Citatio.pl

Wpisy z tagiem "doktor":

2020-09-30

Św. Hieronima, Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 422.

(Żywot jego był napisany przez Maryana Wiktoryusza, Biskupa Reatyńskiego.)

Święty Hieronim był rodem ze Strydonu, miasta na granicach Dalmacyi i Pannonii położonego. Przyszedł na świat w roku Pańskim 332, z rodziców gorliwych chrześcijan, którzy go téż bogobojnie wychowywali. Po odbytych w domu naukach, do których nadzwyczajną zdolność okazał, wysłany został na wyższe kształcenie się do Rzymu, gdzie pod najbieglejszym podówczas mistrzem Donatem, wielki w umiejętnościach postęp uczynił, lecz oraz i w ćwiczeniach pobożnych nie ustawał. „Gdym przebywał w Rzymie, będąc młodym, pisze on, często nawiedzałem groby Apostołów i Męczenników, po głębokich pieczarach chowane.” Następnie kształcił się pod innymi jeszcze, najbieglejszymi nanuczycielami, i w krótkim czasie przewyższył wszystkich łacińskich i greckich uczonych, wsławiwszy się przytém znakomitym darem wymowy.

Chociaż zawsze odznaczał się przykładném życiem, jednakże jak sam to w pismach swoich pokornie wyznaje, młodość jego, pod względem obyczajów, nie była bez zarzutu. Lecz skoro ochrzczonym został, co według ówczesnego zwyczaju, nastąpiło dopiero gdy w dojrzałym był wieku, jął się od razu drogi najwyższéj doskonałości Ewangelicznéj. Zerwał prawie zupełnie stosunki ze światem, ścisłemi postami i różnemi umartwieniami trapił ciało, i cały czas obracał na naukę i modlitwę.

Dla większego wydoskonalenia się w Teologii, udał się do Francyi, gdzie podówczas znajdowało się kilku najbieglejszych Teologów; a za powrotem ztamtąd, odwiedziwszy jeszcze Rzym i ojczyznę, postanowił wyłącznie poświęcić się na służbę Bogu, obrać życie zakonne, i w tym celu puścił się na Wschód. Zwiedziwszy Ziemią świętą, zaszedł na pustynią w Syryi, gdzie prócz tu i ówdzie pustelników po chatkach mieszkających, nie było żadnych mieszkańców. Wziąwszy z sobą znaczny zapas ksiąg Świętych, rozmyślając nad niemi, oddany bogomyślności i najostrzejszéj pokucie, wiódł tam żywot pustelniczy. A mając sposobność wyuczenia się hebrajskiego języka, oddał się temu głównie w tym celu, aby lepiéj Pismo Boże zrozumiał. Kosztowało go to nie mało pracy, sam bowiem pisze: „Jakie w téj mierze napotkałem trudności, ilekroć razy, już prawie rozpaczałem, odstępowałem od téj nauki i znowu się do niéj brałem, świadkiem są ci co wtedy ze mną byli. Ale dziękuję Bogu, że z tak gorzkiego nasienia, słodkie owoce zbieram.”

Jakoż, wyuczony hebrajskiego języka, tak Poznał Pismo Boże, i tak dał mu Pan Bóg najtrudniejsze Ksiąg świętych miejsca wyłożyć, że według Świadectwa świętego Augustyna, nikt mu w tém nie wyrównał.

Na pustyni téj, różne ciężkie zesłał był na niego Pan Bóg próby. Z trzech jego towarzyszów, ukochanych od młodości przyjaciół, dwóch tam umarło, a trzeci Heliodor, którego szczególnie miłował, odstąpił go, nie dając się ani łzami jego zatrzymać, ani rzewnemi listami któremi za nim z puszczy długo gonił, napowrót przywołać. I szatan téż pokoju mu nie dał: na wynędzniałego od postów, dawno już na puszczy w bogomyślności tylko i księgach zatopionego, natarł najszpetniejszemi pokusami, rozbudzając w nim tęsknotę do świata który opuścił. Sam tak to opisuje: „Przebywając w pustyni mojéj, w któréj od skwaru słonecznego ledwo wytrzymać można było, bywały chwile, w których wyobraźnia przenosiła mnie do Rzymu, i otaczała wszystkiemi roskoszami światowego życia. Pomimo najsurowszych postów i umartwień ciała, pomimo łez jakie wtedy wylewałem, jęków i szlochów, serce moje pożerały najszpetniejsze żądze. Wtedy padałem do stóp krzyża, zlewałem go łzami; po całych tygodniach nic w usta nie brałem, kamieniem biłem się w piersi, i póty dzień i noc rozwodziłem jęki po całéj pustyni, aż przecież przychodziłem do tego, że przygasały piekielne płomienie które mnie paliły.

Święty Hieronim cztery lata przepędził wtedy na puszczy, w najostrzejszéj pokucie: a gdy szatan wewnętrznemi pokusami wygnać go ztamtąd nie mógł, wysłał na niego heretyckich mnichów, którzy chcieli go odwieść od jedności z Kościołem, a nie mogąc tego dokazać, takie na niego ściągnęli prześladowanie, że w końcu musiał opuścić puszczę Syryjską.

Zanim jednak z niéj wyszedł, miał pewne widzenie, przez które Pan Bóg raczył w nim umiarkować zbyt silne w naukach świeckich upodobanie. Razu pewnego, zdało mu się iż zaprowadzony był na sąd Boży, i tam zapytano go kim jest, na co odpowiedział: iż jest chrześcijaninem. Wtedy usłyszał głos: „Tyś nie chrześcijanin, ale Cyceronianin” 1 i w tejże chwili, tak ciężko zbity został, że wyszedłszy z zachwycenia, długo ślady odebranéj chłosty na ciele nosił. Posłużyło mu téż to na zbawienną naukę, i odtąd pozbył się zbytniego zamiłowania świeckiego piśmiennictwa.

Opuściwszy pustynię, udał się Hieronim do Jeruzalem, i przez czas pewien, w samotniejszych okolicach tego miasta, pustelniczy wiódł żywot. Lecz najdłażéj zatrzymał się w Betleem, gdzie dla wielkiego nabożeństwa jakie miał do tajemnicy Narodzenia Pańskiego, powziął zamiar osiąść na zawsze. Wszakże z polecenia Papieża świętego Damaza, z którym i na puszczy przebywając w piśmiennym był stosunku, udać się musiał do Antyochii, gdzie biskup Paulin, pomimo wielkich trudności jakie w téj mierze czynił święty Hieronim, wyświęcił go na kapłaństwo. Zastrzegł sobie jednak przytém masz Święty, że do żadnego kościoła w szczególności przeznaczonym nie zostanie, i że wolno mu będzie jak dotąd mniszy żywot prowadzić.

Wkrótce potém Papież powołał go do Rzymu, i tam stanął ten wielki sługa Boży, na wysokim świeczniku. Święty Damazy trzymał go ciągle przy boku swoim, używając do załatwiania najważniejszych spraw Kościoła powszechnego, a szczególnie do pisania odezw Papiezkich, przez które ten Ojciec Święty, rządził wszystkiemi kościołami. O czém także wspomina Hieronim w pismach swoich mówiąc: „W listach kościelnych, pomagałem Damazemu Biskupowi Rzymskiemu: odpowiadałem w jego imieniu różnym Synodom, tak na Wschodzie jak i na Zachodzie, bo zewsząd jako do Matki kościołów wszystkich, wszystkie inne kościoły, ze sprawami swojemi do Rzymu się udawały.” Wtedy to także, z polecenia świętego Damazego Papieża, Hieronim wzbogacił Kościoł nieoszacowanym skarbem różnych pism swoich. Przełożył z greckiego języka Stary-Testament na język łaciński, i to jego tłomaczenie równie jak i Nowego Testamentu, po dziś dzień, w kościele, za kanoniczne, to jest najprawniejsze jest uznane. On także z tymże Papieżem ułożył pacierze kapłańskie, takie jakie się dotąd odprawiają, a przytém wiele innych najznakomitszych wydał dzieł treści religijnéj, które go w rzędzie czterech największych Doktorów Kościoła postawiły. Znaczną liczbę pozostawił listów, w których wykłada najgłębsze tajemnice wiary, albo wyjaśnia najtrudniejsze ustępy Pisma Bożego, tak że jak się o nim jeden z Ojców Kościoła wyraża, każdy z listów jego, jest dziełem wysokiéj wartości.

Obok tego rodzaju prac swoich, Hieronim przebywając wtedy w Rzymie, nie mało dusz Panu Bogu pozyskał. Szczególnie wiele ich, pobudzając do doskonałego Ewangelicznego życia, ze świata wyrwał, i do wysokiéj doprowadził świątobliwości: między któremi najznakomitsze były Paula, Brezylia, Marcela, Felicyta, Eustachia i Melania, które wszystkie wielkiemi majątkami i świetnością rodu wzgardziwszy, a pod przewodnictwem Hieronima pokutnemu oddawszy się życiu, w poczet Świętych policzone zostały. Listy jego do nich pisywane, zawierają w sobie niewymowne bogactwa piśmiennictwa kościelnego.

Lecz na wpływ tak zbawienny Hieronima w Rzymie, piekło obojętnie patrzyć nie mogło. Pobudził na niego szatan złych ludzi, którzy prześladując go, a w różny sposób czerniąc i krzywdząc, zmusili do tego że Rzym opuścił. Udał się najprzód do Carogrodu, gdzie przez pewien czas przebył przy Świętym Grzegorzu Nazianzeńskim, w którego nauce bardzo się rozmiłował, a potém udał się do Ziemi świętéj, i tam w Betlehemie już na zawsze pozostał. Połączywszy się z nim Święta Paola, Eustachia, Melania i wiele innych świętych niewiast, założyły w tem mieście klasztor żeński, a wkrótce potém ichże nakładem i staraniem, stanął i drugi męzki w którym zamieszkał Hieronim. Gdy zaś w krótkim czasie, wielka liczba, uczniów się do niego zgromadziła, Święty posłał brata swego Paulina, aby dobra ich jakie posiadali w Dalmacyi sprzedał, i za pieniądze ztąd otrzymane, nowy wielki klasztor wystawił.

Mieszkając w. Betleemie, a słynąc już w całym świecie katolickim z wielkiéj swojéj nauki i wysokiéj świątobliwości, Hieronim i w tém ustroniu swojém, nie przestawał czynnie pracować dla Kościoła. Zewsząd udawano się do niego, jako do najuczeńszego męża, już to po radę w najważniejszych sprawach chrześcjaństwa, już dla poddania się jego przewodnictwu duchownemu. Z całą potęgą genialnych zdolności któremi obdarzył go Pan Bóg, walczył bezustannie pismami, przeciw najgłówniejszym podówczas kacerzom, a szczególnie Oreginistom i Pelagianom.

Wtedyto święty Augustyn, ten drugi wielki świecznik Kościoła, tylko co pojawiać się zaczął. Zawiązał z Hieronimem piśmienne stosunki, w których zaszło było pomiędzy nimi nieporozumienie. Wprawdzie, rozprawiali się żwawo, lecz wkrótce miłość która ich ożywiała, wszystko złagodziła, i święty Augustyn w tak wielkiéj czci miał Hieronima, i tak wysoko cenił jego naukę, iż dzieła swoje dawał mu do rozpatrzenia, jemu niektóre dedykował, i w wielkich trudnościach szczególnie co do zrozumienia Pisma świętego, do niego się uciekał. Był téż Hieronim jakby wyrocznią swojego czasu dla całego Kościoła Bożego. Zjeżdżali się do niego do Betleem, Biskupi i Prałaci, a w listownych stosunkach zostawał z uczonymi i najświątobliwszymi mężami, najodleglejszych części ówczesnego świata.

Lecz i tam przebywając, nie zażywał długiego spokoju. Pelagiusz, upokorzony w porażce, jaką poniósł w rozprawach swoich piśmiennych z Hieronimem, pobudził przeciw niemu jednego z Biskupów Ziemi świętéj, który nieprawnie przywłaszczając sobie nad nim władzę, (gdyż Betleem nie należało do jego Dyecezyi) w różny sposób go prześladował. Aż dopióro wdanie się samego Papieża kres temu położyło.

Prócz pracy nad dziełami których wiele ten Święty pozostawił, czynnie się zajmował zarządem nad braćmi swojego Betleemskiego klasztoru, a przyświecając im wzorem najwyższych cnót zakonnych, prawie codzień miewał do nich nauki, wykładając im Pismo Boże. Zgrzybiałéj już był doszedł starości, i ciągłemi nękany był chorobami; wszakże ani w pracach swoich, ani w umartwieniach nie folgował soie wcale. Czekał śmierci spokojnie, owszem pragnął chwili spoczynku na łonie Boga, a im ta chwila była bliższą, tém się weselszym okazywał. Kiedy na zdrowiu gorzéj zapadł, i widział że koniec jego jest blizki, zwołał braci zakonnych, zachęcał ich i utwierdzał w miłości Boga i miłości wzajemnéj, a pobłogosławiwszy, wśród ich modlitw i sam się modląc poszedł do Pana, po zapłatę za długą i wierną Mu służbę. Umarł w roku Pańskim 422 mając lat dziewięćdziesiąt, z których czterdzieści na puszczy spędził. Ciało jego przeniesione do Rzymu, pochowane zostało w kościele przenajświętszéj Maryi Panny Większéj, obok znajdującego się tam Żłobka Pana Jezusa, dla czci którego, tak długo w Betleemie mieszkał.

Tak się niegodnym poczytywał sługą Bożym, ten wielki Święty, że przez cało swoje życie kapłańskie, ani razu nie sprawował przenajświętszéj Ofiary Ołtarza!

Pożytek duchowny

Jeśli święty Hieronim, jak to w żywocie jego czytałeś, żyjąc na puszczy, nie był wolnym od najszpetniejszych pokus, i ażeby się ich uchronić, uciekać się musiał do gorącéj modlitwy; miarkuj, czy żyjąc wśród świata, gdzie się tak często na tego rodzaju pokusy jest wystawionym, potrafisz się im ostać, jeśli przez gorącą i częstą modlitwę, nie będziesz sobie wypraszał u Boga, potrzebnych łask do tego.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś Kościoł Twój, dla wykładu Pisma świętego, w błogosławionym Hieronimie wyznawcy Twoim, wielkim mistrzem obdarzyć raczył; spraw prosimy, abyśmy wsparci jego zasługami, to co on słowem i czynem nauczał, za pomocą Twoją spełniać potrafili. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 830–833.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 778–779

Matronę Paulę po śmierci jej córki Blezyli pociesza św. Hieronim w następującym liście: „Cóż poczynam? Mam osuszyć łzy matki, a sam płaczę. Ze smutkiem przyznaję, że cały list ten jest łzami pisany. Wszakże i Pan Jezus opłakiwał Łazarza, ponieważ go miłował. Nie wielki to co prawda pocieszyciel, który nie umie powstrzymać swych westchnień, który może tylko szeptać słowa łzami przerywane. Powołuję się, droga Paulo, na świadectwo Pana Jezusa, w którego orszaku Blezyla obecnie bawi, powołuję się na świadectwo aniołów świętych, którzy ją przyjęli do swego grona, że cierpię na równi z tobą, jako duchowny ojciec i wychowawca twej córki. Ale czemu zasmuca nas śmierć drogich osób? Przecież nie na to się rodzimy, aby tu wiecznie pozostać. Abraham, Mojżesz, Piotr, Jan, Paweł, nawet Syn Boży umarł; a my się gniewamy, gdy się rozstaje czyjaś dusza z ciałem. Może ta dusza drogiej nam osoby dlatego ulatuje z ciała, «aby jej nie skaziła złość».

Tego tylko zmarłego żałować należy, na którego czyha piekło i na którego ukaranie czeka ogień wiekuisty. Wszyscy, których wita po śmierci zastęp aniołów, na których spotkanie idzie Pan Jezus, powinni się raczej smucić, że jeszcze muszą przebywać w namiocie śmierci, smucić ze względu na to, że dopóki tu na ziemi bawią, są dalecy od Boga. Tak jest, ubolewać powinni. «Biada mi, że się pielgrzymowanie moje przedłużyło; mieszkałem z obywatelami Kedaru: za długo przechodniem jest dusza moja» (Ps. 119, 5). Jeśli więc Kedar znaczy ciemność, a świat ten jest ciemnością, gdyż światło w niej świeci, ale ciemności światła nie rozumieją, tedy winszujmy Blezyli, która weszła z ciemności do światła i w pierwszym zapale wiary otrzymała wieniec doskonałości. Gdyby śmierć była ją rychlej porwała, gdy jeszcze miłowała świat i marzyła o jego rozkoszach, wtedy strumienie łez nie byłyby starczyły na pożałowanie jej. Teraz, gdy za sprawą miłosierdzia Bożego przed czterema miesiącami obmyła się za pomocą ślubów jakby chrztem drugim, a potem, pogardzając światem, żyła jakby w klasztorze, czyż cię nie przejmuje obawa, aby cię Zbawiciel za twój żal nie zganił, mówiąc: «Paulo, czy się gniewasz, że twoja córka stała się Moją córką? Gniewasz się i obrażasz Mnie grzesznymi łzami, że teraz mam ją u siebie? Wszakże wiesz, jak jestem usposobiony względem ciebie i twoich. Wstrzymujesz się od jadła, nie z zamiłowania postu, lecz ze strapienia; ale takiej wstrzemięźliwości nie lubię, taki post jest Mi wstrętny. Takimi męczennikami niech się pochlubi mądrość światowa. Moje oko spoczywa z upodobaniem na pokornych i łagodnych, którzy z uwielbieniem drżą przed słowami Mymi. Czyż taki jest owoc twego życia klasztornego, jaki Mi obiecywałaś? Czyż cię mam uważać za świętą i pobożniejszą tylko z powodu odzieży, którą się różnisz od innych niewiast? Duch twój zasmucony pochodzi jeszcze z czasów, gdy nosiłaś jedwabne szaty; trapisz się, unikasz Mnie, surowego Sędziego, jak gdybyś z Mych rąk wymknąć się zdołała! Jeśli szczerze wierzysz, że twa córka żyje, nie skarż się, że przeszła do życia lepszego. Taka jest wola Moja, którą objawiłem przez swych apostołów, że śmierć krewnych i powinowatych nie powinna was zasmucać, jak pogan».

Footnotes:

1

Cycero był znakomity pogański pisarz, na którego dziełach ś. Hieronim ćwiczył się w łacinie.

Tags: św Hieronim „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna doktor pokusy herezja śmierć
2020-08-28

Św. Augustyna, Biskupa i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 430.

(Żywot jego napisany był przez jego ucznia Pasydoniusza, Biskupa Kłamińskiego.)

Święty Augustyn urodził się w Tagaście w Afryce, roku Pańskiego 354. Ojciec jego Patrycy był poganinem, lecz za wpływem matki jego świętéj Moniki, cała rodzina została chrześcijańską.

Wychowany bardzo starannie, a genialnemi obdarzony zdolnościami, wielki w naukach uczynił postęp. Lecz zetknąwszy się z zepsutą młodzieżą, zatarł w sercu nauki jakie z domu wyniósł od świętéj matki, i oddał się rozpuście. Łzy i upomnienia Moniki nie trafiały do niego, chociaż bardzo ją kochał, a idąc coraz daléj po zgubnéj drodze na którą się puścił, przyłączył się w końcu do kacerskiéj sekty Manichejczyków, lubo brednie ich oburzały jego bystry i zdrowy rozum. Matka zaś, srodze bolejąc nad opłakanym stanem duszy ukochanego syna, nie przestawała modlić się za niego, gorzkie łzy wylewając. Razu pewnego, rozmawiając o tém z bardzo świątobliwym Biskupem, usłyszała od niego te pocieszające słowa: „Nie przestawaj, córko moja, opłakiwać to nieszczęsne dziecię twoje i polecać je Bogu, a niesposób jest aby syn tyle łez kosztujący matkę, miał zaginąć.”

Augustyn tymczasem coraz większego nabywał rozgłosu, jako uczony i wielki mówca. Najprzód z wielką sławą wykładał publicznie w Kartaginie Retorykę, a chcąc stać się jeszcze głośniejszym, udał się do Rzymu, a następnie do Medyolanu, wszędzie zachwycając swoich słuchaczów. Święta Monika goniła go w każdym z tych miast, czuwając nad jego biedną wtedy duszą, a w Medyolanie postarała się aby się zapoznał ze świętym Ambrożym Arcybiskupem, jednym z pierwszych świeczników Kościoła. Augustyn miał z nim kilka rozmów, w skutek których rozbudziły się w nim wprawdzie silne wyrzuty sumienia, i nawet odstąpił on herezyi Manichejczyków, lecz stosunki z pewną kobietą z któréj miał nieprawego syna, zatrzymywały go w kajdanach grzechu, w który się był pogrążył.

Wszakże przyszła nareszcie pora, w któréj Pan Bóg łzy jego świętéj matki wysłuchał. Razu pewnego, Augustyn wraz ze swoim od młodości przyjacielem Alypem, słyszał opowiadanie o pokutném życiu świętego Antoniego na puszczy Egipskiéj i innych pustelników, których tam tak wielu podówczas było. Zrobiło to na nim najzbawienniejsze a silne wrażenie, i rzekł do swego przyjaciela: „Prostacy zdobywają Niebo, a my z całą naszą uczonością, w błocie ziemskiém grzęźniemy. Mogą oni zdobywać się na rzeczy tak nadzwyczajne, czemużbyśmy tego samego nie czynili?” I to rzekłszy wyszedł do ogrodu, gdzie czując silną walkę łaski Bożéj wyrywającéj go z grzechu w którym leżał, z pokusą która go do niego przykuwała, zaczął się modlić obfite łzy wylewając, i wtedy usłyszał głos z Nieba mówiący do niego: „Weźmij i czytaj” Otwiera więc Pismo Boże które miał przed sobą, i natrafia na te słowa z Listów świętego Pawła: „Odrzućmy tedy uczynki ciemności, a obleczmy się w zbroję światłości… uczciwie chodźmy nie w biesiadach, i niewstydliwościach, ale się przyobleczcie w Pana Jezusa Chrystusa” 1. Po odczytaniu słów tych stał się od tejże chwili innym człowiekiem. Łaska Boża odniosła najzupełniejsze zwycięstwo.

Dotąd był nieochrzezonym, gdyż w owych czasach Chrzest święty odkładano do lat późniejszych. Dla przygotowania się więc do tego Sakramentu, udał się na samotne miejsce w okolicach Medyolanu, i tam przez kilka miesięcy oddawał się gorącéj modlitwie, wiodąc życie bardzo pokutne, a dzień i noc opłakujące swoje przeszłe a ciężkie zboczenia. Nareszcie ochrzczonym został przez świętego Ambrożego w katedrze Medyolańskiéj, i wtedyto, ci dwaj Święci, ułożyli Hymn Te Deum Laudamus, który odśpiewali naprzemian na podziękowanie Panu Bogu za tę wielką łaskę. Święty Augustyn miał wówczas lat trzydzieści trzy.

Święcie zbrzydziwszy sobie świat, który go był w takie ciężkie upadki wplątał, umyślił wieść życie samotne, i w tym celu udał się do swojéj ojczyzny. W drodze, zatrzymał się w porcie Ostyeńskim, i straciwszy tam ukochaną matkę, pewien czas zabawił w Rzymie, gdzie wydał sławne dzieło zbijające błędy Manichejczyków. Przybywszy zaś do Tagesty, rodzinnego swego miasta, sprzedał znaczne dobra które odziedziczył po rodzicach, większą ich część rozdał ubogim, a resztę obrócił na wybudowanie w odludnéj okolicy klasztoru, w którym zamknął się z kilku świątobliwymi towarzyszami, w których liczbie był i jego dawny przyjaciel Alypiusz, i syn jego Adeodat, który tam wkrótce umarł.

Ułożył Regułę zakonną, wielką roztropnością i umiarkowaniem odznaczającą się, według któréj żył ze swoimi braćmi, a która późniéj przez znaczną liczbę innych Zgromadzeń za podstawę do ustaw zakonnych wziętą została. „W tém odosobnieniu wiodąc życie wysokiéj bogomyślności i ostréj pokucie oddane, spędził lat trzy. Przez ten czas wiele dzieł napisał, które późniéj nietylko postawiły go w rzędzie Doktorów Kościoła, lecz jeszeze pomiędzy nimi niejako pierwszym uczyniły.

Miał zamiar w klasztorze swoim pozostać na zawsze, i o kapłaństwie nawet wcale nie myślał. Lecz zdarzyło się, że gdy był w kościele w Hyponie, podczas kiedy tam Biskup Walery, przedstawiał wiernym potrzebę w jakiéj był wyświęcenia jakiego kapłana któryby mu przyszedł w pomoc w zarządzie Dyecezyi, lud ujrzawszy Augustyna, którego już sława i świątobliwości i niezrównanéj nauki wszędzie się była rozeszła, porwał go jakby gwałtem, i pomimo oporu jaki stawił, uprosił Biskupa aby go wyświęcił na kapłana. Walery nietylko uczynił to najchętniéj, lecz niezwłocznie polecił naszemu Świętemu, aby w jego miejscu głosił słowo Boże ludowi w całéj jego Dyecezyi. Augustyn kazywał prawie codziennie z tą wymową którą jaśniał jeszeze na świecie będąc, i do któréj teraz przydawał mu Duch Święty swojego namaszczenia. Prócz tego, nie ustawał w wydawaniu pism najgłębszéj nauki, i któremi zbijał już nietylko błędy Manichejczyków, lecz i Pelagianów, Donastów i innych, i w końcu całą Afrykę z tych kacerstw oczyścił, pozostawiając w dziełach swoich, skarby najwyższéj ceny dla Kościoła, i dowody geniuszu któremu mało kto zrównał, a którego nikt dotąd, ani z pisarzy kościelnych ani świeckich, nie przewyższył.

Miał lat czterdzieści dwa, kiedy wyświęcony został na Biskupa Koadjutora, a jak u mas nazywają Sufragana, Biskupa Hyponeńskiego, po śmierci którego sam Biskupem tejże Dyecezyi został.

Wyniesiony na wyższą godność, tém świetniéj w Kościele Bożym zajaśniał, przedstawiając w sobie wzór najdoskonalszego Pasterza. Dom swój urządził na stopie bardzo skromnéj; sam wraz ze wszystkimi przybocznymi mu kapłanami i klerykami, wiódł życie jakby zakonne, zachowując ile możności Ustawy jakie był ułożył zakładając klasztor. Świętą cnotę czystości tak pokochał i strzegł jéj tak pilnie, że nigdy oczów na niewiastę nie podniósł. I u siebie, i w domach kapłanów jego Dyecezyi, nie dozwalał aby przemieszkiwały kobiety chociażby najbliżéj spokrewnione, i zwykł był mawiać: „Towarzystwo siostry mojéj lub siostrzenicy, zgorszeniem dla nikogo być nie może: – lecz może stać się zgorszeniem obecność w domu moim innych niewiast, do nich przychodzących.” Nienawidził obmowy, i dlatego nad stołem przy którym zasiadał z gośćmi, umieścił tablicę z napisem: „Kto pozwala sobie obmowy, niech wié, że przystęp mu tu wzbroniony.” Przy obiedzie do którego zasiadał z całym swoim Biskupim dworem, kazał zawsze czytywać książki duchowne. Na ubogich rozdawał prawie całe swoje dochody, a gdy zwracano mu uwagę, na jego w téj mierze na własne potrzeby nieoględność, odpowiadał: „Gdy który z ubogich w Dyecezyi doznaje głodu, Biskup powinien obejść się bez obiadu, a swój mu posłać.”

Używając sławy najuczeńszego swoich cząsów Prałata, do którego zewsząd udawano się po radę w najważniejszych sprawach Kościoła, na Soborach w których bywał obecny poczytany za wyrocznię, był obok tego nieporównanéj pokory. Chcąc niejako przytłumić sławę która go w całym świecie ówczesnym tak wysoko wynosiła, i zmniejszyć cześć jaką oddawano jego wysokiéj świątobliwości, wydał dzieło pod tytułem Wyznania, w których opisując całe swoje życie, wyznał swoje dawne najcięższe upadki, sądząc że tym sposobem odwróci od siebie powszechne uwielbienie. Lecz przeciwnie się stało: dzieło to pełne świętego namaszczenia, będące jakby ciągłym aktem skruchy i gorącéj modlitwy tego wielkiego Świętego, jęst po dziś dzień pociechą i zbudowaniem dla dusz pobożnych. Pism w ogólności pozostawił tak wiele, że na ich przeczytanie samo, pracowita osoba długie by lata obrócić musiała.

Trzydzieści sześć lat rządził kościołem Hypońskim, kiedy Wandalowie pustosząc Afrykę, oblegli Hyponę. Święty prosił Pana Bogą aby nie dał mu patrzeć na zniszczenie jego miasta dyecezyalnego, i wysłuchanym został. Augustyn w trzecim miesiącu oblężenia jego biskupiéj stolicy zachorował śmiertelnie. Czując jż do ostatniéj chwili zbliża się, kazał na ścianie przy łóżku wypisać sobie Psalmy pokutne, i te ciągle odmawiał. Po przyjęciu ostatnich Sakramentów świętych otoczony swojém duchowieństwem, któremu udzielił najzbawienniejszych nauk, zasnął w Panu dnia 28 Sierpnia roku Pańskiego 430, mając lat siedemdziesiąt sześć.

Pożytek duchowny

Widzisz jak największe zboczenia nie przeszkadzają, gdy kto szczerze nawraca się do Boga, do zostania wielkim Świętym i wysoko jaśniejącym w Kościele Bożym świecznikiem. Uwielbiaj w tém nieprzebrane Boga naszego miłosierdzie; a póki ci czas pozostawiony, korzystaj i ty z niego, bo nie wiesz, czy jeszcze dłużéj będzie z niém Pan Bóg czekać na ciebie.

Modlitwa (Kościelna)

Wysłuchaj miłościwie błagania nasze, wszechmogący Boże, a gdy nam pozwalasz mieć ufność w Twojém miłosierdziu, za wstawieniem się błogosławionego Augustyna wyznawcy Twojego i Biskupa, daj nam doznać skutków Twojój zwykłéj dobroci. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 726–728.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 681

Oto kilka słów z kazania św. Augustyna o zmartwychwstaniu: „Osoba, którą miłujesz, już nie żyje; nie usłyszysz jej głosu, nie może ona brać udziału w radości żyjących, a ty płączesz. Czy płaczesz nad posiewem powierzonym ziemi? Gdyby ktoś niewiedzący biadał, co się stanie z ziarnem rzuconym w ziemię, i gdyby wzdychał nad tym, iż cały posiew stracony, gdyby patrzył na bruzdy łzawym okiem, czy byś nie litował się nad jego nieświadomością i nierozsądkiem, czy byś mu nie powiedział: „Nie upadaj na duchu. To, coś pokrył ziemią, nie jest w twym gumnie ani w twym ręku, ale bądź cierpliwy; gołe pole pokryje się za kilka miesięcy obfitym plonem, a widok ten rozraduje cię tak, jak nas, którzy wiemy, co tu wyrośnie i tą nadzieją się pocieszamy”. Żniwa zboża oglądamy co rok, ale żniwa rodzaju ludzkiego raz tylko się odbędą i to na krańcu czasów. Nie możemy ci wprawdzie ich pokazać, lecz poprzestaniemy na jednym przykładzie. Zbawiciel bowiem mówi: „Jeśli ziarno pszeniczne wpadłszy w ziemię nie obumrze, samo zostaje” (Jan 12). Jest to przykład, mówiący o jednym ziarenku; ale przykład ten jest tak przekonywujący, że wszyscy muszą mu dać wiarę. Prócz tego głosi nam każde stworzenie naukę zmartwychwstania, jeśli tylko chcemy jej słuchać, a codzienne wydarzenia powiadają nam, co Bóg uczyni z całym rodzajem ludzkim. Zmartwychwstanie raz się tylko odbędzie. Zasypianie i budzenie sie żywych istot dzieje sie codziennie, a my widzimy we śnie obraz śmierci, w ocknieniu obraz zmartwychwstania. Co więc teraz dzieje się codziennie, to może się stać i stanie sie kiedyś jeszcze raz. Wszakże liście opadaią z drzew i odradzają się! Dokadże ida opadając, skąd przychodzą odrastając? Zima przychodzi, wszystkie drzewa schną i zdaią sie martwe. Zawitała wiosna, i wszystko zielenieje w świeżej szacie. Czv to sie dzieje po raz pierwszy w tvm roku? Nie, tak bvło i zeszłego roku. Rok mija i znowu powraca, a ludzie, stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, nie mieliby zmartwychwstać po śmierci?”

Footnotes:

1

Rzym. XIII. 13.

Tags: św Augustyn „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup doktor św Monika św Ambroży nawrócenie zmartwychwstanie
2020-08-20

Św. Bernarda, Opata i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 1153.

(Żywot jego napisany był przez trzech znakomitych Prałatów, jemu współczesnych.)

Święty Bernard rodem Francuz, przyszedł na świat roku Pańskiego 1091, w zamku Frontańskim dziedzicznym jego ojca Tescelina, który pochodził z hrabiów Szatilońskich. Matka jego Aleta, spokrewniona była z panującymi książętami Burgundzkimi. Był trzecim z siedmiorga ich dzieci. Wychowanie jego powierzono duchownym w Szatylionie, gdzie były szkoły bardzo wówczas słynące.

Skupienie ducha, nieposzlakowana skromność, pokora, posłuszeństwo i wielka pobożność, byłyto cnoty któremi od dzieciństwa się odznaczył. Tak dalece miłował czystość, iż gdy razu pewnego rzuciwszy na przystrojoną dziewicę oczy, doznał pokus przeciwnych téj cnocie, zanurzył się po szyję w staw zamarznięty, aby się od nich uwolnić. Zniechęcony do świata, szczególnie niebezpieczeństwami na jakie na nim ta właśnie cnota jest narażoną, postanowił wstąpić do zakonu. Dał pierwszeństwo klasztorowi Cystersów, w którym niedawno przedtém, przez świętego Szczepana i błogosławionego Roberta opatów, zaprowadzona była tak ścisła Reguła, że przez długi czas, nikt się tam z wstępujących nie zgłaszał. Święty Bernard, miał wtenczas lat dwadzieścia dwa, i tak już wielki a zbawienny wpływ na drugich wywierał, że z nim razem wstąpiło do tego klasztoru trzydziestu młodzieży z najpierwszych rodzin, a także sześciu jego braci i stryj jeden z największych panów Francyi. Gwido najstarszy brat jego udając się tam podobnież, rzekł do Niwarda najmłodszego: „Zostawiamy cię dziedzicem wszystkich majętności naszych,” a chłopaczek odpowiedział mu na to: „Jakto! sami obieracie sobie Niebo, a mnie przeznaczacie ziemię,” i wkrótce za nimi do zakonu pośpieszył. Siostra świętego Bernarda została także zakonnicą; a późniéj i ojciec w jego klasztorze uczyniwszy śluby zakonne, święcie żył i umarł. Bernard téż tak był znany powszechnie z daru jaki miał rozbudzania w drugich powołania zakonnego że matki kryły przed nim synów, a żony mężów, z obawy aby ich za sobą nie pociągnął.

Zostawszy zakonnikiem, trudno wyrazić z jaką gorliwością i od razu, wstąpił na najwyższe szczeble doskonałości Ewangelicznéj. Zmysły do tego stopnia miał umartwione, że nie wiedział co jada lub co pije, i dla tego, gdy pewną razą postawiono przed nim oliwę zamiast wina, wypił ją niespostrzegłszy tego. Toż samo się zdarzyło gdy zamiast masła dano mu łój zepsuty. Oczy tak miał zawsze spuszczone, że po kilkoletniém mieszkaniu w klasztorze, nie wiedział czy cela jego ma sufit czy belki, i wiele i jakie są okna w kościele.

Zakonnicy téj Reguły oddawali się pracom bardzo ciężkim w polu. Przez wzgląd na słabe siły Bernarda, opat chciał go od nich uwolnić. Święty uprosił aby tego nie czynił, i nikt mu w najcięższych pracach nie wyrównał. Wśród tego, ciągle był skupiony na duchu, rozmyślając nad tém co w celi czytał w księgach świętych. Gdy téż późniéj zajaśniał w Kościele wielką nauką, która go w rzędzie Doktorów Kościoła postawiła, mawiał, że mistrzami jego były dęby i sosny w lasach, w których pracował, gdyż wtedy Pan Bóg nadprzyrodzoném światłem, w przedziwny sposób umysł jego wzbogacał.

Sława świątobliwości Bernarda, i pisma jego któremi już wtenczas zasłynął, ściągały coraz więcéj wstępujących do klasztoru Cystersów, i to ludzi najznakomitszych z różnego stanu. Wtedy Bernard zamianowany został na Opata, z poleceniem aby nowy klasztor, udając się na puszczę z dwunastu braćmi, założył. Święty przybywszy z nimi w głąb lasu w dyecezyi Langroskiéj (Langres), obrał tam wąwóz, który dla swojéj dzikości przezwanym był doliną goryczy. Założył na tém miejscu klasztor, do którego coraz więcéj przybywało braci, pomimo iż w początkach szczególnie, przyszło tam do ostatecznéj nędzy, tak że w przeciągu jednego roku, kilkunastu braci prawie od głodu wymarło. Po téj jednak ciężkiéj próbie, klasztor ten stał się jednym z najliczniejszych i najsławniejszych, i dolina goryczy przezwaną została od tego czasu Świetną doliną (Clara Vallis.)

Tymczasem sława świętego Bernarda coraz więcéj się szerzyła, Królowie, Biskupi, Prałaci najsławniejsi uczeni, wielcy urzędnicy państwa, śpieszyli do niego po radę, dusze najświątobliwsze poddawały się jego przewodnictwu, i klasztor Klarovalleński, stał się główną szkołą pobożności, ogniskiem nauki kościelnéj i kolebką wielkiéj liczby Świętych. Wkrótce, chociaż ciągle powiększano zabudowania, zakonnicy pomieścić się tam nie mogli, i rozsyłano ich w różne miejsca po dwunastu z jednym Opatem na czele, dla zakładana nowych klasztorów, których za życia świętego Bernarda stanęło sto sześćdziesiąt w różnych krajach, bo nie tylko we Francyi, lecz i we Włoszech, w Hiszpanii, Anglii i Niemczech. Nie było prawie podówczas panującego, i nie było gorliwszego o dobro swoich diecezan Biskupa, któryby nie starał się o zakonników z Klaravalli.

Lecz święty Bernard, stając się tym sposobem jednym z najpierwszych odnowicieli ducha zakonnego, stał się oraz jednym ze świętych mężów, którego wpływ i usługi w całym Kościele były niezmierne. Za jego czasów chrześcijaństwo zasmucone zostało zątargami dwóch Papieżów (z których jeden był nieprawnie obranym), o tę najwyższą godność ubiegających się. Zgromadzony w Klermoncie i Etampie Sobór, na którym był obecny i sam król Ludwik przezwany otyłym, zawezwawszy świętego Bernarda, zdał na niego rozsądzenie kto z dwóch roszczących sobie do Papiestwa prawo, był prawdziwym Papieżem. Bernard po długiéj modlitwie i pilném roztrząśnieniu całéj téj sprawy, uznał Inocentego II prawdziwym następcą świętego Piotra, i za jego zdaniem cały sobór, a potém i cały świat katolicki poszedł.

Panujący książe Wilhelm, sławny ze swoich okrucieństw, sam jeden, na czele dość licznego stronnictwa, upierał się przy Antypapie, to jest nieprawym Papieżu. Udał się do niego święty Bernard, a gdy po długich kilkakrotnych rozprawach, nie mógł go odwieść od syzmy, w czasie Mszy świętéj, wziąwszy przenajświętszy Sakrament, poszedł od ołtarza prosto przed księcia, który jako wyklęty stał przede drzwiami kościoła, i tak groźnie do niego przemówił, że książe padł jakby nieżywy na ziemię, i nie wstał aż mu to Święty wyraźnie rozkazał, upominając w Imię Boga, aby dłużéj postępowaniem swojém Kościoła nie zasmucał. Wilhelm nawrócił się najszezerzéj, i odtąd jak najświątobliwsze wiódł życie.

W klasztorze który założył Bernard w Rzymie, zamianował Opatem tego, który późniéj pod imieniem Eugeniusza III, Papieżem obrany został. Na żądanie jego, Bernard podjął się poselstwa do wszystkich panujących w Europie, w celu skłonienia ich do wojny krzyżowéj. Uskutecznił to w krótkim czasie, obiegając wiele krajów, gdzie Pan Bóg dodawał mocy słowom jego, licznemi i wielkiemi cudami jakie wszędzie czynił. Wyprawa przyszła do skutku, lecz za grzechy jakich się dopuszczali należący do niéj, niepomyślny obrót wzięła. Stało się to dla Świętego powodem wielkich upokorzeń, gdy go bezbożni fałszywym prorokiem i burzycielem ludów nazywali, co wszystko zniósł on w duchu największéj pokory, sobie samemu i swoim grzechom, niepowodzenie świętéj sprawy przypisując.

Przy tylu pracach i zajęciach, trudno pojąć zkąd miał czas na napisanie tak wielu dzieł w najgłębszych przedmiotach religijnych, które stanowią jeden z wielkich skarbów piśmiennictwa kościelnego. Te jego pisma pełne namaszczenia Ducha Świętego, odznaczają się szczególném do Matki Bożéj nabożeństwem, tak że go z tego powodu kochankiem Maryi nazywają. Gdy razu pewnego będąc w katedrze Kolońskiéj napełnionéj tłumem ludu, który go zwykle otaczał, w czasie śpiewu Salve Regina (Witaj Królowo) wpadł w zachwycenie, po ukończeniu téj Antyfony zawołał: „O! clemens, o! pia, o! dulcis Virgo Maria. O! łaskawa, o! litościwa, o! słodka Panno Maryo,” któreto słowa i cały Kościoł do téj Antyfony odtąd przyłączył.

Zawsze będąc słabego zdrowia, w skutek nadzwyczajnych umartwień ciała do tego doszedł był stanu, iż żadnego pokarmu przyjmować nie mógł. Pomimo tego, długie odbywał dla spraw Kościoła podróże; w klasztorze przebywając o ile mógł na wspólnych bywał obowiązkach, i ze zbudowaniem braci, z nogami opuchniętemi, ciężkim kaszlem trapiony, na dziennych i nocnych pacierzach zawsze znajdował się w chórze.

Długi już czas, podziwiano w jaki sposób, przy zupełnym prawie braku posiłku, żyć może, aż nakoniec zapadł w ostatnią chorobę. Gdy blizkim był śmierci, wielka liczba Biskupów, Opatów i zakonników z okolicznych krajów, pośpieszyła aby otrzymać ostatnie jego błogosławieństwo. Pocieszał ich, sam nietracąc ani na chwilę wewnętrznego pokoju, a mówiąc że czas już wreszcie przyszedł aby niepożyteczne i bezowocne drzewo, jakiém się mienił, zrąbane zostało. W takich uczuciach głębokiéj pokory, wielki ten Święty przyjąwszy ostatnie Sakramenta, poszedł do Pana Jezusa 20 Sierpnia roku Pańskiego 1158, mając lat sześćdziesiąt trzy. Papież Aleksander III kanonizował go, a Pius VIII ogłosił Doktorem Kościoła.

Pożytek duchowny

Jak na wielu innych Świętych, tak i na świętym Bernardzie, widziałeś dowód jak wśród rodziny najliczniejszéj, jedna święta dusza i inne za sobą do Boga pociąga. Obyś był z téj liczby, a przykładem swoim i pobożnością całe swoje rodzeństwo do wiernéj służby Panu Jezusowi zachęcał.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! Któryś lud Twój, dla wskazania mu drogi zbawienia wiecznego, w błogosławionym Bernardzie, wielkim sługą Twoim obdarzył; spraw prosimy, abyśmy posiadając go jako mistrza życia chrześcijańskiego na ziemi, zasłużyli sobie mieć przyczyńcą w Niebie. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 699–701.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 662–663

Ileż to razy słyszymy z ust oziębłych katolików słowa: „Nie mogę więcej czynić dla zbawienia duszy, ani też nie mogę częściej chodzić na Mszę i do Komunii świętej, i nie mogę w niedziele i uroczystości słuchać kazań i nauk, bo nie mam czasu. Moje prace i zajęcia nie pozwalają na to”. Jeżeli ktokolwiek na świecie mógłby się tłumaczyć i uniewinniać w ten sposób, to chyba jedyny Ojciec święty, który ma na głowie sprawy całego Kościoła, rozkrzewionego po wszystkich częściach świata. Bernard napisał też list w tej sprawie do papieża Eugeniusza III, dawniejszego ucznia swego, który tutaj podajemy w dosłownym brzmieniu:

„Mój Eugeniuszu, przemawiam do Ciebie z czcią i szacunkiem, który Ci się należy jako głowie Kościoła, ale zarazem z tak szczerą przychylnością, z jaką przemawiać winien ojciec miłujący Twą duszę. Żałuję Cię, że masz tyle zajęcia i wierzę, że Cię to smuci i trapi, że nie możesz więcej oddawać się nabożeństwu i że doznajesz przeszkód w pobożnym rozpamiętywaniu. Ale jeśli przy natłoku rozlicznych zatrudnień nie pamiętasz o sobie, jeśli nie zostawiasz sobie czasu na rozmowy z Bogiem, nie zapominaj o tym, ile przez to doznajesz spustoszeń w duszy, ile zatwardziałości stąd powstaje, ile szkód stąd ponosisz. Cóż mi to za życie, udzielać posłuchań od rana do wieczora, przyjmować i odczytywać prośby, godzić zwaśnione stronnictwa, słuchać ich skarg i zażaleń, sprawdzać akta kościelne i wygotowywać listy apostolskie! Gdyby to przynajmniej było we dnie tylko, ale i noce nie są wolne od tych za-

Tags: św Bernard „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna opat doktor czystość schizma II wyprawa krzyżowa Salve Regina
2020-07-14

Św. Bonawentury, z Zakonu Braci Mniejszych św. Franciszka Serafickiego, Kardynała i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 1274.

(Żywot jego wyjęty jest z dziejów rocznych Braci Mniejszych, przez ojca Wadynga.)

Święty Bonawentura urodził roku Pańskiego 1221 w miasteczku Baniarea (Bagnarea), we Włoszech. Był synem Jana Fidanza, zamożnego i pobożnego pana tych okolic. Na Chrzcie świętym otrzymał imię Jana, lecz takowe zmienioném późniéj zostało, z następującego powodu. W trzecim roku życia zachorował był śmiertelnie; lekarze go odstąpili, a matka Ritella, uciekła się do innego środka: udała się do świętego Franciszka Asyzkiego który się wtedy tam znajdował. Poleciła chore dziecię jego modlitwom, i zaofiarowała je Panu Bogu do Zakonu Braci mniejszych, jeśli zdrowie odzyska. Święty Franciszek uzdrowił małego Janka cudownie, a widząc dziecię wyratowane zawołał: „/O! buona ventura/,” co po włosku znaczy: Jakieżto szczęście! Odtąd téż nazywano go Bonawenturą.

Skoro doszedł lat młodzieńczych, pomny na ślub uczyniony przez matkę, chociaż sam nie był ściśle obowiązanym do jego spełnienia, wstąpił do Zakonu Braci mniejszych. Jak tylko ukończył nowicyat, posłano go do Paryża, dla słuchania nauk teologicznych pod sławnym mistrzem Aleksandrem Halesem, który poznawszy go bliżéj mawiał: „Patrząc na brata Bonawenturę, rzekłbyś że Adam nie zgrzeszył:” tak bowiem wysokiéj był świątobliwości, iż zdawało się że w nim grzech pierworodny żadnéj skazy nie zostawił.

Jakoż, był on jakby żywém uosobieniem wszystkich cnót zakonnych. Cichy, pokorny, posłuszny, pierwszy do wszystkich obowiązków, najmniejszéj chwilki czasu nie trawił napróżno: takim się okazał od wstąpienia do klasztoru, i takim był ciągle. Przytém niezrównanéj był miłości dla braci, słodyczy w obcowaniu z każdym i uczynności dla wszystkich, a szczególnie dla chorych. Doglądał ich z największą troskliwością, jakby głównym jego obowiązkiem był obowiązek Infirmarza; pocieszał ich w cierpieniach świętemi słowami, i taki miał dar do tego, że sama jego obecność najpożądańszą dla chorych przynosiła ulgę. Starał się aby na niego przypadały najniższe posługi klasztorne, które spełniał z taką uwagą i pilnością, jak gdyby szło o rzeczy najwyższéj wagi. Ciągle skupiony, zatopiony w Bogu, mało mówiący, a tak do siebie przyciągał każdego, że go zwykle używano gdy chodziło o załatwienie jakiéj sprawy z osobami niełatwego przystępu i upornemi. Dar modlitwy w wysokim posiadał stopniu. Całe godziny przepędzał, i to zwykle w nocy, na modlitwie przed przenajświętszym Sakramentem. Razu pewnego, gdy powstrzymał się od przyjęcia Komunii świętéj, przez zbytnią obawę czy mu się to godziło, Anioł przyniósł mu przenajświętsze Ciało Pańskie. Wyświęcony na kapłana, na drogach Bożych jeszcze większy uczynił postęp. Zwykle odprawiając Mszę świętą, we łzach się rozpływał, a sprawował tę przenajświętszą tajemnicę, z takiém namaszczeniem, że pobożne osoby ubiegały się o pociechę widzenia go przy ołtarzu.

Obok tak wysokich i świętych darów, posiadał umysł i zdolności genialne, które go postawiły w rzędzie najznakomitszych uczonych, i uzyskały mu tytuł Doktora Kościoła, a dla gorącéj miłości Boga, stanowiącéj główną cechę wszystkich a tak licznych pism jego, przezwano go Doktorem Serafickim. Zaledwie ukończył zawód nauk teologicznych w klasztorze Paryzkim, został profesorem filozofii i teologii w sławnéj tam podówczas akademii, obejmując katedrę po swoim mistrzu Halesie, na któréj wsławił się wykładem teologii Piotra Lombarda, i wraz z nim i świętym Tomaszem z Akwinu, swoim współuczniem, stał się założycielem systematu teologicznego, już od nich aż po dziś dzień używanego w téj nauce.

Miał lat trzydzieści pięć, gdy na kapitule generalnéj Zakonu Braci mniejszych, na któréj przewodniczył osobiście sam Papież Aleksander IV, obrany został generałem całego zakonu. Wysoka ta godność, którą z największą dla jego pokory przykrością, przyjął jedynie z posłuszeństwa, nic nie zmieniła w jego ubogim, pracowitym, i umartwionym sposobie życia. Co większa: jak prace naukowe w których tak wysoko celował, nie przygaszały w nim ducha pobożności, tak i różnorodne a liczne zajęcia, przy zarządzie świeżego jeszcze wówczas, a już nadzwyczaj licznego Zakonu, nie przeszkadzały mu do ciągłego wewnętrznego skupienia, do ćwiczeń wysokiéj bogomyślności, do oddawania się naukom i do pracowania piórem. Pisał bardzo wiele: dzieła po nim pozostałe są poczytywane za dzieła wartości pierwszorzędnéj w przedmiocie Filozofii i Teologii, a będące treści ascetycznéj (tyczące się wewnętrznego życia) są nieporównanego namaszczenia, wzniosłości, i przedewszystkiém zapalają serce czytelnika, gorącą miłością Jezusa i przenajświętszéj Panny Maryi.

Do Matki Bożéj bowiem, miał najszczególniejsze nabożeństwo. W tém co o Niéj pisał, a tego bardzo wiele pozostawił, mało kto mu dorównał z najsławniejszych, najznakomitszych i najświątobliwszych pisarzy. Wiele utworów pochwalnych o Matce Bożéj, znajduje się w jego dziełach. Cały Psałterz Dawidowy przerobił na Psalmy do Matki Boskiéj. Onto pierwszy, będąc generalnym przełożonym, nakazał w całym swoim Zakonie, dzwonić rano, w południe i wieczór na Anioł-Pański, i od niego wszczął się ten święty zwyczaj, odtąd w całym Kościele przyjęty. On także pierwszy w Zakonie swoim, zaprowadził uroczysty obchód świąt Niepokalanego Poczęcia i Nawiedzenia przenajświętszéj Maryi Panny, co podobnież od niego przeszło do całego Kościoła. Na żądanie kapituły generalnéj, napisał życie świętego Franciszka swojego Patryarchy, będące arcydziełem szczególnego natchnienia Ducha Świętego. Właśnie gdy nad niém pracował, przyszedł był odwiedzić go święty Tomasz z Akwinu Doktor Anielski, w ścisłéj z nim zażyłości będący. Zbliżywszy się do drzwi jego celi, przez rozpadlinę ujrzał go w zachwyceniu i w powietrze z piórem w ręku uniesionego. Odszedł mówiąc: „Nie przeszkadzajmy Świętemu, pisać życia Świętego.” Tenże święty Tomasz, spytał go razu pewnego, z jakiéj biblioteki czerpał on tak bogate materyały, jakiemi przepełnione były jego pisma: „Oto moja jedyna biblioteka:” odrzekł mu Bonawentura, wskazując na Pana Jezusa ukrzyżowanego. Braciszek przeznaczony do jego obsługi, widząc go ciągle zajętego pisaniem lub czytaniem, pewnego dnia powiedział do niego: „O! jak szczęśliwi są ludzie, którzy tak jak ojciec Bonawentura, ciągle uczą się jak kochać Boga.” – „Bracie najmilszy, odpowiedział mu na to Święty, wierzaj mi, że prosta babka kościelna, może lepiéj Boga kochać od najuczeńszego męża.” Co tak ucieszyło poczciwego braciszka, że odchodząc głośno powtarzał to zdanie, i w długie wpadł zachwycenie.

Papież Klemens IV, równie jak i poprzednicy jego, za których papiestwa żył święty Bonawentura, w wielkiém go mieli poważaniu. Zamianowany został na Arcybiskupstwo Jorkskie, jedno z najbogatszych i najświetniejszych za jego czasów. Lecz Święty, tak usilnie i szczerze wypraszał się, od téj godności, że Papież uległ jego prośbom, i uwolnił go od tego. Bonawentura bowiem, widząc że zanosi się na to że Papież, przyjęcie tego Arcybiskupstwa wyraźnie mu nakaże, z płaczem upadł Ojcu Świętemu do nóg, i w końcu otrzymał to od czego jego pokora, tak się wzbraniała. Niedługo jednak się tém cieszył. Grzegorz X następca Klemensa IV, postanowił koniecznie wynieść go na wyższą godność kościelną. Dowiedziawszy się o tém święty Bonawentura, co prędzéj a skrycie wydalił się z Rzymu, i ukrył się w małym klasztorku w Magello, spodziewając się że tym sposobem ujdzie tego, czego się tak obawiał. Papież dowiedział się o miejscu jego pobytu, i tam mu posłał oznaki kardynalskiéj godności. Posłowie Papiezcy, zastali go pomywającego w kuchni naczynia. Święty, nie przerwał swojego zajęcia, lecz przyjąwszy z ich rąk kapelusz kardynalski, zawiesił go u drzewa stojącego przy kuchni, a sam kończąc pomywanie naczyń, kazał braciom dostojnych gości prosić do Refektarza.

Zniewolony rozkazem Papiezkim, wrócił do Rzymu, gdzie go sam Ojciec święty na Biskupa Albańskiego wyświęcił, w poczet kardynałów zaliczając. Grzegorzowi chodziło głównie o to, aby Bonawentura był obecnym na Soborze, który w Lionie zgromadzał i na nim osobiście przewodził. Święty ten Biskup, miał na tém walném zgromadzeniu, kazanie do zebranych Ojców, na drugiéj i trzeciéj sesyi. Był duszą wszystkich obrad, i prawą ręką Papieża. Onto głównie przyczynił się do pojednania wtedy Greków, i jemu powierzono opracowywanie najważniejszych przedmiotów, na tym Soborze rozbieranych. W ciągu tych prac swoich, nagle zachorował: zapadł w wielkie osłabienie i ciągłych doznawał wymiotów. Odwiedzany przez Papieża i wszystkich Ojców Soboru, zasmuconych stratą tak wielkiego Świętego, po przyjęciu ostatnich Sakramentów, wśród modlitwy i aktów pobożnych, oddał Bogu ducha, 14 Lipca roku Pańskiego 1274, mając pięćdziesiąt trzy lata wieku.

Po śmierci wielu zasłynął cudami, a między innemi i tym wielkim cudem, że gdy w sto sześćdziesiąt lat potém otworzono jego trumnę, całe ciało znaleziono zniszczone, lecz głowę, twarz, zęby, język, usta, policzki i włosy nietknięte, jakby tylko co umarł.

Papież Syxtus IV w poczet go Świętych zaliczył.

Pożytek duchowny

Całe życie świętego Bonawentury, któregoś szczegóły przeczytał, dowodzi jego gorącéj miłości Boga. Dzieła jego są pełne tego ducha, i dlatego przezwanym on został Doktorem Serafickim. Proś pana Jezusa, przez wstawienie się tego wielkiego Świętego, aby cię tą łaską miłości Swojéj obdarzyć raczył, bo w niéj wszystkie inne zawarte są łaski.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś Kościół Twój, dla wskazania nam drogi zbawienia wiecznego, w błogosławionym Bonawenturze wyznawcy Twoim i Biskupie, wielkim mistrzem obdarzył, spraw prosimy, aby wszyscy wierni, mieli w nim zawsze miłościwego pośrednika. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 584–586.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 561–562

Prześliczna książeczka św. Bonawentury „Bodziec miłości”, odsłania nam w całym blasku piękną jego duszę i pobożność, z jaką rozważał tajemnice Męki Pańskiej, jako też jego dziecięcą miłość względem Najśw. Maryi Panny, z jaką błagał przeczystą Dziewicę, aby go przypuściła do udziału w swych smutkach. „Jakaż rozkosz – mówi – zespolić swe serce z Twoim Sercem i z przebitym ciałem Syna Twego! Nie pragnę ani blasku słonecznego, ani gwiazd połysku, tęsknię jedynie do ran. Albo odejmij mi życie doczesne, albo rań serce moje, gdyż wstyd mnie na wskroś przejmuje, gdy widzę okrutnie zbitego i umęczonego Chrystusa Pana, gdy Ciebie, o Pani moja, widzę strapioną i udręczoną smutkiem, i gdy siebie, najniegodniejszego ze sług Twoich, widzę wolnym od bólu i udręczeń. Wiem jednakże, co uczynię: u nóg Twych leżąc, błagać będę nieustannie, błagać ze łzami i westchnieniem, wołać na cały głos i nie przestanę się naprzykrzać, póki Królowo Niebieska nie wysłuchasz błagania mego i nie wstawisz się łaskawie u Syna Twego”.

Tags: św Bonawentura „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna doktor cnoty pobożność św Tomasz z Akwinu Maryja Nawiedzenie Niepokalane Poczęcie Sobór lyoński II
2020-06-14

Św. Bazylego Wielkiego, Biskupa, Doktora Kościoła i Zakonodawcy

Żył około roku Pańskiego 376.

(Żywot jego był napisany przez świętego Grzegorza Nazyańskiego, w ścisłéj z nim przyjaźni zostającego.)

Święty Bazyli dla wielkiéj świątobliwości swojéj, głębokiéj nauki i znamienitych zasług jakie położył w Kościele, wielkim przezwany, rodem z Cezarei w Kapadocyi, przyszedł na świat roku Pańskiego 328. Był synem świętego Bazylego i świętéj Emilii, wnukiem świętéj Makryny która go wychowała, a bratem świętego Grzegorza Biskupa Nissejskiego, świętego Piotra Biskupa Sebasty i świętéj Makryny młodszéj, któréj wpływowi przypisywał że i on sam i bracia jego świat opuściwszy, Panu Bogu się poświęcili na wyłączną służbę. Początkowe nauki pobierał w rodzinném mieście, wymowy i filozofii uczył się w Carogrodzie, a dla wydoskonalenia się w nich udał się do Aten. Tam chodząc do akademii razem ze świętym Grzegorzem późniejszym Biskupem Nazyazeńskim, zawiązał z nim ścisłą przyjaźń. Obaj ćwiczeniom pobożności oddając się pilnie, i w naukach się kształcąc, Boską chwałę jedynie mieli na celu. Po skończonym tym zawodzie w całéj Grecyi jako najuczeńsi mężowie zasłynęli. Wtedy cesarz Julian który z nim także w akademii Ateńskiéj razem pobierał nauki, wezwał Bazylego na dwór swój, na którym wielu uczonych trzymał. Lecz Bazyli wiedząc już o jego odstępstwie od wiary, nie przyjął tych zaprosin, i udał się do Egiptu, Palestyny, Syryi i Mezopotamii, w celu przypatrzenia się sposobowi życia zakonników tam będących, gdyż i sam podobny żywot wieść zamyślał. W téj podróży wielu znakomitych filozofów pogańskich i błędami aryanizmu zarażonych chrześcijan nawrócił. Po powrócie swoim, wyświęcony na kapłana, rozdawszy cały majątek jaki był odziedziczył po ojcu, na ubogich, wraz ze świętym Grzegorzem przyjacielem swoim, osiadł na puszczy w Poncie, i wielu towarzyszy do siebie zgromadziwszy, wiódł z nimi życie zakonne według ustaw jakie sam ułożył, a które późniéj stały się Regułą wszystkich tak męzkich jak i żeńskich zakonów na Wschodzie zakładanych, i Bazylego w rzędzie Zakonodawców postawiły.

Po śmierci Juliana, Walens na tron wstąpiwszy, jako zwolennik aryanów chrześcijan prawowiernych okrutnie prześladował. Biskup Cezarei rodzinnego miasta Bazylego, wplątany w sidła aryanów, już w wierze chwiać się był zaczął. Inni Biskupi, widząc iż to czyni jedynie z braku dostatecznéj nauki, zmusili niejako Bazylego aby opuścił swoję ukochaną pustynię, a przyszedł w pomoc własnemu Biskupowi, który błędom sekciarzy czoła stawić nie umiał. Jakoż świętą wymową, głęboką nauką i niezmordowaną gorliwością, i Pasterza swojego i jego owce od zguby wyratował, tak słowem jak i pismami, po dziś dzień sławnemi, zbijając bluźnierstwa aryanów na Bóstwo Chrystusa Pana miotane. Wkrótce potém Euzebiusz Biskup Cezarejski, żywota dokonał, a Bazyli widząc że lud i duchowieństwo na miejsce zmarłego zamierzają go powołać, ukrył się w miejscuu stronném, pilnie jednak ztamtąd strzegąc, aby stronnicy aryańscy swojego na stolicę Biskupa nie wysadzili, zalecał i popierał na to Biskupstwo świętego Grzegorza. Lecz w końcu sam od niego wymówić się nie mógł. Uległ woli sąsiednich Biskupów, którzy odniosłszy się w téj mierze do Rzymu, od Ojca świętego rozkaz uzyskali.

Obowiązki biskupie, chociaż ciągle bardzo wątłego był zdrowia, z największą gorliwością spełniał. Naukami, pismami a przedewszystkiém przykładem świątobliwego życia, owczarni swojéj służył. W czém aby mieć pomoc, przyzwał do siebie świętego Grzegorza, który z miłości ku niemu opuścił także puszczę. Z aryanami bezustanną toczył wojnę, pomimo iż cesarz Walens, zagorzały ich poplecznik, wielu Biskupów katolickich wygnał, na ich stolicę a aryanów poobsadzał, a innych bojaźliwszych groźbą i strachem do milczenia pozmuszał. Gdy więc Bazyli, pomimo tego przeciw aryanom silnie i stanowczo występował, szerzyć się im błędom w swojéj dyecezyi nie dawał, a wielu już w nie wplątanych z téj zguby wyrwał, ściągnął na siebie zawzięty gniew cesarza. Ten przybywszy do Cezarei, wszystkiemi sposobami starał się podejść Bazylego, aby go albo w błędy aryańskie uwikłać, albo przynajmniéj od obrony prawdy katoliekiéj powstrzymać. Widząc zaś że łagodnemi środkami nic wskórać nie może, wysłał do niego Modesta Wielkorządcę, który w imieniu cesarza zagroził mu zaborem dóbr biskupich, następnie wygnaniem, a w końcu męką i śmiercią okrutną. Święty odrzekł mu na to: „Boga raczéj niż cesarza słuchać winienem: jeśli mi majętność zabierze nie zuboży mnie, bo mi dosyć na tych wytartych szatach i kilku księgach; wygnania téż się nie boję, bo cała ziemia jest moją, jako Boża, na któréj wszędzie przytułek znajdę. A i o męki któremi mi grozisz nie stoję, bo one mnié przywieść mogą do pożądanéj przeze mnie dla Chrystusa śmierci. Przez nie wyświadczy mi cesarz największe dobrodziejstwo, gdyż mnie prędzej do Boga mego poszle.” Na co gdy rzekł mu Modest: „Nikt mi, gdym w imieniu cesarskiém występował, tak zuchwale nie odpowiadał.” — „Boś znać na Biskupa nie natrafił, odpowiedział Święty. W stosunkach naszych z każdym, a tém bardziéj, z piastującymi władzę, pokorę uległość i łagodność okazujemy, lecz gdy nam kto wiarę wydzierać chce, temu śmiało czoło stawimy.”

Cesarz z razu nie nalegał więcéj na Bazylego, ale wkrótce uległ intrygom aryańskim, i wskazał go na wygnanie. Lecz gdy przyszło podpisać wyrok, trzy razy pióro się mu psuło, w czém uznając moc Bożą zniszczył wyrok już gotowy.

Wkrótce potém synek cesarski śmiertelnie zachorował. Walens w rozpaczy, gdy modlitwy aryanów nic nie pomagały udał się do Bazylego, który mu powiedział: „Wyrzecz się cesarzu błędów aryańskich, a Pan Bóg ci syna na moje modlitwy uzdrowi.” Walens mu to przyrzekł, Święty pomodlił się i dziecko wyzdrowiało; lecz gdy cesarz wracając do swoich błędów aryanom kazał je ochrzcić, w ręku ich umarło.

Niewypowiedziane prace, trudy, prześladowania i niebezpieczeństwa przebył ten święty Biskup, rządząc swoją dyecezyą w czasach wielkiego ucisku Kościoła od aryanów przez cesarza popieranych, za co zaszczycony został listami Papieża świętego Damaza, który go głównym obrońcą wiary świętéj na Wschodzie nazywał. W ścisłych także stosunkach przyjaźni zostawał ze świętym Ambrożym, drugim w owym wieku filarem Kościoła, który poczytywał go za najgorliwszego i najznakomitszego Biskupa owego wieku. Za jego rządów ciężki głód dotknął był Cezareę i cały kraj okoliczny: Święty rozdawszy wszystek swój znaczny majątek, jaki wówczas spadł był na niego po śmierci matki, kazaniami swojemi i przykładem pobudził możniejszych obywateli Cezarei do tak wielkich ofiar, iż lud mało co uczuł téj klęski. Cały oddany obowiązkom swojego Pasterstwa, nie spuszczał z oczów ojcowskich i zakonu przez siebie założonego, który w późniejszych wiekach na całym Wschodzie się rozkrzewił i wysoko zakwitnął. Na Biskupstwie lat tylko ośm zasiadał.

Gdy już blizkim był śmierci, zawezwał pewnego znakomitego i uczonego lekarza Żyda, imieniem Józefa. Mąż Boży bardzo go lubił, często w rozprawach jakie z nim miewał, pociągał go do wiary katoliekiéj, i pomimo jego oporu, przepowiedział mu że chrześcijaninem zostanie, a nawet z rąk jego Chrzest święty przyjmie. Żyd ten wezwany do chorego Biskupa oświadczył iż żadnéj nadziei nie ma, i że śmierć za chwilę nastąpi. Usłyszawszy to Bazyli rzekł mu: „Nie wiesz co mówisz. Ja póty nie umrę aż cię ochrzczę.” — „Słońce nie zajdzie, odpowiedział lekarz, a umrzesz mój drogi panie.” — „A jeżeli do jutra żyć będę, co powiesz?” rzekł Biskup. — „O życie się zakładam, odparł znowu żyd, że to nie nastąpi.” — „Życia nie trać, powiada Biskup, lecz żyj Chrystusowi.” Zrozumiał Józef o co idzie, i przyrzekł Świętemu że się ochrzci jeśli zakład przegra. Bazyli zaczął się modlić, aby mu Bóg życia przedłużył dla pozyskania téj duszy, i Pan go wysłuchał. Przebył noc spokojną, a nazajutrz Żyd upadł mu do nóg widząc cud wyraźny, i oświadczył że chce zostać chrześcijaninem. Bazyli wstał z łoża o swéj mocy, poszedł do kościoła, ochrzcił lekarza z całą jego rodziną i wszystkiemi domownikami, odprawił Mszę świętą, pożegnał w kazaniu lub zebrany, i polecił im nowonawróconych, a przed wieczorem dnia tegoż, było to zaś 1 Stycznia roku Pańskiego 378, oddał Bogu ducha.

Pożytek duchowny

Otóż jak święci Pańscy i na łożu śmiertelném złożeni znajdują jeszcze siły, gdy idzie o pozyskanie Panu Jezusowi duszy przez Niego odkupionej. Czy czujesz w sobie chociaż trochę téj świętéj gorliwości o zbawienie bliźnich? A przedewszystkiém czyś nią ożywiony względem osób od ciębie zależących, lub o których zbawienie miłość chrześcijahska nakazuje ci szczególnie się troszczyć.

Modlitwa (kościelna)

Wysłuchaj prosimy Cie Panie, prośby nasze, które w uroczystość Błogosławionego Bazylego wyznawcy Twojego i Biskupa zanosimy, i racz nas od wszystkich grzechów naszych wyzwolić, za pośrednietwem tego któremu dałeś tak godnie Ci służyć. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 489–491.

Tags: św Bazyli Wielki „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup doktor arianizm państwo gorliwość
2020-05-09

Św. Grzegorza Nazyańskiego Bisupa i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 389.

(Życie jego jest obszernie napisane przez Kardynała Baroniusza.)

Święty Grzegorz, dla wielkiéj nauki jaką posiadał przezwany Teologiem, pochodził z rodziny jakby z samych Swiętych złożonéj. Ojciec jego także Grzegorz, matka Nona i dwie siostry Gorgonia i Cezara, wszyscy przez Kościoł w poczet Błogosławionych są policzeni. Przyszedł na świat około roku Pańskiego 330, w Aryanzyi małéj wiosce w Kapadocyi położonéj. Matka jego w wierze chrześcijańskiej zrodzona, zaślubiona była poganinowi, który zbudowany jéj świątobliwością, przyjął także chrzest święty, i takiéj i sam dostąpił świątobliwości, że owdowiawszy został Biskupem. Nasz Grzegorz był owocem modlitw pobożnej matki, która gorąco prosiła Boga aby jéj dał syna, żeby go mogła poświęcić Mu na służbę wyłączną. Wychowała go téż tak poboźnie, iż od lat dziecinnych okazywał wielką świątobliwość i szczególne do Matki Bożéj nabożeństwo. Sam opowiadał, iż gdy jeszcze był dziecięciem, okazały mu się we śnie dwie dziewice, które mu oświadczyły iż się nazywają Czystością i Wstrzemięźliwością, i że są główną ozdobą dusz miłych Jezusowi. Od téj pory tak on cnotę czystości umiłowsł, iż przez całe życie dochował ją bez skazy.

Pobierał nauki najprzód w Cezarei, następnie w Aleksandryi, a w końcu w sławnéj ówczesnéj akademii w Atenach. Tam wszedł w związki przyjaźni ze świętym Bazylim, i jak świadczą pisma tych dwóch wielkich Doktorów Kościoła, zawiązany wtedy stosunek w Bogu, do śmierci jak najwierniéj nieprzerwany dochowali. Tam także zapoznał się był z nim Julian krewny cesarza Konstantyna, głośny późniéj gdy po nim na tron wstąpił z nazwy Apostaty, a którego przewrótność już podówczas Grzegorz poznawszy, zawołał razu pewnego: „O, cóż to za poczwara wylęga się w łonie cesarstwa!”

Święty Grzegorz, po odjeździe z Aten świętego Bazylego, który udał się był na puszczę, miał się z nim połączyć co prędzéj, jak to sobie dawno ułożyli, lecz sprawy rodzinne zawezwały go na jakiś czas do rodzicielskiego domu. Niedługo tam przebywał: i sam wzdychając za życiem pustelniczém, i namawiany do tego przez przyjaciela, który mu święte uciechy jakich doznawał w samotności, w żywych wyrazach w listach swoich malował, pożegnał krewnych i połączył się z błogosławionym Bazylim na puszczy, gdzie anielski żywot na bogomyślności i pokucie wiodąc, do coraz wyższéj wznosili się świątobliwości. Po niejakim czasie dowiedziawszy się iż ojca jego, który już wiedy był Biskupem, podchodzą aryanie aby go w swoje błędy uwikłać, udał się co prędzéj do niego, i prostoduszność jego od sideł heretyckich wybawił. W czasie jego pobytu w Nazyańzie, ojciec który wtedy miał już około stu lat, wyświęcił go na kapłaństwo. Wszakże wkrótce po przyjęciu święceń, pomimo iż całe duchowieństwo i lud wierny chcieli go zatrzymać u siebie, zatęsknił za samotnością i swoim przyjacielem, i wrócił do Bazylego na puszczę.

Lecz znowu rozłączyć się musieli, lubo i tą razą nie nadługo. Święty Bazyli został Biskupem Cezarejskim, a pragnąc mieć towarzyszem w pracach swoich apostolskich, tego którego miał wspólnikiem dotąd wszystkich świętych swoich ćwiczeń, i którego znał wszystkie zalety, pomimo oporu jaki stawił Grzegorz, wyrwał go z puszczy i wyświęcił na Biskupa Sazymskiego. Święty atoli nie objął zarządu téj dyecezyi, a gdy ojciec jego, Biskup Nazyański, dla sił wiekiem i pracą nadwątlonych, z trudnością spełniał obowiązki swojego Pasterstwa, Grzegorz go w nich zastępował, z najzbawienniejszym dla wszystkich wiernych pożytkiem.

Śmierć ojca jego, a wkrótce potém i matki świętéj Nony, o któréj miał mowę pochwalną przy jéj pogrzebie, obudziła w nim nanowo tęsknotę za życiem pustelniczém. Przez pewien czas rządził kościołem Nazyańskim, lecz że nie był aktualnym téj dyecezyi Biskupem, więc pomimo prośb ludu i duchowieństwa które go chciało zatrzymać, potajemnie uszedł i zamknął się w klasztorze świętéj Tekli, gdzie przepędził około lat sześciu, oddając się, jak to czynił na puszczy, bogomyślności i pokutnym ćwiczeniom. Śmierć świętego Bazylego zaszła w roku Pańskim 879, utwierdziła go w zamiarach pozostania w samotności, lecz potrzeba Kościoła zmusiła go do wyrzeczenia się téj pociechy. Biskupia stolica w Carogrodzie osierocona z Pasterza, wystawiona była na pastwę różnych sekt heretyckich. Święty Grzegorz widział się w obowiązku zadośćuczynienia usilnym prośbom katolików tego miasta, błagających go aby przybył do nich, i słowem swojém i powagą walczył z szerzącém się kacerstwem. Opuścił więc swoję ulubioną samotność, i udał się do Carogrodu, lubo już wtedy i podeszłego był wieku, i bardzo wątły na zdrowiu. Heretycy wszelkiéj szkoły jako to aryanie, nowacyanie, macedonianie, apolinaryści, eunomiści, podali sobie rękę aby zgubić tego świętego męża, którego znali jako swojego najdzielniejszego przeciwnika. Pobudzili przeciw niemu lud prosty, oskarżyli go o złe obyczaje, o czarnoksięstwo, o bałwochwalstwo nawet, i tyle dokazali, że motłoch rzucał na niego kamienie gdy przechodził ulicami, a nawet kilkakrotnie stawiano go przed sądy świeckie. Wszystko to święty Grzegorz znosił jak najcierpliwiej miłością odpłacając najcięższe krzywdy, a niezachwianą łagodnością i pokorą jednając sobie powoli najzaciętezych swoich nieprzyjaciół, nawracał ich do wiary któréj odstąpili.

Ponieważ aryanie zagrabili byli wszystkie w Carogrodzie kościoły, więc nasz Święty, w prywatnym domu miewał nauki i spełniał, święte obrzędy, i tento dom przezwano późniéj po grecku Anastazya, (co znaczy wskrzeszenie wiary), zamieniając go na jeden z najwspanialszych kościołów w Carogrodzie. Jakoż coraz więcéj zbierało się tam około Grzegorza słuchaczów, coraz więcéj nawracał on heretyków i pogan. Z innych nawet miast i krain sława jego wymowy nauki i świątobliwości, ściągała do niego wielu najznakomitszych mężów, pomiędzy którymi był i święty Hieronim, który przybył tam aby go poznać, a który podziwiając jego biegłość w naukach, z wielką czcią był dla jego wysokiéj świątobliwości i niezmordowanéj gorliwości w pracach apostolskich, pomimo wszelkiego rodzaju trudów i przeciwności, jakie napotykał.

Skutkiem téż jego wytrwałéj pracy, liczba katolików codziennie wzrastała w téj wielkiéj stolicy, i w końcu przyszło do tego że Patryarcha Aleksandryjski wraz z innymi Biskupami katolickimi, pomimo najsilniejszego oporu jaki stawił temu Grzegorz, wynieśli go na biskupstwo Konstantynopolitańskie. Wielką to sprawiło radość w mieście całém, już przepełnioném katolikami, lecz spokoju niedługo zażywał święty Biskup. Niejaki Maksym, przezwany późniéj bezwstydnym, należący do sekty aryańskiéj, udał był nawróconego, pozyskał nawet łaski naszego Świętego i skutkiem tego nabywszy pewnéj powagi w Carogrodzie, użył jéj aby się wedrzeć na biskupstwo, zwalając z niego Grzegorza. Wywołało to w końcu rozruchy między ludem, i z tego powodu Grzegorz chciał zrzec się biskupstwa i wrócić do swojej puszczy, lecz nietylko lud nie dozwolił mu tego, ale i sam cesarz Teodozy, przybywszy do Carogrodu, wziął do serca sprawę jego uznając go prawym Biskupem: przywrócił mu wszystkie kościoły zajęte przez aryanów, kazał mu oddać zabrany pałac biskupi, i uczynił go nanowo panem dochodów kościelnych przez heretyków zagrabionych. Co wszystko zgromadzony za staraniem tegoż cesarza w Carogrodzie drugi z rzędu Sobór powszechny, zatwierdził. Na Soborze tym Grzegorz świetnie się odznaczył, tak miewanemi do zgromadzonych ojców przemowami, w których jaśniała jego głęboka nauka i znakomita wymowa, jakotéż i gotowością swoją do odstąpienia od władzy biskupiéj, co chciał uczynić i dla łatwiejszego porozumienia się ze swoimi przeciwnikami, i dla dogodzenia swojemu stałemu upodobaniu w życiu ukrytém i samotném, do którego pragnął koniecznie wrócić przed śmiercią. W końcu téż postawił na swojém. Po śmierci świętego Melecyusza Biskupa Antyocheńskiego, który przewodniczył Soborowi, w jego miejscu tymże Soborem sam kierując, gdy się on zbliżał do końca, Grzegorz wymógł na ojcach zgromadzonych zezwolenie, aby mógł zrzec się rządów swojéj dyecezyi, na co się oni z żalem wprawdzie lecz zgodzić musieli, przez wzgląd na zdrowie jego już zupełnie zniszczone.

Święty dostąpiwszy tego najpożądańszego dla niego szczęścia, uroczyście pożegnał lud swój i soborowych ojców, świetną mową mianą w wielkiéj katedrze świętej Zofii, jego staraniami przywróconéj katolikom, i udał się do miejsc rodzinnych, aby tam w samotności przygotować się na śmierć. Żył jeszcze lat ośm, i przez ten czas napisał wiele dzieł znakomitych, które go w rzędzie Doktorów Kościoła umieściły. Zostawił wiele utworów poetycznych treści religijnéj i pełnych namaszczenia, a w których skreślił dzieje kościoła wschodniego za jego czasów, i swoję własną historyą.

Przy końcu życia już tylko w modlitwie zatopiony i ćwiczeniom najwyższéj bogomyślności oddany, mając lat blizko sto, z których ośmdziesiąt spędził na ostréj pokucie i na wielkiéj zasługi przed Bogiem i Kościołem pracach apostolskich, zasnął święcie w Panu, roku Pańskiego 390. Ciało jego najprzód w Nazyanzie pochowane, późniéj do Carogrodu przeniesione, w końcu umieszczone zostało w Rzymie, we wspaniałéj kaplicy umyślnie na to wzniesionéj przez Papieża Grzegorza XIIIL

Pożytek duchowny

Uważałeś w żywocie Świętego dopiéro przeczytanym, że on kilkakrotnie wracał do życia samotnego, z którego mimo jego chęci wywoływano go do prac apostolskich, które tak święcie i świetnie sprawował. Niech cię to nauczy, że zwykle najskuteczniéj pracują we wszelkiego rodzaja życiu czynném ci, którzy samotność miłują a wrzawą świata się brzydzą.

Modlitwa (kościelna)

Boże! któryś lud Twój, dla wskazania mu drogi zbawienia wiecznego, w błogosławionym Grzegorzu, wielkim sługą Twoim obdarzył; spraw prosimy, abyśmy posiadając go jako mistrza życia chrześcijańskiego na ziemi, zasłużyli sobie mieć go przyczyńcą w Niebie. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 378–380.

Tags: św Grzegorz z Nazjanzu „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup doktor czystość wstrzemięźliwość św Bazyli Wielki heretycy św Hieronim samotność
2020-05-02

Św. Atanazego Biskupa i Doktora Kościoła

Żył około Roku Pańskiego 373.

(Żywot jego wyjęty jest z kazania świętego Grzegorza Nazyanzeńskiego, żyjącego za jego czasów.)

Święty Atanazy, jeden z filarów Kościoła, słynny obrońca Bóstwa Chrystusa Pana, urodził się w Aleksandryi w Egipcie, około roku Pańskiego 294. Rodzice jego szlachetnego rodu, zamożni i bardzo pobożni, wychowali go jak najstaranniéj. Od lat najmłodszych okazywał nadzwyczajną do nauk zdolność, i odznaczał się wielką pobożnością. Dzieckiem jeszcze był gdy dnia pewnego bawiąc się ze swoimi rówiennikami niechrześcijanami, ochrzcił ich wielu. Rzecz wytoczyła się przed Biskupa, który uznał ten chrzest ważnym, a Atanazego wziął odtąd w swoję szczególną opiekę. Ćwiczony w zawodzie nauk kościelnych, trudno wyrazić jak wielki w nich w krótkim czasie postęp uczynił.

Sława świątobliwości świętego Antoniego pustelnika, przyciągnęła go na puszczę. Pod tym wielkim mistrzem spędziwszy lat parę, wysokiéj nabył doskonałości, przez którą przygotował go Pan Bóg do świetnego zawodu, do którego go przeznaczał w Kościele Swoim. Pragnął pozostać na zawsze na puszczy, lecz Patryarcha Aleksandryjski zawezwał go do siebie dla służby kościołowi. Dwadzieścia lat miał wieku, gdy napisał przeciw poganom i heretykom traktat o Wcieleniu Słowa, po dziś dzień podziwiany jako arcydzieło w przedmiocie nauk Teologicznych. Jakoż, Pan Bóg przeznaczył go był głównie, za najdzielniejszego pogromcę bezbożnéj herezyi Aryusza, zaprzeczającego Bóstwa Zbawiciela, a właśnie pod tę porę powstającéj. W krótkim czasie rozszerzyła się ona tak dalece, że na jéj potępienie potrzeba było zebrać Sobór powszechny, zwołany w mieście Nicei. Udając się tam Aleksander Biskup Aleksandryjski, wziął z sobą Atanazego podówczas Dyakona. Na Soborze tym, odznaczył się on pomiędzy wszystkimi głębokością swojéj nauki, biegłością i wymową w rozprawach, i niezmordowaną gorliwością. Wśród tylu najznakomitszych dostojników kościelnych, był on duszą wszystkich obrad, i najtrafniejszym w zbijaniu czynionych przez heretyków zarzutów, tak że sława tego wielkiéj wagi Soboru, po większéj części na niego spływa.

Po powrocie jego do Aleksandryi, zmarł Biskup Aleksander, a Atanazy wybrany został na jego miejsce, i zmuszony do przyjęcia téj godności, lubo przewidując to, przez sześć miesięcy się ukrywał. Zasiadłszy na stolicy Biskupiéj, podwoił gorliwości w ścieraniu się z Aryuszem należącym do jego dyecezyi, i jego sekciarzami całym już światem wichrzącymi. Oni téż przeciw niemu całą swoję złość i zemstę zwrócili. Chcąc go zgubić, wszelkich dokładali usiłowań aby go oczernić jużto przed Soborami jakie wtedy się zgromadzały, już przed cesarzem. Zmyślili najprzód że zabił Arseniusza Biskupa do kacerstwa Meletystów należącego, i uciął mu rękę do czarnoksięzkich obrządków. Lecz Święty powołany przed sędziów, tegoż Arseniusza przedstawił im żywego i z obu rękoma. To znowu oskarżyli go o spalenie kościoła, który jak tego dowiódł Atanazy nigdy nie był wybudowany. Nakoniec zgromadziwszy w mieście Tyrze nieprawy Sobór z większéj części Biskupów aryanizmem skażonych złożony, podkupili niecną jakąś niewiastę, która oskarżyła Atanazego o zadanie jej gwałtu. Stawiony więc został przed sąd nasz Święty, a z nim przybył i pewien kapłan nazwiskiem Tymoteusz, który udając że jest Atanazym: „Czy jato byłem u ciebie, rzekł do onéj kobiety, i ja ci gwałt zadałem?” na co ona odrzekła: „Tak jest, tyś mi tę krzywdę wyrządził” i stwierdzając to przysięgą, domagała się od sędziów, aby tę wielką zbrodnię surowo ukarali, lecz oni na tak oczywisty dowód fałszywości oskarżenia zmuszeni byli Atanazego uniewinnić.

Umyślili tedy aryanie innym sposobem go zgubić. Oskarżyli go przed Konstantynem, iż onto przeszkodził przewozowi zboża z Egiptu do Grecyi, nakazanemu przez cesarza, w skutek czego ten nie dozwalając mu nawet tłómaczyć się z uczynionego zarzutu, skazał go na wygnanie do Trewiru. Święty przebył tam lat dwa, i dopiéro po śmierci Konstantyna, do dyecezyi swojej został przywrócony. Przyjęty przez lud i duchowieństwo jako Męczennik za sprawę Kościoła, nie długo i tą razą spokoju zażywał. Aryanie zgromadzeni na nieprawym zborze, złożyli go z godności Biskupiéj, i na jego miejsce przysłali do Aleksandryi Grzegorza aryanina. Ten siłą zbrojną zajmując kościoły, i licznych dopuszczając się gwałtów, zmusił Atanazego do udania się do Rzymu, gdzie go Papież Juliusz przyjął z czcią wielką, a zwoławszy Biskupów wschodnich do siebie, na Soborze odbytym pod jego przewodnictwem w roku Pańskim 342, kazał rozpatrzyć sprawę Atanazego. Uznano go jedynym prawym Biskupem Aleksandryjskim, lecz z powodu rozruchów jakie tam jeszcze przez aryanów podżegane były, Papież zatrzymał przez lat trzy świętego Atanazego przy sobie, używając go za głównego doradcę w najważniejszych sprawach całego Kościoła dotyczących.

Nakoniec poparty władzą samego cesarza Konstancyusza następcy Konstantyna, wrócił do swojéj dyecezyi. Za powrotem jego odżył Kościoł w Aleksandryi; lecz po śmierci Konstancyusza aryanie podnieśli głowę i na Atanazego jako ich najdzielniejszego pogromcę, znowu uderzyli. Pobudzili przeciw niemu nowego cesarza i dokazali tego, że nie tylko naszego Świętego, lecz i wielu Biskupów katolickich, a nawet samego Papieża Liberyusza, który nie chciał potępić Atanazego, wskazał on na wygnanie,

Atanazy pragnąc koniecznie nie wydalać się ze swojéj dyecezyi, zagrożony śmiercią jeśli w niéj zostanie, przez całe lat pięć ukrywał się w Aleksandryi, w suchéj studni, a ztamtąd zmuszony uchodzić, udał się na puszczę pomiędzy pustelników, którzy tam anielski żywot wiedli. Takiż jak oni prowadząc rodzaj życia, kilka znakomitych dzieł wtedy napisał, a między innemi Obronę katolickiéj wiary, którą przesłał cesarzowi, i Traktat o Synodach.

Śmierć tego cesarza, znowu przywróciła Kościołowi Aleksandryjskiemu jego świętego Pasterza. Przez czas pewien rządził nim spokojnie, utwierdzając zachwianą karność w duchowieństwie, i prostując skażone aryanizmem obyczaje wiernych. Wszakże niedługo potém, nowe spotkało go, a jeszcze sroższe prześladowanie. Juliusz Apostata, wiedząc jakim filarem ówczesnego Kościoła był Atanazy, wydał na niego wyrok śmierci, i wysłał oprawców aby go zgładzili. Święty dowiedziawszy się że lud postanowił siłą bronić go przeciw temu zamachowi, obawiając się krwi rozlewu, wsiadł na łódkę i zamierzał ukryć się powtórnie w puszczy Tebajdzkiéj. Gdy odpłynął, żołnierze wysłani dla zgładzenia go dowiedziawszy się o tém, drugą łodzią pogonili za nim, i byliby go niechybnie schwytali, gdyby nie następujące zdarzenie. Atanazy odpłynąwszy dość daleko od Aleksandryi, kazał żeglarzowi wrócić jeszcze do portu. W drodze spotkał goniących go wysłanników Juliana, którzy zatrzymawszy się spytali czy Atanazy daleko: „Bardzo blizko” odpowiedział im Święty, w skutek czego co prędzéj puścili się ci ludzie daléj, a Atanazy wróciwszy do Aleksandryi, przebył w niéj ukryty aż do śmierci Juliana, który w pół roku potém został zamordowany.

Jowian cesarz, bardzo gorliwy katolik, wstąpiwszy na tron, przyzwał do siebie Atanazego, i chciał go na dworze swoim zatrzymać, aby jego światłéj rady mógł w razie potrzeby zasięgać. Lecz Święty uprosił go aby mu pozwolił wrócić do Aleksandryi, gdzie obowiązki pasterstwa wymagały jego obecności. Po powrócie zaledwie ukończył wizytę wszystkich kościołów swojéj dyecezyi, kiedy śmierć pobożnego Jowiana wynosząc na tron Walensa stronnika aryanów, zwróciła nanowo ich zawziętość na Atanazego. Wymogli na cesarzu wyrok jego wygnania. Święty skrył się w grobie swojego ojca, w którym mieszkał cztery miesiące, aż cesarz obawiając się rokoszu ludu upominającego się o swojego Biskupa, odwołał swój wyrok.

Tyle więc razy wygnany i znowu zwracany święty ten Patryarcha, już odtąd swobodnie a święcie zarządzał kościołem Aleksandryjskim, aż do śmierci, która nastąpiła dnia 2 Maja roku Pańskiego 373.

W pismach swoich, pierwszorzędnéj wartości, pozostawił dzieła wielce uczone o najgłębszych tajemnicach wiary świętéj. Pisał przeciw aryanom w obronie dogmatu o Bóstwie Pana Jezusa, przeciw heretykom nazwanym macedończykami, o Bóstwie Ducha Świętego, a przy końcu życia o tajemnicy Wcielenia Syna Bożego, przeciw Apolinarystom ten dogmat zaprzeczającym.

Pożytek duchowny

Ileż to rodzajów prześladowania, przeniósł ten Święty, i na ile przykrości, trudów i niebezpieczeństw narażonym był przez całe życie swoje, stając w obronie nauki katolickiéj i pragnąc jak najwierniéj spełnić obowiązki swoje! Niech cię więc w wypełnianiu twoich nie zrażają lada przeciwności, bo bez nich nie jest nikt, kto wiernie służyć chce Panu Bogu.

Modlitwa (kościelna)

Wysłuchaj prosimy Cię Panie prośby nasze, które w błogosławionego Atanazego wyznawcy i Biskupa Twojego uroczystości zanosimy, i niech on, który ci tak godnie umiał służyć, wyjedna nam wstawieniem się swojém za nami do Ciebie, wszystkich grzechów naszych odpuszczenie. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 355–357.

Tags: św Atanazy „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup doktor św Paweł I
2020-04-21

Św. Anzelma Biskupa i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 1109.

(Żywot jego był napisany przez Eadmera ucznia jego, i znajduje się u Bollandystów pod dniem dzisiejszym.)

Święty Anzelm, jeden z najświątobliwszych i najznakomitszych w wieku dwunastym Biskupów, urodził się w królestwie Piemonekiém, w mieście Aoście, roku Pańskiego 1033. Był synem hrabiego Gondulfa i Ermerberyi, którzy pochodzili z najszlachetniejszych rodzin Lombardyi. Pilność jego w naukach i wysokie zdolności, oraz pobożność jaką okazywał od lat najmłodszych, a którą wpoiła w niego świątobliwa matka, zapowiadały iż z czasem znakomitym stanie się mężem.

W piętnastym roku powziął zamiar wstąpienia do zakonu, lecz opat klasztoru do którego w tym celu zgłosił się, obawiając się gniewu ojca jego który był temu przeciwny, odmówił mu przyjęcia. Młodzieniec powrócił do świata, a po śmierci matki zaniedbawszy się w ćwiczeniach religijnych, ostygł w pobożności, i przez czas niejaki wiódł życie bardzo lekkomyślne i światowe, co ściągnęło na niego gniew ojca. Wkrótce jednak zwrócił się z tych dróg zgubnych: lecz że pomimo tego ojciec nie dawał przejednać się, tém bardziéj pociągnęło to Anzelma, szczerze już nawróconego, do Pana Boga. Wyrzekł się znacznego majątku, świaa, a nawet i ojczyzny, udał się do Francyi, i tam wstąpił do zakonu w klasztorze Beceńskim (du Bec), reguły świętego Benedykta, gdzie był Opatem sławny ze świątobliwości i nauki Lanfrankus. Wielka jego w ćwiczeniu się w cnotach zakonnych gorliwość, życie nadzwyczaj umartwione, którém pragnął wynagrodzić chwilowe zboczenia które odwiodły go były od Boga, i postęp jaki uczynił w naukach kształcąc się w nich pod najbieglejszymi podówczas mistrzami — sprawiły że w krótkim czasie stał się on wzorem świątobliwości, jaśniejąc obok tego znakomicie wykształconym rozumem.

Ścisłemi i ciągłemi postami, tak umorzył był w sobie zmysł smaku, że żadnego nie doznawał do pokarmu pociągu, i przyjmował go tylko z koniecznéj potrzeby utrzymania życia. Cały dzień zabierały mu wspólne ćwiczenia klasztorne, i wykładanie nauk dla młodzieży zakonnéj, jako téż i rozwiązywanie już to na piśmie, już ustnie, różnych ważnych zadań tyczących się religii, z któremi zewsząd udawano się do niego, jako do najuczeńszego podówczas kapłana. Większą zaś część nocy, ujmując sobie spoczynku obracał na modlitwę, na któréj zwykle łzami się zalewał.

Wybrany na Przeora klasztoru, tak wszystkich braci ujął miłością, pokorą i słodyczą w postępowaniu z nimi, że zaraz po objęciu tego urzędu, zjednał sobie serca tych nawet, którzy najprzeciwniejszymi byli jego wyborowi, a co największą dla niego było pociechą, ożywił w nich ducha powołania, i przywiódł do ścisłego zachowywania ustaw zakonnych, chociaż to byli właśnie ci którzy najwięcéj w tym względzie wykraczali. Skutkiem téż tego, cały ten, a wielką liczbę posiadający zakonników klasztor, zajaśniał najściślejszą karnością zakonną. Dokonał zaś tego środkami najłagodniejszemi, które za najskuteczniejsze w zarządzie podwładnych braci, poczytywał. W te słowa pisał do jednego z przełożonych zakonnych, zbyt surowo z braćmi postępującego, a który ubolewał nad niekarnością swoich podwładnych. „Jakże chcesz aby pokój i jedność istniały między podwładnymi twoimi, kiedy ich żółcią i piołunem karmisz.”

Po śmierci Opata, święty Anzelm, wbrew swojéj woli, został na jego miejsce zamianowanym. Wiedy, jako do wyższéj już wyniesionego godności, świątobliwość w dalekie rozsławiła się strony, i zwróciła na niego uwagę pierwszych książąt i najwyższych dostojników Kościoła. Święty Grzegorz VII Papież zaszczycał go swoją przyjaźnią, i wśród ciągłych a wielkich trudności na jakie wystawioném było jego najwyższe Pasterstwo, często pisywał do niego, zasięgając rady w sprawach Kościoła powszechnego, i polecając i swoję osobę i całe chrześcijaństwo jego modlitwom.

Wilhelm II, przezwany rudym, panował podówczas w Anglii, gdzie święty Anzelm bywał niekiedy, gdyż jego Opactwo posiadało w tym kraju wielkie dobra. Król ten, ciemiężył Kościoł, przywłaszczał sobie jego posiadłości, grabił dochody biskupstw wakujących, i nie chciał obsadzać na nich nowych Prałatów. Po śmierci Arcybiskupa Kantorberyjskiego, dyecezyą tę, przez lat pięć pozostawił bez Biskupa, a w bezbożnéj zawziętości swojéj przeciw świętemu Tomaszowi którego na téj stolicy zamoroował niejako, zaprzysiągł iż póki żyć będzie nie obsadzi tam żadnego. W ciągu tego ciężko zachorował, a wpadłszy w rozpacz na myśl jak ciężki czeka go przed Boglem za ucisk Kościoła rachunek, posłał po świętego Anzelma. Po jego przybyciu, król wyspowiadawszy się przed nim, uspokoił się i postanowił wynagrodzić wszelkie krzywdy Kościołowi wyrządzone. Pierwszym w tym względzie z jego strony czynem, było zamianowanie Anzelma na Arcybiskupa Kantorberyjskiego. Święty opierał się temu całą siłą, w końcu jednak musiał uledz woli i monarchy i duchowieństwa i całego ludu.

Lecz zaledwie przyszedł do zdrowia Wilhelm, rozpoczął na nowo swoję wojnę z Kościołem, i wkrótce sam święty Anzelm doznał skutków jego prześladowania. Głównym powodem nieporozumień między nim a królem, było to że Wilhelm nie uznawał Papieżem Urbana VI, i trzymał z antypapą to jest z nieprawnie obranym Gwibertem. Święty udał się osobiście do króla, lecz na wszelkie jego przedstawienia okazał się on głuchym. Owszem, gdy Anzelm widział się zmuszonym zwrócić jego uwagę na wiele innych nadużyć względem Kościoła, jakich się król ten dopuszczał, stracił i te łaski jakie u niego dotąd posiadał. Nakoniec gdy święty Arcybiskup, dla tém wyraźniejszego ze swojéj strony uznania Urbana VI, chciał udać się do Rzymu, aby z jego ręki otrzymać Paliusz, król nie dozwolił mu tego, zwołał wielu Prałatów swojego państwa do miasta Rochingamu, i tam popierał odszczepieńców nieuznających Papieżem Urbana. Anzelm śmiało wystąpił w jego obronie, z całą powagą Prymasa Anglii, w skutek czego Wilhelm z pewną liczbą zaprzedanych mu Prałatów, wypowiedział posłuszeństwo prawemu Papieżowi, i całą złość swoję wywarł na świętego Anzelma. Odsungął od niego najwierniejszych jego domowników i urzędników jego kancelaryi Biskupiéj, niektórych wskazał na wygnanie, i zagrabił wszystkie jego dochody. Widząc iż pomimo tego żadnych ustępstw nie może wymódz na Arcybiskupie, uznał Urbana Papieżem, a za to żądał od niego usunięcia Anzelma z Arcybiskupstwa. Papież uczynić tego nie chciał, a Święty udał się wtedy do Rzymu, z zamiarem przedstawienia Ojcu świętemu trudności na jakie Kościół w Anglii narażony jest z powodu zawziętości króla na niego, i prosząc go aby mu dozwolił zrzec się rządów Archidyecezyi.

Papież nie zgodził się na to, tylko dozwolił świętemu Anzelmowi pewien czas zabawić w Rzymie. Lecz że go tam zewsząd spotykały oznaki szczególnéj czci i poważania, wyjednał sobie u Papieża pozwolenie udania się do jednego z klasztorów Benedyktyńskich w neapolitańskiém królestwie, gdzie Opatem był jego dawny współtowarzysz z klasztoru Beceńskiego. Ztamtąd zawezwany został na Sobór Barski, na którym odczytał sławną swoję rozprawę o pochodzeniu Ducha Świętego, któréj wysłuchawszy ojcowie zgromadzeni zawołali, iż „Sam Duch Święty przez usta Anzelma przemawiał.”

Na tym Soborze rozpatrzono także całą sprawę zatargów Anzelma z królem, i w skutek tego Papież uznał właściwém karą klątwy kościelnéj dotknąć Wilhelma; lecz Święty prośbą swoją popartą rzewnemi łzami, powstrzymał ten krok ostateczny. Wkrótce potém, smutna śmierć króla Wilhelma, wprowadziła na tron angielski Henryka III, który Anzelma powołał do powrotu. Lecz i on niedługo pozostawił tego świętego Arcybiskupa w pokoju. Przywłaszczanie sobie prawa obsadzania Biskupów, którego dopuszczał się Henryk, poróżniło i tego króla z Anzelmem, który jak zawsze, tak i w téj sprawie bronił niezachwianie przywilejów Kościoła. Atoli wdanie się księżniczki Adeli siostry królewskiéj, która w wielkiém poważaniu miała Arcybiskupa, zjednało mu wreszcie i króla. Odtąd téż już mógł on spokojnie zarządzać swoją Archidyecezyą, dla któréj był Pasterzem wodług serca Bożego i ojcem najlepszym.

Pozostawił wielką liczbę dzieł pierwszorzędnéj wartości. Mało który z ojców Kościoła, tak wiele najgłębszych tajemnic wiary wyłożył. Chociaż wszystkie pisma jego odznaczają się duchem żywéj pobożności, szczególnie jaśnieje ona w tém co pisał o przenajświętszéj Pannie, do któréj miał zawsze szczególne nabożeństwo. Ile razy o niéj miewał kazanie, płakał rzewnie. Z ojców Kościoła on najobszerniéj pisał o przywileju Niepokalanego Poczęcia Boga Rodzicielki, i najuczeniéj go dowodził.

Czując się coraz słabszym, chociaż całém życiem swojém pokutném, i poświęconém służbie Kościoła, przygotowywał się do świętéj śmierci, gdy czuł iż się ona zbliża, podwoił ćwiczeń pobożnych. Nie mogąc już Mszy świętéj odprawiać, codziennie kazał zanosić się do kościoła, gdzie jéj słuchał zwykle ze łzami. W wielki-wtorek 21 Kwietnia roku Pańskiego 1109, odziany w wór pokutny, kazał się położyć na ziemi posypanéj popiołem, i gdy mu czytano Mękę Pańską, umarł wśród modlitwy. Miał lat sześćdziesiąt sześć, rządził Archidyecezyą lat szesnaście. Za życia i po śmierci zasłynął licznemi cudami.

Pożytek duchowny

Święty Anzelm, zaniedbawszy w młodości ćwiczeń religijnych, stracił był ducha pobożności i na wielkie niebezpieczeństwo duszę swoję naraził. Powrót do tychże ćwiczeń, zwrócił go do Boga, a wytrwałość na téj drodze wielkim go Świętym uczyniła. Staraj sie aby i twoje nawrócenie również było szczerém a więc i stateczném, a Pan Bóg coraz obfitazych łask ci nie odmówi.

Modlitwa (kościelna)

Boże! któryś lud Twój dla wskazania mu drogi zbawienia wiecznego, w błogosławionym Anzelmie wielkim sługą Twoim obdarzył, spraw prosimy, abyśmy posiadając go jako mistrza życia chrześcijańskiego na ziemi, zasłużyli sobie mieć go przyczyńcą w Niebie. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 309–312.

Tags: św Anzelm „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup doktor Niepokalane Poczęcie stateczność nawrócenie
2020-04-11

Św. Leona Wielkiego Papieża i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 461.

(Żywot jego wyjęty jest z dziejów Kościoła.)

Święty Leon Papież przezwany wielkim, rodem był z Toskanii. Od młodych lat wysoko w naukach świeckich i duchownych wykształcony, wstąpiwszy do stanu duchownego, przy boku dwóch Papieży Celestyna II i Sykstusa III, do najważniejszych spraw ich najwyższego Pasterstwa używany, wielkie położył był w Kościele zasługi. Słowem i pismem najgorliwiéj i najskuteczniéj walczył przeciw szerzącym się podówczas kacerstwom nestoryanów, pelagianów i innych. Wysłany do Francyi w poselstwie od Sykstusa III, po śmierci tego Papieża, lubo nieobecny, jednomyślnie na Stolicę Apostolską wyniesionym został. Pomimo długiego oporu jaki stawiła pokora jego temu wyborowi, musiał się mu poddać, a przybywszy do Rzymu przyjęty został z nadzwyczajnemi oznakami czei powszechnéj. Zaczął sprawowanie swojego Papiestwa od nakasania modlitw publicznych, na uproszenie mu potrzebnych do tego łask Bożych, a potém niezwłocznie wypowiedział wojnę wszelkim błędom i nieprawościom. A że pod tę porę heretyckie sekty manichejczyków, donatystów, aryanów, pryscylianów, nestoryanów i pelagianów, zarażały wiernych swoim jadem, przeciw nim głównie zwrócił święty Leon swoję apostolską gorliwość. W celu położenia najskuteczniejszej tamy szerzeniom tych kacerstw, zwołał sobór Chalcedoński. Sześciuset Biskupów zgromadziło się na nim, i potępiło najgłówniejsze zasady odszczepieńców.

Wielkiéj przytém dokładał usilności, aby postanowienia Soboru Nicejskiego, były wiernie zachowane, a w jednym z listów swoich okólnych, tak się o tém wyraża, określając oraz najwyraźniéj pierwszeństwo władzy Papieża nad wszystkimi innymi Biskupami: „Wielcebym zawinił, gdyby w skutek mojéj niedbałości lub pobłażania, przekraczano postanowienia, które Duch Święty natchnął Soborowi Nicejskiemu, i gdyby zdanie niektórych Biskupów, których wszakże poważam jako ojców, miało w oczach moich przeważać powszechne dobro Kościoła.”

Szczególnie miał na sercu lud rzymski, jako najbliższe mający prawo do jego pasterskiéj pieczołowitości. Zajął się téż nim najwyłączniéj, pragnąc zrobić z niego lud mogący służyć za wzór do naśladowania dla wszystkich ludów chrześcijańskich. Zachęcał go i prowadził do cnoty, nie tylko przykładem własnego życia, lecz i głoszeniem słowa Bożego. Ledwie że nie dnia każdego miewał kazania, a z tych najzbawienniejsze zbierał owoce. Podawał przepisy życia ściśle chrześcijańskiego dla osób różnego stanu; wielkiéj liczby dusz najpoboźniejszych był przewodnikiem duchownym. Zakony tak męzkie jak żeńskie opieką swoją otaczał, ścisłości w zachowaniu ich ustaw przestrzegając najpilniéj. Rzym nową przybrał w pierwszych zaraz latach jego Papiestwa postać: zajaśniał bardziéj niż kiedy nieskazitelnością obyczajów wszelkiego stanu mieszkańców, pomiędzy którymi rozszerzyła się i utrwaliła gruntowna pobożność.

Lecz przedewszystkiém przestrzegał z wielką gorliwością obyczajów duchowieństwa. Wymagał aby kapłani byli wzorem cnót wszelkich, owszem, żywemi wizerunkami doskonałości Ewangelicznéj. Wybierał najgodniejszych na Biskupów i Kapłanów, i nic go skłonić nie mogło, do odstąpienia w téj mierze najsurowszéj sprawiedliwości. „Udzielać święcenia kapłańskie tym którzy są tego niegodnymi, zwykł był mawiać, jest wyrządzeniem ciężkiéj krzywdy wiernym: gdyż nieposzlakowany żywot zwierzchników duchownych, jest niezbędnym środkiem uświątobliwienia ludu.” Utwierdzało go w tém przekonaniu i widzenie jakie razu pewnego miał przy grobie świętego Piotra Apostoła, do którego miał szczególne nabożeństwo. Gdy modlił się tam długo i gorąco o odpuszczenie grzechów, okazał mu się książe Apostołów i rzekł do niego: „Wstawiłem się za tobą, i grzechy twoje są ci odpuszczone; lecz zważaj pilnie na kogo wkładasz ręce, i kogo wyświęcasz, bo z tego zdasz surowy przed Bogiem rachunek.”

Za czasów jego Papiestwa, Kościoł wystawionym był na wielkie klęski. Lecz właśnie dla ratunku jego, Pan Bóg w miłosierdziu swojém, wyniósł na Stolicę Apostolską tego wielkiego Papieża. Atylla król Hunnów, barbarzyński i okrutny zdobywca biczem Bożym przezwany, zdobywszy miasto Akwileę i w perzynę ją obróciwszy, posuwał się w głąb Włoch coraz dalej, niszcząc wszystko po drodze, i wymordowując ludność, z zamiarem zdobycia Rzymu i zburzenia go podobnież. Papież przerażony nieszczęściami grożącemi i Kościołowi i mieszkańcom Rzymu, udał się na spotkanie Atylli, aż do ujścia rzeki Mincio w rzekę Po. Tam otoczony całym Senatem Rzymskim, przemówił do dumnego barbarzyńcy z taką powagą, umiarkowaniem, roztropnością i świętą wymową, że to jedynie skłoniło go zaniechać dalszych zamiarów, i zwróciło z całém wojskiem do Panonii, teraźniejszych Węgier. Wszyscy dziwili się że ten okrutnik, tak łatwo uległ wrażeniu mowy mianéj do niego przez świętego Leona. Lecz sam on upewniał, iż gdy Papież do niego przemawiał, widział obok niego dwóch starców stojących z dobytemi mieczami i grożących mu śmiercią jeśli go nie usłucha. Powszechne jest mniemanie, że byli to Apostołowie Piotr i Paweł, którzy jako Patronowie Rzymu, poparli swoją opieką tego Papieża, który to miasto od niechybnéj zguby wtedy uchronił.

Wkrótce potém Genzeryk król Wandalów, zdobywszy Afrykę, wkroczył do Włoch z liczném wojskiem i zagroził Rzymowi, jeszcze straszniejszém zniszczeniem niż to, którego uszedł ze strony Atylli. Święty Leon wiedział dobrze że Genzeryk był aryaninem, zawziętym wrogiem katolików, a także doszły go były wiadomości, z jakiém barbarzyństwem obchodził się z Biskupami w Afryce: jednak jako dobry Pasterz, nie wahał się narazić na widoczne niebezpieczeństwo. Udał się do obozu Genzeryka, i tyle wymógł na nim, że przy zajęciu Rzymu, wojska jego nie dopuściły się ani morderstwa ani rabunku kościołów, i skarby kościelne oszczędzone zostały.

Po oddaleniu się z Rzymu Genzeryka, święty Leon zajął się najtroskliwiéj nieszczęsnym ludem, srodze, klęską najścia tych barbarzyńców, dotkniętym. Wykupywał do niewoli wziętych, wspierał hojnemi jałmużnami ubogich, nawiedzał chorych, pocieszał strapionych, a wszystkich pobudzał do pokuty, upatrając w klęsce jaka kraj cały spotkała, słuszną karę Bożą za grzechy jego mieszkańców.

Przytém zwrócił swoje starania ku odbudowaniu gmachów publicznych, a szczególnie kościołów, przez najezdoców uszkodzonych albo zburzonych. Własnym kosztem zbudował kościoł przy drodze Apieńskiéj, pod wezwaniem świętego Kornelego Papieża i Męczennika. Odnowił kościoły świętego Piotra, świętego Pawła i świętego Jana Laterańskiego. Ustanowił kapelanów, jako stróżów przy grobie świętych Apostołów. Wystawił nowy klasztor obok bazyliki świętego Piotra, i prawie wszystkie kościoły w Rzymie zaopatrzył w bogate srebrne sprzęty kościelne.

Dzieł treści religninéj, pierwszorzędnéj wartości pozostawił nadzwyczaj wielką liczbę, a mianowicie około dwuchset kazań na główne Święta w roku, i sto czterdzieści Epistoł czyli Odezw dogmatycznych, w których z genialnemi zdolnościami jakiemi go Pan Bóg obdarzył, wyjaśnia najgłębsze tajemnice wiary świętéj.

Przed każdém pisaniem dłogo się modlił, a niekiedy i posty do tego przydawał. Wygotowawszy list dogmatyczny do świętego Flawiana, o wcielemu słowa Bożego, położył go na relikwiach świętego Piotra, ścisły post zachował przez dni czterdzieści, i prosił książęcia Apostołów aby w liście tym poprawił cokolwiek było niewłaściwego, żeby go mógł rozesłać do wszystkich Biskupów dla nauki wiernych. Po upływie dni czterdziestu, znalazł list w niektórych miejscach poprawiony, a święty Piotr okazawszy się stanął przed nim i powiedział: „Czytałem go i poprawiłem.”

Święty ten Papież spędził całe życie swoje broniąc Kościoła przeciw rozlicznym a upartym sektom heretyckim, a Włochy przeciw najazdowi barbarzyńców. Wzbogaciwszy całe chrześcijaństwo znakomitemi pismami swojemi, i nabywszy za wielkie czyny swoje jako Papież przydomek Wielkiego, zasnął w Bogu, w wieku bardzo podeszłym dnia 11 Kwietnia roku Pańskiego 461. Zasiadał na stolicy Apostolskiéj lat dwadzieścia jeden, bez miesiąca.

Pożytek duchowny

Dwa razy święta wymowa tego wielkiego Papieża którego żywot czytałeś, uratowała Rzym od ciężkiej klęski. Gdy słowa czyje poparte są świątobliwością osoby przemawiającej, łatwo skutek otrzymają, bo im Pan Bóg błogosławi w sposób saczególny. Jeśli twoje najzbawienniejsze przemawiania do drugich nie skutkują, uważ czy nie z téj przyczyny, te święte słowa twoje, nie są poparte świątobliwém życiem twojém.

Modlitwa (kościelna)

Wysłuchaj prosimy Cię Panie prośby nasze, które w uroczystość błogosławionego Leona wyznawcy Twojego i Papieża zanosimy, i niech wsparci zasługami tego któremu dano było tak godnie Ci służyć, dostąpimy odpuszczenia wszystkich grzechów naszych. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 283–285.

Tags: św Leon Wielki „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież doktor Rzym wymowa
2020-04-04

Św. Izydora Arcybiskupa Sewilskiego i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 639.

(Żywot jego był napisany przez świętogo Brauliasza Biskupa Cezar-Augustańskiego, ucznia Jego.)

Święty Izydor Arcybiskup Sewilski w siódmym wieku żyjący, pochodził z jednéj ze znakomitszych rodzin Hiszpańskich, która kilku świętych liczyła. Dwóch braci jego: Leander przed nim Biskup Sewilski i Fulgenty Biskup Kartagineński zostali świętymi kanonizowanymi, równie jak i siostra jego święta Florentyna i blizki krewny Hermenegild, królewicz i męczennik. Piszą że gdy jeszcze był w kolebce, widziano rój pszczół krążący przy ustach dziecięcia, w czém upałrywano przepowiednię jego znakomitéj wymowy, którą w istocie późniéj w wysokim stopniu odznaczył się. Skoro cokolwiek podrósł, tak nad wiek swój okazywał się rozważnym, że go rodzice niezwłocznie kazali ówiczyć w naukach. Z razu jednak szło mu to niełatwo, pomimo wszelkich jakie dokładał usilności. Zniechęciły go takowe trudności do tego stopnia, że zamyślał zupełnie nauki zaniechać, lecz przechodząc około studni marmurem wyłożonéj, zauważał że kamień ten wytarł się był w miejscu gdzie codziennie przesuwano po nim sznur, którym wodę ciągnięto. To mu żywo postawiło na pamięci tę prawdę: że czas i wytrwałość przemódz mogą największe przeszkody: z nowym tedy zapałem wziął się do nauk. Pan Bóg zaś tak jego usilności pobłogosławił, że stał się on najuczeńszym mężem swojego czasu i najbieglejszym w językach łacińskim, greckim i hebrajskim, jak to świadczą pozostałe po nim nadzwyczaj liczne i wysokiéj wartości, dzieła.

Święty Izydor skoro ukończył nauki, wstąpił do stanu duchownego, i zaraz z całym zapałem gorliwego kapłana i z geniuszem jakim go Pan Bóg obdarzył, uderzał w pismach przez siobie wydawanych na sektę aryańską, szerzącą się podówczas tém bardziéj, że ją popierał król Lewigild i sam aryanin zagorzały. Dwóch jego braci Fulgonty i Leander broniąc, także nauki Kościoła, skazani zostali przez tego króla na wygnanie. Izydor jednak nie ustawał w wojnie swojéj z aryanami, którzy widząc w tym młodym jeszcze podówczas człowieku, najstraszniejszego dla siebie przeciwnika, postanowili pozbyć sią go przez zabicie lub otrucie! Lecz go Pan Bóg od ich zasadzek uchował. Święty Leander brat jego i Biskup Sewilski, a który po śmierci króla Lewigilda wrócił był do swojéj dyecezyi, chcąc ukryć Izydora przed zbrodniczemi zamachami aryanów, nie mogąc pohamować jego przeciw nim zapału, zamknął go w miejscu bardzo ukrytém, gdzie zostawał aż gdy po śmierci brata, król Rekared powołał go na toż Biskupstwo. Sam bowiem święty Leander umierając, wskazał go był temu królowi bardzo prawowiernemu, jako jedynego swojego następcę, który potrafi najskuteczniéj walczyć z kacerzami.

Lecz gdy wszyscy wierni ucieszyli się nadzwyczajnie z wyniesienia go na Arcybiskupstwo Sewilskie, a sam Papież święty Grzegorz Wielki, nie tylko zatwierdził ten wybór, ale i zamianował go swoim Wikaryuszem czyli Legatem na całą Hiszpanią, on jeden płakał nad tém, i poczytując się niegodnym tak wysokiéj godności, błagał i Papieża i Króla aby kogo innego w jego miejscu wybrali. Musiał jednak w końcu uledz woli Bożéj, przez rozkaz Ojca świętego mu objawionéj.

Jak tylko objął zarząd swojéj Archidyecezyi, zaraz poznać można było jak wielki i święty powstał w Kościele Bożym Apostoł i Doktor. Ojcem najlepszym i Pasterzem najtroskliwszym dla swoich owieczek, niezmordowanym i niezwyciężonym pogromcą bezbożnéj sekty aryanów, się okazał. Pełen miłosierdzia dla ubogich, we wszelkich ich potrzebach doczesnych niósł im ratunek, dobrem dusz ich jeszcze bardziéj troszcząc się bezustannie. Karności kościelnéj w duchowieństwie przestrzegał najpilniéj, jako téż i najściślejszéj a należnéj uległości Stolicy Apostolskiéj, którą nazywał: „schronieniem najbezpieczniejszém dla wiary i portem Kościoła, we wszelkich burzach na jakie narażony być może.” Gorliwie zajął się stanem Zakonów w całéj Hiszpanii jako Legat Papiezki, i niektórym, upoważniony do tego przez Stolicę Apostolską, złagodził przepisy Reguły, byle przez to wprowadzić między nimi jak najściślejsze jéj zachowanie. Własnym kosztem wybudował kilka klasztorów. W całym także kraju wprowadził jedność w obrzędach kościelnych: w Mszałach i Brewiarzach, w których przed nim były powkradały się niewłaściwe różnice miejscowe. Ryt ten przez niego wprowadzony w Hiszpanii, nazywano najprzód obrządkiem świętego Izydora, a potém Toletańskim, gdy na Soborze w Toledo zatwierdzonym został, a także obrzędem Mozarabickim, jako zachowywanym przez chrześcijan żyjących wśród Maurów i Arabów. Ryt ten do ostatnich czasów, za zezwoleniem Stolicy Apostolskiéj, istniał w niektórych parafiach w Hiszpanii.

Święty ten Arcybiskup zajął się także z wielką pieczołowitością wychowaniem młodzieży, jako podstawy przyszłości każdego społeczeństwa. W tym celu założył w Sewilli, nie tylko dla swojéj dyecezyi, lecz i dla sąsiednich, zakłady naukowe, w których od lat najmłodszych aż do ukończenia najwyższych nauk, kształciła się młodzież, jak w umiejętnościach tak i w dobrych obyczajach. Gromadzono się tam z całéj Hiszpanii. Święty Izydor nie tylko sam miewał dla uczniów kazania, lecz był głównym Rektorem wszystkich wydziałów, i sam zajął katedrę jako profesor Teologgi, wykładając z całą genialnością swojego rozumu, najgłębsze tajemnice wiary. Z téjto prawdziwie świętéj Akademii, wyszła ta wielka liczba znakomitych mężow, którzy w owych czasach uświetnili Kościoł Hiszpański, a między nimi sławni: święty Ildefons Toletański i święty Brauliusz Kartagineński, Biskupi.

Święty Izydor przewodniczył czwartemu Soborowi Toletańskiemu i drugiemu Sewilskiemu. Powagą swoją, wymową a najbardziéj wielką świątobliwością która mu poważanie powszechne jednała, przyczynił się głównie w tych walnych zebraniach, do utwierdzenia prawd wiary, wyświecenia i potępienia błędów heretyckich, i ogłoszenia najpotrzebniejszych przepisów tyczących się karności kościelnéj.

Piszą że odbył także pielgrzymkę do Rzymu. Zawezwał go tam święty Grzegorz Wielki; który podczas pobytu swojego w Carogrodzie zaprzyjaźnił się był z bratem jego świętym Leandrem, i jemu przypisał jedno z najważniejszych dzieł swoich: Wykład na księgi Hioba. Przyjęli go w Rzymie, i Papież i duchowieństwo i cały lud, z oznakami czci szczególnéj, jako najznakomitszego w owych czasach, tak z nauki jak i świętéj gorliwości w sprawie Kościoła, Prałata. Sławnym jest list jego pisany do Eugeniusza Biskupa Toletańskiego, a tyczący się pierwszeństwa Papieża nad innymi Biskupami, w którym tak między innemi wyraża się o tém: „Jest to nauką podaną przez wszystkich ojców prawowiernych, a opartą na powadze Ducha Świętego, że Piotr przewodzi nad wszystkimi Apostołami, gdyż on to miał zaszczyt usłyszyć z ust Pana naszego te słowa: Ty będziesz zwan Cefas… i ty jesteś opoką i t. d. Od synato Bożego i od przenajświętszéj Panny, a nie od kogo innego, pierwszy on otrzymał godność najwyższego Pasterstwa. Jemuto podobnież po Zmartwychwstaniu Syna Bożego powiedziano było: Paś owce moje, a te owce oznaczają Rządców Kościoła. Przywilej władzy udzielonym został wszystkim Biskupom katolickim; lecz w sposób wyjątkowy, przywilejem odrębnym dany jest Biskupowi Rzymskiemu, po wszystkie czasy wyższemu nad wszystkich, jak głowa która w ciele złożonym z innych członków nad niemi góruje, Kto zatém odmawia mu czci i posłuszeństwa należnego, oddziela się od Głowy Kościoła, i staje się winnym acefalismu (Acéphalus po grecku znaczy tułow bez głowy). Taką jest nauka Kościoła, jest to artykułem wiary katolickiéj, i można tu powtórzyć toż samo co skład wiary świętego Atanazego mówi o wierze w Trójcę Przenajświętszą: „Kto w to nie wierzy mocno i słale, zbawionym nie będzie.”

Święty Izydor rządził dyecezyą Sewilską około lat czterdziestu, a chociaż całém życiem swojém gotował się na śmierć i wielkiéj dostąpił był świątobliwości, gdy widział iż mu już niedługo przyjdzie stanąć na sąd Boży, sześciomiesięczném odosobnieniem się, chciał się do tego przysposobić. Przepędził czas ten na modlitwie i jeszcze ostrzejszéj niż zwykle pokucie, a po jego upływie, przywołał do siebie kilku Biskupów z którymi w ścisłéj był przyjaźni, i prosił aby go uczniowie jego zanieśli do katedry. Tam położywszy się na ziemi posypanéj popiołem, przywdziany w wór pokutny, uczynił publicznie wyznanie grzechów, i przyjął ostatnie Sakramenta święte. Potém przepraszał wszystkich których zdało mu się że mógł był obrazić, a to z taką pokorą i skruchą, że lud obecny zachodził się od płaczu. Udzielił obecnym najzbawienniejszych nauk, wiele wypadków tyczących się Hiszpanii przepowiedział, co mu zostawało majątku ten oddał ubogim, i zasnął w Panu dnia 4 Marca 636 roku.

Ciało jego najprzód w Sewilli złożone, później przeniesione do miasta Leonu, wielkiemi dotąd słynie cudami.

Pożytek duchowny

Święty Izydor słusznie wielką wagę przywiązywał do chrześcijańskiego wychowania młodzieży, gdyż od troskliwego kształcenia dzieci zawisła ich cała przyszłość, a przez nich i przyszłość każdego społeczeństwa. Pamiętaj na tę ważną prawdę i strzeż się abyś czémkolwiek nie stawał się dla dusz młodych albo zgorszeniem, albo przeszkodą do ich chrześcijańskiego kształcenia.

Modlitwa (kościelna)

Boże! któryś lud Twój, dla wskazywania mu drogi zbawienia wiecznego, w błogosławionym Izydorze wielkim sługą Twoim obdarzył, spraw prosimy, abyśmy posiadając go jako mistrza życia chrześcijańskiego na ziemi, zasłużyli sobie mieć go przyczyńcą w Niebie. Przez Paną naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 265–267.

Tags: św Izydor „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup doktor nauka arianie ryt toletański edukacja wychowanie
2020-03-12

Św. Grzegorza Wielkiego Papieża i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 604.

Pożytek duchowny

Podziwiając jak wielki ten Święty i wielki Papież, pomimo iż całe swoje życie podlegał najdotkliwszym chorobom, będącym bez wątpienia przeszkodą do czynnego życia, nadzwyczajnych jednak i wielkich spraw i tak wiele dokonał, naucz się przezwyciężać wszelkie do przeprowadzenia dobrych twoich zamiarów przeszkody; bo takowe, w każdej chwalebnéj sprawie napotkać się muszą.

Modlitwa (kościelna)

Boże! któryś duszy sługi Twojego Grzegorza, wiekuistéj szczęśliwości nagrody udzielił; spraw miłościwie, abyśmy brzemieniem grzechów naszych obciążeni, za jego za nami do Ciebie pośrednictwem, ulgi doznali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 204–206.

Tags: św Grzegorz Wielki „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież doktor choroba męstwo wytrwałość
2020-03-07

Św. Tomasza z Akwinu

Żył około roku Pańskiego 1274.

Pożytek duchowny

Święty Tomasz, odpowiadając Panu Jezusowi, pytającemu go jakiéj pragnie za prace swoje na cześć Jego podjęte nagrody, odpowiedział, iż nie innéj jak Jegoż Samego, to jest nie żadnéj doczesnéj, chociażby największéj ale niebieskiéj, przez posiadanie Samego Boga na wieki. Owoż, takowéj nagrody dobijać się, ma prawo każdy chrześcijanin. Patrz więc jak niezmiernie hojnym jest Bóg twój, i jak przeto przez każdą sprawę uświęconą czystą intencyą, Jemu służyć, i o taką nagrodę przedewszystkiém owszem jedynie, starać się powinieneś.

Modlitwa (kościelna)

Boże! Który Kościół Twój, błogosławionego Tomasza Wyznawcy Twojego, przedziwną nauką uświetniasz, a zasługami jego swiątobliwego życia wzbogaciłeś; daj nam, prosimy Cię, to co on nauczał umysłem pojmować, a to co czynił naśladowaniem spełniać. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 192–193.

Tags: św Tomasz z Akwinu „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna doktor życie wieczne
2020-02-23

Św. Piotra Damiana Biskupa, Kardynała i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 1072.

Pożytek duchowny

Widziałeś jakiemi łaskami nagrodził Pan Bóg świętemu Piotrowi Damianowi, jego pobożne uczczenie pamięci rodziców, przez niesienie ratunku ich duszom. Czy pamiętasz o duszach rodziców twoich, i tych wszystkich, za których po ich śmierci masz obowiązek modlić się?

Modlitwa (kościelna)

Racz sprawić wszechmogący Boże, abyśmy zbawienną nauką w pismach błogosławionego Piotra Wyznawcy Twojego i Biskupa pozostawioną powodując się, a za przykładem jego idąc, gardząc rzeczami doczesnemi, wiecznych dostąpili radości. Przez Pana naszego… i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 137–138.

Tags: św Piotr Damian „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup kardynał doktor rodzice
2020-01-27

Św. Jana Chryzostoma Patryarchy Konstantynopola i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 407.

Pożytek duchowny

Kto życie swoje całe poświęca na wierną służbę Bogu, ten tak spokojnie, jak to widziałeś na świętym Janie, chociaż nagłą zaskoczony śmiercią, umiera. Staraj się żyć tak, abyś zawsze na śmierć był gotowym, bo mówi sam Pan Jezus: nie wiecie dnia ani godziny (Mat. XXV. 13.) kiedy was spotka ta chwila, od któréj cała wieczność zależy.

Modlitwa (kościelna)

Prosimy Cię Panie, abyś łaską niebieską wspomagać raczył Twój Kościół, któryś nauką i zasługami świętego Jana Złotoustego Biskupa i Wyznawcy Twojego, uświetnić raczył. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 76.

Tags: św Jan Chryzostom patriarcha doktor „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna śmierć
2020-01-14

Św. Hilarego Biskupa

Żył około roku Pańskiego 350.

Pożytek duchowny

Aryusz, przeciw którego kacerskiéj nauce całe swoj życie walczył święty Hilary, bezbożnie zaprzeczał Bóstwa Chrystusa Pana. Pomnąc jak wielu i za dni naszych, na pozór tylko chrześcijan, nie wierzy w ten artykuł naszéj swiętéj wiary, pomódl się za nich. Lecz także obrachuj się z własném sumieniem, czy nie jesteś z liczby tych, którzy wyznając wiarę w Bóstwo Pana Jezusa, tak żyją i postępują, jakby w to nie wierzyli.

Modlitwa

Panie Jezu Chryste, prawdziwy nasz Boże! daj nam, za pośrednictwem świętego Hilarego Biskupa i Doktora Kościoła, tak żywą w sercach naszych w Bóstwo Twoje chować wiarę, abyśmy według niéj zawsze postępując, nagrody wieczne dla wyznających Cię, nietylko usty ale i czynem, zgotowane w Niebie otrzymać mogli. Który żyjesz i królujesz z Bogiem Ojcem, w jedności Ducha Świętego, Bóg po wszystkie wieki wieków. Amen.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 42.

Tags: św Hilary biskup „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna doktor arianizm
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.