Citatio.pl

Wpisy z tagiem "manicheizm":

2021-02-26

Mowa 42 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 184–190.

  1. Najmilsi! Czyż mógłbym odpowiedniej rozpocząć — mając przemówić do was na temat Wielkiego a tak świętego postu — niż słowy Apostoła? Chrystus przez Jego usta mówił. Powtarzając więc za nim, co przed chwilą odczytano, powiadam: „oto teraz czas pożądany, oto teraz czas zbawienia” (2 Kor. 6, 2). Acz w ogóle nie ma pory, nieobfitującej w dary niebieskie, i z łaski Boga mamy zawsze dość sposobności, by dostąpić Jego miłosierdzia, teraz jednak w duszy każdego obudzić się powinna większa zabiegliwość o duchowe zyski i ożywić ufność. Powracający dzień odkupienia naszego wzywa nas do pełni naszych zbożnych zadań. Wzniosłą ponad wszystko świętą myśl Męki Pańskiej winniśmy przecież obchodzić i ciałem i duszą. Co prawda tak wielkim, jak ta, tajemnicom należy się od nas stałe oddanie i cześć nieustanna, by w obliczności Bożej chodzić tak, jak przystoi wystąpić na dzień Zmartwychwstania. Ale taką stałość rzadko kto posiada. Gorliwość w człowieku rozluźnia się zazwyczaj z czasem, już to, że ciało ulega znużeniu, już to, że troski dnia powszedniego rozpraszają ją na różne sprawy. Dlatego nawet bardzo oddane Bogu dusze nie zdołają się uchronić od pyłu tego świata. Otóż temu stanowi rzeczy mają zaradzić 40-dniowe ćwiczenia — z opatrznościowego zaiste zrządzenia Bożego ustanowione — i swym zbawiennym działaniem przywrócić czystość sercom: i dobrymi uczynkami je okupić, i wrzątkiem postu wyprać do białego z win popełnionych w innym czasie.
  2. Zaraz tedy na progu tych dni, pełnych tajemnic i poświęconych sprawie odrodzenia przez posty, weźmy sobie, najmilsi, za taką wytyczną, której ściśle wolę naszą podporządkujemy, słowa Apostoła: „Oczyszczajmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha” (2 Kor. 7, 1). Te dwie, zmagające się w nas ze sobą substancje, tak mamy opanować, by duch, sam podając się pod ster Boga, godnie znowu zaznaczał swe panowanie nad ciałem i nim kierował. W ten sposób nie dając nikomu zgorszenia, nie narazimy się na czyjeś oszczercze zarzuty. Bo przyznać trzeba, że niewierni nie bez słuszności mogliby nas szarpać, a nawet z naszej ułomności kuć broń przeciw religii samej, gdyby nasze obyczaje nie były zgodne z zasadą opanowania. Nie na samym bowiem ograniczeniu pokarmów polega istota naszych postów. Na nic się nie zda głodzenie ciała, jeżeli duch nie wyrzeknie się wszelkiej nieprawości, i niepohamowany język nie zaprzestanie oszczerstw. Tak więc należy opanować popęd do odżywiania się, żeby i inne żądze czuły, że ta sama wola nimi powoduje i trzyma je w cuglach. Właśnie teraz jest czas po temu, aby łaskawość i wyrozumiałość, pokój i zgoda opanowały serca nasze. Pozbywszy się całkowicie zmazy grzechów, mamy na stałe utrwalić w sobie cnoty. Teraz dla ludzi pobożnych i silnych charakterem najlepsza pora, by zdobywać nawyknienie w darowywaniu win, wybaczaniu zniewag, zapominaniu krzywdy. Teraz też przed każdą duszą wierną otwiera się pole do ćwiczeń i władania tak zaczepną jak odporną bronią sprawiedliwości 1. Czy więc kogo wysławiać będą, czy starać się poniżyć, dobrze czy źle o nim mówić, mając spokojne sumienie i niezłomną prawość, ani pochwałą nie da on się wzbić w pychę, ani przyganą wtrącić w przygnębienie. Ludzie religijni, najskromniejsze prowadząc życie, nie będą upadać na duchu, nie będą szemrać i biadać; nie smutek bowiem, jeno świętość ma być ich cechą, a ze świętości zawsze wypłynie dla nich pociecha i radość. Nie potrzebują też żywić obaw, że ich zasoby skurczą się, gdy świadczyć będą miłosierdzie. Chrześcijańskie ubóstwo zawsze jest zasobne, boć to, co mu zbywa, niepomiernie przeważa to, czego mu niedostawa. Nie może przecież grozić niedostatek temu, komu dane jest całe swoje dobro widzieć w Panu wszechrzeczy. Niech zatem ci, co pragną dobro świadczyć, nie lękają się, że im zabraknie środków po temu, skoro nawet dwugroszowa ofiarność owej wdowy ewangelicznej tak się wsławiła; a i kubek zimnej wody, bezinteresownie podany, nie pozostanie bez nagrody. Dobre uczynki pobożnych ocenia się miarą włożonego w nie serca. Jeśli zaś miłość w sercu żywie, owoc miłosierdzia pewny! Doświadczyła na sobie tego święta wdowa z Sarepty. Kiedy bowiem głód nawiedził całą krainę, ona całodzienny swój posiłek, — jedyny, jaki jej jeszcze pozostał, — ofiarowała błogosławionemu Eliaszowi, bez ociągania dobywając ze schowka nieco mąki i kilka kropel oliwy. Zrozumiała bowiem, że ważniejsza to sprawa zaspokoić głód Proroka, niż osobistą potrzebę chleba.

    Ale i dla niej nie zabrakło tego, co tak szczerym sercem oddała. Z naczyń bowiem, w zbożnym celu opróżnionych, wytrysnęło dla niej nowe błogosławieństwo. Oto święte zużycie przez nią skromniutkich zasobów nie tylko ich nie uszczupliło, ale sprowadziło obfitość tego, czego wyzbyć się ofiarnie nie zawahała ani na chwilę.

  3. Jestem przeświadczony, iż i w was, najmilsi, jest dobra wola i gotowość do pracy. Nie zapomnijcie jednak na chwilę, że te ćwiczenia wasze są solą w oku szatana, wroga cnót wszelkich. Teraz i on występuje uzbrojony całą siłą swej złośliwości. Pobożnym z ich własnej pobożności mota sieć powikłań. Kogo małodusznością nie zdoła z nóg zwalić, próżną chwałę stara się pokonać. Boć od dobrego postępowania do złej pychy jest jeden krok tylko i nic łatwiejszego jak cnotliwemu wpaść w zarozumiałość. Nad wyraz bo trudna to rzecz, by chwalebnie żyjący nie był wrażliwy na pochwały, chyba że „chlubi się w Panu” (2 Kor. 10, 17) jak mówi Pismo św. Czyjeż jednak postanowienie pozostawi w spokoju i bez zaczepki ów wróg niegodziwy? Czyich to postów nie pokusi się złamać on, co zdradliwych podstępów nie oszczędził samemu Zbawicielowi świata — jak słyszeliśmy z przeczytanego ustępu Ewangelii? Rażony owym postem 40 dni i nocy trwającym, chciał chytrze dociec, komu też Pan zawdzięcza taką wytrzymałość: łasce Bożej czy sobie samemu? „Jeżeli Chrystus jest taką istotą, na jaką jego ciało wskazuje — rozumował — to nie będę potrzebował obawiać się, żeby o nią miały rozbić się moje zwodzicielskie poczynania. Trzeba więc po pierwsze zbadać podstępnie, czy Jezus jest Stwórcą wszechrzeczy: jeżeli tak, to niech pokaże, że potrafi tak przekształcać natury rzeczy materialnych, jak mu się żywnie podoba. Po wtóre — czy pod widzialną osłoną jego ciała tai się Bóstwo: w takim razie bowiem bez najmniejszej trudności będzie np. podróżował po powietrzu, unosząc się razem z ciałem w próżne przestworza”. Ale, gdy Pan, zamiast ujawnić potęgę Bóstwa, wolał podług zasady słuszności przeciwstawiać mu się prawdziwie ludzką naturą, szatan w nią skierował cale ostrze swego szalbierstwa w trzeciej pokusie. „Skoro Jezus — tak sobie szatan obliczał — nie okazuje nadprzyrodzonej siły, to można będzie kusić go żądzą władzy i panowania, i biorąc na lep obietnicy królestw tego świata, doprowadzić aż do oddania pokłonu”.

    Ale Bóg Najmędrszy tak dalece pomieszał szyki sprytnej głowinie szatana, że wróg, zarozumialec, ni mniej ni więcej tylko siebie samego wziął tym (naturą ludzką), co kiedyś był związał, ośmielając się napastować tego, co po to właśnie przyszedł na świat, aby się zań wydać na zabicie.

  4. Podstępów tego to przeciwnika strzeżmy się nie tylko w smakoszostwie, łechcącym podniebienie, ale i w całym postanowieniu wstrzemięźliwości. Boć ten, co umiał zadać śmierć rodzajowi ludzkiemu przez pokarm, potrafi szkodzić nawet przez post. Kiedyś namawiał ludzi tak: bierzcie, co zakazane; teraz zaś przez swoich Manichejczyków — doradza: unikajcie tego, co jest dozwolone. Ta sama przewrotność, chociaż w przeciwne skierowana strony. Zapewne bowiem pożyteczne jest żyć wstrzemięźliwie, przyzwyczaić się do skromnych posiłków i nie gonić za wyszukanymi potrawami. Biada jednak tym, co nauczają, że się, nawet poszcząc, grzeszy. Potępiają oni bowiem samą naturę stworzeń, obrażając przez to ich Stwórcę. Twierdzą, że kto spożywa rzeczy ich zdaniem nie przez Boga, jeno przez diabła stworzone, plami się, a przecież żadna materia na świecie nie jest złą i zło samo nigdzie nie jest wcielone. Z ręki dobrego Stwórcy dobrym wszystko wyszło 2. A jeden jest tylko Stwórca wszechrzeczy, ten, co „uczynił niebo i ziemię, morze i wszystko, co w nich jest” (Ps. 145, 6; Dz. Ap. 14, 14). Cokolwiek zatem z tych rzeczy nadaje się człowiekowi na pokarm lub napój, jest święte i czyste w swoim rodzaju i pochodzeniu. Tylko nieumiarkowanie i łakomstwo, czyli nadużywanie tych rzeczy upadla, poniża żarłoków i opojów. Sam jednak pokarm i napój jako taki nie może plamić człowieka. „Czystym bowiem, jak mówi Apostoł, wszystko jest czyste, a pokalanym i poganom nic nie ma czystego: Owszem skalane są u nich i umysł i sumienie” (Tyt. 1, 15).
  5. Wy natomiast, najmilsi, święte dzieci waszej matki, Kościoła katolickiego, wychowane w szkole prawdy przez Ducha Świętego, miarkujcie odpowiednio do tego wolność waszą! Wiecie, że dobrą jest rzeczą umieć się powstrzymać nawet od dozwolonych rzeczy. Wtedy zaś, kiedy obowiązuje was ściślejsza wstrzemięźliwość, macie zwracać uwagę na różnicę pokarmów, bądź na ich jakość, bądź na ilość, nigdy zaś nie potępiać samej ich natury. Nie pozwólcie zatem nawet dotknąć się zarazie błędnej nauki tych, co właśnie swoim rodzajem postu najwięcej się plamią „służąc stworzeniu raczej niż Stworzycielowi” (Rzym. 1, 25).

    Boć światłom niebieskim swoją niemądrą wstrzemięźliwość składają w ofierze i na cześć słońca, i księżyca pościć sobie uchwalili pierwszego i drugiego dnia po szabacie. Tą jedną swoją praktyką dopuszczają się naraz dwojakiej winy: bałwochwalstwa i zniewagi; post swój bowiem nakazują po to, aby okazać swoją cześć gwiazdom a pogardę Zmartwychwstaniu naszego Pana. Tajemnice zbawienia ludzkiego w ogóle odrzucają i nie wierzą, żeby Chrystus Pan narodził się w naszej naturze, w prawdziwie ludzkim ciele, żeby cierpiał rzeczywiście, był pogrzebion i zmartwychwstał. Dlatego też dla dnia naszej radości (niedzieli) zaznaczają pogardę smętkiem swojego postu. Chcąc zamaskować swoją niewiarę, poważają się brać udział w naszych zebraniach, aby zaś w czasie udzielania sakramentów niczym się nie zdradzić, w następujący sposób się zachowują: od czasu do czasu niegodnymi usty przyjmują Ciało Pańskie, natomiast zupełnie uchylają się od picia Krwi naszego odkupienia 3. Podajemy wam te rzeczy do wiadomości, pobożni słuchacze, tak po to, abyście takich ludzi łatwo mogli poznać, jak i dlatego: że przyłapanych na świętokradzkiej obłudzie należy powagą kapłańską wyłączać ze świętych obcowania. Przed takimi ludźmi bowiem przewidująco przestrzega Kościół Boży św. Paweł Apostoł, mówiąc: „A proszę was, bracia, abyście uważali na tych, co robią niezgody i zgorszenia nie wedle nauki, której wyście się nauczyli, i od tych odstępujcie. Tacy bowiem Panu naszemu Chrystusowi nie służą, ale brzuchowi swemu: a przez łagodne słowa i pochlebne mowy zwodzą serca niewinnych” (Rzym. 16, 17 i 18).

  6. Zresztą niejednokrotnie już słyszeliście nasze wystąpienia przeciw temu błędowi i dostatecznie uświadomieni jesteście co do obowiązku jego usuwania. Podejmujcie tedy post 40-dniowy w duchu prawdziwej pobożności i poświęcenia. Na uzyskanie bożego miłosierdzia przygotowujcie dusze uczynkami swojego miłosierdzia: Ugaście gniewy, usuńcie zawiść, miłujcie zgodę, prześcigajcie się we wzajemnych usługach, wymagających szczerej pokory. Bądźcie sprawiedliwymi dla niewolników i innych wam podwładnych. Niech nikt z nich nie męczy się w zamknięciu więziennym, albo w okowach 4. Koniec położyć zemstom! Przebaczyć zniewagi, surowość zastąpić łagodnością, gorycz wyrozumieniem, kłótnie pojednaniem! Ktokolwiek teraz zetknie się z nami, niech odczuje, żeśmy skromni, żeśmy uprzejmi, żeśmy pełni dobroci — aby posty nasze Bogu były miłe! Jemu bowiem wtedy dopiero złożymy ofiarę prawdziwej wstrzemięźliwości i rzetelnego oddania, gdy wszelką złość usuniemy z serca. A we wszystkich tych sprawach niechaj nas wspomaga Bóg wszechmogący, jeden w Bóstwie z Synem i Duchem Św., jeden z nimi w majestacie na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

2 Kor. 6, 7: „a dextris et sinistris…”.

2

„Omnia bona bonus auctor instituit”. Por. Ks. Rodz. 1, 31.

3

Manichejczykom nie wolno było używać wina.

4

Por. Mowę 40, 5, i przypis 229.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post manicheizm
2021-01-16

Mowa 34 na Objawienie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 144–151.

  1. Najmilsi! Złożyć hołd i pokłon Bogu, cieszyć się całym sercem z okazanego przezeń miłosierdzia i godnie je obchodzić w dni pamiętnych zdarzeń z dziejów naszego zbawienia, słuszny to i rozumny objaw prawdziwej pobożności. Wzywa nas do niej już sam porządek kościelnego roku, wprowadzając – wkrótce po dniu narodzin z Dziewicy Syna Bożego, równego Ojcu – uroczystość Trzech Króli, uświęconą objawieniem Pana. Walnie przez to Opatrzność umacnia w nas wiarę. Kiedy bowiem przed, wzrokiem ducha naszego przesuwa się w uroczystym obchodzie dzieciństwo Zbawiciela, w brzasku życia odbierające pokłon Bogu należny, z samych objawów tego dzieciństwa widać dowodnie, że On w istotnie ludzkiej naturze na ten świat przyszedł. A przywraca bezbożnym sprawiedliwość i grzesznym świętość właśnie wiara w prawdziwe bóstwo i w prawdziwe człowieczeństwo zarazem w tym samym Panu naszym, Jezusie Chrystusie; wiara w bóstwo odwiecznie równające Go w istocie z Bogiem Ojcem, i w człowieczeństwo od niedawnego czasu jednoczące Go z człowiekiem w postaci sługi. Dla umocnienia więc tej wiary i obwarowania jej przeciw wszelkim błędom, z niezmierną miłością kieruje Bóg zdarzeniami. Oto lud, na dalekich przestrzeniach Wschodu osiadły, a biegły w sztuce obserwowania gwiazd, otrzymuje znak z nieba o narodzinach dziecięcia, co ma zapanować nad całym Izraelem (Mt. 2, 9). W kraju Magów ukazuje się niezwykle jasna gwiazda o niewidzialnym dotąd blasku. Swoim wspaniałym światłem wprawia w podziw patrzących i rodzi w nich przeświadczenie, że nie wolno im przejść obojętnie nad tym, co taki zapowiada zwiastun. Cud ten jednak – jak okazuje się z biegu rzeczy – jest wypływem łaski Bożej. Boć łaska to Bożą sprawiła, że wieść o narodzeniu Chrystusa prędzej mogła dotrzeć do pogan wezwanych do wiary, nim zdążyła obiec małe Betlejem; łaska Boża poprzez niebiosa rzuciła w świat „dobrą nowinę”, zanim język ludzki zdołał ją wymówić i rozpowiedzieć.
  2. Aczkolwiek narody pogańskie wspaniałemu darowi Bożemu zawdzięczały poznanie narodzin Zbawiciela, możliwe jest jednak, że i w starych proroctwach Balaama znajdowali Magowie pobudkę i klucz do zrozumienia cudownego zjawiska na niebie, znając tę szeroko od dawna rozpowszechnioną i z pokolenia na pokolenie przekazywaną przepowiednię: „Wznijdzie gwiazda z Jakuba i powstanie mąż z Izraela i panować będzie nad narodami” (Liczb. 24, 17). Proroczym tedy blaskiem niezwykłej gwiazdy pobudzeni, idą trzej mężowie trop w trop za jej śladem przewodnim. Przeświadczeni są, że znajdą wskazane przez nią dziecię w Jerozolimie; mieście królewskim. Lecz gdy ich to przeświadczenie zawiodło, od uczonych w Piśmie i doktorów Zakonu dowiadują się tutaj, co Pismo święte przepowiadało o narodzeniu Chrystusa. Świadectwo tedy z dwóch źródeł umacnia ich tylko i zagrzewa do wytrwania w poszukiwaniu tego, kogo światło gwiazdy i powaga proroctwa ukazywała. Odpowiedź bowiem kapłanów zawierała przepowiednię Bożą, z natchnienia Ducha Św. ujętą w te słowa: „I ty Betlejem: ziemio Judzka, z żadnej miary nie jesteś najpodlejsze między książęty Judzkimi; albowiem z ciebie wynijdzie wódz, aby rządził lud mój izraelski” (Mt. 2, 5). Jakżeż tedy łatwym i prostym stąd wnioskiem było dla przedniejszych mężów Izraela uwierzyć w to, czego uczyli! Widać jednak, że im ziemskie tylko rzeczy napełniały serce i umysł, tak jak i Herodowi; królestwo Chrystusowe stawiali na równi Z mocami tego świata. Oni doczesnego oczekiwali wodza, on świeckiego obawiał się rywala. O, jak zbytecznie trwożysz się, Herodzie! W próżnię uderzy szał twojego gniewu na podejrzaną ci dziecinę. Kraj twój za mały, by zmieścić Chrystusa i zamknąć Pana świata w zaścianku pod twej władzy berłem. Wszędzie on włada; ty mu w Judei wzbraniasz panowania? Sam byś szczęśliwiej panowanie dzierżył, gdybyś się jego panowaniu poddał. Czemu nie spełniasz z szczerej powinności, co obiecujesz w swej chytrej obłudzie? (Mt. 2, 8). Ruszaj co prędzej za Magami w drogę, składaj królowi prawdziwemu pokłon i hołd w pokorze! Ale ty wolisz raczej ulec ciasnocie poglądów panujących w twoim otoczeniu, niż wzorem ludów wejść na drogę wiary. W przewrotnym sercu swoim knujesz zasadzek sidła, okrucieństw ohydę! (W próżnię uderzasz!) Ni Jezusowi życia nie odbierzesz choć ono właśnie odbiera ci spokój, ni niemowlętom na życiu zaszkodzisz, chociaż je mieczem z tego świata zgładzisz.
  3. A kiedy Mędrcy za gwiazdą-przewodnicą co im znowu światłem swoim służyła, dotarli do Betlejem „uradowali się radością bardzo wielką” – powiada Ewangelista – „i wszedłszy w dom, znaleźli dziecię z Maryją matką jego i upadłszy, pokłonili się jemu: a otworzywszy skarby swe, ofiarowali mu dary: złoto, kadzidło l mirrę” (Mt. 2 10). O cudowna wiaro! Ty najlepiej wiesz Wszystko: nie za świataś ty natchniona, lecz od Ducha Św. oświecona! Skądże bowiem u tych mężów to stopniowanie, ta myśl zawarta w złożonych darach? Zanim wyruszyli z ojczyzny, nie widzieli Jezusa, a kiedy go ujrzeli, znowu nic nie biło im w oczy, co by tak znamiennie ułożonego nauczyło ich hołdu. Ale prócz owego blasku gwiazdy, co uderzał ich Oczy cielesne, jaśniejszy promień prawdy przeniknął im w serca. Stąd zanim jeszcze, wyruszyli w uciążliwą drogę, już pojmowali, kogo zwiastuje im znak niebieski. Stąd też to zrozumienie ich, że złoto należy mu złożyć w daninie jako królowi, kadzidło w hołdzie jako Bogu, mirrę jako dowód wyznawania w nim śmiertelnej ludzkiej natury. Takie przekonanie i pojmowanie rzeczy całkowicie wystarczałoby im do zapalenia płomienia wiary we własnych sercach. Nie potrzebowali zatem dążyć dopiero do naocznego oglądania tego, co wzrokiem ducha przejrzeli już na wylot. Jednak z żywego poczucia obowiązku nie ustali w swej dociekliwości, aż na własne oczy ujrzeli dziecię. Walną przez to usługę oddali narodem przyszłych czasów i nam obecnie żyjącym. Boć jak dla wszystkich nas z pożytkiem było, że po zmartwychwstaniu Pana ręką Tomasza sprawdziła ślady ran w Jego ciele (Jan 20, 24), tak na naszą wyszło korzyść, że i dzieciństwo Jego potwierdziły oględziny Magów. Ujrzeli tedy Mędrcy i oddali pokłon chłopięciu z pokolenia Judy „z nasienia Dawidowego według ciała” (Rzym. 1, 3), „uczynionemu z niewiasty, uczynionemu pod zakonem” (Gal. 4, 4), jaki ono „nie rozwiązywać, ale wypełnić” (Mt. 5, 17) przychodziło. Ujrzeli i pokłonili się dziecięciu maleńkiemu kształtem, na cudzą zdanemu pomoc, niemowlęciu, niczym nie różniącemu się od ogółu ludzi w dzieciństwie. Boć jak dowody, wykazujące majestat Jego boskości, dawały pewność wierze, tak trzeba było też stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że „Słowo ciałem się stało” (J an 1, 14), że wieczna istota Syna Bożego przyjęła prawdziwie ludzką naturę. Potrzebne to było, aby tę tajemnicę wiary uchronić od wstrząsów wśród odmiennych kolei, skoro miała ona już to wywierać cudowny wpływ iście nie do wysłowienia, już to podlegać okrutnym cierpieniom na przemian. Boć bez tej wiary – tak w prawdziwe bóstwo, jak w prawdziwe człowieczeństwo Pana Jezusa – nikt w ogóle nie mógłby dostąpić usprawiedliwienia.
  4. Tej to w szczególności wierze i głoszonej przez wszystkie wieki prawdzie sprzeciwia się, najmilsi, szatańska złość Manichejczyków 1. Na zgubę dusz uwiedzionych, z blużnierstw i kłamstw wierutnych utkali oni wielką przędzę fałszu, niegodziwą w zasadach, śmiertelnej trucizny pełną. Poprzez istne zwały obłędnych opinii zapędzili się tak daleko, że Chrystusa wyobrażali sobie w ciele pozornym, i na oko, i w działaniu nie przedstawiającym nic naprawdę materialnego, lecz tylko jakąś złudę, jakiś kształt udany 2. Boć zdaniem ich nie godzi się wierzyć, aby Bóg, Syn Boży miał zstąpić do łona kobiety i swój majestat narazić na takie poniżenie, żeby w ciało naturalne omotany miał się rodzić w postaci ludzkiej prawdziwie, A przecież całe to dzieło to nie ujma dla niego, jeno objaw jego potęgi! Nie plama – w oczach wiary – jeno wspaniały akt zniżenia się! Jeśli bowiem tego widzialnego światła, dokądkolwiek by ono wtargnęło, nie ima się żądna nieczystość, jeśli promienia słońca – stworzenia materialnego przecież – nie tknie choćby najbardziej cuchnące lub błotniste miejsce, cóż tedy – bez względu na takie lub inne swoje właściwości – zdołałoby splamić istotę owego wiecznego i niematerialnego Światła? Łącząc się ze stworzonym na obraz swój (człowiekiem), udziela mu ono oczyszczenia, samo nie przyjmuje plamy; leczy rany słabości ludzkiej, nie ponosząc uszczerbku w swojej mocy.

    Całe Pismo św. to jedna wielka zapowiedź tej niewysłowionej tajemnicy miłości Bożej. Przeciwnicy przeto prawdy, o jakich mówimy, odrzucili i prawo dane przez Mojżesza, i natchnione przepowiednie proroków. A nawet same księgi Ewangelii i pisma Apostołów sfałszowali; jedne rzeczy z nich usunęli, inne wtrącili. Nadużywając i powagi Apostołów i słów samego Zbawiciela, potworzyli sobie całe tomy fałszywej nauki na poparcie tkaniny swych błędów i na zatruwanie śmiertelnym jadem serc, padających ich ofiarą. Rozumieli bowiem, że nie za nimi, a wszystko przeciw nim przemawia. Nie tylko Nowy ale i Stary Testament zbija ich niecne bredzenia. Mimo wszystko jednak uparcie obstają przy swych szaleńczych iście zmyśleniach i nie przestają szerzyć zamieszania w Kościele Bożym swą zwodniczą nauką 3. Nieszczęsnych – zwolenników swoich, co w ich sidła wpadli, namawiają do zaprzeczenia prawdziwie ludzkiej natury w Jezusie Chrystusie. Przeczyć tedy każą prawdziwemu Jego ukrzyżowaniu dla zbawienia świata; przeczyć każą wylaniu krwi zbawczej i wody chrztu z boku przebitego lancą; przeczyć każą złożeniu w grobie i zmartwychwstaniu dnia trzeciego; przeczyć każą, że w oczach uczniów uniósł się ponad wszystkie wysokości niebios, żeby zasiąść na prawicy Ojca: aby zaś usunąć wszelki niepokój z serc ludzi niereligijnych i odjąć wszelką nadzieję religijnym, po usunięciu wszystkich prawd, zawartych w Apostolskim wyznaniu wiary, każą też odrzucić sąd Chrystusa nad żywymi i umarłymi. Ograbiwszy w ten sposób swoich z tych wszystkich tajemnic i ich błogosławionego oddziaływania, uczą natomiast „czcić Chrystusa w Słońcu i Księżycu” 4, a Manesowi – mistrzowi tych wszystkich bezeceństw – oddawać pokłon nazywając go Duchem Św. 5.

  5. Do umocnienia więc serc waszych w wierze i prawdzie, niechaj, najmilsi, przyczyni się dzisiejsze święto! Katolickie wyznanie niech opancerzy się mocno świadectwem Objawienia Zbawiciela w dzieciństwie! Wykląć natomiast należy niecne zdanie jakoby w Chrystusie nie było natury cielesnej. Przestrzegał nas przed nią dawno św. Jan Apostoł tymi niedwuznaczymi słowy: „Każdy duch, który wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga, a każdy duch, który rozrywa Jezusa, nie jest z Boga, i to jest Antychryst” (1 Jan 4, 2–3). Nie masz przeto nic wspólnego między chrześcijaninem i takimi ludźmi, nie może być łączności, nie może być obcowania! Na dobro całego Kościoła niechaj to wyjdzie, że wielu z nich zdemaskowano, że wyszły na jaw ich nikczemne występki i to na podstawie ich własnych zeznań 6. Nikogo już odtąd nie może wprowadzić w błąd to, że wstrzymują się oni od pewnych potraw, że w nędzne odziewają się szmaty, że „blade oblicza” obnoszą na pokaz. Boć nie święte to posty i nie rozumna to wstrzemięźliwość, ale sztuczki obłudne 7! Mogły one dotychczas szkodzić nieoględnym, mogły dotychczas stroić żarty z niedoświadczonych; odtąd jednak nie ma tłumaczenia dla upadków! Pozwolić jeszcze teraz wciągnąć się w sidła ohydnego błędu, to już nie naiwność, jeno niegodziwość i przewrotność byłaby największa! Rozumie się samo przez się, że (tak surowo osądzając zbrodnię) nie chcemy przeszkodzić postanowieniom Kościoła i Boga samego. Przeciwnie zwracamy się do waszych dobrych serc, abyście razem z nami modlili się do Pana za ludźmi tego rodzaju. Bo i my ze łzami i smutkiem współczujemy ruinie dusz uwiedzionych. Chcemy iść za przykładem Apostołów i „z niedomagającymi czuć się słabymi” (2 Kor. 11, 29), „płakać z płaczącymi” (Rzym. 12, 15). Nie tracimy bowiem nadziei, że Bóg miłosierny da się ubłagać obfitymi łzami i należytym zadośćuczynieniem ze strony upadłych. Póki życia na tej ziemi, o nikim wątpić, natomiast o wszystkich nawrócenie i poprawę modlić się trzeba. Albowiem łaska Pana „podnosi upadłych, rozwiązuje spętanych, oświeca ślepych” (Ps. 145, 8). Jemu cześć i chwała na wieki. Amen.

Footnotes:

1

O Manichejczykach por. mowy: 9, 4; 16, 4; 24, 4; 42, 4; 47,2; także Ep. 15, 17; 35, 1; 59, 1; 165, 2.

2

Por. Mowa 24, 4.

3

Por. Mowa 16, 5.

4

Por. Mowa 22, 6.

5

Por. Wstęp § 2, 3.

6

Por. Mowa 16, 5.

7

Por. Mowa 24, 6.

Tags: św Leon Wielki Objawienie Pańskie manicheizm
2020-12-31

Mowa 24 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 88–94.

  1. Najmilsi! W różny sposób i rozlicznymi środkami okazywał zawsze dobry Bóg swą pieczę rodzajowi ludzkiemu i wszystkim minionym wiekom miłościwie udzielał obfitych darów Opatrzności swojej. W najnowszej jednak dobie wylew Jego łaskawości sięgnął daleko poza dotąd spotykane granice. W Chrystusie bowiem:

    Prawda – do błąkających się po manowcach błędu,
    Miłosierdzie samo zstąpiło do grzeszników,
    Życie – do umarłych.

    Ono przedwieczne i współistotne z Ojcem Słowo przyjęło naszą niską naturę, aby ją zjednoczyć z Bóstwem swoim i Bóg z Boga zrodzony także jako człowiek się narodził. Od początku świata było to już wprawdzie przyrzeczone i licznymi znakami w słowie i czynie zapowiedziane 1. Jakżeż znikomą jednak cząstkę ludzi byłyby owe symbole i osłonione tajemnice uratowały, gdyby Chrystus przez przyjście swoje nie wypełnił tego, co było wtedy zapowiedzią przyszłości? Co owym niewielu przyniosło korzyść jako przepowiednia, stało się rzeczywistością, z której niezliczona ilość wiernych korzysta. Nas nie znaki i figury doprowadzają dopiero do wiary, ale już utwierdzeni w niej historią ewangeliczną czcimy to, w co wierzymy jako fakt dokonany; świadectwa zaś proroków przyłączają się nadto do pouczenia nas, aby nam odjąć wszelką możliwość wątpienia w to, o czym wiemy z tylu przepowiedni. O tym mowa w słowach wyrzeczonych do Abrahama: „Błogosławione będą w nasieniu twoim wszystkie narody ziemi” (Dz. Ap. 3, 25; Rodz. 12, 3). Do tego odnieść należy przyrzeczenie Boże dane Dawidowi i opisane przezeń proroczo: „Przysiągł Pan Dawidowi prawdę, a nie odmieni jej: z owocu żywota twego posadzę na stolicy twojej” (Ps. 131, 11). Do tego również, co rzekł Pan przez usta Izajasza: „Oto panna pocznie i porodzi syna i nazwą imię jego Emanuel, co się wykłada: Pan z nami” (Mt. 1, 23; Iz. 17, 14); jak i to drugie proroctwo: „Wynijdzie różdżka z korzenia Jessego, a kwiat z korzenia jego wyrośnie” (Iz. 11, 1; Dz. Ap. 13, 23). Dziewicza różdżka tutaj niewątpliwie przepowiada Najświętszą Maryję Dziewicę 2, Ona to pochodziła z rodu Jessego i Dawida, i z Ducha Św. począwszy, wydała na świat nowy kwiat ludzkiego ciała z macierzyńskiego a jednak dziewiczego łona.

  2. Niechaj przeto radują się sprawiedliwi w Panu, a serca wiernych gwoli chwały Bożej! Synowie ludzcy, wdzięcznie wyznawajcie przedziwne sprawy Jego! Boć w tym zwłaszcza dziele możemy poznać, w jak wysokiej cenie u Stwórcy jest nasz stan niski. Wielce on uposażył człowieka przy stworzeniu, że nas na obraz swój uformował, o wiele więcej jednak włożył w naszą naprawę, kiedy na się – On Pan – postać sługi przywdział. Chociaż z jednej to miłości pochodzi wszystko, czym Stwórca obdarzy stworzenie ale mniej zadziwia, gdy człowiek do Bóstwa wzwyż dąży, niż kiedy Pan Bóg na ludzką nizinę zstępuje. Gdyby tego jednak wszechmocny Bóg nie uczynił w dobroci swojej, nie byłoby sposobu usprawiedliwienia, nie byłoby zabiegu mądrości, zdolnego wydobyć nas z niewoli szatana i z otchłani śmierci. Wyrok potępienia, co razem z grzechem przeszedł z jednego na wszystkich, trwałby nadal w swej mocy, a śmiertelną raną osłabiona natura nasza nie znalazłaby lekarstwa, ponieważ o swoich siłach nie byłaby zdolna zmienić swego stanu. Pierwszy człowiek z ziemi otrzymał substancję ciała swego: tchnienie Stwórcy ożywiło go duszą rozumną 3, aby żył na obraz i podobieństwo Boże i odbijał w sobie, rzekłbyś w lśniącym zwierciadle, szlachetne naśladownictwo dobroci i sprawiedliwości Bożej. Gdyby tę przepiękną godność swej natury wypielęgnował był w sobie przez zachowanie otrzymanego przykazania, nie zepsuty duch jego doprowadziłby i ciało, z ziemi wzięte, do chwały niebieskiej. Ponieważ jednak niebacznie i nieszczęśnie uwierzył zawistnemu zwodzicielowi 4 i, podszeptom pychy jego dając ucho, pozostawione sobie pole do wzrastania we czci chciał raczej zagrabić, niż zasłużyć na nią, przeto nie tylko ów pierwszy człowiek, ale i całe jego potomstwo w nim musiało usłyszeć te słowa: „Ziemia jesteś i w ziemię się obrócisz” 5; „Jaki tedy ziemski, tacy i ziemscy” 6, nie ma zgoła nieśmiertelnych, bo nikt nie jest z nieba 7.
  3. Aby tedy rozwiązać ten węzeł grzechu i śmierci, Wszechmocny Syn Boży – on wszędyobecny i wszystko ogarniający, on równy we wszystkim Ojcu i współwieczny w jednej z nim i z niego istocie – przyjął na siebie naturę ludzką. Stwórca i Pan wszechrzeczy raczył stać się jednym ze śmiertelnych. Wybrał sobie na matkę swoje stworzenie. Ta, przy zachowaniu nienaruszonym dziewictwa, miała mu dostarczyć cielesnej tylko substancji, aby nowy człowiek, powstały bez skażonego ludzkiego nasienia, i czysty był, i prawdziwy jednak zarazem 8. Chociaż narodziny Chrystusa z żywota dziewicy były cudowne, nie wynika stąd, żeby on różnił się od nas naturą. Prawdziwy Bóg prawdziwym zarazem jest człowiekiem; ani w jednej ani w drugiej naturze nie ma najmniejszego fałszu 9, „Słowo ciałem się stało” (Jan 1, 14) przez podwyższenie ciała, nie przez uszczuplenie Bóstwa. Bóstwo w ten sposób sharmonizowało potęgę z dobrocią swoją, że przyjęciem (człowieczeństwa) uszlachetniło co nasze, a udzieleniem (bóstwa) nie utraciło co swoje. W tych narodzinach Chrystusa, jak przepowiedział Dawid, „prawda wyrosła z ziemi, a sprawiedliwość z nieba spojrzała” (Ps. 84, 12). W tych narodzinach spełniły się słowa Izajasza: „niech się otworzy ziemia i zrodzi Zbawiciela, a sprawiedliwość niech wzejdzie społem” (Iz. 45, 8). Ziemia to bowiem ciała ludzkiego, przeklęta w pierwszym przestępcy, jedynie w tym urodzeniu Najświętszej Panny wydała błogosławioną, wolną od skazy swego szczepu, odrośl. Jej duchowych narodzin każdy dostąpić może w odrodzeniu; dla każdego człowieka woda chrztu jest jakby łonem dziewiczym, ten sam bowiem Duch Św. napełnia źródło chrzcielne, co napełnił Dziewicę tak, że jak tam Święte Poczęcie sprawiło uwolnienie od grzechu, tak tutaj gładzi go mistyczne obmycie.
  4. Z tajemnicą tą nie ma nie wspólnego chorobliwy obłęd Manichejczyków, nie mają oni też najmniejszej cząstki w odrodzeniu Chrystusowym, skoro zaprzeczają jego narodziny w ciele z Maryi Dziewicy. Nie wierzą w prawdziwe Narodziny, konsekwentnie też nie przyjmują rzeczywistej Męki: skoro następnie nie wyznają prawdziwego złożenia do grobu, odrzucać też muszą rzeczywiste Zmartwychwstanie. Gdy raz weszli na stromą drogę przeklętej iście zasady, ciemnej zgoła i na wskroś rozwiązłej, pędzą w otchłań śmierci po pochyłości kłamstwa i nie mają się czego uczepić, aby się zatrzymać. Prócz wszystkich szkaradzieństw diabelskiego wynalazku, nawet w główne swoje święto 10 – jak to niedawno z ich zeznania okazało się – szukają uciechy w rzeczach i duszę, i ciało kalających, ani na uczciwość, ani na wstyd nie bacząc. W zasadach swych bezbożni, w praktykach religijnych bezecni 11.
  5. Aczkolwiek, najmilsi, i wszystkie inne herezje są potępienia godne w swych sprzecznych naukach, to jednak każda z nich z osobna wzięta zawiera też i coś z prawdy. Taki Ariusz 12 wielką popełnił niegodziwość i zgubił się przez nią, skoro twierdził, że Syn Boży mniejszy jest od Ojca i że jest jego stworzeniem, i skoro Ducha Św. uważał za stworzonego przezeń podobnie jak wszystko inne; ale przynajmniej istocie Ojca nie odmawiał boskości wiecznej i niezmiennej, choć jej nie widział w jedności Trójcy. Taki Macedoniusz 13 daleki od światła prawdy, nie przyjmował bóstwa Ducha Św., ale w Ojcu i Synu wyznawał jedną moc i tę samą naturę. Taki Sabeliusz 14 zdawał sobie przynajmniej sprawę. że jedna jest istota, nieodłączna tak od Ojca, jak od Syna, jak od Ducha Św., choć zabrnął w błąd nie do rozwikłania, gdy przypisywał „jedności”, co na karb „równości” złożyć należało. Gdy tedy prawdziwa Trójjedność nie mieściła się w jego głowie, w jedną tylko osobę wierzył pod trzema nazwami. Focyn 15 w zaślepieniu ducha nie wierzył, żeby Chrystus był Bogiem z Boga zrodzonym przed wszelkim czasem, ale wyznawał w nim rzeczywistego istotnie, tak jak my, człowieka. Apolinaris 16, pozbawiony gruntownego zmysłu wiary, wierzył jednak, że Syn Boży przyjął na siebie naturę rzeczywistego ciała ludzkiego, choć zdaniem jego w ciele tym nie było duszy, ponieważ jej miejsce zajęło bóstwo. Gdyby w ten sposób przejrzeć po kolei wszystkie błędne nauki, potępione przez wiarę katolicką, w każdej z nich znalazłoby się coś, co dałoby się wyłączyć od zdań potępienia godnych. U Manichejczyków, natomiast, w ich zgubnej z gruntu nauce nie masz zgoła nic, co można by z jakiegoś bodaj względu tolerować.
  6. Ale wy, najmilsi – a nie mogę was godniej nazwać niż słowy św. Piotra Apostoła, „rodzaj wybrany, królewskie kapłaństwo, naród święty, lud nabycia” (1 Piotr 2, 9) – wy, których fundamentem jest Chrystus, skała niezłomna, wszczepieni w samego Pana, Zbawiciela – trwajcie utwierdzeni w tej wierze; wyznaliście ją wobec wielu świadków, w niej – odrodzeni z wody i z Ducha Św. – otrzymaliście namaszczenie zbawienia i znak życia wiecznego. Gdyby zaś „kto wam opowiadał ponadto, coście otrzymali, niech będzie przeklęty” (Gal. 1, 9). Nie przekładajcie niecnych baśni nad tak jasne światło prawdy! Cokolwiek zdarzyłoby się wam czytać lub słyszeć przeciwnego regule katolickiego i apostolskiego symbolu, za zgubne zgoła miejcie to diabelstwo! Nie dajcie się zwodzić kłamliwym sztuczkom udanych i obłudnych postów; one nie do oczyszczenia, jeno do zguby dusz im służą. Tacy przybierają wprawdzie pozór życia pobożnego i czystego, ale płaszczykiem tym przykrywają rozwiązłość swego postępowania. Z zanadrza swego niegodziwego serca miotają pociski, a te ranią proste dusze, aby, jak się prorok wyraża, „postrzelali w ciemności prawych sercem” (Ps. 10, 3). Potężną obroną (przeciwko nim) jest wiara pełna, jest wiara prawdziwa; niczego dodać, niczego odjąć od niej nikt nie może. Wiara bez znamienia jedności nie jest wiarą, podług słów Apostoła: „Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden Bóg i Ojciec wszystkich, On jest nad wszystkimi i po wszystkim, i we wszystkich nas” (Ef. 4, 5). W jedności tej trwajcie, najmilsi, mocą ducha niewzruszoną. W niej dążcie do pełnego uświątobliwienia. W niej zachowujcie przykazania Pańskie. Wszak „bez wiary nie podobna jest spodobać się Bogu” (Żyd. 11, 6). Bez niej nie ma świętości, nie ma czystości, nie ma życia 17 „Sprawiedliwy bowiem z wiary żyje” (Rzym. 1, 17). Kto ją stracił, uwiedziony podstępem szatana, umarłym jest, choć żyje. Bo jak przez wiarę sprawiedliwość, tak też przez wiarę osiąga się życie wieczne, podług słów Zbawiciela, Pana naszego: „A ten jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, samego Boga prawdziwego i któregoś posłał Jezusa Chrystusa” (Jan 17, 3). On też niechaj to sprawi, abyście czynili postęp i wytrwali aż do końca, On, co z Ojcem i Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Por. Mowa 23, 4.

2

Łaciński tekst zawiera tutaj grę słów: „virga” i „virgo”.

3

Rodz. 2, 7.

4

Rodz. 3, 6.

5

Rozdz. 3, 19. W tłum. Wujka za Wulgatą: „Proch jesteś i w proch się obrócisz”.

6

1 Kor. 15, 48. Sens tych słów jest taki: Adam musiał umrzeć; podobnie całe jego potomstwo, z ziemi wzięte, także musi umrzeć.

7

Por. k. Kor. 15, 47: „Pierwszy człowiek z ziemi ziemski, drugi człowiek z nieba niebieski”.

8

Chrystus wziął z Matki N. nie pozorne ciało, lecz prawdziwą ludzką naturę.

9

Por. Ep. 28, 4.

10

Główne święto Manichejczyków zwane było „Bema”, dzień śmierci Manesa w marcu.

11

O prowadzeniu się Manichejczyków i procesie przeciwko nim por. Mowa 16, 4.

12

Por. odnośniki: 108 i 151 oraz Mowy: 16, 3 i 23, 2.

13

Macedoniusz (341–360), bp Konstantynopola; nie uznawał „homousia” Ducha Św.; nauczał, że Duch Św. niższy jest i podporządkowany Synowi.

14

Co do Sabeliusza por. odnośnik 108, Mowę 16, 3 i Ep. 15, 1.

15

Por. odnośnik 108.

16

Apollinaris, bp Laodycei, um. ok. r. 390. Nauczał, że w Chrystusie boski Logos zastąpił duszę ludzką; naukę jego potępił drugi sobór powszechny 381 r.

17

Mowa tutaj jest nie o życiu przyrodzonym, lecz o życiu nadprzyrodzonym.

Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie manicheizm arianizm herezja
2020-12-18

Mowa 16 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 49–52.

  1. Najmilsi! Jest to skutek działania podniosłej łaski Bożej, że serca chrześcijańskie nieprzepartą tęsknotą z ziemi do nieba codziennie się przenoszą. Ale i to, że człowiek żyje i utrzymuje się na tej ziemi, sprawia moc i opatrzność Stwórcy. Boć sam Bóg obiecuje nam dobra wieczne, co udziela doczesnych. Jak przeto w oczekiwaniu przyszłego szczęścia i w drodze doń przez wiarę Bogu dziękować powinniśmy, że nas prowadzi do przygotowanego królestwa chwały, tak też Boga mamy wielbić i wysławiać za dobrodziejstwa, rokrocznie już tutaj na nas zsyłane. Wszak w ten sposób od początku nadał Bóg płodność ziemi i tak złożył prawa urodzaju w każdym zarodku i w każdym nasieniu, że ani na chwilę nie odejmuje ręki swej od tego, co ustanowił. Owszem, we wszystkich rzeczach stworzonych trwają miłościwe rządy Stworzyciela. Wszystko, co na użytek ludzi wydają pola, winnice i oliwki, wszystko to Bóg w dobroci swojej darzy. On miarkując własności siły przyrody, jaskrawie wspiera niepewny skutku mozół rolnika tak, że na nasz pożytek wychodzą wiatry i deszcze, zimna i upały, dni i noce. Sama pomysłowość ludzka nie wystarczyłaby do tego, żeby człowiek mógł oglądać owoce swej pracy, gdyby Bóg nie dodał wzrostu do Niebieski miłościwie nam udzielił. Iluż to nie posiada ani doskonała miłość chrześcijańska i sprawiedliwość na tym polegają, że i my wspomagamy innych z tego, co Ojciec Niebieski miłościwie nam udzielił. Iluż to nie posiada ani roli, ani winnic, ani oliwek! Ich niedostatkowi przeto zaradzić należy z tej obfitości, którą nas Bóg obdarował. I oni razem z nami winni błogosławić Boga za urodzaj ziemski i cieszyć się, że posiadający mają czym podzielić się z biednymi i podróżnymi! Błogosławiony to śpichlerz, — godzien, by w nim stokrotnie mnożyły się plony, — z którego zaspokaja się głód cierpiących niedostatek i słabych, z którego pokrzepia się podróżnych w potrzebie, z którego zadawalnia się tęskne pragnienia chorych! Wszak dlatego dopuszcza Bóg sprawiedliwy na tych ludzi różne przykrości, ażeby móc uwieńczyć koroną zasługi tak potrzebujących współczucia za ich cierpliwość, jak współczujących za ich miłosierdzie.
  2. Każdy czas, najmilsi, nastręcza sposobność do tego dzieła. Ten jednak szczególniej się do niego nadaje. Ojcowie nasi święci, duchem Bożym natchnieni, ustanowili post grudniowy, aby po ukończeniu żniw składano Bogu należną Mu ofiarę wstrzemięźliwości. Każdy przeto powinien pamiętać, aby w ten sposób zużywał obfitość plonów, iżby dla siebie był wstrzemięźliwszy, a dla biednych hojniejszy! W jałmużnach bowiem i postach zawiera się najskuteczniejszy środek zadośćuczynienia za grzechy. A i modlitwa, takimi ofiarami poparta, szybciej dociera do tronu Bożego. Podług słów Pisma świętego „dobrze czyni duszy swej człowiek miłosierny” (Przyp. 11, 17). Nic bardziej nie jest czyjąś własnością, niż to, co wyłoży na potrzeby bliźniego. Wszelkie dobro, obrócone na usługi potrzebujących, zamienia się na kapitał wieczny. Z takiej szczodrobliwości rodzą się skarby nigdy nie zużyte i nigdy nie podlegle skażeniu. „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt. 5, 7). Pełnią nagrody będzie dla nich Ten, który sam jest pierwowzorem tego przykazania.
  3. Nie ulega wątpliwości, ukochani moi, że gdy się oddamy uczynkom miłości czyniącym nas coraz więcej miłymi Bogu, wtedy nasz nieprzyjaciel — a umie on szkodzić i stara się o to — będzie miał stąd nowy bodziec do zawiści, i będzie usiłował zepsuć fałszywym chrześcijaństwem tych, których otwartym i krwawym prześladowaniem nie zdoła pokonać. Ma pod ręką heretyków. Może ich użyć do tego jako narzędzia. Wszak zaciągnął w ich szeregi walczących pod najrozmaitszymi sztandarami błędów i wziął ich pod swą komendę z chwilą, gdy dali się sprowadzić z drogi wiary katolickiej. Dla oszukania pierwszych ludzi posłużył się postacią węża. Dla uwiedzenia dusz prostych uzbroił języki heretyków jadem swego kłamstwa. Ale zasadzkom tym, najmilsi, staramy się zapobiec z pomocą Bożą, jako dbały o swe owce pasterz. Ponieważ i najmniejszą owieczkę z świętej owczarni pragniemy ustrzec od zguby, przestrzegamy was jak ojciec i upominamy, abyście unikali „ust nieprawych i języka zdradliwego” (Ps. 119, 2). Działa zaś w nich wszystkich ten, co wrogiem będąc prawdziwego światła, „przedzierzga się w anioła światłości” (2 Kor. 11, 14). W jego to sztuce zaprawił się Bazylides, w jego podstępach biegły jest Marcjon, za jego przewodem idzie Sabeliusz, za nim też ślepo kroczy Focyn, hołdownikiem tego władcy jest Ariusz, służką tego ducha jest Eunomiusz. Słowem cała gromada 1 tych drapieżnych wilków pod jego przewodnictwem odstąpiła od jedności Kościola i odpadła od prawdy, wziąwszy sobie jego za mistrza.
  4. Ale jeśli we wszystkich takich przewrotnych działaniach tak lub owak znać jego kierowniczą rękę, to już prawdziwą twierdzę zbudował sobie na manichejskim szaleństwie i obszerny dziedziniec, aby na nim hulać do woli. Rozporządza tu już nie jednym przewrotnym pomysłem, ale mieszaniną wszystkich błędów i złości. Co tedy poganie zdołali sprofanować, co tkwiący w cielesności judejczycy zaciemnić, co w tajemnych praktykach magii umiano zbeszcześcić, co wreszcie we wszystkich herezjach znajdzie się świętokradczego i bluźnierczego, wszystko to, jakby do steku wszelakiego plugastwa, do tej sekty spłynęlo. Nie podobna wyliczyć wszystkich ich zbrodni; takie ich mnóstwo, że mowa ludzka nie ma dość słów na ich określenie. Wystarczy kilka z nich zaznaczyć, abyście z tego, co posłyszycie, mogli wyrobić sobie sąd o tym, co pominiemy, nie chcąc obrażać skromności. Nie przemilczymy jednak ich praktyk religijnych, zarówno wszetecznych, jak niegodnych. Za łaską Pana zdołaliśmy je ujawnić i zbadać, aby nikt nie sądził, żeśmy w tej sprawie polegali tylko na pogłoskach i niepewnych opiniach. Rozkazaliśmy tedy przyprowadzić ich tzw. Wybranych i Wybrane 2 na posiedzenie. Wzięli w nim udział biskupi, a także i dobrani chrześcijanie, co znakomitsi. Kiedy już świadkowie dostateczne rzucili światło na przewrotne zasady swych wierzeń i na zwykły przebieg swych świąt, odsłonili nam taką zbrodnię, że na samo jej wspomnienie trzeba się rumienić. Została ona zbadana skrupulatnie, aby i zwykłym w takich wypadkach niedowiarkom i nałogowym przekorom nie pozostawić najmniejszej wątpliwości. Świadkami byli Wszyscy ci, co tę odrażającą zbrodnię przygotowali: mianowicie dziewczynka, co najwyżej dziesięcioletnia, dwie kobiety, wychowujące ją i do tej ohydy przysposabiające; obecny też był młodzieniaszek, skaźca dziewczyny, i biskup ich, kierownik całej tej strasznej sprawy. Wszystkie te osoby zeznały zupełnie jednozgodnie. A ujawniły takie okropności, że po prostu nie można było ich słuchać 3. Żeby nie obrażać przyzwoitych uszu, nie będziemy o nich mówili otwarcie. Wystarczy przejrzeć akta sprawy, aby się jasno przekonać, że nie masz w tej sekcie ani obyczajności, ani uczciwości, ani nawet śladu jakiegoś wstydu. Kłamstwo jest dla niej prawem, diabeł religią, hańba ofiarą.
  5. Takich przeto ludzi, przybywających do nas coraz licznej z powodu zamieszek w innych krajach, nie dopuszczajcie, najmilsi, do swego towarzystwa! Wy, kobiety zwłaszcza, unikajcie wszelkich z nimi znajomości i rozmów, abyście nadstawiając ciekawie ucha na ich baśnie, nie wpadły w sidła szatańskie! Wie dobrze diabeł, że pierwszego mężczyznę uwiódł przez usta kobiety, i wszystkich ludzi pozbawił raju rozkoszy przez łatwowierność niewieścią. Dlatego z większą pewnością siebie dybie na wasz rodzaj, aby obedrzeć z wiary i wstydu te, które zdoła zwabić przez sługi swojego kłamstwa. Następnie proszę Was jeszcze o to najsilniej, umiłowani moi: jeśli kto z was dowie się, gdzie oni mieszkają, gdzie szerzą swą naukę, gdzie chodzą w odwiedziny, w czyim towarzystwie przebywają, niech o tym zawiadomi nas, boć sprawa ta największą napełnia nas troską 4. Niewielki bowiem miałby pożytek stąd, kto by za łaską Ducha Św. sam wprawdzie nie dał się złowić, ale obojętny był na to, że inni wpadają w sidła. Przeciwko wspólnym wrogom i dla wspólnego dobra zarówno wszyscy czuwać powinniśmy, aby od rany jednego członka w ciele nie poczęły się psuć inne. Kto sądzi, że nie należy takich ludzi ujawniać, wiedząc o nich, okaże się współwinnym z nimi na sądzie Chrystusowym, nawet gdyby nie porozumiewał się z nimi.
  6. Obudźcie przeto w sobie świętą gorliwość, jakiej wymaga troska o sprawę religijną! Przeciwko srogim nieprzyjaciołom dusz stańcie wszyscy jak jeden mąż na straży! Boć dlatego Bóg miłosierny ujawnił nam część tych szkodników, aby w obliczu jawnego niebezpieczeństwa obudzić naszą czujność i ostrożność. Nie można poprzestać na tym, co dotychczas zrobiono, poszukiwanie musi trwać nadal! Sprawi ono za Bożą pomocą, że nie tylko ci, którzy prawą zachowali wiarę, trwać będą w niej bez szwanku, ale i wielu, co dali się uwieść i oszukać diabłu, odwróci się od błędu. Swoje zaś modlitwy, jałmużny i posty tym święciej przez to oddanie złożycie Bogu miłosiernemu, gdy i ta sprawa wiary przybędzie do innych obowiązków religijnych. W środę przeto i w piątek pośćmy. W sobotę zaś u obecnego wśród nas św. Piotra Apostoła odprawiajmy wigilie, on bowiem, jak z doświadczenia wiemy i wierzymy mocno, czuwa nieustannie nad powierzonymi sobie przez Pana owieczkami jako dobry pasterz. Wstawiennictwem swoim wyprosi on Kościołowi Bożemu, aby — jego nauczaniem oświecony — pozostał wolnym od wszelkiego błędu. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Footnotes:

1

Bazylides, główny obok Walentinosa przedstawiciel gnozy egipskiej; urodził się w Syrii, nauczał w Aleksandrii, ok. r. 130 po Chr. Podług relacji św. Ireneusza podstawą jego systemu był dualizm bytu oraz idea emanacji. Podług św. Hipolita natomiast był to ewolucyjny panteizm.

Marcjon z Synopy, syn tamtejszego biskupa, przybył do Rzymu ok. 140 r., przyłączył się do Cerdona, gnostyka syryjskiego. Głosił naukę o 2 wiecznych i niestworzonych początkach bytu: bogu dobrym i bogu złym.

Sabeliusz, pochodził albo z Pentapolis w Afryce, albo z Italii, żył pod koniec 2 i na pocz. 3 w. Głosił modalistyczny monarchianizm. Por. Mowa 24, 5.

Focyn, pochodził z Sirmium, um. 376 r. Uważał, że Chrystus, człowiek cudownie narodzony, przez moralny rozwój doszedł do boskiej godności.

Ariusz, ksiądz z Aleksandrii, um. 336 r. Nauczał, że Chrystusa, podobnie jak Ducha Św. stworzył Bóg; Syn przeto różni się w istocie od Ojca; nazywa się zaś „Synem Bożym” tak, jak inni ludzie „dziećmi Bożymi”. Por. Mowy 23 i 24.

Eunomiusz, pochodził z Kyzikos, uczeń Ariusza, rozwijał jego system.

2

„Wybrani i wybrane” u Manichejczyków zobowiązywali się przyjąć trzy znamiona tzw. signacula. Signaculum oris wzbraniało im pożywać pewnych potraw; signaculum manus zakazywało im uśmiercać cokolwiek, nawet zwierzęta i rośliny; wreszcie signaculum sinus wkładało obowiązek zupełnego wstrzymania się od pożycia płciowego. „Słuchający” natomiast winni byli żenić się i swoją pracą utrzymywać „Wybranych”.

3

Por. Mowa 76. 7.

4

Podobne żądanie mieliśmy w Mowie 9, 4; każe tam św. Leon zawiadamiać kapłanów.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent herezja arianizm manicheizm
2020-08-28

Św. Augustyna, Biskupa i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 430.

(Żywot jego napisany był przez jego ucznia Pasydoniusza, Biskupa Kłamińskiego.)

Święty Augustyn urodził się w Tagaście w Afryce, roku Pańskiego 354. Ojciec jego Patrycy był poganinem, lecz za wpływem matki jego świętéj Moniki, cała rodzina została chrześcijańską.

Wychowany bardzo starannie, a genialnemi obdarzony zdolnościami, wielki w naukach uczynił postęp. Lecz zetknąwszy się z zepsutą młodzieżą, zatarł w sercu nauki jakie z domu wyniósł od świętéj matki, i oddał się rozpuście. Łzy i upomnienia Moniki nie trafiały do niego, chociaż bardzo ją kochał, a idąc coraz daléj po zgubnéj drodze na którą się puścił, przyłączył się w końcu do kacerskiéj sekty Manichejczyków, lubo brednie ich oburzały jego bystry i zdrowy rozum. Matka zaś, srodze bolejąc nad opłakanym stanem duszy ukochanego syna, nie przestawała modlić się za niego, gorzkie łzy wylewając. Razu pewnego, rozmawiając o tém z bardzo świątobliwym Biskupem, usłyszała od niego te pocieszające słowa: „Nie przestawaj, córko moja, opłakiwać to nieszczęsne dziecię twoje i polecać je Bogu, a niesposób jest aby syn tyle łez kosztujący matkę, miał zaginąć.”

Augustyn tymczasem coraz większego nabywał rozgłosu, jako uczony i wielki mówca. Najprzód z wielką sławą wykładał publicznie w Kartaginie Retorykę, a chcąc stać się jeszcze głośniejszym, udał się do Rzymu, a następnie do Medyolanu, wszędzie zachwycając swoich słuchaczów. Święta Monika goniła go w każdym z tych miast, czuwając nad jego biedną wtedy duszą, a w Medyolanie postarała się aby się zapoznał ze świętym Ambrożym Arcybiskupem, jednym z pierwszych świeczników Kościoła. Augustyn miał z nim kilka rozmów, w skutek których rozbudziły się w nim wprawdzie silne wyrzuty sumienia, i nawet odstąpił on herezyi Manichejczyków, lecz stosunki z pewną kobietą z któréj miał nieprawego syna, zatrzymywały go w kajdanach grzechu, w który się był pogrążył.

Wszakże przyszła nareszcie pora, w któréj Pan Bóg łzy jego świętéj matki wysłuchał. Razu pewnego, Augustyn wraz ze swoim od młodości przyjacielem Alypem, słyszał opowiadanie o pokutném życiu świętego Antoniego na puszczy Egipskiéj i innych pustelników, których tam tak wielu podówczas było. Zrobiło to na nim najzbawienniejsze a silne wrażenie, i rzekł do swego przyjaciela: „Prostacy zdobywają Niebo, a my z całą naszą uczonością, w błocie ziemskiém grzęźniemy. Mogą oni zdobywać się na rzeczy tak nadzwyczajne, czemużbyśmy tego samego nie czynili?” I to rzekłszy wyszedł do ogrodu, gdzie czując silną walkę łaski Bożéj wyrywającéj go z grzechu w którym leżał, z pokusą która go do niego przykuwała, zaczął się modlić obfite łzy wylewając, i wtedy usłyszał głos z Nieba mówiący do niego: „Weźmij i czytaj” Otwiera więc Pismo Boże które miał przed sobą, i natrafia na te słowa z Listów świętego Pawła: „Odrzućmy tedy uczynki ciemności, a obleczmy się w zbroję światłości… uczciwie chodźmy nie w biesiadach, i niewstydliwościach, ale się przyobleczcie w Pana Jezusa Chrystusa” 1. Po odczytaniu słów tych stał się od tejże chwili innym człowiekiem. Łaska Boża odniosła najzupełniejsze zwycięstwo.

Dotąd był nieochrzezonym, gdyż w owych czasach Chrzest święty odkładano do lat późniejszych. Dla przygotowania się więc do tego Sakramentu, udał się na samotne miejsce w okolicach Medyolanu, i tam przez kilka miesięcy oddawał się gorącéj modlitwie, wiodąc życie bardzo pokutne, a dzień i noc opłakujące swoje przeszłe a ciężkie zboczenia. Nareszcie ochrzczonym został przez świętego Ambrożego w katedrze Medyolańskiéj, i wtedyto, ci dwaj Święci, ułożyli Hymn Te Deum Laudamus, który odśpiewali naprzemian na podziękowanie Panu Bogu za tę wielką łaskę. Święty Augustyn miał wówczas lat trzydzieści trzy.

Święcie zbrzydziwszy sobie świat, który go był w takie ciężkie upadki wplątał, umyślił wieść życie samotne, i w tym celu udał się do swojéj ojczyzny. W drodze, zatrzymał się w porcie Ostyeńskim, i straciwszy tam ukochaną matkę, pewien czas zabawił w Rzymie, gdzie wydał sławne dzieło zbijające błędy Manichejczyków. Przybywszy zaś do Tagesty, rodzinnego swego miasta, sprzedał znaczne dobra które odziedziczył po rodzicach, większą ich część rozdał ubogim, a resztę obrócił na wybudowanie w odludnéj okolicy klasztoru, w którym zamknął się z kilku świątobliwymi towarzyszami, w których liczbie był i jego dawny przyjaciel Alypiusz, i syn jego Adeodat, który tam wkrótce umarł.

Ułożył Regułę zakonną, wielką roztropnością i umiarkowaniem odznaczającą się, według któréj żył ze swoimi braćmi, a która późniéj przez znaczną liczbę innych Zgromadzeń za podstawę do ustaw zakonnych wziętą została. „W tém odosobnieniu wiodąc życie wysokiéj bogomyślności i ostréj pokucie oddane, spędził lat trzy. Przez ten czas wiele dzieł napisał, które późniéj nietylko postawiły go w rzędzie Doktorów Kościoła, lecz jeszeze pomiędzy nimi niejako pierwszym uczyniły.

Miał zamiar w klasztorze swoim pozostać na zawsze, i o kapłaństwie nawet wcale nie myślał. Lecz zdarzyło się, że gdy był w kościele w Hyponie, podczas kiedy tam Biskup Walery, przedstawiał wiernym potrzebę w jakiéj był wyświęcenia jakiego kapłana któryby mu przyszedł w pomoc w zarządzie Dyecezyi, lud ujrzawszy Augustyna, którego już sława i świątobliwości i niezrównanéj nauki wszędzie się była rozeszła, porwał go jakby gwałtem, i pomimo oporu jaki stawił, uprosił Biskupa aby go wyświęcił na kapłana. Walery nietylko uczynił to najchętniéj, lecz niezwłocznie polecił naszemu Świętemu, aby w jego miejscu głosił słowo Boże ludowi w całéj jego Dyecezyi. Augustyn kazywał prawie codziennie z tą wymową którą jaśniał jeszeze na świecie będąc, i do któréj teraz przydawał mu Duch Święty swojego namaszczenia. Prócz tego, nie ustawał w wydawaniu pism najgłębszéj nauki, i któremi zbijał już nietylko błędy Manichejczyków, lecz i Pelagianów, Donastów i innych, i w końcu całą Afrykę z tych kacerstw oczyścił, pozostawiając w dziełach swoich, skarby najwyższéj ceny dla Kościoła, i dowody geniuszu któremu mało kto zrównał, a którego nikt dotąd, ani z pisarzy kościelnych ani świeckich, nie przewyższył.

Miał lat czterdzieści dwa, kiedy wyświęcony został na Biskupa Koadjutora, a jak u mas nazywają Sufragana, Biskupa Hyponeńskiego, po śmierci którego sam Biskupem tejże Dyecezyi został.

Wyniesiony na wyższą godność, tém świetniéj w Kościele Bożym zajaśniał, przedstawiając w sobie wzór najdoskonalszego Pasterza. Dom swój urządził na stopie bardzo skromnéj; sam wraz ze wszystkimi przybocznymi mu kapłanami i klerykami, wiódł życie jakby zakonne, zachowując ile możności Ustawy jakie był ułożył zakładając klasztor. Świętą cnotę czystości tak pokochał i strzegł jéj tak pilnie, że nigdy oczów na niewiastę nie podniósł. I u siebie, i w domach kapłanów jego Dyecezyi, nie dozwalał aby przemieszkiwały kobiety chociażby najbliżéj spokrewnione, i zwykł był mawiać: „Towarzystwo siostry mojéj lub siostrzenicy, zgorszeniem dla nikogo być nie może: – lecz może stać się zgorszeniem obecność w domu moim innych niewiast, do nich przychodzących.” Nienawidził obmowy, i dlatego nad stołem przy którym zasiadał z gośćmi, umieścił tablicę z napisem: „Kto pozwala sobie obmowy, niech wié, że przystęp mu tu wzbroniony.” Przy obiedzie do którego zasiadał z całym swoim Biskupim dworem, kazał zawsze czytywać książki duchowne. Na ubogich rozdawał prawie całe swoje dochody, a gdy zwracano mu uwagę, na jego w téj mierze na własne potrzeby nieoględność, odpowiadał: „Gdy który z ubogich w Dyecezyi doznaje głodu, Biskup powinien obejść się bez obiadu, a swój mu posłać.”

Używając sławy najuczeńszego swoich cząsów Prałata, do którego zewsząd udawano się po radę w najważniejszych sprawach Kościoła, na Soborach w których bywał obecny poczytany za wyrocznię, był obok tego nieporównanéj pokory. Chcąc niejako przytłumić sławę która go w całym świecie ówczesnym tak wysoko wynosiła, i zmniejszyć cześć jaką oddawano jego wysokiéj świątobliwości, wydał dzieło pod tytułem Wyznania, w których opisując całe swoje życie, wyznał swoje dawne najcięższe upadki, sądząc że tym sposobem odwróci od siebie powszechne uwielbienie. Lecz przeciwnie się stało: dzieło to pełne świętego namaszczenia, będące jakby ciągłym aktem skruchy i gorącéj modlitwy tego wielkiego Świętego, jęst po dziś dzień pociechą i zbudowaniem dla dusz pobożnych. Pism w ogólności pozostawił tak wiele, że na ich przeczytanie samo, pracowita osoba długie by lata obrócić musiała.

Trzydzieści sześć lat rządził kościołem Hypońskim, kiedy Wandalowie pustosząc Afrykę, oblegli Hyponę. Święty prosił Pana Bogą aby nie dał mu patrzeć na zniszczenie jego miasta dyecezyalnego, i wysłuchanym został. Augustyn w trzecim miesiącu oblężenia jego biskupiéj stolicy zachorował śmiertelnie. Czując jż do ostatniéj chwili zbliża się, kazał na ścianie przy łóżku wypisać sobie Psalmy pokutne, i te ciągle odmawiał. Po przyjęciu ostatnich Sakramentów świętych otoczony swojém duchowieństwem, któremu udzielił najzbawienniejszych nauk, zasnął w Panu dnia 28 Sierpnia roku Pańskiego 430, mając lat siedemdziesiąt sześć.

Pożytek duchowny

Widzisz jak największe zboczenia nie przeszkadzają, gdy kto szczerze nawraca się do Boga, do zostania wielkim Świętym i wysoko jaśniejącym w Kościele Bożym świecznikiem. Uwielbiaj w tém nieprzebrane Boga naszego miłosierdzie; a póki ci czas pozostawiony, korzystaj i ty z niego, bo nie wiesz, czy jeszcze dłużéj będzie z niém Pan Bóg czekać na ciebie.

Modlitwa (Kościelna)

Wysłuchaj miłościwie błagania nasze, wszechmogący Boże, a gdy nam pozwalasz mieć ufność w Twojém miłosierdziu, za wstawieniem się błogosławionego Augustyna wyznawcy Twojego i Biskupa, daj nam doznać skutków Twojój zwykłéj dobroci. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 726–728.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 681

Oto kilka słów z kazania św. Augustyna o zmartwychwstaniu: „Osoba, którą miłujesz, już nie żyje; nie usłyszysz jej głosu, nie może ona brać udziału w radości żyjących, a ty płączesz. Czy płaczesz nad posiewem powierzonym ziemi? Gdyby ktoś niewiedzący biadał, co się stanie z ziarnem rzuconym w ziemię, i gdyby wzdychał nad tym, iż cały posiew stracony, gdyby patrzył na bruzdy łzawym okiem, czy byś nie litował się nad jego nieświadomością i nierozsądkiem, czy byś mu nie powiedział: „Nie upadaj na duchu. To, coś pokrył ziemią, nie jest w twym gumnie ani w twym ręku, ale bądź cierpliwy; gołe pole pokryje się za kilka miesięcy obfitym plonem, a widok ten rozraduje cię tak, jak nas, którzy wiemy, co tu wyrośnie i tą nadzieją się pocieszamy”. Żniwa zboża oglądamy co rok, ale żniwa rodzaju ludzkiego raz tylko się odbędą i to na krańcu czasów. Nie możemy ci wprawdzie ich pokazać, lecz poprzestaniemy na jednym przykładzie. Zbawiciel bowiem mówi: „Jeśli ziarno pszeniczne wpadłszy w ziemię nie obumrze, samo zostaje” (Jan 12). Jest to przykład, mówiący o jednym ziarenku; ale przykład ten jest tak przekonywujący, że wszyscy muszą mu dać wiarę. Prócz tego głosi nam każde stworzenie naukę zmartwychwstania, jeśli tylko chcemy jej słuchać, a codzienne wydarzenia powiadają nam, co Bóg uczyni z całym rodzajem ludzkim. Zmartwychwstanie raz się tylko odbędzie. Zasypianie i budzenie sie żywych istot dzieje sie codziennie, a my widzimy we śnie obraz śmierci, w ocknieniu obraz zmartwychwstania. Co więc teraz dzieje się codziennie, to może się stać i stanie sie kiedyś jeszcze raz. Wszakże liście opadaią z drzew i odradzają się! Dokadże ida opadając, skąd przychodzą odrastając? Zima przychodzi, wszystkie drzewa schną i zdaią sie martwe. Zawitała wiosna, i wszystko zielenieje w świeżej szacie. Czv to sie dzieje po raz pierwszy w tvm roku? Nie, tak bvło i zeszłego roku. Rok mija i znowu powraca, a ludzie, stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, nie mieliby zmartwychwstać po śmierci?”

Footnotes:

1

Rzym. XIII. 13.

Tags: św Augustyn „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup doktor św Monika św Ambroży nawrócenie zmartwychwstanie manicheizm
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.