Citatio.pl

Wpisy z tagiem "modlitwa":

2020-11-21

Ofiarowanie Przenajświętszéj Maryi Panny

Zaszło około roku 12-go przed Chrystusem Panem.

(Szczegóły te wyjęte są z dzieł świętych: Grzegorza Nyseńskiego, Jana Damascena, Hieronima i Bonawentury.)

Święto ofiarowania przenajświętszéj Panny, jest uroczystą pamiątką téj błogosławionéj chwili, w któréj Marya wybrana przed wiekami od Boga za Matkę Jego Syna jednorodzonego, opuściwszy dom rodzicielski zaofiarowała się Panu Bogu na wyłączną Jego służbę, osiadając przy świątyni Jerozolimskiéj.

Było w zwyczaju Izraelitów, poświęcać na wyłączną służbę Bożą siebie samych lub dzieci swoje. Z tego powodu znajdowały wokoło świątyni Jerozolimskiéj mieszkania, z których jedne przeznaczone były dla młodych chłopczyków, drugie dla dziewczątek zaofiarowanych Bogu. Zajęciem ich była obsługa przy świętych obrzędach, ćwiczenie się w naukach głównie religii tyczących się, i roboty około ozdób świątyni. Tak pomiędzy innemi czytamy w Piśmie Bożém, że Alkana zaofiarowała Panu Bogu syna którego miała porodzić, a którym był wielki Prorok Samuel. W drugiéj księdze Machabeuszów jest znowu wzmianka o dzieciach mieszkających i wychowujących się przy świątyni; a święty Łukasz w Ewangelii swojéj wspominając o prorokini córce Fanuela, powiada, że ani na chwilę nie wydalała się ze świątyni.

Święty Joachim i święta Anna, rodzice przenajświętszéj Panny, w podeszłym wieku nie mając potomstwa, uczynili ślub Panu Bogu, że jeśli ich obdarzy dziecięciem, zaofiarują je do świątyni na służbę Jego. Zaledwie więc Marya wychodziła z niemowlęctwa, spełnili to z obowiązanie się i zaprowadzili ją do świątyni, kiedy miała dopiéro lat trzy, lecz, już rozum najzupełniéj rozwinięty, gdyż tém obdarzoną była od najpierwszéj chwili życia.

Pisarze najdawniejszych wieków Kościoła powiadają, że to zaofiarowanie się Maryi na wyłączną służbę Bożą w świątyni Jerozolimskiéj, z nadzwyczajną odbyło się uroczystością, gdyż do tego pobudzeni zostali wszyscy najznakomitsi i najpobożniejsi mieszkańcy tego miasta, z tajemniczego natchnienia Bożego. Utrzymują także że kapłanem który miał szczęście przyjmować Ją wtedy w świątyni, był błogosławiony Zacharyasz. Słusznie zaś powiada święty Ambroży, że w chwili téj spełniała się ofiara Panu Bogu najmilsza jaką kiedy od początku świata odebrał, i że dzień poświęcenia świątyni Jerozolimskiéj w którym jak mówi Pismo, świątynia ta była napełniona chwałą Bożą, nie przyniósł Panu Bogu tyle chwały, ile dzień w którym Marya wstąpiła do tegoż przybytku świętego. Niebyło istoty żadnéj ani na ziemi ani w Niebie samém doskonalszéj i świętszéj jak Marya, która od pierwszéj chwili swojego Niepokalanego Poczęcia była świętszą od wszystkich Świętych, razem wziętych gdy oni już do najwyższéj doszli byli doskonałości, a nawet od wszystkich Cherubinów i Serafinów, więc czyż mogła jaka inna ofiara, milszą być Bogu, nad to zaofiarowanie się Maryi?

Nie masz wątpliwości piszą Ojcowie święci, że Marya od pierwszéj chwili życia, poświęciła Panu Bogu Swoje dziewictwo; lecz utrzymują oraz, że uroczystym ślubem zobowiązała się do tego dopiéro w chwili właśnie tego swojego ofiarowania się w świątyni, którego dziś pamiątkę obchodzimy.

Nadzwyczajna świątobliwość objawiająca się w téj przebłogosławionéj Dziecinie i najwyższe nadprzyrodzone dary któremi jaśniała sprawiły, że wszyscy patrzali na nią jak na największy cud łaski Bożej, i tak wzniosłe o Jéj wyjątkowéj świętości mieli wyobrażenie, że, jak pisze święty Grzegorz, święty Herman Biskup Carogrodu i wielu innych ojców Kościoła, dozwolono Maryi przebywać w świątyni w miejscu zwanym Święte nad świętymi (Sancta sanctorum). Byłato zaś ta część przybytku Pańskiego, w któréj niegdyś przechowywano Arkę Przymierza, z któréj Pan Bóg wydawał uroczyście Swoje wyroki, i do którego nikomu nie wolno było wchodzić prócz najwyższego kapłana, i to tylko raz na rok na krótką chwilę dla złożenia tam wonnych kadzideł, a wtedy przybierać się musiał z całą okazałością najwyższéj swojéj godności. W témto więc miejscu, bez wątpienia najświętsezém jakie podówczas było pod słońcem, spędzała młodziutka Marya większą część dnia każdego, a niekiedy i całe noce.

Święty Hieronim opisując szczegóły pobytu przenajświętszéj Panny w świątyni, powiada że w następujący sposób urządzone były Jéj codzienne zajęcia: „Od prymy do tercyi; to jest od świtu do godziny dziewiątéj rano, trwała, na modlitwie. Od tercyi do nony: to jest od drugiéj połowy poranku, do trzeciéj po południu, zatrudniała się robotami ręcznemi odpowiednemi Jej wiekowi i powołaniu. W téj porze brała skromny posiłek, który według tegoż świętego ojca sami Aniołowie Jéj przyrządzali i podawali, usługując jak swojéj pani i królowej. Potém uczono Ją Pisma świętego i wszystkiego co się odnosiło do głębszéj znajomości Prawa Bożego, ksiąg starego zakonu i wszystkich jego obrzędów. Wieczorem udawała się na modlitwę, i tę długo w noc przeciągała.” 1

Święty Bonawentura zaś, takie jeszcze podaje o tém wiadomości. „O szczegółach pobytu przenajświętszéj Panny w świątyni, gdzie Ją rodzice w trzecim roku Jéj życia oddali dowiadujemy się, pisze ten doktor Seraficki, z objawień jakie miała święta Elżbieta, a w których Sama Matka Boża tak do niéj mówiła: Gdy rodzice odprowadzili mnie do świątyni, postanowiłam w sercu mojém Boga poczytywać za Ojca mojego, i często pobożnie rozpamiętywałam czémbym mogła ściągnąć na siebie najobfitsze jego łaski. Starałam się aby mnie wyuczono praw Jego, i ze wszystkich przykazań Boskich te trzy szczególnie wzięłam do serca: «Będziesz miłował Pana Boga twego ze wszystkiego serca twojego, i ze wszystkiéj duszy i ze wszystkiéj myśli twojéj», i oto drugie: «Będziesz miłował bliźniego twojego jako siebie samego», 2 i nakoniec to trzecie: «Będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela twego» 3. Nie może bowiem dusza posiadać żadnéj cnoty, jeśli Boga nie miłuje z całéj siły swojéj a bliźniego jak siebie samego; i znowu, żadna cnota w duszy nie utrwali się, jeśli obok téj miłości, nie będzie ona miała w nienawiści nieprzyjaciół swoich, któremi są tylko grzechy nasze i najmniejsze wady. Kto więc pragnie nabyć i przechowywać w sobie łaskę Bożą, powinien serce swoje ugruntować w takiéj miłości i w takiéj nienawiści.”

„Często wstawałam wśród nocy, mówiła daléj Marya w témże objawieniu,i udawałam się przed sam ołtarz w świątyni, a tam z największą gorącością ducha, z najsilniejszém przyłożeniem woli, i z całą pobożnością na jaką tylko zdobyć się mogłam, prosiłam Pana Boga, abym te przykazania Jego i wszelkie inne prawa religii świętéj wiernie dopełniała. Prócz tego, trwając tym sposobem na modlitwie, prosiłam Pana Boga o pokorę, cierpliwość, dobrotliwość łagodność i wszystkie cnoty, któremi mogłabym stać się Mu miłą. Prosiłam także aby mi objawił czasy w których narodzi się Ta błogosławiona Dziewica, która miała być Matką Syna Bożego, i aby dochował mi wzrok do téj pory, abym na Nią patrzeć mogła; język abym nim chwałę Jéj głosiła; ręce abym niemi Jéj służyła, nogi abym za Nią chodzić mogła, kolana abym padając na nie, cześć oddawała Bogu w Jéj łonie zamkniętemu. Prosiłam także o łaskę doskonałego posłuszeństwa, rozkazom i poleceniom Najwyższego kapłana świątyni; nakoniec błagałam Boga, aby w wiernéj służbie swojéj, utrwalać raczył synagogę i swój wybrany naród.”

Usłyszawszy to wszystko, pisze święty Bonawentura, święta Elżbieta która miała to objawienie, rzekła: „O! Panno najłaskawsza! czyż już i bez tego, nie byłaś Ty pełną łaski i cnót wszelkich?” A na to Matka Boża jéj odpowiedziała: „Powiem ci, iż prócz łaski uświęcającéj mnie w chwili niepokalanego Poczęcia mojego w łonie matki mojéj, żadnego daru i żadnéj łaski od Boga nie otrzymałam inaczéj, jak prosząc o nie. Bo wiedz o tém jako o rzeczy niezawodnéj, że żadna łaska nie zstępuje na duszę inaczéj jak przez modlitwę i umartwienie ciała.” 4

To pisze święty Bonawentura, a święty Hieronim prócz szczegółów wyżéj przez niego podanych, takie jeszcze przydaje o pobycie Maryi, w świątyni: „Zawsze widziano Ją najpierwszą na wszystkich świętych obrzędach; najbieglejszą w nauce Pisma Bożego, najcudniéj śpiewającą Psalmy Dawidowe, najtroskliwszą w uczynkach miłosierdzia, najniepokalańszą w straży cnoty czystości, najdoskonalszą we wszystkich cnotach. Towarzyszki Swoje przestrzegała z największą miłością aby w niczém nie wykraczały, a pragnąc aby nawet w pozdrowieniach jakie sobie oddawały nawzajem przy każdém spotkaniu, nie przerywała się chwała Boża, gdy Ją kto pozdrawiał, odpowiadała: „Dzięki niech będą Bogu” (Deo gratias). Od Niéjto więc wyszedł zwyczaj podobnego pozdrowienia, którém witali się zwykle pierwotni chrześcijanie, a które nawet późniéj umieszczono i w pacierzach kościelnych gdzie te słowa często się powtarzają. Nakonieec podczas pobytu Maryi w świątyni, mówi daléj święty Hieronim, codziennie widywano Anioła który z Nią rozmawiał, przychodził po Jéj rozkazy, był Jéj uległy jakby dziecko matce, i usługiwał jéj z uszanowaniem jak brat siostrze starszéj.” 5

Marya pozostawała w świątyni lat jedenaście: to jest do chwili w któréj poślubioną została świętemu Józefowi, aby pod Jego opieką a za sprawą Ducha Świętego, stać się Matką Zbawiciela naszego.

Taką więc to wielką i świętą pamiątkę obchodzi dziś Kościół Boży, bo pamiątkę chwili w któréj Ta przez którą miało przyjść na świat cały zbawienie, zaofiarowała się Bogu, a zaofiarowała się na najwyższą jaka istotę stworzoną spotkać mogła służbę, i poświęciła się z takiém sercem i tak doskonale, że przyjmując Pan Bóg tę najmilszą ze wszystkich jakie mu przed tém składano ofiarę, tak dalece Ją względnie i łaskawie przyjąć raczył, że Sam późniéj zstąpił w Jej łono, aby przyoblekłszy się w niém w człowieczeństwo, zaofiarować się za nas Sobie Samemu. Słusznie więc utrzymują: święty Amedy, święty Epifaniusz, święty Grzegorz, święty Andrzej, święty Herman, święty Jan Damasceński i tylu innych ojców Kościoła, że ofiarowanie się przenajświętszéj Panny, było pierwszym czynem religijnym jakby już Nowego Przymierza, a najmilszym Bogu, i że uroczystość dzisiejsza, jest niejako wstępem do wszystkich innych uroczystości Kościoła Chrystusowego i ich początkiem.

Święto ofiarowania, od pierwszych wieków chrześcijaństwa obchodzone na Wschodzie, przyjęte i upowszechnione zostało w całém świecie katolickim znacznie późniéj. Dopiéro w roku Pańskim 1374, zatwierdził je Papież Grzegorz XI, a Sykstus V, rozciągnął do całego Kościoła.

Pożytek duchowny

W dniu dzisiejszym, obchodzi się pamiątka najmilszéj ofiary jaką kiedy ludzie mogli złożyć Panu Bogu, bo pamiątka zaofiarowania się Mu istoty po Nim najświętszéj i najdoskolszéj. Dziękuj więc Maryi z całego serca za to Jéj ofiarowanie się, bo przez nie już dawała Ona początek sprawie naszego odkupienia, w któréj zaofiarował się Sam Boski Jéj Syn Pan nasz Jezus Chrystus, za nasze zbawienie.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś przenajświętszą Maryą Pannę, żywy Przybytek Ducha świętego, w dniu dzisiejszym w świątyni Jerozolimskiéj, na służbę Twoję zaofiarowaną mieć chciał; spraw pokornie prosimy, abyśmy za Jéj wstawieniem się, godni okazali się być Ci zaofiarowanymi w świątyni wiecznéj chwały Twojéj. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 1002–1005.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 922–923

Miłościwi bracia i siostry w Chrystusie Pa nu! W dniu dzisiejszym obchodzimy pamiątkę najmilszej ofiary, jaką ludzie Panu Bogu kiedykolwiek złożyć mogli, bo pamiątkę ofiarowania się Mu istoty po Nim najświętszej i najdoskonalszej. Czyż więc dzień dzisiejszy nie przywodzi wam na pamięć nic takiego, czym byście, naśladując przykład Przeczystej Dziewicy, mogli okazać tęsknotę do utajonego w Przenajśw. Hostii Pana i Zbawiciela waszego? Wszakżeśmy wszyscy cudem łaski Bożej ofiarowali się Bogu przy akcie chrztu świętego, wszakżeśmy się wszyscy wychowali pod skrzydłami opieki Kościoła świętego, ustanowionego przez Chrystusa. Wszakże wszyscy wierzymy, nie jak Najśw. Panna, w obiecanego i dopiero przyjść mającego, lecz w rzeczywistego i obecnego Pana i Zbawiciela naszego. Zastanówmy się przeto, czy serce nasze jest istotnie przejęte tęsknotą i ofiarnością dla Niego, czy jesteśmy gotowi wszystko Mu poświęcić, myśli, mowy i uczynki nasze, i czy szczerze pragniemy mieć w Najśw. Pannie Opiekunkę i Orędowniczkę naszą.

Footnotes:

1

Ś. Hier. List do Heliod.

2

Mat. XXII. 37. 39.

3

Mat. V. 43.

4

Ś. Bonaw. Życie P. J. Rozdział III.

5

Ś. Hieronim jak wyżéj.

Tags: Maryja św „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna św Elżbieta św Bonawentura modlitwa
2020-10-24

Św. Rafała Archanioła

Objawił się Tobiaszowi na lat 700 przed Chrystusem Panem.

(Szczegóły poniższe wyjęte są z Pisma Bożego.)

Święty Rafał którego uroczystość Kościół Boży dziś obchodzi, jest jednym z Archaniołów otaczających tron Boski. W jedném tylko miejscu Pisma Bożego jest o nim wyraźna a długa wzmianka, a to w historyi młodego Tobiasza, do którego Pan Bóg raczył go zesłać, a przez niego całą tę rodzinę różnemi łaskami obdarzyć. Pismo święte tak to nam opowiada.

Kiedy Pan Bóg za karę odstępstwa Swojego wybranego narodu, zesłał na nich króla Assyryjskiego Salmanazara, który pobiwszy ich, wielu wziął do niewoli, w téj liczbie był i Tobiasz, z pokolenia i miasta Neftali, człowiek od lat młodych wielkiéj świątobliwości, który wiary w prawdziwego Boga nigdy nie odstępował. Zaprowadzony do Assyryi, mieszkał w Niniwie, i tam znowu odznaczył się jak najściślejszém zachowywaniem praw Starego zakomu, a oraz i miłosiernemi uczynkami które spełniał względem swoich współwyznawców, razem z nim w niewoli pogańskiéj jęczących. Wspierał ich ile mógł, utwierdzał w wierności ich religii, grzebał ich ciała, chociaż się w tém nieraz na wyraźną śmierć narażał: gdyż to było przez Assyryjczyków najsurowiéj zakazane. Słowem był dla wszystkich wzorem cnót najwyższych. Pojął za żonę dziewicę ze swojego pokolenia imieniem Annę i z niéj miał syna któremu imię dał takie Tobiasz, a od dzieciństwa wyuczył go czcić Boga i unikać grzechu.

Zdarzyło się dnia pewnego, że gdy spracowany miłosiernemi usługami, usnął przy ścianie pod swoim domem, z gniazda jaskółki które nad nim było, spadł na oczy jego gnój, który go o zupełną ślepotę przyprawił. Tobiasz, z pokorném poddaniem się woli Boskiéj zniósł to nieszczęście, nietylko nigdy nieutyskując, ale nawet oddając za to chwałę Bogu.

Lecz źli ludzie urągali mu z tego powodu. „Gdzież jet, mówili, Bóg w którym twoję nadzieję złożyłeś, przez wgląd na którego tyleś jałmużn rozdawał? Wszystko widać na nic ci nie posłużyło, kiedy teraz ślepotą dotknięty zostałeś.” A Tobiasz i takie urąganie pokornie znosił, tylko modlił się do Boga żeby go pocieszyć raczył. Dnia zaś pewnego gdy mu nietylko obcy ludzie, ale już i żona tę jego ślepotę wymawiała, z płaczem błagał Pana Boga aby go od tego nieszczęścia uwolnić nie omieszkał.

Gdy się to działo w Niniwie z Tobiaszem, w tymże samym dniu w mieście Ragiesie daleko ztamtąd bo w krainie Medów położoném, pewna kobieta imieniem Sara, córka Raguela bogatego mieszkańca tego miasta, podobnież jak Tobiasz niewinnie cierpiąc, doznała dotkiwego urągania.

Byłato niewiasta wielkiéj świątobliwości, lecz przed ludźmi: jakby hańbą okryta, gdyż siedem razy wydawana za mąż, nietylko dzieci nie miała, co w starym zakonie wielką sromotą było, lecz wszystkich mężów, zaraz po ślubie, czart zabijał. Razu pewnego gdy upomniała o jakiś występek służącą swoję, tę obelżywą odebrała od niéj odpowiedź: „Zabójczyni mężów swoich, obyś nigdy potomstwa twego nie oglądała.” Co usłyszawszy Sara, poszła na górę do izdebki, a trzy dni niejedząc i niepijąc modliła się z płaczem, prosząc aby ją Pan Róg z tego wstydu wyzwolił.

Owóż obojga tych. dusz pobożnych: to jest Tobiasza z Niniwy i Sary z Ragesu połączyły się razem modlitwy przed majestat Boski; a Pan Bóg postanowił zesłać na ziemię świętego Rafała Archanioła, aby przez niego okazać nad nimi wielkie swoje miłosierdzie, co nastąpiło w ten sposób.

Tobiasz pożyczył był znaczne pieniądze niejakiemu Gabelowi, który mieszkał w Ragiesie. Gdy zdawało mu się że już niedługo pożyje, polecił młodemu Tobiaszowi synowi swojemu, aby się udał do tego miasta dla odebrania od Gabela należności, i kazał mu poszukać sobie jakiego towarzysza podróży, któryby go tam zaprowadził. Wyszedł tedy młody Tobiasz na ulicę i zaraz spotkał młodzieńca przecudnéj postawy, a tak ubranego jakby już do podróży znajdował się gotowym. Byłto właśnie Anioł-Rafał, którego tam Pan Bóg, w widokach swojego miłosierdzia na tę świętą rodzinę zsyłał, lecz młody Tobiasz niedomyślając się tego, zapylał go: „Zkąd jesteś dobry młodzieńcze?” A on odpowiedział: „z synów Izraelskich.” – „A czy znasz drogę do krainy Medów?” powiedział znowu Tobiasz. – „Znam odrzekł młodzieniec, i często ją odbywałem udając się do miasta Ragies, w którém w czasie mego pobytu mieszkałem w domu Gabela, naszego współrodaka.” Uradowany młody Tobiasz że taki nastręcza mu się towarzysz, prosił go aby chwilę poczekał, a sam pobiegł oznajmić to ojcu który i sam tém wszystkiém zdziwiony, kazał prosić do siebie owego nieznajomego. Ten wszedłszy pozdrowił go mówiąc: „Niech ci zawsze będzie wesele.” A Tobiasz na to: „jakże wesołym byś mogę ja, który ślepotą dotknięty światłości niebieskiéj nie widzę?” – „Pociesz się, odpowiedział mu na to młodzieniec, już niezadługo Pan Bóg wzrok ci przywróci.” Potém spytał stary Tobiasz nieznajomego czy może zaprowadzić syna jego do Gabela, mieszkającego w mieście Rages w Medyi, i obiecał mu za to po powrocie nagrodę. „Zaprowsdzę i przyprowadzę ci go na powrót” odrzekł mu na to Anioł. Lecz Tobiasz, chcąc wiedzieć kim on jest, pytał go znowu o rodzinę i pokolenie z jakiego pochodzi, na co odrzekł mu Święty Rafał: „Niepotrzebnie mnie oto pytasz. Ale jeżeli chcesz koniecznie o tém wiedzieć, oto powiem ci że jestem Azaryasz, syn wielkiego Ananiasza.” W czém nie było kłamstwa, gdyż po hebrajsku Azaryasz znaczy pomoc Boża, prócz tego święty Rafał przybrał był w istocie na siebie postać Azaryasza syna Ananiasza. Zdziwiony Tobiasz iż z tak znakomitego pochodzi ten młodzieniec rodu, zaczął go pokornie przepraszać, iż z razu obchodził się z nim jakby z najmującym się przewodnikiem, lecz święty Rafał niedając ma mówić dłużéj uspokoił go raz jeszcze o syna mówiąc: „Ja zdrowego zaprowadzę, i zdrowego ci napowrót przywiodę.” Wtedy rzekł Tobiasz: „Idźcie szczęśliwi, a Bóg niech będzie w drodze waszéj, a Anioł Jego niech wam towarzyszy.” Potém przygotowawszy wszystko co mieli wziąść z sobą, pożegnał młody Tobiasz ojca i matkę, i wraz z niebieskim przewodnikiem swoim puścił się w drogę.

Lecz skoro wyszli rozpłakała się matka, mówiąc do męża: „podporę starości naszéj odjąłeś nam. Nie warte były pieniądze te aby syna, który nam za wszystkie stawał bogactwa, na taką daleką podróż narażać.” Tobiasz zaś cieszył ją mówiąc: „Wróci się zdrów syn nasz, wierzę iż Anioł Boży z nim jest.”

Tymczasem młody Tobiasz ze świętym towarzyszem swoim dążył ku Mezopotamii, a nadszedłszy do rzeki Tygru, gdy strudzony podróżą usiadł i nogi w niéj moczył, straszna ryba jakaś rzuciła się na niego. Przeraził się tém wielce i zawołał o ratunek do świętego Rafała. Ten kazał mu schwycić rybę za skrzele, wyciągnąć na brzeg, i rozpłatawszy ją wyjąć z niéj wątrobę i żółć, mówiąc że dym wątroby odgania złe duchy, a żółć jest lekarstwem od ślepoty.

Gdy przybyli do miasta Regiesu, święty Rafał zaprowadził Tobiasza nie do Gabela, lecz do Raguela ojca owéj Sary o któréj wyżéj wspomniano, i poradził mu aby prosił o jéj rękę. A kiedy się Tobiasz obawiał, aby z nim to samo nie stało się co z poprzednimi jéj mężami, którzy wszyscy zaraz, byli po ślubie pomarli, święty Rafał wytłómaczył mu przyczynę ich śmierci. Powiedział mu że tamci zabierali się do małżeństwa niemając Boga w sercu, lecz tylko dla dogodzenia swojéj zmysłowości; a że w takich małżeństwach, ludzie stają się niewolnikami złego ducha, Bóg przeto chciał zostawić ten przykład ich kary dla nauki całemu światu, iż do stanu małżeńskiego zabierać się należy nie ze zwierzęcéj namiętności, lecz głównie w celu mienia potomstwa, któreby pomnażało chwałę Boga na ziemi, a liczbę wybranych w Niebie. Przytém nauczył go Rafał jak ma się zachować z małżonką, aby błogosławieństwo Boże na małżeństwo swoje ściągnąć. Tobiasz usłuchał we wszystkiém rady świętego Rafała, pojął Sarę za żonę, złe duchy odegnał dymem wątroby rybiéj jak mu to święty Rafał wskazał, a także, wedle jego polecenia, całe pierwsze trzy dni i trzy noce po ślubie spędził z Sarą tylko na modlitwie, przez co sobie obfite na zawsze błogosławieństwo Boże uprosili.

Wciągu tego wszystkiego, młody Tobiasz nie domyślał się wcale kim jest święty Rafał, a doznawszy już tyle od niego dobrodziejstw, i dowodów przychylności, prosił go aby poszedł do Gabela i upomniał się o dług ojca jego. Oddał mu i tę posługę ten święty Archanioł, odebrał pieniądze od Gabela, i nawet przywiódł Tobiasza do domu Raguela, gdzie tenże ujrzawszy młodzieńca przycisnął go do serca, jako syna starego swojego przyjaciela i serdecznie mu pobłogosławił.

Tobiasz zabawił pewien czas z żoną u jéj rodziców, poczém zapragnął powrócić do swoich. Wtedy Raguel dał w posagu córce połowę swojego wielkiego majątku, resztę zapewniając jéj po swojéj śmierci i wyprawił ich do Niniwy. Święty Rafał wiernie im towarzyszył, a gdy byli w pół drogi, doradził Tobiaszowi, aby oni dwaj tylko pośpieszyli do ojca, a Sara z czeladzią i dobytkiem aby pomału za nimi zdążała. Uczynił tak Tobiasz, a gdy już do Niniwy zbliżali się, polecił mu znowu Anioł żeby gdy przyjdzie do domu ojcowskiego, najprzód pokłonił się Panu Bogu i serdeczne Mu złożył dzięki, a potém ucałowawszy ręce ojcowskie, żółcią owéj ryby oczy mu namaścił. Spełnił to wszystko młody Tobiasz, i w pół godziny po namaszczeniu oczu starego Tobiasza żółcią rybią, tenże wzrok najdoskonalszy odzyskał, co widząc i żona i wszyscy obecni, razem z nim dzięki oddali Bogu. Nadjechała potém i Sara z dostatkami swemi, wszystko to rozgłosiło się w całém mieście, i znajomi starego Tobiasza, a między nimi i ci którzy mu urągali przedtém, przyszli radując się z tych wielkich pociech jakie Pan Róg na niego zesłał, i weseląc się wielbili z nim Pana.

Obydwaj Tobiaszowie uznając wielkie dobrodziejstwa jakie zawdzięczali świętemu Rafałowi, a zawsze mniemając iż jest tylko człowiekiem, chcieli mu okazać swoję wdzięczność i prosili aby przyjął od nich połowę całego majątku, lecz on im rzekł wtedy: „Błogosławcie Pana, i przed wszystkimi wychwalajcie Go iż okazał nad wami tak wielkie miłosierdzie Swoje. Modlitwa połączona z postem wielkiéj jest zasługi przed Bogiem; dawanie zaś jałmużn większe człowiekowi przynosi pożytki niż skarby złota: jałmużna bowiem od śmierci dusze wyzwala, grzechy oczyszcza i sprawia że się dostępuje miłosierdzia Boskiego i żywota wiecznego. Kiedy ty Tobiaszu modliłeś się ze łzami, a przy tém spełniałeś różne uczynki miłosierdzia, jam zanosił modlitwę twoję przed Pana Boga, który tylko dla tego różnemi cię dotknął był upokorzeniami, żeś wielce Mu jest miły, i przez to chciał cię doświadczyć i uświęcić. Toż samo zaszło i z Sarą teraźniejszą żoną twojego syna: którą Pan Bóg chciał także wyprobować, a potém z jéj sromoty uwolnić, i po to mnie zesłał, abym ciebie ze ślepoty uleczył, a Sarze dał męża godnego jéj cnót. Bo teraz już całą prawdę objawiam wam, i tajemnicy nie zataję: jestem Anioł Rafael, jeden z siedmiu którzy stoimy przed Panem.” Gdy to usłyszeli Tobiaszowie padli twarzą na ziemię a święty Rafał zniknął, oni zaś trwali na modlitwie trzy godziny, wielbiąc Boga, i powstawszy opowiadali drugim dziwne nad nimi sprawy Pańskie, co słysząc wszyscy powtarzali: „Wielkim jesteś Panie, chwała Tobie na wieki.”

Po odzyskaniu wzroku, stary Tobiasz żył jeszcze lat czterdzieści dwa, doczekał się synów wnuków swoich i całe plemię jego opływało we wszelką pomyślność tak, iż stali się i Bogu i ludziom miłymi.

Otóż, jak wiele szczegółów zawiera Pismo Boże, o objawieniu się i pobycie świętego Rafała na ziemi. Imię jego w hebrajskim języku znaczy lekarstwo Boże albo pomoc Boża. Że zaś z historyi młodego Tobiasza widzimy iż zasłał ma go Pan Bóg na opiekuna i stróża w podróży, z tego powodu jest on uważany za głównego Patrona podróżujących, i dla tego przy błogosławieństwie kościelném jakie się udziela udającym się w drogę, jego się w szczególności wzywa.

Pożytek duchowny

Najważniejszą dla chrześcijanina ze wszelkich podróży jakie odbywać może, jet wędrówka po téj ziemi, którą zdążać powinniśmy do Nieba. Jeśli więc w każdéj pielgrzymce, według zwyczaju Kościoła wzywać należy opieki świętego Rafała Patrona podróżujących, to najbardziéj uciekać się do niéj powinieneś i używać Jego pomocy do drogi życia twojego, aby cię prze nią szczęśliwie do Nieba zaprowadził.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś błogosławionego Rafała Archanioła, Tobiaszowi słudze Twojemu, za towarzysza w drodze przeznaczył, daj prosimy nam sługom Twoim, abyśmy zawsze jego strażą osłonieni byli i wsparci jego pomocą. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 909–912.

Tags: św Rafał Archanioł „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Tobiasz małżeństwo post modlitwa jałmużna
2020-08-05

Przenajświętszéj Maryi Panny Śnieżnéj

Działo się około roku Pańskiego 366.

(Szczegóły tu wyjęte są z Brewiarza Rzymskiego i podania kościelnego.)

Nabożeństwo do przenajświętszéj Maryi Panny, sięga kolebki Kościoła, alboli téż można powiedzieć, że jeszcze jest dawniejszém. Pierwszą cześć jaką odebrała Marya, jako prawdziwa Matka Boga, było to już wtedy nawet, kiedy Pan Jezus jeszcze w przeczystém Jéj łonie zamknięty, a od chwili Swojego wcielenia pełnego zażywający rozumu, oddawał Jéj tam hołd jako Matce Swojéj, to jest właściwie Matce Bożéj. I to jest prawdziwy początek nabożeństwa do przenajświętszéj Panny. Późniéj gdy wydała Go na świat, w żłobku Betleemskim pierwsze Jego spojrzenie, które na Maryi spoczęło, każde Jego do Jéj macierzyńskiego łona tulenie się, każda pieszczota Boskiéj dzieciny ze Swoją Matką Dziewicą, byłyto wszystko akty nabożeństwa Samego Pana Jezusa do Matki przenajświętszéj. Następnie, wiemy jak Ją czcił przez cały czas pobytu Swojego na ziemi. W życiu Swojém ukrytém przez lat trzydzieści w Nazarecie, raczył być Jéj poddanym jak się wyraża Ewangelia święta 1. Wszystkie tajemnice dzieciństwa Swojego odbywał na Jéj rękach błogosławionych. Przy obrzędzie Obrzezania i ofiarowania w świątyni, w chwili czci odebranéj i od pasterzów zaraz po urodzeniu, i późniéj od Trzech Króli – we wszystkich tych okolicznościach, znajdujemy Pana Jezusa na rękach Maryi, pod Jéj macierzyńską opieką zostającego. A i w ucieczce swojéj do Egiptu, z Jéj rąk nie schodzi, i pod Jéj pieczą, podróż do tych obcych krajów i pobyt swój na wygnaniu i powrót z niego odbywa. Gdy życie czynne rozpoczynał, znowu dla okazania Swojéj czci ku Maryi, to jest nabożeństwa do Niéj, chciał Ją ile możności zawsze mieć przy Sobie, i na Jéjto dopiéro żądanie pierwszy cud uczynił w Kanie Galilejskiéj. Nakoniec gdy, już na krzyżu umierając, świat ten miał opuścić, jeszcze na dowód Swojéj szczególnéj czci i nabożeństwa do Swojéj przenajświętszéj Matki, troszczy się o Nią i powierza Ją synowskiéj opiece świętego Jana Ewangelisty, najulubieńszego ucznia Swojego. Piękną téż z tego powodu czyni pewien pobożny pisarz uwagę: powiada iż tym sposobem Pan Jezus w sercu Swojém daje niejako pierwszeństwo przenajświętszéj Pannie nad Kościołem nawet całym. Kościoła bowiem losy powierzył najstarszemu wprawdzie z Apostołów, ale pieczę nad Swoją Matką zawierza temu którego najwięcéj miłował.

Otóż są dowody czci i miłości Pana Jezusa do Maryi, czyli Jego do Niéj nabożeństwa. A że jak we wszystkiém tak i w tém naśladować powinniśmy Zbawiciela naszego, więc Kościół Boży od swojéj kolebki, od swego założenia, naśladował i naśladować nie przestanie Boskiego Mistrza Swojego w téj czci i miłości ku Maryi, objawiając to właśnie w nabożeństwie jakie ma do Niéj. Zaledwie po zesłaniu Ducha Świętego na Apostołów i uczniów Pańskich, powstał Kościół, a wnet nabożeństwo do Matki Bożéj szerzyć się zaczęło. Wtedyto bowiem, ci którzy byli uczniami Eliasza z góry Karmelu, przejęci szczególną czcią ku Maryi, pierwsi na Jéj cześć wystawili kościół i w szczególny sposób Ją czcili. Święty Piotr, święty Jan Ewangelista, święty Jakób, czego niezaprzeczone są po dziś dzień dowody, pozakładali kościoły na cześć Matki Bożéj jeszcze za Jéj życia, a pisarze katoliccy nie wątpią, że i każdy z Apostołów toż samo uczynił. Nabożeństwo więc to, przez Pana Jezusa przed Jego nawet z dziewiczego łona Matki wyjściem na świat założone — zatém które postanowione zostało wprzód zanim cokolwiek innego stanowiąc Kościół Syn Boży założył — następnie w przykładach jakie nam w przenajświętszém życiu Swojém pozostawił nauczane, potém przez Apostołów opowiadane i szerzone jako jeden z największych skarbów Kościoła świętego, ciągle się w nim przechowuje.

Dla tegoto tenże Kościół Duchem Świętym rządzony, nie poprzestaje na uroczystém obchodzeniu świąt odnoszących się do tajemnic życia Matki Boga naszego, jakiemi są: Uroczystości Jéj Niepokalanego Poczęcia, Narodzenia, Ofiarowania, Zwiastowania i Wniebowzięcia, lecz, i oto właśnie w dniu dzisiejszym, obchodzi uroczystą pamiątkę założenia pierwszego Jéj kościoła w Rzymie i najwspanialszego z Jéj przybytków w świecie całym, a tém jest kościół przenajświętszéj Maryi Panny Śnieźnéj, tak nazwany z powodu następującego cudu.

W połowie czwartego wieku, za panowania Papieża Liberyusza, mieszkał w Rzymie pan wielki imieniem Jan, ożeniony z również znakomitego rodu i bogatą panią. Będąc bezdzietnymi pragnęli błogosławieństwa Bożego w zesłaniu im potomstwa; lecz jako pobożni, znosili doznane z tego powodu zasmucenie z doskonałém poddaniem się rozporządzeniu Boskiemu, nie wątpiąc że gdy Pan Bóg téj pociechy im odmawiał, czynił to i na Swoję większą chwałę i na większy ich pożytek duchowny. Gdy się już znacznie postarzeli, pewni że dzieci mieć nie będą, a oboje mając wielkie do przenajświętszéj Maryi Panny nabożeństwo, postanowili Ją uczynić spadkobierczynią całego swojego wielkiego mienia, a nawet ślubem to stwierdzili. Aby zaś dowiedzieć się, w jaki sposób Królowa Niebieska życzyła sobie aby ich majątek na cześć Jéj został użyty, gorąco się do Niéj modlili. Przytém do zwykłych swoich postów przydali jeszcze ostrzejsze, podwoili jałmużny któremi zwykle hojnie wspierali ubogich i wszelkiego rodzaju miłosierne uczynki.

Przenajświętsza Marya Panna łaskawie przyjęła te ich pobożności względem Niéj dowody, i po pewnym przeciągu czasu, a było to z czwartego na piąty Sierpnia, i jednemu i drugiemu z tych małżonków, zosobna okazała się we śnie, i oświadczyła że i syna Jéj i Jéj saméj wolą było, aby cały swój majątek użyli na wybudowanie kościoła na górze Eskwilińskiéj w Rzymie, na tém miejscu które zrana znajdą pokryte śniegiem. Po przebudzeniu się, gdy jedno drugiemu zdało sprawę ze snu jaki mieli, i przekonali się iż jednakowe spotkało ich widzenie, udali się niezwłocznie do Papieża, aby go zawiadomić o tém co z nimi zaszło. Ojciec święty podobnyż miał sen téj nocy, i upatrując w tém niewątpliwą wolę Bożą, zgromadził całe duchowieństwo, i na jego czele wraz z Patrycyuszem Janem, jego małżonką i wielką rzeszą ludu wiernego, processyonalnie udał się na górę Eskwilińską na miejsce cudownie wskazane. Jakoż, znaleziono na płaszczyznie u szczytu wzgórza tego, pewien obszar ziemi pokryty śniegiem, chociaż to było w porze największych upałów, a zasypujący to miejsce w takich rozmiarach i w takim kształcie jaki miał służyć za plan do kościoła. Niezwłocznie téż Jan i jego małżonka, postanowili wystawić tam wspaniałą świątynię, i wykończyli ją w krótkim przeciągu czasu, poświęcając siebie i całe swoje mienie na służbę i chwałę Małki Bożéj.

Kościół ten, jest pierwszym kościołem w Rzymie na cześć Matki Bożéj wystawionym, chociaż już i przedtém było tam wiele kaplic pod jéj wezwaniem wzniesionych. Najprzód nazywano go Bazyliką Liberyańską, dla tego że za Papiestwa Liberyusza zaczęty został. Potém kościołem przenajświętszéj Maryi Panny od Żłobka, gdyż żłobek w którym się narodził Pan Jezus, z Betleem przeniesiony umieszczony tam został, jakby na to aby ta pierwsza Świątynia, na cześć Maryi wystawiona w Rzymie, posiadała tę drogą Relikwią, w któréj, w osobie Dzieciątka Jezus rozpoczynała się na ziemi Jéj cześć jako Matki Boga. Późniéj, gdy Papież Sykstus III, wykończając ją jeszcze więcéj ozdobił i zbogacił, nazywano ten kościoł Bazyliką Sykstyńską. Lecz gdy z czasem, bardzo wielka liczba kościołów pod wezwaniem przenajświętszéj Maryi Panny stanęła w Rzymie, tę Bazylikę, jako ze wszystkich najwspanialszą i najpierwszą, nazwano kościołem Przenajświętszéj Maryi Panny większym (Santa Maria maggiore). Wszakże z powodu cudu który mu dał początek, najpospoliciéj znany jest pod nazwą kościoła Maryi Panny Śnieżnéj.

Do tegoto kościoła odbywała się processya za Papieża świętego Grzegorza, podczas morowego powietrza panującego w Rzymie, a które potém wnet ustało. Do tego kościoła także za Papiestwa Leona IV, odbywano procesyą dla uproszenia Boga o odwrócenie od miasta i okolic całych, klęski jaką zadawał wtedy mieszkańcom wąż nadzwyczajnéj wielkości i jadowitości. W tymto kościele Pan Bóg uchronił cudownie Papieża Marcina I od śmierci, gdy zbuntowany przeciwko Stolicy Apostolskiéj Olimpiusz, wpadł do téjże Bazyliki chcąc go zamordować, lecz w téjże chwili oślepł.

W roku 1716 gdy Muzułmanie zagrozili byli całemu chrześcijaństwu, a wojska przeciw nim wysłane, odniosły stanowcze zwycięstwo pod Solimem, zaszło to właśnie w chwili, gdy z tegoż kościoła w samę uroczystość Matki Bożéj Śmieżnéj, wychodził lud procesyonalnie odmawiając Różaniec, dla uproszenia u Boga błogosławieństwa orężowi chrześcijańskiemu.

Wiele innych cudów, wierni doznawali i doznają za przyczyną Maryi, w tym, jakby przez Nią Samę wybudowanym Kościele. W nim także w kaplicy nadzwyczaj bogatéj, w któréj sam ołtarz kilkanaście milionów złotych kosztował, znajduje się wizerunek Bogarodzicielki przez świętego Łukasza Ewangelistę malowany. Tam także Ojciec święty dziś panujący Pius IX, przez szczególne nabożeństwo jakie ma do Maryi, w tym Jéj ulubionym kościele przygotował sobie grobowiec.

Uroczystość dzisiejsza obchodzi się tam z wielką wspaniałością: tłumy pobożnych pielgrzymów napełniają kościół od rana do wieczora. Na pamiątkę zaś cudownego śniegu, z chóru i galeryi górnych przez dzień cały spada w kościele śnieg z jaśminowych kwiatów, miłą wonią cały ten przybytek napełniający.

Pożytek duchowny

Widzisz jak łaskawie przenajświętsza Marya Panna przyjmuje wszystko, co kto, wedle możności swojéj, z nabożeństwa ku Niéj, a dla szerzenia czci Jéj, stara się uczynić. Jeśli nie jesteś w możności wznoszenia na cześć Jéj kościołów staraj się przynajmniéj zdobić Jéj ołtarze; a jeśli i na to cię nie staje, według pobożnego chrześcijańskiego zwyczaju miéj w domu własnym Jéj obraz, który skrzętnie i starannie przyozdabiać będziesz, albo téż, na znak twojego nabożeństwa, lampkę przed nim palić.

Modlitwa (Kościelna)

Daj nam sługom Twoim, prosimy Panie Boże, zdrowia duszy i ciała zawsze zażywać a za miłościwém, błogosławionéj Maryi Panny wstawieniem się, od obecnych wyzwól nas smutków, i daj wiecznego zażywać wesela. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 654–656.

Święta brama

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 623

W miejsce moralnej nauki, jaką zazwyczaj na tym miejscu kładziemy, wspomnijmy tu jeszcze o jednej pamiątce tego kościoła, zasługującej na uwagę. Jest nią zamurowana brama, znajdująca się na prawo od głównego wejścia, oznaczona napisem o złotych głoskach: „Leo, Pius … otworzył mnie w roku … Leo, Pius … zawarł mnie w roku…” Bramę tę zowią powszechnie „bramą świętą”, a to z następującego powodu:

Wyżej wspomniane cztery główne kościoły rzymskie mają oprócz zwyczajnych bram jeszcze osobną, zwaną „świętą”, zamkniętą murem. Co 5 lat ogłasza papież w dniu Bożego Narodzenia wielki jubileusz, czyli rok święty. Przy tym uroczystym ogłoszeniu otwiera się cztery święte wrota w sposób następujący: Namiestnik Chrystusowy idzie w uroczystym pochodzie do kościoła św. Piotra i uderza trzy razy w zamurowane wrota, odmawiając głośno rytuałem przepisane modlitwy, sławiące miłosierdzie i wszechmocność Boską. Tym czasem robotnicy wyrąbują szybko ściany, wyjmując cegłę po cegle, kapłani zmywają próg wodą święconą, po czym przez „święte wrota” wchodzi papież z orszakiem niższego duchowieństwa, biskupów, kardynałów i dygnitarzy kościelnych, którzy śpiewają radosne hymny i psalmy. Tę samą ceremonię odbywa równocześnie trzech kardynałów przy trzech innych bazylikach, a zarazem rozpoczyna się czas odpustu jubileuszowego.

Footnotes:

1

Łuk. II. 51.

Tags: Maryja „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna modlitwa Karmel
2020-08-01

Św. Piotra w Okowach

Był więziony około roku Pańskiego 44.

(Szczegóły te wyjęte są z Pisma Bożego i listów świętego Grzegorza Wielkiego, Papieża.)

W dniu dzisiejszym Kościół Boży obchodzi pamiątkę cudownego wyzwolenia z więzów świętego Piotra, kiedy on wkrótce po Wniebowstąpieniu Pańskiém, gdy zaczął ogłaszać Ewangelią świętą w Jerozolimie, schwytany i okuty w kajdany, do więzienia wtrącony został. Byłto jeden z najpierwszych a wielkich cudów, który raczył Pan Bóg spełnić na prośby wiernych, którzy gdy ich najwyższego Pasterza więziono, dzień i noc, jak to opowiada Pismo Boże, trwali bezustannie na modlitwie 1. Gdy więc Pan Bóg uczynił cud ten na prośby powstającego Kościoła aby mu powrócić widzialnego zastępcę Swojego na ziemi, słuszna jest, że tenże Kościół coroczną uroczystością święci tę pamiątkę i miłości wiernych do swojego Papieża i wielkiego miłosierdzia Bożego nad nimi i nad ich Głową widzialną.

Panował wtedy w żydowskiéj ziemi Herod Agryppa, wnuk Heroda który zamordował był świętego Jana Chrzciciela i nakazał rzeź niewiniątek. W okrucieństwie nieodrodnym był jego potomkiem, i skoro objął rządy tego kraju, rozpoczął prześladowanie chrześcijan z barbarzyństwem największém, postanowiwszy wytępić ich co do nogi. Wielką z nich liczbę był już uwięził, wielu pomordował, a między innymi świętego Jakóba, brata świętego Jana Ewangelisty, którego skazał na śmierć. Żydzi uradowali się z tego wielce, i okazywali się coraz przychylniejsi Agryppie, na którego rządy dotąd z początku z niechęcią patrzali. Ten pragnąc jeszcze lepiéj ich sobie pozyskać, (o co mu bardzo chodziło, dla spokojnego używania swojéj władzy) podwoił prześladowania wiernych. A że zauważał iż najłatwiéj i najprędzéj ich wyniszczy gdy uderzy na ich najwyższega Pasterza i tego zamorduje, kazał schwytać świętego Piotra. Wykonano ten rozkaz podczas samych uroczystości Wielkanocnych roku Pańskiego 44-go. Ujęli go i zamknęli w ciemném więzieniu, przydając mu straż z szesnastu żołnierzy ciągle zmieniających się, tak aby czterech zawsze było przy nim dzień i noc nieodstępnych. Herod miał zamiar przeczekać aż przejdą święta Wielkanocne, w czasie których Żydzi wstrzymywali się od wszelkich zajęć nawet urzędowych, a potém miał wydać im w ręce świętego Piotra, i żeby ich sobie jeszcze lepiéj zjednać, upoważnić aby go sami zamordowali.

Na wieść uwięzienia książęcia Apostołów, wszyscy wierni struchleli, lecz gorące i ciągłe modlitwy całego Kościoła o wyswobodzenie najwyższego Pasterza, silniejszemi się okazały nad zawziętość i przebiegłość tyrana. Tejże nocy, po któréj miał on stawić przed sobą świętego Piotra, aby ogłosiwszy na niego wyrok śmierci, wydać go okutego w kajdany w ręce najzawziętszych na niego Żydów, święty Apostoł spoczywał w więzieniu. Usnął był spokojnie obok dwóch żołnierzy, z którymi, według ówczesnego zwyczaju, był skuty dwoma łańcuchami które mu krępowały ręce i nogi, a końce ich były przymocowane do rąk strażników. Prócz tego dwóch drugich stało obok niego, i warta na dworze będąca strzegła wejścia do więzienia. Lecz czémże to wszystko być mogło wobec mocy Boga, który postanowił tą razą wyswobodzić Piotra z rąk jego prześladowców! Przybył Anioł przysłany z Nieba, skruszył okowy Piotrowe i wywiódł go z więzienia, co wszystko Pismo Boże, w Rozdziale VII Dziejów Apostolskieh tak nam opowiada:

„W onym czasie całą władzę swoję obrócił król Herod, aby przesladować wielu należących do Kościoła. Zamordował już był Jakóba brata Janowego mieczem, a widząc że przez to podoba się Żydom, nie ograniczył się na tém, lecz pojmał i Piotra. A były wtedy dni przaśników (to jest Wielkanoc). Pojmawszy go tedy osadził w ciemném więzieniu, poddawszy go czworakiéj czworostraży żołnierzy pod straż, mając zamiar po Pasce oddać go ludowi. Piotra więc trzymano w ciemnicy. Lecz modlitwa bezprzestanna szła od Kościoła do Boga za nim. Gdy tedy już go miał wydać Herod, onéjże nocy spał Piotr między dwoma żołnierzami, związany dwoma łańcuchami, a stróże przede drzwiami strzegli ciemnicy. A oto Anioł Pański stanął obok, i jasność rozeszła się po całém więzieniu, a Anioł dotknąwszy za bok Piotra obudził go mówiąc: „Wstań rychło.” I opadły łańcuchy z rąk jego; i rzekł do niego Anioł: „Opasz się i przywdziéj obuwie.” I uczynił tak Piotr, i rzekł mu znowu Anioł: „Weź na siebie odzienie twoje i idź za mną..” Wychodząc tedy Piotr za nim szedł, a sam nie wiedział czy to jest rzeczywistością co się działo przez Anioła, czy téż że tylko ma widzenie takie we śnie. Tymczasem, gdy minęli pierwszą i drugą wartę, przyszli do bramy żelaznéj, która wiedzie do miasta, a ta się im sama otworzyła. Wszedłszy przeszli jednę ulicę i Anioł zniknął. Dopiéro wtedy Piotr przyszedłszy do siebie rzekł: „Teraz wiem prawdziwie, iż Pan przysłał Anioła Swego, i ten wyrwał mnie z ręki Herodowéj i ze wszelkiego oczekiwania ludu żydowskiego.” A obaczywszy się przyszedł do domu Maryi matki Jana, którego nazywano także Markiem, gdzie było wielu zgromadzonych i modlących się. A gdy on kołatał we drzwi u bramy, wyszła służąca imieniem Rud, dowiedzieć się ktoby to był, a poznawszy Piotrów głos, z wielkiéj radości zamiast otworzyć bramę, pobiegła do zgromadzonych i oznajmiła iż Piotr stał przed bramą. A oni rzekli do niéj: „Oszalałaś” lecz ona twierdziła iż się tak rzecz ma. A oni mówili, „chyba to Anioł jest w jego postaci.” Lecz przez czas ten Piotr kołatał, a gdy wreszcie otworzyli mu bramę, ujrzeli go i zdumieli się. A on skinąwszy na nich ręką aby umilkli, rozpowiedział jako Pan wywiódł go z ciemnicy więziennéj i rzekł: „Oznajmijcie to Jakóbowi i braciom” 2.

Na pobożną pamiątkę tak cudownéj skuteczności modlitw Kościoła, wierni postarali się aby mieć koniecznie te okowy któremi okuty był święty Piotr, i z nich przez Anioła wyzwolony. Przechowywano je najstaranniéj i ze czcią wielką, jako dowód tak wielkiego miłosierdzia Bożego. W roku Pańskim 439, cesarzowa Eudoksya żona cesarza Teodora młodszego, będąc w Palestynie dla zwiedzania miejsc świętych, przybywszy do Jerozolimy, objawiła chęć zabrania ztamtąd z sobą jakich świętych relikwii. Ówczesny Patryarcha Jerozolimski Juwenalis, uznał że wielce zadowolni tę dostojną pielgrzymkę, ofiarując jéj te właśnie okowy świętego Piotra. Cesarzowa przyjęła je z wdzięcznością, a jednę część zachowując dla kościoła w Carogrodzie, drugą przesłała córce swojéj mającéj także imię Eudoksyi, a która wyszła była za cesarza Zachodniego Walentyna III. Ta młoda cesarzowa, uszczęśliwiona z tak wielkiego daru, skoro go otrzymała udała się do Papieża Sykstusa III, aby mu tę drogą relikwią okazać. Ojciec święty kazał wtedy przynieść inne okowy, któremi święty Piotr był okuty, kiedy go Neron na śmierć był wskazał i trzymał uwięzionego w Rzymie, a które podobnież z wielką czcią tam przechowywano. Gdy je Papież przyłożył jedne do drugich, w tejże chwili tak się zrosły, że wydawały się jakby to był jednolity łańcuch ukuty przez jednego ślusarza. Ten nowy cud, powiększył jeszcze bardziéj cześć jaką mieli wierni dla tych świętych okowów, i skłonił cesarzowę do wybudowania umyślnie wspaniałego kościoła na górze Eskwilińskiéj, gdzie je umieszczono. Kościół też ten nazwany został kościołem Świętego Piotra w okowach.

Cudowne uzdrowienia i inne cuda jakie czynił odtąd Pan Bóg przez samo dotknięcie się tych drogich relikwii, sprowadzały i sprowadzają dotąd licznych do tego kościoła, z różnych stron świata, pielgrzymów. Święty Augustyn pisze, że żelazo okowów świętego Piotra, wyżéj cenili sobie chrześcijanie nad złoto. Dowiadujemy się téż od świętego Grzegorza Wielkiego, Papieża, że za jego czasów było w zwyczaju rozsyłać jako święte dary opiłki z tych kajdan książęcia Apostołów, a przez które wielkie cuda się czyniły. W takich razach sam Papież je piłował aby mieć z nich okruchy. Święty Grzegorz i to także przydaje, czego i sam i jego poprzednicy Papieże doświadczali, że zwykle żelazo to dawało się łatwo opiłować, lecz niekiedy, jeśli osoby które domagały się tych świętości nie były ich godne, pomimo najdłuższego piłowania, nic z nich wydzielić nie można było.

Pożytek duchowny

W cudowném wyzwoleniu świętego Piotra z kajdan i więzienia, czego szczegóły czytałeś podane z samego, Pisma Świętego, chciał Pan Bóg okazać, jak skuteczne są modlitwy Kościoła, a oraz nauczyć nas, jak wierni obowiązani są wspierać niemi najwyższego swojego Pasterza zawsze, a szczególnie gdy znajduje się On w jakich trudniejszych przejściach.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś błogosławionego Piotra Apostoła z kajdan wyzwolonego, bez szkody z więzienia wywiódł, więzy naszych grzechów, prosimy rozwiąż, i odwróć od nas wszelkie zło nam grożące. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 638–640.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 613

Czyste sumienie jest najlepszym wezgłowiem. Patrzmy na św. Piotra zamkniętego w ciemnym więzieniu, przeznaczonym dla skazanych na śmierć. Leży on na gołej ziemi, przykuty do dwóch żołdaków i śpi spokojnie, chociaż wie, że jutrzejszego dnia nie przeżyje. Nie dziw więc, jeśli święty Augustyn mówi: „Czyste sumienie jest gościem na ziemi, tym padole płaczu, a przemieszkuje w Niebie, przybytku wiecznego spokoju". Stąd nauka, że:

  1. Czyste sumienie jest świadectwem Ducha świętego, że jesteśmy „dziećmi samego Boga, spadkobiercami Jego i współspadkobiercami Chrystusa o tyle, o ile razem z nim cierpimy”. Duch święty poświadcza nam, że znaleźliśmy łaskę w obliczu Boga, że Bóg Ojciec miłuje nas jako swe dzieci i otacza nas swą świętą opieką. Święty Tomasz z Akwinu mówi, że ten ma czyste sumienie, kto znajduje się w stanie łaski uświęcającej. Na mocy tej łaski zamieszkuje Trójca św. w sercu sprawiedliwego.
  2. Czyste sumienie osiągniemy w ten sposób, że miłować będziemy Pana Jezusa, naszego Mistrza i Zbawiciela, przestrzegając zarazem Jego nauk. Tego skarbu nie dadzą nam ani marne dobra doczesne, ani zmysłowe rozkosze ciała, ani zaszczyty i pochwały, ani zmienna wziętość i popularność, lecz tylko Bóg jeden. „Serce ludzkie — mówi święty Augustyn — jest tak wielkie i wzniosłe, że nic go zadowolić nie zdoła, jak tylko najwyższe dobro”. Starajmy się przeto osiągnąć łaskę uświęcającą przez częste przystępowanie do Sakramentu Ołtarza, a w nagrodę pozyskamy spokój, jakiego świat dać nie może. Choćby nas przygniotły utrapienia, choćbyśmy byli pozbawieni ziemskiej pociechy, choćby nam groziła śmierć sama, będziemy przygotowani na wszystko najgorsze, jak święty Piotr, gdyż utrata życia doczesnego jest bramą do wieczności, gdzie nas czeka jedyne i najwyższe dobro.

Footnotes:

1

Dzieje XII. 5.

2

Dzie. XII. 17.

Tags: św Piotr „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież modlitwa sumienie łaska relikwie
2020-06-10

Św. Małgorzaty, Królowéj Szkockiéj

Żyła około roku Pańskiego 1079.

(Żywot jéj był napisany przez opata Teodoryka, jéj spowiednika.)

Święta Małgorzata córka Edwarda królewicza angielskiego i Agaty córki cesarza Konrada, urodziła się około roku 1036 w Węgrzech, gdzie ojciec jej wygnany z kraju przez Kanuta króla duńskiego, znalazł był schronienie na dworze króla Szczepana świętego. Wychowana na świetnym dworze, lecz bardzo pobożnie, od lat najmłodszych odznaczała się rzadkiemi cnotami, i w szczególny sposób objawiało się w niéj wielkie do Matki Bożéj nabożeństwo. W dzieciństwie jeszeze długie odprawiała modlitwy, klęcząc przed Jéj wizerunkiem, a nad wszelkie rozrywki i zwykłe zabawy dziecinne, przekładała rozmowę z pobożnemi osobami o przenajświętszéj Pannie. Dorosłszy lat młodéj dziewicy, chociaż z królewskiego była rodu, gardziła wszelkiemi próżnościami tego świata. Ubierała się jak najskromniéj, a gdy jéj robiono uwagę iż stan jej wymagał bogatszych strojów, odpowiadała, iż „w każdym stanie, dziewica chrześcijańska nie o ozdoby ciała, lecz duszy, starać się powinna.” Co téż odmawiała zbytkom, to rozdawała ubogim, i już wtedy z hojnych jałmużn słynęła.

W młodym wieku, zamyślała wstąpić do klasztoru, gdy dziad jéj stryjeczny święty Edward III, wstąpiwszy na tron angielski po śmierci Kanuta, zawezwał jéj rodziców do Anglii, gdzie Małgorzata zajaśniała na tym znowu dworze wysoką świątobliwością. Wkrótce potém, Malkolm III król Szkocki ujęty jéj powabami i rzadkiemi cnotami, prosił o jéj rękę. Święta ulegając woli matki, wyszła za niego. Na szczęście znalazła w małżonku gorliwego katolika, który nietylko żadnych przeszkód sposobowi pobożnego życia jakie wiodła nie kładł, lecz owszem i sam starał się ją w tém naśladować. Znalazłszy w niéj, obok cnót chrześcijańskich, w wysokim stopniu bardzo bystry rozum, przypuścił ją do rządów państwa, i w każdéj ważniejszéj sprawie szedł za jej radą. Małgorzata zaś, zasiadłszy na tronie, zrozumiała dobrze czego po niéj Pan Bóg wymaga: że nie powinna była zaniedbywać swoich ćwiczeń pobożnych i dobrych uczynków, lecz mając ku temu obszerniejsze pole, na tém większą skalę takowe dopełniać. Najprzód tedy cały dwór swój urządziła tak, aby na nim nietylko nie pojawiały się żadne zgorszenia, lecz owszem aby on służyć mógł za wzór chrześcijańskich obyczajów, dla wszystkich jéj poddanych. Taką umiała zachować powagę, połączoną z wielką słodyczą, iż wszyscy jej dworzanie przejęci dla niéj wielką życzliwością i uszanowaniem, na wyścigi starali się przypodobać się swojéj pani, odznaczając się życiem chrześcijańskiém i pobożném. Na zebraniach dworskich, na których zwykle lekkomyślne toczą się rozmowy, nie słychać było innych, jak jużto poważne i tyczące się spraw Państwa lub Kościoła, jużto budujące i pobożne. Królewską opiekę swoję rozciągnęła szczególnie na wszelkie potrzeby Kościoła swojego kraju. Za jéj wpływem i staraniem, wiele bardzo praw tyczących się karności kościelnéj, w zaniedbanie przedtém puszczonych, wznowionych zostało, a między innemi ściślejsze zachowanie postów, a mianowicie Wielkiego Postu, obowiązek Spowiedzi i Komunii Paschalnéj, jako téż święcenia dni niedzielnych i uroczystych w roku. Przyczyniła się także do zniesienia wielu obrządków zabobonnych i niewłaściwych, które się wkradły były nawet do obrzędów kościelnych. Zniosła panującą podówczas w tym kraju plagę świętokupstwa, lichwiarstwa, kazirodztwa i wiele innych zdrożności, któremi skażeni mieszkańcy, przyćmili w sobie świętość wiary do któréj należeli, a co wszystko dokonane zostało przez Biskupów, na kilku Synodach prowincyonalnych za staraniem królowéj zebranych. Dowiodła ta Święta w krótkim czasie, jak wielkiém dla kraju jest błogosławieństwem, gdy na tronie Święci zasiadają.

Z największą a prawdziwie chrześcijańską pieczołowitością, czuwała podobnież nad wychowaniem swoich dziatek, któremi o ile tylko możności, nie spuszczając się na innych, sama się zajmowała. Wybierała najstaranniéj osoby które miały być przy nich, i ciągle im polecała aby najmniejsze wady w jéj dzieciach poskramiały, aby w niczém nie podżegały ich pychy, owszem aby je ćwiczyły w pokorze, i rozbudzały w nich żywe uczucie marności wszystkiego co na świecie za wielkie i świetne się poczytuje. Sama do nich często w te odzywała się słowa: „Bójcie się Boga dziatki moje, bo tylko w bojaźni Jego i tu na świecie i po śmierci szczęście wiekuiste mieć będziecie. Znajcie Go Stwórcą i Panem waszym, w Jego przykazaniach się kochajcie, wolę Jego we wszystkiém spełniając, a im wyżéj postawieni jesteście, tém więcéj z miłości ku Niemu, dobrych uczynków spełniajcie.”

Łatwo domyśleć się jak dla ubogich musiała być miłosierną. Czyniła jałmużny tak wielkie iż wszyscy, chociaż znali ją królową, zrozumieć nie mogli zkąd jéj na to starczyło. Miała kilku dworzan przeznaczonych jedynie do wyszukiwania ubogich chorych, lub wstydzących się żebrać. Zakładała nowe klasztory i wspierała wszystkie. Wzniosła kilka zakładów dobroczynnych, i na wszelkiego rodzaju nędzę obmyśliwała przytułki. Ile razy wychodziła z pałacu, w którym ubogi w każdéj dnia porze miał łatwy przystęp, otaczał ją liczny orszak wdów, sierot i różnego rodzaju nędzarzy, a żadnego bez hojnego zaopatrzenia nie odprawiała. Po powrócie, zastawała znowu wielką liczbę czekających na nią biednych, którym umywała nogi, i własnemi rękoma usługiwała do stołu. Lecz jéj miłosierdzie sięgało za granicę jéj państwa: w najodleglejsze strony wysyłała znaczne pieniądze, dla wykupywania więźniów, wspierania pielgrzymów, wyzwalania niewolników, lub wspierania całych okolic jaką wielką klęską dotkniętych.

Obok tych wszystkich i tak różnorodnych zajęć, nie zaniedbywała wcale potrzeb własnéj duszy, ćwicząc się w modlitwie, w nadzwyczajnych umartwieniach ciała, i coraz ściśléj jednocząc się z Bogiem. Oto jakim był zwykły sposób jéj życia: po kilkogodzinnym spoczynku, zaraz po północy udawała się do kościoła, gzie przybywszy przed rozpoczęciem Jutrzni, którą w owych czasach publicznie odprawiano, odmawiała pacierze kościelne o Trójcy przenajświętszéj, o męce: Pańskiéj i o Matce Boskiej. Potém zaczynała cały Psałterz, który albo kończyła gdy się Jutrznia odprawiała, albo odmawiała powtórnie, co zwykle odbywała rozpływając się we łzach, i z wielką skruchą; następnie słuchała pięć Mszy czytanych i jednę śpiewaną, Wróciwszy przed południem do domu, już cały dzień spędzała albo na naradach z królem i najwyższymi urzędnikami, albo na posłuchaniu ubogich lub ich nawiedzaniu w mieszkaniach. Zwykle zasiadając do stołu, karmiła własnemi rękami dziewięć sierot, i dwudziestu czterech biednych, a w pewne dni razem z królem sprowadziwszy trzysta ubogich, zasadzali ich do stołu wybornemi zastawionego pokarmami, i sami klęcząc im usługiwali.

Jeśli czas jéj na to zezwalał, chodziła do szpitalów obsługiwać chorych, i czyniła to z taką miłością, że często trędowatych obmywając, całowała im nogi. Zdarzyło się iż brat jéj był tego świadkiem, i rzekł do niéj: „Gdyby król to widział, nigdy by się ust twoich nie dotknął” a ona mu na to: „A czyż nogi króla Niebieskiego, którego w każdym z tych ubogich widzę, nie są czystsze niż usta króla śmiertelnego.” Miała także zwyczaj nawiedzać zakonników po klasztorach, i pustelników w samotniach mieszkających, aby uczcić w nich sług Bożych i polecić się ich modlitwom. Wieczorami zaś, zgromadzała domowników, i przed wspólną modlitwą miewała do nich pełne namaszczenia nauki, przy których zwykle łzami się zalewała.

Tak żyjąc spędziła na tronie lat trzydzieści, a czując blizki swój koniec, zawezwała Spowiednika, i z wielką skruchą uczyniwszy spowiedź z całego życia rzekła do niego: „Żegnam cię Ojcze mój, a o dwie rzeczy proszę: abyś duszy mojéj przy Mszy świętéj zawsze pamiętał, i o dziatkach moich staranie miał, by dla doczesnych marności wiecznego życia nie straciły.” W ciągu téj ostatniéj choroby swojéj w objawieniu dowiedziała się, iż w dniu jednym mąż jéj i syn Edward, w potyczce z nieprzyjaciołmi polegli; a gdy goniec przybył z tą smutną wieścią rzekła: „Chwała Tobie Panie, że mi przy skonaniu taki smutek zsyłasz, bo przez to z grzechów moich chcesz mnie oczyścić.” Nazajutrz zaczęła odmawiać tę modlitwę: „Panie Jezu Chryste któryś z woli Ojca ten świat ożywił, zbaw mnie”, i wśród niéj ducha Bogu oddała, dnia 10 Czerwca, roku Pańskiego 1079.

Pochowana została w kościele świętéj Trójcy, który sama wzniosła na miejscu gdzie ślub brała. Za życia i po śmierci licznemi cudami słynącą, Papież Klemens X w poczet Świętych policzył, i za Patronkę nadał Szkocyi.

Pożytek duchowny

Im kogo Pan Bóg na wyższe w świecie powołał stanowisko, tém więcéj od niego domagać się będzie: bo widziałeś z żywotu świętéj Królowéj dopiéro przeczytanego, jak wiele ona dla tego że Królową była dobrego uczynić mogła. Jeśliś wysoko w świecie postawiony, patrz czy wiele dobrego robisz; a jeśli z téj strony nie obawiasz się odpowiedzialności, proś Pana Boga aby zsyłać raczył na rządzących drugimi potrzebne łaski, aby oni przykładem i czynem Królestwo Boże na ziemi krzewili.

Modlitwa (kościelna)

Boże! Któryś błogosławioną Małgorzatę Szkocką królowę, przedziwną dla biednych miłością obdarzył; spraw aby za jéj pośrednictwem i przykładem, miłość Twoja w sercach naszych wzrastała. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 477–479.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 477

Święta Małgorzata była tylko słabą niewiastą, ale że życie swe urządziła według wzoru i przykładu, zostawionego nam przez Jezusa Chrystusa, stała się dobrodziejką całego kraju i własnej rodziny. Mieszkańcy Szkocji zmienili się zupełnie, małżonek jej tak cnotliwie żył pod jej błogą opieką, że prawie świętym nazwany być może, a dzieci wyrosły na bogobojnych i cnotliwych ludzi. Taki wpływ zbawienny wywiera niewiasta prawdziwie chrześcijańska!

Błagaj duszo pobożna, Boga, aby łaską swoją oświecił wszystkie niewiasty i obdarzył je łagodnością, pokorą, czystością uczuć i spokojem, przez nie bowiem nie tylko rodziny po szczególne, ale ludy całe stają się szczęśliwymi.

Tags: św Małgorzata „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna królowa wdowa jałmużna modlitwa władza kobiecość
2020-05-30

Św. Ferdynanda III Króla

(Żył około roku Pańskiego 1252)

Ferdynand, urodzony w roku 1201, był synem Alfonsa IX, króla Leonu i pobożnej Berengary, córki króla Kasty- Li. Książę ten okazywał wielkie zdolności i cnoty, jakie się rzadko łączą w jednej osobie: odwagę i dzielność rycerską, jako też żywą miłość poddanych, surowość dla siebie, a dobroć dla wszystkich.

W roku 1219 pojął Ferdynand za małżonkę Beatryczę, rozumną i pobożną córkę cesarza niemieckiego Filipa; związek ich pobłogosławiony został dziesięciorgiem potomstwa. Wstąpiwszy na tron po śmierci ojca, wezwał na swe godoradcę Rodrigueza, arcybiskupa Toledo i wielkiego kanclerza Kastylii; chętnie też słuchał rad swej matki, słynnej z rozumu i cnoty. Gorliwy katolik, dobry syn Kościoła, zakładał biskupstwa, odnawiał i budował świątynie, nie nakładając na poddanych żadnych opłat na te cele. Wsławił się również troską o należyty wymiar sprawiedliwości, ustanowił bowiem osobną radę dla nadzorowania sądów w całym państwie.

Hiszpania wielkie wówczas przechodziła utrapienia ze strony muzułmańskich Arabów, zwanych tutaj Maurami, którzy przed pięciuset laty, przybywszy z północnej Afryki, podbili znaczną część kraju i okrutnie uciskali chrześcijan. Serce Ferdynanda krwawiło się na widok tych okropności. Przez siedem lat wojował z tymi nieprzyjaciółmi chrześcijaństwa, a Bóg tak skutecznie dopomagał jego orężowi, że wydarł Maurom znaczną część Hiszpanii. Że czynił to w obronie wiary św., świadczą jego własne słowa, tak się bowiem modlił do Pana Boga: „Boże, który serca przenikasz, Ty wiesz, że szukam Twojej, a nie mojej chwały. Nie chcę dla siebie zdobywać znikomych królestw, lecz jedynie rozszerzać panowanie Imienia Twojego”. Gdy się gotował na wojnę z Maurami, a jeden z doradców podsunął mu myśl nałożenia podatków na pokrycie kosztów, król rzekł: „Niech mnie Bóg od tego zachowa. Opatrzność Boska w inny sposób mi dopomoże. Więcej się boję przekleństw mego ludu, niż całej potęgi Maurów".

W wojnie odznaczał się Ferdynand wielkim męstwem osobistym, a jeszcze więcej pobożnością, czym dawał przykład żołnierzom i robił z nich prawdziwych bohaterów. Sam zachowywał ściśle posty, nosił włosiennicę i modlił się po całych nocach, szczególnie przed bitwą. W obozie na wywyższonym miejscu jaśniał polowy obraz Matki Boskiej, przy którym odprawiały się nabożeństwa. Król nie pominął żadnej sposobności, by zachęcać żołnierzy do nabożeństwa i do proszenia Matki Bożej o łaskę pośrednictwa u Jezusa Chrystusa.

Maurowie, chociaż siedemkroć byli liczniejsi, pobici na głowę pod Xeres opowiadali, że na czele chrześcijan obok króla w czasie bitwy widzieli świętego Jakuba apostoła, patrona Hiszpanii, na białym koniu, w połyskującej zbroi. Wódz Maurów, zwyciężony przez Ferdynanda, opuszczając mocną twierdzę Sewillę, której spoza silnych podwójnych murów ze 166 wieżami broniło przeszło 100 tysięcy żołnierzy, spojrzał jeszcze raz na miasto i zawołał ze łzami w oczach: „Tylko Święty z tak małą garstką mógł zdobyć podobnie warowną fortecę!” Ferdynand uczcił zwycięstwo tym, że wszystkie meczety muzułmańskie zamienił na kościoły, a w odzyskanych ziemiach zakładał klasztory i biskupstwa. Między innymi wybudował katedrę w Toledo, która po dziś dzień uchodzi za arcydzieło budownictwa w stylu gotyckim.

Pragnąc Maurów na zawsze wyprzeć z Hiszpanii i rozkrzewić religię Chrystusową, postanowił Ferdynand przedsięwziąć wyprawę do Afryki. Już przygotowania skończono, a flota na wybrzeżach marokańskich odniosła świetne zwycięstwo, gdy wtem król śmiertelnie zachorował. Cała Hiszpania okryła się żałobą. Pobożny król z najgłębszą pokorą przyjął ostatnie Sakramenta święte, przywołał dzieci swoje do siebie, by im udzielić błogosławieństwa, po czym wzniósł oczy ku niebu i kazał zaintonować „Te Deum laudamus”, t. j. „Ciebie Boże chwalimy”, ale nie dokończył już tego hymnu i oddał Bogu ducha. Umarł w Sewilli dnia 30 maja 1252 roku, licząc lat 54, a 37 panowania. Ciało jego pochowano w katedrze sewilskiej przed ołtarzem Matki Boskiej, gdzie dotąd spoczywa w bogatej trumnie, a lud zaraz po jego śmierci zaczął go nazywać „Świętym”. Cuda, które się działy na jego grobie, skłoniły papieża Klemensa X, że w czterysta lat później policzył go w poczet Świętych Pańskich.

Nauka moralna

Jakże wspaniałym mężem był święty król Ferdynand! Z królewską mądrością pracował nad dobrobytem i podniesieniem moralności wśród swego ludu. Jakże szlachetne było jego oświadczenie: „Broń Boże, abym lud mój zanadto miał obciążać podatkami, albowiem więcej się obawiam przekleństw jednej z ubogich niewiast, niż całej siły wojennej Maurów!" Jakiej mądrości i dobrego przykładu, a przy tym pobożności było trzeba, aby z żołnierzy utworzyć tylu oddanych Chrystusowi bohaterów. A dodać należy, że żadne z jego świetnych zwycięstw nie było zaćmione czynem okrucieństwa. Nieraz usilnie się wywiadywano, w jakiej szkole nauczył się tych wzniosłych czynów — i zawsze otrzymywano jedną odpowiedź: „W szkole nieustannej, nieraz całe noce bez przerwy trwającej modlitwy”. Istotnie, modlitwa przenosi człowieka w świat inny, w świat duchowy. Człowiek czuje się przez nią bliskim Trójcy Przenajświętszej, Matki Boskiej i Świętych, a aniołowie są jego najzaufańszymi przyjaciółmi. Umysł człowieka zatopionego w modlitwie prawdziwie nabożnej napawa się pragnieniami i nadziejami zupełnie nieziemskimi, a serce jego zwalnia się od niskich namiętności i pożądań. Nabożna modlitwa, uświęcając i uszlachetniając całą wewnętrzną istotę człowieka, uszlachetnia też jego czyny i działanie na zewnątrz. Szczerze modlący się chrześcijanin ma wstręt do wszelkiego grzechu, a dla bliźnich pełny jest ofiarności i poświęcenia. Kto się modli szczerze i serdecznie, ten strzeże się grzechu, a zatem modlitwa jest najskuteczniejszą i najlepszą drogą do doskonałości.

Modlitwa

Błagamy Cię, Boże, od którego wszelka władza i wszelkie dobro pochodzi, abyś prawdziwie chrześcijańskimi uczuciami napełnił serca tak panujących, jak i ich ludów, iżby wszędzie działa się Twoja święta wola i tak doczesna, jak i wieczna szczęśliwość wszystkich Twych stworzeń była zapewniona. Amen.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1937), s. 438–440.

Tags: św Ferdynand „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna król muzułmanie św Jakub modlitwa państwo
2020-05-28

Św. Hermana Biskupa Paryzkiego

Żył około roku Pańskiego 576.

(Żywot jego był napisany przez świętych Fortunata i Grzegorza Turoneńskiego Biskupów.)

Święty Herman, wielki swojego czasu cudotwórca, przyszedł na świat w Burgundyi, około roku Pańskiego 459. Ojciec jego Eleuter, a matka Euzebia, należeli do jednéj ze znakomitszych rodzin tego kraju. Lecz rodzice jego byli to ludzie bardzo zepsuci, a matka do tego stopnia wyrodna, że zasmucona tém iż wiele już miała dzieci przy małym majątku, gdy Hermana w łonie swojém nosiła, zadała sobie napój, przez który chciała dziecię swoje zabić zanim na świat przyjdzie. Cudem tylko Opatrzności Boskiéj nie stało się ono ofiarą tej zbrodni.

Herman którego wychowanie było bardzo niedbałe, oddany został do szkół w miasteczku Awalon, wraz z rówiennikiem i stryjecznym bratem swoim imieniem Stratydyasz. Czekał ich obydwóch znaczny spadek po bogatym stryju. Matka Stratydyasza powodowana chciwością, chcąc go jedynie swojemu synowi zapewnić, umyśliła Hermana otruć. Opatrzność i w tym wypadku czuwająca nad nim, dopuściła że sługa która miała mu zadać truciznę pomyliła się, i napój nią zaprawny podała Stratydyaszowi, który tylko co życiem tego nie przypłacił, i w skutek tego na całe życie trądem został dotknięty.

Biedny Herman, widząc się tak okrutnie prześladowanym od najbliższéj swojéj rodziny, rozstał się z nią na zawsze, i udał się do dalekiego krewnego swojego Skupiliona człowieka wielkiéj świątobliwości, który i przykładném życiem i staraniami około niego, wynagrodził mu to wszystko co wycierpiał w domu. Żyli jakby dwaj święci zakonnicy, oddając się głównie różnym ćwiczeniom pobożnym i uczynkom miłosierdzia. Chociaż o pół mili oddaleni od kościoła, codziennie według ówczesnego zwyczaju obecni byli na pacierzach kanonicznych, publicznie tam odprawianych, i od tego nie powstrzymywała ich ani zimowa pora roku, ani największa niepogoda i chłody. Resztę dnia spędzali na czytaniu ksiąg świętych i nawiedzaniu ubogich, którym z największą miłością służyli wspierając ich wedle możności.

Biskup miasta Otę (Autun) święty Agrypin, dowiedziawszy się o wielkiéj świątobliwości młodego Hermana, nakłonił go do wstąpienia do stanu duchownego, a w lat trzy potém, pomimo oporu jaki stawiła w tém jego pokora, wyświęcił go na kapłana. W zawodzie kapłańskim, zajaśniawszy wszystkiemi cnotami temu stanowi właściwemi, został opatem klasztoru świętego Symforyana, na przedmieściu ówczesnego Paryża, będącego. Nowy Opat rządził braćmi swoimi z taką roztropnością, miłością i pilnością że wkrótce zgromadzenie to stało się wzorem najściślejszéj karności zakonnéj, która przed jego przełożeństwem była bardzo upadła. Sława świątobliwości Opata klasztoru świętego Symforyana, przyciągnęła do jego zgromadzenia wiele dusz wybranych; miłosierdzie jego dla ubogich zjednało mu serca mieszkańców całéj okolicy, a nauki jakie miewał do przybywających coraz tłumniéj aby je słuchać, najzbawienniejszy wpływ wywierały na wiernych, którzy z bardzo nawet odległych stron tam się zbiegali. Przytém już wtedy Pan Bóg obdarzył go był łaską przepowiadania przyszłości i czynienia cudów, co słowom jego i wpływowi jeszcze większą przydawało powagę.

Żadnego ubogiego nie odprawiał od furty klasztornéj bez wsparcia. Razu pewnego tak był wszystko rozdał biednym, że ani jeden bochenek chleba nie został w zapasie dla braci. Niektórzy z nich zaczęli na to szemrać. Święty udał się na modlitwę, i zaledwie ją skończył, a oto najniespodzianiéj, pewna pobożna pani przysłała klasztorowi kilka koszów chleba, i nazajutrz nadeszły wozy naładowane różnemi wiktuałami.

Lecz Pan Bóg chciał tego sługę Swego wyprobować i prześladowaniem złych ludzi. Ci do tego stopnia oczernili świętego Hermana przed Biskupem (którym podówczas nie był już święty Agrypin, który go znał dobrze i wielce poważał), że ten kazał go wtrącić do więzienia.

W kilka godzin po jego zamknięciu, drzwi więzienne cudownie otworzyły się, lecz Święty nie chciał wyjść bez pozwolenia Biskupa, który tym jego czynem zbudowany, poznał kim był Herman, i odtąd był dla niego z największém uwielbieniem. Pod tęż porę wszczął się jest pożar w zabudowaniach klasztornych, i groził zupełném zniszczeniem gmachu. Herman kilku kroplami wody święconéj ugasił go w jednéj chwili. Rozgłos tych i wielu innych cudów, tak rozniósł sławę jego świątobliwości po całym kraju, że gdy w roku Pańskim 554 umarł Biskup Paryzki, naszego Świętego na jego miejsce powołano. Długo się temu opierał, lecz w końcu musiał uledz woli króla Childeberta, który uczynił go swoim nadwornym jałmużnikiem, to jest kapelanem królewskim, i powierzył się jego przewodnictwu duchownemu.

Wysokie te godności nie zmieniły w niczém jego sposobu życia ubogiego i umartwionego, a tylko utwierdziły go w tém głębszej pokorze, i jego wielkiéj dla ubogich litości dozwalały tém hojniejsze sypać jałmużny, jako téż wspierać ich wpływem, jaki miał u dworu i u samego króla. Od rana do wieczora oddany sprawom tyczącym się zarządu jego dyecezyi, prawie całą noc spędzał na modlitwie, i zwykle w kościele przed przenajświętszym Sakramentem. Pościł niemal ciągle, a w najostrzejsze zimna nie ogrzewał swojego mieszkania. Posiadając całą ufność królewską, do spraw cywilnych nie wtrącał się wcale, zajęty jedynie pracą około uświątobliwienia swoich owieczek, i wspierania wszelkiego rodzaju nędzy. Król miał zwyczaj codzień dawać mu pieniądze dla ubogich. Razu jednego dostawszy bardzo wielką summę, gdy w ciągu dnia nie zdarzyła mu się sposobność użycia wszystkiego, resztę odniósł królowi. Lecz ten wspaniałomyślny monarcha, oddał mu to napowrót mówiąc: „iż może być pewnym, że znajdzie się w szkatule królewskiéj zasób niewyczerpany do czynienia jałmużny, ile mu się spodoba.”

Pod takim Królem i takim Biskupem, lud wielkiéj pomyślności zażywał, a Pan Bóg cudem głośnym podówczas w całym świecie, i jednego i drugiego hojność dla ubogich nagrodził i uświetnił. Childebert znajdując się w zamku swoim Celskim, w okolicach miasta Melun, zachorował śmiertelnie i już żadnéj nie było nadziei uratowania mu życia. Przybył do niego święty Biskup, całą noc spędził na modlitwie, a rano włożywszy na króla ręce, uzdrowił go najzupełniej. Childebert na pamiątkę tego cudu, zamek Celski z jego przyległościami zapisał katedrze Paryzkiéj, w akcie na to sporządzonym, opisując cud któremu życie zawdzięczał. Po wyprawie swojéj na Hiszpanią tenże monarcha, wybudował w Paryżu wspaniały kościoł, dziś będący właśnie nazwany kościołem świętego Hermana, i do niego przydał obszerne zabudowania dla zakonników, których tam umieścił pod przewodnictwem naszego Świętego. W krótkim czasie zapełnił on to zgromadzenie wielkiéj świątobliwości zakonnikami, których pierwszym opatem zrobił świętego Doroktoweusza. To dało początek sławnemu opactwu świętego Hermana pod Paryżem, z którego późniéj wyszło tak wielu znakomitych mężów kościelnych, tylu Kardynałów świątobliwych i uczonych Prałatów.

Lecz święty Herman stawiając na tak świetnéj stopie pod jego zarządem zostające zgromadzenie zakonne, również zbawiennych owoców swojéj biskupiéj gorliwości doczekał się i na duchowieństwie świeckiém. Seminaryum pod jego okiem będące, wydało mnóstwo kapłanów najzacniejszych, i nimi obdarzyło całą jego wielką dyecezyą. Używało takiéj sławy, że z obcych nawet i bardzo odległych Biskupstw, przysyłano do Seminaryum świętego Hermana młodych kleryków, którzy w tak doskonałéj szkole wyćwiczeni, po całym kraju roznosili ducha gorliwości i świątobliwości kapłańskiéj.

Za życia jeszcze uczynił był tak wielką liczbę cudów, że święty Fortunat Biskup Pitkawski (Poitiers) podówczas żyjący, w życiu jego, które napisał, wylicza ich około dziewięciuset i przydaje że wiele opuścił. Słoma z siennika na którym sypiał, kawałki a nawet nitki z jego sukni, łzy jego zebrane, listy przez niego pisane, okazanie się jego we śnie, wszystko to były cudowne lekarstwa, przywracające zdrowie najcięższemi chorobami lub kalectwem dotkniętym. Gdy wychodził z kościoła, umieszczano na drodze jego długie szeregi chorych, których uzdrawiał w tejże chwili. W miasteczku Medon, gdzie wybuchło powietrze, kilkudziesięciu niém dotkniętych, uzdrowionych zostało chlebem przez niego poświęcanym.

Dożył już był lat ośmdziesięciu, gdy mając sobie objawiony dzień śmierci, kazał wypisać jej datę nad swojém łóżkiem, i sporządziwszy testament wyraził w nim prośbę aby go pochowano przy kościele wybudowanym przez króla Childeberta, który dla tego poźniéj kościołem świętego Hermana został nazwanym. Umarł pełen cnót i zasług dnia 28 Maja roku Pańskiego 576. Gdy ciało jego z wielką czcią niesiono do Opactwa, na przejścia około więzienia stało się ono tak ciężkiém iż go z miejsca poruszyć żadnym sposobem nie mogli, aż więźniów z rozkazu króla uwolniono.

Pożytek duchowny

Święty Herman obarczony ważnemi sprawami zarządu swojéj dyecezyi, po całodziennym trudzie, zwykle większą część nocy przepędzał na modlitwie w kościele. Podobnie wielu Świętych czyniło i czyni. Czy nie jesteś czasem z téj liczby dusz oziębłych, którym na wszystko czas wystarcza, a nigdy na to aby przez cokolwiek dłuższe modlitwy wypraszać sobie łaski potrzebne do zbawienia, a których Pan Bóg udziela tylko tym którzy o nie ciągle proszą.

Modlitwa

Boże! któryś błogosławionego Hermana wyznawcę Twojego i Biskupa, darem gorącéj modlitwy obdarzył, za jego pośrednictwem błagamy pokornie, racz nam udzielić ducha wytrwałéj modlitwy, i ucz nas wypraszać sobie przez nią najpotrzebniejsze łaski. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 434–436.

Tags: św Herman „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup aborcja modlitwa wytrwałość
2020-05-01

Modlitwa do św. Józefa

Breviarium Romanum, pars Verna, MCMXLII

O felicem virum, beatum Joseph, cui datum est Deum, quem multi reges voluerunt videre et non viderunt, audire et non audierunt, non solum videre et audire, sed portare, deosculari, vestire et custodire!

V. Ora pro nobis, beate Joseph.

R. Ut digni efficiamur promissionibus Christi.

Oremus.

Deus, qui dedisti nobis regale sacredotium: praesta, quaesumus; ut, sicut beatus Joseph unigenitum Filium tuum, natum ex Maria Virgine, suis manibus reverenter tractare meruit et portare, ita not facias cum cordis munditia et operis innocentia tuis sanctis altaribus deservire, ut sacrosanctum Filii tui corpus et sanguinem hodie digne sumamus, et in fuguro saeculo praemium habere mereamur aeternum. Per Dominum nostrum Iesum Christum, qui Tecum vivit et regnat in unitate Spiritus Sanctu, Deus per omnia saecula saeculorum. Amen.

O szcześliwy mężu, święty Józefie, któryś otrzymał łaskę, że Boga, którego liczni królowie, lubo pożądali widzieć, jednakże nie widzieli, i słyszeć, jednakże nie słyszeli; Ty nie tylko widziałeś i mówiącego słyszałeś, ale nadto piastowałeś na ręku, ustami całowałeś, opatrywałeś Jego potrzeby i nad Nim czuwałeś.

V. Módl się za nami, święty Józefie!

R. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się.

Prosimy Cię, Boże, daj, aby jako święty Józef wysłużył sobie tę Łaskę, iż Jednorodzonego Syna Twego, urodzonego z Niepokalanej Panny Maryi piastował i z wysokiem czcił nabożenstwem, tak i my, abyśmy stali się godni z czystem sercem i sumieniem bezgrzesznem przy Ofierze Najświętszej na Świętych Ołtarzach odprawianej być obecnymi i przyjąć dziś z najwyższem uszanowaniem Najdroższe Ciało i Krew Syna Twojego; po śmierci zaś, abyśmy otrzymać nagrodę wiekuistą zasłużyli. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Tags: św Józef modlitwa Komunia
2020-04-22

Św. Sotera i Kaja Papieży i Męczenników

Żyli około roku Pańskiego 117 i 269.

(Szczegóły ich życia wyjęte są z dziejów Kościoła Rzymskiego przez Baroniusza.)

Święty Soter był rodem z Fondi, miasta w królestwie neapolitańskióm położonego: przyszedł na świat w początku drugiego wieku. Wzrósł i wychował się na łonie Kościoła Bożego, w czasach gdy wierni szczególną gorliwością i żywością wiary się odznaczali. Przejął się téż tym duchem od lat najmłodszych. Długi jego pobyt w Rzymie, wśród prześladowania jakiego doznawali tam chrześcijanie, dał poznać i duchowieństwu i wszystkim wiernym wysoką jego świątobliwość. Z tego powodu po śmierci papieża świętego Aniceta, w roku Pańskim 161, święty Soter jednogłośnie na Papieża wybranym został.

Pod tę porę cesarz Marek Aureliusz, z największém okrucieństwem prześladował Kościoł, i to nie tylko w samym Rzymie, lecz w całém swojém obszerném państwie. Gdy tedy tysiącami chrześcijanie w najsroższych mękach za wiarę świętą umierali, a inni z tejże przyczyny do ostatniéj nędzy doprowadzeni byli, święty Soter dokładał wszelkich starań, ażeby o ile możności przychodzić wszystkim w pomoc. Zagrzewał do wytrwałości tych z którymi sam mógł mieć stosunki, odwiedzał więźniów, pocieszał strapione wdowy i sieroty po Męczennikach świętych, a dalszym kościołom hojne posyłał jałmużny, przyłączając do nich listy, któremi utwierdzał chrześcijan w wierności Chrystusowi. Najpoważniejszym świadectwem téj świętéj gorliwości i uczynności świętego Sotera, jest następujący ustęp z listu który święty Dyonizy Biskup Koryncki, pisał do niego: „Od początku twojego papiestwa, pisze on, obsypywałeś dobrodziejstwami twoje dzieci, utrzymując swoim kosztem całe Dyecezye. Tu wspierasz ubogich, tam odwiedzasz i pocieszasz skazanych do kopalń, wszędzie okazujesz się godnym naśladowcą twoich poprzedników, wspierając i ratując cierpiących za Chrystusa Pana. Co mówię! tyś ich wszystkich przewyższył w miłości, ty ciągle nas oświecasz twojemi naukami, zachęcasz twoim przykładem, wspierasz twoją hojnością.” I w innym znowu liście pisze do tegoż świętego Papieża: „Dziś obchodziliśmy święty dzień Niedzielny, i odczytaliśmy w kościele list twój, który dla zbawiennéj nauki naszéj ciągle odczytywać będziemy.”

Święty Soter strzegł jak najpilniéj czystości wiary świętéj, broniąc jéj od błędów różnych kacerstw już wtenczas powstających. Ścigał z całą gorliwością i powagą swojéj najwyższéj pasterskiéj władzy Montanistów i Katafrygów, których odszczepieństwo już za jego papiestwa głowę podnosiło, i pismami swemi tak uczenie zbijał ich przewrośne zasądy, że w kilkanaście lat potém, gdy Tertulian w nie zapadł, nie potrzebowano innéj broni przeciwko niemu, jak przytoczenia tychże pism świętego Sotera. Troskliwy o wszelkie Kościoła powszechnego potrzeby, wiele zbawiennych wydał postanowień, tyczących się tak karności kościelnéj jak i obrzędów świętych. Pomiędzy innemi wydał zakaz aby naczyń kościelnych i bielizny na któréj spoczywa przenajświętsze Ciało Pańskie przy Mszy świętej, nie dotykali się ci którzy wyższych święceń nie mają; a także aby do kadzielnic w kościele kobiety nie były używane, jak to w pierwszych czasach chrześcijaństwa miało miejsce. On także wydał rozporządzenie, aby w Wielki Czwartek, wszyscy wierni przystępowali do Komunii świętéj, prócz tych którzyby ciężkim grzechem skalani, od tego wstrzymać się musieli.

Święty ten Papież rządził Kościołem około lat dziewięciu. Apostolska jego gorliwość i świątobliwość wysoka którą jaśniał, w czasach kiedy piekło wzbudzało jedno z najstraszniejszych na chrześcijan prześladowań, musiało być ukoronowane męczeństwem. Gdy krocie owieczek padało pod żelazem tyranów, i Pasterza takiż los spotkał. Nie mamy szczegółów jego śmierci: to tylko wiemy że położył życie za wiarę 22 Kwietnia, roku Pańskiego

  1. Zwłoki jego złożone najprzód na cmentarzu świętego Kaliksta, przez Papieża Sergiusza II, przeniesione zostały do kościoła

świętych Sylwestra i Marcina w Rzymie.

· · ·

W dniu dzisiejszym Kościoł święty obchodzi także doroczną pamiątkę świętego Kaja Papieża, w tymże dniu śmiercią męczeńską z tego świata zeszłego, lubo w sto lat późniéj po męczeństwie świętego Sotera. Był on rodem z Dalmacyi, i blizkim krewnym cesarza Dyoklecyana; jednak rodzice jego byli chrześcijanami. Z czasów jego młodości żadnych dokładnych nie pozostało śladów. To tylko wiadomo że gdy około roku Pańskiego 280 przybył do Rzymu, będąc już kapłanem, wysoką pobożnością, znakomitą nauką, i gorliwością z jaką służył wiernym, powszechną cześć i poważanie pozyskał. Zająwszy wyższe stopnie w duchowieństwie, wsławił się w Rzymie jako najuczeńszy i najświątobliwszy w tym mieście Prałat. W roku 283, po śmierci Papieża Eutychiusza, nie zawahano się ani chwili, i Kaja wyniesiono na Stolicę Apostolską.

Od chwili objęcia téj najwyższéj godności, a wśród prześladowania jakie się podówczas srożyło, na tysiączne trudności i niebezpieczeństwa wystawiony święty Kajusz, okazał się godnym błogosławionego Piotra następcą. Stan chrześcijan był bardzo opłakany: największa z nich liczba ukrywać się musiała po lasach i jaskiniach, tak że święty ten Papież, nie chcąc od największéj części swojéj trzody być ciągle oddalonym, i sam zmuszony był udać się za niemi, i wśród nich pewien czas przepędzić. Tam ich pocieszał, miewał do nich nauki, sprawował święte obrzędy, załatwiał sprawy Kościoła, i zachęcał wiernych aby gotowi byli na śmierć za wiarę.

Po ustaniu téj burzy, nasz Święty, wraz z wielką liczbą mężnych wyznawców Chrystusowych, wrócił do Rzymu, lecz nie długo zażywał tam spokoju. Wszczęło się prześladowanie jeszcze zawziętsze. Poganie porozstawiali małe posągi bożyszcz swoich po placach publicznych i ulicach, i żadnemu chrześcijaninowi nie wolno było ani przejść tamtędy, ani nic kupić, ani nawet wody zaczerpnąć ze źródeł, póki bałwanom czci nie odda.

Święty Kajusz, pomimo tak ciężkiego dla Kościoła stanu, nie przestawał nawracać pogan. Między innymi pozyskał Chrystusowi jednego ze znakomitszych dostojników Państwa, nazwiskiem Chromacy, który był Wielkorządcą Rzymu, i jednego z przybocznych dworzan cesarza, imieniem Kastula, gorliwego od chwili swojego nawrócenia chrześcijanina, który posiadał wielki pałac w Rzymie. W tém jego mieszkaniu gromadzili się potajemnie chrześcijanie około świętego Papieża, który jak przedtém po górach i jaskiniach, tak znowu teraz wśród Rzymu, zasilał ich słowem Bożém, dodawał im odwagi, Sakramenta święte udzielał, nawracających się pogan wyuczał zasad wiary, i przez Chrzest święty wprowadzał na łono Kościoła.

Święty Kajusz miał brata rodzonego imieniem Gabina, którego córkę Zuzannę chciał poślubić Maksymilian, syn Dyoklecyana cesarza, poganin równie jak i ojciec jego. Papież dowiedziawszy się o tém, zawezwał swoję synowicę, a po krótkiéj z nią rozmowie, taką w niéj rozżywił wiarę i taką rozbudził w jéj sercu miłość Jezusa, że upadłszy mu do nóg, prosiła o błogosławieństwo na poniesienie śmierci męczeńskiéj, któréj się spodziewała, mając postanowienie cesarskiemu Synowi odmowną dać odpowiedź. „Wiesz, rzekła do niego ta święta dziewica, że gdym uczyniła ślub czystości, jedynym oblubieńcem duszy mojéj stał się Jezus Chrystus. Przewiduję męki jakie mi zadadzą, żeby mnie od zamiarów moich odwieść; lecz ufna w miłosierdzie Boga mojego, upewniam cię iż nie nie potrafi zachwiać postanowienia twojéj synowicy.” Papież ją pobłogosławił, a święta Zuzanna śmiercią męczeńską dowiodła swojéj wierności Chrystusowi Panu.

Lecz zawziętość i okrucieństwo cesarza obrażonego odmową Jakiéj doznał syn jego od Zuzanny, nie ograniczyły się na zadaniu śmierci téj Świętój: cała prawie jéj rodzina, za wiarę wymordowaną została, a w końcu przyszła kolej i na świętego Papieża. Wpływem swoim i gorliwością, tak wielką liczbę dusz posłał do Nieba z palmą męczeńską, że i jego samego Pan Bóg takąż koroną nagrodził. Wynaleziony w jaskini, w któréj się ukrywał z bratem swoim świętym Gabinem i synowicą świętą Zuzanną, zamęczony został 22 Kwietnia, około roku Pańskiego 296. Ciało jego złożone także na cmentarzu świętego Kaliksta w Rzymie, w roku 1601 przeniesione zostało do kościoła pod jego wezwaniem wzniesionego.

Pożytek duchowny

Ile razy czytasz żywoty świętych Papieży Męczenników, niech cię to uczy jak ciężkie koleje Kościół Boży na ziemi przebywał, i utwierdza w przekonaniu, że bramy piekielne jak nigdy przeciwko niemu nie przemogły, tak i teraz nie przemogą. Lecz oraz niech cię to pobudza do gorącego modlenia się o to do Boga, gdyż chce Pan Jezus, abyśmy spełnianie się do końca świata, nieomylnéj obiotnicy Jego o trwałości Kościoła przez Niego założonego, ciągłemi modlitwami wypraszali.

Modlitwa (kościelna)

Błogosławionych Męczenników a oraz Papieżów Sotera i Kaja, prosimy Panie, niech opieka wspiera Twój Kościoł, i ich wstawienie się niech nas miłosierdziu Twojemu poleca. Przez Pana naszego it.d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 312–314.

Tags: św Soter św Kaj „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież męczennik Kościół modlitwa
2020-03-26

Św. Ludgera Biskupa Monasterskiego

Żył około roku Pańskiego 809.

Święty Ludger rodem z Fryzyi, pochodzący z jednego ze znakomitszych rodów tego kraju, przyszedł na świat około roku Pańskiego 743. Ojciec jego Tiadgrino, a matka Lefuburga, wychowując syna bardzo pobożnie, gdy miał lat czternaście oddali go na naukę do świętego Grzegorza, Opata klasztoru w mieście Utrechcie, a ucznia i następcy świętego Bonifacego Męczennika.

Obdarzony był bystrém pojęciem, a przytém odznaczał się już wtedy wielką pobożnością, statecznością obyczajów i roztropnością przechodzącą wiek jego młody; słodyczą zaś w obcowaniu z drugimi wszystkich serca pozyskał. Towarzysząc Prałatowi Alubertowi, gdy ten udał się do miasta Jorku w Anglii gdzie został Biskupem, Ludger przyjął od niego święcenia na Dyakona. Pobudziło go to do tém staranniejszego ćwiczenia się we wszelkich cnotach stanowi duchownemu właściwych, i w tych wielki czynił postęp. Wkrótce potém wysłany został przez Alberyka, który po śmierci świętego Grzegorza został Opatem kla- sztoru do którego należał, do kraju zwanego wówczas Ower-Issel, dla przywrócenia obrzędów katolickich w dyecezyi Dewanterskiéj, zniesionych przez prześladowanie niewiernych Saksonów, długo tę krainę pustoszących. Ludger święcie z posłannictwa tego wywiązał się. Resztki wiary i obyczajów pogańskich, które tam zastał wyniszczył, a w krótkim czasie Kościoł z całą jego hierarchią i obrzędami przywrócił.

Opat Alberyk, zostawszy Biskupem, wyświęcił na kapłana Ludgera, lubo pokora jego długo wzbraniała się przyjęcia téj godności. Niezwłocznie potém wysłanym został jako Misyonarz do Fryzyi, w większéj części przez pogan jeszcze pod tę porę zamieszkałéj, i stał się Apostołem téj krainy. W ciągu siedmiuletniego tam pobytu narażony na zwykłe w takim zawodzie trudy i niebezpieczeństwa, większą część narodu tego przywiódł do uznania wiary świętéj. Byłby cały kraj nawrócił gdyby wszczęte przez Witykina księcia saksońskiego, jeszcze wtedy poganina, srogie prześladowanie chrześcijan, nie było uniemożniło dalszych prac apostolskich Ludgera.

Wygnany od nabytéj przez niego samego owczarni, udał się nasz Święty do klasztoru Benedyktynów, na górze Kasyneńskiéj, i nie mogąc pracować około zbawienia dusz, oddawał się ostréj pokucie i wysokiéj bogomyślności, gorąco błagając Boga, aby mu do prac jego apostolskich powrócić dozwolił. Wkrótce wysłuchał Pan Bóg modlitwy jego. Gdy cesarz Karol Wielki, podbiwszy całą niższą Saksonią przywiódł i księcia Witykina do przyjęcia wiary świętéj, Ludger mógł rozpocząć na nowo swój apostolski zawód. Pobłogosławił Pan Bóg jego pracy, albowiem we wszystkich nadmorskich prowincyach Fryzyi rozniósł i zaszczepił wiarę Chrystusową. Ustaliwszy tam Kościoł, założył i klasztor Benedyktyński, jakby strażnicę tych nowych dla Kościoła Chrystusowego nabytków.

Następnie przeniósł swoję gorliwość do Westfalii, gdzie Arcybiskup Koloński Hildebad, zmusił go do przyjęcia godności biskupiéj. Napróżno wzbraniał się od tego przedstawiając według swego przekonania, jako godniejszego tego urzędu jednego z uczniów swoich. Uledz musiał woli i Arcybiskupa i cesarza. Wyświęconym został na Biskupa Mimigarnefordzkiego, miasta które późniéj przezwano Monasterem, z powodu iż ten Swięty założył tam był sławny klasztor (monasteryum) Kanononików regularnych i przy nim wybudował wspaniały kościoł, służący mu za katedrę. Założył także, nieco późniéj, wielkie Opactwo Benedyktyńskie w księstwie Bruńswiekiém, a do swojéj dyecezyi przyłączył wszystkie pięć prowincyi wschodniéj Fryzyi, przez niego do wiary świętéj przedtém już nawrócone.

Nowa ta godność Biskupia, skłoniła go do tém surowszego życia, i przydała blasku jego wysokim cnotom. Stawszy się Pasterzem tak licznego ludu, stał się ich ojcem. Niezrównana słodycz jego obejścia się z każdym, pokora i serdeczna pobożność w każdym czynie jaśniejąca, przyciągnęły do niego serca wszystkich, nawet świeżo z pogaństwa nawróconych. Starając się być wszystkiém dla wszystkich, wszystkich wkrótce pozyskał Chrystusowi Panu. Całe dochody jego bogatego biskupstwa były własnością ubogich, których prócz tego wielu codziennie przy własnym stole żywił. Pod odzieniem biskupiém, nosił ciągle ostrą włosiennicę; pościł bezustannie, a tak mało zażywał posiłku, iż trudno było pojąć, jak mu to nie odbierało sił, do ciągłéj i ciężkiéj pracy.

Tak wysoka świątobliwość, ściągnęła na niego zawiść złych ludzi, którzy oczernić go usiłowali. Skromność jego stołu, sposobu odziewania się i mieszkania, miłość dla ubogich, z którymi najchętniéj przestawał i których nawiedzał, jego pokora cichość i łagodność, posłużyły obmowcom, aby go oskarżyć przed cesarzem Karolem Wielkim. Zarzucili mu iż sposobem życia jaki prowadzi, poniża godność biskupią, a dla prostactwa swojego, niegodzien jest tak wysokiego dostojeństwa. Cesarz który umiał oceniać cnoty prawdziwie zdobiące najwyższych dostojników Kościoła, wielce się zasmucił, widząc jak licznych nieprzyjaciół miał ten święty Biskup, którego sam wysoko poważał. Przyszło jednak do tego, że Ludger musiał osobiście udać się do cesarza, dla usprawiedliwienia się z czynionych mu zarzutów. Przybywszy do Karola, zajął mieszkanie obok pałacu cesarskiego, czekając wezwania, aby mógł się przed nim stawić. Cesarz zaraz nazajutrz obiecał mu posłuchanie, i z rana w godzinie o któréj Święty nie był jeszcze uprzedzony, przysłał do jego mieszkania swojego szambelana, z oświadczeniem, że cesarz czeka na niego. Sługa Boży odmawiał wtedy pacierze kanoniczne, i nie chcąc ich przerwać, nie widział się z przysłanym dworzaninem, który trzy razy wracając, za każdą razą zastawał go jeszcze na modlitwie. Przeciwnicy jego, skrzętnie skorzystali z tego wypadku, aby przedstawić cesarzowi dowód dziwactwa Ludgera, i poprzeć tém swoje na niego skargi. Gdy więc przyszedł Biskup, cesarz spytał go z niejaką goryczą, dla czego trzy razy wezwany, tak się opóźniał z przybyciem. „Sądzę najjaśniejszy Panie, odrzekł na to Święty, żem przez to właśnie był Waszéj Cesarskiéj Mości posłusznym.” „A to jak?” spytał znowu Karol. „Gdyż, odrzekł Ludger, odmawiałem moje pacierze kapłańskie, w chwili gdy przysłano po mnie: a racz Najjaśniejszy Pan przypomnieć sobie, że gdyś mnie zaszczycał twoim wyborem na Biskupa, polecałeś mi, abym zawsze przekładał służbę Bożą, nad służbę ludzką, nawet Twoję własną.” Odpowiedź ta tak dalece podobała się cesarzowi, że nie dozwolił aby Ludger tłómaczył się z zarzutów jakie mu czynili jego przeciwnicy, i odprawiwszy go z oznakami wielkiego poszanowania, prosił aby i nadal jak dotąd, z równąż miłością rządził powierzoną mu trzodą, i z równąż gorliwością służył Panu Bogu.

Dar cudów którym Pan Bóg uświetnił tego sługę Swojego, tém obfitsze sprowadzał w pracach jego apostolskich owoce. Nawróciwszy Fryzyą, Brabant, Saksonią i Westfalią, zamyślał Ludger o wyprawie misyonarskiéj do Normandów, dzisiejszą Szwecyą i Danią podówczas zaludniających, gdy go ostatnia zaskoczyła choroba, w któréj, lubo była ciężka i długa, ćwiczeń swoich pobożnych wcale nie przerywał. Pacierze kanoniczne najregularniéj odmawiał, i Mszę świętą codziennie miewał, a w ostatnim dniu Życia jeszcze wiele pracował. Była to niedziela Wielkopostna poprzedzająca Palmową. Bardzo rano miał kazanie w kościele Kosteldskim: pożegnawszy się z ludem swoim, i zapowiedziawszy iż téj nocy umrze, udał się o parę wiorst ztamtąd do kościoła w Bilberku, i tam odprawiwszy Mszę świętą znowu miał kazanie. Wieczorem tegoż dnia, już tylko trwał na modlitwie i w świętych aktach się rozpływał, a po północy dwudziestego szóstego Marca roku Pańskiego 809, oddał Bogu duszę. Ciało jego z wielką uroczystością pochowano stosownie do jego woli, w klasztorze Benedyktyńskim w Werden, gdzie niezwłocznie licznemi cudami słynąć począł.

Pożytek duchowny

Widzisz z jakiém uszanowaniem dla Boga, Święci zachowują się w chwili, gdy przez modlitwę przypuszczeni są do szczęścia rozmawiania z tym Najwyższym Panem. Oblicz się z sumieniem, jak swoje pacierze odmawiasz i czy czasem nieuszanowaniem Boga, jakiego się w nich dopuszczasz, nie zamieniasz sobie na szkodę duszy, tego co powinno być źródłem jéj największéj zasługi.

Modlitwa

Boże! któryś nam w błogosławionym Ludgerze Biskupie, wzór pobożnego odmawiania pacierzy przedstawił, daj miłościwie, abyśmy za jego przykładem, tak Cię modlitwami naszemi czcić umieli, abyśmy przez nie, wszelkie potrzebne łaski zawsze sobie wypraszali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 241–243.

Tags: św Ludger „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup modlitwa gorliwość pacierz
2020-03-17

Św. Patrycego Biskupa Apostoła Irlandii

Żył około roku Pańskiego 464.

Pożytek duchowny

Podziwiałeś zapewne w żywocie świętego Patrycego, jak mu obarczonemu najważniejszemi i najrozliczniejszemi sprawami, wystarczało czasu na tyle ćwiczeń pobożnych, które codziennie odprawiał. Niech to da ci ocenić twoję gnuśność w téj mierze, w skutek któréj, pewnie mniéj ważne i mniéj liczne zajęcia, służą ci za pozorny powód do zaniedbywania się w modlitwie i w innych pobożnych ćwiczeniach.

Modlitwa (kościelna)

Boże! któryś do ogłoszenia chwały Twojéj przed poganami, błogosławionego Patrycego Wyznawcę i Biskupa wysłać raczył, za jego zasługami i pośrednictwem spraw prosimy, abyśmy to co nam przykazujesz czynić, z miłosierdzia Twego spełnić mogli. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 216–219.

Tags: św Patryk „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup czas modlitwa
2020-03-16

Modlitwa w czasie zaraźliwéj choroby

Dunin, Książka do nabożeństwa dla wszystkich katolików, 1853, Leszno, s. 717–718.

Smutek i trwoga przerażają nas zewsząd, o Boże! gdy tak nagle, a tak wielu przyjaciół i braci zabierasz z pośród nas przez zaraźliwą chorobę. Wszyscy wprawdzie umrzemy, bośmy grzesznicy, przeto wyrokowi śmierci na grzeszników wydanemu uledz musimy. Lecz gdy tak wielu, o Boże! razem zabierasz ludzi, gdy umarły tuż za umarłym wynoszony bywa, i wszyscy prawie jakby w cieniu śmierci chodzimy; gdy się codziennie na lamentujących i płączących braci patrzymy, i trwogą przerażeni sami, tylko wyglądamy zarazy, która i nas ma zgładzić z téj ziemi; ach Boże! jakżeto okropne życie wśród takiej trwogi! Ach! zmiłujże się, Ojcze niebieski, nad nami! Jeżeliśmy zgrzeszyli, patrz, oto się upokarzamy przed Tobą! otośmy gotowi czynić pokutę, a przez poprawę życia pragniemy zasłużyć na Twoję łaskę i przebaczenie. Użycz nam tylko Twojéj pomocy i czasu do prawdziwéj pokuty i poprawy życia, a wtedy ta chłosta i doświadczenie stanie się dla nas przestrogą, że się tém szczerzéj do śmierci sposobić będziemy. Zlitujże się, o Boże! i odwróć od nas ten ciężki bicz Twéj kary. Jeżeli to bydź może, weź ten kielich od nas, o Boże i Ojcze! Jeżeli zaś podług Twoich najmędrszych i najświętszych zamiarów postanowiłeś, aby ten smutny cios dłużéj trwał jeszcze, udzielże nam przynajmniéj cierpliwości, i dodaj odwagi! Ulżyj, pokrzep schorzałe siostry i braci; pociesz umierających, umocnij zdrowych, aby sobie nie przykrzyli w pielęgnowaniu i usłudze chorym, a przyspiesz godzinę wybawienia od tego złego, abyśmy Ci dzięki składać, wielbić Cię znowu, i w radości serc naszych służyć Ci mogli. Amen.

Tags: zaraza choroba modlitwa Dunin
2020-03-11

Św. Katarzyny Bonońskiej

Żył około roku Pańskiego 1463.

Inną znowu razą, odebrała podczas modlitwy zbawienną, i dla wielu dusz pobożnych potrzebną naukę. Zdarzyło się, iż przeciągając zanadtwo czas trwania na modlitwie, utrudzona nad siły, usnęła. Wtedy stanął przed nią święty Tomasz Męczennik i Biskup Katorberyjski, do którego miała wielkie nabożeństwo, i upomniał że i w świętém ćwiczeniu się w modlitwie, należy właściwą zachowywać miarę: że trzeba właśnie dla utrzymania czerstwości głowy potrzebnéj do modlitwy, starać się niezbędnego do tego snu nie odmawiać sobie, a wypocząwszy dostatecznie wiernie i pilnie trwać na bogomyślności.

Pożytek duchowny

Iluż grzeszników, tak jak to w życiu świętéj Katarzyny czytałeś, winno zbawienie wieczne, modlitwom, które za nich drudzy zanosili. Módl się przeto za nawrócenie grzeszników, bo jeśli jest to uczyniem wielkiego miłosierdzia chrześcijańskiego, gdy modląc się za dusze w Czyscu zatrzymane, wyzwala się je z téj męki czasowéj, czyż nie jeszcze większym będzie, gdy modląc się za tych których piekło czeka, uchroni się ich od tego największego wiecznego nieszczęścia.

Modlitwa

Boże! nieprzebranego miłosierdzia, któryś Sam powiedział że nie chcesz śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i żył (Ezech. XXXIII, II.); prosimy Cię, przez zasługi świętéj Katarzyny i za jéj pośrednictwem, nas grzesznych i wszystkich w grzechach pogrążonych, łaską Twoją miłościwie dotknij, i szczerze nawróconych do chwały doprowadź wiekuistéj. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 201–203.

Tags: św Katarzyna Bonońska „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna dziewica klaryska modlitwa grzech ciężki Czyściec odpoczynek
2020-02-24

Św. Macieja Apostoła

Żył około roku Pańskiego 63.

Pożytek duchowny

Święci Apostołowie tak trafny zrobili wybór, przybierając do swego grona świętego Macieja, gdyż wprzód przez gorącą modlitwę wyprosili sobie na to potrzebne swiatło od Boga. Naucz się z tego, przed każdą ważniejszą sprawą twoją, wzywać światła i pomocy Ducha Świętego.

Modlitwa (kościelna)

Boże, któryś błogosławionego Macieja, w poczet Apostołów Twoich zaliczyć raczył; spraw prosimy, abyśmy za jego pośrednictwem, skutków Twojego nad nami miłosierdzia zawsze doznawali. Przez Pana naszego… i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 140.

Tags: św Maciej „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna apostoł modlitwa
2019-10-24

Św. Jan od Krzyża o równowadze między modlitwą a pracą

św. Jan od Krzyża, P. d. 29, 3 (za Współżycie z Bogiem, t. II, s. 419)

Ci, którzy czynnie pracują i pragną świat wypełnić swoim przepowiadaniem i dziełami zewnętrznymi, niech pamiętają, że o wiele więcej pożytku przynieśliby Kościołowi i o wiele milsi byliby Bogu – pomijając już dobry przykład jaki by w ten sposób dali – gdyby połowę tego czasu poświęcili na modlitwę i przestawanie z Bogiem.

Tags: św Jan od Krzyża modlitwa praca apostolstwo Współżycie z Bogiem
2019-06-29

Modlitwa św. Piusa X o nawrócenie heretyków

O Maryjo, Matko miłosierdzia i ucieczko grzeszników, prosimy Cię, spojrzyj swymi litościwymi oczami na kacerskie i schizmatyckie narody. Ty jesteś Stolicą mądrości, oświeć więc ich rozum tak okropnie pogrążony w ciemnościach nieznajomości i grzechu, żeby jak najjaśniej poznali święty, katolicki, apostolski i rzymski Kościół jako jedyny prawdziwy Kościół Jezusa Chrystusa, poza którym nie można znaleźć ani świętości, ani zbawienia. Dokonaj ich nawrócenia, wyjednaj im łaskę, aby uznali i przyjęli wszystkie prawdy świętej wiary i po synowsku poddali się zwierzchnictwu rzymskiego Papieża, zastępcy Jezusa Chrystusa na ziemi, a tak rychle połączeni z nami słodkimi węzłami Bożej miłości utworzyli jedną owczarnię pod tymże samym jednym pasterzem, i byśmy Cię wszyscy, o Panno chwalebna, chwalili po wszystkie wieki, śpiewając: Ciesz się, Maryjo Panno, wszystkie herezje zniszczyłaś na całym świecie. Amen.

– 3 Zdrowaś Maryja.

https://www.fronda.pl/a/modlitwa-swietego-papieza-piusa-x-o-nawrocenie-heretykow,118792.html

Tags: modlitwa Pius X
2019-06-18

Oratio ad D. N. J. C. Crucifixum

En ego, o bone et dulcissime Jesu, ante conspectum tuum genibus me provolvo ac maximo animi ardore te oro atque obtestor, ut meum in cor vividos fidei, spei et caritatis sensus, atque veram peccatorum meorum pœnitentiam, eaque emendandi firmissimam voluntatem velis imprimere; dum magno animi affectu et dolore tua quinque vulnera mecum ipse considero ac mente contemplor, illud præ oculis habens, quod jam in ore ponebat tuo David Propheta de te, o bone Jesu: Foderunt manus meas et pedes meos; dinumeraverunt omnia ossa mea. (Ps. 21, 17-18)

(Oto ja, dobry i najsłodszy Jezu, upadam na kolana przed Twoim obliczem i z największą gorliwością ducha proszę Cię i błagam, abyś wszczepił w moje serce najżywsze uczucia wiary, nadziei i miłości oraz prawdziwą skruchę za moje grzechy i silną wolę poprawy. Oto z sercem przepełnionym wielkim uczuciem i z boleścią oglądam w duchu Twoje pięć ran i myślą się w nich zatapiam, pamiętając o tym, dobry Jezu, co już Dawid włożył w Twoje usta: "Przebodli ręce moje i nogi, policzyli wszystkie kości moje")

Indulgentia decem annorum; plenaria recitantibus post Missam et orantibus ad mentem Summi Pontificis. Pius Pp. XI, 2 Februarii 1934

Tags: modlitwa oratio Krzyż indult
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.