Citatio.pl

Wpisy z tagiem "pokój":

2021-01-20

Mowa 36 na Objawienie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 157–161.

  1. Najmilsi! Dzień pierwszego objawienia się poganom Chrystusa, Zbawiciela świata, z głęboką czcią święcić powinniśmy. Niech dzisiaj odżyje w sercach naszych ta radość, co rozpierała niegdyś piersi Magów, kiedy to światłem niezwykłej gwiazdy pobudzeni i kierowani, składali pokłon królowi nieba i ziemi i własnymi oczyma oglądali, co dotąd jako obietnicę piastowali w wierze. Dziań ten nie wyczerpał swego dziejowego zadania tak, żeby dzieło wtedy objawione i jego wpływ zapadły w przeszłość, a do nas dochodziło tylko echa wydarzeń, przyjmowanych na wiarę i święconych wspomnieniem. Nie. I nam udziela Bóg swoich darów jeszcze w obfitszej mierze, i naszym czasom świadczy codziennie, czego nie poskąpił tamtym w samym ich zaraniu. Choć więc przeczytany ustęp z Ewangelii mówi właściwie tylko o owym momencie, kiedy to trzej mężowie, ani nie pouczeni głosem proroków, ani me oczytani w świadectwach Zakonu, przybyli z bardzo dalekiego Wschodu, aby oglądać Boga, to jednak i obecnie dzieje się w oczach naszych to samo, tylko o wiele widoczniej i liczniej w tych wszystkich, co powołani są do światła wiary. Spełnia się bowiem proroctwo Izajasza, mówiącego: „Ukazał Pan ramię święte swoje przed oczyma wszech narodów; i ujrzą wszystkie kończyny ziemi zbawienie, od Pana, Boga naszego, wychodzące”. „Ci, którym nie powiedziano o nim, ujrzą (go), a którzy nie słyszeli, poznają” (Iz. 52, 10 i 15). Jeśli tedy obecnie ludzie, zapatrzeni dotąd w świecką mądrość i bardzo dalecy od wiary w Jezusa Chrystusa, dźwigają się z otchłani błędów swoich i idą za powołaniem prawdziwego światła, to jest to działanie wspaniałej łaski Bożej. Każdy błysk światła prawdy w mrokach serc ludzkich – to właśnie promień, przez gwiazdę tej samej łaski wysyłany. Czyj umysł ona dosięgnie, czyją wolę poruszy cudownym swym zjawieniem, tego też doprowadzi do złożenia pokłonu Bogu przewodnim światłem swoim. Jeżeli zaś wzrokiem ducha zechcemy dopatrzyć się, jakie to owe trojakie dary składają ci wszyscy, co drogą wiary przychodzą do Chrystusa, to pytam, czyż w sercach prawowiernych nie ta sama odbywa się ofiara? Wszak złoto ze skarbca swej duszy dobywa, kto Chrystusa za króla wszechświata uznaje; mirrę ofiaruje, kto wierzy, że jednorodzony Syn Boży przyjął na się prawdziwie ludzką naturę; i kadzidłem oddaje mu hołd, kto wyznaje, że Chrystus całkowicie równy jest Ojcu w majestacie.
  2. Roztropnie czyniąc tego rodzaju zestawienia porównawcze, widzimy, najmilsi, że nie brak nam i zastępcy Heroda. Wtedy szatan podjudzał go skrycie; teraz sam naśladuje go niezmordowanie. Szatana bowiem w największy niepokój wprawia powoływanie coraz to nowych narodów do wiary i prawdziwą sprawia mu udrękę nieustanne kurczenie się jego wpływu. Wije się tedy z bólu, że go wszędzie opuszczają, a prawdziwemu królowi cześć oddają. Knuje on zasadzki (jak Herod) (Mt. 2, 8), zgłasza swój udział podstępnie, by w końcu rozpętać szał mordów. Chcąc utrzymać w swym ręku resztę oszukanych przez siebie, do żeruje na zawiści, wabi w sidła sekciarskiej obłudy, pali się do prześladowań przez pogan. Zdaje sobie dobrze sprawę, jak niezwyciężoną jest moc wiecznego Króla, skoro Jego śmierć samej nawet śmierci potęgę zniszczyła (1 Kor. 15, 54). Dlatego z całym kunsztem rozwija istny arsenał zabójczych środków przeciw sługom prawdziwego Króla: w jednych tępi zdrowy zmysł, podniecając w nich pychę z powodu znajomości Zakonu, innych deprawuje zwodniczą nauką fałszywej wiary, innych wreszcie do prześladowań okrutnych podżega. Ale wściekłość tego nowego Heroda rozbija się o zwycięską moc tego, co dzieci nawet chwałą męczeństwa uwieńczył, i wiernych swoich tak niezłomną natchnął miłością, że z Apostołem mogliby zawołać: „któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Utrapienie, czy ucisk, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy prześladowanie, czy miecz? (Jak napisane jest: Że dla ciebie. cały dzień zabijani jesteśmy, poczytani bywamy za owce na rzeź przeznaczone). Ale w tym wszystkim zwyciężamy dla tego, który nas umiłował” (Rzym. 8, 35).
  3. Przeświadczeni jesteśmy, najmilsi, że takie męstwo konieczne było nie tylko w owych czasach, kiedy to wzniosły przykład torturowanych i zabijanych męczenników mnożył właśnie tych, których liczbę zmniejszyć usiłowano 1. Odkąd jednak ucichły burzliwe wichry prześladowań, i nam po ustaniu walk zdaje się uśmiechać jakaś zorza pokoju 2, musimy czuwać i strzec się pilnie tych niebezpieczeństw, które rodzi zazwyczaj sam odpoczynek w pokoju. Boć szatan godzi w życie duszy. Terror wygnania zastępuje ogniem chciwości. Kogo szkodą nie złamał, łakomstwem stara się zepsuć. Złośliwość jego forteli nie wyzbywa się jadu, zmienia tylko taktykę, starając się zniewalać serca wiernych wabikiem pochlebstwa. Nie mogąc mąk zadawać, ogień żądz rozpala. Sieje niesnaski, wznieca gniewy, ostrzy języki. Aby co przezorniejsi nie zniechęcili się jego krętactwami, ułatwia im spełnianie występków. Na tym bowiem polega cała jego zdobycz, drogą matactw osiągana, ze nie mogąc uszczknąć sobie czci ze składanych ofiar, bydląt i owiec i spalanych kadzideł 3, przez wszelkiego rodzaju występki tworzy sobie orszak służebny.
  4. Ma tedy, mili moi, swoje niebezpieczeństwa ten nasz pokój obecny. Myliłby się, kto by sądził, że może bezpiecznie i spokojnie praktykować swą wiarę, nie trzymając w karbach swoich grzesznych zachcianek. Serce człowiecze obnaża się w tym, jak kto żyje; czyny i postępowanie zdradzają wewnętrzny stan ducha. Nie brakuje niestety na świecie takich, co – „twierdzą, że znają Boga, a czynem się go zapierają” (Tyt. 1, 16). Zaprzaństwem to jest istotnie, jeśli dobra, gromkim sławionego głosem, nie ma się w duszy, w sumieniu. Prawda, że ułomna natura ludzka z łatwością w grzech upada; ponieważ każdy grzech ma w sobie coś ponętnego, skorzyśmy do ulegania złudnej rozkoszy. Właśnie jednak dlatego winniśmy skrzętnie uciekać się pod skrzydła ducha przed żądzą cielesną i, Boga mając w sercu, odwracać się co prędzej od podszeptów uwodziciela. Korzystać z cierpliwości Bożej, tak, ale nie tkwić nam uparcie w grzechu dlatego, że dzień zapłaty odłożony. Grzeszniku, nie licz na bezkarność! Jeśli ci zabraknie czasu na pokutę, nie będzie dla ciebie miejsca na przebaczenie. Boć, jak prorok powiada, „w śmierci nie masz, kto by o tobie pamiętał (o Panie), a w piekle któż cię wysławiać będzie?” (Ps. 6, 6). Kogo zaś doświadczenie uczy, że trudno mu dźwignąć się i poprawić, niech ucieka się do miłosierdzia Bożego; niech błaga o siłę do zerwania więzów złych nałogów Tego, co „podnosi upadłych i rozwiązuje spętanych” (Ps. 145, 8). Modlitwa wyznającego szczerze swe grzechy nie pozostanie nie wysłuchaną. Boć Bóg miłosierny „uczyni wolę tych, którzy się go boją” (Ps. 144, 19), i da, o co prosimy, jak dał nam źródło do zaspokajania próśb w Jezusie Chrystusie, tym Panu naszym, który żyje i króluje z Ojcem i Duchem Św. na wieki. Amen.

Footnotes:

1

Mówi tutaj Leon o prześladowaniu chrześcijan przez 3 pierwsze wieki.

2

Po edykcie mediolańskim (313) i po uznaniu przez Konstantyna religii chrześcijańskiej religią państwową (324).

3

Jak w religiach pogańskich.

Tags: św Leon Wielki Objawienie Pańskie szatan pokój modlitwa
2021-01-05

Mowa 26 na Narodzenie Pańskie – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 101–107.

  1. Najmilsi! We wszystkie wprawdzie dnie i pory roku wierni w rozmyślaniach o tajemnicach boskich spotykają wcielenie Pana i Zbawiciela naszego z Matki Dziewicy; człowiek, wznosząc się do wyznawania Stwórcy, czy to w kornym błaganiu, czy w gorącym dziękczynieniu, czy w składaniu ofiary, niczego częściej i z większą ufnością nie rozważa w duchu, jak to, że Bóg, Syn Boży, zrodzony z Ojca sobie współwiecznego, narodził się także jako człowiek. Żaden jednak dzień nie kładzie nam tak na serce tych czcigodnych narodzin na niebie i ziemi, jak dzisiejszy. Dzień, nowym blaskiem światła słonecznego rozjaśniony 1, także i zmysłom naszym daje odczuć jasność tej przedziwnej tajemnicy. Rozmowa bowiem zdumionej Maryi z Aniołem Gabrielem i z Ducha Świętego poczęcie, nie mniej cudowne w obietnicy jak i w wierze w ono, nie tylko odżywają w pamięci, ale rzekłbyś, na nowo stają przed oczyma naszymi. Dzisiaj to Stwórcę świata wydało na świat łono dziewicy; dziś rodzic wszystkiego, co żyje, stał się synem własnego stworzenia. Dzisiaj Słowo Boże ukazało się ciałem przyodziane, istota, ludzkim wzrokiem nigdy nie dostrzegalna, poczęła być nawet dla ludzkich rąk dostępna. Dzisiaj pastuszkowie poznali z głosów anielskich, że przyszedł na świat Zbawiciel w rzeczywistym ciele i duszy naszej; dziś przewodnikom trzód Pańskich wydane zostało hasło, głoszące światu dobrą nowinę, tak że i my z hufcami wojska niebieskiego wołamy: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli” (Łk. 2, 14).
  2. Chociaż tedy dziecięctwo, którym majestat Syna Bożego nie wzgardził, przeszło z biegiem lat w pełną dojrzałość męża, chociaż wraz z dokonaną Męką i triumfem Zmartwychwstania minęło przyjęte dla nas uniżenie, dzisiejsza jednak uroczystość odnawia święte wcielenie Jezusa z Matki-Dziewicy. Kiedy czcimy narodzenie Zbawiciela, obchodzimy początek naszego życia własnego. Z narodzenia bowiem Chrystusa powstaje ród chrześcijan; urodziny „/głowy/” są też urodzinami „/ciała/”. Wprawdzie powołanie każdego następuje w swojej kolei, i synom Kościoła w różnych czasach i epokach żyć przypada, wszyscy jednak wierni – jacy żyli, żyją i żyć będą – jak z Chrystusem w jego męce ukrzyżowani, w zmartwychwstaniu wskrzeszeni, we wniebowstąpieniu na prawicy Ojca umieszczeni, tak też z Nim wespół w tych narodzinach zrodzeni zostają. Ktokolwiek bowiem z wiernych w jakiejkolwiek części świata odrodzi się w Chrystusie, przemienia się w nowego człowieka na skutek przecięcia starej linii pierworodnej i nie tyle już potomkiem swego ojca cielesnego, co odroślą jest samego Zbawiciela; on właśnie dlatego stał się synem człowieczym, abyśmy mogli zostać synami bożymi. Gdyby bowiem On nie zstąpił do nas w tym uniżeniu, nikt nie zdołałby wznieść się do Niego przez jakąkolwiek swoją zasługę. Niechaj tu mądrość ludzka nie zaślepia serc powołanych. Jakże człowiek, mający wkrótce w ziemię się obrócić, może przeciwstawiać pył swych ziemskich myśli wielkości łaski Bożej! Spełniło się w zakresie wieków, co przedwiecznie postanowiono. Abraham stał się ojcem wszystkich narodów. W nasieniu jego świat otrzymał błogosławieństwo (Rodz. 22, 18; Ap. 3, 25; Gal. 3, 16), aby nie tylko ci byli Izraelem, których ciało i krew zrodziła (Rzym. 9, 8), ale by wszyscy adoptowani weszli w posiadanie dziedzictwa, przygotowanego dla synów wiary. Nie zagłuszą nas krzykliwe bluźnierstwa pustych wątpliwości, skutków dzieła Bożego nie udaremni mędrkowanie ludzkie. My z Abrahamem w Bogu ufność naszą pokładamy; wiara niezachwiana daje nam pewność, że co Pan przyrzekł, mocen jest też wypełnić (Rzym. 4, 20).
  3. Zbawiciel tedy, najmilsi, rodzi się nie z nasienia ciała, jeno z Ducha Św. aby go nie obejmował wyrok potępienia za grzech pierworodny. Stąd wielkość użyczonego daru wymaga od nas czci odpowiedniej jego wspaniałości. Boć, jak powiada Apostoł, „nie wzięliśmy ducha tego świata, ale ducha, który jest z Boga, abyśmy wiedzieli, co nam od Boga jest darowane” (1 Kor. 2, 12). Wtedy więc czcimy Go pobożnie, gdy oddajemy Mu w ofierze to, co On nam darował. A cóż bardziej odpowiedniego dla uczczenia dzisiejszego święta moglibyśmy wydobyć ze skarbca hojności Pańskiej, niż pokój. pierwszy dar, ogłoszony przez chór anielski przy narodzeniu Pana? (Łk. 2, 14). Pokój to rodzi synów Bożych, żywi miłość, stwarza jedność; on odpocznieniem świętych, zaciszem wieczności; jego osobliwym działaniem i szczególnym dobrodziejstwem jest, że odrywa ludzi od świata, a łączy z Bogiem. Dlatego zagrzewa nas Apostoł do zdobywania tego dobra, gdy mówi: „Będąc tedy z wiary usprawiedliwieni, miejmy pokój z Bogiem” (Rzym. 5, 1). W tym krótkim powiedzeniu zawiera się działanie wszystkich prawie przykazań; boć gdzie prawdziwy pokój mieszka, nie zabraknie tam żadnej cnoty. „Mieć pokój z Bogiem” cóż to oznacza? „Chcieć”, co On „nakazuje” i „nie chcieć”, czego On „zabrania”. Boć jeśli przyjaźń wśród ludzi wymaga zgodności usposobień i dążeń 2, a różnorodność charakterów nigdy do trwałej zgody nie prowadzi, w jakiż sposób Bożego zazna pokoju, komu podoba się, co Bogu się nie podoba, kto się lubuje w rzeczach, o których wie, że Boga obrażają? Nie Bożych synów takie usposobienie jest oznaką i nie taka mądrość właściwa jest adoptowanemu szlachectwu. Rodzaj wybrany i królewski (1 Piotr 2, 9) winien postępować odpowiednio do godności, nabytej z odrodzenia. Niechaj miłuje, co Ojciec miłuje, i nigdy nie będzie ze Stwórcą swym w niezgodzie, aby Pan znowu nie musiał powiedzieć: „Zrodziłem syny 3 i wywyższyłem, a oni mię wzgardzili. Poznał wół Pana swego i osieł żłób Pana swego; a Izrael mię nie poznał i lud nie zrozumiał” (Iz. 1, 2).
  4. Że Bóg nazywa człowieka synem, a człowiekowi wolno mówić doń Ojcze, niepojęty to dar i łaska nad łaskami. Z tych nazw widać, jaką powinna być nasza miłość, aby odpowiadała wielkości zaszczytu. Boć jeśli w pochodzeniu z krwi i ziemskiej paranteli występki i złe prowadzenie się rzucają cień na dzieci sławnych rodziców, a świetność przodków tylko zawstydza niegodne potomstwo, to cóż będzie z tymi, co dla miłości świata nie lękają się wyrzec Chrystusowego rodu? Jeśli natomiast rośnie stąd chwała ludzka, gdy zacność ojców w potomstwie nowym zaświeci blaskiem, o ileż bardziej chwalebna jest, gdy dzieci Boże stają się odbiciem obrazu Stwórcy i okazują życiem, od jakiego pochodzą Ojca. Wszak mówi Pan: „Tak niechaj świeci światłość wasza przed ludźmi, aby widzieli uczynki wasze dobre i chwalili Ojca waszego, który jest w niebiesiech” (Mt. 5, 16).

    Wiemy wprawdzie, że, według słów Jana Apostoła, „Świat wszystek we złem leży” (1 Jan 5, 19), że wskutek zasadzek diabła i aniołów jego mnóstwo pokus do tego prowadzi, aby człowieka, do nieba dążącego, już to przeciwnościami odstraszyć, już to zepsuć powodzeniem; „większy jest jednak ten, co w nas jest, niż który przeciw nam jest* (1 Jan 4, 4); żyjących w zgodzie z Bogiem i mówiących sercem całym: „bądź wola Twoja”! (Mt. 6, 10) żadne walki nie zdołają przemóc, ani żadne starcia im zaszkodzić. Jeśli bowiem w spowiedziach naszych oskarżamy sami siebie i odmawiamy zezwolenia naszym pożądliwościom ciała, to wprawdzie ściągamy na siebie nieprzyjaźń ojca grzechu, ale natomiast umacniamy w służbie łaski Bożej ów pokój Boży, którego nie nam nie odejmie. W ten sposób nie tylko poddani jesteśmy w posłuszeństwo Królowi naszemu, ale też sami dobrowolnie z nim współdziałamy. Gdy, jednej z nim będąc myśli, chcemy, czego On chce, a odrzucamy, co On potępia, wtedy On sam stacza za nas wszelkie walki; kto dał nam „chcieć”, da nam także „móc”, abyśmy współpracowali z nim i mogli radośnie z wiarą powtarzać słowa proroka: „Pan oświecenie moje i zbawienie moje, kogóż się będę bał? Pan obrońca żywota mego, kogóż się będę lękał?” (Ps. 26, 1).

  5. Ci przeto, „którzy nie ze krwi, ani z woli ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili” (Jan 1, 13), niech ofiarują Ojcu swemu zgodę dzieci czyniących pokój! Wszyscy uczestnicy Synostwa Bożego niech współdziałają z Pierworodnym nowego stworzenia, jak on przyszedł na świat czynić nie swoją, ale wolę tego, który go posłał (Jan 4, 34). Boć dobry Ojciec przysposobił na syny swoje nie kłótliwe i różnorodne żywioły, ale jednako czujące i jednako miłujące. Na jeden obraz przekształceni 4 jedną winni mieć duszę. Narodziny Pana są narodzinami pokoju. Boć tak mówi Apostoł: „On jest pokojem naszym, który oboje jednym uczynił” 5 (Ef. 2, 14). Z Żydów, czy z pogan „przezeń mamy przystęp obaj w jednym duchu do Ojca” (Ef. 2, 18). On to w dobrowolnie obrany i naprzód oznaczony przeddzień Męki swojej tą zwłaszcza nauką natchnął uczniów swoich, mówiąc im: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam” (Jan 14, 27). Abyś zaś w tym ogólnym określeniu istota tego pokoju nie pozostawała niejasną, dodał: „Nie jako dawa świat, ja wam daję” (Jan 14, 27). Boć i na świecie – powiedział przez to – istnieją przyjaźni, ale łączące ludzi niejednokrotnie przewrotną miłością. Nie brakuje na nim występnych, jednakowo myślących; podobny cel pragnień rodzi w nich jedność uczuć 6. Znajdziesz może nawet i brzydzących się złem i nieprawością i wyłączających ze swych upodobań niedozwolone kompromisy. Jednak i ci – czy to będą Żydzi, czy heretycy, czy poganie – uczestniczą nie w przyjaźni Bożej, lecz tylko w pokoju tego świata 7. Pokój zaś uduchowionych i katolików pokój z nieba przyniesiony do nieba prowadzący, żąda od nas, abyśmy nie podzielali życia przywiązanych do ziemi, lecz byśmy wszelkim przeszkodom stawiali czoło i od zgubnych rozkoszy do prawdziwej radości wzlatywali, stosownie do słów Pana: „Gdzie jest skarb twój, tam jest i cerce twoje” (Mt. 6, 21). Słowa te oznaczają: jeśli poziome jest, co miłujesz, zejdziesz na nizinę, jeśli górne jest, co drogie jest sercu twemu, wzniesiesz się na wyżyny. Tam – nas, ludzi, zmierzających do jednego celu i zjednoczonych duchem w wierze, nadziei i miłości, – niechaj kieruje i prowadzi Duch pokoju! Boć „Duchem Bożym rządzeni są synami Boga” (Rzym. 8, 14); On zaś z Synem i Duchem Św. króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Święto B. N. przypada po zimowym przesileniu dnia z nocą; odtąd ubywa nocy, a przybywa dnia.

2

Por. Mowa 12, 1.

3

U Leona: „Filios genui” za LXX; w Wulg.: „Filios enutrivi”.

4

„Przekształceni” podług Chrystusa, Jego posłuszeństwa, pokoju i miłości.

5

„Oboje jednym uczynił”, tj. Chrystus zniósł przedział, istniejący między Żydami i poganami.

6

Por. Mowy: 12, Ł i 26, 3.

7

Sens kazania Św. Leona jest następujący:

  1. Pokój panuje między ludźmi, kiedy jest między nimi zgoda. Zgadzają się zaś wtedy, gdy ich usposobienia i dążności nie są sprzeczne, a więc gdy kierują się tymi samymi zasadami moralnymi w życiu indywidualnym i społecznym.
  2. Wspólną platformą moralności dla ludzi jest Bóg – Stworzyciel wszechświata – i Jego prawo, przykazanie. Żyjący według Boga mają pokój na ziemi i w niebie, w czasie i w wieczności.
  3. Są wprawdzie ludzie, potrafiący łączyć się i uzgadniać w celach samolubnych i według norm złych, niemoralnych. Są też i tacy, co pragną dobra i wyłączają normy niemoralne, ale i opierają wszystko na przywiązaniu do doczesności. Chrześcijanie szukają pokoju w Bogu!
Tags: św Leon Wielki Boże Narodzenie pokój
2020-07-08

Św. Elżbiety, Królowej Portugalskiej

Żyła około roku Pańskiego 1386.

(Żywot jéj napisany przez kilku pisarzy współczesnych, znajduje się u Bolandystów pod dniem 4 lipca.)

Święta Elżbieta córka Piotra III króla Aragońskiego, narodziła się roku Pańskiego 1271. Jéj przyjście na świat, taką radością całą rodzinę królewską napełniło, że przyczyniło się to głównie, do pojednania króla Piotra z jego ojcem, z którym w długich zatargach zostawał. Było to zaś jakby przepowiednią, że późniéj w wielu wypadkach przyczyni się ta Święta do zgody między panującymi, bo to w istocie miało miejsce. Dano jéj imię Elżbiety, na uczczenie pamięci świętéj Elżbiety królowéj węgierskiéj, jéj babki ciotecznéj, świeżo wtedy ukanonizowanéj.

Dziadek jéj król Jakób, słusznie przezwany Świątobliwym, zajął się wyłącznie jéj wychowaniem, i wnet z wielką pociechą spostrzegł że wnuczka jego, od kolebki prawie, objawiała skłonność do wszelkich ćwiczeń pobożnych, a szczególnie miała wielkie nabożeństwo do Matki Bożéj. W ósmym roku życia, zadziwiała dwór cały swoją roztropnością, skromnością i cnotami wiek jéj przewyższającemi. Już wtedy ścisłe zachowywała posty, jadając raz tylko na dzień w wigilie wszystkich świąt przenajświętszéj Panny i w każdą sobotę; codzień odmawiała kapłańskie pacierze, któryto zwyczaj do śmierci zachowała, i długie godziny trawiła na modlitwie. W obcowaniu z każdym była niezrównanéj słodyczy i pokory, a żaden ubogi nie odszedł od niéj żeby go albo czém mogła sama nie zaopatrzyła, lub tego o co prosił, nie uzyskała dla niego u rodziców. Słusznie téż król jéj ojciec utrzymywał, iż była Aniołem opiekuńczym całego jego państwa, i że jéj to modlitwom zawdzięczał błogosławieństwa, któremi hojnie obdarzał Pan Bóg jego panowanie.

W dwunastym roku wydaną została za Dyonizego, króla Portugalskiego. Zasiadłszy na tronie, a widząc się swobodniejszą w swoich zajęciach, przymnożyła ćwiczeń pobożnych i umartwień ciała. Wstawała o świcie, a po odbytéj modlitwie myślnéj, odmawiała kanoniczne pacierze: Jutrznię, Laudes i Prymę. Następnie słuchała Mszy świętéj, przy któréj często przyjmowała Ciało Pańskie, a potém odmawiała pacierze o Matce Bożéj zwane Officium Parvum, i pacierze kościelne za zmarłych. Około południa zajmowała się różnemi sprawami z któremi się do niéj odnoszono, dawała posłuchanie ubogim, a co jéj zbywało czasu, spędzała go w kaplicy pałacowéj, lub na czytaniu ksiąg świętych. Nie widziano jéj ani chwili próżnującą: podczas zebrań dworskich na jéj pokojach, wykonywała różne ręczne roboty kobiece, przeznaczone na ozdoby kościołów, i zwyczaj ten wprowadziła pomiędzy paniami swojego dworu. Prócz postów kościelnych, które zachowywała o chlebie i wodzie, podobnież pościła cały Adwent, czterdzieści dni przed Wniebowzięciem Matki Bożéj, i tyleż przed uroczystością świętego Michała Archanioła. Zrobiono jéj razu pewnego uwagę, że tego rodzaju umartwienia niewłaściwe są osobie zasiadającéj na tronie: „A gdzież potrzebniejszemi są one, odrzekła święta królowa, jeżeli nie tam, gdzie namiętności są więcéj rozbudzone, i niebezpieczeństwa dla duszy większe?” Mawiała także: że Pan Bóg na to tylko wyniósł ją na godność królewską, aby tém hojniejsze jałmużny czyniła. Jałmużnikom swoim przykazała, aby nic nie odmawiali ubogim; codzień ich odwiedzała po mieszkaniach, a niekiedy aż w odległych od stolicy wioskach i przedmieściach. Przyszedłszy dnia pewnego do ubogiéj kobiety, okrytéj obrzydliwemi wrzodami, Święta, dla przezwyciężenia wstrętu jaki w niéj obudził ten widok, ucałowała jéj rany, i w tejże chwili chora odzyskała zdrowie. Założyła wielki dom przytułku, dla kobiet nawracających się ze złego życia, drugi podobny dla podrzutków, i kilka kościołów i klasztorów wzniosła, po królewsku je uposażając. W każdy piątek Wielkiego postu, na pamiątkę Wieczerzy Pańskiéj, umywała nogi trzynastu ubogim kobietom. Zdarzyło się iż jedna z nich, miała od lat wielu wrzód, który jéj toczył nogę. Królowa opatrzyła ranę, omyła ją i ucałowała, i wrzód się zagoił na zawsze.

Przytrafiło się także, że gdy szła odwiedzać ubogich i w pole sukni niosła znaczne pieniądze w drobnéj monecie, król spotkawszy ją, spytał co tak skrzętnie dźwiga: „Róże” odpowiedziała królowa żartując, bo to była zima; w istocie, gdy roztworzyła poły, okazały się róże najpiękniejsze. Także dziewczynce ślepéj od urodzenia, wzrok przywróciła, i wielu niebezpiecznie chorych uzdrowiła znakiem krzyża świętego. Dziatki których miała kilkoro, jak najstaranniéj chowając, wrażała w nich bojaźń Bożą, wzgardę wielkości tego świata, i do nabożeństwa do Matki Bożéj pobudzała. We wszystkiém starała się jak najpilniéj przypodobać się małżonkowi, lecz przedewszystkiém Bogu.

O ile miała udziału w zarządzie państwa, używała wpływu swojego na jednanie panujących, w czém jéj Pan Bóg dziwnie błogosławił, i kilka grożących już wojen, przez to wstrzymała. Lecz sama w końcu, doznała z tego powodu nie małych frasunków. Syn jéj książę Alfons, podniósł był rokosz przeciw ojcu. Święta używała wszelkich sposobów, aby go przywieść do opamiętania, i w tym celu kilka razy do niego pisała, a nawet postarała się aby się z nią widział. Nieprzyjaźni jéj dworzanie, korzystając z tego, wrazili w króla przekonanie, że królowa sprzyja zbuntowanemu księciu, i wydaje mu tajemnice rad wojennych królewskich. Król bez roztrząśnienia sprawy, uniesiony gniewem, odebrał Elżbiecie wszystkie jéj dochody, i wskazał ją na wygnanie do miasta Alangeru, trzymając ją tam pod strażą. Święta poddała się temu wszystkiemu bez słowa skargi, bez cienia żalu do sprawców jéj krzywdy, a rada większéj samotności jakiéj zażywała w cichém ustroniu, oddała się jeszcze wyłączniéj modlitwie i wysokiej bogomyślności, na któréj czas słodko jéj schodził. Król wkrótce przekonawszy się o fałszywości oskarżeń, których padła była ofiarą królowa, przywołał ją do siebie, i z tém większą był dla niéj czcią i uwielbieniem. Lecz co najbardziéj ucieszyło świętą Elżbietę, to że król który przedtém wiódł życie rozpustne, odtąd stał się najwierniejszym małżonkiem.

Długo jeszcze potém żyła z mężem Elżbieta, ciesząc się nietylko jego szczerą poprawą, lecz widząc nawet gruntowną pobożność, do któréj przywiodły go przykłady jéj życia i jéj ciągłe o to do Boga modlitwy. Gdy po czterdziestoletniém panowaniu, zapadł on w ostatnią chorobę, doglądając go najtroskliwiéj, przez długi czas dzień i noc od łoża jego nie odstępowała i sama przysposobiła go do najpobożniejszego przyjęcia ostatnich Sakramentów świętych.

Jak tylko skonał na jéj ręku, poszła do swojéj kaplicy, i zaofiarowawszy się Panu Bogu już na wyłączną służbę, niezwłocznie zdjęła z siebie stroje świeckie i wszystkie oznaki królewskiéj godności, i przywdziała habit Klarysek. Potém spędziwszy dni kilka na postach i modlitwach przy zwłokach małżonka, najprzód odbyła pieszo pielgrzymkę do zwłok świętego Jakóba w Kompostelli, ofiarując odpusty do tego przywiązane za duszę męża, a wszystkie kosztowności w bogatych materyach, złocie, perłach i klejnotach, które wzięła z sobą, złożyła tam w ofierze, także za duszę króla. Wróciwszy do stolicy, rozdała ubogim. co tylko jeszcze z najdroższych jéj sprzętów i rzeczy zostało, i udała się do klasztoru Klarysek, który założyła była w mieście Koimbrze, i przy nim na zawsze już osiadła.

Wiodła życie nadzwyczaj ostre, wysokiéj bogomyślności i uczynkom miłosiernym oddane. Pościła codzień bez przerwy, o suchym chlebie i wodzie. Gdy razu pewnego choréj, lekarze kazali pić wino, a uczynić tego nie chciała, woda którą jéj podano, cudownie w wino została zamienioną. Uczęszczała najregularniéj do chóru z zakonnicami. Codziennie słuchała dwóch Mszy świętych: jednę żałobną za duszę męża, drugą o święcie przypadającém. Po południu przyjmowała ubogich, rozsyłała jałmużny i służyła chorym w szpitalu, który obok klasztoru wybudowała, na trzydziestu biednych. Lecz dobroczynność jéj sięgała i daléj: nie tylko hojnie wspierała ubogich w całém swojém państwie, lecz znaczne pieniądze wysyłała i w dalekie kraje, dla wykupienia chrześcijan w niewoli u niewiernych będących, i wspierania mieszkańców w różnych miejscach, klęską głodu dotkniętych. Dowiedziawszy się o zaszłych nieporozumieniach króla portugalskiego jéj syna, z królem kastylskim jéj wnukiem, którzy zabierali się do wojny, puściła się w drogę, aby widząc się z nimi przywieść ich do zgody. Przybywszy do miasta Estremez, ciężko zachorowała, i dalej jechać nie mogła: lecz sama wiadomość o powodach podróży królowéj, gotujących się do wojny królów pojednała.

Tymczasem, już ona dochodziła do kresu swojéj doczesnéj pielgrzymki. Śmiertelną chorobą zwątlona na siłach, gdy jéj ostatnie Sakramenta udzielono, jeszcze jednak do przyjęcia świętego Wiatyku wstała i w habicie świętéj Klary przyjęła przenajświętsze Ciało klęcząc na ziemi. Potém objawiła się jéj Matka Boża, do któréj wymówiwszy te słowa: „Maryo łaskiś pełna, Matko miłosierdzia, obroń mnie od nieprzyjaciela, i weź mnie w godzinę śmierci mojéj”, spokojnie w Panu zasnęła, dnia 4go Lipca, roku Pańskiego 1386.

Wpisaną została w poczet Świętych, przez Papieża Urbana VIII, który święto jéj na dzień dzisiejszy wyznaczył.

Pożytek duchowny

Święta Elżbieta, dla tego że Świętą była, w wielu razach jednała powaśnione osoby jéj królewskiéj rodziny, i przez to kraje całe od klęsk wojny ochraniała. Tak w każdéj rodzinie, osoba gruntownie pobożna, może stać się dla niej Aniołem pokoju, zgody i jedności. Staraj się być takim.

Modlitwa (Kościelna)

Najlitościwszy Boże! Któryś błogosławioną Elżbietę królowę, pomiędzy wielu wysokiemi łaskami, darem poskramiania wojen przyozdobił; daj nam za jéj pośrednictwem, za życia zażywać pokoju, o który pokornie prosimy, a po nim dostąpić radości wiekuistych. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 566–568.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 546–548

„Błogosławieni pokój czyniący, albowiem nazwani będą synami Bożymi” (Mat. 5, 9). Pokój jest najwyższym szczęściem, gdyż nie ma szczęścia bez pokoju. Starajmy się przeto z wszystkimi żyć w zgodzie i pokoju; unikajmy wszelkich kłótni i niesnasek, gódźmy powaśnionych z sobą, nie dawajmy nikomu sposobności do swarów i nieprzyjaźni, i pomnijmy na to, że stokroć lepiej jest być skrzywdzonym, aniżeli dochodzić swego prawa na drodze kłótni i procesów. Stokroć lepiej dla miłego pokoju znieść obrazę, krzywdę, lekceważenie, bo tylko taki jest miłośnikiem pokoju, kto tak postępuje. Święta Elżbieta znosiła spokojnie podejrzenia, prześladowanie i dokuczliwości męża, pomnąc na słowa Zbawiciela: „Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugiego. A temu, który chce prawem z tobą się rozpierać, a suknię twoją wziąć, oddaj i płaszcz” (Mat. 5, 39. 40). 39. 40).

Usiłujmy nade wszystko przeszkodzić swarom i nieporozumieniom między krewnymi i znajomymi, pomni na słowa świętego Pawła, zwrócone do Tytusa: „Napominaj ich, aby nikogo nie czernili, aby nie byli kłótliwymi, lecz skromnymi, i aby okazywali łagodność względem każdego”.

Święta Elżbieta, jakkolwiek słaba niewiasta, nie wahała się pójść między zbrojne szeregi i zdołała zmiękczyć łzami i prośbą kamienne serca. Iluż przez to ocaliła ludzi, ilu czynom okrucieństwom zapobiegła, ile tym sobie zaskarbiła wdzięczności i błogosławieństw! Jezus Chrystus, który przez ofiarę życia zyskał nazwę „Księcia pokoju”, będzie cię wspierał w tych przedsięwzięciach, działaj przeto w Jego duchu, On cię nie odstąpi. Nagroda twoja będzie wielka i słusznie nazywać cię będą sługą Bożym.

Tags: św Elżbieta Aragońska „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna królowa św Elżbieta Węgierska Officium parvum Officium Defunctorum post jałmużna matka żona pokój zgoda
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.