Citatio.pl

Wpisy z tagiem "cierpliwość":

2020-06-07

Św. Pawła, Biskupa Carogrodzkiego i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 351.

(Żywot jego napisany przez Teodoreta, znajduje się u Bollandystów pod dniem dzisiejszym.)

Święty Paweł, którego męczeństwa dziś uroczysta pamiątka przypada, był jednym z tych sławnych Biskupów, którzy w czwartym wieku, wraz ze świętym Atanazym, bronili wiary świętéj, przeciwko rozszerzającéj się wtedy herezyi aryańskiéj, i z téj przyczyny wiele wycierpieli. Był rodem z Tessaloniki w Macedonii. Pobożnie i starannie przez rodziców wychowany, w młodości odznaczył się jak świątobliwością tak i niepospolitą biegłością w naukach. Przybywszy do Carogrodu, gdy na téj patryarchalnéj stolicy zasiadał święty Metrofan, zwrócił na siebie szczególną jego uwagę. Arcybiskup ten skłonił go do wstąpienia do stanu duchownego, i Aleksandrowi którego jako Teologa posyłał w swoje miejsce na Sobór Nicejski przydał za sekretarza. Tam zawiązał on stosunki ze Świętym Atanazym, z którym odtąd w ścisłéj aż do śmierci zostawał przyjaźni. Święty Aleksander, zostawszy po śmierci świętego Metrofana Arcybiskupem Carogrodzkim, wyświęcił Pawła na kapłaństwo, i powierzył mu głoszenie słowa Bożego w swojéj stolicy. Święty pracując w tym zawodzie, najzbawienniejsze na wszystkich mieszkańców sprowadzał owoce. Wielkie to miasto, zarażone już wielu kacerstwami, a nawet wtedy głośne ze skażenia obyczajów, inną jeszcze więcéj, Paweł wytępił panujące tam błędy, rozżywił w ludzie ducha pobożności, i okazał się jednym z najdzielniejszych sekty aryańskiéj pogromcą. Święty Aleksander umierając, objawił duchowieństwu życzenie, aby w jego miejsce obrano świętego Pawła, lecz aryanie popierali jednego ze swoich, nazwiskiem Macedoniusz. Wszakże stronnictwo katolickie przemogło, Paweł wybrany i na Arcybiskupa wyświęcony został, z wielkiém zadowoleniem duchowieństwa i ludu.

Tymczasem aryanie użyli wszelkich środków aby się pozbyć Pasterza, którego znali dobrze gorliwość w ściganiu ich błędów. W tym celu oskarżyli świętego Pawła przed cesarzem Konstantynem, i oszczerstwa na niego miotane tak przebiegle fałszywemi dowodami poparli, że uwiedziony Cesarz, świętego Pawła, który zresztą obojętny na to co go spotka słabo się bronił, wskazał na wygnanie do Pontu, nie obsadzając jednak Biskupstwa Carogrodzkiego, innym Pasterzem. Nasz Święty na wygnaniu tém spędził lat kilka, i dopiéro po śmierci Konstantyna powrócił na swoję stolicę, równie jak i inni Biskupi przez tego cesarza wygnani. Miasto całe przyjęło go z oznakami wielkiéj radości i czci głębokiéj. Ubodzy szczególnie, wdowy i sieroty których był ojcem, wyszli na jego spotkanie, i ze łzami go witali. Przywrócony do swojéj godności, chociaż wiedział dokładnie kto byli ci co go głównie czernili i sprawcami stali się jego wygnania, nie tylko ich nie karał, nie tylko nie dał im uczuć najmniejszego żalu, lecz pomny na słowa Chrystusa Pana mówiącego: „Dobrze czyńcie tym którzy was mają w nienawiści”, 1 szczególną okazywał im łaskawość. Gdy niektórzy z nich w niedostatek zapadli, wspaniałomyślnie ich wspierał, i wielu przez to nie tylko sobie, lecz i Kościołowi pozyskał, wyrywając ich z aryanizmu.

Lecz nie długo i ta razą, nieprzyjaciele wiary świętéj dali mu zażywać spokoju. Konstancyusz który po Konstantynie ojcu swoim na tron wstąpił, uwiedziony także intrygami aryanów, przybywszy do Carogrodu, niezwłocznie wywarł gniew swój na Świętego. Podżegany od jego nieprzyjaciół, którzy zagorzałego aryanina Euzebiusza z Nikomedyi, na miejsce Pawła obsadzić starali się, postanowił pozbyć się go koniecznie. W tym celu zgromadził zbór z Biskupów na dworze jego przebywających, a którzy wszyscy zarażeni byli herezyą aryańską. Ci świętego Patryarchę, nie zawezwawszy nawet na sądy, od Biskupstwa bezprawnie odsądzili, a Cesarz skazał go na wygnanie, na miejsce jego wtrącając Euzebiusza.

Święty Paweł, to powtórne swoje wygnanie, przyjął z pokorném poddaniem się dopustowi Bożemu, a widząc iż już ludowi swojemu przewodniczyć nie może, i na całym Wschodzie, gdzie aryanie popierani przez Cesarza rozwielmożnili się byli, spokoju nie znajdzie, udał się do téj części kraju, która podlegała cesarzowi Konstantemu. Tam osiadł w Trewirze, gdzie zastał i świętego Atanazego, i gdzie Biskup miejscowy święty Maksymin, przyjął go jak Męczennika za wiarę, i wszelkim sposobem starał się osładzać mu gorycze wygnania. Wkrótce potém, wraz ze świętym Atanazym i wielu innymi Biskupami prześladowanymi na Wschodzie, udał się Paweł do Rzymu. Papież Juliusz przyjął go bardzo łaskawie, a na Soborze tam podówczas zgromadzonym, rozpatrzywszy sprawy Biskupów wygnanych ze Wschodu, i nieprawnie przez aryanów ze Stolic swoich złożonych, władzą swoją przywrócił prawych Pasterzy do ich dyecezyi. Śmierć przywłaszczyciela Euzebiego, która nastąpiła przy końcu roku 341, ułatwiła świętemu Pawłowi powrót do Carogrodu. Przewidywał on że go tam nowe niebezpieczeństwa czekają, lecz że wolą Papieża było aby wracał do swojéj owczarni, spełnił to chętnie. Przewidywania jednak jego, nie były płonnemi. Wprawdzie i tą razą katolicy uszczęśliwieni iż się pozbyli nieprawnego aryańskiego Biskupa, przyjęli go jak wprzódy z oznakami wielkiéj czci i radości, lecz aryanie, których stronnictwo ze śmiercią Euzebiego nie przycichło, nowe na niego uknuli spiski. Dwóch ich głównych przewódców: Teogoniusz z Nicei i Teodor z Heraklei, aryańscy Biskupi, wyświęcili Macedoniusza na Patryarchę Konstantynopolitańskiego. Odszczepieniec ten, poparty silném swojém stronnictwem, zasiadł na stolicy Carogrodzkiéj, czego ludność katolicka znieść nie mogąc, oburzyła się do tego stopnia, iż przyszło do wojny domowéj, pomimo tego że święty Paweł wszelkiemi środkami starał się lud uspokoić, i gotów był sam dobrowolnie ustąpić, byle rozlew krwi powstrzymać.

Konstancyusz przebywający podówczas w Antyochii, dowiedziawszy się o zaszłych zaburzeniach, a uprzedzony zawsze przeciw świętemu Pawłowi, wysłał jednego z wodzów swoich nazwiskiem Hermogenesa z wojskiem, aby katolików w Carogrodzie uśmierzył, a świętego Pawła z jego Biskupstwa złożył. Ten przybywszy, gwałtami jakich się odrazu dopuścił, całą ludność do najwyższego stopnia rozdrażnił. Napróżno nasz Święty, z narażeniem życia udał się na miejsce gdzie wzburzony lud się znajdował, prosił go, zaklinał i nakazywał aby się uspokoił, a przedewszystkiém do oręża się nie uciekał. Nietrafne postępowanie Hermogenesa, do takiéj ostateczności doprowadziło rzeczy, że sam to życiem przypłacił.

Zawiadomiony o tém Cesarz, miał zamiar na wszystkich katolikach w Carogrodzie najstraszniejszą zemstę swoję wywrzeć. Na prośby jednak Senatu, ograniczył się na tém, że na samym tylko świętym Patryarsze postanowił się pomścić. Najprzód tedy wydał rozkaz, aby on niezwłocznie miasto opuścił. Święty już dawno i sam chciał to uczynić, lecz nie mógł, gdyż katolicy dzień i noc trzymali go pod strażą w pałacu, zapowiadając że wolą zginąć do jednego, niż Biskupa swego wydać w ręce nieprzyjaciół. Wtedy Paweł, potajemnie w nocy spuściwszy się w koszu z okna, jak niegdyś Paweł Apostoł, uszedł i ukrył się w Tessalonice, mieście swojém rodzinném. Zamierzał już tam nieznany i ukryty, przebyć resztę dni swoich, kiedy nieustające wzburzenia między katolikami, zmusiły Cesarza do przyzwania go po raz trzeci z powrotem; lecz że czynił on to pomimo chęci, dozwolił téż aryanom, gdy święty Paweł znowu zasiadł na swojém Biskupstwie pastwić się nad nim do woli, prześladując go okrutnie. Trudno wypowiedzieć co ten mąż Boży, wycierpiał w ciągu tych sześciu lat, przez które zarządzał jeszcze swoją owczarnią: obelgi najdotkliwsze, oszczerstwa najszkaradniejsze, kilkakrotne czyhanie na jego życie, wszystko to znosił ten błogosławiony Pasterz, byle owieczek swoich, wystawionych na pastwę nieprzyjaciół Chrystusowych, nie zostawiać bez opieki. Nakoniec i życie swoje za nie położył. Konstancyusz, po śmierci Konstansa brata swojego cesarza Zachodniego a obrońcy katolików, tém śmieléj ich prześladując, wywarł szczególnie swoję zajadłość na świętego Pawła. Kazał go najprzód uwięzić, a potém skazawszy po raz trzeci na wygnanie, zasłał go na górę Tauryńską i oddał w ręce aryanów. Ci najprzód wtrącili go do podziemnego więzienia, i chcieli głodem umorzyć; lecz gdy szóstego dnia znaleźli go, pomimo iż żadnego ani pokarmu ani napoju nie używał, żywego, zadali mu śmierć przez uduszenie. Męczeństwo to poniósł 7 Czerwca, roku Pańskiego 351.

Pożytek duchowny

Święty Biskup, którego żywot czytałeś, tylekroć razy wygnany ze swego Biskupstwa, obejmował na nowo jego rządy, z całą gorliwością obowiązkom się swoim oddając. Niech cię to uczy, jak żadne przeszkody i prześladowanie od złych ludzi doznawane, nie powinny nas odstręczać od spełniania tego, czego po nas Pan Bóg wymaga, a przedewszystkiém od spełniania obowiązków naszego stanu.

Modlitwa

Boże! Któryś w błogosławionym Pawle Biskupie i Męczenniku, nieustraszonego obrońcę wiary świętéj wskrzesił, daj nam za jego pośrednictwem, abyśmy w téj wierze ukrzepieni, w niéj aż do śmierci trwając, wraz z nim w wieczności Cię chwalili. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 468–470

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 471–472

Czym jest cierpliwość chrześcijańska? Jest ona potęgą moralną, jest cnotą, za pomocą której panować możesz nad wszelkim cierpieniem i smutkiem. Nie wymaga ona nieczułości na cierpienia i smutki, lecz wytrwania w miłości ku Chrystusowi, gdy one przyjdą.

Jakże się ma z twoją cierpliwością? Od krzyża na tej ziemi nikt się nie uwolni. Jakże znosisz krzyż cierpień swoich? Święty Augustyn pisze: „Na Górze Kalwarii były trzy krzyże. Na jednym przybity był złoczyńca, który został zbawiony, bo żałował za grzechy; na drugim złoczyńca, który poszedł na potępienie wieczne dla zatwardziałości serca swego; na trzecim, w środku, wisiał Chrystus. Krzyże były równe, ale ukrzyżowani nierówni".

Jak na owej Kalwarii, tak się dzieje i w życiu ludzkim. Wielu ludzi nosi ten sam krzyż, ale nie w ten sam sposób, przeto też krzyże te nie mają równych losów.

Jeżeli cierpisz niewinnie, a krzyż ten znosisz z pokorą, to czeka cię zbawienie wieczne; jeżeli cierpisz słusznie, a jesteś zatwardziały, to piekło będzie twoją nagrodą. Jakże tedy myślisz znosić ów krzyż cierpień, który nikogo nie minie? Namyśl się dobrze. Nosić ten krzyż koniecznie musisz, zdjąć go z siebie nie możesz, jak byś może tego pragnął; dla twego przyszłe go zbawienia ważne będzie, w jaki sposób ten krzyż poniesiesz. Patrz na Jezusa i na świętego Pawła, ucz się od nich i naśladuj ich.

Footnotes:

1

Mat. V. 44.

Tags: św Paweł I „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup męczennik św Atanazy arianizm pokora cierpliwość krzyż
2020-03-29

Św. Eustazyusza Opata

Żył około roku Pańskiego 617.

Święty Eustazyusz przy końcu wieku szóstego żyjący, uczeń świętego Kolumbana i jego na Opactwo Lukselieńskie następca, pochodził z jednéj ze znakomitych rodzin Burgundyi. Wychowany był bardzo starannie i pobożnie przez stryja Biskupa Langrenańskiego, i wkrótce wielki uczynił postęp jak w naukach świeckich, tak i na drodze doskonałości chrześcijańskiéj. Zaledwie doszedł do lat młodzieńczych, a żywo przejęty uczuciem znikomości rzeczy ludzkich, wyrzekając się świetnego na świecie zawodu, który mu zapewniały i jego niepospolite zdolności i znakomite urodzenie, postanowił żyć w najściślejszém odosobnieniu.

W téj porze święty Kolumban zakonnik Irlandzki przybył do Francyi, i właśnie w Burgundyi, ojczyznie Eustazyusza, założył był sławny klasztor Lukselieński, który stał się na przyszłe długie wieki, kolebką wielkiéj liczby Swiętych, a w samych początkach zamieszkały już był przez sześciuset zakonników. Święty Eustazyusz jeden z pierwszych wstąpił do tego zakonu, i zajaśniał w nim zaraz jako wielki sługa Boży. Najściśléj zachowując wszelkie przepisy Reguły, wiódł życie nadzwyczaj umartwione, na skinienie przełożonego posłuszny, pokorą wszystkich przewyższał. On téż przyczynił się głównie, jako najbliższy uczestnik świętego Kolumbana w założeniu tego zgromadzenia, do zaszczepienia w niém ducha najwyższéj doskonałości zakonnéj, którym się ono od początków swego istnienia wsławiło.

Wszakże nie długo mógł tam zażywać ciszy klasztornéj. Święty Kolumban, przez gorliwość z jaką powstał na gorszące kraj cały nierządy królowéj Bruncholdy i jéj wnuka Tierego, króla Burgundzkiego, ściągnął ich zemstę na siebie. Wygnali go z kilku jego uczniami z klasztoru, a wkrótce potém i święty Eustazyusz, wystawiony na ciągłe prześladowanie ze strony urzędników królewskich, ze świętym Galem, udali się do Teodoberta króla Austrazyi, który na ziemiach swoich dał im przytułek. Tam wkrótce połączył się z nimi i święty Kolumban; tego Teodobert, który uczniów jego z łaskawością przygarnął, tém bardziéj jako ich mistrza i przełożonego chętnie i z oznakami szczególnego poważania przyjął. Dozwolił mu nawet z całego jego państwa wybrać jakie mu się spodoba miejsce, na pobudowanie klasztoru. Święty Kolumban, skrzętnie korzystając z tak łaskawéj ofiary, wziąwszy z sobą świętego Eustazyusza i świętego Gala, udał się brzegami rzeki Renu, aż do jeziora Konstancyjskiego, przeszedł do Szwajcaryi należącéj podówczas do Teodoberta, zatrzymał się w prowincyi Breganekiej, i tam klasztor wybudował.

Lecz zaledwie osiadł na tém miejscu, doszła go wieść że klasztorowi Lukselieńskiemu grozi zupełna zagłada, z powodu nowych gwałtów, jakich tam na zakonnikach dopuszczano się. Nie mogąc sam jako wskazany na wygnanie z Francyi udać się do tego kraju, aby braci ratować, posłał w swoje miejsce świętego Eustazyusza, mianując go tegoż klasztoru Opatem. Obaj ci Święci wielce się miłowali; cieszyli się nadzieją że już nierozdzielnie w jednym klasztorze służyć będą Panu Bogu, wielce ich przeto rozstanie to kosztowało. Lecz że właśnie taż służba Boża, którą oba jedynie mieli na celu, wymagała aby się rozłączyli, chętnie się zdobyli na tę ofiarę.

Święty Eustazyusz objąwszy Opactwo Lukselieńskie, wielką roztropnością, pokorą i miłością, tak potrafił zjednać sobie serca tych, którzy korzystając z niełaski królewskiéj w jaką popadli byli zakonnicy Lukselieńscy, usiłowali znieść ich klasztor zupełnie, że niebezpieczeństwo takowe odwrócił, a zachwiane istnienie tego zgromadzenia utrwalając na zawsze, stał się jakby drugim jego założycielem.

Lecz w skutek prześladowania jakiego doznawał ten klasztor od władzy świeckiéj, Eustazyusz zastał w nim nie tylko znacznie zmniejszoną liczbę: zakonników, lecz co było nierównie smutniejszém, znalazł i zupełny upadek karności zakonnéj. Wnet téż i przedewszystkiém zajął się przywróceniem jéj w całéj ścisłości, i rozbudzeniem w braciach ducha pokuty i bogomyślności. Ponieważ więcéj przykładem niż słowem nauczał, a bardziéj miłością i niezmordowaną słodyczą niż surowemi środkami brał się do tego trudnego dzieła, wkrótce tak mu Pan Bóg pobłogosławił, że zgromadzenie to wróciło do swoich karbów, i znowu zajaśniało cnotami najściślejszéj zakonności. Nadzwyczaj umartwione życie jakie prowadził, ciągłe posty, czuwania na modlitwie, wszystkie inne cnoty świętego zakonnika któremi w wysokim stopniu jaśniał, odżywiły siłą przykładu we wszystkich braciach ducha pokuty. Miłość jego ogarniająca wszystkich bez wyjątku i różnicy podwładnych mu zakonników, troskliwość i zabiegi o zaspokojenie wszelkich ich potrzeb, łagodność jego rządów obok nieustającéj czujności nad zachowaniem wszelkich przepisów Reguły, stosowanie się do nich przez niego samego w najdrobniejszéj wagi szczegółach — słowem wysokie cnoty osobiste jako Przełożonego, sprawiły że sława świątobliwości zakonników pod jego przewodnictwem zostających, daleko rozchodząc się, ściągnęła znowu do klasztoru Lukselieńskiego sam wybór dusz najprawdziwszego powołania, i wkrótce, miał on przeszło sześciuset braci pod swoim duchownym zarządem, a których prawie wszystkich imiona wpisane są w poczet Świętych lub błogosławionych.

Święty Eustazyusz, prócz cnót doskonałego zakonnika i świętego Opata, obdarzonym był od Boga i znakomitym darem wymowy. Ożywiony pragnieniem zbawienia jak największéj liczby dusz krwią Chrystusa Pana odkupionych, ustaliwszy w najdoskonalszéj karności swój klasztor, poszedł ogłaszać słowo Boże ludom jeszcze podówczas w pogaństwie żyjącym. Przebiegł najprzód krainę Warasków i dotarł aż do Bawaryi, a wszędzie mnóstwo dusz pozyskał Chrystusowi Panu.

Przez ten czas zły duch nowe nasunął mu w klasztorze Lukselieńskim trudności. Niejaki Apgrystus, dawniéj sekretarz króla Tierego, który wstąpił do tego klasztoru, najprzód wprowadził rozwolnienie w karności zakonnéj, a późniéj opuściwszy klasztor pod pozorem nawracania niewiernych, wwikłał się w sektę odszczepieńców w Akwilei powstałą. Eustazyusz wróciwszy ze swoich wypraw apostolskich, chciał go przywieść do posłuszeństwa: lecz zuchwalec ten nie tylko nie podał się swojemu Opatowi, lecz oskarżył go przed Soborem Makońskim, jako wprowadzającego do klasztoru Lukselieńskiego Regułę niewłaściwą i przeciwną duchowi Kościoła. Święty stawił się przed Ojcami na Soborze zgromadzonymi, oczyścił się z zarzutów mu poczynionych, i uzyskał zatwierdzenie Reguły, którą w klasztorze swoim wprowadził. Starał się zaś wszelkiemi środkami łagodności i miłości nawrócić Agrystusa, któremu nawet przepowiedział że jeśli się nie opamięta, wkrótce przyjdzie mu zdać z tego rachunek przed Bogiem. Agrystus głuchym się okazał na wszystko, i w tymże roku zamordowany przez sługę swego nędzną śmiercią zszedł z tego świata; co większa, podobnaż kara Boża, spotkała wkrótce i wszystkich jego współodszczepieńców.

Lecz za tego jednego odstępcę, dał Pan Bóg Eustazyuszowi wielką liczbę świętych uczniów. Z jego to klasztoru wyszli między innymi: Kagna Biskup Laoński, święty Eszaryusz Biskup Nojoneński, Ragnacy Biskup Bazylejski i mnóstwo im podobnych wielkich sług Bożych.

Eustazyusz widząc coraz bardziéj powiększającą się liczbę swoich zakonników w klasztorze Lukselieńskim, zaprowadził tam bezustanną Psalmodią; to jest, tak urządził odmawianie z kolei pacierzy kanonicznych w chórze, że dzień i noc bez przerwy najmniejszej, trwało tam opiewanie chwały Bożéj.

Nakoniec objawił mu Pan Bóg, blizką śmierć jego. Święty przymnożył pokuty, i w coraz większéj zatapiał się bogomyślności, gdy dotknięty został ciężką i nadzwyczaj dotkliwą chorobą. W niéj doznając niezmiernych boleści, usłyszał głos z nieba zapytujący go co woli: czy żyć jeszcze dni czterdzieści i doznać ulgi w cierpieniach, czy po trzydziestu dniach cięzkich boleści umrzeć. Święty pragnąc co prędzéj oglądać Boga, wolał więcéj cierpieć i żyć krócéj, byle tego szczęścia nie odwlekać, i dnia 29-go Marca roku Pańskiego 634 połą- czył się na wieki z Bogiem.

Pożytek duchowny

Jeśli nie możesz zdobyć się na to co Święci czynili, którzy woleli cierpieć aniżeli być od cierpień wolnymi, byle przez to przyśpieszyli sobie szczęście oglądania Boga, staraj się przynajmniéj przez pamięć na cierpienia Jezusa za ciebie poniesione, wszelkie dolegliwości jakie On na cię zsyła, bez szemrania i ze świętą cierpliwością znosić.

Modlitwa

Boże! Któryś błogosławionego Eustazyusza Opata, łaską wielkiego pragnienia oglądania Cię co prędzéj w Niebie obdarzyć raczył; spraw prosimy, za jego zasługami, abyśmy wszelkie cierpienia nas dotknąć mogące, w duchu pokuty znosząc, tem prędzej po śmierci oglądać Cię mogli na wieki. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 248–250.

Tags: św Eustazyusz „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna opat cierpienie cierpliwość
2020-03-05

Św. Jana Józefa od Krzyża

Żył około roku Pańskiego 1739.

Pożytek duchowny

Święty Jan Józef, z miłości świętego ubóstwa, przez lat sześćdziesiąt cztery obchodził się jedną suknią okrytą łatami. O! jak szczegół ten z jego błogosławionego życia, zawstydzić powinien każdego wytwornie ubierającego się, a szczególnie tych, którzy rządząc się niechrześcijańskiém uczuciem próżności, nad stan swój i możność robiąc wydatki na stroje, wielorakiéj obrazy Bożéj stają się przez to powodem.

Modlitwa (kościelna)

Boże! któryś błogosławionego Jana Józefa wyznawcę Twojego, ciernistemi ubóstwa, pokory i cierpliwości drogami, do chwały niebieskiéj wyniósł; daj nam prosimy Cię, abyśmy na ciele umartwieni, jego naśladowali przykłady, i radości wiekuistéj zażywali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 186.

Tags: św Jan Józef od Krzyża „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna ubóstwo pokora cierpliwość przepych
2020-03-03

Św. Kunegundy Cesarzowéj

Żył około roku Pańskiego 1030.

Pożytek duchowny

Gdy cię spotka niewinnie jakowa niesława, znoś to upokorzenie z miłości zniesławionego Pana Jezusa, tak jak to znosiła Święta któréj żywot czytałeś. A jeśli będziesz się bronił, czyniąc to spokojnie, w sercu przebaczaj tym co ci krzywdę zadali.

Modlitwa (kościelna)

Boże! który pomiędzy innemi przedziwnemi dziełami Twojemi, świętą Kunegundę dziewicę, takimi cnotami przyozdobiłeś, że ona i w małżeństwie dziewictwo przechowała, a po śmierci małżonka wstąpiwszy do Zakonu, wysokiemi cnotami zajaśniała, daj miłościwie, abyśmy starając się godnie ją uczcić, za jéj pośrednictwem wedle możności naszéj, cnoty jéj naśladowali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 181.

Tags: św Kunegunda „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna cesarzowa dziewica zniesławienie cierpliwość
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.