Citatio.pl

Wpisy z tagiem "papież":

2020-10-26

Św. Ewarysta, Papieża i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 120.

(Żywot jego był napisany przez świętego Ireneneusza.)

Święty Ewaryst urodzony w Grecji, pochodził z Palestyny, gdyż był synem pewnego Żyda rodem z Betleemu, nazwiskiem Juda, a który osiadł w Grecyi i syna wychował w swojém wyznaniu. Przyszedł na świat około 60 roku po Chrystusie Panu. Obdarzony niepospolitemi zdolnościami, mając sobie przydanych znakomitych i biegłych mistrzów, w krótkim czasie wielki w naukach uczynił postęp. Przytém od lat najmłodszych, odznaczał się wielką skromnością obyczajów.

Nie masz dokładnéj wiadomości kiedy i gdzie przyjął on wiarę chrześcijańską, ani z jakich powodów przybył do Rzymu: to tylko wiadomo z pewnością, że gdy w mieście tém został wyświęcony na kapłana, odznaczył się szczególną w służbie Bożéj gorliwością, znakomitą nauką, i wielkiém nad ubogiemi miłosierdziem, tak dalece, że powszechnie poczytywano go za duchownego którego zbawiennemu wpływowi, głównie przypisywać można było wszystkie te zalety, jakiemi ówcześni chrześcijanie Rzymscy, w szczególny sposób się odznaczali. Święty Ignacy Męczennik Biskup Antyocheński, w owych czasach żyjący, oddaje pochwały Rzymianom, za ich szczególną wierność i wytrwałość w wierze świętéj, za czystość obyczajów i za miłość chrześcijańską, któréj stali się wzorem dla wiernych wszystkich innych kościołów. Wspomina z uwielbieniem o panującéj pomiędzy niemi jedności, i podziwia jak powszechny obudzały w nich wstrtręt wszelkie błędne zasady różnych kacerzy, którzy już podówozas zasmucali Kościoł, a w innych miastach wielu zwolenników pozyskiwali.

Owoż pochwały te oddawane chrześcijanom Rzymskim, są właśnie pochwałą świętego Ewarysta, którego jak to wyżéj wspomnieliśmy, było to dziełem, a który lubo wtedy jeszcze tylko jako kapłan, naukami swojemi i przykładem, rozbudzał w sercach wszystkich wiernych w Rzymie się znajdujących ducha żywéj wiary i pobożności. Był téż on w tak szczególnéj i powszechnéj czci i poważaniu, że skoro święty Anaklet Papież, następca świętego Klemensa, otrzymał koronę męczeńską, a Stolica Apostolska zostawała nieobsadzoną przez tak tylko krótki przeciąg czasu jaki był potrzebny do zwołania całego duchowieństwa, skoro tylko się zebrali, wszyscy bez najmniejszéj sprzeczki i zwłoki, jednogłośnie wybrali Papieżem świętego Ewarysta. Ze wszyskich tam zgromadzonych, on tylko jeden wyboru tego nie pochwalał. Głęboka jego pokora, nizkie o sobie rozumienie, wysoki szacunek jakim był przejęty dla cnót i zasług innych członków duchowieństwa, sprawiały iż utrzymywał że to nie Duch Święty tym wyborem pokierował, i błagał i domagał się koniecznie aby nie wkładano na niego godności któréj czuł się nieodpowiednym. Lecz to właśnie wszystkich upewniało że go na nią sam Pan Bóg powołał. Musiał więc poddać się woli Bożéj, głosem całego ludu i wyborem Duchowieństwa objawionéj, i zajął Stolicę Apostolską dwudziestego siódmego Czerwca, około roku Pańskiego 110.

Skoro święty ten Papież ujrzał się u steru łodzi Piotrowéj, zajął się z całą gorliwością zarządem Kościoła powszechnego, a to właśnie w czasach gdzie z jednéj strony prześladowanym on był na zewnątrz przez pogan, a z drugiéj okrutnie szarpany wewnętrznemi niesnaskami wszczętemi przez heretyków. Szymonianie, uczniowie Menandra, Nikolaici, Gnostycy, Kainienanie, uczniowie Saturnina i Bazylida, jako téż i Karpokrata, Walentynianie, Elcezelianie, oto jest długi szereg najrozmaitszych kacerzy, którzy pobudzeni duchem ciemności, dokładali wszelkich starań, używali wszlkiéj przebiegłości, aby wszędzie rozlać jad swoich błędów, zarazić Rzymian, tusząc sobie że jak raz wszczepią w stolicę świata chrześcijańskiego swoję trucieng, prędko przejdzie ona w całe ciało jego, o co im właśnie chodziło. Lecz Chrystus Pan, który przyrzekł że cała potęga piekła nie przemoże nigdy Jego Kościoła, dla zaradzenia mu w téj ciężkiej potrzebie, i postawienia mężnego czoła przeciw tak rozlicznym jego nieprzyjaciołom, umieścił właśnie na Stolicy Apostoskiéj świętego Ewarysta.

Jakoż, wielki ten Papież czuwał tak pilnie nad niwą Pańską jemu zwierzoną, że nieprzyjaciel nie mógł nigdy na niéj zasiać złego ziarna, Chrześcijanie Rzymscy wytrwali w czystości wiary, i chociaż prawie wszyscy wyżéj wymienieni herezyarchowie przybywali do téj stolicy aby ją błędami swemi skazić, niezmordowana gorliwość i pasterska pieczołowitość świętego Ewarysta, tak skutecznie przeciw temu działały, że wszystkie te błędy kacerskie nie znalazły przystępu ani do jednego z Rzymskich chrześcijan.

Lecz starania jego około dobra Kościoła powszechnego, nie ograniczyły się tylko na osłonieniu wiernych, przed błędami przeciwnemi zasadom wiary. Święty Ewaryst zajął się z równąż gorliwością ustaleniem karności kościelnéj, przez wydanie mądrych postanowień, dla powszechnego Kościoła niezbędnych. Podzielił Rzym na tak nazwane wiedy Tytuły, przezmaczając do ich dozoru osobnych kapłanów. Nie byłyto jeszcze podówczas kościoły publiczne, lecz rodzaje kaplic zawarte w domach prywatnych, gdzie chrześcijanie zgromadzali się dla słuchania słowa Bożego, i uczestniczenia w świętych obrzędach. Nazywano zaś je Tytułami, od tytułów różnych Świętych Pańskich, pod których wezwaniem zostawały, a dla rozróżnienia ich od mieszkań świeckich, umieszczano na ich drzwiach krzyże, aby przez to poznawano iż to są miejsca obrane na wspólne odprawianie nabożeństwa. Kapłani przeznaczeni do zarządu tych kaplic, bylito właściwie Proboszczowie Rzymscy, i już wtedy liczono ich około czterdziestu.

Tenże święty Papież nakazał, aby gdy Biskup ma kazanie, dla uczczenia jego godności, siedmiu Dyakonów mu towarzyszyło. On także postanowił, stosownie do podania apostolskiego, aby małżeństwa zawierały się publicznie, i nowożeńcom Kapłan udzielał błogosławieństwa. Pozostały po nim dwie Encykliki czyli listy Papiezkie; jeden do Biskupów Afrykańskich, drugi do wiernych w Egipcie. W tym ostatnim, powstaje on przeciwko niektórym nadużyciom obrażającym skromność obyczajów; w pierwszym stanowi, że Biskup z jednéj do drugiéj Dyecezyi, bez pozwolenia Stolicy Apostolskiéj, przenosić się nie może.

Święty Ewaryst zasiadał na Stolicy Apostoiskiéj za panowania Trajana. Chociaż cesarz ten był jednym z lepszych monarchów pogańskich, i odznaczył się łagodnością i sprawiedliwością w zarządzie swoich ludów, chrześcijanie jednak tego nie doznali. Owszem prześladowania na jakie wystawionym był Kościoł a jego panowania, nie ustępuje w niczém okrutnym mękom jakie zadawano wiernym w prześladowaniach za innych cesarzów pogańskich. Wprawdzie, nie wydał on żadnego nowego wyroku obostrzającego postępowanie z Wyznawcami Chrystusa, lecz pałał nienawiścią ku chrześcijanom, gdyż znał ich tylko z tych baśni i oczernień, jakich się nasłuchał od swoich dworzan i kapłanów pogańskich. Ta zaś jego powszechnie znana nienawiść ku wiernym, aż nadto dostateczną była aby i lud i urzędników przeciw nim pobudzać.

Odkąd religia chrześcijańska powstała na ziemi, niezwłocznie ściągnęła na siebie nienawiść, jaką zwykle wszelka prawda obudza w tych, którzy w błędach i złości swojéj pogrążeni, upatrują korzyść aby się jéj opierać. Szczytność zasad moralności którą ta święta nauka głosiła, tak przeciwna powszechnemu zepsuciu pogan, była jednym z głównych powodów wstrętu, jaki w ludziach wszelkiego stanu i wieku, błędami pogańskiemi zarażonych, rozbudzała boska religia z Nieba przez Zbawiciela przyniesiona. A że moc piekielna, która się była rozwielmożniła na ziemi przed przyjściem Chrystusa Poza, pokonaną zostala przez Niego, więc cała wściekłość zwyciężonego piekła, obróciła się na chrześcijan, jako Jego wyznawców. Już sama świątobliwość ich obyczajów kłuła w oczy pogan, i była ciągłym i głośném potępieniem ich nieprawości; lecz żeby jeszcze skuteczniéj odstręczyć od Ewangelii umysły pogańskie, szatan wzniecał i rozsiewał najokropniejsze i najdziwaczniejsze oszczerstwa przeciw chrześcijanom. Poczytywano ich za czarowników i czarnoksiężników, którzy w wysokim stopniu posiali sztukę oczarowywania drugich. Największe cuda jakie czynili, temu jedynie przypisywano. Upowszechnione było przekonanie, że na ich zgromadzeniach nocnych i tajemnych, odbywano najwszeteczniejsze obrządki, i że udając pozornie świętoszków, są oni w gruncie ludźmi najprzewrotniejszymi, na wszelką zbrodnię gotowymi. Pod wpływem to tak fałszywych: uprzedzeń, każdy poganin poczytywał chrześcijanina za ostatniego zbrodniarza, i ztąd bez żadnych innych zarzutów i dowodów, skoro się tylko który z wyznawców Chrystusowych przyznał do swojéj wiary, skazywano go na najokrutniejsze kary i męki. Z tegoto powstawały owe wzburzenia ludowe w Cyrkach, w Amfiteatrach przy igrzyskach publicznych, gdzie chociaż chrześcijanie najmniejszego nie dawali do tego powodu, z wrzaskami domagał się lud ich śmierci i wyniszczenia ich sekty. Temu téż to rodzajowi manifestacyi ludowych, przypisują głównie, okrutne prześladowanie jakiego doznał Kościół za panowania cesarza Trajana. Euzebiusz, jeden z najpoważniejszych starożytnych historyków, w dziejach przez niego napisanych oznacza rozpoczęcie się tego prześladowania około roku Pańskiego 108, który był jedenastym panowania tego cesarza, i które trwało aż do jego śmierci, zaszłéj w roku po Chrystusie Panu 117, a w dwudziestym jego rządów cesarstwem.

Święty Papież Ewaryst słynący w całym Kościele nietylko jako najwyższy Pasterz, ale i jako wielki Święty, w niezmordowanéj goriiwości swojéj, coraz więcéj pogan pozyskując Chrystusowi Panu, był więcéj niż kto inny wystawiony ma gwałtowną burzę, która wtedy powstała na Kościół. Im świętszym, czynniejszym i gorliwszym był on Pasterzem, tém zażarciéj czyhali na niego ci, którzy trzodę rozproszyć zamierzali. On zaś chociaż już wtedy podeszłego wieku, im na większe niebezpieczeństwo widział wystawionych wiernych, tém więcéj i sam się narażał, by więcéj przynosić im pomocy, i wszędzie gdzie cierpieli chrześcijanie, widzieć go można było obecnym. Odwiedzał ich po więzieniach, ukrzepiał w duchu i utwierdzał w wierze gdy już na męczeństwo udawać się mieli, chwiejącym się dodawał odwagi i grzebał ciała gdy ich poganie pomordowali. W skutek tego, o ile chrześcijanie czcili w nim najwyższego Pasterza, jak najgodniéj wysoki swój urząd, wśród tak wielkich niebezpieczeństw, sprawującego, o tyle zrozumieli to dobrze poganie, że najdotkiiwszy cios zadadzą Kościołowi, gdy na niego samego uderzą. Schwytany więc został i wtrącony do więzienia. Radość jaką z tego powodu objawił, zdziwiła samych pogan, niespodziewających się znaleźć w zgrzybiałym starcu tyle męstwa i odwagi. To skłoniło ich tém bardziéj aby się go co prędzéj pozbyć. Wskazali go więc na śmierć, za jedyny kładąc do tego powód że jest Najwyższym Kapłanem chrześcijan, to jest Papieżem. Nie wiadomo jakim rodzajem śmierci był stracony: to tylko jest pewném, że pozyskał koronę męczeńską 26 Października około roku Pańskiego 120 i w tymże dniu Kościół Boży pamiątkę jego obchodzi.

Pożytek duchowny

Podziwiałeś zapewne, jak rozliczne kacerstwa zasmucały Kościoł, gdy święty Ewaryst wstąpił na Stolicę Apostolską. Czyż nie większą jeszcze ich liczbę, wymienićbyśmy mogli i a czasów naszych? Niech cię to pobudzi do gorącéj modlitwy do Boga, o wytępienie panujących dziś błędów przeciwnych nauce katolickiéj, a ustalenie jedności świętego Kościoła.

Modlitwa (Kościelna)

Na nędzę naszę racz wejrzeć wszechmogący Boże, a że nas ciężar własnych grzechów przygniata, niech nas błogosławionego Ewarysta Męczennika Twojego i Papieża, miłościwe pośrednictwo wesprze. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 915–919.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 853

Święty Ewaryst położył niepożyte zasługi jako organizator gminy chrześcijańskiej w pogańskim jeszcze Rzymie. Trudne zaiste było jego zadanie, ustrzec tę z początku nieliczną garstkę wyznawców Chrystusowych od zgorszenia, zepsucia i moralnej zarazy, jaką szerzyli podówczas poganie. Mimo to spełnił je tak świetnie, że święty Ignacy poświadczył, że był prawdziwym wzorem pasterza, dbającego o dobro swej trzody.

Tags: św Ewaryst „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik papież Rzym herezja
2020-10-14

Św. Kaliksta, Papieża i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 224.

(Żywot jego wyjęty jest z dziejów Kościelnych przez Kardynała Orsi.)

Święty Kalikst urodzony w Rzymie, był synem Domicego, którego rodzina nowrócona była do wiary chrześcijsńskiéj jeszcze przez świętych Apostołów, i trwała w niéj stale. Nie posiadamy żadnych szczegółów tyczących się świętego Kaliksta przed jego Papiestwem. To tylko wiadomo, że należał do duchowieństwa rzymskiego, wśród którego tak się odznaczył wysoką świątobliwością, głęboką nauką, wielkióm dla wiernych miłosierdziem i gorliwością w rozszerzaniu wiary świętéj, że po męczeńskiéj śmierci świętego Zefiryna, w roku Pańskim 218, święty Kalikst jednogłośnie wyniesiony został na Stolicę Apostolską.

Wtedy Kościół nie doznawał żadnego prześladowania, i jakiéj takiéj zażywał swobody, od śmierci cesarza Sewera. Przed kilku miesiącami wstąpił był na cesarstwo Heliogabal, potwór rozwiązłości, który pochłonięty w swoich rozpustach, nie miał czasu myśleć o przesladowaniu chrześcijan. Święty Kalikst skrzętnie korzystał z tych chwil spokojniejszych. Naukami swemi rozbudził pomiędzy wiernemi w Rzymie ducha pobożności, a własnym przykładem, zachęcał do miłosiernych uczynków. Pasterska pieczołowitość jego, któréj przydawała blasku wysoka świątobliwość, ogarniała wszystkie potrzeby Kościoła powszechnego. Karność kościelna, klęskami prześladowania jakie niedawno jeszcze wszędzie się srożyło w niektórych miejscach zachwiana, za jego staraniem do pierwotnych powracała karbów.

Wiara rozżywiona wszędzie, w całym świecie wydawała swoje zbawienne owoce, a niezmordowana gorliwość najwyższego Pasterza pomnażała szybko trzodę Chrystusową. Te błogie czasy dla Kościoła stały się jeszcze pomyślniejszemi, kiedy Rzym i cesarstwo całe, pozbyło się bezwstydnego Heliogabala. Następca bowiem jego Aleksander tak przychylnym okazał się dla chrześcijan, że używali oni większéj w spełnianiu obrzędów religijnych swobody niż kiedykolwiek od czasu powstania Kościoła. Objawiał nawet ten cesarz i sam wielką do chrześcijańskiéj religii skłonność, którą i matka jego Mameja wyznawała, i w każdéj sposobności popierał ją szczególnie w samym Rzymie. Z jednéj z takowych skorzystał właśnie święty Papież.

Powstał był spór pomiędzy chrześcijanami a karczmarzami Rzymskiemi, o pewne miejsce w którym ci chcieli założyć swoję szynkownię, a chrześcijanie chcieli się tam zbierać na modlitwę. Cesarz miejsce to przysądził chrześcijanom, mówiąc: „że lepiéj jest aby tam w jakikolwiek sposób Bóg był czczony, aniżeli karczma założona.”

Święty Kalikst objąwszy miejsce to w posiadanie, na cześć Matki Bożéj wystawił na niém kościół, gdyż stare podanie niosło, że tam w chwili kiedy przenajświętsza Panna porodziła Pana Jezusa w żłobku Betlejemskim, wytrysnęła z ziemi wielka ilość oliwy, dla objawienia ludziom przyjścia na świat Chrystusa, który jest namaszczeńcem Boskim. Kościoł ten do dziś dnia istniejący, nazywa się kościołem Matki Boskiej Zatybryńskim, i był on pierwszym który chrześcijanie jawnie i z pozwoleniem władzy pogańskiéj, wystawili. W téj saméj porze święty Kalikst założył także przy drodze Apijskiéj sławny cmentarz jego imię noszący a tak często w historyi Kościoła wspominany. Jest on największy ze starożytnych około Rzymu cmentarzy, na którym pochowanych jest sto siedemdziesiąt cztery ciała Męczenników i czterdziestu sześciu Papieży.

Wszelako, jakkolwiek pod tym poczciwym cesarzem, wielkiego Kociół zażywał pokoju, i pomimo iż om sam będąc poganinem tak dalece czcił Chrystusa Pana iż trzymał wizerunek Jego we własnym pokoju, i miał nawet zamiar wybudować ma cześć Zbawiciela świątynię, jednak i za jego panowania nie obeszło się bez rozlewu krwi chrzecjańskiéj. Gdy on bowiem wydalał się z Rzymu, kapłani poganscy pobudzali lud przeciw wiernym, i w takich rozruchach wielu z nich śmierć ponosili. Spotkało to i świętego Kaliksta, w jedném z takowych zaburzeń, a oto jest co dało powód prześladowaniu, które pewną liczbę Męczenników posłało wtedy do Nieba.

Roku Pańskiego 224 padł piorun na Kapitol główną pogańską świątynię, i większą część tego pysznego gmachu wszczęty ztąd ogień zniszczył. Podczas pożaru lewa ręka złotego posągu bożka Jowisza, do którego jednak ogień nie dosięgał, sama się oderwała, i wpadłszy w płomienie stopniała. Poganie przerazili się tym wypadkiem, a kapłani ich zgromadziwszy się na walną naradę, ogłosili że bogowie są zagniewani, i należy ich przebłagać jakąś wielką i szczególną ofiarą. Czwartek następujący jako dzień poświęcony Jowiszowi, wybrano na tę zabobonną uroczystość, która się zakończyła jeszcze smutniejszém zdarzeniem. Chociaż dzień był najpogodniejszy, nagle zerwała się straszna burza, piorun zabił czterech pogańskich kapłanów, a cały ołtarz Jowisza w gruzy obrócił. Przestraszeni poganie rozproszyli się, a wielu z nich uciekło aż za miasto. Niektórzy dostali się za rzekę Tyber, i tam nadbiegii do miejsca, gdzie święty Kalikst z duchowieństwem i wielką liczbą wiernych, na grobach Męczenników sprawował święte obrzędy, a lud cały śpiewał psalmy.

W liczbie przybyłych tam pogan, był Palmacyusz, jeden z wysokich urzędników rzymskich. Ujrzawszy zgromadzonych na nabożeństwie wiernych, wbił sobie w głowę że ta straszna burza która ich rozpędziła, była skutkiem obrzędów chrześcijańskich, jako czarów przez nich ma to użytych. Rozgłosił to pomiędzy ludem, który uwiedziony wieścią taką wraz z nim udał się do wyższéj władzy, z zaskarżeniem chrześcijan o sprowadzenie swojemi czarami nawałnicy i piorunów na świątynie pogańskie. Wielkorządca Rzymu, widząc wielkie wzburzenie w ludzie nie roztrząsał sprawy, i tegoż samego Palmacyusza upoważnił aby wszystkie tych, jak ich nazywał, czarowników to jest chrześcijan, zmusił chociażby największemi mękami, do oddania czci bożkom cesarskim. Palmacyusz gorliwy takowego rozkazu wykonawca, wziął znaczny oddział żołnierzy i pośpieszył na miejsce zebrania chrześcijan. Lecz skoro tam przybyli, wszystkich żołnierzy dotknął Pam Bóg ślepotę, czém przerażeni, rozbiegli się.

Palmacyusz doniósł o tém Wielkorządcy; a że znowu i ten cud przypisano czarom chrześcijańskim, więc żeby je odwrócić postanowili poganie odbyć wielkie nabożeństwo na Kapitolu, na cześć bożka Merkurego. Zaledwie rozpoczęto te obrządki, aż oto dziewica przy téj świątyni służąca, nazwiskiem Julianna, która była opętana przez złego ducha, poczęła wołać głośno wśród zgromadzonego ludu: „Bóg Kaliksta jest Bogiem prawdziwym: brzydzi się wszetecznościami waszych obrzędów, i karać będzie srogo wszystkich którzy w Niego nie wierzą.” Palmacyusz uderzony wyznaniem takiém, do którego Pan Bóg zmusił nawet szatana, nawrócił się w tejże chwili; udał się do świętego Kaliksta, zrobił przed nim jawne wyznanie wiary chrześcijańskiéj i błagał o Chrzest święty. Uradowało to wielce i Papieża i wiernych, za co gorące złożyli Panu Bogu dzięki. Palmacyusz przygotowany do tego jak należy, w parę dni potém, wraz z żoną, dziećmi i do mownikami w liczbie czterdziestu dwóch osób ochrzczony został.

Po tém nawróceniu, zaszło i wiele innych. Pewien senator rzymski nazwiskiem Sympliusz, przyjaciel Palmacyusza dostąpił tego samego szczęścia, a za nim poszło sześćdziesięciu ośmiu jego domowników. Także niejaki Feliks, znajomy Palmacyusza był dotknięty paraliżem od lat czterech. Palmacyusz pełen ufności w moc Bożą, bo już był pełen żywéj wiary, zapewnił go, że byle przyrzekł że zostanie chrześcijaninem będzie zaraz uzdrowiony. Jakoż, Feliks mu to obiecał, Palmacyusz się nad nim pomodlił, i chory wyzdrowiał, widok tego cudu i żonę jego nawrócił, która wraz z nim Chrzest święty przyjęła.

Wieść o tém rozeszła się po całém mieście, i to pogan tém bardziéj przeciw chrześcijanom rozjątrzyło. Wielkorządca który znając przychylne dla chrześcijan usposobienie cesarza, dotąd łagodnie się z nimi obchodził, widząc coraz większe w ludzie wzburzenie, nie śmiał dłużéj oszczędzać wiernych. Kapłani głośne rozwodzili skargi, a poganie grozili rokoszem, jeśli ludzie, których za wrogów cesarstwa poczytywali, ukarani nie zostaną. Wielkorządca tedy kazał uwięzić wszystkich nowonawróconych, wraz z kapłanem Kalepodem, który ich nauczał i pochrzcił, i bez przeprowadzenia sprawy, kazał wszystkim pościnać głowy. Przytém wydał najsurowsze polecenie, aby wyszukano co prędzéj świętego Kaliksta, głównego, jak go nazywał, sprawcę tych wszystkich rozruchów, aby poświęcając go zawziętości ludu, najprędzéj przez to rozruchy uspokoić.

Znaleziono świętego Papieża w domu Poncyusza w którym zwykle święte obrzędy sprawował. Zbili go okrutnie, okuli w kajdany, zamknęli do więzienia, gdzie przez pięć dni trzymano go bez posiłku i napoju. Dozorcy więzienni, zagorzali poganie, przydawali mu jeszcze męczarni różnych i codzień go okrutnie pałkami tłukli. Święty znosił to wszystko nietylko w cierpliwości, lecz z weselem, w którém samych pogan w podziwienie wprawiał. Szóstego dnia okazał mu się święty Męczennik Kalepodyusz, który tylko co był za wiarę śmierć poniósł, i oznajmił że i on nazajutrz takąż koronę w Niebie otrzyma. Święty Kalikst, tego dnia jeszcze ochrzcił żołnierza na straży będącego nazwiskiem Prywata, a który w chwili gdy chrzest święty przyjmował, cudownie uzdrowiony został od wrzodów które całe ciało jego oddawna okrywały. Wielkorządca dowiedziawszy się o tém, i świętego Kaliksta i Prywata skazał na śmierć. Święty ten żołnierz poszedł do Nieba podczas gdy go ołowianemi knutami katowano, a lud rozwścieklony poznawszy świętego Kaliksta, włóczył go po ulicach i w końcu wrzucił w studnię. Śmierć tę męczeńską poniósł ten Papież 14 Października roku Pańskiego 224, rządząc Stolicą Apostolską lat sześć nie spełna.

Pożytek duchowny

Jak w czasach prześladowania chrześcijan przez pogan, ci ostatni poczytywali obrzędy kościelne za sztuki czarnoksięzkie, tak dziś ludzie bez wiary wszelkie praktyki religijne za czcze tylko i niepożyteczne formy poczytują i usiłują odwieść od nich wiernych. W pierwotnych wiekach chrześcijaństwa żeby ja spełniać trzeba było życie nawet narazić, i to czynili wierni, a ty może dla tego tylko aby nie ściągnąć na siebie szyderstwa bezbożnych, od tych świętych praktyk się powstrzymujesz.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! który widzisz jak pod ciężarem ułomności naszych upadamy; daj prosimy pokornie, abyśmy patrząc na, przykłady świętych Twoich, w miłości Twojéj utwierdzeni byli. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 879–881.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 826–827

  1. Nakazane przez świętego Kaliksta suchedni, przypadające na początkowe dni czterech pór roku, zobowiązują do postu w środę, piątek i sobotę. Jeśli nie ma czasu, w którym byśmy Boga nie obrażali, to też nie powinno być czasu, w którym byśmy nie starali się przebłagać Go przez pokutę. Cztery są pory roku, dla każdej przeto są przeznaczone osobne suchedni, a ponieważ każda pora obejmuje trzy miesiące, na każdy przeto miesiąc przypada jeden dzień postu.
  2. Kościół święty zaprowadził ten post z innego jeszcze powodu. Cztery razy na rok przy padają święcenia kapłańskie. W tej porze apostołowie św. sposobili się modlitwami i postem do tego aktu uroczystego. W czasie suchych dni jest obowiązkiem wiernych przez post, modlitwy i dobre uczynki ubłagać Boga, aby dał Kościołowi św. pobożnych kapłanów i godnych robotników w winnicy Chrystusowej. Prosić o to powinniśmy w każdym czasie, ale niestety wielu chrześcijan wcale o tym nie pamięta. Skoro dobro Kościoła i zbawienie dusz po większej części zawisło od kapłanów, skoro to święte urzędowanie wymaga oświecenia przez Ducha świętego i pomocy niebieskiej, to wierni w swych modłach zawsze powinni prosić Boga o kapłanów gorliwych, przejętych ważnością swego powołania i budujących świątobliwością żywota.

Jeśliśmy dotychczas o tym zapominali, nie zaniechajmy odtąd nagradzać złe, zanośmy gorące modły do Boga i odwdzięczmy się w ten sposób duchownym za ich zabiegi i starania o zbawienie dusz naszych.

Tags: św Kalikst I „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież męczennik suche dni
2020-10-07

Św. Marka Papieża Wyznawcy, Sergiusza i Bacha

Żyli około roku Pańskiego 336 i 230.

(Żywot świętego Marka wyjęty jest z Brewiarza, a świętych Sergiusza i Bacha napisany był przez Metafrasta.)

Święty Marek rodem Rzymianin, został Papieżem roku Pańskiego 336, po świętym Sylwestrze. Byłyto czasy w których Kościół Boży zaczynał doznawać swobody, pod panowaniem Konstantyna Cesarza, który tylko co na tron był wstąpił. Z życia tego Papieża, który na stolicy Papiezkiéj zasiadał tylko miesięcy ośm, bardzo mało doszło nas szczegółów. Wiadomo jednak, że w tak krótkim czasie swojego papieztwa, apostolską gorliwością wielce się przyczynił do przytłumienia herezyi Aryańskiéj, i wydał wiele ważnych i potrzebnych postanowień tyczących się zarządu całego chrześcijaństwa, w czasach właśnie w których z powodu świeżego wyswobodzenia Kościoła, ściślejszą karność mógł wszędzie wprowadzać i jéj przestrzegać.

Wystawił w Rzymie dwie Bazyliki: jednę przy drodze Ardeatyńskiéj za miastem, drugą w samém mieście, która późniéj od niego Bazyliką świętego Marka nazwaną została. Uposażył obydwie wspaniale, i zaopatrzył w bogate ze złota i srebra sprzęty kościelne. On także nadał Paliusz Biskupowi Ostieńskiemu, który jeden ma przywiléj wyświęcenia Papieżów. Święty Marek umarł 7 Października roku Pańskiego 836, i pochowany został na cmentarzu Balbińskim, w tym kościele który sam przy drodze Ardeatyńskiéj wystawił.

Święci Sergiusz i Bach, których doroczna pamiątka dziś także się obchodzi, żyli w połowie wieku trzeciego. Zrodzeni w Rzymie, pochodzili obydwa z najznakomitszych, tak z imienia jak i z bogactwa rodzin tego miasta. Należeli do liczby chrześcijan, lecz się z tém kryli gdyż były to czasy srogiego prześladowania Kościoła przez Maksymina. Ponieważ bylito młodzieńcy bardzo wykształceni i używali powszechnego szacunku jako odznaczający się nieposzlakowaną prawością, więc Cesarz, który nie wiedział że są wyznawcami Chrystusa, powołał ich na różne urzędy, i w krótkim czasie wyniósł do najpierwszych. Sergiusz bowiem został Sekretarzem Stanu, co odpowiadało godności pierwszego Ministra, a Bach drugim z rzędu po nim urzędnikiem tak zwanym Sekretarzem od rozkazów Cesarskich. Maksymin poznawszy ich bliżéj z powodu ciągłych z nimi stosunków przy załatwianiu najważniejszych spraw pańistwa, nabrał dla nich wielkiego szacunku, oceniając i ich biegłość w sprawowaniu obowiązków wysokich i ważnych urzędów które im powierzył, i ich wierność swojemu monarsze. Oni zaś odznaczając się takiemi zaletami, zawsze tajnio wprawdzie, lecz nietylko jeszcze wierniéj spełniali obowiązki swoje jako chrześcijanie, lecz nawet i ćwiczeniom wyższéj pobożności pilnie się oddawali. Ile tylko mieli wolnego od mozolnych zajęć swoich czasu, spędzali go na modlitwie; spełniali gorliwie różnego rodzaju uczynki miłosierne, szczególnie wspierając chrześcijan, którzy z tego powodu że byli wyznawcami prześladowanéj wiary świętéj, z rónych powodów podpadali ostatecznéj nędzy.

Dwaj ci Święci srodze boleli nad zaślepieniem nieszczęśliwych pogan, w któréj liczbie było nawet i wielu ich krewnych, i gorące zanosili do Pana Boga prośby, aby ich oświecić raczył i co prędzéj Kościół z pod klęski okrutnego prześladowania uwolnił. Locz, że widzieli iż trwało ono w całéj swojéj sile, błagali znowu Pana Jezusa, aby ich samych albo na ciężką próbę nie wystawiał, lub gdyby spodobało mu się zesłać takową na nich, aby im dał łaskę wytrwania w niéj, i raczéj poniesienia mąk wszelkich, aniżeli wyrzeczenia się Boga prawdziwego. Owszem słysząc, a niekiedy i będąc świadkami, męstwa z jakiém święci Wyznawey stawieni przed tyranów, wytrwawszy najsroższe męki, zdobywali sobie korony męczeńskie, i sami pragnęli tego najwyższego szczęścia, chociaż ani domagać się o nie od Pana Boga, ani wystawiać się dobrowolnie na próby nie śmieli.

Cesarz Maksymin ile razy odbywał objazd swojego państwa, świętych Sergiusza i Bacha, jako najwyższych urzędników przez których ręce wszystkie najważniejsze przechodziły sprawy, brał z sobą, aby gdzie on przebywał, tam i główny zarząd państwa całego się znajdował. Wyjechał był do Syryi, i w mieście Angoście przez pewien czas z dworem całym się zatrzymał. Na dworze tym, złożonym prawie z samych pogan, wielu niechętne patrzało okiem na wyniesienie, w tak młodym wieku, Sergiusza i Bacha do najpierwszych urzędów cesarstwa, a jeszcze bardziéj rozbudzała się w niektórych zazdrość, gdy ich widzieli prócz tego i pierwszymi ulubieńcami Cesarza, którego i całą ufność posiadali, i swoją radą największy wpływ na niego mieli. Wypadek zdarzył, że niektórzy z téj liczby skrytych ich nieprzyjaciół, czyhających tylko na sposobność, aby im przed Maksyminom zaszkodzić, dowiedzieli się, że Sergiusz i Bach są chrześcijanami. Więcéj im téż nie trzeba było: znali bowiem dobrze zawziętość cesarza przeciw wyznawcom wiary Chrystusowéj, i nie wątpili iż byle się dowiedział że z téj liczby są Sergiusz i Bach, tém okrutniéj go to rozsroży, że oni na wyższych znajdują się godnościach i że im większe nad drugich dawał swojéj łaski i zaufania dowody.

Skorzystali więc z tego, i nie pomylili się wcale w swoich niegodziwych rachubach. Oskarżyli przed Cesarzem Sergiusza i Bacha jako wyznawców wiary chrześcijańskiej, a ten najprzód wpadł w złość największą, a potém niechcąc jeszcze przypuszczać aby tkl było, umyślił zanim wywrze na nich całą swoję zawzietość, przekonać się o tém dokładniéj. Polecił więc uroczyste nabożeństwo w głównej świątyni pogańskiej, i z całym dworem, do którego należeli i nasi Święci, udał się na nie, baczną zwracając uwagę czy pójdą za nim Sergiusz i Bach, i czy bożkom złożą ofiarę. Tymczasem oni towarzyszyli cesarzowi tylko do drzwi świątyni a gdy cały dwór wchodził zatrzymali się zewnątrz, modląc się serdecznie, aby Pan Bóg nieszczęsnych pogan z ich zaślepienia wywieść raczył. Zauważał to dobrze Maksymin, i zaraz po zabobonnych obrządkach swoich, przywołał ich do siebie i spytał dla czego w nich nie uczestniczyli. Święci wyznali mu otwarcie iż są wyznawcami Chrystusa, i że z tego powodu nie godzi się im uczestniczyć w obrzędach pogańskich, przez które oddaje się fałszywym bożyszczom cześć, należną tylko prawdziwemu jedynemu Bogu jakim jest Bóg chrześcijański. Słysząc to Maksymin zadrżał od złości, i postanowił okryć ich hańbą największą przed ludem i okrutnie ukarać, jeśli wiary nie wyrzekną się.

Gdy tedy mężni ci Wyznawcy Chrystusowi uczynić tego nie chcieli, kazał zedrzeć z nich oznaki ich wysokiéj godności: zamiast złotych łańcuchów jakie nosili, włożyć im na głowę obręcze żelazne, a dla wystawienia ich na tém większe szyderstwo gminu, przywdziać w ubranie kobiece, okuć w kajdany i tak oprowadzać po wszystkich ulicach miasta. Gdy to nie zachwiało wcale ich stałości, Cesarz przyzwał ich znowu do siebie, i w łagodnych słowach starał się przywieść do odstępstwa od wiary, obiecując im jeszcze większe łaski i ogromne dary, byle to uczynili, i w końcu odwoływał się do ich wierności i uległości dla niego, któréj mu zawsze dawali tyle dowodów. Święci odpowiedzieli mu nato, iż właśnie dla tego, że są chrześcijanami służyli mu wiernie, i ulegali we wszystkiém w czém nie było obrazy Bożéj, bo religia chrześcijańska ściśle to nakazuje. Lecz gdy idzie o wyznanie prawdziwéj wiary, tam oni przedewszystkiém Boga słuchać powinni. Przytém w krótkich słowach, lecz bardzo przekonywająco, wyłożyli mu główne zasady wiary katolickiéj, dowodzili Bóstwa Chrystusa Pana, i nakłaniali aby on sam uznał prawdę i duszę swoję ratował. Lecz tyran głuchym się na to okazał, a niemając jednak serca sam pastwić się nad nimi, odesłał ich do Antyocha Wielkorządcy całego Wschodu, znanego z nienawiści do chrześcijan, sądząc że się jego okrucieństwa ulękną i wiary wyrzekną.

Wielkorządca ten winien był swoje wywyższenie właśnie Sergiuszowi i Bachowi, gdyż nie był znany z nienawiści do wiernych. Gdy więc ich przed nim stawiono okutych w kajdany jak zbrodniarzy, przeraziło to nawet tego okrutnika, który zawołał: „Dobroczyńcy moi! którym winienem ten wysoki urząd jaki piastuję, do czegożto przyszło, żebyście wy przede mną jak winowajcy stawieni byli? Nie zmuszajcież mnie do zadania wam jakowéj przykrości, usłuchajcie Cesarza: oddajcie cześć bożkom, bo inaczéj będę musiał według jego rozkazu zmusić was do tego, chociażby najcięższemi mękami.” – „Napróżno w ten sposób do nas przemawiasz, odpowiedzieli Święci, czy być w zaszczytach w jakich byliśmy przedtém, czy wydanymi zostać na pośmiewisko ludu, jakto teraz z nami uczyniono, to wszystko dla chrześcijan, którzy wierzą w żywot wieczny, jest rzeczą obojętną. Najprawdziwszym dla nas zaszczytem jest wyznawać Chrystusa, a śmierć z niego poniesiona, największym zyskiem.” Wtedy Antyoch kazał ich rozłączyć. Sergiusza zamknął w więzieniu, a Bacha tak okrutnie kazał zaraz katować pałkami, że w męce téj oddał on Bogu ducha, w chwili konania słysząc głos z nieba który go do chwały wiekuistéj powoływał. Nazajutrz tyran probwał zachwiać stałość Sergiusza i między innemi rzekł do niego: „Tyś sam największe dobrodziejstwa wyjednywał u Cesarza dla wielu, jak to i dla mnie niegdyś uczyniłeś, nie chciejże teraz sobie samemu takiéj krzywdy wyrządzać.” A Sergiusz mu na to: „I teraz gotów jestem otrzymać dla ciebie największą łaskę, a to nie u ziemskiego, ale u Niebieskiego Cesarza, i wyjednać ci u niego dostojeństwa i dobra nie doczesne i znikome, lecz niebieskie i wieczne, tylko mojéj rady posłuchaj a uwierz w Chrystusa.” Widząc Antyoch, że łagodnemi środkami nic wskórać nie może, poszedł za swoim okrutnym zwyczajem, kazał włożyć na nogi Sergiusza buty żelazne nabite wewnątrz gwoździami ostrzem do podeszwy obróconemi, i w takich kazał go pędzić przed sobą, udając się do poblizkiego miasta. Sługa Boży szedł tak srodze męczony, i głośno śpiewał ten wiersz Psalmu Pańskiego: „Czekając czekałem Pana, i postawił na skale nogi moje i naprostował kroki moje” 1. Gdy przybyli do miasta, do którego Wielkorządca się udawał, kazał on Sergiusza zamknąć do więzienia. Tam zesłał mu Pan Bóg Anioła, który zdejmując mu z nóg ono okrutne obuwie, wnet go z ran wszystkich wyleczył. Nazajutrz Antyoch kazał go przynieść do siebie, gdyż nie przypuszczał, aby po odbytéj katuszy jaką mu zadał, był w stanie chodzić. Gdy ujrzał go idącego rzeźwo i zdrowego, przypisując to czarom, kazał mu podobneż obuwie z ostrzejszemi jeszcze gwoździami włożyć, i udając się w dalszą drogę znowu pędzić przed swoim wozem. Wycierpiał i tę mękę Sergiusz z równym męstwem jak poprzednią, i przybył wraz z tyranem do miasta Rozafu. Wielkorządca widząc, iż niczém stałości przomódz nie może, skazał go na ścięcie. Święty zaprowadzony na plac, gdzie wyrok miał być wykonany, uklęknąwszy prosił Pana Jezusa aby przyjął ofiarę jego życia, a oprawcom jego odpuścił. Wśród takiéj modlitwy usłyszał głos z nieba oznajmujący mu, że go Pan Bóg z koroną wiecznéj chwały oczekuje, i w tejże chwili kat ściął mu głowę. Poniósł męczeństwo 7 Października roku Pańskiego 290.

Pożytek duchowny

Otóż znowu masz przykład jak święci Pańscy, dla zdobycia Nieba, największych i najwyższych godności ziemskich się wyrzekali, i na straszne męki, a w końcu na śmierć się wydawali. Pamiętaj że każdy chrześcijanin powinien raczéj na największe narazic się nieszczęście, niż dopuścić się grzechu ciężkiego.

Modlitwa (Kościelna)

Świętych Męczenników Twoich Panie, Sergiusza i Bacha, błogosławione zasługi niech nas wspierają, i w Twojéj miłości uczynią gorliwemi i stałemi. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 857–860.

Footnotes:

1

Psal. XXXIX. 1–2.

Tags: św Marek papież św Sergiusz św Bakchus „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież męczennik
2020-09-23

Św. Lina Papieża i Św. Tekli Dziewicy, Męczenników

Żyli około roku Pańskiego 80.

(Żywoty ich były napisane prez świętego Damazego Papieża, i świętego Grzegorza Nazyanzeńskego Biskupa.)

Święty Lin Papież rodem z miasta Wolteryi w Etruryi, był pierwszym świętego Piotra w najwyższym zarządzie Kościoła następcą. Nawróconym został do wiary świętéj przez tegoż księcia Apostołów. Od téj chwili poświęcił się na wyłączną służbę Panu Jezusowi: rozdał majątek ubogim, i już się z świętym Piotrem nie rozłączał. Jego téż on głównie do najważniejszych spraw swojego Papieztwa, za pomocnika używał.

Wysłany do Galii dla głoszenia słowa Bożego, przybywszy do Bezansonu został pierwszym Biskupem tego miasta. Mieszkając w domu pewnego zamożnego obywatela nazwiskiem Amazyusz, nawrócił go z całą rodziną i tenże dom jego zamienił na kościoł, poświęcony pod wezwaniem przenajświętszéj Maryi Panny i świętego Stefana. Wiara szerzyła się szybko w tym kraju, za gorliwą pracą świętego Lina, lecz zły duch nie mogąc patrzeć na to obojętnie, pobudził niektórych nieszczerze nawróconych pogan, do wznowienia obrządków pogańskich, które już prawie wszędzie zniesione były. Dano więc znać świętemu Linowi, że lud zabiera się do oddania publicznéj czci bożyszczom. Święty udał się coprędzéj na miejsce gdzie mieli palić ofiary Apolinowi, a gdy przemówił do zgromadzonych, w téjże chwili bałwan upadł w proch się obracając. Lecz poganie, zamiast uznania w tym cudzie mocy Bożéj, rzucili się na Świętego, i wygnali go z miasta.

Gdy powrócił do Rzymu, święty Piotr zrobił go swoim Koadjutorem, a jak u nas nazywają Sufraganem. Po męczeństwie też świętego Piotra, jednogłośnie na jego miejsca obranym został. Był tak wysokiéj Świątobliwości, iż nietylko dał mu Pan Bóg cudowną moc wyganiania złych duchów z opętanych, lecz i łaskę wskrzeszenia umarłych. Napisał dzieje Papieztwa świętego Piotra, w których skreślił szczegółowo postępowanie tego świętego Apostoła z Szymonem czarnoksiężnikiem. Wydał postanowienie aby niewiasty wchodząc do kościoła miały przykrycie na głowie. Święty ten Papież poniósł śmierć męczeńską za wiarę, z rozkazu bezbożnego Saturnina Wielkorządcy Rzymskiego, który tak okrutną niewdzięcznością odpłacił mu się za to, że mu córkę od złego ducha wyzwolił. Ścięty został 23 Września około roku Pańskiego 80, i pochowany na Watykanie, obok grobu świętego Piotra Apostoła. Zasiadał na stolicy Apostolskiéj przeszło lat jedenaście.

· · ·

Dziś także obchodzi Kościoł Boży pamiątkę świętéj Tekli, która w tychże czasach żyła. Była rodem z miasta Ikonium w Likaonii, w którém mieszkała gdy tam przybył Paweł Apostoł dla ogłaszania Ewangelii świętéj. Nietylko była z liczby tych którzy się najpierwéj nawrócili, ale zostawszy uczenicą świętego Pawła, za radą jego wykonała ślub dozgonnego dziewictwa, i na wyłączną służbę Panu Bogu się poświęciła. Matka jéj, która pozostała była poganką, dowiedziawszy się o tém, nietylko przeciwna była jéj ślubowi, lecz uparta w swoich zabobonach, chciała ją zmusić do odstąpienia wiary świętéj. Nalegała na to szczególnie, kiedy niejaki Tamiryd, bogaty poganin, chciał ją pojąć w małżeństwo. Aby ją do tego skłonić, zrazu używała łagodnych środków, a widząc że te nie skutkują, morzyła ją głodem, biła, i wszelkiemi sposobami starała się zmusić do zostania napowrót poganką. Nakoniec, widząc że nietylko tém zachwiać stałości Tekli nie może, lecz że ona jeszcze ściśléj z Oblubieńcem swoim Niebieskim się jednoczy i odstapić Go nie chce, wyrodna matka sama ją przed Wielkorządcą jako chrześcijankę oskarżyła, domagając się, aby dla przykładu innych, jeśli wiary nie odstąpi, publicznie spaloną została.

Przywołał ją przed trybunał swój sędzia, a gdy znalazł niezachwianą w wierze i w postanowieniu dochowania ślubowanéj Panu Jezusowi czystości, wydał wyrok na spalenie ją żywcem. Jakoż, w tejże chwili wielki stos rozpalono, a oprawcy porwawszy ją, wrzucili do ognia. Święta wchodząc weń przeżegnała płomienie, a w tejże chwili Pan Bóg tak ulewny deszcz zesłał, iż ogień zagasł, a Tekla bez najmniejszéj szkody wyszła ze stosu. Sam Wielkorządca uderzony tym cudem, moc niebieską w nim widząc, Świętą na wolność wypuścić kazał.

Tekla już do domu matki nie wróciła, lecz dowiedziawszy się gdzie przebywa święty Paweł, tam się udała, i pod jego przewodnictwem duchowném zostając, prowadziła życie bogomyślne i pokutne, cała oddana Bogu i uczynkom miłosierdzia. Tak spędziła lat kilka, w różnych przebywając miejscach, nie ściągając na siebie uwagi pogan, aż oto gdy do Antyochii przybyła, oskarżoną została przed władzą pogańską, że bożkami cesarskiemi gardzi, a Chrystusa wyznaje. Stawiona przed trybunał Wielkorządcy, wyznała śmiało że jest chrześcijanką, a bożyszczom, jakto od niéj wymagano, czci nie odda. Za to skazał ją tyran na pożarcie od dzikich zwierząt, wszakże przez jakiś wzgląd szczególny, nie odesłał jéj do więzienia, tylko do pewnéj wielkiéj pani imieniem Tryfemia, krownéj cesarza Wespazyana. Nazajutrz zaś, kazał ją zaprowadzić na plac publiczny i wydać zwierzętom na pastwę. Ludu zebrało się było mnóstwo, wypuszczono na nią kilku lwów okrutnych, i już wszyscy mniemali że ją w jednéj chwili rozszarpią, kiedy zwierzęta te przypadłszy do niej, gdy je znakiem krzyża świętego przeżegnała, stanęły jak wryte, i tknąć jéj nieśmiały. Na widok tego cudu, wielu z obecnych pogan nawróciło się, a Wielkorządca przypisując to czarom, kazał ją napowrót do mieszkania Tryfemii odprowadzić, postanowiwszy nazajutrz wypuścić na świętą Męczenniczkę dziksze i lepiéj wygłodzone zwierzęta. Do tego zaś okrucieństwa przydał jeszcze i większe. Gdy bowiem znowu przyprowadzono Świętą na płac, gdzie zwierzętom miała być wydana na pastwę, kazał ją z szat obnażyć.

Przyszła była za nią i Tryfemia, która przez krótką chwilę pobytu Tekli w jéj domu poznąwszy ją bliżéj, serdecznie ją pokochała; płakała więc rzewnie patrząc co się z nią dzieje. Otworzono powtórnie klatki gdzie zwierzęta były trzymane, i tą razą wypuszczono już na służebnicę Bożą nietylko lwy, lecz i niedźwiedzie i inne drapieżne bestye, kilkodniowym głodem rozwścieklone. Gdy wpadły na plac, zaryczały tak okrutnie, że zląkł się lud wszystek. Lecz Święta stała spokojna: gdy na nią natarły zasłoniła się znakiem krzyża świętego, a lwy i niedźwiedzie do nóg jéj upadłszy, jakby nie śmiejąc na dziewicę obnażoną poglądać, oczy ku ziemi spuściły, a lud zawołał: „Wielkim jest Pan Bóg który tak sług swoich broni”, i znowu wielka liczba pogan o Chrzest święty prosiła.

Wszakże okrutny i zaślepiony tyran obojętnym się okazał na to wszystko, i nowe dla Tekli wynalazł katusze. Kazał wielki dół wykopać, nalać w niego wody i napuścić jak najwięcéj wężów i gadzin jadowitych, a następnie Teklę tam wrzucić. Gdy Świętą w ten dół pchano, najprzód się przeżegnała, potém sama pomiędzy gady wskoczyła. Lecz tenże Bóg, który lwy i niedźwiedzie do jéj nóg przywiódł, odjął żmijom jadowitość, tak że z pośród nich wyszła Święta jakby z miłéj kąpieli.

Po tym powtórnym zawodzie jakiego doznał Wielkorządca, kazał Teklę odprowadzić do więzienia, a sam prawie całą noc spędził na przemyśliwaniu, jakimby nareszcie sposobem mógł ją na śmierć zamęczyć. Wynalazł nakoniec następujący: kazał nazajutrz świętą tę dziewicę przywiązać silnemi powrozami do tylnych nóg dwóch dzikich wołów, a chcąc aby przez nich roztarganą była, też woły kazał puścić i gnać rozpalonemi żelazami. Porwano więc Teklę, która według swego zwyczaju znakiem krzyża świętego się uzbroiwszy, pomiędzy dwoma wołami uwiązaną została. Puszczono je wtedy bodząc rozpalonemi szynami; każdy z nich skoczył w swą stronę, lecz w tejże chwili powrozy się jak nitki porwały, byki uciekły, a Święta na miejscu bez żadnéj szkody została.

Ten cud, już nietylko wielu pogan ale i samego Wielkorządcę upamiętał. Musiał w tém przyznać moc Bożą, a przyzwawszy Teklę do siebie, spytał jéj: „Ktoś ty jest i jaką moc posiadasz, że cię żadne zwierzę tknąć nie śmiało, ogień oszczędził, i z pomiędzy byków uratowaną zostałaś?” – „Jestem służebnicą Boga najwyższego, odrzekła Tekla”, a Wielkorządca więcéj już nie rozmawiając, uwolnił ją, i polecił aby ją nikt nie śmiał, w jakikolwiek sposób prześladować. Święta wróciła jeszcze do domu Tryfemii, która ze wszystkimi swymi domownikami Chrzest święty przyjęła, a za jéj przykładem wielu z mieszkańców Antyochii nawróciło się do Chrystusa.

Wkrótce potém, Tekla udała się do Seleucyi, a tam słowem i przykładem swojego świątobliwego życia, wiele dusz pozyskawszy Panu Bogu, osiadła na górze przy témże mieście, w pustém i samotném bardzo miejscu. Tam wiodła życie już tylko bogomyślności i najostrzejszéj pokucie oddane, i umarła pełna cnót i zasług 28 Września około roku Pańskiego 80, mając lat dziewiędziesiąt.

Wszyscy Ojcowie pierwszych wieków, nadawyczajne oddają jéj pochwały, już to uważając ją za pierwszą z płci niewieściej, która cierpiała za Chrystusa, już nazywając ją najstarszą córkę duchowną świętego Pawła. Piszą że błogosławiony Cypryan gdy szedł na męczeństwo, wspomniał o niéj tak się modląc: „Wesprzyj mnie Panie, i bądź ze mną jakoś był z Pawłom w więzieniu i ze świętą Teklą gdy ją w ogień wrzucono.” A i Kościoł Boży w modlitwach któremi dusze konających poleca Panu Bogu, prosi aby je wyzwolił, tak jak świętą Teklę z trzech okrutnych mąk, które poniosła, wyzwolić raczył. I w kraju naszym szczególną ona cześć odbiera: wiole kościołów pod jéj wezwaniem jest wybudowanych, i bractw pod jéj opieką ustanowionych.

Pożytek duchowny

Znak Krzyża świętego, którego mocą tyle razy święta Tekla wybawioną została od strasznych mąk jakie ją zadano, jest bronią, do któréj chrześcijanin powinien się uciekać we wszelkich niebezpieczeństwach, a szczególnie grożących jego duszy. Ile razy nacierać będą na ciebie pokusy, nie omieszkaj użyć tego oręża, a byleś to z wiarą czynił, wnet doznasz jego skuteczności.

Modlitwa (Kościelna)

Spraw prosimy wszechmogący Boże, abyśmy obchodząc pamiątkę przejścia do Nieba błogosławionéj Tekli męczenniczki Twojéj, i pociechy doznali przez święcenie jéj uroczystości, i przykładom jéj wytrwałości w wierze, w żywości wiary naszéj wzrostu nabierali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 808–810.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 758–759

Święta Tekla nie dlatego zerwała narzeczeństwo, że jej oblubieniec był poganinem i wzdrygał się przyjąć wiarę chrześcijańską, lecz z przekonania o wysokiej wartości dziewictwa. Na czymże wartość ta polega?

  1. Otóż przede wszystkim na dobrowolnym wyrzeczeniu się pożycia małżeńskiego. Dziewica chrześcijańska pozbywa się tym sposobem wielkiego brzemienia trosk i kłopotów i zachowuje sobie wszelką swobodę oddawania się modlitwie, pobożności i ćwiczeniom ducha. Nie jest wtedy zależna od męża, który może być człowiekiem złym i oburzać się jej pobożnością i przystępowaniem do Sakramentu Ołtarza, jako też nie ma na głowie kłopotu o dzieci i ich wychowanie, o zbieranie dla nich majątku i zapewnienie im utrzymania i stanowiska w świecie. Ileż mamy matek, które krwawe łzy wylewają z powodu dzieci, które albo wcześnie umierają, albo też puszczają się na drogę zgorszenia i zdrożności! Ileż widzimy wdów, które mąż rychło odumarł! Mądra zaiste jest dziewica, która z nieufnością spogląda na mniemane szczęście pożycia małżeńskiego.
  2. Wartość dziewictwa polega dalej na zjednoczeniu i połączeniu z Bogiem. Prawdziwa dziewica nie unika małżeństwa dlatego, aby prześnić życie w wygodach, lecz ażeby poślubić na wieki Boga-człowieka, którego jarzmo jest słodkie. Chrześcijańska dziewica chce żyć tylko dla Boga, który ją stworzył, odkupił swą śmiercią na krzyżu i jednoczy się z nią w Sakramencie Krwi i Ciała, do Niego chce tylko należeć, Jemu służyć i podobać się, Jemu oddać się całą duszą i nieskalanym ciałem. Z Nim jedynie czuje się szczęśliwą, jej Oblubieniec nigdy nie umrze, jej dzieci – tj. cnoty i dobre czyny – są nieśmiertelne i towarzyszą jej na drugi świat; pod skrzydłem opieki Jezusa czuje się spokojną i bezpieczną, mówiąc: „Sławić i chwalić Cię będę, Panie i Królu, Boże i Zbawicielu mój! Ty bowiem byłeś pomocnikiem i obrońcą moim. Tyś ocalił ciało me od zguby, od sideł złego języka, od ust kłamliwych i byłeś mi sprzymierzeńcem przeciw wrogom moim. Ty oswobodziłeś mnie według wielkości miłosierdzia swego od ryczących, którzy gotowi byli pożreć mnie, jako też od tych, którzy czyhali na duszę moją, od utrapień otaczających mnie i od płomieni szalejących wokoło, tak iż nie spłonęłam w nich”.
Tags: św Linus św Tekla „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież dziewica męczennik św Piotr św Paweł krzyż
2020-09-12

Św. Róży Witerbskiéj, Trzeciego Zakonu Świętego Franciszka Serafickiego

Żyła około roku Pańskiego 1258.

(Żywot jéj wyjęty jest z procesu jéj kanonizacyi.)

Święta Róża urodziła się roku Pańskiego 1240, w Witerbii we Włoszech. Ojciec jéj był ekonomem zakonnic klasztoru przy kościele przenajświętszéj Maryi Panny, w témże mieście zamieszkałych. Rodzice jéj długo nie mieli dzieci, aż nakoniec po wytrwałych i gorących do Matki Bożéj modlitwach, dał im Pan Bóg tę córeczkę.

W dzieciństwie jéj, już spodobało się Panu Bogu objawić czém ona będzie. Trzy lata miała kiedy straciła ciotkę, którą bardzo kochała. Ciało zmarłéj leżało już na katafalku. Święta dziewczynka przybliżyła się, i głośno zawołała na nią, a zmarła w tejże chwili została wskrzeszoną. Rozgłos tak wielkiego cudu w całém mieście rozżywił wiarę, i wielce się przyczynił do utwierdzenia w niéj mieszkańców, w chwili kiedy odszczepieństwo, popierane przez cesarza Fryderyka II, bardzo się tam szerzyło. Róża tymczasem, dla uniknienia chwały ludzkiéj, zamknęła się w małéj izdebce w domu ojca, i tam lat sześć spędziła na ostréj pokucie i bogomyślności. Przez cały ten czas wychodziła tylko do Kościoła. Codziennie o chlebie i wodzie pościła, a niekiedy przez tydzień cały nie brała żadnego posiłku. Za całe odzienie, miała ostrą włosiennicę; zimą i latem nie nosiła obuwia, i sypiała na ziemi. Wśród nocy wstawała, i biczowała się do krwi, modląc się do Pana Boga za Kościoł, ciężko podówczas od wyżéj wspomnionego cesarza i jego stronników ciemiężony. Przytém wielkie dla ubogich okazywała miłosierdzie.

Dnia pewnego, a było to wśród zimy, spotkał ją ojciec, niosącą jakieś wsparcie dla biednych. Kazał jéj to pokazać sobie, i ujrzał prześliczne róże. W ósmym roku życia śmiertelnie zachorowała, gdy oto stanęła przed nią w objawieniu Matka Boska, i rzekła do niej: „Chcę abyś jutro wstała, zwiedziła kościoł świętego Jana Chrzciciela i świętego Franciszka, a następnie abyś w Moim kościele przyjęła habit Trzeciego Zakonu. Potém masz mężnie walczyć przeciwko nieprzyjaciołom Mojego Syna. Wprawdzie doznasz z tego powodu wielkiego prześladowania, lecz miéj ufność w Bogu.” Róża nazajutrz wstała jak najzdrowsza, a znalazłszy przy łóżku gotowy habit Trzeciego Zakonu świętego Franciszka Serafickiego, udała się do kościoła wskazanego przez Matkę Bożą, i tam przyjętą została do tego Zgromadzenia.

Niezwłocznie wracając z kościoła, zaczęła przemawiać do ludu, trzymając krucyfiks w ręku. Tłumy otaczały ją, słuchając świętéj dzieciny z uwielbieniem. Odtąd codziennie miewała na placach publicznych kazania, a Pan Bóg takiéj udzielał słowom jéj mocy, że najzatwardzialszych grzeszników kruszyła, kacerzy nawracała, a chociaż wcale w naukach nie była wykształconą, doskonale znała Pismo Boże, i najwłaściwiéj przytaczała ustępy z Ewangelii i Proroków. Przytém Pan Bóg łaską cudów jakiéj jéj udzielał, stwierdzał jéj słowa. Uzdrawiała chorych których jéj z różnych stron przyprowadzano, i wśród licznie zgromadzonego ludu, przywróciła wzrok staréj kobiecie, od urodzenia ślepéj. Razu pewnego, gdy miała kazanie o uległości należnéj Papieżowi, kiedy dla małego jéj wzrostu, tłumnie zgromadzeni dojrzeć jéj nie mogli, kamień na którym stała, wzniósł się z nią cudownie w powietrze, i tak zostawał dopóki kazania nie skończyła, poczém powoli spuścił się na ziemię. Cud takowy kilkakrotnie miał miejsce, i przez tysiące świadków stwierdzony został.

Rozgłos tak nadzwyczajnych darów, rozszedł się był daleko po Włoszech. Z różnych téż miast wzywano ją, aby przemawiając do ludu, nakłaniała go do uległości Stolicy apostolskiéj, od któréj w skutek intryg Fryderyka II, wiele miast odpadło było. Zwykle po jéj przemowach, rozchodzili się słuchacze z okrzykami: „Niech żyje Kościoł, niech żyje Papież, namiestnik Pana Jezusa na ziemi.” Wszystko to rozbudziło na świętą Różę zajadłość stronników cesarskich. Usiłowali groźbą i obelgami, wstrzymać ją w jéj gorliwości w obronie praw Papiezkich. Gubernator chciał ją skazać na śmierć, lecz obawiając się wzburzenia ludu, u którego w wielkiéj czci była, skazał ją na wygnanie.

Święta, wśród nocy zimowéj wyjść musiała z Witerbu. Długo w górach i lasach okolicznych błądziła, aż nakoniec dostała się do małéj wioski zwanéj Soriano, gdzie lud przyjął ją z oznakami wielkiego uszanowania, i gdzie przepowiedziała śmierć Fryderyka I[, która w dniu przez nią oznaczonym, w istocie nastąpiła. Późniéj udała się do miasta Witerkiano. Tam najprzód przyprowadzono do niéj dziewczynę ślepą, któréj wzrok przywróciła, uczyniwszy krzyż na jéj ocząch.

Była w tem mieście pewna czarownica, która zwodziła lud, a wsławiwszy się czarnoksięzką sztuką, wielu wiernych do kacerstwa pociągnęła. Święta Róża wyzwała ją na publiczną rozprawę: a gdy przekonać jéj i nawrócić nie mogła, zażądała aby wystawiono wielki stos rozpalony, w któryby obie one weszły, aby przez tę próbę ognia, przekonał się lud która z nich dwóch ma za sobą Boga. Czarownica lubo zrazu zgadzała się na to, na stos wstąpić nie chciała. Róża zaś weszła, pozostała w ogniu dopóki wszystko drzewo się nie wypaliło, i wyszła nietknięta. Wtedy przystępując do czarownicy rzekła do niéj: „Droga siostro w Chrystusie, wyrzeknij się kacerstwa w któreś się wplątała, i poznaj że prawdziwą wiarą jest tylko ta wiara, którą wyznaje i głosi matka nasza Kościoł rzymski. Pan Jezus który mnie zachował wśród tych płomieni, gotów jest przyjąć cię na łono Swego miłosierdzia, byleś się szczerze nawróciła.” Niewiasta ta z płaczem rzuciła się do nóg Świętéj, i wielka liczba heretyków tam obecnych, wraz się z nią nawróciła.

Święta Róża zwiedziwszy wiele jeszcze innych miast włoskich, w każdém z nich, mieszkańców do posłuszeństwa Papieżowi przywiodła. Tymczasem gdy wieść o śmierci Fryderyka przyszła i do Witerbu, lud wygnał Gubernatora przez niego nieprawnie tam osadzonego, przywrócił władzę Papiezką, a świętą Różę przywoławszy napowrót, z największą czcią i tryumfem przyjął.

Dnia pewnego, gdy rozpamiętywała mękę Pańską, okazał się jéj Pan Jezus rozpięty na krzyżu, z cierniową koroną i cały krwią zlany. Na widok ten Róża z płaczem zawołała: „O mój Panie, mój Ojcze, cóż Cię do takiego stanu przywiodło?” – „Miłość” odpowiedział Pan Jezus. „A któż to, zawołała znowu Święta, tak okrutnie rozpiął Cię na tym krzyżu?” – „Grzechy ludzkie” odpowiedział Zbawiciel. Pod wpływem takiego widzenia, Róża wybiegła na ulicę z krzyżem w ręku, który zwykle z sobą miała, wołając do garnącego się w około niéj ludu. „Bracia i siostry! pokutujmy i módlmy się, aby nam Pan Bóg przebaczył grzechy, któremi Go do krzyża przybiliśmy.” Te słów kilka, skuteczniejszemi były nad najwymowniejsze kazania. Lud gromadnie rzucił się do kościołów i konfesyonałów, i najwięksi grzesznicy pokutę czynili.

Zdarzyło się także, iż pewien zatwardziały heretyk, spotkawszy na samotnej ulicy świętą Różę, uderzył ją. Święta rzekła na to spokojnie: „Nawróć się bracie, i czyń pokutę, bo jeśli tego zaniechasz, za trzy dni wszyscy z pogardą palcem na ciebie wskazywać będą.” Jakoż, po trzech dniach dotknięty on został rodzajem parchów, w skutek czego twarz i głowa tak mu zeszpetniały, iż nikt bez wstrętu patrzeć na niego nie mógł.

Po śmierci Fryderyka II, Papież Inocenty IV wróciwszy z Francyi do Włoch, dowiedział się jak wielkie usługi Kościołowi święta Róża oddawała. Dozwolił jéj miewać jak dotąd kazania, a co najszczególniejsze, przez Bullę wystosowaną do biskupa Witerbskiego, nakazał wyprowadzić proces o jéj życiu i cudach, jaki się tylko czyni po śmierci wielkich sług Bożych, których mają kanonizować.

Lecz po powrocie swoim do Witerbo, Święta niedługo już ten swój żywot apostolski prowadziła. Na ośm bowiem lat przed śmiercią, mając sobie objawioném iż posłannictwo jéj już jest skończone, zamknęła się powtórnie w małéj izdebce rodzicielskiego domu, i oddana tylko bogomyślności i pokucie, nigdzie już, prócz do kościoła, nie wychodziła. Chciała wstąpić do klasztoru zakonnic przy kościele Panny Maryi Rożanéj, lecz przyjąć jéj tam nie chciano, pod pozorem że przepisana liczba była zapełnioną, a w istocie dla tego, iż była ubogą i posagu przynieść nie mogła. Wtedy prorockim duchem powiedziała im Róża: „Tę biedną dziewczynę, którą pogardzacie za życia, przyjmiecie po śmierci.” Mieszkając więc już ciągle w domu rodzicielskim, lubo nigdzie nie wydalała się, przyjmowała u siebie wiele innych pobożnych dziewic, które poddały się były pod jéj przewodnictwo duchowne, i wielki postęp na drodze doskonałości Ewangelicznéj czyniły.

Miała lat siedemnaście, kiedy przez Anioła oznajmił jéj Pan Bóg, że już ma ją powołać do godów niebieskich. Uradowana z tego nad wszelki wyraz, przywoławszy swoje uczenice, udzieliła im najzbawienniejszych przestróg, pobłogosławiła, a przyjąwszy ostatnie Sakramenta święte, przyciskając do ust krzyż z którym wszystkie swoje misye odprawiała, zasnęła spokojnie w Panu dnia 6 Marca roku Pańskiego 1258. Pochowana została w kościele Panny Maryi za miastem. Lecz po kilku latach, Papież Aleksander znajdując się w Witerbie, trzykrotnie we śnie miał widzenie, w którym go Święta prosiła o przeniesienie jéj ciała do kościoła przy klasztorze zakonnic do którego wstąpić chciała za życia. W skutek więc tego, tenże Ojciec święty uroczyście ją tam pogrzebał, a tak spełniła się przepowiednia, jaką Święta uczyniła tym zakonnicom gdy ją przyjąć nie chciały. Papież Kalikst III w poczet Świętych zapisać ją kazał.

Pożytek duchowny

Widzisz z żywotu świętéj Róży, że ona dzieckiem jeszcze będąc, takie zasługi w Kościele Bożym położyła, jakiemi wielcy Apostołowie Pańscy się odznaczali. Niech cię to uczy, że ani wiek młody, ani płeć słabsza, nie są przeszkodą do tego, abyśmy drugich do Boga pociągali. Czyń to i ty z wielką miłością i wiarą, a Pan Bóg i twoim usiłowaniom błogosławić będzie.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś błogosławioną Różę w gronie Świętych dziewic Twoich umieścić raczył; daj nam prosimy za jéj wstawieniem się i zasługami, abyśmy z grzechów naszych oczyszczeni, uczestnictwem Boskiego Majestatu Twego, cieszyli się na wieki. Przez Pana naszego it. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 774–776.

Tags: św Róża z Viterbo „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież kazania nawrócenie
2020-08-26

Św. Zefiryna, Papieża i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 221.

(Żywot jego napisany był przez Euzebiusza, i innych dawnych Kościelnych pisarzy.)

Święty Zefiryn był Rzymianinem, synem Abundiusza mieszkańca tego miasta. Przyszedł na świat w połowie II-go wieku. O pierwszych latach jego życia żadnych nie posiadamy szczegółów. To tylko wiadomém jest, że rodzice jego byli chrześcijanami i znani powszechnie z wielkiéj prawości i najprzykładniejszego życia.

Byłyto czasy, kiedy Rzym był nie tylko ogniskiem wiary, ale oprócz tego zamieszkali w nim wierni byli wzorem wszystkich cnót chrześcijańskich, i tam najwięcéj ich za wiarę oddawało życie. Ze wszystkich części świata wielka liczba chrześcijan wszelkiego stanu płci i wieku, przybywała do téj stolicy Katolicyzmu, aby zapatrywać się na cnoty któremi się jéj mieszkańcy odznaczali, i naśladować ich przykłady. Upowszechniona ta sława wiernych w Rzymie mieszkających, może właśnie dać wyobrażenie czém był święty Zefiryn, kiedy po śmierci Papieża świętego Wiktoryna, Sam Pan Bóg znakiem z Nieba zesłanym, cudownie oznajmił, iż w całém duchowieństwie nikt nie był godniejszym nad niego do piastowania najwyższego Pasterstwa. Co miało miejsce w następujący sposób:

Straszne prześladowanie chrześcijan za cesarza Sewera rozsrożyło się było do najwyższego stopnia. Bardziéj niżeli kiedy, Kościoł potrzebował mężnego i świętego sternika. Jedenaście już dni upływało, jak wierni zgromadzeni z duchowieństwem, trwali na ciagłéj i gorącćéj modlitwie, prosząc Pana Boga aby pokierował wyborem na Papieża, kiedy oto wśród zgromadzenia, gdzie był obecny święty Zefiryn, Duch Święty zstąpił na niego cudownie w kształcie gołębicy, która spoczęła na jego głowie. Znak tak widoczny, wskazujący niejako wybór przez samego Boga uczyniony, utwierdził duchowieństwo w myśli zamianowania na Papiestwo Zefiryna, co już i bez tego zamierzali uczynić, i z zadowoleniem wielkiém wszystkich, tak wiernych jak i całego duchowieństwa, roku Pańskiego 202, wyniesiony na Stolicę Apostolską, ogłoszony on został następcą świętego Wiktoryna.

Niezwłocznie przekonano się, że w istocie to Duch Święty wybrał takiego Papieża, w chwili kiedy Kościoł na wielkie wystawiony był burze. W pierwszym bowiem roku jego Papiestwa, a który był dziesiątym panowania cesarza Sewera, monarcha ten który z początku zdawał się dość przychylnym dla chrześcijan, ogłosił postanowienia, które dały początek Jednemu z najcięższych prześladowań Kościoła. Święty Zefiryn poznał dobrze jakie miał względem niego Pan Bóg zamiary, wynosząc go na Stolicę Apostolską w tak trudnych czasach, a wsparty łaską Pańską, nie uląkł się tego. Gorliwość jego o dobro powierzonéj mu trzody, i miłość dla Chrystusa Pana, skłaniały go nawet z pierwszego razu, aby co prędzéj mógł krew swoję za Niego wylać; lecz miarkując iż osierocenie trzody w takiéj chwili, na większe jeszcze narażałoby ją niebezpieczeństwa, wstrzymał się od tego. Nie szczędził jednak trudów i wszelkich zabiegów, aby chrześcijan utwierdzać w wierze, pocieszać wśród klęsk które ich spotykały, i najwyższego Pasterstwa swojego obowiązki jak najwierniéj spełniał.

Odwiedzał wiernych po najuboższych mieszkaniach, przedzierał się do więzień gdzie byli trzymani, udawał się w góry okoliczne, i tam ich po jaskiniach w których się kryli wyszukiwał, aby im udzielać Sakramenta święte, pokrzepiać na duchu, i wspierać jałmużną. Co większa: towarzyszył Męczennikom na rusztowanie, i narażając się na największe niebezpieczeństwo, do ostatniéj chwili ich tam nie odstępował.

Nareszcie po dziesięcioletnich prześladowaniach, doczekał się po śmierci cesarza Sewera, spokojnych czasów dla Kościoła. Skorzystał z nich święty ten Papież, aby znowu stanąć w obronie wiary, napadanéj od wewnętrznych nieprzyjaciół. Odszczepieńcy bowiem różnego rodzaju, korzystając z pokoju jakiego używali chrześcijanie ze strony pogan, uderzyli tém zapamiętaléj na Kościoł. Kacerze potępieni przez Papieża Wiktoryna, nanowo głowę podnieśli. Święty Zefiryn tak dzielnie przeciw nim wystąpił, iż oni sami mówili, że nikt lepiéj nad niego nie zbijał dotąd bluźnierstw jakie miotali przeciwko Bóstwu Chrystusa Pana. Z tegoto powodu, święty Optat zalicza nawet Zefiryna do liczby Doktorów Kościoła.

Prokseusz rodem z Azyi, zuchwały kacerz, przybył do Rzymu za Papiestwa jeszcze świętego Wiktoryna, a umilkłszy na czas pewien, za rządów świętego Zefiryna zaczął nanowo szerzyć swoje o tajemnicy Trójcy Przenajświętszéj błędy, przeciwne nauce Kościoła. Święty Zefiryn użył wszelkich środków aby go opamiętać, miał z nim długie rozprawy publiczne, zbił najzupełniéj wszystkie jego brednie, trafił nawet do jego serca, nawrócił go, i do społeczeństwa wiernych przyjął. Jednakże nieszczęsny ten herezyarcha, nie wytrwał na téj drodze. Udawszy się z Rzymu do Afryki, zapadł nanowo w swoje błędy, i w odszczepieństwie od Kościoła umarł.

Lecz zato większą miał pociechę nasz Święty z innym nawróconym przez niego odszczepieńcem. Natalis, który się już odznaczył był w Kościele wielkiemi zasługami, powodowany chciwością, przyłączył się był do sekciarzy tak zwanych Teodoryanów. Bolejąc nad tém Zefiryn, zawezwał go do siebie, długo z nim rozmawiał, i z wielką miłością pobudzał do wyrzeczenia się kacerstwa w które zapadł. Lecz było to napróżno. Następnéj nocy, Natalis surowo zato przez Aniołów skarany został. Kara takowa, którą Pan Bóg w miłosierdziu Swojém go dotknął, wyratowała go i nawróciła. Nazajutrz Natalis przybrany w worek pokutny, z posypaną głową popiołem i sznurem u szyi, upadł do nóg świętego Zefiryna, a wielu wiernych widząc jego szczerą skruchę, wstawiło się do Papieża, prosząc aby mu przebaczył i na łono Kościoła go przywrócił.

Święty Zefiryn naznaczywszy mu odpowiednią pokutę, aby przez nią zadośćuczynił za zgorszenie którego był powodem, z wielką dla swego ojcowskiego serca pociechą uwolnił go od zaciągniętéj przez niego klątwy. Uszczęśliwiony Natalis, powodowany uczuciem pokory, wszystkich obecnych wtedy chrześcijan nogi ucałował, przepraszając za zgorszenie jakiego był powodem. Odtąd żyjąc świątobliwie, w jedności z Kościołem zszedł z tego świata.

Tertulian żyjący podówczas i znajdujący się w Rzymie, ośmielił się głośno naganiać zbytnią, jak ją nazywał, w tym razie pobłażliwość Zefiryna. Gdy mu o tém doniesiono, zasmucił się, przewidując iż pycha któréj Tertulian dawał w tym razie nowy dowód, stanie się w końcu jego własną zgubą. Jakoż, z wielkim dla Papieża smutkiem jak również i dla całego Kościoła, znakomity ten mąż, który był jakby jego filarem, ulegając pysze, zapadł w odszczepieństwo i w tym stanie umarł.

Święty Zefiryn wydał wiele najpożyteczniejszych postanowień, tyczących się karności kościelnéj. Między innemi, zakazał aby nie poświęcano przenajświętszéj Krwi Chrystusa Pana w kielichach drewnianych, jak to czyniono do jego czasu z powodu wielkiego ubóstwa chrześcijan. Postanowił także aby święcenia kapłanów odbywały się publicznie, i aby wtedy zgromadzeni wierni, mogli występować z zarzutami przeciwko tym którychby niegodnymi tego dostojeństwa uznawali. Nakazał, aby wszyscy wierni do Komunii świętéj przystępowali, w czasie Wielkanocy. Rozsądzanie spraw Biskupów, zastrzegł samym Papieżom, albo ich Delegatom. Polecił, aby wszyscy kapłani i dyakoni obecni przy Mszy biskupiéj, asystowali mu do niéj. Wydał prócz tego i wiele innych rozporządzeń, dowodzących jego pieczołowitości o dobro powszechnego Kościoła.

Nakoniec pełen zasług, po ośmnastoletniém zasiadaniu na Stolicy Apostolskiéj, otrzymał koronę męczeńską 26 Sierpnia roku Pańskiego 221, za panowania Antonina Heliogabala. Pochowany został na cmentarzu Kaliksta, przy drodze Apijskiéj, zkąd późniéj do Jednego z kościołów Rzymskich przeniesiony został.

Pożytek duchowny

Tak jak na Kościoł Boży zwykle silniéj uderzają wewnętrzni jego nieprzyjaciele, to jest heretycy, gdy on na zewnętrzne uciski i prześladowania mniéj jest wystawionym, tak i na duszę nacierają silniejsze wewnętrzne pokusy, gdy ona na drodze Bożéj, mniéj napotyka przeszkód zewnętrznych. Jeśli więc doznajesz prześladowania od ludzi, ciesz się i dla tego, że cię to uwalnia od wielu innych ciężkich pokus, którym możebyś się oprzeć nie umiał,

Modlitwa (Kościelna)

Spraw prosimy Wszechmogący Boże, abyśmy oddając cześć zasługom błogosławionego Zefiryna Męczennika Twojego i Papieża, z przykładów życia jego korzystać umieli. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 720–722.

Tags: św Zefiryn „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież męczennik herezja
2020-08-01

Św. Piotra w Okowach

Był więziony około roku Pańskiego 44.

(Szczegóły te wyjęte są z Pisma Bożego i listów świętego Grzegorza Wielkiego, Papieża.)

W dniu dzisiejszym Kościół Boży obchodzi pamiątkę cudownego wyzwolenia z więzów świętego Piotra, kiedy on wkrótce po Wniebowstąpieniu Pańskiém, gdy zaczął ogłaszać Ewangelią świętą w Jerozolimie, schwytany i okuty w kajdany, do więzienia wtrącony został. Byłto jeden z najpierwszych a wielkich cudów, który raczył Pan Bóg spełnić na prośby wiernych, którzy gdy ich najwyższego Pasterza więziono, dzień i noc, jak to opowiada Pismo Boże, trwali bezustannie na modlitwie 1. Gdy więc Pan Bóg uczynił cud ten na prośby powstającego Kościoła aby mu powrócić widzialnego zastępcę Swojego na ziemi, słuszna jest, że tenże Kościół coroczną uroczystością święci tę pamiątkę i miłości wiernych do swojego Papieża i wielkiego miłosierdzia Bożego nad nimi i nad ich Głową widzialną.

Panował wtedy w żydowskiéj ziemi Herod Agryppa, wnuk Heroda który zamordował był świętego Jana Chrzciciela i nakazał rzeź niewiniątek. W okrucieństwie nieodrodnym był jego potomkiem, i skoro objął rządy tego kraju, rozpoczął prześladowanie chrześcijan z barbarzyństwem największém, postanowiwszy wytępić ich co do nogi. Wielką z nich liczbę był już uwięził, wielu pomordował, a między innymi świętego Jakóba, brata świętego Jana Ewangelisty, którego skazał na śmierć. Żydzi uradowali się z tego wielce, i okazywali się coraz przychylniejsi Agryppie, na którego rządy dotąd z początku z niechęcią patrzali. Ten pragnąc jeszcze lepiéj ich sobie pozyskać, (o co mu bardzo chodziło, dla spokojnego używania swojéj władzy) podwoił prześladowania wiernych. A że zauważał iż najłatwiéj i najprędzéj ich wyniszczy gdy uderzy na ich najwyższega Pasterza i tego zamorduje, kazał schwytać świętego Piotra. Wykonano ten rozkaz podczas samych uroczystości Wielkanocnych roku Pańskiego 44-go. Ujęli go i zamknęli w ciemném więzieniu, przydając mu straż z szesnastu żołnierzy ciągle zmieniających się, tak aby czterech zawsze było przy nim dzień i noc nieodstępnych. Herod miał zamiar przeczekać aż przejdą święta Wielkanocne, w czasie których Żydzi wstrzymywali się od wszelkich zajęć nawet urzędowych, a potém miał wydać im w ręce świętego Piotra, i żeby ich sobie jeszcze lepiéj zjednać, upoważnić aby go sami zamordowali.

Na wieść uwięzienia książęcia Apostołów, wszyscy wierni struchleli, lecz gorące i ciągłe modlitwy całego Kościoła o wyswobodzenie najwyższego Pasterza, silniejszemi się okazały nad zawziętość i przebiegłość tyrana. Tejże nocy, po któréj miał on stawić przed sobą świętego Piotra, aby ogłosiwszy na niego wyrok śmierci, wydać go okutego w kajdany w ręce najzawziętszych na niego Żydów, święty Apostoł spoczywał w więzieniu. Usnął był spokojnie obok dwóch żołnierzy, z którymi, według ówczesnego zwyczaju, był skuty dwoma łańcuchami które mu krępowały ręce i nogi, a końce ich były przymocowane do rąk strażników. Prócz tego dwóch drugich stało obok niego, i warta na dworze będąca strzegła wejścia do więzienia. Lecz czémże to wszystko być mogło wobec mocy Boga, który postanowił tą razą wyswobodzić Piotra z rąk jego prześladowców! Przybył Anioł przysłany z Nieba, skruszył okowy Piotrowe i wywiódł go z więzienia, co wszystko Pismo Boże, w Rozdziale VII Dziejów Apostolskieh tak nam opowiada:

„W onym czasie całą władzę swoję obrócił król Herod, aby przesladować wielu należących do Kościoła. Zamordował już był Jakóba brata Janowego mieczem, a widząc że przez to podoba się Żydom, nie ograniczył się na tém, lecz pojmał i Piotra. A były wtedy dni przaśników (to jest Wielkanoc). Pojmawszy go tedy osadził w ciemném więzieniu, poddawszy go czworakiéj czworostraży żołnierzy pod straż, mając zamiar po Pasce oddać go ludowi. Piotra więc trzymano w ciemnicy. Lecz modlitwa bezprzestanna szła od Kościoła do Boga za nim. Gdy tedy już go miał wydać Herod, onéjże nocy spał Piotr między dwoma żołnierzami, związany dwoma łańcuchami, a stróże przede drzwiami strzegli ciemnicy. A oto Anioł Pański stanął obok, i jasność rozeszła się po całém więzieniu, a Anioł dotknąwszy za bok Piotra obudził go mówiąc: „Wstań rychło.” I opadły łańcuchy z rąk jego; i rzekł do niego Anioł: „Opasz się i przywdziéj obuwie.” I uczynił tak Piotr, i rzekł mu znowu Anioł: „Weź na siebie odzienie twoje i idź za mną..” Wychodząc tedy Piotr za nim szedł, a sam nie wiedział czy to jest rzeczywistością co się działo przez Anioła, czy téż że tylko ma widzenie takie we śnie. Tymczasem, gdy minęli pierwszą i drugą wartę, przyszli do bramy żelaznéj, która wiedzie do miasta, a ta się im sama otworzyła. Wszedłszy przeszli jednę ulicę i Anioł zniknął. Dopiéro wtedy Piotr przyszedłszy do siebie rzekł: „Teraz wiem prawdziwie, iż Pan przysłał Anioła Swego, i ten wyrwał mnie z ręki Herodowéj i ze wszelkiego oczekiwania ludu żydowskiego.” A obaczywszy się przyszedł do domu Maryi matki Jana, którego nazywano także Markiem, gdzie było wielu zgromadzonych i modlących się. A gdy on kołatał we drzwi u bramy, wyszła służąca imieniem Rud, dowiedzieć się ktoby to był, a poznawszy Piotrów głos, z wielkiéj radości zamiast otworzyć bramę, pobiegła do zgromadzonych i oznajmiła iż Piotr stał przed bramą. A oni rzekli do niéj: „Oszalałaś” lecz ona twierdziła iż się tak rzecz ma. A oni mówili, „chyba to Anioł jest w jego postaci.” Lecz przez czas ten Piotr kołatał, a gdy wreszcie otworzyli mu bramę, ujrzeli go i zdumieli się. A on skinąwszy na nich ręką aby umilkli, rozpowiedział jako Pan wywiódł go z ciemnicy więziennéj i rzekł: „Oznajmijcie to Jakóbowi i braciom” 2.

Na pobożną pamiątkę tak cudownéj skuteczności modlitw Kościoła, wierni postarali się aby mieć koniecznie te okowy któremi okuty był święty Piotr, i z nich przez Anioła wyzwolony. Przechowywano je najstaranniéj i ze czcią wielką, jako dowód tak wielkiego miłosierdzia Bożego. W roku Pańskim 439, cesarzowa Eudoksya żona cesarza Teodora młodszego, będąc w Palestynie dla zwiedzania miejsc świętych, przybywszy do Jerozolimy, objawiła chęć zabrania ztamtąd z sobą jakich świętych relikwii. Ówczesny Patryarcha Jerozolimski Juwenalis, uznał że wielce zadowolni tę dostojną pielgrzymkę, ofiarując jéj te właśnie okowy świętego Piotra. Cesarzowa przyjęła je z wdzięcznością, a jednę część zachowując dla kościoła w Carogrodzie, drugą przesłała córce swojéj mającéj także imię Eudoksyi, a która wyszła była za cesarza Zachodniego Walentyna III. Ta młoda cesarzowa, uszczęśliwiona z tak wielkiego daru, skoro go otrzymała udała się do Papieża Sykstusa III, aby mu tę drogą relikwią okazać. Ojciec święty kazał wtedy przynieść inne okowy, któremi święty Piotr był okuty, kiedy go Neron na śmierć był wskazał i trzymał uwięzionego w Rzymie, a które podobnież z wielką czcią tam przechowywano. Gdy je Papież przyłożył jedne do drugich, w tejże chwili tak się zrosły, że wydawały się jakby to był jednolity łańcuch ukuty przez jednego ślusarza. Ten nowy cud, powiększył jeszcze bardziéj cześć jaką mieli wierni dla tych świętych okowów, i skłonił cesarzowę do wybudowania umyślnie wspaniałego kościoła na górze Eskwilińskiéj, gdzie je umieszczono. Kościół też ten nazwany został kościołem Świętego Piotra w okowach.

Cudowne uzdrowienia i inne cuda jakie czynił odtąd Pan Bóg przez samo dotknięcie się tych drogich relikwii, sprowadzały i sprowadzają dotąd licznych do tego kościoła, z różnych stron świata, pielgrzymów. Święty Augustyn pisze, że żelazo okowów świętego Piotra, wyżéj cenili sobie chrześcijanie nad złoto. Dowiadujemy się téż od świętego Grzegorza Wielkiego, Papieża, że za jego czasów było w zwyczaju rozsyłać jako święte dary opiłki z tych kajdan książęcia Apostołów, a przez które wielkie cuda się czyniły. W takich razach sam Papież je piłował aby mieć z nich okruchy. Święty Grzegorz i to także przydaje, czego i sam i jego poprzednicy Papieże doświadczali, że zwykle żelazo to dawało się łatwo opiłować, lecz niekiedy, jeśli osoby które domagały się tych świętości nie były ich godne, pomimo najdłuższego piłowania, nic z nich wydzielić nie można było.

Pożytek duchowny

W cudowném wyzwoleniu świętego Piotra z kajdan i więzienia, czego szczegóły czytałeś podane z samego, Pisma Świętego, chciał Pan Bóg okazać, jak skuteczne są modlitwy Kościoła, a oraz nauczyć nas, jak wierni obowiązani są wspierać niemi najwyższego swojego Pasterza zawsze, a szczególnie gdy znajduje się On w jakich trudniejszych przejściach.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś błogosławionego Piotra Apostoła z kajdan wyzwolonego, bez szkody z więzienia wywiódł, więzy naszych grzechów, prosimy rozwiąż, i odwróć od nas wszelkie zło nam grożące. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 638–640.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 613

Czyste sumienie jest najlepszym wezgłowiem. Patrzmy na św. Piotra zamkniętego w ciemnym więzieniu, przeznaczonym dla skazanych na śmierć. Leży on na gołej ziemi, przykuty do dwóch żołdaków i śpi spokojnie, chociaż wie, że jutrzejszego dnia nie przeżyje. Nie dziw więc, jeśli święty Augustyn mówi: „Czyste sumienie jest gościem na ziemi, tym padole płaczu, a przemieszkuje w Niebie, przybytku wiecznego spokoju". Stąd nauka, że:

  1. Czyste sumienie jest świadectwem Ducha świętego, że jesteśmy „dziećmi samego Boga, spadkobiercami Jego i współspadkobiercami Chrystusa o tyle, o ile razem z nim cierpimy”. Duch święty poświadcza nam, że znaleźliśmy łaskę w obliczu Boga, że Bóg Ojciec miłuje nas jako swe dzieci i otacza nas swą świętą opieką. Święty Tomasz z Akwinu mówi, że ten ma czyste sumienie, kto znajduje się w stanie łaski uświęcającej. Na mocy tej łaski zamieszkuje Trójca św. w sercu sprawiedliwego.
  2. Czyste sumienie osiągniemy w ten sposób, że miłować będziemy Pana Jezusa, naszego Mistrza i Zbawiciela, przestrzegając zarazem Jego nauk. Tego skarbu nie dadzą nam ani marne dobra doczesne, ani zmysłowe rozkosze ciała, ani zaszczyty i pochwały, ani zmienna wziętość i popularność, lecz tylko Bóg jeden. „Serce ludzkie — mówi święty Augustyn — jest tak wielkie i wzniosłe, że nic go zadowolić nie zdoła, jak tylko najwyższe dobro”. Starajmy się przeto osiągnąć łaskę uświęcającą przez częste przystępowanie do Sakramentu Ołtarza, a w nagrodę pozyskamy spokój, jakiego świat dać nie może. Choćby nas przygniotły utrapienia, choćbyśmy byli pozbawieni ziemskiej pociechy, choćby nam groziła śmierć sama, będziemy przygotowani na wszystko najgorsze, jak święty Piotr, gdyż utrata życia doczesnego jest bramą do wieczności, gdzie nas czeka jedyne i najwyższe dobro.

Footnotes:

1

Dzieje XII. 5.

2

Dzie. XII. 17.

Tags: św Piotr „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież modlitwa sumienie łaska relikwie
2020-07-28

Św. Nazarego, Celsa i Wiktoryna, Męczenników i św. Innocentego, Wyznawcy i Papieża

Żyli w pierwszych wiekach chrześcijaństwa.

(Żywot ich wyjęty jest z dziejów Kościoła przez Tylemoncyusza.)

Święty Nazary przyszedł na świat w Rzymie, w pierwszym wieku Kościoła. Ojciec jego rodem z Afryki, był poganinem, matką Rzymianka Święta Perpetua, która została była chrześcijanką wprzód jeszcze, zanim go na świat wydała. Chociaż i podówczas zwyczajem było w późniejszym dopiéro wieku udzielać Chrzest święty, Perpetua jednak postarała się aby Nazary ochrzczonym został kiedy jeszcze bardzo był młodym. Wychowywała go jak najstaranniéj i najpobożniéj. Miała z niego wielką pociechę od dzieciństwa, a przed śmiercią i tę największą, że widziała w nim jednego z najgorliwszych i najpobożniejszych chrześcijan w całych Włoszech.

Długo zostając pod przewodnictwem duchowném samego Papieża świętego Lina, skoro doszedł lat młodzieńczych, poczuł budzące się w sercu pragnienie nawrócenia jak największéj liczby pogan do wiary świętéj. Wybrał się tedy na wycieczkę apostolską, i przez pewien czas przebiegając Włochy, powziął w końcu zamiar udania się i za Alpy do Gallów. Byłoto przedsięwzięciem narażającém go na największe trudy i niebezpieczeństwa, lecz mu téż Pan Bóg w tych jego świętych pracach dziwnie pobłogosławił. Wszędzie gdzie się pojawił wielu niewiernych pozyskiwał Chrystusowi, a w tym celu używał wszelkich możliwych sposobów. Niekiedy, gdy inaczéj przystępu do pogan mieć nie mógł, przyjmował u nich służbę, nawet zaprzedawał się im na pewien czas w niewolę, byle chociażby jednę duszę uratować.

Pierwszém ludniejszém miejscem za granicą Włoch, gdzie ten święty Apostoł Pański zaczął głosić Ewangelią, była Genewa. Miasto to podówczas pogrążone w pogaństwie, nie słyszało jeszcze o chrześcijanach, kiedy tam przybył Nazary. Wkrótce wielu ochrzcił, i miasto to po dziś dzień ma go za głównego Patrona i pierwszego swego Apostoła.

Pomiędzy wielką liczbą nawróconych przez świętego Nazarego w Genewie, była pewna znakomita i zamożna pani, któréj wpływ i przykład, wiele się przyczynił do owoców jakie tam dał Pan Bóg zbierać temu słudze Swojemu, z jego prac gorliwych. Miała jedynego syna młodego jeszcze imieniem Celsyusz. który był jéj jedyną pociechą, i którego nadzwyczajnie kochała. Święty Nazary i jego nawrócił, wyuczył zasad wiary świętéj, a młodzieniec tak w pobożności postąpił, że gdy wkrótce potém Nazary go ochrzcił, prosił matki aby mu pozwoliła wraz z nim oddać się apostolskiemu zawodowi. Wielkiéj to ze strony téj niewiasty wymagało ofiary, lecz że była doskonałą chrześcijanką nie odmówiła jéj Panu Jezusowi, i Celsyusz od téj chwili, stał się towarzyszem nieodstępnym Nazarego. Przebiegli razem wiele miast w krainie Gallów, siejąc wszędzie słowo Boże, które późniéj w téj części Europy tak obfite i świetne plony wydało.

Ludne i sławne miasto Trewiza, było główném polem gdzie ci Święci poświęcali się dla Jezusa Chrystusa, i w końcu ponieśli męczeństwo, które wówczas prawie każdego Apostoła spotykało. Wielka liczba cudów jakie tam czynili, przyczyniła się do tego że ogromną liczbę pogan przyciągnęli do Kościoła Bożego, i święty Ambroży w kazaniu swojém o nich powiada, że i miasto to i cała kraina, im pierwszym zawdzięcza dobrodziejstwo wiary. Niedługo téż po przybyciu swojém do Trewizy, pozyskali tam koronę męczeńską.

Oskarżeni do władzy pogańskiéj, jako odwodzący lud od czci bożków cesarskich, wtrąceni zostali do więzienia, a potém skazani na zatopienie w rzece Mozelli. Lecz gdy ich do wody wrzucono, rzeka stwardniała jakby mrozem ściśnięta, i w obecności wielkiéj rzeszy ludu zgromadzonego, Święci wyszli z niéj jakby po lodzie, chociaż się to wśród lata działo. Zdziwieni takim cudem poganie, już nie śmieli zadawać im innego rodzaju śmierci, tylko wygnali ich z kraju. Nazary i Celsyusz wrócili do Włoch, a gdy Opatrzność Boża zaprowadziła ich do Medyolanu, Wielkorządca Anolin, który miał rozkaz od cesarza, aby każdego mającego zamiar głosić Ewangelią, zanim jeszcze zacznie to czynić, śmiercią ukarać, kazał ich do więzienia wtrącić. Po kilku dniach rozpoczął ich badanie. A gdy po ciężkich mękach jakie im zadał, wymódz na nich odstępstwa nie mógł, skazał ich na ścięcie. Trudno wyrazić jak po odczytaniu wyroku ci dwaj słudzy Chrystusowi uradowani zostali. Święty Nazary przyciskając do serca swego towarzysza, rzekł do niego: „Co to za szczęście mój synu! że Zbawiciel daje nam tę łaskę, iż oto dziś jeszcze za Niego męczeńską śmierć poniesiemy.” A młody Celsyusz, również uradowany – „Dziękuję Ci Panie Jezu Chryste, zawołał, że mnie chociaż tak młodego, do chwały Swojéj już bierzesz.” I zwracając się do świętego Nazarego: „Idźmy rzekł do niego, ojcze drogi wesoło, bo mamy wylać krew naszę, za Tego, który nam dał życie i aby nas zbawić krew Swoję za nas wylać raczył.” Wyprowadzeni na plac publiczny, ścięci zostali 28 Lipca, przy końcu pierwszego wieku.

Ciała tych świętych Męczenników wyszukane potajemnie w nocy przez chrześcijan, pochowane zostały za bramą miejską. Ukryte tam były, aż w trzysta lat potém święty Ambroży, odebrawszy w objawieniu zawiadomienie gdzie się ich relikwie znajdują, odgrzebał je, i znalazł tak niezepsutemi, jak gdyby tegoż dnia pochowane były i krew nawet nieskrzepłą. Dyakon Paulin, temu obecny, pisze, że z grobu ich wychodziła woń, jakby najwykwintniejszych pachnideł. Tenże święty Arcybiskup z wielką uroczystością przeniósł ich zwłoki do kościoła świętych Apostołów, który wtenczas tylko co był wystawił.

· · ·

Błogosławiony Wiktoryn Papież i Męczennik, którego święto dziś także Kościoł Boży obchodzi, żył późniéj od tych Świętych, bo na początku trzeciego wieku, za cesarza Sewera. Był on synem Feliksa Afrykanina. Wyniesiony został na Papiestwo po śmierci świętego Eleutera, około roku Pańskiego 192. Za jego rządów powstawały różne, a szczególnie na Wschodzie kacerstwa. Walczył z niemi mężnie, i jużto uczonemi pismami je zbijając, jużto karami kościelnemi dotykając ich zwolenników, z plagi téj Kościoł święty oczyszczał. Jednym z ważniejszych czynów jego Papiestwa, było postanowienie a raczéj zatwierdzenie i wprowadzenie w ściślejsze wykonanie, dekretu jego poprzednika Piusa I, nakazującego aby w całym Kościele uroczystość Wielkanocna, święcona była w pierwszą niedzielę następującą po pełni Marcowéj. Pomiędzy innemi również ważnemi i potrzebnemi w karności kościelnéj postanowieniami, wydał on i to, że w razie potrzeby, wodę zwykłą do sprawowania Chrztu świętego używać można: to jest że niekonieczném jest aby była święconą; a oraz zawyrokował że podobnież w razie nagłéj potrzeby, każdy chociażby nawet nie był chrześcijaninem, byle miał intencyą spełniać to co Kościoł w tym Sakramencie zamierza, chrzcić może, i chrzest taki za ważny ma być poczytany. Poniósł śmierć męczeńską 28 Lipca roku Pańskiego 202, zasiadając na stolicy apostolskiéj blizko lat dziesięć.

· · ·

Dziś także przypada uroczystość świętego Inocentego I, Papieża. Był on rodem z miasta Albano, blizko Rzymu położonego. Żył za czasów świętego Augustyna i Hieronima, to jest w połowie czwartego wieku. Świątobliwość jego, wysławia święty Hieronim w te słowa pisząc w jednym z listów swoich: „Trzymajmy się wiary Inocentego, wielkiego Świętego, który jest Apostolskiej Stolicy i Kościoła całego Rządcą; a wszelkiéj nauki jemu przeciwnéj, chociażby nam się wydała najświetniejszą i najmądrzejszą nie przyjmujmy.” Święty Bazyli wielki, podobnież ze czcią szczególną wyraża się o nim. W walce swojéj z aryanami, zasięgał on jego rady i popierał się jego pismami. Gdy święty Jan Złotousty, złością cesarzowéj Eugenii wygnany został z Carogrodu, święty Inocenty i ją i męża jéj cesarza Arkadyusza, klątwą kościelną do opamiętania przywiódł. Wtedy także poskładał z urzędu wszystkich Biskupów, którzy się do wygnania świętego Jana Złotoustego przyczynił. Zkąd się pokazuje, że Papieża zawsze używali bez zaprzeczenia najwyższéj zwierzchności nad Biskupami całego Kościoła.

Pomiędzy postanowieniami, jakie na Papiestwie swojém wydał święty Inocenty, było i zatwierdzenie postu sobotniego (zawisłego na powstrzymaniu się od mięsnych pokarmów), na uczczenie pamiątki dnia, w którym Pan Jezus w grobie spoczywał; a także wydał prawo nakazujące, aby dzieci z chrześcijańskich rodziców zrodzone, Sakramentem Chrztu świętego oczyszczone zostawały, o potrzebie czego niektórzy podówczas wątpili. Ten święty Papież, gorliwie powstające przeciwko okrutnym igrzyskom publicznym szermierzy pogańskich, na których zabijali się oni dla rozrywki ludu, powstrzymał chrześcijan od uczestniczenia w téj barbarzyńskiéj zabawie.

Rządził Kościołem, lat blizko piętnaście, i świętą śmiercią zasnął w Panu 28 Lipca, roku 417. Pochowany został na cmentarzu Pryscylli; a Papież Sergiusz II, w roku 845, wydobył jego zwłoki, i złożył je uroczyście w kościele świętego Ekwicego.

Pożytek duchowny

Dzisiejsze widowiska teatralne, chociaż nie mają w sobie tego rodzaju barbarzyństwa, jakie miewały pogańskie turnieje szermierzy, na które powstawał święty Inocenty, najczęściéj są jednak równie albo i więcej, zgubnemi dla duszy. Kto na nie chętnie uczęszcza, trudno aby nie zagasił w sercu swojém, wszelkiego uczucia pobożności, a w wielu razach, świętą cnotę czystości na wielkie wystawia niebezpieczeństwo.

Modlitwa (Kościelna)

Niech nas Panie Świętych Twoich: Nazarego, Celsyusza, Wiktoryna i Inocentego, uroczysty obchód na duszy pokrzepi, i ułomności naszéj wsparcie łaski Twojéj wyjedna. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 626–628.

Tags: św Nazary św Cels św Wiktoryn św Innocenty „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik papież św Perpetua chrzest post widowiska
2020-07-13

Św. Anakleta, Papieża i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 100.

(Żywot jego, był napisany przez świętego Damaza Papieża).

Święty Anaklet, rodem Grek, przyszedł na świat w Atenach w pierwszym wieku chrześcijaństwa. Synem był Antyocha, znakomitego mieszkańca tego miasta. Wychowany bardzo starannie, świetnie ukończył nauki w sławnych akademiach Ateńskich, i stał się jednym z najznakomitszych młodzieńców w téj wielkiéj podówczas stolicy. Młodym był jeszcze, gdy do Aten przybył święty Piotr książę Apostołów, który go do wiary świętéj nawrócił i ochrzcił, Światło łaski Boskiéj, uzacniło wszystkie przymioty jakiemi Anaklet już przedtém się odznaczał. W krótkim téż czasie stał: się on wzorem doskonałego chrześcijanina; owszem zostając pod przewodnictwem takiego mistrza duchownego jakim był Piotr święty, do wysokiéj doszedł doskonałości. Ten widząc w nim, jak to pisze pewny współczesny mu Biskup i Męczennik, gruntowną pobożność, połączoną z gorliwością o rozszerzenie wiary świętéj, i niepospolite zdolności jakiemi go Pan Bóg obdarzył, skłonił go do wstąpienia do stanu duchownego, i po pewnym czasie sam wyświęcił na Dyakona. Święty Anaklet odebrawszy to święcenie nie odstępował już świętego Piotra, towarzyszył mu we wszystkich jego apostolskich wycieczkach, i dopomagał w sprawowaniu świętych obrzędów, jako i w głoszeniu słowa Bożego. Święty Piotr téż w krótkim czasie potém, wyświęcił go i na kapłana. Nowa ta godność, pobudziła świętego Anakleta do tém większego na drogach pobożności postępu, i do tém większéj gorliwości w służbie Kościoła.

Gdy książę Apostołów zdobył koronę męczeńską, święty Anaklet, z równém jak dotąd poświęceniem narażając się na największe niebezpieczeństwa, grożące mu podobnąż śmiercią jaka spotkała jego ojca duchownego, niezmordowanie służył sprawie Bożéj, za papiestwa świętego Lina, świętego Kleta i świętego Klemensa, a patrząc na ich śmierć męczeńską, wzdychał za podobnémże szczęściem. W zawodzie swoim tak się odznaczał, iż współcześni pisarze, w wielkiéj części jemu przypisują to szybkie rozszerzanie się podówczas wiary świętéj w Rzymie, pomimo tak ciężkich kolei jakie wtedy przebywał Kościół.

W roku Pańskim 102, za panowania cesarza Trajana, gdy i święty Klemens, trzeci z rzędu po świętym Piotrze Papież, z koroną męczeńską poszedł do Nieba, prześladowanie tak dalece utrudzało duchowieństwu wybór nowego Papieża, że Stolica Apostolska, przez blizko pół roku obsadzoną nie była. Nakoniec po długich modlitwach i postach całego duchowieństwa i wszystkich wiernych w Rzymie znajdujących się, jednomyślnie wyniesiony z ostał na Stolicę Piotrową święty Anaklet. Wszyscy się tym wyborem wielce ucieszyli, bo go znali godnym tego najwyższego urzędu, w tych właśnie czasach, w których każdy Papież w gotowości być musiał wydać życie za owce swoje. Chociaż bowiem cesarz Trajan, nie ogłosił żadnego szczególnego przeciw chrześcijanom prawa: za jego jednak panowania, prześladowanie wiernych, z mocy wydanych przez jego poprzedników w téj mierze postanowień, było jedném z najgwałtowniejszych i najokrutniejszych. Wszędzie wznosiły się rusztowania, szubienice, tortury, na których mordowano wyznawców Chrystusowych. Poganie przekonani, że uderzając na pasterzy, najłatwiéj rozproszą trzodę, całą wściekłą zawziętość swoję wywierali głównie na Biskupów, zamierzając przez ich wygładzenie, zniszczyć cały Kościoł. Rzym, jako już wtedy ognisko całego chrześcijaństwa; był téż główném polem najokrutniejszego barbarzyństwa nieprzyjaciół Kościoła. Święci Apostołowie Piotr i Paweł, przed niedawnemi czasy tam krew swoję za wiarę wyleli. Świętego Lina, świętego Kleta i świętego Klemensa ich następców, tenże sam los spotkał; nie było dnia jednego w którymby poganie znacznéj liczbie chrześcijan nie zadali śmierci, wśród mąk najstraszniejszych. Zpomiędzy wiernych, jedni kryli się po jaskiniach i katakumbach, to jest podziemnych mieszkaniach które wśród Rzymu w największéj tajemnicy sobie urządzali, inni uchodzili na puszczę i do lasów. Duchowni szczególnie, a z tych najbardziéj Biskupi, a cóż dopiéro sam Biskup Rzymski to jest Papież, żyli w ciągłém niebezpieczeństwie, tém bardziéj że ich urząd im wyższy, tém mniej dozwalał im ukryć się: owszem, tém więcéj zobowiązywał do narażania się i tém łatwiéj ich w ręce pogan oddawał.

Taki był stan Kościoła i Rzymu, kiedy święty Anaklet zasiadł na stolicy Apostolskiéj. Trzeba było tak wielkiéj cnoty i świątobliwości jaką Pan Bóg go obdarzył, tak wielkiego męstwa i gorliwości, takiego doświadczenia jakiego on będąc prawą ręką kilku Papieżów, nabył, takiéj gotowości w każdéj chwili na śmierć męczeńską jaką serce jego Pan Bóg natchnął, aby w tak burzliwych czasach kierować łodzią Piotrową. Wszystko tam na nią się sprzysięgało. Zawziętość świata pogańskiego, upór i zaślepienie Żydów wielki wpływ wtedy w Rzymie mających, słabość ludzka nieoddzielna od naszéj natury, a w pierwotnych chrześcijanach, na tak ciężkie wystawiona próby, nakoniec i poczwara odszczepieństwa, już podnosząca swoję głowę i szarpiąca łono Kościoła zaledwie powstałego: – oto były szturmy któremi piekło na niego uderzało. Święty Anaklet wszystkiemu temu mężne stawił czoło. W każdéj chwili gotów życie położyć za gorliwe spełnianie swoich najwyższych obowiązków, sprawował urząd powszechnego pasterstwa jakby mu nic z tego powodu nie zagrażało. Odwiedzał wiernych w najskrytszych miejscach w które się chronili, zasilał ich tam słowem Bożém, ukrzepiał w wytrwałości w wierze, uczył prawd świętych, sprawował Sakramenta; do uwięzionych nawet dostawał się i pocieszał ich, wzmacniając na ostatnią próbę. Z drugiéj zaś strony, żadnym kacerskim błędom szerzyć się nie dopuszczał; odkrywał je, wyświecał, zbijał, a upornie w tych błędach trwających od jedności Kościoła odłączał.

Przekonany iż w tak ciężkich czasach, bardziéj niż kiedy, wiernym potrzebne były te łaski, jakiemi obdarza duszę przyjęcie Ciała i Krwi Pańskiéj, pierwszy wydał rozporządzenie, aby wszyscy obecni ofierze ołtarza, do Komunii świętéj przystępowali. Tak dalece nawet obostrzył to prawo, iż postanowił aby ci którzyby się od tego uchylali, poczytani byli za chwiejących się już w wierze, i za niegodnych należenia do zgromadzenia wiernych. Piszą iż mawiał: „Trudno jest aby chrześcijanin wystawiony jak za czasów naszych na srogie prześladowanie pogan, bez zasilania się ciągłego Chlebem Niebieskim, mógł wytrwać w wierze, i był w stanie w razie danym przenieść śmierć męczeńską za Chrystusa.” On także, dla otoczenia większą uroczystością konsekracyi Biskupów, postanowił aby przy obrzędzie ich wyświęcenia, trzech Biskupów uczestniczyło. Od jego to podobnież papiestwa wprowadzony został zwyczaj, że święcenia na każdy stopień duchowny, powinny się odbywać w obecności zgromadzonych wiernych, to jest publicznie. Do jego czasów słudzy ołtarza i nawet Kapłani, nie mieli przepisanéj właściwéj sobie sukni: nakazał przeto, aby odtąd duchowni nosili odzież odrębną, włosy nizko strzygli, w ogólności w ubraniu swojém zachowywali wielką powagę i jednostajność, a nie stosowali się do światowych w téj mierze zwyczajów.

Przed wyniesieniem jeszcze swojém na Papiestwo, dla uczczenia pamiątki świętego Piotra Apostoła, któremu zawdzięczał nawrócenie do wiary świętéj, i do którego jako pierwszego po Chrystusie Panu Namiestnika Bożego na ziemi, miał szczególne nabożeństwo, zaczął był budować na grobie jego kościoł. Zostawszy Papieżem dokończył go, i jestto ta część Watykanu, którą dziś nazywają Konfesyą świętych Apostołów. Blizko grobu tychże Apostołów urządził miejsce, a dziś Bazyliką Watykańską objęte, które przeznaczył na groby Papieżów, na wszystkich zaś innych cmentarzach chrześcijańskich, powyznaczał osobne place, na grzebanie ciał świętych Męczenników.

Święty Anaklet rządził Kościołem Bożym lat dziewięć, miesięcy trzy i dni dziesięć. Oskarżony do władz pogańskich nietylko jako chrześcijanin, lecz i jako najwyższy Kościoła powszechnego Kapłan, schwytany i uwięziony, po wielu mękach wytrwale i mężnie dla Chrystusa poniesionych, otrzymał koronę męczeńską, dnia 18 Lipca, w pierwszych latach drugiego wieku.

Pozostały po nim niektóre pisma wiernie przechowane. W jednym z listów swoich, na świadectwo że stolica biskupia, Rzymska, zawsze za głowę Kościoła całego uważaną była, tak się wyraża: „Ta stolica apostolska Głową, i jakby zawiasami wszystkich kościołów od samego Pana Jezusa jest postanowioną. Jak na zawiasach opierają się i obracają drzwi, tak powagą téj stolicy, wszystkie kościoły z rozkazania Pańskiego się rządzą.”

Pożytek duchowny

Święty Anaklet, dla zapewnienia wiernym potrzebnych łask do wytrwania w wierze, w czasach srogiego prześladowania, postanowił aby wszyscy obecni ofierze Ołtarza, do Komunii świętéj przystępowali. Uważaj czy twoja słaba wiara, a szczególnie postępki nieodpowiadające wierze, nie są skutkiem tego, że zbyt rzadko przystępujesz do stołu Pańskiego?

Modlitwa (Kościelna)

Boże! który nas błogosławionego Anakleta Męczennika Twojego i Papieża, doroczną uroczystością rozweselasz, spraw miłościwie, abyśmy obchodząc pamiątkę jego przejścia do Nieba, i jego pośrednictwem cieszyli się. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 581–583.

Tags: św Anaklet „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież męczennik św Piotr Komunia Rzym
2020-07-11

Św. Piusa I, Papieża i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 165.

(Żywot jego wzięty jest z dziejów męczeńskich Kościoła Rzymskiego.)

Święty Pius, pierwszy tego imienia Papież, był synem Rufina bogatego obywatela miasta Antyochii. Przyszedł na świat na początku drugiego wieku. Wychowany bogobojnie, gdy młodzieńczych lat dorósł, dla pobierania wyższych nauk, wysłany został do Rzymu. Po ukończeniu ich, wstąpił do stanu duchownego i przyjął wyższe święcenia. Jak będąc młodzieńcem odznaczał się wielką pobożnością, tak okazał się kapłanem świątobliwym, gorliwym i obowiązkom swojego powołania jedynie oddanym. Że przytém miał niepospolite zdolności, zajaśniał i głęboką nauką. Wszystkie te zalety zjednały mu szacunek całego duchowieństwa Rzymskiego, i ułatwiły wstąpienie do istniejącego podówczas zgromadzenia Kanoników Regularnych. Byli to kapłani życia najprzykładniejszego, wspólnie jak zakonnicy żyjący, i którzy nawet zobowiązywali się do zachowania pewnych przepisów, które im zastępowały regułę zakonną. Święty Pius stał się w krótkim czasie ozdobą tego świątobliwego zgromadzenia. Gorliwość jego w obronie wiary świętéj, zewsząd wtedy napadanéj, wielkie dla biednych miłosierdzie, życie pokucie i bogomyślności oddane, zwróciły na niego oczy całego duchowieństwa. Zasiadał wtedy na stolicy Apostolskiéj święty Hygin, który poznawszy bliżéj Piusa, wyświęcił go na Biskupa i używał do najważniejszych spraw, w zarządzie Kościoła powszechnego.

Gdy Papież ten za panowania cesarza Antonina, w roku Pańskim 158 męczeńską śmiercią zszedł z tego świata, stolica Piotrowa przez trzy dni obsadzoną nie była, przez któryto czas wierni, już bardzo w Rzymie liczni, trzy doby przepędzili w postach i na modlitwie, aby uprosić sobie u Pana Boga Pasterza takich cnót i zalet, jakie niezbędne były w téj porze, w któréj prześladowanie pogańskich cesarzów, jakby na chwilę na to tylko było zawieszone, aby kacerze najzuchwalsi z tém większą zawziętością na Kościół uderzali. Po tych trzech dniach upłynionych, jednomyślnie obrano Piusa Papieżem, który był pierwszym tego imienia następcą Piotra świętego.

Zasiadłszy na stolicy Apostolskiéj, Pius poświęcił się duszą i sercem, dobru powierzonéj mu trzody Chrystusowéj. Całą pilność swoję, zwrócił ku zachowaniu skarbu wiary, który mu był poruczony i ku utrwaleniu pomiędzy kościołami różnych części świata jedności i miłości, na które targali się różnego rodzaju odszczepieńcy.

Zaraz na początku jego Papiestwa, wszczęła się wątpliwość co do dnia w którym odprawiać się powinna Wielkanoc, a wątpliwość która od czasów Apostolskich do czasów Piusa I nierozwiązana ostatecznie, w ważnym przepisie kościelnym, wyradzała niepotrzebną różnicę. W prawdzie Apostołowie, wyuczeni w tém przez samego Pana Jezusa, na uroczystość Wielkanocną przeznaczali pierwszą niedzielę po Marcowéj pełni księżyca, w którym to dniu nastąpiło Zmartwychwstanie Pańskie; wszelako Żydzi nawróceni, skłonni zawsze stosować się o ile można było do dawnych swoich obrządków, w wielu krajach na Wschodzie, obchodzili Wielkanoc czternastego dnia po pełni Marcowéj. W niektórych miejscach, aby ich nie zrażać po świeżém ich nawróceniu, całe nawet Dyecezye, ten zwyczaj zachowywały. Święty Pius raz na zawsze zniósł tę różnicę; wydając postanowienie aby w całym świecie katolickim, stosowano się w téj mierze do podania apostolskiego, co od początku w Rzymie zachowywano, i co późniéj kilka Soborów zatwierdziło.

Pokój chwilowy jakiego zażywał Kościół pod Cesarzem Antoninem, który zawiesił był niejako prześladowanie chrześcijan przy końcu swego panowania, ułatwił postęp wiary Chrystusowéj, a świętemu Papieżowi dozwolił wydać wiele najzbawienniejszych postanowień, tyczących się karności kościelnéj. Pomiędzy innemi onto pierwszy, pod najsurowszemi kościelnemi karami, zabronił obracania dóbr kościelnych, na jakiekolwiek świeckie użytki. Powstał także surowo, przeciwko zwyczajowi, jaki wtedy gdzieniegdzie powstawał, nieprzyjmowania do wiary świętéj pogan i Żydów. Przejęty wielką czcią ku tajemnicom ołtarza, a gdy już sprawowanie przenajświętszéj ofiary coraz więcéj upowszechniać się zaczynało, przepisał surowe kary na kapłanów, którzyby przez niedbałość swoję w odprawianiu Mszy świętéj, jakowéj zniewagi przenajświętszego Sakramentu stali się powodem. Postanowił że gdyby kapłan, przy Mszy świętéj, wywrócił kielich, tak że krew przenajświętsza ażby na ziemię się rozlała, czterdzieści dni za to pokutę czynić powinien; trzy jeśli tylko na korporał spłynęła, cztery jeśli tylko do pierwszego obrusa dosięgnie, dziewięć jeśli do drugiego, a dwadzieścia jeśliby i trzeci przesiąknięty został. Gdziekolwiek dostanie się tym sposobem, wylana Krew przenajświętsza, miejsce to powinno być wymyte starannie, wyskrobane głęboko, a woda do tego użyta, i to co zostało wyskrobane, ma być wrzucone w piscynę, to jest miejsce, które zwykle znajduje się w każdym kościele, na wrzucanie tam przedmiotów, które jakąkolwiek styczność z przenajświętszém Ciałem miały. On także wydał rozporządzenie, na mocy którego dziewice poświęcone Panu Bogu, nie mogły czynić uroczystych ślubów przed dwudziestym piątym rokiem życia.

Gdy za jego papiestwa, coraz więcéj wzrastała liczba chrześcijan w Rzymie, a ztąd i potrzeba większéj liczby kościołów czuć się dawała, nabył on wielki gmach zwany Łaźniami cesarza Nowacyana, przerobił go na wspaniały kościół, który na żądanie siostry swojéj Praksedy, poświęcił podwezwaniem świętéj Pudencyany, i w bogate sprzęty kościelne zaopatrzył. O czém sam tak pisał do świętego Justa Biskupa Wieneńskiego w Galii: „Pamiętasz zapewne, że przed twoim odjazdem z Rzymu, otrzymaliśmy od Eutrepii w darze na kościół, gmach który był jéj własnością. Otóż teraz już się w nim gromadzimy z ubogimi chrystusowymi (tak nazywał duchowieństwo) i odprawiamy tam Msze święte.”

Za jego czasów, Kościół doznawał napaści od kilku zawziętych kacerzy, z którymi święty ten Papież walczył z gorliwością i męstwem prawdziwie apostolskiém. Dla obronyto wiary, przeciw coraz więcéj szerzącym się błędom tych odszczepieńców, święty Pius założył w Rzymie akademią, i powierzył główne jéj kierownictwo świętemu Justynianowi przezwanemu filozofem. Byłto mąż sławny w owym wieku w całym świecie z nauki, a który zachęcony do tego przez Papieża, wydał właśnie wtedy, po dziś dzień wysoko cenione dzieło w obronie nauki chrześcijańskiéj, przeciwko zarzutom jakie jéj czynili filozofowie pogańscy.

Z ówczesnych nieprzyjaciół Kościoła, najniebezpieczniejszym był herezyarcha Walentyn, przebywający podówczas w Rzymie i szerzący coraz więcéj swoje zgubne błędy. Obdarzony wielkim darem wymowy, zręcznie ukrywający przewrotność swojéj nauki pod pozorem wiernego trzymania się podań apostolskich, a przytém udaną pobożnością i ostrém życiem łudząc lud łatwowierny, tém większą szkodę przynosił duszom, że niełatwo od każdego, czém był w gruncie, mógł być poznanym. Święty Pius, odkrył niezwłocznie jad zawierający się w jego naukach. Najprzód chciał go przywieść do odwołania błędów jakie rozsiewał, a gdy tego Walentyn uczynić nie chciał, dotknął go najsurowszemi karami kościelnemi, i wkrótkim czasie, sektę jego już rozszerzoną, wytępił do szczętu.

Zaledwie skończył święty Pius, wojnę swoję z tą herezyą, a zaczęła powstawać inna. Przybył znowu do Rzymu, głośny na całym Wschodzie odszczepieniec Marcyan, którego święty Polikarp Biskup Smirneński, nazywał pierworodnym synem szatana. Ten podobnież jak Walentyan, pozorami pobożnego życia i udawaniem szczerze nawróconego z błędów, za które ze wschodu przez Biskupów wygnany został, wielu omamiał, i odszczepieństwo swoje szerzył w całym Rzymie, szczególnie między kobietami i ludźmi mniéj wykształconymi. Święty Pius, poznał się i na nim od razu. Zażądał od niego wyraźnego odwołania zasad przeciwnych nauce katolickiéj, a gdy tego Marcyan uczynić nie chciał, i jego dotknął klątwą kościelną, i przez to powstrzymał szerzenie się jego kacerstwa.

Lecz nadeszła już była chwila, w któréj ten godny następca Piotra, miał dostąpić chwały takiejże śmierci jakiéj uległ, i książę Apostołów. Miał nawet objawienie, o tém, jak to sam pisał do wyżéj wspomnionego świętego Justyna Biskupa, do którego list temi słowy kończył: „Objawił mi Pan Bóg, że koniec mój już blizki, i proszę cię pamiętaj o mnie przy ołtarzu pańskim.”

Jakoż, niezmordowana tego świętego Papieża w obronie Kościoła gorliwość, rozbudziła nienawiść nieprzyjaciół Chrystusowych przeciwko niemu. Na początku dziesiątego roku swojego papiestwa, oskarżony został do wielkorządcy Rzymskiego, jako główny nieprzyjaciel bogów cesarstwa, a przez to i samego cesarza. Wprawdzie cesarz Antonin podówczas panujący, nie zalicza się do prześladowców wyraźnych Kościoła, wszelako za rządów jego okrutne prawa przez poprzedników jego wydane przeciw chrześcijanom, bardzo często w całéj ścisłości spełniane zostawały, gdy miejscowym urzędnikom pogańskim, przez nienawiść do wiary świętéj, spodobało się wprowadzić je w wykonanie. W skutek téż zaniesionego do wielkorządcy oskarżenia na świętego Piusa, jako najwyższego Pasterza całego Kościoła, wtrąconym on został do więzienia w którém wiele wycierpiawszy, w końcu męczeńską śmierć poniósł. Wziął go Pan Bóg do Nieba, 11 Lipca roku Pańskiego 165.

Pożytek duchowny

Widziałeś jak surowe kary przepisał Papież którego żywot czytałeś, na kapłanów którzyby przez niedbałość w sprawowaniu przenajświętszéj Ofiary, stali się powodem zniewagi dla Pana Jezusa w tajemnicy ołtarza utajonego. Pamiętaj, że największą dla Niego zniewagą jest niegodne przyjęcie Go w Komunii świętéj. Niech cię Pan Bóg, od tego nieszczęścia uchowa.

Modlitwa (Kościelna)

Na nędzę naszę, racz wejrzeć wszechmogący Boże, a gdy nas ciężar grzechów naszych przygniata, niech nas błogosławionego Piusa Męczennika Twego i Papieża, miłościwe pośrednictwo wspiera. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 575–577.

Tags: św Pius I „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież męczennik marcjonizm Komunia
2020-06-29

Św. Piotra, Książęcia Apostołów

Żył około roku Pańskiego 68.

(Żywot jego wyjęty jest z Pisma Bożego i z Ojców Kościoła).

Święty Piotr z rodu żydowskiego, pochodził z Betsaidy małego miasteczka na brzegach morza Galilejskiego położonego. Urodził się około roku 15 przed Chrystusem Panem. Ojciec jego nazywał się Jonasz albo Jan, i prócz niego miał drugiego syna świętego Andrzeja, a był ubogiego stanu: z łowienia ryb na życie zarabiał. Święty Piotr tém samém się trudnił, a na wiele lat przed objawieniem się Pana Jezusa jako Zbawiciela, żyjąc bardzo cnotliwie i pobożnie, miał żonę którą była święta Perpetua, i z niéj córkę świętą Petronellę.

Brat jego, błogosławiony Andrzéj, należał do liczby uczniów świętego Jana Chrzciciela, przez którego przywiedziony był do poznania Pana Jezusa. Uszczęśliwiony iż już przyszedł oczekiwany Zbawiciel, i że miał on szczęście jeden z pierwszych Go poznać, pośpieszył do świętego Piotra z tą dobrą nowiną i rzekł mu: „znaleźliśmy Messyasza” 1. Usłyszawszy to Piotr, udał się także co prędzéj do Pana Jezusa, a skoro się zbliżył, wejrzawszy nań Jezus rzekł: „Tyś jest Szymon syn Jana: ty będziesz zwan Cefas, co się wykłada Opoka” 2. Po łacinie téż imię Petrus znaczy kamień czyli opoka. Od téj więc już pierwszéj chwili spotkania się z Piotrem, chciał syn Boży zapowiedzieć najwyższy urząd jego w Kościele, który go robił jakby opoką na któréj miał być założony, i po wieki wieków utrzymywany, cały gmach Kościoła powszechnego. Również wątpić nie można że od téj chwili i święty Piotr przejęty został najwyższą miłością Pana Jezusa, o którą późniéj trzykrotnie dowiadywał się od niego Zbawiciel, mając mu już nadać uroczyście całą władzę Swojego zastępcy na ziemi. Lecz że jeszcze wtedy Pan Jezus uczniów Swoich za Sobą nie powoływał, przeto Piotr powrócił do zwykłych zajęć, od czasu tylko do czasu przebywając z Chrystusem Panem. Gdy zaś nadeszła chwila w któréj Syn Boży, miał już ustalić przy sobie grono apostolskie, przyszedłszy nad brzegi morza Galilejskiego i zastawszy tam Piotra i Andrzeja rzucających sieci, rzekł do nich: „Pójdźcie za mną, a uczynię was że się staniecie rybakami ludzi” 3. Co znaczyło iż odtąd jako Apostołowie, ogłaszając Ewangelią, dusze ludzkie Panu Bogu pozyskiwać będą.

Od téj téż pory Piotr święty, już nie rozłączał się z Boskim Mistrzem swoim, i Ewangelie święte są pełne opowiadań dowodzących w jakich szczególnych łaskach był ten Apostół u Pana Jezusa, i jakie zawsze nad innymi dawał mu Syn Boży pierwszeństwo. Ciągłe tam dowody że Pan Jezus jego za ich zwierzchnika stanowi. Z jegoto łodzi, będąc na brzegach jeziora Genezaret, miał Zbawiciel kazanie do wielkiéj rzeszy zgromadzonego ludu, a łódź ta przedstawiała Kościół któréj Sternikiem jest na zawsze Piotr święty, w osobach swoich następców Papieżów. Po tém kazaniu, Pan Jezus kazał Piotrowi zarzucić na nowo sieci w jezioro, na co Piotr odpowiedział: „Nauczycielu przez całą noc pracując niceśmy nie ułowili; wszakże na słowo Twe zapuszczę sieć” 4. I pojmał tak wielkie mnóstwo ryb, iż się sieci rwały. Uderzony tym: cudem upadł do nóg Pana Jezusa, i w głębokiéj pokorze zawołał: Wynijdź ode mnie, bom jest człowiek grzeszny Panie” 5. A na to mu Pan Jezus: „Nie lękaj się niczego, chciałem ci przez to pokazać iż odtąd tak ludzi łowić będziesz”. 6

Po tém zdarzeniu, aby jeszcze sowiciéj nagrodzić Piotrowi akt pokory przez który uznawał się niegodnym posiadania Zbawiciela na łodzi swojéj, poszedł Pan Jezus odwiedzić go w jego własnym domu. Zastawszy tam ciężko chorą matkę jego żony, ujął ją za rękę, a chora w tejże chwili uzdrowioną została i usługiwała Boskiemu gościowi swojemu. Od owego zaś dnia Piotr „opuściwszy” jak mówi Ewangelia, „wszystko: Ojca i sieci”, to jest co mu najdroższém i najniezbędniejszém na świecie było, poszedł za Panem Jezusem 7.

Gdy razu pewnego, domagano się od Pana Jezusa „złożenia podatku, posłał Piotra do morza po pieniądz, który miał się znaleźć w rybie, i kazał go oddać poborcom mówiąc: „Daj za mnie i za siebie” 8, przez co także, równając go niejako z Sobą, oznaczał jego wyższość nad innymi Apostołami. On téż w imieniu ich wszystkich, pierwszy uczynił wyznanie Bóstwa Chrystusa Pana, i w téj wierze braci swoich utwierdził. Bo gdy zebrawszy uczniów Swoich, zapytał ich razu pewnego Pan Jezus, co o nim trzymają, Piotr w tejże chwili, nie radząc się drugich, a z natchnienia i objawienia Boskiego, uczynił to wyznanie na którém Kościół stać ma po wieki wieków: „Tyś jest Chrystus Syn Boga żywego” 9. Za to téż otrzymał od Pana ten wielki przywiléj, iż stał się podwaliną na któréj tenże Kościół miał być zbudowanym, i klucznikiem Nieba, od którego zależało otwierać je lub zamykać dla wszystkich dusz ludzkich. Wtedy bowiem powiedział mu Pan Jezus: „Tyś jest Opoką, a na téj opoce zbuduję Kościół mój, i tobie dam klucze Królestwa Niebieskiego. Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w Niebie; a cokolwiek rozwiążesz na ziemi będzie rozwiązane w Niebie” 10.

Szczególnéj téż wiary swojéj w moc i Bóstwo Chrystusowe, dał dowód Piotr święty i wtedy, gdy z uczniami kołatany w łodzi wielką burzą na morzu, ujrzawszy nadchodzącego po wodzie Chrystusa Pana zawołał: „Panie jeśliś Ty jest, każ mi przyjść do Siebie po wodach”; i skoro mu powiedział Pan Jezus „przyjdź”, Piotr z najżywszą wiarą rzucił się z łodzi na rozhukane fale, i chodził po nich jak po ziemi 11. Dowiódł także szczególnéj wiary swojéj w naukę Chrystusa Pana: bo gdy inni uczniowie zwątpiwszy o niéj, kiedy Pan Jezus ogłosił był tajemnicę przenajświętszego Sakramentu, chcieli Go odstąpić, a Pan Jezus zapytał Apostołów: czy i oni to samo uczynią, znowu Piotr nie czekając, w imieniu wszystkich zawołał: A jakże mamy od Ciebie odstąpić Panie, kiedy Ty masz „słowa żywota wiecznego”. 12 To téż w tejże wierze świętéj Syn Boży raczył go w szczególny sposób utwierdzić, i nadał mu przywiléj utwierdzania w niéj drugich, kiedy w rozmowie jaką z nim miał niedługo przed męką Swoją, rzekł do niego: „Szymonie, oto szatan pożądał was aby przesiał jako pszenicę, alem ja prosił za tobą aby nie ustała wiara twoja: ty tedy nawróciwszy się, utwierdzaj bracią twoje”. 13

Jak przez całe życie Pana Jezusa, najbliżéj Jego Boskiéj osoby widzimy świętego Piotra, przypuszczonego także do wpatrywania się w Jego wielką chwałę na górze Tabor, tak podobnież napotykamy go ciągle obok Chrystusa i w historyi Męki Zbawicielowéj. Najprzód on to jest wysłany dla przygotowania wieczerzy Pańskiéj. Potém gdy Zbawiciel przepowiada Apostołem, że przerażeni tém co Go spotka, odstąpią Go, święty Piotr oświadcza iż się z Nim nigdy nie rozłączy. W ogrójcu, jegoto Pan Jezus biorąc bliżéj Siebie, przypuszcza do tajemnic Swojéj męki ogrójcowéj, i chociaż ich tam trzech było, jemu tylko sen ich w który w téj chwili zapadli, wymawia. Gdy przyszli już Żydzi chwytać Zbawiciela, Piotr dobywa miecza, i chce Go bronić. Wiedzionego z ogrójca Pana swojego, on jeden z Apostołów nie odstępuje ani kroku. Wdziera się nawet z Nim aż do domu wielkiego Kapłana. Wprawdzie, ulegając chwilowéj ułomności, zapiera się Go przed sługą wmawiającą w niego iż należy do uczniów Chrystusa Pana, lecz w tejże chwili przejęty najżywszą skruchą, krwawemi łzami opłakuje swój chwilowy upadek.

Po Zmartwychwstaniu Swojém, znowu Pan Jezus w różnych wypadkach i okazuje że się Piotrowi należy nad innymi Apostołami pierwszeństwo. W pierwszém ukazaniu się Swojém świętéj Magdalenie, każe jéj aby poszła i powiedziała o tém Piotrowi. Wkrótce potém, jemu najpierwszemu z uczniów i Apostołów objawia się. Jedno zaś i drugie czyni Zbawiciel dla tego, aby wszyscy Apostołowie i uczniowie, odbierając wiadomość o Jego Zmartwychwstaniu, uwierzyli w to i zostali w téj wierze utwierdzeni, powagą samego Piotra. Dla tego téż i Apostołowie, gdy dwóch uczniów wracających z Emaus chcieli utwierdzić w wierze w Zmartwychwstanie Pańskie, poparli to powagą Piotra, mówiąc: „Wstał Pan prawdziwie, i ukazał się Szymonowi (Piotrowi)” 14.

W jedném z następnych, a licznych objawień Pana Jezusa, gdy święty Piotr dowiedział się o Jego obecności na brzegu morza, rzucił się z łodzi w wodę, żeby się do Niego co prędzéj dostać. Pan Jezus widząc taki dowód jego miłości, aż trzy razy rzekł do niego: „Szymonie Janów, miłujesz mnie więcéj niżeli inni”; a na trzykrotne oświadczenie Mu najgorętszéj miłości, odpowiedział: „Paś owieczki moje, paś baranki moje” 15, przez co dawał mu władzę nietylko nad wszystkimi wiernymi, lecz i nad wszystkimi Pasterzami to jest Biskupami. Wtedy także przepowiedział mu Zbawiciel rodzaj śmierci jaki go czeka: i taka go w istocie spotkała.

Po trzydziestoletnim przez Piotra zarządzie Kościołem powszechnym, (o czém w innych uroczystościach tegoż świętego Apostoła mówiliśmy) znajdował się Piotr w Rzymie, za panowania cesarza Nerona. Ten oburzony na niego za pogromienie Szymona czarnoksiężnika, który był jego zausznikiem, a którego przez sztukę szatańską wznoszącego się w powietrze, Piotr modlitwą swoją obalił na ziemię, i za nawrócenie wielu kobiet, które odtąd wiodąc życie pokutne, do rozpusty cesarza służyć nie chciały, wskazał go na śmierć i wtrącił do więzienia. Wierni wykradli go ztamtąd, i Piotr uchodził z miasta, kiedy oto w bramie, spotkał Pana Jezusa, którego, upadłszy mu do nóg, zapytał: „Panie gdzie idziesz?” „Idę do Rzymu, odrzekł Pan Jezus, aby powtórnie być ukrzyżowanym.” Piotr zrozumiał jaką mu w tém dawał Zbawiciel naukę, i wrócił do więzienia. Wkrótce potém srodze ubiczowany, przybity został do krzyża, a na jego własną prośbę, którą zanosił z wielkiéj pokory, aby w rodzaju śmierci nie być zupełnie Panu Jezusowi zrównanym, rozpięty został na rusztowaniu krzyżowém głową do ziemi, a nogami do nieba. Poniósł śmierć męczeńską dnia 29 Czerwca roku Pańskiego 68. Pewien wielkiéj świątobliwości kapłan nazwiskiem Marceli, ciało jego nabalsamowawszy, pochował na górze Watykańskiéj.

Trzy listy świętego Piotra należą do ksiąg Nowego Testamentu.

Pożytek duchowny

Gdy Chrystus Pan zdawał w ręce świętego Piotra, najwyższą władzę Swoją nad całym Kościołem, domagał się od niego aż trzykrotnego zapewnienia iż Go serdecznie miłuje, a to jakby dla zadosyćuczynienia za trzykrotne zaparcie się Pana Jezusa, którego się ten Święty był dopuścił, Pamiętaj: że cechą każdego do Kościoła i zewnętrznie i duchem należącego, jest gorąca miłość Jezusa, i zdobywaj się za łaską Pańską, na tém gorętsze i częstsze jéj akty, im częściéj i ciężéj Boga obrażałeś.

Modlitwa (koście!na)

Boże! któryś błogosławionemu Piotrowi Apostołowi Twojemu, oddawszy klucze Królestwa Niebieskiego, związywania i rozwiązywania najwyższego kapłaństwa władzę nadał; spraw abyśmy wsparci jego pośrednictwem, z grzechów naszych rozwiązani zostali. Który żyjesz i królujesz i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 534–537.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 522

Władza papieży trwa nieprzerwanie od dziewiętnastu wieków i wpływa na utrzymanie i szerzenie prawdziwej wiary, na utrzymanie cnót i porządku w rodzinach i w całym społeczeństwie chrześcijańskim, na odradzanie się wszelkich najwznioślejszych cnót, na miłosierdzie dla cierpiącej ludzkości i na miłość wzajemną.

Tak jak ojciec gromadzi dzieci naokół siebie, strzeże ich, chroni przed wszelkimi niebezpieczeństwami, żywi i troskliwie pielęgnuje, aby je uczynić szczęśliwymi – tak i papieże miliony dzieci Kościoła świętego biorą pod swoją opiekę, starają się o ich dobro duchowe i utwierdzają w wierze, by im wyjednać zbawienie.

I ty, katolicki Czytelniku, jesteś dzieckiem tego Kościoła św., a Ojciec św. twoim najwyższym opiekunem, staraj się przeto, abyś go kochał, był mu posłuszny w rzeczach wiary, czcił go i modlił się za niego.

Footnotes:

1

Jan I. 41.

2

Jan I. 42.

3

Mat. IV. 18

4

Łuk. V. 5.

5

Łuk. V. 8.

6

Łuk. V. 10.

7

Łuk. V. 11.

8

Mat. XVII. 27

9

Mat. XVI. 16.

10

Mat. XVI. 18.

11

Mat. XIV. 28.

12

Jan VI. 67.

13

Łuk. XXII. 31.

14

Łuk. XXIV. 34.

15

Jan XXI. 15–17.

Tags: św Piotr „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Apostoł papież męczennik św Andrzej św Perpetua św Petronella
2020-06-29

Mowa nr 83 na Dzień św. Piotra Apostoła – Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 393–396. 1

  1. Najmilsi! Weselmy się w Panu całym sercem i radujmy w duchu! Albowiem Jednorodzony Syn Boga Ojca, a nasz Pan, Jezus Chrystus, chcąc do nas wprowadzić tajemnice swego dzieła zbawczego i swojej Boskości, raczył dać miastu naszemu św. Piotra, pierwszego wśród apostołów, na Najwyższego Pasterza. On to, uroczystujący dzisiaj w pamiętny dzień zwycięskiego męczeństwa, jest wzorem i chlubą całego świata. Jest to nagroda, najmilsi, za owo wyznanie, przez Boga Ojca sercu Apostoła natchnione; ono wzniosło się ponad niepewność ludzkich mniemań, i zawiera moc opoki, żadnym uderzeniem niezachwianej. Boć, jak opowiadają księgi Ewangelii, wszystkich apostołów zapytuje Pan, co o Nim ludzie sądzą. Dopóki powtarzają oni chwiejne opinie ciemnoty ludzkiej, jednakową wszyscy dają odpowiedź. Gdy jednak padło pytanie, za kogo uczniowie Go uważają, pierwszy wyznaje Pana ów, co pierwszą piastuje godność w gronie apostołów. Mianowicie taką daje odpowiedź: „Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego”. Na to znowu odpowiada Jezus: „Błogosławionyś jest, Szymonie Bar-Jona, bo ciało i krew nie objawiały tobie, ale Ojciec mój który jest w niebiesiech” (Mt. 16, 17). Znaczenie tej odpowiedzi jest takie: dlatego błogosławiony jesteś, bo Ojciec mój ciebie oświecił; nie dałeś się zwieść ziemskim mniemaniom, bo światło niebieskie było ci natchnione, że nie ciało i krew, jeno objawił mnie tobie ten, którego jestem Synem Jednorodzonym. — „A ja tobie powiadam”, mówi dalej, co się wykłada: jak mój Ojciec objawił ci moje bóstwo, tak i ja daję ci poznać twoje wyniesienie. — „Iżeś ty jest opoka”, tzn. jam ci wprawdzie sam jest opoką niewzruszoną, jam „kamieniem węgielnym, co czyni oboje jednym” (Ef. 2, 14, 20), jam fundamentem, poza którym „nikt innego nie może założyć” (1 Kor. 8, 11), ale także i ty jesteś opoką, ponieważ moją władzą jesteś ugruntowany, a przez to uczestniczysz w mojej własnej mocy.
  2. „A na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie zwyciężą” (Mt. 16, 18). Na tym umocnieniu, powiada, wieczną zbuduję świątynię, na potędze tej wiary wzniesie się niebosiężny gmach mego Kościoła. Wyznania tego (że Chrystus jest Synem Boga żywego) nie zatamują bramy piekielne, nie skrępują więzy śmierci, albowiem głos ten, to głos życia. I jak wyznawców swoich do niebios podnosi, tak zaprzeczających sobie do piekieł pogrąża. Z powodu tego wyznania mówi następnie Jezus do św. Piotra: „Tobie dam klucz Królestwa Niebieskiego. A cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebiesiech” (Mt. 16, 19). Co prawda, prawo używania władzy tej przeszło i na innych apostołów, co prawda ustanowienie, zawarte w tym powiedzeniu, rozszerzyło się na wszystkich książąt Kościoła, nie bez powodu jednak jednemu w szczególności powierza się to, co ma być udziałem wszystkich. Dlatego Piotr osobno tę władzę otrzymuje, ponieważ wszyscy inni, dzierżący władzę w Kościele, na wzór Piotra mają rządzić. Ten przywilej Piotra trwa, gdziekolwiek według jego poczucia sprawiedliwości feruje się wyroki. Nie może być przeto ani zbytniej surowości, ani zbytniej pobłażliwości tam, gdzie związuje się i rozwiązuje to tylko, co św. Piotr związałby i rozwiązał.
  3. Kiedy zaś zbliżała się męka Pańska, mająca na ciężką próbę wystawić stałość uczniów, rzekł Pan: „Szymonie, Szymonie! Oto szatan żądał, aby was przesiać jak pszenicę. Ale ja prosiłem za tobą, aby nie ustała wiara twoja. A ty kiedyś nawróciwszy się potwierdzaj braci twoich” (Łk. 22, 32). Niebezpieczeństwo tchórzostwa wszystkim apostołom jednakowo groziło. Bożej pomocy zarówno wszyscy potrzebowali, ponieważ diabeł wszystkich chciał skusić. Jednak szczególniejszą opieką otacza Pan Piotra i dla Piotra modli się o wiarę, jako że pewniejszą będzie postawa innych, gdy wódz zachowa niezłomną odwagę. W Piotrze zatem doznaje umocnienia męstwo wszystkich, a pomoc łaski Bożej w takim idzie porządku, że moc dana przez Chrystusa Piotrowi — przez Piotra udziela się apostołom.

    Po zmartwychwstaniu swoim i tuż po oddaniu św. Piotrowi kluczy do Królestwa Niebieskiego, na trzykrotne wyznanie niezmiennej miłości trzykrotnie położył mu Pan na serce mistyczne powołanie: „Paś owce moje” (Łk. 22, 32). Czyni to i teraz bez wątpienia Piotr św. i jako gorliwy pasterz spełnia rozkazanie Pańskie, umacnia nas swoimi napomnieniami i nie ustaje modlić się za nas, abyśmy żadnym pokusom nie dali się zwyciężyć. Jeżeli zaś tę świętą pieczę nad wszystkim ludem Bożym roztacza, o ileż bardziej nam, wychowańcom swoim, raczy nie szczędzić swej pomocy? U nas spoczywa on w świętym łożu błogosławionego snu, w tym samym ciele, w którym nam prezydował. Widząc, najmilsi, tak potężną z ustanowienia Bożego nad nami roztoczoną opiekę, słuszny zaiste mamy powód, aby się cieszyć z zasług i godności naszego wodza. Ale składajmy dzięki wiecznemu Królowi, Zbawcy naszemu i Panu, Jezusowi Chrystusowi, że taką potęgę złożył w ręce tego, którego uczynił głową całego Kościoła, na chwałę i cześć imieniowi swemu: Jemu własna jest cześć i chwała na wieki. Amen.

Footnotes:

1

Mowa 83 jest, poza wstępem i kilku zdaniami pod koniec kazania, powtórzeniem 4 Mowy. Kwestię komplikacji tej mowy omówiliśmy we Wstępie § 3; B(a).

Tags: św Leon Wielki Apostoł św Piotr Kościół papież
2020-06-28

Św. Leona II, Papieża

Żył około roku Pańskiego 684.

(Żywot jego wyjęty jest z dziejów Kościoła Rzymskiego)

Święty Leon drugi Papież tego imienia, rodem z Sycylii, przyszedł na świat na początku VII wieku. Ojciec jego imieniem Paweł, był znakomitym lekarzem, posiadał znaczny majątek, i syna swojego kształcąc bardzo starannie, wychował oraz i pobożnie. Święty Leon obdarzony bystremi z natury zdolnościami, znakomity uczynił w naukach postęp, i już od najmłodszych lat objawiał w sobie wysoką świątobliwość. Zasłynął i wielką nauką i wielką pobożnością. Z nadzwyczajną łatwością wyuczył się wielu obcych języków, i w sztukach pięknych, znakomicie się wyćwiczył, W muzyce był także bardzo biegłym. Na świecie jeszcze żyjąc odznaczał się nieposzlakowaną skromnością, a za młodych lat odziedziczywszy po ojcu znaczny majątek, z wielką hojnością wspierał ubogich.

Z wielu powodów, świat mógł łatwo w swoje sidła młodzieńca tego uwikłać: znakomita uroda, dostatki, powszechna miłość ludzka, wysokie wykształcenie i talenty jakie posiadał, wszystko to zapowiadało mu bardzo świetne na świecie powodzenie i mogło serce jego ku ziemskim dobrom i uciechom zwrócić. Lecz go Pan Bóg na Swoję służbę przeznaczał. Święty Leon wzgardził tém wszystkiém co mu doczesną pomyślność mogło obiecywać, a po pilném zbadaniu woli Bożéj i zasiągnąwszy w téj mierze rady świątobliwego kapłana, wstąpił do stanu duchownego.

Od téj chwili już się wyłącznie służbie Pańskiéj poświęcił. Podówczas różne herezye trapiły Kościół Boży. Aby przeciw nim tém skuteczniéj wystąpić, używając w tym celu daru wymowy, który posiadał w wysokim stopniu, święty Leon z wielkim zapałem oddał się nauce i teologii i pisma Bożego. Wkrótce téż wystąpił do walki z wrogami Chrystusa, i tak ją świetnie i korzystnie dla prawdy prowadził, że w krótkim czasie, poczytany został, nie tylko w Rzymie i we Włoszech, ale i w całém chrześcijaństwie, za jednego z najuczeńszych mężów kościelnych swojego wieku, a którému w świętéj wymowie, nikt wówczas nie wyrównywał.

Podobnież i na drogach doskonałości coraz większy postęp czynił. Co mu tylko od jego prac apostolskich i zajęć naukowych, zbywało czasu, cały obracał na modlitwę, na przebywanie w kościele, albo na spełnianie miłosiernych uczynków. Był on zawsze bardzo dla ubogich miłosiernym, lecz szczególnie odkąd został kapłanem, w cnocie téj nie kładł niejako granic. Wszelka nędza, wszelka potrzeba bliźniego, znachodziła w nim najserdeczniejsze współczucie: ratował i wspierał każdego wedle możności. Przyszło do tego, iż całe swoje znaczne mienie rozdał na ubogich, a niekiedy tak się dla nich ze wszystkiego ogałacał, że i sam cierpiał niedostatek i był uboższym od tych których i wtedy jeszcze, udając się o pomoc do drugich, obdarzał jałmużną. Znany w Rzymie szczególnie z tak wielkiego dla biednych miłosierdzia, wybrany został na Jałmużnika kościelnego, a byłto w owych czasach urząd piastowany zwykle przez najznakomitszego z duchownych, w którego ręce składano dochody kościelne na wsparcie biednych przeznaczone, a które on według swego uznania, pomiędzy nich rozdzielał. Że zaś powszechnie wiedziano, iż nikt lepiéj od świętego Leona nie użyje pieniędzy na takowe cele przeznaczonych, i że on jakby ojciec ubogich, wszystkich znał najlepiéj w mieście, jemu więc składano i prywatne jałmużny: tak że prawie wszystkie dla biednych dary, przez jego ręce przechodziły. Sami zaś ubodzy cieszyli się z tego najwięcéj, gdyż i oni uznawali, że miłość jaką im zawsze okazuje, najsprawiedliwszy i najwłaściwszy rozdział jałmużn pomiędzy nich czynić potrafi.

Tak tedy święty Leon jaśniał wśród całego duchowieństwa wszystkiemi temi wysokiemi cnotami, kiedy nastąpiła śmierć świętego Agatona Papieża, zaszła 10 Czerwca roku Pańskiego 683. Byłyto czasy bardzo burzliwe dla łodzi Piotrowéj: kilku z rzędu Papieżów u jéj steru będących mężnie walczyć musiało z powstającemi i szerzącemi się jak na Wschodzie tak i na Zachodzie kacerstwami. Zpomiędzy tych niektóre jeszcze istniały, a w miejsce wytępionych powstawały nowe. Bardziéj przeto niż kiedy, potrzeba było na Stolicy Apostolskiéj, obsadzić znowu wielkiéj świątobliwości Papieża. W wyborze tym jednak, nie zawahano się ani chwili: wszystkich oczy zwróciły się na Leona, i jednogłośnie bez żadnego sporu, wybranym on został na Papieża,

Pierwszą jego ważną w zarządzie Kościoła powszechnego czynnością, było zatwierdzenie Soboru powszechnego, który był trzecim Carogrodzkim, na którym sam Papież święty Agaton jego poprzednik, przewodniczył w osobie swoich Legatów, i na którym pomiędzy wielu ważnemi postanowieniami i orzeczeniami tyczącemi się nauki katolickiéj ogłoszono iż wierzyć i wyznawać powinniśmy, że w Panu Jezusie, w jednéj Jego Osobie Boskiej, dwie były natury: ludzka i Boska.

Wyroki tegoż Soboru, ogłaszając ich za oddzielonych od Kościoła, składały z godności duchownych odszczepieńca Makarego Patryarchę Antyocheńskiego, Anastazego kapłana i Leona Dyakona kościoła Carogrodzkiego, wraz z kilku innymi prałatami i niższymi duchownemi, przy błędach herezyi Monotelitańskiéj upierających się. Wskazani byli oni nawet na wygnanie, lecz poparci swoimi stronnikami u cesarza, uzyskali iż na miejsce wygnania Rzym im został przeznaczony. Papież święty Leon, nietylko takowém z ich strony zuchwalstwem nie był obrażony, lecz pragnąc pozyskać ich dusze Chrystusowi, przyjął ich z największą miłością. W skutek téż tego, w kilku rozprawach jakie miał z nimi, z taką wymową i tak mądrze zbijał błędy które oni podzielali, iż się chwiać w nich zaczęli. Wtedy święty Leon, skłonił ich aby każdy zosobna na dni parę zamknął się w klasztorze, i w spokoju przed Bogiem rozważał to co od niego słyszał. Po takim rodzaju rekollekcyi, prócz nieszczęsnego Makarego, który nie chciał błędów swoich odstąpić, wszyscy inni się ich wyrzekli: uczynili publiczne wyznanie wiary katolickiéj, i święty Leon, z wielką dla ojcowskiego serca swego pociechą, rozgrzeszył ich i na łono Kościoła przywrócił.

Lecz o ile ten święty Papież okazywał się łagodnym dla pokutujących, o tyle okazywał stałości względem tych, którzy należnéj Stolicy Apostolskiéj uległości odmawiali. Już długo przed Papiestwem Leona, Arcybiskupi Raweńscy, popierani w tém przez wielkorządców cesarskich, przywłaszczyli sobie byli wiele praw, samemu Papieżowi służących. Święty Leon odzyskał wydarte swoim poprzednikom przywileje i otrzymał od cesarza wyrok, zakazujący wielkorządcom Raweńskim popierać roszczenia Arcybiskupów przeciw władzy Papiezkiéj. Odtąd téż Arcybiskupi Raweńscy, którzy przedtém przywłaszczali sobie przywileje służące tylko dla Patryarchów Carogrodzkiego, Aleksandryjskiego i Antyocheńskiego, przywróceni zostali pod właściwą względem Stolicy Apostolskiéj zależność.

Święty Leon, przyczynił się także wiele do ozdoby najpierwszych kościołów w Rzymie. Wzniósł własnym kosztem wspaniały kościół obok kościoła świętéj Bibiany, i w nim umieścił ciała świętych Symplicyusza, Faustyna i Beatrycy, i wyświęcił go pod wezwaniem świętego Pawła Apostoła. Wydał wiele ustaw obostrzających karność kościelną, wprowadził potrzebne zmiany w śpiewie zwanym Gregoryańskim, i ułożył kilka hymnów do pacierzy kapłańskich. Wszystkie swoje dochody, według dawnego swego zwyczaju rozdawał na ubogich, a gdy w téj mierze powstrzymywano jego szczodrobliwość, mawiał zwykle: „Za najszczęśliwszego bym się poczytał, gdybym wspierając ubogich, sam umierał wśród nędzy.”

Tylu i takiemi przyozdobionym cnotami, najwyższym Pasterzem, chcieliby byli wierni jak najdłużéj się cieszyć; lecz Panu Bogu spodobało się bardzo prędko powołać go do Siebie. Roku całego nie zasiadał na stolicy Piotrowéj, kiedy Pan Jezus wziął go do Nieba. Umarł dnia 28 Czerwca roku Pańskiego 684. Pochowany został w Bazylice świętego Piotra.

Pożytek duchowny

We wszystkich stanach przez jakie Pan Bóg świętego Leona przeprowadzał, jaśniała w nim szczególnie cnota miłosierdzia nad biednemi. Najprzód rozdał im cały majątek; późniéj był całego Rzymu jałmużnikiem, a na Papiestwie tak wszystkie dochody na nich obracał, iż sam stawał się ubogim. Porównaj to z twoją dla ubogich uczynnością: a pamiętaj, że tylko miłosierni dla bliźnich, miłosierdzia od Boga dostępują.

Modlitwa (kościelna)

Boże! który błogosławionego Leona Papieża do wielkiéj świątobliwości wyniosłeś; spraw miłościwie, abyśmy oddając cześć jego pamiątce, pozostawione nam w życiu jego przykłady, naśladować starali się. Przez Pana naszego i t. d

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 531–533.

Tags: św Leon II „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież herezja jałmużna św Agaton Sobór konstantynopolski III monoteletyzm
2020-06-20

Św. Sylewra, Papieża i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 540.

(Żywot jego napisany przez Jana Platynę, a u Bolandystów, znajduje się pod dniem dzisiejszym.)

Święty Sylweryusz rodem z okolic Rzymu zwanych Polami rzymskiemi (Compagna Romana), był synem świętego Hormidiasza, który owdowiawszy i wstąpiwszy do stanu duchownego, na początku VI. wieku zasiadał na stolicy apostolskiéj. Święty Sylweryusz na tęż godność wyniesiony został z pierwszego razu nieprawnie: lecz późniéj, wybór jego i uprawnionym został, i sam on nietylko okazał się Papieżem wielkich cnót, mężnym obrońcą praw Kościoła i wiary świętéj, lecz nawet w końcu śmierć męczeńską poniósł, za stałość i nieugiętość przed tyranami, w spełnianiu obowiązków swojego najwyższego Pasterstwa.

Po śmierci jego na stolicy apostolskiéj poprzednika świętego Agapita, cesarzowa Teodora żona Justyniana, popierająca odszczepieństwo Eutychianów, na których czele stał nieprawnie przez nią na arcybiskupstwo carogrodzkie wysadzony Antymiusz karą klątwy dotknięty przez Papieża Agapita, dokładała wszelkich starań aby i na Papiestwo wynieść jednego ze stronników téj herezyi. W tym celu wysłała do Włoch Wigilla Dyakona, i poleciła wodzowi wojsk cesarskich Belizaryuszowi, prowadzącemu podówczas wojnę z Gotami, w których posiadaniu był Rzym, aby on starał się zrobić go papieżem. Dowiedziawszy się o tém Teodat król Gotów, a nieżyczący sobie mieć papieżem stronnika cesarskiego, siłą zmusił duchowieństwo rzymskie do obrania co prędzéj Sylwera, Subdyakona tegoż kościoła. Wybór ten z razu pod przymusem dokonany był nieważnym: lecz nieco późniéj duchowieństwo rzymskie, do którego to należało, obawiając się aby z tego powodu nie powstała schyzma, i przekonawszy się że Sylwer godnym był tego najwyższego urzędu, już zupełnie dobrowolnie i z wszelką swobodą zgromadziwszy się, dopełniło wszystkiego co w poprzednich wyborach było nieprawném. Sylweryusz został wyświęconym na Dyakona, potém na kapłana, a następnie na Biskupa rzymskiego, to jest został Papieżem 20 Czerwca roku Pańskiego 536.

Wyniesiony z początku niewłaściwemi drogami na stolicę Piotrową, skoro na niéj zasiadł prawnie, postanowił stać się tego najwyższego w świecie dostojeństwa godnym. Szczerze opłakał przed Bogiem to że ludzkim względom i chęci wywyższenia dał się był z razu uwieść i budował wszystkich swoją gorliwością, surowością obyczajów i poświęceniem się sprawie Kościoła i wiary świętéj. Męstwo z jakiém stawił czoło szerzącym się kacerstwom, w czasach gdy je silnie popierała władza świecka, dopuszczająca się najokrutniejszych gwałtów na najwyższych dostojnikach kościelnych, niezmordowana zabiegłość jego około rządów całéj winnicy Chrystusowéj, ostrość życia jakie prowadził, i miłosierdzie dla ubogich którém się odznaczał, wszystko to postawiło go w rzędzie najznakomitszych i najświątobliwszych Papieżów. Takto bowiem, przez szczerą poprawę, może człowiek zatrzeć i przed Bogiem i przed ludźmi złe jakiego się dopuścił, a co większa uświęcić się i to nawet w stanie i godności, do któréj zrazu wdarł się w nagannych widokach.

Lecz właśnie dlatego, że Sylweryusz okazał się świętym Papieżem, nie mogło piekło patrzeć na to obojętnie: niezwłocznie téż pobudziło przeciw niemu swoich wysłańców. Cesarzowa dowiedziawszy się o wyniesieniu na Papiestwo Sylweryusza, poleciła Wigiliuszowi którego na stolicy apostolskiéj mieć chciała koniecznie, aby się udał do wodza cesarskiego Belizaryusza. Do niego zaś napisała nagląc, aby Sylweryusza złożył ze stolicy apostolskiéj, a na jego miejsce jéj zausznika obsadził. Wódz ten zawojowawszy Sycylią, zdobył miasto Neapol, i tam przywiózł mu Wigiliusz rozkazy cesarzowéj, Przyrzekł on iż je spełni skoro Rzym zdobędzie, co téż i wkrótce nastąpiło. Rzymianie bowiem przerażeni okrucieństwem Belizaryusza, który zdobywszy Neapol wymordował mieszkańców za opór jaki mu stawiali, sami wygnawszy załogę Gotów która w mieście była, zawezwali dowódcę cesarskiego. Zajął on tedy Rzym, lecz znowu Gotowie nadciągnęli i obsaczyli miasto, trzymając je w oblężeniu przez rok cały.

W ciągu tego oblężenia zauważano że Gotowie, chociaż naród dziki i do aryańskiéj sekty należący, oszczędzali w okolicach Rzymu kościoły katolickie, i w szturmie jaki przypuszczali do miasta, z umysłu nie uderzali na najsłabszą część jego murów, dla tego, że one były pod szczególną opieką świętego Piotra. To dało powód nieprzyjaciołom Sylweryusza do rozpuszczania wieści jakoby to czynili przez względy jakie mają dla Papieża, który się z nimi potajemnie znosi, i w ręce ich chce zdradziecko wydać Rzym i wodza cesarskiego. Miał więc już wtedy Belizaryusz złudne powody targnięcia się na Sylwera, lecz cesarzowa kazała mu wstrzymać się z tém jeszcze, aż sprobuje czy Papież na jéj żądanie nie zniesie klątwy na heretyckiego Patryarchę Carogrodzkiego Antymiusza, przez jego poprzednika Papieża świętego Agapita rzuconéj, i czy go nie zatwierdzi na jego patryarchacie, gdyż oto jéj głównie chodziło. Napisała więc do niego list, zapraszający aby sam przybył do Konstantynopola i Antymiusza na arcybiskupstwo osadził. Papież odczytawszy pismo Teodory, wzniósł ręce do nieba i rzekł: „Wiem co mnie czeka: sprawę tę życiem przypłacę;” i odpisał cesarzowéj, iż żądania jéj spełnić w żaden sposób nie może, między innemi tak się wyrażając: „Złożenie z biskupstwa Antymiusza, który popadł w błędy Eutychianów odszczepieńców, jak i oddzielenie od społeczności wiernych, podobnych jemu kacerzy, było nietylko prawném, lecz jest niezbędném. Gdybym i jego i jemu podobnych pasterzy w herezyą zapadniętych i prawnie złożonych z biskupstw, przywrócił do urzędów, byłoby to z mojéj strony wpuszczeniem wilków do owczarni Chrystusowéj, nad którą czuwać powinienem.” W końcu oświadczając należny hołd cesarzowéj, przydawał, iż od tego co wyrzekł odstąpić mu nie godzi się, chociażby mu przyszło życie za to wydać.

Cesarzowa rozgniewana taką odpowiedzią Sylweryusza, przysłała niezwłocznie Belizaryuszowi polecenie aby go złożył ze stolicy Piotrowéj, wygnał z Rzymu i na miejsce jego osadził Wigiliusza, który jéj przyrzekał heretyckiego Biskupa w Carogrodzie utrzymać. Belizaryusz spełnił rozkaz cesarzowéj: nieprawnie osadził na Stolicy papiezkiéj Wigiliusza, a świętego Sylwera wskazał na wygnanie do Patary, miasta w Azyi Mniejszéj położonego. Ten gwałt bezbożny, cały Kościół okrył żałobą, lecz święty Papież przyjął go jako dopust Boży mówiąc: „Obym cierpieniami tego wygnania wypłacił się sprawiedliwości Bożéj, za nieprawne w początkach wdarcie się na Stolicę apostolską, a byłbym najszczęśliwszym gdybym za Kościół i wiarę, życie swoje oddał.”

Na wygnaniu, święty ten Papież doznając wiele prześladowania, nie przestawał jednak rządzić Kościołem z ciągłém narażaniem się na większe jeszcze niebezpieczeństwa. Przywoływał do siebie wielu Biskupów, i różne ustawy wydawał tyczące się jużto karności kościelnéj, jużto warujące czystość wiary, przez heretyków obalanéj. Za wstawieniem się Biskupa Patary, który osobiście udał się był do Justyniana, Cesarz ten, w gruncie dobry katolik, oburzył się na postępek Belizaryusza, który się tego wszystkiego dopuścił bez jego wiedzy; kazał przywrócić Sylweryusza na Papiestwo i z wielką czcią odwieźć go do Rzymu. Lecz Teodora uwiadomiwszy o tém Belizaryusza, wymogła na nim aby tego nie dopuścił. Jakoż, kazał on czatować na okręt wiozący Papieża, pojmał go i uwięził na wyspie Palmeryi, naprzeciw Teracyny położonéj, gdzie go w krótkim czasie głodem umorzyli. Umarł tam, dnia 20 Czerwca roku Pańskiego 540, a Kościół cześć mu oddaje jako świętemu Męczennikowi.

Wigiliusz, który podobnież jak święty Sylweryusz, nieprawnie wyniesionym był na Stolicę rzymską, równie jak on stał się późniéj wielkim Papieżem. Po śmierci Sylwera prawnie obrany na Papieża, już tylko o dobro Kościoła zabiegał, gotów w obronie jego życie położyć. Z tego powodu zerwawszy z cesarzową, która przyrzeczonych jéj przez niego ustępstw na szkodę Kościoła domagała się, rzucił na nią klątwę. A nawet i Belizaryusz, przykładnie pokutował, za gwałty jakich się na osobie Papieża dopuścił, i na dowód tego wzniósł w Rzymie kościół, z napisem nad głównemi drzwiami wyrażającym żal jakim był przejęty za zbrodnicze targnienie się na świętego Sylwera. Co wszystko słusznie przypisywać można modlitwom tegoż Świętego, który dostawszy się do Nieba wstawiał się za swoich prześladowców.

Pożytek duchowny

Wielu wdziera się na godności dla samych widoków osobistych, wielu wstępując do jakowego stanu czyni to dla doczesnych tylko korzyści, gdy w takich razach powinniśmy mieć przedewszystkiém na względzie wolę Bożą i dobro duszy naszéj i bliźnich. Kto ma sobie coś podobnego do wyrzucenia, niechże jak dzisiejszy Święty, najsumienniejszém spełnianiem obowiązków jakie na siebie przyjął, stara się ujść kary Bożéj, jaka spotyka wdzierających się do stanu lub godności, do których ich Bóg nie powoływał.

Modlitwa (kościelna)

Na nędzę naszę wejrzyj wszechmogący Boże! a gdy nas ciężar grzechów naszych przywala, niech pośrednictwo błogosławionego Sylwera Papieża i Męczennika Twojego, nas wspiera. Przez Pana naszego i t. d

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 507–509.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 501–502

Z dopuszczenia Bożego ten sam Wigiliusz, który był śmiertelnym wrogiem św. Sylweriusza, został po jego śmierci prawnie wyniesiony na Stolicę Apostolską. Można było wnosić, że będzie sprawcą wielkiego zgorszenia i że do spółki z kacerzami pracować będzie na zgubę Kościoła katolickiego.

Kościół św. był wówczas istotnie w wielkim niebezpieczeństwie, ale czuwał nad nim Jezus Chrystus, który o nim powiedział, że go bramy piekielne nie przemogą. Chrystus jest niewidzialną głową Kościoła świętego, zostanie nią aż do skończenia świata i kieruje nim przez Ducha świętego. Z tego powodu nie mógł Wigiliusz szkodzić Kościołowi świętemu. Jezus Chrystus łaską pełną miłosierdzia pokierował sercem Wigiliusza tak, że ten prześladowca świętego Sylweriusza stał się jedną z najsilniejszych podpór Kościoła świętego i niewzruszonym obrońcą prawdy.

Zaledwie doszła go wieść o okropnej śmierci niewinnego papieża Sylweriusza, nad którego grobem dużo cudów się zdarzyło, otworzyły mu się oczy duszy, a serce przepełniło się najgłębszym żalem za popełnione niegodziwości.

Chciał też zaraz złożyć godność papieską i odbyć pokutę za swoje czyny, ale duchowieństwo rzymskie uznało go jednomyślnie głową Kościoła. Natychmiast potem Wigiliusz publicznie wyznał grzechy swoje, uzyskał odpuszczenie i stał się odtąd innym człowiekiem.

Tak to czuwa Jezus Chrystus nad swoim świętym Kościołem, kierując złem na jego dobro.

Jeżeli zatem słyszysz, że niekiedy bezbożni i niemoralni papieże siedzieli na stolicy świętego Piotra, to niechaj to nie bałamuci twego umysłu, albowiem tu właśnie pokazuje się miłosierna i wszechmocna ręka Pana, który rządzi Kościołem. Chociaż niejeden z papieży był złym człowiekiem, to Kościół święty stał niewzruszenie, a wiara święta była nietykalna.

Gdyby Jezus Chrystus nie opiekował się Kościołem, i gdyby ten nie był Jego dziełem, to źli papieże byliby zdołali go pognębić. Atoli Chrystus dotrzymuje obietnicy, „że bramy piekielne nie przemogą Kościoła świętego”.

Myśl ta powinna każdego uspokajać i utwierdzać w pewności, że nieprzyjaciele nie mogą wyrządzić krzywdy Kościołowi świętemu, my zaś dzięki składajmy Bogu za to, że nam pozwolił być jego dziećmi.

Tags: św Sylwer „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież męczennik nawrócenie eutychianizm obowiązki stanu św Wigiliusz Kościół
2020-05-25

Św. Grzegorza VII Papieża

Żył około roku Pańskiego 1086.

(Żywot jego wyjęty jest z dziejów Kościoła przez kardynała Baroniusza.)

Święty Grzegorz siódmy Papież tegoż imienia, w roku Pańskim 1075 na stolicę apostolską wyniesiony, według niektórych pisarzy był rodem z Rzymu, według innych był synem ubogiego cieśli z Toskanii. Nazywał się Hildebrand.

Gdy był jeszcze dziecięciem i ani pisać ani czytać nie umiał, bawiąc się wiórkami, ułożył z nich te wyrazy proroctwa Dawidowego: „Będzie panował od morza aż do morza” 1, co było przepowiednią najwyższéj władzy Papieskiéj, jakiej miał dostąpić. Wychowany był od dzieciństwa przez wuja swojego, opata klasztoru przenajświętszéj Maryi Panny na górze Awentyńskiéj. Późniéj kształcił się pod przewodnictwem Wawrzyńca Arcybiskupa Amalfińskiego Prałata wielkiéj światobliwości, uczonego i bardzo biegłego w językach wschodnich, których i Grzegorz się wyuczył. Następnie pobierał nauki od kardynała Jana Gracyana, późniéj Papieża pod imieniem Grzegorza VI. Ten złożywszy najwyższą godność pasterską i udając się do Niemiec, wziął z sobą naszego Świętego. Potém zwiedzili razem najsławniejszy podówczas klasztor ojców Benedyktynów w Kluniaku. Święty Grzegorz ujęty świątobliwością miejscowego opata błogosławionego Hugona, i znajdując w zgromadzeniu tém najściślejszą karność surowego zakonu, wstąpił do tego klasztoru. Przez siedem lat pobytu swojego w tém miejscu, stał się on od pierwszego dnia nowicyatu wzorem wszystkich najwyższych cnót zakonnych, i w lat kilka został Przeorem.

Powodowany sławą jego świątobliwości i znakomitéj nauki, cesarz Henryk III zawezwał go na dwór cesarski, i zwierzył mu urząd nadwornego kaznodziei. Wszyscy podziwiali jego gorliwość i świętą wymowę, któréj najzbawienniejsze skutki okazywały się na jego świetnych i licznych słuchaczach.

Po śmierci zasiadającego wtedy na stolicy apostolskiéj Grzegorza VI, wybranym został na Papieża Biskup Tulski, w ścisłéj zażyłości ze świętym Grzegorzem zostający. Udając się do Rzymu wziął go z sobą, a za jego radą nie obejmując godności Papieskiéj do któréj przeznaczał go Cesarz, aż za zgodą i wyborem kardynałów, zostawszy Papieżem pod imieniem Leona IX, zatrzymał przy sobie Hildebranda. Zamianowany kardynałem subdyakonem i Przeorem Benedyktyńskiego klasztoru świętego Pawła w Rzymie, wprowadził ścisłą obserwancyą pomiędzy swoimi braćmi zakonnymi, i klasztor ich postawił narówni z wzorowym klasztorem Kluniackim.

Po śmierci Leona IX, tak powszechnego używał Grzegorz i w duchowieństwie i w ludzie poważania i zaufania, że jemu jednemu zwierzyli wybranie następcy na Papiestwo, i w tym celu wysłano go w poselstwie do cesarza. Święty wybrał Gerharta Biskupa Esztadskiego, chociaż cesarz nie był za nim i sam ten Prałat świątobliwy powodowany głęboką pokorą, wiele robił trudności, które jak z jego tak i ze strony cesarza pochodzące, Grzegorz mężnie przełamał i wybraniec jego został Papieżem, przybierając imię Wiktora II. Wróciwszy z nim do Rzymu, stał się jego prawą ręką. Wraz z tym Papieżem całą gorliwość swoję zwrócił przeciw wszelkim panującym w świecie chrześcijańskim nadużyciom, a szczególnie wypowiedział wojnę zbrodni świętokupstwa, bardzo w owych czasach rozpowszechnionéj. A że plaga ta dotknęła była głównie Burgundyą i Włochy, zwołał z upoważnienia Papieża sobór w Lyonie, na którym pomimo wielkich trudności jakie w tém napotkał, złożył z urzędu Biskupów przekonanych o takowe przestępstwo. Pracował również gorliwie i niezmordowanie nasz Święty, i za dwóch następnych Papieżów: Stefana IX i Aleksandra II, po którego śmierci jednomyślnym duchowieństwa wyborem, sam na stolicę apostolską wyniesionym został, przy okrzykach ludu: „Sam Piotr święty wybrał Hildebranda; sam święty Piotr dał nam Papieża Grzegorza.”

Stan Kościoła pod tę porę najopłakańszy. Cesarze niemieccy więcéj szkody przynoszący religii niż pogańscy prześladowcy pierwszych wieków, przywłaszczali sobie prawo mianowania nietylko Biskupów, lecz i samych Papieżów zastępców na ziemi Chrystusa Pana. Frymarczyli godnościami kościelnemi i wynosili na nie najniegodniejszych swoich zauszników. Inni panujący szli za tym przykładem wielu Biskupów przez zbrodnię świętokupstwa objąwszy tę godność, zbogacało się zdzierstwem owieczek, nie dbając o ich zbawienie, i w miejsce przestrzegania w nich dobrych obyczajów, sami najgorszy dawali im przykład.

Opatrzność zesłała na stolicę apostolską świętego Grzegorza, aby tak wielkiemu złemu położył tamę: bo w istocie dokazał on tego, pomimo nadzwyczajnych trudności jakie zewsząd, bo i ze strony władzy świeckiéj, i od niegodnie piastujących godności prałatów do niéj uciekających się napotykał, i pomimo niebezpieczeństwa jakie często życiu nawet jego groziło.

Niezwłocznie po objęciu najwyższéj władzy w całym Kościele, poskładał z ich urzędów Biskupów świętokupstwem na tę godność wyniesionych, a między nimi i Biskupa Bamberskiego, największego ulubieńca cesarza Henryka IV, człowieka gorszących obyczajów. Zwołał do Rzymu sobór, dla przywrócenia karności w duchowieństwie i naprawy skażonych obyczajów, i na nim wydał ów wielkiéj wagi i sławny dekret: wzbraniający świeckim osobom, jakiejkolwiek byłyby godności, nadawanie duchownym beneficyów to jest prawa do dochodów kościelnych. Oburzony na to cesarz, który już wówczas dopuszczał się wielkich i wszelkiego rodzaju nieprawości, wysłał do Rzymu zakupionych przez niego zbójców, aby Papieża zamordowali. Ci rzucili się na niego, w chwili gdy w dzień Bożego narodzenia wychodził ze Mszą świętą. Lud obecny, miał jednak czas zasłonić swego ukochanego Pasterza, który nie straciwszy ani na chwilę spokoju, przystąpił do ołtarza i odprawił uroczyście święte obrzędy, modląc się głośno za tego który go chciał zgładzić.

Zbrodnia ta jak i wiele innych które popełniał Henryk IV, skłoniła Papieża do wydania polecenia aby według istniejącego w owym wieku prawa, stawił się on przed jego najwyższym trybunałem, dla zdania sprawy z nadużyć jakich się dopuszczał. A że winowajca ten, nietylko uczynić tego nie chciał, lecz zwoławszy nieprawny zbór Biskupów świętokupstwem mianowanych, ośmielił się ogłosić Grzegorza za odpadniętego od Papiestwa, Papież za zgodą wielkiéj liczby Biskupów zgromadzonych w Rzymie, rzucił klątwę na Cesarza.

W skutek tego, całe Niemcy, tak książęta panujący jak i wszyscy poddani wypowiedzieli posłuszeństwo Henrykowi, znienawidzonemu oddawna za swoje okrucieństwa i nadużycia, i w końcu zebrany Sejm w Tryburze, wyznaczył mu rok czasu na pojednanie się z Kościołem, i uwolnienie się od klątwy, a w razie przeciwnym, zapowiedziano mu że zostanie z tronu złożonym. Henryk zuchwały i okrutny wśród powodzenia, gdy się znalazł w takiéj ostateczności, udał nikczemnie szczerze nawróconego, i pospieszył do Rzymu. Otrzymał tam uwolnienie od klątwy, lecz się nie opamiętał wcale. Wróciwszy do Niemiec, zebrał wojska gotując się z wyprawę na Włochy, a głównie na Papieża. Wyklęty powtórnie, i złożony przez Elektorów cesarstwa z tronu, pobił Rudolfa książęcia cesarskiego obranego w jego miejsce, i zebrawszy powtórnie pewną liczbę wiarołomnych Rzymowi Biskupów, zmusił ich do nieprawnego wybrania na Papieża Gyberta, swojego kanclerza, Arcybiskupa Raweńskiego, także będącego w klątwie za złupienie swojego kościoła, i wyruszył z wojskami ku Rzymowi, aby tego samozwańca na stolicę apostolską przemocą wcisnąć.

Święty Grzegorz patrzał spokojnie na grożące mu niebezpieczeństwo. Podczas gdy nieprzyjaciel nadciągał, on przewodniczył na Soborze w Rzymie i stanowił najmędrsze rozporządzenia tyczące się karności kościelnéj.

Razu pewnego, podczas gdy Mszę świętą odprawiał, ujrzano białą gołębicę zlatującą z Nieba, która usiadłszy na jego ramieniu, skrzydłami osłaniała mu głowę. Co oznaczało Ducha Świętego, którego ten święty Papież w szczególnéj obfitości posiadał dary.

Doradzano mu aby dochody Papiestwa obrócił na wyszykowanie wojska, które mogłoby stawić opór najazdowi Henryka; lecz odrzekł iż nie chce na ten użytek obracać dóbr kościelnych. Tymczasem przybył Cesarz i miasto święte obległ. Grzegorz ugasił znakiem krzyża świętego, pożar wszczęty w Rzymie przez oblegających, którzy po długim szturmie zdobyli go w roku 1084, a Henryk obsadził na tronie Papieskim Antypapę, który przybrał był imię Klemensa III. Grzegorza zaś trzymał zamkniętego w zamku świętego Anioła, w którym się był ukrył, a z którego wyzwolił go, przybyły mu na pomoc, Robert Giskard książe Pullyi. Papież schronił się do klasztoru Benedyktyńskiego na górze Kassyneńskiej, i tam czując blizki swój koniec, oświadczył uroczyście, iż przez całe życie miał tylko dobro Kościoła na celu; zniósł wszystkie wydane przez siebie klątwy kościelne, prócz tyczących się Henryka i Antypapy Gilberta, i zasnął spokojnie w Pana wymawiając te pamiętne słowa: „Miłowałem sprawiedliwość, a znienawidziłem nieprawości, i dlatego umieram na wygnaniu.”

Trudno wyrazić, ile dobrego wielki ten Papież, przez dwanaście lat swojego panowania, wyrządził dla Kościoła. Plagę świętokupstwa przed nim bardzo rozszerzoną, zniósł wszędzie. Zachwianą karność w duchowieństwie przywrócił; skażone obyczaje w tych nawet którzy niemi drugim przyświecać powinni, naprawił; mnóstwo przemądrych i niezbędnych postanowień wydał, i za swojego Papiestwa władzy namiestnika Chrystusowego najwyższy rozwój nadał, dla tém większego dobra i chrześcijańskiéj i politycznéj społeczności. Umarł roku Pańskiego 1085. Słynącego za życia i po śmierci wielu cudami, Grzegorz XIII w poczet Świętych zaliczył.

Pożytek duchowny

Za papiestwa świętego Grzegorza VII, i wewnątrz Kościoła zepsucie nawet duchowieństwa, i zewnętrzne napady na niego władców świeckich, wstrząsały srogo łodzią Piotrową. Wypłynęła jednak z tych nawałności bez szkody, bo jéj Pan Bóg zwycięstwo zad jéj wszelkiego rodzaju wrogami, na zawsze przyrzekł i zapewnił. Dziękuj Bogu za taką Jego nad Kościołem ciągłą opiekę, i wzywaj jéj na czasy obecne, udając się do pośrednictwa dziś uroczystującego świętego Papieża.

Modlitwa (kościelna)

Boże! w Tobie ufających siło, któryś błogosławionego Grzegorza wyznawcę Twojego i Papieża, dla obrony niezależności Kościoła, wielkiém męstwem obdarzył, daj nam za jego przykładam i wstawieniem się, wszelkie przeciwności naszego zbawienia, mężnie przezwyciężać. Przez Pana naszego Jezusa i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 425–427.

Footnotes:

1

Psalm LXXI. 6.

Tags: św Grzegorz VII „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież polityka Kościół Duch Święty
2020-05-19

Św. Piotra Celestyna Papieża

Żył około roku Pańskiego 1296.

(Życie jego było napisane przez współczesnych mu dwóch Kardynałów: Kajetani i Aliako.)

Święty Piotr, który zostawszy Papieżem przybrał imię Celestyna, był rodem z części Włoch południowych, zwanych Abruzyą. Urodził się w małéj wiosce Izermia, około roku Pańskiego 1221, z rodziców bardzo zacnych, lecz niezamożnych; był jedenastym z synów których mieli dwunastu. Razu pewnego, matka jego już wdową będąc, rozmawiała w jego obecności o licznéj swojéj rodzinie: „Czy podobna, rzekła, abym tyle dzieci wydawszy na świat, nie doczekała się widzieć, aby jednego z nich wielkim sługą Bożym?” — „Owszem, odpowiedział jéj mały jeszcze wtedy Piotruś, ja takim będę, gdyż chcę zostać Świętym.” Jakoż, tak szczególną okazywał on od lat najmłodszych pobożność, że matka od téj pory przeznaczyła go do stanu duchownego, i w tym celu wszelkich dokładała starań, aby i w naukach świeckich został wykształcony. To rozbudziło zazdrość w jego braciach, którzy jako nieposiądający żadnego majątku, usposabiali się do różnych rzemiósł. Z tego powodu miał święty Piotr wiele do zniesienia przykrości i nawet prześladowań; lecz że Pan Bóg miał na niego szczególne widoki, nie przerwało to jego zawodu naukowego, w którym znakomity uczynił postęp, gdyż obok wysokich zdolności był nadzwyczaj pilnym i pracowitym.

Oddając się gorliwie naukom, ćwiczył się jeszcze więcéj w miłości Bożéj i w nabywaniu cnót chrześcijańskich. Za to, Pan Bóg obdarzał go coraz wyższemi łaskami, miewał nawet cudowne widzenia, a gdy doszedł lat dwudziestu, rozbudził w nim Duch Święty wielki wstręt do świata, a pragnienie życia samotnego, oddanego wyłącznie wyższéj bogomyślności. W tym celu, Piotr opuścił tajemnie dom rodzicielski, i udał się na odludną górę, gdzie wykuł sobie w skale jaskinię tak małą, że ledwie się w niéj mógł poruszać, i tam wiódł życie pokutne, wiernie naśladując najsurowszych pustelników pierwszych wieków Kościoła. Nacierały przez czas ten na niego, najcięższe pokusy, któremi zły duch chciał rozbudzić w nim tęsknotę za uciechami światowemi; lecz modlitwą i serdeczném nabożeństwem do Matki Boskiéj, wszystkie te napady piekielne zwyciężał, i w niebieskie uciechy opływał, obcując z Aniołami, którzy się mu widzialnie okazywali i toczyli z nim rozmowę.

Po trzech latach pobytu na téj puszczy, sługa Boży nakłoniony przez swojego spowiednika, aby przyjął święcenia kapłańskie, gdy się wahał długo nie czując się w pokorze swojéj godnym tego urzędu, miał widzenie które go do tego ośmieliło; poczém udawszy się do Rzymu, wyświęcony został na księdza. Wróciwszy, poszedł znowu na puszczę na górę zwaną Maron, gdzie obrał sobie na mieszkanie jaskinię napełnioną przedtém jadowitemi gadzinami, a które ustąpiły z niéj na zawsze, skoro Święty tam osiadł. Tu przebył lat pięć, żyjąc jak nadziemska istota; a gdy dla uprawy pola, zaczęli okoliczni mieszkańcy wycinać lasy otaczające jego pustelnię, przeniósł się na górę Magella, gdzie połączyło się z nim dwóch innych pustelników, pod jego przewodnictwo się poddających.

Byłto początek świętego zgromadzenia zakonnego, które późniéj bardzo wzrosło: i dla tego szatan wszelkich dokładał starań, aby temu w samych początkach przeszkodzić, jużto osłabiając ducha w towarzyszach Piotra, już zsyłając im różnego rodzaju trudności i przeszkody w ich rodzaju życia. Święty wykazując braciom zasadzki złego ducha, utwierdzał ich w powołaniu, i wkrótce liczba jego uczniów znacznie się powiększyła. Tym sposobem powstał Zakon, późniéj od imienia Celestyna jakie przybrał na papieztwie Piotr święty, Celestynami zwany.

Z początku, pustelnicy ci nie mieli innych ustaw jak przewodnictwo i przykład ich błogosławionego założyciela, który wszystkich przewyższał ostrością życia. Nic innego nie jadał nigdy jak trochę chleba razowego, a za napój używał jedynie wodę. Cztery razy do roku odbywał posty czterdziestodniowe, w których tylko co dni trzy brał ten lichy posiłek. Na ciele nosił ostrą włosiennicę węzłami pokrytą, i przepasany był ciągle żelaznym łańcuchem z kolcami. Sypiał na ziemi, biorąc pod głowę kamień. Cały jeden post wielki przepędził w dole wykopanym w ziemi, w którym zamykając się, wziął wszystkiego kilka cebulek i dziesięć bułeczek chleba, z których przez te dni czterdzieści spożył tylko połowę. Wiodąc życie tak nadzwyczaj umartwione, wyglądał bardzo rzeźwo, był zawsze pełen słodyczy w obcowaniu z drugimi, a w przewodniczeniu zakonnymi braćmi umiarkowany i wyrozumiały.

Gdy liczba zakonników pod jego zarządem będących coraz znaczniéj powiększać się poczęła, dowiedział się, iż na Soborze powszechnym zbierającym się w Lyonie, miały być zniesione wszystkie zgromadzenia zakonne przez Stolicę Apostolską niezatwierdzone. Udał się więc z dwoma swoimi uczniami do Rzymu, aby zatwierdzenie swojego zgromadzenia uzyskać. Grzegorz X przyjął go z wielka łaskawością, i do prośby jego się przychylił, nadając temu zgromadzeniu Regułę świętego Benedykta, do któréj święty Piotr przydał ustawy przez siebie ułożone. Pan Bóg przedziwnie pobłogosławił założonemu przez niego Zakonowi: w lat kilka potém święty Piotr miał pod swoim zarządem trzydzieści sześć klasztorów, w których służyło Panu Jezusowi około sześciuset mnichów.

Tymczasem, sława świątobliwości tego założyciela nowego pustelniczego zgromadzenia, i rozgłos licznych cudów jakie czynił, tłumy pobożnych ściągały do jego samotni, tak że musiał tam urządzić na dworze rodzaj kazalnicy, z któréj miewał nauki. Spragnionego ciszy pustelniczéj, skłoniło to do opuszczenia i tego miejsca. Potajemnie przeniósł się z kilku braćmi w inne góry, w miejsce jeszcze nieprzystępniejsze, zwane puszczą świętego Bartłomieja. Lecz i tam go odkryto, i tłumy jeszcze liczniejsze zgromadzały się około niego. Uchodząc znowu ztamtąd z jednym już tylko zakonnikiem, skrył się w jaskini, będącéj na samym szczycie góry Magelli, w miejscu które zdawało mu się dla drugich już zupełnie niedostępném. Wszakże i tam go znaleziono, i zbiegano się aby słuchać jego nauk, polecać się jego modlitwom, lub doznać cudów przez niego czynionych. Sądząc przeto, że wolą jest Bożą aby się nie uchylał od tego rodzaju usług bliźniemu, wrócił na górę Murońską pierwotną swoję siedzibę.

Pod tę porę, Kościół po śmierci Papieża Mikołaja IV, z wielkim smutkiem wszystkich wiernych, przez lat przeszło dwa osieroconą miał Stolicę Apostolską, dla trudności jakie zachodziły w wyborze nowego Papieża. Nakoniec zgromadzeni na Konklawe kardynałowie, ze szczególnego natchnienia Ducha Świętego, jednomyślnie zgodzili się aby na stolicę Papiezką powołać Piotra, pustelnika z góry Murońskiéj, jako męża najświątobliwszego, jaki podówczas znajdował się na świecie. Niezwłocznie wysłano do niego w poselstwie Arcybiskupa Lyońskiego, wraz z kilku innymi Biskupami i notaryuszami apostolskimi, zawożącymi mu akt jego wyboru, wraz z listem zbiorowym od całego grona kardynałów, błagających go aby tę najwyższą godność przyjął. Po wielu trudnościach z jego strony, które czynił pomimo iż królowie sycylijski i węgierski osobiście przybyli do niego popierając prośby kardynałów, w końcu z wielką dla siebie boleścią, uległ woli Bożéj, przez wybór na Konklawie dopełniony, objawionej, i dnia 29 Sierpnia roku 1294, wyniesiony został na stolicę Apostolską, przybierając imię Celestyna, w mieście Akwilei w obecności wszystkich Kardynałów i przeszło dwóchkroćstotysięcy wiernych z różnych krajów tam przybyłych.

Osiągnięcie téj największéj w świecie godności, nie zmieniło w niczém jego sposobu życia, a w pokorze jeszcze go więcéj ugruntowało. W pałacu papieskim urządził sobie malutką i ubogą celkę, zupełnie taką jaką miał na puszczy, i w niéj przebywał cały czas, jaki mu pozostawał wolny od zajęć tyczących się spraw Kościoła całego. Dwanaście wakujących posad kardynalskich, zapełnił mężami wysokiéj świątobliwości, powołując do tego dwóch świętych zakonników ze swojego zakonu, i wielu Biskupów poobsadzał w różnych dyecezyach, również sumienny i trafny czyniąc wybór. Lecz gdy świat cały tylko co zaczynał cieszyć się tak świętym Papieżem, on zatęsknił za puszczą, i w końcu, w głębokiéj pokorze swojéj poczytując ciężar najwyższego Pasterstwa przechodzącym jego siły, zrzekł się téj godności w kilka miesięcy po swojém na nią wyniesieniu, z wielkim żalem ludu wiernego i całego duchowieństwa.

Wybrany po nim Bonifacy VIII, obawiając się aby niektórzy nieprzychylni mu Prałaci, nie korzystali z tego i nie wszczęli syzmy, chciał zatrzymać świętego Celestyna przy sobie; ten jednak spragniony powrotu do swojego klasztoru, udał się tam niezwłocznie. Bonifacy posłał po niego, i kazał go osadzić w warowni Fiomońskiéj. Trzymano go tam w tak ciasném mieszkaniu, a które mu służyło i za sypialnię i za kaplicę, że sypiając według swego zwyczaju na ziemi, głowę już musiał opierać o ołtarz. Pomimo tego bardzo był z losu swego zadowolony, mówiąc: „pragnąłem szczupłéj celki i odosobnienia, otóż mam i jedno i drugie.” Lecz nie długo w niéj przebywał. Wiek jego podeszły, siły zwątlone ostrą całego życia pokutą, zapowiadały mu blizki już koniec. Jakoż 19 Maja, roku Pańskiego 1296 zaopatrzony ostatniemi Sakramentami świętemi, leżąc na prostéj słomie, i wymawiając te słowa Psalmu rannych pacierzy kapłańskich: „Wszelki duch niech Pana chwali” 1, własnego błogosławionego ducha oddał Panu Bogu.

Papież Klemens V, w roku 1868 po odbytym procesie kanonizacyi, wpisał go w poczet Świętych.

Pożytek duchowny

Święci Pańscy unikali wszelkich godności, w skutek głębokiéj pokory która ich wprawiała w przekonanie iż się im takowe nie należą. Miarkuj więc jak dalekim być musisz od téj cnoty, gdy w sercu twojém czujesz pragnienie wszelkiego rodzaju wywyższenia, i proś Pana Boga o łaskę pokory. pamiętając że bez niéj, nie tylko Świętym, ale i zbawionym być nie można.

Modlitwa (kościelna)

Boże! Któryś błogosławionego Piotra Celestyna do najwyższéj godności Papiestwa wyniósł, i któryś nauczył go pokorę wyżéj od tego zaszczytu cenić; spraw miłościwie, abyśmy za jego przykładem, wszystkiém co ziemskie gardzili, a przyrzeczonych pokornym nagród w Niebie dostąpili szczęśliwie. Przez tegoż Pana i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 407–409.

Footnotes:

1

Psalm CL. 5.

Tags: św Piotr Celestyn „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież wielodzietność pokuta abdykacja pokora
2020-05-05

Św. Piusa V Papieża

Żył około roku Pańskiego 1572.

(Życie jego jest opisane przez Hieronima Katenę i Antoniego Gabucyusza, dwóch jego przybocznych Prałatów.)

Święty Pius piąty tego imienia Papież, pochodził ze szlachetnéj rodziny Gislerów z Bolonii. Narodził się roku Pańskiego 1504, w małéj wiosce Bosko w Lombardyi położonéj. Ze chrztu miał imię Michał. Wychowany starannie i pobożnie, od dzieciństwa odznaczał się wielkiém do Matki Bożéj nabożeństwem. Gdy dorastał, rodzice mieli zamiar uczyć go jakiego rzemiosła, gdyż majątku zostawić mu nie mogli. Lecz Michał już w dwunastym roku życia swojego, postanowił był świat opuścić i wstąpić do Zakonu. Zdarzyło się iż dwaj Dominikanie przybywszy do wioski Bosko, parę dni w niéj się zatrzymali. Młody nasz chłopaczek tak się im podobał, iż przyrzekli mu uzyskać przyjęcie go do ich zakonu, jeśli ukończy szkoły pod ich dozorem będące, przy klasztorze w Wogerze. Michał tego tylko pragnał. Upadł do nóg rodzicom, a otrzymawszy na to ich zezwolenie i błogosławieństwo, udał się do Wogery, gdzie odznaczywszy się i pilnością w naukach i niepospolitemi zdolnościami, a najbardziéj przykładną pobożnością, wysłany został do nowicyatu w klasztorze ojców Dominikanów w Wigowaro. Po roku próby, podczas któréj już wnosić można było iż w młodym tym zakonniku, przybywa wielka dla Zgromadzenia ozdoba, wykonawszy śluby uroczyste, stanął od razu w rzędzie najświątobliwszych zakonników, a po ukończeniu zawodu nauk Teologicznych, okazał się jednym z najuczeńszych swojego czasu kapłanów. Niezwłocznie téż sam wystąpił jako znakomity mistrz téj nauki, a potém powołany na Przełożonego w różnych z kolei klasztorach, a mianowicie w Wigowaro, w Sancino i w Albie, zajaśniał na tych urzędach, wszystkiemi cnotami najdoskonalszego syna świętego Patryarchy Dominika. Pierwszy do wszystkich obowiązków klasztornych, pełen dla podwładnych mu braci miłości, gorliwie przytém pracował na ambonie i w konfesyonale, wiodąc życie nadzwyczaj umartwione, które go równało z najsurowszymi pokutnikami puszcz Egipskich.

Sława cnót jego wywiodła go z ukrycia klasztornego, którego jedynie szukał. Zamianowany Inkwizytorem wiary świętéj na całą Lombardyą, ważny ten urząd z wielką roztropnością i święcie spełniał, a łagodnością swoją, obok niezmordowanéj gorliwości, wielką liczbę heretyków nawrócił. W skutek tego, 1551 roku został komisarzem generalnym Inkwizycyi na całe Włochy, a w cztery lata potém ogólnym Wikarym generalnym tejże świętéj Instytucyi. Trudno wyrazić na ile trudów i niebezpieczeństw był ztąd narażany. Kacerze bowiem widząc w nim najdzielniejszego swojego przeciwnika, całą złość swoję przeciw niemu obrócili.

Przez wzgląd na wielkie jego zasługi i świątobliwość życia, Papież Paweł IV zrobił go Biskupem Nepisko-Sutryńskiéj Dyecezyi, a wkrótce potém Kardynałem. Obie te godności przyczyniły się do utwierdzenia go w głębszéj jeszcze pokorze, i obie przyjął jedynie na wyraźny rozkaz Ojca świętego. Pius IV następca Pawła IV, podobnież ocenił jego wysokie zalety. Przeniósł go na Biskupstwo MondoWińskie w Piemoncie, szczególnie podówczas potrzebujące Biskupa tak wysokiéj świątobliwości. Zastał je w bardzo opłakanym stanie: w krótkim czasie gorliwość jego apostolska, a najbardziéj przykład życia, zmieniły postać rzeczy. W duchowieństwie ustalił najściślejszą karność kościelną, w ludzie nie tylko poprawił obyczaje, lecz i pobożność rozbudził.

W roku 1565, po śmierci Piusa IV, wyniesiony został w jego miejsce na stolicę Apostolską. Zaczął od urządzania dworu własnego, aby tenże służył Rzymowi całemu za wzór pobożności i wszelkich cnót chrześcijańskich. Nakłonił do tego i Kardynałów, i wkrótce miasto całe poszło za tym przykładem. Zmusił Biskupów żeby nie wydalali się z miejsca swéj rezydencyi, albo téż zrzekli się urzędu; odżywił ducha zakonnego we wszystkich zgromadzeniach, wydał surowe przepisy powstrzymujące rozpustę po karczmach i kawiarniach, niektórych publicznych widowisk zakazał zupełnie, wszystkie ubogie dziewice w Rzymie narażone na zepsucie, hojnie wyposażał, i mnóstwo tych które już podpadły rozpuście, wyrwał z téj toni. Wprowadził potrzebne zmiany w wydziałach policyi i sprawiedliwości; wydał wiele najzbawienniejszych postanowień, tak zakonnego jak i świeckiego duchowieństwa tyczących się.

Pasterska troskliwość jego, ogarniała potrzeby i całego chrześcijaństwa. Za jego czasów herezye Lutra i Kalwina, znalazłszy poparcie w zepsuciu możniejszych, i w braku oświecenia w ludach, szerzyły się coraz bardziéj w świecie. Pius wysłał Legatów do wszystkich dworów, aby każdy na miejscu pilnował sprawy katolickiego Kościoła, i gorliwych misyonarzy do wszystkich krajów dotkniętych klęską odszczepieństwa, a całe dochody Państwa kościelnego, obracał na takowe cele. Jego to niezmordowanym staraniom, winna Francya ocalenie w jéj narodzie katolickiéj wiary, jak również i inne kraje Europy które uszły wtedy piekielnéj zarazy temi nowemi kacerstwami szerzonéj. Święty Papież, ojcowską swoję opiekę rozciągał i do krajów Ameryki, Indyi i do krańców Japonii, gdzie nie tylko swoim kosztem utrzymywał misyonarzy, lecz ogromne posyłał im sumy pieniężne dla nowonawróconych, którzy dla tego że przyjmowali wiarę świętą do ubóstwa przychodzili. W tém wszystkiém oceniając wielkie usługi jakie mu oddawali ojcowie Jezuici, był szczególnym ich zgromadzenia wielbicielem, i w czterech Bullach wydanych dla nich, obdarzył ich wielkiemi przywilejami wysokie oddając im pochwały.

Za jego czasów także groził całéj Europie najpotężniejszy wróg imienia chrześcijańskiego. Soliman II sułtan Turecki zagrabiwszy wyspę Cypryjską, oblegał Maltę i Sycylią, zamierzając przez ich zdobycie, utorować sobie drogę do reszty krajów chrześcijańskich. Papież zawiązał z monarchami katolickimi ligę przeciw muzułmanom, wysłał wszystkie swoje wojska, i cały skarb państwa na tę wyprawę zużył. Siły nieprzyjacielskie spotkały się na morzu pod Lepantem, siódmego Października 1571 roku. Wojska chrześcijańskie pod dowództwem książęcia Austryackiego i Kolonny wodza wojsk Papiezkich, lubo w mniejszéj sile, uderzyły na Turecką flotę, zatknąwszy na swoich masztach chorągiew z wizerunkiem Chrystusa Pana ukrzyżowanego, poświęconą przez Papieża, i wzywając imienia Maryi. Niewierni pobici zostali na głowę, stracili kilkadziesiąt tysięcy ludzi wraz z Ali-Buszą ich dowódcą, a flota ich zniszczoną została, o czém święty Pius w Rzymie przebywający, przez objawienie zawiadomionym został.

Od chwili rozpoczęcia wojny, podwoił on modlitw na tę intencyą, a lubo już podeszłego wieku i na zdrowiu wątły, przydawał sobie różnych umartwień: postów, czuwań, biczowań się i t. p. W dniu w którym toczyła się stanowcza bitwa pod Lepantem, Papież w pałacu swoim na Watykanie, rozmawiał z kilku Prałatami znajdującymi się w téj chwili u niego. Wśród téj rozmowy, otworzył okno i wlepiwszy oczy w Niebo pozostawał przez czas pewien nieporuszony, jakby w zachwyceniu, poczém zwracając się do Prałatów, rzekł: „Nie pora już teraz załatwiać sprawy nasze, idźcie i niezwłocznie oddajcie dzięki Bogu, za świetne zwycięstwo jakie wojska nasze w téj chwili odniosły nad Turkami,” i sam upadłszy na kolana przed krzyżem, resztę dnia spędził na modlitwie. Goniec z wiadomością o odniesioném właśnie w tejże chwili zwycięstwie, przybyły dopiéro we dwa tygodnie potém, stwierdził prawdziwość objawienia jakie miał Papież. Pomiędzy dziękczynnemi modlitwami nakazanemi wtedy, postanowił Pius odrębne święto na cześć Matki Bożéj zwycięskiéj, które teraz obchodzi się w każdą pierwszą niedzielę Października, razem ze świętem przenajświętszéj Panny Różańcowéj.

Pius V nie długo już żył po téj pamiętnéj wojnie. Stargawszy siły na pracach apostolskich, i zwątliwszy je nadzwyczajnemi umartwieniami ciała, przewidział na długo przed jéj nadejściem ostatnią chwilę swoję, i gotował się do niéj z wielką pobożnością. W miesiącu Marcu roku 1572, zapadł gorzéj na cierpienia kamienia, których oddawna doznawał. Pomimo tego zwiedził po raz ostatni siedem Bazylik rzymskich, dla dostąpienia odpustu. Lubo już bardzo cierpiący, od postów zwolnić się nie chciał. W ciągu choroby spowiadał się codziennie i Mszę świętą odprawiał, póki na nogach mógł się utrzymać. Nakoniec po przyjęciu ostatniego Olejem świętym Namaszczenia, w dniu 5 Maja tegoż 1572 roku, po krótkiém i lekkiém konaniu, w którém ciągle się modlił, zasnął snem sprawiedliwych. Miał lat sześćdziesiąt ośm, na stolicy Apostolskiéj zasiadał lat sześć. Sykstus V wzniósł mu wspaniały grobowiec w kościele przezwanym większym przenajświętszéj Panny Maryi w Rzymie, a słynącego wielu cudami zaliczył Klemens X w poczet błogosławionych; w roku zaś 1711 tegoż imienia Papież XI uroczyście go ukanonizował.

Pożytek duchowny

Z wielką gorliwością święty Papież, którego pamiątkę uroczystą dziś obchodzimy, bronił wiary katolickiéj przeciw różnego rodzaju nieprzyjaciołom Kościoła, za jego czasów na nią nastających. Proś go aby ci wyjednał łaskę żywéj wiary, aby brednie dzisiejszych niedowiarków, które o uszy twoje zewsząd się obijają, nie zachwiały cię w niéj nigdy.

Modlitwa (kościelna)

Boże! Któryś na poskromienie Kościoła Twojego wrogów, i rozszerzanie chwały Bożéj, błogosławionego Piusa piątego Papieża, obrać raczył; spraw abyśmy jego osłonieni opieką, tak wiernie Ci służyli, iżbyśmy uszedłszy wszelkich nieprzyjacielskich zasadzek, wiecznym pokojem cieszyli się. Przez Pana naszego i t.d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 367–369.

Tags: św Pius V „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież Inkwizycja Luter Kalwin Lepanto
2020-04-26

Św. Kleta i Marcelina Papieżów i Męczenników

Żyli około Roku Pańskiego 304.

(Żywot ich był napisany przez świętego Damaza Papieża.)

Święty Klet, rodem Rzymianin, nawrócony do wiary świętéj przez świętego Piotra, był jednym z jego nieodstępnych uczniów. Pod przewodnictwem tego błogosławionego mistrza, tak wielki uczynił w doskonałosci Ewangelicznéj postęp, że wstąpiwszy do stanu duchownego, stał się wzorem dla wszystkich kapłanów, tak z gorliwości o chwałę Bozą, jak i z wysokiéj świątobliwości, jaką zajaśniał w gronie duchowieństwa rzymskiego.

Słodycz jego i pokora w obchodzeniu się z każdym, sprawiała że pozyskiwał nawet serca pogan nienawracających się, a wielka miłość Pana Jezusa, którą pałało serce jego, była jakby spuścizną którą odziedziczył po mistrzu swoim, odznaczającym się pomiędzy samymi Apostołami najżywszém przywiązaniem do Zbawiciela. Święty Piotr wysoko go cenił, i jest powszechne mniemanie, że nie tylko przybrał go wraz ze świętym Linem do pomocy w pracy około wiernych w Rzymie i w jego okolicach, do czego i wielu innych pracowników Ewangelicznych używał, lecz że jemu szczególnie zwierzał zarząd tego najpierwszego w świecie Kościoła, ile razy wypadało mu samemu wydalić się z Rzymu.

W roku Pańskim sześćdziesiątym siódmym, po męczeńskiéj śmierci świętego Piotra, na Stolicę Apostolską wstąpił Lin święty, a po nim znowu, został Papieżem święty Klet. Ciężkie były to dla świeżo powstającego Kościoła czasy: prześladowanie srożyło się wszędzie, i wierni na ciągłe narażeni niebezpieczeństwa ciągłéj i najtroskliwszéj potrzebowali opieki i zachęty do wytrwałości, co właśnie znaleźli w wielkiéj miłości tego świętego Papieża. Pieczołowitość jego ojcowska, ogarniała wszystkich chrześcijan nie tylko w cesarstwie rzymskiém, lecz w całym świecie znajdujących się. Jednych wspierał hojnemi jałmużnami, drugich pocieszał i utwierdzał w wierze świętéj listami okólnemi; wszystkich nauczał, podnosił na duchu i w sercach ich zaszczepiał królestwo Chrystusowe. W miarę jak się powiększała jego owczarnia, mnożyły się jakby cudem w ręku jego, środki niesienia pomocy wszystkim wiernym i we wszystkich krajach, a serce jego tém większą miłością ogarniało całą jego powszechną trzodę, im cięższe próby przechodzili chrześcijanie, i im częściéj zgłaszali się do niego, po radę lub wsparcie. W samych początkach swojego Papiestwa, ustanowił w Rzymie, a to w skutek polecenia jakie odebrał był jeszcze od swiętego Piotra, dwudziestu nowych Proboszczów, dla łatwiejszéj obsługi duchownéj, coraz liczniejszych wyznawców Chrystusowych, i nie zaniedbał niczego, co tylko mogło przyczynić się do dobra Kościoła całego i jego wzrostu. On pierwszy w odezwach swoich zaczął używać tego wyrażenia: Pozdrowienie i błogosławieństwo Apostolskie, od którego odtąd wszyscy Papieże odezwy swoje rozpoczynają.

Dwanaście już lat upływało, jak święty Klet rządził Kościołem Bożym z tą świętą mądrością i gorliwością niezmordowaną, jakich oczekiwać można było po jednym z najulubieńszych uczniów książęcia Apostołów, kiedy cesarz Dyoklecyan, najokrutniejszy z tyranów i najzawziętszy wróg chrześcijaństwa, wszczął straszliwe Kościoła prześladowanie. Trudno wyobrazić sobie z jakiém barbarzyństwem pastwił się nad wiernymi, postanowiwszy wygładzić ich do szczętu. Klęska ta rozsrożyła się wszędzie. Po kilka tysięcy Męczenników padało w dniu jednym, a krew bohaterów chrześcijańskich lała się po całéj niemal kuli ziemskiéj.

Lecz temu okrutnemu prześladowcy, nie dość było krocie ofiar pomordować zadając im najstraszniejsze męki: chodziło mu głównie o najwyższego Pasterza téj owczarni Bożéj, w któréj krwi brodził. Zwrócił więc głównie swoję zawziętość na Papieża. Nakazał aby wyszukano świętego Kleta, przebiegającego podówczas okolice Rzymu, i już to po jaskiniach w których się ukrywali, już w podziemnych pieczarach, nawiedzającego strapionych chrześcijan, których pocieszał swoją obecnością, przemowami pokrzepiał na duchu, a sprawując wśród nich kościelne obrzędy, udzielał im Sakramenta święte. Nie trudno było żołdactwu cesarskiemu wysłanemu po Papieża, wyszukać go wkrótce, gdy wiedziano, że on tam się zwykle znajduje, gdzie najwięcéj jest nieszczęśliwych i strapionych jego dzieci. Schwytano więc Świętego, i okutego w ciężkie kajdany wtrącono do więzienia. Radość jakiéj ztąd doznał, najlepiéj dowodziła, z jakiém upragnieniem sam wyglądał korony męczeńskiej gdy dotąd zachęcał do niéj drugich. Gwałtowność złości Dyoklecyana nie dała mu długo czekać na to szczęście, i oszczędziła mu wiele cierpień. Niezwłocznie po jego uwięzieniu kazał go zamordować, co nastąpiło dnia 26 Kwietnia, roku Pańskiego 91. Zwłoki jego znajdują się w kościele świętego Piotra na Watykanie.

· · ·

W dniu dzisiejszym obchodzi także Kościół pamiątkę męczeństwa świętego Marcelina Papieża, w którego życiu i śmierci zaszedł wypadek będący wielką pobudką dla nas do ufności w miłosierdzie Boże.

Święty Marcelin był synem zamożnego mieszkańca Rzymu, nazwiskiem Projektus. Zostawszy kapłanem za Papiestwa świętego Kaja, przy końcu trzeciego wieku w służbie Kościoła wielce się odznaczył. Znamienicie wykształcony w naukach i wysokiéj świątobliwości wiodąc życie, po śmierci tego Papieża wybrany został na jego następcę. Były to podobnież jak i za świętego Kleta, bardzo dla łodzi Piotrowéj burzliwe czasy, i biegłego a szczególnie świętego wymagające sternika. Święty Marcelin zasiadł na Stolicy Apostolskiéj roku Pańskiego 290, to jest za panowania dwóch cesarzów Dyoklecyana i Maksymina, którzy poprzysięgli byli zagładę imienia chrześcijańskiego. Jeden z najdawniejszych i najznakomitszych dziejopisarzy Teodoret, pisze iż święty Marcelin wielkie położył był przed Bogiem zasługi w rządzeniu Kościołem powszechnym w tych opłakanych czasach.

Około roku 303-go, prześladowanie wzmogło się najbardziéj. Cesarz ponowił rozkazy zadawania chrześcijanom mąk najsroższych, i surowo polecił większą pilność w ich wyszukiwaniu. W przeciągu téż niespełna miesiąca, padło piętnaście tysięcy męczenników, a wkrótce przyszła koléj i na samego Papieża. Byłto już wtedy podeszłego wieka starzec. Pomimo tego nad nim właśnie, wtrąciwszy go do więzienia, pastwili się barbarzyńcy z największém okrucieństwem. Morząc go przez pewien czas głodem w ciemnéj piwniey, zawlekli do świątyni Jowiszowéj, i znękanemu męczarniami zadanemi w więzieniu, zagrozili jeszcze cięższemi, jeśli bożyszczu temu nie złoży ofiary. Nieszczęsny starzec, zapominając kim jest, ulegając obawie mąk któremi mu grożono, ofiarę pogańską spełnił, zasmucając Kościół cały tak straszliwym upadkiem.

Lecz go wnet z niego łaska Bożą podźwignąć raczyła. Skoro go wypuszczono na wolność, gorzko zapłakał nad sobą, a chcąc godnie odpokutować grzech popełniony, niezwłocznie napisał do wszystkich Biskupów jacy tylko mogli zgromadzić się w krótkim czasie, i zwołał ich na Sobór do miastą Sinuessy we Włoszech położonego. Skoro się tam zebrali, Papież stanął wpośród nich przybrany w suknię pokutną, i ze łzemi prosił aby mu wyjednali u Pana Boga przebaczenie popełnionéj winy, i naznaczyli pokutę. Biskupi zdziwieni i zbudowani, a oraz i uradowani czynem tak głębokiéj pokory i żywéj skruchy, jednogłośnie na to odpowiedzieli: że sam Papież ma być swoim sędzią, przydając że: „/Stolica Apostolska od nikogo sądzoną być nie może/” i w końcu rzekli do niego: „gdyś naśladował Piotra zapierającego się, naśladujże go i pokutującego”.

Zrozumiał to dobrze Marcelin, tém bardziéj że i sam postanowił już był to uczynić. Jakoż, udał się niezwłocznie do Dyoklecyana, oświadczył mu iż z całego serca żałuje że ulegając groźbom katów, zaofiarował kadzidło bożyszczu pogańskiemu, i że teraz gotów jest wszelkie ponieść męki i życie oddać za wiarę. Tyran nie uczcił tego bohaterskiego postępku, albo raczéj Pan Bóg nie chciał pozbawić Marcelina korony męczeńskiéj. Cesarz skazał go na ścięcie głowy, i wyrok ten wykonano dnia 26 Kwietnia, około roku Pańskiego 304. Zwłoki jego, z rozkazu cesarskiego, przeszło miesiąc niepochowane, leżały na placu publicznym, wraz z ciałami świętych Klaudyusza, Cyrylla i Antonina, współcześnie umęczonych. Lecz nareszcie kapłan imieniem Marcel, z rozkazu świętego Piotra który się mu był objawił, w nocy je uniósł i pochował na cmentarzu Pryscylli.

Pożytek duchowny

Niektórzy nowsi a uczeni pisarze kościelni, dowodzą że zaprzanie się wiary przez świętego Marcelina nie miało miejsca. Lecz gdy szczegół ten znajduje się i w lekcyach Brewiarza i w pismach dawnych autorów wielkiéj powagi, pocóż nam o nim wątpić, tém bardziéj że on dwie bardzo ważne przedstawia nauki. Jednę że każdy grzech szczerze odpokutowany Bóg miłosierny odpuszcza; drugą że od najpierwszych wieków Kościoła, uznawano Papieża wyższym nad wszelką, nawet Soboru zgromadzonego władzę.

Modlitwa (kościelna)

Błogosławionych Męczennikow a oraz i Papieżów Kleta i Marcelina, prosimy Panie niech nas opieka otacza, i ich święte modlitwy niech za nami pośredniczą. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 323–325.

Tags: św Klet św Marcelin „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież męczennik nawrócenie pokuta
2020-04-22

Św. Sotera i Kaja Papieży i Męczenników

Żyli około roku Pańskiego 117 i 269.

(Szczegóły ich życia wyjęte są z dziejów Kościoła Rzymskiego przez Baroniusza.)

Święty Soter był rodem z Fondi, miasta w królestwie neapolitańskióm położonego: przyszedł na świat w początku drugiego wieku. Wzrósł i wychował się na łonie Kościoła Bożego, w czasach gdy wierni szczególną gorliwością i żywością wiary się odznaczali. Przejął się téż tym duchem od lat najmłodszych. Długi jego pobyt w Rzymie, wśród prześladowania jakiego doznawali tam chrześcijanie, dał poznać i duchowieństwu i wszystkim wiernym wysoką jego świątobliwość. Z tego powodu po śmierci papieża świętego Aniceta, w roku Pańskim 161, święty Soter jednogłośnie na Papieża wybranym został.

Pod tę porę cesarz Marek Aureliusz, z największém okrucieństwem prześladował Kościoł, i to nie tylko w samym Rzymie, lecz w całém swojém obszerném państwie. Gdy tedy tysiącami chrześcijanie w najsroższych mękach za wiarę świętą umierali, a inni z tejże przyczyny do ostatniéj nędzy doprowadzeni byli, święty Soter dokładał wszelkich starań, ażeby o ile możności przychodzić wszystkim w pomoc. Zagrzewał do wytrwałości tych z którymi sam mógł mieć stosunki, odwiedzał więźniów, pocieszał strapione wdowy i sieroty po Męczennikach świętych, a dalszym kościołom hojne posyłał jałmużny, przyłączając do nich listy, któremi utwierdzał chrześcijan w wierności Chrystusowi. Najpoważniejszym świadectwem téj świętéj gorliwości i uczynności świętego Sotera, jest następujący ustęp z listu który święty Dyonizy Biskup Koryncki, pisał do niego: „Od początku twojego papiestwa, pisze on, obsypywałeś dobrodziejstwami twoje dzieci, utrzymując swoim kosztem całe Dyecezye. Tu wspierasz ubogich, tam odwiedzasz i pocieszasz skazanych do kopalń, wszędzie okazujesz się godnym naśladowcą twoich poprzedników, wspierając i ratując cierpiących za Chrystusa Pana. Co mówię! tyś ich wszystkich przewyższył w miłości, ty ciągle nas oświecasz twojemi naukami, zachęcasz twoim przykładem, wspierasz twoją hojnością.” I w innym znowu liście pisze do tegoż świętego Papieża: „Dziś obchodziliśmy święty dzień Niedzielny, i odczytaliśmy w kościele list twój, który dla zbawiennéj nauki naszéj ciągle odczytywać będziemy.”

Święty Soter strzegł jak najpilniéj czystości wiary świętéj, broniąc jéj od błędów różnych kacerstw już wtenczas powstających. Ścigał z całą gorliwością i powagą swojéj najwyższéj pasterskiéj władzy Montanistów i Katafrygów, których odszczepieństwo już za jego papiestwa głowę podnosiło, i pismami swemi tak uczenie zbijał ich przewrośne zasądy, że w kilkanaście lat potém, gdy Tertulian w nie zapadł, nie potrzebowano innéj broni przeciwko niemu, jak przytoczenia tychże pism świętego Sotera. Troskliwy o wszelkie Kościoła powszechnego potrzeby, wiele zbawiennych wydał postanowień, tyczących się tak karności kościelnéj jak i obrzędów świętych. Pomiędzy innemi wydał zakaz aby naczyń kościelnych i bielizny na któréj spoczywa przenajświętsze Ciało Pańskie przy Mszy świętej, nie dotykali się ci którzy wyższych święceń nie mają; a także aby do kadzielnic w kościele kobiety nie były używane, jak to w pierwszych czasach chrześcijaństwa miało miejsce. On także wydał rozporządzenie, aby w Wielki Czwartek, wszyscy wierni przystępowali do Komunii świętéj, prócz tych którzyby ciężkim grzechem skalani, od tego wstrzymać się musieli.

Święty ten Papież rządził Kościołem około lat dziewięciu. Apostolska jego gorliwość i świątobliwość wysoka którą jaśniał, w czasach kiedy piekło wzbudzało jedno z najstraszniejszych na chrześcijan prześladowań, musiało być ukoronowane męczeństwem. Gdy krocie owieczek padało pod żelazem tyranów, i Pasterza takiż los spotkał. Nie mamy szczegółów jego śmierci: to tylko wiemy że położył życie za wiarę 22 Kwietnia, roku Pańskiego

  1. Zwłoki jego złożone najprzód na cmentarzu świętego Kaliksta, przez Papieża Sergiusza II, przeniesione zostały do kościoła

świętych Sylwestra i Marcina w Rzymie.

· · ·

W dniu dzisiejszym Kościoł święty obchodzi także doroczną pamiątkę świętego Kaja Papieża, w tymże dniu śmiercią męczeńską z tego świata zeszłego, lubo w sto lat późniéj po męczeństwie świętego Sotera. Był on rodem z Dalmacyi, i blizkim krewnym cesarza Dyoklecyana; jednak rodzice jego byli chrześcijanami. Z czasów jego młodości żadnych dokładnych nie pozostało śladów. To tylko wiadomo że gdy około roku Pańskiego 280 przybył do Rzymu, będąc już kapłanem, wysoką pobożnością, znakomitą nauką, i gorliwością z jaką służył wiernym, powszechną cześć i poważanie pozyskał. Zająwszy wyższe stopnie w duchowieństwie, wsławił się w Rzymie jako najuczeńszy i najświątobliwszy w tym mieście Prałat. W roku 283, po śmierci Papieża Eutychiusza, nie zawahano się ani chwili, i Kaja wyniesiono na Stolicę Apostolską.

Od chwili objęcia téj najwyższéj godności, a wśród prześladowania jakie się podówczas srożyło, na tysiączne trudności i niebezpieczeństwa wystawiony święty Kajusz, okazał się godnym błogosławionego Piotra następcą. Stan chrześcijan był bardzo opłakany: największa z nich liczba ukrywać się musiała po lasach i jaskiniach, tak że święty ten Papież, nie chcąc od największéj części swojéj trzody być ciągle oddalonym, i sam zmuszony był udać się za niemi, i wśród nich pewien czas przepędzić. Tam ich pocieszał, miewał do nich nauki, sprawował święte obrzędy, załatwiał sprawy Kościoła, i zachęcał wiernych aby gotowi byli na śmierć za wiarę.

Po ustaniu téj burzy, nasz Święty, wraz z wielką liczbą mężnych wyznawców Chrystusowych, wrócił do Rzymu, lecz nie długo zażywał tam spokoju. Wszczęło się prześladowanie jeszcze zawziętsze. Poganie porozstawiali małe posągi bożyszcz swoich po placach publicznych i ulicach, i żadnemu chrześcijaninowi nie wolno było ani przejść tamtędy, ani nic kupić, ani nawet wody zaczerpnąć ze źródeł, póki bałwanom czci nie odda.

Święty Kajusz, pomimo tak ciężkiego dla Kościoła stanu, nie przestawał nawracać pogan. Między innymi pozyskał Chrystusowi jednego ze znakomitszych dostojników Państwa, nazwiskiem Chromacy, który był Wielkorządcą Rzymu, i jednego z przybocznych dworzan cesarza, imieniem Kastula, gorliwego od chwili swojego nawrócenia chrześcijanina, który posiadał wielki pałac w Rzymie. W tém jego mieszkaniu gromadzili się potajemnie chrześcijanie około świętego Papieża, który jak przedtém po górach i jaskiniach, tak znowu teraz wśród Rzymu, zasilał ich słowem Bożém, dodawał im odwagi, Sakramenta święte udzielał, nawracających się pogan wyuczał zasad wiary, i przez Chrzest święty wprowadzał na łono Kościoła.

Święty Kajusz miał brata rodzonego imieniem Gabina, którego córkę Zuzannę chciał poślubić Maksymilian, syn Dyoklecyana cesarza, poganin równie jak i ojciec jego. Papież dowiedziawszy się o tém, zawezwał swoję synowicę, a po krótkiéj z nią rozmowie, taką w niéj rozżywił wiarę i taką rozbudził w jéj sercu miłość Jezusa, że upadłszy mu do nóg, prosiła o błogosławieństwo na poniesienie śmierci męczeńskiéj, któréj się spodziewała, mając postanowienie cesarskiemu Synowi odmowną dać odpowiedź. „Wiesz, rzekła do niego ta święta dziewica, że gdym uczyniła ślub czystości, jedynym oblubieńcem duszy mojéj stał się Jezus Chrystus. Przewiduję męki jakie mi zadadzą, żeby mnie od zamiarów moich odwieść; lecz ufna w miłosierdzie Boga mojego, upewniam cię iż nie nie potrafi zachwiać postanowienia twojéj synowicy.” Papież ją pobłogosławił, a święta Zuzanna śmiercią męczeńską dowiodła swojéj wierności Chrystusowi Panu.

Lecz zawziętość i okrucieństwo cesarza obrażonego odmową Jakiéj doznał syn jego od Zuzanny, nie ograniczyły się na zadaniu śmierci téj Świętój: cała prawie jéj rodzina, za wiarę wymordowaną została, a w końcu przyszła kolej i na świętego Papieża. Wpływem swoim i gorliwością, tak wielką liczbę dusz posłał do Nieba z palmą męczeńską, że i jego samego Pan Bóg takąż koroną nagrodził. Wynaleziony w jaskini, w któréj się ukrywał z bratem swoim świętym Gabinem i synowicą świętą Zuzanną, zamęczony został 22 Kwietnia, około roku Pańskiego 296. Ciało jego złożone także na cmentarzu świętego Kaliksta w Rzymie, w roku 1601 przeniesione zostało do kościoła pod jego wezwaniem wzniesionego.

Pożytek duchowny

Ile razy czytasz żywoty świętych Papieży Męczenników, niech cię to uczy jak ciężkie koleje Kościół Boży na ziemi przebywał, i utwierdza w przekonaniu, że bramy piekielne jak nigdy przeciwko niemu nie przemogły, tak i teraz nie przemogą. Lecz oraz niech cię to pobudza do gorącego modlenia się o to do Boga, gdyż chce Pan Jezus, abyśmy spełnianie się do końca świata, nieomylnéj obiotnicy Jego o trwałości Kościoła przez Niego założonego, ciągłemi modlitwami wypraszali.

Modlitwa (kościelna)

Błogosławionych Męczenników a oraz Papieżów Sotera i Kaja, prosimy Panie, niech opieka wspiera Twój Kościoł, i ich wstawienie się niech nas miłosierdziu Twojemu poleca. Przez Pana naszego it.d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 312–314.

Tags: św Soter św Kaj „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież męczennik Kościół modlitwa
2020-04-19

Św. Leona IX Papieża

Żył około roku Pańskiego 1054.

(Szczegóły życia jego wyjęte są z żywotów Papieżów i dziejów Kościoła.)

Święty Leon urodził się w Alzacyi 21 Czerwca 1002 roku. Ojciec jego miał imię Hugo, a matka Helwida; oboje pochodzili ze znakomitych rodzin, połączonych z domami panującemi i byli bardzo pobożni. Matka, gdy go jeszcze w łonie swojém nosiła, miała sobie objawioném iż dziecię jéj będzie bardzo miłe Bogu, i w témże objawieniu otrzymała polecenie aby mu dać imię Bruno. Gdy przyszedł na świat, miał na ciałku kilkanaście znaków w kształcie wyraźnych krzyżyków, co pobudziło tém bardziéj świątobliwą matkę, że go od lat najmłodszych do pobożności wprawiała. W piątym roku powierzyła jego wychowanie Bertoldowi, Biskupowi Tulskiemu (Toul), prałatowi wielkiéj świątobliwości, który kształcąc go w naukach, ćwiczył szczególnie w cnotach chrześcijańskich. W młodym wieku ciężko zapadł był na zdrowiu, lecz kiedy już żadnéj nie było nadziei aby go od śmierci wyratowano, okazał mu się we śnie święty Benedykt i cudownie go zleczył.

Po ukończeniu nauk, wstąpił do stanu duchownego, i zostawszy kanonikiem, wysłany był na dwór cesarza Konrada swojego blizkiego krewnego. Tam odznaczył się taką dobrocią, uprzejmością i miłosierdziem dla ubogich, że dla rozróżnienia go od kilku innych księży tegoż imienia, przezwano go Bruno-dobry. Dowiedziawszy się iż cesarz Konrad zamyśla uczynić go Biskupem, i zamierza obsadzić na najbogatszéj w państwie swojém stolicy, najprzód opierał się temu długo, a gdy musiał uledz woli cesarza, wszelkich dołożył starań aby się mu dostało jak najuboższe Biskupstwo. Jakoż został Biskupem Tulskim (Toul) które było jedno z najmniéj uposażonych w całém cesarstwie.

Pierwszém jego staraniem po objęciu rządów Dyecezyi, było wprowadzenie właściwéj karności w duchowieństwie świeckiém, i ścisłego zachowania Reguł po Zakonach tak męzkich jak i żeńskieh. Wybudował klasztor w mieście Portswawie dla zakonnic, które tam obsadził pod przełożeństwem znakomitéj i wielkiéj świątobliwości pani imieniem Berzena. Jałmużny czynił tak hojne, że bardzo często sam bywał w niedostatku. Codziennie kilkunastu ubogich przyjmował do własnego stołu i umywał im nogi, na pamiątkę wieczerzy Pańskiéj. Posiadał łaskę rzewnéj pobożności. Przy Mszy świętéj, i przy odmawianiu pacierzy kapłańskich zalewął się łzami. W chwilach wolnych od obowiązków swojego pasterstwa, pisał hymny na cześć Świętych, a przytém znając dokładnie i muzykę układał do nich śpiew odpowiedni. Słodycz, pokora i miłość z jaką był dla każdego, zjednała mu wszystkich serca, a że obok tych przymiotów posiadał i dar wymowy, ztąd w kazaniach jakie ciagle miewał, najzbawienniejszy wpływ wywierał na powierzoną sobie trzodę.

Nie zabrakło mu téż pola i do objawienia cnoty pokory i miłości nieprzyjaciół. Ponieważ w wielkim był u cesarza poważaniu, zawistni ludzie, wszelkiemi sposobami starali się mu szkodzić. Znosił to wszystko najcierpliwiéj, i najotwartszym wrogom swoim, gdy tego potrzebowali, właśnie wpływem swoim u dworu, różne łaski wyjednywał. Używany był przez cesarza do różnych najważniejszych spraw kraju, i wiele się przyczynił swojém poselstwem do króla francuzkiego Roberta, do ustalenia pokoju między nim a Konradem. Co roku udawał się do Rzymu, dla uczczenia tam grobu świętych Apostołów i oddania czci należnéj najwyższéj Głowie Kościoła,

W roku 1048 znajdował się na walnym sejmie w mieście Worms, na który cesarz Henryk II zwołał był wszystkich Biskupów i książąt cesarstwa, dla położenia tamy szerzącemu się rozdwojeniu w Kościele, z powodu nieprawnego obioru na papiestwo Benedykta IX. Tam właśnie, wbrew jego woli i gdy najmniéj tego spodziewał się, obrano świętego Leona Papieżem, upatrując w nim te wysokie zalety, jakie szczególnie w tak niespokojnych dla Kościoła czasach, były w najwyższym Pasterzu niezbędnemi. Piszą, iż mowa jaką miał wtedy do zgromadzonych Ojców Soboru, w któréj prosił ich i zaklinał aby inny wybór zrobili, była arcydziełem wymowy, a co dla niego nierównie zaszczytniejszém dowodziła w nim najgłębszéj pokory. Nie mogąc już tego odwrócić, udał się do Rzymu w odzieniu ubogiego pielgrzyma i pieszo, a jako spadkobierca i władzy i sposobu życia świętego Piotra Apostoła, zasiadł na Stolicy Apostolskiéj przybierając imię Leona IX. W drodze téj miał kilką cudownych widzeń, w których Pan Bóg nakazywał mu jak najtroskliwsze staranie około przywrócenia Kościołowi, Oblubienicy Syna Bożego, jéj pierwotnéj i właściwéj świetności, i wskazał mu wtedy szczególne i najwłaściwsze ku temu środki. Zwoływał téż kilkakrotnie Sobory, i osobiście na nich przewodził. Na takowych pomiędzy innemi najniezbędniejszemi postanowieniami, ogłoszone zostały najsurowsze kary kościelne za małżeństwa kazirodzkie, będące ówczesną plagą Kościoła, jako téż i dotknięto klątwą występek świętokupstwa, pozbawiając władzy biskupiéj tych którzy okazali się winnymi téj zbrodni. A także głośne podówczas a bezbożne błędy Beranżera potępione zostały, i sam Święty Leon uczoném dziełem wyświecał je i zbijał.

Pomimo słabego zdrowia, wiódł życie bardzo umartwione: ścisłe zachowywał posty, i wiele godzin w nocy poświęcał modlitwie. Odbywał przytém, dla ważnych potrzeb Kościoła, długie po różnych krajach podróże. Będąc we Francyi w mieście Rejms, wydobył zwłoki świętego Remigiusza głównego Patrona Francyi, i z wielką uroczystością umieścił je w kościele Opactwa pod jego wezwaniem wzniesionego. W wielu innych krajach podobnym obrzędom osobiście przewodniczył, przy których licznie zgromadzone ludy garnęły się do Sakramentów świętych, i słuchały nauk miewanych i przez samego Papieża i przez kapłanów umyślnie do tego wybranych.

Przy końcu papiestwa świętego Leona, Normandowie, napastniczy i niespokojny naród, zagrabili byli kilka prowincyi włoskich do stolicy Apostolskiéj należących. Papież zawezwał pomocy wojsk cesarskich, lecz te pobite zostały i sam ten Ojciec święty najprzód oblężony w zamku do którego się schronił, wzięty został do niewoli i uwieziony do miasta i twierdzy Benewentu. Zatrzymany tam był przez rok cały, lecz Normandowie uderzeni jego świątobliwością, obchodzili się z nim z największém uszanowamiem. Święty Leon zaś przez czas pobytu swojego w téj niewoli, podwoił umartwień ciała, i największą część i dnia i nocy przepędzał na modlitwie. Sypiał na gołéj ziemi przykrytéj dywanem, biorąc kamień pod głowę. Przytém, o ile mu na to starczyło wspierał ubogich w mieście w którém był zatrzymany, i sam ich nawiedzał. Razu pewnego udając się wśród nocy zimowéj do kościoła nieco odległego od swego mieszkania, i to według swego zwyczaju idąc bez obuwia, spotkał biednego trędowatego, leżącego przy ulicy i drżącego od zimna. Wziął go na barki i poniósł do swego mieszkania, chcąc go umieścić w łóżku własném bardzo wygodném, a na którém sam nigdy nie sypiał: lecz gdy wchodził do komnaty, trędowaty znikł nagle, z czego poznał Święty, iż był to sam Pan Jezus, który chciął przez to dać mu sposobność do czynu tak wielkiego miłosierdzia.

Po roku pobytu swojego w Benewencie, zapadł na zdrowiu i poczuł że blizkim jest śmierci. Zapragnął udać się do Rzymu, na co Normandowie nie tylko zezwolili, lecz go sami zanieśli, (gdyż dla słabości zdrowia już inaczéj podróżować nie był w stanie) aż do miasta Kapuy, i tam ze łzami pożegnali, bowiem nie jako swojego niewolnika, lecz najukochańszego Pasterza go poczytywali.

Wróciwszy do Rzymu, już bardzo chory przywołał do siebie Kardynałów, Biskupów i całe duchowieństwo i długą miał do nich przemowę, udzielając im najzbawienniejszych upomnień jako najwyższy Pasterz. Potém kazał zanieść się do kościoła świętego Piotra, gdzie przyjąwszy ostatnie Olejem świętym namazanie, w te słowa głośno się modlił: „Panie nieprzebranego miłosierdzia i Odkupicielu ludzi! Tyś jedyną moją nadzieją i moim ratunkiem. Jeśli chcesz abym jeszcze pracował około zbawienia ludu Twojego, nie uchylam się od trudu; lecz jeśliś postanowił wziąść już do siebie sługę Twego, racz nie przedłużać mojego wygnania.” Zanieśli go napowrót na łóżko, wysłuchał jeszcze Mszy świętéj, przy niéj przyjął Wiatyk, a prosząc aby go samego z Bogiem zostawili, skonał spokojnie, podczas dziękczynnych modlitw, po przyjęciu przenajświętszego ciała Pańskiego. W chwili jego śmierci, wszystkie dzwony przy kościele świętego Piotra same zaczęły dzwonić, żadną ludzką nieporuszane ręką.

Za życia jeszcze wiele uczynił cudów. Uzdrowił pięćset osób dotkniętych morowém powietrzem, przez podanie im do picia wina przez niego święconego i dotkniętego relikwiami Świętych. Przybywszy razu pewnego nad rzekę Nerę, tak wezbraną że od dni kilku nikt przez nią przeprawić się nie mógł, znakiem Krzyża świętego w téjże chwili sprowadził jéj wody do zwykłego koryta. Po śmierci także licznemi zasłynął cudami.

Pożytek duchowny

Święty ten Papież wzięty do niewoli, tak swojemi cnotami zjednał sobie miłość i szacunek nieprzyjaciół, że go nie jak niewolnika, lecz jak ojca swojego kochali i poważali. Narzekasz może, na złe obchodzenie się z tobą osób ci nieprzyjaznych, a nie widzisz że twoje własne postępowanie, albo wywołuje ich niechęć, albo nie umie jéj rozbroić.

Modlitwa

Boże! któryś błogosławionego Leona Papieża, tak wielką miłością obdarzył, że nią i serca swoich nieprzyjaciół zjednać sobie potrafił; spraw prosimy przez jego zasługi, abyśmy każdego nam nieprzychylnego, pokorą, słodyczą i miłością zjednać sobie umieli. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 304–306.

Tags: św Leon IX „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież miłość nieprzyjaciół
2020-04-17

Św. Aniceta Papieża i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 175.

(Żywot jego był napisany przez świętego Damaza Papieża.)

Święty Anicet, dwunasty z rzędu po świętym Piotrze Papież, był rodem z Syryi. Przyszedł na świat przy końcu pierwszego wieku, a sława jakiéj w Kościele Bożym zażywał w połowie drugiego, dowodzi iż od lat młodych odznaczył się wysoką świątobliwością w zawodzie duchownym.

Jakoż obdarzył go Pan Bóg wysokiemi zdolnościami: wielkodusznością, stałością i męstwem. Pomimo niebezpieczeństwa na jakie podówczas każdy wierny był wystawiony, a najbardziéj kapłani na których najbaczniejszą zwracali pogańscy prześladowcy uwagę, służył z całą gorliwością Kościołowi i mężnie bronił prawdy i czystości wiary świętéj. Poczytywano go powszechnie za najdzielniejszego wszelkich błędów heretyckich pogromcę, i za najuczeńszego i najświątobliwszego w owych czasach kapłana Kościoła Rzymskiego. To téż po męczeńskiéj śmierci świętego Piusa I Papieża, w roku Pańskim 157 zaszłéj, święty Anicet wyniesionym został na Stolicę Apostoiską.

Wielce potrzebował wtedy Kościoł Boży tak znakomitego Pasterza, gdyż złość i zuchwalstwo odszczepieńców bardzo szerzyć się zaczynało, każąc obyczaje wiernych, i podkopując zasady nauki katolickiéj. Tych zawziętych wrogów Chrystusowych, nagromadziło się było najwięcéj do Rzymu, właśnie w tym celu aby na wiarę świętą uderzać przedewszystkiém tam, gdzie ona jako w źródle swojém przechowywana i strzeżona, jaśnieje zawsze najświetniéj i całe ciało Kościoła ożywia.

Walentynian, jeden z najbezbożniejszych kacerzy, osiadł tam był jeszcze za papiestwa świętego Hygina; a za czasów jego następcy świętego Piusa, rozpowszechniwszy swoje błędy, ciągle nowych zwolenników pozyskiwał. Także niejaka Marcelina, kobieta podejrzanych obyczajów, a bardzo wykształcona, należąca do heretyckiéj sekty Gnostyków, zjawiła się była przed niejakim czasem w Rzymie i wielu w swoje piekielne sidła wikłała. Nareszcie znajdował się tam podówczas i przewrotny kacerz Marcion, i od samego początku Papiestwa Piusa I, swoję bluźnierską naukę rozsiewał. Słowem, że święty Anicet wstępując na Stolicę Apostolską, ujrzał się jakby oblężonym przez tych wysłanników szatańskich, czyhających na zgubę Kościoła, lecz których on przez czas swojego panowania, w końcu zupełnie wyniszczył, ścigając ich do ostatka, a wszelkiéj dokładając usilności aby wiernych przeciw jadom ich przewrotnéj nauki, na zawsze obwarować i zabezpieczyć.

Dziwnie téż Pan Jezus błogosławić raczył niezmordowanym zabiegom tego Swojego Zastępcy na ziemi! W krótkim czasie powierzona jego pasterskiéj pieczy owczarnia, w skutek jego ojcowskiéj troskliwości i gorliwości, uleczoną została z tego jakby morowego powietrza, złością wielkiéj liczby kacerstw szerzonego. Sekty Walentynianów, Marcionistów, Gnostyków i wszystkich innych heretyków, nie mogły ostać się przy swoich błędach, co chwila jużto kazaniami, już okólnemi listami i różnego rodzaju pismami wyświecanych i zbijanych przez uczonego Papieża. Z drugiéj zaś strony świątobliwość jego obyczajów, nadzwyczajna ostrość życia, obok nieustającego miłosierdzia dla ubogich, dla których był całém sercem wylany, porównywana z obyczajami odszczepieńców, najskuteczniéj przemawiała do ludu i odstręczała ich od nieprzyjaciół Kościoła. Wielki ten Papież, tak skutecznie uprawiał powierzoną mu od niebieskiego gospodarza, winnicę, że Rzym który jest węzłem jedności katolickiéj, i stolicą nieskazitelności wiary, stał się jakby „główną siedzibą wysokiéj świątobliwości i wielką szkołą gorącéj pobożności chrześcijańskiéj” jak się wyraża święty Hegezypas, za papiestwa świętego Aniceta Rzym zwiedzający. Znakomity ten historyk kościelny, który dla tém dokładniejszego opisu stanu Kościoła za jego czasów, zwiedzał prawie wszystkie kraje gdzie wiara święta już rozszerzoną była, opisując stan Kościoła w Rzymie za papiestwa świętego Aniceta, powiada między innemi że zauważał, iż tam szczególnie zachowywano jak najwierniéj wszystko co Apostołowie przekazali, i czego Sam Pan Jezus nauczał.

Nie dawali jednak odszczepieńcy pokoju świętemu Papieżowi. Od czasu do czasu podnosili głowy, lecz baczność Aniceta czuwała ciągle, i za każdém ich wystąpieniem, silniéj on i skuteczniéj ich pogramiał.

W samych początkach jego papiestwa nawiedził go był święty Polikarp Biskup Smirneński, a uczeń świętego Jana Ewangelisty. Będąc przejęty wielką czcią i poważaniem dla tego wielkiego Papieża, przybył do niego w celu poddania mu pod rozstrzygnienie, niektórych wątpliwości tyczących się karności kościelnéj, w przepisach, w których Kościoł grecki różnił się od łacińskiego. Ci dwaj święci prędko załatwili tę sprawę, i odtąd poznawszy się bliżéj w ścisłéj zostawali przyjaźni. Stosunki takowe, tych dwóch świeczników Kościoła w drugim wieku, wiele się przyczyniły do wytępiania herezyi, naktóre każdy ze swojéj strony, a w tymże duchu jedności katolickiéj uderzał. Dla samych zaś Rzymian, było to szczególnie z wielką korzyścią, gdyż dość długi ten pobyt tak wysokiéj świątobliwości i tak uczonego Biskupa jakim był święty Polikarp, najzbawienniejszy wpływ wywarł na wiernych.

Prócz niego i świętego Hegezypiasza wyżéj wspomnionego, a który z rozkazu świętego Aniceta pisał dzieje Kościoła; w tychże czasach przebywał tam i święty Justynian, wielki Apostoł i znakomity pisarz kościelny. W Rzymie to, i niejako pod okiem świętego Aniceta, napisał on większą część sławnych dzieł swoich, zbijających głównie wszelkie potwarze rozsiewane podówczas przez pogan na chrześcijan, i wyświęcające główne błędy najgłośniejszych kacerzy. Za staraniem świętego Aniceta założył on szkołę, w któréj wykładał naukę katolicką, przez co utwierdził w wierze chrześcijan wystawionych na liczne niebezpieczeństwa duszy, tak z powodu błędów i pogańskich jeszcze panujących i nowych przez heretyków szerzonych. Przytém nawrócił i wielką liczbę pogan, pomimo prześladowania które już nie ustawało. Wielu i innych jeszcze znakomitych mężów Kościoła, garnęło się wtedy do Rzymu, gdzie ich ściągała sława świątobliwości Papieża, a zatrzymywała miłość ojcowska z jaką ich podejmował, i poparcie ich prac apostolskich, jakie w podobnéjże gorliwości samego najwyższego Pasterza znajdowali.

Święty Anicet rządził Kościołem Bożym około lat dziewięciu, a chociaż papiestwo jego na bardzo burzliwe wypadło było czasy, jego jednak pasterska troskliwość, potrafiła zająć się najdrobniejszemi szczegółami tyczącemi się karności kościelnéj, a mianowicie przykładnego i świątobliwego sposobu życia, którém przyświecać powinni duchowni. Wydał między innemi postanowienie, opierające się na zaleceniu świętego Pawła Apostoła, aby duchowni nie nosili trefionych włosów, i przepisał tonsurę: to jest aby księża mieli tak nazwaną koronę na głowie, zawisłą na tém aby włosy nosili nizko ostrzyżone, a na wierzchu aby w kształcie koła, zupełnie wygolone były. Święty Grzegorz Turoneński utrzymuje, iż jeszcze święty Piotr Apostoł, nakazał to był na pamiątkę korony cierniowéj Pana Jezusa: wnosić więc można że święty Anicet wydał wyraźne postanowienie na to co już oddawna, wprawdzie jako zwyczaj tylko, lecz powszechnie było zachowywaném. W każdym razie, mamy w tém dowód jak ten sposób noszenia włosów przez duchownych po dziś dzień zachowywany, jest starożytnym i jak dla tego poważanym być powinien.

Święty ten Papież, nabywając tyle zasług w sprawowaniu swojéj najwyższéj godności, wzdychał ciągle za koroną męczeńską. Gorliwość jego w przechowywaniu powierzonego mu skarbu wiary Kościoła całego, męstwo w walce z wszelkiego rodzaju jéj wrogami i wysoka świątobliwość życia, wysłużyły mu w końcu tę najwyższą nagrodę. Zszedł z tego świata śmiercią męczeńską, za prześladowania cesarza Marka Aureliusza, około roku Pańskiego 167, lecz szczegółów dokładnych śmierci jego nie mamy. Błogosławione zwłoki jego, pogrzebali chrześcijanie na cmentarzu świętego Kaliksta. W roku 1604, za zezwoleniem ojca świętego Klemensa VIII ciało świętego Aniceta zostało wydobyte, i umieszczone we wspaniałéj kaplicy, wzniesionéj na jego cześć przez jednego z książąt Rzymskich. Głowę jego jako drogą relikwią, przechowują w Monachium w kościele ojców Jezuitów.

Pożytek duchowny

Święty Anicet rządził Kościołem Bożym w trudnych bardzo dla niego czasach. Oddając przeto cześć jego zasługom w obronie wiary świętéj położonym, powinniśmy z wielką gorącością ducha wzywać jego pośrednictwa, żyjąc w czasach w których tenże Kościoł święty Matka nasza, na wielkie i zewsząd i wszędzie wystawiony jest pociski.

Modlitwa (kościelna)

Boże! Który nas błogosławionego Aniceta męczennika Twojego i Papieża, doroczną uroszystością rozweselasz; spraw miłościwie, abyśmy pamiątkę jego przejścia do Nieba obchodząc, jegoż tam za nami pośrednictwem do Ciebie cieszyli się. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 299–301.

Tags: św Anicet „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież męczennik Rzym herezja tonsura
2020-04-11

Św. Leona Wielkiego Papieża i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 461.

(Żywot jego wyjęty jest z dziejów Kościoła.)

Święty Leon Papież przezwany wielkim, rodem był z Toskanii. Od młodych lat wysoko w naukach świeckich i duchownych wykształcony, wstąpiwszy do stanu duchownego, przy boku dwóch Papieży Celestyna II i Sykstusa III, do najważniejszych spraw ich najwyższego Pasterstwa używany, wielkie położył był w Kościele zasługi. Słowem i pismem najgorliwiéj i najskuteczniéj walczył przeciw szerzącym się podówczas kacerstwom nestoryanów, pelagianów i innych. Wysłany do Francyi w poselstwie od Sykstusa III, po śmierci tego Papieża, lubo nieobecny, jednomyślnie na Stolicę Apostolską wyniesionym został. Pomimo długiego oporu jaki stawiła pokora jego temu wyborowi, musiał się mu poddać, a przybywszy do Rzymu przyjęty został z nadzwyczajnemi oznakami czei powszechnéj. Zaczął sprawowanie swojego Papiestwa od nakasania modlitw publicznych, na uproszenie mu potrzebnych do tego łask Bożych, a potém niezwłocznie wypowiedział wojnę wszelkim błędom i nieprawościom. A że pod tę porę heretyckie sekty manichejczyków, donatystów, aryanów, pryscylianów, nestoryanów i pelagianów, zarażały wiernych swoim jadem, przeciw nim głównie zwrócił święty Leon swoję apostolską gorliwość. W celu położenia najskuteczniejszej tamy szerzeniom tych kacerstw, zwołał sobór Chalcedoński. Sześciuset Biskupów zgromadziło się na nim, i potępiło najgłówniejsze zasady odszczepieńców.

Wielkiéj przytém dokładał usilności, aby postanowienia Soboru Nicejskiego, były wiernie zachowane, a w jednym z listów swoich okólnych, tak się o tém wyraża, określając oraz najwyraźniéj pierwszeństwo władzy Papieża nad wszystkimi innymi Biskupami: „Wielcebym zawinił, gdyby w skutek mojéj niedbałości lub pobłażania, przekraczano postanowienia, które Duch Święty natchnął Soborowi Nicejskiemu, i gdyby zdanie niektórych Biskupów, których wszakże poważam jako ojców, miało w oczach moich przeważać powszechne dobro Kościoła.”

Szczególnie miał na sercu lud rzymski, jako najbliższe mający prawo do jego pasterskiéj pieczołowitości. Zajął się téż nim najwyłączniéj, pragnąc zrobić z niego lud mogący służyć za wzór do naśladowania dla wszystkich ludów chrześcijańskich. Zachęcał go i prowadził do cnoty, nie tylko przykładem własnego życia, lecz i głoszeniem słowa Bożego. Ledwie że nie dnia każdego miewał kazania, a z tych najzbawienniejsze zbierał owoce. Podawał przepisy życia ściśle chrześcijańskiego dla osób różnego stanu; wielkiéj liczby dusz najpoboźniejszych był przewodnikiem duchownym. Zakony tak męzkie jak żeńskie opieką swoją otaczał, ścisłości w zachowaniu ich ustaw przestrzegając najpilniéj. Rzym nową przybrał w pierwszych zaraz latach jego Papiestwa postać: zajaśniał bardziéj niż kiedy nieskazitelnością obyczajów wszelkiego stanu mieszkańców, pomiędzy którymi rozszerzyła się i utrwaliła gruntowna pobożność.

Lecz przedewszystkiém przestrzegał z wielką gorliwością obyczajów duchowieństwa. Wymagał aby kapłani byli wzorem cnót wszelkich, owszem, żywemi wizerunkami doskonałości Ewangelicznéj. Wybierał najgodniejszych na Biskupów i Kapłanów, i nic go skłonić nie mogło, do odstąpienia w téj mierze najsurowszéj sprawiedliwości. „Udzielać święcenia kapłańskie tym którzy są tego niegodnymi, zwykł był mawiać, jest wyrządzeniem ciężkiéj krzywdy wiernym: gdyż nieposzlakowany żywot zwierzchników duchownych, jest niezbędnym środkiem uświątobliwienia ludu.” Utwierdzało go w tém przekonaniu i widzenie jakie razu pewnego miał przy grobie świętego Piotra Apostoła, do którego miał szczególne nabożeństwo. Gdy modlił się tam długo i gorąco o odpuszczenie grzechów, okazał mu się książe Apostołów i rzekł do niego: „Wstawiłem się za tobą, i grzechy twoje są ci odpuszczone; lecz zważaj pilnie na kogo wkładasz ręce, i kogo wyświęcasz, bo z tego zdasz surowy przed Bogiem rachunek.”

Za czasów jego Papiestwa, Kościoł wystawionym był na wielkie klęski. Lecz właśnie dla ratunku jego, Pan Bóg w miłosierdziu swojém, wyniósł na Stolicę Apostolską tego wielkiego Papieża. Atylla król Hunnów, barbarzyński i okrutny zdobywca biczem Bożym przezwany, zdobywszy miasto Akwileę i w perzynę ją obróciwszy, posuwał się w głąb Włoch coraz dalej, niszcząc wszystko po drodze, i wymordowując ludność, z zamiarem zdobycia Rzymu i zburzenia go podobnież. Papież przerażony nieszczęściami grożącemi i Kościołowi i mieszkańcom Rzymu, udał się na spotkanie Atylli, aż do ujścia rzeki Mincio w rzekę Po. Tam otoczony całym Senatem Rzymskim, przemówił do dumnego barbarzyńcy z taką powagą, umiarkowaniem, roztropnością i świętą wymową, że to jedynie skłoniło go zaniechać dalszych zamiarów, i zwróciło z całém wojskiem do Panonii, teraźniejszych Węgier. Wszyscy dziwili się że ten okrutnik, tak łatwo uległ wrażeniu mowy mianéj do niego przez świętego Leona. Lecz sam on upewniał, iż gdy Papież do niego przemawiał, widział obok niego dwóch starców stojących z dobytemi mieczami i grożących mu śmiercią jeśli go nie usłucha. Powszechne jest mniemanie, że byli to Apostołowie Piotr i Paweł, którzy jako Patronowie Rzymu, poparli swoją opieką tego Papieża, który to miasto od niechybnéj zguby wtedy uchronił.

Wkrótce potém Genzeryk król Wandalów, zdobywszy Afrykę, wkroczył do Włoch z liczném wojskiem i zagroził Rzymowi, jeszcze straszniejszém zniszczeniem niż to, którego uszedł ze strony Atylli. Święty Leon wiedział dobrze że Genzeryk był aryaninem, zawziętym wrogiem katolików, a także doszły go były wiadomości, z jakiém barbarzyństwem obchodził się z Biskupami w Afryce: jednak jako dobry Pasterz, nie wahał się narazić na widoczne niebezpieczeństwo. Udał się do obozu Genzeryka, i tyle wymógł na nim, że przy zajęciu Rzymu, wojska jego nie dopuściły się ani morderstwa ani rabunku kościołów, i skarby kościelne oszczędzone zostały.

Po oddaleniu się z Rzymu Genzeryka, święty Leon zajął się najtroskliwiéj nieszczęsnym ludem, srodze, klęską najścia tych barbarzyńców, dotkniętym. Wykupywał do niewoli wziętych, wspierał hojnemi jałmużnami ubogich, nawiedzał chorych, pocieszał strapionych, a wszystkich pobudzał do pokuty, upatrając w klęsce jaka kraj cały spotkała, słuszną karę Bożą za grzechy jego mieszkańców.

Przytém zwrócił swoje starania ku odbudowaniu gmachów publicznych, a szczególnie kościołów, przez najezdoców uszkodzonych albo zburzonych. Własnym kosztem zbudował kościoł przy drodze Apieńskiéj, pod wezwaniem świętego Kornelego Papieża i Męczennika. Odnowił kościoły świętego Piotra, świętego Pawła i świętego Jana Laterańskiego. Ustanowił kapelanów, jako stróżów przy grobie świętych Apostołów. Wystawił nowy klasztor obok bazyliki świętego Piotra, i prawie wszystkie kościoły w Rzymie zaopatrzył w bogate srebrne sprzęty kościelne.

Dzieł treści religninéj, pierwszorzędnéj wartości pozostawił nadzwyczaj wielką liczbę, a mianowicie około dwuchset kazań na główne Święta w roku, i sto czterdzieści Epistoł czyli Odezw dogmatycznych, w których z genialnemi zdolnościami jakiemi go Pan Bóg obdarzył, wyjaśnia najgłębsze tajemnice wiary świętéj.

Przed każdém pisaniem dłogo się modlił, a niekiedy i posty do tego przydawał. Wygotowawszy list dogmatyczny do świętego Flawiana, o wcielemu słowa Bożego, położył go na relikwiach świętego Piotra, ścisły post zachował przez dni czterdzieści, i prosił książęcia Apostołów aby w liście tym poprawił cokolwiek było niewłaściwego, żeby go mógł rozesłać do wszystkich Biskupów dla nauki wiernych. Po upływie dni czterdziestu, znalazł list w niektórych miejscach poprawiony, a święty Piotr okazawszy się stanął przed nim i powiedział: „Czytałem go i poprawiłem.”

Święty ten Papież spędził całe życie swoje broniąc Kościoła przeciw rozlicznym a upartym sektom heretyckim, a Włochy przeciw najazdowi barbarzyńców. Wzbogaciwszy całe chrześcijaństwo znakomitemi pismami swojemi, i nabywszy za wielkie czyny swoje jako Papież przydomek Wielkiego, zasnął w Bogu, w wieku bardzo podeszłym dnia 11 Kwietnia roku Pańskiego 461. Zasiadał na stolicy Apostolskiéj lat dwadzieścia jeden, bez miesiąca.

Pożytek duchowny

Dwa razy święta wymowa tego wielkiego Papieża którego żywot czytałeś, uratowała Rzym od ciężkiej klęski. Gdy słowa czyje poparte są świątobliwością osoby przemawiającej, łatwo skutek otrzymają, bo im Pan Bóg błogosławi w sposób saczególny. Jeśli twoje najzbawienniejsze przemawiania do drugich nie skutkują, uważ czy nie z téj przyczyny, te święte słowa twoje, nie są poparte świątobliwém życiem twojém.

Modlitwa (kościelna)

Wysłuchaj prosimy Cię Panie prośby nasze, które w uroczystość błogosławionego Leona wyznawcy Twojego i Papieża zanosimy, i niech wsparci zasługami tego któremu dano było tak godnie Ci służyć, dostąpimy odpuszczenia wszystkich grzechów naszych. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 283–285.

Tags: św Leon Wielki „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież doktor Rzym wymowa
2020-03-28

Św. Sykstusa Papieża

Żył około roku Pańskiego 440.

Święty Sykstus trzeci tego imienia Papież, był Rzymianinem; przyszedł na świat przy końcu czwartego wieku. Mało pozostało szczegółów tyczących się pierwszych lat jego życia; lecz już to samo że młodym będąc wyniesiony został na godność kapłańską, w czasach gdy jéj udzielano tylko mężom wyprobowanéj cnoty, każe wnosić, że od najmłodszych lat odznaczał się wysoką świątobliwością.

Gdy już przez pewien czas sprawując obowiązki kapłańskie, powszechne i szczególne zjednał był sobie w Rzymie poważanie, Pelagianie kacerze podówczas błędy swoje szerzący, chcąc je poprzeć powagą Sykstusa, rozpuścili wieść fałszywą jakoby ten świątobliwy kapłan, nie tylko podzielał ich naukę, lecz był głównym jej poplecznikiem. Święty, skoro się o tém dowiedział, starał się wszelkiemi sposobami przekonać uwiedzioną publiczność iż go oczerniono. Nie tylko w kilku swoich kazaniach, wyklinał z ambony błędy Pelagianów, lecz w listach publicznie ogłoszonych, uczenie zbijał ich zasady, i uciekając, się nawet i do praw cywilnych, przeciw odszczepieńcom wydanych, starał się przywieść ich do odstąpienia fałszywéj nauki. Odwołując się do okolnego listu Papieża Zozyma potępiającego naukę Pelagiusza, pisał o tém do Aureliusza Biskupa Kartagińskiego i do świętego Augustyna. Wielki ten Doktor Kościoła dwoma listami odpowiedział, winszując mu gorliwości z jaką powstaje przeciw Pelagianom, i w jednym z nich tak się wyraża. „Trudno mi wyrazić jak wielką pociechę sprawił mi list twój: Co się zaś tyczy listu twego do Biskupa Aureliusza, nie tylko żem go sam odczytał, lecz aby go rozpowszechnić, kazałem go na wiele rąk przepisać, gdyż pragnę aby wszyscy poznali twój mądry i pełen miłości pogląd na zgubne błędy Pelagianów, którzy zaprzeczają działania łaski, niepomni że ją Bóg udziela według woli Swojéj i wielkim i maluczkim. Z większém jeszcze zadowoleniem, czytałem wyborne Twoje dzieło napisane w obronie téjże nauki o łasce Chrystusowéj, w której zbijasz jej przeciwników, i wszelkiego dokładam starania, aby tę książkę wszyscy w ręku mieli. Bo cóż może być zbawienniejszego, nad obronę tak dzielną zasad naszéj wiary świętéj, a obronę wychodzącą zpod pióra tego właśnie, o którym nieprzyjaciele Kościoła przechwalają się jakoby go mieli głównym poplecznikiem swoich kacerskich zasad.” W drugim liście święty Augustyn przyznaje Sykstusowi ten zaszczyt, a raczéj zasługę, że on pierwszy, będąc jeszcze tylko kapłanem, publicznie potępił zgubne błędy Pelagianów.

W téjże właśnie porze nastąpiła śmierć Papieża świętego Celestyna, i Sykstus wstąpił po nim na Stolicę Apostolską. Wyniesionym został na tę najwyższą godność 26-go Kwietnia roku Pańskiego 432, a to z tak wielkiém i powszechném całego duchowieństwa i ludu zadowoleniem, jak tego jeszcze nigdy nie widziano.

Od pierwszych chwil swojego Papiestwa, całe usiłowanie zwrócił na wykorzenienie nieszczęsnych kacerstw, które świeżo wprawdzie były powstały, lecz już Kościoł cały srodze trapiły. Bezbożne kacerstwo Nestoryusza, potępione już było przez świętego Celestyna w roku 430, a następnie w Efezie przez Sobór powszechny, który złożywszy tego herezyarchę z godności Biskupiéj, zamknął go był w klasztorze świętego Eurepiego w Antyochii. Święty Sykstus, jako miłościwy pasterz, litując się nad tą zbłąkaną owieczką, pisał do niego, usiłując nawrócić go do wiary świętéj, lecz było to napróżno. Nestoryusz nie tylko nie usłuchał ojcowskiego wezwania Sykstusa, lecz biorąc za pozór swoich z nim dobrych stosunków, list jaki od niego odebrał, przechwalał się, że Papież jego naukę podziela. Wszakże i tą razą wierni prędko z błędu wyprowadzeni zostali. Święty Sykstus ogłosił listy swoje do świętego Cyrylla i do Jana Antyocheńskiego Biskupa, gdy ten odstąpił sekty Nestoryeńskiéj, a w tych pierwszego zachęca do gorliwego powstawania przeciw téj bezbożnéj herezyi, a drugiemu winszuje że się z niéj wywikłał. Poleca im aby z wszelką miłością przyjmowali szczerze na łono Kościoła wracających, lecz wymaga aby nie oszczędzano upartych. W skutek to tych listów, nieszczęsny Nestoryusz coraz uporczywiéj przy swoich błędach obstający, wysłany został na wygnanie, na którém umarł. Wiadomo iż przed śmiercią miał język stoczony od robactwa, za karę bluźnierstw, jakie miotał przeciw Przenajświętszéj Pannie odmawiając Jej tytułu Matki Bożéj.

Nieustająca gorliwość Sykstusa, przeciw coraz zuchwaléj podnoszącym za jego Papiestwa głowę kacerzom, wywołała nowe na niego z ich strony oszczerstwa. Dotąd czernili zasady jego wiary, teraz już targnęli się na nieposzlakowaność jego obyczajów. Niejaki Bassus, człowiek bardzo majętny i w znaczeniu będący, lecz podejrzanéj wiary, oskarżył go o straszną zbrodnię. Zarzucił mu uwiedzenie młodéj dziewicy poświęconej Bogu. Oskarżenie takowe, stawszy się publiczném, było powodem tak wielkiego zgorszenia, że cesarz Walentynian, uznał potrzebném aby zwołano Sobór, dla jak najuroczystszego oczyszczenia Sykstusa z tak ciężkiego zarzutu. Jakoż zgromadziło się pięćdziesięciu sześciu Biskupów, niewinność Świętego została najoczywiściéj dowiedzioną, a oszczerca prawnie o zbrodni przekonany, karą klątwy kościelnéj dotknięty został. Cesarz i żona jego Placydya, oburzeni na tak wielką złość Bassusa, nie poprzestając na wyroku Soboru, karą duchowną tylko go dotykającego, wskazali go na więzienie i zabranie majątku jego na rzecz Kościoła. Sykstus robił co tylko w jego mocy było aby oszczercę swojego od téj kary uwolnić, albo przynajmniéj złagodzenie jéj od cesarza otrzymać. Niemogąc nic uzyskać, gdy tenże Bassus w więzieniu zachorował, Papież odwiedzał go często, doglądał najtroskliwiéj, sam go na śmierć dysponował, a ujętego tak wielką miłością tego któremu najcięższą zadał był na sławie krzywdę, szczerze nawróconego od klątwy rozgrzeszył. Po śmierci zaś jego sam go pochował. Trudno wyrazić z jak niezmordowaną gorliwością, pracował ten święty Papież, nad wytępieniem kacerstw, za jego Papiestwa wichrzących Kościołem, a z drugiéj strony nad rozbudzeniem w ludzie wiernym ducha pobożności, i utwierdzeniem w duchowieństwie karności kościelnéj. Jemu zawdzięczała dyecezya Rawetańska, świętego Piotra Złotoustego, którego świątobliwość poznawszy przez objawienie, zrobił Biskupem tego miasta.

Pasterska piecza jego rozciągała się i do materyalnego stanu kościołów w Rzymie. Powodowany szczególném nabożeństwem, jakie miał do Matki Bożej, odbudował starożytną Bazylikę Liberyusza, poświęconą na kościoł przenajświętszej Panny, który odtąd nazwano Sancta Maria Major, to jest kościołem Matki Bożej najwspanialszym. Ofiarował do tegoż kościoła cały szczerosrebrny ołtarz, wielką liczbę kielichów, świeczników, kadzielnic, koron, i innych naczyń kościelnych ze złota i srebra ulanych, zapewniwszy mu oraz i znaczne stałe roczne dochody. Wspaniale także przyozdobił kościoł świętego Piotra na Watykanie, a w Bazylice świętego Wawrzyńca, sprawił wielkie kolumny porfirowe i srebrne, jako téż i bogatą kratę oddzielającą Presbiteryum. Lecz prócz tego prawie każdy z kościołów Rzymskich za jego czasów istniejący, zawdzięcza jego hojności dary, które świadczą zarówno o jego pobożności jak i o wielkiéj znajomości sztuk pięknych.

Zasiadał święty Sykstus na stolicy Apostolskiéj około lat óśmiu, a pozostawiwszy liczne i zbawienne ślady swoich mądrych rządów i błogosławioną pamięć wysokich cnót jakiemi jaśniał, poszedł po nagrody za nie do Nieba roku Pańskiego 440. Pochowany został w katakumbach świętego Wawrzyńca, na drodze do Tiwoli. Następcą jego był święty Leon wielki, ulubiony uczeń jego i godny naśladowca.

Pożytek duchowny

Czy tak jak to uczynił święty Sykstus z oszczercą swoim, odpłacając mu dowodami wielkiéj miłości za ciężką krzywdę jaką mu wyrządził, i ty postąpujesz z tymi którzy ci jaką krzywdę lub przykrość wyrządzili? Pamiętaj że miłowanie nieprzyjaciół jest jedném z najwyraźniejszych przykazań Boskich,

Modlitwa

Boże któryś błogosławionego Sykstusa Papieża, świętą miłością względem tego który go ciężko pokrzywdził obdarzył, za jego pośrednictwem i zasługami, spraw prosimy, abyśmy winowajcom naszym z Serca odpuszczając, odpuszczenia ciężkich win naszych tém łatwiéj od Ciebie dostąpili. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 246–248.

Tags: św Sykstus „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież Pelagianie Nestoriusz miłość nieprzyjaciół
2020-03-12

Św. Grzegorza Wielkiego Papieża i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 604.

Pożytek duchowny

Podziwiając jak wielki ten Święty i wielki Papież, pomimo iż całe swoje życie podlegał najdotkliwszym chorobom, będącym bez wątpienia przeszkodą do czynnego życia, nadzwyczajnych jednak i wielkich spraw i tak wiele dokonał, naucz się przezwyciężać wszelkie do przeprowadzenia dobrych twoich zamiarów przeszkody; bo takowe, w każdej chwalebnéj sprawie napotkać się muszą.

Modlitwa (kościelna)

Boże! któryś duszy sługi Twojego Grzegorza, wiekuistéj szczęśliwości nagrody udzielił; spraw miłościwie, abyśmy brzemieniem grzechów naszych obciążeni, za jego za nami do Ciebie pośrednictwem, ulgi doznali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 204–206.

Tags: św Grzegorz Wielki „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież doktor choroba męstwo wytrwałość
2020-02-22

Katedry Św. Piotra w Antyochii

Święty Piotr zasiadał na tém Biskupstwie około roku Pańskiego 40.

Pożytek duchowny

Przy każdéj uroczystości powinniśmy modlić się za Papieża, jako głowę widzialną Kościoła, lecz szczególnie wyłączniéj czynić to powinniśmy, w każde świętgo, w którém Kościół Boży, jak w dniu dzisiejszym, obchodzi jakową pamiątkę do tego najwyższego urzędu przywiązaną.

Modlitwa (kościelna)

Boże! który błogosławionemu Piotrowi Apostołowi Twojemu, oddając klucze Królestwa niebieskiego, związywania i rozwiązywania włądzę nadałeś; spraw abyśmy pośrednictwem jego wsparci, z więzów grzechów naszych rozwiązani zostali. Który zyjesz i królujesz… i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 135.

Tags: św Piotr „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież biskup Rzymu Antiochia
2020-01-18

Katedry świętego Piotra w Rzymie

Święto to ustanowione zostało około roku Pańskiego 1558.

Pożytek duchowny

Przy dzisiejszéj uroczystości, wierni powinni szczególnie modlić się za Papieża, jako Biskupa Rzymskiego, a przez to najwyższego Pasterza całéj trzody Chrystusowéj. Gdy zaś z kolei czasów (1872 r.) przyszliśmy do takich, w których ta stolica Piotrowa, na najcięższe jakie kiedy przebywała od wyzwolenia Kościoła z pod jarzma pogańskiego, wystawiona jest ciosy, z tém większą gorącością wzywaj miłosierdzia Bożego, wołając: Panie, zachowaj nas, giniemy (Mat. VIII. 25.). Im więcéj gorących wołań takich wzniesie się do tronu Bożego, tém prędzéj Pan Jezus nakaże uciszyć się nawałnościom, łodzią Piotrową miotającym, a które bądź co bądź nigdy jéj nie zatopią.

Modlitwa (kościelna)

Boże! któryś błogosławionemu Piotrowi Apostołowi Twojemu, oddając mu klucze królestwa niebieskiego, związywania i rozwiązywania najwyższą kapłańską władzę udzielił, spraw, prosimy, abyśmy wsparci jego pośrednictwem, z więzów grzechów naszych rozwiązani zostali. Który żyjesz i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 53.

Tags: św Piotr katedra „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież
2020-01-16

Św. Marcelego Papieża i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 300.

Pożytek duchowny

Każdy Papież, za świętego ogłoszony, jest jednym z głównych Patronów Kościoła powszechnego; gdyż jak rządził tu nim na ziemi, tak w Niebie wstawia się za niego najszczególniéj. W każdym więc dniu, w którym obchodzi się którego z nich pamiątka doroczna, polecaj im gorąco potrzeby i całego chrześcijaństwa i osobę teraźniejszego ich następcy.

Modlitwa (kościelna)

Modlitwy ludu Twojego, prosimy Panie, wysłuchaj łaskawie, ażebyśmy błogosławionego Marcellego Męczennika Twojego i Papieża zasługami wsparci zostali, którego śmierci męczeńskiéj pamiątkę obchodzimy. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 47.

Tags: św Marceli papież męczennik „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież Kościół
2020-01-16

Św. Marcelego Papieża i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 300.

Pożytek duchowny

Każdy Papież, za świętego ogłoszony, jest jednym z głównych Patronów Kościoła powszechnego; gdyż jak rządził tu nim na ziemi, tak w Niebie wstawia się za niego najszczególniéj. W każdym więc dniu, w którym obchodzi się którego z nich pamiątka doroczna, polecaj im gorąco potrzeby i całego chrześcijaństwa i osobę teraźniejszego ich następcy.

Modlitwa (kościelna)

Modlitwy ludu Twojego, prosimy Panie, wysłuchaj łaskawie, ażebyśmy błogosławionego Marcellego Męczennika Twojego i Papieża zasługami wsparci zostali, którego śmierci męczeńskiéj pamiątkę obchodzimy. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 47.

Tags: św Marceli papież męczennik „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież Kościół
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.