Citatio.pl

Wpisy z tagiem "książę":

2020-10-10

Św. Franciszka Borgiasza

Żył około roku Pańskiego 1572.

(Żywot jego był napisany przez ojca Ribadeneira, za jego czasów żyjącego.)

Święty Franciszek urodzony w mieście Gandyi, był synem udzielnie panującego w księstwie tegoż nazwiska Jana Borgiasza, i Joanny księżniczki Aragońskiéj, wnuczki króla Hiszpańskiego Ferdynanda II-go. Nadano mu przy chrzcie świętym imię Franciszek, gdyż matka niebezpiecznie chora przy jego porodzeniu, ślub uczyniła iż go tak nazwie. Kiedy w dziesiątym roku życia stracił ją, rzewnie śmierć jéj opłakując, zadawał sobie krwawe biczowania, ofiarując takowe umartwienie za jéj duszę. Bogobojnie wychowany w domu pod dozorem pobożnego ochmistrza, po śmierci matki umieszczony został przy wuju swoim Biskupie Cezarugustowskim (Saragossa), i tam pod duchowném przewodnictwem świątobliwego i światłego zakonnika, wielki w pobożności uczynił postęp. Ojciec widząc w nim usposobienie do zakonnego stanu, umieścił go na dworze Cesarza Karola V, chcąc życiem na wielkim świecie odwrócić syna od tych zamiarów. Franciszek niezamykając oczu na niebezpieczeństwa jakie każdą duszę spotykają w podobnym zawodzie, uzbroił się przeciw nim oddając się pod szczególną opiekę Matki Bożéj, do któréj miał serdeczne nabożeństwo, i najregularniéj uczęszczał do Sakramentów świętych. Odznaczył się téż na tym świetnym dworze, jako młodzieniec anielskich obyczajów, a przytém jako jeden z najwykształceńszych młodych panów otaczających cesarza. Ten polubiwszy go szczególnie, ożenił go z napierwszą przyboczną cesarzowéj jego małżonki panią: Eleonorą de Kastro, z najznakomitszego rodu portugalskiego, wielkiéj pobożności dziewicą, z któréj późniéj miał kilkoro dzieci. Towarzyszył cesarzowi w wielu wyprawach wojennych, i na nich odznaczył się szczególną walecznością. W ciągu tego dwa razy śmiertelnie chorował, a gdy do zdrowia przychodził rozbudzały się w nim myśli wstąpienia do zakonu, w razie jeśli przeżyje żonę.

Zdarzyło się że po śmierci cesarzowéj zmarłéj w Toledo, Franciszek wysłany przez Karola V, aby jéj ciało sprowadził do Grenady, był obecnym kiedy dla sprawdzenia tożsamości zwłok, otwarto trumnę i ujrzano twarz cesasarzowéj, sławną za życia z piękności, najszkaradniéj zeszpeconą, a oprócz tego trup jéj wydawał woń tak odrażającą, że wszyscy cofnąć się musieli. Na Franciszka ten uderzający widok marności tego świata, zrobił tak silne wrażenie, że wróciwszy do swego mieszkania, po odbytéj modlitwie, uczynił ślub wstąpienia do zakonu, jeśli wdowcem zostanie.

Pod tęż porę cesarz zamianował go Wicekrólem Katalonii. Wyniesiony na tę wielką godność, zająwszy się najsumienniéj i najgorliwiéj jéj obowiązkami, obok tego wiódł życie nadzwyczaj umartwione i ćwiczeniom wysokiej bogomyślności oddane. Wstając zaraz po północy, pięć godzin poświęcał modlitwie. W ciągu dnia co tylko zbywało mu czasu od spraw państwa, obracał na spełnienie miłosiernych uczynków. Zasiadając do swojego stołu książęcego przyrządzanego z właściwą wytwornością, sam pościł prawie ciągle, jadając tylko jarzyny. Codziennie odmawiał cały Różaniec. Ubodzy, których w każdéj dnia porze przypuszczał do siebie, mieli w nim ojca najtroskliwszego. Do Kommunii świętéj przystępował jak najczęściej.

Po śmierci ojca, po którym spadała na niego korona udzielnego księstwa Gandyi, uprosił u cesarza uwolnienie go od godności Wicekróla Katalonii i objął rządy swojego państwa. Tu znowu okazał się takim świętym panującym, jakim był rządząc Katalonią. Lud swój uszczęśliwiał, wszystkich budował przykładem cnót najwyższych, a hojny na kościoły i klasztory, dwa własnym kosztem wybudował i uposażył: jeden Jezuitów, drugi Dominikanów.

Mając lat trzydzieści sześć stracił żonę, co go postawiło w możności spełnienia uczynionego ślubu. Po odbytych rekolekcyach dla zbadania woli Bożéj do jakiego zakonu ma wstąpić, obrał zgromadzenie ojców Jezuitów, świeżo wówczas założono przez żyjącego jeszcze świętego Ignacego Lojolę, do którego napisał prosząc o przyjęcie. Ignacy z chęcią zgodził się na to, lecz radził mu, aby wprzód odbył zawód nauk Teologicznych w Akademii Gandyjskiéj przez niegoż założonéj. Święty spełnił to jak najśpieszniéj, i po przebytych kursach uniwersyteckich otrzymał stopień Doktora Teologii. W czasie tym jednak, za zezwoleniem świętego Ignacego i dyspensą od Papieża, wykonał śluby zakonne, lecz jeszcze tajemnie. Dopiéro w trzy lata potém, otrzymawszy od cesarza upoważnienie, zrzekł się Korony: książęcéj na rzecz starszego syna swojego Karola, i udał się do Rzymu, zkąd jednak prędko wyjechał, gdy się dowiedział że Papież chce go zrobić Kardynałem. Wróciwszy do Hiszpanii odbył pielgrzymkę do Kantabryi dla uczczenia miejsca gdzie się urodził święty Ignacy, a następnie w klasztorze ojców Jezuitów w Ognacie, wykonał śluby uroczyste. Obecni temu byli prawie wszyscy jego dworzanie i synowie, a gdy ci płakali on uszczęśliwiony zawołał do Pana Boga temi słowy Pisma świętego: „Potargałeś Panie pęta moje, Tobie ofiaruję ofiarę chwały” 1. Po otrzymaniu święceń na kapłaństwo, pierwszą Mszę świętą odprawił w zamku Lojoli, chcąc i przez to uczcić świętego Ignacego. Upatrzywszy w okolicach Ognaty kaplicę na odosobnioném miejscu, zbudował przy niéj ubogi klasztorek, i w nim z kilku ojcami Jezuitami zamieszkał. Tam Franciszek ćwicząc się we wszelkich cnotach zakonnych, w posłuszeństwie, zaparciu własnéj woli i pokorze, szedł coraz wyżéj po drodze doskonałości. Ostatnie posługi najchętniej oddawał: drwa i wodę nosił, naczynia kuchenne umywał, zamiatał korytarze klasztorne, braciom usługiwał, a modlił się ustawicznie. Wysyłano go do wsi okolicznych po żebranie jałmużny, i wtedy dziatki wiejskie uczył pacieran i wykładał im katechizm.

W tém ustroniu jednak ukryć się, jak tego sobie życzył, nie mógł. Gdy zaczął miewać w kościele kazania, już nie tylko z okolic, lecz z całéj Hiszpanii garnęło się do niego coraz więcéj pobożnych osób, z których znaczna liczba i to najznakomitszych rodem i wykształceniem młodzieńców, wstąpiła do towarzystwa Jezusowego. Wkrótce téż święty Ignacy wysłał Franciszka dla opowiadania słowa Bożego po innych miastach, a gdy zbliżył się do granic Portugalii, zaprosił go do Lizbony król Jan III, gdzie z wielkim pożytkiem dusz wiernych, kazywał. Naukami swojemi rozbudził w tém mieście ducha pobożności, i upowszechnił zbawienny zwyczaj uczęszczania do Sakramentów świętych.

Wróciwszy z téj missyi, mianowany został przez świętego Ignacego jeneralnym Przełożonym wszystkich domów Jezuickich w Hiszpanii i Indyach wschodnich. Więcéj sam od siebie wtedy zależąc, przymnożył sobie wszelkich umartwień ciała. A że zdawało się iż w tém przebiera miarę, święty Ignacy przydał mu jednego z ojców Zgromadzenia który miał go nie odstępować, a miarkować jego zbyteczne pokuty. Święty był mu zawsze posłuszny. Przestrzegał szczególnie w Zakonie zachowania ubóstwa: przybywszy do Hispalu, znalazł braci mieszkających w okazałym domu, darowanym im przez jednego z panów tego miasta. Zganił im to surowo i przeprowadził do ubogiego mieszkania, które pierwiéj zajmowali.

Zdarzyło się, że podczas jego pobytu w stolicy, gdzie ojcowie Jezuici mieli klasztor, królowa przysłała prosząc, aby ją odwiedził. Zaprosiny te zastały go usługującego w kuchni klasztornéj, rzekł więc do dworzanina który po niego przyszedł: „trzeba prosić kucharza aby mi na to pozwolił, bo teraz jestem pod jego posłuszeństwem.” – „Idź ojcze, powiedział na to kucharz, ale wracaj prędzéj, boś mi tu potrzebny.” Święty jak najkrócéj zabawił u królowéj, tłómacząc się poleceniem jakie miał od kucharza.

Cesarz Karol V, jak to powszechnie utrzymują, tak uderzony był postępkiem świętego Franciszka, który wzgardziwszy koroną książęcą został ubogim zakonnikiem, że i sam złożywszy cesarską godność, zamknął się w klasztorze pod Placencyą, z zamiarem poświęcenia reszty dni życia na przygotowanie się na śmierć, Gdy ta chwila nadeszła Franciszka zawezwał, aby mu ostatnie Sakramenta udzielił i na śmierć przygotował, co téż on i dopełnił. Jego także cesarz ten zamianował wykonawcą swojego testamentu.

W roku Pańskim 1561 Papież Pius IV wezwał go do Rzymu, dla zasięgnięcia jego rady w najważniejszych sprawach Kościoła, i wtedy także został Franciszek Wikaryuszem jeneralnym całego Zakonu, w zastępstwie ówczesnego Jenerała Lainesa, wysłanego przez Ojca świętego na sobór Trydencki. We dwa zaś lata po śmierci tegoż Jenerała, wybrany został na tę godność. Za jego rządów zgromadzenie Jezuiekie po wielu krajach szerzyć się zaczęło. Wtedy i w Polsce stanęły klasztory tych ojców, a mianowicie: w Poznaniu, Pułtusku, Jarosławiu, Wilnie i kilku innych miastach. Działalność bowiem Franciszka obejmowała świat cały. Od Litwy do Meksyku, od Anglii do Japonii porozsyłał braci, czynnie i niezmordowanie w winnicy Pańskiéj pracujących; a wszystkimi rządził bezpośrednio, utrzymywał ich w duchu swojego powołania i wedle możności wspierał. Dla siebie nadzwyczaj surowy, dla podwładnych zakonników niezachwianéj był łagodności. Nigdy żadnemu nic nie rozkazał póki wprzód nie wybadał czy chętnie się tego podejmie, a i wtedy jeszcze nie pod posłuszeństwem do tego zobowiązywał lecz jakby o to prosił. Oddany całą duszą mozolnemu obowiązkowi Jeneralnego przełożonego, o udoskonaleniu własném nie zapominał. Zwyczaju od młodości przyjętego, modlenia się od północy przez godzin kilka, nigdy nie opuszczał. Spowiadał się codziennie, jako téż codziennie wynajdywał jakieś nowe umartwienie dla ciała, mawiając, iż zdaje mu się że żyćby nie mógł, gdyby sobie jakiego umartwienia co chwila nie zadawał. Zdarzało się, iż po ośm a nawet i po dziesięć godzin bez przerwy trwał na bogomyślności, a wtedy wpadał w zachwycenie, i widywano twarz jego tak rozjaśnioną światłem niebieskiém, że gdy to w nocy się przytrafiało, miejsce gdzie się znajdował od samego blasku tego rozświecone było. Wiele téż innych cudownych darów Pan Bóg mu udzielił: między innemi posiadał dar rozpoznawania gdzie się przechowuje przenajświętszy Sakrament, chociażby to miejsce nie było niczém odznaczone.

Mając objawienie o blizkim swoim zgonie, pragnął się usunąć od przełożeństwa, lecz mu bracia tego nie dozwolili, A nawet musiał jeszcze odbyć ważne poselstwo w sprawie Kościoła do Francyi, gdzie go wysłał był Papież. W skutek zaziębienia w téj podróży, zapadłszy w ciężką chorobę, przywieziony do Rzymu zachorował śmiertelnie. Po przyjęciu ostatnich Sakramentów świętych, posłał do Papieża z prośbą o błogosławieństwo i odpust na godzinę śmierci. Otrzymawszy takowe, ze łzami przepraszał braci za zgorszenie jakiego dla nich mógł być powodem, a potém gdy się zaczął modlić, wpadł w zachwycenie i oddał Bogu ducha roku Pańskiego 1572. W poczet Świętych wpisany został przez Papieża Klemensa X, a na święto jego dzień dzisiejszy został wyznaczony.

Pożytek duchowny

Błogosławiony Franciszek, jak to w żywocie jego widziałeś, nabożeństwem do Matki Bożéj, i uczęszczaniem do Sakramentów świętych uzbrojony przeciw niebezpieczeństwom jakie groziły duszy jego gdy umieszczony został na świetnym cesarskim dworze, żył na nim jak Święty. Jeśli tych dwóch środków używać będziesz, w jakimikolwiek stanie jesteś, najlepiej ubezpieczysz twoje zbawienie.

Modlitwa (Kościelna)

Panie Jen Chryste prawdziwéj pokory wzorze i nagrodo: prosimy Cię, abyś uczyniwszy błogosławionego Franciszka Twoim świetnym naśladowcą, i nam dał przez jego naśladowanie stać się uczestnikami chwały wiekuistéj. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 866–869.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 818

  1. Wspomnieć jeszcze należy kilka wydarzeń z życia św. Franciszka Borgiasza, świadczących o jego głębokiej pobożności. Będąc jeszcze księciem Gandii, ilekroć usłyszał dzwonek towarzyszący kapłanowi do umierającego, zrywał się wraz z dziećmi, czy to w nocy, czy we dnie i odprowadzał księdza idącego z Ciałem Pańskim na miejsce. Papieże Paweł V, Innocenty XI i Innocenty XII nadali tym, którzy towarzyszą kapłanowi, idącemu do chorego i przy tym odmawiają pewne modlitwy, rozmaite odpusty.
  2. Gdy mu umierała żona Eleonora, klęcząc u stóp Ukrzyżowanego, błagał Boga o jej zdrowie i życie. Wtem usłyszał głos: „Jeśli koniecznie żądasz, aby małżonka twoja dłużej żyła, niech się stanie wola twoja, ale wiedz, że to nie wyjdzie jej na dobre”. „Panie – rzekł z płaczem Franciszek – jakże bym miał żądać, abyś spełnił wolę moją? Niech się zawsze i wszędzie dzieje wola Twoja! U nóg Twych składam moje, mej żony i mych dzieci życie i wszystko, co tylko posiadam. Rozporządzaj wszystkim według upodobania”. Godzi się tu zapytać, ilu mamy takich chrześcijan, którzy by dorównali św. Franciszkowi w pokorze i zdaniu się na wolę Najwyższego?
  3. Za łaską Bożą, przez zastanawianie się nad sobą i codzienne badanie swego sumienia, jako też rozważanie doskonałości Boskiej, wyrobił sobie Franciszek tak dokładną znajomość siebie samego i tak szczerą i głęboką pokorę, iż uważał się za największego w świecie grzesznika. Listy swoje podpisywał zazwyczaj: „Franciszek grzesznik". Dobrze jest tym, którzy posiadają choćby tylko tysiączną część tej pokory, jaką jaśniał Franciszek Borgiasz.

Footnotes:

1

Psal. CXV. 16.

Tags: św Franciszek Borgiasz „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna nawrócenie książę św Ignacy Loyola
2020-09-28

Św. Wacława, Księcia Czeskiego, Męczennika

Żył około roku Pańskiego 938.

(Żywot jego był napisany przez Papieża Piusa II-go.)

Święty Wacław był synem panującego księcia Czeskiego Wratysława, pobożnego i wzorowego chrześcijanina, i Drachomiry poganki, zawziętéj nieprzyjaciołki wiary chrześcijańskiéj. Było ich dwóch braci, nasz Święty starszy, i Bolesław młodszy. Ojciec odumarł ich małymi. Babka ich po ojcu, święta Ludmiła, widząc na jakie niebezpieczeństwo wystawieni są jéj wnuki pod opieką tak niegodziwéj matki, nie mogąc obu ich wziąść do siebie, otrzymała jednakże to, że Wacław przy niéj się wychował. Czuwając nad nim z tém większą troskliwością że obawiała się zawsze zgubnego wpływu Drachomiry jego matki, przydała mu za ochmistrza swojego kapelana Pawła, wielkiéj świątobliwości kapłana. Młody książę wzrastał w cnoty chrześcijańskie, a przytém i w świeckich naukach wysoko się wykształcił. Od najmłodszych lat okazywał szczególne nabożeństwo do przenajświętszego Sakramentu i do Matki Bożéj, a obok tego, odznaczał się wielkiém dla ubogich miłosierdziem.

Tymczasem Drachomira przywłaszczyła sobie rządy państwa, i powodując się swoją nienawiścią do Kościoła, zaczęła srogo prześladować wiernych. Wydała rozkaz zamknięcia wszystkich kościołów, wzbroniła pod najsurowszemi karami kapłanom miewać kazania, i we wszystkich szkółkach, a nawet w domu rodziców, zabroniła dzieci uczyć katechizmu. Wszystkich urzędników i dowódców wojsk wyznania chrześcijańskiego pooddalała, na ich miejsce mianując pogan, których znała jako najzaciętszych wrogów imienia chrześcijańskiego. Nie dość na tém: wyrodna ta niewiasta, dozwoliła poganom bezkarnie zabijać chrześcijan, a jeśli który z nich broniąc się odjął życie napadającemu na niego poganinowi, wtedy w odwecie dziesięciu chrześcijan tracono.

Nie godziło się świętéj Ludmile patrzyć na to obojętnie. Zniosłszy się tedy z pierwszymi panami czeskimi, którym także obrzydło okrucieństwo nieprawéj przywłaszczycielki, Wacława jako prawego następcę po ojcu ogłosiła panującym. Drachomira ustąpić musiała, do czego ja tém łatwiéj skłoniono że dla położenia końca niesnaskom wewnętrznym, oddano jedną z prowincyi za rzeką Elbą Bolesławowi, młodszemu bratu Wacława, który z matką trzymał.

Wacław, chociaż bardzo młodo ma tron wyniesiony, starał się coprędzéj znieść wszystko złe i nieprowne, co wprowadziła Drachomira. Głównie zaś zajął się przywróceniem obrzędów chrześcijańskich, i wyswobodzeniem Kościoła tak srodze przez Drachomirę uciemiężonego. Usiłował także zbawiennie wpływać na obyczaje ludu, skożone nierządem pogańskiéj władzy, a przekonany że przykład panującego jest najskuteczniejszym do tego środkiem, sam przyświecał wszystkim, jako wzór najwyższéj świątobliwości. Cały dzień oddany sprawom państwa, które ile możności sam załatwiał, w wolniejszych chwilach dawał posłuchanie ubogim; chorych nawiedzał po mieszkaniach i szpitalach, i sam im posługiwał. Tak wielkie miał dla biednych miłosierdzie, że najczęściéj w nocy, żeby uwagi na siebie nie ściągnąć, odwiedzał ich, i zdarzało się że na własnych barkach nosił dla nich drzewo lub zboże. Dla uczczenia stanu ubogiego towarzyszył ich pogrzebom, przybrany wtedy w książęce szaty. Dochowując wiernie w sercu swojém nabożeństwa do Matki Bożéj, którém się od dzieciństwa odznaczał, większą część nocy spędzał zwykle w kościele na modlitwie, przed Jéj obrazami. A również stały w swéj czci ku przenajświętszemu Sakramentowi Ołtarza, dla okazania tego w szczególny sposób, własnemi rękami zasiewał pszenicę przeznaczoną na Hostye do Mszy świętéj, sam ją potém zbierał, mlił, i sam piekł opłatki. Podobnież i na wino przeznaczono do ołtarza, sam wyciskał winne jagody, z winnic które własną ręką obrządzał i na ten cel przygotowywał. Codziennie przynajmniéj do jednéj Mszy świętéj służył, a także dla uczczenia Niepokalanéj Matki Bożéj, całe życie czystość zachował.

Dla Biskupów i kapłanów największe okazywał uszanowanie, a szczególnie gdy ich publicznie spotykał. Na uroczystych nabożeństwach które chciał aby z jak największą odprawiały się okazałością, zachowywał się z takiém skupieniem, że sam jego widok, wszystkich do nabożeństwa pobudzał. W zarządzie zaś państwa, baczny, sprawiedliwy, niezmordowany, starający się wchodzić we wszystko, wielce ukochanym był od poddanych, a obok tego przy nadarzonych okolicznościach, w potyczkach z nieprzyjaciołmi, zawsze na czełe swoich, każdego męztwem i odwagą przewyższał. Wszyscy téż go, i swoi i postronni, czcili jak Świętego, a poważali jako najznakomitszego z zasiadających podówczas na tronie książąt.

Tymczasem, Drachomira nie posiadała się ze złości, widząc jak w całych Czechach wiara chrześcijańska przez nią niszczona zakwitła na nowo; a przypisując to wszystko wpływowi świętéj Ludmiły, powzięła zbrodniczy zamiar, pozbawienia jéj życia. Jakoż, wysłani przez nią przekupieni zbójcy, Świętą tę księżnę zamordowali, i w rzekę wrzucili. Uzuchwalona Drachomira spełnieniem téj zbrodni, i nie mogąc – chociaż wyrodna ta matka i tego pragnęła – dosięgnąć Wacława, pobudziła przeciwko niemu Radysława, księcia Gurymskiego, który najechał jego państwo z potężném wojskiem, przekonany że młodego i jeszcze nie bardzo w sztuce wojennéj wyćwiczonego książęcia, łatwo przemoże. Święty Wacław, który zawsze miał wielki wstręt do krwi przelewu, stanąwszy na czele swoich hufców, wysłał najprzód do Ratysława posłów, aby spróbować czyby do układów z nim przyjść bez bitwy nie można. Lecz ten dumnie odpowiedział, że chyba oddaniem mu całego państwa, możnaby go wstrzymać od wojny. Wtedy święty Wacław innego jeszcze użył środka, aby bądź co bądź nie wystawiać licznych wojsk na rzeź zawziętą. Udał się do obozu Ratysława, i oświadczył mu iż chce aby w obec obu wojsk, walcząc jeden z drugim w pojedyńczém spotkaniu, roztrzygnęli los wojny. Zgodził się chętnie na to Radysław, będąc olbrzymiéj postawy i atletycznéj siły, gdy Wacław był bardzo wątłéj budowy.

Nazajutrz o godzinie naznaczonéj, w obec wojsk nieprzyjacielskich uszykowanych naprzeciw siebie, obaj książęta stanęli do walki. Ratysław uzbrojony był od stóp do głowy jak drugi Goliat: miał ogromną dzidę i miecz nadzwyczaj długi. Wacław włożył na siebie lekki tylko pancerz, mając w ręku zwykły pałasz, całą bowiem ufność swoją, jak Dawid, w Boga był złożył. Gdy przyszło da starcia, podniósł dzidę którą miał Wacława ugodzić, a ten się przeżegnał, i w tejże chwili Ratysław wypuszczając z rąk oręż, padł do nóg swego przeciwnika, prosząc go o przebaczenie i zdając się na jego łaskę i niełaskę. Kiedy bowiem podnosił broń swoją, ujrzał przy Wacławie dwóch Aniołów którzy go zasłaniali, a z Nieba usłyszał głos wołający: „Nietknij.” I tak, bez kropli krwi ludzkiéj, zakończyła się ta wojna, która całemu krajowi wielką klęską groziła.

W inném zdarzeniu, podobnież doznał święty Wacław wsparcia od Aniołów. Znajdował się na walnym sejmie, przez cesarza Ottona I w mieście Worms zwołanym. Tam bywało codziennie na uroczystych zgromadzeniach, wielu innych książąt panujących, którym przewodniczył cesarz. Zdarzyło się dnie pewnego, że Święty chcąc służyć do dwóch Mszy w kościele, dłużéj się zabawił, i przez to opóźnił się na zebranie. Obrażeni tém zgromadzeni książęta, postanowili gdy nadejdzie, nie oddać mu oznaki uszanowania, podniesieniem się ze stołków, jak to dla każdego z wchodzących czynili. Lecz inaczéj się stało: bowiem gdy wchodził, ujrzeli przed nim dwóch Aniołów którzy nieśli krzyż złoty przedziwną jasność wydający. Nietylko więc wszyscy powstali, ale i sam cesarz wyszedł przeciw niemu i obok siebie go posadził. Wkrótce nawet potem Otton I poznawszy bliżéj tego świętego książęcia i wysoko go poważając, chciał księstwo Czeskie w jego osobie wynieść do godności królestwa. Święty Wacław sprzeciwił się temu, lecz z wielką wdzięcznością przyjął inny dur, a tym były Relikwie świętego Wita i świętego Zygmunta, do których miał szczególne nabożeństwo. Wróciwszy z temi skarbami do Czech, wybudował w Pradze wspaniały kościół, pod wezwaniem świętego Wita, i do tegoż kościoła sprowadził zwłoki świętéj Ludmiły swojéj babki.

Lecz im bardziéj za błogosławieństwem Bożém święty Wacław wsławiał się i utwierdzał na tronie, tém większą obudzało to zawiść w Drachomirze matce jego i Bolesławie bracie. W końcu postanowili i jego zgładzić. Wprawdzie, gdy dowiedzieli się że Wacław sprowadziwszy do Czech Benedyktynów, miał zamiar i sam zrzekając się tronu wstąpić do klasztoru, wstrzymali się z wykonaniem swoich zbrodniczych zamysłów, wszakże gdy za spełnieniem swoich świętych pragnień jeszcze się ociągał, zbrodniarze ci umyślili dłużéj już nie czekać, i uciekli się do zdrady. Bolesławowi żona powiła syna. Ten na wielką ucztę jaką z tego powodu wyprawiał, zaprosił Wacława. Święty przewidywał w téj niespodziewanéj uprzejmości zasadzkę, lecz mu nie wypadało odrzucać zaprosin brata. Udał się więc do niego, ale wprzód uczynił spowiedź z całego życia, i z wielkiém nabożeństwem przyjął Komunię świętą. Wśród uczty, o północy, Wacław wyszedł nieznacznie, i według swojego zwyczaju udał się do kościoła na modlitwę. Spostrzegłszy to Drachomira, nakłoniła Bolesława aby korzystał z téj sposobności, i zamordował Wacława. Bolesław pospieszył się dy kościoła wraz z kilkoma podobnymi mu niegodziwcami, których przydała do boku jego Drachomira, aby mu w razie potrzeby, do spełnienia zbrodni dopomogli. Wszedłszy do kościoła, podniósł miecz na Wacława, lecz mu go moc Boża z ręki wytrąciła. Siepacze będący przy nim podali mu pałasz, i szydząc z jego trwożliwości, podżegali aby spełnił zbrodnię, dla któréj tam przybył. Wtedy wyrodny ten brat przeszył mieczem Wacława, którego krew prysnęła na mary kościoła i po dziś dzień, ją tam widać. Męczeństwo to poniósł ten Święty 28 Września roku Pańskiego

Bezbożnego Bolesława, przezywanego późniéj okrutnym, Pan Bóg ukarał ciężkiemi klęskami jakich doznał przywłaszczywszy sobie tron po bracie zamordowanym. Drachomirę zaś jeszcze straszniejsza pomsta Boża spotkała, gdyż razu jednego kiedy z licznym orszakiem odbywała podróż, rozstąpiła się pod nią ziemia, i żywcem pochłonęła.

Pożytek duchowny

Jakże budującym jest w życiu świętego Wacława ten szczegół, iż on tak wielką czcią ku przenajświętszemu Sakramentowi był przejęty, że sam przyrządzał Hostye i wino do Ołtarza przeznaczone. Niech cię to pobudzi, byś ze swojéj strony, o ile ci to możliwe, przyczyniał się do zaopatrywania kościoła twojej parafii, w potrzebne do odprawiania Mszy Świętéj sprzęty i ozdoby.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś błogosławionego Wacława, przez palmę męczeńską, z ziemskiego tronu do chwały niebieskiéj przeniósł; za jego wstawieniem się, racz nas od wszelkich przeciwności wybawić, i w Niebie w jego społeczności daj nam wiecznego zbawienia zażywać. Przez Pana naszego i t d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 824–826.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 772–773

Uczęszczanie na Mszę świętą jest jedną z najcelniejszych ozdób życia i charakteru świętego Wacława. Jeśli ten dostojny książę i monarcha przy swych tak licznych i ważnych zajęciach mógł znaleźć tyle czasu, aby pójść na Mszę, a czasem nawet służył do niej, to jakże powinni się wstydzić ci, którzy pod ladajaką wymówką albo wcale na niej w dzień powszedni nie bywają, albo też słuchają jej obojętnie i z roztargnieniem. Gdybyśmy choć w części przejęci byli tym duchem pobożności, jaki miał święty Wacław, to inaczej powinnibyśmy się zachowywać wobec tego najświętszego obrzędu Kościoła katolickiego i nie pożałowalibyśmy tej pół godziny, aby być przytomnymi bezkrwawej Ofierze, którą Kościół święty odprawia na chwałę Boga, na podziękowanie Mu i na przejednanie Go za nasze nieprawości i grzechy. Strata tej pół godziny nic nie znaczy wobec niezmiernych i niezliczonych korzyści i błogosławieństw, jakie na nas Bóg zlewa.

Cóż skłaniało świętego Wacława do uczęszczania na Mszę? Skłaniała go do tego:

  1. Żywa wiara w obecność Boga w Sakramencie Ołtarza świętego;
  2. miłość Boga, który zesłał Syna z Nieba, aby za nas cierpiał i umarł dla dobra naszego;
  3. niezłomne przekonanie, że Bóg wysłucha modłów i próśb jego;
  4. wdzięczność za łaski i hojne dary, którymi Bóg nas obsypuje.
Tags: św Wacław „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik książę czystość Msza święta
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.