Citatio.pl

Wpisy z tagiem "lekarz":

2020-09-27

Św. Kozmy i Damiana, Męczenników

Żyli około roku Pańskiego 285.

(Żywot ich był napisany prze świętego Grzegorza Turoneńskiego i Metafrasta.)

Święci Kozma i Damian byli braćmi rodzonymi, a według świętego Grzegorza bliźniętami, rodem z miasta Eges w Arabii położonego. Rodzice ich posiadali wielki majątek i byli wzorowymi chrześcijanami. Ojciec odumarł ich dziećmi, a matka Teodora, we Wschodnim Kościele czczona jako Święta, wychowała ich bardzo pobożnie. Żyli w drugiéj połowie trzeciego wieku, kiedy jeszcze w ich ojczyznie wieu było pogan. Święci bracia, z wielką gorliwością starali się ich nawracać: a że podówczas w tym kraju sztuka lekarska bardzo zaniedbaną była, umyślili oddać się téj nauce, wcale nie dla zysku, gdyż bogaci byli, lecz aby przez to łatwiejszy przystęp uczyniwszy sobie do pogan, łatwiéj ich mogli Chrystusowi Panu pozyskiwać. Postanowili nabyć sztuki leczenia ciała, mając głównie na celu ratowanie duszy.

Pan Bóg pobłogosławił ich świętym zamiarom: Kozma i Damian tak biegłymi stali się lekarzami, iż równych im w kraju całym nie było. Wzywano ich na wszystkie strony, i z najodleglejszych miejsc zwozili do nich chorych. Bo téż Pon Bóg do ich biegłości w téj nauce, i dar cudów przyłączyć raczył. Nie było chorego, chociażby najcięższą dotkniętego słabością, któregoby nie uzdrowili. Gdy bowiem zawezwani gdzie byli, po wybadaniu, jak to zwykle lekarze czynią biegu choroby, przepisywali wprawdzie lekarstwa, lecz udawali się jednocześnie na modlitwę, a przeżegnawszy chorego, a często i umierającego, wnet go uzdrawiali. Łatwo sobie wystawić, jak cudowne takie uzdrowienia, liczne pomiędzy niewiernymi nawrócenie spowodowały, témbardziéj że Kozma i Damian nie biorąc żadnéj za swoje trudy zapłaty, i przez to jednali sobie pogan, którzy z tego powodu przezwali ich Anargires co po grecku znaczy bezpłatni. Trudno byłoby wyliczyć jak wielu chorych od najcięższych cierpień uwolnili, ilu ślepym wzrok przywrócili, sparaliżowanym władzę, ilu opętanych wyzwolili od złego ducha. A obok tego jeszcze więcéj niewiernych do Chrztu świętego przywiedli: tak że ci dwaj biegli lekarze, stali się wkrótce wielkimi Apostołami.

To rozsławiło ich na całym Wschodzie, lecz téż samo ściągnęło na nich prześladowanie, a w końcu spowodowało i ich śmierć męczeńską. Cesarze Dyoklecyan i Maksymilian, postanowiwszy wytępić chrześcijan, przysłali do Egesy Wielkorządcę Lizyasza, z rozkazem aby używając najsurowszych środków, każdego z wyznawców Chrystusowych zmusił do oddawani czci bożkom; a gdyby tego odmawiali, żeby zadawszy im męki, śmiercią ich karał. Skoro Lizyasz przybył, doniesiono mu że największymi wrogami bożków cesarskich, są dwaj sławni lekarze, wielcy oraz czarnoksiężnicy, którzy na mocy czarów cudownie lecząc, wielką liczbę pogan nawrócili, i że jeśli tak daléj będzie, wkrótce cały kraj chrześcijańskim zostanie. Lizyasz, po takiém doniesieniu kazał ich uwięzić, i przywoławszy przed siebie groźnie rzekł do nich: „Więc to wy jesteście owi zwodziciele, którzy odwracając swoimi czarami lud od czci należnéj bożkom cesarskim, przywodzicie go do oddawania czci boskiej człowiekowi, który na haniebną karę Krzyża był skazany. Wiedzcie, że jeżeli tejże chwili nie wyrzeczecie się tego waszego Ukrzyżowanego Boga, i nie oddacie czci naszym prawdziwym bogom, zadam wam najstraszniejsze męczarnie, żeby was do tego zmusić. Zkąd jeteście i jakiego stanu?” Na to Święci odpowiedzieli mu: „Jesteśmy braćmi rodzonymi, pochodzimy z Arabii, i jak cała rodzina nasza jesteśmy chrześcijanami. Z zawodu zaś naszego, jesteśmy lekarzami. Nie zwodzimy nikogo, jak również nikogo nie zmuszamy aby się po radę do nas udawał. Nie szukamy w tém zysku, bo posiadając majątek, wynagrodzenia nie potrzebujemy. Przywracając zaś chorym zdrowie co do ciała, nie tyle naszą sztuką ile mocą Jezusa Chrystusa, staramy się także wyleczać ich i ze ślepoty duszy, ucząc wszystkich: że jeden jest tylko Bóg prawdziwy, któremu my cześć oddajemy, a wszyscy bogowie pogańscy, są to wymysły szatańskie dla wprowadzenia w błąd ludzi.” Po odpowiedzi tak stanowczéj, Wielkorządca na chwilę zawahał się co ma uczynić, ostrzegano go bowiem, że Święci w tak wielkiém u wszystkich, a nawet i u pogan, są poważaniu, że surowsze z nimi obejście się, mogłoby całą ludność oburzyć. Lecz z drugiéj strony bał się ściągnąć gniew cesarzów, jeśli oszczędzi tych właśnie, którzy w całém mieście wielkiéj używając sławy, tém większy wpływ jako chrześcijanie wywierają na pogan. Probował więc łagodnemi słowami skłonić ich do odstępstwa od wiary, i mówił do nich: „Jesteście znakomitego rodu, majętni, uczeni, przyrzekam wam w imieniu cesarza, pierwsze godności w państwie, jeśli spełniając jego wolę, wyrzeczecie się tych bredni w któreście się uwikłali. Usłuchajcie mojéj rady, gdyż mówię wam stanowczo, że macie do wyboru albo wyrzec się dziwactw waszéj chrześcijańskiéj religii, i opływać w zaszczyty i dostatki, albo jeśli tego nie uczynicie, ponieść śmierć w najstraszniejszych mękach. Zastanówcie się nad tém pilnie.” „Jużeśmy się nad tém dostatecznie zastanowili, odpowiedzieli Święci, groźby mąk najstraszniéjszych, przerazić nas nie mogą. Gotowi jesteśmy oddać życie nasze za wiarę Chrystususa. Inszéj odpowiedzi nie spodziewaj się od nas.”

Jakoż, Lizyasz nie czekał na inną, i kazał ich wziąść na tortury. Wytrzymawszy je nie okazując nawet najmniejszego bólu, Święci rzekli do tyrana: „Jeśli masz jeszcze jakie męki nam zadać, nakaż je niezwłocznie, pewni jesteśmy że łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa, da nam przenieść je nietylko cierpliwie, ale i z radością.” Lizyasz patrząc z podziwieniem że z okrutnych tortur wyszli bez żadnéj szkody, co przypisywał jedynie czarom, nie śmiejąc już innych tego rodzaju katuszy na nich probować, wydał rozkaz oby obu braci związanych w morze wrzucono.

Spełniono ton wyrok jak najwierniéj: lecz w chwili gdy tych sług Bożych wody pokrywały, zstąpił Anioł z Nieba, rozwiązał powrozy. któremi byli skrępowani, i na brzeg ich wyprowadził. Wilkorządca, który na to własnemi oczami patrzał, zdumiał się, ale i to przypisując czarom, zawezwał znowu Świętych do siebie, i jakby poufnie, prosił ich aby mu odkryli tajemnice téj sztuki, mocą któréj takie nadzwyczajne rzeczy spełniają. „Nieznamy żadnych czarów, odpowiedzieli mu na to bracia. Szatani którzy czarnoksiężnikom dopomagają, uchodzą przed nami z bojaźnią. Jesteśmy chrześcijanami, i w imieniu tylko Jezusa Chrystusa i za Jego opieką, wybawieni zostaliśmy i z tortur i z wód morskich. Krzyż święty na którym tenże Pan nasz Jezus Chrystus umarł, jest orężem w którym my całą ufność naszą pokładamy, a na którego sam znak wszyscy wasi mniemani bogowie i piekło całe, ustąpić musi.” – „Wy tedy, rzekł do nich Lizyusz, szydersko, całą waszą ufność w waszym Jezusie Chrystusie pokładacie, a ja moją w naszym bogu Apolinie, i mocą jego będę próbował robić te same sztuki, które i wy dokonaliście.”

Zaledwie to bluźnierstwa wyrzekł, Pan Bóg go ciężko ukarał. Dwóch szatanów niewidzialnych rzuciło się na niego, i tak go bili i ciałem jego miotali, że byłby skonał na miejscu, gdyby nie to że święci Kozma i Damian, uczyniwszy znak krzyża świętego, złych duchów odegnali. A wnosząc iż cud ten na nimże samym dokonany, powinien opamiętać Lizyusza, rzekli do niego: „Czy i po takiém dobrodziejstwie, jakie Krzyżowi świętemu zawdzięczasz, jeszcze wątpić będziesz o potędze naszego Boga, i pozostaniesz w twojém zaślepieniu pogańskiém? Wszak widziałeś jak wezwanie twojego bożyszcza, poddało cię w ręce złych duchów, a znak krzyża na którym nasz Bóg umarł, od nich cię wyzwolił. Wyrzecz się przeto czci bożków, którzy jak ciebie od szatanów uwolnić nie mogli, tak i sami w wiecznych mękach odbierają karę za swoje zbrodnie. Otwórz nakoniec oczy na prawdę, uznaj prawdziwym Bogiem Tego, któremu tylko cześć najwyższa się należy.”

Wielkorządea zdawał się zachwianym w swoim uporze, lecz przez wzgląd na kilku obecnych tam pogan, obawijąc się aby nie sądzili że chrześcijaninem chce zostać, kazał Świętych odprowadzić do więzienia. Tymczasem to co zaszło z Lizyuszem opętanym przez szatana po wezwaniu Apolina, rozeszło się po całém mieście. Najznakomitsi poganie obawiając się aby go to nie nawróciło, przybyli do niego, grożąc mu że go zaskarżą przed cesarzém, jeśli dłużéj Kozmę i Damiana oszczędzać będzie. Kazał więc znowu przywołać ich przed siebie, i jeszcze raz domagał się od nich oddania czci bożkom. Gdy mu tego z oburzeniem odmówili, kazał ich wrzucić w kocioł smoły rozpalonéj, zkąd wyszli nietknięci.

Wtedy Lizyusz słysząc pogan coraz groźniéj domagających się ich śmierci, kazał obydwóch braci uwiązać u osobnego słupa, i przywoławszy cztery roty żołnierzy, wszystkie na nich od razu wypuścić strzały. Lecz ręka Boga, który chciał moc swoją poganom gromadnie tam zebranym objawić, cudownie strzały powracała tak, że wszystkie w ciekawych widzach utkwiły. Cud tak wielki i straszny, rozproszył pogan, którzy z placu pouciekali a Wielkorządca kazał ściąć świętych Męczenników. Ci zaś uklęknąwszy modlili się aby Pan Bóg już więcéj cudem nie odwlekał im korony męczeńskiéj. Wysłuchał ich Pan Bóg: ścięci zostali, a ta ich śmierć męczeńska nastąpiła 28 Września roku Pańskiego 285.

Pożytek duchowny

Święci Kozma i Damian w zawodzie ich lekarskim, stali się wielkimi Apostołami, i mnóstwo dusz pozyskali Chrystusowi. Nich cię to uczy, że w każdym chociażby naczynniejszym zawodzie, nietylko najłatwiéj własną daszę zbawić, ale i drugich do jak najwierniejszego służenia Bogu można skutecznie pobudzać, byle posiadać wielką miłość Boga i wielkie pragaienie dusz zbawienia.

Modlitwa (Kościelna)

Spraw prosimy wszechmogący Boże, abyśmy obchodząc pamiątkę przejścia do Nieba Męczenników Twoich Kozmy i Damiana, od wszelkiego grożącego nam złego za ich pośrednictwem uwolnieni zostali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 821–823.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 770

Święci bracia Kosma i Damian, których imiona jako krwawych świadków Kościół św. tak wielką czcią otacza, mogą nam posłużyć za przykład, jak powinien chrześcijanin pełnić obowiązki swego stanu i powołania. Jakkolwiek nie od każdego wymaga się, ażeby te powinności wykonywał bez względu na nagrodę i doczesne zyski, od każdego jednak należy żądać, aby je pełnił z miłości ku Bogu tak, jak mu to nakazuje sumienie, poczucie obowiązku i należne Bogu posłuszeństwo. Tylko tym sposobem można pozyskać błogosławieństwo Boskie i zasługi wiekuiste. Kto pracuje z musu lub w widokach zysku i zbogacenia się, tego dusza nie ma w sobie nic chrześcijańskiego, a choćby zebrał jak największy majątek i we wszystko opływał, daremna będzie praca jego, gdyż utraci nagrodę niebieską. Czyż może być większa niedorzeczność, jak dla marnego grosza, który częstokroć jest jedynym bodźcem naszych zabiegów i czynności, zrzekać się wiekuistej i nieocenionej nagrody niebieskiej, jakiej Bóg obiecał w dniu Sądu ostatecznego udzielić tym, którzy tu na ziemi pracowali uczciwie i z dobrą wolą? We wszystkich naszych pracach i zajęciach nie spuszczajmy nigdy z oka miłości ku Bogu; pamiętajmy zawsze o tym, że obiecane są nam skarby niebieskie, większe aniżeli doczesne zyski, które nam świat dać może jako nagrodę. Hasłem naszym przy każdej pracy niechaj będzie: „Z miłości ku Tobie, Boże, i na większą chwałę Twoją!” a wtedy niezawodnie nie minie nas błogosławieństwo Boże.

Tags: św Kosma św Damian „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik lekarz cuda obowiązki stanu
2020-07-27

Św. Pantaleona, Męczennika

Żył około roku Pańskiego 806.

(Żywot jego był napisany przez Metafrasta.)

Święty Pantaleon urodzony w Nikomedyi w drugiéj połowie trzeciego wieku, był synem Kustorga, zamożnego obywatela tego miasta, który był poganinem. Matka jego Eubula, gorliwa chrześcijanka, zaszczepiła w nim zasady wiary świętéj, lecz odumarła go małym chłopaczkiem, a ojciec zajmując się dalszém jego wychowaniem, sam uparty poganin, i w synie zatarł uczucia chrześcijańskie, rozwinięte przez pobożną matkę. Że byłto młodzieniec bardzo zdolny, więc w naukach wielki postęp uczynił, a mając szczególne upodobanie w sztuce lekarskiéj, w krótkim czasie stał się najsławniejszym w Nikomedyi lekarzem. W skutek tego, cesarz Galer Maksyminian, uczynił go swoim nadwornym medykiem.

Pobyt Pantaleona na dworze pogańskiego monarchy, do reszty pozbawił go wiary. Lecz Pan Bóg zesłał mu świątobliwego kapłana, nazwiskiem Hermolaus, który miarkując po nim iż musiał być wychowanym po chrześcijańsku, wdał się z nim w rozmowę. Pantaleon wyznał mu iż w istocie matka usposobiła go była do zostania chrześcijaninem, lecz że po jéj śmierci, oddając się nauce filozofii i medycyny, zatarł w sobie wszelkie religijne uczucia i nie zwracał uwagi na to co się tyczyło jego sumienia. Hermolaus wyświeciwszy mu główną tę prawdę wiary naszéj, że tylko w religii katolickiéj można dostąpić zbawienia, odszedł, odebrawszy od niego przyrzeczenie, że się nad tém głębiéj zastanowi.

W dni kilka potém, Pantaleon zajęty temi myślami, wyszedłszy za miasto, znalazł na polu dziecię umarłe od ukąszenia węża, który przy niém leżał. Wiedział dobrze, jako biegły lekarz, jak śmiertelnym jest jad tego rodzaju gadziny którą miał przed sobą, i poznał że w dziecięciu nie było już życia: przyszła więc mu myśl aby na próbę prawdziwości wiary chrześcijańskiéj, wskrzesić je w Imię Chrystusa. Przystąpiwszy przeto bliżéj do trupa rzekł: „Wstań, rozkazuję ci to w Imię Jezusa Chrystusa” a do gadziny: „a ty zjadliwe zwierzę zgiń natychmiast.” I w téjże chwili dziecię wstało zdrowe, a gadzina zdechła. Uderzony tym cudem Pantaleon, udał się niezwłocznie do Hermolausa i prosił go o Chrzest święty.

Skoro został ochrzczony, pośpieszył do ojca aby i jego do wiary świętéj nawrócić: a że wiedział iż nicby nie wskórał, gdyby wprost domagał się tego, okazał się mu tylko bardzo zasmuconym. Ojciec, który go niezmiernie kochał, spytał o powód tego: „Powodem smutku mojego, odrzekł mu Pantaleon, jest to, że poznaję jaką jest niedorzecznością oddawać cześć bożkom, którzy byli prostymi ludźmi jak każdy z nas, i nie wiedzieć zkąd mieliby potém stać się bogami. Alboli téż poczytywać za bogi bałwany ukute z tegoż samego kruszcu, z którego jak to wiesz ojcze, robią się najpodlejsze naczynia domowe.” Starzec nie wiedział co mu na to odpowiedzić, lecz nawróconym się nie okazywał, gdy oto na jego szczęście zesłał Pan Bóg ślepego, który przyszedł do Pantaleona radzić się na swoje kalectwo, na które żaden lekarz nie mógł znaleźć środka. Święty przyrzekł mu uzdrowić go niezwłocznie, lecz pod warunkiem że zostanie chrześcijaninem. Ślepy zgodził się na to: Pantaleon przeżegnał mu oczy wzywając Chrystusa i człowiek ten wzrok odzyskał, poczém i chory i ojciec przyjęli Chrzest święty.

Niedługo po swojém nawróceniu ojciec Pantaleona umarł, a on rozdawszy znaczny majątek, jaki po nim odziedziczył, na ubogich, oddał się bogomyślności i uczynkom miłosierdzia. Nie zaniechał wprawdzie swego zawodu lekarskiego, lecz leczył już nie tylko ciała lecz i dusze, i gorliwie się temu oddając, wielką liczbę pogan pozyskiwał Panu Jezusowi. Że przytém sława jego jako lekarza, stała się tém większą, iż cudownie leczył najcięższemi chorobami złożonych, pogańscy lekarze powodowani zawiścią, oskarżyli go przed cesarzem podówczas w Nikomedyi przebywającym, że jest chrześcijaninem. Maksymin srodze rozgniewany, że przyboczny jego lekarz był wrogiem jego bożków, aby się o tém przekonać, zawezwał najprzód do siebie owego ślepego którego Pantaleon uzdrowił, i chciał go przekonać że to bogowie pogańscy wzrok mu przywrócili. Lecz on mu na to odpowiedział: „Jakże chcesz cesarzu, aby bogowie twoi mogli komu wzrok przywrócić, kiedy sami nie widzą.” Odpowiedź tak śmiała, wprawiła we wściekłość tyrana, który w téjże chwili kazał ściąć tego świętego wyznawcę i stawić przed sobą Pantaleona.

Ten wyznając otwarcie iż jest chrześcijaninem, oświadczył cesarzowi, iż na dowód prawdziwości wiary którą wyznaje, prosi aby przyniesiono najciężéj chorego w mieście, i aby kapłani pogańscy ze swéj strony udając się do bożków swoich, a on wzywając imienia Jezusa, probowali go uzdrowić. Cesarz chociaż niechętnie, zgodził się jednak na to, gdyż i lud zebrany tego się domagał. Wyszukano więc człowieka oddawna sparaliżowanego, i przyniesiono go Na plac publiczny. Kapłani pogańscy, wysilali się ze swojemi nabożeństwami lecz uzdrowić go nie mogli. Pantaleon przystąpił do niego, pomodlił się, przeżegnał go i rzekł: „W imię Jezusa Chrystusa wstań.” i chory w téjże chwili wstał wołając: „Bogiem prawdziwym jest tylko Bóg chrześcijański.” Cesarz rozgniewany tém do najwyższego stopnia, widząc że na ludzie całym zrobiło to wrażenie i wszędzie głoszono moc Chrystusową, postanowił mękami najokrutniejszemi wymódz na Pantaleonie zaparcie się wiary, i przez to osłabić wrażenie, jakie wywierał na pogan widok jego i wieść o cudach przez niego czynionych. Kazał więc go uwięzić, a nazajutrz na placu, wobec zebranego ludu najprzód ciało jego szarpać hakami żelaznemi, a potém rany palić pochodniami zapalonemi. Tymczasem w chwili kiedy zabierali się katować Pantaleona, on wezwał Pana Jezusa, a katom omdlały ręce tak, że haków podnieść nie mogli, i pochodnie pogasły. Wrzucono go więc z rozkazu tyrana w kocioł napełniony ołowiem wrzącym, z którego wyszedł żyw i zdrów najzupełniéj, głośno opiewając chwałę Chrystusową. Cesarz takiemi cudami jeszcze bardziéj rozwścieklony, kazał mu uwiązać ogromny kamień u szyi, i z nim wrzucić go w morze, z którego Święty nie zanurzywszy się nawet, wrócił na brzeg z kamieniem.

Widząc to cesarz zawołał: „i morze oczarował” a Pantaleon mu na to: „Nie czary to są, lecz dowód że jak ziemia tak i morze i wszystko, posłuszne jest Panu który je stworzył.” „Przekonamy się o tém zaraz,” rzekł cesarz, i kazał wypuścić na niego dzikie zwierzęta. Pantaleon ufny że i tą razą wesprze go Pan Bóg, wszedł pomiędzy nie śmiało, a one upadłszy mu do nóg, lizały je pokornie, i nie odeszły, aż na nie skinął. Poganie patrząc na to wołali „Wielki jest Bóg chrześcijański. Cesarzu wypuść tego sprawiedliwego, bo Chrystus Bóg jego jest Bogiem prawdziwym.” Lecz cesarz i to jeszcze przypisując czarom kazał urządzić co prędzéj straszną machinę, w któréj brzytwami i piłami miał być święty Męczennik w kawałki pocięty; lecz tortury te nie tknęły jego ciała, a machina pękające w chwili gdy w nią wsadzono Pantaleona, zabiła kilka pogan blizko niéj stojących.

Cesarz wtedy, dowiedziawszy się że to kapłan Hermolaus nawrócił Pantaleona, wpadł na myśl że gdy tego świątobliwego starca przywiedzie do zaparcia się wiary, prędzéj jéj odstąpi i jego uczeń. Kazał go więc stawić przed sobą i zagroził mu mękami jeśli bogom ofiary nie złoży. „Czyż mogę, odpowiedział starzec składać ofiarę bałwanom, które nie są bogami lecz podłym kruszcem, łatwo się gruchoczącym?” A kiedy to mówił, powstało wielkie trzęsienie ziemi, i zewsząd się zbiegli poganie do cesarza z wiadomością że w całém mieście bożyszcza pospadały z ołtarzów, i w kawałki się potłukły. Cesarz kazał Hermolausa zamordować, wraz z dwoma jego towarzyszami Hermipem i Hermokretem, także chrześcijanami.

Przez ten czas Pantaleon był w więzieniu trzymany. Wkrótce przyzwał go do siebie Maksymin, i probował tą razą łagodnemi słowy i obietnicami nakłonić aby spełnił wolę jego: „Wielu chrześcijan, rzekł do niego, przywiodłem do oddania czci bogom naszym, i za to wielkimi ich panami poczyniłem.” – „Zaprawdę cesarzu, odpowiedział Święty, wielu uczyniłeś wielkimi panami, ale nie tu na ziemi, lecz w Niebie, gdzie królują na wieki ci, których za wiarę Chrystusa pomordowałeś.” Po téj rozmowie, cesarz wskazał go na ścięcie.

Gdy go przyprowadzono na miejsce stracenia, ukląkł i modlił się, aby Pan Bóg już mu dłużéj nie odmawiał korony męczeńskiéj, i wstawszy szedł pod miecz kata śpiewając Psalm Dawidowy: „Walczyli na mnie od młodości mojéj, wszakże mnie nie przemogli” 1. Kat ciął go z całéj siły w szyję, lecz miecz jakby z wosku zgiął się, a Pantaleon najmniejszego bolu nie uczuł. Wszyscy oprawcy upadli mu do nóg, a on upewniając ich iż nie ma do nich żadnego żalu, tylko błaga aby się nawrócili, rzekł do nich: „Czyńcie co wam kazano” i głowę powtórnie pod miecz poddał.

Kaci się wahali, całowali mu ręce i nogi, lecz wreszcie ścięli mu głowę. Poniósł śmierć męczeńską 27 Lipca roku Pańskiego 305.

Pożytek duchowny

Podziwiaj wielkie cuda, o jakich czytałeś w życiu świętego Pantaleona, lecz w tém nie pragnij być mu podobnym, gdyż to mało komu dano i od nikogo Pan Bóg tego nie wymaga. Lecz staraj się go naśladować w jego żywéj wierze i bądź gotów raczéj umrzeć, jak dopuścić się tego rodzaju odstępstwa Chrystusa jakiego się dopuszcza kto ciężki grzech popełnia.

Modlitwa (Kościelna)

Spraw prosimy wszechmogący Boże, abyśmy za wstawieniem się błogosławionego Pantaleona, Męczennika Twojego, i od wszelkiéj szkody zachowani byli na ciele, i od wszelkich złych myśli uwolnieni na duszy. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 623–625.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 598

„Czyny więcej znaczą niż słowa”. Gdy słowa te usłyszał święty Pantaleon z ust Hermolausa, uwierzył, że taki lekarz istnieć może; kiedy jednak sam martwe dziecię przywrócił do życia, przekonał się, że lekarz, o którym mu Hermolaus wspomniał, istnieje rzeczywiście i jest Panem życia i śmierci. To samo mawiał przecież Pan Jezus do niewiernych żydów: „Chociażbyście Mnie wierzyć nie chcieli, wierzcież uczynkom” (Jan 10, 38). Zasadą tą przejął się Kościół katolicki, ale tylko on jeden, gdyż on jeden tylko może poprzeć prawdę nauki Boskiej niezliczonymi cudami. Cuda jednają wiarę prawdziwej religii, są przeto potrzebne.

  1. Tworząc człowieka, nadał mu Bóg przeznaczenie, a obdarzywszy go wolną wolą, wskazał mu drogę, co czynić należy, aby osiągnąć cel przeznaczony. Przepisy te i nauki zawarte są w przykazaniach Bożych. Wolę Bożą głosili i objawiali od dawien dawna patriarchowie, prorocy, po nich Jezus Chrystus i ustanowiony przezeń Kościół; wiarę tę stwierdzały liczne cuda, w których i prosty wieśniak i wysoko wykształcony filozof musi uznać dzieła Boga żywego i świadectwa okazujące prawdziwość nauki Jego.
  2. Nie ma naturalniejszego jak to, że Bóg, bądź to gdy błagamy Go o pomoc w biedzie i utrapieniu, bądź, gdy przeciw Niemu wykraczamy i gniew Jego wywołujemy, swą dobroć i sprawiedliwość w cudach okazuje. Gdybyśmy mieli sprawę z Bogiem urojonym, wytworem naszej wyobraźni, nie mogłoby być mowy o cudach, o jakich pisze Pismo święte, a dzieje Kościoła katolickiego przez blisko 2000 lat są wymownymi i dla każdego jasnym świadectwem i dowodem, że założona przez Jezusa Chrystusa religia jest jedynie Boską, świętą i prawdziwą.

Footnotes:

1

Psalm CXXVIII. 2.

Tags: św Pantaleon „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik lekarz nawrócenie cuda
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.