Citatio.pl

Wpisy z tagiem "Nawiedzenie":

2020-07-14

Św. Bonawentury, z Zakonu Braci Mniejszych św. Franciszka Serafickiego, Kardynała i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 1274.

(Żywot jego wyjęty jest z dziejów rocznych Braci Mniejszych, przez ojca Wadynga.)

Święty Bonawentura urodził roku Pańskiego 1221 w miasteczku Baniarea (Bagnarea), we Włoszech. Był synem Jana Fidanza, zamożnego i pobożnego pana tych okolic. Na Chrzcie świętym otrzymał imię Jana, lecz takowe zmienioném późniéj zostało, z następującego powodu. W trzecim roku życia zachorował był śmiertelnie; lekarze go odstąpili, a matka Ritella, uciekła się do innego środka: udała się do świętego Franciszka Asyzkiego który się wtedy tam znajdował. Poleciła chore dziecię jego modlitwom, i zaofiarowała je Panu Bogu do Zakonu Braci mniejszych, jeśli zdrowie odzyska. Święty Franciszek uzdrowił małego Janka cudownie, a widząc dziecię wyratowane zawołał: „/O! buona ventura/,” co po włosku znaczy: Jakieżto szczęście! Odtąd téż nazywano go Bonawenturą.

Skoro doszedł lat młodzieńczych, pomny na ślub uczyniony przez matkę, chociaż sam nie był ściśle obowiązanym do jego spełnienia, wstąpił do Zakonu Braci mniejszych. Jak tylko ukończył nowicyat, posłano go do Paryża, dla słuchania nauk teologicznych pod sławnym mistrzem Aleksandrem Halesem, który poznawszy go bliżéj mawiał: „Patrząc na brata Bonawenturę, rzekłbyś że Adam nie zgrzeszył:” tak bowiem wysokiéj był świątobliwości, iż zdawało się że w nim grzech pierworodny żadnéj skazy nie zostawił.

Jakoż, był on jakby żywém uosobieniem wszystkich cnót zakonnych. Cichy, pokorny, posłuszny, pierwszy do wszystkich obowiązków, najmniejszéj chwilki czasu nie trawił napróżno: takim się okazał od wstąpienia do klasztoru, i takim był ciągle. Przytém niezrównanéj był miłości dla braci, słodyczy w obcowaniu z każdym i uczynności dla wszystkich, a szczególnie dla chorych. Doglądał ich z największą troskliwością, jakby głównym jego obowiązkiem był obowiązek Infirmarza; pocieszał ich w cierpieniach świętemi słowami, i taki miał dar do tego, że sama jego obecność najpożądańszą dla chorych przynosiła ulgę. Starał się aby na niego przypadały najniższe posługi klasztorne, które spełniał z taką uwagą i pilnością, jak gdyby szło o rzeczy najwyższéj wagi. Ciągle skupiony, zatopiony w Bogu, mało mówiący, a tak do siebie przyciągał każdego, że go zwykle używano gdy chodziło o załatwienie jakiéj sprawy z osobami niełatwego przystępu i upornemi. Dar modlitwy w wysokim posiadał stopniu. Całe godziny przepędzał, i to zwykle w nocy, na modlitwie przed przenajświętszym Sakramentem. Razu pewnego, gdy powstrzymał się od przyjęcia Komunii świętéj, przez zbytnią obawę czy mu się to godziło, Anioł przyniósł mu przenajświętsze Ciało Pańskie. Wyświęcony na kapłana, na drogach Bożych jeszcze większy uczynił postęp. Zwykle odprawiając Mszę świętą, we łzach się rozpływał, a sprawował tę przenajświętszą tajemnicę, z takiém namaszczeniem, że pobożne osoby ubiegały się o pociechę widzenia go przy ołtarzu.

Obok tak wysokich i świętych darów, posiadał umysł i zdolności genialne, które go postawiły w rzędzie najznakomitszych uczonych, i uzyskały mu tytuł Doktora Kościoła, a dla gorącéj miłości Boga, stanowiącéj główną cechę wszystkich a tak licznych pism jego, przezwano go Doktorem Serafickim. Zaledwie ukończył zawód nauk teologicznych w klasztorze Paryzkim, został profesorem filozofii i teologii w sławnéj tam podówczas akademii, obejmując katedrę po swoim mistrzu Halesie, na któréj wsławił się wykładem teologii Piotra Lombarda, i wraz z nim i świętym Tomaszem z Akwinu, swoim współuczniem, stał się założycielem systematu teologicznego, już od nich aż po dziś dzień używanego w téj nauce.

Miał lat trzydzieści pięć, gdy na kapitule generalnéj Zakonu Braci mniejszych, na któréj przewodniczył osobiście sam Papież Aleksander IV, obrany został generałem całego zakonu. Wysoka ta godność, którą z największą dla jego pokory przykrością, przyjął jedynie z posłuszeństwa, nic nie zmieniła w jego ubogim, pracowitym, i umartwionym sposobie życia. Co większa: jak prace naukowe w których tak wysoko celował, nie przygaszały w nim ducha pobożności, tak i różnorodne a liczne zajęcia, przy zarządzie świeżego jeszcze wówczas, a już nadzwyczaj licznego Zakonu, nie przeszkadzały mu do ciągłego wewnętrznego skupienia, do ćwiczeń wysokiéj bogomyślności, do oddawania się naukom i do pracowania piórem. Pisał bardzo wiele: dzieła po nim pozostałe są poczytywane za dzieła wartości pierwszorzędnéj w przedmiocie Filozofii i Teologii, a będące treści ascetycznéj (tyczące się wewnętrznego życia) są nieporównanego namaszczenia, wzniosłości, i przedewszystkiém zapalają serce czytelnika, gorącą miłością Jezusa i przenajświętszéj Panny Maryi.

Do Matki Bożéj bowiem, miał najszczególniejsze nabożeństwo. W tém co o Niéj pisał, a tego bardzo wiele pozostawił, mało kto mu dorównał z najsławniejszych, najznakomitszych i najświątobliwszych pisarzy. Wiele utworów pochwalnych o Matce Bożéj, znajduje się w jego dziełach. Cały Psałterz Dawidowy przerobił na Psalmy do Matki Boskiéj. Onto pierwszy, będąc generalnym przełożonym, nakazał w całym swoim Zakonie, dzwonić rano, w południe i wieczór na Anioł-Pański, i od niego wszczął się ten święty zwyczaj, odtąd w całym Kościele przyjęty. On także pierwszy w Zakonie swoim, zaprowadził uroczysty obchód świąt Niepokalanego Poczęcia i Nawiedzenia przenajświętszéj Maryi Panny, co podobnież od niego przeszło do całego Kościoła. Na żądanie kapituły generalnéj, napisał życie świętego Franciszka swojego Patryarchy, będące arcydziełem szczególnego natchnienia Ducha Świętego. Właśnie gdy nad niém pracował, przyszedł był odwiedzić go święty Tomasz z Akwinu Doktor Anielski, w ścisłéj z nim zażyłości będący. Zbliżywszy się do drzwi jego celi, przez rozpadlinę ujrzał go w zachwyceniu i w powietrze z piórem w ręku uniesionego. Odszedł mówiąc: „Nie przeszkadzajmy Świętemu, pisać życia Świętego.” Tenże święty Tomasz, spytał go razu pewnego, z jakiéj biblioteki czerpał on tak bogate materyały, jakiemi przepełnione były jego pisma: „Oto moja jedyna biblioteka:” odrzekł mu Bonawentura, wskazując na Pana Jezusa ukrzyżowanego. Braciszek przeznaczony do jego obsługi, widząc go ciągle zajętego pisaniem lub czytaniem, pewnego dnia powiedział do niego: „O! jak szczęśliwi są ludzie, którzy tak jak ojciec Bonawentura, ciągle uczą się jak kochać Boga.” – „Bracie najmilszy, odpowiedział mu na to Święty, wierzaj mi, że prosta babka kościelna, może lepiéj Boga kochać od najuczeńszego męża.” Co tak ucieszyło poczciwego braciszka, że odchodząc głośno powtarzał to zdanie, i w długie wpadł zachwycenie.

Papież Klemens IV, równie jak i poprzednicy jego, za których papiestwa żył święty Bonawentura, w wielkiém go mieli poważaniu. Zamianowany został na Arcybiskupstwo Jorkskie, jedno z najbogatszych i najświetniejszych za jego czasów. Lecz Święty, tak usilnie i szczerze wypraszał się, od téj godności, że Papież uległ jego prośbom, i uwolnił go od tego. Bonawentura bowiem, widząc że zanosi się na to że Papież, przyjęcie tego Arcybiskupstwa wyraźnie mu nakaże, z płaczem upadł Ojcu Świętemu do nóg, i w końcu otrzymał to od czego jego pokora, tak się wzbraniała. Niedługo jednak się tém cieszył. Grzegorz X następca Klemensa IV, postanowił koniecznie wynieść go na wyższą godność kościelną. Dowiedziawszy się o tém święty Bonawentura, co prędzéj a skrycie wydalił się z Rzymu, i ukrył się w małym klasztorku w Magello, spodziewając się że tym sposobem ujdzie tego, czego się tak obawiał. Papież dowiedział się o miejscu jego pobytu, i tam mu posłał oznaki kardynalskiéj godności. Posłowie Papiezcy, zastali go pomywającego w kuchni naczynia. Święty, nie przerwał swojego zajęcia, lecz przyjąwszy z ich rąk kapelusz kardynalski, zawiesił go u drzewa stojącego przy kuchni, a sam kończąc pomywanie naczyń, kazał braciom dostojnych gości prosić do Refektarza.

Zniewolony rozkazem Papiezkim, wrócił do Rzymu, gdzie go sam Ojciec święty na Biskupa Albańskiego wyświęcił, w poczet kardynałów zaliczając. Grzegorzowi chodziło głównie o to, aby Bonawentura był obecnym na Soborze, który w Lionie zgromadzał i na nim osobiście przewodził. Święty ten Biskup, miał na tém walném zgromadzeniu, kazanie do zebranych Ojców, na drugiéj i trzeciéj sesyi. Był duszą wszystkich obrad, i prawą ręką Papieża. Onto głównie przyczynił się do pojednania wtedy Greków, i jemu powierzono opracowywanie najważniejszych przedmiotów, na tym Soborze rozbieranych. W ciągu tych prac swoich, nagle zachorował: zapadł w wielkie osłabienie i ciągłych doznawał wymiotów. Odwiedzany przez Papieża i wszystkich Ojców Soboru, zasmuconych stratą tak wielkiego Świętego, po przyjęciu ostatnich Sakramentów, wśród modlitwy i aktów pobożnych, oddał Bogu ducha, 14 Lipca roku Pańskiego 1274, mając pięćdziesiąt trzy lata wieku.

Po śmierci wielu zasłynął cudami, a między innemi i tym wielkim cudem, że gdy w sto sześćdziesiąt lat potém otworzono jego trumnę, całe ciało znaleziono zniszczone, lecz głowę, twarz, zęby, język, usta, policzki i włosy nietknięte, jakby tylko co umarł.

Papież Syxtus IV w poczet go Świętych zaliczył.

Pożytek duchowny

Całe życie świętego Bonawentury, któregoś szczegóły przeczytał, dowodzi jego gorącéj miłości Boga. Dzieła jego są pełne tego ducha, i dlatego przezwanym on został Doktorem Serafickim. Proś pana Jezusa, przez wstawienie się tego wielkiego Świętego, aby cię tą łaską miłości Swojéj obdarzyć raczył, bo w niéj wszystkie inne zawarte są łaski.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś Kościół Twój, dla wskazania nam drogi zbawienia wiecznego, w błogosławionym Bonawenturze wyznawcy Twoim i Biskupie, wielkim mistrzem obdarzył, spraw prosimy, aby wszyscy wierni, mieli w nim zawsze miłościwego pośrednika. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 584–586.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 561–562

Prześliczna książeczka św. Bonawentury „Bodziec miłości”, odsłania nam w całym blasku piękną jego duszę i pobożność, z jaką rozważał tajemnice Męki Pańskiej, jako też jego dziecięcą miłość względem Najśw. Maryi Panny, z jaką błagał przeczystą Dziewicę, aby go przypuściła do udziału w swych smutkach. „Jakaż rozkosz – mówi – zespolić swe serce z Twoim Sercem i z przebitym ciałem Syna Twego! Nie pragnę ani blasku słonecznego, ani gwiazd połysku, tęsknię jedynie do ran. Albo odejmij mi życie doczesne, albo rań serce moje, gdyż wstyd mnie na wskroś przejmuje, gdy widzę okrutnie zbitego i umęczonego Chrystusa Pana, gdy Ciebie, o Pani moja, widzę strapioną i udręczoną smutkiem, i gdy siebie, najniegodniejszego ze sług Twoich, widzę wolnym od bólu i udręczeń. Wiem jednakże, co uczynię: u nóg Twych leżąc, błagać będę nieustannie, błagać ze łzami i westchnieniem, wołać na cały głos i nie przestanę się naprzykrzać, póki Królowo Niebieska nie wysłuchasz błagania mego i nie wstawisz się łaskawie u Syna Twego”.

Tags: św Bonawentura „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna doktor cnoty pobożność św Tomasz z Akwinu Maryja Nawiedzenie Niepokalane Poczęcie Sobór lyoński II
2020-07-02

Nawiedzenie Przenajswiętszéj Maryi Panny

Zaszło w roku poprzedzającym przyjście Pana Jezusa.

(Szczegóły te wyjęte są z Ewangelii świętego Łukasza.)

Kiedy Anioł Gabryel, przysłany, do przenajświętszéj Panny, zwiastował Jéj iż ma się stać Matką Zbawiciela świata, oznajmił Jéj przy tém że Jéj krewna, święta Elżbieta, w odległéj od niéj krainie zamieszkała, porodzi także syna, pomimo iż była długo niepłodną i późnéj już doczekała starości. „A oto, rzekł wtedy Aniół do Matki Bożéj, Elżbieta krewna Twoja, i ona poczęła syna w starości swéj a ten miesiąc szósty jest onéj którą zowią niepłodną” 1. Po zniknięciu Anioła, Marya zaraz puściła się w drogę do miasta Hebron w Ziemi żydowskiéj, położonego w górzystéj krainie, gdzie mieszkała święta Elżbieta. Udała się tam przenajświętsza Panna, aby tę krewną Swoję, którą bardzo kochała, zawiadomić o dopiéro co spełnionéj wielkiéj tajemnicy Wcielenia się w Jéj przeczystém łonie Syna Bożego, aby podzielić i jéj saméj radość z powodu iż ona przez cud przestała być niepłodną, a także aby ją w chorobie którą miała przebywać, doglądać.

Wielkie i cudowne łaski sprowadziło i na świętą Elżbietę i na całą jéj rodzinę, to odwiedzenie jéj przez Matkę Bożą, i wiele się tam spełniło tajemnic świętych. Wtedyto także jak słuszną robią uwagę Ojcowie święci, po raz pierwszy Marya przez usta ludzkie po- witaną i uczczoną została, jako Matka Boga wcielonego. Wtedy bowiem po raz pierwszy dały się słyszeć te słowa: „Błogosławionaś Ty między niewiastami, it błogosławiony owoc żywota Twego”, więc wtedy po raz pierwszy zaczynała się ta modlitwa Zdrowaś Marya, tylekroć już potém powtarzana przez wiernych, – i nakoniec wtedyto po raz pierwszy wyszła z błogosławionych ust Maryi pieśń zwana Magnificat, będąca najwznioślejszym hymnem, na cześć Boga i na cześć Saméjże Matki Bożéj ułożonym, jaki kiedy ucho ludzkie zasłyszeć mogło.

Łaski zaś jakie z tych nawiedzin świętéj Elżbiety przez przenajświętszą Pannę, płynęły na jéj dom cały, były bardzo rozliczne. Święty Jan Chrzciciel, od téjże chwili cudownie obdarzony rozumem, zanim jeszcze na świat wyszedł, oczyszczony został ze skazy grzechu pierworodnego, poznał obecność wcielonego w Maryi Syna Bożego, i z radości poruszył się w łonie swojéj Matki. Święta Elżbieta zaś pod wpływem natchnienia Ducha Świętego przemawiająca, poznała, powitała i uczciła w Maryi przyszłą Matkę Boga. Nakoniec i święty Zacharyasz małżonek świętéj Elżbiety, a ojciec świętego Jana Chrzciciela, napełniony został darami Ducha Świętego, a nieco późniéj, kiedy jeszcze Marya w jego domu przebywała, odzyskał mowę, którą był utracił za niedowierzanie Aniołowi zapowiadającemu narodzenie się jego syna. Co wszystko tak nam opowiada Ewangelia świętego Łukasza.

„A powstawszy Marya w onych dniach (to jest po Zwiastowaniu które odebrała od Anioła) poszła na góry że skwapieniem, do miasta Judzkiego. I weszła w dom Zacharyasza, i pozdrowiła Elżbietę, – I stało się skoro posłyszała Elżbieta pozdrowienie Maryi, skoczyło dzieciątko w żywocie jéj i napełniona jest Duchem Świętym Elżbieta i zawołała głosem wielkim i rzekła: «Błogosławionaś Ty między niewiastami, i błogosławiony Owoc żywota Twego A zkądże mnie to że przyszła Matka Pana mego do mnie! Albowiem oto jako stał się głos pozdrowienia Twego, w uszach moich, skoczyło od radości dzieciątko w żywocie moim. A błogosławionaś któraś uwierzyła, albowiem spełni się to coć jest powiedziano od Pana.»

I rzekła Marya:

Wielbij duszo moja Pana. I rozradował się duch mój w Bogu Zbawicielu moim, – iż wejrzał na nizkość służebnicy Swojéj. Albowiem oto odtąd błogosławioną mnie zwać będą wszystkie narody. Albowiem uczynił mi wielkie rzeczy, który możny jest, i święte Imię Jego. A miłosierdzie Jego od narodów do narodów, bojącym się Jego. Uczynił moc ramieniem Swojém, rozproszył pyszne myśli serca ich. Złożył mocarze ze stolicy, a podwyższył nizkie. Łaknące napełnił dobrami, a bogacze z niczém odprawił. Przyjął Izraela sługę Swego, wspomniawszy na miłosierdzie Swoje. – Jako mówił do ojców naszych, Abrahamowi i nasieniu jego na wieki.” 2

Święty Ambroży zapatrując się na tajemnice zaszłe przy Nawiedzeniu, podziwia je i powiada: „Obydwie te dwie matki: Marya i Elżbieta, ogłaszają, i nawet spełniają największe cuda łaski Boskiéj, a Jan już doznaje jéj skutków. Syn Boży napełnia Jana darami potrzebnemi do jego posłannictwa jako Przesłannika Pańskiego, a on przed wyjściem swojém na świat i przed przyjściem Pana Jezusa, już urząd swój spełnia, i już go pojmuje i matce daje poznać. Marya i Elżbieta, obie pod wpływem natchnienia jakie odbierają od dzieci które w łonie swojém noszą, toczą rozmowę między sobą, w któréj co słowo wyrzekną to cud dopełniają, lub proroctwo głoszą.”

Odwiedziny téż Elżbiety przez przenajświętszą Pannę, tyle zawierają w sobie tajemnic, i tak objawiają wielkość Maryi, że Kościół postanowił uroczystą tego pamiątkę obchodzić w święcie dzisiejszém. Jestto bowiem nietylko pamiątka dnia, w którym Marya po raz pierwszy uznaną i uczczoną została jako Matka Boga wcielonego, i w którym zaczęło się odmawiać przez usta ludzkie Zdrowaś Marya, będące modlitwą naszą najmiléj od Niéj przyjmowaną, i przez którą tyle łask Boskich wypraszają ciągle odtąd sobie ludzie, – lecz oraz, jestto pamiątka pierwszego cudu uczynionego przez Pana Jezusa po Jego wcieleniu się, a cudu który przez Maryą dokonał. Nic téż, powiada święty Bonawentura Doktor Seraficki, nie objawia wyraźniéj tego przywileju przenajświętszéj Panny, że przez Jéj ręce tylko Pan Bóg wszelkie łaski nam udziela, jak to, że po Wcieleniu się pierwszy cud swój w uświęceniu świętego Jana Chrzcicieła w żywocie jego matki dokonany, spełnia Pan Jezus przez wejście Maryi do domu Elżbiety; jak znowu późniéj, zaraz po Narodzeniu się, nie inaczéj jak na rękach Maryi daje się poznać narodom w osobie Trzech Królów, i nakoniec objawiając się już światu całemu, przez pierwszy cud w Kanie-Galilejskiéj uczyniony, nie spełnia tego cudu aż po wstawieniu się Matki Swojéj. Chcąc, jak mówią Ojcowie święci, dać nam przez to poznać, że jak Sam dał się nam nie inaczéj jak przez Maryą, tak i postanowił żadnych łask Swoich nie udzielać nam inaczéj, jak przez Jéj pośrednictwo. „Postanowił Pan Bóg, pisze święty Bernard, abyśmy cokolwiek otrzymujemy, otrzymywali to nie inaczéj, jak przez ręce Maryi” 3.

Tajemnica święta dzisiejszego, od początku Kościoła w wielkiéj czci była u wiernych; uroczystość ta jednak postanowioną została dopiéro w późniejszych wiekach. Pierwszą myśl tego, powziął był święty Bonawentura, wielki Matki Bożéj czciciel, a który będąc Generalnym przełożonym całego zakonu Braci Mniejszych świętego Franciszka Serafickiego, w roku 1263, wydał rozporządzenie nakazujące obchodzić to święto we wszystkich klasztorach téj reguły. Wkrótce potém Urban VI, rozciągnął ten dekret do całego świata, chcąc przez takowe uczczenie Matki Bożéj, wyjednać Jéj szczególną pomoc dla Kościoła wielkiém odszczepieństwem podówczas trapionego. jednak przed ogłoszeniem tego śmierć go zaskoczyła, więc dopełnił to jego następca Bonifacy IX.

Na cześć także téj tajemnicy z życia Matki Bożéj, jest ustanowiony przez świętego Franciszka Salezego i świętą Joannę Szantal (Chantal) zakon żeński pod nazwiskiem Zakonu Nawiedzenia Przenajświętszéj Panny, u nas pospolicie zakonem Wizytek zwany.

Hymn Matki Bożéj Wielbij Duszo moja Pana (Magnificat) który Marya przy dzisiejszéj tajemnicy ogłosiła, odśpiewuje się przy każdych Nieszporach kościelnych, aby przy tych wieczornych modlitwach, kończyć nabożeństwo publiczne szczególném uczczeniem Matki naszéj Niebieskiéj. Według zdania wielu Świętych odmówienie Hymnu Maryi, jest najskuteczniejsze przeciw napaściom złego ducha, i wiele cudów na potwierdzenie tego zaszło.

Pożytek duchowny

Jak wielkie i rozliczne łaski sprowadziło na Elżbietę i cały jéj dom, nawiedzenie jéj przez Matkę Przenajświętszą! Lecz uważaj, że stało się to dopiéro wtedy, gdy Elżbieta witając Maryą i oddając Jéj cześć jako Matce Zbawiciela, pozdrowiła Ją z całego serca a pobożnie. Ileż byśmy podobnych dobrodziejstw niebieskich pozyskać mogli, gdybyśmy często, a z całego serca i pobożnie, temiż słowy co Elżbieta pozdrawiając Maryą, prosili Ją o wyjednanie nam łask, najpotrzebniejszych do naszego zbawienia.

Modlitwa (Kościelna)

Sługom Twoim prosimy Cię Panie, dary łask niebieskich racz udzielić obficie; aby jak przenajświętszéj Maryi Panny Boskie macierzyństwo, stało się początkiem zbawienia naszego, tak żeby i Nawiedzenia Jéj uroczysta pamiątka którą obchodzimy, nawiedzenie serc naszych łaską Ducha Świętego, nam wyjednała. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 548–550.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 533

Wypadek powyżej opisany niech nam posłuży za naukę, jak i kogo mamy odwiedzać, ażebyśmy wraz z bliźnimi odnieśli korzyść z odwiedzin i ustrzegli się grzechu.

Nasamprzód baczmy na to, aby powód i cel naszych odwiedzin był dobry i godziwy. Kto odwiedza innych dla zabicia czasu albo z lenistwa, kto narzuca się znajomym, aby czas trwonić na czczych gadaninach, plotkach, obmowie i oczernianiu bliźnich, ten grzeszy i szkodę ponosi na duszy. Jak Najświętsza Panna odwiedzając świętą Elżbietę, miała na celu tylko okazanie ciotce przywiązania i współczucia, tak i nasz cel w podobnych przypadkach powinien być godziwy i moralny, jak np. wtedy, kiedy pragniemy zadość uczynić wymaganiom grzeczności, lub kiedy powoduje nami chęć wyświadczenia przysługi, albo też kiedy potrzeba nam wytchnienia i wypoczynku. Przy odwiedzinach uważajmy więc na to, ażebyśmy przy powrocie nie musieli doznawać wyrzutów sumienia, lecz abyśmy sobie rzetelne oddać mogli świadectwo, że przynieśliśmy korzyść i innym i sobie samym.

Modlitwa

Święty Alfons następującą z tego powodu odmawiał modlitwę:

„O Królowo moja! Z jaką skwapliwością śpieszyłaś się odwiedzić rodzinę świętej Elżbiety! Racz, Dziewico święta, odwiedzić i ubożuchne mieszkanie duszy mojej. Pokwap się, Maryjo, gdyż widzisz, jak biedny jestem, ile złego mi grozi i wiedzie mnie do zguby wiecznej. Odwiedzaj mnie jak najczęściej w życiu, ale bądź nade wszystko przy mnie w godzinę śmierci, gdyż wtedy Twa pomoc najpożądańszą mi będzie. Nie jestem godzien, abyś mnie tu na tej ziemi widoczną Twą obecnością rozradowała, jak to uczyniłaś tylu swym wielbicielom; poprzestanę przeto na tym, iż Cię ujrzę w Twym Królestwie, w niebiesiech, gdzie Cię pragnę uczcić i dzięki Ci złożyć za wszystko dobre, któreś mi wyświadczyła. Zadowolony będę, jeśli mi nie od mówisz swego zmiłowania; teraz zaś zechciej się za mną wstawiać do Pana nad pany. Módl się przeto za mną, Maryjo, i polecaj mnie Synaczkowi swemu. Amen”.

Footnotes:

1

Łuk. I. 36.

2

Łuk. I. 39–55.

3

Ś. Bern. Sen. in vigil. Nativ.

Tags: Maryja „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna św Elżbieta św Jan Chrzciciel Zachariasz Magnificat św Bonawentura odwiedziny obmowa Nawiedzenie
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.