Citatio.pl

Wpisy z tagiem "Ewangelia":

2020-10-18

Św. Łukasza Ewangelisty

Żył około roku Pańskiego 64.

(Żywot jego napisany był przez świętego Hieronima.)

Święty Łukasz nazwany Ewangelistą, dla tego że jest jednym z tych czterech Apostołów których Duch Święty do ułożenia Ewangelii wybrał, był rodem z Antyochii, miasta znacznego położonego w Syryi. Urodzony w pogaństwie, nawrócony został do wiary chrześcijańskiéj przez świętego Pawła Apostoła, którego był krewnym. Późniéj zaś stał się jednym z najulubieńszych jego uczniów, nieodstępnym towarzyszem jego apostolskich wycieczek, a w końcu i jego najwyższéj powagi dziejopisarzem.

W młodym wieka znakomicie już w naukach wykształcony, biegle posiadał język grecki, i dlatego niektórzy utrzymują, że lubo w Syryi zrodzony z pochodzenia był grekiem. Oddawał się wyłącznie nauce lekorskiéj, o czém wyraźnie święty Paweł wspomina w liście swoim do Koloseńczyków w tych słowach: „Pozdrawia was Łukasz, lekarz najmilszy” 1. Święty Hieronim powiada, iż w zawodzie tym był on bardzo biegłym, jak również i w sztuce malarskiej. Niesie najdawniejsze kościelne podanie, że odmalował był wizerunki brane z natury: Pana Jezusa i przenajświętszej Maryi Panny. Z pierwszych żaden się nie przechował do czasów późniejszych; z obrazów zaś Matki Bożéj o dwóch szczególnie wiemy, z których jeden znajduje się w Rzymie, w kościele przenajświętszéj Maryi Panny Śnieżnéj, a drugi w kraju naszym w kościele w Częstochowie umieszczony tam w roku 1382 po przeniesieniu go najprzód z Jerozolimy do Carogrodu, następnie do kilku miejsc innych, aż ostatecznie do Polski.

Gdy święty Paweł roznosząc słowo Boże pomiędzy pogany, przybył do Antyochii zastał tam świętego Łukasza już mężem dorosłym, a w kraju całym znanym ze znakomitego rozumu i wykształcenia, jako też i nieposzlakowanej prawości, lecz pogrążonego w błędach pogaństwa, w których był wychowany. Po pierwszéj rozmowie jaką Łukasz. miał z tym świętym krewnym swoim, łaska, Boska go oświeciła, przyjął Chrzest, stał się nieodstępnym towarzyszem Pawła, i z nim z Troady i Macedonii, udał się do Grecyi. W téj podróży dostąpił wielkiej pociechy, gdyż spotkał się i bliżéj zapoznał się z Apostołami i Uczniami Chrystusa Pana, i wywiedział się od nich o wielu szczegółach tyczących się Jego życia, męki, zmartwychwstania, cudów i nauki. Przytém wtedyto także poznał przenajświętszą Maryą Pannę, a miał to szczęście, że późniéj w napisanéj przez siebie Ewangelii umieścił w niej, więcéj niż inni Ewangelistowie szczegółów i Jéj Saméj i dzieciństwa Pana Jezusa tyczących się, a o czém z jéj własnych ust się dowiedział. Jemu także zawdzięczamy całą przecudną pieśń Matki Bożéj zwaną Magnificat, którą taką w swojéj Ewangelii wypisał, jak go Sama Marya wyuczyła.

Około roku Pańskiego 53, kiedy przebywał w mieście Achai, natchnął go Duch Święty do spisania świętéj Ewangelii, którą już i Apostołowie, a potém cały Kościoł przyjął, jako jednę z ksiąg Pisma Bożego. Wspomina o niéj także święty Paweł w drugim liście swoim do Koryntyan, który im właśnie święty Łukasz zawiózł. „Posłaliśmy téż do was”, pisze święty Apostoł, „teraz z Tytusem brata” (a tym był święty Łukasz), „którego chwała jest w Ewangelii, po wszystkich kościołach. A nietylko, ale téż postanowion jest od Kościołów za towarzysza pielgrzymowania naszego, ku téj łasce która była szafowana od nas ku chwale Pańskiéj” 2. Także nie masz wątpliwości, że święty Paweł mówiąc o swojej Ewangelii w drugim liście do Tytusa, mówi o Ewangelii świętego Łukasza.

Święty Paweł przez cały czas pobytu swojego w Macedonii, przebiegając z kolei wszystkie prawie miasta Grecyi, miał zawsze przy sobie świętego Łukasza, a przy każdéj sposobności objawiał szczególną miłość i szacunek jakiemi był dla niego przejęty. W drugim liście swoim do Koryntyan nazywa go bratem i wychwala nietylko z jego świątobliwości, lecz oraz i z gorliwości największéj. W tém téż liście powiada, iż był on sławnym z tego we wszystkich kościołach, nazywa go Apostołem kościołów i chwałą Jezusa Chrystusa 3.

Święty Łukasz posłany do Koryntu z tym znowu drugim listem Pawła, z wielkim dusz pożytkiem szerząc chwałę Bożą, niezmordowanie pracował w téj żyznéj winnicy Pańskiéj. Wkrótce po jego tam przybyciu, połączył się z nim i święty Paweł, i ztamtądto pisząc do Rzymian, polecał im świętego Łukasza, którego łacińskim narzeczem nazywał Lucyuszem, krewnym swoim. Z Koryntu udali się razem do Azyi przez Macedonią. Gdy wylądowali w Cezarei Palestyńskiéj, święty Łukasz wszelkiego dokładał starania, aby odwieść Pawła od zamiaru udania się do Jerozolimy, gdyż usłyszał był od proroka Agaba przepowiednię, że go tam uwiężą i wydadzą poganom. Lecz widząc, że pomimo tego iż wiedział co go czeka święty Apostoł narodów podróż tę przedziębierze, Łukasz go nieodstąpił, udał się razem z mim i wtedy odwiedził świętego Jakóba.

Święty Paweł w istocie uwięziony został w Jerozolimie przez Lizyasza, i przez niego odesłany do Feliksa Wielkorządcy Ziemi Żydowskiéj, który go przez dwa lata trzymał w Cezarei, a gdy sam z urzędu schodził, dla przypodobania się Żydom, zostawił Pawła w więzieniu. Łukasz, chociaż nie podzielał jego kajdan, był jednak uczestnikiem jego niewoli: nieodstępował go bowiem ani na chwilę, a gdy tenże Apostoł popłynął do Rzymu zaappellowawszy w sprawie swojéj do cesarza, i tam mu towarzyszył wiernie. Wiadomo zaś z listów świętego Pawła, jak wiele w téj podróży na morza ucierpieli. Gdy zaś przybyli do Rzymu, przy końcu roku Pańskiego 61, a Paweł znowu schwytany przez dwa lata trzymany był w ciemnéj piwnicy, Łukasz i tam był ciągle przy nim, pomimo niebezpieczeństw na jakie się narażał wśród pogan, pałających nienawiścią do chrześcijan. Święty Paweł pisząc z więzienia do Koloseńczyków, wspomina o świętym Łukaszu i o kilku innych swoich uczniach, którzy mu byli największą w jego uciskach pociechą: „Pozdrawiają was Łukasz lekarz najmilszy i Demas” 4, a w liście w tymże czasie pisanym do Filemona powiada: „Pozdrawia cię Epatras współwięzień mój w Chrystusie Jezusie, Marek Arystarchus i Łukasz pomocnicy moi” 5.

Przy końcu to téj niewoli świętego Pawła w roku Pańskim 63, święty Łukasz napisał księgę Dziejów Apostolskich, to jest historyą ważniejszych czynów, dokonanych przez Apostołów Chrystusa Pana, i tego wszystkiego co bardziéj nadzwyczajnego i ważnego zaszło w tych pierwszych chwilach powstającego Kościoła. W Ewangelii swojéj, pozostawiwszy nam historyą życia Chrystusa Pana, w téj znowu księdze, spisał dzieje założenia i utrwalenia się Kościoła Jego. Jestto wierne i treściwe opowiadanie postępu, jaki czyniła wiara chrześcijańska w trzydziestu latach po Wniebowstąpieniu Pańskiém. Wykazuje on tam, powiada święty Jan Złotousty, spełnienie się różnych wypadków zapowiedzianych przez Syna Bożego: zstąpienie Ducha Świętego, przedziwną przemianę jaką on sprawił w Apostołach: widzimy tam wzór doskonałości chrześcijańskiéj w obrazie życia pierwszych chrześcijan, powszechnie spełniających najwznioślejsze cnoty. Podziwiamy cudowne działanie Ducha Świętego w nawróceniu pogan, i w ogólności patrzymy na ten cud nad cudami, jakim było założenie Kościoła Chrystusowego wśród świata pogańskiém zepsuciem przesiąkniętego. Święty Łukasz daje tej księdze tytuł Dziejów Apostolskich, abyśmy tém łatwiéj poznali, że Apostołowie Kościół Chrystusowy założyli, gdy widzimy że ich samych historya, jest historyą początków chrześcijaństwa. Święty Łukasz i dla tego ułożył tę księgę, aby przez rzetelne opowiedzenie wszystkiego co się tyczyło Apostołów Piotra i Pawła, najskuteczniéj wystąpić przeciw fałszywym historyom o Apostołach, w tymże czasie w obiegu będącym. Cokolwiekbądź, i tę Księgę pisał on z Ducha Świętego, albo ściśle mówiąc, sam Duch Święty użył go za narzędzie do jéj ułożenia, i ona téż równie jak jego Ewangelia, do Ksiąg Nowego Testamentu należy. Prócz tego żadnych innych własnych pism nie pozostawił, tylko list świętego Pawła do Żydów na język grecki przełożył.

Święty Paweł po dwóch latach więzienia w Rzymie, wypuszczony na wolność, odbył kilka podróży nietylko po Włoszech, lecz i w odleglejsze kraje. Zwiedził Azyą i Grecyą, a wszędzie towarzyszył mu święty Łukasz, i już go aż do jego męczeńskiéj śmierci nie odstąpił. Święty Epifaniusz pisze, że po zgonie świętych Piotra i Pawła, święty Łukasz, tymże co oni ożywiony duchem, spadkobierca ich gorliwości, z wielkim dusz pożytkiem ogłaszał Chrystusa we Włoszech, w Galii, Dalmacyi i Macedonii. Owszem greccy starożytni pisarze kościelni upewniają, że zaniósł Ewangelią świętą do Egiptu, Tebaidy i Libii, zakładając wszędzie królestwo Boże, zasiewając to ziarno Ewangeliczne, które potém w tych krajach właśnie wydało takie mnóstwo Męczenników, Wyznawców i świętych Pustelników. Lecz bez względu na kraje, które święty Lukasz osobiście pracami swojemi apostolskiemi tak użyznił, czyż jest jaki kraj w świecie, któryby temu Apostołowi nie zawdzięczał światła wiary świętéj, roznoszonego przez jego Ewangelią i przez jego Dzieje Apostolskie, z których pier- wsza jest historyą Syna Bożego na ziemi, a druga historyą założonego tu Jego Kościoła.

Święty Hieronim utrzymuje iż zszedł z tego świata mając lat ośmdziesiąt cztery, całe życie w nieposzlakowaném dziewictwie spędziwszy. Święty Grzegorz Nazianzeński, święty Paulin i święty Gaudenty nie wątpią, że męczeńską śmiercią ukoronował życie tylu trudami dla chwały Bożéj uświęcone. Nicefor wielkiéj powagi pierwszych czasów kościoła pisarz, powiada, że poniósł śmierć za wiarę od pogan, którzy go na drzewie oliwném zawiesili. Prócz tego Święty ten i przez całe życie wiele dla Chrystusa ucierpiał, i dla tego Kościół w dzisiéjszéj modlitwie wspomina o tém. Poniósł śmierć męczeńską 18 Października w mieście Achaja, około roku Pańskiego 64.

Pożytek duchowny

Dlatego że Święty Łukasz ze wszystkich Ewangelistów najwięcéj o Matce Bożéj pisał, jako téż i o dzieciństwie Pana Jezusa, o czém najlepiéj od Niéj mógł się dowiedzieć, ma on chlubny przydomek Ewangelisty Maryi Panny, i wnosić można że po świętym Janie Ewangeliście on ze wszystkich Apostołów był w największych u Niéj względach, i szczególną Ją czcią i miłością otaczał. Udawaj się więc do jego pośrednictwa, aby i w twojém sercu rozbudziło się jak najwyższe do Maryi nabożeństwo, a przez to żebyś będąc u Niéj w łaskach, wszelkich łask Boskich najłatwiéj dostąpił.

Modlitwa (Kościelna)

Niech za nami wstawić się raczy, prosimy Cię Panie, święty Twój Ewangelista Łukasz, który krzyże swoje dla chwały Imienia Twojego chętnie całe życie dźwigał. Który żyjesz i królujesz i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 891–893.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 836–837

Święci Ewangeliści: Mateusz, Marek, Łukasz i Jan mogli i chcieli podać nam czystą prawdę o życiu, nauce, dziełach i cierpieniach Pana Jezusa, gdyż dwaj spomiędzy nich byli apostołami, a drudzy dwaj długoletnimi uczniami i towarzyszami świętych Piotra i Pawła.

Że nam szczerą prawdę podać chcieli, za to nam ręczy: a) zacność i świątobliwość ich charakteru i całego żywota. Prześladowano ich za wiarę i naukę ich Pana i Mistrza, ale nie można im było zarzucić fałszu i nigdy nie padł na nich choćby cień niemoralności; b) sposób opowiadania, pełen prostoty, umiarkowania i szczerości. Mówią o rzeczach niepodobnych do wiary, cudach, wskrzeszeniach, a nie dziwią się, nie zapierają się własnych grzechów i uchybień, piszą, jak oskarżano, lżono i spotwarzano ich Mistrza, a nie bronią Go. W ten sposób przemawia tylko sumienny zwolennik prawdy; c) ich śmiałość. Sprawozdania swoje spisywali w oczach żydów, nienawidzących Jezusa i działania Jego, czyhających na sposobność, aby ich schwytać na kłamstwie, niedokładności lub przesadzie i ukuć stąd broń przeciw chrześcijanom; d) nareszcie wzgląd na następstwa. Wiedzieli przecież, że pisma ich nie tylko im nie przyniosą korzyści, ale wiele nieprzyjemności, niebezpieczeństw, a może o śmierć ich przyprawią. Któż by się dopuścił kłamstwa, które by mógł śmiercią przypłacić?

  1. Autorowie czterech Ewangelii musieli powiedzieć prawdę, gdyż: a) przedstawiają nam Chrystusa Pana jako męża tak wzniosłego i tak doskonałego pod względem religijnym, moralnym i społecznym, że nikt z pisarzy późniejszych nie zdołał nam skreślić szczytniejszego ideału. Wnosić stąd należy, że byli świadkami całego życia i działania Pana Jezusa w różnych czasach, miejscowościach i okolicznościach i że tylko o tym nam do noszą, co sami widzieli, lub o Nim słyszeli; b) głoszone przez Zbawiciela prawdy i nauki wypowiadają w sposób tak nowy, przystępny i przemawiający do przekonania i rozumu, że najsłynniejsi filozofowie wszystkich czasów nie wpadli na podobny pomysł i system prawd i ustaw. Nie mogły przeto Ewangelie być ich wymysłem, lecz były szczerym i prawdziwym echem tego, czego Chrystus Pan uczył i co głosił.
  2. Wrogowie chrześcijaństwa nie mogli dotychczas mimo najlepszej chęci zarzucić Ewangelistom kłamstwa lub pomyłki.
  3. Nie ulega wątpliwości, że kłamstwo, czczy wymysł, urojenie, nigdy się długo nie utrzyma i nie stanie się podstawą rozpowszechnionego po wszystkich narodach i krajach szczęścia, cnoty i świątobliwości, religia zaś chrześcijańska, oparta na opowiedzianych w Ewangeliach naukach i czynach Jezusa Chrystusa, gdziekolwiek się rozpowszechniła, tam zaszczepiła oświatę, czystość obyczajów, wyższą ogładę i cnotliwe życie. Nie podobna więc przypuszczać, iżby autorowie Ewangelii mieli nam podawać czcze wymysły, fałsze i urojenia. Dlatego rozczytujmy się pilnie w Ewangeliach świętych, tej niewyczerpanej skarbnicy łask i prawd Boskich.

Footnotes:

1

Kolos. IV. 14.

2

2 Kor. VIII. 18–19

3

2 Kor. VIII. 23.

4

Kolos. IV. 14.

5

Filem. 23–24.

Tags: św Łukasz Ewangelista „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Ewangelia męczennik św Paweł Matka Boska Częstochowska
2020-09-21

Św. Mateusza, Apostoła i Ewangelisty

Żył około roku Pańskiego 85.

(Żywot jego wyjęty jest z Pisma Bożego, podania kościelnego.)

Święty Mateusz nazywany takie i Lewi, rodem z Kany w Galilei, był w mieście Kafarnaum Celnikiem, to jest poborcą podatków jakie Izraelici płacili cesarzom Rzymskim. Żydzi w nienawiści mieli tych urzędników, gdyż jako naród wybrany, poczytywali się za uwolnionych od wszelkiéj daniny, od obcych władców wymaganéj. Z tego nawet powodu takowi poborcy jakim był Mateusz, uważani byli powszechnie za ludzi z wszelkiéj czci i sławy odartych, i takim to był nasz Święty, kiedy go Syn Boży raczył powołać za Sobą.

Skoro Pan Jezus przechodząc około miejsca w którém on swój urząd sprawował, rzekł do niego: „Pójdź za mną” 1, w tejże chwili Mateusz dotknięty łaską Boga który go powoływał, nie zawahał się ani chwili, i zaraz stał się uczniem Chrystusa Pana. Żeby zaś wszyscy o tém wiedzieli, zaprosił Zbawiciela na wielką ucztę do domu własnego. Lecz na niéj, po większéj części, zgromadzeni byli sami publikanie, i inni im podobni używający najgorszéj sławy, z których Pan Jezus przypuszczał do Siebie, aby i ich obdarzyć Swoją łaską i nawrócić.

Ten postępek jednak Zbawiciela ze Świętym Mateuszem, wzbudził szczególnie szemranie Skrybów i Faryzeuszów, którzy powstawali na to że przestaje i ucztuje z grzesznikami. Wtedyto Syn Boży dał im tę pamiętną i pełną dla grzeszników pociechy, naukę, mówiąc: że ponieważ lekarz potrzebnym jest nie dla zdrowych lecz dla chorych, więc wypadało aby On, który jest dusz lekarzem, ratował przed innemi to właśnie, które są w niebezpieczeństwie zbawienia. I ta łaskawość Pana Jezusa, i dalsza rozmowa jaką miał wtenczas ze świętym Mateuszem, utwierdziła go témbardziéj w jego powołaniu: od téj chwili zrzekł się swego urzędu, i już nie odstępował swojego Boskiego Mistrza. Owszem, tak dalece starał się ciągle być przy Jego Osobie, z taką pilnością przysłuchiwał się Jego naukom i śledził każdy krok; że późniéj jego to Duch Święty użył do spisania Ewangelii która jest pierwszą pomiędzy czterema Ewangeliami, a najwięcéj zawiera w sobie szczegółów, tyczących się i tego co mówił i co robił Syn Boży.

Wkrótce po przyłączeniu się świętego Mateusza do grona uczniów Chrystusa Pana, nastąpił wybór dwunastu Apostołów, pomiędzy którymi raczył Pan Jezus i Mateusza umieścić. Jest on przez świętego Marka i Łukasza policzony jako siódmy z rzędu, sam zaś liczy się ósmym, a nadaje sobie zawsze imię Mateusza Poborcy, co czyni z wielkiéj pokory; inni zaś Ewangalistowie opuszczając ten tytuł pod którym był niekorzystnie znanym gdy żył na świecie, nazywają go Lewi synem Alfeusza.

Od téj pory aż do Zmartwychwstania Pańskiego, nic o nim Ewangelia święta nie wspomina. Po Wniebowstąpieniu Pańskiém i Zesłaniu Ducha Świętego, święty Mateusz wraz z innymi Apostołami, ogłaszał wiarę świętą w ziemi Żydowskiéj, gdzie trzy lata przebył.

Zanim udał się w inne strony dla rozniesienia słowa Bożego, użył go Duch Święty do spisania historyi Pana Jezusa i tego co Syn Boży nauczał. Dokonał tego spisując Ewangelię pierwszą w księgach Nowego Testamentu, a zawierając w niéj wszystko na co patrzał i co słyszał, i to o czém się dowiedział od przenajświętszéj Maryi Panny o pierwszych latach Pana Jezusa. W téj Ewangelii, przedstawia on nam szczególnie to co się tyczyło Człowieczeństwa Pana Jezusa, gdy znowu święty Jan w swojéj, więcéj mówi o Bóstwie Zbawiciela. Ztąd téż Ewangelia Świętego Mateusza przystępniejszą jest dla wszystkich, i najwięcéj zawierającą zasad tyczących się moralności chrześcijańskiej. Z tego téż powodu i w pacierzach kapłańskich i na ambonie, najczęściéj jest przytaczaną. Ponieważ przeznaczał on ją głównie dla Żydów nawróconych, napisał ją w języku wtedy u nich używanym Hebrajskim, który był mięszaniną Syryackiego i Chaldejskiego narzecza. Niezwłocznie przełożono ją na język Grecki, dla ludów które tym językiem mówiły, i to tłomaczenie przyjęto przez Kościoł, na równi z oryginałem jest uważane. W owych czasach pisywano na tablicach drewnianych. Święty Mateusz swoją Ewangelią pisał na drzewie cyprysowém bardzo kosztowném lecz trwałém. Późniéj cesarz Zenon w którego ręce się dostała, kazał ją w złoto oprawić i starannie przechowywał. Kiedy w roku Pańskim 488, na wyspie Cyprze, wynaleziono ciało świętego Barnaby Apostoła, znaleziono na piersiach jego Ewangelię świętego Mateusza, ręką Świętego Barnaby przepisaną. Jest podanie, że oryginał Ewangelii świętego Mateusza po hebrajsku napisany, przechowywany długo przez chrześcijan z narodu żydowskiego w Jerozolimie osiadłych, przed zniszczeniem tego miasta przez Rzymian, przeniesiony został do miasta Pelli, gdzie ciż Żydzi nawróceni schronili się byli, lecz z upływem czasu zaginął, i pozostało tylko tłomaczenie greckie, przez Kościoł za autentyczne przyjęte.

Wyszedłszy z ziemi Żydowskiéj na opowiadanie w innych częściach świata wiary chrześcijańskiéj, święty Mateusz udał się do Persyi, gdzie apostołował Persów, Medów i Karamanitów, a następnie do Etyopii. Święty Klemens Aleksandryjski, który żył w wieku blizkim czasów Apostolskich, pisze, że święty Mateusz wiódł życie nadzwyczaj surowe. Jadał tylko jarzyny, nie używając nigdy mięsa, ryb, nabiału, ani wina.

W wycieczkach swoich apostolskich, przybywszy do miasta Nadaber w Etyopii, z wielką tam czcią przyjęty został przez Eunucha królowéj Kandacejskiéj, którego święty Filip był nawrócił i ochrzcił. W témże mieście zastał dwóch sławnych czarnoksiężników: Zoroesa i Artaksata, którzy mamiąc lud prosty, wielkiego zdzierstwa się na nim dopuszczali, utwierdzając go w zabobonach. Święty Mateusz wykrył ich szalbierstwa, za co oni mszcząc się, sprowadzili na miasto z okolicznych lasów dwa straszne smoki, które przeraziły mieszkańców. Święty Mateusz przeżegnał te potwory, które w tejże chwili jak najłagodniejsze baranki, położyły się u nóg jogo, a on rozkazał im wrócić do pieczar, z których były wyszły. Cud ten spełniony w oczach licznie zgromadzonego ludu, wielką liczbę pogan nawrócił, a wkrótce i drugi jeszcze większego nabył rozgłosu.

W czasie pobytu świętego Mateusza w Etyopii, umarła Ifgenia, starsza a ulubiona córka Egipa, króla tam ponującego. Ten zwołał najsławniejszych swoich czarnoksiężników, domagając się aby ją wskrzesili. Ci wysilali całą swoją sztukę, lecz napróżno. Gdy powiedziano królowi o cudach jakie czynił święty Mateusz, ten posłał po niego, aby sprobował czy nie przywróci życia jego córce. Święty Apostoł ukląkł przy ciele zmarłéj, pomodlił się, potém podniósłszy się kazał jéj wstać w imię Jezusa Chrystusa, i dziewica ożyła. Cud tak nadzwyczajny sprawił, że król, cała jego rodzina, a następnie dwór i prawie cały naród, przyjęli wiarę świętą. Lecz co podobnież wielką dla świętego Mateusza było pociechą, to że wkrótce potém królowna Ifigenia, usłyszawszy kazanie jego o zasługach dziewictwa, postanowiła poświęcić się na wyłączną służbę Panu Bogu w czystości dozgonnéj. Przykład téj księżniczki, pociągnął za nią i wiele innych pobożnych dziewic, i w krótkim czasie, w wielkiém tém mieście, które przed niedawnym czasem było główną siedzibą pogaństwa, ujrzano święte Zgromadzenie Oblubienic Chrystusowych wspólnie mieszkających i bogomyślności oddanych, jakto późniéj czyniły zakonnice.

Wszakżo to właśnie stało się powodem męczeńskiéj śmierci świętego Mateusza. Po śmierci Egipa, brat jego Hirtacy, nieprawnie a przebojem tron sobie przywłaszczył. Aby się na nim utwierdzić, postanowił poślubić Ifigenią, która była jedyną prawną po ojcu następczynią. Wysłał do niéj posłów w tym celu, lecz świątobliwa ta księżniczka, która już postanowiła nie mieć innego Oblubieńca prócz Jezusa Chrystusa, z oburzeniem odrzuciła jego żądanie. Niezraziło to jednak Hirtacego. Zdało mu się iż najłatwiéj dopnie swoich zamiarów, jeśli święty Mateusz wpłynie na Ifigenią aby wyszła za niego. Kazał go więc przywołać, i z nim udał się do księżniczki, nie wątpiąc iż Mateusz nie będzie śmiał sprzeciwić się jego woli. Lecz tak się nie stało. Święty Apostoł, nietylko nie namawiał Ifigenii do przełamanie ślubów które Panu Jezusowi uczyniła, lecz w obecności samego Hirtacego, utwierdzał ją w jéj powołaniu, błogosławiąc i przyrzekając, najobfitsze w Niebie, za jéj wierność Chrystusowi nagrody. Hirtacego wprawiło to w złość zapamiętałą. Skoro wrócił do swego pałacu, przywołał kilka żołnierzy z swojéj przybocznéj straży, i rozkazał aby natychmiast wyszukali Świętego i śmierć mu zadali. Było to w przedpołudniowéj porze, a Mateusz rozstawszy się z Hitacym i z Ifigenią, poszedł był do kościoła, i tylko co Mszę świętą zaczął. Wysłani przez Hirtacego zabójcy zastali go przy ołtarzu, i tam go zamordowali, zadając mu siekierami kilkakrotnie rany. Śmierć męczeńska tego Apostoła nastąpiła dnia 21 Września roku Pańskiego 90, po dwudziesto trzech letnim pobycie jego w Etyopii, którą całą nawrócił.

Święty Mateusz, jako pierwszy założyciel Zgromadzenia dziewic poświęconych Bogu, poczytywany jest za szczególnego Patrona cnoty dziewictwa i zakonów żeńskich, w czem także uważać potrzeba, że życie zakonne wyszło z ustanowienia Apostolskiego.

Święty Klemens wyżéj przytoczony, pisze że to święty Mateusz pierwszy, zaprowadził między wiernymi zwyczaj, używania wody święconéj.

Po męczeństwie jego, Hirtacy jeszcze nalegał ma Ifigenią aby wyszła za niego, a gdy stale opierała się temu, kazał klasztor jéj podpalić, lecz podczas pożaru ujrzano Świętego Apostoła unoszącego się w powietrzu, który ogień zagasił. Dziewicę tę Kościoł Boży w poczet Świętych zaliczył, i dziś także i jéj pamitąkę obchodzi.

Pożytek duchowny

Ewangelia świętego Mateusza, jak to w żywocie jego wspomnieliśmy, opisuje głównie sprawy Pana naszego Jezusa Chrystusa jako Człowieka. Spełniał je zaś nasz Zbawca głównie dlatego, abyśmy zapatrując się na nie, przez wierne naśladowanie Boskiego Mistrza naszego, łatwiéj potrafili żyć jak On nam przykazał. Staraj się przeto dokładnie znać szczegóły życia Syna Bożego na ziemi, i często a pobożnie nad nimi rozmyślaj. Pamiętaj, że ten tylko jest prawdziwym chrześcijaninem, kto Chrystusa naśladuje,a nikt Go naśladować nie może, kto nie zna dokładnie Jego życia, I nie rozmyśla nad niém.

Modlitwa (Kościelna)

Niech nas Panie, wstawieniem się swojém za nami, błogosławiony Mateusz Apostoł i Ewangelista wesprzeć raczy; abyśmy za jego pośrednictwem dostąpili tego, czego sami otrzymać nie możemy. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 802–804.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 754

Chociaż Pan Jezus nauczał tylko ustnie i nie polecił apostołom spisywać swych kazań i nauk, mimo to czterech z nich, tj. Mateusz, Marek, Łukasz i Jan, pozostawiło nam „Ewangelie”, czyli księgi nieocenionej dla każdego chrześcijanina wartości.

  1. Ewangelie święte są świadectwem objawienia Boskiego. Sprawozdania te o osobie, nauce i dziełach Zbawiciela powstały „pod bez pośrednim wpływem Ducha świętego, jedynego i prawdziwego zwiastuna prawdy”, stanowią przeto Boskie świadectwo o życiu, cierpieniach i czynach Boga-Człowieka, i są żywym słowem nauki, zbudowania i przeświadczenia w najważniejszej i najpotrzebniejszej sprawie szczęścia wiekuistego. Pożywiajmy się przeto tym drogocennym i życiodajnym pokarmem.
  2. Ewangelie są oryginalnym i niewątpliwym świadectwem, jakie dali pierwsi apostołowie Chrystusa o swym Mistrzu i Panu; zawierają one nauki uczniów, którzy widzieli Chrystusa, słuchali słów Jego i towarzyszyli Mu na każdym kroku. Z Ewangelii przekonać się możemy o zgodzie i harmonii nauki teraźniejszego Kościoła z głoszonymi przez Pana Jezusa prawdami.
  3. Ewangelie święte nie podają nam wiadomości o wszystkim, czego Pan Jezus nauczał i co zdziałał, ale z drugiej strony zawierają wiele drogocennych rzeczy, których podanie ustne nie mogłoby tak ściśle przechować aż do naszych czasów. Ewangelie stawiają nam przed oczyma tak wierny, jasny i prawdziwy obraz osoby, nauk i czynów Boskiego Zbawiciela, jaki tylko świadkowie naoczni za pomocą i przyczyną Ducha świętego nakreślić zdołali. Obraz taki ma niezawodnie nieocenioną wartość!

Footnotes:

1

Mar. IL. 14.

Tags: św Mateusz „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna apostoł nawrócenie św Barnaba czystość Ewangelia
2020-08-06

Przemienienie Pańskie

Nastąpiło roku Pańskiego 32.

(Szczegóły te wyjęte są z Ewangeliów Świętych.)

Przemienienie Pańskie na górze Tabor, w obecności trzech najulubieńszych Jego Apostołów, zawiera w sobie tak ważną pamiątkę z życia Pana Jezusa, i tak silném jest ukrzepieniem wiary chrześcijańskiéj, że Kościoł uważał za właściwe postanowić osobną uroczystość, w któréj tę tajemnicę obchodzi. Święto to obchodzono w Rzymie z wielką uroczystością już od początku V wieku; a na Wschodzie w kościele Greckim, jeszcze dawniéj ustanowione było.

Chociaż Zbawiciel, dla naszéj nauki, nietylko żadnéj nie przywiązywał wagi do chwały ludzkiéj, lecz przedstawił na Sobie wzór życia ukrytego przez lat trzydzieści, a późniéj w życiu czynném, także dla pozostawienia nam przykładu, wydał się na wszelkiego rodzaju upokorzenia i obelgi, jednak chciał aby uczniowie Jego wiedzieli dobrze kim jest. Okazało się to między innemi z rozmowy jaką miał z nimi razu pewnego, znajdując się w okolicach Cezarei, blizko źródeł Jordanu położonéj. Wtedy odszedł był na pewien czas na stronę, aby według zwyczaju Swego trwać na modlitwie, a potém wróciwszy do Apostołów spytał ich, (chociaż o tém Sam dobrze wiedział) co o Nim ludzie myślą, i robiąc to zapytanie nazwał się tylko synem Człowieczym, jak to także często czynił. Apostołowie odpowiedzieli Mu z właściwą sobie prostotą i poufałością, że niektórzy poczytywali Go za Jana Chrzciciela wskrzeszonego, drudzy za Eliasza, inni za Jeremiasza, albo którego z dawnych Proroków, który nanowo na ten Świat przyszedł. „A wy, rzekł do nich Pan Jezus, jak sądzicie, kim ja jestem?” Na to zapytanie święty Piotr, jako głowa Apostolskiego grona, najgorliwszy o chwałę Boskiego swego Mistrza, i jako ten przez którego usta i z którego Stolicy Apostolskiéj Duch Święty miał zawsze nieomylnie przemawiać, tak na to odpowiedział. „Ty jesteś Mesyaszem Synem Boga żywego.”

Wyznanie tak wyraźne pozyskało téż Piotrowi niezwłoczną nagrodę.

Pan Jezus którego każde słowo jest łaską, a przyrzeczenie darem, zapowiedział mu wtedy założenie Kościoła, i oznajmił że on ma być jego Głową widzialną. „Szymonie, synu Jonasza, rzekł mu Zbawiciel, błogosławionym jesteś, gdyż jestto szczęście nie każdemu dane uznać i uwierzyć w tę prawdę, którą dopiéro co wyznałeś. Poznanie tak wzniosłéj tajemnicy, nie jest dziełem rozumu ludzkiego, lecz skutkiem Boskiego objawienia, w którém ciało i krew nic wspólnego nie mają. Prawda ta przewyższa rozum ludzki, i pochodzi jedynie od Mojego Ojca Niebieskiego. Zaiste jestem Mesyaszem obiecanym, Synem Boga żywego, Bogiem prawdziwym, lecz jeszcze nie czas głosić to ludziom, i nakazuję ci abyś o tém nie mówił. Trzeba abym wprzódy przeniósł wszelkiego rodzaju zelżywości, męki i śmierć samę na krzyżu za zbawienie świata, i abym tym sposobem zadość uczynił sprawiedliwości Mojego Ojca niebieskiego.” Potém przepowiedziawszy im najmniejsze szczegóły Swojéj męki, ażeby kiedy ona nadejdzie nie zwątpili o jego bóstwie przypuszczając że tego nie przewidział, chciał Zbawiciel utwierdzić świeżą jeszcze ich wiarę, okazując im naocznie chociaż małą cząstkę Boskiéj chwały Swojéj. Jakoż, skoro im przepowiedział wszystkie szczegóły Śmierci Swojéj, przydał niezwłocznie, że niektórzy z obecnych nie umrą wprzód zanim Go oglądać będą w Jego chwale.

Nie upłynął téż tydzień po tém zapowiedzeniu, kiedy Pan Jezus spełnił je w sposób, który nawet przechodził to co oni wyobrażać sobie mogli. Wziął na stronę trzech ulubionych uczniów Swoich: Piotra, Jakóba i Jana, a poprowadziwszy na wysoką górę, odszedł nieco od nich na osobne miejsce, zaczął się modlić, i wśród modlitwy przemienił się w ich oczach. Blask Bóstwa i chwała Jego duszy błogosławionéj, objawiły się widocznie na ciele Jego. Nagle okazał się w całym Majestacie Swoim, już nie jako człowiek tylko, lecz jako Bóg-Człowiek. Oblicze Jego stało się jasném jak słońce, odzież nawet przybrała kolor białości śniegu, i lśniła się tak że patrzeć na nią nie można było. Jednak oblicze Jego, cała postawa i szaty, nie były przeistoczone, tylko przeniknione zostały promieniami i światłem, które wytryskiwało z Jego ciała: tak jak obłok na niebie nie przeistacza się gdy z mgłego robi się ponsowym, w chwili kiedy go promienie słoneczne przenikają. Co jakkolwiekbądź było przedziwném i uderzającém, było atoli bez wątpienia mniejszym cudem niż to że Pan Jezus nie zawsze takim się wydawał. Stan bowiem w którym w Przemienieniu Swojém okazywał się, był stanem Jego właściwym, naturalnym, a przeciwnie postać tylko zwykłego człowieka, była stanem dla Niego nadzwyczajnym, a więc ciągłym cudem, gdy w Przemienieniu, na krótko tylko jakim jest okazał się.

W chwili takowego jawnego ubóstwienia, nie Samego tylko Siebie okazał wtedy Zbawiciel Apostołom. Ujrzeli oni po dwóch stronach Pana Jezusa, Mojżesza i Eliasza. Chciał bowiem Syn Boży, aby ci dwaj najwięksi Święci i najwięksi Prorocy Starego Zakonu, objawili się w Jego Przemienieniu, dla tego żeby przez to Apostołowie poznali że i Stary Zakon, który przedstawiał Mojżesz, i Prorocy których wyobrażał Eliasz, dają Mu świadectwo jako Temu, na którym Stary Zakon się kończył i Proroctwa się spełniały. Dwaj ci wielcy Święci rozmawiali z Panem Jezusem o cierpieniach, zniewagach i okrutnéj śmierci która go wkrótce czekała w Jerozolimie, i którą miał zakończyć to przenajświętsze życie Swoje, pełne trudów i pracy dla miłości ludzi poniesionych.

Święty Łukasz w swojéj Ewangelii pisze, że święty Piotr i jego towarzysze, przed widzeniem tém bardzo znużeni, usnęli 1, i po przebudzeniu się ujrzeli chwałę Jezusa i obok Niego chwałę świętych Starego Zakonu. Święty Chryzostom Doktor Kościoła, i za nim wielu innych pisarzy katolickich sądzą, iż nie byłto sen zwykły, lecz że było to zachwycenie, w które Apostołowie wpadli na widok tak cudowny i porywający. Podziwieniu i niejako przerażeniu jakiego doznali, towarzyszyła oraz tak wielka pociecha, że święty Piotr, ze zwykłą mu żywością, idąc za pierwszym popędem uczuć które serce jego wtedy napełniały, zawołał: „Panie o! jak dobrze nam tu być. Obyśmy tu zawsze pozostać mogli i mieszkać na tém miejscu. Gdzież nam lepiéj być może! Wystawimy więc tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, drugi dla Mojżesza, trzeci dla Eliasza.” Ojcowie święci przypuszczają że kiedy to mówił święty Piotr, był właśnie w zachwyceniu, i że to chce wyrazić Ewangelia święta przez te słowa „bo nie wiedział coby mówił”. 2

Zaledwie zaś to wyrzekł, a oto Mojżesz i Eliasz zniknęli, a z nieba zstąpił obłok jasny, otoczył ich wszystkich, i z głębi tego obłoku dał się słyszeć głos Boski mówiący: „Ten jest Syn mój ulubiony, Onto jest przedmiotem Mojéj najwyższéj miłości, w Nim złożyłem wszelkie upodobanie Moje, wszystko co miłuję, miłuję dla Niego. Słuchajcie Go jak waszego Mistrza, a podlegajcie Mu jak waszemu najwyższemu Panu.” A tu znowu Ojcowie święci robią uwagę że głos ten dał się słyszeć aż wtedy gdy Mojżesz i Eliasz zniknęli, ażeby, kiedy Pan Jezus Sam pozostał, te słowa już do nikogo innego tylko do Niego odnieść się mogły. Jasność tego obłoku, siła głosu który usłyszeli, tak Apostołów przeraziły, że upadli twarzą o ziemię, a w téj chwili całe to przecudne widzenie znikło. Nie mogli jednak powstać, aż Pan Jezus przybliżywszy się do nich i dotknąwszy się ręką rzekł: „Wstańcie nie bójcie się.” Wtedy wznieśli oczy, obejrzeli się na wszystkie strony, i ujrzeli już tylko Pana Jezusa takim jakim się im okazywał zwykle.

Gdy schodzili z góry z najdroższym Mistrzem swoim, i zamyślali opowiedzieć cuda których świadkami byli, Zbawiciel chcące przedewszystkiém uczyć ich własnym przykładem jak najgłębszéj pokory, zabronił im tego jak najwyraźniéj: mówi bowiem Ewangelia. „Gdy zstępowali z góry przykazał im Jezus, mówiąc: Nikomu nie powiadajcie widzenia aż Syn człowieczy Zmartwychwstanie.” 3 A święty Łukasz Ewangelista, wyjaśnia przyczynę tego, gdyż powiada: „potrzeba aby Syn człowieczy wiele cierpiał a był wzgardzon od starszych i przedniejszych kapłanów i doktorów, aby był zabit, a trzeciego dnia powstał.” 4 Zbawiciel więc, dla tego zakazał aby nie głosili tego co widzieli aż zmartwychwstanie, aby to nie przeszkodziło Mu do poniesienia śmierci, któréj z miłości ku nam raczył się poddać. W tym zaś celu okazał się Apostołom przyodziany chwałą i jasnością, którą ciągle od przyjścia Swojego na świat taił nawet przed nimi, aby ich utwierdzić w wierze iż był Bogiem, a oraz i okazać chwałę, jaka w Niebie czeka wiernych sług Jego. Nareszcie chciał ich przez to pokrzepić na duchu, dodać męstwa w niesieniu krzyżów które i ich czekały, i nauczyć nas wszystkich w ich osobie, że w pielgrzymce naszéj do Nieba, zwykle spotykają nas trudy i krzyże, a bardzo rzadko takie pociechy i wpatrywania się w chwałę Boską, jakiéj dostąpili na onéj gorze trzéj Apostołowie. Objawienie to uczynił na Górze i na miejscu bardzo odosobnioném, a podczas modlitwy, dla téj znowu naszéj nauki, że tak wielkie łaski i pociechy, otrzymują się tylko gdy się od świata i jego wrzawy odsuwamy i trwamy na rozmowie z Bogiem.

Pisarze kościelni utrzymują, iż tajemnica Przemienienia Pańskiego zaszła na górze Tabor. Wziął z sobą Pan Jezus tylko trzech uczniów Swoich, na dowód że tak nadzwyczajne widzenia i wtajemniczenia się w przymioty Bóstwa Pana Jezusa, są udziałem tylko dusz wyjątkowych. Wybrał na to Piotra dla tego, że on niezmiernie kochał Pana Jezusa i miał piastować najwyższą władzę w Kościele; Jana bo go szczególnie Pan Jezus miłował z przyczyny niepokalanego j jego dziewictwa i że jemu miał umierając zwierzyć pieczę nad Matką Swoją przenajświętszą. Jakóba, gdyż om pierwszy z Apostołów miał krew przelać za wiarę, a przytém że wszyscy trzéj mieli być świadkami największego Jego cierpienia jako człowieka, podczas modlitwy w Ogrójcu.

Pożytek duchowny

Nabożeństwo do tajemnicy Przemienienia Pańskiego, u wielu osób zawisło jedynie na tém, aby prosić Pana Jezusa o przemienienie jakich doczesnych dolegliwości. Ty inaczéj téj tajemnicy cześć oddawaj. Proś Pana Jezusa głównie i gorąco, aby w duszy twojéj to wszystko co Mu może być niemiłém przemienił, obdarzając cię jak najpotrzebniejszemi do tego łaskami.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! Który tajemnice wiary w cudowném Przemienieniu Jednorodzonego Syna Twojego świadectwem Ojców Starego Zakonu utwierdziłeś, a głosem z Nieba wśród jasnego obłoku wyszłym, oznajmiłeś cudownie istne przyznanie wiernych za Syny Twoje; spraw miłościwie, abyśmy Króla chwały wspołspadkobiercami się stali, i tejże chwały Jego wspólnikami. Przez tegoż Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 657–659.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 625

Oglądanie Oblicza Pańskiego jest szczęściem, jakiego używają Święci w Królestwie niebieskim. I ty, duszo chrześcijańska, masz tego szczęścia używać po wszystkie wieki. Czyż serce twoje za nim nie tęskni ? Czymże jest wszelki przepych tego świata? Marnością i znikomością tylko. Jeśli przeto na ziemi jakie dzieło sztuki, dziwny blask gwiazd, przepyszna barwa kwiatów tak zachwyca twoje oko, zważ, jak pięknym, jak doskonałym, jak wspaniałym i zachwycającym musi być widok Tego, który tego wszystkiego jest sprawcą! Nie dziw przeto, że gdy Piotr ujrzał Jezusa w majestacie Jego, zapomniał o całym świecie i na wieki chciał pozostać na górze.

Papież Kalikst III ustanowił w Kościele katolickim święto Przemienienia Pańskiego w roku 1457 i wyznaczył na tę uroczystość dzień 6 sierpnia. Powód dało mu do tego utrapienie, jakiego doznawał podówczas świat chrześcijański od Turków. Zaprowadzeniem tego święta chciał pobożny papież wybłagać u Wszechmocnego pomoc. Dzisiaj uroczystość ta nie jest już świętem nakazanym, mimo to jednak każdy prawowierny katolik winien mieć na pamięci ów cudowny wypadek i chować go głęboko w sercu.

Footnotes:

1

Łuk. IX. 32.

2

Mar. IX. 5.

3

Mat. XVII. 9.

4

Łuk. IX. 22.

Tags: Przemienienie Pańskie „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Mojżesz Eliasz św Piotr św Jan Ewangelista św Jakub Starszy Ewangelia Ogrójec piękno
2020-07-29

Św. Marty, Dziewicy

Żyła około roku Pańskiego 70.

(Żywot jéj wyjęty jest u Ewangelii świętéj, i z dzieł Kardynała Baroniusza.)

Święta Marta siostra świętéj Maryi Magdaleny i świętego Łazarza, była najstarszą z téj błogosławionéj rodziny, zaszczyconéj szczególnemi względami Pana Jezusa. Przyszła na świat w Betanii, mieście blizko Jerozolimy położoném. Po śmierci rodziców, którzy byli bardzo bogaci, odziedziczyła wielki majątek, i razem z bratem mieszkała w Betanii, kiedy święta Marya Magdalena, jak to w jéj żywocie mówiliśmy, odłączywszy się od nich, osiadła była na pewien czas w zamku swoim Magdalon zwanym, i dopiéro po nawróceniu swojém z nimi się złączyła. Marta od lat najmłodszych, chociaż wychowana była wśród dostatków i zbytków, odznaczała się wielką skromnością, zamiłowaniem cichego domowego życia, i była bardzo miłosierną dla ubogich. Brat jéj święty Łazarz, podobnież wiódł życie najprzykładniejsze, i dla tego że byli tak zgodnego i świątobliwego usposobienia, mieszkali w jednym domu, chociaż ich wielka zamożność nie wymagała tego wcale. Ponieważ była starszą od brata, więc ona głównie zarządzała domem i majątkiem, a w Jerozolimie i w całéj krainie Żydowskiéj, dla wysokich cnót swoich, w wielkiém była poważaniu. Łatwo téż wyobrazić sobie, jak ciężką było to dla niéj boleścią, gdy siostra jej Magdalena, z początku tak mało była do niéj podobną, i rzuciwszy się w świat doszła w końcu do największego zepsucia. Z tego powodu Marta często gorzkiemi zalewała się łzami, i w gorącéj modlitwie wzywała miłosierdzia Bożego nad tą ukochaną jéj duszą, aż nakoniec za wstawieniem się Matki Bożéj wyprosiła jéj te łaski, które ją po nawróceniu, największą Świętą zrobiły.

Jak tylko Pan Jezus zaczął ogłaszać Swoję Boską naukę, święta Marta stała się niezwłocznie jedną z Jego najpierwszych i najwierniejszych uczenic. Starała się być obecną na wszystkich Jego kazaniach, z czcią najgłębszą każde słowo Zbawiciela brała do serca, bo wiedziała dobrze, że wychodzą one z ust Boga Samego, który z miłości ku ludziom stał się człowiekiem. Przysłuchując się pochwałom jakie Chrystus Pan dawał dziewictwu, i jak wysoko cenił On tę świętą cnotę, postanowiła nie mieć innego Oblubieńca jak samego Boga, i stosując się do wszystkich innych nie tylko przykazań lecz i rad jakie głosił Syn Boży, w krótkim czasie stała się wzorem najwyższéj doskonałości Ewangelicznéj. Chociaż zawsze wiodła życie pobożne, i mało oddawała się światowym rozrywkom, od chwili jak słuchała nauk swego Boskiego Mistrza, jeszcze ściśléj odosobniła się od świata, a wyłączniéj oddawała się ćwiczeniom wysokiéj bogomyślności i uczynkom miłosierdzia. To téż gdy doczekała się téj wielkiéj dla niéj pociechy, że i Magdalena po swojém nawróceniu, takiemuż rodzajowi życia się poświęciła i przy niéj osiadła, dom jéj w Betanii, stał się przybytkiem szczególnéj świątobliwości: zamienił się jakby na klasztorek. Wszystko tam urządzone było w duchu najwyższéj pobożności. Cały czas zabierały pobożne ćwiczenia, modlitwa, czytanie ksiąg świętych, i miłosierne uczynki, na które to święte rodzeństwo, pod przewodnictwem najstarszéj siostry żyjące, obracało wszystkie swoje wielkie dochody. Dom téż Marty w Betanii, stał się domem do którego Pan Jezus najczęściéj w pielgrzymkach Swoich zachodził, i w nim raczył niekiedy przemieszkiwać, coraz wyższemi łaskami odpłacając się świętéj gospodyni, za jéj pobożną gościnność.

Z czasów jednego z takich boskich nawiedzin Marty przez Zbawiciela, następujące zdarzenie opowiada Ewangelia święta: Gdy Pan Jezus w jednéj ze swoich Ewangelicznych wycieczek, przybywszy do Betanii, według Swego zwyczaju zamieszkał w domu Marty, Święta dla tém większego uczczenia Boskiego gościa, chociaż wiele sług miała, sama się krzątała około Jego przyjęcia; sama przyrządzała skromny posiłek, nakrywała do stołu, i służyła Zbawicielowi. Przez ten czas, Pan Jezus usiadłszy w gronie kilku Apostołów, jakto zwykle robił, miał naukę stosowną do téj niewielkiéj lecz wybranéj liczby Jego słuchaczów, którym najwznioślejsze prawdy religijne raczył wykładać, przypuszczając ich do najskrytszych tajemnic życia wewnętrznego. Magdalena, jak zawsze spragniona słów Bożych, usiadłszy przy nogach Zbawiciela, słuchała ich w zachwyceniu; gdy tymczasem Marta, krzątając się przy gospodarstwie, i tylko od chwili do chwili mogąc zasłyszeć coś z mowy Pana Jezusa, rzekła do Niego pokornie: „Panie, nie dbasz Ty, iż siostra moja opuściła mnie, żebym sama posługiwała. Powiedz więc jéj aby mi pomogła.” A Pan Jezus odpowiadając jéj, pozostawił wtedy właśnie oną pamiętną naukę, że życie bogomyślne wyższém jest nad życie czynne, chociaż najdoskonalszém jest to w którém i jedno i drugie się łączy. „Marto, Marto, rzekł do niéj, troszczysz się i frasujesz się około bardzo wiele, ale jednego potrzeba: Marya najlepszą cząstkę obrała, która od niéj odjęta nie będzie.” 1

Święta Marta skorzystała z téj nauki, i odtąd jeszcze większy postęp czyniła w życiu wewnętrzném, a przez coraz ściślejsze jednoczenie się z Bogiem, tém doskonaléj spełniała, jak to było jéj powołaniem, uczynki miłosierne, ćwicząc się w życiu czynném. Dostąpiła téż tego wielkiego przywileju, że Pismo Boże wspominając o niéj powiada, że „Jezus miłował Martę.” 2

Ewangelia święta opowiada także szczegóły i innéj jeszcze bytności Pana Jezusa w domu Marty, a to gdy na jéj wezwanie przybył tam Syn Boży aby wskrzesić Łazarza. Zdarzyło się, iż tenże zachorował, gdy Zbawiciel był w odległéj od Betanii okolicy. Marta posłała co prędzéj, aby mu dać znać o tém. Pan Jezus gdy przyszedł, Łazarz już nie żył. Wtedy Marta rzekła do niego z płaczem: „Panie gdybyś tu był, nie byłby umarł brat mój. Lecz i teraz wiem że o cokolwiek będziesz Boga prosił da Ci Bóg. Powiedział jéj Jezus: „Zmartwychwstanie brat twój.” – Rzekła mu Marta: „Wiem iż zmartwychwstanie, w zmartwychwstaniu w ostatni dzień.” – Rzekł jéj Jezus: „Jam jest zmartwychwstanie i żywot, kto we mnie wierzy choćby i umarł żyw będzie. A każdy który żyje a wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz temu?” Odpowiedziała Marta: „Tak Panie, jam uwierzyła żeś Ty jest Chrystus Syn Boży, któryś na ten świat przyszedł.” A to rzekłszy poszła it pocichu zawołała Maryą siostrę swoję mówiąc: „Mistrz przyszedł i woła cię.” Poszedł tedy Zbawiciel do grobu Łazarza i kazał zdjąć z niego kamień, a Marta mu powiedziała: „Panie już cuchnie, bo mu już czwarty dzień jak umarł.” A Pan Jezus na to: „Wszakżem ci mówił że jeśli wierzysz, oglądać będziesz chwałę Bożą” 3 i to rzekłszy wskrzesił jéj brata.

Na dni już tylko kilka przed Swoją męką, jak pisze tenże Ewangelista, raczył jeszcze Pan Jezus odwiedzić dom Marty, a Święta swoim zwyczajem, znowu sama Mu przy wieczerzy usługiwała. W czasie zaś już saméj męki Pańskiéj, Marta wraz z innemi świętemi niewiastami, starała się o ile możności nie odstępować Syna Bożego, a po Jego śmierci była ciągle przy Matce Bożéj, którą z największą pociechą wspierała ze swoich dostatków. Wraz z Magdaleną, pośpieszyła do grobu Jezusowego, aby ostatnią cześć oddać przenajświętszemu Jego ciału. Po Zmartwychwstaniu zaś Pańskiém często miała szczęście cieszyć się Jego widokiem, i coraz nowe otrzymywała od Niego łaski.

Po Wniebowstąpieniu Zbawiciela, kiedy Żydzi zaczęli prześladować chrześcijan, i na tę ulubioną przez Pana Jezusa rodzinę uknuli spisek, Martę wraz z Magdaleną i Łazarzem wsadzili na łódź bez steru, wioseł i żagli, i puścili na pełne morze, chcąc ich tym sposobem życia pozbawić. Lecz Pan Bóg cudownie przyprowadził ich bez szwanku do brzegów Francji, gdzie wylądowali w Marsylii. Tam rozkrzewili wiarę świętą, i Łazarz został pierwszym Biskupem tego miasta. Lud chętnie garnął się do wiary, a Martę wszyscy mieli w szczególném poważaniu, jako wielką Świętą. Zdarzyło się, że podówczas w okolicy téj pojawił się był straszny potwór zwierzęcy, który wybiegał z lasu, i ludzi porywał. Mieszkańcy udali się do Marty, prosząc aby ich swojemi modlitwami wyratowała od téj klęski. Święta, ufna mocy Bożéj, poszła do lasu, i znalazła poczwarę dojadającą człowieka. Przeżegnała to potworne zwierzę i pokropiła święconą wodą, co mu tak siłę odjęło, że je na pasku swoim przyprowadziła do miasta, gdzie je mieszkańcy zabili.

Gdy już wiara święta ustaliła się w Marsyli, Marta ze znaczną liczbą pobożnych niewiast, osiadła na ustronném miejscu, i założywszy jakby klasztor, wiodła z niemi życie niebieskie. Przepowiedziała dzień swojéj śmierci, a gdy nadszedł, kazała się zanieść na dwór, położyć na ziemi i prosiła aby jéj czytano szczegóły męki Pańskiéj, z Ewangelii którą z sobą z Jerozolimy przywiozła. Gdy tego słuchała, okazała się jéj święta Marya Magdalena otoczona Aniołami, i wzięła jéj duszę do Nieba w chwili gdy ztamtąd dał się słyszeć ten głos Pana Jezusa: „Tyś mnie w domu twoim przyjmowała na ziemi, Ja cię teraz wezmę do domu mojego w Niebie.” Umarła około roku Pańskiego 70, mające lat sześćdziesiąt pięć.

Pożytek duchowny

Podziwiasz zapewne szczęście, jakiego doznawała święta Marta, często w domu swoim ugaszczając Syna Bożego. Zauważaj, że równego szczęścia możesz dostępować, ile razy przystępując do Komunii świętéj, tego Boskiego gościa do serca swego przyjmujesz. Starajże się wtedy podobnie jak ta Święta a szczęśliwa gosposia Pana Jezusa, pilnie krzątać się około domu duszy twojéj, aby w niéj jak najgodniejsze znachodził Syn Boży przyjęcie.

Modlitwa (Kościelna)

Wysłuchaj nas Boże Zbawicielu nasz, abyśmy weseląc się uroczystym obchodem święta błogosławionéj Marty dziewicy Twojéj, z przykładów jéj życia, uczyli się czynić w pobożności postęp. Który żyjesz i królujesz i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 629–631.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 601–602

W słowach Zbawiciela: „Marto, Marto, troszczysz się około wiela, ale jednego potrzeba!” zawarta jest jak najzbawienniejsza dla nas nauka. Marne są bowiem wszystkie nasze zachody i zabiegi o rzeczy doczesne, jeśli nie będziemy o tym pamiętać, że zbawienie duszy jest najważniejszą sprawą, obok której wszystkie starania, troski, prace i zajęcia nasze mają tylko wartość drugorzędną. Iluż to ludzi troszczy się, co będą jedli i pili, ileż ponoszą trudów i starań, aby dojść do majątku, jakże mocno się frasują i kłopocą o rzeczy ziemskie i doczesne, odwracając uwagę od tego, o co by się przede wszystkim starać i troszczyć powinni. Zbawienie duszy ma być pierwszym i najgłówniejszym naszym zadaniem i staraniem. Jak drobnostkowym i marnym wyda się zajmowanie takimi drobnostkami temu, kto ze stanowiska wieczności zapatruje się na sprawy tego świata! Zamiast się uganiać za marnościami, zamiast martwić się i troszczyć o byle co, nie traćmy nigdy z oczu ostatecznego przeznaczenia swego, stosujmy wszystkie myśli, czyny, postępki do tego celu i pamiętajmy, co mówi Pismo święte Starego Zakonu: „Bój się Boga i zachowaj przykazania Jego, wtedy bowiem dopiero będziesz całym człowiekiem”.

Pomnijmy, jak błoga była śmierć Marty, jakie słowa pociechy usłyszała z ust Jezusa w nagrodę zato, że Go ugościła w swoim domu, że dla Niego wszystkiego się wyrzekła. Daj nam Boże wszystkim tak umierać; pełnijmy dzieła miłosierdzia z miłości ku Bogu, odwiedzajmy i pielęgnujmy chorych, nie szczędźmy ubogim jałmużny, módlmy się za grzeszników, nie zapominajmy w modlitwie o drogich nam zmarłych, nieśmy pociechę strapionym, wybaczajmy nieprzyjaciołom, pełnijmy obowiązki swego powołania ściśle i sumiennie, a wtedy będziemy mogli umierać ze spokojem i czystym sumieniem, ufni w sprawiedliwość i w miłosierdzie Boże.

Footnotes:

1

Łuk. X. 40–42.

2

Jan XI. 5.

3

Jan XI. 21–28.

Tags: św Marta „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna dziewica Ewangelia św Maria Magdalena św Łazarz Komunia
2020-07-25

Św. Jakóba Starszego, Apostoła

Żył około roku Pańskiego 44.

(Żywot jego wyjęty jest z Pisma świętego i dziejów Kościoła.)

Święty Jakób przezwany starszym, dlatego że od drugiego świętego Jakóba Apostoła pierwéj został do apostolstwa powołanym, był rodem z Betsaidy miasta Galilejskiego. Rodzicami jego byli Zebedeusz i Salomea, którzy mieli i drugiego syna, a tym był święty Jan Ewangelista. Mieszkał z ojcem w Betsaidzie, gdzie przebywali i święci Piotr, Filip i Andrzéj. Trudnił się rybołówstwem. Utrzymują jednak dawni pisarze kościelni, że był on zamożniejszy od Piotra i Andrzeja, gdyż ci trudniąc się tymże sposobem zarabiania na życie, własnych łodzi nie mieli; Jakób zaś i Jan, albo raczéj ich ojciec, miał łodzie własne.

Święta Salomea matka świętego Jakóba, która została jedną z pierwszych uczenic Pana Jezusa, i całą swoję rodzinę niezwłocznie przyciągnęła do wiary. Święty Epifaniusz utrzymuje nawet, że święty Jakób był jednym z uczniów świętego Jana Chrzciciela, i że jegoto Przesłannik Pański wysłał był do Chrystusa Pana, z zapytaniem czy On jest oczekiwanym Zbawicielem. Skoro téż Syn Boży zaczął ogłaszać Swoję naukę, święty Jakób już go nie odstępował, lecz do apostolstwa nieco późniéj powołany został.

Dnia pewnego, dwaj ci bracia z ojcem swoim siedzieli w łodzi, zasmuceni że przez całą noc trudząc się, nie złowić nie mogli, kiedy nadszedł Pan Jezus, otoczony wielką rzeszą ludu. Wstąpił w łódź świętego Piotra który tam był niedaleko, i kazał mu, wypłynąwszy na pełne morze, zarzucić sieci. Połów był tak obfity, że sieć rwała się. Wezwano więc na pomoce świętych Jakóba i Jana z ludźmi których mieli z sobą, Ci przybyli i taką wielką liczbą ryb napełnili obie łodzie, że tylko co nie zatonęły. Uderzony święty Jakób takim cudem, wraz z bratem swoim świętym Janem, postanowił opuscić już wszystko i iść za Chrystusem, co téż wkrótce i spełnili.

W kilka dni potém, Pan Jezus przechodząc ponad jeziorem Genezareckiém, mając już przy sobie świętych Piotra i Andrzeja, ujrzał Jakóba i Jana, którzy w łodzi swojéj sieci naprawiali. Zawezwał i ich aby szli za Nim. Obaj bracia nie zawahali się ani chwili, opuścili łodzie, sieci, rybaków którzy im służyli, ojca, słowem wszystko co posiadali i co im było najdroższego, i poszli za Chrystusem. Tak śpieszne posłuszeństwo na głos wołającego Pana Jezusa, zjednało im szczególne u Niego łaski. Święty Jakób jak to widzimy z opowiadania Ewangelii świętéj, używał zawsze szczególnych względów Zbawiciela. Był obecnym gdy Syn Boży uzdrowił świekrę świętego Piotra; toż samo gdy wskrzesił córkę Jaira. Późniéj gdy na górze Tabor miał się okazać chwałą niebieską otoczony, wziął był z sobą i świętego Jakóba. Tyle dowodów szczególnéj łaskawości Jego dla tych obydwóch braci (bo jak wiadomo święty Jan był ulubionym uczniem Pańskim) skłoniły ich matkę do zaniesienia do Niego za synami swymi bardzo dziwnéj prośby. Pan Jezus powiedział był, że dwunastu Jego Apostołów, zasiadać z Nim będą w Niebie, na dwunastu tronach. Matka świętych Jakóba i Jana przystąpiła do Niego, i uklęknąwszy prosiła żeby i jéj dwóch synów umieścił obok siebie: jednego po prawicy, drugiego po lewicy Swojéj. Zbawiciel na to, zwracając się do świętych Jakóba i Jana, zapytał ich, czy są gotowi pić z tego kielicha, z którego i On pić będzie, co znaczyło, czy są gotowi ponieść za Niego wszelką mękę i śmierć samę. Święty Jakób, z całego serca odpowiedział iż gotów jest na to. Co téż w istocie dotrzymał, gdyż męczeńską śmiercią z tego świata zeszedł.

Na sześć miesięcy przed męką Swoją, gdy Pan Jezus szedł z Galilei do Judei, a w pewném miasteczku Samarytanie zamknęli przed nim bramy, Jakób i Jan do żywego dotknięci taką obelgą wyrządzoną ich Boskiemu mistrzowi, zapytali czy pozwoli im aby sprowadzili z Nieba ogień, na tych zbrodniarzy. Pan Jezus naganił im to, przypominając iż duch Ewangelii którą On przyszedł ogłosić, jest przedewszystkiém duchem łagodności i miłości. Dwaj ci bracia jak to właśnie i z tego oto zdarzenia wnosić można, byli bardzo żywego usposobienia, i dla tegoto Pan Jezus przezwał ich Boanevges, to znaczy Synowie gromu, co znowu było przepowiednią, że Święci ci bracia, mieli gromić błędy bałwochwalstwa.

Święty Jakób był także jednym z tych trzech Apostołów, których Pan Jezus przypuścił był do tajemnicy Swojéj męki podczas modlitwy w Ogrójcu. Był on więc jednym z tych których Zbawiciel, niejako dla pociechy Swojéj, chciał mieć w téj strasznéj godzinie bliżéj Siebie obecnych. Po zmartwychwstaniu Pańskiém, święty Jakób znajdował się zawsze w gronie Apostołów, kiedy Pan Jezus się im objawiał. Po zesłaniu zaś Ducha Świętego, zaczął najprzód przebiegając miasteczka i wsie Ziemi Żydowskiéj, ogłaszać Ewangelią, a wkrótce potém, bo zanim jeszcze Apostołowie podzielili między siebie narody całego świata, Święty ten Apostół puścił się do Hiszpanii. Po dziś dzień w mieście Saragossie, widzieć można w kościele słup jaspisowy, na którym okazała mu się przenajświętsza Panna, jeszcze wówczas żyjąca, i kazała mu wybudować tam kaplicę pod Jéj wezwaniem, zamienioną późniéj na wspaniały kościół, nazwany kościołem Przenajświętszéj Maryi Panny od słupa. Piszą jednak, że święty Jakób niewiele dusz pozyskał Chrystusowi w Hiszpanii, i że tylko dziewięciu tam pogan podówczas nawrócił. Wkrótce téż wrócił do ziemi Żydowskiéj, gdzie z największą gorliwością i poświęceniem się głosił słowo Boże, i wielkie cuda czynił.

Żydzi którzy często wyzywali go na publiczne rozprawy, nie mogąc mu sprostać i za każdą razą przez niego pobici, a szczególnie widząc iż cuda jakie czyni, ułatwiają mu nawracanie wielu Starozakonnych, umyślili użyć przeciwko niemu sławnego w Jerozolimie filozofa i czarnoksiężnika, nazwiskiem Hermogenes. Przyszli więc do niego, prosząc go i bogate mu dary składając, żeby wdawszy się w publiczną rozprawę ze świętym Jakóbem, odniósł nad nim zwycięstwo. Przyrzekł to zrobić ów pyszny filozof, lecz utrzymując że niewarto aby się sam trudził, wysłał ucznia swego Fileta mówiąc: „Dość będzie tego ucznia mojego.” Filet rozpocząwszy hardą rozprawę ze Świętym Apostołem, w końcu tak został przez niego przekonany, iż wróciwszy do swego mistrza, wyznał iż zostaje chrześcijaninem i jemu toż samo radzi. Oburzony tém Hermogenes, używszy czarnoksięzkiéj sztuki, tak związał Fileta szatanami, iż się z miejsca ruszyć nie mógł i rzekł: „Niech cię twój mistrz Jakób teraz wybawi.” Święty dowiedziawszy się o tém, posłał mu chustkę swoję, i polecił aby wziąwszy ją w rękę powiedział te słowa Psalmu Dawidowego: „Pan rozwiązuje spętane” 1. Co gdy wyrzekł Filet, wolnym się uczuł i co prędzéj do świętego Jakóba pobiegł. Widząc to Hermogenes, wysilał się z całą swoją sztuką czarnoksięzką i wzywał szatanów, aby mu Jakóba i Fileta związanych przyprowadzili. Lecz gdy to czynił, zstąpił Anioł i kazał szatanom aby związawszy samego Hermogenesa, zaprowadzili do Jakóba, który ujrzawszy go powiedział do Fileta: „Pan go upokorzył; a że Pan każe nam dobrém za złe płacić, w imię tegoż Pana ty go od złych duchów oswobódź.” Gdy to Filet spełnił, rzekł Jakób do Hermogenesa: „Teraz idź gdzie chcesz.” Lecz Hermogenes obawiał się wyjść z domu Jakóba, mówiąc iż go złe duchy powtórnie opętają. Wtedy Jakób dał mu swoję laskę, z którą Hermogenes idąc, od złych duchów żadnéj nie poniósł szkody. Wróciwszy do domu, wszystkie księgi czarnoksięzkie i filozoficzne zebrawszy, odniósł je do świętego Jakóba i upadłszy mu do nóg zawołał: „Wybawicielu dusz ludzkich, przebacz mi i zmiłuj się nade mną, a tego który był twoim nieprzyjacielem, przyjm za ucznia twojego.” Święty Apostół przycisnął go do serca, co prędzéj wyuczył tajemnic wiary świętéj i ochrzcił. Odtąd Hermogenes stał się najwierniejszym sługą Chrystusowym; głosił Jego naukę i nawet cuda czynił.

Żydzi widząc iż tym sposobem nietylko nie pozbyli się świętego Jakóba, lecz jeszcze więcéj go rozsławili, dnia pewnego, gdy miał do licznie zgromadzonych kazanie dowodząc Bóstwa Chrystusa Pana i że spełnia się na Nim proroctwo o przyjść mającym Zbawicielu, rzucili się na niego tłumnie, zbili i zawiedli przed króla Heroda Agryppę, panującego podówczas w Judei, a wnuka tego Heroda który był zamordował świętego Jana Chrzciciela. Oskarżali go, o buntowanie ludu przeciwko niemu i cesarzowi rzymskiemu. Agryppa który oddawna szukał sposobności aby sobie zjednać Żydów ciągle mu niechętnych, skazał go na ścięcie. Żyd który go sam prowadził do Agryppy nazwiskiem Jozyasz, widząc stałość i odwagę z jaką przyjmował ogłoszenie wyroku śmierci święty Jakób, wyznał niezwłocznie iż i sam chce być chrześcijaninem, za co także na śmierć został skazany. Gdy ich obu prowadzili na ścięcie Jozyasz upadł do nóg Jakóbowych, prosząc go o przebaczenie. Święty podniósł go i ucałował, mówiąc: „Pokój z tobą” (pax tibi), i od téjto chwili ten rodzaj pozdrowienia upowszechnił się między chrześcijanami i nawet w obrzędach Mszy świętéj został zamieszczony.

Gdy przyszli na miejsce stracenia, święty Jakób ukląkł, modlił się, i gorąco dziękował Panu Jezusowi, iż jego to spotkało szczęście że z Apostołów pierwszy krew swoję za Niego przelewał. Umęczony został roku Pańskiego 44, około pory wielkanocnéj, a święto jego dziś Kościół Boży obchodzi. Po jego śmierci która nastąpiła w Jerozolimie, uczniowie tam pochowali jego ciało; lecz wkrótce, ci którzy z nim przybyli z Hiszpanii, zawieźli je do tego kraju i złożyli w mieście Kompostella. Sami zaś zajęli się opowiadaniem słowa Bożego, a poparci cudami któremi Pan Bóg grób tego Swojego sługi uświetnić raczył, niezliczone mnóstwo pogan nawrócili. Tak tedy zwłoki świętego Apostoła po jego Śmierci, dopełniły tego żniwa, które on za życia w tym kraju zaczął.

Pożytek duchowny

Piszą że tak jak święty Jan Ewangelista, ulubiony uczeń Pański, dla tego do szczególnych względów Zbawiciela został przypuszczony, że był niepokalanéj czystości, tak i święty Jakób dla tego miał wielkie u Pana Jezusa łaski, że tąż cnotą nieskalaną, od młodości jaśniał. Pamiętaj że jak cnota świętej czystości ściąga najobfitsze łaski dla duszy, tak grzechy jéj przeciwne szpecą ją najwięcéj w oczach Boga. Dla tego z cnót wszystkich ona głównie czystość duszy stanowi, i cnotą czystości jest nazwaną.

Modlitwa (Kościelna)

Racz Panie lad twój strzedz i uświęcać, aby Apostoła Twojego Jakóba wsparty pośrednictwem, i postępkami swojemi Tobie się podobał, i w swobodzie ducha Ci służył. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 617–619.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 594

Większej radości zaiste doznał święty Ja kub, niosąc życie w ofierze za swego Mistrza i Pana, aniżeli gdyby go Chrystus był posunął do wysokich godności i dostojeństw ziemskich. Było to niezawodnie skutkiem jego gorącej i żywej wiary. Stąd wynika nauka abyśmy:

  1. Niewzruszoną wiarę mieli w to, co Bóg ludzkości objawił na jej dobro i zbawienie. Nie wierzmy przeto ani własnym przekonaniom i urojeniom, ani cudzej powadze, ale poddajmy rozum pod powagę samego Boga, gdyż jedynie On sam jest prawdą. Człowiek mimo najlepszej chęci i najgorliwszego dochodzenia prawdy może się mylić, jak nas uczy codzienne doświadczenie. Cała ludzkość również mylić się może, a tylko jeden Bóg jest nieomylnym. Wierząc Bogu, mamy największą rękojmię prawdy tego, w co wierzymy, a poddając z potulnością dziecięcia wolę i rozum swój Jego powadze, przynosimy Mu najmilszą ofiarę.
  2. Treść wiary, jaką nam podaje Kościół katolicki, pochodzi od Boga i jest Jego objawieniem. Jest to prawdą niewątpliwą, nie potrzebującą dowodów. Tylko Bóg mógł dać 12 biednym rybakom siłę do wykorzenienia pogaństwa i osadzenia wszędzie krzyża, jako oznaki nowej wiary. Bóg tylko mógł natchnąć tysiące Męczenników taką siłą i stałością, że dumni cesarze rychlej znużyli się okrucieństwem, aniżeli Męczennicy zachwiali się w wierze; Bóg tylko mógł uszlachetnić naturę ludzką i zapalić ją do ubiegania się o cnoty, jakie podziwiamy u świątobliwych katolików wszelkich powołań, obojej płci i każdego wieku; Bóg tylko mógł obalić świątynie pogańskie, i zniszczyć ohydną niewolę, a na ich gruzach stawiać szpitale, przytułki dla sierot i szkoły. Kościół katolicki to wszystko zdziałał i dotychczas działa, na co są niezliczone świadectwa i dowody. On jeden jest narzędziem i głosem Boga; kto weń wierzy, wierzy w Boga samego.

Footnotes:

1

CXLV. 7.

Tags: św Jakub Starszy „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna apostoł męczennik Ewangelia Ogrójec czystość
2020-07-22

Św. Marii Magdaleny

Żyła około roku Pańskiego 63.

(Żywot jéj wyjęty jest z Pisma Bożego i z podania Kościelnego.)

Święta Marya Magdalena, ulubiona uczennica Pana Jezusa, przyszła na świat w Betanii, małém miasteczku blizko Jerozolimy położoném. Ojciec jéj Syr, a matka Eucharya, byli bardzo majętni i wysoko położeni w narodzie żydowskim. Mieli troje dzieci: syna Łazarza, i dwie córki Martę i Maryą Magdalenę. Po ich śmierci, z podziału majętności, Maryi dostał się w dziedzictwo zamek Magdalon w Galilei, i ztąd jéj nazwisko Magdaleny.

Łazarz i Marta, wiedli życie bardzo przykładne, Magdalena przeciwnie, rozłączywszy się z nimi, i osiadłszy w swoim zamku, bardzo światowe. Cały czas spędzając na wesołych rozrywkach, ucztach i widowiskach, zapomniała o Bogu, i w krótkim czasie przyszło do tego, że im była znamienitszego rodu i w większe opływała dostatki, tém większém była dla wszystkich zgorszeniem, rozpustne wiodąc życie.

Pod tę porę, Pan Jezus rozpoczął swoje Boskie posłannictwo. Łazarz i Marta jedni z pierwszych zostali Jego uczniami, a bolejąc z całego serca nad zgubą swojéj siostry, polecali ją Jego miłosierdziu, używając do tego pośrednictwa przenajświętszéj Panny. Syn Boży który właśnie zstąpił z Nieba na to aby ratować grzeszników, i żadnéj prośby Matki Swojéj nie odrzuca, wysłuchał Ją i tą razą. Gdy miewał kazania w Betsaidzie i Kafarnaum, miastach blizkich zamku Magdaleny, była na jedném z nich i ona. Łaska Boska zstąpiła do jéj serca, i od téj chwili postanowiła ta przed chwilą jeszcze wielka grzesznica, czynić za swoje ciężkie winy najszczerszą pokutę.

Dowiedziawszy się że Pan Jezus znajduje się u Szymona Faryzeusza na biesiadzie, na któréj zaproszeni byli najznakomitsi mieszkańcy miasta, udała się tam niezwłocznie. Wszedłszy upadła do stóp Zbawiciela, i rzewnie płacząc od najżywszéj skruchy, łzami oblewała nogi Jego, włosami swemi je ocierała całując z największém uszanowaniem, i według ówczesnego zwyczaju, na znak czci najwyższéj, namaszczając pachnącym olejkiem który z sobą przyniosła. Widząc to Faryzeusz rzekł sam w sobie: „Gdyby ten (to jest Pan Jezus) był Prorokiem, wiedziałby przecież która i jaka jest niewiasta, która się Go dotyka 1, i jako grzesznicę odepchnął by od siebie.” Pan Jezus, zaś czytając w jego myślach, zapytał: który z dwóch dłużników większą ma wdzięczność jeśli mu się dług daruje: czy ten co więcéj, czy ten co mniéj był winien? „Mniemam, odpowiedział na to Szymon, że ten któremu więcéj darowano.” Na co znowu Pan Jezus: „Dobrześ rozsądził”. A chcąc przez to dać mu poznać, że i ten któremu się większe grzechy odpuszczają, więcéj za to miłując Boga, milszym Bogu stać się może, niż ten co mniéj zawiniwszy, mniéj kocha Pana Boga – „widzisz, powiedział do niego wskazując na Magdalenę, tyś na nogi Moje i wody nie dał; a ona łzami je swojemi polała j włosami obtarła; tyś Mnie nawet w twarz nie pocałował, a ona nie przestaje całować nóg Moich. Ponieważ więc ona daje Mi dowody tak wielkiéj miłości, wielkie się jéj grzechy odpuszczają, a za to ona Mnie jeszcze więcéj miłować będzie, bo jak sam to rozsądziłeś, im komu się więcéj odpuszcza tém on więcéj miłuje.” Obracając się zaś do Magdaleny rzekł: „Odpuszczają się tobie grzechy, wiara twoja zbawiła cię, idź w pokoju.”

Od téj chwili Magdalena inszą istotą się stała: jak przedtém mało którą z niewiast daléj niż ona posunęła zepsucie, tak gdy po téj swojéj u nóg Zbawiciela spowiedzi, dostała od Niego rozgrzeszenie, żadna już Święta nie wyrównała jéj w miłości ku Panu Jezusowi, ani żadna najsurowsza pokutnica, pokucie w jakiéj odtąd całe życie spędziła. Nie odstępowała już Boskiego mistrza swojego, a opuściwszy zamek Magdalon, osiadła przy Łazarzu i Marcie w Betanii.

Tamto razu pewnego, miała szczęście przyjmować w gościnie Pana Jezusa. A gdy Marta krzątała się około przyjęcia Boskiego gościa, Magdalena usiadłszy u nóg Jego, słuchała tylko Jego nauki. Marta poskarżyła się na to Panu Jezusowi, na co jéj Zbawiciel odpowiedział: „Marya najlepszą cząstkę obrała” 2, co znaczyło: że chociaż wielkiéj zasługi jest przed Panem Bogiem życie czynne, dla dusz jednak wyjątkową łaską do tego powołanych, korzystniejszém jest życie bogomyślne, które właśnie wtenczas przedstawiała Magdalena, u nóg Syna Bożego słów Jego słuchająca.

Wkrótce potém, Łazarz ciężko zachorował, a siostry co prędzéj dały o tém znać Panu Jezusowi, który wtenczas był w Galilei. Gdy do Betanii przybył Zbawiciel, od czterech dni Łazarz już nie żył. Magdalena rzuciła się do nóg Panu Jezusowi mówiąc: „Panie gdybyś tu był nie umarłby był brat mój” 3. Pan Jezus zdjęty litością nad jéj smutkiem, wskrzesił Łazarza.

Na sześć dni przed ostatnią wieczerzą, Chrystus Pan przyszedłszy do Betanii, zaproszony był na wieczerzę do Szymona przezwanego trędowatym. Znajdowali się tam: Łazarz, Marta i Magdalena. Marta sama usługiwała Panu Jezusowi, a Magdalena zakupiwszy najkosztowniejszy pachnący olejek, przyniosła go w naczyniu alabastrowem, i znowu na uczczenie Pana Jezusa, nogi nim Jego namazała. Obecny temu Judasz szemrał, gdyż mu się to zdawało wielkim zbytkiem, na co rzekł mu Pan Jezus: „Dobry czyn względem mnie spełniła. Zaprawdę mówię wam, gdziekolwiek będzie przepowiadana ta Ewangelia, co ta uczyniła będzie powiadano na jéj pamiątkę.” 4

Lecz podczasto męki Zbawicielowéj, dowiodła szczególnie Magdalena, miłości swojéj ku Niemu. Towarzyszyła Chrystusowi Panu wszędzie gdzie Go wiedziono, i nie odstępując przenajświętszéj Matki, obok Niéj stała pod krzyżem i na śmierć Syna Bożego patrzała. Stare podanie niesie, że wtedy wzięła we flaszeczkę trochę ziemi skropionéj krwią Zbawiciela, którą już potém przez całe życie przy sobie miała. Była obecna złożeniu do grobu zwłók Pana Jezusa. A trzeciego dnia, pierwsza pobiegła o świcie do grobu Pańskiego, aby ciało Jego wonnemi olejkami namaścić, Nie znalazłszy Go, gdyż to już było po Zmartwychwstaniu Pańskiém, gorzkiemi zalała się łzami. Wtedy dwaj Aniołowie w bieli, których ujrzała u grobu, spytali ją dla czego płacze: „Płaczę odrzekła, iż wzięto Pana mojego, a nie wiem kędy Go położono.” 5 Gdy zaś inne przybyłe z nią niewiasty, a nawet i Apostołowie, nie znalazłszy ciała Pana Jezusa, rozeszli się, Ona jedna pozostała, i jeszcze w grobie szukała swojego najdroższego skarbu. Pan Jezus téż, tak wielką i wytrwałą miłość, wnet wynagrodzić raczył. Stanął wtedy przed nią i rzekł: „Niewiasto czemu płaczesz?” 6 Magdalena sądząc iż to był ogrodnik miejscowy: „Panie, rzekła do niego: jeśliś ty to ciało zabrał, powiedz mi gdzieś je złożył, a pójdę po nie.” Wtedy Zbawiciel chcąc się jéj dać lepiéj poznać, zawołał do niéj po imieniu. Jakoż, poznała Go, rzuciła się Mu do nóg, a Pan Jezus, kazał jéj pójść i oznajmić Jego Zmartwychwstanie Apostołom.

Potém często jeszcze miała szczęście widywać Pana Jezusa, a nie odstępując Matki Bożéj, była razem z Nią obecną na górze Tabor, przy Wniebowstąpieniu Pańskiém. Zamierzała już odtąd nie rozłączać się z przenajświętszą Maryą Panną, którą czciła i kochała jak rodzoną matkę, i od Niéj téż wielce miłowaną była. Lecz gdy po umęczeniu świętego Szczepana pierwszego Męczennika, Żydzi zaczęli prześladować chrześcijan, zwrócili szczególną uwagę na Łazarza i jego siostry, jako rodzinę najbardziéj ulubioną przez Zbawiciela. Wszelako, nie chcieli im zadawać śmierci póki między nimi przebywają, przypuszczając iż ich Pan Jezus wskrzesi, jak niegdyś Łazarza. Wsadzili więc ich na łódź popsutą, bez rudla, masztu i wioseł, i puścili na Śródziemne morze, aby na jego pełni zatonęli. Łódź bez szkody przepłynęła morze, i przybyła do Marsylii we Francyi. Mieszkańcy tego miejsca zdziwieni takim cudem, przyjęli ich ze czcią wielką. Oni zaś skorzystali z tego, aby ich do wiary nawrócić, Wkrótce téż większa część Marsylijczyków i okolicznéj ludności, chrześcijanami została. Przyczyniła się do tego nie mało i sama święta Magdalena, która miewała kazania do pogan. Przemawiała na placu przy świątyni Dyany, gdzie najwięcéj ludu się gromadziło. Późniéj na tém miejscu wniesiono kaplicę pod jéj wezwaniem, a świątynia Dyany przemienioną została na wspaniały kościoł, na cześć przenajświętszéj Maryi Panny wystawiony.

Po pewnym czasie, widząc Magdalena rozszerzoną i ustaloną wiarę chrześcijańską w tém mieście, którego pierwszym Biskupem był święty Łazarz, idąc zawsze za swoją skłonnością do życia bogomyślnego, postanowiła udać się na puszczę. O kilka mil od Marsylii, jest wysoka góra, a na niéj jaskinia głęboka, w miejscu prawie niedostępném. Tam osiadła, najostrzejszéj oddając się pokucie: żywiła się owocami leśnemi, sypiała na skale, nigdy ztamtąd nie schodząc i z nikim się nie widując. W modlitwie tak nadzwyczajne otrzymywała dary, że podczas niéj ciągle obcowała z Aniołami, którzy po kilka razy na dzień, unosili ją na najwyższy szczyt góry, gdzie się zatapiała w niebieskich widzeniach. Gdy nadchodziła godzina jéj śmierci, którą przewidziała, Aniołowie zanieśli ją o parę mil ztamtąd, do kaplicy w któréj święty Maksymin Biskup miał Mszę świętą, i tam po przyjęciu przenajświętszego Ciała Pańskiego, poszła po nagrodę przeznaczoną jéj w Niebie, za jéj wielką miłość do Pana Jezusa, i za tak ostrą i długą pokutę, którą wypłacała się sprawiedliwości Bożéj za swoje dawne przestępstwa.

Święty Ambroży utrzymuje, że święta Magdalena po swojém nawróceniu, miała cudownie przywrócone dziewictwo.

Pożytek duchowny

Wielka miłość Pana Jezusa, jaką przejęte zostało serce świętéj Magdaleny po jéj nawróceniu, przemieniła ją z wielkiéj grzesznicy na wielką pokutnicę i największą Oblubienicę Pańską. Niech cię to pobudzi do wielkiej w nieprzebrane miłosierdzie Boże ufności, i nauczy że najcięższe grzechy, szczerą poprawą i wielką miłością Jezusa zmazane, nie przeszkadzają nikomu zostać Świętym.

Modlitwa (Kościelna)

Błogosławionéj Maryi Magdaleny, prosimy Panie, niech pośrednictwem wsparci zostaniemy: któréj modlitwami ubłagany, brata jéj Łazarza cztery dni w grobie leżącego, z otchłani wskrzesiłeś. Który żyjesz i królujesz i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 608–610.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 584–585

Rzadko kto wygłosił szczytniejszą pochwałę szczerym żalem i skruchą przejętej pokutnicy od naszego Zbawiciela. Jeżeli i my pragniemy zasłużyć na taką samą pochwałę, powinniśmy wzbudzić w sobie taki sam żal i podobną skruchę. Pierwszym do niej krokiem jest:

  1. Gorąca modlitwa o łaskę Bożą. Kościół katolicki uczy nas, że człowiek bez uprzedzającej i wspierającej łaski Ducha św. nie jest w stanie wzbudzić w sobie szczerego i zbawienne go żalu. Magdalena doznała tej łaski rozzniecającej skruchę przez to, że pobożne i bogobojne jej rodzeństwo wstawiało się za nią do Zbawiciela modlitwą i że ona sama słuchała nauk Chrystusowych. Może nie mamy takiego rodzeństwa, ale zyskać je sobie możemy drogą jałmużny i pełnienia dzieł miłosierdzia, polecając się modlitwie ubogich, którym świadczymy dobrodziejstwa. Słuchajmy kazań i poznawajmy z katechizmu naukę Chrystusa o szkaradzie grzechu i miłosierdziu Boskim. Bóg nie pragnie śmierci grzesznika, lecz poprawy jego.
  2. Klęknijmy u stóp krzyża, rozważajmy doskonałość Bożą i ofiarność Syna Jego, z jaką znosił męki i cierpienia, a w końcu śmierć dla zbawienia ludzkości; rozważajmy rany Jego, cierniową koronę, rozlaną krew i straszne boleści Ukrzyżowanego i pamiętajmy, że to wszystko znosić musiał za nieprawości nasze; rozważmy sobie rozkosze Niebios i straszne kary piekielne, czekające uporczywych grzeszników, a łaska Boża wespół z wolą naszą rozwznieci w nas żal i skruchę, która oczyściła serce Magdaleny. Do tego trzeba jednak czasu i dobrej woli. Nie starczy na to kilka minut; trzeba się przejąć chęcią naśladowania tonącej we łzach i żałującej za grzechy św. Magdaleny.
  3. Nie zapominajmy zabrać z sobą naczynia alabastrowego z wonnościami i wylać je na stopy Jezusa, tj. szczerze pozbyć się ulubionego grzechu, rozłączyć się z nim raz na zawsze i pokochać Zbawiciela z całego serca, a wtedy słowa pociechy przez Niego wyrzeczone słusznie będziesz mógł zastosować do siebie: „Ponieważ wiele miłowałeś, wiele ci będzie wybaczone; wiara twoja zbawiła cię”.

Footnotes:

1

Łuk. VII. 39–56.

2

Łuk. X. 44.

3

Jan. XI. 32.

4

Mat. XXVI. 10. 13.

5

Jan. XX. 13.

6

Jan. XX. 15.

Tags: św Maria Magdalena „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna św Marta św Łazarz nawrócenie pokuta Ewangelia dziewica
2020-06-24

Narodzenie Świętego Jana Chrzciciela

Przyszedł na świat około roku Pańskiego 1-go.

(Szczegóły te wyjęte są z Pisma Bożego.)

Święty Jan przezwany Chrzcicielem, dla tego że miał szczęście chrzcić w Jordanie Chrystusa Pana, a także zwany i Przesłannikiem Zbawiciela, dla tego że do przyjęcia Go usposabiał lud wybrany gdy już Syn Boży zstąpił był na ziemię, przyszedł na świat w ziemi Żydowskiéj, tegoż roku w którym i Pan Jezus. Oto jak nam opowiada Ewangelia święta jego narodzenie:

Za panowania Heroda, w krainie Żydowskiéj żył pewien kapłan Starego Zakonu, imieniem Zacharyasz z pokolenia Abiasza, a więc i Aarona. Miał żonę Elżbietę także z rodu Aaronowego, i oboje byli sprawiedliwi przed Bogiem, żyjąc w wysokiéj świątobliwości, ale bezdzietni. Dnia pewnego kiedy Zacharyasz miał sprawować ofiarę w Świątyni Pańskiéj przez palenie tam kadzidła, co tylko raz na rok według zakonu Mojżeszowego spełniało się, a lud zgromadzony pod przysionkami modlił się czekając godziny ofiary, gdy wszedł on do Przybytku wewnętrznego, ujrzał Anioła stojącego po prawéj stronie ołtarza, co go bardzo wzruszyło i nawet strwożyło. Ale Anioł rzekł do niego: „Nie bój się Zacharyaszu, bo wysłuchana jest prośba twoja co do tego abyś miał potomka. Żona twa Elżbieta powije ci syna i nazwiesz go Janem. I będziesz miał wesele i radość, i wielu ich będzie się radować z narodzenia jego: albowiem będzie on wielkim przed Panem, wina i nic upajającego pić nie będzie, a napełnionym zostanie Duchem Świętym, jeszcze z żywotu matki swéj. A nawróci wielu synów Izraelskich ku Panu Bogu, i będzie szedł przed nim, to jest przed Zbawicielem w duchu i mocy Eliasza Proroka, aby obrócił serca ojców ku synom, a niedowiarki ku roztropności sprawiedliwych; i aby zgotował Panu lud sprawiedliwych.” – Na te słowa Zacharyasz okazał pewną nieufność Aniołowi, gdyż rzekł: – „Zkąd to poznam?”, to jest: jakże mam temu wierzyć, bez jakiego znaku cudownego, kiedym ja stary, a żona moja podeszła w dniach swoich, więc to co mi zapowiadasz, jest przeciwne porządkowi natury. Wtedy Anioł najprzód chcąc mu lepiéj dać poznać kim jest, odpowiedział: „Jam jest Gabryel który stoję przed Bogiem, a jestem posłany, abym mówił do ciebie i to dobre poselstwo tobie doniósł”; a następnie aby mu dać ów znak cudowny którego się Zacharyasz domagał, a oraz nie pozostawić jego niedowierzenia bez słusznéj kary, przydał: „A oto będziesz niemym, ani będziesz mógł mówić, aż do dnia w którym się to stanie, com ci zapowiedział; dla tego żeś nie uwierzył słowom moim które się wypełnią czasu swojego.”

Tymczasem lud zgromadzony w przysion- kach świątyni, „oczekiwał Zacharyasza, i dziwił się że on dłużéj niż zwykle zatrzymywał się w kościele.” Nakoniec wyszedł on ztamtąd, lecz „nie mógł do nich mówić: i poznali że widzenie widział w kościele, a on kiwał na nich, i tylko nachyleniem głowy oznajmiał iż w istocie miał cudowne objawienie ż został niemym.”

Wkrótce potém to co Anioł zapowiedział spełniło się, gdyż święta Elżbieta poznała iż stanie się matką. Gdy była w tym stanie oczekiwania, nawiedzić ją raczyła przenajświętsza Marya Panna, któréj Elżbieta miała szczęście być krewną. A że i Matka Boża już wtedy nosiła w przeczystym żywocie Swoim Syna Bożego, więc Jéj nawiedzenie świętéj Elżbiety, przyniosło dziecięciu które ona miała wydać na świat, tak wielką i wyjątkową łaskę, że w żywocie jeszcze matki swojéj, przed narodzeniem się uświęconém zostało. O czém tak znowu pisze Ewangelia święta: „Skoro usłyszała Elżbieta pozdrowienie Maryi, wchodzącéj do jéj domu aby ją odwiedzić, skoczyło dzieciątko w żywocie jéj, i napełnione jest Duchem Świętym i zawołała głosem wielkim i rzekła: Błogosławionaś Ty jest między niewiastami, i błogosławion owoc żywota Twojego. A zkądże mnie to że przyszła do mnie Matka Pana mojego? Albowiem oto gdy stał się głos pozdrowienia Twojego w uszach moich, skoczyło od radości dzieciątko w żywocie moim.” Jan więc święty, przed przyjściem jeszcze swojém na świat i przedtém zanim Marya narodziła Syna Bożego, już go witał, wyznawał i wielbił!

Gdy święta Elżbieta powiła syna, „usłyszeli sąsiedzi i krewni jéj, iż uwielbił Pan miłosierdzie Swe z nią, i radowali się z nią.” Kiedy zaś przyszło do nadania imienia nowonarodzonemu, co musiało nastąpić według zwyczaju żydowskiego przy obrządku obrzezania, „nazywali go imieniem ojca jego Zacharyaszem.” Imię to bowiem było drogie całemu rodzeństwu świętego Jana i w błogosławieństwie u ludu, z powodu tegoż imienia ojca jego, który je uzacnił i wsławił wielkiemi cnotami z których był znanym powszechnie. I święta więc Elżbieta radaby była nadać mu to imię; ale wiedziała że syna jéj czeka wyjątkowe posłannictwo, że on nie dla rodz ny i dla świata, lecz wyłącznie dla służby Bożéj przeznaczony; że porodzony w łasce, miał stać się Przesłannikiem Zbawiciela; że przychodził na świat głównie dla zwiastowania ludziom Boga Łaski, a zatém powinien nosić imię, któreby nic od krwi i ciała nie miało, a stosowne było do wielkiego przeznaczenia jakie go czekało. Oparła się tedy woli krewnych: „A odpowiedziawszy rzekła: «Nie tak ale nazwan będzie Janem.»” Zaś Jan po hebrajsku znaczy Bóg i Łaska. Lecz krewni świętéj Elżbiety przy swojém obstając mówili do niéj: „Nie ma żadnego w narodzie tym coby go zwano tym imieniem.” A ona posłuszna natchnieniu Boga, który ją w téj okoliczności w szczególny sposób oświecał, bo i Ewangelia święta powiada że „napełniona została Duchem świętym”, żądała koniecznie aby synowi jéj nadać imię Jana. Wtedy krewni udali się do samego Zacharyasza jako ojca, spodziewając się że on nie zgodzi się na to aby nowonarodzony miał imię wcale nieznane w ich rodzie. „I dali znać ojcu jego” powiada Ewangelia święta, „aby się dowiedzieć jakby go chciał nazwać. A on zażądawszy tabliczek, aby napisać bo mówić nie mógł, napisał: Jan jest imię jego; i dziwili się wszyscy” że w tém spotkał się z wolą żony swojéj. Że zaś do téjto tylko pory, według zapowiedzenia Anioła, miał być niemym, więc téż otworzyły się usta jego i przemówił błogosławiąc Panu.

Z przyczyny tak cudownego zdarzenia, „padł strach na wszystkie sąsiądy ich, i po wszystkich górach żydowskiéj ziemi rozsławione są te słowa. A wszyscy którzy to słyszeli kładli to do serca swego mówiąc: co mniemasz za dziecię to będzie! Albowiem była z nim ręka Pańska. A dzieciątko rosło i posilało się w duchu.” 1

W kilka miesięcy po narodzeniu się świętego Jana, wyszedł był okrutny edykt czyli rozkaz króla Heroda wymordowania wszystkich dzieci w ziemi Żydowskiéj. Niesie podanie, że święta Elżbieta uszła z maleńkim świętym Janem na pustynię, i tam go od rzezi niewiniątek uchroniła. Skoro od dzieciństwa wyrastać on zaczął, prosił rodziców aby mu pozwolili udać się na puszczę, mając zamiar wieść życie pustelnicze i całkiem Bogu oddane. Dał mu takowe natchnienie Duch Święty, aby on w tém naśladował Proroków dawnego Prawa, z których był największym i ostatnim, a znowu aby dał początek życiu pustelniczych zakonników nowego Prawa, z których był podobnież największym a najpierwszym. Kosztowało wiele Zacharyasza i Elżbietę rozstanie się z tym ukochanym ich synaczkiem, w którym już podziwiali wysoką świątobliwość; lecz że i sami byli świętymi, widząc w tém wolę Bożą, i przekonani o wysokiém powołaniu świętego Jana, przychylili się chętnie do jego żądania. Jan tedy udał się na puszczę, i na niéj przebywał lat trzydzieści, aż do chwili, gdy mając ogłaszać ludziom przyjście Zbawiciela, wyszedł z niéj, o czém mówić będziemy, w dniu w którym Kościoł Boży obchodzi jego śmierć męczeńską.

Pożytek duchowny

Kościoł święty stosując się do tych słów Ewangelii świętéj gdzie powiedziano: iż wielu radować się będzie z narodzenia świętego Jana, z wielką uroczystością obchodzi pamiątkę jego przyjścia na świat. Innych Świętych Pańskich pamiątka obchodzi się w dzień ich śmierci, jako w dzień ich przejścia do Nieba, jednego świętego Jana Chrzciciela tak jak Pana Jezusa i Matki Bożéj, obchodzi się dzień urodzenia. W pierwszych wiekach w święto jego, trzy Msze święte odprawiano. Niech cię to pobudzi do wielkiego do niego nabożeństwa i szczególnéj w jego pośrednictwo ufności.

Modlitwa (kościelna)

Boże! Któryś dzień dzisiejszy ku czci naszéj przeznaczył, jako rocznicę narodzenia się błogosławionego Jana Chrzciciela; racz zlać na lud Twój obfite łaski pociech niebieskich, a dusze wszystkich wiernych skieruj na drogi zbawienia wiecznego. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 519–521.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 511

Czemu Jan święty w więzieniu? Pan Bóg wybrał go na to, ażeby jako drugi Eliasz wystąpił i serca ludzkie na przyjście Zbawiciela przysposobił. Więc było potrzeba, aby opowiadał pokutę, gromił grzechy. Ale kaznodzieje pokuty nie podobają się światu, a już najmniej mocarzom. Król Herod żył w kazirodztwie, bo z żoną brata swego. Dnia jednego staje przed nim kaznodzieja z nad Jordanu, staje święty Jan i z nieustraszonym sercem rzecze do niego: „Nie wolno ci mieć żony brata swego!” Na te słowa stary grzesznik zawrzał srogim gniewem, kazał świętego Jana pojmać i wtrącić do więzienia.

Święty Jan padł ofiarą wiernego spełnienia obowiązku. Gdyby był milczał, czekały go zaszczyty na dworze królewskim. Ale święty Jan znał swą powinność, rzekł: „Nie wolno" i więzienie przeniósł nad względy królewskie.

Co spotkało świętego Jana, dzieje się po wszystkie czasy. Gdy pasterz w parafii głosi prawdę Ewangelii, mówi do pysznych, do nie czystych, do pijanic: „Nie wolno" i nieraz spotyka go niewdzięczność, prześladowanie. Ale darmo: za przykładem świętego Jana trzeba spełnić obowiązek, chociażby spotkały i zelżywości, prześladowanie, śmierć.

Święty Jan siedzi w podziemnym lochu – w strasznym więzieniu warownego zamku Macherus. A jednak nie narzeka, nie skarży się na Boga, nie złorzeczy Herodowi, w pokorze poddaje się woli Bożej.

Św. Jan uczy, jak się należy zachować wobec utrapień i dopustów Bożych. Życie nasze tu na ziemi nie może być bez krzyżów. Na każdej ścieżce czekają nas smutki, dolegliwości, utrapienia. Kto wolny od krzyża?

Wspomnij na świętego Jana w więzieniu i nie żal się na Boga, nie gniewaj na ludzi, ale mów z prorokiem: „Właśnie to jest choroba moja, będę ją nosił”.

Święty Jan ściągnął na siebie gniew króla. Czy Herod przebaczy mu owo: „Nie wolno?” Nie przebaczy. Święty Jan jednak nie przestaje ufać w Panu. Uczmy się od niego ufać i w najstraszniejszej niedoli!

Footnotes:

1

Łuk. I. 13–80.

Tags: św Jan Chrzciciel „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Ewangelia pustelnik krzyż
2020-06-11

Św. Barnaby, Apostoła

Żył około roku Pańskiego 61.

Żywot jego wyjęty jest z dziejów Apostolskich i podania Kościelnego.

Święty Barnaba z żydowskiego narodu pochodzący, a z pokolenia Lewi, urodził się na lat kilka przed Chrystusem Panem, na wyspie Cyprze, gdzie jego rodzina oddawna mieszkała. Miał imię Józef, i dopiéro po Wniebowstąpieniu Pańskiém, Apostołowie nadali mu imię Barnaby, które w języku hebrajskim znaczy Dziecię pocieszenia, a to z tego powodu, iż posiadał on szczególny dar od Boga pocieszania każdego w jakiémkolwiek strapieniu będącego. Należał do liczby Apostołów, lecz do téj godności nie przez samego Pana Jezusa jak inni był powołany, lecz dopiéro późniéj przez Ducha Świętego razem z Pawłem świętym wybrany został do ogłaszania Ewangelii. Rodzice jego wielkie posiadali dobra, odebrał téż najstaranniejsze wychowanie. Gdy podrósł, wysłano go do Jeruzalem, dla kończenia tam nauk pod sławnym mistrzem Gamalielem, gdzie ucząc się wraz ze świętymi Pawłem i Stefanem, od téj pory w ścisłéj z nimi zostawał zażyłości. Jako potomek pokolenia Lewi, przeznaczonym będąc do służby w świątyni Pańskiéj, sposobił się do tego pilnie czytając księgi święte, i wyuczając się wszystkiego co się religii tyczyło, a obok tego odznaczał się najprzykładniejszém postępowaniem. Przebywał ciągle z najuczeńszymi kapłanami, wiele czasu przepędzał na modlitwie w Świątyni, i uchodził za jednego z najcnotliwszych mężów swojego czasu.

Gdy nadeszła błogosławiona chwila, kiedy Syn Boży zaczął ogłaszać Swoję naukę i cudami zasłynął, Barnaba, który wyglądał z upragnieniem przyjścia Zbawiciela, w pierwszém spotkaniu Pana Jezusa, a było to przy uzdrowieniu sparaliżowanego, upadł mu do nóg i prosił aby go w liczbę Swoich uczniów przyjął. Pan Jezus w tejże chwili wyświadczył mu tę łaskę, a Barnaba pełen miłości bliźniego, chcąc czém prędzéj i rodzinę swoję zrobić uczestniczką szczęścia jakiego dostąpił, udał się do niéj i oznajmił iż znalazł oczekiwanego Zbawiciela świata. W Jeruzalem mieszkała ciotka jego, imieniem Marya, matka Jana przezwanego Markiem: najprzód tedy ją z całą rodziną i domownikami nawrócił, i odtąd w jéjto błogosławionym domu przebywał Pan Jezus, ile razy znajdował się w Jerozolimie, a po Wniebowstąpieniu Pańskiém, był to główny przytułek Apostołów i uczniów Chrystusa Pana.

Od téj pory święty Barnaba obiegał miasta i wioski, ogłaszając Ewangelią, i wiele cudów czyniąc. Po śmierci zaś Pana Jezusa, sprzedał całą swoję znaczną majętność którą odziedziczył po rodzicach, i wszystko co wziął za nią oddał Apostołom, dla rozdzielenia tego pomiędzy ubogich. Dowiedziawszy się że towarzysz jego szkolny Szaweł, późniejszy Paweł, zaślepiony fałszywą gorliwością prześladował chrześcijan, dokładał wszelkiego starania aby go nawrócić, jednak wyrwać go z błędów nie mógł. Lecz gdy Sam Pan Jezus cudownym sposobem powołał świętego Pawła, ten przybywszy do Jerozolimy, udał się niezwłocznie do Barnaby, a zdawszy mu sprawę ze swojego nawrócenia, prosił aby go Apostołom przedstawił. W kilka lat potém, gdy w Antyochii, jedném z największych miast ówczesnych, wielu już wiarę przyjęło, Apostołowie wysłali tam świętego Barnabę, aby ich w wierze świętéj utwierdzał i zasad jéj nauczał. Jakoż, przybywszy tam i takowe posłannictwo swoje gorliwie spełniał i wielką liczbę pogan i Żydów nawrócił, tak że wkrótce potrzebował pomocników do uprawiania téj nowéj roli Chrystusowéj.

Dowiedziawszy się że święty Paweł znajdował się w mieście Tarsie w Cylicyi, udał się do niego i sprowadził go z sobą do Antyochii. Po roku wspólnéj tam pracy, takich gorliwości Pan Bóg pobłogosławił, że w témto mieście najprzód wierni otrzymali nazwisko Chrześcijan, i jawnie, wspólnie i publicznie obrzędy swoje odprawiać zaczęli. Podczas kiedy oni w kraju tym Kościoł święty zakładali, razu pewnego gdy wielu kapłanów i pasterzy nowonawróconego ludu, po długim poście trwało na modlitwie, Duch Święty rzekł do nich: „Odłączcie mi Szawła i Barnabasza ku sprawie do któréj ich wziąłem”: 1 to jest na ogłaszanie Ewangelii poganom. Wnet tedy przez włożenie na nich rąk, wyświęceni zostali na Biskupów i zamianowani Apostołami. Niezwłocznie téż święty Barnaba wraz ze świętym Pawłem, udali się najprzód do Seleucyi, ztamtąd do wyspy Cypru, następnie do Pamfilii, i aż wgłąb Azyi do miasta także nazwiskiem Antyochia Pizydyńska, gdzie o mało nie zostali ukamienowani. Uszli jednak śmierci, lecz naraziwszy się na największe niebezpieczeństwa, wygnani zostali. Ztamtąd udali się do Ikonii, gdzie nawrócili wielu Żydów i znaczną liczbę pogan. Przybywszy do miasta Istryi w Likaonii, święty Barnaba tak wiele cudów uczynił, że poganie zdumieni wzięli go za bożka Jowisza; zbiegli się do niego tłumnie i chcieli palić mu ofiary. Święci Apostołowie przejęci litością nad ich zaślepieniem, starali się wyświecić im prawdy Ewangelii, i już zaczęli się poganie nawracać, kiedy przybyli z Ikonii żydzi, wmówili w nich iż Barnaba i Paweł są czarnoksiężnikami, znanymi ze swego oszustwa w innych krajach. Uwiedziony motłoch rzucił się na nich, i o mało ich nie ukamienował. Wtedy opuścili Ikonią i poszli do miasta Derbu.

W tych wycieczkach swoich, w których tyle wycierpiał święty Barnaba, nawrócił wielką liczbę Żydów i pogan, i wszędzie pozakładał kościoły, obsadzając ich Biskupami i Kapłanami. Potém rozłączył się ze świętym Pawłem, gdyż postanowili byli każdy zosobna, zwiedzać kościoły przez siebie już założone. Paweł więc, wziąwszy z sobą Silasa, udał się do Syryi i Cylicyi, a święty Barnaba wsiadłszy na okręt z Markiem, popłynął do wyspy Cypru.

Tyle wiemy o nim z księgi Dziejów Apostolskich: podanie zaś przydaje, że po wycieczce swojéj do Cypru, ten święty Apostoł głosił jeszcze słowo Boże w Liguryi, gdzie pierwszy przyniósł wiarę świętą, i nakoniec dotarł aż do miasta Medyolanu we Włoszech, którego był pierwszym Biskupem. Piszą iż siedem lat rządził tą dyecezyą, nie ciągle jednak w Medyolanie przebywał. Przejęty wielką gorliwością, robił wycieczki w różne strony, pomiędzy innemi doszedł i do miasta Bergamu i Brescii, gdzie dotąd jest ołtarz przy którym miewał Mszę świętą. Po upływie tych lat siedmiu, wyświęcił na Biskupa świętego Anatalona, i na miejsce go swoje na stolicy Medyolańskiéj obsadziwszy, powrócił do Cypru swojéj ojczyzny, któréj Kościoł miał, zdaje się, najwięcéj na sercu. Wielką tę wyspę przebiegał ciągle, nie opuszczając żadnego miasta ani wioski, nawracając wszędzie gdzie jeszcze spotykał pogan i Żydów, wyświęcając kapłanów, zaprowadzając obrzędy kościelne, utwierdzając nowych chrześcijan w wierze, i ciągle głosząc im naukę świętą. Nareszcie osiadł w Salaminie, stolicy téj wyspy; a że tam zastał jeszcze wielu starozakonnych uporczywie przy swoich błędach obstających, w każdą sobotę szedł do Synagogi, i w niéj z Pismem Bożém w ręku, i z wymową Duchem Świętym natchnioną dowodził im, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym i Zbawicielem przez proroków przepowiedzianym.

Wielu pozyskał Chrystusowi Panu; lecz inni uparci w swoich błędach, przewidując że wkrótce wszystkich pociągnie za sobą święty Barnaba, uknuli spisek na jego życie. Mąż Boży dowiedział się o tém, i łatwo mu było uchronić się przed grożącą mu śmiercią, wszakże spragniony poniesienia męczeństwa, nie uczynił tego. Owszem, dnia pewnego zgromadziwszy uczniów swoich, powiedział im iż spodziewa się wkrótce umrzeć za Jezusa Chrystusa; odprawił Mszę świętą w ich obecności, i wielkiéj liczbie wiernych wtedy zgromadzonych, sam rozdał przenajświętsze Ciało Pańskie. Potém powiedziawszy tylko Markowi, że był to już ostatni dzień jego życia, i że przychodzi mu stwierdzić rozlaniem krwi własnéj to co od tak dawna ogłasza, wszedł do Synagogi, aby tam według swego zwyczaju, rozprawiał przed Żydami. Lecz zaledwie otworzył usta, mając mówić o Jezusie Chrystusie jako prawdziwym Mesyaszu, aż oto Żydzi, wszcząwszy wrzask wielki, rzucili się tłumnie na niego, i wywlokłszy go za miasto ukamienowali. Następnie chcieli spalić jego ciało, aby mu chrześcijanie czci pośmiertnej jako Męczennikowi nie oddali, lecz ogień najsilniéj rozniecony, błogosławionych zwłok sługi Bożego tknąć się nie chciał. Gdy odeszli. Marek pochował je za miastem, a miejsce to późniéj przezwaném zostało miejscem uzdrowienia, z powodu wielu cudów, jakich tam chorzy doznawali, wzywając pośrednictwa tego świętego Apostoła.

Męczeństwo świętego Barnaby nastąpiło 11 Czerwca, roku Pańskiego 61. W roku zaś 485 gdy ciało jego wydobyto, znaleziono na piersiach jego Ewangelią świętego Mateusza, własną jego ręką przepisaną, którą panujący podówczas cesarz Zeno, kazał w złoto oprawić, a na miejscu gdzie był pochowany święty Barnaba, wybudował wielki kościoł z klasztorem.

Pożytek duchowny

Święty Barnaba tak czcił Ewangelią świętą i tak w niéj się rozmiłował, że ją przy sobie nosił ciągle, z nią na piersiach śmierć męczeńską poniósł, i z nią w kilkaset lat po śmierci znaleziony został. Szczęśliwy kto tę świętą Księgę w sercu swojém nosi przez jak najwierniejsze stosowanie się do niéj postępkami całego życia swojego, bo przez to i w godzinę śmierci, jakby z nią na piersiach umierać będzie.

Modlitwa (kościelna)

Boże! Który nas błogosławionego Barnaby Apostoła Twojego zasługami i pośrednictwem wspierasz, spraw miłościwie, abyśmy za jego wstawieniem się prosząc o Twoje dobrodziejstwa, darów Twojéj łaski z miłosierdzia Twego dostąpili. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 480–482.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 481

Święty Barnaba odznaczał się cnotą skromności i pokory. Nigdy się nie chwalił i nie wysuwał na pierwsze miejsce, chociaż ono nieraz mu się należało, a przy tym był pilny w wykonywaniu obowiązków, jakie na siebie przyjął. Zyskał też przez to u Boga wielkie zasługi, tak że może nam służyć jako wzór godny naśladowania.

Różni są ludzie na świecie, cierpliwi, miłosierni, hojni dla ubogich, czystość miłujący, czy nawet umartwionego życia, ale prawdziwa pokora rzadka jest pomiędzy nimi, a jednak tylko ten jest prawdziwym i dobrym \ chrześcijaninem, kto jest prawdziwie pokorny.

Filozofowie pogańscy wiele mówili i pisali o różnych cnotach, ale cnoty pokory nawet z imienia nie znali. Dlatego Pan Jezus kazał się jej uczyć od Niego, bo wiedział, że tej cnoty gdzie indziej nie znajdzie, prócz Matki Jego Najświętszej Maryi Panny. Cnota pokory nie ma nic wspólnego ze stanem. Wielcy tego świata powinni się korzyć przed mocną ręką Boską, powinni pamiętać, że tego samego mają Boga nad sobą, co i ich poddani; to samo prawo, ta sama Ewangelia obowiązuje tak pana jak i chłopa. Zajmujący wysokie stanowiska na ziemi mają pamiętać, że najniżsi poddani zaćmią ich swą świetnością i blaskiem w Niebie, jeżeli teraz ci prostaczkowie posiadają większą pokorę.

Naśladujmy wszyscy pokorę świętego Barnaby, albowiem skromnych i pokornych ludzi więcej szanują niż zarozumiałych, a Bóg szczodrze ich wynagradza.

Footnotes:

1

Dzie. XIII. 2.

Tags: św Barnaba „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Apostoł męczennik św Paweł Gamaliel Ewangelia pokora
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.