Citatio.pl

Wpisy z tagiem "praca":

2020-10-25

Św. Kryspina i Kryspinianina, Męczenników

Żyli około roku Pańskiego 303.

(Żywot ich jest napisany przez Suryusza.)

Święci Kryspin i Kryspinian znakomitego rodu Rzymianie, żyli przy końcu trzeciego wieku. Bylito bardzo przykładni i gorliwi katolicy a odznaczali się jako tacy właśnie w czasach najsroższego prześladowania Kościoła, kiedy samo imię chrześcijanina już na wielkie niebezpieczeństwo każdego narażał. Panowali wtenczas cesarze Dyoklecyan i Maksymilian, którzy wydali najokrutniejsze prawa przeciw wyznawcom Chrystusowym, i tak surowo nakazali najściślejsze ich wykonanie, że w przeciągu dwóch tygodni, w samym Rzymie trzydzieści tysięcy Męczenników zdobyło korony niebieskie. Lecz to wcale nie przygaszało w wiernych ducha poświęcenie i gorliwości. Wielu z tych których żelazo pogańskie oszczędziło w Rzymie, pobudzonych od Boga aby i innym ludom zanieść światło Ewangelii, rozeszło się w tym celu w różne strony cesarstwa. Z téj liczby najsławniejsi byli święty Kwintynian Senator Rzymski; święci Lucyan, Rufin, Walery i Eugeni, którzy udawszy się do Francyi ówczesnéj Galii, nawróciwszy wielu pogan i zburzywszy bałwany, założyli w wielu miejscach kościoły a w nagrodę dostąpili korony męczeńskiéj.

Rozgłos takich świetnych zwycięstw odniesionych przez świętych żołnierzy Chrystusowych, pobudził i drugich do ich naśladowania. Z téj liczby odznazyli się szczególnie dwaj Święci: Kryspin i Kryspinian. Dowiedziawszy się jak obszerne i żyzne pole otworzyło się w Galii dla pracowników Ewangelicznych, a oraz że kiedy wielu z nich męczeńską śmiercią padło, brakło już takowych w tym kraju, postanowili udać się tam, dla ogłaszania wiary Chrystusowéj. Lecz że byli bardzo zamożni, więc żeby z téj strony stać się swobodniejszymi i lepiéj usposobionymi do walki jaka ich czekała, rozdali całe swoje majątki na ubogich, poszli do Galii, a przybywszy do Sessonu (Soissons) postanowili od tego miejsca rozpocząć swoje apostolstwo.

Wyroki cesarskie przeciwko chrześcijanom były w tém mieście tak ściśle wykonywane, i w takim przerażeniu trzymało to wszystkich mieszkańców, że skoro domyślano się że Kryspin i Kryspinian są chrześcijanami, z czém zresztą nie taili się wcale, nie tylko nikt im przytułku dać nie chciał, ale nawet żyjąc o żebranym chlebie, od nikogo najmniejszego wsparcia otrzymać nie mogli. Zmuszeni więc byli, aby nie umrzeć z głodu, wziąść się do jakiego rzemiosła; że rzemiosło szewckie wydawało się im najwłaściwsze do tego aby w większém ukryciu zostawać mogli, a obok ludności, temu się oddali. Zabrali się najprzód do wyuczenia się tego rodzaju roboty; lecz wnet przekonali się jak miłém było Panu Bogu to ich poświęcenie, gdyż od razu okazali się tak w zawodzie tym biegłymi jak najstarsi majstrowie.

Ponieważ roboty ich przewyższały wszystkich innych wyrabiających obuwie, a przytém że nieszukając zarobku tylko wyżycia, towar swój niżéj od innych szewców sprzedawali ogromna liczba kupujących cisnęła się do ich sklepiku. Świętym o to téż chodziło. Korzytając z tak wielkiego napływu ludzi a po największéj części pogan, wszczynali z nimi rozprawy o religii, i wtedy przedstawiali im prawdę wiary cbrześcijańskiéj, a wyświecali fałszywość pogańskiéj, trafnie dowodząc jakim szaleństwem jest czcić jako bogów ludzi którzy byli zbrodniarzami i rozpustnikami, albo nieme bałwany ręką ludzką ukute. A że Pan Bóg dziwną moc słowom ich dawał, coraz więcéj pogan zgromadzało się do nich, już nie tyle po kupno obuwia, ile dla słuchania ich nauk, i wkrótce sklep ich zamienił się jakby na kościoł, do którego przybywający nabywali bez zapłaty najszacowniejszą perłę ewangeliczną, nawracając się do wiary świętéj.

Liczba nawróconych i ochrzczonych przez nich pogan była tak wielka, że w końcu oskarżono ich o to przed cesarzem Maksyminem, podówczas w Galii przebywającym. W skutek tego wysłał on niezwłocznie rozkaz do Ryktowarusa, Wielkorządcy téj części kraju, aby ich uwięził i surowo ukarał jeśli wiary odstąpić nie zechcą. Ten zjechał co prędzéj do Sessonu, gdzie już całe miasto sławiło naszych Świętych, a że spragnieni męczeństwa nie ukrywali się wcale, zaraz ich kazał schwycić, przed sobą stawił i spytał czy oddają cześć Jowiszowi, Apolinowi i Merkuremu bożkom cesarskim? „Oddajemy cześć Bogu chrześcijańskiemu, który jest Bogiem prawdziwym, odrzekli Święci, a Jowisz, Apolin i Merkury bogami być nie mogą, gdyż bylito ludzie, którzy się sprośnych czynów dopuszczali.” Ryktowarus wtedy kazał ich pokuć w kajdany i wraz z nimi udawszy się sam do Maksymina, przedstawił mu ich jako buntowników bluźniących bożki cesarskie, a więc godnych kary śmierci. Cesarz spytał ich najprzód z jakiego są rodu, i jakiego wyznania. „Pochodzimy z rodziny Patrycyuszów Rzymskich, odrzekli, a przybyliśmy tu do Gali, aby głosić Jezusa Chrystusa Boga prawdziwego, którego Cesarstwo większém jest od twojego, gdyż panuje On nad Niebem i ziemią; trwalszém, bo nigdy końca mieć nie będzie; wspanialszém, bo On wierne sługi Swoje koroną niebieską nagradza. Wsparci téż łaską Jego, mamy postanowienie nieodstąpić Go, chociażbyś nam najcięższe zadał męki.” Słysząc to Maksymin, zaprzysiągł się na wszystkie bogi swoje, że ich okrutnie męczyć będzie, jeśli przy chrześcijańskich, jak je nazywał, zabobonach trwać będą; a przeciwnie jeśli odstąpią Chrystusa, da im pierwsze urzędy na dworze cesarskim. A nato znowu Święci odrzekli: „Groźb twoich o! Cesarzu nie lękamy się; łaski za nie mamy; rozdawaj więc je tym, którzy się o nie ubiegają. Dla nas najwyższą nagrodą jest krzyż Chrystusa, który sług Swoich do takiego wynosi szczęścia i zaszczytu, że gdybyś je ocenił jak należy, zrzekłbyś się swojego cesarstwa aby Jemu służyć.” – „Nie sądźcie, zawołał na to Maksymin, abyście i mnie, jak wielu innych, oczarować potrafili i nawet cesarzowi zawrócili głowę nauką którą głosicie.” – „Zaślepiony jesteś, odrzekli mu święci, i zamiast uznać najwyższym Panem Tego któremu i twoja cesarska władza podlega, ty Go prześladujesz i w sługach Jego pastwisz się nad Nim. Lecz próżne są twoje wysiłki, które tyle mają mocy przeciw Kościołowi założonemu przez Chrystusa, ile by miały kule wełniane ciskane na mur miedziany.” I przydali w końcu: „Religia ta, którą ty tak okrutnie prześladujesz, w całém twojém państwie wkrótce zakwitnie z wszelką swobodą;” co było przepowiednią panowania Konstantyna Wielkiego, który po Maksyminie nastąpił i Kościoł wyswobodził.

Rozgniewany cesarz za tak śmiałe odpowiedzi, wydał ich w ręce Wielkorządcy, z rozkazem aby ich najokrutniejszemi mękami zmusił do oddania czci bożkom, a jeśli tego nie uczynią, aby ich temiż mękami zamordował na śmierć. Ryktowarus więc najprzód. kazał ich przywiązać do koła, i z niém toczyć po ziemi bijąc przytém pałkami. Widząc iż Święci ani jęku nie wydają i na głos się modlą, kazał drzeć z nich pasy, a pod paznogcie,na szyderstwo jako szewcom, ostre szydła wbijać. Lecz cóż może barbarzyństwo ludzkie, przeciw mocy Bożéj! Święci uciekli się przez modlitwę do Pana Jezusa, i zaraz jéj skutku doznali. Nietylko bowiem z tak barbarzyńskiéj katuszy, żadnego bolu nie uczuli, lecz szydła których poganie mnóstwo przynieśli, samych katów poraniły.

Ryktowarus przypisując to jedynie czarom, aby co prędzéj zadać śmierć Kryspinowi i Kryspinianowi, a obawiając się żeby jeszcze nie użyli, jak on to mniemał, czarodzejskiéj sztuki, kazał ich jak najsilniéj uwiązać do dwóch kamieni młyńskich, i z niemi w rzekę wrzucić. Chciał albo ich niemi przywalić, albo tém pewniéj zatopić, albo pod niemi zamrozić, bo działo się to w zimie i woda ścięta była. Lecz Pan Bóg cud większy jeszcze okazać raczył: kamienie młyńskie najprzód lody przebiły, a potém jakby korkowe uniosły świętych na wierzch rzeki, gdzie lud przed niemi tajał jakby od ciepłego żelaza, i obaj na drugi brzeg przepłynęli.

Wtedy Wielkorządca widząc że woda i zimno ich nie dotknęły, wziął się do ognia i ołowiu roztopionego, i w kocioł nim napełniony kazał Kryspina i Kryspianina wrzucić. Wchodząc weń Święci, zaczęli ten Psalm: „Bóg pomocą moją i nadzieja moja jest w Bogu” 1, który gdy kończyli, kropla wrzącego ołowiu prysnęła, i wypaliła jedno oko Ryktowarusowi. Wprawiło go to w taką wściekłość, że kazał przyrządzić droui kocioł, napełnić go wrzącym olejem i smołą, i wrzucić w niego Świętych głową na dół. Skoro zostali zanurzeni w ten war straszny, stanęli wśród niego na nogach, i tak głośno zaczęli się modlić. „Wyzwól nas Panie, z tego strasznego waru, obróć go na zawstydzenie szatana, i na wykonawców jego bezbożności. Mocen jesteś uczynić to Boże, boś Ty stworzył świat cały jedném słowem Swojém, i codziennie ze złego wyprowadzasz dobro, światło z ciemności, i najsilniejsze trucizny w lekarstwa zamieniasz.” A gdy skończył, Anioł z Nieba zstąpił, i wyprowadził ich z kotła zdrowszymi i rzeźwiejszymi niż byli gdy ich weń wrzucono. Ryktowarus osłupiał, za poduszczeniem a może i opętaniem szatanskiém, od złości wpadł w takie szaleństwo, że widząc iż nie może zamordować sług Bożych, sam się wrzucił w kocioł dla nich przygotowany, i w tejże chwili najnędzniéj życie postradał.

Kryspina i Kryspiniana odprowadzono do więzienia. Przybywszy tam upadli twarzą na ziemię, i całą noc przetrwali na modlitwie, dziękując Pau Bogu za tyle cudów które nad nimi raczył uczynić. Przed północą, okazał się im znowu Anioł, oznajmując iż nazajutrz rano już ich Pan Bóg zabierze do Siebie, i że w Niebie czeka ich tyle koron chwały, ile tu za Chrystusa mąk ponieśli. Święci rozpłakali się z radości, uściskali się serdecznie, i dodawali sobie nawzajem ducha do równie mężnego jak dotąd zachowania się w ostatniéj godzinie ich życia tu na ziemi, a która stać się miała pierwszą ich wiecznego szczęścia w Niebie.

Jakoż, cesarz Maksymin dowiedziawszy się nad rankiem o strasznéj śmierci Wielkorządcy, nietylko nie otworzył oczu, i nie uznał mocy prawdziwego Boga w tylu zaszłych z tymi błogosławionymi Męczennikami cudach, lecz zagorzały poganin i okrutny prześladowca wiernych, skazał ich na ścięcie, co niezwłocznie wykonano dnia 25 Października roku Pańskiego 303.

Ciała świętych Kryspina i Kryspiniana z cesarskiego rozkazu, cały dzień za miastem na polu pozostawione zostały na pastwę drapieżnym ptakom i dzikim zwierzętom. Lecz gdy ani ptaki ani zwierzęta tknąć ich nie śmiały, pewien pobożny starzec, mając to sobie od Pana Boga polecone, z siostrą swoją poszedł po nie w nocy. Znalazł je tak lekkie, że bez trudności oboje je zabrali; a gdy przyszedł nad rzekę wzdłuż któréj miał je zanieść do swojego domu daleko ztamtąd będącego, ujrzał łódkę cudownie zesłaną która na nich tam czekała. Włożył na nią zwłoki Świętych, a łódź sama bez przewodnika i bez wioseł, płynąc przeciw wodzie zaniosła ich do mieszkania tego starca, który je z wielką czcią pochował. Po ustaniu prześladowania, za czasów Konstantyna kiego, gdy wyjawił on chrześcijanom miejsce gdzie ukrył te Relikwie, tłumy ludu zbiegały się dla oddania im czci, i dom ten na kościół zamieniono. Lecz te ci święci Męczennicy rodem byli z Rzymu, więc Rzymianie tyle dołożyli starań, iż ciała ich przeniesione zostały do Rzymu, i umieszczone w kościele świętego Wawrzyńca Męczennika, gdzie dotąd zostają.

Pożytek duchowny

Święci Kryspin i Kryspinian z rzemiosła szewskiego żyjąc, w swoim sklepiku nawracając przychodzących kupować obuwie, zamienili go jakby na dom Boży, w którym pozyskiwali dusze Chrystusowi. Niech Cię to uczy, że przy każdém zajęciu i na każdém miejscu, obcując z ludźmi, możesz pobożną rozmową przymnażać chwały Bożéj i sobie zasługi.

Modlitwa

Boże! któryś świętych Kryspina i Kryspiniana na Męczenników Twoich, przywiódł do tego że oni z miłości ku Tobie wyrzekłszy się dostatków w ubogiém rzemiośle pracowali i w niém wysłużyli sobie koronę męczeńską; daj nam za ich wstawieniem się, w stanie w jakim zostajemy wiernie Ci służyć na ziemi, w Niebie wraz z nimi chwalić Cię na wieki. Przez Pana naszego i t. d

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 913–915.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 852

Pan Jezus dał nam podczas swej ziemskiej pielgrzymki przykład wszystkich cnót posuniętych do najwyższej doskonałości, a naszą powinnością jest naśladować Go w miłości niebieskiego Ojca i bliźnich. Ten zapał serdeczny, tę tęsknotę zbliżenia się do Chrystusa tu na ziemi Święci Kryspin i Kryspinian i w Niebie nazywamy gorliwością. Za wzór takiej gorliwości można uważać świętych braci Kryspina i Kryspiniana.

  1. Z miłości ku Ojcu niebieskiemu zstąpił Pan Jezus z wyżyn nadziemskich na ten padół płaczu i cierpień i przywdział na siebie postać ludzką, aby ludzi nawrócić i nauczyć, jak mają wielbić Trójcę świętą w duchu i prawdzie. Kryspin i Kryspinian z miłości ku Bogu opuścili Rzym, ów przybytek rozkoszy i przyjemności, pożegnali ziemię rodzinną i krewnych i puścili się do niegościnnej Galii, aby jej nieszczęśliwych mieszkańców, pogrążonych w sromotnym bałwochwalstwie, obeznać z wiarą chrześcijańską, jedyną, jaka zdoła uszczęśliwić człowieka. Postępek ten jest dowodem bohaterskiej ich gorliwości. I my zrządzeniem miłosierdzia Boskiego jesteśmy członkami Królestwa Bożego na ziemi, dziećmi Kościoła katolickiego. Kościół jest matką naszą; ale jakże często martwimy i obrażamy tę dobrą matkę! Jedni dbają tylko o ciało, stroje, tarzają się w zmysłowych rozkoszach; drudzy gardzą jej przykazaniami i przystępują je na każdym kroku; innym nie wystarcza własna złość i przewrotność, starają się przeto przerobić drugich na swoje kopyto, sieją zgorszenie i namawiają ich do niewiary w objawienie i odrzucenia ustaw kościelnych. Nie powinnoż nas boleć, gdy ktoś policzkuje matkę naszą, czyni nieszczęśliwymi braci, a Ojca niebieskiego w oczach naszych tak ciężko obraża? Kogo to boli, ten jest gorliwym uczniem Jezusa Chrystusa.
  2. Aby u ludzi znaleźć przychylne przyjęcie i chętny posłuch, wyrzekł się Pan Jezus zewnętrznej okazałości, pracował przez lat osiemnaście przy prostym rzemieślniku Józefie, był skromny, łagodny, posłuszny i jednał sobie miłość wszystkich, którzy Go znali, widzieli i słyszeli. I nasi święci bracia nie inaczej postępowali. Aby u nieokrzesanych mieszkańców miasta Soissons znaleźć przychylne przyjęcie, wyrzekli się świetnego stanu, mimo wysokiego wykształcenia udawali prostaczków, wyuczyli się szewstwa i tak żyli, że lud powziął do nich zaufanie, serdecznie ich umiłował i służył Bogu. Czyż tym nie dali dowodu bohaterskiej gorliwości? Mamy niestety ojców i matki, którzy nie myślą uczyć dzieci katechizmu, nie odmawiają z czeladzią pacierzy rannych i wieczornych i nie dają im dobrego przykładu częstym przystępowaniem do spowiedzi i Komunii. Czy to można nazwać gorliwością?
  3. Aby stwierdzić prawdę swej nauki, dowodnie okazać swą gorliwość, dźwigał Pan Jezus ciężki krzyż na górę Kalwarię, cierpiał na ciele i duszy jak nikt przed Nim i po Nim, i złożył życie w ofierze na krzyżu. Kryspin i Kryspinian, chcąc dać świadectwo Boskości swej wiary i pragnąc zachęcić chrześcijan do stałości, pozwolili się męczyć i oddali głowy pod miecz katowski. Czyż może być większy dowód gorliwości chrześcijańskiej? Korzystajmy przeto z przykładu, jaki nam dali ci święci bracia! Brońmy wolności i swobód Kościoła katolickiego, wychowujmy dzieci w bojaźni Bożej, nie czytajmy pism i gazet bezbożnych, święćmy niedziele i dni uroczyste według przepisu Kościoła, a wtedy i my, chociaż w mniejszym stopniu od wyżej wspomnianych Świętych okażemy się gorliwymi chrześcijanami.

Footnotes:

1

Palm LXI. 8.

Tags: św Kryspin i Kryspinian „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik praca gorliwość
2020-08-02

Św. Alfonsa-Marya Liguorego, Biskupa i Doktora Kościoła, Założyciela Zgromadzenia Redemptorystów

Żył około roku Pańskiego 1787

(Żywot jego był napisany przez Ojca Tanoja, tegoż Zgromadzenia kapłana i jego ucznia.)

Święty Alfons-Marya był synem jednego z pierwszych panów neapolitańskich Józefa de Liguorio. Przyszedł na świat roku Pańskiego 1696 w pałacu swoich rodziców, na przedmieściu miasta Neapolu, zwaném Marianella, położoném. Pod tę porę przebywał w Neapolu święty Franciszek z Dzirolamo Jezuita. Ten będąc w domu rodziców świętego Alfonsa wkrótce po jego urodzeniu się, błogosławiąc dziecię powiedział: „Będzie ono żyło lat przeszło dziewięćdziesiąt, zostanie Biskupem i wielkie położy zasługi w Kościele.”

Gdy Alfons podrósł, ojciec umieścił go w szkolnym zakładzie księży Oratorianów, powierzając jego wychowanie ojcu Tomaszowi Pagano swojemu krewnemu, kapłanowi wysokiéj świątobliwości. Od lat najmłodszych Alfons był wzorem pobożności, i towarzyszów swoich do tego pobudzał. Doszedłszy lat młodzieńczych, nie zszedł wcale z téj drogi. Uczęszczał regularnie do Sakramentów świętych, ile tylko miał wolnego czasu obracał go na modlitwę i czytanie książek pobożnych; codziennie słuchał Mszy świętéj i z największą miłością służył ubogim chorym, po szpitalach i w ich mieszkaniach. Nie przeszkadzało mu to wcale do pilnego oddawania się i naukom, w których, niepospolitemi obdarzony zdolnościami, tak szybki zrobił postęp, że mając lat szesnaście otrzymał stopień Doktora obojga prawa.

Według ówczesnego zwyczaju, dla otworzenia mu drogi do wyższych urzędów w kraju, ojciec przeznaczył mu zawód prawnika. Alfons wsławił się w nim wkrótce, lecz gdy razu pewnego broniąc sprawy przed sędziami, mimowolną nawet popełnił omyłkę, opierając się na dokumencie, w którym nie dopatrzył był wyrażenia głównie o téj sprawie stanowiącego, tak żywo wziął to do serca, że wychodząc z posiedzenia sądowego zawołał: „O! świecie zdradliwy! znam cię już teraz: nie chcę żyć wśród ciebie.” Gdy jednak nie przedsiębrał jeszcze nic stanowczego co do swojéj przyszłości, rodzina ułożyła była jego małżeństwo z księżniczką Pressycią jego daleką krewną, bogatą, znakomitéj urody, i bardzo pobożną dziewicą. Lecz razu pewnego, gdy Alfons grał na fortepianie wraz ze swoją narzeczoną, ta miarkując że on nie bardzo chętnie ten związek zawiera, spytała go, czyby nie sądził że lepiéjby zrobili gdyby oboje poświęcili się Bogu na służbę wyłączną. Na to oświadczył jéj Alfons że i sam jest tegoż przekonania. Ułożone przeto małżeństwo rozeszło się: księżniczka wstąpiła do klasztoru i w wielkiéj świątobliwości długo tam żyła i umarła, a święty Alfons wszedł do Seminarium, pomimo wielkich trudności jakie z tego powodu napotkał w ojcu, który go przeznaczał do bardzo świetnego na świecie zawodu.

Miał lat trzydzieści, gdy przyjął święcenia kapłańskie. Oddany całém sercem obowiązkom tego świętego powołania, od pierwszéj chwili zajaśniał cnotami najgorliwszego apostoła i kapłana, wylanego całą duszą na usługi bliźnich. Kazania jego, które miewał w różnych kościołach Neapolu, tłumy słuchaczów ściągały, grzeszników do skruchy pobudzając, najzatwierdzialszych pozyskiwały Bogu, i byle trochę popracował na ambonie i w konfesyonale w jakiéj parafii, znikały w niéj wszelkie zgorszenia, a pobożność się rozbudzała. W słuchaniu téż spowiedzi téj wielkiéj liczby dusz które kazaniami swojemi pobudzał do skruchy był niezmordowanym, a takiéj łagodności w obchodzeniu się z grzesznikami największymi, i takiéj trafności w obudzeniu w nich potrzebnego do dobréj spowiedzi usposobienia że gdy już kilkadziesiąt lat spędził był w zawodzie kapłańskim, powiadał iż mu się nigdy nie zdarzyło odmowić komu rozgrzeszenia. We wszystkich swoich usługach kapłańskich, a szczególnie w słuchaniu spowiedzi, zawsze dawał pierwszeństwo ubogim, a między nimi znowu tym, których dusze w gorszym były stanie. W kazaniach, wykładając najwyższe tajemnice wiary, jak podobnież w dziełach, których mnóstwo pozostawił, dotykając najwyższych zadań życia wewnętrznego, obok głębokości która go postawiła w rzędzie Doktorów Kościoła, był takiéj prostoty, że go najmniéj wykształcone i najprostsze umysły łatwo rozumiały. Zwykł téż mówić, że gdy miewał kazanie chociażby do najświetniejszéj publiczności, starał się zawsze tak przedmiot swój wykładać, aby go każda babka kościelna zrozumiała.

Mając na głównym względzie potrzeby duchowne ludu prostego, a szczególnie wieśniaków, gdy około téj najliczniejszéj cząstki owczarni Chrystusowéj najwięcéj pracował, umyślił założyć Zgromadzenie kapłanów, temu rodzajowi usług wyłącznie poświęconych. Po rozpoczęciu tego zbawiennego dzieła, zebrał był wkrótce dwunastu braci. Lecz gdy po próbie dość długiéj, przyszło do nadania im Ustaw, wszczęły się z tego powodu trudności, i wszyscy ci pierwsi towarzysze świętego Alfonsa, odstąpili go co do jednego. Nie zraziło go to jednak wcale; znaleźli się inni, późniéj wrócili i niektórzy z dawnych, i w roku Pańskim 1732 Święty założył pierwszy dom swojego Zgromadzenia w mieście Skala (Scala), a w roku 1749, zatwierdził je Papież Benedykt XIII, z ustawami jakie mu nadał święty Alfons, który został téż pierwszym jego dożywotnim Generalnym przełożonym. Zgromadzenie to pod tytułem przenajświętszego Zbawiciela założone, od łacińskiego wyrazu Redemptor nazwane zostałe Zgromadzeniem Redemptorystów, w niektórych krajach Ligorianów, a u nas gdy istnieli w Warszawie na początku bieżącego wieku, Benonów, od kościoła świętego Benona, przy którym byli obsadzeni.

Za główne zadanie tego Zgromadzenia, położył święty Alfons, dawanie jakby ciągłych misyi. Zakonnicy téż jego Reguły miewają w kościołach swoich codziennie po kilka kazań; ciągle odprawiają wystawne nabożeństwa, od rana do wieczora słuchają spowiedzi, katechizują dzieci, wpisują do bractw, i tak bez przerWwy przez rok cały, przez co najzbawienniéj na ludność tych miejscowości gdzie mają swoje domy, wpływają.

O ile nasz Święty słynął ze swojéj słodyczy w obcowaniu z każdym, i łagodności dla największych grzeszników gdy się uciekali do jego rady lub konfesyonału, o tyle dla siebie był nadzwyczaj surowym. Nie było rodzaju umartwień, zwykłych największym pokutnikom, którychby nie spełniał, i to przez całe swoje życie, od chwili gdy do stanu duchownego wstąpił. Nigdy nie jadał nic więcéj jak zupę, trochę chleba i owoców; a na cześć Matki Bożéj, w soboty i w wigilie Jéj świąt żadnego zgoła nie brał posiłku. Zawsze miał na sobie ostrą włosiennicę i kolczasty łańcuch, którym się przepasywał na gołém ciele; codziennie biczował się do krwi; i to wszystko zachował do późnéj starości, mało nawet w czém folgując sobie, gdy mając już lat przeszło ośmdziesiąt, ostatnie dziesięć spędził dotknięty ciężkiemi cierpieniami. Cnotę pracowitości do tak heroicznego stopnia posunął, że był w stanie uczynić i wiernie zachować ślub, którym zobowiązał się był ani chwili czasu nie tracić napróżno.

Do Męki Pańskiéj i Matki Bożéj, a szczególnie do Jej tajemnic Bolesnych, miał szczególne nabożeństwo. W każdém swojém kazaniu, w każdej nauce, w każdym rodzaju pism które pozostawił, wspominał o Matce Bożéj, od tego je zaczynał i na tém kończył, i w dziełach jego, a mianowicie ascetycznych, nie masz rozdziału żeby o przenajświętszéj Maryi Pannie nie wspominał i do Niéj nie podniósł serca czytelnika. Napisał dzieło o Jéj Uwielbieniach nieporównanej zalety, a pełne namaszczenia i przedziwnie pobudzające do nieograniczonéj ufności w Tej Matce miłosierdzia. Szczególnemi téż łaskami od Niéj bywał obdarzony. Piszą że po razy kilka, gdy miał o Matce Bożéj kazanie, lud zgromadzony widział go w zachwyceniu uniesionego o kilka stóp nad kazalnicą, a z obrazu Matki Bożéj jużto światłość, już promień spadający na niego. Obdarzał go Pan Bóg wielu innemi cudownemi łaskami a między innemi i tą, iż w różnych miejscach znajdował się współcześnie. Widywano go razem i w konfesyonale i na kazalnicy.

Sława jego wysokiéj świętości i wielkiéj nauki, którą zajaśniał w wielu wydawanych dziełach treści religijnéj, a które wnet tłómaczone zostały na wszystkie języki, zwróciły na niego szczególną uwagę Klemensa XIII. Papież ten pomimo najusilniejszéj prośby Świętego, i wszelkich z jego strony starań aby to nie nastąpiło, zrobił go Biskupem Dyecezyi świętéj Agaty Gockiéj. Godność ta nie zmieniła w niczém jego sposobu życia ubogiego i nadzwyczaj umartwionego, tylko wielkie jego Cnoty i świętość, na wyższym postawiła świeczniku. Oddał się z gorliwością niemającą granic, obowiązkom pasterskim. Wytępiał najskuteczniéj w powierzonéj swojéj trzódce wszelkie zboczenia; zaszczepiał cnoty chrześcijańskie, zreformował klasztory żeńskie, i założył nowe Zgromadzenia swojéj Reguły. Rozbudził w kapłanach ducha poświęcenia, i w całéj Dyecezyi upowszechnił uczęszczanie do Sakramentów świętych, rozbudzające nietylko wiarę, lecz gorącą pobożność. Dowiedziawszy się pewnego wieczora, że do jego Dyecezyi przybyła trupa aktorów koczujących, już całą noc usnąć nie mógł, zakłopotany szkodami jakie to przyniesie dla dusz jego owieczek. Nazajutrz, wysłał do aktorów swego kapelana, aby ten zapłaciwszy im to co sądzą iż w jego Dyecezyi zarobićby mogli, wydalił ich niezwłocznie. Na ubogich obracał wszystkie swoje dochody. W roku w którym głód panował, rozdał na nich wszystkie sprzęty domowe, tak że nie było czém nakryć do stołu.

Słynął jako najuczeńszy swoich czasów Teolog i najbieglejszy przewodnik duchowny; zewsząd udawano się do niego po radę w najważniejszych sprawach Kościoła albo sumienia. Pisał we wszystkich ważniejszych kwestyach religijnych, za jego czasów poruszanych. Wielkie dzieło jego Teologia moralna, stanowi epokę w téj nauce: dotąd jéj używają na wszystkich katedrach Teologii i służy ona za podstawę do wszystkich dzieł téj treści późniéj wydanych.

Gdy ciężkie i długie choroby, zmusiły go do złożenia zarządu Dyecezyi, powrócił do swojego zgromadzenia tak ubogim jak z niego wyszedł. Chociaż skołatany był wielkiemi cierpieniami artrytyzmu który go połamał, i innemi chorobami, pełen gorliwości o chwałę Bożą, nie przestawał nauczać i pisać aż do śmierci, która nastąpiła roku Pańskiego 1787, kiedy miał lat dziewięćdziesiąt jeden.

Grzegorz XVI ogłosił go Świętym, a Papież Pius IX, na żądanie Biskupów prawie całego świata katolickiego, w roku 1871 zaliczył go do Doktorów Kościoła,

Pożytek duchowny

Niektóre dzieła świętego Alfonsa Liguorego, które odznaczają się szczególném namaszczeniem Ducha Świętego, a oraz i wielką prostotą, są i na nasz język przełożone. Są one poczytywane w Kościele Bożym za najpożyteczniejsze dla dusz dbałych o postęp na drodze doskonałości chrześcijańskiéj. Z takich zaś szczególnie odznacza się książeczka pod tytułem Jak kochać Jezusa. Staraj się ją mieć i pilnie się w niéj rozczytuj.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś lud Twój, dla wskazywania mu drogi zbawienia, w błogosławionym Alfonsie-Marya, wielkim sługą Twoim obdarzył; spraw prosimy, abyśmy posiadając go jako mistrza życia chrześcijańskiego na ziemi, zasłużyli sobie mieć go przyczyńcą w Niebie. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 644–647.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 617

Często nasuwa się nam pytanie: jakim sposobem Święci tak wiele zdziałać potrafili? Tak np. święty Alfons mimo ustawicznych wytężających prac, mimo ciężkich chorób, napisał około 60 dzieł rozmaitej treści, na których napisanie trzeba by zupełnie poświęcić całe długie życie. Tłumaczy się to tym, że Święci nigdy nie próżnowali ani nie odpoczywali i z każdej chwili korzystać umieli. Bywało nieraz, że św. Alfons cierpiał nieznośny ból głowy; wówczas przykładał sobie lewą ręką na głowę kawałek zimnego marmuru, a prawą pisał.

Ażeby na podobieństwo Świętych umieć skorzystać z każdej chwili, trzeba sobie ułożyć porządek dzienny, który się stanie regułą życia; wtenczas wszystkie czynności, choćby były trudne, staną się łatwymi, bo przejdą w zwyczaj. Wypełniając bowiem czynności dzienne w swoim czasie, wypełnia się je dobrze i dochodzi się do doskonałości. Kto zaś doskonale i sumiennie swą pracę wykonuje, skarbi sobie zasługi i łaski u Boga.

Chrześcijanin, który się zaczyna opuszczać w służbie Bożej i opieszale wypełnia praktyki pobożne, nabiera do nich wstrętu i kończy na zupełnym lenistwie. Wtedy zwraca się ku stworzeniom, ku rozkoszom świata, lecąc na oślep w przepaść występku, w przepaść tym głębszą, im wyższy stopień doskonałości już osiągnął. Ileż dobrego moglibyśmy zdziałać na chwałę Boga, gdybyśmy mniej czasu na zabawę poświęcali, gdybyśmy mniej myśleli o sobie i o wygodach swoich, a więcej o służbie Boga i o wiecznym szczęściu myśleli! Szczęśliwy tedy chrześcijanin, który się trzyma zakreślonego planu na drodze doskonałości i od niego nie odstępuje. Serce jego płonie gorliwością, gdyż Opatrzność Boża włożyła weń wszystkie dary swoje. Zaiste, wszystko możemy z gorliwością, a nic bez niej! Kto jest wierny w dobrych postanowieniach, ma też dobre, spokojne sumienie i cieszy się doskonałym szczęściem; każda praca w dziennym porządku zda mu się łatwa, jarzmo Pańskie słodkie i lekkie; największe poświęcenie zmienia się dla niego w słodkie pociechy. Człowiek punktualny w swych obowiązkach spełnia każdy, nawet najmniejszy uczynek z nadnaturalnej pobudki, a przez to nadaje mu wartość i zbiera sobie w krótkim czasie niesłychane skarby dla Nieba. Co dzień więc rano po obudzeniu się odnawiaj dobre przedsięwzięcia swoje i pobudzaj się do korzystania z każdej godziny.

Tags: św Alfons Maria Liguori „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna czystość spowiedź praca nawyki
2020-05-10

Św. Antonina Biskupa z Zakonu Kaznodziejskiego św. Dominika

Żył około roku Pańskiego 1459.

(Żywot jego był napisany z rozkazu Papieża Klemensa VII, przez ojca Wincentego Menarda, tegoż zakonu kapłana.)

Święty Antonin, co po włosku jest zdrobniałém imieniem Antoniego jak u nas Antoś, tak przezwanym został z powodu iż był nadzwyczaj małego wzrostu. Urodził się we Florencyi roku Pańskiego 1389, z rodziców zamożnych i wzorowych katolików. Ojciec jego Pierozzy, zajmował urząd Regenta w tém mieście. Antonin był jedynakiem bardzo starannie i pobożnie wychowanym. Od dzieciństwa okazywał szczególne nabożeństwo de Matki Bożéj, i zwykle ile razy wyszedł z domu, udawał się do kościoła, i tam klęcząc przed ołtarzem przenajświętszéj Panny, modlił się z takiém skupieniem, że zbudowaniem był dla wszystkich. Opiece to MARYI którą tak serdecznie czcił i kochał, zawdzięczał dochowanie niewinności na Chrzcie świętym nabytéj. W naukach czynił postęp nadzwyczajny, a doszedłszy do lat młodzieńczych, postanowił oddać się Panu Bogu na wyłączną służbę, i w tym celu udał się do ojców Dominikanów, prosząc o przyjęcie do ich zgromadzenia. Ówczesny Generał tego zakonu, chociaż wyegzaminowawszy młodzieńca, znalazł w nim wszystkie zalety które skłonić go były powinny do przyjęcia aspiranta bez zwłoki, zrażony jego jakby karłowatym wzrostem, aby się go pozbyć oświadczył mu, iż go przyjmie pod warunkiem że wprzód wyuczy się na pamięć pewnego obszernego dzieła o prawie kanoniczném, w którém już młody Antonin okazał mu się bardzo biegłym. Generał był pewnym iż tego nie dokaże. W kilka dni potém, Antonin stawił się przed Generałem, spełniając położony mu warunek. Tak niepospolite zdolności, obok innych zalet jego, skłoniły ojców Dominikanów do przyjęcia go do zakonu, chociaż wydawał się bardzo wątłego zdrowia.

Od wstąpienia do nowicyatu, dowiódł Antonin że wierne współdziałanie z łaską powołania, zastępuje zwykle brak sił fizycznych. Zajaśniał on w zakonie nie tylko cnotami zakonnika najściśléj przepisy Reguły zachowującego, lecz ostrością życia przechodził najsilniejszych. Wyświęcony na kapłana, jeszcze większy uczynił na téj drodze postęp. Pracowitości był niezmordowanéj: cały dzień zajęty obowiązkami klasztornemi, lub usługą około dusz wiernych w konfesyonale i na ambonie, po kilkogodzinnym spoczynku, pierwszy był zawsze do chóru na północne pacierze. Po ich ukończeniu, wróciwszy do celi już nie spoczywał, lecz resztę nocy spędzał na modlitwie, czytaniu i pisaniu ważnych dzieł, których wiele pozostawił. Gdy go sen morzył, opierał o mur głowę, i po kilku minutach powracał do pracy. Ściśle zachowując ustawy swojego zakonu, nigdy nie jadał mięsa, chyba w chorobie. Sypiał na ziemi albo na gołych deskach, ciągle nosił włosiennicę, i zwykle pod nią miał łańcuch żelazny z ostremi kolcami. Odznaczał się najgłębszą pokorą, która tém bardziéj w nim jaśniała, że był obdarzony niepospolitemi zdolnościami, i nabył znakomitéj nauki. Za to téż Pan Bóg obdarzył go był tak szczególną łaską roztropności, w udzielaniu rad po które do niego zewsząd się zgłaszano, iż nazywano go: Ojcem Antoninem od dobréj rady.

Wkrótce po wykonanych ślubach zakonnych, został Przeorem klasztoru w Rzymie, następnie w Neapolu, Gaecie, Kortonie, Siennie, Florencyi, Pistoryi i Fiezoli, a na każdym z tych urzędów przebywszy po lat trzy, i przewodnicząc braciom nie tylko władzą lecz i cnotami, został Prowincyałem i Wikarym generalnym Prowincyi Toskańskiéj, a potém razem i Neapolitańskiej.

Im go godność urzędu więcéj wywyższała, tém się on bardziéj uniżał, i w pokorze ćwiczył. Zwykle wizytę kanoniczną każdego klasztoru rozpoczynał od tego, iż przez dni parę oddawał braciom najniższe posługi, biorąc na siebie rożne obowiązki najmłodszych braciszków. Niezrównana jego słodycz, miłość i wyrozumiałość obok gorliwości o zachowanie przepisów Reguły, przynosiła najzbawienniejsze dla zakonnnych prowincyi jego pieczy powierzonych owoce, i w nich zakwitło jak najściślejsze zachowanie karności zakonnéj, miłość i jedność między braćmi, i duch apostolski świętego zakonodawcy.

Zawakowało było Biskupstwo Florenckie. Papież Kugeniusz IV powołał na nie Antonina. Święty który podówczas wracał z wizyty klasztorów w Neapolitańskiéj prowincyi odbywanéj, dowiedziawszy się o zamianowaniu swojém na tę godność niespodzianie, tak się tém przeraził, że postanowił ucieczką uchronić się od urzędu, którego odpowiedzialności, pokora jego obawiała się. W tym celu chciał się udać na wyspę Sardynia, i tam się ukryć, lecz nie dopuszczono mu wsiąść na okręt, przywieziono go siłą do Sienny, i tam już dłużéj opierać się nie mógł, odebrawszy wyraźny rozkaz Papieża aby Biskupstwo Florenckie przyjął.

Jak od chwili wstąpienia do nowicyatu, okazał się świętym zakonnikiem, tak od wstąpienia na stolicę Biskupią, stał się najwyższym wzorem doskonałego Pasterza. Żył nadzwyczaj skromnie, a wielkie dochody swojego biskupstwa, obracał na jałmużny. Żadnego ubogiego bez wsparcia nie odprawił. Zdarzało się iż gdy już wszystko co miał z pieniędzy porozdawał biednym, sprzedawał sprzęty najpotrzebniejsze, byle ich wspomódz. Założył swoim kosztem zakład dobroczynny, pod wezwaniem świętego Marcina, przeznaczony głównie na wspieranie podupadłych rodzin wstydzących się żebrać. Zakład ten z czasem utrzymywał do sześciuset familii.

Za jego czasów, gry hazardowne upowszechnione we Florencji, przywodziły do nędzy najzamożniejszych ludzi. Gorliwie powstał przeciw takowym święty Biskup, i zniósł je zupełnie. Pewien heretyk, biegły przytém lekarz, korzystając z wzięcia jakie to mu dawało, szerzył błędy swojéj sekty i wiele dusz gubił, bluźniąc szczególnie przeciw czci oddawanéj Matce Bożéj. Święty Antonin dokładał wszelkich starań aby go nawrócić, używając najłagodniejszych środków i ostrzegając iż go i doczesna ciężka kara nie minie. Lecz bezbożnik ten osłoniony protekcyą możnych kilku osób, głuchym się okazał na głos Biskupa i coraz więcéj wiernych odrywał od Kościoła: przyszło więc do tego iż poddany sądom świeckim, na śmierć został skazany.

Najwyższa rada Florencka, uwięziła była bezprawnie pewnego Prałata Papiezkiego. Antonin nie mogąc uzyskać jego uwolnienia, rzucił interdykt na miasto: to jest zamknął kościoły i zakazał nabożeństw publicznych. Nie ustąpił od tego, pomimo iż go władza świecka silnie uciskać poczęła, i zagroziła wygnaniem. „Jeśli mnie zmuszą do opuszczenia mojéj dyecezyi, odrzekł na to okazując klucz od swojéj celki zakonnéj który zawsze u pasa nosił, wrócę najchętniéj do mojego klasztoru, zkąd mnie mimo woli mojéj wywołano.”

Obarczony tylu i tak ważnemi sprawami kościoła swojego, nie odstępował nigdy od sposobu życia jaki wiódł w klasztorze. Cały dzień gotów na zawołanie zgłaszających się do niego w interesach duchownych, prócz kilku godzin spoczynku zawsze na gołéj ziemi, resztę nocy obracał na modlitwę i pisanie. Codziennie, prócz pacierzy kapłańskich, odmawiał pacierze kanoniczne o Matce Bożéj i Psalmy pokutne, dwa razy w tygodniu pacierze kościelne za zmarłych, a w każde święto cały Psałterz: to jest sto pięćdziesiąt Psalmów. Co dzień był obecny na jutrzni w katedrze, i zawsze na nią pierwszy przybywał. Po Mszy świętéj, którój nigdy nie opuszczał, i przy któréj często łzami się zalewał, zajmował się interesami dyecezyi aż do wieczora, przerywając to tylko posłuchaniem jakie dawał ubogim w każdéj dnia porze, i nawiedzaniem chorych albo umierających, których wielka liczba pragnęła mieć go przy sobie w chwili konania.

Z wielu dzieł które pozostawił wielkiéj wartości, odznaczają się szczególnie: jego Teologia moralna, Traktat o Sakramencie spowiedzi, różne pisma historyczne, obszerny i uczony wykład na Ewangelią na drugi dzień Wielkiéj nocy przypadającą, i Traktat o cnotach chrześcijańskich.

W szczególném był u Papieża poważaniu: Mikołaj V tak wysokie miał o jego świątobliwości mniemanie, iż razu pewnego oświadczył publicznie, że możnaby go jeszcze za życia kanonizować. Wysłany w poselstwie od Florentczyków w ważnych sprawach do Papieżów Kaliksta III i Piusa II, najpomyślniéj je załatwił. Chciano go użyć podobnież w poselstwie do cesarza Fryderyka, z czego wielki czekał go zaszczyt. Lecz Święty odmówił tego rodzaju usługi, tłómacząc się iż nie chodziło tam o sprawę Kościoła, a dla innych chociażby ważnych, nie wypadało mu opuszczać dyecezji.

Miał się udać do Rzymu na wezwanie Papieża, który chciał go użyć do zniesienia pewnych nadużyć, jakie się tam były zakradły, kiedy Pan Bóg powołał go do Siebie. Otoczony swoimi braćmi zakonnymi, z którymi, ciężko już chory, odmawiał Jutrznię, wymówiwszy te słowa przy rozpoczęciu Laudes: „Boże ku wspomożeniu memu przybądź”, oddał Bogu ducha, dnia 10 Maja roku Pańskiego 1459. W poczet Świętych zaliczony został przez Papieża Klemensa VII, a święto jego w dniu dzisiejszym Kościoł Boży obchodzi.

Pożytek duchowny

Wielkim dla ludu wiernego błogosławieństwem Bożém są tacy Pasterze jakim był święty Antonin, którego żywot czytałeś. Lecz w zwykłym biegu rzeczy, Pan Bóg obdarza łaską taką tylko te kraje i dyecezye, gdzie pobożność wiernych, ściąga na nich ten rodzaj błogosławieństw Jego. Porachuj się z sumieniem, czy z twojéj strony przyczyniasz się do pozyskania u Boga tego rodzaju dobrodziejstwa dla kraju twojego.

Modlitwa (kościelna)

Niech nas Panie, świętego Antonina wyznawcy Twojego i Biskupa, zasługi wspierają, abyśmy wielbiąc w nim przedziwne dary łaski Twojéj, miłosierdzia Twojego nad nami dostąpili. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 381–383.

Tags: św Antonin „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup jałmużna praca
2020-03-04

Feliks Koneczny o świętych

F. Koneczny, Dzieje Polski (reprint wydania z 1902), s. 33–34:

My sobie wyobrażamy zazwyczaj świętych zupełnie niewłaściwie. Skoro tylko się o kimś powie, że kanonizowany, zdaje nam się, że on przez całe życie wziąż tylko modlił się i biczował, że ze światem nic nie miał do czynienia i z życiem praktycznem żadnego nie miał związku. Powiedziano jest jednak: módl się i pracuj, a święci z tego słyną, że bardzo wiele pracowali; modlitwa służyła do uświęcenia ich pracy. Wzniosłe przepisy religii chrześcijańskiej moralności byłyby czczą literą, gdyby nie pracowano nad tem, żeby je zastosować w praktyce, w życiu prywatnem i publicznem. Tem się właśnie odznacza chrześcijaństwo, że chce wejść w życie. Święci naszego Kościoła, to są ci mężowie pełni rozumu i poświęcenia, którzy wiele zdziałali celem przeprowadzenia chrześcijaństwa w praktyce, a sami przytem wiedli prywatnie świętobliwe życie. Bardzo a bardzo wielu świętych było politykami, układało polityczne plany, starało się o wpływ na monarchów i narody. Dzisiaj wstyd pomyśleć, że religia i moralność są wykluczone z polityki, ale dawniej nie brakło takich, którzy żądali, żeby polityka prowadzona była po chrześcijańsku.

Tags: Feliks Koneczny żywoty świętych praca
2019-10-24

Św. Jan od Krzyża o równowadze między modlitwą a pracą

św. Jan od Krzyża, P. d. 29, 3 (za Współżycie z Bogiem, t. II, s. 419)

Ci, którzy czynnie pracują i pragną świat wypełnić swoim przepowiadaniem i dziełami zewnętrznymi, niech pamiętają, że o wiele więcej pożytku przynieśliby Kościołowi i o wiele milsi byliby Bogu – pomijając już dobry przykład jaki by w ten sposób dali – gdyby połowę tego czasu poświęcili na modlitwę i przestawanie z Bogiem.

Tags: św Jan od Krzyża modlitwa praca apostolstwo Współżycie z Bogiem
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.