Citatio.pl

Wpisy z tagiem "suche dni":

2020-12-22

Mowa 20 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 66–70.

  1. Najmilsi! Zbawiciel nasz, podejmując dzielo naprawy ludzi przydziałami miłosierdzia Bożego, taki nadał mu bieg, że Ewangelia łaski miała zdjąć łuskę formalną z Prawa, nie burząc istotnej treści jego ustaw. Dlatego mamy ściśle stosować się do owego orzeczenia Pana, że nie przyszedł rozwiązywać Zakonu, jeno go wypełnić (Mt. 5, 17). I my zatem, jak tylko za łaską Bożą potrafimy, winniśmy tej zasadzie służyć. Wiemy dobrze, że niczego z ustaw Starego Przymierza nie wolno nam uznawać za zbędne, starannie, oczywiście, odróżniając to, co było w nich przejściowe — aktualne tylko do czasu spełnienia się spowitych w nie symbolicznych zapowiedzi — od tego, co już w założeniu otrzymało cechę stałego nadal trwania. Doboru więc pokarmów i obiat ofiarnych, obrzezania ciała, rytualnych licznych oczyszczeń i obmyć, nie potrzeba dzisiaj zachowywać, nawet w ich figuralnym (symbolicznym) znaczeniu, ponieważ już dokonało się to, co one zapowiadały. Natomiast przykazania i przepisy moralne pozostają tak, jak były wydane, ponieważ poza swym znaczeniem dosłownym nie zawierają innych zapowiedzi. Duch pobożności chrześcijańskiej mnoży je i potęguje, nie zaś zmniejsza i usuwa 1. A więc jednakowo wysoko stawiamy tak na podstawie Starego Zakonu, jak Ewangelii, takie przykazania, jak „będziesz milował Boga i bliźniego, czcij ojca i matkę swoją, nie będziesz miał bogów cudzych przede mną…” i wszystko inne, co jest albo groźbą zakazane, albo pod obietnicą nakazane. Starego Zakonu sprawiedliwości wcale nie uszczuplamy, chociaż tyle mu przybyło z Nowego Prawa łaski. Stąd też słusznie Apostołowie ustalili w swych zarządzeniach, aby pozostawić w swej sile dawne tak pożyteczne posty i żeby Kościół przejął do swej praktyki wstrzemięźliwość, jako sposób uświęcenia, mimo że tyle ma swoich zwyczajnych środków pokutnych. Komu bowiem dano pełnić większe rzeczy, nie przystoi nie zachowywać mniejszych.
  2. Tak jasną przeto mając naukę, najmilsi, zaliczamy też do przykazań kościelnych post grudniowy. Ogłaszamy go wam, pobożni słuchacze, podług zwyczaju. Boć doskonała pobożność i doskonała sprawiedliwość domaga się, aby za ukończone żniwa Bogu podziękować i złożyć Mu razem z świętą ofiarą wstrzemięźliwości także i ofiarę miłości bliźniego. Wolno każdemu cieszyć się z urodzajów, wolno radować oczy widokiem pełnych gumien, niech jednak tę jego radość z obfitości mogą podzielać i ubodzy. Bujność łanów zbożowych, nabrzmiałość gron winnych, urodzajność drzew, plenność zwierząt, oto wzór dla dusz przynoszących owoc. Z tego, co ziemia name dała, niech dają serca nasze, abyśmy mogi powiedzieć o sobie z prorokiem: „ziemia (nasza) dała swoj owoc” (Ps. 66, 7). Bóg bowiem, prawdziwy i najwyższy siewca, darzy nie tylko ziemskie, ale i duchowe owoce i umie prowadzić sadzonki i szkółki jednych i drugich. On sprawia, że nasiona, rzucone w ziemię, plonują, On także sprawia, że ziarna cnót, rzucone w serca ludzkie, owocują. Jedne i drugie pochodzą z jednej opatrznościowej ręki, jedne i drugie też mają w nas zmierzać do jednego dzieła. Nic bowiem lepiej nie odpowiada szlachetności natury człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boże, jak gdy naśladuje dobroć swego Stwórcy, miłościwego wprawdzie dobroczyńcy, ale i sprawiedliwego w wierzyciela, co domaga się swego. Pragnie On, żebyśmy z Nim współpracowali. Wprawdzie my nie możemy niczego stworzyć, ale możemy włodarzyć tym, co z łaski otrzymaliśmy Bożej. Wzięliśmy dobra ziemskie nie po to, żeby one tylko zaspokajały i nasycały przyjemności zmysłów. Inaczej wcale byśmy się nie różnili od bydląt i dzikich bestii. Nie baczą ci one na to, co innym potrzeba, jeno chodzić umieją koło siebie i swego potomstwa.
  3. Zwierzęta, nie mając rozumu, nie mają też światła przykazań. Nie wziąwszy rozumu, nie pojmują też prawa. Gdzie natomiast działa światło rozumu, tam może kwitnąć karność, i Bogu, i bliźniemu dłużna miłością. Jedynie bowiem w ten sposób człowiek może wykazać, że jest naprawdę sobie samemu życzliwy, gdy będzie ponad siebie miłował tego, komu zawdzięcza swą naturę, i jak siebie samego tych, co mu są równi co do natury swojej. Słusznie (powiedziane jest), że na tych dwóch przykazaniach cały zakon zawisł i prorocy (Mt. 22, 40), słusznie wszystkie tak obszerne nauki (Pisma świętego) całkowicie streszczone są w krótkości tych niewielu słów: będziesz miłował Boga, będziesz miłował bliźniego. Wzór miłości bliźniego mamy w miłości Boga względem nas. Bóg nawet dla złych ludzi jest dobry, darami swej łaskawości obsypuje nie tylko swych czcicieli, ale i tych, którzy Go zaprzeczają! Miłujmy tedy bliskich nam, miłujmy i obcych! Co przyjaciołom z wzajemnego obowiązku, nieprzyjaciołom świadczmy z szlachetnej hojności! A chociaż drapiestwa niejednego żadna ludzkość nie zdoła ułagodzić, to jednak dobre uczynki nie pozostaną bez owocu. Dobroczyńca nigdy nie traci, nawet gdy niewdzięcznemu daje. Od czynienia dobrze, najmilsi, nikomu nie wolno stronić, niech przeto nikt nie wymawia się swoją niezamożnością, twierdząc jakoby nie mógł wspomagać bliźniego, bo sobie ledwie wystarcza. Wielką rzecz uczyni, gdy z tego niewiela, jakie posiada, zdobędzie się na ofiarę. Na szali sprawiedliwości Bożej waży nie ilość podarków, jeno wielkość ducha. Ewangeliczna wdowa dwa pieniążki zaledwie włożyła do skarbonki, a jednak przewyższyła dary wszystkich bogaczów (Mar. 12, 42). U Boga najmniejsze dzieło miłości nie jest bez ceny i żaden uczynek miłosierdzia bez owocu. Nie jednakowo On wprawdzie ludzi uposażył, ale jednakowego od wszystkich żąda serca. Niechaj każdy sam ocenia stan swego posiadania; kto więcej otrzymał, więcej niechaj daje.

Wstrzemięźliwość wiernych niech staje się chlebem ubogich, a co sobie kto ujmie, niech obróci na korzyść biednego. Aczkolwiek bowiem wstrzemięźliwość wiele daje duszy i ciału, to jednak same posty mało przyniosą pożytku, jeśli ich nie uświęcą uczynki miłosierdzia. Wszak jałmużny posiadają jakby chrzcielną moc; jak woda gasi ogień, tak „jałmużna gasi grzechy”. Ten sam Chrystus żąda od nas: „omyjcie się, czystymi bądźcie” (Iz. 1, 16), który rzekł: „dajcie jałmużnę, a oto wszystkie rzeczy są wam czyste” (Łk. 11, 41), aby nikt nie obawiał się i nie wątpił, że może odzyskać otrzymaną w sakramencie odrodzenia jasność duszy, kto, nawet wiele grzechów mając na sumieniu, stara się oczyścić pojednawczą mocą jałmużny!

Footnotes:

1

Por. Mowy 17, 1 i 92, 1.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent miłość bliźniego jałmużna
2020-12-21

Mowa 19 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 63–66.

  1. Kiedy Zbawiciel pouczał uczniów swoich, a w Apostołach cały swój Kościół, o przyjściu królestwa Bożego i o końcu czasów tego świata, mówił do nich: „A miejcie się na pieczy, aby kiedy nie były obciążone serca wasze obżarstwem i opilstwem i troskami tego żywota” (Łk 21, 34). Przestroga ta, najmilsi, nas oczywiście dotyczy, nam bowiem jest niewątpliwie bliskim ów dzień przepowiedziany, choć zakryty. Każdy człowiek powinien być przygotowany na jego przyjście, aby on nikogo nie zastał albo oddanym brzuchowi, albo pogrążonym w doczesnych troskach. Codziennym doświadczeniem to możemy stwierdzić, umiłowani moi, że sytość ciała przytępia bystrość umysłu, a obfitość pokarmów. zmniejsza żywość usposobienia. Przyjemności stołu przynoszą tedy szkodę zdrowiu fizycznemu, jeśli roztropnym umiarkowaniem nie ograniczy się żądzy podniebienia i nie odejmie jej tego, co prędzej czy później wywołuje jakąś dolegliwość. Ciało nie może niczego pożądać bez duszy, przez nią czuje ono i rusza się. Ale dusza winna odmawiać niejednego ciału, sobie podległemu, i wewnętrznym nakazem powstrzymywać zewnętrznego człowieka od nieprzystojnych postępków. Wyzwolona jak najbardziej z cielesnych pożądań, powinna duchowo zatapiać się w Bożej mądrości, aby tutaj, gdzie rozgwar ziemskich trosk cichnie, kosztować nieba w modlitwie. Chociaż na ziemi trudno prowadzić takie życie bez przerwy, ale można doń powracać, aby duchowe sprawy zajmowały nas częściej, niż cielesne. Gdy zaś większą część życia poświęcimy tak wzniosłemu zadaniu, to i doczesne nawet sprawy przekształcą się na skarby nieskazitelne.
  2. Tak pożyteczną wstrzemięźliwość nakazują nam zwłaszcza posty kościelne. Z natchnienia Ducha Św. są one tak przez cały rok rozłożone, że każda pora roku niesie nam przykazanie wstrzemięźliwości. Mianowicie na wiosnę mamy post czterdziestodniowy przed Wielkanocą, w lecie przed Zielonymi Świątkami, jesienny post obchodzimy we wrześniu, zimowy zaś w obecnym miesiącu, grudniu. Poznajemy stąd, że wszystko podlega Boskim przykazaniom i że cała przyroda staje do usług słowu Bożemu, by nas pouczać. W ten sposób cztery pory roku, jakby cztery Ewangelie, uczą nas, co mamy głosić i co czynić. „Niebiosa rozpowiadają chwałę Bożą”, powiada prorok, „a dzieła rąk Jego oznajmia firmament. Dzień dniowi opowiada słowo, a noc nocy podaje wiadomość” (Ps. 18, 2). Cóż jest poza tym, przez co nie przemawiałaby do nas Prawda? Jej głos słyszymy w dzień, jej głos słyszymy w nocy. Piękno świata, stworzonego przez jednego Boga, nie przestaje kłaść nam na serce tej wielkiej nauki: poznawajcie Boga z dzieł Jego 1! Służcie nie stworzeniom, jeno Stwórcy wszechrzeczy. Jeśli tedy wstrzemięźliwość wykorzenia wszelkie występki, jeśli, gruntowną będąc, pokonywa wszelkie żądze: chciwości, pychy, rozwiązłości, któż nie zrozumie, jak przemożną obronę mamy w postach? Żądają one, aby powstrzymywać się nie tylko od potraw, ale od wszelkich żądz cielesnych. Zbyteczny byłby trud głodzić się, a nie wyzbywać się woli przewrotnej!! I próżny mozół dręczyć ciało postem, a nie cofać się od zamiaru grzeszenia! Ciała, nie ducha, to post: karcić ciało i trwać w tym, co szkodliwsze jest od wszelkich zbytków. Cóż pomoże duszy, że pozornie odgrywa rolę pani, ale w istocie jest sługą i niewolnicą? Cóż jej pomoże, że cialu swemu niby rozkazuje, ale naprawdę traci swą samodzielność? I rzeczywiście najczęściej musi ona znosić kaprysy swego sługi krnąbrnego, gdy Bogu, Panu swemu, należnej służby nie oddaje. Gdy przeto ciało powstrzymuje się od pokarmów, dusza niechaj powstrzymuje się od błędów! Podług prawa swego królewskiego Pana niechaj sądzi o wszystkim, o co troszczymy się i czego pragniemy na ziemi!
  3. Niechaj pamięta ona, że Bogu przede wszystkim dłużna jest miłość, potem bliźniemu; wszystkie swe pragnienia powinna kierować według tej normy: ani czci należnej Bogu nie uchybić, ani pożytkowi tego, który takim, jak i ona jest sługą. A na czym polega cześć Boga, jeśli nie na upodobaniu sobie w tym, co Bogu się podoba? Na czymżeż ona polega, jeśli nie na tym, że wola nasza nie sprzeciwia się Jego przykazaniu? Jeśli tego chcemy, czego On chce, nasza słaba natura bierze siłę od tego, od kogo samą wolę otrzymaliśmy. „Albowiem Bóg”, jak mówi Apostoł, „sprawuje w was i chcenie i wykonanie” (Fil. 2, 13). Jeżeli tedy człowiek używać będzie dóbr, danych sobie od Boga, na chwałę dającego i powściągnie te pragnienia, o których wie, że mu tylko szkodzić mogą, to ani nie da się unieść pysze, ani złamać nieszczęściu. Powściągnie bowiem w sobie i zawiść złośliwą, i rozwiązłość nieczystą, i gniewną zapalczywość, i mściwą żądzę. A w ten sposób oczyści się prawdziwym postem i zasmakuje w nieskazitelnych uciechach. Będzie on umiał przetwarzać na skarb niebieski nawet ziemskie bogactwa, zużywając je na duchowe cele; mianowicie nie dla siebie gromadząc, co otrzymał, jeno pomnażając z dnia na dzień swoje posiadanie (w niebie) przez to, co innym rozdaje. Dlatego upominamy was, najmilsi, ojcowskim sercem: czyńcie ten post grudniowy owocnym dla siebie przez hojne jałmużny, radując się, że waszą ręką Pan biednych swoich karmi i przyodziewa! Mógłby zapewne im także udzielić tych środków. których wam udzielił. W niewysłowionym jednak miłosierdziu swoim wolał, aby oni uświęcali się przez znoszenie niedostatku, wy zaś przez świadczenie miłosierdzia 2. W środę przeto i w piątek pośćmy, w sobotę zaś odprawiajmy wigilie u św. Piotra, aby i modły nasze, i posty, i jałmużny swoimi prośbami wesprzeć raczył u Jezusa Chrystusa, tego Pana naszego, który z Ojcem i z Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Por. Rzym. 1, 20.

2

Por. Mowa 16, 1.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent
2020-12-19

Mowa 18 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 59–62.

  1. Najmilsi! Z powrotem pewnych dni i pór roku wracają też ciągle na nowo podawane nam środki, ustanowione przez Boga dla uświęcenia dusz i ciał naszych; powtarzają się one dlatego, aby już same lekarstwa przypominały nam nasze słabości. Boć zmienna i śmierci skutkiem grzechu podległa natura ludzka tym więcej do zległo jest skłonna im więcej wrażliwa na wszystko co zmysłowe, mimo że i odkupiona została i przez chrzest święty odrodzona. Pożądliwość cielesna o całkowitą przyprawiłaby ją zgubę, gdyby nie siła i pomoc duchowa. Niebezpieczeństwo upadku nigdy jej nie przestanie zagrażać; by stać jednak ma zawsze na czym się wesprzeć. Stwierdzają to słowa Apostoła; „Wierny jest Bóg, On nie dopuści kusić was nad to, co możecie, ale razem z pokusą i wyjście z niej zrządzi, abyście wytrzymać mogli” 1. Ale chociaż sam Pan osłania swych bojowników, chociaż będąc „możnym na walce” (Ps. 23, 8) dodaje odwagi swemu wojsku, mówiąc: „nie bójcie się, jam zwyciężył świat” (Jan 16, 33), to jednak trzeba zdawać sobie sprawę, że te zachęty usuwają tylko lęk przed bitwą, ale nie bitwę samą. Powód do walki nie ustaje, mimo że cierń bojaźni stępiony ma oścień. Straszna jest to walka. W walce otwartej w obliczu wszystkich zdobywa się wieniec zwycięstwa. I właśnie to, że tuż po zapasach czeka nagroda, podnieca zapał, krzesze moc wytrwania. Przeciwnie zaś, gdy ucichną otwarte napaści, a szatan powstrzyma się od zabijania i męczenia wiernych, by zawziętością i okrucieństwem nie dawać nam sposobności do tym liczniejszych tryumfów, złowrogi przeciwnik krwawą walkę na pokojowe zamienia fortele 2. Kogo nie zdołał pokonać ni głodem, ni chłodem, ni ogniem, ni mieczem, gnuśnością stara się doprowadzić do zobojętnienia, nadąć pychą, rozwiązłością zepsuć.
  2. Ale dla udaremnienia tych i tym podobnych zamysłów szyk bojowy chrześcijan ma znakomite środki obronne i oręż zwycięski. Duch Prawdy uczy swych żołnierzy, jak łagodnością pokonywać gniew, szczodrobliwością skąpstwo, dobrocią złośliwość. Pod ręką Najwyższego odmienia się serce wielu, odnawia co było zastarzałe, z niewolników nieprawości powstają słudzy sprawiedliwości. Wstrzemięźliwość ujarzmia chęć używania, pokora wypiera pychę. Kto splamił się życiem wszetecznym, jaśnieje na nowo czystością. Do środków, sprowadzających taką odmianę, łaska Boża opatrznościowo zaliczyła też święte posty, wymagając, by w całym Kościele w niektóre dni były one ściśle zachowywane przez wszystkich. Jakkolwiek bowiem piękna i chwalebna jest, by każdy z osobna członek ciała Chrystusowego w jakimś jednym szczególnie celował zadaniu, to jednak działanie wspólne, zgodnym biciem serc ludu pobożnego ożywione, zawsze jest doskonalsze i większą mocą namaszczone 3. Szatan, dla którego udręką jest nasze uświęcenie, ponosi wtedy klęskę już nie tylko od części, ale od ogółu wiernych. Do takiego właśnie dzieła miesiąc grudzień nastręcza nam sposobność. Sama pora, na którą on przypada, niejako upomina nas, aby nikt nie drętwiał od zimna niewierności. Każdy raczej wrócić powinien do czerstwego zdrowia, rozgrzewając się ciepłem chrześcijańskiej miłości! Boć nawet z żywiołów przyrody, jak z otwartej księgi, poznajemy, jakie są Bożej woli zamiary. Niebo nie przestaje być nam mistrzem, dając naukę nawet przez to, co na usługi nasze jest oddane.
  3. Prócz owego zdania Apostoła, które porównywa ludzi nieobfitujących w owoce pobożności do drzew pustych 4, odstraszającym przykładem nieowocowania jest także owa figa, skazana przez Pana Jezusa na wieczną bezpłodność za to, że nie miała owocu dla zaspokojenia głodnego 5. Rozumieć stąd mamy, że kto łaknącego nie pokrzepi, odmawia chleba Chrystusowi, boć on powiedział, że Jemu się świadczy, co ubogim się daje 6. Do takich drzew, obarczonych przekleństwem, Sędzia powie: „Idźcie ode mnie przeklęci w ogień wieczny, zgotowany diabłu i aniołom jego. Albowiem łaknąłem, a nie daliście mi jeść, pragnąłem, a nie daliście mi pić” itd. (Mt. 25, 41). Każdy z dobrych uczynków jest tutaj dlatego osobno wymieniony, abyśmy zauważyli, że kto chociaż część ich praktykuje, dostąpi miłosierdzia. Przeciwnie zaś dusza, zgoła nieużyta dla bliźnich, będzie drzewem bez owocu, gdy się okaże, że miłość była jej obca zupełnie.

Grudniowy tedy post, na porę zimową przypadając, wzywa nas do mistycznej uprawy serca naszego. Czerpiąc odżywcze i krzepiące nas słabych siły z pól, winnic i drzew, zużyć je mamy na uprawę ducha 7. W ten sposób rola Pańska wzbogacić się powinna pracą i nigdy nie leżeć odłogiem, lecz uprawą własną jeszcze bardziej stać się urodzajną. Rozumiecie, pobożni słuchacze, że to jest sprawa udoskonalenia wszystkich wiernych. Postęp wasz z wiary waszej zakiełkuje; w nadziei się rozwinie, w miłości dojrzeje. Umartwienie ciała i żarliwość modlitwy wtedy prawdziwe sprowadzą oczyszczenie, kiedy się wesprą na uświęcającej mocy jałmużny. To, że tak jest, stwierdzają słowa Chrystusowe: „dajcie jałmużnę, a oto wszystkie rzeczy są wam czyste” (Łk. 11, 41). W środę przeto i piątek pośćmy, w sobotę zaś odprawiajmy wigilie u Św. Piotra Apostoła. Niech nas w tym wspomaga łaska Tego, który z Ojcem i z Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Por. 1 Kor. 10, 13.

2

Por. Mowa 16, 3.

3

Por. Mowy 88, 2 i 89, 2.

4

Por. 2 Piotr 1, 8.

5

Por. Mt. 21, 19; Mar. 11: 13…

6

Por. Mt. 25, 40.

7

Przez jałmużny albo inne uczynki miłosierne.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent
2020-12-19

Mowa 17 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 53–59.

  1. Najmilsi! Przykazania Ewangelii mają silne oparcie w nauce Zakonu, bo niejedno ze Starego Testamentu przeszło i do praktyki Nowego. Właśnie praktyki pobożne, przyjęte w Kościele, stwierdzają, że Pan nasz Jezus Chrystus „nie przyszedł rozwiązywać Zakonu, ale (go) wypełnić” (Mt. 5, 17). Aczkolwiek bowiem ustały znaki, zapowiadające przyjście naszego Zbawiciela, aczkolwiek minęły figury, bo Prawda Wieczna przez zjawienie swoje położyła im koniec, to jednak przepisy, zaprowadzone przez światłą pobożność, czy to dla unormowania obyczajów, czy też dla szczerego kultu Bożego, trwają i u nas nadal tak, jak były wprowadzone. Co było stosowne i dla jednego, i dla drugiego Testamentu, bynajmniej nie ulegało zmianie 1. Do takich praktyk należy uroczysty post grudniowy. Obchodzimy go teraz właśnie dorocznym zwyczajem. Sama słuszność i pobożność domagają się tego, aby złożyć dzięki dobroci Bożej za plony; ziemia je wydała gwoli utrzymania ludzi, ale posłuszna najwyższym rządom Opatrzności. By okazać, że ochotnym sercem pragniemy spełnić tę powinność, przy poście i wstrzemięźliwości winniśmy też podjąć praktykę jałmużny. Niechaj w ten sposób na glebie serca naszego wyrośnie i różdżka sprawiedliwości, i owoc miłości chrześcijańskiej. Zasłużymy sobie na miłosierdzie u Boga, świadcząc Jego biednym miłosierdzie. Boć najprędzej wysłuchuje Bóg modlitwę wtedy, gdy ją poprą uczynki miłosierne 2. Kto nie odwraca swego serca od ubogiego, Boże ucho ku sobie z łatwością nakłania, jak sam Pan o tym świadczy: „Bądźcie miłosierni jak i Ojciec wasz miłosierny jest, odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczono” (Łk. 6, 36). Czyż może być nad tę łagodniejsza sprawiedliwość i łaskawszy jej wymiar, skoro wyrok Sędziego spoczywa w ręku podsądnego? „Dawajcie, a będzie wam dano” (Łk. 6, 38) powiada ten Sędzia. Jakże szybko przecinają te słowa wszelkie wahania i małostkowe obawy i wszelkie ociągania się powodowane skąpstwem, skoro ludzie mają zabezpieczenie w przyrzeczeniu Najwyższej Prawdy, że co rozdadzą, będzie im zwrócone.
  2. Trwaj przeto, ty, co Chrystusa wyznawasz, w szczodrym usposobieniu niezachwianie! Dawaj, abyś miał co odbierać z nawiązką, siej, abyś miał co żąć, rozsypuj hojnie, abyś miał co zbierać! Nie lękaj się ubytku, nie biadaj, że zysk twój niepewny! Mienie twoje wzrośnie, gdy nim mądrze szafować będziesz. Pożądaj sprawiedliwej korzyści z praktyki miłosierdzia i o wieczną zabiegaj prowizję! Bóg, twój dobroczyńca, chce, abyś i ty był dobroczyńcą. Ten, co majątek dał w darze, rozdawać go bliźnim każe 3. Jego to słowa: „dawajcie, a będzie wam dano”. Chwytaj oburącz szczęśliwy warunek tego przyrzeczenia! Wprawdzie bowiem nie posiadasz nic, czego byś nie wziął, wszystko jednak, co rozdasz, twoim pozostaje. Kto przeto przywiązany jest do grosza, i pragnąłby mienie swoje powiększać bez końca, niech zacznie taką właśnie świętą lichwę uprawiać i wzbogacać się w ten sposób, żeby ani nie wyzyskiwać trudnego położenia ludzi łaknących, ani też nie wikłać ich, udając rzekomo ich dobrodzieja, w długi, których potem spłacić nie mogą! Przeciwnie, niech zostanie wierzycielem mówiącego te słowa: „dawajcie, a będzie wam dano”, i jemu niech oddaje procent, pomnąc na jego powiedzenie: „tąż miarą, którą mierzycie, będzie wam odmierzono” (Mt. 7, 2). Kto jakieś dobro wielce sobie ceni, a nie chce go trwale posiadać, samemu sobie sprzeniewierza się i szkodzi. Zbieracz doczesnych procentów, choćby najbardziej powiększył swe mienie i chociażby zdobył i zgromadził nieprzeliczone skarby, z próżnymi rękami, biedny zejdzie z tego świata: „albowiem”, jak powiada prorok Dawid, „gdy zginie, nie weźmie wszystkiego, ani nie zstąpi z nim sława jego” (Ps. 48. 10). Gdyby on dobrze życzył duszy swojej, dobra swoje powierzyłby temu, co najpewniej poręcza za biednych i największe płaci procenty. Niestety! niesprawiedliwy i bez czoła chciwiec, — udając dobrodzieja w chwili, gdy oszukuje, — nie ufa Bogu i Jego niezawodnej poręce, wierzy natomiast człowiekowi, skwapliwie drżącą ręką podpisującemu rewers. Ponieważ uważa za pewniejsze to, co mu teraźniejszość daje, niż co mu przyszłość obiecuje, słusznie go często spotyka, że gonitwa za niezasłużonym zyskiem staje się mu powodem zasłużonej straty.
  3. Niezdrowa pogoń za zyskiem na złe wychodzi zawsze lichwiarzowi, bez względu na taki lub inny jej wynik. Czy straci, czy zarobi, szkody na duszy nie uniknie on nigdy: nieszczęśliwy, gdy nie może odebrać, co pożyczał, jeszcze więcej godny jest ubolewania, gdy odbiera, czego nie dawał. Precz tedy z niegodziwą lichwą w ogóle! Wyzysku urągającego ludzkości nie wolno dopuszczać! Choć bowiem z niesprawiedliwych i krzywdzących procentów rośnie majętność, ale wniwecz obraca się tedy bogactwo ducha; na lichwie zarobek — to duszy nagrobek! Co zaś Bóg sądzi o tego rodzaju ludziach, daje nam poznać święty prorok Dawid. Kiedy zapytał: „Panie, któż będzie mieszkał w przybytku Twoim, albo kto odpocznie na górze Twojej świętej?” (Ps. 14, 1), otrzymał taką naukę od Boga: ten znajdzie trwały na wieki pokój, kto przestrzegając w swym życiu innych zasad uczciwości, także „pieniędzy swych nie dał na lichwę” (Ps. 14, 5). Dalekim przeto (według tych słów) będzie od przybytku Boga i nie wstąpi na górę Jego świętą, kto oszukańczy zysk z pieniężnej lichwy ciągnie. Kto cudzą krzywdą pragnie się wzbogacić, słusznie ukarany będzie wiecznym ubóstwem 4.
  4. Wy zaś, najmilsi, ponieważ ufacie z całego serca obietnicom Pana, unikajcie trądu chciwości i czyńcie święty i mądry użytek z darów Bożych. Wolno wam cieszyć się z Jego szczodroty, dołóżcie przeto starań, aby i inni mogli podzielać waszą radość 5! Wielu bowiem odczuwa brak tego, czego wy macie pod dostatkiem. Potrzeby bliźnich nastręczają wam sposobność do naśladowania dobroci Boga. Niechaj przez was przechodzą na innych dobrodziejstwa Boże tak, abyście, sami dobrze zarządzając doczesnymi dobrami, nabywali wieczne. W środę przeto i piątek pośćmy, w sobotę zaś odprawiajmy wigilie u św. Piotra Apostoła; jego wstawiennictwo niechaj nam wszystkim wyjedna Bożą opiekę, przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Footnotes:

1

Por. Mowy 20, 1; 92, 1.

2

Por. Tob. 4, 7.

3

Ustęp ten może służyć za przykład wybitnych cech stylu Leonowego: paralelizmów, kontrastów, gry słów i rymowania.

4

O lichwie mówi też Leon w Ep. 4, 3…

5

Por. Mowa 16, 1.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent lichwa
2020-12-18

Mowa 16 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 49–52.

  1. Najmilsi! Jest to skutek działania podniosłej łaski Bożej, że serca chrześcijańskie nieprzepartą tęsknotą z ziemi do nieba codziennie się przenoszą. Ale i to, że człowiek żyje i utrzymuje się na tej ziemi, sprawia moc i opatrzność Stwórcy. Boć sam Bóg obiecuje nam dobra wieczne, co udziela doczesnych. Jak przeto w oczekiwaniu przyszłego szczęścia i w drodze doń przez wiarę Bogu dziękować powinniśmy, że nas prowadzi do przygotowanego królestwa chwały, tak też Boga mamy wielbić i wysławiać za dobrodziejstwa, rokrocznie już tutaj na nas zsyłane. Wszak w ten sposób od początku nadał Bóg płodność ziemi i tak złożył prawa urodzaju w każdym zarodku i w każdym nasieniu, że ani na chwilę nie odejmuje ręki swej od tego, co ustanowił. Owszem, we wszystkich rzeczach stworzonych trwają miłościwe rządy Stworzyciela. Wszystko, co na użytek ludzi wydają pola, winnice i oliwki, wszystko to Bóg w dobroci swojej darzy. On miarkując własności siły przyrody, jaskrawie wspiera niepewny skutku mozół rolnika tak, że na nasz pożytek wychodzą wiatry i deszcze, zimna i upały, dni i noce. Sama pomysłowość ludzka nie wystarczyłaby do tego, żeby człowiek mógł oglądać owoce swej pracy, gdyby Bóg nie dodał wzrostu do Niebieski miłościwie nam udzielił. Iluż to nie posiada ani doskonała miłość chrześcijańska i sprawiedliwość na tym polegają, że i my wspomagamy innych z tego, co Ojciec Niebieski miłościwie nam udzielił. Iluż to nie posiada ani roli, ani winnic, ani oliwek! Ich niedostatkowi przeto zaradzić należy z tej obfitości, którą nas Bóg obdarował. I oni razem z nami winni błogosławić Boga za urodzaj ziemski i cieszyć się, że posiadający mają czym podzielić się z biednymi i podróżnymi! Błogosławiony to śpichlerz, — godzien, by w nim stokrotnie mnożyły się plony, — z którego zaspokaja się głód cierpiących niedostatek i słabych, z którego pokrzepia się podróżnych w potrzebie, z którego zadawalnia się tęskne pragnienia chorych! Wszak dlatego dopuszcza Bóg sprawiedliwy na tych ludzi różne przykrości, ażeby móc uwieńczyć koroną zasługi tak potrzebujących współczucia za ich cierpliwość, jak współczujących za ich miłosierdzie.
  2. Każdy czas, najmilsi, nastręcza sposobność do tego dzieła. Ten jednak szczególniej się do niego nadaje. Ojcowie nasi święci, duchem Bożym natchnieni, ustanowili post grudniowy, aby po ukończeniu żniw składano Bogu należną Mu ofiarę wstrzemięźliwości. Każdy przeto powinien pamiętać, aby w ten sposób zużywał obfitość plonów, iżby dla siebie był wstrzemięźliwszy, a dla biednych hojniejszy! W jałmużnach bowiem i postach zawiera się najskuteczniejszy środek zadośćuczynienia za grzechy. A i modlitwa, takimi ofiarami poparta, szybciej dociera do tronu Bożego. Podług słów Pisma świętego „dobrze czyni duszy swej człowiek miłosierny” (Przyp. 11, 17). Nic bardziej nie jest czyjąś własnością, niż to, co wyłoży na potrzeby bliźniego. Wszelkie dobro, obrócone na usługi potrzebujących, zamienia się na kapitał wieczny. Z takiej szczodrobliwości rodzą się skarby nigdy nie zużyte i nigdy nie podlegle skażeniu. „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt. 5, 7). Pełnią nagrody będzie dla nich Ten, który sam jest pierwowzorem tego przykazania.
  3. Nie ulega wątpliwości, ukochani moi, że gdy się oddamy uczynkom miłości czyniącym nas coraz więcej miłymi Bogu, wtedy nasz nieprzyjaciel — a umie on szkodzić i stara się o to — będzie miał stąd nowy bodziec do zawiści, i będzie usiłował zepsuć fałszywym chrześcijaństwem tych, których otwartym i krwawym prześladowaniem nie zdoła pokonać. Ma pod ręką heretyków. Może ich użyć do tego jako narzędzia. Wszak zaciągnął w ich szeregi walczących pod najrozmaitszymi sztandarami błędów i wziął ich pod swą komendę z chwilą, gdy dali się sprowadzić z drogi wiary katolickiej. Dla oszukania pierwszych ludzi posłużył się postacią węża. Dla uwiedzenia dusz prostych uzbroił języki heretyków jadem swego kłamstwa. Ale zasadzkom tym, najmilsi, staramy się zapobiec z pomocą Bożą, jako dbały o swe owce pasterz. Ponieważ i najmniejszą owieczkę z świętej owczarni pragniemy ustrzec od zguby, przestrzegamy was jak ojciec i upominamy, abyście unikali „ust nieprawych i języka zdradliwego” (Ps. 119, 2). Działa zaś w nich wszystkich ten, co wrogiem będąc prawdziwego światła, „przedzierzga się w anioła światłości” (2 Kor. 11, 14). W jego to sztuce zaprawił się Bazylides, w jego podstępach biegły jest Marcjon, za jego przewodem idzie Sabeliusz, za nim też ślepo kroczy Focyn, hołdownikiem tego władcy jest Ariusz, służką tego ducha jest Eunomiusz. Słowem cała gromada 1 tych drapieżnych wilków pod jego przewodnictwem odstąpiła od jedności Kościola i odpadła od prawdy, wziąwszy sobie jego za mistrza.
  4. Ale jeśli we wszystkich takich przewrotnych działaniach tak lub owak znać jego kierowniczą rękę, to już prawdziwą twierdzę zbudował sobie na manichejskim szaleństwie i obszerny dziedziniec, aby na nim hulać do woli. Rozporządza tu już nie jednym przewrotnym pomysłem, ale mieszaniną wszystkich błędów i złości. Co tedy poganie zdołali sprofanować, co tkwiący w cielesności judejczycy zaciemnić, co w tajemnych praktykach magii umiano zbeszcześcić, co wreszcie we wszystkich herezjach znajdzie się świętokradczego i bluźnierczego, wszystko to, jakby do steku wszelakiego plugastwa, do tej sekty spłynęlo. Nie podobna wyliczyć wszystkich ich zbrodni; takie ich mnóstwo, że mowa ludzka nie ma dość słów na ich określenie. Wystarczy kilka z nich zaznaczyć, abyście z tego, co posłyszycie, mogli wyrobić sobie sąd o tym, co pominiemy, nie chcąc obrażać skromności. Nie przemilczymy jednak ich praktyk religijnych, zarówno wszetecznych, jak niegodnych. Za łaską Pana zdołaliśmy je ujawnić i zbadać, aby nikt nie sądził, żeśmy w tej sprawie polegali tylko na pogłoskach i niepewnych opiniach. Rozkazaliśmy tedy przyprowadzić ich tzw. Wybranych i Wybrane 2 na posiedzenie. Wzięli w nim udział biskupi, a także i dobrani chrześcijanie, co znakomitsi. Kiedy już świadkowie dostateczne rzucili światło na przewrotne zasady swych wierzeń i na zwykły przebieg swych świąt, odsłonili nam taką zbrodnię, że na samo jej wspomnienie trzeba się rumienić. Została ona zbadana skrupulatnie, aby i zwykłym w takich wypadkach niedowiarkom i nałogowym przekorom nie pozostawić najmniejszej wątpliwości. Świadkami byli Wszyscy ci, co tę odrażającą zbrodnię przygotowali: mianowicie dziewczynka, co najwyżej dziesięcioletnia, dwie kobiety, wychowujące ją i do tej ohydy przysposabiające; obecny też był młodzieniaszek, skaźca dziewczyny, i biskup ich, kierownik całej tej strasznej sprawy. Wszystkie te osoby zeznały zupełnie jednozgodnie. A ujawniły takie okropności, że po prostu nie można było ich słuchać 3. Żeby nie obrażać przyzwoitych uszu, nie będziemy o nich mówili otwarcie. Wystarczy przejrzeć akta sprawy, aby się jasno przekonać, że nie masz w tej sekcie ani obyczajności, ani uczciwości, ani nawet śladu jakiegoś wstydu. Kłamstwo jest dla niej prawem, diabeł religią, hańba ofiarą.
  5. Takich przeto ludzi, przybywających do nas coraz licznej z powodu zamieszek w innych krajach, nie dopuszczajcie, najmilsi, do swego towarzystwa! Wy, kobiety zwłaszcza, unikajcie wszelkich z nimi znajomości i rozmów, abyście nadstawiając ciekawie ucha na ich baśnie, nie wpadły w sidła szatańskie! Wie dobrze diabeł, że pierwszego mężczyznę uwiódł przez usta kobiety, i wszystkich ludzi pozbawił raju rozkoszy przez łatwowierność niewieścią. Dlatego z większą pewnością siebie dybie na wasz rodzaj, aby obedrzeć z wiary i wstydu te, które zdoła zwabić przez sługi swojego kłamstwa. Następnie proszę Was jeszcze o to najsilniej, umiłowani moi: jeśli kto z was dowie się, gdzie oni mieszkają, gdzie szerzą swą naukę, gdzie chodzą w odwiedziny, w czyim towarzystwie przebywają, niech o tym zawiadomi nas, boć sprawa ta największą napełnia nas troską 4. Niewielki bowiem miałby pożytek stąd, kto by za łaską Ducha Św. sam wprawdzie nie dał się złowić, ale obojętny był na to, że inni wpadają w sidła. Przeciwko wspólnym wrogom i dla wspólnego dobra zarówno wszyscy czuwać powinniśmy, aby od rany jednego członka w ciele nie poczęły się psuć inne. Kto sądzi, że nie należy takich ludzi ujawniać, wiedząc o nich, okaże się współwinnym z nimi na sądzie Chrystusowym, nawet gdyby nie porozumiewał się z nimi.
  6. Obudźcie przeto w sobie świętą gorliwość, jakiej wymaga troska o sprawę religijną! Przeciwko srogim nieprzyjaciołom dusz stańcie wszyscy jak jeden mąż na straży! Boć dlatego Bóg miłosierny ujawnił nam część tych szkodników, aby w obliczu jawnego niebezpieczeństwa obudzić naszą czujność i ostrożność. Nie można poprzestać na tym, co dotychczas zrobiono, poszukiwanie musi trwać nadal! Sprawi ono za Bożą pomocą, że nie tylko ci, którzy prawą zachowali wiarę, trwać będą w niej bez szwanku, ale i wielu, co dali się uwieść i oszukać diabłu, odwróci się od błędu. Swoje zaś modlitwy, jałmużny i posty tym święciej przez to oddanie złożycie Bogu miłosiernemu, gdy i ta sprawa wiary przybędzie do innych obowiązków religijnych. W środę przeto i w piątek pośćmy. W sobotę zaś u obecnego wśród nas św. Piotra Apostoła odprawiajmy wigilie, on bowiem, jak z doświadczenia wiemy i wierzymy mocno, czuwa nieustannie nad powierzonymi sobie przez Pana owieczkami jako dobry pasterz. Wstawiennictwem swoim wyprosi on Kościołowi Bożemu, aby — jego nauczaniem oświecony — pozostał wolnym od wszelkiego błędu. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Footnotes:

1

Bazylides, główny obok Walentinosa przedstawiciel gnozy egipskiej; urodził się w Syrii, nauczał w Aleksandrii, ok. r. 130 po Chr. Podług relacji św. Ireneusza podstawą jego systemu był dualizm bytu oraz idea emanacji. Podług św. Hipolita natomiast był to ewolucyjny panteizm.

Marcjon z Synopy, syn tamtejszego biskupa, przybył do Rzymu ok. 140 r., przyłączył się do Cerdona, gnostyka syryjskiego. Głosił naukę o 2 wiecznych i niestworzonych początkach bytu: bogu dobrym i bogu złym.

Sabeliusz, pochodził albo z Pentapolis w Afryce, albo z Italii, żył pod koniec 2 i na pocz. 3 w. Głosił modalistyczny monarchianizm. Por. Mowa 24, 5.

Focyn, pochodził z Sirmium, um. 376 r. Uważał, że Chrystus, człowiek cudownie narodzony, przez moralny rozwój doszedł do boskiej godności.

Ariusz, ksiądz z Aleksandrii, um. 336 r. Nauczał, że Chrystusa, podobnie jak Ducha Św. stworzył Bóg; Syn przeto różni się w istocie od Ojca; nazywa się zaś „Synem Bożym” tak, jak inni ludzie „dziećmi Bożymi”. Por. Mowy 23 i 24.

Eunomiusz, pochodził z Kyzikos, uczeń Ariusza, rozwijał jego system.

2

„Wybrani i wybrane” u Manichejczyków zobowiązywali się przyjąć trzy znamiona tzw. signacula. Signaculum oris wzbraniało im pożywać pewnych potraw; signaculum manus zakazywało im uśmiercać cokolwiek, nawet zwierzęta i rośliny; wreszcie signaculum sinus wkładało obowiązek zupełnego wstrzymania się od pożycia płciowego. „Słuchający” natomiast winni byli żenić się i swoją pracą utrzymywać „Wybranych”.

3

Por. Mowa 76. 7.

4

Podobne żądanie mieliśmy w Mowie 9, 4; każe tam św. Leon zawiadamiać kapłanów.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent herezja arianizm manicheizm
2020-12-18

Mowa 15 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 46–49. 1

  1. Najmilsi! Śmiało przypominamy wam dzisiaj spełnianie dobrych uczynków, nie tajno nam bowiem, jak zacnym zwykle sercem przyjmujecie nasze zachęty. Rozumiecie, słowem pouczeni Bożym, ile to zachowanie przykazań pomaga wam do szczęścia wiecznego. Że zaś słaby człowiek tak łatwo na ogół nuży się w ich pełnieniu, a i pośliznie się niejednokrotnie skutkiem swej ułomności, miłosierny i dobry Pan Bóg dał nam pomoce, aby nas wzmocnić, i środki, abyśmy przebaczenie uzyskać mogli. Któż bowiem zdołałby wyjść obronną ręką z tylu ponęt światowych, z tylu zasadzek szatańskich, z tylu wreszcie niebezpieczeństw własnej niestałości, gdyby Król wieczny, a tak łaskawy, nie wolał nas naprawiać niż gubić? Boć nawet odkupieni i odrodzeni, choć stali się już synami światłości, nie mogą ominąć pokus, dopóki przebywają na tym świecie, który „wszystek we złem leży” (1 Jan 5, 19), dopóki to, co skazitelne i przemijające, uśmiecha się ich ułomnemu ciału. Nie łatwo także trafi się komuś tak niekrwawe zwycięstwo, by z pobojowiska, gdzie z tylu wrogami i tak często musi się mierzyć, mógł nie tylko ujść z życiem, ale i zupełnie był wolny od rany. Dlatego na leczenie uszkodzeń, poniesionych w walce z niewidzialnym wrogiem, trzy zwłaszcza środki zaradcze należy stosować: wytrwałość w modlitwie, umartwienie postem i hojność w dawaniu jałmużny. Gdy je wszystkie wykonamy, jednamy się z Bogiem, zmazujemy winy, pobijamy kusiciela na głowę. Co prawda w broń tę dusza wierna zawsze powinna być zaopatrzona, najwięcej jednak wtedy ją mieć w pogotowiu, kiedy nadchodzą dni szczególnej na te pobożności religijne od dawna przeznaczone.
  2. Z liczby tych dni jest i grudniowy post uroczysty. Nie należy go z tego powodu zaniechać, że wzięty jest z przepisów Starego Zakonu, jakby z wygasłych już ustaw, jako to: „rozróżnianie potraw”, różne „omycia”, „ofiary z ptaków i bydląt”. Te bowiem były figurami rzeczy, mających nadejść, i skończyły się z chwilą, kiedy się one spełniły. Natomiast postów, tak pożytecznych, łaska Nowego Testamentu nie usunęła. Przeciwnie, przyjęła wstrzemięźliwość w pobożny obyczaj, jako czynnik po wsze czasy zbawienny i dla ciała, i dla duszy. Podobnie, jak do zasad chrześcijanina należą takie przykazania, jak: „Panu Bogu twemu kłaniać się będziesz, a Jemu samemu służyć będziesz” (Mt. 4, 10), „będziesz miłował Pana Boga swego ze wszystkiego serca swego”, „będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego” (Mt. 22, 39) itp., tak też i nauk w owych księgach zawartych, o uświęcającej i uzdrawiającej mocy postów, nie da się jakimś tłumaczeniem pozbawić ich znaczenia. Post bowiem po wszystkie czasy i po wszystkie dni życia doczesnego czyni nas odporniejszymi przeciwko grzechom: zwycięża żądze, odpędza pokusy, ukróca pychę, uśmierza gniew, natomiast wszystkie poruszenia dobrej woli doprowadza do pełnej dojrzałości cnoty: jeżeli idzie w parze z dobroczynną chrześcijańską miłością i roztropną praktyką miłosierdzia. Post sam bez jałmużny nie tyle byłby oczyszczeniem duszy, ile utrapieniem ciała. Co więcej, raczej by to na skąpstwo, niż na wstrzemięźliwość zakrawało, gdyby ktoś tak pościł, że powstrzymywałby się i od czynienia miłosierdzia. Dlatego post nasz, umiłowani moi, niech będzie płodny w owoce szczodrobliwości i wydajny w miłościwe datki dla ubogich chrześcijańskich. A i mniej posiadający niech nie ociągają się z przystąpieniem do tego dzieła z tej racji, że to, co mogą ująć z majętności swej na ten cel, tak niewiele stanowi.

Wiadomo Panu, co kto może, a że sprawiedliwym wejrzeniem nas przenika, ocenia dobrze, ile kto z czego dać powinien. Wprawdzie niejednakowe majętności nie mogą jednakowych ponosić ofiar, ale zasługa wyrównywa najczęściej różnice nakładów: usposobienie bowiem może być równe nawet tam, gdzie nierówne są środki.

Abyśmy przeto, z pomocą Bożą, sprawowali te rzeczy z świętym oddaniem się, pośćmy w środę i w piątek. W sobotę zaś odprawiajmy wigilie u św. Piotra, abyśmy, jego modlitwami wsparci we wszystkim, zasługiwali na miłosierdzie Boże.

Footnotes:

1

Bracia Ballerini zauważają, że mowę tę, podobnie jak mowę 2, niesłusznie w niektórych kodeksach połączono z poprzedzającą ją w jedno.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent
2020-12-17

Mowa 14 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 45–46.

  1. Najmilsi! Roztropnie i bacznie powinniśmy prowadzić duchową uprawę roli Pana, będąc jego robotnikami, aby w nagrodę za wytrwałe dopilnowanie każdej pracy o właściwej porze móc zbierać owoce dobrych uczynków. Jeżeli jej zaniedbamy z gnuśności i lenistwa, gleba nasza nie wyda szlachetnych latorośli. Cierniem i ostem porośnie, urodzi plony nie spichrzów, ale spalenia godne. Natomiast gdy glebę tę łaska Boża zrosi, można ją, najmilsi, uprawić wiarą, postami zaorać, jałmuznemi zasiać, modlitwami użyźnić tak, że pośród tego, cośmy posadzili i obficie podlali, nie tylko nie zdoła zakiełkować chwast jakiś, lub wydostać się na światło jakieś szkodliwe ziele, ale przeciwnie, w samym zarodku wyginą wszelkie występki, a rozrośnie się po społu obfite żniwo cnót wszelkich. Aczkolwiek miłość Boża wzywa nas, byśmy stale tę pracę prowadzili, to jednak w te dni, szczególniej na nią od dawna przeznaczone, jeszcze żywszą w sobie mamy obudzić energię i gorętszy zapał! Niechże nie stanie się grzechem po ogłoszeniu, co tak miłym jest Bogu wykonywane i bez nakazu!
  2. Wzywamy was przeto, abyście grudniowy post — do którego, umiłowani moi, z tak zbożnym usposobieniem przystępujecie — z pomocą Chrystusową święcili w jedności ducha. Każdy z was stosownie do zamożności, jakiej mu Bóg udzielił, powinien starać się zajaśnieć dobrymi uczynkami 1! Boć i nieprzyjaciół naszych 2 te dni, wymagające od nas większego wyrzeczenia, w osobliwy gniew wprawiają. Nasze uświęcenie jest dla nich solą w oku. Przebieglej tedy i ostrożniej zastawiają swe sidła, byle jeno móc kogo odwieść od brania udziału w tym zbożnym dziele. Jednym podszeptują lęk przed zubożeniem, gdy „za wiele” dali, innych napełniają zniechęceniem na myśl, że post jest przecież rzeczą przykrą. Przeciwko takim pokusom, najmilsi, baczność! Czuwajmy sercem pobożnym, umysłem nieprzystępnym dla myśli nieufnych! Niewiele wszak potrzeba, by ubogi miał dosyć. Nakarmić go i przyodziać, nie wielki to ciężar. Tanio bowiem kosztuje to, czego on łaknie, tanio, czego pragnie. Jego zaś nagość okrycia tylko, nie stroju, wymaga. A jednak Pan nasz tak miłościwie sądzi czyny nasze, tak je łaskawie ocenia, że nawet kubka zimnej wody nie zostawi bez zapłaty 3. A że sprawiedliwie przenika dusze ludzkie swym wzrokiem, przeto nagrodzi nie tylko wartość samego uczynku, ale i usposobienie ducha, z jakim ten uczynek wykonany został. Przez Chrystusa Pana naszego.

Footnotes:

1

Por. Mt. 5, 16; 1 Piotr 2, 12.

2

tj. szatana.

3

Por. Mt. 10, 42; Mar. 9, 40.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent
2020-12-17

Mowa 13 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 44–45.

Najmilsi! Do czego wzywa nas i przeznaczenie tych dni i nasz religijny zwyczaj, to wam, pełni pasterskiej troski, głosimy: macie święcić post grudniowy, aby za ukończone zbiory wszystkich plonów Bogu, ich dawcy, w zgodny sposób złożyć ofiarę wstrzemięźliwości 1!

Cóż bowiem może być skuteczniejsze nad post? Jego zachowaniem zbliżamy się do Boga, sprzeciwiamy diabłu, uodporniamy zwycięsko na powaby grzechów. Post był zawsze pokarmem dla cnoty. Wstrzemięźliwość jest matką czystych myśli, rozumnych chęci, zbawiennych rad. Przez dobrowolne umartwienia ciało obumiera żądzom, duch odnawia się w cnocie.

Ponieważ jednak nie samym tylko postem nabywa się zbawienie duszy, posty nasze powinniśmy dopełniać miłosierdziem dla bliźnich. Wstrzemięźliwość poszczącego niechaj się stanie pożywieniem ubogiego! Przedmiotem gorliwości naszej niech będzie obrona wdów, dobro sierot, pociecha strapionych, jednanie zwaśnionych! Podróżnego w dom przyjąć, uciśnionego otoczyć opieką, nagiego przyodziać, chorego pielęgnować, oto w jaki sposób każdy z nas, z owoców sprawiedliwej swej pracy składając tę świętą ofiarę Bogu, dawcy wszelkiego dobra, może zasłużyć sobie na nagrodę Królestwa Niebieskiego.

W środę przeto i piątek pośćmy. W sobotę zaś obchodźmy wszyscy po społu wigilie u św. Piotra Apostoła, abyśmy za wstawiennictwem jego zasług otrzymali, o co prosimy, przez Jezusa Chrystusa, tego Pana naszego, który z Ojcem i z Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Słowa te świadczą, że św. Leon nadaje postowi grudniowemu charakter dziękczynny za żniwa.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent
2020-12-16

Mowa 12 na post grudniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 39–44. 1

  1. Najmilsi! Gdy z wiarą i rozumnie zastanawiamy się nad swoim początkiem, widzimy jasno, że człowiek dlatego stworzony jest „na obraz i podobieństwo Boże” (Rodz. 1, 27), aby naśladował swego Stwórcę. To właśnie stanowi wysoką godność naszej natury, że odbijają się w nas, rzekłbyś, w zwierciadle promienie Bożej dobroci. Łaska Zbawiciela odnawia w nas codziennie ten obraz, podnosząc w drugim Adamie, co upadło w pierwszym. Przyczyną sprawczą naszej naprawy jest jedynie miłosierdzie Boga. Nie miłowalibyśmy Go, gdyby On „nas pierwej nie miłował” (1 Jan 4, 19) i nie rozproszył ciemności naszej niewiedzy światłem swojej prawdy. Zapowiadał to proroczymi usty świętego Izajasza, mówiącego: „Przywiodę ślepych na taką drogę, o jakiej nic nie wiedzą i sprawię to, że będą oni chodzić nieznanymi sobie przedlem ścieżkami. Uczynię przed nimi ciemność światłością, a krzywe prostymi” (Iz. 42, 16). A na innym miejscu powiada: „Znalezionym jest przez tych, którzy mnie nie szukali i jawnie ukazałem się tym, którzy się o mnie nie pytali” (Iz. 65, 1). Jak się to spełniło, poucza nas św. Apostoł w słowach: „Wiemy, iż Syn Boży przyszedł i dał nam zmysł, abyśmy poznali prawdziwego Boga, a byli w prawdziwym Synie Jego” (1 Jan 5, 20). Na innym znowu miejscu powiada tenże Apostoł: „My tedy miłujemy Boga, iż Bóg nas pierwej umiłował” (1 Jan 4, 19). Miłością przeto naprawia w nas Bóg swój obraz. Ażeby zaś odnaleźć w nas swoją miłość, daje nam możność działania tak, jak sam działa; zapala, mianowicie, umysłów naszych pochodnie i rozpłomienia nas ogniem swej miłości, abyśmy nie tylko Jego samego miłowali, ale i to wszystko, co On miłuje. Jeżeli wśród ludzi taka tylko przyjaźń jest mocna, którą zwiąże podobieństwo charakterów — chociaż dwie całkiem zgodne wole mogą mieć i złe upodobania — cóż dopiero powiedzieć o tym, jak bardzo pragnąć i dążyć powinniśmy, żeby zgoła nie odbiegać od tego, co się Bogu podoba. Wszak mówi o tym prorok: „Bo gniew w zapalczywości jego, a życie w woli jego” (Ps. 29, 6). Tylko wtedy będzie w nas godność Bożego majestatu, gdy tego samego będziemy chcieli, czego ona wymaga.
  2. Powiedział Chrystus Pan: „Będziesz miłował Pana Boga twego ze wszystkiego serca swego i ze wszystkiej myśli swojej, a bliźniego swego jak siebie samego” (Mt. 22, 37 1i 39). Bierz przeto w siebie, duszo wierna, niewiędnącą miłość swego Stwórcy i rządcy, i bez zastrzeżeń poddawaj się woli Jego; boć w działaniu i wyrokach Bożych sama tylko prawda i sprawiedliwość, zmiłowanie i łaskawość się zawiera. Choćby nawet ktoś uginał się pod ciężarem cierpień i niepowodzeń, to jednak ma dobry powód do znoszenia ich cierpliwie, byleby zrozumiał, że przeciwności mają mu służyć do jego poprawy lub wypróbowania. Ta jego miłość nie będzie jednak doskonała, jeśli i bliźniego nie obejmie. A przez bliźnich należy rozumieć nie tylko związanych z nami przyjaźnią lub pokrewieństwem, lecz wszystkich zgoła ludzi, z którymi łączy nas nasza natura, czy to będą wrogowie, czy sprzymierzeńcy, czy wolni, czy niewolnicy. Jeden nas bowiem Stwórca uformował i jeden Stwórca tchnął w nas duszę. Wszyscy my zarówno korzystamy z tego samego nieba i powietrza, z tych samych dni i nocy. Chociaż jedni są dobrzy, inni źli, jedni sprawiedliwi, inni niesprawiedliwi, Bóg jednak wszystkich obsypuje swymi darami, wszystkim okazuje swą dobroć. To samo wyrażają słowa Apostołów Pawła i Barnaby, zwrócone do Lykaończyków, o Opatrzności Bożej: „Za przeszłych wieków dopuszczał (Bóg) wszystkim poganom chodzić ich drogami. A iście nie zostawił samego siebie bez świadectwa, czyniąc dobrze z nieba, dając dżdże i czasy urodzajne, napełniając pokarmem i weselem serca nasze” (Dz. Ap. 14, 15). Większe jednak pobudki do miłości bliźniego zawierają się w Chrystusowej łasce, szczodrze udzielanej po całym świecie; nikogo nie pomijając, uczy ona, że nikim gardzić nie należy. Wszczepiając nieustannie w świętej „oliwy swej gałęzie” „płonne dziczki” 2, ze wszystkich narodów, z wrogów czyniąc przyjaciół, z obcych dzieci swoje, z bezbożnych sprawiedliwych, słusznie nawet nieprzyjaciół każe nam miłować i za prześladujących modlić się 3, „aby wszelkie kolano klękało, niebieskich, ziemskich i podziemnych, a iżby wszelki język wyznawał, iż Pan Jezus Chrystus jest w chwale Boga Ojca” (Fil. 2, 10…).
  3. Skoro tedy Bóg chce, abyśmy byli dobrymi, ponieważ dobry jest, nic w Jego rozporządzeniach nie ma się nam nie podobać. Nie za wszystko Mu dziękować, czyż nie oznaczałoby to ganić Go częściowo? Niestety, w nierozumie swoim ośmiela się człowiek często szemrać na swego i Stwórcę, nie tylko gdy cierpi niedostatek, ale nawet gdy mu na niczym nie zbywa. Gdy mu czego nie dostaje, biada, a gdy ma nadobficie, nie pamięta o podzięce. Jeśli miał duże urodzaje, gniewa się, że nie może pomieścić w spichrzu i narzeka, że nie wie, co robić z nadmiarem winobrania. Zamiast cieszyć się z obfitości plonów, sarka na tanią ich cenę. Gdy zaś, przeciwnie, ziemia mniejsze wydała plony, a latorośle winne i oliwki mniej obrodziły, skarżą się ludzie na ciężkie lata, wyrzekają na żywioły, nie przepuszczają ani niebu, ani pogodzie 4. A przecież wiernych uczniów Prawdy cechować winno i o stałości ich mówić to, że wytrwale i zawsze Boga chwalą, stosownie do wskazania Apostoła: „Zawsze się weselcie. Bez przestanku się módlcie. We wszystkim dziękujcie, albowiem ta jest wola Boża w Chrystusie Jezusie ku wam wszystkim” (1 Tes. 5, 16). Czyż moglibyśmy jednak przyswoić sobie takie zdanie się na wolę Bożą, gdyby zmienność rzeczy doczesnych nie ćwiczyła w stałości naszego ducha? W taki mianowicie sposób, byśmy w miłości do Boga dążąc, ani pysze w powodzeniu, ani trwodze w przeciwnościach nie dali się unieść. Co Bogu się podoba i nam się podobać winno. Cieszmy się z każdej miary Jego darów. Kto dobry użytek czynił z wielkiego mienia, niech dobrze używa i mniejszego. Tak obfite jak i skromne środki ku naszemu mają służyć zbawieniu. Szczupłość plonów ziemnych nie przeszkadza do duchowych zysków, byle nie wyjałowiła się żyzność gleby ducha. Czego ziemia nie wydala, z roli serca niech wyrasta! Komu dobrej woli nie zabraknie, zawsze znajdzie, z czego by złożył ofiarę. Każdy przeto rok, najmilsi, więcej czy mniej urodzajny, niech sprzyja uczynkom miłosierdzia. Chwilowe trudności nie mogą być przeszkodą dla dobroczynności chrześcijańskiej. Wszak mocen był Pan napełnić naczynia gościnnej wdowy, opróżnione przez nią dla spełnienia miłosiernego uczynku, mocen był wodę w wino przemienić 5, mocen kilkorgiem chleba nakarmić pięciotysięczną rzeszę zgłodniałych 6. Ten sam Pan, przyjmując w biednych pokarmy 7, może mnożyć biorąc sobie, jak mógł powiększać, gdy dawał innym.
  4. Trzy zaś główne czynności należą do religijnego życia: modlitwa, post i jałmużna. Dla ich wykonywania każdy wprawdzie czas jest stosowny, szczególniej jednak powinniśmy obserwować przeznaczony na ten cel przez Apostołów i z ich tradycji przejęty. Takim właśnie czasem jest miesiąc grudzień, z którym zwyczajowo powraca z dawna istniejące zarządzenie i pobudza nas do gorliwszego praktykowania tych trzech rzeczy, o których mówię. W modlitwie bowiem szukamy pojednania z Bogiem, postem gasimy pożądliwość ciała, jałmużną spłacamy nasze winy grzechowe 8. Równocześnie odnawia się w nas obraz Boży, gdy jest w nas i stała gotowość do oddawania chwały Bogu, i nieustająca troska o duszy własnej oczyszczenie, 1 niesłabnąca gorliwość w dziele wspierania bliźniego. Zachowywanie tych trzech obowiązków, najmilsi, zawiera w sobie wszystkich cnót zasługę, kształtuje w nas obraz i podobieństwo Boże i wiąże nieodłącznie z Duchem Świętym. Modlitwą utrzymuje się wiarę nieskażoną, postem — niewinne życie, jałmużną — ducha miłości. W środę przeto i piątek pośćmy. W sobotę zaś będziemy obchodzić wigilię u św. Piotra 9. Wstawiennictwem swoim raczy on poprzeć i modlitwy, i posty, i jałmużny nasze. Przez Pana Jezusa Chrystusa, tego Pana naszego, który z Ojcem i z Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Dziewięć tych mów na post grudniowy odnosi się do tzw. dni kwartalnych albo suchych. Posty kwartalne rozpowszechnione były w Kościele już za czasów św. Leona. Świadczą o tym jego słowa z Mowy 19, 2: „Mianowicie na wiosnę mamy post czterdziestodniowy przed Wielkanocą, w lecie przed Zielonymi Świętami, jesienny post obchodzimy we wrześniu, zimowy zaś w grudniu”. Najbardziej uroczyste zachowanie miały dni kwartalne w grudniu: 1-o dlatego, że w te dni papieże udzielali święceń klerowi, 2-o że stanowiły przeciwwagę „saturnaliów” j wypierały zwyczaje pogańskie, związane z zakończeniem roku, 3-o prawdopodobnie dlatego, że miały one być rodzajem podziękowania Bogu za łaski, otrzymane przez ludzi w ciągu minionego roku, że przyuczały ludzi do wstrzemięźliwości, zachęcały ich natomiast, aby w duchu chrześcijańskiej miłości czynili dobry użytek ze żniw, winobrania, ze zbioru oliwek itp. ukończonych na jesieni. Por. Mowa 12, 3 i 13 początek. Św. Leon utrzymuje, że suche dni grudniowe ustanowione były przez apostołów lub „Ojców świętych”. Twierdzenie to nie da się utrzymać. Historycy ustalili na podstawie rozbioru Liber pontificalis, że wprowadził je pap. Kalikst (219—223). Por. Germain Morin, L'origine des Quatre-Temps. Revue Benedictine, Mardesous XIV (1897), 337… Por. też L. Fischer, Die Kirlichen Quatember. München 1914.

2

Por. Rzym. 11, 17, 19.

3

Por. Mt. 5, 44; Łk. 6, 27.

4

Por. 3 Król. 17, 16.

5

Jan 2, 1.

6

Jan 6, 9.

7

Por. Mt. 25, 40.

8

Por. Dan. 4, 24; Ekl. 3, 33.

9

Takim wezwaniem kończy zazwyczaj swoje mowy na dni kwartalne.

Tags: św Leon Wielki post suche dni Adwent
2020-10-14

Św. Kaliksta, Papieża i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 224.

(Żywot jego wyjęty jest z dziejów Kościelnych przez Kardynała Orsi.)

Święty Kalikst urodzony w Rzymie, był synem Domicego, którego rodzina nowrócona była do wiary chrześcijsńskiéj jeszcze przez świętych Apostołów, i trwała w niéj stale. Nie posiadamy żadnych szczegółów tyczących się świętego Kaliksta przed jego Papiestwem. To tylko wiadomo, że należał do duchowieństwa rzymskiego, wśród którego tak się odznaczył wysoką świątobliwością, głęboką nauką, wielkióm dla wiernych miłosierdziem i gorliwością w rozszerzaniu wiary świętéj, że po męczeńskiéj śmierci świętego Zefiryna, w roku Pańskim 218, święty Kalikst jednogłośnie wyniesiony został na Stolicę Apostolską.

Wtedy Kościół nie doznawał żadnego prześladowania, i jakiéj takiéj zażywał swobody, od śmierci cesarza Sewera. Przed kilku miesiącami wstąpił był na cesarstwo Heliogabal, potwór rozwiązłości, który pochłonięty w swoich rozpustach, nie miał czasu myśleć o przesladowaniu chrześcijan. Święty Kalikst skrzętnie korzystał z tych chwil spokojniejszych. Naukami swemi rozbudził pomiędzy wiernemi w Rzymie ducha pobożności, a własnym przykładem, zachęcał do miłosiernych uczynków. Pasterska pieczołowitość jego, któréj przydawała blasku wysoka świątobliwość, ogarniała wszystkie potrzeby Kościoła powszechnego. Karność kościelna, klęskami prześladowania jakie niedawno jeszcze wszędzie się srożyło w niektórych miejscach zachwiana, za jego staraniem do pierwotnych powracała karbów.

Wiara rozżywiona wszędzie, w całym świecie wydawała swoje zbawienne owoce, a niezmordowana gorliwość najwyższego Pasterza pomnażała szybko trzodę Chrystusową. Te błogie czasy dla Kościoła stały się jeszcze pomyślniejszemi, kiedy Rzym i cesarstwo całe, pozbyło się bezwstydnego Heliogabala. Następca bowiem jego Aleksander tak przychylnym okazał się dla chrześcijan, że używali oni większéj w spełnianiu obrzędów religijnych swobody niż kiedykolwiek od czasu powstania Kościoła. Objawiał nawet ten cesarz i sam wielką do chrześcijańskiéj religii skłonność, którą i matka jego Mameja wyznawała, i w każdéj sposobności popierał ją szczególnie w samym Rzymie. Z jednéj z takowych skorzystał właśnie święty Papież.

Powstał był spór pomiędzy chrześcijanami a karczmarzami Rzymskiemi, o pewne miejsce w którym ci chcieli założyć swoję szynkownię, a chrześcijanie chcieli się tam zbierać na modlitwę. Cesarz miejsce to przysądził chrześcijanom, mówiąc: „że lepiéj jest aby tam w jakikolwiek sposób Bóg był czczony, aniżeli karczma założona.”

Święty Kalikst objąwszy miejsce to w posiadanie, na cześć Matki Bożéj wystawił na niém kościół, gdyż stare podanie niosło, że tam w chwili kiedy przenajświętsza Panna porodziła Pana Jezusa w żłobku Betlejemskim, wytrysnęła z ziemi wielka ilość oliwy, dla objawienia ludziom przyjścia na świat Chrystusa, który jest namaszczeńcem Boskim. Kościoł ten do dziś dnia istniejący, nazywa się kościołem Matki Boskiej Zatybryńskim, i był on pierwszym który chrześcijanie jawnie i z pozwoleniem władzy pogańskiéj, wystawili. W téj saméj porze święty Kalikst założył także przy drodze Apijskiéj sławny cmentarz jego imię noszący a tak często w historyi Kościoła wspominany. Jest on największy ze starożytnych około Rzymu cmentarzy, na którym pochowanych jest sto siedemdziesiąt cztery ciała Męczenników i czterdziestu sześciu Papieży.

Wszelako, jakkolwiek pod tym poczciwym cesarzem, wielkiego Kociół zażywał pokoju, i pomimo iż om sam będąc poganinem tak dalece czcił Chrystusa Pana iż trzymał wizerunek Jego we własnym pokoju, i miał nawet zamiar wybudować ma cześć Zbawiciela świątynię, jednak i za jego panowania nie obeszło się bez rozlewu krwi chrzecjańskiéj. Gdy on bowiem wydalał się z Rzymu, kapłani poganscy pobudzali lud przeciw wiernym, i w takich rozruchach wielu z nich śmierć ponosili. Spotkało to i świętego Kaliksta, w jedném z takowych zaburzeń, a oto jest co dało powód prześladowaniu, które pewną liczbę Męczenników posłało wtedy do Nieba.

Roku Pańskiego 224 padł piorun na Kapitol główną pogańską świątynię, i większą część tego pysznego gmachu wszczęty ztąd ogień zniszczył. Podczas pożaru lewa ręka złotego posągu bożka Jowisza, do którego jednak ogień nie dosięgał, sama się oderwała, i wpadłszy w płomienie stopniała. Poganie przerazili się tym wypadkiem, a kapłani ich zgromadziwszy się na walną naradę, ogłosili że bogowie są zagniewani, i należy ich przebłagać jakąś wielką i szczególną ofiarą. Czwartek następujący jako dzień poświęcony Jowiszowi, wybrano na tę zabobonną uroczystość, która się zakończyła jeszcze smutniejszém zdarzeniem. Chociaż dzień był najpogodniejszy, nagle zerwała się straszna burza, piorun zabił czterech pogańskich kapłanów, a cały ołtarz Jowisza w gruzy obrócił. Przestraszeni poganie rozproszyli się, a wielu z nich uciekło aż za miasto. Niektórzy dostali się za rzekę Tyber, i tam nadbiegii do miejsca, gdzie święty Kalikst z duchowieństwem i wielką liczbą wiernych, na grobach Męczenników sprawował święte obrzędy, a lud cały śpiewał psalmy.

W liczbie przybyłych tam pogan, był Palmacyusz, jeden z wysokich urzędników rzymskich. Ujrzawszy zgromadzonych na nabożeństwie wiernych, wbił sobie w głowę że ta straszna burza która ich rozpędziła, była skutkiem obrzędów chrześcijańskich, jako czarów przez nich ma to użytych. Rozgłosił to pomiędzy ludem, który uwiedziony wieścią taką wraz z nim udał się do wyższéj władzy, z zaskarżeniem chrześcijan o sprowadzenie swojemi czarami nawałnicy i piorunów na świątynie pogańskie. Wielkorządca Rzymu, widząc wielkie wzburzenie w ludzie nie roztrząsał sprawy, i tegoż samego Palmacyusza upoważnił aby wszystkie tych, jak ich nazywał, czarowników to jest chrześcijan, zmusił chociażby największemi mękami, do oddania czci bożkom cesarskim. Palmacyusz gorliwy takowego rozkazu wykonawca, wziął znaczny oddział żołnierzy i pośpieszył na miejsce zebrania chrześcijan. Lecz skoro tam przybyli, wszystkich żołnierzy dotknął Pam Bóg ślepotę, czém przerażeni, rozbiegli się.

Palmacyusz doniósł o tém Wielkorządcy; a że znowu i ten cud przypisano czarom chrześcijańskim, więc żeby je odwrócić postanowili poganie odbyć wielkie nabożeństwo na Kapitolu, na cześć bożka Merkurego. Zaledwie rozpoczęto te obrządki, aż oto dziewica przy téj świątyni służąca, nazwiskiem Julianna, która była opętana przez złego ducha, poczęła wołać głośno wśród zgromadzonego ludu: „Bóg Kaliksta jest Bogiem prawdziwym: brzydzi się wszetecznościami waszych obrzędów, i karać będzie srogo wszystkich którzy w Niego nie wierzą.” Palmacyusz uderzony wyznaniem takiém, do którego Pan Bóg zmusił nawet szatana, nawrócił się w tejże chwili; udał się do świętego Kaliksta, zrobił przed nim jawne wyznanie wiary chrześcijańskiéj i błagał o Chrzest święty. Uradowało to wielce i Papieża i wiernych, za co gorące złożyli Panu Bogu dzięki. Palmacyusz przygotowany do tego jak należy, w parę dni potém, wraz z żoną, dziećmi i do mownikami w liczbie czterdziestu dwóch osób ochrzczony został.

Po tém nawróceniu, zaszło i wiele innych. Pewien senator rzymski nazwiskiem Sympliusz, przyjaciel Palmacyusza dostąpił tego samego szczęścia, a za nim poszło sześćdziesięciu ośmiu jego domowników. Także niejaki Feliks, znajomy Palmacyusza był dotknięty paraliżem od lat czterech. Palmacyusz pełen ufności w moc Bożą, bo już był pełen żywéj wiary, zapewnił go, że byle przyrzekł że zostanie chrześcijaninem będzie zaraz uzdrowiony. Jakoż, Feliks mu to obiecał, Palmacyusz się nad nim pomodlił, i chory wyzdrowiał, widok tego cudu i żonę jego nawrócił, która wraz z nim Chrzest święty przyjęła.

Wieść o tém rozeszła się po całém mieście, i to pogan tém bardziéj przeciw chrześcijanom rozjątrzyło. Wielkorządca który znając przychylne dla chrześcijan usposobienie cesarza, dotąd łagodnie się z nimi obchodził, widząc coraz większe w ludzie wzburzenie, nie śmiał dłużéj oszczędzać wiernych. Kapłani głośne rozwodzili skargi, a poganie grozili rokoszem, jeśli ludzie, których za wrogów cesarstwa poczytywali, ukarani nie zostaną. Wielkorządca tedy kazał uwięzić wszystkich nowonawróconych, wraz z kapłanem Kalepodem, który ich nauczał i pochrzcił, i bez przeprowadzenia sprawy, kazał wszystkim pościnać głowy. Przytém wydał najsurowsze polecenie, aby wyszukano co prędzéj świętego Kaliksta, głównego, jak go nazywał, sprawcę tych wszystkich rozruchów, aby poświęcając go zawziętości ludu, najprędzéj przez to rozruchy uspokoić.

Znaleziono świętego Papieża w domu Poncyusza w którym zwykle święte obrzędy sprawował. Zbili go okrutnie, okuli w kajdany, zamknęli do więzienia, gdzie przez pięć dni trzymano go bez posiłku i napoju. Dozorcy więzienni, zagorzali poganie, przydawali mu jeszcze męczarni różnych i codzień go okrutnie pałkami tłukli. Święty znosił to wszystko nietylko w cierpliwości, lecz z weselem, w którém samych pogan w podziwienie wprawiał. Szóstego dnia okazał mu się święty Męczennik Kalepodyusz, który tylko co był za wiarę śmierć poniósł, i oznajmił że i on nazajutrz takąż koronę w Niebie otrzyma. Święty Kalikst, tego dnia jeszcze ochrzcił żołnierza na straży będącego nazwiskiem Prywata, a który w chwili gdy chrzest święty przyjmował, cudownie uzdrowiony został od wrzodów które całe ciało jego oddawna okrywały. Wielkorządca dowiedziawszy się o tém, i świętego Kaliksta i Prywata skazał na śmierć. Święty ten żołnierz poszedł do Nieba podczas gdy go ołowianemi knutami katowano, a lud rozwścieklony poznawszy świętego Kaliksta, włóczył go po ulicach i w końcu wrzucił w studnię. Śmierć tę męczeńską poniósł ten Papież 14 Października roku Pańskiego 224, rządząc Stolicą Apostolską lat sześć nie spełna.

Pożytek duchowny

Jak w czasach prześladowania chrześcijan przez pogan, ci ostatni poczytywali obrzędy kościelne za sztuki czarnoksięzkie, tak dziś ludzie bez wiary wszelkie praktyki religijne za czcze tylko i niepożyteczne formy poczytują i usiłują odwieść od nich wiernych. W pierwotnych wiekach chrześcijaństwa żeby ja spełniać trzeba było życie nawet narazić, i to czynili wierni, a ty może dla tego tylko aby nie ściągnąć na siebie szyderstwa bezbożnych, od tych świętych praktyk się powstrzymujesz.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! który widzisz jak pod ciężarem ułomności naszych upadamy; daj prosimy pokornie, abyśmy patrząc na, przykłady świętych Twoich, w miłości Twojéj utwierdzeni byli. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 879–881.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 826–827

  1. Nakazane przez świętego Kaliksta suchedni, przypadające na początkowe dni czterech pór roku, zobowiązują do postu w środę, piątek i sobotę. Jeśli nie ma czasu, w którym byśmy Boga nie obrażali, to też nie powinno być czasu, w którym byśmy nie starali się przebłagać Go przez pokutę. Cztery są pory roku, dla każdej przeto są przeznaczone osobne suchedni, a ponieważ każda pora obejmuje trzy miesiące, na każdy przeto miesiąc przypada jeden dzień postu.
  2. Kościół święty zaprowadził ten post z innego jeszcze powodu. Cztery razy na rok przy padają święcenia kapłańskie. W tej porze apostołowie św. sposobili się modlitwami i postem do tego aktu uroczystego. W czasie suchych dni jest obowiązkiem wiernych przez post, modlitwy i dobre uczynki ubłagać Boga, aby dał Kościołowi św. pobożnych kapłanów i godnych robotników w winnicy Chrystusowej. Prosić o to powinniśmy w każdym czasie, ale niestety wielu chrześcijan wcale o tym nie pamięta. Skoro dobro Kościoła i zbawienie dusz po większej części zawisło od kapłanów, skoro to święte urzędowanie wymaga oświecenia przez Ducha świętego i pomocy niebieskiej, to wierni w swych modłach zawsze powinni prosić Boga o kapłanów gorliwych, przejętych ważnością swego powołania i budujących świątobliwością żywota.

Jeśliśmy dotychczas o tym zapominali, nie zaniechajmy odtąd nagradzać złe, zanośmy gorące modły do Boga i odwdzięczmy się w ten sposób duchownym za ich zabiegi i starania o zbawienie dusz naszych.

Tags: św Kalikst I „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna papież męczennik suche dni
2020-09-16

Mowa 94 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 426–429.

  1. Najmilsi! Wiem o tym co prawda, że większość z was, przestrzegającej pilnie obowiązków chrześcijanina, nie potrzeba dopiero od nas przypomnień i zachęty. I wykształcenie i pobożność nie pozwala jej przeoczać rzeczy, z dawna ustanowionych i utrwalonych w obyczaju. Ale ponieważ obowiązkiem kapłana jest obejmować wspólną pieczą wszystkie dzieci Kościoła, więc wszystkich bez różnicy pobudzamy do tego, z czego i wykształceni i niewykształceni, a jednakowo nam drodzy, mają korzystać. Ten post, mianowicie, jaki nam powracający miesiąc wrzesień nakłada, obchodźmy społem z radosną wiarą, umartwiając duszę i ciało. Chociaż zmniejszenie pokarmu zdaje się być w bezpośrednim związku właściwie tylko z ciałem, to jednak wszystko, co zmysłom pozwalamy lub odmawiamy, dotyczy tak ciała, odbierającego rozkazy, jak ducha je wydającego. Ponieważ więc każdy człowiek jest obowiązany do dwojakiego rodzaju wstrzemięźliwości, i żadnego z naszych działań nie należy przypisywać tylko ciału, a mnóstwo ich tylko do duszy się sprowadza, więc już sam rozum każe przyznać, jak nieprzystojna i niesprawiedliwa rzecz byłaby to, gdyby podwładny lekceważył rozkazy przełożonego. Ale żeby z pożytkiem rozumny duch ćwiczył ciało, winien też i sam siebie utrzymywać w karbach. Bo nie tylko cielesnym, ale i duchowym pożądaniom, jeśli są grzeszne, opierać się należy, słuchając słów Pisma św.: „nie chodź za pożądliwościami twym i odwracaj się od twej woli” (Ekl. 18, 20; Por: Rzym. 6, 12; 13, 14), Pościsz, wstrzymując się od tego, czego zmysły pragną, pość też, poskramiając złe chęci wewnętrznej istoty swojej. Chcieć tego, co zakazane – to najgorszy pokarm. Tuczyć się, znajdując zadowolenie w sromotnym zysku, w nadętej pysze, w nasycaniu się zemstą – najszkodliwsza to trucizna dla duszy. Wprawdzie i ciało podlega wzruszeniom od tych namiętności, ale cała odpowiedzialność sprowadza się do źródła (duszy). Skąd początek chcenia, stąd jakość i ocena postępowania. Ukrócić tedy złe zachcianki w sobie – oto najlepszy post i największy! Wstrzemięźliwość bowiem wtedy tylko jest owocna, kiedy zewnętrzne umartwienie pochodzi z wewnętrznego opanowania.
  2. Chcąc więc, najmilsi, odbyć prawdziwy i duchowy post, taki, co by i ciało, i duszę uświęcił oczyszczającą mocą, w nim zawartą, musimy dogłębnie przeorać tajniki serc naszych i zbadać bezstronnie, co im w smutek, a co w radość się obraca. Jeśli tam tkwi jakieś próżne samochwalstwo, jaki korzeń chciwości, lub jad nienawiści, niech z nich dusza nie czerpie ani krzty pożywki. Zaciekawiona cnót wykwitnym smakiem, niebieskie biesiady niechaj przenosi nad ziemskie rozkosze. Niechże człowiek zawsze uświadamia sobie szlachetne swoje pochodzenie, i pomni, że jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże! (por. Rodz. 1, 26.; Mądr. 2, 23); a nie zraża się do tego stopnia tą nędzą, w jaką go pogrążył grzech pierworodny, na wszystkich ciążący (por. Rodz. 3, 16.; Ekl. 40, 1; Rzym. 5, 12), żeby nie miał śmiało sięgać po łaskę miłosierdzia, jaką mu Zbawiciel do naprawy podaje. Toć on sam powiada: „bądźcie świętymi, bom ja jest święty” (Kapł. 19, 2; por. 1 Piotr 1, 16); tj. mnie wybierajcie, a od tego, co mnie się nie podoba, powstrzymujcie. Czyńcie, co ja miłuję; miłujcie, co ja czynię. Jeśli przykazanie moje będzie wam wydawało się trudne do spełnienia, uciekajcie się do tego, który wam je nałożył; niech daje pomoc, kto dał rozkazanie. Użyczyłem wam dobrej chęci, nie odmówię możności jej wykonania. Postem powściągajcie, co mi jest przeciwne, wstrzemięźliwością, co ze mną się nie godzi. Jam waszym pokarmem, jam waszym napojem. Co moim jest, nikt tego nie będzie łaknął bezskutecznie: kto bowiem pragnie do mnie dotrzeć, szuka mnie, bo ja już w nim jestem.
  3. Każda niemal stronica Pisma św. obfituje w takie pobudki, którymi. On nas zachęca, najmilsi, do sięgania po nieodmienne dobra i wiecznotrwałe radości. Nauka obu Testamentów budzi w nas przywiązanie do prawdziwych, a odrazę do złudnych. Boć nie da się osiągnąć obiecanych, nie strzegąc przykazanych, A czyż nie najsłuszniejsza to rzecz, żeby człowiek pełnił wolę tego, czyj obraz w sobie nosi, a odmawiając sobie pokarmu, odrzekał się zarazem od zakonu grzechu? (por. Rzym. 7, 23). Toć ćwiczenie się we wstrzemięźliwości dlatego właśnie rozłożone jest na cztery pory roku, aby te wciąż na nowo powtarzające się okresy czasu przypominały nam, że i w wędrówce doczesnej, obracającej się w kręgu zmian i niepokojów, potrzeba nam nieustannych oczyszczeń i ciągłego starania się o zmycie grzechu. Grzech zaciągany przez ułomność cielesną i złe popędy, niech czeznie stale pod działaniem postu i jałmużn!
  4. Popośćmy tedy nieco, najmilsi! Ograniczmy trochę nasze zwykłe potrzeby, aby za to biednych móc wspomagać. Ciesz się, człowiecze, współczując innym, na myśl, jakie owoce miłosierdzia na ciebie czekają. Radosnym sercem dając, osiągniesz to, co i w życiu przyszłym nieodzowne jest do szczęścia. Boć miłość bliźniego jest miłością Boga, tego Boga, który oświadczył, że w tej dwojakiej miłości łącznie zawiera się pełnia Zakonu (por. Mt. 22, 40). Dlatego niechaj nikt nie wątpi, że, co bliźniemu wyświadcza, samemu Bogu składa w ofierze. Toć to Pan i Zbawiciel, gdy o żywieniu i wspomaganiu ubogich nauczał, wyrzekł te słowa: „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili” (Mt. 25, 40).

    W środę więc i w piątek pośćmy; w sobotę zaś odprawimy wigilie u św. Piotra Apostoła. Wierzymy, że jego zasługi i wstawiennictwo muszą nam dopomóc, abyśmy przez post nasz i ofiarność znaleźli łaskę u miłosiernego Boga, przez tego Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który z Ojcem i z Duchem Św. żyje i króluje jako Bóg na wieki wieków. Amen.

Tags: św Leon Wielki post suche dni
2020-09-16

Mowa 93 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 424–426.

  1. Najmilsi! Wszelkie wpajanie praw Bożych w serca wiernych zmierza przede wszystkim do tego, żeby się nauczyli panować miłością prawą nad nieprawą i upodobaniem w sprawiedliwości rugowali żądzę grzeszenia, stosownie do słów Pisma św.: „nie chodź za pożądliwościami twymi i odwracaj się od twej woli” (Ekl. 18, 30. Por. Rzym. 6, 12.; 13, 14). Co może oznaczać ten zakaz ulegania namiętnościom, skoro widzimy w duszach ludzkich także i liczne dobre pożądania i chwalebne chęci? Oto niedopuszczanie takich tylko pożądań i zaniechanie takich chceń, które wyłącznie z nas się rodzą. Aby więc człowiek odróżniał pożądania, z Boga pochodzące, od swoich, słusznie mu powiedziano: „nie chodź za pożądliwościami twymi”! Wiedząc, które są jego tylko własne, ma ich unikać, Nie bez powodu zatem Pan w pozostawionej nam modlitwie kazał mówić do Boga: „bądź wola twoja” (Mt. 6, 10), a nie „dziej się wola nasza” tj. pochodząca z podniety naszego ciała, a nie z natchnienia Ducha Św. Bez trudności zaś rozumiemy, skąd powstaje w nas owo chcenie, któremu zawsze należy się opierać, gdy pomyślimy, żeśmy dziećmi Adama, i gdy nie wątpimy, że po grzechu prarodzica rodzaju ludzkiego w odroślach musi być to samo skażenie, co w korzeniu (Rodz. 8, 21; Rzym. 7. 23). Chociaż zaś przez laskę Pana naszego Jezusa Chrystusa nie jesteśmy już starym, ale nowym stworzeniem (2 Kor. 5, 17; Dz. 43, 19; Obj. 21, 5), chociaż niebieski człowiek ziemskiego przeobraził całkowicie, to jednak niezbędna jest nam walka z pożądliwością cielesną, dopóki żyjemy w ciele. Tylko na dobre wychodzi to duszy, oddanej Bogu, gdy lęka się upadku i ma co przezwyciężać. Boć „moc w słabości doskonalszą się staje” (2 Kor. 12, 9). Co nas ćwiczy w odporności, to nas do chwały prowadzi.
  2. Musimy zatem, najmilsi, odwracać się od wszystkiego, co nas zdradliwym uwodzi powabem, i zakonem Bożym przezwyciężać „zakon grzechu będący w członkach naszych” (Rzym. 7, 23). Choćby nawał ponęt przez wszystkie zmysły wabił nas w swe sidła, dusza, w Bogu widząca swe najwyższe dobro i prawdziwe szczęście, będzie się rozkoszowała przestworzem mądrości i światłem prawdy w klarownej ducha dziedzinie. Boć czyż rozumny człowiek, zastanawiając się nad sobą i sumiennie oceniając wszystkie czyny swoje, w niegodnym postępowaniu znajdzie choć cząstkę tego zadowolenia, jakie mu daje rzetelna prawość? Albo czyż będzie mógł porównać przyjemności zmysłowe z tym, co mu chłonność duchowa dostarczy? Najmniejszego pojęcia o wartości cnoty nie zdobędzie i nie zakosztuje nigdy słodyczy zbożnego życia ten, kto woli zarastać nieczystości brudem, niźli jaśnieć świętości niezrównanym blaskiem. Nie podobna przypuścić, żeby serce ludzkie oczywiście nie na wskroś niewolnicze – tak samo skore było do brania jak niebrania odwetu; albo też żeby niesprawiedliwe przywłaszczanie cudzego taką samą sprawiło mu radość, jak uczciwe wydatkowanie własnego dobra. Więcej bez porównania szczęścia daje wstrzemięźliwy umiar, niż rozrzutne marnotrawstwo. Więcej spokoju mają pokorni, niżli pyszni. Głębsza też to dusza, co mając do wyboru rzeczy dozwolone i niedozwolone, za pewniejsze uważa to, co jej niebo obiecuje, niż co przyziemna daje miłość. Chcąc jednak na tak wzniosłej drodze czynić postęp i rzeczywiście odzierżyć panowanie nad swoim ciałem, dusza religijna musi je ujarzmić postnymi ćwiczeniami. Postem oczywista można by nazwać każdy rodzaj wstrzemięźliwości; ale właściwie słowo post oznacza uszczuplenie jedzenia. Dobrowolne bowiem niejedzenie ma teraz odrabiać tę szkodę, jaką wyrządził zjedzony owoc, przywłaszczony przez człowieka na przekór zakazowi, kiedyś tam, w samym początku (Rodz. 3, 1). Tam żądza spowodowała ranę, tutaj wstrzemięźliwość ma przywracać zdrowie.
  3. Każdy czas nadaje się do stosowania tego lekarstwa. Najodpowiedniejszym jednak jest ten, który wybrali Apostołowie i ustaliło prawo. Dlatego i obecnie, we wrześniu, podobnie jak to czynimy w innych porach roku, uświęcajmy siebie środkami, oczyszczającymi dusze. Gdy ten wspólny cel przyświecać będzie trzem ćwiczeniom: modlitwie, jałmużnom i postom, Bóg miłosierny wysłucha prośby nasze, wybaczy grzechy i doda nam sił do trzymania żądz w karbach, przez Jezusa Chrystusa, tego Pana naszego, który z Ojcem i z Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Tags: św Leon Wielki post suche dni
2020-09-15

Mowa 92 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 420–424.

  1. Najmilsi! Apostołowie, nauczyciele nasi, bardzo dobrze rozumieli, że Pan nasz, Jezus Chrystus, przyszedł na świat nie po to, żeby rozwiązywać Zakon, jeno żeby go udoskonalić (Mt. 5, 17; por. M. 17, 1 i 20, 1). Dlatego czynili tego rodzaju wybór wśród przykazań Starego Testamentu, że niektóre z nich, przydatne do wychowania ludzi w duchu Ewangelii, przejęli bez zmiany. Niejeden zwyczaj niegdyś żydowski, stał się w ten sposób przepisem chrześcijańskim. Aczkolwiek więc wraz z obrzezaniem ciała ustały też rozmaite ofiary, liczne obmycia i odpoczynek szabatu, mamy jednak u nas dużo obyczajowych przykazań, z ich spisów pochodzących. Powiedziane tam więc było np.: „Będziesz miłował Pana Boga twego ze wszystkiego serca twego (Powt. Pr. 6, 5), a bliźniego twego, jak siebie samego”! (Kapł. 19, 18). To samo głosił Chrystus Pan. Oczywista stąd, że „na tym dwojgu przykazań zawisł cały Zakon i prorocy” (Mt. 22, 37, 89; por. Rzym. 18, 9), i że obydwa Testamenty tak są zgodne co do przepisu, nakazującego dwojaką miłość, że ani za czasów „Zakonu”, ani w epoce „prawa Łaski” bez tych dwóch cnót łącznie, nikt nie dostąpił usprawiedliwienia. Dawną powagę zachowuje także pewna część ich prawnych przepisów, z obowiązującą u nas mocą nakazów lub zakazów. A nie należy mniemać, jakoby nie można było pogodzić z nimi doskonałości ewangelicznej, ponieważ pobudza ona cnotę do podejmowania wyższych dążeń z dobrej woli, a kary za grzechy łagodzi lekarstwem pokuty. Wszak sam Pań to mówi: „Jeśli nie będzie obfitowała sprawiedliwość wasza więcej niż doktorów zakonnych i faryzeuszów, nie wnijdziecie do Królestwa Niebieskiego” (Mt. 5, 20). W jakiż sposób mogłaby nasza górować nad ich sprawiedliwością, gdyby miłosierdzie nie przeważało u nas na szali sądu? (Jak. 2, 13). Przecież nic słuszniejszego, nic przystojniejszego nie może być nad to, że człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo Boże, bierze sobie za wzór do naśladowania swojego Stworzyciela. On zaś na przebaczeniu grzechu oparł odrodzenie i uświęcenie wiernych, tak żeby winny, uwolniony już od wiszącej nad nim pomsty i karania, wchodził w niewinne życie, a koniec położony grzechom, stawał się początkiem cnoty!
  2. Jeśli zatem, najmilsi, przyjmujemy z przepisów starotestamentowych suchedni wrześniowe, to nie dla obarczenia się balastem praw żydowskich, jeno aby oczyścić dusze i ciała, nabywając wstrzemięźliwość, tak pomocną dla Ewangelii Chrystusowej. Boć i w ten sposób mogą chrześcijanie przewyższyć sprawiedliwość faryzeuszy i uczonych w piśmie, że odrzucają nie samo prawo, ale jego czysto zewnętrzne pojmowanie. Nasze posty nie mają przypominać postów owych ludzi, do których prorok Izajasz zwracał się w Duchu Św. tymi słowy: „Nowi waszych i szabatów i dnia wielkiego nie ścierpię; waszego postu, waszych świąt i uroczystości nienawidzi dusza moja” (Iz. 1, 13, LXX). Toż i Pan, nauczając uczniów, jak się mają umartwiać, mówił: „A gdy pościcie, nie bądźcie jako obłudnicy smutni. Albowiem twarze swoje wyniszczają, aby się ludziom zdali poszczącymi. Zaprawdę powiadam wam, iż wzięli zapłatę swoją” (Mt. 6, 16). Jaką? Pochwałę u świata. O nią to ubiegając się, większość ich nadaje sobie pozory sprawiedliwości. Zagłuszając głos sumienia, w fałszywej lubują się sławie. Tak to niegodziwi, odczuwając w skrytości serca wyrzut, pocieszają się dobrą opinią, choć zakłamaną.
  3. Rozumnie więc i święcie pojętego postu nie może kazić chęć pokazania się. Chrześcijanin, czyniąc dobrze, nie powinien kierować się względem ludzkim. Miłującemu Boga starczy za wszystko podobać się temu, kogo miłuje. Miłość należy do istoty Boga, Bóg jest Miłością. On w takiej pełni zadowoli pobożną i czystą duszę, że poza nim nie będzie ona pragnąć żadnej innej rozkoszy. Sprawdzi się mianowicie na niej w pełni to, co Pan powiedział: „gdzie jest skarb twój, tam jest i serce twoje” (Mt. 6, 21). A co stanowi skarb człowieka? Nie co innego zapewne, jeno to, co w pewnej mierze jest żniwem jego zasług, jego trudów owocem. „Co kto posieje, to też żąć będzie” (Gal. 6, 8). Jaka praca, taka płaca. Gdzie się wyczuwa zadowolenie i pożytek, tam się lgnie sercem. A ponieważ liczne są rodzaje bogactw i różne przedmioty upodobań, więc skarb każdego wiąże się ściśle ze swoistą mu namiętnością. Jeśli jest przyziemny, to nie szczęśliwców, ale nędzników czyni z tych, co w nim mają swoją cząstkę. Ci natomiast, którzy zasmakują w tym, co w górze jest, a nie, co na ziemi (Kol. 3, 2), i nie znikome, ale wieczne dobra mają na oku, ci skarbią sobie majętności, ukryte w tym, o czym prorok mówi: „Skarb nasz i zbawienie, mądrość, karność i miłość, od Pana przychodzi. To są skarby sprawiedliwości” (Iz. 33, 6, LXX). Z pomocą tych cnót za łaską Bożą nawet ziemskie dobra na niebieskie się zamienia, gdy wielu ludzi zużywa majętności, bądź sprawiedliwie dziedziczone, bądź w inny sposób nabyte, na pełnienie uczynków miłosiernych. Rozdając na utrzymanie biednych nadobfitość swych środków, gromadzą oni sobie skarby nigdy nieutracalne. Boć co oddają na jałmużnę, nie zginie. Tacy słusznie lgną sercem do swojego skarbu. Boć uprawiać tego rodzaju wzbogacenie się i to bez obawy straty, to największe szczęście!
  4. A przeto najmilsi, „czyńmy dobrze wszystkim, a najbardziej domownikom wiary” (Gal. 6, 10). Siódmy miesiąc (Septem-ber); w początku swej nazwy zawierający mistyczne znaczenie – boć z siedmiu darami Duch Św. do nas przychodzi – a więc już swą liczbą w następstwie miesięcy uświęcony; obracajmy na owocne dzieło umartwienia! (por. IZ. 11, 2). Pośćmy uroczyście w środę i w piątek, a w sobotę odprawimy wigilie u św. Piotra! Jego prośby i zasługi wstawią się za nami, aby każdy z wiernych tak, jak mu dane jest chcieć dobra, potrafił je też wykonać za łaską i pomocą tego, który z Ojcem i z Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Tags: św Leon Wielki post suche dni
2020-09-15

Mowa 91 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 418–420.

  1. Najmilsi! Nie masz na świecie takich rzeczy, którymi by Opatrzność Boża nie pomagała wiernym do zbożnego życia. W ćwiczeniach koniecznych ludziom do uświęcenia dusz i ciał, nawet świat przyrody oddaje usługi. Regularnie następujące odmiany i dni, i miesięcy, rzekłbyś, odwijając zwój przykazań stronicę po stronicy, porami roku przypominają na swój sposób to, co religijny nakazuje przepis. Toteż kiedy z biegiem roku zawitał znowu do nas miesiąc wrzesień, przekonany jestem, że i w gorliwych duszach waszych odzywa się potrzeba święcenia społem postu. Boć ż doświadczenia wiecie, jak takie przygotowanie do walki oczyszcza zmysłowość i umysłowość ludzką. Kto w dozwolonych rzeczach potrafi być wstrzemięźliwym, łatwiej w niedozwolonych zachowa odporność. A zasada wstrzemięźliwości nie ma polegać jedynie na umartwieniu ciała i ograniczeniu posiłków. Cnota ta będzie miała o wiele większą wartość wtedy, gdy duszę doprowadzi do takiej czystości, że ona nie tylko przezwycięży żądz cielesnych chucie, ale też pogardzi pustką światowej mądrości, stosownie do słów Apostoła: „Patrzcie, by was kto nie oszukał przez filozofię i przez zwodnicze wymysły, podawane przez ludzi” (Kol. 2, 8).
  2. Powinniśmy więc wstrzymywać się od potraw, ale więcej jeszcze od błędnych nauk, aby dusza, nawet wolna od pożądań cielesnych, nie stała się niewolnicą jakiegoś kłamstwa! Toć i za naszych dni, podobnie jak w przeszłości, nie brakuje wrogów prawdy, zuchwale wywołujących rozłamy w Kościele katolickim. Nakłaniają oni, niedouczonych zwłaszcza – do przyjęcia swych błędnych zasad, i potem chełpią się z własnego przyrostu kosztem tych, których zdołali oderwać od ciała Chrystusowego. Cóż bowiem mogłoby bardziej sprzeciwiać się prorokom i ewangeliom, i więcej kłócić z nauką Apostołów, niż głosić, że Pan nasz, Jezus Chrystus, mimo że narodzony z Maryi, a współwieczny odwiecznemu Ojcu, miał tylko jedną naturę? Gdyby przez nią rozumieć wyłącznie ludzką istotę, gdzież boskość zbawiająca? Gdyby tylko boską, gdzież ludzkość, dostępująca zbawienia? Katolicka wiara, stawiająca zwycięskie czoło wszelkim błędom, odpiera też stanowczo obydwa te fałszywe zdania. Potępia więc założenie Nestoriusza, jakoby natura boska nie mogła się łączyć z naturą człowieka, wyklina też mniemanie Eutychesa, jakoby człowieczeństwo, złączone z boskością, musiało zniknąć w jej otchłani. (Jakżeż to bowiem było?) Toć Syn prawdziwego Boga i sam jako Bóg prawdziwy, jedno z Ojcem i z Duchem Św. i równy im, prawdziwym też człowiekiem zostać raczył. Z ciałem począł się w dziewiczej matce i z ciałem się narodził. Ludzką więc naturę zjednoczył z sobą, pozostając Bogiem bez zmiany; boską zaś istotą nadarzył w swojej osobie człowieka, nie po to, żeby go, uchwalebniając w ten sposób, wchłonąć i unicestwić, jeno żeby go podnieść. Przyjął postać sługi, nie przestał być w postaci Boskiej; nie jest jednak to tym, to tamtym, jeno jednym w obydwu. Dlatego, odkąd „słowo ciałem się stało” (Jan 1, 14), wiara nasza nie ulega zamętowi z tego powodu, że zbawcze działanie Pana tak jest różne (w swoim charakterze). Czy mianowicie, okazuje On cudotwórczą moc, czy też poddaje się zniewagom i męce, zawsze wierzymy, że to On i Bogiem jest, zostawszy człowiekiem, i człowiekiem, będąc Bogiem.
  3. Taką to wiarę wyznając całym sercem, odrzucajcie bezbożne kłamstwa kacerzy! Niechaj najmniejsza plama jakiegoś błędu nie dotknie waszych postów i jałmużn! Ofiara bowiem wtedy czysta jest i świadczenie miłosierdzia Bogu miłe, gdy one biją z czystego źródła przeświadczeń. Skoro więc Jezus to powiada: „Jeśli nie będziecie jedli ciała Syna człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieć żywota w sobie” (Jan 6, 53), to do stołu Pańskiego jesteście obowiązani zbliżać się bez jakichkolwiek mętnych wątpień o prawdziwości ciała i krwi Chrystusowej. Boć usty to spożywamy, co na wiarę przyjmujemy. Puste natomiast (przy udzielaniu komunii) jest „Amen” tych, którzy zwalczają to, co otrzymują.

    Skoro, następnie, podług słów proroka: „błogosławiony jest, kto ma baczenie na potrzebującego i na ubogiego” (Ps. 40, 2), „to taki tylko rozdawca odzieży i żywności będzie mógł się tym chlubić, który przeświadczony jest, że w ubogich samego Chrystusa przyodziewa i karmi”. Boć to znowu sam Pan powiada: „cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich, mnieście uczynili” (Mt. 25, 40). Prawdziwy zatem Bóg zjednoczony z prawdziwym człowiekiem, oto cały Chrystus, bogaty z siebie, ubogi z nas; przyjmuje datki, a obsypuje darami; podziela śmierć z nami, a życie przywraca umarłym. Dlatego na imię Jezusowe wszelkie kolano się zgina w niebie, na ziemi i w podziemiu. Dlatego i wszelki język wyznaje, że Pan Jezus Chrystus jest w chwale Boga Ojca (Fil. 2, 10; por. Iz. 45, 24; Rzym, 14, 11) – i wraz z Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Tags: św Leon Wielki post suche dni wstrzemięźliwość
2020-09-15

Mowa 90 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 413–417.

  1. Najmilsi! Ogłaszamy święty post wrześniowy, wzywając wiernych do wspólnych ćwiczeń pokutnych. Zachęcamy do nich w kazaniu, jako wasz ojciec, ufając, że dzięki waszej gorliwości, ćwiczenia te z żydowskich niegdyś chrześcijańskimi się staną. Boć jednać sobie miłosierdzie Boskie umartwieniem duszy i ciała, wszystkim to czasom odpowiada i obydwu Testamentom przystoi. Dla przebłagania Boga nie masz nic skuteczniejszego nad to, żeby człowiek sam siebie sądził i nigdy nie ustawał prosić o przebaczenie, wiedząc, że nigdy nie jest bez winy. Toć w naturze ludzkiej tkwi skaza nie wrodzona zaraz po stworzeniu jej przez Boga, ale ściągnięta na nią przez zmowę przeniewiercy i przekazana potomstwu prawem rodzenia; ona to powoduje, że ciało, ulegając śmierci, także i na duszę może śmierć sprowadzić. Stąd „wewnętrzny” człowiek, choć odrodzony już w Chrystusie i wybawiony z więzów niewoli, miewa ciągłe rozterki z ciałem; i już podczas gdy powściąga jego żądze, dotkliwie odczuwa jego sprzeciwy. W walce tej niełatwo jest odnieść tak zupełne zwycięstwo, żeby po tym, z czym należy zerwać, nie pozostało przywiązań, a to, co trzeba uśmiercić, nie zaprzestało ranić. Umysł w człowieku sądzi i przewodniczy. Choćby on jednak najroztropniej i najbardziej przezornie starał się kierować zmysłami, już sama nawet ta troska i szukanie miary w trzymaniu ciała w ryzach, ale i w dbaniu o ciało, stawiają go aż nadto blisko pokusy. Któż bowiem zdoła tak wyosobnić w sobie przyjemność, albo ból cielesny, żeby i duchowo nie być wrażliwym na to, co zewnętrznie dogadza albo dręczy? i na ciało, i na duszę działają nierozłącznie tak wesele, jak smutek: całego człowieka porywa gniew, całego unosi radość, całego człowieka ogarnia przygnębienie. Jakżeż tu uniknąć grzechu, skoro w człowieku ta sama namiętność zahacza i o kierowniczy i kierowany czynnik? Słusznie Pan świadczy: „duch wprawdzie jest ochotny, ale ciało mdłe” (Mt. 26, 41).
  2. I abyśmy pod wpływem tej trudności nie ulegli zniechęceniu i nie popadli w gnuśną bierność, przyrzeka nam swoją pomoc. Za łaską Bożą człowiek będzie mógł podołać temu, do czego sam z siebie jest całkiem nieudolny. „Ciasna i wąska jest droga, wiodąca do żywota” (Mt. 7, 14). Nikt na nią wejść, nikt na niej kroku naprzód uczynić by nie potrafił, gdyby Chrystus, jako przewodnik, nie usunął przeszkód, zamykających do niej dostęp. On toruje drogę, on też umożliwia kroczenie po niej. Ponieważ sam każe nam podejmować trudy podróży, sam też doprowadza do miejsca wytchnienia. Mając tedy w nim nadzieję życia wiecznego, powinniśmy naśladować wzór jego cierpliwości. „Jeśli bowiem współcierpimy, współkrólować też (z nim) będziemy” (2 Tym. 2, 12; Rzym. 8, 17). Boć jak powiada Apostoł: „kto mówi, że mieszka w Chrystusie, powinien tak, jak on postępował, i sam postępować” (Jan 2, 6). Inaczej wiara w nas byłaby fałszem i pozorem, gdybyśmy chlubili się jego imieniem, a nie zachowywali jego ustanowień. Ustanowienia te nie będą nam ciężarem, lecz raczej ochroną od wszelkich niebezpieczeństw, jeśli nic innego nie będziemy miłowali poza tym, co przykazanie jego miłować nam każe.
  3. A z dwojakiej miłości wola ludzka może przybierać kierunek, rozbieżny tak w swoim charakterze, jak w początku. Rozumna bowiem dusza, nie mogąc obyć się bez miłości, kocha albo Boga, albo świat. Jeśli Boga miłuje, każda rzecz jest dla niej przydatna, jeśli świat miłuje, na wszystkim będzie stratna. Dlatego do wiecznych dóbr należy przylgnąć całym sercem i nie dać się od nich rozłączyć; doczesnymi natomiast posługiwać się tylko przelotnie, tak by nam – przechodniom na tej ziemi, śpieszącym z powrotem do ojczyzny – wszystko, cokolwiek pomyślnego z rzeczy świata nawinie się po drodze, było posiłkiem w podróży, a nie przynętą do dłuższego tutaj pobytu. W tym duchu błogosławiony Apostoł zwraca się do nas ze słowami: „Czas jest krótki, nic innego nie zostaje, tylko żeby ci, co żony mają, byli, jakoby nie mieli: A ci, co płaczą, jakoby nie płakali: a ci, co się weselą, jakoby się nie weselili: a ci, co kupują, jakoby nie posiadali: A ci, co używają tego świata, jakoby nie używali, bo przemija postać świata tego” (1 Kor. 7, 29). Ale wyzwolić się od wszystkiego, co taki urok wywiera na nas swoim pięknem, swoim bogactwem i swoją rozmaitością, można tylko wtedy, gdy w pięknie świata kocha się jego Stwórcę, nie stworzenie. Ze słów jego: „będziesz miłował Pana, Boga twego, ze wszystkiego serca swego, i ze wszystkiej duszy swojej, i ze wszystkiej myśli swojej” (Mt. 22, 37) widać, że On bynajmniej nie chce, abyśmy węzeł naszej z Nim miłości rozluźniali dla czegokolwiek innego. Jeśli zaś z tym przykazaniem łączy obowiązek miłości bliźniego, to każe nam naśladować swoją dobroć, a więc miłować, co On miłuje, i czynić, co On czyni. Acz bowiem jesteśmy tylko „rolą Bożą i budową Bożą” (1 Kor. 3, 9), i „ani ten, co sadzi, nie jest czymś, ani ten, co podlewa, ale Bóg, który pomnożenie daje” (1 Kor. 8, 7), to jednak wymaga On od nas współdziałania z sobą we wszystkim. My mamy być zawiadowcami jego darów. Wykonywać jego wolę, to nasz obowiązek, skoro nosimy jego obraz w sobie. Dlatego i w modlitwie Pańskiej wymawiamy te prześwięte prośby: „Przyjdź królestwo twoje, bądź wola twoja jako w niebie, tak i na ziemi” (Mt. 6, 10; Łk. 11, 2). Czego się w nich domagamy? Oto, aby Bóg poddał sobie jeszcze nie poddanych i, jak na niebie aniołów, tak na ziemi ludzi uczynił sługami woli swojej. Prosząc o to, kochamy Boga, kochamy i bliźniego. Skoro pragniemy, aby słudzy służyli Panu, a Pan rozkazywał, to miłość nasza nie rozstrzela się rozbieżnie, jeno się skupia do jednego ogniska.
  4. Miłość taka, wolna od przyziemnych związań, ugruntowywa się i rośnie przez nawyk wykonywania dobrych czynów. Człowiekowi bowiem niezbędne jest w sumieniu poczucie zadowolenia z tego, że postępuje szlachetnie, potrzebna ochota do czynienia nadał tego, co, będąc wykonywane, przynosiłoby mu znowu radość. Dlatego to wciągamy się w posty, mnożymy wspomagania bliźnich, przestrzegamy sprawiedliwości, uczęszczamy liczniej na modlitwę. W ten sposób to, za czym tęsknią oddzielne jednostki, staje się życzeniem wszystkich pospołu. Cierpliwość urabia się wśród trudów, łagodność gasi gniewy, życzliwość rozbraja zawistne duchy. Szczodrota usuwa skąpstwo, a przygniatające brzemię bogactw zamienia w cnót narzędzie. Ale ponieważ szatan nie śpi, i nawet w obliczu tak szlachetnych dążeń nie zaniedbywa zasadzek, nic tedy szczęśliwszego nad to, że na pewne pory roku mamy przewidzianą odnowę na duchu. Niejeden przywiązany do ziemskich dostatków, dumny, że i niebo mu sprzyja i żyzna ziemia przynosi urodzaj, napełniwszy zbożem obszerne stodoły, powie może teraz duszy swojej: „masz wiele dóbr, używaj!” (Łk. 12, 19). Kto tak myśli, niech przyjmie do serca przestrogę Pana i posłucha jego głosu: „Szalony! Tej: nocy zażądają duszy twojej od ciebie; a coś nagotował, czyjeż będzie?” (Łk. 12, 20). Ponieważ krótkie są dni naszego życia na ziemi i niewiadomy ich kres, największą troską mądrego człowieka powinno być to, żeby go śmierć nie zaskoczyła znienacka, nieprzygotowanego na tę ostatnią chwilę, zwłaszcza gdy wie, że umrzeć musi. – Pośćmy zatem w środę i w piątek, bo to i ciała nasze uświęci, i wzmocni nas duchowo! W sobotę zaś odprawimy wigilie u św. Piotra Apostoła. Jego pomoc jest nam niezbędna, aby nasze Święte postanowienia uwieńczył skutek: przez Chrystusa, tego Pana naszego, który z Ojcem i z Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Tags: św Leon Wielki post suche dni
2020-09-14

Mowa 89 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 409–413.

  1. Najmilsi! Temu, o czym będę kazał, sprzyja wasze zżycie się z religijnym obyczajem, a i wzgląd na porę zaleca ten obowiązek kapłański, tak że nietrudnym i nieprzykrym wyda się to, czego przykazanie wymaga, gdy mu chętny posłuch toruje drogę. Kiedy za łaską Bożą współdziałają z sobą te rzeczy (tj. nauczanie i gotowość słuchania), wtedy litera nie zabija, jeno duch ożywia (2 Kor. 3, 6). „Gdzie zaś Duch Pański, tam jest ta wolność” (2 Kor. 3, 17), co spełnia prawo nie z bojaźni, jeno z miłości. Posłuszeństwo łagodzi surowość nakazu. Nakaz nie jest ciężarem, gdy miłuje się to, czego on żąda. Skoro więc my polecamy wam zachować pewne rzeczy, ustanowione w Starym Testamencie, to nie jarzmo żydowskiego zakonu wam nakładamy; dalecy jesteśmy od narzucania wam zwyczajów tego ludu, który brał rzeczy zmysłowo. Wstrzemięźliwość chrześcijańska o wiele wyżej się wznosi, niż posty Żydów. A jeśli nawet pewne i nasze, i ich urządzenia na tę samą przypadają porę, to istota ich jest całkowicie różna. Mogą więc oni zachowywać swoje „bose posty”, mogą smutnymi obliczami obnosić na pokaz swoją wstrzemięźliwość (Mt. 6, 16), my nie w odzieniu, jakie nam na codzień przystoi, ani też w powstrzymywaniu się od zwykłych zajęć, bądź obowiązkowych, bądź koniecznych, chcemy zaznaczyć różnicę. Naszym celem jest po prostu wstrzemięźliwością zatamować obżarstwo, tak żebyśmy nauczyli się zachowywać umiar w odżywianiu się, nie zaś żeby same dary Boże potępiać.
    1. Wolno wprawdzie każdemu z nas na własną rękę ćwiczyć swe ciało dobrowolnymi chłostami i poskramiać cielesne żądze, to słabiej, to silniej sprzeciwiające się duchowi. W pewne jednak dni roku wszyscy jednako winni zachować post ogólny. Boć właśnie wtenczas oddanie się sprawie działa skuteczniej i większego nabiera namaszczenia, gdy w pełnieniu dobra jeden duch i jedno serce ożywia cały Kościół. Publicznej działalności należy dawać pierwszeństwo przed własną osobistą i większej korzyści należy spodziewać się tam, gdzie cała społeczność i czuwa i zabiega. Zatem niech sobie każdy z osobna zachowa tę gorliwość, jaką miał w pełnieniu dobrowolnie przyjętych na siebie praktyk; w walce osobistej z zasadzkami złego ducha niech każdy dzierży krzepko nadprzyrodzony oręż, wzywając opieki i pomocy Bożej! Ale i ten nawet żołnierz Kościoła, co w pojedynkowych starciach umiał sobie mężnie poczynać, bezpieczniejszym się poczuje i z większym powodzeniem będzie walczył, gdy spotka się z wrogiem w otwartym polu w zwartym szeregu towarzyszów, boć wtedy nie na własne tylko siły będzie liczył. Pod wodzą niezwyciężonego Króla, wcielony w braterską armię, doprowadzi szczęśliwie do zakończenia wojny powszechnej. Mniejsze bowiem niebezpieczeństwo grozi walczącym w licznej gromadzie, niż w pojedynkę; nie łacno też zadać ranę takiemu, co osłonięty tarczą wiary, opiera się nie tylko na własnym, ale i na innych męstwie. Jedno każdego z osobna i wszystkich razem jest zwycięstwo, gdy wszyscy w jednej stają potrzebie.
    2. Ponieważ wróg nasz nie ustaje w knowaniu przeróżnych zasadzek i pokus, i zmierza jedynie do sprowadzenia ludzi, odkupionych krwią Chrystusową, z drogi przykazań Boskich, trzeba więc dokładać wszelkich starań, aby jego strzały zgoła nie mogły nas zranić. Strzały te nie dla naszego ciała są bolesne; przeciwnie, głaszczą one zmysły, aby szkodzić duszy. We wzroku budzą przeróżne zachwyty, aby pięknem świata bądź rozpalać w nas żądz żagwie, bądź wywołać zabobonów błędy. W słuch uderzają łagodnymi falami tonów, aby hart ducha marzeniem rozpieścić i niebaczne a wrażliwe serca upoić słodyczą, zaprawną jadem śmiertelnym. Ale obrona łaski Bożej i światło Ewangelii udaremniają i niweczą te podstępy szatańskie. Kto otrzymał Ducha Św., kto ma w sobie bojaźń Pańską, nie z lęku przed karą, jeno z miłości dla Boga, ten nienaruszoną stopą wiary podepce i zetrze zastawione sidła. Dla niego piękno stworzeń będzie nie okazją do grzechu, jeno pobudką, aby wielbił i czcił ich Stwórcę. Będzie on kochał nade wszystko tego, „przez którego wszystko się stało” (Jan 1, 3).
    3. Podziw i uwielbienie Stwórcy oto kres, ku któremu mają zmierzać serdeczne przywiązania wszystkich wierzących! Kto pragnie ćwiczyć się w rozumnej wstrzemięźliwości, niech w Bogu szuka takich rozkoszy, co nie przemijają, ale są wieczne! Kto chce zachować nieposzlakowaną czystość, niechaj całym sercem lgnie do tego dobra, bez którego nikt nie może być dobrym! Zalecane bowiem przez chrześcijaństwo ćwiczenia zmierzają wyłącznie do tego abyśmy poskromiwszy wszelką niedozwoloną żądzę, pałali pragnieniem szczęścia, uświęcającego duszę. Aczkolwiek każdy z nas stale winien starać się o nabywanie cnót, to jednak pewne dni w szczególniejszy sposób poświęcamy ćwiczeniom, wspólnym dla wszystkich. Dusze, jeszcze niewyzwolone z ziemskich przywiązań i pochłonięte świeckimi sprawami, niechaj w te dni przynajmniej w chwilowym oderwaniu się od nich szukają wytchnienia i pokrzepienia w Bogu! Ponieważ są cząstką roli Pańskiej, powinny przynosić owoce, godne niebieskich spichrzów. Bo tylko ze starannie obsianych zagonów można spodziewać się obfitych plonów.
    4. Omówiwszy krótko te rzeczy dla waszego, najmilsi, pożytku w nawiązaniu do dni kwartalnych, kładziemy wam na serce post wrześniowy. Zachęcamy was równocześnie nie tylko do wstrzemięźliwości w pożywaniu pokarmów, ale i do świadczenia miłosierdzia. Co przez zbożne umartwienie oszczędzicie na sobie, na własnych wydatkach, obracajcie na żywność dla ubogich i na wsparcie chorych! Miłosierdziem swoim obejmujcie wszystkich potrzebujących, przede wszystkim jednak pamiętajcie o tych, co są członkami Ciała Chrystusowego, złączeni z nami jednością wiary katolickiej! Więcej bowiem jesteśmy obowiązani braciom naszym, zjednoczonym z nami przez uczestnictwo w łasce Bożej, niż innym, podzielającym z nami tylko ludzką naturę.
    5. Niech tedy, najmilsi, chrześcijańska miłość bliźniego wzbierze w was po brzegi! Jak sami po wracającym co roku lecie oczekujecie obfitego żniwa, tak niechaj wzbierają serca wasze tą żyznością, która karmi ubogich. Zapewne mógł był Bóg, Pan wszechrzeczy, i ich także obdarzyć niezbędnym majątkiem i tyle użyczyć im środków, że nie potrzebowaliby zgoła waszej pomocy. Gdyby jednak niedostatek nie był im pobudką do zdobywania korony cierpliwości, a wam obfitość mienia do ubiegania się o palmę miłosierdzia, to i im, i wam brakowałoby wielu wątków do przędzenia cnoty. Przedziwnie tedy sprawiła to Opatrzność Boża, że istnieją w Kościele i bogobojni ubodzy i miłosierni bogaci. Samym swoim przeciwieństwem społecznym nastręczają oni sposobność do wzajemnego oddawania sobie usług. A jest to sposobność do zasługiwania na wieczną i nieskazitelną nagrodę. Tak więc dający, jak obdarowywani, Bogu za nią powinni być wdzięczni. Wszak jest napisane: „cierpliwość ubogich nie zginie na zawsze” (Ps. 9, 19); a na innym miejscu: „chętnego dawcę Bóg miłuje” (2 Kor. 9, 7). – Pośćmy tedy w środę i w piątek! W sobotę zaś odprawimy wigilie u św. Piotra Apostoła, mając nadzieję, że on tak wesprze modły nasze, że miłosierny Bóg pozwoli się przebłagać ofiarą naszego postu i nas wysłucha przez Jezusa Chrystusa, tego Pana naszego, co żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Tags: św Leon Wielki post suche dni Żydzi
2020-09-14

Mowa 88 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 405–409.

  1. Najmilsi! Z kazań świętych proroków poznajemy, jak wielce post religijny może przyczynić się do wyjednania nam zmiłowania u Boga i odrodzenia ułomnej ludzkiej natury. Głoszą oni, że gniew sprawiedliwego Boga – a tak często lud izraelski zasługiwał nań nieprawnym życiem – tylko postem można przebłagać. Oto np. jak prorok Joel upomina:. „To mówi Pan, Bóg nasz: Nawróćcie się do mnie ze wszystkiego serca waszego w poście i w płaczu, i w żalu. I rozdzierajcie serca wasze, a nie szaty wasze i nawróćcie się do Pana, Boga naszego; bo dobrotliwy i miłosierny jest, cierpliwy i mnogiego miłosierdzia”! – „Zachowujcie post święty, głoście uzdrowienie, zwołujcie lud, uświęcajcie gromadę” ! (Joel 2, 12 i 15). Napomnienie to powinno znajdować żywy oddźwięk i w naszych czasach, boć i dla nas istnieje ta sama konieczność: głosić uzdrawiające środki, aby pobożni chrześcijanie, stosując sposoby uświęcenia, podane już w Starym Testamencie, zdobywali to, co zmarnowali Żydzi.
  2. Cześć należna Boskim nakazom ma zawsze pierwszeństwo przed wszelkimi praktykami, dobrowolnie sobie przez kogoś nakładanymi. Stąd za świętsze należy mieć to, co uroczyście obchodzi się na podstawie prawa publicznego, niż co zawisło od prywatnych poczynań. Wstrzemięźliwość, praktykowana podług uznania jednostek, przynosi korzyść tylko jakiejś cząstce wiernych. Natomiast post, przyjęty przez Kościół Powszechny, wszystkich ogarnia swoim oczyszczeniem. I lud Boży wtedy staje się prawdziwą potęgą, kiedy serca wszystkich wiernych jednoczą się w świętym posłuszeństwie dla rozporządzeń boskich, kiedy w obozie bojowników o sprawę chrześcijańską widać wszędzie jednakie przygotowania i taki sam oręż. Niech sobie wtedy czujny i okrutny nasz wróg miota się we wściekłości, niechaj zastawia sidła podstępnych zasadzek, gdzie mu się żywnie podoba, nie złowi w nie nikogo, nikomu nie zaszkodzi, gdy nie spotka nieuzbrojonych, opieszałych i bez uczynków miłosierdzia.
  3. I obecny post wrześniowy wzywa nas do takiego zjednoczonego działania o niezwalczonej potędze, abyśmy oderwani od światowych trosk i ziemskich zabiegów, mogli wznieść serca do Boga. Ponieważ zaś takie usposobienie – choć zawsze konieczne – nie wszyscy potrafimy stale zachować, przeciwnie, przez ułomność ludzką aż nadto często z wyżyn niebieskich na przyziemne opadamy niziny, niech więc przynajmniej w te dni, przeznaczone na tak zbawienne leczenie, nie pochłaniają nas świeckie sprawy! Umiejmy wykraść nieco czasu na korzyść dóbr wiecznych! „W wielu bowiem rzeczach”, jak mówi Pismo św. „wszyscy upadamy” (Jak. 3, 2), A chociaż Bóg przebacza nam codziennie różne uchybienia, to jednak do ludzi nieopatrznych tak grube przeważnie przylegają plamy, że tylko bardzo pilnym staraniem i większą jakąś ofiarą zmyć je oni zdołają. Wtedy zaś zniweczenie grzechów przybierze największe rozmiary, kiedy cały Kościół zjednoczy się w modlitwie i w spowiedzi. Jeżeli bowiem dwom lub trzem wiernym, w zbożnym porozumieniu proszącym, poręcza Pan spełnienie każdej rzeczy (por. Mt. 18, 19), to czyż mogłaby spotkać odmowa wielotysięczną rzeszę ludzi, jednako poszczącą i zgodnie w jednym duchu błagającą o przebaczenie?
  4. Będzie to, najmilsi, prawdziwie wielką i bezcenną w oczach Pańskich rzeczą, gdy cały lud Chrystusowy naraz tych samych przypilnuje obowiązków, gdy wszyscy ludzie obojga płci, różnych stanów i stanowisk społecznych, współdziałać będą w tym samym duchu, kiedy w sprawie unikania zła i pełnienia dobra wszyscy jednakowo będą myśleć i postępować; kiedy sługi uczynkami wielbić będą swego Pana, i praźródłu wszelkiej miłości gromadnie składać dzięki. Nakarmią głodnych, przyodzieją nagich, nawiedzą chorych, i „nikt nie będzie szukał, co swego, ale co jest drugiego” (1 Kor. 10, 24), uważając mienie swoje za wystarczające, aby cudzej biedzie zaradzać. „Chętnego dawcę” (2 Kor. 9, 7) łatwo jest znaleźć tam, gdzie miarę czynienia dobrze stosuje się podług zamożności. Że zaś „łaska Boża sprawuje wszystko we wszystkich” (1 Kor. 12, 6), plony i zasługi dobrych uczynków stają się wspólną własnością wiernych. Boć usposobienie może być takie samo w tych, co mają mniej, jak w tych, co posiadają więcej. I skoro ktoś radować się będzie ze szczodroty drugiego, nie mogąc dorównać mu datkiem, dorówna mu sercem. Nie masz w takim narodzie upośledzeń i rozdźwięków, gdzie wszystkie członki jego organizmu zgodnie współdziałają dla rozkwitu wspólnego dobra. Nie potrzebuje wstydzić się swego chudopacholstwa, kto z wielmożności innych może się chlubić. Co zdobi całość, uświetnia zarazem jej cząstkę. Kiedy nas wszystkich duch Boży ożywia, nie tylko naszym jest, co sami czynimy, ale i to, z czego współradujemy się w działaniu innych.
  5. Umiłujmy tedy, najmilsi, tę błogosławioną zwartość, jaka powstaje z najświętszego zjednoczenia, i na postne gody spieszmy gromadą, jednym ożywioną duchem. Nikomu nie stawia się zbyt surowych i uciążliwych wymagań, ani też nie nakazuje nic takiego, co by przechodziło czyjeś siły i środki, tak co do umartwień we wstrzemięźliwości, jak szafowania jałmużną. Każdy wie najlepiej, na co może się zdobyć, a na co go nie stać. Każdy tedy niechaj sobie miarę odmierzy i sam siebie sprawiedliwie i rozumnie opodatkuje, żeby ofiarę miłosierdzia składał bez bólu serca i nie uważał jej sobie za własną krzywdę! Dzieło miłosierdzia należy pełnić z takim usposobieniem, żeby ono uświęcało serce, oczyszczało sumienie i przynosiło korzyść tak obdarowanemu, jak dającemu! Szczęśliwy zaiste i podziwu godzien jest taki, co z serca płonącą dobroczynnością nie lęka się uszczuplić własnego majątku, a ma to silne przeświadczenie, że Bóg i nadal, jak dotychczas, dostarczy mu środków dla spełnienia dobrych uczynków. Ponieważ jednak taką wielkoduszność rzadko się wśród ludzi spotyka; a do wszechstronnej miłości należy też nie zaniedbać troski o swoich najbliższych – nie tamując przeto nikomu drogi do wyższej doskonałości – stawiamy tu ogólną zasadę, aby każdy z nas pełnił przykazanie Boże według sił swoich. Nasza bowiem dobroczynność winna płynąć z ochotnego serca. Dlatego swoją szczodrotę tak mamy miarkować, żeby z niej i biedni, przez nas wspierani, mieli pokrzepienie, i niezbędne nam utrzymanie domu własnego nie doznawało szkody. „A ten, co dostarcza siejącemu nasienia i chleba do jedzenia, i wam też nasienia dostarczy i rozmnoży je i przysporzy plonów sprawiedliwości waszej” (2 Kor. 9, 10). Będziemy przeto pościli w środę i w piątek, w sobotę zaś odprawimy nadto wigilie u św. Piotra Apostoła, ufając, że dla jego zasług i za jego wstawiennictwem doznamy we wszystkim miłosierdzia Bożego; przez tego Pana naszego Jezusa Chrystusa, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Tags: św Leon Wielki post suche dni jałmużna
2020-09-12

Mowa 87 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 402–405.

  1. Najmilsi! Po dobra, obiecane nam w życiu wiecznym, powinniśmy dążyć ścieżkami sprawiedliwości. Taka jest wola Boża. Ponieważ zaś droga cnoty nie jest wolna od zasadzek i pokus, Stwórca i Odkupiciel ludzi wskazał nam różne środki obronne przeciwko sieciom, którymi szatan pragnie nas złowić. Wśród środków tych najbardziej zbawienne są: mężna wstrzemięźliwość i uczynki miłosierdzia. Nimi to przede wszystkim kazał uzbroić się swoim sługom do walki z podstępnym wrogiem.

    Wróg ten już wkrótce po stworzeniu pierwszych ludzi zasiał w nich nieprzepartą chęć skosztowania owocu zakazanego (por. Rodz. 3, 1); z ponętą zaś jadła wszczepił też w serce złowiarków jad wszelkich złych pożądań. Takich samych podstępów nie zaprzestaje potem praktykować nadal. Wiedząc, że nasza natura uległa skażeniu pod działaniem jego szczepionek, wypatruje pilnie, gdzie one wykiełkują, aby podżegając w nas pragnienia rozkoszy, tłumić dążenia do cnoty. Boć udręką dla niego jest każdy postęp chrześcijanina w dobrem; męczy się, gdy nie może wyrządzić szkody duszom, umiejącym z pomocą Pana nad ciałem swoim panować. Roztropnym tedy umiarkowaniem i świętą stanowczością należy kiełzać niesforne żądze i nie zezwalać na to, by cielesne pożądania buntowały się przeciw czystym pragnieniom ducha. Niech pomni „wewnętrzny” człowiek, że ma rządzić człowiekiem „zewnętrznym” tak, aby duch jego, sam woli Bożej poddany, czynił ciało utworzone z mułu powolnym swoim sługą! Dla utrzymania takiego porządku w sobie nie brak nam pomocy przemiłosiernego Króla. On to, nakazując post w powtarzające się niektóre dni w roku, nauczył nas przestrzegać tej tak zbawiennej karności, abyśmy, poskramiając ciało, krzepili podczas tych dni siły ducha!

  2. Cenny ten środek zaradczy mamy, najmilsi, rozłożony i na ten miesiąc, wrzesień. Skrzętnie i ochotnie z niego skorzystajmy! Nie zaniedbując tej wstrzemięźliwości, w jakiej każdy z nas z osobna ćwiczy się, na ile go stać, prywatnie, przyłóżmy się gorliwiej do postu, wszystkim wspólnie w te dni nakazanego. Boć opanowanie siebie ogromnej jest wagi w każdej potyczce tego wielkiego boju, jaki stacza chrześcijaństwo. Wszak nawet najzłośliwsze demony i nie do usunięcia pod zaklęciami egzorcystów z ciał opętanych, ustępują przed mocą postów i modlitw. Sam Pan to powiedział: „Ten rodzaj (demonów) nie bywa wypędzony, jeno przez post i modlitwę” (Mt. 17, 20; Mar. 9, 28). Poszczącego tedy modlitwa miła jest Bogu, a straszna szatanowi. Widać też stąd, ile nią można nabyć łask zbawiennych dla siebie, skoro przez nią tyle dobrego wyjednywa się dla innych.
  3. Wszyscy my więc, najmilsi, jednym ożywieni duchem, winniśmy gorliwie przeprowadzić te postne ćwiczenia. Jeśli jednak komu choroba przeszkadza je wykonać, mimo najlepszej chęci, niechaj wkład osobistej pracy zastąpi nakładem ze swojego mienia. Boć większa zasługa wielu uczynków może nawet zalecać konieczne odżywianie się, byleby wytężoną czynną miłością okupić i nabyć to oczyszczenie, jakie przez post się osiąga! Przecież na nic by się nie zdało pościć i korzyć w prochu, choćby do siódmych potów, gdyby się nie uświęcać odpowiednim do swej możności udzieleniem jałmużny. Słuszna zatem, by i ci, którym słabe zdrowie nie pozwala na ściślejszą wstrzemięźliwość, szczodrzej łożyli za to na żywność dla ubogich. Czego sobie nie możesz odmówić w chorobie, chętnie udzielaj innym w niedostatku. Konieczność własną czyń wspólną z tym, co cierpi dotkliwe braki. Nie zaciąga winy chory, co łamiąc post, żywi głodującego; nie plami się też przyjmowaniem pokarmu, kto się oczyszcza dawaniem jałmużny, podług słów Pana: „Dajcie jałmużnę, a oto wszystkie rzeczy będą wam czyste” (Łk. 11, 41).
  4. Prawdziwe żniwo z dzieła miłosierdzia otwiera się dla tych, co dobrowolnie powstrzymują się od smakoszostwa; im hojniejszą dłonią będą siali, tym obficiej będą zbierali (por. 2 Kor. 9, 6). Taka siejba nigdy nie zawodzi siewcy. Uprawa miłosierdzia najpewniejsze rokuje plony. Jej ziarna nie spali spiekota słoneczna, nie zabierze woda, nie zniszczy gradobicie. Wkład w dzieło miłosierdzia ma zapewnione ubezpieczenie; nie tylko nie dozna uszczerbku, ale pomnoży się i nową przybierze wartość: z ziemskiego przekształci się w niebieski, z małego w wielki wyrośnie, doczesny datek w wieczną nagrodę zamieni. Ty przeto, miłośniku bogactwa, ty, co pragniesz pomnożyć swoją majętność, zapalaj się do zbierania takich korzyści i takiego wzrostu swojego mienia pożądaj, jakiego ci, ani złodziej nie ukradnie, ani mól nie zgryzie, ani rdza nie zepsuje! (por. Mt. 6, 19). Nie martw się o procenty, strzeż się niedowierzać temu, kto dar od ciebie otrzymuje. „Coście jednemu z tych uczynili, mnieście uczynili” (Mt. 25, 40). Rozważ, kto to te słowa powiedział, a przenikliwym wzrokiem wiary dojrzysz i zrozumiesz, u kogo i jak pewnie lokujesz swoje bogactwa. Skoro Chrystus jest dłużnikiem, nie wolno podawać w wątpliwość zwrotu długu. Bądźmy więc szczodrzy bez obawy i pośćmy bez przygnębienia, „albowiem chętnego dawcę Bóg miłuje” (2 Kor. 9, 7). Wierny on jest słowom swoim i z nawiązką odpłaca za udzielanie z tego, co nam w dobroci swej do udzielania podarował Jezus Chrystus, ten Pan nasz, co żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Tags: św Leon Wielki post suche dni jałmużna
2020-09-12

Mowa 86 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 401–402.

  1. Najmilsi! Nie tajno nam, że pracując z religijną gorliwością nad duszami własnymi, podejmujecie chętnie nie tylko nakazane posty, ale i dobrowolnie nakładacie je sobie. Mimo to jednak potrzebna jest nasza ostroga i zachęta, aby ci, co łatwo ustają w ćwiczeniu, przynajmniej w te dni, poświęcone wspólnej wstrzemięźliwości, włączyli się karnie w szeregi poszczących. Ten święty zwyczaj należy teraz staranniej obserwować, aby pokorą i postem zasłużyć u Boga na pomoc przeciw wszelkim nieprzyjaciołom naszym. A środek to najskuteczniejszy! I z urzędu, i z miłości kładziemy go wam na serce: zmniejszmy nieco dowolną miarę naszych posiłków! Ćwiczmy ciało własne, zwiększając natomiast porcję przeznaczoną biednym! Kto biedaka karmi, duszę własną odżywia obficie, boć ziemską strawę na wiekuiste wymienia dobra.
  2. Niech tedy zamiast żądz grzesznych rośnie dążenie do uświęcania siebie! Niech ustępuje nieprawość, a sprawiedliwość w czyn się przyobleka! Nikogo nie uciskać, niejednemu natomiast pomocną podawać rękę! Nie dość bowiem cudzego dobra nie tykać, trzeba i ze swego użyczać cokolwiek. Żyjemy pod okiem sprawiedliwego Sędziego; On wie najlepiej, jakich środków na dobre uczynki udzielił każdemu. Bóg nie chce, żeby jego dary leżały odłogiem. Talenta, o jakich mówi w przyszłości, tak rozdał sługom swoim, że temu, który nimi obracał samodzielnie, powiększył ich udział, w przeciwieństwie de tego, co talent swój zatracił, chowając go bezużytecznie. Ponieważ więc, najmilsi, jest naszym obowiązkiem zachować społem post wrześniowy, upominam pobożność waszą, abyście wraz ze mną pościli w środę i w piątek. W sobotę zaś odprawimy razem wigilię u św. Piotra Apostoła, abyśmy przyczyną i zasługami jego wsparci, stali się godnymi uwolnienia od wszelkich przeciwności: przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, który żyje i króluje na wieki. Amen.
Tags: św Leon Wielki post suche dni
2020-05-31

Mowa nr 75 na Zesłanie Ducha Świętego – Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 360–365.

  1. Najmilsi! Wie o tym dobrze każdy katolik, że to dzisiaj jedno z głównych świąt, nas obowiązujących. Nie ma też dwu zdań co do tego, że w największej czci winniśmy chować dzień, uświęcony najwspanialszym cudem darów Ducha Św. Dziesiąty to dzień od chwili, kiedy Pan wstąpił nad najwyższe sfery niebieskie, ażeby zasiąść po prawicy Ojca. U nas zaczęliśmy 1 go święcić jako pięćdziesiątnicę, licząc od dnia zmartwychwstania. Zawiera on w sobie bowiem wielkie tajemnice i Starego, i Nowego Przymierza zarazem; z nich zaś bardzo wyraźnie widać, że, co Prawo naprzód zapowiadało, spełniła Łaska. Naród żydowski, wyzwolony od Egipcjan (por. Wyj. 19, 17), w pięćdziesiąt dni po złożeniu ofiary z baranka, otrzymał niegdyś na górze Synaj Prawo. Podobnie po ukrzyżowaniu Chrystusa, a więc po zabiciu prawdziwego Baranka Wielkanocnego, pięćdziesiątego dnia od jego zmartwychwstania, zstąpił Duch Św. na Apostołów i gromadę wiernych. Baczny chrześcijanin łatwo stąd zauważy, że wejście w życie Starego Przymierza przygotowało grunt pod zasady ewangeliczne, i że ten sam Duch, co zawarł pierwsze Przymierze, wprowadził w życie drugie.
  2. „Gdy dopełniły się dni Pięćdziesiątnicy” – świadczą Dzieje Apostolskie – „byli wszyscy razem na tym samym miejscu. I nagle stał się z nieba szum, jakby nadchodzącego wichru gwałtownego, i napełnił cały dom, w którym siedzieli. I ukazały im się rozdzielone języki jakby ognia, i usiadł na każdym z nich z osobna. I napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym i poczęli mówić rozmaitymi językami, jak im Duch Św. wymawiać dawał” (Dz. Ap. 2, 1). O, jakże lotne jest słowo Mądrości! Jakże prędko przychodzi nauka, kiedy sam Bóg jest Nauczycielem! Nie potrzeba było wtedy żadnych objaśnień dla zrozumienia, ani ćwiczeń do wprawy, ani czasu do wydoskonalenia. Duch tchnął, kędy chciał (por. Jan 3, 8), i w uściech Kościoła odrębność językowa różnych narodów stała się łącznikiem. Od tego dnia rozlegał się donośnie po świecie zew Ewangelii. Od tego dnia na wyschnięte stepy, na spieczoną ziemię spadły deszcze łask, popłynęły rzeki błogosławieństw. Boć Duch Boży unosił się nad wodami (Rodz. 1, 2), aby odnowić oblicze ziemi. Ustępowały zadawnione ciemności przed błyskawicami nowego światła: w blasku ognistych języków poczynało się (w duszach) jasne słowo Pańskie i żar jego wymowy. Boć miało ono w sobie i własność takiego światła, co stwarza zdolność rozumienia, i siłę ognia, co grzech wypala.
  3. Chociaż, najmilsi, całe to zdarzenie odbyło się w sposób tak uderzający i cudowny, i nie ulega wątpliwości, że w nagłym pojawieniu się wspólnego języka dla wielojęzycznej ze wszystkich narodów rzeszy objawił się boski majestat Ducha Św., niechaj jednak nikt nie sądzi, że w tym, co cielesnymi widziano oczyma, ukazała się jego boska istota. On bowiem będąc ze swej natury – wspólnej mu z Ojcem i Synem – dla zmysłowego wzroku niewidzialnym, dał na zewnątrz poznać szczególny charakter swojego działania tak, jak mu się podobało, ale istotę, sobie właściwą, zachował w swoim Bóstwie. Ludzkim czysto wzrokiem nie dosięga się ani Ojca i Syna, ani Ducha Św. Boć w Trójcy Św. wszystko jest jednakie i równe; wszystko, co można pomyśleć o jej istocie, to ta sama moc, ta sama chwała, ta sama wieczność. Chociaż osoby – Ojca, Syna i Ducha Św. – są różne, ale nie różnią się one co do bóstwa i natury 2. I chociaż jednorodzony Syn z Ojca jest, a Duch Św. jest duchem Ojca i Syna, to jednak jest nim nie tak, jak jakieś stworzenie, przez Ojca i Syna powołane do bytu, jeno jest istotą, z nimi współżyjącą i wszechpotężną, jak oni, byt swój mającą z istoty Ojca i Syna odwiecznie. Dlatego to Pan w przeddzień męki swojej, przyrzekając uczniom przyjście Ducha Św., mówił do nich: „Jeszcze wam wiele mam powiedzieć, ale teraz znieść nie możecie. Lecz gdy przyjdzie on Duch Prawdy, nauczy was wszelkiej prawdy; bo nie od siebie mówić będzie, ale cokolwiek usłyszy, opowie, i co ma przyjść, oznajmi wam. Wszystko, cokolwiek ma Ojciec, moim jest; dlatego powie- działem, że z mego weźmie, a wam opowie” (Jan 16, 12). Nie co innego więc ma Ojciec, niż Syn i niż Duch Św., lecz wszystko, co posiada jeden, posiada też i drugi i trzeci. A wspólnota ta istnieje w Trójcy odwiecznie. Nie ma w niej pojęcia czasu, czy stopni, czy innych jakich różnic. Jeśli zaś nikt nie może wyjaśnić, czym Bóg jest, to niech nikt nie waży się twierdzić o nim, to, czym on nie jest. Raczej bardziej wyrozumiałym należałoby być dla nie dość odpowiednich wyrażeń o istocie Trójcy Św., nie dającej się wysłowić, niż przypisywać jej własności z nią sprzeczne. Wszystko zaś, co serca pobożne zdołają pojąć z wiecznej i niezmiennej chwały Ojca, to mają też rozumieć bez różnicy o Synu i Duchu Świętym. Właśnie bowiem dlatego wyznajemy w Trójcy Św. „jednego” Boga, że jej osoby nie różnią się z sobą w istocie, we władzy, w chceniu i w działaniu 3.
  4. My zatem, odżegnujemy się tak od Arian, czyniących pewną różnicę między Ojcem i Synem 4, jak i od Macedonianów 5. Ci przypisują wprawdzie równą naturę Ojcu i Synowi, ale Ducha Świętego uważają za jakąś niższą istotę, nie bacząc na to, że popełniają takie bluźnierstwo, jakie ani w tym życiu, ani na przyszłym sądzie nie będzie odpuszczone. Wszak sam Pan to powiedział: „Ktokolwiek by rzekł słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, ale kto by mówił przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone, ani w tym wieku, ani w przyszłym” (Mt. 12, 32; por. Mar. 3, 29; Łk. 12, 10). Dla takiego więc, co uparcie trzyma się tej bezbożnej nauki, nie masz przebaczenia, ponieważ odwrócił się od tego, który mógł był Go doprowadzić do wyznawania. Kto tego rzecznika i obrońcy nie ma za sobą, taki na zawsze zamyka sobie drogę do rozgrzeszenia. Właśnie bowiem od Ducha Św. to pochodzi, że zwracamy się do Ojca. Od Ducha Św. są łzy pokutę czyniących, od niego błagalne westchnienia o zmiłowanie. „I nikt nie może mówić «Pan Jezus» jedno w Duchu Świętym” (1 Kor. 12, 3). To zaś, że równy on jest Ojcu i Synowi we wszechmocy i w jednym Bóstwie, bardzo dobitnie wyraża Apostoł, pisząc jak następuje: „Różne są dary łaski, lecz tenże Duch. I różna jest służba, ale tenże Pan. I różne są sposoby działania, ale tenże Bóg, który sprawia wszystko we wszystkich” (1 Kor. 12, 4).
  5. Niechaj te i inne miejsca Pisma św. powagą boskiej nauki zagrzewają nas, by jednomyślnie czcić święto Pięćdziesiątnicy! Wezbranym tedy od radości sercem oddajmy hołd Duchowi Świętemu! Z niego bierze uświęcenie cały Kościół i każda dusza napełnia się rozumem. On jest natchnieniem wiary, nauczycielem prawdy, źródłem miłości, znamieniem czystej duszy, przyczyną sprawczą wszelkiej cnoty! Wierzące serca niechaj się cieszą, że jednego Boga w Trójcy – Ojca, Syna i Ducha – cała ludzkość chwali i wszystkimi wyznaje go językami! Niech się radują, że owo znamienne objawienie – w postaci ognistych języków – nie ustaje działać i darzyć łaskami. Boć sam Duch Prawdy napełnia dom swojej chwały blaskiem własnej światłości, nie chcąc, by w jego świątyni była jaka ciemność, albo li oziębłość. Z jego bogatego ogniska i nauki udziela się też oczyszczająca moc postom i jałmużnom. Boć po tym uroczystym święcie następuje ich zbawienna, zwyczajowa praktyka, najpożyteczniejsza w świecie po wsze czasy, jak tego doświadczyli na sobie wszyscy ludzie święci. Pasterskim sercem, dbałbym o wasze dobro, zachęcam przeto, najmilsi, do gorliwego jej zachowania: jeśli komu w ostatnich dniach zdarzyło się przez własne niedbalstwo ściągnąć na siebie jaką zmazę, niechaj ją postem oczyści i czynną miłością bliźniego naprawi. Pośćmy tedy w środę i w piątek, w sobotę zaś w tym samym celu odprawmy czuwania! Przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego; On z Ojcem i z Duchem Św. jako „jeden” Bóg żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Liczono 50 dni od drugiego dnia żydowskich świąt wielkanocnych, czyli od pierwszego dnia w żydowskim tygodniu. – O 50-tym dniu wyraża się Leon: „zaczęliśmy go u nas święcić” ponieważ dzień ten, podobnie jak dzień Wielkiejnocy – od której zaczyna się rachuba – przypada na niedzielę. Zaznacza więc początek świętowania.

2

O 3 Osobach w Trójcy Św. i jedności istoty por. Mowy 25, 1; 77, 6

3

O tajemnicy Trójcy Św. por. M. 64, 2; 76, 2; 77, 1.

4

Por. M. 23, 2; 24, 5.

5

Błędną naukę Macedoniusza, uważającego Ducha Św. za stworzenie, potępił Kościół na soborze Konstantynopolitańskim 381 r.

Tags: św Leon Wielki Duch Święty arianizm Duchoburcy suche dni
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.