Citatio.pl

Wpisy z tagiem "św Tomasz z Akwinu":

2020-11-10

Św. Andrzeja Awelini ze Zgromadzenia Kleryków Regularnych

Żył około roku Pańskiego 1608.

(Żywot jego był napisany przez Jana Kastadta, tegoż Zgromadzenia kapłana za jego czasów żyjącego.)

Święty Andrzéj syn Jana Awelini przyszedł na świat w małém miasteczku Kastro-Nuowo (Castro-nuovo), w królestwie neapolitańskiém, roku Pańskiego 1521. Szczególnemu nabożeństwu jakie miał od lat najmłodszych do Matki Bożéj, zawdzięczał nieposzlakowaną cnotę czystości, któréj całe życie dochował. Zaledwie nauczył się mówić, a już codziennie odmawiał na cześć przenajświętszéj Panny Różaniec, i tego nigdy aż do śmierci nie zaniedbał. Miała go téż Królowa niebieska w szczególnéj swojéj opiece, i pomimo ciężkich pokus, na jakie będąc młodzieńcem był wystawiony przez zepsutych obyczajów niewiasty usiłujące przywieść go do grzechu, zwycięzko ze wszystkich prób tego rodzaju wyszedł. Spotkało go było razu jednego podobno niebezpieczeństwo w pewnym zamożnym domu, w którym często bywał. Odpędził od siebie rozpustną kobietę chcącą go uwieść, i odtąd już tam nogą nie postał, chociaż z tego powodu poniósł znaczną stratę na majątku.

Ukończywszy wyższe nauki w Wenecji, wstąpił do stanu duchownego, i wysłany przez swojego Biskupa dla słuchania Teologii i Prawa kanonicznego do Neapolu, otrzymał tam w akademii stopień Doktora, i wyświęcony został na kapłana. Biegły w nauce prawa, i zamianowany Obrońcą spraw w Konsystorzu Archidyecezyi neapolitańskiéj, odznaczał się znakomitą wymową i pilnością w spełnianiu swojego urzędu, który mu otwierał łatwą drogę do wyższych godności kościelnych. Przy wywodzie sprawy któréj bronił, wydarzyło mu się dnia jednego popełnić małe kłamstwo. Delikatne sumienie jego wyrzucało mu to silnie, kiedy wypadkiem, otworzywszy Księgę Pisma Bożego, napotkał te słowa: „Usta które kłamią zabijają duszę” 1. Zrobiło to tak silne na nim wrażenie, że postanowił zrzec się niezwłocznie swojego urzędu Obrońcy, wyłącznie zająć się duchowną obsługą dusz wiernych i własném uświątobliwieniem.

Tak wysoko zajaśniał cnotami doskonałego kapłana i biegłością w przewodniczeniu duszom do wyższéj doskonałości powołanym, że mu Arcybiskup neapolitański: powierzył główny duchowny zarząd wszystkich klasztorów żeońskich w téj stolicy. Nie w każdém zastał on ścisłe zachowanie Ustaw i karności zakonnéj, lecz ją wszędzie w krótkim czasie przywrócił, naraziwszy się przez to nietylko na wiele trudów, lecz na największe ze strony złych ludzi prześladowania, oszczerstwa i obelgi. Raz nawet, życie jego było wystawione na niebezpieczeństwo. Dwóch, najętych przez pewnego niegodziwego młodzieńca zbójców, natarło na niego, chcąc go przeszyć sztyletami. Andrzéj według swego zwyczaju wezwał na pomoc Matki Bożéj, i zbrodniarze ci, zadawszy mu tylko dwie rany w twarz, uciekli, odepchnięci jakąś siłą niewidzialną. Święty Andrzéj był oblicza bardzo nadobnego: rany te zeszpeciły go zupełnie, z czego gdy się inni smucili, on się serdecznie radował, i zaniedbując umyślnie leczenie blizn pozostałych, jeszcze je widoczniejszemi uczynił na zawsze. I drugą razą, prawie cudownie uszedł ręki zbrodniarza, którego nienawiść ściągnął na siebie spełniając wiernie i śmiało, swój obowiązek kapłanski.

Lecz od wstąpienia do stanu duchownego święty Andrzéj pragnął wieść życie ile możności od świata oderwane, i wstąpić do jakiego zgromadzenia zakonnego, w którém mógłby wolę swoję ślubem posłuszeństwa związać. W tyn celu wszedł do zgromadzenia Kleryków Regularnych świętego Kajetana Teatyńskiego, od niego Teatynami nazwanych. Od chwili przyjęcia zakonnéj sukni, jeszcze szybszym krokiem postępował po drodze najwyższéj doskonałości Ewangelicznéj, ćwicząc się w ostréj pokucie, i o ile mu tylko zbywało czasu od obowiązkowych zajęć, poświęcając go na modlitwę. Pałający żądzą coraz wyższego na téj drodze postępu, a przekonany iż głównym i najnieodstępniejszym nieprzyjacielem duszy naszej jest własna wola nasza, uczynił ślub nadzwyczaj trudny i heroicznéj wymagający cnoty zaparcia, a tym był ślub ciągłego przezwyciężania własnéj woli. Do tego przydał i drugi jeszcze chociaż on w poprzedzającym niejako się zawierał: bezustannego, coraz wyższego postępu na drodze doskonałości chrześcijańskiéj. Wszakże zobowiązania się tak nadzwyczajne, widać iż były mu natchnione przez samego Ducha Świętego, gdyż nie stały się wcale dla niego powodem jakich niepokojów sumienia, nie potrzebował zwalniać się z nich nigdy, i przez to doszedł on do szczytu doskonałości, w skutek któréj w poczet Świętych został wpisany.

Jakoż, Andrzéj był wysokim wzorem świętego kapłana i doskonałego zakonnika, Wkrótce po wykonanych ślubach zakonnych, został Magistrem nowicyuszów w klasztorze Neapolitańskim, następnie przełożonym tegoż domu, a wkrótce potém Generał Zakonu wysyłał go w różne miasta włoskie, dla zakładania tam nowych. Na wszystkich tych urzędach, odznaczył się jak największą ścisłością w zachowaniu Ustaw swojego zgromadzenia, wielką miłością dla podwładnych ma braci i roztropnością w ich zarządzie, a oraz najgorliwszą pracą w konfesyonale i na ambonie, Kazaniami swojemi w miastach Medyolanie i Placencyi, gdzie pozakładał nowe klasztory Teatynów, odwrócił mieszkańców od wielkich zbytków, które się tam szczególnie w strojach niewiast upowszechniły, i wielką liczbę kobiet złego życia do skruchy i szczeréj poprawy przywiódł. To ściągnęło na niego nienawiść złych ludzi, z których wielu wysoko postawionych, dokładało wszelkich starań u księcia panującego, aby go wygnał ze swojego kraju. Lecz oszczercy okryci zostali wstydem, książe uwieść się nie dał, a sława świątobliwości tego wielkiego sługi Bożego doszedłszy i do Grzegorza X, skłoniła tego Papieża do zamianowania go Biskupem. Andrzéj tak usilnie prosił Ojca świętego aby go tą godnością nie obarczał, i tylu to poparł staraniami, że go ona z wielkiém jego zadowoleniem ominęła. Tak bowiem ten Święty miłował zależność i nigdy nie chciał pozostawać bez niéj, że ile razy był przełożonym jakiego klasztoru, obierał sobie jednego z zakonników za swojego znowu przełożonego, i temu we wszystkiém doskonale był posłusznym. Mawial zaś iż to czyni w tym celu żeby nigdy nie pozostawać bez zasługi cnoty posłuszeństwa, i tém łatwiéj śluby przezwyciężania własnéj woli dążenia ciągłego do doskonałości zachować.

Przytém Pan Bóg i różnemi cudami raczył uświetniać jego gorliwość około duchownéj obsługi wiernych, i jego miłość bliźniego. Pewnego razu, gdy wracał wśród nocy od chorego, któremu ostatnie Sakramenta Święte udzielał, a deszcz wielki lał potokiem, ani na niego ani na człowieka który mu towarzyszył, żadna kropla nie padła. A gdy wiatr silny zagasił latarnię, tak ciemno się zrobiło że kroku postąpić nie mogli, światłość nadzwyczajna któréj promienie wychodziły cudownie z ciała świętego Andrzeja, rozjaśniała im drogę jakby wśród dnia najpogodniejszego. Zdarzyło się także że wracając konno z odległéj od Neapolu wioski w któréj odbywał misyą, gdy spadł z konia, a miał nogę w strzemieniu utkwioną, wlókł go po skalistéj drodze rumak rozhukany. Wtedy widząc się w wielkim niebezpieczeństwie, mąż Boży wezwał pomocy świętych Dominika i Tomasza z Akwinu, których czcił zawsze jako swoich Patronów, i ci obydwaj objawili się mu widocznie: wstrzymali konia, nogę jego ze strzemienia wyjęli, otarli mu twarz całą skrwawioną, i od innych ran poniesionych w tejże chwili zleczywszy, zdrowego na konia wsadzili. Ciż Święci, inną razą gdy ogarnięty był Andrzéj pokusą rozpaczy o swoje zbawienie, okazali się mu, upewniając iż jest w łasce Bożéj.

Na dwa lata przed śmiercią, miał sobie objawionym dzień, w którym ona nastąpi. Kiedy zapadł w ostatnią chorobę, przepowiedział iż za tydzień umrze, co téż i nastąpiło. Przy końcu jednak tygodnia, dobył sił ostatnich aby jeszcze Mszę Świętą odprawić. Stojąc tuż przy Ołtarzu, i wymawiając te słowa rozpoczynające Mszę Świętą Introibo ad altare Dei, tknięty apopleksyą, odniesiony został do celi. I rzecz dziwna! z ciężkiemi pokusami przyszło mu wtedy walczyć, lubo się do téj chwili oddawna a pilnie był przygotował. Szatani bowiem okazali się mu w strasznych postaciach, i wszelkich dokładali usiłowań, aby go przywieść do rozpaczy o zbawienie. Jeden szczególnie, cały palący się smołą, wołał na niego iż przy po jego duszę jako po swoję własność. Lecz Święty uciekł się do opieki Maryi, a ta Matka miłosierdzia, któréj całe życie wiernie służył, rozkazała jego Aniołowi Stróżowi odegnać tego złego ducha. Jakoż Anioł zarzucił mu kolczastą obręcz na szyję i wywlókł go z celi Andrzeja.

Uwolniony od téj strasznéj pokusy, sługa Boży odzyskał wszelką swobodę duszy, zachował całą przytomność umysłu, i po przyjęciu ostatnich Sakramentów świętych, ze znakami najżywszéj wiary i pobożności, zwracając ciągle oczy na wizerunek Matki Bożéj, spokojnie Bogu oddał ducha dnia 10 Listopada roku Pańskiego 1608, mając lat ośmdziesiąt ośm. Uroczyście kanonizowany został przez Papieża Klemensa XI.

Pożytek duchowny

Święty Andrzéj którego dziś pamiątkę obchodzi Kościoł Boży, jest Patronem od nagłéj i niespodziewanéj śmierci, dla tego że sam nagłą i gwałtowną chorobą dotknięty, miał jednak czas ostatnie Sakramenta z wszelką przytomnością umysłu przyjąć. Uważaj, że więcéj jest śmierci nagłych niż powolnych, a szczególnie najwięcéj niespodziewanych dla tych którzy umierają, co jest najzgubniejszém dla duszy. Proś więc gorąco Pana Boga, przez zasługi dzisiejszego Świętego, aby cię od takiéj śmierci zachował, i dał łaskę być na tę stanowczą chwilę zawsze gotowym, a tym sposobem niespodziewaną nie będzie ona nigdy dla ciebie.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś serce błogosławionego Andrzeja Wyznawcy Twojego, przez trudny ślub codziennego w cnotach postępu, przedziwnie do Siebie prowadził; spraw prosimy, za jego zasługami i pośrednictwem, abyśmy podobnéjże łaski stając się uczestnikami, co doskonalszém jest zawsze spełniając, do szczytu chwały Twojej szczęśliwie doprowadzeni zostali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 965–967.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 893

Święty Andrzej tak się przeraził lekkomyślnie wyrzeczonym kłamstwem, że złożył zaszczytny urząd. Nie tłumaczył się, że to uczynił dla przyjaciela, lecz natychmiast porzucił drogę, która go mogła skłonić do ponownego popełnienia grzechu, który w jego oczach był wstrętny. Dlaczego kłamstwo jest tak szpetne?

Duch święty nazywa kłamstwo rzeczą haniebną: „Zelżywość bardzo zła w człowiecze, kłamstwo”. Dla czego? Bo kłamstwo pochodzi od największego nieprzyjaciela Pana Boga: szatana. Do żydów powiedział Pan Jezus: „Wy z ojca diabła jesteście, ojca kłamstwa!” Kłamstwo należy do natury czarta, wszystko, co mówi i czyni, jest kłamstwem, toteż święci Doktorowie nazywają kłamców dziećmi czartowskimi. Jak istotą szatana kłamstwo, tak istotą Pana Boga jest prawda, więc kłamstwo najbardziej sprzeciwia się naturze Boskiej.

Dar nowy na to jest nam dany, abyśmy mówili prawdę, stali się Bogu podobnymi. A nie tylko Bóg brzydzi się kłamstwem, o czym szeroko mówi Pismo, ale i ludzie. Człowiek z natury swojej pragnie prawdy, więc nie może chcieć, by go okłamywano. Kłamcą brzydzą się wszyscy, bo okazuje złe serce. Nawet poganie brzydzili się kłamcą. Cesarz rzymski Marek Aurelian kłamcę zwał bezecnikiem. Mędrzec Arystoteles przyrównuje kłamstwo do jadu żmii, i mówi, że od kłamcy trzeba uciekać jak od węża. Rzymianie wypalali kłamcom znamię na czole. Cóż mają sądzić o kłamstwie chrześcijanie, którzy wyrzekli się na chrzcie ojca kłamstwa, szatana!

Duch święty przepowiada kłamcy rozmaite nieszczęścia i kary. Kłamca traci dobre imię i wiarę u ludzi, bo kto mu zawierzy? Przerażający jest los Ananiasza i jego żony Safiry, którzy dla małego na pozór kłamstwa zostali ukarani śmiercią przez świętego Piotra.

Nie wolno kłamać, choćby nawet w najlepszym celu, bo każde kłamstwo jest grzechem, choć nie zawsze grzechem śmiertelnym. Jest kłamstwo dla żartu, jest kłamstwo dla przysłużenia się komuś, wreszcie kłamstwo złośliwe. — Gdyby ludzie nie kłamali, nie byłoby trzeba zarzekań się i przysięgania. Niestety, kłamstwo bardzo się szerzy, a zwłaszcza wśród prostego ludu wiele jest skłonności do przeinaczania i kłamania. Rodzice powinni dziatki swe oduczać kłamstwa i surowo za nie karać.

Footnotes:

1

Mądr. I. 11.

Tags: św Andrzej z Awelinu św „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna kłamstwo czystość posłuszeństwo wola św Dominik św Tomasz z Akwinu śmierć
2020-07-14

Św. Bonawentury, z Zakonu Braci Mniejszych św. Franciszka Serafickiego, Kardynała i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 1274.

(Żywot jego wyjęty jest z dziejów rocznych Braci Mniejszych, przez ojca Wadynga.)

Święty Bonawentura urodził roku Pańskiego 1221 w miasteczku Baniarea (Bagnarea), we Włoszech. Był synem Jana Fidanza, zamożnego i pobożnego pana tych okolic. Na Chrzcie świętym otrzymał imię Jana, lecz takowe zmienioném późniéj zostało, z następującego powodu. W trzecim roku życia zachorował był śmiertelnie; lekarze go odstąpili, a matka Ritella, uciekła się do innego środka: udała się do świętego Franciszka Asyzkiego który się wtedy tam znajdował. Poleciła chore dziecię jego modlitwom, i zaofiarowała je Panu Bogu do Zakonu Braci mniejszych, jeśli zdrowie odzyska. Święty Franciszek uzdrowił małego Janka cudownie, a widząc dziecię wyratowane zawołał: „/O! buona ventura/,” co po włosku znaczy: Jakieżto szczęście! Odtąd téż nazywano go Bonawenturą.

Skoro doszedł lat młodzieńczych, pomny na ślub uczyniony przez matkę, chociaż sam nie był ściśle obowiązanym do jego spełnienia, wstąpił do Zakonu Braci mniejszych. Jak tylko ukończył nowicyat, posłano go do Paryża, dla słuchania nauk teologicznych pod sławnym mistrzem Aleksandrem Halesem, który poznawszy go bliżéj mawiał: „Patrząc na brata Bonawenturę, rzekłbyś że Adam nie zgrzeszył:” tak bowiem wysokiéj był świątobliwości, iż zdawało się że w nim grzech pierworodny żadnéj skazy nie zostawił.

Jakoż, był on jakby żywém uosobieniem wszystkich cnót zakonnych. Cichy, pokorny, posłuszny, pierwszy do wszystkich obowiązków, najmniejszéj chwilki czasu nie trawił napróżno: takim się okazał od wstąpienia do klasztoru, i takim był ciągle. Przytém niezrównanéj był miłości dla braci, słodyczy w obcowaniu z każdym i uczynności dla wszystkich, a szczególnie dla chorych. Doglądał ich z największą troskliwością, jakby głównym jego obowiązkiem był obowiązek Infirmarza; pocieszał ich w cierpieniach świętemi słowami, i taki miał dar do tego, że sama jego obecność najpożądańszą dla chorych przynosiła ulgę. Starał się aby na niego przypadały najniższe posługi klasztorne, które spełniał z taką uwagą i pilnością, jak gdyby szło o rzeczy najwyższéj wagi. Ciągle skupiony, zatopiony w Bogu, mało mówiący, a tak do siebie przyciągał każdego, że go zwykle używano gdy chodziło o załatwienie jakiéj sprawy z osobami niełatwego przystępu i upornemi. Dar modlitwy w wysokim posiadał stopniu. Całe godziny przepędzał, i to zwykle w nocy, na modlitwie przed przenajświętszym Sakramentem. Razu pewnego, gdy powstrzymał się od przyjęcia Komunii świętéj, przez zbytnią obawę czy mu się to godziło, Anioł przyniósł mu przenajświętsze Ciało Pańskie. Wyświęcony na kapłana, na drogach Bożych jeszcze większy uczynił postęp. Zwykle odprawiając Mszę świętą, we łzach się rozpływał, a sprawował tę przenajświętszą tajemnicę, z takiém namaszczeniem, że pobożne osoby ubiegały się o pociechę widzenia go przy ołtarzu.

Obok tak wysokich i świętych darów, posiadał umysł i zdolności genialne, które go postawiły w rzędzie najznakomitszych uczonych, i uzyskały mu tytuł Doktora Kościoła, a dla gorącéj miłości Boga, stanowiącéj główną cechę wszystkich a tak licznych pism jego, przezwano go Doktorem Serafickim. Zaledwie ukończył zawód nauk teologicznych w klasztorze Paryzkim, został profesorem filozofii i teologii w sławnéj tam podówczas akademii, obejmując katedrę po swoim mistrzu Halesie, na któréj wsławił się wykładem teologii Piotra Lombarda, i wraz z nim i świętym Tomaszem z Akwinu, swoim współuczniem, stał się założycielem systematu teologicznego, już od nich aż po dziś dzień używanego w téj nauce.

Miał lat trzydzieści pięć, gdy na kapitule generalnéj Zakonu Braci mniejszych, na któréj przewodniczył osobiście sam Papież Aleksander IV, obrany został generałem całego zakonu. Wysoka ta godność, którą z największą dla jego pokory przykrością, przyjął jedynie z posłuszeństwa, nic nie zmieniła w jego ubogim, pracowitym, i umartwionym sposobie życia. Co większa: jak prace naukowe w których tak wysoko celował, nie przygaszały w nim ducha pobożności, tak i różnorodne a liczne zajęcia, przy zarządzie świeżego jeszcze wówczas, a już nadzwyczaj licznego Zakonu, nie przeszkadzały mu do ciągłego wewnętrznego skupienia, do ćwiczeń wysokiéj bogomyślności, do oddawania się naukom i do pracowania piórem. Pisał bardzo wiele: dzieła po nim pozostałe są poczytywane za dzieła wartości pierwszorzędnéj w przedmiocie Filozofii i Teologii, a będące treści ascetycznéj (tyczące się wewnętrznego życia) są nieporównanego namaszczenia, wzniosłości, i przedewszystkiém zapalają serce czytelnika, gorącą miłością Jezusa i przenajświętszéj Panny Maryi.

Do Matki Bożéj bowiem, miał najszczególniejsze nabożeństwo. W tém co o Niéj pisał, a tego bardzo wiele pozostawił, mało kto mu dorównał z najsławniejszych, najznakomitszych i najświątobliwszych pisarzy. Wiele utworów pochwalnych o Matce Bożéj, znajduje się w jego dziełach. Cały Psałterz Dawidowy przerobił na Psalmy do Matki Boskiéj. Onto pierwszy, będąc generalnym przełożonym, nakazał w całym swoim Zakonie, dzwonić rano, w południe i wieczór na Anioł-Pański, i od niego wszczął się ten święty zwyczaj, odtąd w całym Kościele przyjęty. On także pierwszy w Zakonie swoim, zaprowadził uroczysty obchód świąt Niepokalanego Poczęcia i Nawiedzenia przenajświętszéj Maryi Panny, co podobnież od niego przeszło do całego Kościoła. Na żądanie kapituły generalnéj, napisał życie świętego Franciszka swojego Patryarchy, będące arcydziełem szczególnego natchnienia Ducha Świętego. Właśnie gdy nad niém pracował, przyszedł był odwiedzić go święty Tomasz z Akwinu Doktor Anielski, w ścisłéj z nim zażyłości będący. Zbliżywszy się do drzwi jego celi, przez rozpadlinę ujrzał go w zachwyceniu i w powietrze z piórem w ręku uniesionego. Odszedł mówiąc: „Nie przeszkadzajmy Świętemu, pisać życia Świętego.” Tenże święty Tomasz, spytał go razu pewnego, z jakiéj biblioteki czerpał on tak bogate materyały, jakiemi przepełnione były jego pisma: „Oto moja jedyna biblioteka:” odrzekł mu Bonawentura, wskazując na Pana Jezusa ukrzyżowanego. Braciszek przeznaczony do jego obsługi, widząc go ciągle zajętego pisaniem lub czytaniem, pewnego dnia powiedział do niego: „O! jak szczęśliwi są ludzie, którzy tak jak ojciec Bonawentura, ciągle uczą się jak kochać Boga.” – „Bracie najmilszy, odpowiedział mu na to Święty, wierzaj mi, że prosta babka kościelna, może lepiéj Boga kochać od najuczeńszego męża.” Co tak ucieszyło poczciwego braciszka, że odchodząc głośno powtarzał to zdanie, i w długie wpadł zachwycenie.

Papież Klemens IV, równie jak i poprzednicy jego, za których papiestwa żył święty Bonawentura, w wielkiém go mieli poważaniu. Zamianowany został na Arcybiskupstwo Jorkskie, jedno z najbogatszych i najświetniejszych za jego czasów. Lecz Święty, tak usilnie i szczerze wypraszał się, od téj godności, że Papież uległ jego prośbom, i uwolnił go od tego. Bonawentura bowiem, widząc że zanosi się na to że Papież, przyjęcie tego Arcybiskupstwa wyraźnie mu nakaże, z płaczem upadł Ojcu Świętemu do nóg, i w końcu otrzymał to od czego jego pokora, tak się wzbraniała. Niedługo jednak się tém cieszył. Grzegorz X następca Klemensa IV, postanowił koniecznie wynieść go na wyższą godność kościelną. Dowiedziawszy się o tém święty Bonawentura, co prędzéj a skrycie wydalił się z Rzymu, i ukrył się w małym klasztorku w Magello, spodziewając się że tym sposobem ujdzie tego, czego się tak obawiał. Papież dowiedział się o miejscu jego pobytu, i tam mu posłał oznaki kardynalskiéj godności. Posłowie Papiezcy, zastali go pomywającego w kuchni naczynia. Święty, nie przerwał swojego zajęcia, lecz przyjąwszy z ich rąk kapelusz kardynalski, zawiesił go u drzewa stojącego przy kuchni, a sam kończąc pomywanie naczyń, kazał braciom dostojnych gości prosić do Refektarza.

Zniewolony rozkazem Papiezkim, wrócił do Rzymu, gdzie go sam Ojciec święty na Biskupa Albańskiego wyświęcił, w poczet kardynałów zaliczając. Grzegorzowi chodziło głównie o to, aby Bonawentura był obecnym na Soborze, który w Lionie zgromadzał i na nim osobiście przewodził. Święty ten Biskup, miał na tém walném zgromadzeniu, kazanie do zebranych Ojców, na drugiéj i trzeciéj sesyi. Był duszą wszystkich obrad, i prawą ręką Papieża. Onto głównie przyczynił się do pojednania wtedy Greków, i jemu powierzono opracowywanie najważniejszych przedmiotów, na tym Soborze rozbieranych. W ciągu tych prac swoich, nagle zachorował: zapadł w wielkie osłabienie i ciągłych doznawał wymiotów. Odwiedzany przez Papieża i wszystkich Ojców Soboru, zasmuconych stratą tak wielkiego Świętego, po przyjęciu ostatnich Sakramentów, wśród modlitwy i aktów pobożnych, oddał Bogu ducha, 14 Lipca roku Pańskiego 1274, mając pięćdziesiąt trzy lata wieku.

Po śmierci wielu zasłynął cudami, a między innemi i tym wielkim cudem, że gdy w sto sześćdziesiąt lat potém otworzono jego trumnę, całe ciało znaleziono zniszczone, lecz głowę, twarz, zęby, język, usta, policzki i włosy nietknięte, jakby tylko co umarł.

Papież Syxtus IV w poczet go Świętych zaliczył.

Pożytek duchowny

Całe życie świętego Bonawentury, któregoś szczegóły przeczytał, dowodzi jego gorącéj miłości Boga. Dzieła jego są pełne tego ducha, i dlatego przezwanym on został Doktorem Serafickim. Proś pana Jezusa, przez wstawienie się tego wielkiego Świętego, aby cię tą łaską miłości Swojéj obdarzyć raczył, bo w niéj wszystkie inne zawarte są łaski.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś Kościół Twój, dla wskazania nam drogi zbawienia wiecznego, w błogosławionym Bonawenturze wyznawcy Twoim i Biskupie, wielkim mistrzem obdarzył, spraw prosimy, aby wszyscy wierni, mieli w nim zawsze miłościwego pośrednika. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 584–586.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 561–562

Prześliczna książeczka św. Bonawentury „Bodziec miłości”, odsłania nam w całym blasku piękną jego duszę i pobożność, z jaką rozważał tajemnice Męki Pańskiej, jako też jego dziecięcą miłość względem Najśw. Maryi Panny, z jaką błagał przeczystą Dziewicę, aby go przypuściła do udziału w swych smutkach. „Jakaż rozkosz – mówi – zespolić swe serce z Twoim Sercem i z przebitym ciałem Syna Twego! Nie pragnę ani blasku słonecznego, ani gwiazd połysku, tęsknię jedynie do ran. Albo odejmij mi życie doczesne, albo rań serce moje, gdyż wstyd mnie na wskroś przejmuje, gdy widzę okrutnie zbitego i umęczonego Chrystusa Pana, gdy Ciebie, o Pani moja, widzę strapioną i udręczoną smutkiem, i gdy siebie, najniegodniejszego ze sług Twoich, widzę wolnym od bólu i udręczeń. Wiem jednakże, co uczynię: u nóg Twych leżąc, błagać będę nieustannie, błagać ze łzami i westchnieniem, wołać na cały głos i nie przestanę się naprzykrzać, póki Królowo Niebieska nie wysłuchasz błagania mego i nie wstawisz się łaskawie u Syna Twego”.

Tags: św Bonawentura „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna doktor cnoty pobożność św Tomasz z Akwinu Maryja Nawiedzenie Niepokalane Poczęcie Sobór lyoński II
2020-06-11

Uroczystość Bożego Ciała

Ustanowiona została około roku Pańskiego 1264,

(Treść nauki katolickiéj o Przenajświętszym Sakramencie.)

„Widząc Jezus, powiada Ewangelia świętego Jana, iż przyszła godzina Jego aby poszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich… do końca ich umiłował”. 1 W ostatnim dniu życia Swego, najmiłościwszy nasz Zbawiciel, widząc że chwila poniesienia śmierci za nas, nadeszła już była, nie miał serca pozostawić nas samemi na téj dolinie płaczu. Aby więc nawet śmierć nie odłączyła Go od nas, postanowił pozostawić nam Samego Siebie na zawsze, w przenajświętszym Sakramencie ołtarza, dowodząc przez to że po tym darze miary niemającym, nieskończonym, nic już więcéj nie miał, coby nam jeszcze dając, większej Swojéj ku nam miłości dowiódł. W tym bowiem Sakramencie, Pan Jezus posunął do ostatnich krańców Swoję ku ludziom miłość, i ztąd Sobór Trydencki powiada: „że w nim, Zbawiciel skarby Swojéj ku nam miłości, jakby już w zupełności rozszafował”.

Ustanowienie tego przenajcudowniejszego Sakramentu tak nam opowiada Pismo Boże. Gdy nadeszła wigilia Paschy, czyli Wielkiéj nocy Starego Zakonu, Chrystus Pan wieczerzając z Apostołami, po spożyciu Baranka Paschalnego, napił się trochę z kielicha napełnionego winem, i dał go z kolei do picia wszystkim innym, jak to podówczas, według zwyczaju przyjętego u Żydów, czynił każdy ojciec rodziny, ze wszystkimi u stołu jego zasiadającymi. Powiedział im wtedy iż z wielkiém upragnieniem pożądał pożywać wraz z nimi tę Paschę, gdyż ta była ostatnią jaką miał pożywać na ziemi, bowiem nadszedł był już czas Jego Męki i śmierci, i że to wino które dopiéro co pił, ostatni już raz brał w usta. Lecz przydał potem Pan nasz najdroższy, że przygotowuje dla nich, w Królestwie Bożém, niebieską ucztę na której pożywać będą i pić wśród wielkiego wesela, nową Paschę i nowe wino, których te pokarmy ziemskie były tylko obrazem.

Potém wstał od stołu, zdjął z Siebie szatę wierzchnią w którą był przyodziany odbywając tę uroczystą wieczerzę, i przepasawszy się białym ręcznikiem nalał wody w naczynie i umył nogi Apostołom, zaczynając od świętego Piotra jako najstarszego. Po czynie tak nadzwyczajnéj pokory, przywdział napowrót szatę Swoję, a dawszy im naukę o pokorze i o miłości jaką mieć powinni nawzajem pomiędzy sobą, postanowił ten przenajświętszy Sakrament Ciała i Krwi Swojej. Wziął w rękę chléb przaśny, który pobłogosławił, składając dzięki Bogu Ojcu Swojemu; przełamał go i rozdając go Apostołom rzekł do nich: „Bierzcie i jedzcie to jest ciało moje, które się za was dawa”. 2 Jakby mówił: „To jest ciało moje które wam teraz daję na pokarm, i które ofiaruję także Ojcu Mojemu, jako ofiarę niekrwawą, za odpuszczenie grzechów waszych, lecz które wkrótce wydane będzie na śmierć, i poświęcone zostanie w sposób okrutny i krwawy, za okup całego rodzaju ludzkiego.” Potém wziął kielich z winem, pobłogosławił go podobnież jak chléb; i podając go uczniom rzekł: „Pijcie z tego wszyscy, albowiem ta jest krew moja nowego testamentu, która za wielu będzie wylana, na odpuszczenie grzechów”. 3 Znowu jakby powiedział: „To jest krew Moja przez którą zawieram nowe i wieczne przymierze z ludźmi, a która posłuży Mi za zapis testamentalny dla nich, gdyż blizkim już jestem śmierci. Teraz daję wam tę krew Moję w tym kielichu, pod postacią wina, a wkrótce będzie ona wylana za was i za wszystkich ludzi, z własnego ciała Mojego.” I zaraz potém przydał: „to czyńcie na pamiątkę moję”. 4 Co znaczy według Soboru Trydenckiego: „że daję wam moc, i rozkazuję wam czynić to samo com ja dopiéro zrobił, na pamiątkę téj nieograniczonéj miłości, z któréj daję się wam teraz, i na pamiątkę téj męki i śmierci, którą z tejże miłości wkrótce poniosę za wasze zbawienie. Czynię was pierwszymi w Kościele moim kapłanami, i chcę abyście przez wymówienie tychże słów któreście słyszeli że ja wymawiałem nad chlebem i winem, podobnież jak ja, zamieniali je na moje Ciało I Krew moję. Nie ograniczam zaś tego do was tylko samych, lecz rozciągam to do wszystkich innych kapłanów, którzy przez was lub przez waszych następców wyświęceni zostaną aż do końca świata.”

Tak więc nastąpiło postanowienie przenajświętszego Sakramentu Ołtarza. Kościoł z wielką zawsze uroczystością obchodzi tę pamiątkę w Wielki czwartek, jako w dniu, w którym to miało miejsce, i wtedy w obrzędach kościelnych, naśladuje ile możności wszystko to co Pan Jezus wtenczas uczynił. Zdaje się nawet, jakby zapominając że to jest pora żałoby Wielkotygodniowéj, przywdziewa wtedy apparata ołtarzowe, koloru weselnego, i inne podobneż w obrzędzie owym czyni zmiany. Wszelako ponieważ długie nabożeństwa w dniu tym przypadające, zwrócone szczególnie do bolesnego obchodu pamiątki męki i śmierci Pańskiéj, nie dozwalają w tamtéj porze z większą uroczystością obchodzić pamiątki postanowienia tej Boskiej tajemnicy, więc uznał Kościoł potrzebném osobne na to ustanowić święto. Wybrano na to czwartek następujący po oktawie Ducha Świętego, gdyż wierni dopiéro tymże Duchem Świętym oświeceni, poznali doskonale wielkość tego daru Boskiego, i także po Zesłaniu to Ducha Świętego zaczęli oni codziennie przyjmować Ciało Pańskie, jak o tém wspominają dzieje Apostolskie.

A teraz streśćmy to wszystko, co każdy chrześcijanin powinien wiedzieć i wyznawać o przenajświętszym Sakramencie ołtarza.

Kapłan, który tylko ten Sakrament sprawować może, wymawiając nad chlebem i nad winem, słowa które Zbawiciel wymówił był także nad chlebem i nad winem w wigilią Swojéj śmierci, przeistacza, to jest przemienia istotę tego chleba w ciało Jezusa Chrystusa, a istotę tego wina w Krew Jego. Ciało i Krew Jezusa Chrystusa są wtedy tam w miejsce istoty chleba I wina, których już tylko pozostała postać a istota znikła, przeistaczając się w Ciało i Krew Zbawiciela, który jest tam najprawdziwiéj i najistotniéj obecny, w Ciele Swojém takiém w jakiém zmartwychwstał, a oraz z duszą Swoją ludzką i Bóstwem. A że ciało Chrystusa Pana po Zmartwychwstaniu, nie może już ulegać śmierci, a człowiek żyjący składa się ze krwi i ciała razem połączonych, ztąd wynika że Pan Jezus jest cały w każdéj z tych postaci: to jest tak w chlebie jak i w winie. Ktokolwiek przyjmie Kommunią świętą pod jedną z tych postaci, naprzykład chleba, przyjmuje zarówno całego w siebie Chrystusa, jak kapłan który przy Mszy świętéj obie postacie chleba i wina spożywa.

Po konsekracyi, to jest po wymówieniu słów Sakramentalnych przez kapłana nad chlebem i winem, do którychto słów Pan Jezus przywiązał moc przeistaczania chleba i wina w Ciało i Krew Jego, istota chleba i istota wina, jak to już powiedzieliśmy, znikają, lecz pozostają ich tylko przypadłości: to jest ich objętość, kształt, kolor, zapach i smak. Te przypadłości podlegają tym wszelkim zmianom, i tak działają jakby w nich była ich istota, chociaż w niéj już takowéj niema. Gdy zaś one, te przypadłości znikają z jakiegokolwiekbądź powodu, przez ich naprzykład spożycie i strawienie, lub zniszczone zostają jakimkolwiekbądź sposobem, znika w nich i Sakrament, to jest przestaje tam być obecny Pan Jezus. Nakoniec, ponieważ Ciało Pana Jezusa, takie z jakiém On znajduje się w przenajświętszym Sakramencie, jest nierozdzielne, gdyż jest już uduchownione, tak jak niemi będą ciała dusz błogosławionych po powszechném zmartwychwstaniu, więc Pan Jezus jak jest obecnym w całéj Hostyi, tak téż jest również obecny w każdéj Jéj części, chociażby ona na najdrobniejsze okruszyny rozdrobioną została.

Jestto także artykułem świętéj wiary naszéj, że tajemnica Ołtarza zawiera w sobie i Sakrament i Ofiarę. Jest Sakramentem, o ile jest znakiem zewnętrznym i skutecznym, przez który udziela nam Pan Bóg łaskę; jest ofiarą, o ile jest najszczytniejszym obrzędem religii naszéj, przez który Pan Jezus i poświęca się, i zaofiarowuje prawdziwie Samego Siebie za nas Bogu Ojcu, nie w sposób krwawy jak na krzyżu na Kalwaryi, lecz w sposób duchowy, mistyczny, niekrwawy, pod postaciami chleba i wina. Trafnie bowiem można powiedzieć. że przy Mszy świętéj, Bóg Bogu za ludzi ofiaruje się przez ręce ludzkie. Ofiara ta w swojéj istocie i co do natury ofiary jaka się składa, jest tąż samą jaka się odbyła na krzyżu, gdyż i tam i tu Pan Jezus poświęca się i składa się w ofierze: zachodzi różnica tylko w sposobie w jaki ta ofiara się spełnia. Na krzyżu Chrystus Pan umarł rzeczywiście, wylał Krew Swoję wśród mąk najstraszniejszych: na ołtarzu zaś, chociaż ofiara staje się prawdziwą i rzeczywistą, odbywa się jednak bez cierpienia i bez krwi rozlania, i śmierć jest tam tylko śmiercią mistyczną i w obrazie. Na krzyżu Zbawiciel był zaofiarowany i poświęcony i zamordowany widocznie w swojéj naturze ludzkiéj i przez narzędzia materyalne i dotykalne, lecz na ołtarzu jest ofiarowany i poświęcony niewidzialnie, pod postaciami chleba i wina ukryty; bo tu znowu przez spożycie przenajświętszéj Hostyi i wina, dopełnia się zniszczenie tego rodzaju prawdziwéj obecności Pana Jezusa na ołtarzu, w jakiej tam zostawał pod postaciami chleba i wina zanim spożyte zostały. Na krzyżu Pan Jezus położył zasługi i zadość uczynił sprawiedliwości Boskiéj za ród ludzki: na ołtarzu, ponieważ już nie może i nie potrzebuje kłaść powtórnych zasług i zadośćczynić nanowo, zastosowuje tylko do dusz wiernych i, w coraz większéj mierze rozszafowuje na nich, zasługi i zadosyćuczynienie ofiary złożonéj na krzyżu, a niemającéj granie w swojéj wartości. Na krzyżu był On sam i ofiarą i kapłanem ofiarę sprawującym, na ołtarzu znowu Sam składa się w ofierze, lecz przez ręce kapłana.

Pan Jezus stanowiąc przenajświętszy Sakrament, miał na celu objawić nam skarby zawarte w Jego miłości i w Jego nieograniczonéj potędze; chciał przez ten Sakrament ćwiczyć i wypróbowywać naszę wiarę, ukrzepiać naszę nadzieję, ciągle nam stawiać na oczy najżywszą pamiątkę tego co z miłości ku nam uczynił, a przez to odrywać serca nasze od zamiłowania dóbr i uciech ziemskich. I nakoniec z nieprzebranéj ku nam Swojéj miłości, chciał przebywając w ten sposób w kościołach naszych, zamienić je jakby na kawałki Nieba na ziemi, a pozwalając nam w tymże przecudnym Sakramencie przyjmować Siebie Samego i łączyć się z Nim w sposób jak tylko może być najściślejszy, raczył dać nam już tu na ziemi i za życia jeszcze, dostąpić tego zjednoczenia z Bogiem, które największe i jedyne wszystkich dusz błogosławionych szczęście w Niebie stanowi i na wieki stanowić będzie.

Któż więc wyliczyć, albo i pojąć nawet jest zdolnym, jakie cudowne owoce przynosi dla duszy, godnie przyjęty przenajświętszy Sakrament? Gładzi on grzechy powszednie, i kary doczesne za grzechy śmiertelne należne zmniejsza, albo zupełnie znosi; przymnaża w sercach naszych miłość Boga, umacnia przeciw pokusom, przykraca podniety pożądliwości, uśmierza namiętności, oświeca rozum, pobudza do dobrego wolę, napełnia duszę mocą i siłą Boską, skłania ją ku wszystkiemu co miłe Bogu; napełnia ja wewnętrzną pociechą i weselem niewymowném, przekształca ją w Jezusa Chrystusa, ubóstwia ją, i tu jeszcze w tém życiu daje jéj zakosztowywać szczęścia niebieskiego.

Jako ofiara, przenajświętszy Sakrament Ołtarza sprowadza największe dobrodziejstwa Boże, jak duchowne tak i doczesne, na tych za których się ofiaruje. Wyjednywa najskuteczniéj łaskę nawrócenia dla grzeszników, i zmniejsza kary należne duszom w czyscu zatrzymanym. A także Sakrament ten jako ofiara, jest najwyższym hołdem jaki ludzie mogą oddać Stwórcy i Panu swojemu, i najmiléj przez Niego przyjmowaném dziękczynieniem: za wszelkie odbierane od Niego dobrodziejstwa i łaski.

Uroczystość dzisiejsza około roku Pańskiego 1246 zaczęła się odprawiać w niektórych tyko krajach, a to w skutek cudownego widzenia, jakie miała błogosławiona Julianna zakonnica, któréj Pan Bóg objawił był potrzebę postanowienia tego święta. Urban IV podówczas Papież, po cudzie jaki miał miejsce z Hostyą przenajświętszą w mieście Orwieto gdzie on wtedy przebywał, wydał w roku Pańskim 1264 Bullę, nakazującą aby uroczystość Bożego Ciała w całym Kościele obchodzoną była we czwartek po uroczystości Trójcy przenajświętszéj. Pacierze i Mszę świętą na tę uroczystość, ułożył z rozkazu tegoż Papieża, święty Tomasz z Akwinu.

Pożytek duchowny

Czy cenisz jak należy ten dar ceny niemający, bo tak drogi i wielki jak drogim i wielkim jest Pan Bóg, a którym Kościoł Swój obdarzył Pan Jezus, w postanowieniu przenajświętszego Sakramenta ołtarza. A stąd oblicz się z sumieniem, czy znajdując się w obecności przenajświętszego Sakramentu, zachowujesz się tak jak w obecności Boga w nim przebywającego zachowywać się powinieneś, czy korzystasz jak można najczęściéj, z niewymownego szczęścia w przyjmowaniu Go w Kommunii świętéj.

Modlitwa (kościelna)

Boże któryś nam w tym przecudownym Sakramencie, pamiątkę Męki Twojéj pozostawił; daj nam prosimy pokornie, przenajświętszą tajemnicę Ciała i Krwi Twojéj tak czcić i wielbić, abyśmy pożytków zbawienia Twojego na sobie jak najobficiéj doznali. Który żyjesz i królujesz i t. d.

Na tą intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 348–351.

Footnotes:

1

Jan XIII. 1.

2

Mat. XXVI. 26.

3

Mat XXVI. 27

4

Łuk XXII. 19.

Tags: Boże Ciało „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Najświętszy Sakrament Wielki Czwartek Duch Święty św Tomasz z Akwinu
2020-03-07

Św. Tomasza z Akwinu

Żył około roku Pańskiego 1274.

Pożytek duchowny

Święty Tomasz, odpowiadając Panu Jezusowi, pytającemu go jakiéj pragnie za prace swoje na cześć Jego podjęte nagrody, odpowiedział, iż nie innéj jak Jegoż Samego, to jest nie żadnéj doczesnéj, chociażby największéj ale niebieskiéj, przez posiadanie Samego Boga na wieki. Owoż, takowéj nagrody dobijać się, ma prawo każdy chrześcijanin. Patrz więc jak niezmiernie hojnym jest Bóg twój, i jak przeto przez każdą sprawę uświęconą czystą intencyą, Jemu służyć, i o taką nagrodę przedewszystkiém owszem jedynie, starać się powinieneś.

Modlitwa (kościelna)

Boże! Który Kościół Twój, błogosławionego Tomasza Wyznawcy Twojego, przedziwną nauką uświetniasz, a zasługami jego swiątobliwego życia wzbogaciłeś; daj nam, prosimy Cię, to co on nauczał umysłem pojmować, a to co czynił naśladowaniem spełniać. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 192–193.

Tags: św Tomasz z Akwinu „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna doktor życie wieczne
2020-02-24

Ubóstwo Sędziów Ostatecznych

Suma teologiczna, suppl. 87 a 2.

Władza sądownicza należy szczególnie do ubóstwa, i to z trzech powodów. Po pierwsze, ze względu na słuszność. Dobrowolne bowiem ubóstwo jest drogą obraną przez tych, którzy wzgardziwszy wszystkim, co światowe, przylgnęli do samego Chrystusa. Stad też nie ma w nich niczego, co by ich sąd odwodziło od sprawiedliwości, a to czyni ich zdolnymi do sądzenia: jako nade wszystko miłujących prawdę sprawiedliwości.

Po drugie, ze względu na zasługę, jako że w zamian za upokorzenie należy się wywyższenie. Wśród wszystkich bowiem upokorzeń, które powodują, że na tym świecie człowiek jest przez innych pogardzany, szczególnym jest ubóstwo. Toteż ubogim obiecano zaszczyt sprawowania władzy sądowniczej, aby w ten sposob, ten, „kto się upokarza dla Chrystusa, dostąpił wywyższenia”.

Po trzecie, ponieważ ubóstwo przygotowuje do wspomnianego sposobu sądzenia. Jak to bowiem jest jasne z tego, co wyżej powiedziano, dlatego o którymś ze świętych mówimy, że będzie sądził, ponieważ będzie miał serce dokładnie wyuczone wszelkiej prawdy Bożej, którą też będzie mógł innym ujawniać. Pierwszym zaś, co na drodze do doskonałości trzeba porzucić, są zewnętrzne bogactwa: ponieważ są nabyte na końcu, „a co jest na końcu powstawania, jest pierwszym, co ulega zniszczeniu”. Z tego to powodu wśród błogosławieństw, poprzez które wspinamy się ku doskonałości, na pierwszym miejscu wymieniono ubóstwo. I w ten to właśnie sposób władza sądownicza odpowiada ubóstwu: o ile jest pierwszym przystosowaniem do tejże władzy. – Z tego to powodu władzy tej nie obiecano jakimkolwiek badź ubogim, ale tym, którzy „opuściwszy wszystko, idą za Chrystusem” według doskonałości życia.

Tags: św Tomasz z Akwinu suma teologiczna Sąd Ostateczny Apokalipsa ubóstwo osiem błogosławieństw
2020-02-21

Sędziowie na Sądzie Ostatecznym

Suma teologiczna, suppl. 87 a 1.

I dlatego jest jeszcze czwarty sposób sądzenia. Przysluguje on mężom doskonałym w tym znaczeniu, że w nich zawierają się dekrety Boskiej sprawiedliwości, na podstawie ktorych ludzie będą sądzeni, podobnie jak i o księdze, która zawiera prawo, mowi się, że sądzi. Toteż w Piśmie św. czytamy: „Sąd zasiadł i otwarto księgi” (Ap 20, 12) W ten właśnie sposób wyjaśnia owo sądzenie Ryszard od św. Wiktora. Powiada tak: „Ci, ktorzy oddają się Bożej kontemplacji i wczytują się codziennie w księgę mądrości, jakby w księgi serc przepisują, cokolwiek już pojęli wnikliwym dociekaniem prawdy”. A niżej: „Czymże są właściwie serca sądzących nauczonych przez Boga wszelkiej prawdy, jeśli nie jakimiś dekretami kanonów?”

(…)

Toteż Ryszard od św. Wiktora pisze: „To, że sędziowie otwierają księgi swoich dekretów wobec sądzonych, znaczy: pozwalają jakimkolwiek bądź niższym od siebie na wgląd w swoje serca i ujawniają swoją myśl w tym, co się tyczy sądu”.

Tags: św Tomasz z Akwinu suma teologiczna Sąd Ostateczny Apokalipsa Ryszard od św. Wiktora lectio divina
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.