Citatio.pl

Wpisy z tagiem "żona":

2020-10-16

Św. Jadwigi, Księżnéj Polskiéj

Żyła około roku Pańskiego 1243.

(Żywot jéj był napisany przez Engelberta Cystersa.)

Święta Jadwiga przyszła na świat roku Pańskiego 1174, z ojca Bertolda książęcia na Karyntyi, margrabiego Morawskiego, hrabiego na Tyrolu, i Agnieszki księżniczki Rakuzkiéj. Na wychowanie oddana została do klasztoru Benedyktynek w Lucyngu, gdzie już zauważano w niéj szczególne upodobania we wszystkiém co się służby Boskiéj tyczyło. W dwunastym roku, wydana została za mąż za Henryka, przezwanego Brodatym, Polskiego i Szlązkiego książęcia, prawnuka króla Bolesława Krzywoustego.

Pobożna, skromna, miłosierna, serce swoje od dzieciństwa Bogu poświęciwszy, od wszelkiéj próżności światowéj daleka, taką się okazała w stanie małżeńskim Jadwiga, a przez co małżonka swojego doskonałego chrześcijanina, zbawiennym wpływem i własnym przykładem do jeszcze gorliwszéj pobożności pobudziła.

Dziatki któremi ich Pan Bóg udarował, wychowała w bojaźni Bożéj, przykładem własnym do wszelkich cnót chrześcijańskich je zaprawiając. Książęcy dwór utrzymywała na téj stopie, aby się na nim wszyscy nieposzlkowanemi obyczajami odznaczali. Za przyboczne swoje panie brała tylko te które się szczególną odznaczały pobożnością, niecierpiąc pomiędzy niemi nietylko żadnego zgorszenia, lecz nawet cienia płochości. Przestrzegała także, ażeby nie dopuszczano się grzechu obmowy, tak zwykle na wielkim świecie popełnianego; mawiała bowiem, że obmówca dwie dusze zabija i swoję i tego kto go chętnie słucha. Dla poddanych swojego obszernego państwa była prawdziwie matką najtroskliwszą: najchętniéj za każdym z nich wstawiała się do książęcia męża swojego, i skoro się dowiedziała o jakim ucisku biedniejszych, zaraz się oto przed nim uskarżała. Na rządców we własnych dobrach a nadzwyczaj rozległych, wybierała ludzi nieposzlakowanéj prawości, zalecając im jak największe dla włościan miłosierdzie, a od czasu do czasu wysyłała tam swoich kapelanów, aby ściśle dochodzi, czy czasem jakiéj niesprawiedliwości nie dopuszczają się ciż rządcowie względem jéj poddanych. Oszczędna na próżne i zbytkowne wydatki, tak hojne czyniła jałmużny, że z ogromnych dochodów których była panią, ledwie setną część na własne używała potrzeby, a resztę obracała na miłosierne uczynki. Wspierała ubogie duchowieństwo, kościoły wspaniałe budowała, zakładała i uposażała klasztory tak męzkie jak żeńskie. Wywdzięczając się Cysterkom, u których była wychowana, założyła dla nich klasztor w Trzebnicy, który tak hojnie zaopatrzyła, że oprócz przeszło stu zakonnic które tam mieszkały, mogło jeszcze przy nim, wedle myśli założyielki, tysiąc osób jużto wychowanie odbierać, już mieć na całe życie utrzymanie. Przytém nietylko wspierała po książęcemu ubogich, lecz miała kilkunastu chorych umieszczonych przy pałacu, którym sama wszelkie oddawała usługi. Także trzynastu biednym codziennie rozdawała obiad, zanim sama do książęcego stołu zasiadła. Ażeby się téj zasługi żadnego dnia nie pozbawiać, gdy po kraju podróżowała, trzynastu ubogich wozić kazała za sobą. Więźniów za długi trzymanych, wykupywała. W latach w których przewidywała głód z powodu nieurodzajów, robiła wielkie po własnych włościach zapasy zboża, a gdy głód nadszedł, kazała po całém państwie obwoływać żeby lud ubogi do jéj spichrzów się udawał, gdzie mu żywność bezpłatnie rozdawano. Mogła zaś tém bardziéj tak hojną być na biednych, że na własne potrzeby coraz mniéj wydawała. Prócz uroczystości dworskich, w których przywdziewać się kosztowniéj musiała, codziennie nosiła prostą szarą suknię.

Po ośmiu latach pożycia małżeńskiego, gdy trzech synów i trzy córki mężowi powiła, mając lat dwadzieścia, skłoniła małżonka do zachowania już odtąd dozgonnéj czystości, i do togo przed Biskupem ślubem się zobowiązali. Od téj pory Jadwiga, jakby najskromniejsza dziewica, już nigdy sam na sam z mężem nie pozostawała. Nawet gdy go doglądała w chorobie, miała zawsze przy sobie, jednę albo dwie panie dworskie. Od tego czasu także w ulubionym swoim klasztorze Trzebnickim przebywała, a nawet za zezwoleniem męża, habit przyoblekła, i wszystkie obowiązki surowéj Reguły spełniała jak najwierniéj. Ślubów jednak zakonnych nie uczyniła, a to dla tego, aby wielkiemi dostatkami jakie posiadała, mogła ciągle rozrządzać na korzyść ubogich. Sama zaś takie zachowywała ubóstwo, że nigdy habita nowego nie włożyła, lecz donaszała taki który już przez inne siostry zakonne dobrze był wytarty. Na pożywienie zbierała resztki chleba z ich stołu, lub to co po ubogich którym sama rozdawała żywność, pozostawało, mówiąc iż to co po nich dostaje, uważa jakby po Chrystusie dostawała, gdyż w każdym z nich samego Zbawiciela widzi. Obchodziła się téż z niemi z największym uszanowaniem i niekiedy im nogi całowała. Z szczególnym także była szacunkiem dla zakonnic, jako oblubienic tegoż Chrystusa Pana, i wszystko co od nich pochodziło, jakby za relikwie sobie poczytywała, tak dalece że używając wspólnego klasztornego ręcznika do otarcia twarzy, starała się ocierać tą jego częścią, która najwięcéj zabrudzona była. Wodę w któréj zakonnice nogi myły, używała za lekarstwo na kąpiel dla własnych dzieci gdy które z nich chore było, i zwykle tym jednym środkiem zdrowie im przywracała.

Mieszkając w klasztorze, w którym miała pociechę widzieć zakonnicą a późniéj przełożoną swoję córkę Gertrudę, przykładem własnym i wpływem, bardzo wiele dziewic i wdów z najmożniejszego stanu, do służby Bożéj powołała. Modlitwa jéj ustawiczną niejako była, miłosiernemi tylko uczynkami przeplatana: większą część nawet nocy, zwykle leżąc krzyżem, spędzała na niéj przed ołtarzem Matki Bożéj. Wtedy właśnie wielkie odbierała łaski. Razu pewnego, co nawet widziały inne zakonnice, Pan Jezus ukrzyżowany umieszczony nad ołtarzem przenajświętszéj Maryi Panny przed którym się modliła, ściągnął z krzyża prawą rękę i nią błogosławiąc Jadwigę, głośno przemówił w ta słowa: „Wysłuchana jest modlitwa twoja, to o co prosisz otrzymasz.”

Bardzo przytém pokutne prowadziła życie: prócz niedzieli, w każdy inny dzień, raz tylko około wieczora brała niewielki posiłek. We wtorki i czwartki jadała z masłem, w poniedziałki i soboty tylko trochę jarzyny, a środy i piątki o chlebie i wodzie suszyła. Pod habitem miała ciągła ostrą włosiennicę. W największe zimna, lekkim tylko zakonnym płaszczem okryta, pomimo mrozów i śniegów boso chodziła. Podczas ciężkiéj zimy spowiednik nakazał jéj nosić trzewiki; ona je pod płaszczem zawiesiła u pasa, a kiedy ojciec duchowny strofował ją o nieposłuszeństwo, Święta pokutnica pokornie i z uśmiechem tłómaczyła mu że przecież je nosi, i uprosiła aby jéj nie kazał na nogi ich wkładać. Sypiała zawsze na ziemi, a w chorobie, zaledwo pozwoliła aby jéj siennik posłano. Zadając sobie srogie biczowania, domagała się jeszcze aby i siostry jéj tę usługę wyrządzały, i usilną prośbą zmuszała że jéj nie oszczędzały.

Najdotkliwsze dopuszczenia Boże, znosiła z poddaniem się woli Jego przenajświętszéj i dziękczynieniem nawet. Gdy męża jéj w bitwie z Czechami zranionego wziął do niewoli Konrad książe Czeski, na wieść tę spokojnie rzekła tylko: „Ufam że Pan Bóg rychło go wyswobodzi.” A kiedy Konrad pomimo wszelkich starań uczynić tego nie chciał, i zabierało się do nowéj z nim z tego powodu wojny, święta Jadwiga, zapobiegając rozlewowi krwi chrześcijańskiéj, sama coprędzéj do tego książęcia się udała. Człowiek ten znany ze swojéj zawziętości i uporu, skoro ją ujrzał zmiękczał, męża jéj oddał, a tak i księcia wyrwała z niewoli, i pokój dla dwóch ludów pozyskała.

Podobnąż uległość woli Bożéj okazała po zgonie syna, na który nawet w cudowném widzeniu własnemi patrzała oczyma. Ten dowodząc wojskami chrześcijańskiemi przeciwko Tatarom, w krwawéj bitwie pod Lignicą poległ. Lubo oddalona od miejsca tego, Jadwiga duchem widziała całą bitwę: patrzała jak syn jéj przebity mieczem upadł z konia, a Tatarzy uciąwszy mu głowę, zatknęli ją na dzidę i obnosili naokoło zamku Lignickiego, dla postrachu oblężonych. Widzenie takowe objawiła zaraz Demundzie zakonnicy, która z nią najbliżéj przestawała, a potém i innym zakonnicom i swojej synowéj. W parę dni późniéj odebrana z pola bitwy wiadomość, stwierdziła jéj widzenie, a gdy siostry nad nią płakały, ona uklęknąwszy i podniosłszy oczy do Nieba rzekła: „Panie! dzięki Tobie żeś mi dał syna, który w obronie chrześcijaństwa życie swoje położył. Polecam Ci Boże mój, duszę jego, i nie wątpię że już ją do Siebie przygarnąć raczyłeś.”

O dniu swojéj śmierci, miała także objowienie, i niechorując jeszcze, nad zwyczaj kościelny uprosiła aby jéj udzielono Sakrament ostatniego namaszczenia, po którego przyjęciu niezwłocznie w śmiertelną zupadła chorobę. W chwili konania, wobec sióstr zgromadzonych zesłał Pan Bóg do niéj z Nieba wiele dusz błogosławionych, które witała po imieniu, w których liczbie były święte Magdalena, Tekla, Katarzyna, Urszula i inne. Długo z niemi po łacinie rozmawiała, i wśród togo, błogo zasnęła w Panu dnia 15 Października roku Pańskiego 1243.

Jak za życia wielu cudami słynęła, tak jeszcze bardziéj po śmierci. Żyjąc bowiem wielu ciężko chorych uzdrowiła, żegnając ich obrazkiem Matki Boskiéj, który zawsze miała przy sobie. Dwóch z powieszenia umarłych, modlitwą swoją wskrzesiła. Gdy w lat dwadzieścia cztery po jéj śmierci, Papież Klemens IV miał ją kanonizować, przygotowując się do tego, w czacie Mszy świętéj prosił Pana Boga, aby przez zasługi świętéj Jadwigi uzdrowił ślepą dziewicę obecną wtedy w kościele: cud ten nastąpił niezwłocznie i Papież w poczet ją Świętych wpisał.

Pożytek duchowny

Święta, któréj żywot przeczytałeś, dwiema szczególnie jaśniała cnotami: wzgardą zaszczytów i dostatków ziemskich, i miłosierdziem dla ubogich. Oblicz się z własném sumieniem czy nie żywisz w sercu żądzy wywyższenia i pragnienia bogactw doczesnych, dwóch uczuć najprzeciwniejszych duchowi Ewangelii świętéj, którym każdy chrześcijanin rządzić się koniecznie powinien; a także czy dla ubogich wedle możności jesteś miłosierny, bo tylko miłosierni dla bliźnich, miłosierdzia Bożego dla siebie dostępują.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś błogosławionéj Jadwidze, dał łaskę wzgardzenia wielkościami tego świata, a całém życiem postępować pokorną drogą Twojego krzyża; spraw, abyśmy za jéj zasługami i przykładem, nauczyli się wzgardzić znikomemi téj ziemi roskoszami, i ująwszy się Twojego Krzyża, wszelkie przeciwności zwyciężali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 885–888.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 829–830

„Męża serce jej zaufa. Świadczy mu dobrze, a nigdy źle po wszystkie dni jego życia”, mówi Pismo święte, kreśląc obraz dobrej małżonki. „Wstaje ona rano rychło i daje pożywienie domownikom, a pokarm służebnicom. Opasuje siłą biodra swe i wzmacnia ramię, nie gaśnie jej światło nocą. Palce jej chwytają kądziel, trudni się wszystkim, a nigdy nie próżnuje. Jest miłosierną niewiastą, dłoń otwiera dla chorych a ramiona wyciąga ku biednym. Jest ostrożna, nie obawia się w zimie mrozu, gdyż domownicy podwójną noszą odzież. Siła i wdzięk są jej szatą. Jest białogłową, która otwiera usta mądrze, a której język jest prawem łagodności. Niewiasta, bojąca się Boga, będzie chwalona”. – Dwie przeto zalety powinny jaśnieć w chrześcijańskiej niewieście:

  1. Powinna być bogobojną i przestrzegać wiary w swej rodzinie. Cały dom zostaje pod jej zarządem. Sumienna i gorliwa w pełnieniu obowiązków na kazanych religią, łagodnością i dobrym przykładem powinna poruczoną swej pieczy rodzinę zachęcać do naśladowania. Utwierdzona w nauce wiary i moralności niechaj na to baczy, aby wszyscy domownicy szanowali religię, gdyż nieznajomość religii rodzi obojętność w wierze, która jest źródłem wielu grzechów i zdrożności. Chrześcijańska niewiasta nie pozwala, aby w jej domu przekraczano przykazania Boskie i kościelne. Bacznie uważa na to, aby w jej domu nie dopuszczano się niczego, co obraża skromność. Nie pozwala na czytanie ksiąg i gazet, obrażających wstyd i przyzwoitość; rano i wieczorem gromadzi wszystkich na wspólną modlitwę, połączoną z budującym czytaniem i nauką, i zaszczepia tym sposobem w swym otoczeniu ducha pokoju, zgody i pobożności.
  2. Troszczyć się powinna o czeladź i sługi. Troskliwość ta jest nader ważna, bo już Pismo święte mówi: „Dobry sługa niech ci będzie miły jak własna dusza”, a jeśli Pan Jezus każę miłować bliźniego jak siebie samego, to tym przykazaniem obejmuje i sługi. Święty Paweł mówi: „Kto nie ma starania o swoich i domowników, wyparł się wiary i gorszy jest od niewiernego”. Dobra gospodyni miłuje sługi jakby należały do rodziny i widzi w nich istoty przeznaczone do szczęścia wiekuistego. Stara się osłodzić im ich przykry los, czuwa nad ich życiem i moralnością, gdyż niewierne Bogu sługi nie mogą być wierne państwu, a rozpustnym i niemoralnym życiem zatruwają dusze dzieci. Pani domu płaci im regularnie zasługi, nie wypowiada im służby bez ważnego powodu, a w razie choroby ma o nich macierzyńskie staranie. Szczęśliwy zaiste dom, którym zarządza białogłowa idąca w ślady świętej Jadwigi!
Tags: św Jadwiga Śląska „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Maryja księżna żona matka obmowa jałmużna ubóstwo władza kobiecość
2020-08-21

Św. Joanny Szantal (de Chantal), Założycielki Zakonu Sióstr Nawiedzenia Przenajświętszéj Maryi Panny

Żyła około roku Pańskiego 1641.

(Żywot jéj wyjęty jest z procesu jéj kanonizacji.)

Święta Joanna - Franciszka, ze znakomitéj rodziny Fremiotów, urodziła się we Francji w mieście Diżonie roku Pańskiego 1572. Matka odumarła ją w kolebce, lecz ojciec prezes Parlamentu, przykładny chrześcijanin, wychował ją bardzo pobożnie. Miała lat pięć, gdy słysząc pewnego heretyka zaprzeczającego obecności Pana Jezusa w przenajświętszym Sakramencie, wyrwała się z rąk piastunki, i przystąpiwszy do niego rzekła: „Pan Jezus Sam powiedział że jest obecny w przenajświętszym Sakramencie; jeśli pan temu nie wierzysz, więc Go za kłamcę poczytujesz.” A gdy tenże chcąc dziecinę złagodzić, podał jéj cukierki, Joanna wrzuciła je w ogień na kominku palący się mówiąc: „Oto jak heretycy płonąć będą w piekle, za to że nie wierzą temu co Pan Jezus powiedział.” Wtedy także widząc się pozbawioną opieki matki, przenajświętszą Pannę obrała sobie za matkę, i całe życie szczególne do Niéj miała nabożeństwo. Jedna z jéj bliższych pokojówek, była bardzo światową, i młodą Joannę tymże duchem chciała zarazić. Święta uprosiła ojca, aby ją z jéj służby oddalił.

W dwudziestym roku życia, wyszła za mąż za jednego z pierwszych panów francuzkich: barona Szantal (de Chantal). Osiadłszy z nim w jego zamku dziedzicznym, cały dom swój urządziła po chrześcijańsku. Codziennie słuchała Mszy świętéj w kaplicy zamkowéj, a w święta i niedziele w kościele parafialnym. Rano i wieczór wspólnie z domownikami odprawiała pacierze, a ubogich, we wszystkich włościach swoich bardzo obszernych, stała się opiekunką i matką. Wspierała ich hojnie, chorych po mieszkaniach odwiedzała i usługiwała im z największą miłością. Gdy ciężki głód dotknął był całą okolicę, spichrza zamkowe otworzyła dla nich, i te kilkakrotnie, gdy się już wyczerpały, modlitwą swoją cudownie napełniła.

Mąż jéj jako dworzanin królewski, często przebywał w stolicy. Święta Joanna pozostawała wtedy na wsi, wiodąc życie bardzo samotne, co jéj wielce dogadzało. Wkrótce téż przykładem jéj zbudowany małżonek, i sam służbę dworską opuścił i z nią stale przemieszkiwał, ciesząc się szczęśliwém pożyciem i trojgiem dziatek, które mieli. Zdarzyło się, iż polując, raniony wypadkiem od krewnego, życie postradał. Joanna, cios ten nadzwyczaj uczuła, lecz zniosła go z doskonałém poddaniem się dopuszczeniu Bożemu, i stosując się do prośby umierającego męża, do tego który stał się przyczyną jego śmierci, nigdy żalu nie miała. Owdowiawszy osiadła z dziećmi przy ojcu mężowskim, starcu niezmiernie przykrego usposobienia, którego domem rządziła kobieta bardzo niedobra. Obchodziła się téż z Joanną jak najgorzéj, a Święta znosiła to z wielką cierpliwością, i nawet odpłacając się dobrém za złe, dzieci jéj szczególną troskliwością otaczała, sama je czesząc i ubierając jak własne.

Joanna miała wtedy lat dwadzieścia ośm. Znana powszechnie z wysokich cnót swoich, bardzo bogata, a przytém i znamienitéj urody; przez kilku wielkiego rodu i majątku panów, poszukiwaną była w powtórne zamęście, lecz wszystkim odmówiła, zrobiwszy ślub dozgonnéj czystości. Sposób życia tak sobie urządziła: wstawała o piątéj rano, i trwała na modlitwie i czytaniu ksiąg świętych do godziny w któréj budziły się jéj dzieci. Odmawiała z niemi pacierze, a po wysłuchaniu Mszy świętéj, zasiadała z niemi do lekcyi. Potém uczyła katechizmu domowników i dzieci wiejskie, następnie załatwiała sprawy gospodarskie i interesa majątkowe, któremi sama zarządzała; resztę dnia spędzała na przyjmowaniu prośb ubogich, lub na odwiedzaniu ich w mieszkaniach. Wieczorem zgromadzała znowu domowników, czytała im pobożne książki, i pacierze wieczorne wspólnie odmawiała; a gdy wszyscy udawali się na spoczynek, ona długo w noc na bogomyślności trwała. Przytém ćwiczyła się coraz więcéj w umartwieniach zewnętrznych: często ścisłe odbywała posty, piątki i soboty suszyła, i w różny sposób trapiła ciało. Sama zamiatała swój pokój, i żadnéj usługi przy sobie nie dozwalała oddawać domownikom.

W roku 1604 pojechała była do ojca do Diżonu, gdzie pod tę porę, przybył z kazaniami wielkopostnemi święty Franciszek Salezyusz, biskup Genewski, już podówczas sławny ze swojéj świątobliwości i biegłości w przewodniczeniu duszom, do wyższéj doskonałości powołanym. Skoro go ujrzała, poznała iż byłto ten, którego w widzeniu jakie miała razu pewnego na modlitwie, okazał jéj Pan Bóg, jako jéj przyszłego ojca duchownego. A znowu święty Salezy, poznał w niéj tę kobietę, którą także w objawieniu widział, jako przyszłą Założycielkę żeńskiego Zgromadzenia zakonnego o którém zamyślał. Po kilku z nim duchownych naradach, będąc w kościele cudownéj Matki Bożéj w Etan, uczyniła ślub posłuszeństwa temuż Świętemu, jako swojemu przewodnikowi. Pod tak świętym mistrzem, szybkim krokiem postępowała Joanna, na drogach coraz wyższéj doskonałości ewangelicznéj. Szczególnie w miłosiernych uczynkach już niejako granic nie kładła. Wyszukiwała najcięższemi i najobrzydliwszemi chorobami dotkniętych, i przy nich długie spędzała godziny, pocieszając ich, modląc się z nimi, usposabiając do przyjęcia Sakramentów świętych, i do dobrej śmierci. Trędowatym usługiwała ze szczególną litością: sama ich opatrywała, i to zwykle klęcząc czyniła, a dla przezwyciężenia wstrętu jaki w niéj obudzał ten rodzaj choroby, całowała ich rany.

Gdy święty Salezy uznał już tę błogosławioną duszę dostatecznie usposobioną do świętego dzieła o jakiém zamyślał, oznajmił jéj to i polecił, aby udawszy się do ojca, oświadczyła mu swój zamiar zostania zakonnicą, i tak urządziła swoje familijne interesa, aby świat i rodzinę opuścić mogła. Wielkie w téj mierze napotkała Joanna trudności: ojciec długo na to zezwolić nie chciał, aż nareszcie widząc w tém wolę Bożą, poddał się jéj mówiąc: „Boże mój! nie godzi mi się dłużéj stawić oporu temu coś postanowił; zgadzam się na to z całego serca, i składam Ci w ofierze tę córkę moję, tak mi drogą jak Izaak Abrahamowi.” Potém pobłogosławił ją, i podnoszące klęczącą u nóg jego: „Idź córko kochana, rzekł do niéj, tam gdzie cię Pan Bóg powołuje, a powstrzymajmy się od płaczu, abyśmy tém zupełniejszą zrobili Bogu z uczuć naszych ofiarę, i żeby ludzie nie gorszyli się, przypuszczając że nas zbyt wiele kosztuje, spełnić to co jest wolą Bożą.”

Lecz najtrudniejsza próba czekała ją z dziećmi, a szczególnie z najstarszym synem. Ten rzucił się do jéj nóg z płaczem, a widząc że postanowienia matki przemódz nie może, położył się na progu mówiąc: „Nie wyjdziesz ztąd matko, chyba depcząc twoje dziecię.” Rozpłakała się Święta, lecz od przedsięwzięcia swego nie odstąpiła; a gdy pewien kapłan obecny temu, widząc ją we łzach tonącą, sądził że zapomina o woli Bożéj powołującéj ją do Zakonu, rzekła mu: „Nie, ojcze, nie waham się, lecz matką jestem”, i to mówiąc przeszła przez próg, na którym jéj syn leżał.

Święta Joanna udała się do miasta Anezium w Sabaudyi, gdzie mieszkał święty Salezy, i tam pod jego przewodnictwem, założyła Zgromadzenie Sióstr Nawiedzenia Matki Bożéj, dla tego tak nazwanych, iż pierwotnym ich zadaniem, było nawiedzanie i doglądanie ubogich, po ich mieszkaniach. Pierwszy rok poświęcony był na odbycie nowicyatu, w którym miała dwie świątobliwe towarzyszki. Przez cały ten czas, dotknął ją był Pan Bóg różnemi chorobami, które ją wszakże od przedsięwzięcia nie odwróciły, a wpłynęły wiele na to, że ustawy jakie święty Salezy nadał temu Zgromadzeniu, zastosowane zostały głównie, do osób słabego zdrowia, a które Kościoł w lekcyach Brewiarza nazywa przedziwnemi, tak co do ich łagodności, jak i pełności Ducha Bożego, pod którego wpływem ułożone były. Gdy zgromadzenie to szerzyć się zaczęło, święty Salezy, a z nim i pierwsza tego Zakonu założycielka święta Joanna, idąc za radą Kardynała Markemonta (Marquemont) Arcybiskupa Liońskiego, usunęli z ustaw obowiązek nawiedzania ubogich, i Zgromadzenie to stało się zakonem ścisłéj Klauzury, wkrótce potém przez Stolicę Apostolską zatwierdzoném. U nas znane jest pod nazwiskiem Panien Wizytek.

Joanna, od chwili w któréj założyła swoje Zgromadzenie, była najwyższym wzorem wszystkich cnót zakonnych. Zachowywała jak najściśléj najmniejszéj wagi Ustawy, a ubóstwa tak wielką była miłośnicą, że serdecznie się radowała gdy jéj zbywało na potrzebach do życia. Pobudzona szczególném pragnieniem ciągłego postępu na drodze którą obrała, uczyniwszy Bogu tyle ciężkich dla jéj serca ofiar, zobowiązała się, i to ślubem, spełniać zawsze to co się jéj doskonalszém wyda. Obarczona generalnym zarządem wszystkich klasztorów jéj Reguły, których kilkanaście w różnych krajach stanęło za jéj życia, przedstawiając na sobie wzór najdoskonalszéj zakonnicy, pomimo tego nie wypuszczała z opieki, nietylko dzieci które pozostawiła w świecie, lecz nawet ich spraw majątkowych. A w tém tak jéj Pan Bóg pobłogosławił, że wielkie majętności które po niéj odziedziczyły, oczyściła ze wszystkich długów i procesów, a córki świetnie powydawała za mąż, mając i tę pociechę, że jedna z nich wyszła za synowca świętego Salezego, jednego z pierwszych panów Sabaudzkich.

Założywszy kilka klasztorów we Francji, a między innemi i w Paryżu, powierzyła kierunek ich duchowny świętemu Wincentemu z Pauli, który przez lat wiele ten obowiązek spełniał, i ze świętą Joanną ciągłe miał stosunki, zasięgając jéj rady w wielkich swoich miłosierdzia chrześcijańskiego dziełach.

Nakoniec, gdy Zakon przez nią założony, dzięki jej świętym zabiegom, bardzo się był rozszerzył, rządząc nim przez lat trzydzieści trzy, a przez czas ten przewodząc duchownym córkom swoim na drodze świątobliwości i słowem i przykładem, i pismami pełnemi najzbawienniejszych nauk, bogata w cnoty i zasługi, umarła w klasztorze swoim w Mulę (Moulin) we Francyi, roku Pańskiego 1641, mając lat sześćdziesiąt trzy. Na kilka lat przed błogosławioną jéj śmiercią, dopuścił był Pan Bóg na nią nadzwyczajne oschłości i utrapienia wewnętrzne, w których niezachwianą cierpliwością, najobfitsze nabyła do Nieba zasługi. Papież Klemens XIII, zaliczył ją w poczet Świętych, a Klemens XIV święto jéj na dzień dzisiejszy wyznaczył.

Pożytek duchowny

Niech cię przykład świętéj Joanny, przechodzącej przez próg na którym leżał jéj syn chcący ją powstrzymać od spełnienia tego co względem niéj było wolą Bożą, nauczy, że dla Boga, gdy taka jest wola Jego, każdą ofiarę uczynić powinniśmy. Od ciebie, dla twojego uświątobliwienia a może nawet i dla twego zbawienia, podobno nierównie mniéj wymaga Pan Bóg, a ty i na to zdobyć się nie chcesz.

Modlitwa (Kościelna)

Wszechmogący i miłosierny Boże, który błogosławioną Joannę-Franciszkę, Twoję miłością, rozgorzałą przedziwną mocą duszy, na różnych ścieżkach tego życia, drogą doskonałości powiodłeś, i który przez nią obdarzyć raczyłeś Kościoł nowym zakonem; za jéj zasługami i wstawieniem się, spraw, abyśmy świadomi naszéj nędzy, ufając Twojéj pomocy, za łaską niebieską wszelkie na drodze zbawienia przeciwności przezwyciężali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 702–704.

Tags: św Joanna de Chantal „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna żona matka wdowa św Franciszek Salezy wola Boża
2020-07-08

Św. Elżbiety, Królowej Portugalskiej

Żyła około roku Pańskiego 1386.

(Żywot jéj napisany przez kilku pisarzy współczesnych, znajduje się u Bolandystów pod dniem 4 lipca.)

Święta Elżbieta córka Piotra III króla Aragońskiego, narodziła się roku Pańskiego 1271. Jéj przyjście na świat, taką radością całą rodzinę królewską napełniło, że przyczyniło się to głównie, do pojednania króla Piotra z jego ojcem, z którym w długich zatargach zostawał. Było to zaś jakby przepowiednią, że późniéj w wielu wypadkach przyczyni się ta Święta do zgody między panującymi, bo to w istocie miało miejsce. Dano jéj imię Elżbiety, na uczczenie pamięci świętéj Elżbiety królowéj węgierskiéj, jéj babki ciotecznéj, świeżo wtedy ukanonizowanéj.

Dziadek jéj król Jakób, słusznie przezwany Świątobliwym, zajął się wyłącznie jéj wychowaniem, i wnet z wielką pociechą spostrzegł że wnuczka jego, od kolebki prawie, objawiała skłonność do wszelkich ćwiczeń pobożnych, a szczególnie miała wielkie nabożeństwo do Matki Bożéj. W ósmym roku życia, zadziwiała dwór cały swoją roztropnością, skromnością i cnotami wiek jéj przewyższającemi. Już wtedy ścisłe zachowywała posty, jadając raz tylko na dzień w wigilie wszystkich świąt przenajświętszéj Panny i w każdą sobotę; codzień odmawiała kapłańskie pacierze, któryto zwyczaj do śmierci zachowała, i długie godziny trawiła na modlitwie. W obcowaniu z każdym była niezrównanéj słodyczy i pokory, a żaden ubogi nie odszedł od niéj żeby go albo czém mogła sama nie zaopatrzyła, lub tego o co prosił, nie uzyskała dla niego u rodziców. Słusznie téż król jéj ojciec utrzymywał, iż była Aniołem opiekuńczym całego jego państwa, i że jéj to modlitwom zawdzięczał błogosławieństwa, któremi hojnie obdarzał Pan Bóg jego panowanie.

W dwunastym roku wydaną została za Dyonizego, króla Portugalskiego. Zasiadłszy na tronie, a widząc się swobodniejszą w swoich zajęciach, przymnożyła ćwiczeń pobożnych i umartwień ciała. Wstawała o świcie, a po odbytéj modlitwie myślnéj, odmawiała kanoniczne pacierze: Jutrznię, Laudes i Prymę. Następnie słuchała Mszy świętéj, przy któréj często przyjmowała Ciało Pańskie, a potém odmawiała pacierze o Matce Bożéj zwane Officium Parvum, i pacierze kościelne za zmarłych. Około południa zajmowała się różnemi sprawami z któremi się do niéj odnoszono, dawała posłuchanie ubogim, a co jéj zbywało czasu, spędzała go w kaplicy pałacowéj, lub na czytaniu ksiąg świętych. Nie widziano jéj ani chwili próżnującą: podczas zebrań dworskich na jéj pokojach, wykonywała różne ręczne roboty kobiece, przeznaczone na ozdoby kościołów, i zwyczaj ten wprowadziła pomiędzy paniami swojego dworu. Prócz postów kościelnych, które zachowywała o chlebie i wodzie, podobnież pościła cały Adwent, czterdzieści dni przed Wniebowzięciem Matki Bożéj, i tyleż przed uroczystością świętego Michała Archanioła. Zrobiono jéj razu pewnego uwagę, że tego rodzaju umartwienia niewłaściwe są osobie zasiadającéj na tronie: „A gdzież potrzebniejszemi są one, odrzekła święta królowa, jeżeli nie tam, gdzie namiętności są więcéj rozbudzone, i niebezpieczeństwa dla duszy większe?” Mawiała także: że Pan Bóg na to tylko wyniósł ją na godność królewską, aby tém hojniejsze jałmużny czyniła. Jałmużnikom swoim przykazała, aby nic nie odmawiali ubogim; codzień ich odwiedzała po mieszkaniach, a niekiedy aż w odległych od stolicy wioskach i przedmieściach. Przyszedłszy dnia pewnego do ubogiéj kobiety, okrytéj obrzydliwemi wrzodami, Święta, dla przezwyciężenia wstrętu jaki w niéj obudził ten widok, ucałowała jéj rany, i w tejże chwili chora odzyskała zdrowie. Założyła wielki dom przytułku, dla kobiet nawracających się ze złego życia, drugi podobny dla podrzutków, i kilka kościołów i klasztorów wzniosła, po królewsku je uposażając. W każdy piątek Wielkiego postu, na pamiątkę Wieczerzy Pańskiéj, umywała nogi trzynastu ubogim kobietom. Zdarzyło się iż jedna z nich, miała od lat wielu wrzód, który jéj toczył nogę. Królowa opatrzyła ranę, omyła ją i ucałowała, i wrzód się zagoił na zawsze.

Przytrafiło się także, że gdy szła odwiedzać ubogich i w pole sukni niosła znaczne pieniądze w drobnéj monecie, król spotkawszy ją, spytał co tak skrzętnie dźwiga: „Róże” odpowiedziała królowa żartując, bo to była zima; w istocie, gdy roztworzyła poły, okazały się róże najpiękniejsze. Także dziewczynce ślepéj od urodzenia, wzrok przywróciła, i wielu niebezpiecznie chorych uzdrowiła znakiem krzyża świętego. Dziatki których miała kilkoro, jak najstaranniéj chowając, wrażała w nich bojaźń Bożą, wzgardę wielkości tego świata, i do nabożeństwa do Matki Bożéj pobudzała. We wszystkiém starała się jak najpilniéj przypodobać się małżonkowi, lecz przedewszystkiém Bogu.

O ile miała udziału w zarządzie państwa, używała wpływu swojego na jednanie panujących, w czém jéj Pan Bóg dziwnie błogosławił, i kilka grożących już wojen, przez to wstrzymała. Lecz sama w końcu, doznała z tego powodu nie małych frasunków. Syn jéj książę Alfons, podniósł był rokosz przeciw ojcu. Święta używała wszelkich sposobów, aby go przywieść do opamiętania, i w tym celu kilka razy do niego pisała, a nawet postarała się aby się z nią widział. Nieprzyjaźni jéj dworzanie, korzystając z tego, wrazili w króla przekonanie, że królowa sprzyja zbuntowanemu księciu, i wydaje mu tajemnice rad wojennych królewskich. Król bez roztrząśnienia sprawy, uniesiony gniewem, odebrał Elżbiecie wszystkie jéj dochody, i wskazał ją na wygnanie do miasta Alangeru, trzymając ją tam pod strażą. Święta poddała się temu wszystkiemu bez słowa skargi, bez cienia żalu do sprawców jéj krzywdy, a rada większéj samotności jakiéj zażywała w cichém ustroniu, oddała się jeszcze wyłączniéj modlitwie i wysokiej bogomyślności, na któréj czas słodko jéj schodził. Król wkrótce przekonawszy się o fałszywości oskarżeń, których padła była ofiarą królowa, przywołał ją do siebie, i z tém większą był dla niéj czcią i uwielbieniem. Lecz co najbardziéj ucieszyło świętą Elżbietę, to że król który przedtém wiódł życie rozpustne, odtąd stał się najwierniejszym małżonkiem.

Długo jeszcze potém żyła z mężem Elżbieta, ciesząc się nietylko jego szczerą poprawą, lecz widząc nawet gruntowną pobożność, do któréj przywiodły go przykłady jéj życia i jéj ciągłe o to do Boga modlitwy. Gdy po czterdziestoletniém panowaniu, zapadł on w ostatnią chorobę, doglądając go najtroskliwiéj, przez długi czas dzień i noc od łoża jego nie odstępowała i sama przysposobiła go do najpobożniejszego przyjęcia ostatnich Sakramentów świętych.

Jak tylko skonał na jéj ręku, poszła do swojéj kaplicy, i zaofiarowawszy się Panu Bogu już na wyłączną służbę, niezwłocznie zdjęła z siebie stroje świeckie i wszystkie oznaki królewskiéj godności, i przywdziała habit Klarysek. Potém spędziwszy dni kilka na postach i modlitwach przy zwłokach małżonka, najprzód odbyła pieszo pielgrzymkę do zwłok świętego Jakóba w Kompostelli, ofiarując odpusty do tego przywiązane za duszę męża, a wszystkie kosztowności w bogatych materyach, złocie, perłach i klejnotach, które wzięła z sobą, złożyła tam w ofierze, także za duszę króla. Wróciwszy do stolicy, rozdała ubogim. co tylko jeszcze z najdroższych jéj sprzętów i rzeczy zostało, i udała się do klasztoru Klarysek, który założyła była w mieście Koimbrze, i przy nim na zawsze już osiadła.

Wiodła życie nadzwyczaj ostre, wysokiéj bogomyślności i uczynkom miłosiernym oddane. Pościła codzień bez przerwy, o suchym chlebie i wodzie. Gdy razu pewnego choréj, lekarze kazali pić wino, a uczynić tego nie chciała, woda którą jéj podano, cudownie w wino została zamienioną. Uczęszczała najregularniéj do chóru z zakonnicami. Codziennie słuchała dwóch Mszy świętych: jednę żałobną za duszę męża, drugą o święcie przypadającém. Po południu przyjmowała ubogich, rozsyłała jałmużny i służyła chorym w szpitalu, który obok klasztoru wybudowała, na trzydziestu biednych. Lecz dobroczynność jéj sięgała i daléj: nie tylko hojnie wspierała ubogich w całém swojém państwie, lecz znaczne pieniądze wysyłała i w dalekie kraje, dla wykupienia chrześcijan w niewoli u niewiernych będących, i wspierania mieszkańców w różnych miejscach, klęską głodu dotkniętych. Dowiedziawszy się o zaszłych nieporozumieniach króla portugalskiego jéj syna, z królem kastylskim jéj wnukiem, którzy zabierali się do wojny, puściła się w drogę, aby widząc się z nimi przywieść ich do zgody. Przybywszy do miasta Estremez, ciężko zachorowała, i dalej jechać nie mogła: lecz sama wiadomość o powodach podróży królowéj, gotujących się do wojny królów pojednała.

Tymczasem, już ona dochodziła do kresu swojéj doczesnéj pielgrzymki. Śmiertelną chorobą zwątlona na siłach, gdy jéj ostatnie Sakramenta udzielono, jeszcze jednak do przyjęcia świętego Wiatyku wstała i w habicie świętéj Klary przyjęła przenajświętsze Ciało klęcząc na ziemi. Potém objawiła się jéj Matka Boża, do któréj wymówiwszy te słowa: „Maryo łaskiś pełna, Matko miłosierdzia, obroń mnie od nieprzyjaciela, i weź mnie w godzinę śmierci mojéj”, spokojnie w Panu zasnęła, dnia 4go Lipca, roku Pańskiego 1386.

Wpisaną została w poczet Świętych, przez Papieża Urbana VIII, który święto jéj na dzień dzisiejszy wyznaczył.

Pożytek duchowny

Święta Elżbieta, dla tego że Świętą była, w wielu razach jednała powaśnione osoby jéj królewskiéj rodziny, i przez to kraje całe od klęsk wojny ochraniała. Tak w każdéj rodzinie, osoba gruntownie pobożna, może stać się dla niej Aniołem pokoju, zgody i jedności. Staraj się być takim.

Modlitwa (Kościelna)

Najlitościwszy Boże! Któryś błogosławioną Elżbietę królowę, pomiędzy wielu wysokiemi łaskami, darem poskramiania wojen przyozdobił; daj nam za jéj pośrednictwem, za życia zażywać pokoju, o który pokornie prosimy, a po nim dostąpić radości wiekuistych. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 566–568.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 546–548

„Błogosławieni pokój czyniący, albowiem nazwani będą synami Bożymi” (Mat. 5, 9). Pokój jest najwyższym szczęściem, gdyż nie ma szczęścia bez pokoju. Starajmy się przeto z wszystkimi żyć w zgodzie i pokoju; unikajmy wszelkich kłótni i niesnasek, gódźmy powaśnionych z sobą, nie dawajmy nikomu sposobności do swarów i nieprzyjaźni, i pomnijmy na to, że stokroć lepiej jest być skrzywdzonym, aniżeli dochodzić swego prawa na drodze kłótni i procesów. Stokroć lepiej dla miłego pokoju znieść obrazę, krzywdę, lekceważenie, bo tylko taki jest miłośnikiem pokoju, kto tak postępuje. Święta Elżbieta znosiła spokojnie podejrzenia, prześladowanie i dokuczliwości męża, pomnąc na słowa Zbawiciela: „Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugiego. A temu, który chce prawem z tobą się rozpierać, a suknię twoją wziąć, oddaj i płaszcz” (Mat. 5, 39. 40). 39. 40).

Usiłujmy nade wszystko przeszkodzić swarom i nieporozumieniom między krewnymi i znajomymi, pomni na słowa świętego Pawła, zwrócone do Tytusa: „Napominaj ich, aby nikogo nie czernili, aby nie byli kłótliwymi, lecz skromnymi, i aby okazywali łagodność względem każdego”.

Święta Elżbieta, jakkolwiek słaba niewiasta, nie wahała się pójść między zbrojne szeregi i zdołała zmiękczyć łzami i prośbą kamienne serca. Iluż przez to ocaliła ludzi, ilu czynom okrucieństwom zapobiegła, ile tym sobie zaskarbiła wdzięczności i błogosławieństw! Jezus Chrystus, który przez ofiarę życia zyskał nazwę „Księcia pokoju”, będzie cię wspierał w tych przedsięwzięciach, działaj przeto w Jego duchu, On cię nie odstąpi. Nagroda twoja będzie wielka i słusznie nazywać cię będą sługą Bożym.

Tags: św Elżbieta Aragońska „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna królowa św Elżbieta Węgierska Officium parvum Officium Defunctorum post jałmużna matka żona pokój zgoda
2020-03-09

Św. Franciszki Rzymianki Wdowy

Żył około roku Pańskiego 1440.

Wstąpiwszy w stan małżeński chociaż czuła w sobie inne powołanie, Franciszka całą usilność zwróciła ku temu aby nabyć jak najwyższéj świątobliwości, a to przez jak najwierniesze spełnianie nowych obowiązków które ją obarczały. Stosowała się we wszystkiém do woli męża, a dom swój, z licznéj służby złożony, urządziła tak, aby w nim nie tylko jak najsrkomniejsze obyczaje panowały, lecz i pobożność kwitnęła. Własnym zaś przykładem przyświecając na téj drodze, i wszystkich domowników łatwo na nią wprowadzała.

Doczekawszy się kilkorga dziatek, jakkolwiek, będąc bardzo zamożną mogła poruczyć ich wychowanie innym osobom, jak to zwykle się dzieje w bogatszych rodzinach, nie uczyniła tego. Wiedziała bowiem że najpierwszym obowiązkiem matki chrześcijanki, jest najtroskliwsze osobiste czuwanie nad kształceniem serca i umysłu swoich dzieci. Wychowała téż je jak najpobożniéj: jeden z jéj synów, schodząc z tego świata w dziewiątym roku, umarł jak Święty; a córeczka pięcioletnia, po nim wkrótce umierająca, w chwili najspokojniejszego konania, mówiła że widzi go w Niebie jaśniejącego jak słońce, i że ją wzywa aby przyszła do niego.

(…)

Franciszka wiodła przy tém życie nadzwyczaj umartwione, tak że jéj przewodnik duchowny musiał ciągle miarkować w téj mierze jéj gorliwość. Obdarzona wysokim darem modlitwy, w niéj zaczerpywała coraz nowe łaski i największą znajdowała pociechę: jednak zawsze gotowa była ją przerwać, gdy jakowe obowiązkowe zajęcia wymagały tego. Dnia pewnego odmawiając pacierze o przenajświętszéj Pannie, zwane Officium parvum, po razy kilka zmuszoną była przerwać jeden z wierszów Psalmu, aby załatwić sprawę z którą udawano się do niéj w potrzebie ubogich którymi się opiekowała; a co uczyniła bez oznaki najmniejszéj niecierpliwości. Wróciwszy do Brewiarza, aby wiersz przerwany po raz czwarty zacząć, znalazła go złotemi literami wypisany, na znak jak miłém to było Panu Bogu, że dla miłości Jego przez wzgląd na potrzebę bliźnich, przerywała swoję z Nim rozmowę.

Pożytek duchowny

Obarczona zarządem możnego domu, i wychowaniem kilkorga dziatek, żyjąca w wielkim a więc najzepsutszym świecie, święta Franciszka, nabyła cnót i zasług, któremi stała się tak świętą, jak i ci którzy na odludnych puszczach lub w murach klasztornych, na wyłączną służbę Bogu się poświęcają. Bierz ztąd naukę, że w każdym uczciwym stanie Świętym zostać można, byle z miłości Boga obowiązki swego stanu jak najwierniéj, i w duchu chrześcijańskim spełniać.

Modlitwa (kościelna)

Boże! któryś błogosławioną Franciszkę, pomiędzy wielu darami Twojemi, poufném obcowaniem z jéj Aniołem-Stróżem pocieszał; spraw prosimy, abyśmy jéj pośrednictwem wsparci, obcowania z Aniołami Twojmi w Niebie dostąpić mogli. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 196–198.

Tags: św Franciszka Rzymianka „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna wdowa Oblatki żona edukacja domowa wychowanie
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.