Citatio.pl

Wpisy z tagiem "bł Wincenty Kadłubek":

2020-10-11

Bł. Wincentego Kadłubka, Biskupa

Żył około roku Pańskiego 1225.

(Żywot jego był napisany przez księdza Tarłę.)

Błogosławiony Wincenty urodził się w roku Pańskim 1161 z bogobojnych rodziców: ojca Boguchwała Kadłubka, ze staréj szlacheckiej rodziny przydomku Poraj herbu Róża, a z matki Bogny. Przyszedł na świat w ich dziedzicznéj wsi Karłów w Województwie Sandomierskiém, dziś gubernii Radomskiéj, blizko miasta Opatowa położonéj. Nie schodziło Wincentemu od lat najmłodszych w rodzinnym domu, i na przykładach cnót chrześcijańskich i na pobożném wychowaniu, gdyż rodzice jego przedewszystkiém starali się od kolebki wszczepiać w sercu jego zasady wiary świętéj. W początkowych naukach wykształcony w domu, gdy lat młodzieńczych doszedł wysłany został za granicę do akademii, dla słuchania wyższych wykładów. Zdolny i pilny w pracy Wincenty, przewyższał w postępie w naukach wszystkich swoich współuczniów, nieostygając wcale w duchu pobożności jaki wyniósł z pierwotnego wychowania. Unikał płochych rozrywek jakim się oddawała młodzież, a czas który jego towarzysza na to obracali, on spędzał po kościołach, starając się jak najczęściéj do świętych Sakramentów przystępować. Ukończywszy akademią, na któréj głównie oddawał się Teologii, otrzymał stopień Magistra, powrócił do ojczyzny i wstąpiwszy do stanu duchownego, wkrótce na kapłana wyświęcony został.

Pełka ówczesny Biskup Krakowski, zwrócił zaraz na niego uwagę, a widząc w nim wysoką świątobliwość, jako iż i znakomite w naukach teologicznych wykształcenie, używał go do rady i do załatwiania najważniejszych spraw swojéj Dyecezyi. Po niejakim czasie uczynił go Proboszczem przy kościele przenajświętszéj Maryi Panny w Kolegiacie Sandomierskiéj. Przyświecał na tym obowiązku Wincenty życiem wzorowego kapłana i gorliwego plebana, kiedy król Leszek Biały wybrał go na posła, aby Salome księżniczkę córkę jego zaręczoną z królewiczem Węgierskim Kolomanem, odwiózł do ojca jego Belli Króla Węgierskiego. Przebywając czas niejaki na dworze tym, zbudował wszystkich świątobliwością jaką jaśniał. Wkrótce potém zmarł Biskup Pełka, a Katedralna Kapituła Krakowska jednogłośnie wybrała Wincentego na Biskupa. Był zaś tak powszechnie i szczególnie poważanym, że chociaż nie należał do grona kanoników, wszyscy temu wyborowi przyklasnęli.

Skoro téż na biskupiéj stolicy zasiadł przekonano się że Pan Bóg obdarzył Krakowską Dyecezyą Pasterzem według serca swojego. Posiadając niepospolity dar wymowy, a pełen ducha Bożego, w gorliwych kazaniach i naukach, zasilał słowem Bożém powierzoną mu owczarnię. Skażone obyczaje gdziekolwiek się pojawiły gromił i wykorzeniał. Sam w życiu pobożném wysoko wyćwiczony , przygasłą w ludzie pobożność rozżywiał i utrwalał; przywilejów Kościoła niezachwianie bronił. Był przytém ojcem wszystkich ubogich wdów i sierót. Znaczne dochody Biskupstwa obracał całkowicie na miłosierne uczynki, gdyż na skromne, owszem ubogie jego własne utrzymanie, dziedziczny majątek jaki po rodzicach otrzymał, aż nadto wystarczał, a i ztego jeszcze znaczne włości różnym Klasztorom pozapisywał, a mianowicie wioski: Czerników i Sojezów Cystersom w Jędrzejowie, a Niekiściołkę i Karłów Cystersom Koprzywnickim. Ktokolwiek z prośbą o wsparcie do niego się udawał, znajdował w każdéj dnia porze przystęp, a prócz tego chorych ubogich po mieszkaniach sam nawiedzał i hojnie wspierał.

Lecz święty tén Pasterz o ile dbałym był w zaspokajaniu potrzeb dusz mu powierzonych, tych żywych przybytków Ducha Świętego, tak podobnież i o stan materyalnych przybytków. Pańskich to jest kościołów, pilne miał staranie. Kościołowi przenajświętszéj Maryi Panny w Kielcach nadał bogaty fundusz, na wieczyste utrzymanie przy nim dziesięciu Kapłanów Prebendarzy. Gdy w skutek pioruna, który uderzył był w skarbiec katedralny na Wawelu, spłonęło bardzo wiele najbogatszych sprzętów kościelnych, Wincenty sprawił swoim kosztom nowe, a także tejże Katedrze na światło i wino do Mszy Świętych i na lampy do przenajświętszego Sakramentu, znaczne dochody ze stołu biskupiego odstąpił.

Tak święcie rządził swoją Dyecezyą błogosławiony Kadłubek lat już dziesięć, kiedy spodobało się Panu Bogu powołać go na inne jeszcze drogi, zanim miał go wziąść do Siebie, dla wynagrodzenia tych zasług jakie na Biskupstwie położył. Wincenty zapragnął być w możności odezwania się do Pana Jezusa temi słowy świętego Piotra: „Panie otośmy opuścili wszystko a poszliśmy za Tobą” 1. Postanowił przeto złożyć Pastorał Biskupi i wstąpić do zakonu. Gdy zamiar swój objawił królowi i Kapitule Krakowskiéj, tak Leszek Biały jaki całe duchowieństwo błagali go, aby Dyecezyi swojéj nie osierocał. Lecz, że wolą Bożą było, aby ten sługa Jego zajaśniawszy na godności Pasterskiéj, zajaśniał także i wielce zbudował lud polski cnotami zakonnemi i dobrowolném wyrzeczeniem się, dla otrzymania zasługi jakie się w nich nabywają, najwyższych dostojeństw kościelnych, Wincenty odniósłszy się do Rzymu, uzyskał u Papieża Honoryusza III-go pozwolenie wstąpienia do zakonu. Złożył więc zarząd Dyecezyi w ręce kapituły Krakowskiéj, co tylko mu pozostawało z dziedzicznego majątku to wszystko rozdał biednym, a przywdziawszy suknię ubogiego pielgrzyma, udał się pieszo i boso do klasztoru Cystersów w Brzezinach pod Jędrzejowem, o dziesięć mil od Krakowa odległego.

Teodoryk rodem Francuz, drugi po wystawieniu tego klasztoru Opat Cysterski, przyjął świętego Prałata nie tylko z radością, lecz z największém uszanowaniem, i przy uroczystém w kościele nabożeństwie, wobec licznie zgromadzonego ludu, włożył na niego habit. Już w roku nowicyatu wszyscy ojcowie patrzali ze zbudowaniem na błogosławionego Wincentogo, który wtedy mając lat blizko sześćdziesiąt, żadnemu z najmłodszych nowicyuszów wyprzedzać się nie dawał w jak najwierniejszém spełnianiu wszystkich przepisów Reguły ostréj w ogólności, a jeszcze bardziéj dla będących na próbie obostrzonéj. Nietylko nie przyjął żadnych zwolnień, które mu dać chcieli przełożeni, przez słuszny wzgląd i na sam wiek jego i stargane na usługach Kościoła siły, lecz i dobrowolnemi umartwieniami trapił ciało. Nosił ciągle ostrą włosiennicę, i każdéj nocy zadawał sobie krwawe biczowanie. Prócz długich i ścisłych postów Regułą nakazanych, przydawał jeszcze i inne z własnéj woli, lecz za zezwoleniem przełożonego na którego każde skinienie był posłuszny. Najniższe usługi klasztorne: w kuchni, w ogrodzie, przy chorych braciach, pełnił ze szczególném upodobaniem, i widać było po nim, że wtedy był najweselszy i najrzeźwiejszy gdy go do takowych przeznaczono. Na wszystkie obowiązki, a szczególnie do chóru w dzień i w nocy był zawsze pierwszym. Zdarzyło się, że razu pewnego nie był obecny na Jutrzni o północy zwykłe odmawianéj. Zdziwiony tém Opat, który znał Wincentego w téj mierze pilność, poszedł do jego celi, i przez rozpadlinę we drzwiach ujrzał go w zachwyceniu, wzniesionego w powietrze o kilka stóp od ziemi i niebieską światłością otoczonego. Sługa Boży wyszedł w tejże chwili z zachwycenia, a upadłszy do nóg Opata, przepraszał go pokornie że nie był w chórze i prosił o naznaczenie mu za to pokuty. Przełożony uściskał go i uspokoił, późniéj dla zbudowania braci, zdarzenie to im odpowiedział.

Co tylko pozostawało mu czasu od obowiązków zakonnych i innych jego ćwiczeń bogomyślnych, te obracał Wincenty na pisanie dzieł uczonych, które po nim pozostały. Z téj liczby wielkiéj są ceny ułożone przez niego dzieje czyli Kroniki narodu Polskiego, z dawnych rękopismów i podań wiernie zebrane, w kształcie rozpraw wytwornym językiem łacińskim spisane. W dziele tém skreślił on nie tylko dzieje swojego kraju, lecz i postronnych obszernie dotyka.

Pięć at spędził w życiu zakonném, budując cnotami doskonałego syna świętego Benedykta nietylko swoich braci lecz i kraj cały, pozostawiwszy w nim najprzód pamięć po sobie jako Biskupa świętego, a potém również świętego zakonnika, wielkiego pokutnika i wysokiego bogomodlcy. Zapadłszy w ciężką chorobę, którą z niezachwianą, znosił cierpliwością, widząc nadchodzącą chwilę przejścia z tego Świata na tamten, zażądał ostatnich Sakramentów świętych, które przyjąwszy z oznakami najwyższéj wiary i pobożności, na ręku braci zakonnych oddał Bogu ducha, 8 Marca roku Pańskiego 1223. Po śmierci licznemi przy grobie swoim zasłynął cudami, w skutek czego Papież Klemens XIII ogłosił go błogosławionym a na obchód święta jego drugą niedzielę Października wyznaczył.

Pożytek duchowny

W jakichkolwiek różnych co do położenia i zwyczajów krajach, w jakiekolwiek wiekach i w jakimikolwiek stanie pojawili się święci Pańscy, wszyscy to mieli sobie wspólnego, że tém wszystkiém za czém świat goni, oni wzgardzali, a ciało ostrą pokutą trapili. Masz tego dowód i w życiu błogosławionego Wincentego, który najwyższe godności złożywszy, w wieku już podeszłym i w ostrym klimacie naszym, wiódł życie jak najsurowsze. Nich cię to uczy, że dla każdego nie masz innéj drogi do nieba zawsze i wszędzie i w każdym stanie, jak wzgarda dóbr doczesnych i życie pokutne.

Modlitwa (Kościelna)

Boże, któryś Błogosławionego Wincentego wyznawcę Twojego i Biskupa, gdy on wzgardził zaszczytami tego świata, chwałą pokory przyozdobił; spraw prosimy, abyśmy z tylu cnót jego korzystając, za jego zasługami współuczestnikami chwały niebieski się stali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 869–871.

Footnotes:

1

Mat. XIX. 27.

Tags: bł Wincenty Kadłubek „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup pokora obowiązki stanu
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.