Citatio.pl

Wpisy z tagiem "herezja":

2020-10-26

Św. Ewarysta, Papieża i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 120.

(Żywot jego był napisany przez świętego Ireneneusza.)

Święty Ewaryst urodzony w Grecji, pochodził z Palestyny, gdyż był synem pewnego Żyda rodem z Betleemu, nazwiskiem Juda, a który osiadł w Grecyi i syna wychował w swojém wyznaniu. Przyszedł na świat około 60 roku po Chrystusie Panu. Obdarzony niepospolitemi zdolnościami, mając sobie przydanych znakomitych i biegłych mistrzów, w krótkim czasie wielki w naukach uczynił postęp. Przytém od lat najmłodszych, odznaczał się wielką skromnością obyczajów.

Nie masz dokładnéj wiadomości kiedy i gdzie przyjął on wiarę chrześcijańską, ani z jakich powodów przybył do Rzymu: to tylko wiadomo z pewnością, że gdy w mieście tém został wyświęcony na kapłana, odznaczył się szczególną w służbie Bożéj gorliwością, znakomitą nauką, i wielkiém nad ubogiemi miłosierdziem, tak dalece, że powszechnie poczytywano go za duchownego którego zbawiennemu wpływowi, głównie przypisywać można było wszystkie te zalety, jakiemi ówcześni chrześcijanie Rzymscy, w szczególny sposób się odznaczali. Święty Ignacy Męczennik Biskup Antyocheński, w owych czasach żyjący, oddaje pochwały Rzymianom, za ich szczególną wierność i wytrwałość w wierze świętéj, za czystość obyczajów i za miłość chrześcijańską, któréj stali się wzorem dla wiernych wszystkich innych kościołów. Wspomina z uwielbieniem o panującéj pomiędzy niemi jedności, i podziwia jak powszechny obudzały w nich wstrtręt wszelkie błędne zasady różnych kacerzy, którzy już podówozas zasmucali Kościoł, a w innych miastach wielu zwolenników pozyskiwali.

Owoż pochwały te oddawane chrześcijanom Rzymskim, są właśnie pochwałą świętego Ewarysta, którego jak to wyżéj wspomnieliśmy, było to dziełem, a który lubo wtedy jeszcze tylko jako kapłan, naukami swojemi i przykładem, rozbudzał w sercach wszystkich wiernych w Rzymie się znajdujących ducha żywéj wiary i pobożności. Był téż on w tak szczególnéj i powszechnéj czci i poważaniu, że skoro święty Anaklet Papież, następca świętego Klemensa, otrzymał koronę męczeńską, a Stolica Apostolska zostawała nieobsadzoną przez tak tylko krótki przeciąg czasu jaki był potrzebny do zwołania całego duchowieństwa, skoro tylko się zebrali, wszyscy bez najmniejszéj sprzeczki i zwłoki, jednogłośnie wybrali Papieżem świętego Ewarysta. Ze wszyskich tam zgromadzonych, on tylko jeden wyboru tego nie pochwalał. Głęboka jego pokora, nizkie o sobie rozumienie, wysoki szacunek jakim był przejęty dla cnót i zasług innych członków duchowieństwa, sprawiały iż utrzymywał że to nie Duch Święty tym wyborem pokierował, i błagał i domagał się koniecznie aby nie wkładano na niego godności któréj czuł się nieodpowiednym. Lecz to właśnie wszystkich upewniało że go na nią sam Pan Bóg powołał. Musiał więc poddać się woli Bożéj, głosem całego ludu i wyborem Duchowieństwa objawionéj, i zajął Stolicę Apostolską dwudziestego siódmego Czerwca, około roku Pańskiego 110.

Skoro święty ten Papież ujrzał się u steru łodzi Piotrowéj, zajął się z całą gorliwością zarządem Kościoła powszechnego, a to właśnie w czasach gdzie z jednéj strony prześladowanym on był na zewnątrz przez pogan, a z drugiéj okrutnie szarpany wewnętrznemi niesnaskami wszczętemi przez heretyków. Szymonianie, uczniowie Menandra, Nikolaici, Gnostycy, Kainienanie, uczniowie Saturnina i Bazylida, jako téż i Karpokrata, Walentynianie, Elcezelianie, oto jest długi szereg najrozmaitszych kacerzy, którzy pobudzeni duchem ciemności, dokładali wszelkich starań, używali wszlkiéj przebiegłości, aby wszędzie rozlać jad swoich błędów, zarazić Rzymian, tusząc sobie że jak raz wszczepią w stolicę świata chrześcijańskiego swoję trucieng, prędko przejdzie ona w całe ciało jego, o co im właśnie chodziło. Lecz Chrystus Pan, który przyrzekł że cała potęga piekła nie przemoże nigdy Jego Kościoła, dla zaradzenia mu w téj ciężkiej potrzebie, i postawienia mężnego czoła przeciw tak rozlicznym jego nieprzyjaciołom, umieścił właśnie na Stolicy Apostoskiéj świętego Ewarysta.

Jakoż, wielki ten Papież czuwał tak pilnie nad niwą Pańską jemu zwierzoną, że nieprzyjaciel nie mógł nigdy na niéj zasiać złego ziarna, Chrześcijanie Rzymscy wytrwali w czystości wiary, i chociaż prawie wszyscy wyżéj wymienieni herezyarchowie przybywali do téj stolicy aby ją błędami swemi skazić, niezmordowana gorliwość i pasterska pieczołowitość świętego Ewarysta, tak skutecznie przeciw temu działały, że wszystkie te błędy kacerskie nie znalazły przystępu ani do jednego z Rzymskich chrześcijan.

Lecz starania jego około dobra Kościoła powszechnego, nie ograniczyły się tylko na osłonieniu wiernych, przed błędami przeciwnemi zasadom wiary. Święty Ewaryst zajął się z równąż gorliwością ustaleniem karności kościelnéj, przez wydanie mądrych postanowień, dla powszechnego Kościoła niezbędnych. Podzielił Rzym na tak nazwane wiedy Tytuły, przezmaczając do ich dozoru osobnych kapłanów. Nie byłyto jeszcze podówczas kościoły publiczne, lecz rodzaje kaplic zawarte w domach prywatnych, gdzie chrześcijanie zgromadzali się dla słuchania słowa Bożego, i uczestniczenia w świętych obrzędach. Nazywano zaś je Tytułami, od tytułów różnych Świętych Pańskich, pod których wezwaniem zostawały, a dla rozróżnienia ich od mieszkań świeckich, umieszczano na ich drzwiach krzyże, aby przez to poznawano iż to są miejsca obrane na wspólne odprawianie nabożeństwa. Kapłani przeznaczeni do zarządu tych kaplic, bylito właściwie Proboszczowie Rzymscy, i już wtedy liczono ich około czterdziestu.

Tenże święty Papież nakazał, aby gdy Biskup ma kazanie, dla uczczenia jego godności, siedmiu Dyakonów mu towarzyszyło. On także postanowił, stosownie do podania apostolskiego, aby małżeństwa zawierały się publicznie, i nowożeńcom Kapłan udzielał błogosławieństwa. Pozostały po nim dwie Encykliki czyli listy Papiezkie; jeden do Biskupów Afrykańskich, drugi do wiernych w Egipcie. W tym ostatnim, powstaje on przeciwko niektórym nadużyciom obrażającym skromność obyczajów; w pierwszym stanowi, że Biskup z jednéj do drugiéj Dyecezyi, bez pozwolenia Stolicy Apostolskiéj, przenosić się nie może.

Święty Ewaryst zasiadał na Stolicy Apostoiskiéj za panowania Trajana. Chociaż cesarz ten był jednym z lepszych monarchów pogańskich, i odznaczył się łagodnością i sprawiedliwością w zarządzie swoich ludów, chrześcijanie jednak tego nie doznali. Owszem prześladowania na jakie wystawionym był Kościoł a jego panowania, nie ustępuje w niczém okrutnym mękom jakie zadawano wiernym w prześladowaniach za innych cesarzów pogańskich. Wprawdzie, nie wydał on żadnego nowego wyroku obostrzającego postępowanie z Wyznawcami Chrystusa, lecz pałał nienawiścią ku chrześcijanom, gdyż znał ich tylko z tych baśni i oczernień, jakich się nasłuchał od swoich dworzan i kapłanów pogańskich. Ta zaś jego powszechnie znana nienawiść ku wiernym, aż nadto dostateczną była aby i lud i urzędników przeciw nim pobudzać.

Odkąd religia chrześcijańska powstała na ziemi, niezwłocznie ściągnęła na siebie nienawiść, jaką zwykle wszelka prawda obudza w tych, którzy w błędach i złości swojéj pogrążeni, upatrują korzyść aby się jéj opierać. Szczytność zasad moralności którą ta święta nauka głosiła, tak przeciwna powszechnemu zepsuciu pogan, była jednym z głównych powodów wstrętu, jaki w ludziach wszelkiego stanu i wieku, błędami pogańskiemi zarażonych, rozbudzała boska religia z Nieba przez Zbawiciela przyniesiona. A że moc piekielna, która się była rozwielmożniła na ziemi przed przyjściem Chrystusa Poza, pokonaną zostala przez Niego, więc cała wściekłość zwyciężonego piekła, obróciła się na chrześcijan, jako Jego wyznawców. Już sama świątobliwość ich obyczajów kłuła w oczy pogan, i była ciągłym i głośném potępieniem ich nieprawości; lecz żeby jeszcze skuteczniéj odstręczyć od Ewangelii umysły pogańskie, szatan wzniecał i rozsiewał najokropniejsze i najdziwaczniejsze oszczerstwa przeciw chrześcijanom. Poczytywano ich za czarowników i czarnoksiężników, którzy w wysokim stopniu posiali sztukę oczarowywania drugich. Największe cuda jakie czynili, temu jedynie przypisywano. Upowszechnione było przekonanie, że na ich zgromadzeniach nocnych i tajemnych, odbywano najwszeteczniejsze obrządki, i że udając pozornie świętoszków, są oni w gruncie ludźmi najprzewrotniejszymi, na wszelką zbrodnię gotowymi. Pod wpływem to tak fałszywych: uprzedzeń, każdy poganin poczytywał chrześcijanina za ostatniego zbrodniarza, i ztąd bez żadnych innych zarzutów i dowodów, skoro się tylko który z wyznawców Chrystusowych przyznał do swojéj wiary, skazywano go na najokrutniejsze kary i męki. Z tegoto powstawały owe wzburzenia ludowe w Cyrkach, w Amfiteatrach przy igrzyskach publicznych, gdzie chociaż chrześcijanie najmniejszego nie dawali do tego powodu, z wrzaskami domagał się lud ich śmierci i wyniszczenia ich sekty. Temu téż to rodzajowi manifestacyi ludowych, przypisują głównie, okrutne prześladowanie jakiego doznał Kościół za panowania cesarza Trajana. Euzebiusz, jeden z najpoważniejszych starożytnych historyków, w dziejach przez niego napisanych oznacza rozpoczęcie się tego prześladowania około roku Pańskiego 108, który był jedenastym panowania tego cesarza, i które trwało aż do jego śmierci, zaszłéj w roku po Chrystusie Panu 117, a w dwudziestym jego rządów cesarstwem.

Święty Papież Ewaryst słynący w całym Kościele nietylko jako najwyższy Pasterz, ale i jako wielki Święty, w niezmordowanéj goriiwości swojéj, coraz więcéj pogan pozyskując Chrystusowi Panu, był więcéj niż kto inny wystawiony ma gwałtowną burzę, która wtedy powstała na Kościół. Im świętszym, czynniejszym i gorliwszym był on Pasterzem, tém zażarciéj czyhali na niego ci, którzy trzodę rozproszyć zamierzali. On zaś chociaż już wtedy podeszłego wieku, im na większe niebezpieczeństwo widział wystawionych wiernych, tém więcéj i sam się narażał, by więcéj przynosić im pomocy, i wszędzie gdzie cierpieli chrześcijanie, widzieć go można było obecnym. Odwiedzał ich po więzieniach, ukrzepiał w duchu i utwierdzał w wierze gdy już na męczeństwo udawać się mieli, chwiejącym się dodawał odwagi i grzebał ciała gdy ich poganie pomordowali. W skutek tego, o ile chrześcijanie czcili w nim najwyższego Pasterza, jak najgodniéj wysoki swój urząd, wśród tak wielkich niebezpieczeństw, sprawującego, o tyle zrozumieli to dobrze poganie, że najdotkiiwszy cios zadadzą Kościołowi, gdy na niego samego uderzą. Schwytany więc został i wtrącony do więzienia. Radość jaką z tego powodu objawił, zdziwiła samych pogan, niespodziewających się znaleźć w zgrzybiałym starcu tyle męstwa i odwagi. To skłoniło ich tém bardziéj aby się go co prędzéj pozbyć. Wskazali go więc na śmierć, za jedyny kładąc do tego powód że jest Najwyższym Kapłanem chrześcijan, to jest Papieżem. Nie wiadomo jakim rodzajem śmierci był stracony: to tylko jest pewném, że pozyskał koronę męczeńską 26 Października około roku Pańskiego 120 i w tymże dniu Kościół Boży pamiątkę jego obchodzi.

Pożytek duchowny

Podziwiałeś zapewne, jak rozliczne kacerstwa zasmucały Kościoł, gdy święty Ewaryst wstąpił na Stolicę Apostolską. Czyż nie większą jeszcze ich liczbę, wymienićbyśmy mogli i a czasów naszych? Niech cię to pobudzi do gorącéj modlitwy do Boga, o wytępienie panujących dziś błędów przeciwnych nauce katolickiéj, a ustalenie jedności świętego Kościoła.

Modlitwa (Kościelna)

Na nędzę naszę racz wejrzeć wszechmogący Boże, a że nas ciężar własnych grzechów przygniata, niech nas błogosławionego Ewarysta Męczennika Twojego i Papieża, miłościwe pośrednictwo wesprze. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 915–919.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 853

Święty Ewaryst położył niepożyte zasługi jako organizator gminy chrześcijańskiej w pogańskim jeszcze Rzymie. Trudne zaiste było jego zadanie, ustrzec tę z początku nieliczną garstkę wyznawców Chrystusowych od zgorszenia, zepsucia i moralnej zarazy, jaką szerzyli podówczas poganie. Mimo to spełnił je tak świetnie, że święty Ignacy poświadczył, że był prawdziwym wzorem pasterza, dbającego o dobro swej trzody.

Tags: św Ewaryst „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik papież Rzym herezja
2020-10-23

Św. Jana Kapistrana, Zakonu Braci Mniejszych św. Franciszka Serafickiego

Żył około roku Pańskiego 1456.

(Żywot jego napisany był przez Papieża Piusa II.)

Święty Jan rodem Włoch, przyszedł na świat przy końcu wieku XIV, w małéj wiosce zwanéj Kapistrana (Capistranna) w królestwie neapolitańskiém. Był synem zamożnego szlachcica, który z Niemiec przybywszy z księciem Andegaweńskim gdy ten obejmował tron neapolitański, osiadł w tém państwie. Dla słuchania wyższych nauk wysłany do Perużyi, tak się tam odznaczył i znakomitém wykształceniem, i wielkiemi zdolnościami i prawością charakteru, że młodym jeszcze będąc zajął jeden z pierwszych urzędów w tém mieście, a najbogatszy pan téj prowincji, przeznaczył mu swoję córkę za małżonkę, z którą się Jan zaręczył. Przytém posiadał on szczególne zaufanie króla neapolitańskiego Władysława, do którego podówczas Perużya należała; ten używał go w poselstwie od siebie i do innych miast, dla załatwienia ważniejszych spraw państwa.

Coraz téż świetniejszy otwierał się zawód Janowi, i zdawał się on na drodze do najwyższych godności i zaszczytów ziemskich. Lecz że Pan Bóg przeznaczał mu nie ziemskie, lecz niebieskie wielkie nagrody, wkrótce doznał nasz Święty zmiany w swoim losie. Perużanie zbuntowali się przeciw królowi neapolitańskiemu, a znając Jana jednym z najprzychylniejszych urzędników sprawie Władysława, uwięzili go i zamknęli w ciemnéj i wilgotnéj piwnicy, w któréj i głodem go morzyli i najdotkliwsze zadawali mu obelgi i przykrości. Donieśli wprawdzie o tém jego przyjaciele królowi: ten łatwo mógł, wchodząc w różne układy z Perużanami, uzyskać uwolnienie tego najwierniejszego swego sługi, lecz tego nie uczynił. Taka z jego strony niewdzięczność żywo dotknęła Jana, i dowiodła mu jak na ludzi i ich względy rachować nie warto; a Bóg który mu to zsyłał dla widoków swojego szczególnego nad nim miłosierdzia, rozbudził wtedy w sercu jego pragnienie opuszczenia świata, i skoro odzyska wolność, wstąpienia do Zakonu. Już więc wahał się tylko jakie zgromadzenie ma wybrać, i gorąco prosił Matkę Bożą, aby mu wyjednać raczyła u Pana Jezusa wyraźną jaką w téj mierze skazówkę. Tak upłynęło dni kilka, kiedy odmawiając pacierze o Matce Bożéj Officium Parvum zwane, ujrzał więzienie swoje napełnione światłością niebieską, a wśród niéj objawił mu się święty Franciszek Seraficki, polecając aby do jego zakonu Braci-mniejszych wstąpił. Co większa: po tém widzeniu głowa Jana została tak ostrzyżoną w koronę, jak ją ciż zakonnicy noszą,

Tymczasem, przyjaciele Jana widząc że król o jego uwolnienie nie stara się, sami weszli w układy z Perużanami, i za umówioną sumę pieniężną, wykupili go z więzienia. Święty wyszedłszy na wolność, zerwał zaręczyny uczynione z ową córką zamożnego pana, rozdał cały swój majątek na ubogich, i udał się do klasztoru Braci-mniejszych na górze Perużańskiéj położonego, prosząc aby go przyjęto. Miał wtedy lat trzydzieści. Przełożony uczynił zadość téj probie, lecz obawiając się czy jego powołanie nie jest tylko dziełem chwilowego zniechęcenia do świata który go zawodził, umyślił na różne wystawić go próby. Między innemi, przywdzianemu dziwacznie i z tablicą na piersiach, na któréj były wypisane różne jego grzechy, kazał mu wsiąść na osła i ulice miasta objechać. Spełnił to święty Jan jak najochotniéj, a za tak mężne przezwyciężenie wszelkich względów światowéj próżności na samym wstępie na drodze życia zakonnego, dał mu Pan Bóg tę łaskę że już wszelkie inne upokorzenia, których mu nie szczędzono w nowicyacie, były dla niego jakby niczém. Przyszło bowiem było i do tego, że go po dwakroć wypędzono z klasztoru, jako niezdatnego do żadnych obowiązków. Lecz i to nie zraziło sługę Bożego: po kilka dni siadywał pod furtą wraz z ubogimi żywiąc się tém co po nich stawało. Przyjęty nareszcie został ostatecznie, lecz i to z tak upokarzającemi warunkami, że poddając się im, dał już wtedy dowód najwyższego stopnia cnoty zaparcia się i pokory. Przed wykonaniem uroczystych ślubów, trzy dni i trzy noce spędził na modlitwie niebiorąc żadnego posiłku. Odtąd zaś już mu nikt z braci w umartwieniach ciała, wytrwałości na modlitwie, najdoskonalszém posłuszeństwie, i w miłości braterskiej, nie wyrównał. Pościł całe życie bez przerwy, raz tylko na dzień biorąc bardzo mało posiłku. Sypiał wszystkiego trzy godziny na gołéj ziemi, resztę nocy spędzał w kościele, modląc się, a najczęściéj przed obrazem Matki Bożéj. Zalewał się wtedy słodkiemi łzami, i prawie za każdą razą wpadał w zachwycenie, i taki rodzaj życia prowadził i wtedy nawet, gdy późniéj wielkiemi pracami apostolskiemi był obarczony.

Po wyświęceniu na kapłana, niezwłocznie przeznaczony został od przełożonych na kaznodzieję, i w tymto zawodzie już odtąd ciągle pracując, stał się jednym z najsławniejszych w Kościele Bożym Apostołem, ogarniając pracą swoją nietylko Włochy, lecz wielką część północnéj Europy. Mistrzem w naukach duchownych miał świętego Bernardyna Seneńskiego, który podówczas wprowadził był ścisłą reformę w klasztorach Braci-mniejszych, a którego on wysokie cnoty wiernie naśladował, a szczególnie w gorliwości rozszerzania czci przenajświętszego Imienia Jezus, i nabożeństwa do Matki Bożéj. Po śmierci tego Świętego, Jan jak we wszystkim tak w dalszym przeprowadzeniu reformy zakonnéj, czynnie i godnie go zastąpił.

Pokory był najgłębszéj, i z tego powodu niczém skłonić go nie można było, aby przyjął Biskupstwo Akwiletańskie, na które został powołany. Wielekroć zamianowany Legatem Papieskim, gdy zewsząd tłumy ludu zbiegały się do niego jakby do jakiego nowego Apostoła, owszem poczytując go za Anioła z Nieba zesłanego, nietylko obojętnie ale z przykrością patrzał na takie oznaki szczególnéj czci powszechnéj, i wtedy powtarzał zwykle te słowa Psalmu Pańskiego: „Nie nam Panie, nie nam, lecz Imieniowi Twojemu daj chwałę” 1. Jak nadzwyczajną ostrością życia jaśniał, tak podobnież zasłynął znakomitemi pismami które wydał, powstając na różne panujące podówczas pod względem obyczajów nadużycia i błędy przeciw wierze. Dwa razy sprawował urząd Wikaryusza Generalnego zakonu Braci-mniejszych, a przykładem własnym i wydanemi rozporządzeniami dokonał rozpoczętéj przez świętego Bernardyna Seneńskiego reformy, w téj gałęzi zakonu świętego Franciszka Serafickiego do któréj należał, którą u nas Bernardynami nazywają, i która pod jego zarządem zajaśniała całą pierwotną ścisłością Reguły Patryarchy Asyskiego.

Ożywiony niezmordowaną o zbawienie dusz gorliwością, wielki ten sługa Boży przebiegł całe Włochy z tak zbawiennym skutkiem, że niezliczona liczba osób pod wpływem jego świętéj wymowy, i uderzona licznemi cudami jaki wszędzie czynił, przez niego na drogę zbawienia zwrócona i na niéj ustaloną została. Papież Marcin V uczynił go był Inkwizytorem, do wytępienia jednéj z najprzewrotniejszych sekt heretyckich, tak nazwanych Fratycelów, którzy w owym wieku z wielką dusz zgubą szerzyli błędy swoje we Włoszech. A gdy gorliwość świętego Jana, połączona z wielką jego łagodnością, wytępiła do szczętu tę dotkliwą w Kościele plagę, tenże Papież zamianował go Generalnym Inkwizytorem, to jest: przewodniczącym w téj Kongregacyi Rzymskiéj, do któréj odnoszą się wszelkie sprawy o kacerstwo oskarżonych. Onto także po usilnéj pracy, w całém państwie kościelném zniósł lichwę, którą Żydzi obdzierali bez miłosierdzia najuboższą ludność. Następny Papież Eugeniusz IV powierzył mu wraz ze świętym Wawrzyńcem Justynianem, sprawę tak zwanych Jezuatów, których niewinność wykrył, obroniwszy ich od rzuconych na nich oszczerstw. Na Wschodzie wielkie także położył zasługi. Onto bowiem ułatwił połączenie się Ormian z Kościołem katolickim, a które nastąpiło na Soborze Florenckim, gdzie obecny Jan, którego dziełem było i to walne zgromadzenie, zajaśniał jak słońce. Zamianowany przez Mikołaja V generalnym Inkwizytorem przeciw Żydom i Saracenom w całych Włoszech, nawrócił w Rzymie najstarszego Rabina żydowskiego, wraz z czterdziestu najznakomitszymi jego współwyznawcami. Tenże Papież, na żądanie cesarza Fryderyka III, wysłał go do Niemiec jako swojego Nuncyusza, dla nawracania kacerzy i przywrócenia zgody pomiędzy panującymi książętami. W sześcioletniéj apostolskiéj wycieczce swojéj po téj części Europy, podczas któréj zachodził i w różne inne kraje a także i do Polski, szerzył wszędzie mąż Boży chwałę Imienia Jezusowego, a kazaniami i cudami jakie czynił ogromną liczbę heretyków jako to: Husytów, Adamitów, Tabarytów i innych przywrócił Kościołowi.

Wtedy przybył i do nas, zaproszony przez króla Kazimierza, a przyjęty w Krakowie przez Biskupa i kardynała Zbigniewa Oleśnickiego z największą uroczystością, kazywał tam na rynku codziennie przez dziewięć miesięcy, i założył klasztor swojéj reformy ojców Bernardynów na Stradomiu.

Podczas pobytu w Polsce, odebrał od Papieża, którego sam namówił był do ogłoszenia wojny krzyżowéj przeciw Turkom, polecenie aby do niéj skłonił Panów chrześcijańskich. Wtedy Jan przeleciał jak błyskawica całe Niemcy, Węgry, Czechy i inne prowincye, a kazaniami swojemi i odezwami, tak do téj świętéj wyprawy zapalił serca panujących książąt, że w krótkim czasie siedemdziesiąt tysięcy wojska chrześcijańskiego stanęło, gotowego do boju. Jegoto obecności w czasie stanowczéj bitwy z niewiernymi, wśród któréj z krzyżem w ręku obiegał szeregi zagrzewając je do walki, a ciągle wzywając głośno Imienia Jezusa i Maryi, zawdzięcza sprawa chrzęścijaństwa całego zwycięstwo, jakie podówczas odnieśli nasi nad Turkami pod Belgradem, gdzie dwa razy liczniejsze ich hufce poszły w rozsypkę i na głowę pobite zostały.

Wkrótce potém, święty Jan strudzony tylu pracami, wycieńczony ostrą pokutą, zapadł w śmiertelną chorobę, w klasztorze swoim w Wilaku w Węgrzech. Kilku panujących przybyło go odwiedzić; upominał ich aby bronili wiary chrześcijańskiéj, i oddał Bogu ducha dnia 23 Października roku Pańskiego 1456, mąż prawdziwie Apostolski, a jak się wyraża o nim Brewiarz, z serca Męczennik. Kanonizował go Papież Aleksander VIII.

Pożytek duchowny

Świętemu Janowi Kapistranowi żywo się przedstawiła znikomość rzeczy ludzkich i dał mu się słyszeć głos Boga powołujący go do wyłącznéj swojéj służby, gdy był zamknięty w więzieniu. W samotności to bowiem najzbawienniejsze przychodzą nam myśli, i łatwiéj tam dosłyszeć co Pan Bóg do duszy naszéj przemawiać raczy. Jeśli chcesz bliżéj z Bogiem obcować, przynajmniéj niekiedy odsuń się od wrzawy świata.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś zasługami i nauką błogosławionego Jana, Kościoł Twój przedziwnie uświetnił, i przez niego nad wrogami chrześcijaństwa przez moc przenajświętszego mienia Jezus, wiernym zwycięstwo odnieść dał; spraw prosimy, abyśmy nieprzyjaciół naszych za jego pośrednictwem przemagając na ziemi, nagrody razem z nim dostąpili w Niebie. Przez Pana nastego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 906–908.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 848

Święty Jan Kapistran, ten były słynny prawnik i doktor, sędzia i ulubieniec królewski, wstąpiwszy do zakonu stał się wspaniałym wzorem chrześcijańskiej pokory. Wszyscy, w jakimkolwiek żyjemy stanie, powinniśmy brać przykład z tego wielkiego Świętego, albowiem

  1. Pokora czyni nas miłymi Bogu. Psalmista Pański mówi: „Któż jako Pan, Bóg nasz, który mieszka na wysokości, a na niskości patrzy na Niebie i na ziemi?” (Psalm 112, 5—6). Znaczy to, że Bóg jako najwyższy Pan i jedynie prawdziwy Bóg znajduje w pokorze szczególne upodobanie. Izajasz prorok pisze: „Bo tak mówi Wysoki i Wyniosły mieszkający w wieczności, a święte Imię Jego na wysokości i w świątyni mieszkający, a ze skruszonym i uniżonym duchem, aby ożywił ducha zniżonych, ażeby ożywił ducha skruszonych”. Prorok Daniel woła: „Wy Święci i w sercu pokorni, chwalcie Pana”, najmilsza bowiem jest Mu chwała z ust pokornych. Najświętsza Panna oświadcza wyraźnie, dlaczego Bóg Ją tak umiłował i wyszczególnił, mówiąc: „Pan raczył spojrzeć łaskawie na niegodną sługę swoją” (Łuk. 1, 48). Święta Magdalena de Pazzis na pytanie, dlaczego Bóg miłuje prostodusznych i pokornych, odpowiada tymi słowy: „Przyczyną tego jest pokora, bo ta przyciąga Boga jak magnes do duszy człowieka”. Powiedzmy przeto z Judytą (Jud. 8, 16): „A przeto ukorzmy dusze nasze i w duchu uniżonym służąc Mu, mówmy z płaczem Panu, aby według woli swojej uczynił z nami miłosierdzie swoje”.
  2. Pokora wyjednywa nam łaskę i przychylność Boską. Pismo św. powtarza kilkakrotnie, że Bóg czuje wstręt do dumnych, a łaskawy jest dla pokornych. Łaski Pańskie nazywa święty Jan zdrojami żywej wody. „Woda stacza się na dół, nie idzie pod górę, łaska Boża spływa w głębie serc pokornych, nie w dusze nadęte dumą i zarozumiałością. Doliny są o wiele żyźniejsze od gór”. Mówi to również już psalmista Pański, iż wyniosłości bywają często nagimi skałami, z których stacza się deszcz ożywczy, użyźniając doliny zasłonięte od mroźnych wiatrów. Historia uczy, że dumni i napuszeni są pozbawieni łask i wewnętrznego spokoju, pełni trosk i drażliwości, wystawieni na burze pokus i namiętności, a pokorni są bogaci w łaski, spokój, wesele, nadzieje i serdeczne pociechy, męstwo i rozliczne cnoty.

Footnotes:

1

Psalm. CXIII. 1.

Tags: św Jan Kapistran „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna powołanie Officium parvum tonsura św Bernardyn ze Sieny Żydzi Inkwizycja herezja pokora
2020-09-30

Św. Hieronima, Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 422.

(Żywot jego był napisany przez Maryana Wiktoryusza, Biskupa Reatyńskiego.)

Święty Hieronim był rodem ze Strydonu, miasta na granicach Dalmacyi i Pannonii położonego. Przyszedł na świat w roku Pańskim 332, z rodziców gorliwych chrześcijan, którzy go téż bogobojnie wychowywali. Po odbytych w domu naukach, do których nadzwyczajną zdolność okazał, wysłany został na wyższe kształcenie się do Rzymu, gdzie pod najbieglejszym podówczas mistrzem Donatem, wielki w umiejętnościach postęp uczynił, lecz oraz i w ćwiczeniach pobożnych nie ustawał. „Gdym przebywał w Rzymie, będąc młodym, pisze on, często nawiedzałem groby Apostołów i Męczenników, po głębokich pieczarach chowane.” Następnie kształcił się pod innymi jeszcze, najbieglejszymi nanuczycielami, i w krótkim czasie przewyższył wszystkich łacińskich i greckich uczonych, wsławiwszy się przytém znakomitym darem wymowy.

Chociaż zawsze odznaczał się przykładném życiem, jednakże jak sam to w pismach swoich pokornie wyznaje, młodość jego, pod względem obyczajów, nie była bez zarzutu. Lecz skoro ochrzczonym został, co według ówczesnego zwyczaju, nastąpiło dopiero gdy w dojrzałym był wieku, jął się od razu drogi najwyższéj doskonałości Ewangelicznéj. Zerwał prawie zupełnie stosunki ze światem, ścisłemi postami i różnemi umartwieniami trapił ciało, i cały czas obracał na naukę i modlitwę.

Dla większego wydoskonalenia się w Teologii, udał się do Francyi, gdzie podówczas znajdowało się kilku najbieglejszych Teologów; a za powrotem ztamtąd, odwiedziwszy jeszcze Rzym i ojczyznę, postanowił wyłącznie poświęcić się na służbę Bogu, obrać życie zakonne, i w tym celu puścił się na Wschód. Zwiedziwszy Ziemią świętą, zaszedł na pustynią w Syryi, gdzie prócz tu i ówdzie pustelników po chatkach mieszkających, nie było żadnych mieszkańców. Wziąwszy z sobą znaczny zapas ksiąg Świętych, rozmyślając nad niemi, oddany bogomyślności i najostrzejszéj pokucie, wiódł tam żywot pustelniczy. A mając sposobność wyuczenia się hebrajskiego języka, oddał się temu głównie w tym celu, aby lepiéj Pismo Boże zrozumiał. Kosztowało go to nie mało pracy, sam bowiem pisze: „Jakie w téj mierze napotkałem trudności, ilekroć razy, już prawie rozpaczałem, odstępowałem od téj nauki i znowu się do niéj brałem, świadkiem są ci co wtedy ze mną byli. Ale dziękuję Bogu, że z tak gorzkiego nasienia, słodkie owoce zbieram.”

Jakoż, wyuczony hebrajskiego języka, tak Poznał Pismo Boże, i tak dał mu Pan Bóg najtrudniejsze Ksiąg świętych miejsca wyłożyć, że według Świadectwa świętego Augustyna, nikt mu w tém nie wyrównał.

Na pustyni téj, różne ciężkie zesłał był na niego Pan Bóg próby. Z trzech jego towarzyszów, ukochanych od młodości przyjaciół, dwóch tam umarło, a trzeci Heliodor, którego szczególnie miłował, odstąpił go, nie dając się ani łzami jego zatrzymać, ani rzewnemi listami któremi za nim z puszczy długo gonił, napowrót przywołać. I szatan téż pokoju mu nie dał: na wynędzniałego od postów, dawno już na puszczy w bogomyślności tylko i księgach zatopionego, natarł najszpetniejszemi pokusami, rozbudzając w nim tęsknotę do świata który opuścił. Sam tak to opisuje: „Przebywając w pustyni mojéj, w któréj od skwaru słonecznego ledwo wytrzymać można było, bywały chwile, w których wyobraźnia przenosiła mnie do Rzymu, i otaczała wszystkiemi roskoszami światowego życia. Pomimo najsurowszych postów i umartwień ciała, pomimo łez jakie wtedy wylewałem, jęków i szlochów, serce moje pożerały najszpetniejsze żądze. Wtedy padałem do stóp krzyża, zlewałem go łzami; po całych tygodniach nic w usta nie brałem, kamieniem biłem się w piersi, i póty dzień i noc rozwodziłem jęki po całéj pustyni, aż przecież przychodziłem do tego, że przygasały piekielne płomienie które mnie paliły.

Święty Hieronim cztery lata przepędził wtedy na puszczy, w najostrzejszéj pokucie: a gdy szatan wewnętrznemi pokusami wygnać go ztamtąd nie mógł, wysłał na niego heretyckich mnichów, którzy chcieli go odwieść od jedności z Kościołem, a nie mogąc tego dokazać, takie na niego ściągnęli prześladowanie, że w końcu musiał opuścić puszczę Syryjską.

Zanim jednak z niéj wyszedł, miał pewne widzenie, przez które Pan Bóg raczył w nim umiarkować zbyt silne w naukach świeckich upodobanie. Razu pewnego, zdało mu się iż zaprowadzony był na sąd Boży, i tam zapytano go kim jest, na co odpowiedział: iż jest chrześcijaninem. Wtedy usłyszał głos: „Tyś nie chrześcijanin, ale Cyceronianin” 1 i w tejże chwili, tak ciężko zbity został, że wyszedłszy z zachwycenia, długo ślady odebranéj chłosty na ciele nosił. Posłużyło mu téż to na zbawienną naukę, i odtąd pozbył się zbytniego zamiłowania świeckiego piśmiennictwa.

Opuściwszy pustynię, udał się Hieronim do Jeruzalem, i przez czas pewien, w samotniejszych okolicach tego miasta, pustelniczy wiódł żywot. Lecz najdłażéj zatrzymał się w Betleem, gdzie dla wielkiego nabożeństwa jakie miał do tajemnicy Narodzenia Pańskiego, powziął zamiar osiąść na zawsze. Wszakże z polecenia Papieża świętego Damaza, z którym i na puszczy przebywając w piśmiennym był stosunku, udać się musiał do Antyochii, gdzie biskup Paulin, pomimo wielkich trudności jakie w téj mierze czynił święty Hieronim, wyświęcił go na kapłaństwo. Zastrzegł sobie jednak przytém masz Święty, że do żadnego kościoła w szczególności przeznaczonym nie zostanie, i że wolno mu będzie jak dotąd mniszy żywot prowadzić.

Wkrótce potém Papież powołał go do Rzymu, i tam stanął ten wielki sługa Boży, na wysokim świeczniku. Święty Damazy trzymał go ciągle przy boku swoim, używając do załatwiania najważniejszych spraw Kościoła powszechnego, a szczególnie do pisania odezw Papiezkich, przez które ten Ojciec Święty, rządził wszystkiemi kościołami. O czém także wspomina Hieronim w pismach swoich mówiąc: „W listach kościelnych, pomagałem Damazemu Biskupowi Rzymskiemu: odpowiadałem w jego imieniu różnym Synodom, tak na Wschodzie jak i na Zachodzie, bo zewsząd jako do Matki kościołów wszystkich, wszystkie inne kościoły, ze sprawami swojemi do Rzymu się udawały.” Wtedy to także, z polecenia świętego Damazego Papieża, Hieronim wzbogacił Kościoł nieoszacowanym skarbem różnych pism swoich. Przełożył z greckiego języka Stary-Testament na język łaciński, i to jego tłomaczenie równie jak i Nowego Testamentu, po dziś dzień, w kościele, za kanoniczne, to jest najprawniejsze jest uznane. On także z tymże Papieżem ułożył pacierze kapłańskie, takie jakie się dotąd odprawiają, a przytém wiele innych najznakomitszych wydał dzieł treści religijnéj, które go w rzędzie czterech największych Doktorów Kościoła postawiły. Znaczną liczbę pozostawił listów, w których wykłada najgłębsze tajemnice wiary, albo wyjaśnia najtrudniejsze ustępy Pisma Bożego, tak że jak się o nim jeden z Ojców Kościoła wyraża, każdy z listów jego, jest dziełem wysokiéj wartości.

Obok tego rodzaju prac swoich, Hieronim przebywając wtedy w Rzymie, nie mało dusz Panu Bogu pozyskał. Szczególnie wiele ich, pobudzając do doskonałego Ewangelicznego życia, ze świata wyrwał, i do wysokiéj doprowadził świątobliwości: między któremi najznakomitsze były Paula, Brezylia, Marcela, Felicyta, Eustachia i Melania, które wszystkie wielkiemi majątkami i świetnością rodu wzgardziwszy, a pod przewodnictwem Hieronima pokutnemu oddawszy się życiu, w poczet Świętych policzone zostały. Listy jego do nich pisywane, zawierają w sobie niewymowne bogactwa piśmiennictwa kościelnego.

Lecz na wpływ tak zbawienny Hieronima w Rzymie, piekło obojętnie patrzyć nie mogło. Pobudził na niego szatan złych ludzi, którzy prześladując go, a w różny sposób czerniąc i krzywdząc, zmusili do tego że Rzym opuścił. Udał się najprzód do Carogrodu, gdzie przez pewien czas przebył przy Świętym Grzegorzu Nazianzeńskim, w którego nauce bardzo się rozmiłował, a potém udał się do Ziemi świętéj, i tam w Betlehemie już na zawsze pozostał. Połączywszy się z nim Święta Paola, Eustachia, Melania i wiele innych świętych niewiast, założyły w tem mieście klasztor żeński, a wkrótce potém ichże nakładem i staraniem, stanął i drugi męzki w którym zamieszkał Hieronim. Gdy zaś w krótkim czasie, wielka liczba, uczniów się do niego zgromadziła, Święty posłał brata swego Paulina, aby dobra ich jakie posiadali w Dalmacyi sprzedał, i za pieniądze ztąd otrzymane, nowy wielki klasztor wystawił.

Mieszkając w. Betleemie, a słynąc już w całym świecie katolickim z wielkiéj swojéj nauki i wysokiéj świątobliwości, Hieronim i w tém ustroniu swojém, nie przestawał czynnie pracować dla Kościoła. Zewsząd udawano się do niego, jako do najuczeńszego męża, już to po radę w najważniejszych sprawach chrześcjaństwa, już dla poddania się jego przewodnictwu duchownemu. Z całą potęgą genialnych zdolności któremi obdarzył go Pan Bóg, walczył bezustannie pismami, przeciw najgłówniejszym podówczas kacerzom, a szczególnie Oreginistom i Pelagianom.

Wtedyto święty Augustyn, ten drugi wielki świecznik Kościoła, tylko co pojawiać się zaczął. Zawiązał z Hieronimem piśmienne stosunki, w których zaszło było pomiędzy nimi nieporozumienie. Wprawdzie, rozprawiali się żwawo, lecz wkrótce miłość która ich ożywiała, wszystko złagodziła, i święty Augustyn w tak wielkiéj czci miał Hieronima, i tak wysoko cenił jego naukę, iż dzieła swoje dawał mu do rozpatrzenia, jemu niektóre dedykował, i w wielkich trudnościach szczególnie co do zrozumienia Pisma świętego, do niego się uciekał. Był téż Hieronim jakby wyrocznią swojego czasu dla całego Kościoła Bożego. Zjeżdżali się do niego do Betleem, Biskupi i Prałaci, a w listownych stosunkach zostawał z uczonymi i najświątobliwszymi mężami, najodleglejszych części ówczesnego świata.

Lecz i tam przebywając, nie zażywał długiego spokoju. Pelagiusz, upokorzony w porażce, jaką poniósł w rozprawach swoich piśmiennych z Hieronimem, pobudził przeciw niemu jednego z Biskupów Ziemi świętéj, który nieprawnie przywłaszczając sobie nad nim władzę, (gdyż Betleem nie należało do jego Dyecezyi) w różny sposób go prześladował. Aż dopióro wdanie się samego Papieża kres temu położyło.

Prócz pracy nad dziełami których wiele ten Święty pozostawił, czynnie się zajmował zarządem nad braćmi swojego Betleemskiego klasztoru, a przyświecając im wzorem najwyższych cnót zakonnych, prawie codzień miewał do nich nauki, wykładając im Pismo Boże. Zgrzybiałéj już był doszedł starości, i ciągłemi nękany był chorobami; wszakże ani w pracach swoich, ani w umartwieniach nie folgował soie wcale. Czekał śmierci spokojnie, owszem pragnął chwili spoczynku na łonie Boga, a im ta chwila była bliższą, tém się weselszym okazywał. Kiedy na zdrowiu gorzéj zapadł, i widział że koniec jego jest blizki, zwołał braci zakonnych, zachęcał ich i utwierdzał w miłości Boga i miłości wzajemnéj, a pobłogosławiwszy, wśród ich modlitw i sam się modląc poszedł do Pana, po zapłatę za długą i wierną Mu służbę. Umarł w roku Pańskim 422 mając lat dziewięćdziesiąt, z których czterdzieści na puszczy spędził. Ciało jego przeniesione do Rzymu, pochowane zostało w kościele przenajświętszéj Maryi Panny Większéj, obok znajdującego się tam Żłobka Pana Jezusa, dla czci którego, tak długo w Betleemie mieszkał.

Tak się niegodnym poczytywał sługą Bożym, ten wielki Święty, że przez cało swoje życie kapłańskie, ani razu nie sprawował przenajświętszéj Ofiary Ołtarza!

Pożytek duchowny

Jeśli święty Hieronim, jak to w żywocie jego czytałeś, żyjąc na puszczy, nie był wolnym od najszpetniejszych pokus, i ażeby się ich uchronić, uciekać się musiał do gorącéj modlitwy; miarkuj, czy żyjąc wśród świata, gdzie się tak często na tego rodzaju pokusy jest wystawionym, potrafisz się im ostać, jeśli przez gorącą i częstą modlitwę, nie będziesz sobie wypraszał u Boga, potrzebnych łask do tego.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś Kościoł Twój, dla wykładu Pisma świętego, w błogosławionym Hieronimie wyznawcy Twoim, wielkim mistrzem obdarzyć raczył; spraw prosimy, abyśmy wsparci jego zasługami, to co on słowem i czynem nauczał, za pomocą Twoją spełniać potrafili. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 830–833.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 778–779

Matronę Paulę po śmierci jej córki Blezyli pociesza św. Hieronim w następującym liście: „Cóż poczynam? Mam osuszyć łzy matki, a sam płaczę. Ze smutkiem przyznaję, że cały list ten jest łzami pisany. Wszakże i Pan Jezus opłakiwał Łazarza, ponieważ go miłował. Nie wielki to co prawda pocieszyciel, który nie umie powstrzymać swych westchnień, który może tylko szeptać słowa łzami przerywane. Powołuję się, droga Paulo, na świadectwo Pana Jezusa, w którego orszaku Blezyla obecnie bawi, powołuję się na świadectwo aniołów świętych, którzy ją przyjęli do swego grona, że cierpię na równi z tobą, jako duchowny ojciec i wychowawca twej córki. Ale czemu zasmuca nas śmierć drogich osób? Przecież nie na to się rodzimy, aby tu wiecznie pozostać. Abraham, Mojżesz, Piotr, Jan, Paweł, nawet Syn Boży umarł; a my się gniewamy, gdy się rozstaje czyjaś dusza z ciałem. Może ta dusza drogiej nam osoby dlatego ulatuje z ciała, «aby jej nie skaziła złość».

Tego tylko zmarłego żałować należy, na którego czyha piekło i na którego ukaranie czeka ogień wiekuisty. Wszyscy, których wita po śmierci zastęp aniołów, na których spotkanie idzie Pan Jezus, powinni się raczej smucić, że jeszcze muszą przebywać w namiocie śmierci, smucić ze względu na to, że dopóki tu na ziemi bawią, są dalecy od Boga. Tak jest, ubolewać powinni. «Biada mi, że się pielgrzymowanie moje przedłużyło; mieszkałem z obywatelami Kedaru: za długo przechodniem jest dusza moja» (Ps. 119, 5). Jeśli więc Kedar znaczy ciemność, a świat ten jest ciemnością, gdyż światło w niej świeci, ale ciemności światła nie rozumieją, tedy winszujmy Blezyli, która weszła z ciemności do światła i w pierwszym zapale wiary otrzymała wieniec doskonałości. Gdyby śmierć była ją rychlej porwała, gdy jeszcze miłowała świat i marzyła o jego rozkoszach, wtedy strumienie łez nie byłyby starczyły na pożałowanie jej. Teraz, gdy za sprawą miłosierdzia Bożego przed czterema miesiącami obmyła się za pomocą ślubów jakby chrztem drugim, a potem, pogardzając światem, żyła jakby w klasztorze, czyż cię nie przejmuje obawa, aby cię Zbawiciel za twój żal nie zganił, mówiąc: «Paulo, czy się gniewasz, że twoja córka stała się Moją córką? Gniewasz się i obrażasz Mnie grzesznymi łzami, że teraz mam ją u siebie? Wszakże wiesz, jak jestem usposobiony względem ciebie i twoich. Wstrzymujesz się od jadła, nie z zamiłowania postu, lecz ze strapienia; ale takiej wstrzemięźliwości nie lubię, taki post jest Mi wstrętny. Takimi męczennikami niech się pochlubi mądrość światowa. Moje oko spoczywa z upodobaniem na pokornych i łagodnych, którzy z uwielbieniem drżą przed słowami Mymi. Czyż taki jest owoc twego życia klasztornego, jaki Mi obiecywałaś? Czyż cię mam uważać za świętą i pobożniejszą tylko z powodu odzieży, którą się różnisz od innych niewiast? Duch twój zasmucony pochodzi jeszcze z czasów, gdy nosiłaś jedwabne szaty; trapisz się, unikasz Mnie, surowego Sędziego, jak gdybyś z Mych rąk wymknąć się zdołała! Jeśli szczerze wierzysz, że twa córka żyje, nie skarż się, że przeszła do życia lepszego. Taka jest wola Moja, którą objawiłem przez swych apostołów, że śmierć krewnych i powinowatych nie powinna was zasmucać, jak pogan».

Footnotes:

1

Cycero był znakomity pogański pisarz, na którego dziełach ś. Hieronim ćwiczył się w łacinie.

Tags: św Hieronim „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna doktor pokusy herezja śmierć
2020-08-26

Św. Zefiryna, Papieża i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 221.

(Żywot jego napisany był przez Euzebiusza, i innych dawnych Kościelnych pisarzy.)

Święty Zefiryn był Rzymianinem, synem Abundiusza mieszkańca tego miasta. Przyszedł na świat w połowie II-go wieku. O pierwszych latach jego życia żadnych nie posiadamy szczegółów. To tylko wiadomém jest, że rodzice jego byli chrześcijanami i znani powszechnie z wielkiéj prawości i najprzykładniejszego życia.

Byłyto czasy, kiedy Rzym był nie tylko ogniskiem wiary, ale oprócz tego zamieszkali w nim wierni byli wzorem wszystkich cnót chrześcijańskich, i tam najwięcéj ich za wiarę oddawało życie. Ze wszystkich części świata wielka liczba chrześcijan wszelkiego stanu płci i wieku, przybywała do téj stolicy Katolicyzmu, aby zapatrywać się na cnoty któremi się jéj mieszkańcy odznaczali, i naśladować ich przykłady. Upowszechniona ta sława wiernych w Rzymie mieszkających, może właśnie dać wyobrażenie czém był święty Zefiryn, kiedy po śmierci Papieża świętego Wiktoryna, Sam Pan Bóg znakiem z Nieba zesłanym, cudownie oznajmił, iż w całém duchowieństwie nikt nie był godniejszym nad niego do piastowania najwyższego Pasterstwa. Co miało miejsce w następujący sposób:

Straszne prześladowanie chrześcijan za cesarza Sewera rozsrożyło się było do najwyższego stopnia. Bardziéj niżeli kiedy, Kościoł potrzebował mężnego i świętego sternika. Jedenaście już dni upływało, jak wierni zgromadzeni z duchowieństwem, trwali na ciagłéj i gorącćéj modlitwie, prosząc Pana Boga aby pokierował wyborem na Papieża, kiedy oto wśród zgromadzenia, gdzie był obecny święty Zefiryn, Duch Święty zstąpił na niego cudownie w kształcie gołębicy, która spoczęła na jego głowie. Znak tak widoczny, wskazujący niejako wybór przez samego Boga uczyniony, utwierdził duchowieństwo w myśli zamianowania na Papiestwo Zefiryna, co już i bez tego zamierzali uczynić, i z zadowoleniem wielkiém wszystkich, tak wiernych jak i całego duchowieństwa, roku Pańskiego 202, wyniesiony na Stolicę Apostolską, ogłoszony on został następcą świętego Wiktoryna.

Niezwłocznie przekonano się, że w istocie to Duch Święty wybrał takiego Papieża, w chwili kiedy Kościoł na wielkie wystawiony był burze. W pierwszym bowiem roku jego Papiestwa, a który był dziesiątym panowania cesarza Sewera, monarcha ten który z początku zdawał się dość przychylnym dla chrześcijan, ogłosił postanowienia, które dały początek Jednemu z najcięższych prześladowań Kościoła. Święty Zefiryn poznał dobrze jakie miał względem niego Pan Bóg zamiary, wynosząc go na Stolicę Apostolską w tak trudnych czasach, a wsparty łaską Pańską, nie uląkł się tego. Gorliwość jego o dobro powierzonéj mu trzody, i miłość dla Chrystusa Pana, skłaniały go nawet z pierwszego razu, aby co prędzéj mógł krew swoję za Niego wylać; lecz miarkując iż osierocenie trzody w takiéj chwili, na większe jeszcze narażałoby ją niebezpieczeństwa, wstrzymał się od tego. Nie szczędził jednak trudów i wszelkich zabiegów, aby chrześcijan utwierdzać w wierze, pocieszać wśród klęsk które ich spotykały, i najwyższego Pasterstwa swojego obowiązki jak najwierniéj spełniał.

Odwiedzał wiernych po najuboższych mieszkaniach, przedzierał się do więzień gdzie byli trzymani, udawał się w góry okoliczne, i tam ich po jaskiniach w których się kryli wyszukiwał, aby im udzielać Sakramenta święte, pokrzepiać na duchu, i wspierać jałmużną. Co większa: towarzyszył Męczennikom na rusztowanie, i narażając się na największe niebezpieczeństwo, do ostatniéj chwili ich tam nie odstępował.

Nareszcie po dziesięcioletnich prześladowaniach, doczekał się po śmierci cesarza Sewera, spokojnych czasów dla Kościoła. Skorzystał z nich święty ten Papież, aby znowu stanąć w obronie wiary, napadanéj od wewnętrznych nieprzyjaciół. Odszczepieńcy bowiem różnego rodzaju, korzystając z pokoju jakiego używali chrześcijanie ze strony pogan, uderzyli tém zapamiętaléj na Kościoł. Kacerze potępieni przez Papieża Wiktoryna, nanowo głowę podnieśli. Święty Zefiryn tak dzielnie przeciw nim wystąpił, iż oni sami mówili, że nikt lepiéj nad niego nie zbijał dotąd bluźnierstw jakie miotali przeciwko Bóstwu Chrystusa Pana. Z tegoto powodu, święty Optat zalicza nawet Zefiryna do liczby Doktorów Kościoła.

Prokseusz rodem z Azyi, zuchwały kacerz, przybył do Rzymu za Papiestwa jeszcze świętego Wiktoryna, a umilkłszy na czas pewien, za rządów świętego Zefiryna zaczął nanowo szerzyć swoje o tajemnicy Trójcy Przenajświętszéj błędy, przeciwne nauce Kościoła. Święty Zefiryn użył wszelkich środków aby go opamiętać, miał z nim długie rozprawy publiczne, zbił najzupełniéj wszystkie jego brednie, trafił nawet do jego serca, nawrócił go, i do społeczeństwa wiernych przyjął. Jednakże nieszczęsny ten herezyarcha, nie wytrwał na téj drodze. Udawszy się z Rzymu do Afryki, zapadł nanowo w swoje błędy, i w odszczepieństwie od Kościoła umarł.

Lecz zato większą miał pociechę nasz Święty z innym nawróconym przez niego odszczepieńcem. Natalis, który się już odznaczył był w Kościele wielkiemi zasługami, powodowany chciwością, przyłączył się był do sekciarzy tak zwanych Teodoryanów. Bolejąc nad tém Zefiryn, zawezwał go do siebie, długo z nim rozmawiał, i z wielką miłością pobudzał do wyrzeczenia się kacerstwa w które zapadł. Lecz było to napróżno. Następnéj nocy, Natalis surowo zato przez Aniołów skarany został. Kara takowa, którą Pan Bóg w miłosierdziu Swojém go dotknął, wyratowała go i nawróciła. Nazajutrz Natalis przybrany w worek pokutny, z posypaną głową popiołem i sznurem u szyi, upadł do nóg świętego Zefiryna, a wielu wiernych widząc jego szczerą skruchę, wstawiło się do Papieża, prosząc aby mu przebaczył i na łono Kościoła go przywrócił.

Święty Zefiryn naznaczywszy mu odpowiednią pokutę, aby przez nią zadośćuczynił za zgorszenie którego był powodem, z wielką dla swego ojcowskiego serca pociechą uwolnił go od zaciągniętéj przez niego klątwy. Uszczęśliwiony Natalis, powodowany uczuciem pokory, wszystkich obecnych wtedy chrześcijan nogi ucałował, przepraszając za zgorszenie jakiego był powodem. Odtąd żyjąc świątobliwie, w jedności z Kościołem zszedł z tego świata.

Tertulian żyjący podówczas i znajdujący się w Rzymie, ośmielił się głośno naganiać zbytnią, jak ją nazywał, w tym razie pobłażliwość Zefiryna. Gdy mu o tém doniesiono, zasmucił się, przewidując iż pycha któréj Tertulian dawał w tym razie nowy dowód, stanie się w końcu jego własną zgubą. Jakoż, z wielkim dla Papieża smutkiem jak również i dla całego Kościoła, znakomity ten mąż, który był jakby jego filarem, ulegając pysze, zapadł w odszczepieństwo i w tym stanie umarł.

Święty Zefiryn wydał wiele najpożyteczniejszych postanowień, tyczących się karności kościelnéj. Między innemi, zakazał aby nie poświęcano przenajświętszéj Krwi Chrystusa Pana w kielichach drewnianych, jak to czyniono do jego czasu z powodu wielkiego ubóstwa chrześcijan. Postanowił także aby święcenia kapłanów odbywały się publicznie, i aby wtedy zgromadzeni wierni, mogli występować z zarzutami przeciwko tym którychby niegodnymi tego dostojeństwa uznawali. Nakazał, aby wszyscy wierni do Komunii świętéj przystępowali, w czasie Wielkanocy. Rozsądzanie spraw Biskupów, zastrzegł samym Papieżom, albo ich Delegatom. Polecił, aby wszyscy kapłani i dyakoni obecni przy Mszy biskupiéj, asystowali mu do niéj. Wydał prócz tego i wiele innych rozporządzeń, dowodzących jego pieczołowitości o dobro powszechnego Kościoła.

Nakoniec pełen zasług, po ośmnastoletniém zasiadaniu na Stolicy Apostolskiéj, otrzymał koronę męczeńską 26 Sierpnia roku Pańskiego 221, za panowania Antonina Heliogabala. Pochowany został na cmentarzu Kaliksta, przy drodze Apijskiéj, zkąd późniéj do Jednego z kościołów Rzymskich przeniesiony został.

Pożytek duchowny

Tak jak na Kościoł Boży zwykle silniéj uderzają wewnętrzni jego nieprzyjaciele, to jest heretycy, gdy on na zewnętrzne uciski i prześladowania mniéj jest wystawionym, tak i na duszę nacierają silniejsze wewnętrzne pokusy, gdy ona na drodze Bożéj, mniéj napotyka przeszkód zewnętrznych. Jeśli więc doznajesz prześladowania od ludzi, ciesz się i dla tego, że cię to uwalnia od wielu innych ciężkich pokus, którym możebyś się oprzeć nie umiał,

Modlitwa (Kościelna)

Spraw prosimy Wszechmogący Boże, abyśmy oddając cześć zasługom błogosławionego Zefiryna Męczennika Twojego i Papieża, z przykładów życia jego korzystać umieli. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 720–722.

Tags: św Zefiryn „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież męczennik herezja
2020-08-04

Św. Dominika Wyznawcy, Założyciela Zakonu Kaznodziejskiego

Żył około roku Pańskiego 1221.

(Żywot jego był napisany przez ojca Tierry z Alpoda, współczesnego mu tegoż zakonu kapłana.)

Święty Dominik urodził się roku Pańskiego 1170 w Katagorze małém miasteczku dyecezyi Oksońskiéj w Hiszpanii. Ojciec jego Feliks Guzman, pochodził z panujących książąt Bretańskich. Matka nosząc go w łonie miała sen w którym zdawało się jéj iż wydaje na świat psa, który pochodnią trzymaną w pysku, cały obszar ziemi rozświecał. Gdy odprawiała Nowennę na intencyą szczęśliwego rozwiązania, modląc się w kościele, miała objawienie w którém usłyszała przepowiednię że porodzi syna, który będzie światłością świata chrześcijańskiego i wielką podporą Kościoła. Od najmłodszych téż lat Dominika, można było przewidzieć iż tak się stanie w istocie. Zaledwie podrósł a już ćwiczyć się zaczął w cnotach chrześcijańskich. Wstawał wśród nocy na modlitwę, spoczywał na, gołéj ziemi, a dla ubogich był tak miłosiernym, że czém tylko wolno mu było rozporządzać, to wszystko im rozdawał. Jeśli nic dla nich nie miał rzewnie płakał.

Dla ukończenia wyższych nauk, posłano go do najsławniejszéj podówczas w Hiszpanii Akademii Walenckiéj. Tam tak się odznaczył, że nietylko był najpierwszym uczniem, lecz skończywszy zawód uniwersytecki, już wtedy uchodził za jednego z najuczeńszych Teologów swojego czasu. Lecz i w świątobliwości nie mniejszy uczynił postęp. Dziewicza skromność, pokora, słodycz w obcowaniu, jaśniały w nim w najwyższym stopniu, a miłosierdzie dla ubogich do tego stopnia wzrosło, że gdy podówczas w Walencyi i całéj okolicy wielki głód panował, a on rozdał na ubogich nietylko wszystko co miał z pieniędzy, ale i sprzęty i książki swoje, niemając za co wykupić z niewoli u Muzułmanów syna ubogiéj wdowy, chciał się sam za niego zaprzedać. Byłby to uczynił, lecz sama matka zaprzedanego zgodzić się na to nie chciała.

Biskup jego rodzinnéj dyecezyi skłonił go do wstąpienia do stanu duchownego, a po wyświęceniu na kapłaństwo, uczynił go Kanonikiem regularnym, w Zgromadzeniu które przy swojéj katedrze założył. Święty podwoił umartwień ciała i ćwiczeń bogomyślnych: wtedy to postanowił i całe życie to zachowywał, że po trzykroć wstając w nocy na modlitwę, trzy razy zadawał sobie krwawe biczowania. W kaznodziejstwie nikt mu nie wyrównał, jak podobnież w gorliwości i biegłości w zbijaniu błędów kacerskich wówczas licznie powstających. Powodowani wielką jego w naukach teologii i filozofii biegłością, profesorowie Akademii Paleńskiéj, zawezwali go tam na katedrę teologii. Przez lat kilka świetnie ją zajmując, pomimo sławy coraz większej jaka go w tym zawodzie czekała, przerwał takowy, a poświęcił się missyom szczególnie w te części kraju, gdzie kacerskie błędy większe spustoszenie robiły. Trudno wyrazić, z jak zbawiennemi owocami pracował na kazalnicy. Słuchacze tak tłumnie na nauki jego się gromadzili, że nie w kościołach lecz po placach publicznych a nawet i na polu, musiał je miewać.

W jednéj z takowych wycieczek apostolskich, zdarzyło się że pomimo zwykłych z jego strony wysileń, bardzo mało heretyków nawrócił. Święty, który wielkie łaski jakie otrzymywał przypisywał zawsze pośrednictwu Matki Bożéj, do któréj od dzieciństwa miał wielkie nabożeństwo, uciekł się do Niéj. Zaprowadził między wiernymi tam będącymi, nabożeństwo zwane późniéj Różańcem Matki Bożéj, które miał sobie przez Samę przenajświętszą Pannę objawione. Po odprawieniu takowego, w témże miejscu więcéj niż gdziekolwiek indziéj nawrócił odszczepieńców. Od niegoto także poszedł zwyczaj, zachowywany późniéj stale przez kaznodziejów, poprzedzania każdego kazania Pozdrowieniem Anielskiém. On także, w najtrudniejszych razach gdy mu chodziło o pozyskanie dusz błędami kacerskiemi zarażonych, zwykł był modlić się do Maryi w te słowa, które późniéj w pacierzach kapłańskich umieszczone zostały: „Dozwól mnie chwalić Cię Panno przenajświętsza. Udziel mi mocy przeciw wrogom Twoim.”

Wszystkie swoje pielgrzymki missyonarskie, odbywał Dominik pieszo, o żebranym chlebie i nigdzie żadnego nie przyjmując wynagrodzenia. Przebiegł większą część Hiszpanii wszędzie przedziwne robiąc nawrócenia, a jeśli kiedy napotykał większe trudności, uciekał się zaraz do Nabożeństwa Rózańcowego, i gdzie tylko takowe zaprowadził, prawie wszystkich heretyków nawracał. Wkrótce téż pozyskał ich Kościołowi więcéj niż sto tysięcy.

Z powodu sławy jego świątobliwości, z wielu miejsc zażądano go na Biskupa. Święty nigdy na to zgodzić się nie chciał. Odmówił Biskupstwa Galicyi (w Hiszpanii), Bretanii, Komińskiego, Konseranckiego, i Bezierskiego. Pan Bóg bowiem do czego innego go przeznaczał.

Już od niejakiego czasu, powziął on był zamiar założenia zakonu, poświęcającego się głównie opowiadaniu Ewangelii, nawracaniu kacerzów, obronie wiary i rozszerzaniu chrześcijaństwa. Pomogła mu do tego następująca okoliczność. Udawszy się do Francyi wraz z Biskupem swoim, świadkiem był w mieście Tuluzie i jego okolicach, wielkich szkód jakie tam szerzyły się przez herezyę Albigensów. To podało myśl i jemu i Biskupowi jego udania się do Rzymu, dla otrzymania od Papieża pozwolenia, aby Biskup, złożywszy swój urząd, wraz z Dominikiem i dobrawszy sobie innych jeszcze współpracowników, mógł poświęcić się missyom przeciwko Albigensom. Papież Inocenty III, zgodził się na to, a Dominik wróciwszy do Francyi, i widząc że przedewszystkiém potrzeba było aby missyonarze występowali jako najwierniejsi naśladowcy Apostołów, skłonił i Biskupa i innych swoich towarzyszów, aby missye swoje odprawiali tak jak to czynili Apostołowie, wszędzie pieszo chodząc i z żebraniny żyjąc. Tym sposobem rozpoczęte missye szły najszczęśliwiéj, lecz w skutek morowego powietrza, przy Dominiku dwóch tylko towarzyszów zostało, a wkrótce ujrzał się on sam jeden. Pomimo tego nie ustawał w rozpoczętém dziele.

Wtedyto właśnie zawiązano krzyżową wyprawę przeciw Albigensom. Święty widząc ze smutkiem że w walkach do jakich się zabierano, mnóstwo dusz oderwanych od Kościoła, a przez to na wieki zgubionych, padnie w potyczkach, zaczął się gorąco do Matki Bożéj modlić. Marya mu się objawiła, i kazała mu zachęcać lud do odprawiania Różańcowego nabożeństwa. Uczynił to Dominik, a większa część kacerzy przeszła na stronę katolików. W pierwszém spotkaniu Krzyżownicy odnieśli zwycięstwo, i Albigeńczykowie rozproszeni ostatecznie zostali.

Po ukończeniu téj wyprawy, przystąpił Dominik do założenia swojego Zakonu. Juliusz Biskup Tuluzki, udający się na Sobor Laterański do Rzymu, wziął go z sobą, aby tam uzyskać zatwierdzenie jego zgromadzenia. Papież Inocenty III, który w objawieniu widział był dwóch Świętych podtrzymujących walący się kościół Lateraneński, poznawszy jednego z nich w Dominiku, kazał mu ułożyć Ustawy. Śmierć tego Papieża nie dała mu czasu zatwierdzić takowych, lecz uczynił to następca jego Honoryusz III, w roku Pańskim 1216, Bullą w tym celu wydaną. Takim był początek tego świętego zakonu, wielkie usługi Kościołowi po dziś dzien oddającego a z którego łona wyszło sześciu Papieżów, pięćdziesięciu kilku Kardynałów, około trzydziestu Patryarchów, tysiąc sześćset Biskupów, sześciuset Arcybiskupów, czterdziestu pięciu Nuncyuszów, wielka liczba znakomitych uczonych i pisarzy, i jeszcze większa Świętych zdobiących Kościół Boży. Za życia już świętego tego Patryarchy, we wszystkich prawie krajach katolickich zakon jego się obsadzał. Liczył on wtedy ośm prowincyi, w których było około sześćdziesiąt klasztorów, a w nich kilka tysięcy zakonników. Wtedy i do Polski przybyli Dominikanie ze świętym Jackiem.

Obdarzył był Pan Bóg ulubionego tego sługę Swego łaską czynienia tak wielkich cudów, że był on jednym z największych w Kościele cudotwórców. Posiadał dar języków, dar proroctwa i wielu umarłych wskrzesił. W modlitwie, która u niego była prawie zawsze zachwyceniem, wypraszał największe łaski, a tak jéj skutku był pewny, że utrzymywał iż mu nigdy Pan Bóg nie nie odmówił. Słysząc to pewien Prałat, zapytał go czemu nie uprosi u Pana Boga, nawrócenia Konrada Teutończyka, głośnego i wielkiego wpływu podówczas uczonego, a odpadłego od wiary. Święty Dominik pomodlił się na tę intencyę, i nazajutrz Konrad przyszedł go prosić o przyjęcie do zakonu. Będąc w Rzymie, okazał się mu razu pewnego podczas modlitwy Zbawiciel, grożący światu za wielkie grzechy ludzkie straszną klęską; lecz w téjże chwili ujrzał Matkę Bożą, która ukazując Panu Jezusowi Dominika i innego sługę Swego, uprosiła miłosierdzie Boże. Tegoż dnia Dominik spotkał świętego Franciszka Asyzkiego, i poznał w nim tego drugiego Świętego, którego Matka Boża przedstawiała Panu Jezusowi. Odtąd w najściślejszej zostawali zażyłości.

W roku Pańskim 1221, odbywszy wizytę wielkiéj liczby swoich klasztorów, przybył do Bolonii, gdzie zapadłszy na zdrowiu powiedział braciom, iż już z téj choroby nie wyjdzie. Jakoż, chociaż jeszcze w sile był wieku (miał wtedy bowiem lat pięćdziesiąt jeden), spracowany trudami apostolskiego życia i nadzwyczajnemi umartwieniami ciała, zbliżał się już do końca swojéj ziemskiéj pielgrzymki. Gdy ostatnie jego nadchodziły chwile, kazał się położyć na gołéj ziemi, mówiąc iż nie przystoi aby taki jak on grzesznik umierał na łożu, gdy Chrystus skonał na krzyżu. Odbył spowiedź z całego życia zalewając się łzami, jakby był największym zbrodniarzem, a po przyjęciu ostatnich Sakramentów świętych zgromadziwszy braci około siebie, utwierdzał ich w powołaniu i pobłogosławił. Gdy w ciągu odmawiania modlitw przy umierających, przyszło do tych słów: „Aniołowie niebiescy niech wyjdą na jego spotkanie” zasnął w Panu, dnia 10 Sierpnia. Papież Grzegorz IX, ogłosił go Świętym, uroczystość jego na dzień dzisiejszy wyznaczając.

Pożytek duchowny

Niech cię przykład świętego Dominika, który, jakto z jego żywota widziałeś, najszczególniejsze łaski odbierał za pośrednictwem Matki Bożéj, a głównie przez odmawianie do Niéj Różańca, pobudzi i do nieograniczonéj w pośrednictwo Maryi ufności, i do poboźnego odmawiania Koronki.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś Kościół Twój uświetnić raczył zasługami i apostolską pracą błogosławionego Dominika wyznawcy Twojego, daj za pośrednictwem jego, aby temuż Kościołowi Twojemu i doczesnéj nie brakło pomocy, i aby się on coraz bardziéj wzbogacał w dobra duchowne. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 651–653.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 621

Święty Dominik dlatego tak gorliwie zwalczał kacerstwo, gdyż jest ono największym nieszczęściem i utrapieniem świata chrzecijańskiego.

Prawda objawiona przez Boga jest tylko jedna, tak jak jeden tylko jest Bóg. Jeden tylko jest Kościół, w którym Bóg złożył tę prawdę i przez który ludziom ją ogłasza; jeden tylko jest Jezus Chrystus i mówi tylko o jednym Kościele, który jest dziełem Jego. Święty Paweł powiada: „Jeden Pan, jedna wiara, jeden Bóg i Ojciec wszystkich” (Ef. 4, 5—6). Tym Kościołem oświeconym przez Ducha świętego, stróżem całkowitej prawdy, jest Kościół katolicki; on jest głosicielem tej prawdy. Kto z tych prawd, niezbędnie do zbawienia potrzebnych, choćby jedną tylko odrzuca, a czyni to rozmyślnie i uporczywie, kto przy odrzuconym przez Kościół poglądzie obstaje i uporczywie go broni, jest kacerzem. Jest on martwą odroślą, odpadłą od ciała Chrystusowego, nie uczestniczy w łaskach, których szafarzem jest Kościół, a jeżeli rozmyślnie trwa w błędzie, wtedy dusza jego jest stracona.

Ale smutny ten los spotyka tylko tych, co umyślnie i uporczywie odrzucają artykuły wiary Kościoła katolickiego, tacy zaś, którzy bez swojej winy są poza obrębem Kościoła, ale przy tym szczerze i uczciwie pragną prawdy i według możności przestrzegają przykazań Boskich, tacy są wewnętrznie członkami Kościoła — chociaż niewidzialnymi — i mogą osiągnąć zbawienie duszy.

Ale i niewinnie w błędzie zostający są w niekorzystnym położeniu wobec prawdziwych członków Kościoła Chrystusowego. Nie tylko bowiem błąd ich przeszkadza im w dążeniu do doskonałości, nie tylko staje się im bodźcem i zachętą do niejednego grzechu, ale są oni pozbawieni nadto wielu i to najsilniejszych łask, którymi rozporządza Kościół, jak np. ofiary Mszy świętej, sakramentu Ciała i Krwi Pańskiej, rozgrzeszenia kapłańskiego, ostatnich sakramentów i odpustów. Tacy niewinnie błądzący, pozbawieni nieomylnej gwiazdy przewodniej, która by kierowała ich krokami, stają się częstokroć łupem oszustów, którzy zamykają im oczy na prawdę, wiodą ich na manowce i przyprawiają ich o zgubę, jak to widzieliśmy u albigensów, za których św. Dominik ciągle wznosił modły do Boga, czynił pokutę, i których kazaniami i nauczaniem chciał nawrócić na łono Kościoła katolickiego.

Dziękujmy przeto wszyscy, którzy jesteśmy członkami tego Kościoła, że nam Bóg pozwolił do niego należeć; pozostańmy wiernymi wierze, nie dajmy się sprowadzić na manowce ani namowom, ani pismom przewrotnym, zwłaszcza takim, które pod pozorem prawdy starają się wszczepić jad kacerstwa. Kacerze starają się szerzyć błędy i nakłaniać katolików do wyrzeczenia się wiary. W tym celu wydają broszurki i drobne pisemka i rozdzielają je między lud. Treścią i celem tych pisemek jest wyśmiewanie, przekręcanie i znieważanie nauk i obrzędów naszego Kościoła. Jeżeli takie piśmidło dostanie się do rąk naszych, nie czytajmy go; zanieśmy je do swego proboszcza lub spowiednika, i zapytajmy go o zdanie. Prócz tego nie zaniechajmy modlić się o nawrócenie niewiernych i starajmy się przyczynić do tego nawrócenia życiem bogobojnym, dobrymi uczynkami i szczerą miłością bliźniego.

Tags: św Dominik „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna cnoty Maryja Różaniec herezja św Jacek św Franciszek
2020-06-28

Św. Leona II, Papieża

Żył około roku Pańskiego 684.

(Żywot jego wyjęty jest z dziejów Kościoła Rzymskiego)

Święty Leon drugi Papież tego imienia, rodem z Sycylii, przyszedł na świat na początku VII wieku. Ojciec jego imieniem Paweł, był znakomitym lekarzem, posiadał znaczny majątek, i syna swojego kształcąc bardzo starannie, wychował oraz i pobożnie. Święty Leon obdarzony bystremi z natury zdolnościami, znakomity uczynił w naukach postęp, i już od najmłodszych lat objawiał w sobie wysoką świątobliwość. Zasłynął i wielką nauką i wielką pobożnością. Z nadzwyczajną łatwością wyuczył się wielu obcych języków, i w sztukach pięknych, znakomicie się wyćwiczył, W muzyce był także bardzo biegłym. Na świecie jeszcze żyjąc odznaczał się nieposzlakowaną skromnością, a za młodych lat odziedziczywszy po ojcu znaczny majątek, z wielką hojnością wspierał ubogich.

Z wielu powodów, świat mógł łatwo w swoje sidła młodzieńca tego uwikłać: znakomita uroda, dostatki, powszechna miłość ludzka, wysokie wykształcenie i talenty jakie posiadał, wszystko to zapowiadało mu bardzo świetne na świecie powodzenie i mogło serce jego ku ziemskim dobrom i uciechom zwrócić. Lecz go Pan Bóg na Swoję służbę przeznaczał. Święty Leon wzgardził tém wszystkiém co mu doczesną pomyślność mogło obiecywać, a po pilném zbadaniu woli Bożéj i zasiągnąwszy w téj mierze rady świątobliwego kapłana, wstąpił do stanu duchownego.

Od téj chwili już się wyłącznie służbie Pańskiéj poświęcił. Podówczas różne herezye trapiły Kościół Boży. Aby przeciw nim tém skuteczniéj wystąpić, używając w tym celu daru wymowy, który posiadał w wysokim stopniu, święty Leon z wielkim zapałem oddał się nauce i teologii i pisma Bożego. Wkrótce téż wystąpił do walki z wrogami Chrystusa, i tak ją świetnie i korzystnie dla prawdy prowadził, że w krótkim czasie, poczytany został, nie tylko w Rzymie i we Włoszech, ale i w całém chrześcijaństwie, za jednego z najuczeńszych mężów kościelnych swojego wieku, a którému w świętéj wymowie, nikt wówczas nie wyrównywał.

Podobnież i na drogach doskonałości coraz większy postęp czynił. Co mu tylko od jego prac apostolskich i zajęć naukowych, zbywało czasu, cały obracał na modlitwę, na przebywanie w kościele, albo na spełnianie miłosiernych uczynków. Był on zawsze bardzo dla ubogich miłosiernym, lecz szczególnie odkąd został kapłanem, w cnocie téj nie kładł niejako granic. Wszelka nędza, wszelka potrzeba bliźniego, znachodziła w nim najserdeczniejsze współczucie: ratował i wspierał każdego wedle możności. Przyszło do tego, iż całe swoje znaczne mienie rozdał na ubogich, a niekiedy tak się dla nich ze wszystkiego ogałacał, że i sam cierpiał niedostatek i był uboższym od tych których i wtedy jeszcze, udając się o pomoc do drugich, obdarzał jałmużną. Znany w Rzymie szczególnie z tak wielkiego dla biednych miłosierdzia, wybrany został na Jałmużnika kościelnego, a byłto w owych czasach urząd piastowany zwykle przez najznakomitszego z duchownych, w którego ręce składano dochody kościelne na wsparcie biednych przeznaczone, a które on według swego uznania, pomiędzy nich rozdzielał. Że zaś powszechnie wiedziano, iż nikt lepiéj od świętego Leona nie użyje pieniędzy na takowe cele przeznaczonych, i że on jakby ojciec ubogich, wszystkich znał najlepiéj w mieście, jemu więc składano i prywatne jałmużny: tak że prawie wszystkie dla biednych dary, przez jego ręce przechodziły. Sami zaś ubodzy cieszyli się z tego najwięcéj, gdyż i oni uznawali, że miłość jaką im zawsze okazuje, najsprawiedliwszy i najwłaściwszy rozdział jałmużn pomiędzy nich czynić potrafi.

Tak tedy święty Leon jaśniał wśród całego duchowieństwa wszystkiemi temi wysokiemi cnotami, kiedy nastąpiła śmierć świętego Agatona Papieża, zaszła 10 Czerwca roku Pańskiego 683. Byłyto czasy bardzo burzliwe dla łodzi Piotrowéj: kilku z rzędu Papieżów u jéj steru będących mężnie walczyć musiało z powstającemi i szerzącemi się jak na Wschodzie tak i na Zachodzie kacerstwami. Zpomiędzy tych niektóre jeszcze istniały, a w miejsce wytępionych powstawały nowe. Bardziéj przeto niż kiedy, potrzeba było na Stolicy Apostolskiéj, obsadzić znowu wielkiéj świątobliwości Papieża. W wyborze tym jednak, nie zawahano się ani chwili: wszystkich oczy zwróciły się na Leona, i jednogłośnie bez żadnego sporu, wybranym on został na Papieża,

Pierwszą jego ważną w zarządzie Kościoła powszechnego czynnością, było zatwierdzenie Soboru powszechnego, który był trzecim Carogrodzkim, na którym sam Papież święty Agaton jego poprzednik, przewodniczył w osobie swoich Legatów, i na którym pomiędzy wielu ważnemi postanowieniami i orzeczeniami tyczącemi się nauki katolickiéj ogłoszono iż wierzyć i wyznawać powinniśmy, że w Panu Jezusie, w jednéj Jego Osobie Boskiej, dwie były natury: ludzka i Boska.

Wyroki tegoż Soboru, ogłaszając ich za oddzielonych od Kościoła, składały z godności duchownych odszczepieńca Makarego Patryarchę Antyocheńskiego, Anastazego kapłana i Leona Dyakona kościoła Carogrodzkiego, wraz z kilku innymi prałatami i niższymi duchownemi, przy błędach herezyi Monotelitańskiéj upierających się. Wskazani byli oni nawet na wygnanie, lecz poparci swoimi stronnikami u cesarza, uzyskali iż na miejsce wygnania Rzym im został przeznaczony. Papież święty Leon, nietylko takowém z ich strony zuchwalstwem nie był obrażony, lecz pragnąc pozyskać ich dusze Chrystusowi, przyjął ich z największą miłością. W skutek téż tego, w kilku rozprawach jakie miał z nimi, z taką wymową i tak mądrze zbijał błędy które oni podzielali, iż się chwiać w nich zaczęli. Wtedy święty Leon, skłonił ich aby każdy zosobna na dni parę zamknął się w klasztorze, i w spokoju przed Bogiem rozważał to co od niego słyszał. Po takim rodzaju rekollekcyi, prócz nieszczęsnego Makarego, który nie chciał błędów swoich odstąpić, wszyscy inni się ich wyrzekli: uczynili publiczne wyznanie wiary katolickiéj, i święty Leon, z wielką dla ojcowskiego serca swego pociechą, rozgrzeszył ich i na łono Kościoła przywrócił.

Lecz o ile ten święty Papież okazywał się łagodnym dla pokutujących, o tyle okazywał stałości względem tych, którzy należnéj Stolicy Apostolskiéj uległości odmawiali. Już długo przed Papiestwem Leona, Arcybiskupi Raweńscy, popierani w tém przez wielkorządców cesarskich, przywłaszczyli sobie byli wiele praw, samemu Papieżowi służących. Święty Leon odzyskał wydarte swoim poprzednikom przywileje i otrzymał od cesarza wyrok, zakazujący wielkorządcom Raweńskim popierać roszczenia Arcybiskupów przeciw władzy Papiezkiéj. Odtąd téż Arcybiskupi Raweńscy, którzy przedtém przywłaszczali sobie przywileje służące tylko dla Patryarchów Carogrodzkiego, Aleksandryjskiego i Antyocheńskiego, przywróceni zostali pod właściwą względem Stolicy Apostolskiéj zależność.

Święty Leon, przyczynił się także wiele do ozdoby najpierwszych kościołów w Rzymie. Wzniósł własnym kosztem wspaniały kościół obok kościoła świętéj Bibiany, i w nim umieścił ciała świętych Symplicyusza, Faustyna i Beatrycy, i wyświęcił go pod wezwaniem świętego Pawła Apostoła. Wydał wiele ustaw obostrzających karność kościelną, wprowadził potrzebne zmiany w śpiewie zwanym Gregoryańskim, i ułożył kilka hymnów do pacierzy kapłańskich. Wszystkie swoje dochody, według dawnego swego zwyczaju rozdawał na ubogich, a gdy w téj mierze powstrzymywano jego szczodrobliwość, mawiał zwykle: „Za najszczęśliwszego bym się poczytał, gdybym wspierając ubogich, sam umierał wśród nędzy.”

Tylu i takiemi przyozdobionym cnotami, najwyższym Pasterzem, chcieliby byli wierni jak najdłużéj się cieszyć; lecz Panu Bogu spodobało się bardzo prędko powołać go do Siebie. Roku całego nie zasiadał na stolicy Piotrowéj, kiedy Pan Jezus wziął go do Nieba. Umarł dnia 28 Czerwca roku Pańskiego 684. Pochowany został w Bazylice świętego Piotra.

Pożytek duchowny

We wszystkich stanach przez jakie Pan Bóg świętego Leona przeprowadzał, jaśniała w nim szczególnie cnota miłosierdzia nad biednemi. Najprzód rozdał im cały majątek; późniéj był całego Rzymu jałmużnikiem, a na Papiestwie tak wszystkie dochody na nich obracał, iż sam stawał się ubogim. Porównaj to z twoją dla ubogich uczynnością: a pamiętaj, że tylko miłosierni dla bliźnich, miłosierdzia od Boga dostępują.

Modlitwa (kościelna)

Boże! który błogosławionego Leona Papieża do wielkiéj świątobliwości wyniosłeś; spraw miłościwie, abyśmy oddając cześć jego pamiątce, pozostawione nam w życiu jego przykłady, naśladować starali się. Przez Pana naszego i t. d

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 531–533.

Tags: św Leon II „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież herezja jałmużna św Agaton Sobór konstantynopolski III monoteletyzm
2020-06-16

Św. Jana Franciszka Regis, z Towarzystwa Jezusowego

Żył około roku Pańskiego 1640.

(Żywot jego był napisany przez Ojca Dobentona, tegoż Zgromadzenia kapłana i towarzysza jego prac apostolskich.)

Święty Jan Franciszek przyszedł na świat w małéj wiosce Fąkuwert (Fon-courerte), w dyecezyi, Narboneńskiéj we Francyi, roku Pańskiego 1597, z rodziców zamożnych, szlacheckiego rodu i bardzo bogobojnych. Ojciec jego nazywał się Jan Reżi (Regis), matka Magdalena Dari. Wychowany był w kolegium Jezuickiém w mieście Bezier. Od lat najmłodszych odznaczał się wielką pobożnością, i szczególnym do Matki Bożéj i Anioła Stróża nabożeństwem. Gdy jeszcze był w szkołach, przewidzieć można było czém będzie na przyszłość. Pomiędzy uczniami założył Bractwo pobożne, do którego każdy z należących późniéj całe życie pamiętał, jak zbawienne dawał im wtedy młodziutki Franciszek nauki. Ukończywszy szkoły, zamyślał wstąpić do towarzystwa Jezusowego, lecz przez pewien czas to odwlekał. Zapadłszy w ciężką chorobę, z któréj prawie cudem był wyleczony, już się dłużéj nie wahał. Wstąpił do nowicyatu w Tuluzie, mając lat dziewiętnaście. Tam już wiódł życie tak świątobliwe i tak umartwione, że nazywano go Aniolem klasztoru w którym przebywał, i towarzysze jego mawiali, iż brat Franciszek najzawziętszym jest wrogiem swojego własnego ciała.

Po ukończeniu nauk teologieznych, i pełniąc przez lat kilka obowiązki profesora w szkołach Jezuickich, wyświęcony został na kapłana roku 1630. Byłto piętnasty rok pobytu jego w zgromadzeniu ojców Jezuitów, odbył więc powtórny nowicyat przepisany przez ich Regułę, poczém przeznaczony został na różne prace apostolskie, którym oddając się, wyrównał największym Świętym. Najprzód wysłany był do Tuluzy, o co sam prosił przełożonych gdyż tam panowało morowe powietrze. W mieście tém, z największém narażeniem się oddając usługi chorym i odbywając misyą, przebył kilka miesięcy, dopóki klęska ta nie ustała.

Ztamtąd wysłany został także na misyą do swego rodzinnego kraju. Zdarzyło się, iż dnia pewnego, gdy na własnych barkach niósł siennik dla biednego chorego, spotkany na ulicy przez pijanych żołnierzy, wyśmiany i znieważony został. Bracia jego rodzeni, zamożni panowie téj okolicy, robili mu z tego powodu wyrzuty, że przez takowe, jak je nazywali dziwaczne postępowanie, ściąga na ich ród cały niesławę. „Mylicie się moi drodzy, odrzekł im Franciszek, służyć ubogim chorym, jestto prawdziwym zaszczytem, a jeszcze większym gdy kogo z tego powodu obelga spotyka.” Przebywszy tam czas pewien, a najzbawienniéj wpłynąwszy na całą ludność przez swoję misyą, przeznaczony został na kaznodzieję do Montpellier. W mieście tém podobnież, pracom jego Pan Bóg pobłogosławił z których tém obfitsze zbierał owoce że było to w porze zimowéj, kiedy lud wiejski, wolniejszy od praicy, tém gromadniéj mógł zbierać się na jego nauki.

Ztamiąd wysłano go w góry Wiwaryjskie, gdzie na wycieczkach apostolskich całe trzy lata przebył. Zastał tam lud bardzo pod względem religijnym zaniedbany i w obyczająch zepsuty. Za jego niezmordowaną pracą, cała ta kraina inną przybrała postać. Nie tylko wykorzenił pomiędzy mieszkańcami, wszelkiego rodzaju, a bardzo rozpowszechnione, występki, lecz rozbudził w nich ducha pobożności, i wzwyczaił do częstego przystępowania do Sakramentów świętych. Pewna pani, wielkie w tych okolicach posiadająca włości, była luterką, lecz pomimo tego bardzo dobroczynną. Przez to téż właśnie nie dobry wpływ wywierała na wiernych, a powagą jakiéj używała, swoich współWyznawców utwierdzała w błędach. Święty Franciszek udał się do niéj, a gdy zdziwiona jego przybyciem zapytała go w jaki m celu do niéj przybywa, Święty wręcz jéj powiedział. „Przychodzę aby duszę twoję uratować.” — „Niechże mnie Bóg broni abym ją miała utracić” odrzekła ta pani. — „Trzeba więc zostać katoliczką” powiedział Franciszek. Na co znowu luterka: „To jest trzeba żebym się wyrzekła mojéj religii!” i po chwili przydała: „Rzecz dziwna, nigdym o tém nie myślała, lecz teraz doznaję jakiegoś wewnętrznego natchnienia, z którego sprawy zdać sobie nie mogę, a którego jednak odrzucić nie jestem w stanie. Chcę więc zostać katoliczką, wyucz mnie tego co potrzebném jest dla przejścia do waszego Kościoła.” Jakoż, wkrótce zrobiła wyznanie wiary, a za jéj przykładem wielu odszczepieńców na łono Kościoła wróciło.

Z prowincyi Wiwaryjskiéi do wielu innych miejsc, dla odbywania misyi, posyłali przełożeni Franciszka, a szczególnie w różne góry, gdzie lud więcéj zaniedbany i zdziczały prawie, szczególniejszéj potrzebował uprawy, i tak nadzwyczajnego, jakiém się on właśnie odznaczał, poświęcenia kapłańskiego. Wszędzie najobfitsze łaski zsyłał Pan Bóg na kraje które apostołował, gdyż jego naukom i wszelkiego rodzaju obsługom duchownym, dodawała najbardziéj siły i skuteczności świątobliwość jego życia, Kto na niego patrzał, pojąć nie mógł jak wystarczał tylu pracom, a oraz jak ciało jego nie upadało od nadzwyczajnych umartwień jakiemi je trapił. Zwykle jadał tylko trochę chleba i mleka, albo jarzyny gotowanéj bez żadnéj zaprawy. Często dzień cały zajęty w konfesyonale, na kazalnicy i przy łóżku chorych, w wieeczór dopiéro brał ten nędzny posiłek. Sypiał zwykle dwie albo trzy godziny tylko. Resztę nocy spędzał na odmawianiu pacierzy kapłańskich i innych modlitw, przy których codziennie biczował się do krwi. Pod sutanną nosił zawsze ostrą włosiennicę. Cały zaś dzień od rana do późnej nocy, poświęcał słuchaniu spowiedzi, miewaniu nauk, nawiedzaniu chorych i nauczaniu katechizmu dzieci. Lud téż czcił go jak Świętego, i garnął się do niego wielkiemi gromadami. Zdarzało się, iż po całodziennéj ciężkiéj pracy, gdy już miał wracać późno wieczorem do mieszkania, nadciągały nowe kompanie. Wtedy Święty zatrzymywał się, i nieraz do północy zajęty był dawaniem im nauk i słuchaniem spowiedzi.

Gdy w niektórych porach roku, Francjszek przebywał w klasztorze swojego Zakonu, i tam odbywał jakby ciągłą misyą. Wszędzie gdzie pewien czas się zatrzymywał, zakładał Bractwa miłosierne, urządzał spichrze i składy odzienia, i potrzebnych sprzętów przeznaczonych dla ubogich. Kilkakrotnie zdarzało się, iż podczas panującego głodu, gdy w składach jego zabrakło zupełnie zboża, na jego modlitwę napełniały się one cudownie; a w mieście Piui przez jednę zimę, trzy razy tym sposobem wypróżniony spichrz, trzy razy został nanowo napełniony.

Szczególną litość jego, obudzały także nieszczęsne kobiety nierządnemu życiu oddane. Nawrócił ich wielką liczbę, i założył dla nich dom przytułku, w którym wiodąc życie pokutne, ustalały się w poprawie. Razu pewnego, trzech rozpustników za to właśnie zawziętych na niego, umyśliło go zamordować, i w tym celu przybywszy do klasztoru, pod udanym pozorem wywoływali Franciszka, Braciszek będący przy furcie, z saméj powierzchowności przychodniów domyślając się złych z ich strony zamiarów, ostrzegł o tém Świętego. „Wiem po co przychodzą, rzekł on do niego, jednak wpuść ich do kościoła.” Sam zaś poszedł do nich, i oświadczając im iż wie że na życie jego czyhają, przydał: „Lecz mnie nie o moje życie chodzi, ale o wasze dusze, i wyszedłem do was, aby je uratować. Nie odmówcie mi przeto téj łaski.” To mówiąc rzucił się im na szyję, i ściskając ze łzami powtarzał tęż prośbę. Zbrodniarze ci tak tém wzruszeni zostali, że upadli mu do nóg, i jeden z nich zaraz, a dwaj drudzy nazajutrz, spowiedź z całego życia przed nim uczynili. Prócz tego zdarzenia, w kilku innych, podobnież z wielkiego niebezpieczeństwa, na które wiedząc nawet o niém narażał się dla dobra bliźniego, cudownie wybawionym został.

Przez trzy ostatnie lata życia swojego, pracował nasz Święty w mieście Piui i w departamencie Welejskim, gdzie wielu uwikłanych w kalwińskie błędy nawrócił. Gdy w Mątfokonie (Montfaucon) wybuchło morowe powietrze, uprosił znowu u przełożonych aby go do tego miasta posłano. Tam przepędził kilka miesięcy, wielu dotkniętych powietrzem znakiem krzyża uzdrowił, a odchodząc trzy razy przeżegnał miasto, zapowiadając iż w trzy dni klęska ta ustanie, co téż i nastąpiło.

W roku 1640 wśród zimy, odprawił ostatnią swoję misyą w małéj wiosce Luwerk (Louvere) na szczycie gór położonéj. W wigilią Bożego Narodzenia zapadł na zdrowiu, w skutek przeziębienia się w kościele. Nazajutrz miał jeszcze trzy kazania, i szedł do konfesyonału, kiedy omdlawszy upadł. Zaniesiono go. do mieszkania, bardzo chorego na zapalenie płuc. Gdy się choroba wzmogła, przyjął ostatnie Sakramenta święte, po których okazał mu się Pan Jezus i przenajświętsza Marya Panna. Wkrótce potém wzniósł oczy do Nieba i wyraźnym głosem powtórzywszy te słowa: „Jezu Chryste Zbawco mój! w ręce Twoje duszę moję oddaję”, zasnął spokojnie w Panu, mając lat czterdzieści trzy. W poczet Świętych wpisany został, za staraniem królów Francuzkiego i Hiszpańskiego, przez Klemensa XII, roku 1727.

Pożytek duchowny

Ile to pracy i trudów podjął święty Jan Franciszek dla miłości bliźniego! na ile w tym celu narażał się niebezpieczeństw! Porównaj z tém twoję obojętność w tym względzie, a zrób szczere postanowienie wierniéj odtąd spełniać uczynki miłości chrześcijańskiéj. Patrz czy przeciw téj onocie nie zawiniasz z tymi nawet, względem których ściśle i szczególnie cię ona obowiąznuje, i dla tego wymagać może od ciebie i pewnego poświęcenia.

Modlitwa (kościelna)

Boże! Któryś błogosławionego Jana Franciszka wyznawcę Twojego, obdarzył przedziwną miłością bliźniego, i mężną wytrwałością w ponoszeniu ciężkich trudów dla ich zbawienia, spraw z miłosierdzia Twojego, abyśmy za jego przykładem i pośrednictwem, dostąpili nagrody życia wiecznego. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 495–497.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 496

Uznaj Czytelniku, jak wielkie znaczenie mieć musi dusza człowieka, kiedy św. Franciszek tyle sobie zadawał pracy i starań dla zbawienia bliźnich. Całe swoje życie wystawiał się na troski i umartwienia, aby własną duszę tak przygotować, iżby była godna oglądać Zbawiciela w Niebie. A ty co czynisz, aby duszę ratować od potępienia? Prawda, że nie każdy z nas może kazać i słuchać spowiedzi, ale czyż nie każdy może pielęgnować bliźnich w chorobie lub ubogim dawać jałmużnę?

Nie każdy z nas może odbywać misje, ale zato każdy może naśladować świętego Franciszka w jego łagodności, pokorze, czystości serca, a przede wszystkim w miłości i ufności w Bogu.

Najpewniejszym środkiem do osiągnięcia tego celu jest cześć Sakramentu Ołtarza i częste przystępowanie do Stołu Pańskiego. Dokądkolwiek się udasz, jeśli na swej drodze znajdziesz kościół, nie omijaj go, ale wstępuj doń chętnie i tam przed wielkim ołtarzem uklęknij chociaż na chwilę, wzbudź w sobie szczerą pobożność i zmów modlitwę, tudzież rozważaj tajemnice tego świętego ołtarza. Wkrótce uczujesz, jak błogie uczucie wieje z serca twego, jak będzie się w nim wzmagać miłość do Jezusa Chrystusa, a pogarda dla znikomości świata doczesnego. Zaczerpnij tylko raz tego błogiego uczucia, a przekonasz się, jak ci słodko będzie żyć tak nadal aż do końca dni twoich.

Tags: św Jan Franciszek Regis „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna nawrócenie herezja ekumenizm zaraza
2020-04-17

Św. Aniceta Papieża i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 175.

(Żywot jego był napisany przez świętego Damaza Papieża.)

Święty Anicet, dwunasty z rzędu po świętym Piotrze Papież, był rodem z Syryi. Przyszedł na świat przy końcu pierwszego wieku, a sława jakiéj w Kościele Bożym zażywał w połowie drugiego, dowodzi iż od lat młodych odznaczył się wysoką świątobliwością w zawodzie duchownym.

Jakoż obdarzył go Pan Bóg wysokiemi zdolnościami: wielkodusznością, stałością i męstwem. Pomimo niebezpieczeństwa na jakie podówczas każdy wierny był wystawiony, a najbardziéj kapłani na których najbaczniejszą zwracali pogańscy prześladowcy uwagę, służył z całą gorliwością Kościołowi i mężnie bronił prawdy i czystości wiary świętéj. Poczytywano go powszechnie za najdzielniejszego wszelkich błędów heretyckich pogromcę, i za najuczeńszego i najświątobliwszego w owych czasach kapłana Kościoła Rzymskiego. To téż po męczeńskiéj śmierci świętego Piusa I Papieża, w roku Pańskim 157 zaszłéj, święty Anicet wyniesionym został na Stolicę Apostoiską.

Wielce potrzebował wtedy Kościoł Boży tak znakomitego Pasterza, gdyż złość i zuchwalstwo odszczepieńców bardzo szerzyć się zaczynało, każąc obyczaje wiernych, i podkopując zasady nauki katolickiéj. Tych zawziętych wrogów Chrystusowych, nagromadziło się było najwięcéj do Rzymu, właśnie w tym celu aby na wiarę świętą uderzać przedewszystkiém tam, gdzie ona jako w źródle swojém przechowywana i strzeżona, jaśnieje zawsze najświetniéj i całe ciało Kościoła ożywia.

Walentynian, jeden z najbezbożniejszych kacerzy, osiadł tam był jeszcze za papiestwa świętego Hygina; a za czasów jego następcy świętego Piusa, rozpowszechniwszy swoje błędy, ciągle nowych zwolenników pozyskiwał. Także niejaka Marcelina, kobieta podejrzanych obyczajów, a bardzo wykształcona, należąca do heretyckiéj sekty Gnostyków, zjawiła się była przed niejakim czasem w Rzymie i wielu w swoje piekielne sidła wikłała. Nareszcie znajdował się tam podówczas i przewrotny kacerz Marcion, i od samego początku Papiestwa Piusa I, swoję bluźnierską naukę rozsiewał. Słowem, że święty Anicet wstępując na Stolicę Apostolską, ujrzał się jakby oblężonym przez tych wysłanników szatańskich, czyhających na zgubę Kościoła, lecz których on przez czas swojego panowania, w końcu zupełnie wyniszczył, ścigając ich do ostatka, a wszelkiéj dokładając usilności aby wiernych przeciw jadom ich przewrotnéj nauki, na zawsze obwarować i zabezpieczyć.

Dziwnie téż Pan Jezus błogosławić raczył niezmordowanym zabiegom tego Swojego Zastępcy na ziemi! W krótkim czasie powierzona jego pasterskiéj pieczy owczarnia, w skutek jego ojcowskiéj troskliwości i gorliwości, uleczoną została z tego jakby morowego powietrza, złością wielkiéj liczby kacerstw szerzonego. Sekty Walentynianów, Marcionistów, Gnostyków i wszystkich innych heretyków, nie mogły ostać się przy swoich błędach, co chwila jużto kazaniami, już okólnemi listami i różnego rodzaju pismami wyświecanych i zbijanych przez uczonego Papieża. Z drugiéj zaś strony świątobliwość jego obyczajów, nadzwyczajna ostrość życia, obok nieustającego miłosierdzia dla ubogich, dla których był całém sercem wylany, porównywana z obyczajami odszczepieńców, najskuteczniéj przemawiała do ludu i odstręczała ich od nieprzyjaciół Kościoła. Wielki ten Papież, tak skutecznie uprawiał powierzoną mu od niebieskiego gospodarza, winnicę, że Rzym który jest węzłem jedności katolickiéj, i stolicą nieskazitelności wiary, stał się jakby „główną siedzibą wysokiéj świątobliwości i wielką szkołą gorącéj pobożności chrześcijańskiéj” jak się wyraża święty Hegezypas, za papiestwa świętego Aniceta Rzym zwiedzający. Znakomity ten historyk kościelny, który dla tém dokładniejszego opisu stanu Kościoła za jego czasów, zwiedzał prawie wszystkie kraje gdzie wiara święta już rozszerzoną była, opisując stan Kościoła w Rzymie za papiestwa świętego Aniceta, powiada między innemi że zauważał, iż tam szczególnie zachowywano jak najwierniéj wszystko co Apostołowie przekazali, i czego Sam Pan Jezus nauczał.

Nie dawali jednak odszczepieńcy pokoju świętemu Papieżowi. Od czasu do czasu podnosili głowy, lecz baczność Aniceta czuwała ciągle, i za każdém ich wystąpieniem, silniéj on i skuteczniéj ich pogramiał.

W samych początkach jego papiestwa nawiedził go był święty Polikarp Biskup Smirneński, a uczeń świętego Jana Ewangelisty. Będąc przejęty wielką czcią i poważaniem dla tego wielkiego Papieża, przybył do niego w celu poddania mu pod rozstrzygnienie, niektórych wątpliwości tyczących się karności kościelnéj, w przepisach, w których Kościoł grecki różnił się od łacińskiego. Ci dwaj święci prędko załatwili tę sprawę, i odtąd poznawszy się bliżéj w ścisłéj zostawali przyjaźni. Stosunki takowe, tych dwóch świeczników Kościoła w drugim wieku, wiele się przyczyniły do wytępiania herezyi, naktóre każdy ze swojéj strony, a w tymże duchu jedności katolickiéj uderzał. Dla samych zaś Rzymian, było to szczególnie z wielką korzyścią, gdyż dość długi ten pobyt tak wysokiéj świątobliwości i tak uczonego Biskupa jakim był święty Polikarp, najzbawienniejszy wpływ wywarł na wiernych.

Prócz niego i świętego Hegezypiasza wyżéj wspomnionego, a który z rozkazu świętego Aniceta pisał dzieje Kościoła; w tychże czasach przebywał tam i święty Justynian, wielki Apostoł i znakomity pisarz kościelny. W Rzymie to, i niejako pod okiem świętego Aniceta, napisał on większą część sławnych dzieł swoich, zbijających głównie wszelkie potwarze rozsiewane podówczas przez pogan na chrześcijan, i wyświęcające główne błędy najgłośniejszych kacerzy. Za staraniem świętego Aniceta założył on szkołę, w któréj wykładał naukę katolicką, przez co utwierdził w wierze chrześcijan wystawionych na liczne niebezpieczeństwa duszy, tak z powodu błędów i pogańskich jeszcze panujących i nowych przez heretyków szerzonych. Przytém nawrócił i wielką liczbę pogan, pomimo prześladowania które już nie ustawało. Wielu i innych jeszcze znakomitych mężów Kościoła, garnęło się wtedy do Rzymu, gdzie ich ściągała sława świątobliwości Papieża, a zatrzymywała miłość ojcowska z jaką ich podejmował, i poparcie ich prac apostolskich, jakie w podobnéjże gorliwości samego najwyższego Pasterza znajdowali.

Święty Anicet rządził Kościołem Bożym około lat dziewięciu, a chociaż papiestwo jego na bardzo burzliwe wypadło było czasy, jego jednak pasterska troskliwość, potrafiła zająć się najdrobniejszemi szczegółami tyczącemi się karności kościelnéj, a mianowicie przykładnego i świątobliwego sposobu życia, którém przyświecać powinni duchowni. Wydał między innemi postanowienie, opierające się na zaleceniu świętego Pawła Apostoła, aby duchowni nie nosili trefionych włosów, i przepisał tonsurę: to jest aby księża mieli tak nazwaną koronę na głowie, zawisłą na tém aby włosy nosili nizko ostrzyżone, a na wierzchu aby w kształcie koła, zupełnie wygolone były. Święty Grzegorz Turoneński utrzymuje, iż jeszcze święty Piotr Apostoł, nakazał to był na pamiątkę korony cierniowéj Pana Jezusa: wnosić więc można że święty Anicet wydał wyraźne postanowienie na to co już oddawna, wprawdzie jako zwyczaj tylko, lecz powszechnie było zachowywaném. W każdym razie, mamy w tém dowód jak ten sposób noszenia włosów przez duchownych po dziś dzień zachowywany, jest starożytnym i jak dla tego poważanym być powinien.

Święty ten Papież, nabywając tyle zasług w sprawowaniu swojéj najwyższéj godności, wzdychał ciągle za koroną męczeńską. Gorliwość jego w przechowywaniu powierzonego mu skarbu wiary Kościoła całego, męstwo w walce z wszelkiego rodzaju jéj wrogami i wysoka świątobliwość życia, wysłużyły mu w końcu tę najwyższą nagrodę. Zszedł z tego świata śmiercią męczeńską, za prześladowania cesarza Marka Aureliusza, około roku Pańskiego 167, lecz szczegółów dokładnych śmierci jego nie mamy. Błogosławione zwłoki jego, pogrzebali chrześcijanie na cmentarzu świętego Kaliksta. W roku 1604, za zezwoleniem ojca świętego Klemensa VIII ciało świętego Aniceta zostało wydobyte, i umieszczone we wspaniałéj kaplicy, wzniesionéj na jego cześć przez jednego z książąt Rzymskich. Głowę jego jako drogą relikwią, przechowują w Monachium w kościele ojców Jezuitów.

Pożytek duchowny

Święty Anicet rządził Kościołem Bożym w trudnych bardzo dla niego czasach. Oddając przeto cześć jego zasługom w obronie wiary świętéj położonym, powinniśmy z wielką gorącością ducha wzywać jego pośrednictwa, żyjąc w czasach w których tenże Kościoł święty Matka nasza, na wielkie i zewsząd i wszędzie wystawiony jest pociski.

Modlitwa (kościelna)

Boże! Który nas błogosławionego Aniceta męczennika Twojego i Papieża, doroczną uroszystością rozweselasz; spraw miłościwie, abyśmy pamiątkę jego przejścia do Nieba obchodząc, jegoż tam za nami pośrednictwem do Ciebie cieszyli się. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 299–301.

Tags: św Anicet „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież męczennik Rzym herezja tonsura
2020-02-26

Św. Aleksandra Biskupa Aleksandryjskiego

Żył około roku Pańskiego 326.

Pożytek duchowny

Błędy herezyi aryańskiéj zaprzeczającéj Bóstwa Chrystusa Pana, za dni naszych więcéj niż kiedy są rozpowszechnione. Wszelkiego rodzaju teraźniejsze niedowiarstwo, ten zasadniczy artykuł wiary chrześcijańskiéj odrzuca. Módl się za tych, którzy tym sposobem i chrześcijanami być przestali, a sam nie tylko ustami, lecz życiem swojém dowódź Panu Jezusowi, że w Bóstwo Jego wierzysz.

Modlitwa

Panie Jezu Chryste, prawdziwy Boże! przez zasługi i za pośrednictwem błogosławionego Aleksandra Biskupa, prosimy Cię, racz dać nam tak żywą w Bóstwo Twoje wiarę, abyśmy tak żyli i postępowali, jak Ty nas tego nauczyłeś, z Nieba na ziemię w tym celu zstępując. Który żyjesz i królujesz i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 145.

Tags: św Aleksander „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup Ariusz herezja Bóstwo Chrystusa
2020-01-26

Św. Polikarpa Biskupa i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 169.

Podczas pobytu swojego w Rzymie, gdzie zawezwany był przez Papieża Aniceta do narady, w ważnéj podówczas kwestyi, tyczącéj się dnia w którym obchodzić się powinna Wielkanoc, widząc jak Marcyan i Walenty, głośni podówczas kacerze, szerzyli błędy swoje, gorliwie ostrzegał wiernych, aby unikali z nimi wszelkich stosunków, i aby ich do tego lepiéj pobudzić, następujące opowiadał im zdarzenie z życia świętego Jana: Razu pewnego ten ulubiony uczeń Pański, przybywszy z kilku uczniami swoimi do łaźni zastał w niéj kąpiącego się heretyka Ceryntego. Święty Apostoł wrócił się niezwłocznie, mówiąc do swoich towarzyszy: „uchodźmy ztąd bracia, i to co prędzéj, abyśmy nie polegli pod gruzami tych łazienek, które się rozwalą, gdyż Cerynt, wróg prawdy, w nich się kąpie”. Zdarzyło się także że Polikarp, spotkawszy wśróð Rzymu Marcyana heretyka, odwrócił twarz od niego aby się z nim nie przywitać. Marcyan bezczelnie przystąpił do niego, mówiąc: „czyż mnie nie poznajesz?” – „Owszem, odrzekł Polikarp, poznałem cię dobrze.” – „A któż ja jestem?” powiedział znowy Marcyan. – „Jesteś, odpowiedział mu Święty, najstarszym synem szatana.” W czasie tego pobytu swego w Rzymie, wielu odszczepieńców na łono Kościoła przywiódł.

Pożytek duchowny

Widziałeś jakim świętym wstrętem przejmowały błogosławionego Polikarpa, mowy przeciwne wierze. Bierz ztąd naukę, abyś sam, pewnie mniéj od tego Męża Bożego w wierze ukrzepiony, nie narażał jéj dobrowolnie, przez nastawianie ucha na zdania i rozmowy niedowiarków.

Modlitwa (kościelna)

Boże, który nas, błogosławionego Polikarpa męczennika Twojego i Biskupa, doroczną uroczystością rozweselasz, daj miłościwie, abyśmy czcząc pamiątkę jego przejścia do wieczności, pośrednictwem jego wsparci zostali. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 73-74.

Tags: św Polikarp biskup męczennik „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna ekumenizm herezja
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.