wilno 1905, t. 2, str. 596. Por. też Aegidi Forcellini, Totius latinitatis lexicon. T. IV, p. 498.

Tags: św Leon Wielki Apostoł św Piotr św Paweł Rzym męczennik
2020-05-31

Św. Petronelli Dziewicy

Żyła około roku Pańskiego 60.

(Żywot jéj ze starych ksiąg męczeńskich wyjęty, znajduje się w dziełach błogosławionego Bedy, Suryusza i innych.)

Święta Petronella była, jak to nadmienia i Martyrologium rzymskie, córką świętego Piotra, który przedtém jeszcze zanim powołany został przez Pana Jezusa na Apostoła, żyjąc na świecie, pojął był za żonę świętą Perpetuę, która męczeńską śmierć poniosła za wiarę. Przyszła na świat w Galilei, jednéj z prowincyi Palestyny czyli Ziemi świętéj, na której narodził się, żył i umarł za nas Pan Jezus. Niewiadomym jest rok jéj urodzenia, lecz że rzeczą jest niewątpliwą, że Apostołowie odłączyli się od żon swoich skoro przez Chrystusa Pana powołani zostali, więc święta Petronella przyszła na świat przedtém nim święty Piotr powołany przez Zbawiciela imię Piotra otrzymał. Z tego téż wnosić trzeba, że imię jéj Petronelli, które jest imieniem pochodzącém od imienia Piotra, nie było jéj nadaném przy urodzeniu, lecz dopiéro przy Chrzcie świętym.

Gdy ten Książe Apostołów przebywszy morza, osiadł w Rzymie aby w tym grodzie założyć swoję stolicę jako Biskup świata całego, święta Petronella przeniosła się za nim, i przez lat kilka wiodła życie doskonałéj chrześcijanki, pod przewodnictwem i duchownego i rodzonego swego ojca, któremu ile to było w jéj możności dopomagała w jego pracach około rozszerzania Ewangelii.

Święty Marcel, syn Marka Wielkorządcy Rzymskiego, w liście swoim znajdującym się w Aktach męczeńskich świętych Nereusza i Achileja, pisząc o niéj, mówi iż byłato dziewica wielkiéj świątobliwości, znana pomiędzy wszystkiemi chrześcijankami w Rzymie z wielkiego swojego względem biednych miłosierdzia. Daléj powiada on, iż zapadła była w ciężką chorobę: dotknięta paraliżem z łóżka wstawać nie mogła, i ciągłych doznawała w całém ciele boleści. Że jednak przejęta wielką miłością krzyża Chrystusowego, oddawna wzdychała za cierpieniami, i nawet pobudzona do tego szczególną łaską Boską prosiła o nie Pana Jezusa, znosiła je téż z przedziwną cierpliwością i poddaniem się woli Bożéj. Nikt jéj nigdy nie słyszał uskarżającą się, a przez długi czas leżąc bezwładną i prawie ciągle dotkliwych doznając cierpień, ani na chwilę nie traciła spokoju wewnętrznego i swobody ducha, która się malowała na jéj obliczu, i budowała wszystkich którzy ją nawiedzali dla słuchania zbawiennych nauk, jakie im dawała. Tak w tym stanie ciągłego słabowania, była uderzającym przykładem cierpliwości chrześcijańskiéj, że dla tego właśnie tłumnie garnęli się do niéj chrześcijanie, podziwiając w niéj tę cnotę i nazywając ją ciągłym cudem cierpliwości najdoskonalszéj. Odznaczała się także szczególném nabożeństwem do przenajświętszéj Panny, któréj pośrednictwu przypisywała wszystkie łaski jakie od Boga odbierała, i w każdéj rozmowie zachęcała wiernych, aby się do Niéj we wszelkich potrzebach z największą ufnością uciekali.

Gdy ta ciężka choroba świętéj Petronelli, przedłużała się znacznie, niektórzy chrześcijanie dziwili się dla czego święty Piotr jéj ojciec rodzony, któremu Pan Bóg udzielił był łaskę uzdrowienia tak wielkiéj liczby innych chorych, owszem, którego, jak to wiemy z Dziejów Apostolskich, sam cień przywracał zdrowie słabym i kalekom, nie uzdrawiał córki swojéj. Razu nawet pewnego, jeden z chrześcijan imieniem Tytus, z wielkiém uszanowaniem ośmielił się mu zrobić w tym względzie uwagę, i to w obecności wielu wtenczas w mieszkaniu świętéj Petronelli zgromadzonych osób. Lecz święty Piotr oświecony w tém w szczególny sposób przez Ducha Świętego, wiedząc jak wielkiém polem zasługi była dla córki jego choroba któréj doznawała, a przeciwnie, będąc nadzwyczaj powabnéj urody, na jak wielkie niebezpieczeństwa narażoną by była, taką dał Tytusowi odpowiedź: „Niemoc ta dana jest córce mojéj od Pana Boga, na straż czystości i pokory, i gdyby teraz zdrową była w kwiecie swojéj młodości, mogłaby się dać uwieść pokusom świata tego. Niemoc cielesna, jest zdrowiem jéj duszy. Wszakże żebyście nie mniemali iż moc Chrystusowa, która mi jest dana na leczenie chorych, i jéj by wyleczyć nie mogła, oto jéj wstać każę, aby zupełnie zdrowa służyła nam, i wraz z nami do stołu zasiadła.” Jakoż, po modlitwie którą święty Piotr odprawił, Petronella wstała jak najzdrowsza, przez cały wieczór około obsługi licznych gości się krzątała, a późniéj z rozkazu ojcowskiego położyła się napowrót do łóżka, i w dawną chorobę zapadła.

Piszą że święta Petronella lat jeszcze kilka chorowała, i dopiéro po męczeńskiéj śmierci świętego Piotra, znowu cudownym sposobem przez niego uzdrowioną została, i, co także było cudem, nietylko odzyskała zupełne zdrowie, lecz niejako odmłodniała, i uroda jéj z któréj już pierwiéj w całém mieście słynęła, jeszcze okazywała się znamienitszą. Grodna córka książęcia Apostołów, przez niego samego na drogach wysokiéj świątobliwości wyćwiczona, jego teraz opieką z Nieba wsparta, wielki postęp w życiu doskonałéj chrześcijanki czyniła. Uwolniona od cierpień, które w ciężkiéj chorobie przez lat wiele doznawała, różnemi umartwieniami trapiła swoje ciało. Dnie całe spędzała na modlitwie i na uczynkach miłosierdzia chrześcijańskiego. Po śmierci świętego Apostoła, Kościoł w Rzymie przez czas niejaki zużywał spokoju, korzystając z tego, święta Petronella, nie kładła granic swojéj gorliwości w nawracaniu niewiernych, i w miłości bliźniego, oddając im wszelkiego rodzaju usługi, tak duchowne jak i doczesne. Dom jéj stał się przytułkiem najpobożniejszych dziewic chrześcijańskich, i tam pod jej przewodnictwem, żyły one jakby w klasztorze. Co tylko posiadała, rozdawała ubogim, i nawet własną pracą ręczną przyrządzała im odzienia. Zwykle z domu, gdzie przybywający kapłani skrycie odbywali święte obrzędy, nie wydalała się jak chyba tylko dla odwiedzenia chrześcijan chorych, albo trzymanych w więzieniu, lub téż dla grzebania ciał tych którzy męczeństwo ponieśli.

Pan Bóg wkrótce te wysokie jéj cnoty uświetnić raczył i darem czynienia wielkich cudów. Nie było choroby, któraby na jéj modlitwę nie ustąpiła. Sama jéj chęć pomodlenia się za jakiego chorego, jakto świadczą jéj Akta kościelne, już go uzdrawiała niezwłocznie. I można powiedzieć że w owym czasie w Rzymie, przez tęto święta Dziewicę, Pan Bóg najwięcéj przyciągał do Kościoła Swojego niewiernych, podziwiających jéj cnoty i uderzonych cudami jakie czyniła.

Sława jéj rozeszła się była po całym Rzymie. To obudziło ciekawość pewnego bogatego pana rzymskiego, nazwiskiem Flakus, który chciał ją poznać. W pierwszém spotkaniu tak był ujęty i jéj powierzchownością, i rozmową w któréj podziwiał jéj niepospolity, obok tych wszystkich cnót któremi jaśniała, rozum, że umyślił prosić o jéj rękę. W kilka dni téż potém przybył do niej z bardzo świetnym orszakiem swoich dworzan, i wręcz jej oświadczył iż pragnie pojąć ją za małżonkę. oznajmiając przytém jak bardzo jest bogatym, do jak świetnego rodu należy, i jak wysokie położenie czeka ją w świecie, gdy jego żoną zostanie. Święta, która oddawna poślubiła była dziewictwo swoje Panu Jezusowi, nie chcąc jednak przez wyraźną odmowę ściągać na siebie i na wszystkich swoich prześladowania tego możnego pana pogańskiego, prosiła go aby jéj pozostawił trzy dni czasu do namysłu. Flakus zgodził się na to chętnie, nie wątpiąc iż mu ręki swojéj nie odmówi. Tymczasem Petronella przez te trzy dni tak gorąco się modliła i tyle łez wylała przed Bogiem, prosząc Pana Jezusa aby ją od tego związku jakimkolwiek sposobem wyzwolił, że téż Oblubieniec jéj Niebieski wysłuchał ją miłościwie. Gdy nadszedł dzień trzeci, zawezwała do domu swego świątobliwego kapłana nazwiskiem Nikomeda, który wyspowiadawszy ją, odprawił w jej mieszkaniu Mszę świętą i dał jéj Komunią. Niezwłocznie po jéj przyjęciu, Petronella bez żadnéj choroby, zasnęła spokojnie w Panu. Umarła dnia 31 Maja, w którymto dniu Kościoł obchodzi jéj święto.

Ciało téj świętéj dziewiey, pochowane było na drodze Ardeatyńskiéj, gdzie dawniéj był cmentarz i kościoł pod jéj wezwaniem. Późniéj Papież Paweł I przeniósł jéj błogosławione zwłoki do Bazyliki Watykańskiéj świętego Piotra, i tam wzniósł dla niéj marmurowy grobowiec, z napisem: „Przezacnéj Petronelli, najdroższéj córce.” Nakoniec wybudowano dla niej w tejże Bazylice osobną kaplicę, i ciało jej tam złożono w roku 1606, głowę zaś, w bogatym Relikwiarzu przechowują w Zakrystyi.

Pożytek duchowny

Z żywotu dzisiejszéj Świętéj, poznaj jak wszelkiego rodzaju cierpienia, które Pan Bóg zsyła lub dopuszcza na nas, są zawsze dziełem Jego ku nam miłości i mądrości. Mądrość Jego wie co dla dobra duszy naszéj najpotrzebniejsze, a miłość Jego to właśnie nam zsyła. Pamiętaj na to, ilekroć jakie cierpienie lub choroba cię spotykają.

Modlitwa.

Boże! Któryś świętą Petronellę, cierpieniami ciężkiéj choroby cierpliwie znoszonemi, do wysokiéj doprowadził świątobliwości, daj nam za jéj wstawieniem się i przykładem, tak wszelkie spotkać nas mogące znosić cierpienia, aby one nam do zjednania tém obfitszych nagród w wieczności posłużyły. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 443–445.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z r. 1937 r., s. 442–442

Piękność przemija, cnota pozostaje. Jest to prawda niezbita, a mimo to ludzie więcej wierzą w piękność niż w cnotę. Ponieważ świat tak wielką przywiązuje wagę do piękności ciała, przeto niewiasty, chcąc się przypodobać, starają się wszelkimi sposobami podnieść wrodzony wdzięk ciała. Stroją się one w piękne szaty, w świecące ozdoby, splatają włosy i układają je na głowie w wszelkie możliwe kształty, barwią je nawet, chcąc je uczynić piękniejszymi, bielą i różują twarz i szyję, aby w ten sposób dodać sobie wdzięku i jeszcze więcej uwydatnić naturalne powaby ciała. Nie myślą o tym, że przez to same siebie oszukują, a nieraz przyśpieszają tym sposobem chwilę upadku i oszpecenia. Jak długo bowiem trwa ta piękność ich ciała? Krótki tylko czas – kilka tylko lat prawdziwego wdzięku, a potem jakże szybko więdnie! A jakże często dla piękności ciała ginie piękność duszy! Piękność ciała budzi chęć przypodobania się, duma i zarozumiałość napełniają serce i odciągają je od Boga, a w wielu wypadkach następują grzechy namiętności i nieczystości, które wiodą duszę do zupełnego upadku. Nieczysta dusza, chociażby w ciele najpiękniejszym, porównana być może z prześlicznym naczyniem, mieszczącym w sobie brudy.

A jednak tyle dziewic goni za tą ułudą zewnętrzną, zazdrości innym, posiadającym te zewnętrzne piękności w wyższym nieco stopniu! Jakże nierozsądny jest świat, pokładający szczęście na tej ułudnej a tak znikomej i krótkotrwałej piękności! Nigdy ona nie dosięgnie i nie dorówna piękności duszy.

Jedynie cnota jest długotrwała i wieczna. Cóż by święta Petronella była zyskała na swej piękności? Oczywiście świetne, wesołe, pełne rozkoszy doczesnych życie, ale jak krótko byłoby to wszystko trwało? Kilka lat, a może tylko kilka miesięcy, bo i tak się nieraz w życiu zdarzać zwykło. Na świecie rozkosz z boleścią zawsze idzie w parze, boleści cielesne nieraz nawet przeważają, bo rzadko spotkamy człowieka całkowicie zdrowego – a sama zewnętrzna piękność ciała nie wystarcza do zupełnego szczęścia doczesnego. Jedynie cnota po zostaje niezmienna, ona temu znikomemu ciału dodaje wartości i często chroni je od nagłego upadku, bo nie pozwala rozwinąć się namiętnościom.

Cóż by się było stało z świętą Petronellą, gdyby poddała się była zachciankom ciała? Byłaby krótki czas szczęśliwa ziemską szczęśliwością, tak szybko przemijającą, że jednak nie uległa zachciankom ciała, nosi teraz na wieki koronę czystości dziewiczej, która daje jej szczęśliwość wieczną.

Duszo chrześcijańska! miej zawsze w pamięci tę szczęśliwość, jaka oczekuje twą duszę, jeżeli zamiast starać się o zbyteczne podniesie nie piękności ciała, pomyślisz raczej o duszy i ćwicząc ją w cnocie, do coraz większej doskonałości doprowadzać ją będziesz! Dla tej pięknej i wiecznej nagrody warto dołożyć starań.

Rozważmy wszystko dokładnie i postępujmy podług podanych wskazówek, aby tym sposobem osiągnąć nagrodę w szczęśliwości wiecznej.

Tags: św Petronella „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna dziewica św Piotr cierpienie uroda cnoty
2020-02-22

Katedry Św. Piotra w Antyochii

Święty Piotr zasiadał na tém Biskupstwie około roku Pańskiego 40.

Pożytek duchowny

Przy każdéj uroczystości powinniśmy modlić się za Papieża, jako głowę widzialną Kościoła, lecz szczególnie wyłączniéj czynić to powinniśmy, w każde świętgo, w którém Kościół Boży, jak w dniu dzisiejszym, obchodzi jakową pamiątkę do tego najwyższego urzędu przywiązaną.

Modlitwa (kościelna)

Boże! który błogosławionemu Piotrowi Apostołowi Twojemu, oddając klucze Królestwa niebieskiego, związywania i rozwiązywania włądzę nadałeś; spraw abyśmy pośrednictwem jego wsparci, z więzów grzechów naszych rozwiązani zostali. Który zyjesz i królujesz… i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 135.

Tags: św Piotr „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież biskup Rzymu Antiochia
2020-01-18

Katedry świętego Piotra w Rzymie

Święto to ustanowione zostało około roku Pańskiego 1558.

Pożytek duchowny

Przy dzisiejszéj uroczystości, wierni powinni szczególnie modlić się za Papieża, jako Biskupa Rzymskiego, a przez to najwyższego Pasterza całéj trzody Chrystusowéj. Gdy zaś z kolei czasów (1872 r.) przyszliśmy do takich, w których ta stolica Piotrowa, na najcięższe jakie kiedy przebywała od wyzwolenia Kościoła z pod jarzma pogańskiego, wystawiona jest ciosy, z tém większą gorącością wzywaj miłosierdzia Bożego, wołając: Panie, zachowaj nas, giniemy (Mat. VIII. 25.). Im więcéj gorących wołań takich wzniesie się do tronu Bożego, tém prędzéj Pan Jezus nakaże uciszyć się nawałnościom, łodzią Piotrową miotającym, a które bądź co bądź nigdy jéj nie zatopią.

Modlitwa (kościelna)

Boże! któryś błogosławionemu Piotrowi Apostołowi Twojemu, oddając mu klucze królestwa niebieskiego, związywania i rozwiązywania najwyższą kapłańską władzę udzielił, spraw, prosimy, abyśmy wsparci jego pośrednictwem, z więzów grzechów naszych rozwiązani zostali. Który żyjesz i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 53.

Tags: św Piotr katedra „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.