Citatio.pl

Wpisy z tagiem "władza":

2020-10-16

Św. Jadwigi, Księżnéj Polskiéj

Żyła około roku Pańskiego 1243.

(Żywot jéj był napisany przez Engelberta Cystersa.)

Święta Jadwiga przyszła na świat roku Pańskiego 1174, z ojca Bertolda książęcia na Karyntyi, margrabiego Morawskiego, hrabiego na Tyrolu, i Agnieszki księżniczki Rakuzkiéj. Na wychowanie oddana została do klasztoru Benedyktynek w Lucyngu, gdzie już zauważano w niéj szczególne upodobania we wszystkiém co się służby Boskiéj tyczyło. W dwunastym roku, wydana została za mąż za Henryka, przezwanego Brodatym, Polskiego i Szlązkiego książęcia, prawnuka króla Bolesława Krzywoustego.

Pobożna, skromna, miłosierna, serce swoje od dzieciństwa Bogu poświęciwszy, od wszelkiéj próżności światowéj daleka, taką się okazała w stanie małżeńskim Jadwiga, a przez co małżonka swojego doskonałego chrześcijanina, zbawiennym wpływem i własnym przykładem do jeszcze gorliwszéj pobożności pobudziła.

Dziatki któremi ich Pan Bóg udarował, wychowała w bojaźni Bożéj, przykładem własnym do wszelkich cnót chrześcijańskich je zaprawiając. Książęcy dwór utrzymywała na téj stopie, aby się na nim wszyscy nieposzlkowanemi obyczajami odznaczali. Za przyboczne swoje panie brała tylko te które się szczególną odznaczały pobożnością, niecierpiąc pomiędzy niemi nietylko żadnego zgorszenia, lecz nawet cienia płochości. Przestrzegała także, ażeby nie dopuszczano się grzechu obmowy, tak zwykle na wielkim świecie popełnianego; mawiała bowiem, że obmówca dwie dusze zabija i swoję i tego kto go chętnie słucha. Dla poddanych swojego obszernego państwa była prawdziwie matką najtroskliwszą: najchętniéj za każdym z nich wstawiała się do książęcia męża swojego, i skoro się dowiedziała o jakim ucisku biedniejszych, zaraz się oto przed nim uskarżała. Na rządców we własnych dobrach a nadzwyczaj rozległych, wybierała ludzi nieposzlakowanéj prawości, zalecając im jak największe dla włościan miłosierdzie, a od czasu do czasu wysyłała tam swoich kapelanów, aby ściśle dochodzi, czy czasem jakiéj niesprawiedliwości nie dopuszczają się ciż rządcowie względem jéj poddanych. Oszczędna na próżne i zbytkowne wydatki, tak hojne czyniła jałmużny, że z ogromnych dochodów których była panią, ledwie setną część na własne używała potrzeby, a resztę obracała na miłosierne uczynki. Wspierała ubogie duchowieństwo, kościoły wspaniałe budowała, zakładała i uposażała klasztory tak męzkie jak żeńskie. Wywdzięczając się Cysterkom, u których była wychowana, założyła dla nich klasztor w Trzebnicy, który tak hojnie zaopatrzyła, że oprócz przeszło stu zakonnic które tam mieszkały, mogło jeszcze przy nim, wedle myśli założyielki, tysiąc osób jużto wychowanie odbierać, już mieć na całe życie utrzymanie. Przytém nietylko wspierała po książęcemu ubogich, lecz miała kilkunastu chorych umieszczonych przy pałacu, którym sama wszelkie oddawała usługi. Także trzynastu biednym codziennie rozdawała obiad, zanim sama do książęcego stołu zasiadła. Ażeby się téj zasługi żadnego dnia nie pozbawiać, gdy po kraju podróżowała, trzynastu ubogich wozić kazała za sobą. Więźniów za długi trzymanych, wykupywała. W latach w których przewidywała głód z powodu nieurodzajów, robiła wielkie po własnych włościach zapasy zboża, a gdy głód nadszedł, kazała po całém państwie obwoływać żeby lud ubogi do jéj spichrzów się udawał, gdzie mu żywność bezpłatnie rozdawano. Mogła zaś tém bardziéj tak hojną być na biednych, że na własne potrzeby coraz mniéj wydawała. Prócz uroczystości dworskich, w których przywdziewać się kosztowniéj musiała, codziennie nosiła prostą szarą suknię.

Po ośmiu latach pożycia małżeńskiego, gdy trzech synów i trzy córki mężowi powiła, mając lat dwadzieścia, skłoniła małżonka do zachowania już odtąd dozgonnéj czystości, i do togo przed Biskupem ślubem się zobowiązali. Od téj pory Jadwiga, jakby najskromniejsza dziewica, już nigdy sam na sam z mężem nie pozostawała. Nawet gdy go doglądała w chorobie, miała zawsze przy sobie, jednę albo dwie panie dworskie. Od tego czasu także w ulubionym swoim klasztorze Trzebnickim przebywała, a nawet za zezwoleniem męża, habit przyoblekła, i wszystkie obowiązki surowéj Reguły spełniała jak najwierniéj. Ślubów jednak zakonnych nie uczyniła, a to dla tego, aby wielkiemi dostatkami jakie posiadała, mogła ciągle rozrządzać na korzyść ubogich. Sama zaś takie zachowywała ubóstwo, że nigdy habita nowego nie włożyła, lecz donaszała taki który już przez inne siostry zakonne dobrze był wytarty. Na pożywienie zbierała resztki chleba z ich stołu, lub to co po ubogich którym sama rozdawała żywność, pozostawało, mówiąc iż to co po nich dostaje, uważa jakby po Chrystusie dostawała, gdyż w każdym z nich samego Zbawiciela widzi. Obchodziła się téż z niemi z największym uszanowaniem i niekiedy im nogi całowała. Z szczególnym także była szacunkiem dla zakonnic, jako oblubienic tegoż Chrystusa Pana, i wszystko co od nich pochodziło, jakby za relikwie sobie poczytywała, tak dalece że używając wspólnego klasztornego ręcznika do otarcia twarzy, starała się ocierać tą jego częścią, która najwięcéj zabrudzona była. Wodę w któréj zakonnice nogi myły, używała za lekarstwo na kąpiel dla własnych dzieci gdy które z nich chore było, i zwykle tym jednym środkiem zdrowie im przywracała.

Mieszkając w klasztorze, w którym miała pociechę widzieć zakonnicą a późniéj przełożoną swoję córkę Gertrudę, przykładem własnym i wpływem, bardzo wiele dziewic i wdów z najmożniejszego stanu, do służby Bożéj powołała. Modlitwa jéj ustawiczną niejako była, miłosiernemi tylko uczynkami przeplatana: większą część nawet nocy, zwykle leżąc krzyżem, spędzała na niéj przed ołtarzem Matki Bożéj. Wtedy właśnie wielkie odbierała łaski. Razu pewnego, co nawet widziały inne zakonnice, Pan Jezus ukrzyżowany umieszczony nad ołtarzem przenajświętszéj Maryi Panny przed którym się modliła, ściągnął z krzyża prawą rękę i nią błogosławiąc Jadwigę, głośno przemówił w ta słowa: „Wysłuchana jest modlitwa twoja, to o co prosisz otrzymasz.”

Bardzo przytém pokutne prowadziła życie: prócz niedzieli, w każdy inny dzień, raz tylko około wieczora brała niewielki posiłek. We wtorki i czwartki jadała z masłem, w poniedziałki i soboty tylko trochę jarzyny, a środy i piątki o chlebie i wodzie suszyła. Pod habitem miała ciągła ostrą włosiennicę. W największe zimna, lekkim tylko zakonnym płaszczem okryta, pomimo mrozów i śniegów boso chodziła. Podczas ciężkiéj zimy spowiednik nakazał jéj nosić trzewiki; ona je pod płaszczem zawiesiła u pasa, a kiedy ojciec duchowny strofował ją o nieposłuszeństwo, Święta pokutnica pokornie i z uśmiechem tłómaczyła mu że przecież je nosi, i uprosiła aby jéj nie kazał na nogi ich wkładać. Sypiała zawsze na ziemi, a w chorobie, zaledwo pozwoliła aby jéj siennik posłano. Zadając sobie srogie biczowania, domagała się jeszcze aby i siostry jéj tę usługę wyrządzały, i usilną prośbą zmuszała że jéj nie oszczędzały.

Najdotkliwsze dopuszczenia Boże, znosiła z poddaniem się woli Jego przenajświętszéj i dziękczynieniem nawet. Gdy męża jéj w bitwie z Czechami zranionego wziął do niewoli Konrad książe Czeski, na wieść tę spokojnie rzekła tylko: „Ufam że Pan Bóg rychło go wyswobodzi.” A kiedy Konrad pomimo wszelkich starań uczynić tego nie chciał, i zabierało się do nowéj z nim z tego powodu wojny, święta Jadwiga, zapobiegając rozlewowi krwi chrześcijańskiéj, sama coprędzéj do tego książęcia się udała. Człowiek ten znany ze swojéj zawziętości i uporu, skoro ją ujrzał zmiękczał, męża jéj oddał, a tak i księcia wyrwała z niewoli, i pokój dla dwóch ludów pozyskała.

Podobnąż uległość woli Bożéj okazała po zgonie syna, na który nawet w cudowném widzeniu własnemi patrzała oczyma. Ten dowodząc wojskami chrześcijańskiemi przeciwko Tatarom, w krwawéj bitwie pod Lignicą poległ. Lubo oddalona od miejsca tego, Jadwiga duchem widziała całą bitwę: patrzała jak syn jéj przebity mieczem upadł z konia, a Tatarzy uciąwszy mu głowę, zatknęli ją na dzidę i obnosili naokoło zamku Lignickiego, dla postrachu oblężonych. Widzenie takowe objawiła zaraz Demundzie zakonnicy, która z nią najbliżéj przestawała, a potém i innym zakonnicom i swojej synowéj. W parę dni późniéj odebrana z pola bitwy wiadomość, stwierdziła jéj widzenie, a gdy siostry nad nią płakały, ona uklęknąwszy i podniosłszy oczy do Nieba rzekła: „Panie! dzięki Tobie żeś mi dał syna, który w obronie chrześcijaństwa życie swoje położył. Polecam Ci Boże mój, duszę jego, i nie wątpię że już ją do Siebie przygarnąć raczyłeś.”

O dniu swojéj śmierci, miała także objowienie, i niechorując jeszcze, nad zwyczaj kościelny uprosiła aby jéj udzielono Sakrament ostatniego namaszczenia, po którego przyjęciu niezwłocznie w śmiertelną zupadła chorobę. W chwili konania, wobec sióstr zgromadzonych zesłał Pan Bóg do niéj z Nieba wiele dusz błogosławionych, które witała po imieniu, w których liczbie były święte Magdalena, Tekla, Katarzyna, Urszula i inne. Długo z niemi po łacinie rozmawiała, i wśród togo, błogo zasnęła w Panu dnia 15 Października roku Pańskiego 1243.

Jak za życia wielu cudami słynęła, tak jeszcze bardziéj po śmierci. Żyjąc bowiem wielu ciężko chorych uzdrowiła, żegnając ich obrazkiem Matki Boskiéj, który zawsze miała przy sobie. Dwóch z powieszenia umarłych, modlitwą swoją wskrzesiła. Gdy w lat dwadzieścia cztery po jéj śmierci, Papież Klemens IV miał ją kanonizować, przygotowując się do tego, w czacie Mszy świętéj prosił Pana Boga, aby przez zasługi świętéj Jadwigi uzdrowił ślepą dziewicę obecną wtedy w kościele: cud ten nastąpił niezwłocznie i Papież w poczet ją Świętych wpisał.

Pożytek duchowny

Święta, któréj żywot przeczytałeś, dwiema szczególnie jaśniała cnotami: wzgardą zaszczytów i dostatków ziemskich, i miłosierdziem dla ubogich. Oblicz się z własném sumieniem czy nie żywisz w sercu żądzy wywyższenia i pragnienia bogactw doczesnych, dwóch uczuć najprzeciwniejszych duchowi Ewangelii świętéj, którym każdy chrześcijanin rządzić się koniecznie powinien; a także czy dla ubogich wedle możności jesteś miłosierny, bo tylko miłosierni dla bliźnich, miłosierdzia Bożego dla siebie dostępują.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś błogosławionéj Jadwidze, dał łaskę wzgardzenia wielkościami tego świata, a całém życiem postępować pokorną drogą Twojego krzyża; spraw, abyśmy za jéj zasługami i przykładem, nauczyli się wzgardzić znikomemi téj ziemi roskoszami, i ująwszy się Twojego Krzyża, wszelkie przeciwności zwyciężali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 885–888.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 829–830

„Męża serce jej zaufa. Świadczy mu dobrze, a nigdy źle po wszystkie dni jego życia”, mówi Pismo święte, kreśląc obraz dobrej małżonki. „Wstaje ona rano rychło i daje pożywienie domownikom, a pokarm służebnicom. Opasuje siłą biodra swe i wzmacnia ramię, nie gaśnie jej światło nocą. Palce jej chwytają kądziel, trudni się wszystkim, a nigdy nie próżnuje. Jest miłosierną niewiastą, dłoń otwiera dla chorych a ramiona wyciąga ku biednym. Jest ostrożna, nie obawia się w zimie mrozu, gdyż domownicy podwójną noszą odzież. Siła i wdzięk są jej szatą. Jest białogłową, która otwiera usta mądrze, a której język jest prawem łagodności. Niewiasta, bojąca się Boga, będzie chwalona”. – Dwie przeto zalety powinny jaśnieć w chrześcijańskiej niewieście:

  1. Powinna być bogobojną i przestrzegać wiary w swej rodzinie. Cały dom zostaje pod jej zarządem. Sumienna i gorliwa w pełnieniu obowiązków na kazanych religią, łagodnością i dobrym przykładem powinna poruczoną swej pieczy rodzinę zachęcać do naśladowania. Utwierdzona w nauce wiary i moralności niechaj na to baczy, aby wszyscy domownicy szanowali religię, gdyż nieznajomość religii rodzi obojętność w wierze, która jest źródłem wielu grzechów i zdrożności. Chrześcijańska niewiasta nie pozwala, aby w jej domu przekraczano przykazania Boskie i kościelne. Bacznie uważa na to, aby w jej domu nie dopuszczano się niczego, co obraża skromność. Nie pozwala na czytanie ksiąg i gazet, obrażających wstyd i przyzwoitość; rano i wieczorem gromadzi wszystkich na wspólną modlitwę, połączoną z budującym czytaniem i nauką, i zaszczepia tym sposobem w swym otoczeniu ducha pokoju, zgody i pobożności.
  2. Troszczyć się powinna o czeladź i sługi. Troskliwość ta jest nader ważna, bo już Pismo święte mówi: „Dobry sługa niech ci będzie miły jak własna dusza”, a jeśli Pan Jezus każę miłować bliźniego jak siebie samego, to tym przykazaniem obejmuje i sługi. Święty Paweł mówi: „Kto nie ma starania o swoich i domowników, wyparł się wiary i gorszy jest od niewiernego”. Dobra gospodyni miłuje sługi jakby należały do rodziny i widzi w nich istoty przeznaczone do szczęścia wiekuistego. Stara się osłodzić im ich przykry los, czuwa nad ich życiem i moralnością, gdyż niewierne Bogu sługi nie mogą być wierne państwu, a rozpustnym i niemoralnym życiem zatruwają dusze dzieci. Pani domu płaci im regularnie zasługi, nie wypowiada im służby bez ważnego powodu, a w razie choroby ma o nich macierzyńskie staranie. Szczęśliwy zaiste dom, którym zarządza białogłowa idąca w ślady świętej Jadwigi!
Tags: św Jadwiga Śląska „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Maryja księżna żona matka obmowa jałmużna ubóstwo władza kobiecość
2020-07-05

Bł. Jolanty, Klaryski

Żyła około roku Pańskiego 1298.

(Żywet jéj wyjęty jest z kronik klasztoru Klarysek Gnieznieńskich.)

Święta Jolanta córka króla węgierskiego Beli IV, i Maryi cesarzówny Carogrodzkiéj, a siostra świętéj Kunegundy, przyszła na świat około roku Pańskiego 1235. Otrzymała na Chrzcie świętym imię Johelet, które po węgiersku znaczy Helena. Od kolebki najpobożniéj wychowaną była. Ojciec wyszukał dla niéj świątobliwego życia piastunki, i wystarał się aby w komnacie gdzie stała jéj kolebka, codzień Mszę świętą odprawiano. Skoro zaczęła chodzić, pierwsze jéj kroki zwrócono do zamkowéj kaplicy, a pierwsze wyrazy jakie wymówiła były przenajświętsze Imiona Jezusa i Maryi. Chociaż tym sposobem dom rodzicielski był dla niéj szkołą cnoty i pobożności, ojciec chcąc jednak od najmłodszych lat uchronić ją od wszelkiéj szkody na duszy, jaka jéj grozić mogła od zepsucia światowego, kiedy lat pięć miała wysłał ją z Węgier do Polski, do starszéj swojéj córki Kunegundy żony króla Bolesława Wstydliwego, aby pod okiem téj świętéj królowéj, daléj wychowywaną w bojaźni Bożéj była. Święta Kunegunda przyjęła ja z największą miłością, i nie zawiodła ojcowskiego oczekiwania. Pobyt przy niéj dla Jolanty był źródłem z którego zaczerpnęła wysoką świątobliwość, jaką poźniéj jaśniała. Kunegunda ani na chwilę młodziutkiéj siostry z oczów nie spuszczała, i ta niewinne nawet zabawy dziecinne, odbywała zawsze w jéj obecności. Jolanta zaś już wtedy starając się naśladować swoję świętą mistrzynią, i na modlitwie długie trawiła godziny, i nieskażone ciało ścisłemi trapiła postami, a pod książęcemi szatami ostrą nosiła włosiennicę.

Gdy doszła lat dziewiczych, Bolesław książe Kaliski i Gnieznieński, późniéj Pobożnym przezwany, potomek Piastów prosił o jéj rękę. Jolanta długo wzbraniała się temu. Sama jednak święta Kunegunda, namawiała ją aby związku tego nie odrzucała: „Kochana Jolanto, mówiła do niéj, tyś ślubu dziewictwa nie czyniła: dla czego więc w tém zamęściu nie miałabyś widzieć woli Wszechmocnego? Wiesz o tém że nie tylko dziewictwo, ale i bogobojne małżeństwo wielką ma u Boga zasługę. Zostawszy Księżną panującą, i zajaśniawszy pobożnością i cnotą wśród twoich poddanych, wiele będziesz mogła położyć przed Panem Bogiem zasług.” Po długim namyśle i zbadaniu pilném woli Bożéj, Jolanta poszła za radą świętéj Kunegundy. Wraz z pobożnym małżonkiem swoim, kilkodniowym postem, długiemi modlitwami i przyjęciem świętych Sakramentów, przygotowawszy się do tego, zawarła śluby małżeńskie. Przystępując do ołtarza wzięła na siebie najbogatsze stroje i wszystkie perły i klejnoty, a te zaraz po ślubie, na kościelne szaty i na ubogich oddała.

Gdy z Bolesławem do księstwa Kaliskiego wjeżdżała, z rozporządzenia jego, (gdyż wiedział iż przez to najlepiéj przypodoba się swojéj małżonce) gdziekolwiek zatrzymywali się w drodze, roje ubogich i kalek przychodziło, których oboje księstwo hojnie obdarzali. Do każdego kościoła około którego przejeżdżali, wstępowali, a gdy przybyli do Kalisza swojéj stolicy, najprzód wszystkie kościoły obeszli, a dopiéro potém pokłon od szlachty, dworzan i mieszczan odbierali.

Całe księcia Bolesława panowanie, krwawe przeplatały wojny. Jolanta starała się ile możności łagodzić i uśmierzać wyniosły umysł swego męża, tak w obchodzeniu się z jeńcami których często w wielkiéj liczbie z wypraw swoich przyprowadzał, jak i z mieszkańcami tych okolic, przez które na wyprawach wojennych z hufcami swemi przeciągał. Sama zaś starała się być matką wszystkich wdów, sierot i ubogich swojego państwa. Wspierała ich hojnie, przystęp do niéj mieli oni w każdéj dnia porze, i sama ich po najnędzniejszych mieszkaniach odwiedzała, ostatnie oddając im usługi.

Za jéj wpływem, mąż jéj wraz ze starszym bratem swoim Przemysławem, wystawił szpital książęcy z kościołem, pod wezwaniem świętego Jana w Gnieźnie, i hojnie dziesięcinami z wielu wiosek uposażył. W Kaliszu wystawił ojcom Franciszkanom klasztor z kościołem, na drugi podobnyż w Czechach przeznaczył fundusz, a przed samą śmiercią na prośbę żony założył w Gnieźnie trzeci klasztor z kościołem dla Klarysek, do których już wtedy widząc męża umierającego, miała Jolanta zamiar wstąpić. Z małżeństwa tego powiła trzy córki, które jak najpobożniéj wychowała.

Lecz nadeszła była chwila w któréj błogosławiona Jolanta mogła już wyłącznie oddać się Panu Bogu. Bolesław wracając z wyprawy przeciw Ottonowi Brandeburskiemu, nad którym pod Soldynem świetne odniósł zwycięstwo, w drodze ciężko zachorował i do Kalisza przybył bez nadziei życia. Lekarze oznajmili to Jolancie, lecz ani oni ani żaden z dworzan, nie śmieli Księciu wspomnieć o przyjęciu ostatnich Sakramentów świętych. Jolanta z zakrwawioném sercem, nie wątpiąc już że straci ukochanego męża, sama zdobyła się na to: skłoniła go do przyjęcia ostatnich Sakramentów, sama go do nich przygotowywała, i potém gdy długo konał, akty pobożne i modlitwy mu poddawała.

Po śmierci Bolesława, zleciła bratu jego Przemysławowi opiekę nad Księstwem i córkami, rozdała całe swoje osobiste mienie na ubogich, dworzan odprawiła, i z kilku tylko przybocznemi służebnicami udała się do Krakowa, do siostry swojéj świętéj Kunegundy. Niedługo po jéj tam przybyciu, i siostra jéj owdowiała, a na pogrzebie Bolesława już obie te święte księżne okazały się w habitach Klarysek, i niezwłocznie, po odbytych obrzędach pogrzebowych, udały się do klasztoru Sandeckiego przez świętą Kunegundę niedawno wystawionego, i tam zakonnicami zostały.

Święta Jolanta, od najmłodszych lat przywykła do bogomyślności, modlitwy i umartwień ciała, od razu postąpiła na wyższy stopień doskonałości zakonnéj tak widocznie, że pokorę jéj, posłuszeństwo, pracowitość, skupienie ducha i miłość dla każdéj, wszystkie zakonne siostry podziwiały. Ze zbudowaniem patrzały, jak najchętniéj oddawała najniższe w klasztorze usługi, a w umartwieniach ciała, krwawych dyscyplinach, długich postach o chlebie i wodzie, częstych po całych nocach czuwaniach na modlitwie tak sobie nie folgowała, że ją i spowiednik i przełożona, pod posłuszeństwem od niektórych tego rodzaju ćwiczeń, wstrzymywać musieli.

Po dwunastu latach zakonnego życia Jolanty, w których wielką dla niéj było pociechą służyć Panu Jezusowi razem i obok ukochanéj swojéj siostry świętéj Kunegundy, tę ostatnią Pan Bóg powołał do godów niebieskich. Z najdoskonalszém poddaniem się woli Bożéj, zniosła nasza Święta tę stratę; wszakże przełożeni, widząc że tęsknota za ukochaną siostrą, tém bardziéj, lubo mimo jéj chęci, utrwalała się w jéj sercu, że przebywała w miejscu gdzie jéj wszystko ukochaną nieboszczkę przypominało, wysłali ją do klasztoru Klarysek w Gnieźnie, a właśnie przez małżonka Jolanty na jéj prośbę założonego. Udała się tam z posłuszeństwa, i zastała w Zgromadzeniu siostry również świątobliwe i zakonne, jak te z któremi się była rozstała, a które ją z wielką miłością przyjęły nie tylko jako swoję fundatorkę, lecz i zakonnicę już z wysokiéj świątobliwości znaną.

Wkrótce obraną została tegoż klasztoru Ksienią. A gdy pomimo usilnych prośb, uwolnić się od tego nie mogła, wybrała dla siebie najmniejszą celkę, między kuchnią a refektarzem umieszczoną, i téj już aż do śmierci nie zmieniła. Najpospolitsze posługi w kuchni i refektarzu, prawie zawsze siostrom oddawała. Nie będąc już żadnym związana zakazem, nadzwyczajne czyniła ciału umartwienia. Rzadko kiedy co innego jak chléb z wodą jadała, i to raz tylko na dzień, krótkiego snu na gołéj ziemi zażywając. Pan Bóg zaś coraz większemi obdarzał ją łaskami, a szczególnie podczas rozmyślania męki Pańskiéj, do któréj wielkie miała nabożeństwo. Wtedy widywała Pana Jezusa ubiczowanego, a otoczonego niebieską jasnością.

Po sześciu latach pobytu w klasztorze Gnieźnieńskim, zapadła w ciężką chorobę. Przepowiedziawszy dzień swojéj śmierci, przyjęła ostatnie Sakramenta święte, a zwoławszy wszystkie siostry do celi w któréj leżała, dała im najzbawienniejsze nauki, z każdą z osobna pożegnała się serdecznie, i słodko zasnęła w Panu 11 Czerwca, roku Pańskiego 1298. W zakonie spędziła lat ośmnaście. Licznemi po śmierci słynącą cudami, Papież Leon XII roku Pańskiego 1834, w poczet błogosławionych zapisał, a dzień 16 Czerwca na dzień jéj uroczystéj pamiątki przeznaczył.

Pożytek duchowny

Pobożne od saméj kolebki wychowanie Jolanty, zrobiło ją, jak to z jéj żywota widziałeś, Świętą we wszystkich stanach które przebyła. Staraj się o pobożność gruntowną, a w jakimkolwiek stanie Pan Bóg cię umieścił, świątobliwości możesz dostąpić. Rodzice zaś niech ztąd biorą naukę, że do każdego stanu do jakiego dzieci swe przeznaczają, przedewszystkiém w pobożności ćwiczyć je powinni.

Modlitwa (Kościelna)

Wszechmogący wieczny Boże! Który błogosławioną Jolantę, od zaszczytów i dóbr ziemskich miłosiernie odciągnąłeś, a do zamiłowania krzyża Syna Twojego i umartwienia ciała przywiodłeś; spraw za jéj zasługami i pośrednictwem, abyśmy wszystkiém co ziemskie wzgardziwszy, szczerém sercem tego co niebieskie szukali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 557–559.

Tags: bł Jolanta „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna wychowanie św Kinga władza pobożność obowiązki stanu
2020-06-10

Św. Małgorzaty, Królowéj Szkockiéj

Żyła około roku Pańskiego 1079.

(Żywot jéj był napisany przez opata Teodoryka, jéj spowiednika.)

Święta Małgorzata córka Edwarda królewicza angielskiego i Agaty córki cesarza Konrada, urodziła się około roku 1036 w Węgrzech, gdzie ojciec jej wygnany z kraju przez Kanuta króla duńskiego, znalazł był schronienie na dworze króla Szczepana świętego. Wychowana na świetnym dworze, lecz bardzo pobożnie, od lat najmłodszych odznaczała się rzadkiemi cnotami, i w szczególny sposób objawiało się w niéj wielkie do Matki Bożéj nabożeństwo. W dzieciństwie jeszeze długie odprawiała modlitwy, klęcząc przed Jéj wizerunkiem, a nad wszelkie rozrywki i zwykłe zabawy dziecinne, przekładała rozmowę z pobożnemi osobami o przenajświętszéj Pannie. Dorosłszy lat młodéj dziewicy, chociaż z królewskiego była rodu, gardziła wszelkiemi próżnościami tego świata. Ubierała się jak najskromniéj, a gdy jéj robiono uwagę iż stan jej wymagał bogatszych strojów, odpowiadała, iż „w każdym stanie, dziewica chrześcijańska nie o ozdoby ciała, lecz duszy, starać się powinna.” Co téż odmawiała zbytkom, to rozdawała ubogim, i już wtedy z hojnych jałmużn słynęła.

W młodym wieku, zamyślała wstąpić do klasztoru, gdy dziad jéj stryjeczny święty Edward III, wstąpiwszy na tron angielski po śmierci Kanuta, zawezwał jéj rodziców do Anglii, gdzie Małgorzata zajaśniała na tym znowu dworze wysoką świątobliwością. Wkrótce potém, Malkolm III król Szkocki ujęty jéj powabami i rzadkiemi cnotami, prosił o jéj rękę. Święta ulegając woli matki, wyszła za niego. Na szczęście znalazła w małżonku gorliwego katolika, który nietylko żadnych przeszkód sposobowi pobożnego życia jakie wiodła nie kładł, lecz owszem i sam starał się ją w tém naśladować. Znalazłszy w niéj, obok cnót chrześcijańskich, w wysokim stopniu bardzo bystry rozum, przypuścił ją do rządów państwa, i w każdéj ważniejszéj sprawie szedł za jej radą. Małgorzata zaś, zasiadłszy na tronie, zrozumiała dobrze czego po niéj Pan Bóg wymaga: że nie powinna była zaniedbywać swoich ćwiczeń pobożnych i dobrych uczynków, lecz mając ku temu obszerniejsze pole, na tém większą skalę takowe dopełniać. Najprzód tedy cały dwór swój urządziła tak, aby na nim nietylko nie pojawiały się żadne zgorszenia, lecz owszem aby on służyć mógł za wzór chrześcijańskich obyczajów, dla wszystkich jéj poddanych. Taką umiała zachować powagę, połączoną z wielką słodyczą, iż wszyscy jej dworzanie przejęci dla niéj wielką życzliwością i uszanowaniem, na wyścigi starali się przypodobać się swojéj pani, odznaczając się życiem chrześcijańskiém i pobożném. Na zebraniach dworskich, na których zwykle lekkomyślne toczą się rozmowy, nie słychać było innych, jak jużto poważne i tyczące się spraw Państwa lub Kościoła, jużto budujące i pobożne. Królewską opiekę swoję rozciągnęła szczególnie na wszelkie potrzeby Kościoła swojego kraju. Za jéj wpływem i staraniem, wiele bardzo praw tyczących się karności kościelnéj, w zaniedbanie przedtém puszczonych, wznowionych zostało, a między innemi ściślejsze zachowanie postów, a mianowicie Wielkiego Postu, obowiązek Spowiedzi i Komunii Paschalnéj, jako téż święcenia dni niedzielnych i uroczystych w roku. Przyczyniła się także do zniesienia wielu obrządków zabobonnych i niewłaściwych, które się wkradły były nawet do obrzędów kościelnych. Zniosła panującą podówczas w tym kraju plagę świętokupstwa, lichwiarstwa, kazirodztwa i wiele innych zdrożności, któremi skażeni mieszkańcy, przyćmili w sobie świętość wiary do któréj należeli, a co wszystko dokonane zostało przez Biskupów, na kilku Synodach prowincyonalnych za staraniem królowéj zebranych. Dowiodła ta Święta w krótkim czasie, jak wielkiém dla kraju jest błogosławieństwem, gdy na tronie Święci zasiadają.

Z największą a prawdziwie chrześcijańską pieczołowitością, czuwała podobnież nad wychowaniem swoich dziatek, któremi o ile tylko możności, nie spuszczając się na innych, sama się zajmowała. Wybierała najstaranniéj osoby które miały być przy nich, i ciągle im polecała aby najmniejsze wady w jéj dzieciach poskramiały, aby w niczém nie podżegały ich pychy, owszem aby je ćwiczyły w pokorze, i rozbudzały w nich żywe uczucie marności wszystkiego co na świecie za wielkie i świetne się poczytuje. Sama do nich często w te odzywała się słowa: „Bójcie się Boga dziatki moje, bo tylko w bojaźni Jego i tu na świecie i po śmierci szczęście wiekuiste mieć będziecie. Znajcie Go Stwórcą i Panem waszym, w Jego przykazaniach się kochajcie, wolę Jego we wszystkiém spełniając, a im wyżéj postawieni jesteście, tém więcéj z miłości ku Niemu, dobrych uczynków spełniajcie.”

Łatwo domyśleć się jak dla ubogich musiała być miłosierną. Czyniła jałmużny tak wielkie iż wszyscy, chociaż znali ją królową, zrozumieć nie mogli zkąd jéj na to starczyło. Miała kilku dworzan przeznaczonych jedynie do wyszukiwania ubogich chorych, lub wstydzących się żebrać. Zakładała nowe klasztory i wspierała wszystkie. Wzniosła kilka zakładów dobroczynnych, i na wszelkiego rodzaju nędzę obmyśliwała przytułki. Ile razy wychodziła z pałacu, w którym ubogi w każdéj dnia porze miał łatwy przystęp, otaczał ją liczny orszak wdów, sierot i różnego rodzaju nędzarzy, a żadnego bez hojnego zaopatrzenia nie odprawiała. Po powrócie, zastawała znowu wielką liczbę czekających na nią biednych, którym umywała nogi, i własnemi rękoma usługiwała do stołu. Lecz jéj miłosierdzie sięgało za granicę jéj państwa: w najodleglejsze strony wysyłała znaczne pieniądze, dla wykupywania więźniów, wspierania pielgrzymów, wyzwalania niewolników, lub wspierania całych okolic jaką wielką klęską dotkniętych.

Obok tych wszystkich i tak różnorodnych zajęć, nie zaniedbywała wcale potrzeb własnéj duszy, ćwicząc się w modlitwie, w nadzwyczajnych umartwieniach ciała, i coraz ściśléj jednocząc się z Bogiem. Oto jakim był zwykły sposób jéj życia: po kilkogodzinnym spoczynku, zaraz po północy udawała się do kościoła, gzie przybywszy przed rozpoczęciem Jutrzni, którą w owych czasach publicznie odprawiano, odmawiała pacierze kościelne o Trójcy przenajświętszéj, o męce: Pańskiéj i o Matce Boskiej. Potém zaczynała cały Psałterz, który albo kończyła gdy się Jutrznia odprawiała, albo odmawiała powtórnie, co zwykle odbywała rozpływając się we łzach, i z wielką skruchą; następnie słuchała pięć Mszy czytanych i jednę śpiewaną, Wróciwszy przed południem do domu, już cały dzień spędzała albo na naradach z królem i najwyższymi urzędnikami, albo na posłuchaniu ubogich lub ich nawiedzaniu w mieszkaniach. Zwykle zasiadając do stołu, karmiła własnemi rękami dziewięć sierot, i dwudziestu czterech biednych, a w pewne dni razem z królem sprowadziwszy trzysta ubogich, zasadzali ich do stołu wybornemi zastawionego pokarmami, i sami klęcząc im usługiwali.

Jeśli czas jéj na to zezwalał, chodziła do szpitalów obsługiwać chorych, i czyniła to z taką miłością, że często trędowatych obmywając, całowała im nogi. Zdarzyło się iż brat jéj był tego świadkiem, i rzekł do niéj: „Gdyby król to widział, nigdy by się ust twoich nie dotknął” a ona mu na to: „A czyż nogi króla Niebieskiego, którego w każdym z tych ubogich widzę, nie są czystsze niż usta króla śmiertelnego.” Miała także zwyczaj nawiedzać zakonników po klasztorach, i pustelników w samotniach mieszkających, aby uczcić w nich sług Bożych i polecić się ich modlitwom. Wieczorami zaś, zgromadzała domowników, i przed wspólną modlitwą miewała do nich pełne namaszczenia nauki, przy których zwykle łzami się zalewała.

Tak żyjąc spędziła na tronie lat trzydzieści, a czując blizki swój koniec, zawezwała Spowiednika, i z wielką skruchą uczyniwszy spowiedź z całego życia rzekła do niego: „Żegnam cię Ojcze mój, a o dwie rzeczy proszę: abyś duszy mojéj przy Mszy świętéj zawsze pamiętał, i o dziatkach moich staranie miał, by dla doczesnych marności wiecznego życia nie straciły.” W ciągu téj ostatniéj choroby swojéj w objawieniu dowiedziała się, iż w dniu jednym mąż jéj i syn Edward, w potyczce z nieprzyjaciołmi polegli; a gdy goniec przybył z tą smutną wieścią rzekła: „Chwała Tobie Panie, że mi przy skonaniu taki smutek zsyłasz, bo przez to z grzechów moich chcesz mnie oczyścić.” Nazajutrz zaczęła odmawiać tę modlitwę: „Panie Jezu Chryste któryś z woli Ojca ten świat ożywił, zbaw mnie”, i wśród niéj ducha Bogu oddała, dnia 10 Czerwca, roku Pańskiego 1079.

Pochowana została w kościele świętéj Trójcy, który sama wzniosła na miejscu gdzie ślub brała. Za życia i po śmierci licznemi cudami słynącą, Papież Klemens X w poczet Świętych policzył, i za Patronkę nadał Szkocyi.

Pożytek duchowny

Im kogo Pan Bóg na wyższe w świecie powołał stanowisko, tém więcéj od niego domagać się będzie: bo widziałeś z żywotu świętéj Królowéj dopiéro przeczytanego, jak wiele ona dla tego że Królową była dobrego uczynić mogła. Jeśliś wysoko w świecie postawiony, patrz czy wiele dobrego robisz; a jeśli z téj strony nie obawiasz się odpowiedzialności, proś Pana Boga aby zsyłać raczył na rządzących drugimi potrzebne łaski, aby oni przykładem i czynem Królestwo Boże na ziemi krzewili.

Modlitwa (kościelna)

Boże! Któryś błogosławioną Małgorzatę Szkocką królowę, przedziwną dla biednych miłością obdarzył; spraw aby za jéj pośrednictwem i przykładem, miłość Twoja w sercach naszych wzrastała. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 477–479.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 477

Święta Małgorzata była tylko słabą niewiastą, ale że życie swe urządziła według wzoru i przykładu, zostawionego nam przez Jezusa Chrystusa, stała się dobrodziejką całego kraju i własnej rodziny. Mieszkańcy Szkocji zmienili się zupełnie, małżonek jej tak cnotliwie żył pod jej błogą opieką, że prawie świętym nazwany być może, a dzieci wyrosły na bogobojnych i cnotliwych ludzi. Taki wpływ zbawienny wywiera niewiasta prawdziwie chrześcijańska!

Błagaj duszo pobożna, Boga, aby łaską swoją oświecił wszystkie niewiasty i obdarzył je łagodnością, pokorą, czystością uczuć i spokojem, przez nie bowiem nie tylko rodziny po szczególne, ale ludy całe stają się szczęśliwymi.

Tags: św Małgorzata „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna królowa wdowa jałmużna modlitwa władza kobiecość
2020-05-04

O protestantyzacji władzy

M Ziętek-Wielomska, Pro Fide, Rege et Lege 2019 nr 1 (81), s. 34–35:

Zasada to została zanegowana przez reformację. W czasie reformacji, zdaniem Konecznego, nastąpiła rejudaizacja chrześcijaństwa, przez co do Europy wtargnęła gromadność. Najdobitniej zaznaczyło się to w kalwinizmie, głoszącym gromadną predestynację: w państwie Kalwina nie było miejsca dla personalizmu wobec surowych strychulców jednostajności. Protestantyzm odrzucił personalizm i przeszedł na pozycje cywilizacji gromadnościowych. Związane to było z przyjmowanym zarówno przez Kalwina jak i Lutra pesymizmem antropologicznym: człowiek rzekomo miał nie być ani rozumny, ani wolny. Teologia Lutra wprost była wymierzona przeciwko Arystotelesowi. Upadły więc teoretyczne podstawy, które kształtowały klasyczny ideał polityki od Platona i Arystotelesa, przez Cycerona do św. Tomasza z Akwinu. Skoro człowiek nie jest ani wolny ani rozumny, to polityka może opierać się tylko i wyłącznie na przemocy. W związku z tym protestantyzm obwieścił, że nie da się moralności stosować w życiu publicznym i że państwo i polityka zwolnione są od moralności.

Idea klasycznego republikanizmu była w świecie protestanckim niemożliwa. Luteranizm rozwinął ideę państwa autorytarnego (Obrigkeitsstaat), zgodnie z krórą państwo było „biczem Bożym”, któremu człowiek miał być absolutnie posłuszny. Wolność mógł człowiek praktykować tylko w swoim wnętrzu — zgodnie z luterańskim podziałem na człowieka zewnętrznego i wewnętrznego. Słuszne jest stwierdzenie Hansa Kohna, który właśnie w tej doktrynie upatruje zablokowania rozwoju idei politycznej w Niemczech na wiele stuleci. Obywatel stał się tam przedmiotem władzy absolutnej, której miał być w sposób bezgraniczny podporządkowany. Idea polityki została wyparta przez ideę administrowania państwem — człowiek stał się obiektem zarządzania przez państwową administrację. Luterańska koncepcja władzy stanęła na całkowitych antypodach klasycznego republikanizmu – do dzisiaj autorytarny pruski konserwatyzm fascynuje przeciwników ideału republikańskiego.

Inną drogą poszedł kalwinizm. Z tych samych założeń antropologicznych Kalwin wyciągnął zupełnie odwrotne wnioski: skoro człowiek z natury jest zły, to władza zawsze będzie zła, dlatego należy ograniczyć ją do absolutnego minimum. Kalwiński republikanizm bierze się więc nie z klasycznego przekonania o państwie jako najdoskonalszym wynalazku ludzkości, lecz z nastawienia antypaństwowego: zorganizowany w republice lud ma trzymać władzę pod własną kontrolą, by nie dokonała ona zamachu na jego wolność i własność. Człowiek nie realizuje się już na agorze czy forum, czyli w polityce, w polis, lecz w życiu prywatnym, w oikos, poprzez pracę i bogacenie się. Kalwinizm dokonał radykalnego odwrócenia całego schematu właściwego dla świata antycznego, w którym praca hańbiła, była czymś zarezerwowanym dla kobiet i niewolników, przynależących do sfery oikosu, w której nie było miejsca na wolność, bo rządziła nią czysta biologiczna konieczność. Wolni i równi realizowali swoją wolność poprzez działalność publiczną. Kalwinizm wprowadził model odwrotny: to praca i bogactwo nobilitują, a polityka jest złem koniecznym. Pojawia się model, w którym mamy do czynienia z hegemonią kategorii ekonomicznych, a nie politycznych. Państwo pełni rolę opresyjną w stosunku do heretyków i ociągających się w praktykowaniu kalwińskich cnót. Jak stwierdza Michael Walzer: powstaje nowy świat dyscypliny i pracy. Przemoc wrargnęła do społeczeństwa w inny niż w luteranizmie sposób.

Reformacja zrodziła więc dwa modele organizacji społecznej, które potem będą się wzajemnie zwalczać: anglosaski liberalizm i republikanizm oraz luterański konserwatyzm i socjalizm. Jedna i druga całkowicie zerwała z dziedzictwem klasycznej res publica, co wynikało z założeń antropologicznych odrzucających koncepcję rozumnej i wolnej natury człowieka.

Tags: M Ziętek-Wielomska protestantyzm polityka władza
2020-01-10

Św. Wilhelma arcybiskupa bituryceńskiego

Żył około roku Pańskiego 1200.

Pożytek duchowny

Święty Wilhelm na wieść ofiarowanego mu arcybiskupstwa chciał uchodzić, wiedząc, iż z każdéj godności im ona wyższa, tém cięzszy rachunek przyjdzie zdać Panu Bogu. Czy tak zapatrujesz się na wszelkie godności? Czy może przeciwnie: zaślepiony pychą, ubiegasz się o nie, lub zazdrościsz tym którzy je posiadają? Gdyby tak było, źle by działo się z duszą twoją.

Modlitwa

Niech Wilhelm święty, biskup i wyznawca Twój, Boże, uprosi nam u Ciebie łaskę obojętności na wszelkie godności tego świata, abyśmy zaszczytami i bogactwami ziemskiemi wzgardziwszy z całego serca, wiecznych skarbów i niebieskiéj korony uczestnikami się stali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 33.

Tags: św Wilhelm arcybiskup „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna pokora władza
2019-11-10

O monecie czynszowej

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, Współżycie z Bogiem, 1960, t. II, s. 481-482:

Podstępne pytanie: czy wolno płacić podatek cesarzowi, czy też nie, staje się dla Pana Jezusa okazją do rozwiązania zagadnienia wzajemnego stosunku między obowiązkami państwowymi a religijnymi. Każe sobie podać monetę i zapytuje: "Czyj to wizerunek i podpis?" "Cesarza" odpowiadają Mu; a wtedy Jezus mówi: "Co jest cesarskiego, oddajcie cesarzowi, a co Bożego, Bogu".

Nie ma przeciwieństwa między prawami władzy politycznej a prawami Boga, ponieważ "nie byłoby żadnej władzy, gdyby nie była dana z wysoka" (Jan 19, 11). Władza polityczna prawnie ustanowiona pochodzi od Boga i powinna być szanowana jako odblask władzy Bożej. Dlatego właśnie chrześcijanin jest obowiązany wypełniać wszystkie obowiązki dobrego obywatela a zatem słuchać władzy politycznej, z wyjątkiem wypadku, gdyby ona rozkazywała rzeczy przeciwne prawu Bożemu. Wtedy bowiem nie przedstawiałaby już ona władzy Bożej i wówczas, jak mówi św. Piotr, "trzeba być posłusznym raczej Bogu niż ludziom" (Dz 5, 29).

Nie powinniśmy uważać, że poświęcając się apostolstwu lub pracy religijnej, jesteśmy przez to wolni od obowiązków państwowych; owszem, nawet w tej dziedzinie katolicy powinni przodować. Cesarz, królowie, mężowie stanu i rycerze, których Kościół czci jako świętych, mówią nam, że świętość jest możliwa wszędzie i że można ją osiągnąć oddając się na służbę Państwa, albowiem i w tym wypadku chodzi o służbę Bogu w stworzeniach.

Polecając oddawać cesarzowi to, co jest cesarskie, Jezus poucza nas oddawać Państwu wszystko to, co należy do jego dziedziny, czyli wszystko to, co służy porządkowi i doczesnemu dobru publicznemu. Ale Jezus nie zatrzymując się na tym, mówi ponadto: "Oddajcie Bogu to, co Boże". Jeśli moneta, nosząca wizerunek cesarza, ma być oddana cesarzowi, o wiele więcej dusza nasza, będąca obrazem Boga, powinna być zwrócona Bogu. Mówić, że Bogu powinniśmy oddać duszę, to znaczy mówić, że winniśmy Mu wszystko, albowiem wszystko otrzymaliśmy od Niego. W tym znaczeniu wykonywać nasze obowiązki względem bliźniego, względem równych lub wyższych, przełożonych kościelnych lub państwowych, znaczy wykonywać wszystkie swoje obowiązki względem Boga, znaczy oddać Mu to, co nam dał, poddając naszą wolność Jego prawu, wciągając naszą wolę do Jego służby.

Tags: Współżycie z Bogiem władza państwo
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.