Citatio.pl

Wpisy z tagiem "Boże Narodzenie":

2021-01-11

Mowa 30 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 124–131.

  1. Najmilsi! Niejednokrotnie już, jak wiecie, wygłaszaliśmy należną wam od nas zbawienną naukę na temat wzniosłej uroczystości dzisiejszej; a niewątpliwie Bożej miłości moc tak rozświecała wam serca, że co wiara posiała, także rozum ogarnął. Atoli naszego Pana i Zbawcy narodzenie, nie tylko z Ojca – co do Boskiej istoty, ale i z matki – co do ciała, tak przechodzi pojemność ludzkiej wymowy, że tu i tam można zastosować owo zdanie Pisma: „Jego zrodzenie – któż je wysłowić zdoła?” Samo zaś to, że go wyjaśnić godnie nic nie podobna, aż nadto zawsze pobudza, by o nim mówić na nowo, nie żeby wolno było tutaj różne mieć poglądy, lecz że godności przedmiotu żaden język nie sprosta. Tak wielka tajemnica, przedwiecznie dla zbawienia ludzkości postanowiona a w końcu wieków odsłoniona, nie pozwala ni ująć, ni dodać nic swej całości nienaruszalnej; co jej własne – zachowuje, co jej obce – nie przyjmuje. Wielu jednak swoim jedynie kierując się mniemaniem, a pochopnych raczej nauczać niż uczyć się, czego jeszcze nie pojęli, uległo „rozbiciu w wierze” (1 Tym. 1, 19), jak mówi Apostoł. Omówię pokrótce ich przewrotne i zwalczające się wzajemnie nauki, aby, rozproszywszy ciemności błędów światłem prawdy, budzić dla dobrodziejstw Bożych cześć religijną, przed kłamstwami zaś ludzkimi czujność i świadomość.
  2. Byli bowiem tacy, co ze świadectw o narodzeniu naszego Pana, Jezusa Chrystusa, okazujących prawdziwość jego synostwa człowieczego, wnosili, że niczym więcej nie był jak tylko synem człowieka 1. Skoro i dzieciństwo jego – rozumowali – i wzrastanie na ciele, i jego cierpiętliwa, nawet śmierci krzyżowej podległa, natura wykazywały, że był takim, jak inni ludzie, więc nie należy przypisywać mu Bóstwa. Inni natomiast zdumiewali się wobec jego mocy cudotwórczej. Rozumiejąc zaś, że jego niespotykane indziej narodzenie, potęga jego słów i czynów boską ujawniają istotę, mniemali, że w ogóle nie ma w nim nic z naszej natury. Wszystko zaś, co miało w nim charakter działania cielesnego i ludzkiego sprowadza albo do jakiejś „subtelniejszej materii”, albo do „ciała pozornego”, tak że zmysłom patrzących nań lub się jego dotykających miała się przedstawiać tylko jakaś ułuda. Niektórzy zaś z nauczycieli błędu takie znowu powzięli przekonanie, że ważyli się twierdzić, jakoby z samej istoty Słowa jakaś „cząstka” ciałem się stała, a Jezus, narodzony z Maryi Panny, nie miał nic z ludzkiej natury swej matki, natomiast jakoby jedno i drugie, i co Bogiem i co człowiekiem w nim było, należało do tego, „czym jest Słowo”. Wynikałoby stąd, że z powodu innej niż nasze ciało substancji nie byłoby w Chrystusie prawdziwie ludzkiej, z powodu zaś takiego braku, jakim jest zmienność, nie byłoby też prawdziwie boskiej natury.
  3. Te i, tym podobne błędne nauki, z podszeptów szatańskich powstałe i przez „naczynia zatracenia” na szkodę wielu szeroko się rozlewające, zniweczyła ongi, najmilsi, wiara katolicka 2, w Bogu mająca mistrza i wspomożyciela. Nas sam Duch Św. uczy i napomina świadectwem Prawa, przepowiedniami proroków, donośnym głosem Ewangelii, nauką Apostołów. Wierzymy tedy mocno, głęboko uświadomieni, że jak św. Jan powiada, „Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami” (Jan 1, 14). Między nami. Z nami zatem jego boska natura się złączyła, jej ciałem, wziętym z łona Dziewicy, my jesteśmy. Gdyby ono nie było naszym tj. prawdziwie ludzkim ciałem, „Słowo ciałem się stające” nie mieszkałoby między nami. Między nami jednak zamieszkało, ponieważ naturę naszego ciała swoją uczyniło, gdy „mądrość zbudowała sobie dom” (Przyp. 9, 1) nie z jakiejś innej materii, jeno z naszej substancji w ścisłym tego słowa znaczeniu. Przyjęcie tej właśnie substancji z oczywistością wyraża zdanie: „Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami”. Z tym zaś najświętszym objawieniem zgadza się nauka św. Pawła Apostoła, mówiącego: „Patrzcie, by was kto nie oszukał przez filozofię i przez zwodnicze wymysły według ustawy ludzkiej, według żywiołów świata, a nie według Chrystusa: Gdyż w nim mieszka cała zupełność Bóstwa cieleśnie i jesteście napełnieni w nim” (Kol. 2, 8). Całe ciało zatem napełnione jest całym Bóstwem. Nie brak tu nic z majestatu mieszkańca, wypełniającego mieszkanie, nie brak też nic z ciała, wypełnionego przez swego mieszkańca. Że zaś powiedziane jest: „i jesteście napełnieni w nim”, to oczywiście mowa jest o naszej naturze. Gdyby Słowo Boże nie z nami zjednoczyło się, z naszą duszą i ciałem, to „napełnienie” nie do nas byłoby zwrócone.
  4. Uznać tedy, najmilsi, i całym sercem wyznawać, że to narodzenie Słowa i ciała, tj. Boga-Człowieka. jednorodzonego Syna Bożego i w jednej osobie Chrystusa, wznosi się ponad wszelkie narodziny stworzenia ludzkiego. Ani utworzenie Adama z mułu ziemi, ani ukształtowanie Ewy z ciała męża, ani wszystkich innych ludzi powstawanie ze związku dwojga płci nie może iść w porównanie z przyjściem na świat Jezusa Chrystusa. Zrodził Abraham, jako starzec, dziedzica obietnicy Bożej, i poczęła Sara, gdy minął jej wiek płodności. Jakub umiłowany był przez Boga, zanim się narodził, i pod wpływem łaski, uprzedzającej działanie woli, odłączył się od dzikości swego włochatego brata. Do Jeremiasza stało się słowo Pańskie: „Pierwej, niźlim cię stworzył w żywocie, znałem cię, i pierwej, niżeliś wyszedł z żywota, poświęciłem cię” (Jer. 1, 5). Anna, długo niepłodna, powiła Samuela proroka, aby go Bogu poświęcić, i wsławiła się tak poczęciem jak ślubowaniem swoim. Kapłan Zachariasz z niepłodnej Elżbiety otrzymał świętego potomka; a Jan, przyszły przesłannik Chrystusa, w żywocie matki wziął ducha proroczego i, zanim ujrzał światło dzienne, już z łona zamkniętego wskazał Bogarodzicę. Wielkie to wszystko sprawy, cudownej mocy Bożej pełne! Im liczniejsze jednak, tym mniej przez to samo zdumiewające. Natomiast narodziny Pana naszego, Chrystusa, przechodzą wszelkie pojęcie i usuwają w cień wszystkie przykłady: boć nie da się z niczym porównać, co jedyne wśród wszystkich zajmuje miejsce. Wybranej Dziewicy, zapowiedzianej niegdyś wieszczymi głosy proroków i tajemniczymi znaki, zwiastuje Archanioł owo błogosławione zapłodnienie, co ani czystości Jej skazić, ani panieństwa naruszyć tak poczęciem jak narodzinami nie miało. Bo za sprawą Ducha Św., zstępującego na nią, i „zaćmieniem z mocy Najwyższego” (Łk. 1, 35) Słowo Boże wzięło sobie z nieskażonego ciała powłokę cielesną ludzką i wolną od wszelkiej skazy z pożądliwości ciała a posiadającą wszystko, co do natury duszy i ciała należy.
  5. Trzymajmy się tedy z dala od potwornych kacerskich mniemań i obłędnych bluźnierstw fałszu! Niechaj one zapadną we własne ciemności! Naszymi mistrzami – to ten hufiec duchów niebieskich, wyśpiewujący chwałę Boga, to ci pasterze przez aniołów oświeceni. Poznawszy dowodnie dwie natury w Panu, oddajmy wraz z nimi cześć tak Słowu, co w Chrystusie stało się człowiekiem, jak człowiekowi, co Chrystusem stał się w Słowie. Jeśli bowiem według wyrażenia Apostoła: „Kto łączy się z Panem, jest z nim „jednym duchem” (1 Kor. 6, 17), o ileż bardziej „Słowo”, co „ciałem się stało” (Jan 1, 14), jest „jednym” Chrystusem? W nim żadna własność jednej z jego natur nie jest obca obydwu razem. Nie potykajmy się tedy, jak o kamień obrazy, o zrządzenie miłosierdzia Bożego, co nas do niewinności i do życia odradza! Widząc w Zbawicielu oczywiste cechy dwojakiej natury, ani o prawdziwości jego ciała nie powątpiewajmy, dlatego że w nim jest majestat Boży, ani o majestacie jego Bóstwa, dlatego że niskość człowieka podziela! Ten sam – ci on jest w postaci Bożej, co przybrał postać sługi. Ten sam w swej wiecznej bezcielesności, co w przyjętym ciele. Ten sam w swej potędze niewzruszalnej, co w naszej słabości podległej cierpieniu. Ten sam nieodłączny na tronie Ojcowskim, co przez występnych na krzyżu przybity. Ten sam zwycięzca śmierci, wstępujący ponad wszystkie wysokości niebios, co pozostający z wszystkim Kościołem „aż do skończenia świata” (Mt. 28, 20). Ten sam wreszcie w tymże ciele, w którym do nieba wstąpił, przyszły sędzia czynów całej ludzkości, co pozwolił niegodziwcom siebie osądzić. By długo się nie rozwodzić, jedno tu wystarczy przytoczyć świadectwo z Ewangelii św. Jana ze słów samego Chrystusa: „Zaprawdę, zaprawdę wam powiadam, że nadchodzi godzina i teraz jest, gdy umarli usłyszą głos Syna Bożego, a ci, którzy usłyszą, ożyją. Albowiem jak Ojciec ma żywot sam w sobie, tak dał i Synowi, aby miał żywot sam w sobie. I dał mu władzę sąd czynić, dlatego, że jest Synem człowieczym” (Jan 5, 25). W jednym tedy zdaniu okazuje, że ten sam jest Synem Bożym, co i Synem człowieczym. Stąd jasna rzecz, jak mamy wierzyć w Chrystusa Pana w jedności osoby: choć jest on Synem Bożym a naszym Stwórcą, to jednak stał się Synem człowieczym, przyjmując ciało, aby, jak mówi Apostoł, móc umrzeć „za występki nasze” (Rzym. 4, 25).
  6. Takie wyznanie wiary, najmilsi, nie ulękło się żadnych sprzeciwów, żadnym nie uległo błędom. Uznajemy bowiem miłosierne zrządzenie Boże od początku obiecane i przedwiecznie przygotowane, samo tylko zdolne rozwiązać ludzkość z więzów niewoli. Uwikłał w nie pierwszego człowieka i całe jego potomstwo podstępny sprawca grzechu i z tego tytułu rościł doń sobie pretensje, że przez grzech pierworodny samo poddało mu się w niewolę. Skoro tedy głównym zbawiennym ratunkiem ludzkości jest to, że Syn Boży raczył zostać Synem człowieczym, że homousios, tzn. współistotny Ojcem 3, stał się zarazem prawdziwym w wiekiem i w ciele podzielał naturę matki, cieszmy się jednym i drugim, ponieważ od obojga nasze zbawienie zawisło. Nie dopuszczamy zgoła rozdziału: widzialnego od niewidzialnego, wcielonego od niecielesnego, cierpiętliwego od niecierpiętliwego, dotykalnego od niedotykalnego, słowem – postaci sługi od postaci Bożej. Choć bowiem jedno trwa odwiecznie, a drugie w czasie wzięło początek, atoli po zespoleniu w jedno nie może być ani rozdzielone, ani mieć końca 4. Wszak wywyższający i wywyższony, okrywający i okryty chwałą tak się zjednoczyli ze sobą, że ani we wszechmocy Chrystusa ani w jego poniżeniu boskie siły bez ludzkich i ludzkie bez boskich nie obchodzą się.
  7. Tak oto wierząc, najmilsi, prawdziwymi chrześcijanami jesteśmy, prawdziwymi Izraelitami, do społeczności synów Bożych prawdziwie przysposobionymi. Wszak i wszyscy owi święci, co żyli w przedchrystusowej epoce, tą wiarą zostali usprawiedliwieni, i przez tę właśnie tajemnicę „ciałem Chrystusa” się stali. Boć i oni oczekiwali powszechnego odkupienia wiernych w nasieniu Abrahamowym, o czym powiada Apostoł: „Obietnice dane zostały Abrahamowi i nasieniu jego”. A Pismo nie mówi: I nasieniom – jakby o wielu, ale jakby o jednym: „I nasieniu twojemu, którym jest Chrystus” (Gal. 3, 16). Dlatego Ewangelista Mateusz, aby dowieść, że obietnica dana Abrahamowi spełniła się w Chrystusie, przebiega po kolei oddzielne urodzenia i wykazuje w ten sposób, w kim było złożone błogosławieństwo dla wszystkich narodów. Podobnie Ewangelista Łukasz przytacza rodowód Chrystusa, ale idąc linią wsteczną, rozpoczyna od urodzenia samego Pana. Chce nas bowiem pouczyć, że i tamte czasy, poprzedzające potop, wiążą się z tą tajemnicą, i wszystkie od początku następujące po sobie ogniwa zmierzają do jednego: do tego, w kim jest zbawienie wszystkich. Nie ma więc wątpliwości! „Nie dano ludziom pod niebem innego imienia, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz. Ap. 4, 12) prócz Chrystusa! 5 On z Ojcem i Duchem Św. – równy Im w Trójcy – żyje i króluje na wieki. Amen.

Footnotes:

1

Porusza tu w tym rozdziale Leon te same błędy przeciw wierze, co w Mowie 28, 4, 5. Por. odnośniki do mowy 28: 191 i nast.

2

Mianowicie błędy Ariusza, Apollinarisa i Nestoriusza na soborach w Nicel (325), Konstantynopolu (381) i Efezie (431).

3

Czyni tu Leon aluzję do nauki Arianów, utrzymujących, że Chrystus był tylko „homoiusios”, nie zaś „homousios” z Ojcem.

4

Por. Mowę 28, 5.

5

Jeden jest Bóg - Stworzyciel świata i jeden jest Odkupiciel ludzi – Chrystus. Wiarą w Odkupiciela żyli ludzie przed Chrystusem (Oczekiwanie Mesjasza u Żydów, podania u innych narodów); i żyją po Chrystusie. Kościół Chrystusowy rozszerza się. „Poza Kościołem Katolickim nie ma zbawienia”. Ale ludzie sprawiedliwi, zachowujący moralne prawo natury i sumiennie obserwujący w dobrej wierze zasady swego wyznania, należą do duszy Kościoła Katolickiego.

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie herezja
2021-01-09

Mowa 29 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 120–124.

  1. Najmilsi! Wielkość i głębia działania Bożego nie mieszczą się zgoła w granicach ludzkiego języka; skłaniają ci one do mówienia, lecz są nie do wysłowienia. W Chrystusie, Synu Bożym, i do boskiej, i do ludzkiej jego natury odnosi się to zapytanie proroka: „Jego zrodzenie – któż je wysłowić zdoła” (Iz. 53, 8). Gdyby nie zasada wiary, że dwie natury złączyły się w jedną osobę, mową nie podobna by tego wyjaśnić. I właśnie dlatego nigdy nie braknie treści do sławienia, że nigdy nie wystarczy bogactwa wymowy. Cieszmy się przeto, że nie możemy wyczerpać słowem tak wielkiej tajemnicy miłosierdzia. A skoro głębi naszego zbawienia nie zdołamy wyjaśnić, wyczuwajmy przynajmniej, jaki pożytek wynika dla nas z tej naszej niemocy. Boć do poznania prawdy najbardziej się zbliża, kto sobie uświadomi, że choćby najwięcej posunął się w rzeczach Bożych, zawsze nowe otwiera się przed nim pole do badania. Kto zaś sądzi zarozumiale, że już osiągnął cel swoich dociekań, nie tylko nie znalazł, czego szukał, ale się potknął w badaniu i upadł. Abyśmy jednak nie zrażali się niemocą własną, wspomagają nas słowa Ewangelii i proroków. Takie rzucają nam one światło i naukę, że to narodzenie Pańskie, przez które „Słowo ciałem się stało” (Jan 1, 14), rzekłbyś już nie rozważamy tylko w duchu jako coś dawno minione, ale patrzymy na nie jak na rzecz dziejącą się obecnie. Nowina zwiastowania przez Anioła Pańskiego pasterzom i pilnującym trzód i nam serce napełnia. I my przewodniczymy owczarni Pańskiej; dlatego owe słowa od Boga pochodzące dźwięczą nam w sercu tak, jakby to w dzisiejszym święcie rozległ się głos: „oto opowiadam wam wesele wielkie, które będzie wszystkiemu ludowi, bo się wam dziś narodził Zbawiciel, który jest Chrystus Pan, w mieście Dawidowym” (Łk. 2, 10). Aby to zapewnienie przez udział wojsk niebieskich było uroczystsze, łączy się z tą nad wszystko wesołą nowiną radość niezliczonych aniołów, jednym chórem cześć Bożą głoszących: „Chwała na wysokości Bogu a na ziemi pokój ludziom dobrej woli” (Łk. 2, 14). Chwałą Bożą tedy jest narodzenie Chrystusa-dziecięcia z dziewiczej matki, a wybawienie przezeń rodzaju ludzkiego to słuszny powód do wysławiania jego sprawcy. Bo i Anioł Gabriel posłany do Najświętszej Maryi Panny zwiastował Jej: „Duch Św. zstąpi na cię, a moc Najwyższego zaćmi tobie. Przeto i to, co się z ciebie narodzi święte, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk. 1, 35). Ziemi zaś dany jest pokój, sprawiający, że ludzie dobrej woli są wolni. Boć za sprawą tego samego Ducha rodzi się Chrystus z żywota nieskażonej Matki, co chrześcijanin z łona Kościoła świętego. Pokój zaś chrześcijanina – to nie odłączać się od woli Bożej i lubować w tym tylko, co Bóg miłuje.
    1. Minęła wprawdzie odwiecznym postanowiona wyrokiem działalność Chrystusa w ciele ziemskim, i całe uniżenie Zbawiciela przeszło na wyżyny chwały Ojca Niebieskiego, „aby na Imię Jezusowe wszelkie kolano klękało w niebie, na ziemi i w podziemiu, i żeby wszelki język wyznawał, że Pan Jezus jest w chwale Boga Ojca” (Filip. 2, 10). Jednak, obchodząc, wybrany pośród wszystkich minionych, dzień narodzin Pańskich, nie przestajemy czcić samego „owocu żywota” zbawczo-brzemiennej Dziewicy, i przyjmujemy nierozłącznie zjednoczenie Słowa i ciała tak w żłóbku, jak na wysokim tronie Ojca. Chociaż bowiem niezmienne Bóstwo w sobie zawierało i wspaniałość i potęgę swoją, nie znaczy to jednak, żeby nie było wszczepione w dziecię dlatego, że niewidoczne było dla wzroku ludzkiego. Już same niezwykłe początki życia „prawdziwego człowieka” dawały poznać, że urodzony będzie Panem i Synem Dawida zarazem. Wszak sam Dawid w proroczym duchu opiewa: „Rzekł Pan Panu memu: Siądź po prawicy mojej” (Ps. 109, 1). Świadectwo to zmieszało, jak podaje Ewangelia (Mt. 22, 41…), zapamiętałych Żydów. Bo kiedy na pytanie Jezusa, czyim synem jest Chrystus, odpowiedzieli „Dawidowym”, zaraz obnażył Pan ich zaślepienie, pytając dalej: „Jakże tedy Dawid w duchu zowie go Panem, mówiąc: Rzekł Pan Panu memu: Siądź po prawicy mojej?” Zamknęliście sobie, o nieszczęśni Żydzi, drogę do poznania! Pozbawiliście się wszelkiego światła prawdy, widząc tylko cielesną naturę! Boga – Syna Bożego – odepchnęliście, oczekując w swoim na fantazji opartym przekonaniu w synu Dawida tylko potomka krwi jego i zakładając nadzieję swoją na człowieku jedynie. Dlatego wyznanie, przynoszące nam zaszczyt, wam nie może dawać pożytku. I my zapytani, czyim synem jest Chrystus, wyznajemy słowy Apostoła: „że stał się wedle ciała potomkiem Dawida” (Rzym. 1, 3); tego samego też dowiadujemy się ze wstępu księgi ewangelicznej: „Księga rodzaju Jezusa Chrystusa, Syna Dawidowego” (Mt. -1, 1). Tym jednak różnimy się od waszej bezbożności, że nie tylko uznajemy w nim człowieka, potomka rodu Dawidowego, ale wierzymy, że Bogiem jest, Bogu Ojcu współwiecznym. I ty, Izraelu, gdybyś chciał zachować godność twą i nie przechodziłbyś lekkim a zaślepionym sercem mimo przepowiedni proroków, odkryłby Izajasz przed tobą prawdę Ewangelii i nie pozostałbyś głuchy na jego słowa natchnione od Boga: „Oto panna w żywocie mieć będzie i porodzi syna, i nazwą imię jego Emanuel, co się wykłada: Bóg z nami” (Mt. 1, 23). Skoro zaś już nie dojrzałeś go we wspaniałym znaczeniu tego Świętego imienia, przynajmniej w słowach Dawida winieneś był go poznać. Tak zaś, gdyś Panem Dawida go nie uznał wbrew świadectwu Nowego i Starego Testamentu nawet że był Synem Dawida, musiałeś zaprzeczyć.
  2. Z niewysłowionej łaski Bożej Kościół wierzących i z wybranych pogan otrzymał to, na co synagoga cieleśnie usposobionych Żydów sobie nie zasłużyła. Wszak mówi Dawid: „Objawił Pan zbawienie swoje, przed oczyma pogan ukazał sprawiedliwość swoją” (Ps. 97, 2). Podobnie przepowiada Izajasz: „Lud, co chodził w ciemności, ujrzał światłość wielką; mieszkającym w krainie śmierci światłość wzeszła” (Iz. 9, 2). I na innym miejscu: „Nie znający cię poganie wzywać cię będą i te narody, które o tobie nie wiedziały, pobiegną do ciebie” (Iz. 55, 5). Radujmy się przeto w dniu naszego zbawienia, bo i nas nowe Przymierze podnosi do dziedzictwa po tym, komu Ojciec przez usta proroka powiedział: „Tyś jest synem moim, jam ciebie dziś zrodził. Żądaj ode mnie, a dam ci narody w dziedzictwo twoje, a w posiadłość twoją krańce ziemi” (Ps. 2, 7). Jakiż to zaszczyt, że miłosierdzie Pańskie uczyniło nas dziećmi swoimi! „Boście nie otrzymali, jak mówi Apostoł, ducha niewoli znowu ku bojaźni, ale otrzymaliście Ducha przybrania za dzieci; przez niego wołamy: „Abba, Ojcze!” (Rzym. 8, 15). Słuszna i sprawiedliwa jest, by te przybrane dzieci spełniały wolę adoptującego Ojca; że zaś Apostoł mówi: „jeśli współcierpimy, abyśmy też byli współuwielbieni” (Rzym. 8, 17), niech one w pokorze Chrystusa biorą żywy udział, skoro mają zostać jego współdziedzicami (Rzym. 8, 18). Niech będzie pochwalony Pan w dzieciństwie swoim! Poczęcie jego i narodziny, jak i wzrastanie na ciele – to nie ujma dla jego Bóstwa! Wszak nasza natura ani dodała cośkolwiek Jego niezmiennej naturze, ani ujęła. Acz „w podobieństwie grzesznego ciała” (Rzym. 8, 3) raczył on przybrać kształt człowieka, jednak w jedności Bóstwa równy jest Ojcu. Z Nim i z Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie Żydzi
2021-01-08

Mowa 28 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 114–120.

  1. Najmilsi! Jeżeli wszystkie objawienia Boże są nam zachętą do „weselenia się w Panu” (Filip. 4, 4), to dzisiaj większą niewątpliwie mamy pobudkę do radości duchowej, gdy tajemnica Narodzenia Pańskiego jaśniej niż w inne dni nam świeci. Uciekając się bowiem znowu do miłosierdzia Bożego – co w tak niewysłowiony sposób ku nam zstąpiło, że Stwórca ludzi raczył stać się człowiekiem – siebie spotykamy w naturze tego, komu w naszej cześć Boską oddajemy. To Bóg, – jednorodzony Syn wiecznego i niezrodzonego Ojca, wiecznotrwały w swej Boskiej postaci, niepodległy zmianom i czasowi, i jednej z Ojcem istoty, – przyjął na się postać sługi bez uszczerbku swej chwały, by nas dźwignąć w swój świat, nie zaś by siebie w naszym pogrążyć. Dlatego nastąpiło takie zjednoczenie obydwu natur, zachowujących swe odrębne własności, że, co Boże, nieodłączne jest w Nim od człowieczeństwa, i co ludzkie, nieoddzielne od Bóstwa.
  2. Obchodząc więc uroczyście narodzenie Zbawiciela Pana, pojmujmy, najmilsi, jak należy, macierzyństwo Najświętszej Panny. Wierzmy, że poczętym w; niej ciału i duszy ani na moment nie brakowało mocy Słowa: nie wyobrażajmy sobie jakoby naprzód została uformowana i ożywiona świątynia ciała Chrystusa, a dopiero potem wprowadził się do niej i objął ją w posiadanie Boski mieszkaniec 1. Natomiast wierzmy, że przez Niego właśnie i w Nim „nowy człowiek” wziął swój początek, tak że w jednym Bożo-Człowieczym Synu była i boska natura – bez matki, i ludzka – bez ojca. Boć to dziewica, płodna za sprawą Ducha Św. i nieskażona, wydała na świat zarazem potomka rodu swojego i Stwórcę swego szczepu. Stąd to pytanie, zapisane przez Ewangelistę a postawione Żydom przez tegoż Pana, czyim był synem podług znanego im świadectwa Pisma św. A kiedy odpowiedzieli, że miał przyjść z nasienia Dawidowego, pytał następnie: „Jakoż tedy Dawid w duchu zowie go Panem, mówiąc: Rzekł Pan Panu memu: Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjacioły twoje podnóżkiem nóg twoich?” (Mt. 22, 41). Nie mogli Żydzi dać odpowiedzi na to pytanie, ponieważ nie zrozumieli, że w tym samym Chrystusie przepowiedziany był i potomek Dawidów i Syn Boży zarazem.
  3. A Syn Boży przywdziewając na się postać sługi, ani nie obawiał się pomniejszenia swej chwały, ani nie potrzebował jej powiększenia. Mocą boską wyłącznie mógł w łaskawości swojej odkupić człowieka, stworzonego na obraz Boży (Rodz. 1, 26), i wyzwolić go z jarzma okrutnego władcy. Ponieważ jednak szatan nie siłą uderzył w pierwszego człowieka, tak żeby go przemocą i bez jego zgody przeciągnął na swoją stronę, należało dobrowolnie spełniony grzech i wrogi zamysł również tak zburzyć, żeby stosując łaskę nie uchybić wymaganiom sprawiedliwości. Zepsucie obejmowało cały rodzaj ludzki. Wobec tego dla przyjścia z pomocą pokonanym zachował Bóg w tajemnych planach swoich jeden środek: narodziny któregoś z synów Adama, wolnego od grzechu pierworodnego i niewinnego, aby on i przykładem i zasługą innym pomagał. Że zaś takie narodziny nie mogły nastąpić w naturalnym biegu rzeczy i zepsuty korzeń nie mógł wydać innego nasienia niż takie, o jakim Pismo św. mówi: „któż może czystym uczynić tego, co się począł z nasienia nieczystego? Izali nie ty, który sam jesteś?” (Hiob 14, 4), przeto Pan Dawida stał się synem Dawida. Z owocu obiecanej odrośli wyrósł potomek bez zmazy (Iz. 11, 1), tak że przez jedno poczęcie i urodzenie przyszedł na świat Pan nasz Jezus Chrystus, z prawdziwym Bóstwem dla zdziałania cudów i z prawdziwym człowieczeństwem dla podjęcia cierpień.
  4. Wiara przeto katolicka, najmilsi, niechaj odrzuca błędy i ujadania heretyków. Uwiedzeni próżnością mądrości świeckiej odstąpili oni od prawdy ewangelii; niezdolni do zrozumienia tajemnicy Wcielenia Słowa, źródło światła obrócili w przedmiot swego zaślepienia. Przebiegając wszystkie błędne co do wiary opinie, posuwające się aż do zaprzeczenia Ducha Św. 2, widzimy, że nikt prawie nie zszedł na bezdroża inaczej jak nie uznając dwóch natur w jednej osobie Chrystusa. Boć jedni przypisywali Panu tylko człowieczeństwo 3 inni tylko bóstwo 4. Jedni twierdzili wprawdzie, że jest prawdziwym Bogiem, ale że ciało miał pozorne 5. Inni wyznawali, że przyjął na się prawdziwe ciało, ale za to, że nie miał natury Boga Ojca; przypisując zaś jego bóstwu to, co do ludzkiej jego natury należało, wyobrażali sobie większego i mniejszego boga 6, jak gdyby możliwe było stopniowanie w prawdziwym Bóstwie; a przecież co mniejsze jest od Boga, nie jest Bogiem. Inni znowu rozumiejąc, że nie ma różnicy w Ojcu i Synu, ale nie mogąc inaczej pojąć w nich jedności bóstwa jak w jedności osoby, twierdzili, że Ojciec i Syn to zupełnie to samo; że więc narodziny i karmienie, mękę i śmierć, złożenie do grobu i zmartwychwstanie należy odnieść do Ojca, jak gdyby On w tym wszystkim spełnił zadanie i człowieka, i Słowa 7. Byli i tacy, co mniemali, iż Pan Jezus nie miał takiego ciała, jak my, jeno że ono wzięte było z wyższych i subtelniejszych jakichś substancji 8. Byli i tacy, którym się zdawało, że w ciele Chrystusa nie było duszy, lecz że jej zadanie spełniało samo bóstwo Słowa. A nawet w swym nierozumie tak daleko zabrnęli, że wprawdzie wyznawali duszę w Panu, mówili jednak, że pozbawiona była rozumu a wystarczało człowiekowi samo bóstwo do wszystkich czynności rozumnych 9. Ci sami wreszcie ważyli się utrzymywać, że jakaś cząstka Słowa zamieniła się w ciało, tak że w różnorodnym i wielorakim wykładzie tego samego dogmatu nie tylko natura ciała i duszy, lecz i samego Słowa istota się gubiła.
  5. Istnieje też wiele innych dziwolągów fałszu. Nie chcę ich wyliczaniem obciążać uszu waszych. Po tym krótkim jednak przeglądzie różnych bezbożności, tak sobie bliskich i pokrewnych wielorakimi bluźnierstwami, przed dwiema zwłaszcza herezjami przestrzegam waszą gorliwą pobożność: jedna z nich za sprawą Nestoriusza 10 dość dawno już – nie bezkarnie – próbowała podnieść głowę; druga również zgubna i potępienia godna, świeżo wybuchła pod Eutychesa przewodem. Pierwszy z nich ważył się głosić, że Najświętsza Maryja Panna jest matką tylko człowieka, że więc nie potrzeba wierzyć, żeby w jej poczęciu i urodzeniu nastąpiło zjednoczenie Słową i ciała, ponieważ Syn Boży nie stał się sam synem człowieczym, lecz tylko złączył się z już stworzonym człowiekiem 11. Takich twierdzeń ucho katolickie ścierpieć nie mogło; na prawdzie Ewangelii urobione wie niezachwianie, że nie byłoby dla ludzi nadziei zbawienia, gdyby tenże nie był Synem Dziewicy co Stworzycielem matki. Drugi 12, bezbożny szerzyciel niedawno powstałego świętokradztwa, wyznawał wprawdzie zjednoczenie dwóch natur w Chrystusie, twierdził jednak, że już skutkiem tego zjednoczenia z dwóch natur jedna tylko mogła pozostać, druga musiała przestać istnieć, już to dając się wchłonąć, już to odłączyć od pierwszej. Ale poglądy te tak są przeciwne zdrowej wierze, że nie podobna ich przyjąć bez zatraty samego chrześcijaństwa. Boć gdyby Wcielenie Słowa było takim zjednoczeniem boskiej i ludzkiej natury, że przez samo to złączenie, co było dwulite, stałoby się jednolite, to z łona Dziewicy samo tylko Bóstwo narodziłoby się i dla pozoru, zwodniczo poddałoby się karmieniu i wzrostowi. Wtedy – pominąwszy inne zmienności, jakim my ludzie podlegamy – tylko boska natura zostałaby ukrzyżowana, tylko boska natura umarłaby, tylko boska natura byłaby złożona do grobu. Stąd – aby już w ten sposób wierzącym wszelką podciąć nadzieję na zmartwychwstanie – ani Chrystus nie byłby „pierworodnym z ludzi” (Kol. 1, 18), boć nie istniałby, kto miał być wskrzeszonym, skoro nie istniał, kto mógł być zabitym.
  6. Wy, najmilsi, strzeżcie serc waszych przed trucizną takich kłamstw przez szatana natchnionych. Wiedząc zaś, że wieczne Bóstwo Syna nie mogło podlegać u Ojca powiększeniu, zauważcie zarazem roztropnie, że do tejże natury, której w Adamie powiedziano: „ziemia jesteś i w ziemię się obrócisz” (Rodz. 3, 19, LXX), w Chrystusie odnoszą się słowa: „siądź po prawicy mojej” (Ps. 109, 1). W naturze boskiej, równej w Chrystusie i Ojcu, nigdy Jednorodzony nie ustępował Rodzicowi co do chwały. Nie czasowo tylko podziela z Ojcem chwałę, ale „Siedzi (wiecznie) na prawicy Ojca”, a powiedziano o niej w księdze Wyjścia: „prawica twoja, Panie, uwielbiona jest w mocy” (Wyj. 15, 6), i u Izajasza: „Panie, kto uwierzył słuchowi naszemu a ramię Pańskie komu jest odkryte?” (Iz. 53, 1). Człowiek tedy wzięty na Syna Bożego tak już od chwili poczęcia cielesnego został włączony w jedną osobę Chrystusa, że ani bez Bóstwa nie został poczęty, ani bez Bóstwa narodzony, ani bez Bóstwa karmiony. Ten sam, gdy czynił cuda, ten sam, gdy zniewag doznawał; na skutek ludzkiej słabości mógł dać się ukrzyżować, umrzeć i być pogrzebanym; na skutek boskiej mocy trzeciego dnia zmartwychwstania, wstąpił na niebiosa, siedzi na prawicy Boga Ojca; w ludzkiej też naturze otrzymał od Ojca, co w naturze Boskiej także sam udzielił.
  7. Rozważając te sprawy pobożnym sercem, miejcie, najmilsi, w pamięci napomnienie Apostoła zwrócone do wszystkich: „patrzcie, by kto was nie oszukał przez filozofię i próżne omamienie według tradycji ludzkiej a nie według Chrystusa; gdyż w nim mieszka wszystka pełność Bóstwa cieleśnie i jesteście w nim napełnieni” (Kol. 2, 8). Nie powiedział Apostoł (że mieszka w nim pełność Bóstwa) „duchowo”, jeno „cieleśnie”, abyśmy rozumieli, że była tam prawdziwa substancja ciała, gdzie pełnia Bóstwa zamieszkała cieleśnie. Bóstwo to napełnia oczywiście i cały Kościół, spojony z głową i będący „ciałem” (Ef. 1, 23) Chrystusa, Boga, żyjącego i królującego z Ojcem i Duchem Św. na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Słowa te nawiązuje Leon do nauki Apolinarystów, utrzymujących, że Chrystus przyjął ożywione ciało ludzkie, ale rozum i ducha ludzkiego zastępowało w nim Bóstwo.

2

Mowa tu o tzw. duchoburcach (pneumatomachach) i macedonianach, odmawiających bóstwa Duchowi Św. Potępił ich sobór Konstantynopolski I (381). Por. Ks. J. Umiński, H. K. str. 174.

3

Do takich należał np. Cerynt, gnostyk, współczesny św. Janowi Ewangeliście, Teogot Starszy w 2 w. Artemon w 3 w. Por. z tym naukę Nestoriusza; mówi o niej Leon w następ. rozdz. tejże mowy.

4

Przedstawiciele tzw. modalistycznego monarchizmu, uznaający w nazwach: Ojciec i Syn, tylko różne odmiany i sposoby objawiania się Boga, nie zaś odrębne osoby Trójcy Św. Głównie Sabeliusz w 3 w. Por. z tym naukę Eutychesa w nast. rozdz. tejże mowy.

5

Tzw. dokeci, np. Szymon Mag i in.

6

Jest tutaj mowa o arianach. Nie uznając, żeby Syn był równy Ojcu, ale podnosząc jego podobieństwo do Boga, rozróżniali dwóch Bogów, niestworzonego i stworzonego.

7

Tak uczyli tzw. patrypasjanie, Prakseasz i Noet w 2 w. poeta Komodian w 3 w.

8

Tak twierdził gnostyk Walentinos w 2 w. Por. Mowa 30, 2.

9

Tak Apollinaris. Por. Mowa 24, 5.

10

Por. Wstęp. § 2, c. pod koniec.

11

Herezję Nestoriusza, zwalczaną głównie przez św. Cyryla, potępił sobór w Efezie (431).

12

Por. Wstęp. § 2, c. pod koniec.

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie Maryja herezja
2021-01-07

Mowa 27 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 108–114.

  1. Najmilsi! Dzisiejszą uroczystość ten obchodzi prawdziwie i pobożnie, kto ani o Wcieleniu Pana nie fałszywego, ani o Jego Bóstwie nic niegodnego nie myśli. Zaprzeczać w Nim bowiem już to prawdziwości naszej natury, już to równej chwały z Ojcem, jest złem jednakowo niebezpiecznym. Gdy więc przystępujemy do głębszego rozważania tajemnicy narodzin Chrystusa, niech się rozwieje mgła świeckich dociekań1, a dym ziemskiej mądrości nie przesłania nam oczu oświeconych wiarą. Na Bożej powadze opieramy wiarę naszą, od Boga jest nauka, za którą idziemy. Boć czy nastawimy ucha na świadectwa Zakonu i przepowiednie proroków, czy na donośny zew Ewangelii, prawda ozwie się jednym tonem; uderzył weń Jan Apostoł 2, Duchem Świętym natchniony: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było słowo. To było na początku u Boga. Wszystko się przez nie stało, a bez niego nic się nie stało” (Jan 1, 1). Prawdą jest również, co tenże głosiciel dodał: „Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami; i widzieliśmy chwałę jego, chwałę jako jednorodzonego od Ojca” (Jan 1, 14). W obydwu tedy naturach jest ten sam Syn Boży; On to przyjmuje, co nasze, a nie wyzbywa się tego, co doń należy. Jako człowiek odnawia człowieka, a w sobie niezmiennym pozostaje. Bóstwo, wspólne Jemu i Ojcu, nie ponosi uszczerbku swej wszechmocy, a postać sługi nie nadwyręża natury Bożej. Wprawdzie najwyższa i wieczna Istota zniża się, aby zbawić rodzaj ludzki, i nas podnosi na wyżyny swej chwały, sama jednak nie przestaje być, czym była. Skoro tedy Jednorodzony Syn Boży wyznaje o sobie, że mniejszy pa wrodzony (Jan 14, 28), chociaż i równym Go sobie nazywa (Jan 10, 30), to uwydatnia w ten sposób prawdziwość dwóch natur w sobie: nierównością dowodzi ludzkiej, równością stwierdza boską.
  2. Majestatowi więc Syna Bożego narodziny w ciele nic nie odjęły i nic nie dodały, ponieważ niezmienna istota nie mogła ani zmniejszyć się, ani zwiększyć. Boć że „Słowo ciałem się stało” (Jan 1, 14), nie znaczy to, żeby boska natura zmieniła się w ciało, jeno że słowo przyjęło ciało w jedność swej osoby. Oczywiście ciało oznacza tutaj człowieka. Z nim wespół Syn Boży, przedwiecznie zrodzony z istoty Ojca, za sprawą Ducha Św. począł się w dziewiczym (przedtem i potem) łonie, i narodził docześnie spod serca przeczystej matki. Nie moglibyśmy inaczej wyzwolić się z więzów śmierci wiecznej, gdyby wszechmocny u siebie nie stał się u nas maluczkim. Prawdziwym człowiekiem rodząc się, i nie przestając przez to być prawdziwym Bogiem, Pan nasz Jezus Chrystus w sobie dał początek nowemu stworzeniu; w typie swoich narodzin nowy duchem typ ludzkości powołał do życia; aby zniszczyć skażenie cielesne narodzin sam stał się bezgrzeszną zarodzią nowego życia i źródłem odrodzenia dla tych, o których powiedziano, że „nie ze krwi, ani z woli ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili” (Jan 1, 13). Czyjże rozum zdoła pojąć tę tajemnicę, jakiż język wypowiedzieć tę łaskę? Co było grzeszne, powraca do stanu niewinności, co się zestarzało, święci nową młodość. Obcy stają się dziećmi adoptowanymi, przybysze wchodzą w prawa dziedziczenia. Z bezbożnych powstają sprawiedliwi, z drapieżnych łagodni, z niewstrzemięźliwych czyści, z przyziemnych niebiescy. Czemu przypisać tę zmianę, jeśli nie prawicy Najwyższego? Wszak Syn Boży po to przyszedł na świat, „aby zniweczył dzieła diabelskie” (1 Jan 3, 8) i tak wszczepił siebie w nas i nas w siebie, że zstąpienie Boga w świat ludzki stało się wyniesieniem człowieka w świat Boży.
  3. Przy takim, niewysłowienie wielkim miłosierdziu Bożym względem nas, chrześcijanie pilnie baczyć winni, aby nie dali się na nowo złowić w sidła szatańskie i uwikłać w porzucone błędy. Nie zaprzestaje bowiem stary wróg, „przedzierzgający się w anioła światłości” (2 Kor. 11, 14), zastawiać wszędzie sideł błędu i wszelkim sposobem podkopywać wiarę w ludziach. Wie on dobrze, w kim można rozpalić żądzę chciwości a kogo ponętą łakomstwa kusić, w kim chuć nieczystą rozniecić, a komu jad nienawiści zaszczepić; wie dobrze, kogo zgryzotą wyprowadzić z równowagi, kogo radością zmylić, kogo lękiem przygnębić, kogo uwieść pochlebstwem uwielbienia. Liczy się z tym, węszy i śledzi, jakie kto ma przyzwyczajenia, jakie troski, jakie przywiązania. I tam stara się uderzyć, gdzie najbardziej kogoś widzi zaprzątniętym. A ma do swoich sztuczek dość podatnych narzędzi i mocniej zobowiązanych; ich sprytem i językiem posługuje się, aby innych wyprowadzić w pole. Przez nich to odbywają się zażegnywania chorób, wróżenia przyszłości, zamawiania duchów, wypędzania upiorów. Przyłączają się zaś do nich ci 3, co plotą, jakoby cały bieg życia ludzkiego zawisł od wpływu gwiazd, i do nieubłaganego losu sprowadzają to, co od Boskiej albo naszej zależy woli. A jednak, mnożąc bałamutne szkodnictwo, obiecują, że można los zmienić, byleby się uciekać w pokorze do gwiazd nieprzyjaznych. Gmach tedy ich niecnych kłamstw tak czy owak runie: boć jeśli ich wróżby nie ostają się, skąd obawa przed fatalizmem, jeśli zaś ostają, po co czcić gwiazdy?
  4. W dziedzinie tego rodzaju praktyk inny jeszcze powstaje zabobon. Polega on na tym, że pewne ciemne jednostki o dnia świcie oddają cześć wschodzącemu słońcu z miejsc wzniesionych. Co gorsza, nawet niektórzy chrześcijanie uważają taką praktykę za zgodną z naszą religią. Kiedy udają się do bazyliki św. Piotra Apostoła 4, poświęconej li tylko Bogu żywemu i prawdziwemu, minąwszy schody, wiodące na wyższy taras, zwracają się twarzą do wschodzącego słońca, schylają głowę i oddają pokłon jego płomiennej tarczy. Że to się zdarza – częścią z karygodnej niewiedzy, częścią jako objaw ducha pogańskiego – bardzo nas to martwi i boli. Chociażby bowiem ktoś przypadkiem nie tyle światłu, co stworzeniem jest, ile raczej Stwórcy pięknego światła oddawał hołd, to jednak nawet pozoru tego rodzaju czci nie wolno stwarzać. Bo czyż nie odezwie i nie utwierdzi się pozostałość starego zabobonu w duszy człowieka, co porzucił kult bogów, gdy ten pozorny obyczaj spotka wśród naszych i będzie widział, że wspólny on jest i chrześcijanom, i niewiernym?
  5. Potępić zatem i usunąć trzeba tę przewrotność z obyczajów ludzi wierzących. Czci Bogu jedynie należnej nie wolno mieszać z praktykami tych, którzy ją stworzeniom oddają. Wszak Pismo św. mówi: „Panu Bogu twemu kłaniać się będziesz i jemu samemu służyć będziesz” (Mt. 4, 10). Błogosławiony zaś Hiob, „ów mąż bez skargi”, jak go Pan nazywa, i „odstępujący od złego” (Hiob 1, 8) powiada: „Czyż poglądałem na słońce, gdy świeciło, i księżyc jasno idący? Czyż radowało się w tajemności serce moje i całowałem rękę moją usty mymi 5, co byłoby nieprawością największą i zaprzeczaniem przeciw Bogu najwyższemu?” (Hiob. 31, 26). Cóż to jest słońce, co księżyc? Składowe części widzialnego stworzenia tylko i świecące ciała niebieskie. Jedno z nich większym, drugie mniejszym świeci blaskiem. Boć jak różnią się dni od nocy, tak różne własności nadał Stwórca światłom niebieskim. A nawet już przed ich utworzeniem były dni bez światła słonecznego i noce bez poświaty księżycowej 6. Ku pożytkowi jednak człowieka, przed jego stworzeniem światła te tak były założone, żeby istota rozumna (człowiek) nie myliłą się ani w odróżnieniu miesięcy, ani w biegu lat, ani w rachubie okresów czasu. Przy różnicy niejednakowo długich pór roku i różnych wschodach widzialnych znaków, słońce miało zamykać rok, księżyc zaś rozpoczynać miesiące. Dlatego, jak czytamy w Piśmie św., rzekł Bóg dnia czwartego: „Niech się staną światła na utwierdzeniu nieba, a niech dzielą dzień od nocy. I niech będą na znaki, i czasy, i dni, i lata; aby świeciły na utwierdzeniu nieba, a oświecały ziemię” (Rodz. 1, 14).
  6. Ocknij się, człowiecze, i poznaj godność swej natury! Pomnij, żeś stworzony na obraz Boży, w Adamie wprawdzie zepsuty, ale w Chrystusie naprawiony! Widzialnymi stworzeniami posługuj się tak, jak należy, jak posługujesz się ziemią i morzem, niebem i powietrzem, źródłami i rzekami! Za wszystko, co w nich piękne i podziwu godne, chwal i wysławiaj ich Stwórcę! Nie bądź niewolnikiem tego światła, którym rozkoszuje się ptactwo i węże, zwierzęta dzikie i swojskie, owady i robaczki! Światłu ciał niebieskich pozwalaj oddziaływać na zmysły, natomiast całą duszą spragnioną wchłaniaj w siebie owo światło prawdziwe, co „oświeca wszelkiego człowieka na ten świat przychodzącego” (Jan 1, 9), światło, o którym mówi prorok: „przystąpcie do niego, a oświecajcie się; a oblicza wasze nie będą zawstydzone” (Ps. 33, 6). Boć jeśli świątynią Boga jesteśmy i mieszka w nas Duch Boży (1 Kor. 3, 16), większym jest to, co każdy wierny ma w sobie, niż co podziwia na niebie. Nie znaczy to, najmilsi, żebyśmy wam głosili lub doradzali jakąś pogardę dla dzieł Bożych, albo też kazali dopatrywać się w tym, co dobry Bóg stworzył, czegoś co waszej wierze miałoby szkodzić. Nie. Posługujcie się jednak wszelkim stworzeniem i całym pięknem tego świata tak, jak tego rozum i umiarkowanie wymaga! Boć według słów Apostoła te „rzeczy, które widzimy, są doczesne, a których nie widzimy, są wieczne” (2 Kor. 4, 18). Żeśmy zaś urodzeni do obecnych (warunków bytowania), do przyszłych zaś odrodzeni, nie przywiązujmy się do ziemskich dóbr, jeno do wiecznych zmierzajmy! Wpatrujmy się pilnie w tajemnicę Narodzenia Pańskiego; z niej bowiem widać, co łaska Boża naturze ludzkiej przydała i co naszą również stanowi nadzieję. Słuchajmy, co mówi o tym Apostoł: „Albowiemeście umarli, i żywot wasz skryty jest z Chrystusem w Bogu 7. Gdy się Chrystus, żywot wasz, okaże, tedy i wy z nim okażecie się w chwale” (Kol. 3, 3), z nim, który żyje i króluje z Ojcem i Duchem Świętym przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Ma tutaj Leon na myśli współczesne sobie herezje.

2

Steeger za Feltonem dopatruje się w wyrażeniu „intonuit” „uderzył w ton” aluzji do „Boanerges” „Synowie gromu”, przydomku, dawanego braciom apostołom, św. Janowi i św. Jakubowi. (L. d. G. S. S., str. 116, dop. 1).

3

Tak nauczali manichejczycy i pryscylianie. Naukę pryscylianów o czci gwiazd zwalcza Leon w liście do bpa Turribiusza (Ep. 15, 11).

4

Stara bazylika zbudowana była za Konstantyna W. na prośbę papieża Sylwestra I (314–385).

5

Łacińskie słowo „adorare” (ad os) oznacza przyłożenie ręki do ust na znak pocałunku, pozdrowienia i oddania czci. Hiob w przytoczonym tekście wzdraga się przeciwko oddawaniu czci ciałom niebieskim.

6

Podług kosmogonii Mojżeszowej – Rodz. 1, 5. – dzień i noc stworzył Bóg pierwszego dnia, słońce zaś i księżyc czwartego.

7

Sens przytoczonych słów z listu do Kollossan jest taki: Sami z siebie życia nie posiadacie, zwłaszcza życia nadprzyrodzonego. Źródło życia jest w Bogu. Czerpać je możecie z Chrystusa, Boga-Człowieka. W Nim utajona jest dla was pełnia życia. Gdy więc okaże się, że Chrystus jest naprawdę waszym życiem już tutaj na ziemi, to będziecie też uczestniczyć w Jego chwalebnym życiu w niebie.

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie
2021-01-05

Mowa 26 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 101–107.

  1. Najmilsi! We wszystkie wprawdzie dnie i pory roku wierni w rozmyślaniach o tajemnicach boskich spotykają wcielenie Pana i Zbawiciela naszego z Matki Dziewicy; człowiek, wznosząc się do wyznawania Stwórcy, czy to w kornym błaganiu, czy w gorącym dziękczynieniu, czy w składaniu ofiary, niczego częściej i z większą ufnością nie rozważa w duchu, jak to, że Bóg, Syn Boży, zrodzony z Ojca sobie współwiecznego, narodził się także jako człowiek. Żaden jednak dzień nie kładzie nam tak na serce tych czcigodnych narodzin na niebie i ziemi, jak dzisiejszy. Dzień, nowym blaskiem światła słonecznego rozjaśniony 1, także i zmysłom naszym daje odczuć jasność tej przedziwnej tajemnicy. Rozmowa bowiem zdumionej Maryi z Aniołem Gabrielem i z Ducha Świętego poczęcie, nie mniej cudowne w obietnicy jak i w wierze w ono, nie tylko odżywają w pamięci, ale rzekłbyś, na nowo stają przed oczyma naszymi. Dzisiaj to Stwórcę świata wydało na świat łono dziewicy; dziś rodzic wszystkiego, co żyje, stał się synem własnego stworzenia. Dzisiaj Słowo Boże ukazało się ciałem przyodziane, istota, ludzkim wzrokiem nigdy nie dostrzegalna, poczęła być nawet dla ludzkich rąk dostępna. Dzisiaj pastuszkowie poznali z głosów anielskich, że przyszedł na świat Zbawiciel w rzeczywistym ciele i duszy naszej; dziś przewodnikom trzód Pańskich wydane zostało hasło, głoszące światu dobrą nowinę, tak że i my z hufcami wojska niebieskiego wołamy: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli” (Łk. 2, 14).
  2. Chociaż tedy dziecięctwo, którym majestat Syna Bożego nie wzgardził, przeszło z biegiem lat w pełną dojrzałość męża, chociaż wraz z dokonaną Męką i triumfem Zmartwychwstania minęło przyjęte dla nas uniżenie, dzisiejsza jednak uroczystość odnawia święte wcielenie Jezusa z Matki-Dziewicy. Kiedy czcimy narodzenie Zbawiciela, obchodzimy początek naszego życia własnego. Z narodzenia bowiem Chrystusa powstaje ród chrześcijan; urodziny „/głowy/” są też urodzinami „/ciała/”. Wprawdzie powołanie każdego następuje w swojej kolei, i synom Kościoła w różnych czasach i epokach żyć przypada, wszyscy jednak wierni – jacy żyli, żyją i żyć będą – jak z Chrystusem w jego męce ukrzyżowani, w zmartwychwstaniu wskrzeszeni, we wniebowstąpieniu na prawicy Ojca umieszczeni, tak też z Nim wespół w tych narodzinach zrodzeni zostają. Ktokolwiek bowiem z wiernych w jakiejkolwiek części świata odrodzi się w Chrystusie, przemienia się w nowego człowieka na skutek przecięcia starej linii pierworodnej i nie tyle już potomkiem swego ojca cielesnego, co odroślą jest samego Zbawiciela; on właśnie dlatego stał się synem człowieczym, abyśmy mogli zostać synami bożymi. Gdyby bowiem On nie zstąpił do nas w tym uniżeniu, nikt nie zdołałby wznieść się do Niego przez jakąkolwiek swoją zasługę. Niechaj tu mądrość ludzka nie zaślepia serc powołanych. Jakże człowiek, mający wkrótce w ziemię się obrócić, może przeciwstawiać pył swych ziemskich myśli wielkości łaski Bożej! Spełniło się w zakresie wieków, co przedwiecznie postanowiono. Abraham stał się ojcem wszystkich narodów. W nasieniu jego świat otrzymał błogosławieństwo (Rodz. 22, 18; Ap. 3, 25; Gal. 3, 16), aby nie tylko ci byli Izraelem, których ciało i krew zrodziła (Rzym. 9, 8), ale by wszyscy adoptowani weszli w posiadanie dziedzictwa, przygotowanego dla synów wiary. Nie zagłuszą nas krzykliwe bluźnierstwa pustych wątpliwości, skutków dzieła Bożego nie udaremni mędrkowanie ludzkie. My z Abrahamem w Bogu ufność naszą pokładamy; wiara niezachwiana daje nam pewność, że co Pan przyrzekł, mocen jest też wypełnić (Rzym. 4, 20).
  3. Zbawiciel tedy, najmilsi, rodzi się nie z nasienia ciała, jeno z Ducha Św. aby go nie obejmował wyrok potępienia za grzech pierworodny. Stąd wielkość użyczonego daru wymaga od nas czci odpowiedniej jego wspaniałości. Boć, jak powiada Apostoł, „nie wzięliśmy ducha tego świata, ale ducha, który jest z Boga, abyśmy wiedzieli, co nam od Boga jest darowane” (1 Kor. 2, 12). Wtedy więc czcimy Go pobożnie, gdy oddajemy Mu w ofierze to, co On nam darował. A cóż bardziej odpowiedniego dla uczczenia dzisiejszego święta moglibyśmy wydobyć ze skarbca hojności Pańskiej, niż pokój. pierwszy dar, ogłoszony przez chór anielski przy narodzeniu Pana? (Łk. 2, 14). Pokój to rodzi synów Bożych, żywi miłość, stwarza jedność; on odpocznieniem świętych, zaciszem wieczności; jego osobliwym działaniem i szczególnym dobrodziejstwem jest, że odrywa ludzi od świata, a łączy z Bogiem. Dlatego zagrzewa nas Apostoł do zdobywania tego dobra, gdy mówi: „Będąc tedy z wiary usprawiedliwieni, miejmy pokój z Bogiem” (Rzym. 5, 1). W tym krótkim powiedzeniu zawiera się działanie wszystkich prawie przykazań; boć gdzie prawdziwy pokój mieszka, nie zabraknie tam żadnej cnoty. „Mieć pokój z Bogiem” cóż to oznacza? „Chcieć”, co On „nakazuje” i „nie chcieć”, czego On „zabrania”. Boć jeśli przyjaźń wśród ludzi wymaga zgodności usposobień i dążeń 2, a różnorodność charakterów nigdy do trwałej zgody nie prowadzi, w jakiż sposób Bożego zazna pokoju, komu podoba się, co Bogu się nie podoba, kto się lubuje w rzeczach, o których wie, że Boga obrażają? Nie Bożych synów takie usposobienie jest oznaką i nie taka mądrość właściwa jest adoptowanemu szlachectwu. Rodzaj wybrany i królewski (1 Piotr 2, 9) winien postępować odpowiednio do godności, nabytej z odrodzenia. Niechaj miłuje, co Ojciec miłuje, i nigdy nie będzie ze Stwórcą swym w niezgodzie, aby Pan znowu nie musiał powiedzieć: „Zrodziłem syny 3 i wywyższyłem, a oni mię wzgardzili. Poznał wół Pana swego i osieł żłób Pana swego; a Izrael mię nie poznał i lud nie zrozumiał” (Iz. 1, 2).
  4. Że Bóg nazywa człowieka synem, a człowiekowi wolno mówić doń Ojcze, niepojęty to dar i łaska nad łaskami. Z tych nazw widać, jaką powinna być nasza miłość, aby odpowiadała wielkości zaszczytu. Boć jeśli w pochodzeniu z krwi i ziemskiej paranteli występki i złe prowadzenie się rzucają cień na dzieci sławnych rodziców, a świetność przodków tylko zawstydza niegodne potomstwo, to cóż będzie z tymi, co dla miłości świata nie lękają się wyrzec Chrystusowego rodu? Jeśli natomiast rośnie stąd chwała ludzka, gdy zacność ojców w potomstwie nowym zaświeci blaskiem, o ileż bardziej chwalebna jest, gdy dzieci Boże stają się odbiciem obrazu Stwórcy i okazują życiem, od jakiego pochodzą Ojca. Wszak mówi Pan: „Tak niechaj świeci światłość wasza przed ludźmi, aby widzieli uczynki wasze dobre i chwalili Ojca waszego, który jest w niebiesiech” (Mt. 5, 16).

    Wiemy wprawdzie, że, według słów Jana Apostoła, „Świat wszystek we złem leży” (1 Jan 5, 19), że wskutek zasadzek diabła i aniołów jego mnóstwo pokus do tego prowadzi, aby człowieka, do nieba dążącego, już to przeciwnościami odstraszyć, już to zepsuć powodzeniem; „większy jest jednak ten, co w nas jest, niż który przeciw nam jest* (1 Jan 4, 4); żyjących w zgodzie z Bogiem i mówiących sercem całym: „bądź wola Twoja”! (Mt. 6, 10) żadne walki nie zdołają przemóc, ani żadne starcia im zaszkodzić. Jeśli bowiem w spowiedziach naszych oskarżamy sami siebie i odmawiamy zezwolenia naszym pożądliwościom ciała, to wprawdzie ściągamy na siebie nieprzyjaźń ojca grzechu, ale natomiast umacniamy w służbie łaski Bożej ów pokój Boży, którego nie nam nie odejmie. W ten sposób nie tylko poddani jesteśmy w posłuszeństwo Królowi naszemu, ale też sami dobrowolnie z nim współdziałamy. Gdy, jednej z nim będąc myśli, chcemy, czego On chce, a odrzucamy, co On potępia, wtedy On sam stacza za nas wszelkie walki; kto dał nam „chcieć”, da nam także „móc”, abyśmy współpracowali z nim i mogli radośnie z wiarą powtarzać słowa proroka: „Pan oświecenie moje i zbawienie moje, kogóż się będę bał? Pan obrońca żywota mego, kogóż się będę lękał?” (Ps. 26, 1).

  5. Ci przeto, „którzy nie ze krwi, ani z woli ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili” (Jan 1, 13), niech ofiarują Ojcu swemu zgodę dzieci czyniących pokój! Wszyscy uczestnicy Synostwa Bożego niech współdziałają z Pierworodnym nowego stworzenia, jak on przyszedł na świat czynić nie swoją, ale wolę tego, który go posłał (Jan 4, 34). Boć dobry Ojciec przysposobił na syny swoje nie kłótliwe i różnorodne żywioły, ale jednako czujące i jednako miłujące. Na jeden obraz przekształceni 4 jedną winni mieć duszę. Narodziny Pana są narodzinami pokoju. Boć tak mówi Apostoł: „On jest pokojem naszym, który oboje jednym uczynił” 5 (Ef. 2, 14). Z Żydów, czy z pogan „przezeń mamy przystęp obaj w jednym duchu do Ojca” (Ef. 2, 18). On to w dobrowolnie obrany i naprzód oznaczony przeddzień Męki swojej tą zwłaszcza nauką natchnął uczniów swoich, mówiąc im: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam” (Jan 14, 27). Abyś zaś w tym ogólnym określeniu istota tego pokoju nie pozostawała niejasną, dodał: „Nie jako dawa świat, ja wam daję” (Jan 14, 27). Boć i na świecie – powiedział przez to – istnieją przyjaźni, ale łączące ludzi niejednokrotnie przewrotną miłością. Nie brakuje na nim występnych, jednakowo myślących; podobny cel pragnień rodzi w nich jedność uczuć 6. Znajdziesz może nawet i brzydzących się złem i nieprawością i wyłączających ze swych upodobań niedozwolone kompromisy. Jednak i ci – czy to będą Żydzi, czy heretycy, czy poganie – uczestniczą nie w przyjaźni Bożej, lecz tylko w pokoju tego świata 7. Pokój zaś uduchowionych i katolików pokój z nieba przyniesiony do nieba prowadzący, żąda od nas, abyśmy nie podzielali życia przywiązanych do ziemi, lecz byśmy wszelkim przeszkodom stawiali czoło i od zgubnych rozkoszy do prawdziwej radości wzlatywali, stosownie do słów Pana: „Gdzie jest skarb twój, tam jest i cerce twoje” (Mt. 6, 21). Słowa te oznaczają: jeśli poziome jest, co miłujesz, zejdziesz na nizinę, jeśli górne jest, co drogie jest sercu twemu, wzniesiesz się na wyżyny. Tam – nas, ludzi, zmierzających do jednego celu i zjednoczonych duchem w wierze, nadziei i miłości, – niechaj kieruje i prowadzi Duch pokoju! Boć „Duchem Bożym rządzeni są synami Boga” (Rzym. 8, 14); On zaś z Synem i Duchem Św. króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Święto B. N. przypada po zimowym przesileniu dnia z nocą; odtąd ubywa nocy, a przybywa dnia.

2

Por. Mowa 12, 1.

3

U Leona: „Filios genui” za LXX; w Wulg.: „Filios enutrivi”.

4

„Przekształceni” podług Chrystusa, Jego posłuszeństwa, pokoju i miłości.

5

„Oboje jednym uczynił”, tj. Chrystus zniósł przedział, istniejący między Żydami i poganami.

6

Por. Mowy: 12, Ł i 26, 3.

7

sens kazania Św. Leona jest następujący:

  1. Pokój panuje między ludźmi, kiedy jest między nimi zgoda. Zgadzają się zaś wtedy, gdy ich usposobienia i dążności nie są sprzeczne, a więc gdy kierują się tymi samymi zasadami moralnymi w życiu indywidualnym i społecznym.
  2. Wspólną platformą moralności dla ludzi jest Bóg – Stworzyciel wszechświata – i Jego prawo, przykazanie. Żyjący według Boga mają pokój na ziemi i w niebie, w czasie i w wieczności.
  3. Są wprawdzie ludzie, potrafiący łączyć się i uzgadniać w celach samolubnych i według norm złych, niemoralnych. Są też i tacy, co pragną dobra i wyłączają normy niemoralne, ale i opierają wszystko na przywiązaniu do doczesności. Chrześcijanie szukają pokoju w Bogu!
Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie pokój
2021-01-04

Mowa 25 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 95–101.

  1. Najmilsi! Aczkolwiek nie podobna słowami wyrazić narodzin Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez które przyodział się ciałem natury naszej, śmiem jednak nie we własne ufać siły, jeno liczyć na jego natchnienie, aby w dniu, wybranym na spełnienie się tajemnicy zbawienia ludzi, coś jednak powiedzieć, co mogłoby służyć ku zbudowaniu słuchaczy. Stąd, że większa część Kościoła Bożego rozumie, w co wierzy, nie wynika, aby zbytecznym było mówić także i o tym, o czym już była mowa; zwłaszcza, że obowiązkiem naszym jest nauczać świeżo przystępujących do naszej wiary 1, i że lepiej jest obeznanych z nią obarczyć znanymi rzeczami, niźli nieobeznanych pozbawić tego, czego się nauczyć powinni.

    Wielka to i cudowna tajemnica, że Syn Boży, nie tworzący z Ojcem i Duchem Św. jednej osoby, ale podzielający z Nimi istotę, raczył zniżyć się do nas, współcierpieć z nami i być jednym ze śmiertelnych; tak święta i przedziwna, że najmądrzejsi ludzie nie zdołaliby pojąć znaczenia zamierzeń Bożych, gdyby „prawdziwa światłość” (Jan 1, 9) sama nie rozproszyła ciemności ludzkiej niewiedzy. Boć nie tylko w praktykowaniu cnót, nie tylko w zachowywaniu przykazań, ale i w (rozróżnianiu) szlaków wiary „ciasna i wąska jest ta droga, która wiedzie do żywota” (Mt. 7, 14). Nielada to trud i wielkie niebezpieczeństwo pośród niepewnych opinii, pośród fałszów, strojących się w pozory prawdy, kroczyć bez szwanku jedyną ścieżką zdrowej nauki i nie pozwolić się nigdy sprowadzić na manowce, skoro zewsząd grożą sidła błędu. Któż zdoła tego dokonać? Ten tylko, kogo Duch Boży poucza i kieruje, jak to stwierdza Apostoł: „A my nie wzięliśmy ducha tego świata, ale Ducha, który jest z Boga: abyśmy wiedzieli, co nam od Boga jest darowane” (1 Kor. 2, 12), i jak Dawid pięknie powiada: „Błogosławiony to człowiek, którego ty, Panie, wyćwiczysz, a nauczysz go zakonu swego” (Ps. 93, 12).

  2. My zatem, najmilsi, posiadając taki schron i warownię prawdy wśród niebezpieczeństw pobłądzenia, my, wykształceni nie na słowach ludzkiej mądrości, ale nauką św. Ducha oświeceni, wierzymy w to, o czym pouczeni zostaliśmy, w co i sami wierzymy i innym głosimy: Syn Boży – zrodzony z Ojca przed wszelkim czasem, współwieczny z Ojcem i równy mu istotnie – przyszedł na ten świat przez żywot Dziewicy, wybranej do tej tajemnicy miłości. W niej i z niej „Mądrość zbudowała sobie dom” (Przyp. 9, 1) i niezmienne Słowo Boże przybrało na się postać sługi na „podobieństwo grzesznego ciała” 2. Wspaniałość Boża wcale nie poniosła przez to uszczerbku ani w Nim, ani w Ojcu, ani w Duchu Św., ponieważ największa i wieczna Istota sama w sobie nie przyjmuje zgoła ani umniejszenia ani jakiejkolwiek zmiany. Zniżył się zaś z powodu słabości naszej do niezdolnych go pojąć i ukryć pod osłoną ciała blask swego majestatu, bo wzrok ludzki byłby go nie wytrzymał: Stąd powiedziane jest nawet, że „wyniszczył siebie samego” (Fil. 2, 7), jak gdyby wyzbył się własnej potęgi, gdy w tej pokorze, w której nam na pomoc przyszedł, nie tylko od Ojca, lecz i od siebie samego stał się niższym. Ale przez to zniżenie nie utracił niczego, on bowiem posiada z Ojcem i Duchem Św. wspólną istotę. Przeciwni, w tym właśnie widzimy działanie Wszechmocy, że podług własnej natury mniejszym 3 nie będąc od Ojca, według naszej stał się mniejszym. Wszak objaw to wielkiej potęgi, że światłość wejrzała na ślepych, moc na bezsilnych, miłosierdzie na nędzarzy, że Syn Boży istotę i sprawę człowieka wziął na siebie, aby odrodzić naturę naszą, Jego stworzenie, i zniszczyć śmierć, nie Jego dzieło.
  3. Raduj się przeto, wiaro wierzących prawdziwie! Odrzuć i trzymaj z dala od siebie wszelkie mniemania bezbożnych; dla nich Chrystus jest „głupstwem” lub „zgorszeniem”! (1 Kor. 1, 23). Poznawaj natomiast prawdziwego i jednorodzonego Syna Bożego nie tylko w jego boskiej, z Ojca zrodzonej naturze, ale i w ludzkiej, z dziewiczej matki na świat wydanej. Wszak On to jest ten sam w naszej niskości, co w majestacie Bożym: prawdziwy człowiek i prawdziwy Bóg; wieczny w tym, co jego własnością, doczesny w tym, co nasze; zjednoczony z Ojcem w istocie, nigdy nie mniejszej od Ojca, zjednoczony z matką w ciele, swym tworze. Przez przyjęcie na się naszej natury stał się dla nas stopniem, wiodącym do Niego przez Niego. Owa Myśl (istota) w pełni obecna na wieki i wszędy, nie potrzebowała „przestrzennie” zstępować na ziemię. To jej właściwość, że cała mogła połączyć się z człowiekiem i równocześnie cała pozostawać w Ojcu. „Słowo” tedy, istniejące „na początku” (Jan 1, 1), pozostaje (wiecznie) i nie zdarza mu się, żeby, czym jest, kiedyś nie było; boć Syn Boży wiecznie jest Synem Bożym, Ojciec wiecznie jest Ojcem. Stąd gdy Syn mówi: „kto mnie widzi, widzi i Ojca” (Jan 14, 9), ciebie, heretyku 4, odstępstwo od prawdy objawionej przyprawiło o ślepotę tak, że nie ujrzysz chwały Ojca, skoro wielkości Syna nie dojrzałeś. Skoro mówisz, jakoby został zrodzony dotąd nieistniejący, twierdzisz przez to samo, że Syn w Czasie otrzymał początek; skoro zaś twierdzisz, że Syn w czasie otrzymał początek; to wierzysz, że Ojciec jest zmienny. Zmiennym bowiem jest nie tylko to, co zmniejszeniu ale i co zwiększeniu podlega. I jeśli Syn dlatego nierówny jest Ojcu, podług twojego mniemania, że Ojciec zrodził tego, którego nie było, to w takim razie istota rodzącego także nie była doskonała, skoro przez rodzenie dopiero przyszła do posiadania tego, czego nie miała. Ale tę niecną i przewrotną twoją naukę wyklina i potępia wiara katolicka; ona nie uznaje w prawdziwym Bóstwie nic czasowego, jeno tak w Ojcu jak w Synu wyznaje tę samą wieczność. Wszak światło, ze światłości biorące początek, nie jest późniejsze od samej światłości. „Prawdziwa światłość” (Jan 1, 9) nigdy nie jest bez swego światła, boć równie dobrze istotną jej własnością jest – zawsze świecić, jak istotną jej własnością jest – zawsze istnieć. Za widzialne promieniowanie tego światła uważamy posłannictwo Chrystusa ukazującego się światu. Aczkolwiek bowiem wypełnia On wiecznie swoim niewidzialnym majestatem wszystko, to jednak przyszedł jak gdyby z bardzo odległego i wysokiego ukrycia do nieznających go, gdy zdjął z nich bielmo nieświadomości i gdy, jak napisane jest, „wzeszła światłość tym, którzy w mrokach i w cieniu śmierci siedzą” (Iz. 9, 2).
  4. Co prawda i w poprzednich wiekach świeciło światło prawdy ojcom świętym i prorokom podług słów Dawida: „wyślij światło twoje i prawdę twoją” (Ps. 42, 3); co prawda ujawnił Syn Boży działalność i obecność swoją w różny sposób i mnóstwem znaków, jednak wszystko to – i znaki i cuda – dało tylko świadectwo temu posłannictwu, o którym Apostoł mówi: „lecz gdy przyszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Syna swego, uczynionego z niewiasty, uczynionego pod zakonem (Gal. 4, 4). Co te słowa oznaczają? To, że Słowo ciałem się staje, to, że Stwórca świata przychodzi na świat z żywota dziewicy, to, że Pan chwały rodzi się tak, jak my, ludzie, że poczęty z Ducha, wolny jest wprawdzie od skażenia ludzkiego nasienia i z matki bierze tylko ludzką naturę, nie mniej przeto przyjmuje prawdziwe ciało ludzkie, prawdziwą naszą istotę. W posłannictwie tym, jednoczącym Boga z człowiekiem, Syn jest nierówny Ojcu nie w tym, czym jest z Ojca, jeno w tym, czym z człowieka się staje. Niezmiennej w Bóstwie równości nie narusza przyjęte człowieczeństwo. Zniżenie się Stwórcy do stworzenia podnosi wierzących do tego, co wieczne. Albowiem, jak mówi Apostoł: „iż w mądrości Bożej świat nie poznał Boga przez mądrość, podobało się Bogu przez głupstwo przepowiadania zbawić wierzących” (1 Kor. 1, 21). „Świat”, tzn. mądrych tego świata, zaślepiła ich własna mądrość; nie mogli oni przez nią poznać Boga, ponieważ do jego znajomości tylko w jego mądrości się dochodzi. Że zaś świat chełpił się próżnością zasad swoich, więc właśnie dlatego oparł Pan wiarę mających się zbawić na tym, co niegodnym i naiwnym wydawać się mogło, ażeby ustały wszelkie uroszczenia mniemań ludzkich, natomiast żeby jedynie łaska Boża odsłaniała to, czego rozum ludzki nie zdoła pojąć.
  5. W pokorze tedy Pana chwała twoja, wiaro katolicka! Kościół, ciało Chrystusowe, niechaj się cieszy z tajemnicy swego zbawienia! Gdyby bowiem Słowo nie stało się ciałem i nie zamieszkało między nami, gdyby sam Stwórca nie zstąpił, aby zjednoczyć się ze swoim stworzeniem, gdyby przez swoje narodziny nie powołał starego rodzaju ludzkiego do nowego życia, śmierć panowałaby od Adama aż do końca (Rzym. 5, 14), i nieuniknione potępienie spotkałoby wszystkich ludzi, z samego bowiem faktu narodzin ten sam dla wszystkich powstawałby powód do zguby. Jedynie zaś tylko Pan Jezus pośród synów ludzkich narodził się niewinnym, On jeden bowiem począł się bez zmazy pożądliwości cielesnej. Stał się człowiekiem, jak my, abyśmy mogli uczestniczyć w naturze Boskiej. Począł się bowiem w łonie Najświętszej Panny, z tego samego źródła, jakie otworzył w chrzcielnicy. Nadał wodzie, co dał matce. Moc Najwyższego (Łk. 1, 35) i zaćmienie Ducha Św. sprawiły, że Maryja zrodziła Zbawiciela, one też sprawiają, że woda chrzcielna odradza wierzącego. Cóż mogło być bardziej odpowiedniego dla uzdrawiania chorych, przywracania wzroku ślepym i życia umarłym nad lekarstwo pokory na rany, zadane pychą? Adam przekroczeniem przykazań sprowadził na świat wyrok potępienia; Jezus podporządkowany prawu (Gal. 4, 4), przywrócił nam wolność usprawiedliwionych. Adam, powolny diabłu aż do złamania wierności Bogu, w swojej osobie wszystkim wysłużył śmierć; Jezus posłuszny Ojcu aż do śmierci krzyżowej (Fil. 2, 8), w swojej osobie wszystkim przyniósł życie. Adam pożądał czci aniołów, a sobie właściwą godność utracił; Jezus przyjął na siebie nędzę naszej natury, a do nieba wprowadził, zstąpiwszy do piekieł, oczekujących jego przyjścia. Adamowi, wreszcie, przez pychę upadłemu, oświadczono: „Proch jesteś i w proch się obrócisz” (Rodz. 3, 19); Jezusowi natomiast dla pokory wywyższonemu, powiedziano: „Siedź na prawicy mojej, aż położę nieprzyjacioły twoje podnóżkiem nóg twoich” (Ps. 109, 1).
  6. Te czyny Pana naszego przyniosą nam pożytek nie tylko przez swe tajemnicze działanie, ale i jako przykład do naśladowania, jeśli zbawcze środki zastosujemy w naszym postępowaniu i z treści, złożonej w misteriach, skorzystamy w obyczajach naszych. Pamiętajmy, że pokora i łagodność Zbawiciela winna być i nam przewodnią nicią życia, boć, jak Apostoł powiada: „jeśli współcierpimy, abyśmy też współ byli uwielbieni” (Rzym. 8, 17). Próżno nazywać siebie chrześcijaninem, jeśli się nie jest naśladowcą Chrystusa. Toć dlatego nazwał On siebie „drogą” (Jan 14, 6), że postępowanie mistrza winno być wzorem dla uczniów. Sługa tedy niechaj przyswaja sobie pokorę tego Pana, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Za czasów Leona W. wielu zgłaszało się o przyjęcie do Kościoła.

2

Rzym. 8, 3 Chrystus, poczęty bez grzechu, nie miał też grzesznego ciała; ponieważ jednak mógł cierpieć, więc miał postać „na podobieństwo grzesznego ciała”.

3

por. Jan 10, 30 i 14, 28; Mowa 23, 2.

4

Leon zwraca się tutaj przeciw herezji Ariusza.

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie arianizm
2020-12-31

Mowa 24 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 88–94.

  1. Najmilsi! W różny sposób i rozlicznymi środkami okazywał zawsze dobry Bóg swą pieczę rodzajowi ludzkiemu i wszystkim minionym wiekom miłościwie udzielał obfitych darów Opatrzności swojej. W najnowszej jednak dobie wylew Jego łaskawości sięgnął daleko poza dotąd spotykane granice. W Chrystusie bowiem:

    Prawda – do błąkających się po manowcach błędu,
    Miłosierdzie samo zstąpiło do grzeszników,
    Życie – do umarłych.

    Ono przedwieczne i współistotne z Ojcem Słowo przyjęło naszą niską naturę, aby ją zjednoczyć z Bóstwem swoim i Bóg z Boga zrodzony także jako człowiek się narodził. Od początku świata było to już wprawdzie przyrzeczone i licznymi znakami w słowie i czynie zapowiedziane 1. Jakżeż znikomą jednak cząstkę ludzi byłyby owe symbole i osłonione tajemnice uratowały, gdyby Chrystus przez przyjście swoje nie wypełnił tego, co było wtedy zapowiedzią przyszłości? Co owym niewielu przyniosło korzyść jako przepowiednia, stało się rzeczywistością, z której niezliczona ilość wiernych korzysta. Nas nie znaki i figury doprowadzają dopiero do wiary, ale już utwierdzeni w niej historią ewangeliczną czcimy to, w co wierzymy jako fakt dokonany; świadectwa zaś proroków przyłączają się nadto do pouczenia nas, aby nam odjąć wszelką możliwość wątpienia w to, o czym wiemy z tylu przepowiedni. O tym mowa w słowach wyrzeczonych do Abrahama: „Błogosławione będą w nasieniu twoim wszystkie narody ziemi” (Dz. Ap. 3, 25; Rodz. 12, 3). Do tego odnieść należy przyrzeczenie Boże dane Dawidowi i opisane przezeń proroczo: „Przysiągł Pan Dawidowi prawdę, a nie odmieni jej: z owocu żywota twego posadzę na stolicy twojej” (Ps. 131, 11). Do tego również, co rzekł Pan przez usta Izajasza: „Oto panna pocznie i porodzi syna i nazwą imię jego Emanuel, co się wykłada: Pan z nami” (Mt. 1, 23; Iz. 17, 14); jak i to drugie proroctwo: „Wynijdzie różdżka z korzenia Jessego, a kwiat z korzenia jego wyrośnie” (Iz. 11, 1; Dz. Ap. 13, 23). Dziewicza różdżka tutaj niewątpliwie przepowiada Najświętszą Maryję Dziewicę 2, Ona to pochodziła z rodu Jessego i Dawida, i z Ducha Św. począwszy, wydała na świat nowy kwiat ludzkiego ciała z macierzyńskiego a jednak dziewiczego łona.

  2. Niechaj przeto radują się sprawiedliwi w Panu, a serca wiernych gwoli chwały Bożej! Synowie ludzcy, wdzięcznie wyznawajcie przedziwne sprawy Jego! Boć w tym zwłaszcza dziele możemy poznać, w jak wysokiej cenie u Stwórcy jest nasz stan niski. Wielce on uposażył człowieka przy stworzeniu, że nas na obraz swój uformował, o wiele więcej jednak włożył w naszą naprawę, kiedy na się – On Pan – postać sługi przywdział. Chociaż z jednej to miłości pochodzi wszystko, czym Stwórca obdarzy stworzenie ale mniej zadziwia, gdy człowiek do Bóstwa wzwyż dąży, niż kiedy Pan Bóg na ludzką nizinę zstępuje. Gdyby tego jednak wszechmocny Bóg nie uczynił w dobroci swojej, nie byłoby sposobu usprawiedliwienia, nie byłoby zabiegu mądrości, zdolnego wydobyć nas z niewoli szatana i z otchłani śmierci. Wyrok potępienia, co razem z grzechem przeszedł z jednego na wszystkich, trwałby nadal w swej mocy, a śmiertelną raną osłabiona natura nasza nie znalazłaby lekarstwa, ponieważ o swoich siłach nie byłaby zdolna zmienić swego stanu. Pierwszy człowiek z ziemi otrzymał substancję ciała swego: tchnienie Stwórcy ożywiło go duszą rozumną 3, aby żył na obraz i podobieństwo Boże i odbijał w sobie, rzekłbyś w lśniącym zwierciadle, szlachetne naśladownictwo dobroci i sprawiedliwości Bożej. Gdyby tę przepiękną godność swej natury wypielęgnował był w sobie przez zachowanie otrzymanego przykazania, nie zepsuty duch jego doprowadziłby i ciało, z ziemi wzięte, do chwały niebieskiej. Ponieważ jednak niebacznie i nieszczęśnie uwierzył zawistnemu zwodzicielowi 4 i, podszeptom pychy jego dając ucho, pozostawione sobie pole do wzrastania we czci chciał raczej zagrabić, niż zasłużyć na nią, przeto nie tylko ów pierwszy człowiek, ale i całe jego potomstwo w nim musiało usłyszeć te słowa: „Ziemia jesteś i w ziemię się obrócisz” 5; „Jaki tedy ziemski, tacy i ziemscy” 6, nie ma zgoła nieśmiertelnych, bo nikt nie jest z nieba 7.
  3. Aby tedy rozwiązać ten węzeł grzechu i śmierci, Wszechmocny Syn Boży – on wszędyobecny i wszystko ogarniający, on równy we wszystkim Ojcu i współwieczny w jednej z nim i z niego istocie – przyjął na siebie naturę ludzką. Stwórca i Pan wszechrzeczy raczył stać się jednym ze śmiertelnych. Wybrał sobie na matkę swoje stworzenie. Ta, przy zachowaniu nienaruszonym dziewictwa, miała mu dostarczyć cielesnej tylko substancji, aby nowy człowiek, powstały bez skażonego ludzkiego nasienia, i czysty był, i prawdziwy jednak zarazem 8. Chociaż narodziny Chrystusa z żywota dziewicy były cudowne, nie wynika stąd, żeby on różnił się od nas naturą. Prawdziwy Bóg prawdziwym zarazem jest człowiekiem; ani w jednej ani w drugiej naturze nie ma najmniejszego fałszu 9, „Słowo ciałem się stało” (Jan 1, 14) przez podwyższenie ciała, nie przez uszczuplenie Bóstwa. Bóstwo w ten sposób sharmonizowało potęgę z dobrocią swoją, że przyjęciem (człowieczeństwa) uszlachetniło co nasze, a udzieleniem (bóstwa) nie utraciło co swoje. W tych narodzinach Chrystusa, jak przepowiedział Dawid, „prawda wyrosła z ziemi, a sprawiedliwość z nieba spojrzała” (Ps. 84, 12). W tych narodzinach spełniły się słowa Izajasza: „niech się otworzy ziemia i zrodzi Zbawiciela, a sprawiedliwość niech wzejdzie społem” (Iz. 45, 8). Ziemia to bowiem ciała ludzkiego, przeklęta w pierwszym przestępcy, jedynie w tym urodzeniu Najświętszej Panny wydała błogosławioną, wolną od skazy swego szczepu, odrośl. Jej duchowych narodzin każdy dostąpić może w odrodzeniu; dla każdego człowieka woda chrztu jest jakby łonem dziewiczym, ten sam bowiem Duch Św. napełnia źródło chrzcielne, co napełnił Dziewicę tak, że jak tam Święte Poczęcie sprawiło uwolnienie od grzechu, tak tutaj gładzi go mistyczne obmycie.
  4. Z tajemnicą tą nie ma nie wspólnego chorobliwy obłęd Manichejczyków, nie mają oni też najmniejszej cząstki w odrodzeniu Chrystusowym, skoro zaprzeczają jego narodziny w ciele z Maryi Dziewicy. Nie wierzą w prawdziwe Narodziny, konsekwentnie też nie przyjmują rzeczywistej Męki: skoro następnie nie wyznają prawdziwego złożenia do grobu, odrzucać też muszą rzeczywiste Zmartwychwstanie. Gdy raz weszli na stromą drogę przeklętej iście zasady, ciemnej zgoła i na wskroś rozwiązłej, pędzą w otchłań śmierci po pochyłości kłamstwa i nie mają się czego uczepić, aby się zatrzymać. Prócz wszystkich szkaradzieństw diabelskiego wynalazku, nawet w główne swoje święto 10 – jak to niedawno z ich zeznania okazało się – szukają uciechy w rzeczach i duszę, i ciało kalających, ani na uczciwość, ani na wstyd nie bacząc. W zasadach swych bezbożni, w praktykach religijnych bezecni 11.
  5. Aczkolwiek, najmilsi, i wszystkie inne herezje są potępienia godne w swych sprzecznych naukach, to jednak każda z nich z osobna wzięta zawiera też i coś z prawdy. Taki Ariusz 12 wielką popełnił niegodziwość i zgubił się przez nią, skoro twierdził, że Syn Boży mniejszy jest od Ojca i że jest jego stworzeniem, i skoro Ducha Św. uważał za stworzonego przezeń podobnie jak wszystko inne; ale przynajmniej istocie Ojca nie odmawiał boskości wiecznej i niezmiennej, choć jej nie widział w jedności Trójcy. Taki Macedoniusz 13 daleki od światła prawdy, nie przyjmował bóstwa Ducha Św., ale w Ojcu i Synu wyznawał jedną moc i tę samą naturę. Taki Sabeliusz 14 zdawał sobie przynajmniej sprawę. że jedna jest istota, nieodłączna tak od Ojca, jak od Syna, jak od Ducha Św., choć zabrnął w błąd nie do rozwikłania, gdy przypisywał „jedności”, co na karb „równości” złożyć należało. Gdy tedy prawdziwa Trójjedność nie mieściła się w jego głowie, w jedną tylko osobę wierzył pod trzema nazwami. Focyn 15 w zaślepieniu ducha nie wierzył, żeby Chrystus był Bogiem z Boga zrodzonym przed wszelkim czasem, ale wyznawał w nim rzeczywistego istotnie, tak jak my, człowieka. Apolinaris 16, pozbawiony gruntownego zmysłu wiary, wierzył jednak, że Syn Boży przyjął na siebie naturę rzeczywistego ciała ludzkiego, choć zdaniem jego w ciele tym nie było duszy, ponieważ jej miejsce zajęło bóstwo. Gdyby w ten sposób przejrzeć po kolei wszystkie błędne nauki, potępione przez wiarę katolicką, w każdej z nich znalazłoby się coś, co dałoby się wyłączyć od zdań potępienia godnych. U Manichejczyków, natomiast, w ich zgubnej z gruntu nauce nie masz zgoła nic, co można by z jakiegoś bodaj względu tolerować.
  6. Ale wy, najmilsi – a nie mogę was godniej nazwać niż słowy św. Piotra Apostoła, „rodzaj wybrany, królewskie kapłaństwo, naród święty, lud nabycia” (1 Piotr 2, 9) – wy, których fundamentem jest Chrystus, skała niezłomna, wszczepieni w samego Pana, Zbawiciela – trwajcie utwierdzeni w tej wierze; wyznaliście ją wobec wielu świadków, w niej – odrodzeni z wody i z Ducha Św. – otrzymaliście namaszczenie zbawienia i znak życia wiecznego. Gdyby zaś „kto wam opowiadał ponadto, coście otrzymali, niech będzie przeklęty” (Gal. 1, 9). Nie przekładajcie niecnych baśni nad tak jasne światło prawdy! Cokolwiek zdarzyłoby się wam czytać lub słyszeć przeciwnego regule katolickiego i apostolskiego symbolu, za zgubne zgoła miejcie to diabelstwo! Nie dajcie się zwodzić kłamliwym sztuczkom udanych i obłudnych postów; one nie do oczyszczenia, jeno do zguby dusz im służą. Tacy przybierają wprawdzie pozór życia pobożnego i czystego, ale płaszczykiem tym przykrywają rozwiązłość swego postępowania. Z zanadrza swego niegodziwego serca miotają pociski, a te ranią proste dusze, aby, jak się prorok wyraża, „postrzelali w ciemności prawych sercem” (Ps. 10, 3). Potężną obroną (przeciwko nim) jest wiara pełna, jest wiara prawdziwa; niczego dodać, niczego odjąć od niej nikt nie może. Wiara bez znamienia jedności nie jest wiarą, podług słów Apostoła: „Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden Bóg i Ojciec wszystkich, On jest nad wszystkimi i po wszystkim, i we wszystkich nas” (Ef. 4, 5). W jedności tej trwajcie, najmilsi, mocą ducha niewzruszoną. W niej dążcie do pełnego uświątobliwienia. W niej zachowujcie przykazania Pańskie. Wszak „bez wiary nie podobna jest spodobać się Bogu” (Żyd. 11, 6). Bez niej nie ma świętości, nie ma czystości, nie ma życia 17 „Sprawiedliwy bowiem z wiary żyje” (Rzym. 1, 17). Kto ją stracił, uwiedziony podstępem szatana, umarłym jest, choć żyje. Bo jak przez wiarę sprawiedliwość, tak też przez wiarę osiąga się życie wieczne, podług słów Zbawiciela, Pana naszego: „A ten jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, samego Boga prawdziwego i któregoś posłał Jezusa Chrystusa” (Jan 17, 3). On też niechaj to sprawi, abyście czynili postęp i wytrwali aż do końca, On, co z Ojcem i Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Por. Mowa 23, 4.

2

Łaciński tekst zawiera tutaj grę słów: „virga” i „virgo”.

3

Rodz. 2, 7.

4

Rodz. 3, 6.

5

Rozdz. 3, 19. W tłum. Wujka za Wulgatą: „Proch jesteś i w proch się obrócisz”.

6

1 Kor. 15, 48. Sens tych słów jest taki: Adam musiał umrzeć; podobnie całe jego potomstwo, z ziemi wzięte, także musi umrzeć.

7

Por. k. Kor. 15, 47: „Pierwszy człowiek z ziemi ziemski, drugi człowiek z nieba niebieski”.

8

Chrystus wziął z Matki N. nie pozorne ciało, lecz prawdziwą ludzką naturę.

9

Por. Ep. 28, 4.

10

Główne święto Manichejczyków zwane było „Bema”, dzień śmierci Manesa w marcu.

11

O prowadzeniu się Manichejczyków i procesie przeciwko nim por. Mowa 16, 4.

12

Por. odnośniki: 108 i 151 oraz Mowy: 16, 3 i 23, 2.

13

Macedoniusz (341–360), bp Konstantynopola; nie uznawał „homousia” Ducha Św.; nauczał, że Duch Św. niższy jest i podporządkowany Synowi.

14

Co do Sabeliusza por. odnośnik 108, Mowę 16, 3 i Ep. 15, 1.

15

Por. odnośnik 108.

16

Apollinaris, bp Laodycei, um. ok. r. 390. Nauczał, że w Chrystusie boski Logos zastąpił duszę ludzką; naukę jego potępił drugi sobór powszechny 381 r.

17

Mowa tutaj jest nie o życiu przyrodzonym, lecz o życiu nadprzyrodzonym.

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie manicheizm arianizm herezja
2020-12-30

Mowa 23 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 82–87.

  1. Najmilsi! Znane i osłuchane są to już dla was rzeczy co do tajemnicy, dzisiaj uroczyście obchodzonej. Lecz jak zdrowy wzrok lubuje się w widnym świetle, tak zdrowe serca mają wieczne źródło, radości w narodzinach Zbawiciela. Nie zdołamy ich wprawdzie wyjaśnić nigdy, jednak milczeniem pomijać ich nie możemy. Sądzimy bowiem, że owe słowa Pisma „Jego zrodzenie – któż je wysłowić zdoła”? 1 odnoszą się nie tylko do owej tajemnicy współwieczności Syna z Ojcem, ale i do tych narodzin (w czasie), przez które „Słowo ciałem się stało” (Jan 1, 14).

    Bóg tedy, Syn Boży, współistotny z Ojcem i jednej z nim natury, Stwórca i Pan wszechświata, cały wszędoobecny i cały niczym nieograniczony, z następstwa czasów, co biegną według jego woli, wybrał sobie ten dzień, aby w nim dla zbawienia świata narodzić się z Najświętszej Maryi Panny, w pełni zachowując niewinność matczyną. Dziewictwa jej nie naruszyło rozwiązanie, podobnie jak nie skalało go poczęcie. „Aby się wypełniło”, jak prawi Ewangelista, „co jest powiedziane od Pana przez proroka mówiącego: oto panna w żywocie mieć będzie i porodzi syna; i nazwą imię jego Emanuel, co się wykłada: Bóg z nami” (Mt. 1, 23).

    Przez to cudowne narodzenie Najświętsza Panna wydała na świat w dziecięciu swym jedną prawdziwie boską i zarazem prawdziwie ludzką osobę 2. Boć obie natury, boska i ludzka, zachowały w Chrystusie swe właściwości, ale nie tak, żeby można było tutaj rozróżniać dwie osoby; ani też nie w ten sposób stworzenie połączyło się ze swym Stwórcą, żeby on był mieszkańcem, a ono mieszkaniem, jeno tak, że jedna natura z drugą najściślej się zespoliła. A chociaż inną jest biorąca, a inną przybrana natura, to jednak ta ich różnorodność w taką złączyła się jedność, że jeden i ten sam Syn i mniejszym od Ojca 3 siebie nazywa – ze względu na to, że jest prawdziwym człowiekiem – i równym Ojcu 4– ze względu na to, że jest prawdziwym Bogiem.

  2. Tego złączenia w jedno – stworzenia ze Stwórcą (w Chrystusie) – nie pozwoliło Ariuszowi dojrzeć zaślepienie ducha. Nie wiedząc, że Jednorodzony Syn Boży ma tę samą chwałę i tę samą istotę, co Ojciec, twierdził on, że Syn mniejszym jest co do bóstwa 5, i dowodził tego z tych objawów, które należy odnieść do postaci sługi. Syn Boży zaś dla okazania, że postać ta w nim nie do odrębnej od niego i nie do innej (jeno do jego własnej) osoby należy, w tej właśnie postaci raz się wyraża: „Ojciec większy jest, niźli ja” (Jan 14, 28), innym razem: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (Jan 10, 30). Boć w postaci sługi dla naszej przyjętej naprawy, „gdy przyszło wypełnienie czasu” (Gal. 4, 4), rzeczywiście mniejszy jest, niźli Ojciec, ale w Bożej postaci, przed czasem istniejącej, równy jest Ojcu. W ludzkiej niskiej postaci „uczyniony z niewiasty, uczyniony pod zakonem” (Gal. 4, 4) – w Boskim swoim majestacie pozostanie „Słowem Bożym, przez które wszystko się stało” (Jan 1, 3).

    Odpowiednio do tego 6 (w Chrystusie):
    Bóg, Stworzyciel człowieka,
    człowiekiem stworzonym się staje;
    (ale w obydwu postaciach:
    i Bogiem – jest podług wysokości przyjmującego naturę ludzką
    i człowiekiem – podług niskości przyjętego przez naturę boską).

    Każda bowiem z natur zachowuje bez uszczerbku swoje własności i jak postać Boża nie pochłania postaci sługi, tak postać sługi nie umniejsza postaci Bożej. Tajemnica tedy mocy zjednoczonej ze słabością pozwala właśnie na zasadzie ludzkiej natury nazywać Syna mniejszym od Ojca. Natomiast Bóstwo jedno i to samo w trójcy Ojca i Syna i Ducha Świętego, nie dopuszcza przyjąć w Niej jakiejkolwiek nierówności. Boć tutaj wieczność nie ma nie czasowego, natura nic niejednakiego; jedna tutaj wola, ta sama istota. równa potęga: nie trzej bogowie, lecz jeden tylko Bóg; prawdziwa i niepodzielna jest jedność, gdzie nie może być różnie.

    W całej zatem i pełnej naturze ludzkiej przyszedł na świat prawdziwy Bóg, cały w swoim, cały w tym, co nasze. Naszym zaś nazywamy to, w co nas Stwórca od początku uposażył i co podjął się przywrócić. Z tego bowiem, co zwodziciel narzucił, a co człowiek zwiedziony dopuścił, nie było ani śladu w Zbawicielu; choć słabości nasze nosił, nie miał jednak uczestnictwa w naszych grzechach. Przyjął na się postać sługi bez grzechowej zmazy. Ludzką naturę podniósł, boskiej w niczym nie umniejszył; wyniszczenie bowiem, co sprawiło, iż niewidzialny widzialnym się ukazał, było schyleniem się miłosierdzia, a nie zmniejszeniem mocy.

  3. Powołać tedy na nowo do szczęśliwości wiecznej uwikłanych w grzech pierworodny i w błędy świata, oto dlaczego zstąpił do nas Ten, do którego my wstąpić nie mogliśmy sami. Chociaż i była w wielu miłość prawdy, ale wśród rozbieżnych niepewnych opinii gubiła się ona w sidłach kłamliwych demonów, ignorancja zaś ludzka błąkała się to tam, to tam, pociągana w imię rzekomej wiedzy ku najróżnorodniejszym i sprzecznym z sobą poglądom. Aby położyć kres temu mamieniu, co usidlonego ducha ludzkiego oddawało w służbę nadętego pychą szatana, nie wystarczała nauka prawa; podobnie same tylko nawoływania proroków nie mogły przywieźć do pierwotnego stanu natury ludzkiej. Do zasad moralności musiało przybyć rzeczywiste odkupienie; ród nasz, w samym zawiązku zepsuty, trzeba było odrodzić u źródła nowego życia 7. Na pojednanie nasze potrzebna była żertwa czysta, z krwi naszej, ale obca naszemu skażeniu, aby postanowienie, na którego zasadzie podobało się Bogu zgładzić grzech świata narodzinami i przelaną na krzyżu krwią Jezusa Chrystusa, przysługiwało pokoleniom wszystkich czasów; a że tajemnice (zbawienne) różnie się kształtowały 8, stosownie do potrzeb czasów, nie miało nas to wprawić w zamieszanie, lecz raczej umocnić, zwłaszcza, że wiara nasza nie była różną w żadnej epoce 9.
  4. Przestańcie tedy narzekać! Ośmielacie się szemrać i przyganiać wyrokom Bożym. Zarzucacie, jakoby zbyt późno nastąpiło narodzenie Pana i jakoby przeszłe czasy nie miały udziału w tym, co zaszło na świecie w najnowszej dobie. Wszak Wcielenie Słowa włożyło tylko obowiązek wykonania tego, co dawno już było czynione 10. Tajemnica zbawienia ludzkości nie ustawała nigdy oddziaływać. Co głosili Apostołowie, to już prorocy zapowiadali i nie za późno spełniło się, w co tak długo wierzono. Mądrość i dobroć Boża przez tę zwłokę w spełnieniu dzieła zbawienia uczyniła nas bardziej podatnymi do przyjęcia jej powołania, zapobiegając w ten sposób wszelkim wątpliwościom za obecnych „dni Ewangelii” co do tego, co to mianowicie przepowiadało tyle znaków, tyle głosów, tyle tajemnic przez szereg wieków. Narodzenie Zbawiciela, przewyższające wszelkie inne cuda i wszelką miarę ludzkiego poznania, musiało tym większą obudzić w nas wiarę, im dawniejsza i częstsza poprzedzała je zapowiedź. Nie nowym to więc postanowieniem i nie spóźnionym zmiłowaniem zaradził Bóg potrzebom ludzkości. Przeciwnie, od stworzenia świata jedną i tę samą przyczynę zbawienia ustanowił. Łaska Boża po wsze czasy usprawiedliwiała świętych, ale przez narodzenie Chrystusa wzmogła się, nie zaś rozpoczęła. Tej wielkiej miłości tajemnica, wypełniająca dzisiaj świat cały, tak była możną już w swoich figurach, że znający tylko z wiary jej obietnicę, nie mniej osiągnęli, niż ci, co ją w darze otrzymali.
  5. Skoro tedy, najmilsi, oczywista miłość Boża takim bogactwem swej dobroci nas obsypała, że powołuje nas do żywota wiecznego nie tylko przez przykłady przed nami żyjących, lecz i sama ukazuje się nam jako Prawda widzialna i wcielona, jakżeż nieopieszałą i niecielesną radością dzień narodzenia Pańskiego święcić powinniśmy! Uczyni to każdy godnie i sumiennie, jeżeli nie zapomni, jakiego to ciała jest członkiem, do jakiej głowy przynależy; iżby od świętego budowania nie odpadł, rzekłbyś, kamień wybrakowany. Rozważcie, najmilsi, i w świetle Ducha Św. na to przede wszystkim zwróćcie roztropnie uwagę, kto nas w siebie przyjął i kogośmy w siebie przyjęli. Pan Jezus przez urodzenie stał się naszym ciałem; my, odradzając się – Jego ciałem. Stąd „członkami Chrystusowymi” (1 Kor. 6, 15) jesteśmy i „Kościołem Ducha Św.” (1 Kor. 6, 19); stąd też Apostoł święty powiada: „Chwalcie i noście Boga w ciele waszym!” (1 Kor. 6, 20); On nam wzór swej łagodności i pokory wyciska na sercu, On nas przepaja łaską odkupienia. Sam Pan daje tę obietnicę: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy pracujecie i jesteście obciążeni, a ja was ochłodzę. Weźmijcie jarzmo moje na siebie, a uczcie się ode mnie, żem jest cichy i pokornego serca, a znajdziecie odpoczynek duszom waszym” (Mt. 11, 28, 29). Tak, bierzmy na siebie jarzmo prawdy przewodniej; nie ciężkie ono i nie twarde. Nie odbiegajmy w pokorze od Niego, jeśli w chwale Mu chcemy być podobni. On sam niechaj nas wspiera i doprowadza do osiągnięcia tego, co przyrzekł; On ci jest mocen gładzić grzechy nasze według wielkiego miłosierdzia swego i łaski swe w nas sprawować, Jezus Chrystus, ten nasz Pan, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Iz, 53, 8. W tłum. Wujka: „rodzaj jego kto wypowie?”

2

Słowa te zwracają się zapewne przeciw nestorianom, przyjmującym dwie osoby w Chrystusie, czyli dwóch synów (Ballerini).

3

Jan 14, 28: „Pater maior me est”.

4

Jan 10, 30: „Ego et Pater unum sumus”.

5

Ariusz, kapłan w Aleksandrii, uczył, że Chrystus, stworzony przez Ojca w czasie, był wprawdzie doń podobny (homoiusios), ale nie współistotny, że więc był istotą pośrednią między Bogiem i człowiekiem.

6

Miejsce to od słów: „Odpowiednio do tego” – aż do „nie umniejsza postaci Bożej” znajduje się też w Ep. 28, 3; podobnie następny nieco niżej ustęp: „w całej i pełnej naturze…”

7

Tj. w Chrystusie, nowym szczepie ludzkości.

8

Tj. znaki i figury Starego Testamentu, jak to wskazuje treść następnego rozdziału.

9

„Wiara nasza nie była różną w żadnej epoce”, ponieważ przewodnią ideą Starego Przymierza był Mesjasz obiecany, Nowego zaś mesjanizm dokonany.

10

Dla zrozumienia tego miejsca, porównaj wyrażenie samego Chrystusa P.: „Nie mniemajcie, abym przyszedł rozwiązywać zakon albo proroków. Nie przyszedłem rozwiązywać, ale wypełnić” (Mt. 5, 17).

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie arianizm
2020-12-29

Mowa 22 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 74–82. 1

  1. Najmilsi! Weselmy się w Panu całym sercem 1 radujmy w duchu!

    Oto zajaśniał nam dzień odkupienia,
    nowiny,
    z dawien dawna przygotowanej 2,
    na wieki wieków błogosławionej.

    Co roku bowiem zatacza swe koło i powraca do nas tajemnica naszego zbawienia,

    na początku czasów przyrzeczona,
    w zakreślonym zroku 3 (= czasie) spełniona.
    w przyszłym trwaniu nieskończona.

    Słuszna jest w dniu tym wznieść w górę serca i oddawać cześć boskiej tajemnicy: działania Bożego wielki dar niechaj odezwie się w Kościele echem wielkiej radości.

    Bóg wszechmocny i łaskawy,
    w istocie swej dobroć sama,
    w woli — potęga,
    w działaniu — miłosierdzie,

    już w zaraniu świata, kiedy zły duch ugodził w nas śmiertelnie zatrutym pociskiem swej nienawiści, zaraz przeznaczył środki ku zbawieniu ludzi, w zanadrzu miłości piastowane: zapowiedział wężowi, że nasienie niewiasty swą mocą ukrytą zetrze pychę jego głowy 4, dybiącej na szkodę naszą; określił w ten sposób, że przyjdzie na świat Chrystus w ciele, Bóg — Człowiek z dziewicy, aby nieskażonymi narodzinami swymi zniszczyć skaziciela rodzaju ludzkiego 5.

    Chełpił się szatan, że człowiek na skutek jego podstępów postradał uposażenie łask Bożych i — z nieśmiertelności daru złupiony — podlegał twardemu wyrokowi śmierci. Chełpił się, że w udręce swojej znalazł niejaką pociechę, mogąc mieć wspólnika w przestępstwie 6. Chełpił się, że i Bóg także dla uczynienia zadość sprawiedliwości zmienił swój pierwotny wyrok względem człowieka, tak wysoko postawionego po stworzeniu. Dlatego potrzeba było, najmilsi, temu zaradzić w ten sposób 7, aby niezmienny Bóg — wszak wola jego nie może wyzbyć się swej dobroci — głęboką tajemnicą urzeczywistnił powzięty na początku w ojcowskiej miłości zamiar, a człowiek, podstępem diabelskiej złości uwiedziony do grzechu, nie zginął, wbrew zamierzeniom Bożym.

  2. Gdy tedy nadszedł czas, najmilsi, przeznaczony na dzieło odkupienia ludzi, Jezus Chrystus, Syn Boży, zstępuje ze stolicy niebios, ale nie wydalając się z chwały Ojca, wchodzi na padoł tej ziemi, zrodzony na nowinie porządku nowymi narodzinami.

    Na nowinie porządku:

    „niewidziany w swej naturze — widzialnym staje się w naszej,
    nieogarniony (niepojęty) — pozwala się ogarnąć (pojąć),
    odwieczny — zaczyna istnieć w czasie,
    Pan wszechświata — przyjmuje na siebie postać, osłaniając swój majestat niezmierzony,
    Bóg, niedostępny z istoty swojej cierpieniom — nie wzbrania się być człowiekiem cierpiętliwym,
    nieśmiertelny — podlegać prawom śmierci”.

    Nowymi zaś narodzinami przychodzi na świat: poczyna się w dziewicy i rodzi z dziewicy bez pożądliwości cielesnej ojca, bez naruszenia dziewictwa matki; przystały bowiem Zbawicielowi ludzi istotnie ludzkie narodziny, a jednak wolne od wszelkiej zmazy ciała. Rodzicem Boga, w ciele się rodzącego, Bóg jest, podług słów Archanioła, wyrzeczonych do Najśw. Maryi Panny: „Duch Święty zstąpi na cię i moc Najwyższego zaćmi tobie. Przetoż i co się z ciebie narodzi Święte, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk. 1,.35). Poczęcie niejednakowe, ale natura jednakowa 8; nie było zwykłego ludzkiego obcowania, natomiast Boża moc to sprawiła, że dziewica poczęła, dziewica zrodziła i dziewicą nadal pozostała. Trzeba tu pamiętać nie na ludzką naturę rodzicielki, ale na wolę narodzonego: On w taki sposób stał się człowiekiem, jak tego chciał i był mocen. Szukasz prawdziwej natury — uznaj ludzką materię, badasz sposób, w jaki nastąpiło wcielenie — boską moc wyznawaj! Przyszedł bowiem Pan Jezus Chrystus, aby z nas zdjąć wszelką zmazę, nie zaś doznać jej samemu, i nie podlegać naszym ułomnościom, jeno im zaradzić. Przyszedł leczyć wszelkie choroby, zepsucia i rany dusz ropiejące. Dlatego to w nowym stanie musiał się narodzić, nową, nieskalanie czystą przynosząc łaskę ciałom ludzkim. Wszak przystało, aby nieskażalność rodzącego się zawarowała sobie pierwotną dziewiczość rodzicy, a Ducha Bożego moc w nią zesłana zachowała całym upodobany i niewinności szaniec i przybytek świętości. Boć Duch ten postanowił podnieść, co się było powaliło, spoić, co się strzaskało, i tak wzmóc zwycięską siłę niewinności w walce z ponętami ciała, aby dziewictwo, u innych nie do zachowania przy rodzeniu, i dla nich było do naśladowania przy odrodzeniu.

  3. Najmilsi, już to samo, że Chrystus wybrał dla siebie na rodzicielkę dziewicę, musiało wypływać z najgłębszych przyczyn. Czyż to nie jasne? Wszak dzięki temu szatan nie wiedział, że przyszło na świat zbawienie ludzkości. Poczęcie z Ducha Św. było przed nim zakryte, mniemał przeto, że ten, który w jego oczach nie różnił się od innych, nie inaczej też musiał się narodzić, jak oni. Widział w nim podobieństwo do wszystkich, sądził tedy, że taki sam, jak wszyscy, ma początek. Nie rozumiał, że od więzów grzechowych był on wolnym, choć podlegał słabości ludzkiej natury 9. Boć Bóg, prawda i miłosierdzie zarazem, rozporządzając do zbawienia ludzkości niewysłowienie wielu środkami, tę jednak drogę naprawy wybrał, że nie siłą swej wszechmocy, jeno zasadą sprawiedliwości posłużył się w burzeniu dzieła szatana. Przecież nie można powiedzieć, że całkiem niezasłużenie stary nasz wróg, nadęty pychą, rościł sobie prawo do człowieka i trzymał go niewinnie w tyrańskiej niewoli, skoro człowiek sam pozwolił odwieść się od przykazania Bożego, a pełnił jego wolę. Czyż byłaby zachowana w pełni zasada sprawiedliwości, gdyby szatan utracił wzięty na początku łup wojenny bez walki i klęski, zadanej mu przez człowieka właśnie? Aby się jej stało zadość, począł się Chrystus z dziewicy jako człowiek. Nie za sprawą męża wprawdzie, jeno Ducha Św.: bo gdy we wszystkich matkach nie masz poczęcia bez zmazy grzechowej, ta jedna stąd czerpała usprawiedliwienie, skąd poczęła. Dokąd nie wpłynęło nasienie ojcowskie, tam też nie wmieszał się grzech pierworodny. Nienaruszone dziewictwo bez pożądliwości dostarczyło ciała. Z matki wziął Pan tylko ludzką naturę, nie wziął ludzkiej winy. Przyszła na świat postać sługi, ale nie w stanie służebnym. Nowy bowiem człowiek w ten sposób ze starym się skojarzył, że prawdziwą jego naturę przyjął, ale bez grzechu.
  4. Gdy tedy miłosierny i wszechmocny Zbawca tak pokierował początkami swego wcielenia, że moc Bóstwa nieodłącznego od swej ludzkiej natury ukrył pod osłoną naszej słabości, zawiodła sromotnie chytrość pewnego siebie wroga. Mniemał on, że dziecię, narodzone dla zbawienia rodzaju ludzkiego, podlega mu nie inaczej niż wszystkie dzieci. Widział, że kwili i płacze, że spowijane jest w pieluszki 10 poddane obrzezaniu, przepisom prawa i składaniu ofiary. Patrzył, jak rozwija się ono stopniowo w miarę lat, nie wątpił, że wzrastać będzie aż do wieku męskiego. Równocześnie zaś miotał obelgi, nie szczędził zniewag, złorzeczeń, lżeń, bluźnierstw i wymysłów, pienił się wreszcie ze złości, wszelkich próbując pokus. Wiedząc, jak zakaził człowieka, ani na chwilę nie przypuszczał, żeby ten, podległy prawom ludzkiej śmiertelnej natury, był wolnym od grzechu pierworodnego. Coraz tedy natarczywiej nastawał niegodziwy łotr i chciwy poborca na niego, chociaż nie posiadał w nim podstawy do zaczepki. Chcąc wyzyskać, wydany kiedyś na cały nasz zepsuty rodzaj — wyrok, posunął się wreszcie za daleko, poza swój cyrograf, bo domagał się kary za przestępstwo od Chrystusa, nie znajdując w nim winy. Wtedy upada sam przez się podstępem zdobyty pakt śmiercionośny 11; niesprawiedliwe domaganie się zbyt wiela powoduje utratę całego długu. „Mocarz” pląta się we własne sidła, niegodziwy zamysł szatana obraca się przeciw niemu samemu.

    Bo gdy książę tego świata wpadnie w więzy, rozchwytają „sprzęt” domu jego 12. Natura, oczyszczona z dawnego skażenia, odzyskuje swą pierwotną godność, śmierć zwycięża śmierć, narodziny narodzinami zostają odnowione; równocześnie i odkupienie znosi niewolę, i odrodzenie zmienia ród, i wiara usprawiedliwia grzesznika.

  5. A więc, chrześcijaninie, co się tym szczycisz mianem, zważ sądem sprawiedliwym łaskę tego pojednania! Toć to ty, niegdyś odrzucony i wypędzony z rajskich siedzib, ty, coś marł wśród długiego wygnania i w proch, i popiół się obracał, pozbawiony samej nadziei życia, ty właśnie przez Wcielenie Słowa otrzymujesz możność powrotu z dalekiej krainy do swego Stwórcy, poznania na nowo Ojca, stania się wolnym z niewolnika, synem adoptowanym z obcego. Ty, coś już przyszedł na świat z ciała nietrwałego, masz możność odrodzić się z Ducha Bożego i otrzymać przez łaskę, czegoś nie miał z przyrodzenia. Boga wolno ci ojcem swym nazywać, jeśli uznajesz siebie za przysposobione Jego dziecię. Oswobodzony z obciążonego winami sumienia, ku niebieskiemu królestwu wylatuj tęsknotą! Bożą wspierany pomocą Bożą pełnij wolę! Na ziemi już wstępuj w ślady aniołów! Nieśmiertelnego chleba mocą się posilaj, śmiało stawiaj czoło nieprzyjacielskim pokusom w obronie zbożnego życia!

    A jeśli jako żołnierz wojska niebieskiego dochowasz przysięgi, nie wątpij, że za zwycięstwo czeka cię korona w triumfalnym obozie Króla Wiekuistego, gdy zmartwychwstanie, zgotowane sprawiedliwym, podniesie cię do uczestniczenia w Królestwie Niebieskim.

  6. Gdy tedy tak wielka i niezawodna czeka was nagroda, trwajcie, najmilsi, ugruntowani w wierze 13, Nie pozwólcie uwieść się na nowo jakimś podstępem szatanowi! Chrystus odjął mu dzisiaj właśnie panowanie nad wami, niech i radości tego dnia nie zamąci swą sztuką zwodniczą. Uwodzi on dusze zgubnymi namowami. Według nich ten dzień nasz uroczysty winno się ze czcią obchodzić nie tyle ze względu na Chrystusa Narodzenie, ile „nowy wschód słońca” 14, jak się wyrażają. Serca tych ludzi gęstą spowite ćmą i od jakiegokolwiek wschodu prawdziwego światła są bardzo dalekie. Jeszcze ciążą ku błędom pogaństwa, nawet najniedorzeczniejszym. Ponieważ zaś nie potrafią wznieść umysłu swego ponad to, co oczyma cielesnymi widzą, światłom, ziemi służącym, boską cześć oddają. Zabobonowi temu i kłamstwu okropnemu od dusz chrześcijańskich wara! Jakżeż daleko rzeczom doczesnym do wieczności, materii do ducha, stworzeniu do Stwórcy! Godną podziwu mogą one posiadać piękność, nie masz w nich jednak Bóstwa; Jemu jedynie cześć przynależy. Tej tylko potędze, tej tylko mądrości i temu majestatowi przysługuje cześć, który z niczego wszechświat wyprowadził, który wszechmocą swą ziemię i niebo powołał do bytu, który im nadał kształty i wymiary, jakie mu się podobało. Słońce, księżyc i gwiazdy mogą wysługiwać się ludziom, może z nich człowiek korzystać, może wzrok nimi zachwycać, ale nie im, jeno Bogu należą się za nie dzięki; nie stworzeniu i słudze, jeno Stwórcy i Panu chwała!

    Chwalcie tedy, najmilsi, Boga za wszystkie dzieła i wyroki Jego! Wierzcie niezłomnie, że nienaruszone dziewictwo Matki! Boską ludzkiego odkupienia tajemnicę w świętej i szczerej czci miejcie! Całym sercem kochajcie Chrystusa! W ciele naszym przyszedł na świat, abyście zasłużyli sobie patrzeć weń kiedyś W niebie jako w Boga chwały. Amen.

Footnotes:

1

Homiliarz Pawła Diakona i stary lekcjonarz Kościoła w Vercellae zawierają kilka wariantów w tekście mowy (Ballerini).

2

W niektórych rękopisach zamiast „dies praeparationis antiquae” mamy „dies reparationis antiquae” (Ballerini).

3

zrok, słowo staropolskie — termin czasu przeznaczony przez Boga.

4

Por. Rozdz. 3, 15; Obj. 12, 1.

5

Ustęp od tego miejsca do końca rozdz. i początku nast. rozdz. jest też w Ep. 28, 3, 4.

6

„Praevaricator” wyrażenie, wzięte z języka prawniczego, oznacza niesumiennego adwokata, skierowującego podstępnie wygraną procesu na korzyść strony przeciwnej.

7

Tajemnica Wcielenia miała pozostać ukryta przed szatanem. Por. początek 3 rozdz.

8

„Consimilis”. Aczkolwiek substancjalnie Chrystus taką samą, jak my, posiadał naturę ludzką, ta jednak ze względu na naszą grzeszność nie mogła być w pełni taka sama.

9

Por. Mowa 63, 3. Zawiedzionej chytrości szatana duże znaczenie przypisują greccy Ojcowie Kościoła.

10

Por. Łk. 2, 12.

11

Por. Kol. 2, 14; Epist. 124, 7.

12

Por. Mt. 12, 29; Mar. 3, 27.

13

Por. Kol. 1, 23.

14

Manichejczycy nauczali, że ze słońca wychodzą duchy świetlne, wyzwalające cierpiącego Syna Człowieczego (Iesus patibilis).

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie
2020-12-29

Mowa 21 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 71–74.

  1. Weselmy się, najmilsi, dziś urodziny Zbawcy naszego. Nie przystoi, aby tam smutek gościł, gdzie samo Życie się rodzi; odejmuje ono lęk przed zagładą śmierci, a napawa radością z obiecanego nam życia wiecznego. Nikt od uczestnictwa w tej radości nie jest wyłączony, wszyscy do ogólnego wesela ten sam mają powód: boć ten Pan nasz, co niweczy grzech i śmierć, jak nikogo nie znajduje wolnym od winy, tak wszystkich uwolnić przychodzi.

    Wesel się, święty — zbliżasz się do palmy zwycięstwa, raduj, grzeszniku — wezwanyś po przebaczenie, otrząśnij z martwoty, poganinie — boś powołany do życia! Albowiem Syn Boży po wypełnieniu czasu, zamierzonego w niezgłębionych wyrokach Bożych, przyjął na się naturę ludzką, aby ją pojednać z jej Stwórcą, i aby właśnie tą naturą zwyciężyć jej zwycięzcę — szatana, sprawcę śmierci. Walka ta, za nas podjęta, toczy się wielkim i dziwnym prawem równości: wszechmocny Pan ściera się z okrutnym wrogiem nie w majestacie swoim, jeno w małości naszej; nadstawia mu taką, jak nasza, pierś i naturę, podległą śmierci, lecz wolną od wszelkiego grzechu. Boć narodziny jego obce są zgoła temu, co o wszystkich (w Piśmie św.) czytamy: „Nikt nie jest czystym od zmazy, nawet to dziecię, którego życie trwa jeden dzień na ziemi” (Hiob 14, 4). Jego poczęcia nie tknęło nic z pożądliwości ciała, nic z prawa grzechu nie spłynęło na nie. Dziewica, królewska córa Dawidowego rodu, zostaje wybrana, ażeby przyjęła w siebie błogosławiony owoc żywota i pierwej w duchu niźli w łonie poczęła bożego i człowieczego Syna.

    Aby zaś, wobec tak niebywałych zaślubin nieobeznana z Bożym planem, nie przelękła się tego, co w niej miał sprawić Duch Św., dowiaduje się naprzód o tym z ust Anioła. Stąd wierzy, że nie utraci dziewictwa, Bogarodzicą 1 mając wkrótce zostać. Bo i czemuż miałaby wątpić o tym nowym sposobie poczęcia, skoro jej moc Najwyższego przyrzekła je sprawić? Utwierdza się nadto w swej ufności i wierze świadectwem uprzedniego cudu: oto Elżbieta otrzymała płodność 2, choć absolutnie nie mogła tego się spodziewać, ażeby nie wątpiono, że ten, co niepłodnej dał zdolność poczęcia, sprawi też poczęcie w dziewicy bez męża.

  2. „Słowo”, tedy, „Boże”, „Bóg”, „Syn Boży”, ten co „na początku był u Boga, przez którego stało się wszystko, a bez którego nic się nie stało” (Jan 1, 1), dla wybawienia człowieka od wiecznej śmierci człowiekiem stać się raczył. Do naszej małości zaś tak bez umniejszenia swego majestatu się zniżył, że postać sługi złączył z postacią, w której równy jest Bogu Ojcu 3. Pozostał, czym był, przyjął na się, czym nie był. A takim przymierzem te dwie natury ze sobą spoił, że ani niższej — podniesionej — nie wchłonęła wyższa (boska), ani wyższej nie naruszyło w niczym przyjęcie niższej (ludzkiej). Własności obydwu natur pozostały, łącząc się w jedną osobę: majestat przyodział się w pokorę, moc — w słabość, wieczny — w śmiertelnego. Dla spłacenia długu naszego stanu grzesznego natura, z istoty swej niedostępna cierpieniom, scaliła się z cierpiętliwą, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek zjednoczył się w osobie Pana. W ten sposób — odpowiednio do potrzeby naszego zbawienia — jeden i ten sam „pośrednik między ludźmi i Bogiem” (1 Tym. 2, 5) i umrzeć mógł, ze względu na jedną naturę, i z martwych powstać, ze względu na drugą 4. Przeto i narodziny Zbawienia nie mogły w niczym naruszyć dziewictwa: wydanie na świat Prawdy było strażą skromności panieńskiej.

    Takie to narodziny przystały, najmilsi, Chrystusowi, „mocy i mądrości Bożej”, aby (Zbawiciel) człowieczeństwem zrównał się z nami, a bóstwem nas przewyższał. Gdyby nie był prawdziwym Bogiem, nie przyniósłby nam zbawiennych środków, gdyby nie był prawdziwym człowiekiem, nie dałby nam przykładu. Dlatego to przy narodzeniu Pana Aniołowie z radością wyśpiewują: „Chwała na wysokości Bogu” (Łk. 2, 14); dlatego też i „na ziemi ludziom dobrej woli pokój” głoszą. Widzą już bowiem, jak wznosi się gmach niebieskiego Jeruzalem ze wszystkich narodów. Jakże my, maluczcy, winniśmy cieszyć się z tego niewysłowionego dzieła miłości Bożej, skoro wspaniali Aniołowie taką nad nim unoszą się radością!

  3. Składajmy tedy, najmilsi, dzięki Bogu Ojcu przez Syna w Duchu Świętym. Wszak ulitował się nad nami dla wielkiego miłosierdzia swego; przez nie nas umiłował i „gdybyśmy byli umarłymi przez grzechy. ożywił nas społem w Chrystusie” (Ef. 2, 5), abyśmy się w nim stali „nowym stworzeniem” i nowy przybrali kształt. „Zwlekajmy tedy z siebie starego człowieka” 5, a skoro otrzymaliśmy udział we wcieleniu Chrystusa, wyrzekajmy się spraw cielesnych.

    Uznaj swą godność, chrześcijaninie! Skoro boskiej natury uczestnikiem się stałeś, nie powracaj przez wyrodne obyczaje do dawnego upodlenia!! Pomnij, jakiej to głowy, jakiego ciała członkiem jesteś! Miej to przed oczyma swymi, iżeś wydarty mocom ciemności, a przeniesiony do światła i królestwa Bożego! Przez Sakrament Chrztu świątynią Ducha Św. się stałeś 6. Nie waż się tak wielkiego gościa wypędzać z serca swego złym życiem! Nie oddawaj się na nowo w niewolę szatana! Wszak okupionyś krwią Chrystusa. Sprawiedliwość osądzi, co miłosierdzie odkupiło. Amen.

Footnotes:

1

Bogarodzicą nazywa tutaj Leon N. Maryję P., w przeciwieństwie do nestorianów.

2

Por. Łk. 1, 5.

3

Filip. 2, 6.

4

Ustęp rozpoczynający się od słów „własności obydwu natur” aż do słów „ze względu na drugą” mamy i w Ep. 18, 3.

5

Por. Ef. 4, 22; Rzym. 6, 4; Kol. 3, 8; Żyd. 12, 1.

6

Por. 1 Kor. 6, 19.

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie
2020-12-25

Boże Narodzenie

Odtąd zaczyna się rachuba lat Ery chrzescijańskiéj.

(Szczegóły te wyjęte są z Ewangeliów świętych.)

Ze wszystkich uroczystości największą, uroczystość Bożego Narodzenia dziś przypadającą, tak nam Kościoł święty w Martyrologium Rzymskiém, z którego wszystkie święta i uroczystości są zapowiadane, ogłasza: „Roku od stworzenia świata, kiedy Bóg na początku stworzył niebo i ziemię 5199, od potopu 2957, od urodzenia Abrahama 2015, od Mojżesza i od wyjścia narodu Izraelskiego z Egiptu 1510, od namaszczenia Dawida na króla 1032, w sześćdziesiątym piątym tygodniu według proroctwa Danielowego, w 194 Olimpiadzie, roku od założenia Rzymu 752, w czterdziestym drugim panowania Oktawiana Augusta, gdy cała ziemia zażywała stałego pokoju, w szóstym wieku świata, Bóg Przedwieczny i Syn Ojca Przedwiecznego, chcąc błogosławioném przyjściem Swojém uświęcić świat, zostawszy poczęty z Ducha Świętego, gdy upłynęło dziewięć miesięcy od Jego poczęcia, rodzi się w Betleemie, mieście Judzkiém z przenajświętszéj Maryi Panny.”

Nigdy świat cały nie zażywał większego jak podówczas pokoju. Cesarz August, korzystając z tego, chcąc dokładnie obliczyć ludność i potęgę swojego ogromnego państwa, nakazał w nim powszechny spis mieszkańców. W Syryi, Palestynie i Ziemi Żydowskiéj, przeznaczonym na to został Cyryniusz, który polecił aby wszyscy gromadzili się do miast z których ród ich wywodził swój początek, i tam stawali do spisu. W skutek tego, święty Józef udał się z Nazaretu miasteczka Galilejskiego, w którém stale przemieszkiwał, do miasta Dawidowego w Judei, nazwanego Betleem, gdyż pochodził z domu i rodu Dawidowego, aby tam stanąć do spisu z Maryą małżonką Swoją już wtedy brzemienną. Droga ta zabrała im cztery dni czasu; a że byli ubodzy i pieszo ją odbywali, utrudziła ich niemało, tém bardziéj że to było w porze zimowéj.

Przybywszy na miejsce, doznali także niemałego frasunku. Mieszkania wszystkie były przepełnione przez wielki napływ nagromadzonéj tam ludności, i znacznie z tego powodu podrożały, a przenajświętsza Panna i święty Józef nie byli w możności drogo za nie zapłacić. Po długim więc wyszukiwaniu jakiéj gospody, w któréj mógłby umieścić Maryą blizką już wtedy rozwiązania, Józef poprzestać musiał na ubogiej stajence, zrobionéj w jaskini będącéj za miastem, do któréj wszedłszy najświętsi ci małżonkowie, znaleźli wołu i osła tam umieszczonych, co było dziełem Opatrzności Boskiéj, aby spełniły się proroctwa Izajasza i Habakuka o przyjściu na świat Syna Bożego, pomiędzy temi zwierzętami.

Oto jak opowiada święty Bonawentura Doktor Seraficki, szczegóły przyjścia na świat Zbawiciela, według objawienia jakie miał pewien świątobliwy zakonnik za jego czasów żyjący: „Nadeszła była chwila rozwiązania Maryi: było to wśród nocy z niedzieli na poniedziałek. Wtedy, przenajświętsza Panna wstała, i oparła się o słup będący wśród szopki. Józef obok niéj siedział, zasmucony bardzo, że nic nie mógł przygotować z przedmiotów potrzebnych dla mającego się narodzić Dzieciątka. Powstawszy więc wziął siana ze żłobku, położył je u nóg Matki Bożéj i odwrócił się. Wtedy Syn Boga przedwiecznego wychodząc z łona przeczystéj Dziewicy, gdy Ona najmniejszych nie doznawała cierpień, w tejże chwili znalazł się na sianku przy nogach Swojéj Matki. Wnet téż Marya nachyliła się, uściskała Go serdecznie, przytuliła do piersi cudownie napełnionych pokarmem, i z natchnienia Ducha Świętego własném mlekiem omyła boskie Dzieciątko; a potém owinąwszy Je w zasłonę którą nosiła na głowie, złożyła w żłobku. Wtenczas, wół i osioł upadłszy na kolana, wyciągnęli głowy swoje nad żłobkiem, i chuchali nozdrzami, jakby wiedzieli że to biedne małe Niemowlątko tak ubogo przykryte, potrzebowało ogrzania wśród zimowéj nocy.

Następnie Marya uklękła, oddała cześć Bogu, i składając Mu dzięki rzekła: „Składam Ci dzięki Panie Ojcze przedwieczny, któryś mi dał Syna Twojego. Cześć Ci oddaję, Boże mój i Synu Boga żywego.” Józef podobnież cześć Mu oddał, i wziąwszy siodło, które było na ośle, wyjął z niego poduszeczkę wełnianą, położył ją przy żłobku, aby na niéj przenajświętsza Panna usiadła. I usiadła na niéj, a łokciem oparłszy się o siodło, Królowa niebieska długo patrzała w żłobek, oczy i serce mając wlepione w Syna Swego najdroższego. 1

Lecz gdy spodobało się Panu Bogu, aby w takiém ukryciu narodził się Syn Jego, nie chciał aby to długo pozostało tajemnicą dla błogosławionych duchów w Niebie będących. Aniołowie którzy byli już tam obecni, gdyż jak zawsze tak szczególnie pod tę porę otaczali przenajświętszą Maryą Pannę, oddali cześć Bogu swojemu, i niezwłocznie udali się do pasterzy znajdujących się na polu, i oznajmili im Narodzenie Boże i miejsce gdzie ono nastąpiło. Potém wrócili do Nieba i śpiewając hymny weselne, przynieśli tę radośną wiadomość wszystkim Duchom błogosławionym. Cały dwór niebieski w uniesieniu najradośniejszém, złożył zato dzięki Ojeu przedwiecznemu, i z kolei wszyscy Aniołowie w rzędach do jakich należą, zstępowali na ziemię i przedstawiali się Panu Jezusowi, oddając Mu cześć najgłębszą równie jak Jego Matce, i wychwalając w hymnach to niepojęte miłosierdzie Boże nad ludźmi. A że wtedy całe Niebo przyszło oddać cześć Panu Jezusowi nowonarodzonemu wątpić o tém nie można, bo jak słusznie powiada jeden z Ojców świętych, czyż można przypuścić aby którykolwiek z Aniołów po odebraniu wieści o tém, nie pośpieszył dla złożenia hołdu Najwyższemu Panu swojemu tak pokornie pojawiającemu się na ziemi? Żaden bezwątpienia nie odmówił sobie téj pociechy, i nie omieszkał spełnić téj powinności? Wyraźnie téż mówi Pismo Boże: „gdy wprowadził Pan Bóg pierworodnego na okrąg ziemi rzekł: niech mu się kłaniają wszyscy Aniołowie Bozi”. 2

Następnie przybyli i Pasterze. Gdy bowiem czuwali oni przy trzodzie swojéj wśród nocy na polu niebardzo od stajenki w któréj się narodził Pan Jezus odległéj, oto Anioł Pański stanął przed niemi, i w tejże chwili jasność niebieska ich otoczyła? Zrazu przelękli się bardzo, lecz Anioł rzekł do nich: „Nie bójcie się, bo oznajmiam wam wesele wielkie, a które dla was i dla świata całego, przyniesie największe szczęście. Oto narodził się wam w Betleem, które wy nazywacie miastem Dawidowém, Zbawiciel Chrystus Pan, który ród ludzki odkupi, który jest Bogiem prawdziwym i który z miłości ku ludziom stał się człowiekiem. Znajdziecie Go tam uwinionego w pieluszki i w stajence ubogiéj położonego w żłobie. Tenci jest znak który wam daję po którym Go poznacie, i przekonacie się o prawdziwości tego co wam oznajmuję.” A zaledwie to wyrzekł, aż oto dały się słyszeć w górze głosy mnóstwa Aniołów, chwałę oddających Bogu i śpiewających: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobréj woli” 3, co jedno i drugie właśnie przyniosło Narodzenie Syna Bożego.

Gdy Aniołowie odeszli do Nieba od pasterzy, ci jeden drugiego zachęcali aby iść do Betleem, i własnemi oczami przypatrzyć się cudowi nad cudami, który im ci posłannicy niebiescy zwiastowali. Pośpieszyli więc do miasta, i przybywszy do świętéj stajenki, która wtedy w Niebo zamienioną była, weszli do niéj i znaleźli Maryą, Józefa i Dzieciątko położone w żłobie. Józef przyjął ich najuprzejmiéj, Marya wstawiła się za niemi do Jezusa, a w tejże chwili On napełniając ich łaską Sweją, obdarzył wiarą i przypuścił do tak wielkiego przywileju, że po Maryi i Józefie, stali się oni pierwszemi chrześcijanami, i jakby najpierwszemi Apostołami tylko eo narodzonego Syna Bożego. Jakoż, przy żłobku Jezusa upadli na kolana, oddali Mu cześć najgłębszą, a wyszedłszy ztamtąd, rozgłaszali pomiędzy ludźmi tę najwyższą tajemnicę Boga z miłości ku ludziom wcielonego. Wszyscy się temu dziwili, coraz więcéj ta wieść się szerzyła, a Marya wszystko to co się działo, jak i potém co się tylko Jéj najdroższego Jezusa tyczyło, brała do Swojego serca macierzyńskiego, które miłowało nowonarodzone Dzieciątko i jako Syna i jako Boga Swojego.

Święto Bożego Narodzenia było od samych początków Kościoła, poczytywane za największą uroczystość. Dowodem tego między innemi jest i to że w dawnych wiekach, cały adwent, to jest cały miesiąc poprzedzający Boże Narodzenie, poszczono, a nawet zaczynał się ten post od świętego Marcina to jest od dnia 11 Listopada. A także z powodu wyjątkowéj uroczystości dzisiejszego święta, nietylko zaraz po północy odprawia się Msza święta, co tylko w całym roku w ten jeden dzień ma miejsce, lecz oraz, każdy kapłan w tymże dniu, aż trzy razy przenajświętszą Ofiarę sprawować może.

Już od czasów Apostolskich, dzień 25 Grudnia był stale uważany za dzień rocznicy Narodzenia Bożego. Co do trzech Mszy w uroczystość dzisiejszą odprawianych, zwyczaj ten był upowszechniony w Kościele Bożym jeszcze za czasów Świętego Grzegorza Papieża około roku Pańskiego 600, gdyż on w kazaniu swojém na Boże Narodzenie, wyraźnie o tém wspomina. Rozmaite zaś Ojcowie święci upatrują tego znaczenie: niektórzy utrzymują że przez pierwszą Mszę północną, Kościoł obchodzi pamiątkę przyjścia na świat Syna Bożego; przez drugą nad rankiem odprawianą, pamiątkę przybycia Pasterzy do stajenki Betleemskiéj, a więc pamiątkę chwili w któréj Panu Jezusowi nowonarodzonemu, po Maryi i Józefie pierwsi ludzie cześć oddali; a przez trzecią, w porze zwykłéj uroczystéj sumy śpiewaną, wierni zgromadzeni swoje hołdy Zbawicielowi składają.

Inni znowu Ojcowie w trzech Mszach w uroczystości dzisiejszéj odprawianych, upatrują oddawanie czci troistemu rodzeniu się Pana Jezusa: to jest odwiecznemu na łonie Boga Ojca; narodzeniu się Jego w czasie w stajence Betleemskiéj, i nakoniec narodzeniu jego duchownemu przez łaskę uświęcającą, w duszy każdego wiernego.

Stajenka, szopka, czyli jaskinia, jako miejsce, w którém się Syn Boży narodził, była zawsze w największéj czci u chrześcijan. Zanim nawet w ich posiadanie się dostała, sami poganie mieli dla niéj szezególne poszanowanie, mówiąc że to jest miejsce gdzie Bóg chrześcijański raczył się narodzić. Gdy Kościoł wyszedł zpod prześladowania pogańskiego, nad błogosławioną stajenką wzniesiono wspaniały kościoł, pokryty srebrnemi blachami, ze ścianami z najkosztowniejszego marmuru, a wnętrze szopki co raz więcéj pokrywało się najbogatszemi wotami czyli ofiarami. W dawnych wiekach około niéj stanęło kilka obszernych klasztorów; przy niéjto także osiadł był święty Hieronim i tam życie zakończył.

Żłobek w którym spoczywał Zbawiciel świata, przeniesiony został do Rzymu, i dotąd przechowuje się z największą czcią, w kościele przenajświętszéj Maryi Panny większéj, który to kościoł, z tego powodu nazwany jest także kościołem przenajświętszéj Maryi Panny od Żłobku. Święte pieluszki któremi Dzieciątko Jezus owinięte było, zostały także pobożnie a najwierniéj przechowane. Dostały się one do Carogrodu, gdzie wybudowano umyślnie jeden z najpiękniejszych kościołów, w którym były złożone aż do czasów kiedy cesarz Boduin II-gi, zrobił z nich dar świętemu Ludwikowi królowi Francuzkiemu, który je umieścił w sławnéj przez niego wybudowanéj kaplicy przeznaczonéj na królewskie groby, a posiadającéj wiele najrzadszych Relikwii.

Pożytek duchowny

Z najserdeczniejszą na jaką zdobyć się możesz poboźnością, obchodź dzisiejszą uroczystość, w któréj święcimy pamiątkę spełnienia się dzieła największego, niepojętego miłosierdzia Bożego! Bóg tak umiłował człowieka, że pomimo iż człowiek po stworzeniu swojém odpłacił się Mu niewdzięcznością i zasłużył na potępienie, On jednak zstąpił z Nieba i przyjął na się ciało ludzkie, aby potém męką i śmiercią Swoją odzyskać nam łaskę utraconą. O! gdybyś to zawsze miał na pamięci i w sercu obecném nigdybyś Boga tak cię miłującego, nie obrażał.

Modlitwa (Kościelna)

Wszechmogący i wieczny Boże! spraw miłościwie, pokornie błagamy, abyśmy nowém światłem wcielonego słowa Twojego odwiecznego oświeceni, tak żyli i postępowali, aby w czynach naszych jaśniało to, co przez wiarę rozum nasz oświeca. Przez tegoż Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 1117–1120.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 1011–1012

Nieograniczona i nieskończona miłość Boga do ludzi tłumaczy nam tę niepojętą tajemnicę, czemu Bóg Syn stał się człowiekiem i czemu się tak poniżył, iż przybrał postać słabiutkiego niemowlęcia, którego mieszkaniem była stajenka, kolebką żłóbek, posłaniem garść słomy, a ubiorem kilka lichych pieluszek. Dzieło zbawienia rozpoczyna Pan Jezus już od chwili przyjścia na świat, aby w nas wyniszczyć i wytępić trzy najgłówniejsze zarody złego, tj. chciwości, pożądliwości cielesnej i pychy.

  1. Chciwość czyli nieumiarkowana żądza bogactw jest pierwszym wrogiem chrześcijanina. Doczesne mienie, pieniądze i majątek powierzył nam Bóg tylko na to, abyśmy wspierali niedostatek cierpiących. Tym czasem u wielu jest gromadzenie bogactw jedynym celem życia. Chciwość i skąpstwo opanowały ich serca, pieniądz jest ich Bogiem, przed którym biją pokłony, któremu składają w ofierze honor, spokój, a nawet duszę. Jakże zawstydza tę chciwość i nienasyconą żądzę bogactw Dzieciątko Jezus leżące w ubogim żłobie! Syn Boży chciał się narodzić w jak najdotkliwszym ubóstwie, aby potępić ziemskie przepychy i zbytki. Dzieciątko Jezus pociągnie nas kiedyś do odpowiedzialności, jeśli odmówimy nędzarzowi wsparcia lub jałmużny. Jeśli zaś jesteśmy biedni, nie szemrajmy, lecz pomnijmy na to, że bogactwa są dla wielu zachętą do złego i pokusą mogącą przy prawić ich o utratę zbawienia.
  2. Drugim wrogiem chrześcijanina są pożądliwości ciała, czyli nieposkromiona i niepohamowana skłonność czynienia zadość żądzom cielesnym.

    Puszczanie cugli tej ohydnej namiętności jest wielkim grzechem, gdyż zacieramy w sobie samochcąc obraz i podobieństwo Boga i zniżamy się do rzędu nierozumnych zwierząt. Pan Jezus zaraz od pierwszej chwili pojawienia się na tym świecie wystawiony jest na cierpienia. Któż może patrzeć na ubóstwo i niedostatek Dzieciątka Jezus i prowadzić życie zniewieściałe? Trudno się zaiste dostać do Nieba inaczej, jak na drodze pokuty, umartwienia i zrzeczenia się zbytecznych wygód. Droga, jaką szedł Pan Jezus, nie była usłana różami, lecz głogiem i cierniem, natomiast świat idzie drogą uciech i rozkoszy, — któż tedy ma słuszność za sobą, Chrystus czy świat? Czyż Chrystus, który jest prawdą wiekuistą, może się mylić? Sama myśl o tym byłaby bluźnierstwem. Nie dostanie się więc do Nieba ten, kto żyje w zbytkach, zniewieściałości, rozpuście i zmysłowych rozkoszach. Trzymajmy przeto na wodzy żądze nasze, przytłumiajmy złe skłonności i nie bądźmy niewolnikami ciała.

  3. Trzecim wrogiem naszym jest pycha, główne źródło naszych grzechów i najniebezpieczniejsza choroba naszej duszy. Pycha kryje się nie tylko pod płaszczem książęcym, ale i pod żebraczymi łachmanami; znajdziesz ją nie tylko w pałacu, ale i w chacie, nie tylko pod rewerendą, ale i pod mniszym habitem.

    Pycha jest początkiem obłudy, samochwalstwa, pogardy bliźniego, gniewu i zemsty. Dla wykorzenienia tego grzechu przywdziewa Pan świata szatę pokory i skromności i dobrowolnie się poniża, zamieszkując w stajni, a biedni i wzgardzeni pastuszkowie przychodzą Mu oddać hołd Boski. Pan Jezus przyjmuje honory od trzech prostaczków, aby upokorzyć naszą pychę, albowiem Zbawiciel tylko pokornym przyobiecał Królestwo niebieskie.

    Syn Boży wzgardził przepychem i zaszczytami ziemskimi. Uczmy się od Niego pokory, bez której nigdy nie wejdziemy do Królestwa niebieskiego. Rzućmy się do nóg Dzieciątka Jezus i mówmy: „Przyjdź, Jezu! Usuń wszystkie zgorszenia z Królestwa Twego, którym jest dusza moja, i panuj w niej samowładnie. Chciwość, pycha, zazdrość i wiele innych namiętności opanowały duszę moją, a każda chce sobie jej część przywłaszczyć. Daj mi tę łaskę, ażebym im stawił opór, gdyż do Ciebie tylko pragnę należeć. Rozprosz mych nieprzyjaciół i sam jeden panuj we mnie, bo Ty jesteś mym Królem i Bogiem”.

    W dniu Narodzenia Pańskiego odprawia każdy kapłan trzy Msze święte na pamiątkę troistego Narodzenia Syna Bożego, tj. wiekuistego na rodzenia z łona Ojca, narodzenia z żywota Najśw. Dziewicy i narodzenia w naszym sercu przez wiarę i miłość. Pierwsza Msza święta — o północy — oznacza Narodzenie Pana Jezusa co do ciała, druga — o brzasku dziennym — Narodzenie Chrystusa w sercach sprawiedliwych, trzecią — o jasnym dniu — odprawia się na pamiątkę Jego Narodzenia w łonie Ojca przedwiecznego.

    Kto może, niech pozostanie w kościele na wszystkich trzech Mszach świętych, niech wielbi razem z aniołami Syna Bożego w łonie Ojca, z pasterzami Dzieciątko w żłobie, i niech przysposobi żalem za grzechy swoje serce na mieszkanie i przybytek nowonarodzonego Chrystusa.

Footnotes:

1

S. Bon. Medit. de vita J. C. § VII.

2

Żyd. I. 6

3

Łuk. II. 14.

Tags: Boże Narodzenie „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna anioł św Hieronim chciwość pożądliwość pycha pokuta
2019-10-11

O narodzeniu Jezusa

Katechizm rzymski z wyroku śgo soboru trydentckiego ułożony, t 1, art 8 (s. 44), 1827

Jako się począł Pan Chrystus mocą Ducha Ś. nadprzyrodzenie, tak i narodził się dziwnym i niewymownym nadprzyrodzenie obyczaiem. Albowiem narodził się z Matki bez naruszenia panieństwa, nad co nie masz nic dziwnieyszego. A iako potem z grobu zawartego wyszedł, i do zwolennikow przed drzwi zamknione wszedł, albo (na co zawsze patrzymy) iak promień słoneczny przez szkło przenika bez naruszenia szkła, takim sposobem (ile człowiek może wymówić) Chrystus Jezus z żywota Matki swey, bez naruszenia iey panieństwa, wyszedł. Co wszystko stało się sprawą Ducha Ś. że i płodną Matka była, i czystość wieczną panieńską Panna Maryia zachowała.

Tags: Katechizm rzymski Boże Narodzenie
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.