Citatio.pl

Wpisy z tagiem "św Wawrzyniec":

2020-10-09

Św. Dyonizego Areopagity i jego Towarzyszów, Męczenników

Żyli około roku Pańskiego 117.

(Życie ich napisane było przez Metafrasta.)

Święty Dyonizy za zmakomitéj rodziny Albeńskiéj, przyszedł na świat wkrótce po narodzeniu Chrystusa Pana. Wychowany jak najstaranniéj lecz w pogańskich zasadach, oddał się szczególnie nauce filozofii i astronomii, i taki w tych umiejętnościach postęp uczynił, że stał się jednym z najuczeńszych w owym wieku w całym świecie filozofem i astronomem. Dla lepszego w matematyce wyćwiczenią się, przebywał nawet pewien czas w Heliopolis, w którémto mieście ta nauka wysoko kwitnęła. Gdy tam mieszkał nastąpiła śmierc Zbowiciela, a przy niéj owo cudowne zaćmienie słońca, które cały świat ogarnęło. Dyonizy, jako biegły astronom wiedząc iż przypadło nie w porze w któréj z naturalnych przyczyn przyjśćby mogło, zawołał z przerażeniem: „Albo Stwórca natury cierpi, albo cała budowa stworzonego świata rozpada się.” Po powrocie do Aten tak się odznaczył nauką, wymową i bystrym rozumem, iż pomimo tego że wówczas był jeszcze młodym, wyniesiono go na godność jednego z pierwszych sędziów Areopagu Ateńskiego. Byłto zaś najwyższy trybunał Grecki, słynący w całym ówczesnym świecie z mądrości i sprawiedliwości swoich wyroków, tak dalece iż nawet obce narody poddały pod jego rozsądzenie najważniejsze i najbardziéj zawikłane sprawy. Dyonizy największéj używał powagi w tém sądowniczém gronie.

Pod tę porę do Aten przybył święty Paweł Apostoł. Kazania jego nadzwyczajny wpływ wywarły: wielka liczba pogan nawróciła się a nawet kilku członków owego najwyższego Areopagu, a między nimi i Dyonizy. Zawiązał on bliższe z Pawłem świętym stosunki, a zagrzany miłością Chrystusa, zrzekł się swoich godności, większą część majątku rozdał na ubogich, i przez lat trzy nie odstępował Apostoła narodów, towarzysząc mu w jego misyonarskich wycieczkach. W rozmowach to jakie z nim miewał, a w których święty Paweł zwierzał ma ta tajemnice które w zachwyceniach swoich aż do trzeciego Nieba miał odkryte, nabył święty Dyonizy najgłębszych wiadomości o Bogu, które, jakto po dziś dzień widzieć można z dzieł jego, uczyniły go niezrównanym mistrzem teologii mistycznéj, to jest nauki o najgłębszych tajemnicach, odnoszących się do Istoty Boga.

Gdy w Atenach liczba chrześcijan się powiększyła, święty Apostoł, wyświęcił Dyonizego na Biskupa tego miasta. Przyobleczony tą godnością, obdarzony nadzwyczajnemi łaskami, w których dawał mu Pan Bóg nadprzyrodzone oświecenia tyczące się istności i natury samego Bóstwa, przy genialnych naturalnych zdolnościach i wielkiéj nauce, święty Dyonizy w krótkim czasie zajaśniał w Kościele Bożym, jako jeden z Doktorów. Dzieła jego o Hierarchii Kościelnéj, o Imionach Boskich i inne, są pod tym względem dotąd niezrównanym w piśmiennietwie kościelném skarbem.

Miał on także szczęście widzieć przenajświętszą Maryę Pannę, dla któréj poznania, jak sam pisze, odbył umyślnie podróż do Efezu, gdzie wtedy Matka Boża przebywała u świętego Jana Ewangelisty. Taką zaś czcią był ku Niéj przejęty, że, jakto także w jednym z dzieł swoich powiada, kiedy Ją poznał, byłby Ją wziął za Bóstwo, gdyby nie to, że wiara uczyła go iż Bóg jest tylko jeden. Znajdował się także w Jerozolimie przy Uśnięciu to jest przy śmierci przenajświętszéj Maryi Panny, i wszystkie tego szczegóły jak również i Jéj Wniebowzięcia, jako naoczny świadek a tak wysokiéj powagi, podobnież w pismach swoich pozostawił, a takie właśnie, jakieśmy pod dniem 15 Sierpnia podali.

Kiedy Dyonizy w Efszie widział się z przenajświętszą Panną i ze świętym Janem, za ich poradą powziął myśl udania się w inne części świata, dla opowiadania Ewangelii. Wyświęciwszy więc w swoje miejsce na Biskupa Ateńskiego świętego Publiusza, sam w towarzystwie Rustyka Kapłana i Eleuteryusza Dyakona, najulubieńszych uczniów swoich, udał się do Rzymu, aby sam Papież święty Klemens, wskazał mu w jakie kraje ma iść ogłaszać wiarę w Chrystusa. Ten Ojciec Święty, widząc, że kraina Gallów, to jest dzisiejsza Francya, pogrążona wówczas w pogaństwie, potrzebowała mężów apostolskich, tam świętego Dyonizego przeznaczył. Przyłączył się do niego jeszcze i święty Ryul, uczeń świętego Jana Ewangelisty i kilku innych świętych a gorliwych w winnicy Pańskiéj pracowników, z którymi Dyonizy, mając zawsze z sobą Rustyka i Eleutera, puścił się do Gallii.

Przybyli najprzód do miasta Arlu (Arles), gdzie już pewną liczbę chrześcijan ochrzczonych przez świętego Trofima zastali. Tam pozostawił Dyonizy świętego Ryula, wyświęciwszy go na Biskupa, a sam zresztą swoich towarzyszy, udał się do Paryża, który wówczas był niewielkiém miastem, zawartém tylko w téj części która po dziś dzień, wyspę na rzece Sekwanie stanowi. Skoro tam przybył, tłum ludu go otoczył. Dyonizy obdarzony jak wielu Apostołów darem języków, miał do nich kazanie, po którém niezwłocznie wielka liczba o Chrzest święty go prosiła. Następnych dni, toż samo miało miejsce: a szczególnie gdy Dyonizy kilka cudów uczynił, ludność już wtedy całemi tłumami, do wiary się nawracała. Wkrótce powznoszono tam kościoły: pierwszy na cześć Trójcy przenajświętszéj, a drugi pod wezwaniem przenajświętszéj Panny, i następnie kilka innych. Pierwszym z pogan który przyjął Chrzest święty z rąk błogosławionego Dyonizego, był Lisbiusz, jeden z najzamoższych mieszkańców Paryża, a od którego najznakomitsza po dziś dzień rodzina książąt Montmoransów, ród swój wyprowadza.

Postępy jakie codzień czyniła wiara, głoszona przez świętego Dyonizego i jego towarzyszy, pobudziły nakoniec przeciw nim pogan, a najbardziéj kapłanów pogańskich. Ci udali się do Fescyniusza Syzyna, Wielkorządcy Cesarskiego w Galli, z przedstawieniem że w skutek wpływu cudzoziemców przybyłych z Grecyi, jeśli się temu kresu nie położy, wiara pogańska w całym kraju zniknie. W skutek tedy takich zażaleń, Wielkorządca rozkazał niezwłocznie uwięzić przybyłych świętych opowiadaczy Ewangelii.

Świętego Dyonizego wraz z Rustykiem i Eleuterem schwytano w domu Lisbiusza u którego mieszkał. Widząc to Larcya żona Lisbiusza, zagorzała poganka, pośpieszyła do Wielkorządcy, z zawiadomieniem, że i mąż jéj jest chrześcijaninem. Zawezwał więc i jego przed siebie Fescyniusz, a gdy ten mężnie stał przy wyznaniu Chrystusa, ściąć go kazał w obecności świętego Dyonizego i jego towarzyszy, aby ich tém przerazić, i jak sądził łatwiéj do odstępstwa przywieść. Nie zachwiało to jednak wcale tych świętych Wyznawców, zaraz więc kazał ich odprowadzić do więzienia, a nazajutrz zadał im najokrutniejsze męki. Najprzód zbili ich strasznie, a gdy tę katuszę przetrwali głośno wielbiąc Boga, rozciągnęli Dyonizego na łożu żelazném, i podkładając podeń ogień pieczono go jak świętego Wawrzyńca. Lecz Święty głośno śpiewał ten wiersz psalmisty: „Ogniste bardzo słowo Twoje Panie, a sługa Twój rozmiłował się go” 1. Po pewnym czasie widząc Wielkorządca że, mu ogień najmniejszéj szkody nie czynil, kazał go wydać na pożarcie dzikim zwierzętom, ale te, jak to z wielu innymi świętymi Męczennikami zaszło, tknąć go nie chciały. Kazał więc go Fesceniusz, jeszcze do ciemnego więzienia zaprowadzić. Tam potajemnie zgromadziło się do niego wielu chrześcijan. Dyonizy odprawił Mszę świętą, i wszystkim rozdał Ciało i Krew Pańską, a w chwili gdy to czynił niebieska świałość nad nim zajaśniała i wśród niéj Sam Pan Jezus, chórem aniołów otoczony, się okazał.

Nazajutrz, tyran kazał ich znowu przed sobą stawić, i upominał aby cześć bożkom oddali, jeśli chcą przy życiu pozostać. Święty Dyoizy odpowiedział w imieniu wszystkich: „Na próżno nam grozisz: nic wiary naszéj nie zachwieje, pragniemy umrzeć za Chrystusa, który jest życiem naszém.” To słysząc Fesceniusz kazał wrzucić Dyonizogo w stos rozpalony, z którego on wyszedł żyw i zdrowy. Wtedy przybili go do krzyża, zkąd jak z kazalnicy miał naukę do ludu, a którego, takie cuda, wielką liczbę nawróciły. Przerażony tém Wielkorządca, wydał na sług Bożych wyrok na ścięcie.

Poprowadzono więc przez miasto Świętych, którym przewodniczył Dyonizy, już wtedy przeszło sto lat mający; a gdy na miejsce stracenia przyszli, ukląkł błogosławiony starzec i tak się modlił. „Boże któryś mnie stworzył, i świętą mądrością Twoją oświecił, otwierając przede mną tajemnice Twoje; któryś jak był ze mną wszędzie, tak i tu jesteś obecny; dziękuję Ci za wszystko coś przeze mnie ku czci Twojéj uczynić raczył, i że mnie już do Siebie powołujesz wraz z tymi braćmi moimi, przeznaczając nam koronę męczeńską. Przyjmij więc do miłosierdzia Twojego dusze nasze, i otocz opieką Twoją tych których przez krew Swoję a posługę naszę, Sobie pozyskałeś. Wielbijmy Ojca i Syna i Ducha świętego na wieki wieków.” A gdy wierni odrzekli „Amen” Dyonizy szyję pod miecz poddał i ściętym został, a z nim Rustyk i Eleuteryusz.

Lecz tu nastąpił cud jeden z największych: tułów bowiem świętego Dyonizego wstał na nogi, i głowę swoję wziąwszy w ręce, zaniósł ją o kilka wiorst za miasto, aż na to miejsce gdzie późniéj wierni kościół pod jego wezwaniem postawili. Cud ten nawrócił prawie cały naród, a jednę z pierwszych która wtedy o Chrzest prosiła była Larcya owa żona Lisbiusza która sama niezadługo potém śmierć męczeńską poniosła. Męczeństwo świętego Dyonizego i jego towarzyszów, nastąpiło dnia 9 Października roku Pańskiego 117.

Pożytek duchowny

Świety Dyonizy Areopagita, jeden z najpierwszych mędrców swojego czasu, największy w Kościele Bożym mistrz w wykładzie najszczytniejszych tajemnic Bóstwa, taką czcią przejęty został ku Matce Bożéj gdy ją ujrzał i poznał, że najdoskonalszą po Bogu i w doskonałości najbardziéj do Niego zbliżoną istotą Ją uznał. Niech Cię więc i to pobudza do tego, abyś po Bogu najwięcéj kochał Matkę Bożą, i po czci Boskiéj, Jéj cześć najgłębszą oddawał.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś w dniu dzisiejszym błogosławionego Dyonizego Męczennika Twojego i Biskupa, mężną wytrwałością w męczeństwie obdarzył, i któryś mu do opowiadania niewiernym chwały Twojéj Bustyka i Eleuteryusza za towarzyszów przydać raczył; daj nam prosimy, za ich przykładem, z miłości ku Tobie pomyślnościami tego Świata wzgardzać, i żadnych doczesnych przeciwności nie obawiać się. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 863–865.

Footnotes:

1

Psalm. CXVIII. 140.

Tags: św Dionizy Areopagita „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup męczennik Męka sędzia sprawiedliwość św Paweł Maryja św Jan Ewangelista Wniebowzięcie Francja św Wawrzyniec
2020-08-13

Św. Hipolita i Kasyana, Męczenników

Żyli około roku Pańskiego 258 i 366.

(Szczegóły ich życia wyjęte są z dzieł wielebnego Bedy i Prudencynsza.)

Święty Hipolit był jednym z tych dowódców gwardyi cesarza Waleryana, któremu poruczona była straż nad świętym Wawrzyńcem, którego męczeństwo pod dniem 10 tego miesiąca jest opisane. Był on świadkiem cudów, jakie ten Święty czynił kiedy jeszcze w więzieniu był zamknięty, i w skutek tego nietylko sam się nawrócił, lecz wraz z nim cała jego rodzina, złożona z dziewiętnastu osób Chrzest święty przyjęła. Od téj pory Hipolit pałał chęcią tak wielką poniesienia śmierci za Pana Jezusa, że patrząc na męki jakie zadawano świętemu Wawrzyńcowi, pragnął aby i jego to samo spotkało; i chcąc wraz z nim umrzeć za wiarę, gotów był głośno wyznać że jest chrześcijaninem. Zaledwie go téż święty Wawrzyniec mógł od tego powstrzymać, nakazując aby milczał i oczekiwał swojego czasu, który wkrótce miał nadejść.

Gdy święty Wawrzyniec chwalebnie dokonał swojego strasznego męczeństwa będąc na ruszcie upieczony, Hipolit wraz z kapłanem na imię Justynem, z wielką czcią zwłoki jego pogrzebał. W trzy dni potém dowiedziawszy się o wszystkiém cesarz, kazał go uwięzić, a zawezwawszy przed swój trybunał zawołał do niego groźnie: „Więc i ty jesteś czarnoksiężnikiem, jak i Wawrzyniec którego ciało pochowałeś?” – „Tak jest w istocie, odpowiedział Hipolit, pochowałem jego ciało, lecz nie jako czarnoksiężnik, tylko jako chrześcijanin, od którego ta cześć mu się należała.” Rozgniewany za to tyran, kazał go tłuc w twarz kamieniami, a gdy ujrzał pod jego odzieniem wojskowém białą szatę którą odziewano świeżo ochrzczonych, kazał ją zedrzeć ze Świętego, a ten rzekł: „Przyodziewasz mnie w świetniejszą jeszcze suknię, zdejmując ze mnie tę którą noszę jako wyznawca Chrystusa.” Waleryan kazał go położyć przed sobą i okrutnie siec rózgami i pałkami, a Święty głośno modlił się, dziękując Panu Bogu, że go czyni godnym ponosić te męki za wiarę. Cesarz bardziej jeszcze rozgniewany zawołał: „Hipolit przez czarnoksięzkie sztuki, nie czuje tych razów: drzyjcie mu więc ciało żelaznemi hakami i obcęgami.” Kaci spełnili ten rozkaz niezwłocznie, a Hipolit ciągle powtarzał: „Jestem chrześcijaninem i chętnie za Chrystusa cierpię.”

Widząc Waleryan że kaci napróżno się męczą i już od znużenia ustają, uciekł się do innego środka: kazał podnieść Hipolita, przywdziać go w jego strój rycerski, i łagodnie zaczął do niego przemawiać. Prosił go aby nie był upartym, aby korzystał z łask cesarskich jakich udzielić mu jest gotów, i upewniał że byle odstąpił Chrystusa podniesie go na wyższy stopień, i obdarzy hojnie. Hipolit mu na to odpowiedział: „Jedyném mojém szczęściem i chlubą jest być żołnierzem Chrystusowym, i pod Jego chorągwią umrzeć.” Tyran wydał wyrok zabrania na skarb rządu wszystkich jego dóbr które były bardzo znaczne, i kazał uwięzić całą jego rodzinę jako chrześcijańską.

Stawiono ich wszystkich nazajutrz przed cesarzem. Między innemi była w téj liczbie staruszka imieniem Konkordia, która wykarmiła i wychowała Hipolita, a która jako najgorliwsza między nimi chrześcijanka wszystkich do męstwa i wytrwałości zagrzewała. Cesarz do niéj najprzód się zwrócił, i przedstawiał jéj żeby wzgląd miała na swój wiek podeszły, a nie była tak zuchwałą jak jéj wychowaniec Hipolit, który to śmiercią odpłaci. Lecz święta niewiasta odpowiedziała mu na to: „I ja, i my wszyscy tu zgromadzeni przed tobą, wolimy zaszczytnie śmierć ponieść za wiarę z Hipolitem, aniżeli okazać się niegodnymi jego naśladowania, a przez to okryć się hańbą przed ludźmi, a co większa zbrodnię popełnić przed Bogiem.” Waleryan uniesiony wielkim gniewem zawołał: „Kto jest ze stanu niewolniczego, tak jak ta niewiasta, nie słowami lecz biciem da się przywieść do rozumu.” Kazał więc bić Konkordyą knutami z ołowiem na końcu, dopóki albo nie wyrzecze się Chrystusa, albo ducha nie wyzionie. Wkrótce téż ona, w oczach Hipolita koronę męczeńską otrzymała.

Wówczas Waleryan Hipolita z całą rodziną, kazał wyprowadzić za bramę Tyburtyńską i tam najprzód wszystkich jego krewnych i sług pościnać. Hipolita zaś na pamiątkę owego pogańskiego młodzieńca tegoż imienia, którego konie rozszarpały, kazał uwiązać do ogona dzikiego rumaka, i tego wypędzić w pole. Wśród tak barbarzyńskiego męczeństwa, Święty oddał Bogu ducha 13 Sierpnia, roku Pańskiego 258. Ciało jego w kawałki poszarpane, tegoż dnia skrycie wyszukane przez kapłana Justyna i innych chrześcijan, pochowane zostało na polu Werańskiém, blizko kościoła świętego Wawrzyńca.

· · ·

Dziś także przypada pamiątka męczeństwa świętego Kasyana, który żył w pierwszéj połowie IV wieku, za panowania Juliana Apostaty, srogiego prześladowcy chrześcijan. Prudencyusz, który pozostawił wiele pism wierszem ułożonych na cześć różnych Męczenników, tak męczeństwo świętego Kasyana opowiada.

„Przejeżdżając przez miasto Imola, mówi on, w podróży mojéj do Rzymu, przyszło mi na myśl pójść na grób świętego Kasyana Męczennika, któremu w tém mieście wielką cześć oddawano. Klęcząc przed jego świętemi zwłokami, ujrzałem obraz który go przedstawiał. Otaczał go tłum dzieci, które ze straszném okrucieństwem pastwiły się nad nim, trzymając w rękach różnego rodzaju ostre narzędzia. Prosiłem Zakrystyana który wtedy nadszedł, aby mi wytłómaczył co przedstawia to malowidło. Na co on mi w tych słowach odpowiedział: „Obraz ten, pobożny pielgrzymie, nie jest dziełem wyobraźni malarza, lecz jest przedstawieniem zdarzenia prawdziwego. Ten którego tu widzisz, był w naszém mieście nauczycielem przy szkółce miejscowéj, i nazywał się Kasyan. Był nadzwyczaj pilnym w spełnianiu swego obowiązku, z największą troskliwością doglądał dzieci, i z wielką biegłością uczył ich czytać, pisać i innych początkowych nauk. A że przytém przestrzegał bardzo pilnie pomiędzy niemi dobrych obyczajów i chronił ich od próżnowania i wszelkiéj swawoli, chłopaki te po większéj części z najzepsutszéj klasy pogan złożone, nauczyciela swojego nie lubiły.

Pod tę porę wszczęło się srogie prześladowanie chrześcijan, i dotknęło z kolei i nasze miasto. Kasyan był chrześcijaninem, i jednym z najświątobliwszych pomiędzy wiernymi których już znaczna liczba tu była. Schwytano go i uwięziono jednego z pierwszych, i stawiono przed sędziów, domagając się aby ofiarę bogom złożył. Lecz Święty mężnie i stanowczo odpowiedział, iż tego nigdy nie uczyni. To, tak sędziów na niego rozgniewało, że aby jego męczeństwo i dotkliwszém i haniebniejszém uczynić, a razem rozweselić pogan, uradzono aby go wydać na pastwę wszystkich chłopaków pogańskich, dozwalając im, owszem zachęcając ich do tego, aby go zamordowali. Zwołano więc około dwóchset najgorszych urwisów, i podburzono ich przeciwko Kasyanowi, przypominając im wszystko co tylko w nich szaloną złość przeciwko ich dawnemu nauczycielowi" rozbudzić mogło. Potém odarto Świętego z odzienia, a związawszy mu w tył ręce, wtrącono pomiędzy gromadę chłopaków, uzbrojonych różnemi ostremi dłutkami, których w owych czasach do pisania na kamieniu używano. Przytém mieli oni w rękach nożyczki, szczypczyki i tym podobne ostre narzędzia. Rzuciła się ta okrutna zgraja na Kasyana, a im mniéj silna do zadawania mu ciężkich ran, tém bardziéj przyprawiająca go o długie i powolne męczeństwo. Jedni kłuli go w nogi, drudzy wyżsi sięgali aż do wnętrzności; gdy się obalał, zapuszczali mu narzędzia w oczy, uszy, szyję, piersi i głowę, przydając do tego barbarzyńskie żarty: „Uczyłeś nas pisać, wołali, piszemy teraz na twojéj skórze. Wszak nam rozkazywałeś, ażeby ani chwili nie próżnować, więc my téż czasu nie tracimy, i ciągle po tobie piszemy.” Drugi znowu wołał: „Nauczycielu, już na tobie obszerną stronicę wypisałem , przejrzyj ją czy nie ma jakich zmyłek; a jeśli gdzie braknie jakiego słowa, albo przecinka, lub punktu, to je jeszcze przydam.” Inny, przyczepiwszy się do niego i zadając mu różne męki, to szczypaniem, to kłuciem, mówił z udaną grzecznością: „Dziś nauczycielu nie prosimy cię o danie nam rekreacji, bo ta lekcya którą teraz tobie wydajemy, jest dla nas najmilszą rozrywką.”

I tak długo bardzo te małe potwory, których okrucieństwo przechodziło wiek i siły, dręczyły Świętego; on zaś spragniony poniesienia mąk i śmierci za Chrystusa, wśród téj katuszy z największą słodyczą do nich przemawiał, i zachęcał nawet aby go nie oszczędzali. Po długiém tém męczeństwie, którego barbarzyństwo przechodziło wszelką miarę, Święty poszedł do Nieba, na ręku Aniołów którzy go z rąk tych małych okrutników wyrwali.

Męczeństwo jego nastąpiło dnia 13 Sierpnia roku Pańskiego 366, ciało spoczywa dotąd w mieście Imola, w wielkim ołtarzu głównego kościoła, który Pius IX Papież, będąc tam jeszcze Biskupem, kosztownemi marmurami przyozdobił.

Pożytek duchowny

W okrucieństwie jakiego dopuściła się ta zgraja dzieci pogańskich, masz dowód do jakiéj złości natura ludzka dojść może w młodych nawet sercach, jeśli te w zasadach chrześcijańskich nie są wychowane. Niech cię i to pobudzi do starania się, aby dziatki twoje od lat najmłodszych w zasadach świętéj wiary i moralności chrześcijańskiéj ugruntowane były.

Modlitwa (Kościelna)

Spraw prosimy Wszechmogący Boże, aby błogosławionych męczenników Twoich Hipolita i Kasyana, czcigodna uroczystość, i uczucia pobożności w sercach naszych rozbudziła i zapewniła nam zbawienie. Przez Pana naszego i t.d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 678–680.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 642

Nie ma na tym padole płaczu większego szczęścia niż miłość Pana Jezusa; On przyszedł na świat dla nas, a my dla Niego stworzeni jesteśmy; On jest naszą miłością, a wszystkie inne rzeczy uszczęśliwić nas nie mogą, bo On tylko może zaspokoić pragnienia naszego serca i On udziela tego szczęścia, które już w całej pełni posiadają Święci w Niebie. Tego szczęścia, tej miłości Pana Jezusa żadna siła stworzona pozbawić nas nie może, pamiętajmy przeto, że od nas samych zależy, czy w niej wytrzymamy, czy też się jej wyrzekniemy.

Tags: św Hipolit św Kasjan „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik św Wawrzyniec nauczyciel wychowanie
2020-08-10

Św. Wawrzyńca, Dyakona i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 258.

(Męczeństwo jego jest opisane przez świętych Augustyna i Ambrożego.)

Święty Wawrzyniec, wielkiej sławy jako Męczennik w Kościele Bożym zażywający, był rodem z Hiszpanii. Ojciec jego miał imię Orencyusz, a matka Paciencia, i obojgu im rodzinne ich miasto Hueska, oddaje cześć jako Świętym. Nieznane są szczegóły młodości świętego Wawrzyńca, ani powody dla których przybył do Rzymu. To tylko wiadomo, że wyniesiony tam został przez Papieża Sykstusa II do godności Archydyakona kościoła Rzymskiego, i że miał sobie powierzone wszystkie skarby kościelne, tak dla wspomogania ubogich, jak i utrzymywania przybytków Pańskich przeznaczone.

Gdy za cesarza Waleryana, rozsrożyło się prześladowanie chrześcijan, schwytany został i święty Sykstus Papież. Dowiedziawszy się o tém Wawrzyniec, a widząc że go prowadzą do więzienia i na męki, pośpieszył za nim i rzekł: „Gdzie idziecie Ojcze bez waszego Syna? Jakże się obejdziecie kapłan, bez waszego Dyakona? Wszak nie zwykłeś sprawiać świętych obrzędów beze mnie, a czémże teraz mogłem ściągnąć na siebie twoję niełaskę? Syna któregoś sam wychował, nie pozbawiaj palmy, którą on odniosłszy, przyozdobi twoję własną koronę: bo jego zwycięstwo będzie twoim tryumfem.” Na co święty Sykstus w te słowa mu odpowiedział, chcąc go pocieszyć: „Nie myślę ja wcale synu mój, odtrącać cię od siebie, lecz wiara w Jezusa Chrystusa powołuje cię do większych walk jak moje. Dla mnie zgrzybiałego wiekiem, lżejszą gotują próbę, lecz tobie, któryś w kwiecie wieku, tyrani dadzą pole do chwalebniejszego zwycięstwa. Dla czego chcesz wspólnie ze mną je odnosić, kiedy ciebie oczekuje osobna i całkowita korona. Czy ci chodzi o moję obecność przy tobie? wszak Eliasz uniesiony de Nieba, pozostawił Elizeusza na ziemi, a ten uczeń jego nie upadł jednakże na duchu. Pamiętaj tylko, abyś skarby Kościoła roztropnie rozszafował.” Po tych słowach święty Papież dał Wawrzyńcowi pocałunek pokoju, i poszedł na męki.

Święty Dyakon spełnił rozkaz Papiezki: udał się do najskrytszych mieszkań ubogich chrześcijan w Rzymie, aby ich ze skarbów kościelnych wesprzeć według potrzeby. Spędziwszy całą noc na tych uczynkach miłosiernych, nazajutrz ujrzał znowu świętego Sykstusa wiedzionego już na stracenie, i zbliżywszy się do niego zawołał: „Nie opuszczaj mnie Ojcze święty; spełniłem coś rozkazał, rozdałem ubogim skarby któreś mi powierzył.” Żołnierze zaś prowadzący świętego Sykstusa, słysząc ten wyraz skarby o które cesarzowi głównie chodziło, schwytali Wawrzyńca. Najprzód wtrącono go do więzienia, gdzie wielka liczba ślepych zbiegła się do niego, aby za jego modlitwą wzrok odzyskać. Uczynił to Wawrzyniec i nawrócił Hipolita rycerza rzymskiego, któremu straż nad nim była zwierzona.

Wkrótce potém, Waleryan kazał stawić przed sobą Wawrzyńca. Hipolit będąc już chrześcijaninem pragnął go uratować, powiedział mu więc o tém, radząc aby probował ucieczki, lecz Święty odrzekł: „Idźmy Hipolicie przed cesarza, i dla mnie i dla ciebie przygotowana tam korona chwały.” Waleryan, gdy stanął przed nim Wawrzyniec, dopominał się o skarby kościelne, a gdy Święty prosił go aby mu dał trzy dni czasu do ich zebrania, tyran się na to zgodził, a Wawrzyniec zwoławszy ile tylko mógł ślepych, chromych i żebraków, którym tylko co był rozdał pieniądze kościelne, udał się z nimi do pałacu cesarskiego i rzekł do Waleryana: „Dostojny Cesarzu! oto są skarby Kościoła, o które się upominasz, skarby wiekuiste, ciągle się zwiększające a których każdy może dostąpić.” Rozgniewany cesarz tym postępkiem Wawrzyńca, skazał go na biczowanie knutami z drutu plecionemi. Żeby zaś go bardziéj przerazić, kazał pokazać mu wszystkie narzędzia katowskie któremi męczono chrześcijan, grożąc że jeśli zaraz nie odda czci bożkom, wydany zostanie na męki. Wawrzyniec rzekł mu na to: „Męki ustraszyć mnie nie mogą, gdyż oddawna pragnę być nasycon niemi.”

Cesarz kazał wtedy okuć go w kajdany i odprowadzić na nowe posłuchanie u Wielkorządcy, a gdy i ten nic nie mógł na Świętym wymódz, stawił go znowu przed sobą, rozkazując aby bożkom złożył ofiarę, a nie ufał skarbom jakie posiadał. „Ufam tylko skarbom niebieskim, odrzekł Wawrzyniec, to jest miłosierdziu Boskiemu, które wesprze moję duszę, gdy ciało moje dręczyć będziesz.” Waleryan kazał go knutować, a Święty wołał: „Widzisz tyranie, że skarby w które ufam, nie zawiodły mnie wcale, bo nie czuję mąk które mi zadają.” Słysząc to cesarz, kazał go rozwiesić w powietrzu, i do boków przykładać szyny rozpalone, a Święty głośno się modlił mówiąc: „Najdroższy Jezu Synu Boga żywego! zlituj się nad sługą Twoim, który męczony nie zapiera się imienia Twojego,” a zwracając się do Waleryana rzekł: „Za łaską Boską nie lękam się mąk twoich, które długo trwać nie mogą. Śmiało więc zadawaj mi katusze jakie zechcesz.”

Waleryan odchodząc od siebie ze złości, kazał go tak okrutnie smagać knutami z ołowiem na końcu, że Święty sądząc że już nie wytrzyma, polecał duszę swoję Bogu, lecz usłyszał głos z Nieba, zapowiadający mu że nie na tém jeszcze koniec jego próby, co i sam cesarz usłyszawszy, przypisywał to czarom i szatanom. Kazał wtedy wyciągnąć Wawrzyńca na rusztowaniu, i rozdzierać mu ciało żelaznemi hakami, lecz i w téj męce sługa Boży głośno się modlił mówiąc: „Bądź pochwalony Panie Boże mój, który tak wielką łaskę wyrządzasz mnie niegodnemu. Udziel mi i téj, aby wszyscy tu obecni przekonali się, że Ty sług twoich w ich utrapieniu nie opuszczasz.” I w téjże chwili stanął przed nim Anioł, który ocierał pot z jego czoła i krew z ran wychodzącą.

Waleryan kazał wstrzymać te męki, i pytał Wawrzyńca zkąd jest rodem, na co odrzekł Święty: „Jestem Hiszpan z rodu, a od młodości wychowany w Rzymie w wierze chrześcijańskiéj i w zakonie Bożym.” – „Jak możesz nazywać zakonem Bożym, zawołał Waleryan, zakon który ci nakazuje sprzeciwiać się naszym bogom?” – „Tak jest, odrzekł Wawrzyniec, z miłosierdzia Boskiego za nie mam twoje bożyszcza, i przez to właśnie spełniam zakon Boga prawdziwego.” Na to cesarz zagroził mu iż na całą noc wyda go na tortury, jeśli niezwłocznie bożkom nie złoży ofiary. – „Nie uczynię tego, odpowiedział błogosławiony Męczennik, a noc spędzona na torturach, zamieni się dla mnie na dzień najjaśniejszy i końca niemający.”

Kazał go więc po téj rozmowie Waleryan tłuc kamieniami w głowę, a gdy i tę mękę bez wzruszenia przeniósł Wawrzyniec, polecił tyran przyrządzić w tejże chwili rodzaj łóżka w kształcie żelaznego rusztu, i rozciągnąć na niém Świętego, a potém rozniecić pod nim wolny ogień, aby paląc go powoli, zadawać mu dłuższe męczarnie, i straszniejszą śmiercią go zamordować. Gdy na takich barbarzyńskich leżał Wawrzyniec torturach, cesarz mu urągał bez litości, lżył w ostatnie słowa, i z coraz większą wściekłością domagał się aby cześć bożkom oddawał, a tymczasem kaci podżegali coraz bardziéj ogień i wielkiemi widłami żelaznemi na tym ruszcie rozpalonym przewracali jego ciało, aby się lepiéj smażyło. Lecz Wawrzyniec niewzruszony, i jakby żadnego nie doznawał cierpienia, mówił do cesarza: „Wiedz tyranie, że ognie twoje są dla mnie ochłodą, a co mają w sobie siły palenia, tę zachowują dla ciebie, aby cię wiecznie po śmierci smażyć.” A gdy Waleryan zbliżył się do niego przypatrując się czy jeszcze żyje, Święty z rozpromienioną twarzą i z uśmiechem na ustach, rzekł do niego: „Widzisz iż ciało moje już dosyć z jednéj strony jest upieczone, obróć więc je na drugą i spiekłszy nasyć się niém do woli.” A tak, słusznie powiada święty Leon Papież, że wielki ten Męczennik lubo doznawał bolu z okrutnéj katuszy jaką mu zadawano, jednak nie czuł go wcale, gdyż ogień miłości Boskiéj który go palił wewnątrz, był bez porównania silniejszy od ognia, który go smażył na ruszcie.

Nakoniec gdy nadeszła chwila jego ostatecznego zwycięstwa, złożył dzięki Bogu który mu otwierał bramy niebieskie, i oddając ducha w ręce Jego, poszedł po koronę wiekuistą, zgotowaną mu za męstwo i wytrwałość.

Święty Augustyn i święty Leon Papież powiadają, że jak Jerozolima szczyci się świętym Szczepanem, tak Rzym męczeństwem świętego Wawrzyńca. A poeta Prudencyusz w pięknych wierszach opisując jego tryumfy, powiada że męczeństwo świętego Wawrzyńca zadało ostatni cios bałwochwalstwu, gdyż od téj pory pogaństwo zaczęło upadać, a Kościoł Boży swobodniéj się krzewił.

Na cześć tego wielkiego Męczennika, w całym świecie katolickim wiele wzniesionych jest kościołów: jeden z takich najwspanialszy, wybudowany w Rzymie przez cesarza Konstantyna, należy do liczby pięciu Patryarchalnych Bazylik w tém mieście.

Pożytek duchowny

Święty Wawrzyniec, którego żywot czytałeś, gotując się na straszne męki jakie go czekały, noc całą spędził na wspieraniu ubogich. Wystawiony téż na najstraszniejsze próby, wyszedł z nich za łaską Pańską zwycięzko. Niech cię to uczy, że najlepszym sposobem przygotowania się do znoszenia wszelkich ciężkich prób jakie nas spotkać mogą, jest spełnianie uczynków miłosierdzia, w intencyi uproszenia sobie łask do tego potrzebnych.

Modlitwa (Kościelna)

Daj nam, prosimy Wszechmogący Boże, płomienie złych namiętności w sobie wyniszczyć; któryś błogosławionemu Wawrzyńcowi udzielił łaskę przezwyciężenia ognia, którym go męczono. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 669–671.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 635–636

Krata, na której świętego Wawrzyńca pieczono, może być uważana za obraz dwojakiego ognia, jaki pali i trawi człowieka w życiu doczesnym.

  1. Jednym z tych ogniów jest święty żar miłości Boga, gorliwości o chwałę Bożą i tęsknoty do szczęścia wiekuistego w Niebie. Ogień ten przyniósł na świat sam Chrystus i roznieca go chrztem św. w sercach tych, którzy ten sakrament godnie przyjęli. Ogień ten oświeca człowieka i wiedzie go do poznania trójistnego Boga, tj. Ojca, od którego wszystko dobre pochodzi, Syna, który z miłosierdzia nad nami grzesznymi poniósł śmierć na krzyżu i udziela się nam jako pokarm w sakramencie Ciała Pańskiego, i Ducha świętego, który w nas przemieszkuje, wiedzie do prawdy i pociesza. Ogień ten zagrzewa nas do pełnienia woli Bożej i gorącego zajmowania się bliźnimi, oczyszcza i oswobadza nas od zbytecznego umiłowania dóbr tego świata i podnieca tęsknotę do Nieba. Taki to ogień ożywiał świętego Wawrzyńca i wywoływał w nim radość z powodu bliskiego połączenia się z Chrystusem, która przewyższała boleści, jakie musiał znosić.
  2. Jest jeszcze inny ogień, tj. ogień namiętności, żądzy czynienia złego bliźnim i grzeszenia przeciw Bogu. Ogień ten przyniósł na ten świat szatan i rozżarzył go w sercach tych, którzy się opierają łasce Bożej i łamią obietnice na chrzcie uczynione. Taki ogień roznieca w myśli grzesznika złudzenie, że bogactwa doczesne, zaszczyty, sława, pożądliwości doczesne, wygody i rozkosze życia są o wiele więcej warte i daleko pożądańsze od miłości Boga, moralnej doskonałości i wiekuistych radości niebieskich. I ten ogień zagrzewa, ale zagrzewa tylko do zadośćuczynienia żądzom nienasyconym, zachęca do chytrości i podstępu, do gwałtów i krzywd, do zazdrości i nienawiści, do zemsty i rabunku, przytępia i zagłusza w duszy pociąg do dobrego, i zamienia serce w pogorzelisko, na którym nic nie widać, jak tylko węgle i popioły. Jeśli takiego ognia nie przygasisz strumieniem łez, żalu i skruchy, ufnością w łaskę i miłosierdzie Boże, wtedy przyjdzie chwila, w której ci stanie przed oczyma obraz wiecznego ognia, gdzie słychać tylko płacz i zgrzytanie zębów.
Tags: św Wawrzyniec „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik diakon miłość bliźniego św Hipolit
2020-08-09

Św. Romana, Żołnierza i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 258

(Szczegóły jego męczeństwa wyjęte są z Akt męczenników Kościoła Rzymskiego.)

Święty Roman był żołnierzem w przybocznéj gwardyi cesarza Waleryana, i z tego powodu bywał obecny, kiedy tyran ten przesłuchiwał wiernych oskarżonych o wyznawanie wiary chrześcijańskiéj, a następnie patrzał na zadawane im męki i na ich śmierć męczeńską.

Kiedy wielki męczennik święty Wawrzyniec, schwytany został z rozkazu cesarza, poruczono go straży Hipolita także służącego w gwardyi cesarskiéj i Romana. Ten więc ostatni, z urzędu swojego jako główny strażnik świętego Wawrzyńca, nieodstępujac go ani na chwilę, był ciągłym świadkiem wszystkiego co zaszło przy jego męczeństwie. Święty ten badany przez Wielkorządcę Rzymu Korneliusza, tak co do wiary jaką wyznawał, jak i co do skarbów kościélnych, które mu były powierzone, z taką wymową, stałością i męstwem odpowiadał na wszystko, że w samych poganach wzbudzał uwielbienie. Roman który był ciągle obok niego, a który bardzo bystrym rozumem obdarzony, lepiej od wielu innych pojmował prawdy głoszone przez tego wyznawcę Chrystusa, pilną na wszystko zwracał uwagę i zastanawiał się coraz głębiéj nad odpowiedziami jakie święty Wawrzyniec dawał tyranowi. łaska Boska, która z żołdaka pogańskiego miała go przemienić na mężnego żołnierza Chrystusowego, coraz silniéj kołatała do jego serca, oświecając jego umysł, i przyprowadzała go do wniosku, że mądrość jaśniejąca w każdém słowie świętego Męczennika i bohaterskie męstwo z jakiém znosił najstraszniejsze męki, nie byłyto jedynie skutki siły ludzkiéj: czuł on że tylko moc nadprzyrodzona, Boska, przewyższająca moc ludzką, mogła go przywodzić do téj wytrwałości i odwagi, z jaką przemawiając i cierpiąc wprawiał w zdumienie najupartszych w swoich błędach pogan.

Podczas gdy Roman w takich zatapiał się myślach, i tak trafne czynił wnioski, Pan Bóg raczył mu okazać widocznie przez cud wielki, jak szczególną opieką Swoją otacza cierpiących za chwałę Jego Imienia, i z jaką dobrocią, osładza najokrutniejsze męki jakie człowiek z tego powodu ponieść może.

Przed chwilą słyszano co mówił święty Wawrzyniec na rusztowaniu, które było rodzajem tortur, na których rozciągnięty sznurami wisiał w powietrzu. Zostającego w tém położeniu tego świętego Męczennika, sieczono knutami z drutów uplecionemi tak okrutnie, że już i poganie zgromadzeni aby się nasycić widokiem mąk zadawanych chrześcijanom, oburzali się na to, gdy tymczasem Święty ani jęknął, i nie dawał najmniejszego znaku niecierpliwości. Przerażało Romana tak wielkie barbarzyństwo sędziów i katów, lecz go jeszcze więcéj poruszała stałość i nieugiętość męczonego. Nie mógł pojąć, jakim sposobem człowiek złożony z ciała i kości jak każdy inny, mógł znieść tak niesłychane katusze, bez wydawania z ust skargi, a nawet z weselem, i coraz więcéj dziwił się temu, gdy oto ujrzał Anioła w postaci młodzieńca nadzwyczajnéj piękności, który mając w ręku chustę, ocierał pot spływający z twarzy świętego Męczennika, i krew wychodzącą z ran jego. Na widok tak cudowny, Roman osłupiał, oczom własnym nie wierzył, i pytał otaczających go czy widzą jak nieznajomy młodzieniec namaszcza rany Wawrzyńca i ociera pot jego. Przekonawszy się po odpowiedzi jaką odebrał, że on sam miał to widzenie, zdziwił się jeszcze bardziéj i jeszcze baczniéj się nad tém zastanawiał. Gdy zaś działanie łaski, stawało się coraz silniejszém i skuteczniejszém, Roman nie wahał się dłużéj nad tém co mu wypadało uczynić, i postanowił zostać chrześcijaninem. Zbliżył się więc do świętego Męczennika, powiedział mu co widzi i co zamierza uczynić, i ze łzami w oczach błagał, aby mu w tém jak może dopomógł. Święty Wawrzyniec z niewymowną pociechą usłyszawszy o téj niespodzianéj dla Chrystusa zdobyczy, i widząc jak przedziwném było działanie łaski na duszę Romana, powinszował mu tego szczęścia, zachęcił do wytrwałości, utwierdził w wierze w kilku słowach naprędce wyrzeczonych, i z całego serca prosił Pana Boga, aby na nim dokonał ostatecznie sprawę Swojego miłosierdzia.

Lecz cała trudność zachodziła w ochrzczeniu tego nowo-nawróconego. Wody pod ręką nie mieli, a chociażby i była jakże spełnić obrzęd Sakramentu Chrztu świętego, wobec tylu pogan zawziętych na chrześcijan, a prócz tego święty Męczennik leżał na rusztowaniu, z rękoma i nogami silnie zawiązanemi, i nie było podobieństwa aby go ztamtąd odwiązano wprzód zanim skona w tych mękach. Święty téż Wawrzyniec nieczuły na katusze jakie mu zadawano, troszczył się tylko o to jak Roman Chrzest otrzyma. Ten podobnież pragnął tego całém sercem, i drżał aby Wawrzyniec nie skonał na torturach, bo sam nie wiedział do kogoby mógł się udać, nieznając wcale chrześcijan jako poganin, i to jeszcze z przybocznéj gwardyi cesarskiéj. Lecz Pan Bóg wysłuchał modlitwę Swego mężnego wyznawcy którą zanosił za tę duszę szczerze się nawracającą, i przyszedł im w pomoc.

Zawiadomiony cesarz o zadziwiającéj wytrwałości Wawrzyńca, i że nietylko z niezachwianą stałością, lecz nawet wesoło znosił męki, przysłał rozkaz, aby go już więcéj nie katowano i odprowadzono do więzienia, a nazajutrz zamierzał jeszcze okrutniéj z nim się obejść. Uradowało to niezmiernie Romana: okazał się on najskwapliwszym w spełnieniu rozkazu cesarskiego, i niby jako najwierniejszy jego sługa, podjął się sam osobiście odprowadzić Męczennika do więzienia. Zaledwie tam weszli, spragniony co prędzéj być ochrzczonym, i chwili nie tracąc porwał naczynie z wodą, i zamykając się sam na sam ze świętym Wawrzyńcem w więzieniu, upadł mu do nóg i błagał aby go bez odwłoki ochrzcił. Święty spytał go czy wié że go potém, jako chrześcijanina, co chwila spotkać może niebezpieczeństwo życia, i czy zdobędzie się na męstwo wyznawania Chrystusa, chociażby mu męki zadawano aby się go wyparł. Roman tak stanowczą dał mu odpowiedź, iż Święty wątpić nie mógł że mu Pan Bóg téj łaski nie odmówi, i że nawrócenie jego już jest téjże łaski dziełem. Wyuczywszy go więc naprędce głównych artykułów wiary, ochrzcił go, a przycisnąwszy do serca, błagał aby się na męczeństwo gotował i takowe mu zapowiadał.

Przepowiednia wkrótce się spełniła. Nowonawrócony nie umiał i nie chciał utaić szczęścia jakiego doznawał, zostawszy chrześcijaninem. Prędko domyślono się tego, albowiem całe jego od téj chwili zachowanie się, objawiało jakiego jest wyznania. Doniesiono téż o tém i cesarzowi, który uniósł się najwyższym gniewem, widząc że najokrutniejsze męki zadawane chrześcijanom, nietylko ich nie przywodzą do odstępstwa od wiary, lecz jeszcze i pogan nawracają, a nawet tych którzy otaczają jego osobę. Kazał więc niezwłocznie stawić Romana przed sobą, z zamiarem wywarcia na nim całego swojego okrucieństwa, jeśli publicznie ofiary bożyszczom nie złoży. Święty zaledwie wszedł do sali w któréj zasiadał na trybunale Waleryan, nie czekając aż go pytać zaczną zawołał głośno: „Jestem chrześcijaninem, jestem chrześcijaninem i to sobie za największe szczęście poczytuję.”

Wyznanie tak śmiałe odjęło tyranowi ochotę probowania jego stałości, gdyż pamiętał jak mu się to ze świętym Wawrzyńcem nie powiodło. Wydał przeto wyrok aby Romana zbito pałkami: a potém niezwłocznie głowę mu ścięto. Kaci zaraz go porwali. Zdegradowano go najprzód jako żołnierza gwardyi cesarskiéj, a następnie przystąpiono do okrutnych razów. Mordowano go z barbarzyństwem największém i długo, a Święty ciągle na głos powtarzał: „Jestem chrześcijaninem, jestem chrześcijaninem, i za największą łaskę Bożą poczytuję to że mi dano jest wylać krew moję za Zbawiciela, który za moje zbawienie wydał życie Swoje.” Skatowali go tak strasznie że ciało od kości odleciało, a następnie głowę mu ścięto. Odniósł koronę męczeńską 9 Sierpnia, roku Pańskiego 258. Zwłoki jego pewien świątobliwy kapłan nazwiskiem Justyn uniósł skrycie w nocy, i ze czcią pochował w piwnicy na polu Werańskiém za Rzymem.

Pożytek duchowny

Męstwo i stałość z jaką święci Męczennicy znosili najokrutniejsze katusze za wiarę, zwykle wielu pogan nawracały i przywodziły do ich naśladowania i zdobywania podobnychże koron w Niebie. Tak bowiem zwykle, przykład jest najskuteczniejszą nauką. Jeśli twoje zbawienne upomnienia nie skutkują, uważaj czy nie dla tego, że ich własnym przykładem nie popierasz.

Modlitwa (Kościelna)

Spraw prosimy Wszechmogący Boże, abyśmy za wstawieniem się błogosławionego Romana Męczennika Twojego, i od wszelkiéj doczesnéj uchowani byli szkody, i na duszy uwolnieni od wszelkich złych myśli. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 663–665.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 631

Jeśli żywa wiara i stałość pierwszych chrześcijan tak silne robiła wrażenie na wielu poganach, że wyrzekali się pogaństwa, to jakże smutny widok przedstawia obojętność w wierze tylu katolików dzisiejszych! Wielu innowierców uznaje bezpodstawność i chwiejność swych przekonań i poglądów religijnych; doznają oni udręk wątpliwości, nie wiedzą co począć i stęsknionym wzrokiem spoglądają na Kościół katolicki, spodziewając się po nim ocalenia i ratunku. Daremne jednak ich oczekiwania, płonne ich nadzieje. Widzą bowiem tylu katolików, którzy nie chcą poznać, jakie łaski Bóg na nich zlać raczył, czyniąc ich członkami swego Kościoła; gorszą się ich obojętnością, pojąć nie mogą, dlaczego niektórzy katolicy drwią sobie i urągają z wiary, w której się urodzili, dlaczego oczerniają papieża i biskupów, szydzą z sakramentów i wyśmiewają się z obrzędów religijnych. Pytają ze zdumieniem, dlaczego tylu członków Kościoła nie żyje według prze pisów wiary i przestępuje przykazania Boskie i kościelne? Nie dziw przeto, że wtedy ogarnia ich wątpliwość, czy Kościół katolicki jest rzeczywiście prawdziwym Kościołem, a zachwiawszy się w swym przedsięwzięciu, cofają się i dalej trwają w błędzie.

Tags: św Roman „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Mojżesz męczennik żołnierz św Wawrzyniec przykład
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.