Citatio.pl

Wpisy z tagiem "Wielki Post":

2021-04-17

Mowa 49 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 219–225.

  1. Najmilsi! Wszystkie dni i pory roku kościelnego naznaczone są którymś z objawień Bożej dla nas dobroci; nie masz okresu bez świętych tajemnic. Mając tedy na podorędziu zbawienne środki, powinniśmy chłonąć miłosierdzie Boże tym skwapliwiej, że ono nam niejako samo się naprasza. Zwłaszcza zaś w chwili obecnej. Teraz bowiem wszystko, co jako dobrodziejstwo łaski służy do odrodzenia dusz ludzkich, i żywiej, i w całej pełni nam się uprzytamnia, teraz, kiedy mamy obchodzić nie pewne tylko momenty z dziejów odkupienia, jeno wszystkie razem. Toteż, kiedy zbliża się święto Zmartwychwstania, jego bezpośredni przesłannik, a największy z postów, nawołuje wszystkich bez wyjątku wiernych, aby się przezeń uświęcali. Boć nikt nie jest tak świętym i tak Bogu oddanym, żeby nie był obowiązany iść naprzód w świętości i w oddaniu. Czyż jest na świecie taki, kogo by żadna nie czepiała się pokusa, czyż jest kto wolny od grzechu? Któż to nie pragnąłby dodać sobie nieco mężnej cnoty, a ująć ułomności, skoro i niepowodzenie na szwank nas naraża i powodzenie do zepsucia wiedzie, a nie zaspokojone pożądania nie mniej są niebezpieczne, niż opływanie we wszystko, czego dusza zapragnie? Tak w błyszczącym bogactwie, jak w szarej nędzy kryje się zdradliwe sidło; pierwsze pychą nadyma, druga rozgorycza. I zdrowie, i choroba wiodą na pokuszenie: tamto – obojętności, ta – przygnębienia. Zawodzi w życiu pewność siebie, zawodzi też małoduszność. Czy uciechy, czy troski owładną przyziemnym sercem, skutek będzie ten sam: boć czy tracić zdrowie na marnych rozkoszach, czy też zjadać się wśród zgryzot, nie różnią się objawy choroby!
  2. Wszędzie tedy potwierdza się orzeczenie Wiecznej Prawdy: „ciasna i wąska jest droga, która wiedzie do żywota” (Mt. 7, 14). Na szeroki gościniec wiodący ku śmierci, cisną się liczne gromady, na ścieżkach zbawienia rzadko spotkasz ślady stóp przechodnia. Skąd to pochodzi, że więcej ludzi wybiera lewą, a nie prawą drogę? Stąd, że pospólstwo ciągnie do uciech przyziemnych i dóbr, podpadających pod zmysły. Chociaż to, o co zazwyczaj się ubiega, jest znikome i niestałe, chętniej jednak podejmuje się trudy z żądzy uciech, niż z zamiłowania w cnocie. Dlatego nie podobna byłoby zliczyć to, co widzialnych pożądają korzyści, natomiast ze świecą trzeba by szukać takich, co dobra wieczne przenoszą nad doczesne. Skoro Apostoł wyraża się tak: „co widzimy, znikome jest, a czego nie widzimy, wieczne” (2 Kor. 4, 18), oznacza to, że droga cnoty jest niejako ukryta i schowana, ponieważ „nadzieją zbawieni jesteśmy” 1 (Rzym. 8, 24), wiara zaś prawdziwa miłuje ponad wszystko to, czego się zmysłem nie dosięga 2. Nie lada przeto trudu i odporności potrzeba, by ustrzec niespokojne serce swoje od wszelkiego grzechu, i żywemu usposobieniu nie popuścić cugli na wybryki, gdy zewsząd je nęcą rozkosze. Któż bo nie plami się, dotykając smoły (Ekl. 13, 1)? Któż nie podlega pokusom cielesnym? Kto nie pobrudzi się w kurzu? Któż wreszcie uchroni swoją czystość od pyłu wśród codziennych niezbędnych spraw i zajęć? Wszak sam Boski Nauczyciel daje nam przez usta Apostoła taki rozkaz: „Niech będą ci, co mają żony, jakoby ich nie mieli, a którzy płaczą, jakoby nie płakali, a którzy się weselą, jakoby się nie weselili, a którzy kupują, jakoby nie posiadali, a którzy używają świata tego, jakoby nie używali, gdyż postać tego świata przemija” (1 Kor. 7, 29). Błogosławiony przeto jest taki człowiek, co, żyjąc w trzeźwej wstrzemięźliwości, raźno przebiega czas swego pielgrzymowania i nie lgnie do rzeczy, po których przebiec musi nieodzownie w swej podróży. Przechodniem raczej niźli panem na tej ziemi się czując, mimo, że ludzkie przywiązania nie są mu całkiem obce, na boskich jednak obietnicach życie swe opiera.
  3. A tak mężnej postawy wymagają dni wielkopostne więcej, niż inne, one też najbardziej jej sprzyjają. Jeśli wkłada się w nie szczególniejszą staranność, wdrażają one w nas nawyk i hartują na stałe. Wiecie bowiem dobrze, że żyjemy w czasie, kiedy zły duch sroży się po całym świecie. Dlatego chrześcijanie muszą stać w szyku bojowym. – Kto dotąd albo oziębły był i gnuśny, albo pochłonięty ziemskimi wyłącznie sprawami, niech teraz przywdziewa duchów zbroję i pobudką niebieskiej trąbki zagrzewa się do walki. Boć ten, czyja nienawiść sprowadziła śmierć na ziemię (Mądr. 2, 24), już płonie. Musi on bowiem patrzeć na to, jak ludzie wszelkich stanów, jak całe narody wchodzą w dziedzictwo Synów Bożych, jak rośnie liczba „odrodzonych” w dziewiczym łonie płodnego Kościoła. Musi patrzeć, jak mu wymyka się z rąk prawo panowania, jak wypędzają go z serc tych, których uważał za swoją własność, jak wydzierają mu mężczyzn i kobiety, starców, młodzieńców, dzieci – tysiącami! Widzi, że ani osobisty, ani pierworodny grzech nie stawia tamy usprawiedliwieniu, ono bowiem nie zależy od czyich zasług, ale jedynie i wyłącznie od hojnej łaski Bożej 3. Widzi, że nawet odstępcy i zwiedzeni jego chytrymi podstępami oczyszczają się łzami pokuty i korzystają ze środków, jednających z Bogiem, ponieważ klucz Apostolski otwiera im bramy miłosierdzia. A nadto wie on dobrze, żeśmy u proga dnia Męki Pańskiej, jego zaś miażdży moc tego Krzyża, na którym Chrystus – sam wolny od grzechu – niósł odkupienie światu, nie brzemię kary za własne winy!
  4. Aby tedy obrócić wniwecz złośliwy wpływ zawziętego wroga, trzeba pilniej niż zwykle przyłożyć się do pełnienia nakazów Pańskich. Przygotowujemy się całą duszą i ciałem na moment nawiedzenia nas wszystkimi tajemnicami zmiłowania Bożego. Prośmy Boga o kierownictwo i pomoc, abyśmy tak, jak bez Niego nic uczynić nie możemy, wszystko przez Niego spełnić zdołali. Po to jest dany nakaz aby nakazującego prosić o pomoc.

    Niechaj nikt się nie wymawia, jakoby był zbyt słaby, Ten bowiem, co nakazał chcieć, sprawia także, że to, czego się chce, można spełnić (Fil. 2, 13). Św. Jakub Apostoł tak powiada: „Jeśli kto z was potrzebuje mądrości, niech prosi Boga, dającego wszystkim obficie, i nie zwleka, a będzie mu dane” (Jak. 1, 5). A któż z wiernych nie wie, o jakie cnoty powinien się starać, a jakie wady zwalczać w sobie? Któż byłby albo tak pobłażliwym dla siebie, albo tak nie znałby siebie, żeby nie wiedział, co mu usuwać w sobie, a co zwiększać należy? Nie ma bowiem tak dalece ciemnych ludzi, by nie zdawali sobie sprawy z tego, jak się prowadzą i co w ich sercach nurtuje. Niech przeto nikt też sobie nie pochlebia, że wszystko w nim jest bez zarzutu, ani tym bardziej nie mierzy siebie podług tego, co jego zmysły głaszcze! Przeciwnie, niech każdy całe swoje postępowanie położy na szalach przykazań Bożych! Ponieważ te przykazania jedno nakazują, drugiego zakazują czynić, ten więc dobrze obrachuje się z sobą, kto obydwie szale porówna i podług tego obliczy ciężar i jakość swych czynów. Bóg – Stwórca miłosierny – dał nam też w przykazaniach swoich najwspanialsze zwierciadło. Przeglądając się w nim, człowiek widzi swe duchowe oblicze i może poznać, na ile ono przypomina obraz Boży, a jak dalece od niego się różni. Najważniejsza przeto rzecz, przynajmniej w te dni, poświęcone odkupieniu win i naszej naprawie, odsunąć nieco ziemskie troski i niepokojące sprawy, a od doczesnych do wiecznych się zwrócić!

  5. Ponieważ zaś my „wszyscy”, jak jest napisane, „w wielu rzeczach upadamy” (Jak. 3, 2), więc naprzód powinniśmy się przejąć uczuciem miłosierdzia, a w niepamięć puścić cudze względem nas przewiny, aby żądzą odwetu nie łamać tej umowy, jaką wiążemy się w modlitwie Pańskiej. Mówimy przecież: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mt. 6, 12), nie bądźmy zatem trudni w przebaczeniu. Na odwet bowiem bywa odwet, a dobra wyrozumiałość zyskuje nam samym wyrozumienie. Nie mścić się na innych, ale swoje winy mieć darowane, oto na czym przede wszystkim powinno zależeć człowiekowi, ciągle na pokusy wystawionemu! Boć cóż mogłoby być więcej zgodne z duchem wiary chrześcijańskiej niż odpuszczenie grzechów nie tylko w Kościele, ale po wszystkich domach prywatnych? Tam skończyć z groźbami! Rozkuć kajdany, by one jeszcze zgubniej nie zaciążyły samemu temu, który z nich zwolnić nie chce! Boć jaki on wyrok sam wyda na bliźniego, taki na siebie ściągnie. „Błogosławieni natomiast miłosierni, albowiem nad nimi Bóg się zmiłuje” (Mt. 5, 7 ). Bóg w swoich sądach i sprawiedliwy jest, i wyrozumiały. Po to też pozwala, by jedni byli podwładnymi drugich, aby przestrzegano i celowej karności i wyrozumiałości ojcowskiej, stosując je z należytym umiarem, i aby nikt nie ważył się odmówić przebaczenia win bliźniemu, kto je pragnie otrzymać za swoje.
  6. Następnie, ponieważ Pan powiedział: „błogosławieni pokój czyniący, albowiem nazwani będą synami Bożymi” (Mt. 5, 9), niechaj ustaną wszelkie niezgody i zawzięte spory! Kto się nie zatroszczy o pojednanie z braćmi, niech nie sądzi, że będzie miał udział w paschalnym święcie! Kto braterstwa nie miłuje, nie znajdzie się wśród synów Ojca Niebieskiego! Wreszcie posty chrześcijan mają porastać tłustością zasług przez hojne jałmużny i opiekę nad ubogimi. Co kto sobie i swojej przyjemności odejmie, niech to obraca na chorowitych i biedaków. Przyłóżmy się do tego, aby wszyscy jakby jednymi usty błogosławili Boga! Kto bodaj cząstkę jakąś ze swej majętności udziela, niech wie, że samego Boga wyręcza w świadczeniu miłosierdzia. On to złożył udział biednego w ręce dobroczyńcy! W ten sposób grzechy, zmywane wodą chrztu, albo łzami pokuty, także jałmużną mogą być zmywane. Boć Pismo św. mówi: „jak ogień gasi woda, tak grzech gasi jałmużna” (Ekl. 3, 33). Przez Jezusa Chrystusa, tego Pana naszego, który z Ojcem i Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Dla jaśniejszego wyrażenia myśli Leona można by to miejsce tak streścić: Dobro zbawienia, wysłużonego nam przez Chrystusa, ukazuje nam wiara i wypływająca z niej nadzieja czyli spodziewanie się. Spodziewamy się zaś nie tego, co już jest przed nami i jakby w naszych rękach, ale tego, co ma nadejść jakby z oddali i jeszcze jest dla nas niewidoczne więc i „droga cnoty jest niejako ukryta i schowana”.

2

Por. Mowa 5, 2 pod koniec rozdziału.

3

Por. Mowa 58, 5: „ecclesiae filii magno pretio redempli gratis lustificati”. Por. Rzym, 3, 24.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post
2021-04-12

Mowa 48 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 214–219.

  1. Najmilsi! Chrześcijanie mają dużo świąt i obchodzą je z nabożeństwem w różny sposób. Ale ani jedno z nich nie dorównywa uroczystości paschalnej. Z niej zaś spływa godność i uświęcenie na wszystkie inne. Nawet Narodzenie Pańskie – z matki – jest wkładem do tej świętej tajemnicy, boć nie dla czego innego Syna Boga narodził się docześnie, jeno by mógł być ukrzyżowanym. Dlatego przyjął na siebie ciało w łonie dziewicy, bo tylko w śmiertelnym ciele mogła się dokonać postanowiona męka: ona zaś powzięta z niewysłowionej miłości Bożej, jest dla nas ofiarą odkupienia, gładzącą grzechy, i początkiem powstania do życia wiecznego. Kiedy znowu zważymy, co cały świat zawdzięcza Krzyżowi Chrystusa, rozumiemy słuszność przygotowania siebie do obchodu paschy postem 40-dniowym abyśmy mogli godnie uczestniczyć w boskich tajemnicach. Tak to być powinno, by nie tylko najwyżsi pasterze 1 niższego stopnia kapłani, by więc nie sami tylko posługujący w udzielaniu sakramentów, ale całe ciało Kościoła i wszyscy wierni z osobna byli czyści od wszelkiej zmazy. Świątynia Boga, wznosząc się na fundamencie samego Założyciela swojego, w każdym kamieniu winna być ozdobną i na wskroś przezroczą. Jeżeli bowiem nie bez celu zdobi się jak najwspanialej królewskie pałace i gmachy wysokich urzędów, uwydatniając okazałością domów większe znaczenie ich mieszkańców, to cóż powiedzieć o przybytku samego Boga? Jakim nakładem go budować? Jakim przepychem otoczyć?! Wprawdzie budowli tej ani rozpocząć ani wykonać nie można bez jej twórcy; ale on, sam budowniczy, udziela jej od siebie tego daru, by i ona dążyła do swej rozbudowy. Kamienie bowiem, brane do wznoszenia tej świątyni, są „żywe” i „rozumem obdarzone”, a łaska Ducha Św. pobudza je, by dobrowolnie w jedną stapiały się całość. Wyszukana to i umiłowana społeczność! Sama też z nieszukającej szukającą i z niemiłującej miłującą być winna, stosownie do wezwania św. Jana Apostoła: „My tedy miłujmy jedni drugich wzajemnie, ponieważ Bóg pierwej nas umiłował” (1 Jan 4, 19; 4, 11). Skoro więc i wszyscy społem i każdy z wiernych z osobna jesteśmy „świątynią Boga”, musi ona być doskonała tak w swoim zespole, jak w oddzielnych członkach. Chociaż nie wszyscy jej członkowie jednakową odznaczają się pięknością, i w rozmaitych jej częściach nie może być jednakowych zasług, ale związka miłości tworzy z nich gmach wspaniały i harmonijny. Uczestnicząc w świętym serc zespole, mimo, że nie te same dobrodziejstwa łaski przypadają każdemu z nich w udziale, cieszą się jednak z nich wszyscy, jak ze swoich własnych. Wszak to, co miłują wspólnie, nie może im być obce; boć sami rosną i wzbogacają się, gdy radzi są postępowi innych.
  2. W tym zjednoczeniu świętych, najmilsi, gdzie się to samo miłuje i ceni, i jednakowo i myśli, i czuje, nie ma miejsca dla pyszałków, zawistnych i chciwych. Wszystko, czym próżność się przechwala, co dyszy żądzą odwetu, lub co rozwięźle swawoli, nie ze sprzymierzonymi z Chrystusem, jeno z szatańskim wiąże się stronnictwem. Do środowisk, przejętych duchem miłości, nie ma to wszystko dostępu. Oto co powoduje ponurą złość w „przeciwniku niewinności” i „wrogu pokoju*. Ponieważ on „nie ostał się w prawdzie” (Jan 8, 44), a wynosząc się butnie, spadł sromotnie z wyżyn swego stanowiska, nie może strawić tego, że miłosierny Bóg odkupił człowieka i człowiekowi oddaje dobra, postradane przez niego. Nie dziwna zatem, że i prawość ludzi, żyjących uczciwie, dręczy niezmiernie „prasprawcę grzechu”, a już o istotną mękę przyprawia go niezłomność tych, których nie zdoła zepchnąć z zajętej przez nich postawy. Wszak wśród ludzi nie brakuje naśladowców jego sprawek. Wielu, niestety, po prostu schnie z zazdrości na widok czyjegoś postępu w dobrym. Wiedząc, że cnota jest wrogiem występku, biją oni nienawistnie w tych, na których nie chcą się wzorować. Natomiast słudzy Boga i uczniowie prawdy miłują nawet inaczej, niż oni, myślących; wojnę zaś wypowiadają nie tyle ludziom, co występkom, „nikomu złem za złe nie oddawając” (Rzym. 12, 17), jeno pragnąc zawsze sprowadzić błądzących na dobrą drogę. Boć w bliźnim nie przeoczać siebie samego, a nawet we wrogu swoim własną kochać naturę, szlachetna to rzecz! Z samą Bożą dobrocią można to porównać! Spotykamy się z tym nierzadko, że najgorsi ludzie zmieniają się w najlepszych: pijący w trzeźwych, okrutnicy w miłosiernych, chciwcy w szczodrych, niepowściągliwi w zachowujących czystość, zabijący w spokojnych.

    Ponieważ zaś sam Pan powiedział: „nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzesznych” (Mt. 9, 13; 12, 7; Oz. 6, 6; 1 Tym. 1, 15), nikomu z chrześcijan nie wolno nienawidzić kogokolwiek. Boć na przebaczeniu grzechów opiera się zbawienie. Nie wiemy zaś, jak wartościowymi jeszcze ludźmi może uczynić łaska Ducha Św. tych, z których mądrość przyziemna porobiła nicponiów.

  3. Świętość tedy i dobroć – to znamiona ludu Bożego! Świętym on być powinien, unikając tego, co zakazane, dobrym zaś, czyniąc, co nakazane! Wprawdzie wielka to już rzecz posiadać prawą wiarę i niesfałszowaną naukę; wprawdzie też największej pochwały będą godne takie przymioty, jak opanowanie podniebienia, łagodność w usposobieniu i czystość nieskazitelna. Ale bez miłości zawsze będzie czegoś brakowało wszystkim tym cnotom. Największe zalety charakteru będą bezowocne, jeśli ich miłość nie zrodzi. Dlatego mówi Pan w Ewangelii św. Jana: „Po tym poznają wszyscy, żeście uczniami moimi, jeśli miłość mieć będziecie jedni ku drugim” (Jan 13, 35). A w liście tego samego Apostoła czytamy: „Najmilsi! miłujmy się wzajemnie, ponieważ Bóg ]est miłością, i wszelki, co miłuje, z Boga się rodzi i poznaje Boga. Kto zaś nie miłuje, nie zna Boga, ponieważ Bóg jest miłością (1 Jan 4, 7). Dlatego wierni powinni badać swoje sumienie i ścisłemu osądowi najskrytsze nawet swoich serc skłonności. Jeżeli odnajdą owocną miłość bliźniego na dnie duszy własnej, mogą nie wątpić, że Bóg w niej przebywa! By zaś tam z dnia na dzień przestronniej było tak wielkiemu Gościowi, niech ją rozszerzają wytrwale coraz to nowymi uczynkami miłosierdzia. Wszak Bóg jest miłością, a że boskości nie podobna zamknąć w jakichś granicach, więc też i miłości bliźniego nie należy zakładać kresu.
  4. Do szerzenia dobra, tej cnocie właściwego, dnie bieżące nawołują nas w szczególny sposób – chociaż i wszelki inny czas do tego się nadaje. Kto chce bowiem podjąć Paschę Pana, uświęcony na duszy i ciele, winien zabiegać przede wszystkim o ten dar łaski, który zawiera w sobie wszystkie cnoty i pokrywa mnóstwo grzechów (1 Piotr 4, 8). Mając więc obchodzić uroczyście tę tajemnicę Bożej Miłości, wyższą nad wszystko, przez którą Jezus Chrystus zmazał nasze winy, przygotowujmy się do tego już naprzód ofiarami miłosierdzia. Samiśmy go doznali od dobrego Boga, świadczmy je tym, co wobec nas zawinili! W niepamięć tedy puszczajmy krzywdy, nie karzmy za winy, uwalniajmy podwładnych od tego lęku, że czeka ich wciąż odwet za różne uchybienia. Niech opustoszeją więzienia karne i ustaną żałosne jęki przestępców po ciemnych lochach. Kto takich trzyma za jakieś winy, niechaj pamięta, że i sam nie jest bez grzechu! Szczęśliwy, że ma komu przebaczyć, aby w ten sposób i sobie zyskał przebaczenie – nie mając wątpliwości, że przy odmawianiu słów, jakich nas Pan nauczył: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mat. 6, 12), tym rodzajem modlitwy jedna sobie Boskie zmiłowanie.
  5. Następnie w obecnym czasie trzeba się zdobywać na większą niż kiedy indziej wobec biednych i dotkniętych różnymi ułomnościami. Ona to sprawi, że z wielu ust popłyną dzięki do Boga; posilenie przez nas nędzarzy wesprze skuteczność naszych postów. Pan bowiem na dzieło spełnione przez wiernych dla jego ubogich, spogląda tak miłym okiem, jak na żadne inne; w świadczonym przez nas miłosierdziu widzi odbicie własnej miłości. A nie należy się obawiać, że datki na nie łożone, uszczuplą nasze mienie. Sama dobroczynność wielkim jest bogactwem. A tam, gdzie Chrystus i żywi innych i siebie karmić każe, nie może zbraknąć środków do szczodroty 1 (Mat. 25, 40). W całej tej bowiem sprawie działa owa ręka, co łamiąc chleb, zwiększa go i, rozdzielając, mnoży 2. Bez obaw zatem i z radością w sercu niechaj każdy wspomaga wiernych, bo właśnie wtedy największy zysk weźmie, kiedy dla siebie jak najmniej zatrzyma. Stwierdza to św. Paweł w słowach: „Ten co daje nasienie siejącemu, da też chleba na pokarm i rozmnoży nasienie wasze, i przysporzy owoców sprawiedliwości waszej” (2 Kor. 9, 10), w Chrystusie Jezusie, tym Panu naszym, co żyje i króluje z Ojcem i Duchem Św. na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Por. słowa Leona z Mowy 17, 2: „qui dat, ut habeas, mandat, ut tribuas”.

2

Aluzja do rozmnożenia 5 chlebów. (Jan 6, 5).

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post miłość bliźniego
2021-04-02

Mowa 47 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 210–214.

  1. Najmilsi! Wiadomo, że pośród uroczystości chrześcijańskich tajemnica wielkanocna ma pierwszeństwo przed wszystkimi. Na godny i odpowiedni jej obchód przygotowują nas urządzenia całego roku. Ale największej pobożności wymagają dni obecne. Stawiają nas one, jak sobie uprzytomniamy, przed progiem tej najwznioślejszej tajemnicy Bożego miłosierdzia. Słusznie na ten czas święci Apostołowie z natchnienia Ducha Św. zarządzili większe posty. Przez uczestnictwo w noszeniu Krzyża Chrystusa i my także mamy czynić coś z tego, co On dla nas uczynił. W tym sensie wyraża się Apostoł: „jeżeli z nim razem cierpimy, abyśmy z nim razem i uwielbieni byli” (Rzym. 8, 17). Udział w cierpieniu Pana jest najpewniejszą rękojmią udziału w obiecanej szczęśliwości. Nikomu, najmilsi, warunki czasu nie odmawiają uczestniczenia w tej chwale, wbrew mniemaniu jakoby pokój niezamącony prześladowaniami nie nastręczał sposobności do mężnej cnoty. Pouczające pod tym względem są słowa Apostoła, mówiącego: „wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie, prześladowanie cierpieć będą” (2 Tym. 3, 12), czyli, że nie zabraknie nigdy ucisku prześladowań tam, gdzie nie zabraknie praktykowania pobożności. Sam Pan zaś powiada w swych napomnieniach: „kto nie bierze krzyża swego i nie naśladuje mnie, nie jest mnie godzien” (Mt. 10, 38). Powiedzenie to dotyczy bez wątpienia nie tylko uczniów Chrystusowy, ale i każdego z wiernych z osobna i całego Kościoła. W Apostołach, obecnych wtedy przy nim, cały Kościół posłyszał, co my wychodzi na zbawienie. Jak więc po wszystkie czasy należy żyć pobożnie, tak też po wszystkie czasy należy żyć pobożnie, tak też po wszystkie czasy trzeba krzyż nosić. Słusznie zaś mówi się o „swoim krzyżu”, każdy bowiem dźwiga krzyż swojego rodzaju i rozmiaru. Jedna jest nazwa prześladowania 1, ale nie jeden bywa powód ścierania się, i niebezpieczniejszym, niż otwarty wróg, jest napastnik, działający z zasadzki. Pobożny Hiob, doświadczywszy na przemian dobrej i złej woli na świecie, zbożnie i prawdziwie mawiał: „Czyż nie bojowaniem jest życie człowieka na ziemi?” (Hiob 7, 1). Boć nie same tylko cielesne cierpienia i udręki biją w człowieka wierzącego. I zdrowego na ciele trapi ciężka choroba, gdy zmysłowej żądzy pozwoli siebie rozhartować. Roztropna dusza — gdy „ciało pożąda przeciw duchowi, a duch przeciw ciału” (Gal. 5, 17) — krzyżem Chrystusa odpiera każdy wabik szkodliwych żądz, ponieważ sama przeszyta jest gwoździem wstrzemięźliwości i bojaźnią Bożą (Ps. 118, 120). Ale za swoją niezłomność w dobrem spotka się ona z wrogą postawą u tych, co inaczej, niż ona, myślą, i ulegają podszeptom szatana. Nienawidzą oni po prostu ludzi prawych, ponieważ w zestawieniu z nimi swoją opinię, już zaszarganą złymi obyczajami, tracą jeszcze bardziej. Niegodziwi nie dadzą więc spokoju sprawiedliwym, pijący nie przepuszczą trzeźwym, kłamcy nie zgodzą się nigdy z rzetelnymi, pyszni nie ścierpią łagodnych, butni — skromnych, chciwcy — szczodrą mających rękę. A z tych przeciwieństw tak ostre powstaną tarcia, że choćby one na zewnątrz przycichły, to na dnie dusz pobożnych długo pozostawią niepokój. Sprawdza się tedy, że ci, co „chcą żyć pobożnie w Chrystusie, prześladowanie cierpieć będą” (2 Tym. 3, 12), sprawdza się i to, że przez całe życie bojować musimy (Hiob 7, 1). Już więc na podstawie osobistych doświadczeń każdy wierny winien się uzbrajać krzyżem Chrystusowym, aby był godnym Chrystusa.
  2. Na takich jednak, najmilsi, co bojowaniem zdobywają nagrodę wieczną, chytry szatan zasadza się przede wszystkim w ten sposób, że podkopuje w nich wiarę, nie mogąc od razu zniszczyć ich prawości. Boć na manowce zejdzie każdy, kto da się odwieść od wyznawania prawdy, i z biegiem czasu całkiem w nich się zagubi. Im dalej odbije się od światła katolicyzmu, tym bliższy będzie śmierci 2. I za naszych czasów doznają tego nieoględnie na sobie ci, co z ducha dawno już pogrzebanego i potępionego błędu snują na nowo starą niedorzeczność. Ośmielają się oni zaprzeczać dwojaką naturę Chrystusa 3, jedni, twierdząc, że nie przyjął na siebie prawdziwego ciała, inni, że bóstwo w ciało się w nim obróciło. W ten sposób według Manesa 4 nie byłoby zmartwychwstania, jeśli nie mogło być cierpienia; podług Apolinarisa 5 zaś samo bóstwo Słowa podległoby zmianie, stając się cierpiętliwym. A cóż to jest tak myśleć i tak nauczać lud chrześcijański? Nie jestże to to samo, co burzyć same podstawy naszej religii? Nie jestże to przeczyć, że prawdziwy Syn Boży jest też prawdziwym synem człowieczym?!

    Wszak w Nim jedynie jest zbawienie świata. Tak świadczy zakon, tak poręczają spełnione proroctwa, tak głoszą światu wszystkie figury Starego Testamentu. Nie ma przeto wątpliwości, że owa tajemnica miłosierdzia, często i od dawna oznajmiana, spełniła się w czasie z góry postanowionym. Wprawdzie odkąd „Słowo ciałem się stało” (Jan 1, 14), bóstwo i człowieczeństwo tak się jednoczą w osobie Chrystusa, że obie jego natury działają nierozdzielnie, jednak prawdziwa Ewangelia lubi bardzo często nazywać go „synem człowieczym” 6, głosząc równocześnie, że jest synem Bożym. Omawiając różne rzeczy, bądź człowieczeństwu, bądź boskości własne, pod nazwą syna człowieczego wspomina jedne i drugie, nie rozróżniając 7. Czyni zaś tak dlatego, aby człowiek wierzący, wyznając Boga-Człowieka w Panu naszym Jezusie Chrystusie, narodzonym z Maryi Panny, nie wahał się uznawać tak ludzkiej natury w Bogu, jak boskiej w człowieku, a więc, że i w Słowie jest prawdziwie niskie człowieczeństwo przyjętego, i w ciele prawdziwy majestat Boży przyjmującego.

  3. Niechaj wam, najmilsi, wystarczy to krótkie omówienie Wcielenia Słowa z okazji tego święta wielkanocnego, na które winniśmy się przygotować, oczyszczając serca. Zresztą niejednokrotnieśmy was o nim pouczali. Teraz zaś zwracam waszą uwagę, pobożni słuchacze, na to, czego żąda chwila obecna, zachęcając mianowicie, abyście ten święty i zbawienny post zdobili uczynkami miłości. Ponieważ zaś przede wszystkim starać się należy o przebaczenie grzechów, możecie być pewni, że dostąpicie miłosierdzia, jeżeli sami przebaczycie wszelkie urazy swoim podwładnym. Przystoi bowiem, aby ludy Boże szły na tak wielkie święto z pokojem i pojednaniem w sercach. Jeżeli w te dni nawet sądy publiczne zmniejszają surowość kar i ich wymiar, jakżeż lagodnieć winy serca chrześcijan! Ich powinnością raczej jest starać się usilnie, by nikt nie cierpiał od chłodu i głodu, nikt nie przymierał z nędzy lub marniał z przygnębienia, by nie było skutych w kajdany i zamkniętych W więzieniach. Choćby największe były powody do uraz, człowiek nie tyle ma sobie zaprzątać głowę wielkością cudzej przewiny, ile uprzytomnić sobie, że jest takim samym, jak inni człowiekiem, i że od tego, jak bliźniego osądza, zależy, czy sam dostąpi miłosierdzia u Sędziego-Boga. A „błogosławieni miłosierni” (Mt. 5, 7), ponieważ nad nimi zmiłuje się Bóg, On, co żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Tzn., że różne niebezpieczeństwa, grożące człowiekowi wierzącemu tak od zewnątrz jak od duchowych nieprzyjaciół, Apostoł obejmuje jedną nazwą „prześladowanie”.

2

W innych manuskryptach zamiast „tanto erit morti vicinior”, jak przyjmują w tekście Ballerini, jest „tanto erit tenebris vicinior”.

3

Z dalszego ciągu mowy widać, że autor ma tutaj na myśli Manichejczyków i Apolinarystów. Pierwszych zwalczał Kościół od r. 377. Nauka Apolinarisa połępiona została na soborze Konstantynopolitańskim w 381 r.

4

Podług Manesa Chrystus przyszedł na świat w pozornym ciele, aby świetlne dusze wysłonecznić, budząc w nich w ten sposób świadomość źródła, z jakiego pochodzą. Ich wyzwolenia dokonywa nauka Chrystusa, uzupełniona przez Manesa, podającego się za Parakleta, i jego objawienie. Por. Mowy 16, 4; 22, 6; 24, 4.

5

Naukę Apolinarisa streszcza Leon w Mowie 24, 5, w następujących słowach: „Apolinaris, pozbawiony gruntownego zmysłu wiary, wierzył jednak, że Syn Boży przyjął na siebie naturę rzeczywistego ciała ludzkiego, choć zdaniem jego w ciele tym nie było duszy, ponieważ jej miejsce zajęło bóstwo”.

6

Sama tylko Ewangelia Mateusza 31 razy zowie Syna Bożego „Synem Człowieczym”.

7

Por. Mowę 46, 2.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post herezja
2021-04-02

Mowa 46 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 205–209.

  1. Najmilsi! Wiemy, jak gorliwi jesteście w swojej pobożności; wielu z was uprzedza nasze zachęty co do postów przedwielkanocnych. Że jednak wstrzemięźliwość przydaje się nie tylko do opanowania ciała, ale konieczna jest do utrzymania czystości ducha, pragniemy, aby poszczenie wasze było doskonałe; mianowicie, abyście tak, jak umiecie wyrzec się przyjemności zmysłowej natury, odcięli też dostęp wszelkim błędom do umysłów swoich. Boć do wielkanocnego święta — tego ośrodka wszystkich naszych religijnych tajemnic — ten się przygotowuje rzetelnym i rozumnym oczyszczeniem, kto serca swego nie splami jakąś niewiarą. Wszak to Apostoł mówi: „cokolwiek nie jest z wiary, grzechem jest” (Rzym. 14, 23). Dlatego jałowe i bezpłodne będą posty dających się oszukiwać „ojcu kłamstwa” mrzonkami, i nie odżywiających się prawdą ciała Chrystusowego. Jak więc całą duszą należy pełnić przykazania Boże i zbawczą naukę, tak znowu z największą przezornością strzec się błędnych wierzeń. Duch bowiem wtedy pości święcie i istotnie duchowo, gdy precz odrzuca karmę błędu i trutkę fałszu. A podstępny i obrotny wróg teraz właśnie zastawia je najprzebieglej, teraz kiedy to powrót najbardziej czcigodnych świąt wzywa cały Kościół do głębszego rozważania ogółu tajemnic zbawienia. Boć rzetelny wyznawca i czciciel zmartwychwstałego Chrystusa ani nie będzie się rumienił na widok Jego Męki, ani pozwoli się omylić z racji narodzin w ciele. A są tacy, co wstydząc się Ewangelii Krzyża Chrystusowego, by śmielej twierdzić, że podjęta dla odkupienia świata Męka to rzecz bez znaczenia, zaprzeczyli samą cielesną naturę w Panu. Nie rozumieli oni, że niecierpiętliwe i niezmienne Bóstwo Słowa, w ten sposób zeszło ku zbawieniu ludzkiemu, że dzięki swej potędze nie utraciło swej natury, dzięki zaś miłosierdziu przyjęło naszą. Dwojaką więc naturę w Chrystusie jedna obejmuje osoba. Syn Boży i Syn Człowieczy jednym tylko jest Panem. Przyjął on na siebie stan służebny nie z koniecznego prawa, jeno za radą miłości. Boć własną potęgą siebie uziemił (uniżył), potęgą się ucierpiętliwił, potęgą swoją uśmiertelnił, by w ten sposób, kiedy burzył panowanie grzechu i śmierci, i słabe ciało – ludzkie – zdolne było podjąć ekspiację, i silna natura – boska – nic na swej chwale nie cierpiała.
  2. Gdy zatem, najmilsi, czytając lub słuchając Ewangelii, dowiadujecie się, że Pan nasz Jezus Chrystus, już to podlega zniewagom, już to jaśnieje cudami, tak że w jednej Jego osobie raz ludzka zaznacza się natura, raz znowu boska promienieje, strzeżcie się tutaj jakiegoś błędnego rozumienia, jakoby w Chrystusie było albo samo tylko człowieczeństwo, albo samo tylko bóstwo. Natomiast wiernie przyjmujcie oboje razem! Jednemu i drugiemu korną cześć oddawajcie! Nie wolno rozłączać Słowa od ciała po ich zjednoczeniu, ani też stąd, że w Jezusie tak silnie biją w oczy oznaki bóstwa, uważać za fałszywe dowody na to, że i ziemskie posiadał ciało. Prawdziwych świadectw Jego dwojakiej natury mamy obfitość. Podług wysokiej Bożej rady zmierzają one do tego, aby nas doprowadzić do zrozumienia, że we wszystkim bierze udział i bóstwo w ciele i ciało w bóstwie, ponieważ nietykalne Słowo nierozłączne jest od dotykalnego cierpieniem ciała. Myśli więc chrześcijańska, pierzchająca przed kłamstwem, a uczennico prawdy, śmiało posiłkuj się ewangelicznymi zdarzeniami i, jakoby stając w gronie Apostołów, umiej rozróżnić, co duchowym, a co cielesnym należy rozumieć spojrzeniem w widzialnej działalności Pana. Człowiekowi to oddaj, że z niewiasty rodzi się dziecię, Bogu zaś oddaj, że ani poczęcie ani rodzenie nie narusza dziewictwa matki. Po spowiciu w pieluszki, po żłobie, jako kolebce, poznawaj sługę; ale ze zwiastowania aniołów, z obwieszczenia żywiołów, z pokłonu Magów wyznawaj w Nim Pana. Przyznaj, że ludzkie to serce, co nie wymawia się od uczestniczenia w godach małżeńskich; ale boską stwierdź rękę w przemianie wody w wino. Ludzką odczuwaj miłość, widząc łzy żalu, ronione nad śmiercią przyjaciela, ale boską podziwiaj potęgę, patrząc, jak ten, co już od czterech dni leżał w grobie i rozkładał się, na rozkaz Słowa samego powstaje z martwych. Że ze śliny i ziemi tworzy się błoto, skutek to ludzkiej czynności, ale, że pomazane nim oczy widzą, to bez wątpienia oznaka owej pomocy, co dla objawienia swej chwały zachowała sobie to, czego nie nadała składnikom przyroda. Ludzka to też istotnie rzecz znużone ciało pokrzepiać snu odpoczynkiem; ale poskramiać surowym rozkazem potęgę burz rozszalałych, prawdziwej boskości to dowód.

    O ludzkiej dobroci i współczuciu dla bliźnich świadczy, gdy głodnym poda się pożywienie, któż jednak ośmieliłby się przeczyć, że nakarmić pięciu chlebami i dwiema rybami pięciotysięczną rzeszę mężów, nie licząc kobiet i dzieci, to boskie działanie? Ponieważ w tym wszystkim współdziałało z Bóstwem prawdziwe ciało, ujawniło się przez to ścisłe zjednoczenie człowieczeństwa z bóstwem. Boć tylko w ten sposób, że Słowo Boże przyjęło ciało z łona Dziewicy, i w jednej osobie narodziło się, i jako Ciało i jako Słowo zarazem, mogły zostać uleczone rany po dawnym grzechu naszych prarodziców.

  3. Najmilsi! Zachowujcie niezłomnie tę wiarę we Wcielenie Pańskie, przez którą cały Kościół staje się ciałem Chrystusa. Umarzajcie wszelką herezję swoją wstrzemięźliwością od błędów. Bądźcie przeświadczeni, że wtedy uczynki miłosierne będą wam pożyteczne, i wtedy okaże się owocność oczyszczenia postem, gdy dusz waszych nie będzie czuć najmniejszą zarazą bezbożnych mniemań. Odrzucajcie precz owe nienawistne Panu dowodzenia ludzkiej mądrości, co nikogo jeszcze nie doprowadziły do poznania prawdy. Utrwalajcie natomiast w sercu, co odmawiacie w symbolu. Wierzcie, że ten współwieczny z Ojcem Syn Boży, przez którego wszystko się stało, a bez którego nic się nie stało (Jan 1, 3), narodził się także podług ciała w wypełnieniu czasów. Wierzcie, że On w ciele ukrzyżowany, umarł i zmartwychwstał, a wzięty nad wysokości niebieskich panowań i umieszczony na prawicy Ojca, przyjdzie sądzić żywych i umarłych w tym samym ciele, w którym wstąpił na niebiosa. To właśnie zapowiada Apostoł wszystkim wiernym następującymi słowy: „Jeśliście tedy powstali wespół z Chrystusem, szukajcie, co w górze jest, gdzie Chrystus siedzi na prawicy Bożej: co w górze jest, miłujcie, nie co na ziemi. Boście umarli i życie wasze ukryte jest z Chrystusem w Bogu. Gdy się Chrystus, życie wasze, okaże, tedy i wy z nim okażecie się w chwale” (Kol 3, 1).
  4. Ufając tedy, najmilsi, w tak wielką obietnicę, bądźcie niebianami nie tylko w nadziei, ale w postępowaniu waszym. Acz w każdym czasie należy dążyć do uświęcenia się, teraz, w tym poście czterdziestodniowym, gorliwiej zabiegajcie o ogładę dusz waszych zbożnymi uczynkami; a więc nie tylko rozdawaniem jałmużn — jakżeż skutecznym w dziele naprawy! — ale i przebaczeniem uraz i odpuszczeniem win, aby wam, gdy prosić będziecie, nie stawał na przeszkodzie warunek, jaki postawił Bóg między sobą a człowiekiem. Skoro bowiem według pouczenia Pana mówimy: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mt. 6, 12), to zobowiązujemy się spełniać całym sercem to, co wypowiadamy usty. Wtedy stanie się też w pełni to, czego w następnych prośbach żądamy, byśmy na pokuszenie nie byli wwiedzeni i od wszelkiego zła byli wolni. Przez Jezusa Chrystusa, tego Pana naszego, który z Ojcem i z Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Tags: św Leon Wielki Wielki Post post
2021-03-05

Mowa 45 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 200–205.

  1. Najmilsi! Miłować Boga i miłować bliźniego oto co stanowi siłę i mądrość wiary chrześcijańskiej. Kto dąży gorliwie do Boga i niesie pomoc swemu współsłudze, ten spełni całe swoje zbożne zadanie. Zawsze co prawda obowiązani jesteśmy do tej dwojakiej, a w istocie jednej miłości, i do powiększania jej w sobie z dniem każdym. Teraz jednak w szczególności mamy ją rozszerzać i pogłębiać tak, żeby post 40-dniowy, poprzedzający święto Zmartwychwstania, odezwał się w duszach naszych jakby Izajaszowym echem, tak dobitnie brzmiącym w ustach Jana Chrzciciela: „Gotujcie drogę Pańską, proste czyńcie ścieżki jego” (Iz. 40, 3; Mt. 3, 3). Czy bowiem pomyślimy o tych, co od dawna wstąpiwszy w szranki ewangelicznych zawodów, nieznużenie ubiegają się o palmę zwycięstwa, czy o tych, co świadomi swych śmiertelnych grzechów spieszą po przebaczenie, aby pojednać się z Bogiem, czy wreszcie o tych, co mając odrodzić się w chrzcie Duchem Św. pragną zewlec z siebie „starego Adama”, a przyodziać w nowego człowieka; do wszystkich stosuje się ten zew zbawienny: „gotujcie drogę Pańską, proste czyńcie ścieżki jego”. Jakie to drogi i ścieżki prowadzą do Pana, szukajmy wskazówek w przepowiadaniu tegoż kaznodziei. Obiecując działania i dary łaski 1, odsłania on przed nami przyszłych przemian objawy i dorzuca wzięte z proroctwa następujące orzeczenie: „wszelka dolina będzie napełniona, a wszelka góra i pagórek będzie poniżony, i krzywe miejsca będą proste, a ostre drogami gładkimi” (Łuk. 3, 5). Dolina oznacza tu skromność pokornych, góra zaś i pagórek butę pysznych. A ponieważ jak wieczna Prawda mówi, „kto się poniża, będzie wywyższony, a kto się wywyższa, będzie poniżony” (Łk. 14, 11 i 18, 14), słusznie zapowiedziane zostało i dolinom napełnienie i górom zniżenie, aby tego, co gładkie, żaden kamień obrazy, a tego, co proste, żadna krzywizna nie paczyła. Aczkolwiek bowiem „wąska i stroma jest droga, która prowadzi do żywota” (Mt. 7, 14), to jednak lekko jest po niej się wspinać, komu prawdziwa pobożność dodaje siły; a nawet przyjemność odczuwa ten, kto pewną nogą stąpa po gruncie cnoty, miast osuwać się po piaskach występku.
  2. Aby zaś dokładniej poznać, jakimi drogami mamy zmierzać po to, co Bóg nam obiecuje, posłuchajmy, jaką w tym względzie naukę daje prorok Dawid: „wszystkie drogi Pańskie, powiada, to miłosierdzie i prawda” (Ps. 24, 10). Tedy na przykładzie Bożego działania mają się wzorować wierni. I słusznie żąda Bóg naśladowania siebie od tych, których na obraz swój stworzył. Gdyby w nas nie znaleziono miłosierdzia i prawdy, nie moglibyśmy się stać uczestnikami Jego chwały. Do Zbawiciela bowiem zbawieni tą samą muszą podążać drogą, jaką On do nich przybył, aby ich zbawić, tak żeby miłosierdzie Boże miłosiernych, a prawda prawych czyniła z nas ludzi. Drogą więc prawdy chodzi dusza sprawiedliwego, a drogą miłosierdzia serce dobrotliwe. Jednak te dwie drogi nigdy nie rozchodzą się tak, żeby czy to sprawiedliwość, czy dobroć osiągało się różnymi sposobami, jakby zupełnie co innego było wzrastać w miłosierdziu, a co innego doskonalić się w prawdzie. Kto daleki jest od prawdy, nie będzie miłosiernym, kto pozbawiony dobroci, nie będzie znowu sprawiedliwym. Jeśli nie ma daru obydwu cnót łącznie, żadnej z nich z osobna nie posiada. Miłość jest rdzeniem wiary, wiara ostoją miłości. Wtedy tylko jedna i druga godne są swej nazwy i przynoszą owoc, gdy trwa ich związek nierozerwalny. Gdzie zaś obie razem nie występują, obie razem ustają; wzajemnie bowiem dla siebie są pomocą i światłem. Tak to będzie dotąd, dopóki widzenie Boga jako nagroda nie spełni tęsknoty wierzących, i już niezmiennie widzieć się będzie i kochać to, czego teraz ani kochać bez wiary, ani w co wierzyć bez miłości nie podobna. Ponieważ, jak mówi Apostoł: „w Chrystusie Jezusie nic nie waży ani obrzezanie, ani nieobrzezanie, ale ta wiara, która przez miłość działa” (Gal. 5, 6), pełnijmy więc równocześnie i łącznie i czynną miłość i wiarę. One bowiem stanowią niejako dwa skrzydła, na jakich dusza czystego serca wzbija się aż do posiadania i widzenia Boga, by brzemieniem trosk ziemskich nie dać się przygnieść. Wszak ów, co powiedział: „bez wiary nie można podobać się Bogu” (Żyd. 11, 6), rzekł również dobitnie: „gdybym miał wszystką wiarę, a miłości nie miał, n1czym jestem” (1 Kor. 13, 2) Byśmy więc mogli godnie obchodzić boskie tajemnice świąt wielkanocnych, zabiegajmy o te dwie cnoty jak najgorliwiej, one bowiem streszczają w sobie naukę wszystkich przykazań.

    Przez nie każdy wierny może się stać i ofiarą dla Boga i Jego świątynią. Wiara przynagla żyć nadzieją tego, o czym przeświadcza; miłość przynagla jednoczyć się z tym, co każe kochać! Jedno i drugie jest obowiązkiem miłującego, jedno i drugie obowiązkiem wierzącego. Komu odjąć się nie możemy na skutek użyczonego nam poznania 2, z tym jednoczymy się, upodobniając się z nim taką jak jego miłością! Boga to głos: „świętymi bądźcie, ponieważ ja świętym jestem” (Kap. 19, 2 i 20, 7); Pana zaś słowa: „bądźcie miłosierni, jak i Ojciec wasz jest miłosierny” (Łuk. 6, 36).

  3. By zaś nie wątpić, że Bogu się daje, wydając na potrzebującego, posłuchajmy, w jak korzystnym układzie uczestniczą rozdający jałmużny. Sam Pan zarysowuje przed nami obraz przyszłego swego sądu. Powie on wtedy do postawionych na prawicy: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, posiądźcie królestwo zgotowane wam od założenia świata. Albowiem łaknąłem, a daliście mi jeść, pragnąłem, a napoiliście mnie, byłem gościem, a przyjęliście mnie, nagim, a przyodzialiście mnie; chorym, a nawiedziliście mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do mnie” (Mt. 25, 34). Gdy zaś sprawiedliwi zapytają, kiedy i jak mogli mu te rzeczy wyświadczyć, odpowiadając im Król rzecze: „Zaprawdę powiadam wam: Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili” (Mt. 25, 40). Cóż mogłoby być zyskowniejszego nad takie uczynki? Co większe zapewnić szczęście nad taką ludzkość? Oczywiście nie można by też odmówić pochwały udzielającemu pomocy innym z tego tytułu, że jednakową podziela z innymi naturę. Że jednak to, co nie pochodzi ze źródła wiary 3, nie sięga nagradzającej wieczności, inna przeto jest wartość uczynków, spełnionych dla nieba, a inna — dla doczesnych względów. Świecka uczynność osiąga swój kres w tych, którym na dobre wychodzi; chrześcijańskie natomiast miłosierdzie sprowadza się do swego źródła. Powiedziano bowiem, że temu czynimy dobrze, komu przypisujemy w nas działanie (Filip. 2, 13). Dlatego to Pan powiada: „Tak niechaj świeci światłość wasza przed ludźmi, aby widzieli uczynki wasze dobre i chwalili Ojca waszego, który jest w niebiesiech” (Mt. 5, 16).
  4. Ciesz się zatem, duszo wierna! Wiedząc, że twoja chwała jest w chwale tego, który w tobie działa, bierz ogień gorliwości z paschalnego święta! Obowiązkiem bowiem twoim jest chętnie współcierpieć z Tym, który cierpiał za wszystkich. Pobożne życie świętych nigdy nie odbiega od Krzyża Chrystusowego. Gwoźdźmi wstrzemięźliwości przeszywają oni zmysłowość i mocą mieszkającego w nich ducha zabijają żądze cielesne. A któż nie ma w sobie czegoś do usunięcia? To ugasić gniewliwość, to umartwić pychę, to zniszczyć nierząd, to dobrać się głębiej do korzenia chciwości, tak żeby wszelkie zło podciąć w samym zawiązku i wyrwać je całkowicie. Tego rodzaju gorliwą pracą duch nieustannie siebie urabiać powinien, ciałem zaś, jako niższym, posługiwać się tak, żeby ono było mu powolne. Teraz jednak w szczególniejszy sposób i ciało powściągać należy cuglami wstrzemięźliwości i ukrócić to wszystko, co mogłoby przeszkadzać we wzniosłych dążeniach. Gdy bowiem, przygotowując się na obchód Zmartwychwstania, oczyszczamy ciało i ducha, wyrabiamy w sobie nawyk, na stałe potem przydatny. Niech łagodnieje zatem surowe obchodzenie się z podwładnymi, niech zniknie chęć odwetu za winy! Nawet wielcy zbrodniarze mają przecież tę pociechę, że za panowania pobożnych i bogobojnych władców doczekali się złagodzenia publicznego wymiaru sprawiedliwości 4! Niechaj więc ustaną wszelkie niezgody, znikną zawiści, wzrośnie natomiast duch pojednania i wzajemna życzliwość! Kto ulegając złości splamił sumienie, niechaj czynną dobrocią teraz je oczyści! Boć i sąd Boży, o ile surowy będzie dla ludzi twardego serca, o tyle znowu łagodny dla miłosiernych; postawieni na lewicy za swą nieludzkość strąceni będą w ogień wieczny, postawieni zaś na prawicy, uzyskają pochwałę za dyktowane miłością jałmużny i wejdą w szczęśliwość królestwa niebieskiego (Mt. 23, 31). Przez Chrystusa, tego Pana naszego, który z Ojcem i z Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Działania i dary łaski, odnoszące się do Mesjasza i dzieła Odkupienia.

2

„Cui intelligentiae concessione subicimur”. Bóg dał człowiekowi tę możliwość, że ze stworzeń poznaje ich Stwórcę. Poznanie to wymaga od nas wiary w Boga.

3

Por. Rzym. 14, 23: „Omne autem, quod non est ex fide, peccatum est”.

4

Por. Mowa 4, 5.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post
2021-03-02

Mowa 44 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 196–200.

  1. Najmilsi! Zawsze „ziemia jest pełna miłosierdzia Pańskiego”. Już sam świat skłania wierzącego człowieka do czci należnej Bogu; boć niebo i ziemia, morze i wszystko, co w nich się zawiera, świadczy — o dobroci i wszechmożności swego Stwórcy; przedziwne zaś piękno oddanem na nasze usługi przyrody wprost zniewala każdą myślącą istotę do powinnej wdzięczności. Ale teraz dni tak pamiętne tajemnicami odkupienia ludzi, a bezpośrednio poprzedzające święto Zmartwychwstania, każą nam na jego spotkanie ze szczególną pilnością przygotować się, oczyścić i uświęcić. Acz bowiem i w każdym innym czasie można wieść niewinne życie i rzeczywiście bardzo wielu ludzi zaskarbia sobie wtedy miłość u Boga, jednak nie upoważnia to nikogo do takiego zaufania w sobie i w swoją prawość charakteru, iżby mniemał, że pośród zgorszeń i pokus tego życia nic już nie może mu zaszkodzić; boć ludźmi tylko jesteśmy. Wszak wielki prorok powiada: „któż może się pochwalić, że ma czyste serce, albo że wolny jest od winy?” (Przyp. 20, 9), a na innym miejscu: „od skrytych grzechów moich oczyść mię, Panie, i z powodu cudzych 1 nie karz sługi swego” (Ps. 18, 13). Jeśli zaś — co stwierdza doświadczenie — nawet umiejący i opierać się żądzom, i tłumić porywczość własną, i opanowywać najskrytsze zachcianki, jednak odnajdą w sobie jakieś uchybienia, bądź przeoczone na dnie duszy własnej, bądź w innych zawinione, to teraz mają najodpowiedniejszy czas zbadać te rzeczy: co to są za wady, jakie skłonności, jak głęboko sięgają rany, wymagające ostrzejszych leków, aby nie przeszkadzały do uczestniczenia w tej świętej tajemnicy, która udaremnia sprawy szatana. Istotna to cecha paschalnej uroczystości: powszechna w Kościele radość z powodu odpuszczenia grzechów. Niechże go więc dostąpią nie tylko mający dopiero odrodzić się we Chrzcie św., ale i ci wszyscy, co już od dawna zaliczają się do dzieci Bożych. Wprawdzie zasadniczo „nowych” ludzi tworzy obmycie chrztu, że jednak śmiertelna natura rdzewiejąc, ciągłego wymaga odświeżania, a znowu w doskonaleniu siebie nie ma takiego stopnia, ponad który już wyżej sięgać by nie należało, przeto obowiązkiem wszystkich i każdego z osobna jest tak usilnie teraz pracować, by na dzień odkupienia być bez wad zastarzałych.
  2. Niech tedy chrześcijanin, najmilsi, to, co jest jego stałą powinnością, czyni teraz już nie tylko staranniej, ale całą duszą; aby 40-dniowy post, wprowadzony przez apostołów, zachował w pełni, nie tylko ujmując sobie pokarmów, ale przede wszystkim wyzbywając się wad swoich. Jeśli bowiem to umartwienie podejmuje się po to, żeby źródło podniet cielesnych ująć w karby, to w takim razie najbardziej pożądany jest ten rodzaj wstrzemięźliwości, co samą wolę wytrzeźwi z przewrotności i zamorzy nieuczciwość w postępowaniu. Taki post zachować mogą nawet chorzy, nie wyłączając całkowicie obezwładnionych, boć i w chorowitym i niedołężnym ciele może być duch zdrowy, byle tam, gdzie było siedlisko złego, osadzić mocno podwaliny cnoty. Choremu dość będzie choroby samej — często o wiele boleśniejszej od dobrowolnie nakładanych umartwień — byleby, rozumie się, duch spełnił swój obowiązek i jak ciału odmawia ucztowania, tak siebie nie pasł zdrożnością.

    Z dobrze zaś rozumianymi i świętymi postami nic tak zbawiennie nie idzie w parze, jak uczynki miłosierne. Choć jedną miłosierdzia nazwą są objęte, spełniają one mnóstwo zbożnych i chwalebnych zadań, aby dla wszystkich wiernych, acz niejednakowo zamożnych, były zarówno dostępne.

    Dla miłości bowiem, Bogu i ludziom zarazem należnej, nie ma takich przeszkód, co by jej nie pozwalały chcieć dobrze. Kto współczuje z serca jakiejkolwiek nędzy, cnotą życzliwości i dobrem pokoju uszczęśliwi siebie. Wszak powiedziano: „chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli” (Łk. 2, 14). Szeroki jest zakres uczynków miłosiernych. Już sama ich rozmaitość sprawia, że prawdziwi wyznawcy Chrystusa, nie tylko bogaci i opływający we wszystko, ale i średniozamożni, a nawet biedni mają w nich swoją cząstkę. Ci, co w szczodrocie nie mogą innym dorównać, w miłości mogą być podobni. To kiedy w oczach samego Pana wielu bogaczów składało szczodre datki do skarbonki, wdowa jedna wrzuciła do niej tylko dwa grosiki. Jednak na takie uznanie zasłużyła sobie u Chrystusa, że jej skromną ofiarność postawił wyżej, niż hojność tamtych wszystkich razem. Bo pośród ich wielkich darów — ale okruchów ich licznego mienia — jedynie jej mała ofiara była całkowitą. Gdyby zaś ktoś aż w tak skrajnej znajdował się biedzie, że nawet na dwa miedziaki dla ubogiego nie mógłby się zdobyć, niech z zaleceń Pana weźmie wskazówkę, jak spełnić dobrej woli powinność. Kto bowiem spragnionemu nędzarzowi poda kubek zimnej wody, otrzyma swoją zapłatę. Tak to oszczędza Pan swoim sługom wydatków na zdobycie królestwa niebieskiego. Wystarczy nie odmówić komuś wody — co przecież nic nie kosztuje — już nie pozostanie się bez nagrody. Jak zaś żadna trudność nie może zagrodzić do niej drogi, widzimy to właśnie na przykładzie zimnej wody, aby nikt nie mniemał, że nie dla niego nagroda, nawet taki, komu zabrakłoby tak drobnego nakładu, jakiego wymaga ugotowanie strawy. Jednak nie próżno zastrzega Pan, żeby ten kubek podawać w Jego imieniu. Dopiero bowiem wiara czym drogocennym to, co samo przez się nie ma żadnej ceny. Usługi niewiernych, choćby wielkie i kosztowne, nie mają w sobie mocy usprawiedliwiającej.

  3. Oto, najmilsi, jak prowadzić święte ćwiczenia postne, aby mając obchodzić Paschę Pana, dojść do tych uroczystych świąt wolnym od wszelkiego nieładu sercem: ducha pychy — źródło wszelkich grzechów — wyprzeć zamiłowaniem pokory! Kto puchnął butą, niech otęchnie, wyrabiając w sobie usposobienie łagodne. Rozgoryczeni jakąś urazą niechaj jednają się z sobą i dążą do nawiązania dawnej dobrej zgody. „Nikomu złem za złe nie oddawając” (Rzym. 12, 17), „i odpuszczając jeden drugiemu, jako i Chrystus wam odpuścił” (Efez. 4, 32), ludzkie zawiści pokojem zastępujcie. Jeśli zaś którzy z waszych podwładnych zasłużyli na zamknięcie lub kajdanki, bądźcie dla nich miłosierni i zwolnijcie ich! Sami potrzebują z dnia na dzień wyrozumienia u innych, nie wzdragajmy się przebaczać grzechów, wobec nas zawinionych. Skoro bowiem modlimy się do Pana, Ojca naszego: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mt. 6, 12), to niechybnie, gdy dla błędów popełnionych przez bliźnich naszych będziemy mieli wyrozumienie, sobie samym zjednamy zmiłowanie Boże. Przez tego Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który z Ojcem i z Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

„Cudze” grzechy, to znaczy popełnione przez innych z naszej winy.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post
2021-02-27

Mowa 43 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 191–196.

  1. Najmilsi! Wzywa nas apostolska nauka, abyśmy „wraz z życiem dawniejszym zwlekli z siebie starego człowieka” (Efez. 4, 22), a święcie się prowadząc, codziennie siebie odnawiali. Mówi nam też Apostoł: „Jesteście Kościołem Boga żywego” (1 Kor. 3, 17). Skoro więc naprawdę domem Bożym jesteśmy i Duch Boży w nas mieszka (1 Kor. 3, 16 i 6, 19), to nieznużenie czuwać powinniśmy nad tym, aby w domku serca naszego nie było nic niegodnego tak wielkiego gościa! Jeżeli w domach, ludzką ręką wznoszonych, chwalimy tę przezorną gospodarkę, co to skrzętnie i zawczasu naprawia każde uszkodzenie budynku, już to powstałe od ulewnych deszczów i gwałtownych wichrów, już to zazwyczaj zębem czasu wyjedzone, z o ileż większą dbałością mamy zabezpieczać dusze własne przed jakimś nieładem i brudem? Co prawda dom nasz nigdy się sam nie ostał, gdyby nie podwalina, jaką pod niego Najwyższy nasz architekt położył; z pewnością też nasze budowanie nie uchroniłoby go od rozwalenia się, gdyby nie stała opieka, jaką nad nim sam budowniczy roztacza. Ponieważ jednak stanowimy rozumne kamienie tej budowli i żywe jej tworzywo, więc Stwórca nasz w ten sposób nas zużywa, że nad naszą własną naprawą mamy współpracować stale razem z nim, prowadzącym roboty. Karnym tedy winien być człowiek wobec działania łaski Bożej, nie wyłamywać się spod niej i nie wyzbywać tego dobra, bez którego dobrym być nie zdoła.

    Kiedy zaś coś wydaje mu się ponad jego siły, lub bardzo trudne w wykonaniu przykazań, niechaj nie liczy na siebie tylko, ale ucieka się pod skrzydła rozkazodawcy. Toć on właśnie dlatego swoją człowiekowi przypisuje wolę, aby w nim i pragnienie wywołać i udzielić żądanej pomocy 1. Dlatego i prorok powiada: „Złóż troskę swoją na Boga, a on cię wyżywi” (Ps. 54, 23). A może kto w swej zarozumiałości uważa siebie za tak niewinnego i tak nieskalanego, że nie potrzebuje zgoła naprawy? Grubo się myli, kto tak o sobie sądzi. Bezdenna to próżność; sprowadza ona widocznie zanik bystrego myślenia w człowieku, co wierzy, że można wyjść zupełnie bez rany z pobojowiska pokus tego życia. Pełno wszędzie niebezpieczeństw i pełno sideł: burzą się w nas namiętności, wabią ułudy, nęcą zyski, przerażają straty, zdradliwym jadem są zaprawne złośliwe języki, a szczerość nie zawsze przemawia przez chwalców. Z jednych zieje nienawiść, z drugich przeziera obłudna czołobitność, tak, że łatwiej nam uniknąć wroga, niż nie natknąć się na fałszywego przyjaciela.

  2. A co dotyczy przyznawania innym zalet, tyle tu jest wahania, tyle kaprysu w ocenie, że choćby najściślej przestrzegać granicy, na której kończy się dobro, a rozpoczyna zło, to jednak i najbardziej przeświadczonemu, że prawą kroczy drogą, zawsze dostaną się jakieś docinki od pomniejszycieli, i nawet temu nie uda się uniknąć przygan od niechętnych, komu sama sprawiedliwość jest przyjacielem. A już gdy człowiek zaprzątnie sobie głowę zmiennością samego losu na tym świecie, ileż przytłoczy go ciemnych zagadek, jak straszne czekają nań błędy z przewrotnych poglądów! Tak, że same przeciwności, stające w poprzek ludzkich zamierzeń, będą mu źródłem rozgoryczeń! Co prawda wszyscy, wierzący głęboko, nie wątpią, że światem wszędzie i zawsze opiekuje się Opatrzność Boża; wiedzą też oni doskonale, że nie od gwiazd 2 — ich wpływ równa się zeru — zależy bieg spraw doczesnych, lecz wszystkim kieruje wola Najwyższego Króla, i to pełnego sprawiedliwości i dobroci, podług słów Pisma św.: „drogi Pańskie — to miłosierdzie i prawda” (Ps. 24, 10). Ale, że nie wszystko na świecie dzieje się tak, jakbyśmy pragnęli, a pod omylnym ludzkich sądów wyrokiem niecnota bierze górę niejednokrotnie nad sprawiedliwością, stąd łatwo się zdarza, że takie zjawiska potrafią zachwiać nawet wielkie dusze, pobudzając je pod swoją pokrywką do niesłusznych szemrań. Nawet mąż tej miary, co prorok Dawid, wyznaje, że taki obrót rzeczy aż wstrząsnął nim do głębi. Oto jak sam o tym mówi: „ugięły się nogi pode mną i niemal stajały mi stopy, bo nie mogłem patrzeć na to, jak złoczyńcy zażywają spokoju” (Ps. 72, 2). Ponieważ jednak niewielu tylko odznacza się tak mężną postawą, żeby stawić czoło wszelkim przeciwnościom, natomiast wielu, i to wierzących, psuje niepowodzenie, a nawet powodzenie, stąd więc wynika potrzeba bardzo starannego leczenia tych ran, jakich słaby człowiek zazwyczaj doznaje.

    Dlatego to właśnie i ja przebiegłem pokrótce te niebezpieczeństwa, od jakich się roi po świecie, żeby wszyscy zrozumieli, jak konieczne jest każdemu odpuszczenie grzechów, jak niezbędne środki naprawy. To samo stwierdza Pismo św. mówiąc: „Któż może się pochwalić, że czyste ma serce, albo, że wolny jest od winy?” (Przyp. 20, 9).

  3. A kiedyż byłoby nam sposobniej uciekać się do lekarstwa łaski Bożej, jak nie teraz, gdy ten powracający okres roku stawia nam znów przed oczy najświętsze momenty z dziejów naszego odkupienia? Na godny ich obchód przygotowujemy się postem 40-dniowym, tak niezmiernie zbawiennym. Boć ten sposób nabywania siły uświęcającej pomaga i niezbędny jest nie tylko tym, co mają dopiero wejście w nowe życie — po chrzcie odrodzenia przez tajemnice śmierci i zmartwychwstania Chrystusa 3 — ale i wszystkim niedawno odrodzonym ludom: tamtym do przyjęcia tego, czego jeszcze nie mają, tym do zachowania tego, co już otrzymali. Powiada Apostoł, że „kto stoi, niech patrzy, aby nie upadł” (1 Kor. 10, 12). Podług tego orzeczenia nikt nie wspiera się na tak silnej podstawie, żeby już nadal nic czynić nie potrzebował dla swego utrwalenia. Korzystajmy przeto, najmilsi, z czcigodnych zwyczajów tego najbardziej zbawiennego czasu i spotęgowanym wysiłkiem oczyszczajmy i wygładzajmy zwierciadła naszych sumień. Mimo bowiem najbardziej czyste i trzeźwe prowadzenie się, życie nasze wchłania nieco ziemskiego pyłu; dusza ludzka, acz na obraz Boży stworzona, nie jest znów tak daleką od dymu próżności, żeby jej blasku nic nie mogło przyćmić i żeby ciągle na nowo nie potrzebowała ogłady. A skoro to ciągłe odnawianie się konieczne jest nawet duszom, bardzo uważającym na siebie, to cóż powiedzieć o tych, co może przez rok cały już to bez troski, już to nawet bardzo niedbale żyli? Czyż przynajmniej teraz nie powinni się o nie postarać? Zwracamy się do nich, upominający z zależną im miłością: nie uspokajajcie się tym, że my (kapłani) nie możemy przejrzeć na wskroś waszych sumień. Dla Bożego oka, ogarniającego jednym spojrzeniem wszystko, nie masz przegród i kryjówek. Nie tylko co się czyni lub myśli, ale co się zamierzy uczynić i pomyśleć, wszystko jest Mu wiadome. Oto jak daleko sięga wiedza Najwyższego Sędziego, oto spojrzenie, przed którym każdy drżeć musi! Przenika ono ciała stałe, otwarte są dla niego największe skrytości:

    ciemne — dlań widne jak dzień,
    nieme — by żywe przemawia;
    milczenie — jest Mu spowiedzią,
    a myśl — bez słów się wyjawia.

    Jeśli Bóg dobry nie zaraz karze za grzechy, nie znaczy to, żeby wolno było lekceważyć sobie Jego cierpliwość, podobnie jeśli dotąd nie poczuło się na sobie Jego gniewu, nie wynika stąd, że się go nie obrażało. Nie długo naszego przebywania na ziemi i krótkotrwała swoboda niemądrych zachceń snadnie zamienić się może na mękę kar wiecznych, jeśli póki czas, nie będą szukać lekarstwa pokuty, tj. dopóki wyrok sprawiedliwości jest jeszcze w zawieszeniu!

  4. Zawczasu tedy spieszmy po zmiłowanie do Boga, każdej chwili gotowego nam dłoń otworzyć (Iz. 30, 18); na godny obchód święta Zmartwychwstania uświęceniem wiary przygotowujmy wszyscy serca. Niech zmięknie w nich surowość, złagodnieje gniewliwe usposobienie i wszyscy wzajemnie przebaczą sobie winy. Nie temu szukać odwetu, kto sam o łaskę błagać potrzebuje! Wszak modląc się codziennie tymi słowy: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mt. 6, 12), sami siebie skowamy najtwardszymi więzy, gdybyśmy mieli nie spełnić tego, do czego oświadczamy gotowość. Więc jeśli się paktu tej świętej modlitwy nie dotrzymywało w pełnym jego zawarowaniu, to przynajmniej teraz niech każdy policzy się ze swoim sumieniem, i, za cenę przebaczenia win innym, uzyska odpuszczenie grzechów własnych; jak to Chrystus Pan mówi: „Jeśli odpuścicie ludziom ich grzechy, odpuści wam też Ojciec wasz Niebieski grzechy wasze” (Mt. b, 14). Nie jest więc trudno każdemu otrzymać, o co prosi, boć od łagodności proszącego zawisł wyrok tego, co rozsądza. Sprawiedliwy to sędzia, ale łaskawie wysłuchuje próśb ludzkich. Nawet sam siebie związał tym prawem, by nie stosować surowości do tych, w których nie znajdzie żądzy zemsty.

    A ponadto ludziom dobrym i łagodnym przystoi jeszcze szczodrota. Wszak nic słuszniejszego, jak żeby człowiek wzorował się na swoim Stwórcy i odpowiednio do swojej zamożności był narzędziem Nieba. Karmić tedy łaknących, przyodziewać nagich, pielęgnować chorych nie jestże to pomoc Boża spełniona przez wyrękę? Nie Pana to łaska ujawnia się w dobroci sługi? Wprawdzie Bóg nie potrzebuje pomocy w sprawowaniu miłosierdzia, ale tak swoją wszechmożność miarkuje, że przez ludzi ludzkiej zaradza biedzie. Słusznie więc Bogu składa się dzięki za wszelkie dobrodziejstwa, gdy jego rękę widzi się w sługach. Właśnie to powiedział Pan uczniom: „tak niechaj świeci światłość wasza przed ludźmi, aby widzieli uczynki wasze dobre i chwalili Ojca waszego, który jest w niebiesiech” (Mt. 5, 16); Ten, co z tymże Ojcem i Duchem Św. żyje i króluje, jako Bóg, na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Por. Mowy 18, 1; 49, 4; 90, 2. Miejsce to bracia Ballerini zaopatrują w swoich uwagach polemiką z poglądami Quesnella (Migne: Patr. Lat., tom. LIV, p. 534 i nast.).

2

Jest to aluzja do czci, oddawanej gwiazdom przez Manichejczyków.

3

Odnosi się to do tych nawróconych, którzy po 40-dniowym noście otrzymywali Chrzest św. w Wielką Sobotę.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post
2021-02-26

Mowa 42 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 184–190.

  1. Najmilsi! Czyż mógłbym odpowiedniej rozpocząć — mając przemówić do was na temat Wielkiego a tak świętego postu — niż słowy Apostoła? Chrystus przez Jego usta mówił. Powtarzając więc za nim, co przed chwilą odczytano, powiadam: „oto teraz czas pożądany, oto teraz czas zbawienia” (2 Kor. 6, 2). Acz w ogóle nie ma pory, nieobfitującej w dary niebieskie, i z łaski Boga mamy zawsze dość sposobności, by dostąpić Jego miłosierdzia, teraz jednak w duszy każdego obudzić się powinna większa zabiegliwość o duchowe zyski i ożywić ufność. Powracający dzień odkupienia naszego wzywa nas do pełni naszych zbożnych zadań. Wzniosłą ponad wszystko świętą myśl Męki Pańskiej winniśmy przecież obchodzić i ciałem i duszą. Co prawda tak wielkim, jak ta, tajemnicom należy się od nas stałe oddanie i cześć nieustanna, by w obliczności Bożej chodzić tak, jak przystoi wystąpić na dzień Zmartwychwstania. Ale taką stałość rzadko kto posiada. Gorliwość w człowieku rozluźnia się zazwyczaj z czasem, już to, że ciało ulega znużeniu, już to, że troski dnia powszedniego rozpraszają ją na różne sprawy. Dlatego nawet bardzo oddane Bogu dusze nie zdołają się uchronić od pyłu tego świata. Otóż temu stanowi rzeczy mają zaradzić 40-dniowe ćwiczenia — z opatrznościowego zaiste zrządzenia Bożego ustanowione — i swym zbawiennym działaniem przywrócić czystość sercom: i dobrymi uczynkami je okupić, i wrzątkiem postu wyprać do białego z win popełnionych w innym czasie.
  2. Zaraz tedy na progu tych dni, pełnych tajemnic i poświęconych sprawie odrodzenia przez posty, weźmy sobie, najmilsi, za taką wytyczną, której ściśle wolę naszą podporządkujemy, słowa Apostoła: „Oczyszczajmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha” (2 Kor. 7, 1). Te dwie, zmagające się w nas ze sobą substancje, tak mamy opanować, by duch, sam podając się pod ster Boga, godnie znowu zaznaczał swe panowanie nad ciałem i nim kierował. W ten sposób nie dając nikomu zgorszenia, nie narazimy się na czyjeś oszczercze zarzuty. Bo przyznać trzeba, że niewierni nie bez słuszności mogliby nas szarpać, a nawet z naszej ułomności kuć broń przeciw religii samej, gdyby nasze obyczaje nie były zgodne z zasadą opanowania. Nie na samym bowiem ograniczeniu pokarmów polega istota naszych postów. Na nic się nie zda głodzenie ciała, jeżeli duch nie wyrzeknie się wszelkiej nieprawości, i niepohamowany język nie zaprzestanie oszczerstw. Tak więc należy opanować popęd do odżywiania się, żeby i inne żądze czuły, że ta sama wola nimi powoduje i trzyma je w cuglach. Właśnie teraz jest czas po temu, aby łaskawość i wyrozumiałość, pokój i zgoda opanowały serca nasze. Pozbywszy się całkowicie zmazy grzechów, mamy na stałe utrwalić w sobie cnoty. Teraz dla ludzi pobożnych i silnych charakterem najlepsza pora, by zdobywać nawyknienie w darowywaniu win, wybaczaniu zniewag, zapominaniu krzywdy. Teraz też przed każdą duszą wierną otwiera się pole do ćwiczeń i władania tak zaczepną jak odporną bronią sprawiedliwości 1. Czy więc kogo wysławiać będą, czy starać się poniżyć, dobrze czy źle o nim mówić, mając spokojne sumienie i niezłomną prawość, ani pochwałą nie da on się wzbić w pychę, ani przyganą wtrącić w przygnębienie. Ludzie religijni, najskromniejsze prowadząc życie, nie będą upadać na duchu, nie będą szemrać i biadać; nie smutek bowiem, jeno świętość ma być ich cechą, a ze świętości zawsze wypłynie dla nich pociecha i radość. Nie potrzebują też żywić obaw, że ich zasoby skurczą się, gdy świadczyć będą miłosierdzie. Chrześcijańskie ubóstwo zawsze jest zasobne, boć to, co mu zbywa, niepomiernie przeważa to, czego mu niedostawa. Nie może przecież grozić niedostatek temu, komu dane jest całe swoje dobro widzieć w Panu wszechrzeczy. Niech zatem ci, co pragną dobro świadczyć, nie lękają się, że im zabraknie środków po temu, skoro nawet dwugroszowa ofiarność owej wdowy ewangelicznej tak się wsławiła; a i kubek zimnej wody, bezinteresownie podany, nie pozostanie bez nagrody. Dobre uczynki pobożnych ocenia się miarą włożonego w nie serca. Jeśli zaś miłość w sercu żywie, owoc miłosierdzia pewny! Doświadczyła na sobie tego święta wdowa z Sarepty. Kiedy bowiem głód nawiedził całą krainę, ona całodzienny swój posiłek, — jedyny, jaki jej jeszcze pozostał, — ofiarowała błogosławionemu Eliaszowi, bez ociągania dobywając ze schowka nieco mąki i kilka kropel oliwy. Zrozumiała bowiem, że ważniejsza to sprawa zaspokoić głód Proroka, niż osobistą potrzebę chleba.

    Ale i dla niej nie zabrakło tego, co tak szczerym sercem oddała. Z naczyń bowiem, w zbożnym celu opróżnionych, wytrysnęło dla niej nowe błogosławieństwo. Oto święte zużycie przez nią skromniutkich zasobów nie tylko ich nie uszczupliło, ale sprowadziło obfitość tego, czego wyzbyć się ofiarnie nie zawahała ani na chwilę.

  3. Jestem przeświadczony, iż i w was, najmilsi, jest dobra wola i gotowość do pracy. Nie zapomnijcie jednak na chwilę, że te ćwiczenia wasze są solą w oku szatana, wroga cnót wszelkich. Teraz i on występuje uzbrojony całą siłą swej złośliwości. Pobożnym z ich własnej pobożności mota sieć powikłań. Kogo małodusznością nie zdoła z nóg zwalić, próżną chwałę stara się pokonać. Boć od dobrego postępowania do złej pychy jest jeden krok tylko i nic łatwiejszego jak cnotliwemu wpaść w zarozumiałość. Nad wyraz bo trudna to rzecz, by chwalebnie żyjący nie był wrażliwy na pochwały, chyba że „chlubi się w Panu” (2 Kor. 10, 17) jak mówi Pismo św. Czyjeż jednak postanowienie pozostawi w spokoju i bez zaczepki ów wróg niegodziwy? Czyich to postów nie pokusi się złamać on, co zdradliwych podstępów nie oszczędził samemu Zbawicielowi świata — jak słyszeliśmy z przeczytanego ustępu Ewangelii? Rażony owym postem 40 dni i nocy trwającym, chciał chytrze dociec, komu też Pan zawdzięcza taką wytrzymałość: łasce Bożej czy sobie samemu? „Jeżeli Chrystus jest taką istotą, na jaką jego ciało wskazuje — rozumował — to nie będę potrzebował obawiać się, żeby o nią miały rozbić się moje zwodzicielskie poczynania. Trzeba więc po pierwsze zbadać podstępnie, czy Jezus jest Stwórcą wszechrzeczy: jeżeli tak, to niech pokaże, że potrafi tak przekształcać natury rzeczy materialnych, jak mu się żywnie podoba. Po wtóre — czy pod widzialną osłoną jego ciała tai się Bóstwo: w takim razie bowiem bez najmniejszej trudności będzie np. podróżował po powietrzu, unosząc się razem z ciałem w próżne przestworza”. Ale, gdy Pan, zamiast ujawnić potęgę Bóstwa, wolał podług zasady słuszności przeciwstawiać mu się prawdziwie ludzką naturą, szatan w nią skierował cale ostrze swego szalbierstwa w trzeciej pokusie. „Skoro Jezus — tak sobie szatan obliczał — nie okazuje nadprzyrodzonej siły, to można będzie kusić go żądzą władzy i panowania, i biorąc na lep obietnicy królestw tego świata, doprowadzić aż do oddania pokłonu”.

    Ale Bóg Najmędrszy tak dalece pomieszał szyki sprytnej głowinie szatana, że wróg, zarozumialec, ni mniej ni więcej tylko siebie samego wziął tym (naturą ludzką), co kiedyś był związał, ośmielając się napastować tego, co po to właśnie przyszedł na świat, aby się zań wydać na zabicie.

  4. Podstępów tego to przeciwnika strzeżmy się nie tylko w smakoszostwie, łechcącym podniebienie, ale i w całym postanowieniu wstrzemięźliwości. Boć ten, co umiał zadać śmierć rodzajowi ludzkiemu przez pokarm, potrafi szkodzić nawet przez post. Kiedyś namawiał ludzi tak: bierzcie, co zakazane; teraz zaś przez swoich Manichejczyków — doradza: unikajcie tego, co jest dozwolone. Ta sama przewrotność, chociaż w przeciwne skierowana strony. Zapewne bowiem pożyteczne jest żyć wstrzemięźliwie, przyzwyczaić się do skromnych posiłków i nie gonić za wyszukanymi potrawami. Biada jednak tym, co nauczają, że się, nawet poszcząc, grzeszy. Potępiają oni bowiem samą naturę stworzeń, obrażając przez to ich Stwórcę. Twierdzą, że kto spożywa rzeczy ich zdaniem nie przez Boga, jeno przez diabła stworzone, plami się, a przecież żadna materia na świecie nie jest złą i zło samo nigdzie nie jest wcielone. Z ręki dobrego Stwórcy dobrym wszystko wyszło 2. A jeden jest tylko Stwórca wszechrzeczy, ten, co „uczynił niebo i ziemię, morze i wszystko, co w nich jest” (Ps. 145, 6; Dz. Ap. 14, 14). Cokolwiek zatem z tych rzeczy nadaje się człowiekowi na pokarm lub napój, jest święte i czyste w swoim rodzaju i pochodzeniu. Tylko nieumiarkowanie i łakomstwo, czyli nadużywanie tych rzeczy upadla, poniża żarłoków i opojów. Sam jednak pokarm i napój jako taki nie może plamić człowieka. „Czystym bowiem, jak mówi Apostoł, wszystko jest czyste, a pokalanym i poganom nic nie ma czystego: Owszem skalane są u nich i umysł i sumienie” (Tyt. 1, 15).
  5. Wy natomiast, najmilsi, święte dzieci waszej matki, Kościoła katolickiego, wychowane w szkole prawdy przez Ducha Świętego, miarkujcie odpowiednio do tego wolność waszą! Wiecie, że dobrą jest rzeczą umieć się powstrzymać nawet od dozwolonych rzeczy. Wtedy zaś, kiedy obowiązuje was ściślejsza wstrzemięźliwość, macie zwracać uwagę na różnicę pokarmów, bądź na ich jakość, bądź na ilość, nigdy zaś nie potępiać samej ich natury. Nie pozwólcie zatem nawet dotknąć się zarazie błędnej nauki tych, co właśnie swoim rodzajem postu najwięcej się plamią „służąc stworzeniu raczej niż Stworzycielowi” (Rzym. 1, 25).

    Boć światłom niebieskim swoją niemądrą wstrzemięźliwość składają w ofierze i na cześć słońca, i księżyca pościć sobie uchwalili pierwszego i drugiego dnia po szabacie. Tą jedną swoją praktyką dopuszczają się naraz dwojakiej winy: bałwochwalstwa i zniewagi; post swój bowiem nakazują po to, aby okazać swoją cześć gwiazdom a pogardę Zmartwychwstaniu naszego Pana. Tajemnice zbawienia ludzkiego w ogóle odrzucają i nie wierzą, żeby Chrystus Pan narodził się w naszej naturze, w prawdziwie ludzkim ciele, żeby cierpiał rzeczywiście, był pogrzebion i zmartwychwstał. Dlatego też dla dnia naszej radości (niedzieli) zaznaczają pogardę smętkiem swojego postu. Chcąc zamaskować swoją niewiarę, poważają się brać udział w naszych zebraniach, aby zaś w czasie udzielania sakramentów niczym się nie zdradzić, w następujący sposób się zachowują: od czasu do czasu niegodnymi usty przyjmują Ciało Pańskie, natomiast zupełnie uchylają się od picia Krwi naszego odkupienia 3. Podajemy wam te rzeczy do wiadomości, pobożni słuchacze, tak po to, abyście takich ludzi łatwo mogli poznać, jak i dlatego: że przyłapanych na świętokradzkiej obłudzie należy powagą kapłańską wyłączać ze świętych obcowania. Przed takimi ludźmi bowiem przewidująco przestrzega Kościół Boży św. Paweł Apostoł, mówiąc: „A proszę was, bracia, abyście uważali na tych, co robią niezgody i zgorszenia nie wedle nauki, której wyście się nauczyli, i od tych odstępujcie. Tacy bowiem Panu naszemu Chrystusowi nie służą, ale brzuchowi swemu: a przez łagodne słowa i pochlebne mowy zwodzą serca niewinnych” (Rzym. 16, 17 i 18).

  6. Zresztą niejednokrotnie już słyszeliście nasze wystąpienia przeciw temu błędowi i dostatecznie uświadomieni jesteście co do obowiązku jego usuwania. Podejmujcie tedy post 40-dniowy w duchu prawdziwej pobożności i poświęcenia. Na uzyskanie bożego miłosierdzia przygotowujcie dusze uczynkami swojego miłosierdzia: Ugaście gniewy, usuńcie zawiść, miłujcie zgodę, prześcigajcie się we wzajemnych usługach, wymagających szczerej pokory. Bądźcie sprawiedliwymi dla niewolników i innych wam podwładnych. Niech nikt z nich nie męczy się w zamknięciu więziennym, albo w okowach 4. Koniec położyć zemstom! Przebaczyć zniewagi, surowość zastąpić łagodnością, gorycz wyrozumieniem, kłótnie pojednaniem! Ktokolwiek teraz zetknie się z nami, niech odczuje, żeśmy skromni, żeśmy uprzejmi, żeśmy pełni dobroci — aby posty nasze Bogu były miłe! Jemu bowiem wtedy dopiero złożymy ofiarę prawdziwej wstrzemięźliwości i rzetelnego oddania, gdy wszelką złość usuniemy z serca. A we wszystkich tych sprawach niechaj nas wspomaga Bóg wszechmogący, jeden w Bóstwie z Synem i Duchem Św., jeden z nimi w majestacie na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

2 Kor. 6, 7: „a dextris et sinistris…”.

2

„Omnia bona bonus auctor instituit”. Por. Ks. Rodz. 1, 31.

3

Manichejczykom nie wolno było używać wina.

4

Por. Mowę 40, 5, i przypis 229.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post manicheizm
2021-02-25

Mowa 41 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 180–183.

  1. Najmilsi! Żyć mądrze i święcie, dążenia swoje i prace skierować ku temu, w czym, jak wiemy, Bóg sprawiedliwy ma upodobanie, to stały nasz obowiązek. Kiedy jednak nadchodzą dni, żywiej nam przed oczy stawiające tajemnice naszego Odkupienia, daleko pilniej też i sumienniej jeszcze powinniśmy zatroszczyć się o oczyszczenie serc swoich i gorliwiej przyłożyć się do ćwiczenia w cnotach. I jeżeli sama tajemnica zbawienia cudowniejsza jest w pewnych swoich momentach niż innych, to i gorliwość nasza niechaj przekracza teraz zwykłą swoją miarę. Im kogo większa czeka uroczystość, tym strojniej niech będzie gotowy na nią wystąpić. Jeśli bowiem przystoi i rzekłbvś religijnej to wygląda, gdy na dzień świąteczny ludzie piękniej się przyodziewają, samą już powierzchownością swoją zdradzają weselszy nastrój ducha, podobnie jeśli dom modlitwy przyozdabiamy wtedy staranniej i okazalej w miarę możności, czyż nie słuszna, by chrześcijanin, ten prawdziwy i żywy „przybytek Boży”, zdobił roztropnie swą duszę? Mając obchodzić tajemnicę swego Odkupienia, azali nie rozejrzy się w sobie najdokładniej, azali nie zadba o to, by duszy jego nie plamił najmniejszy cień grzechu, albo nie szpeciła jej zmarszczka dwoistego serca? Na cóż bowiem zda się polor zewnętrzny, stwarzający pozory dostojeństwa, jeśli człowiek wewnętrzny zbrukany jest błotem niejednego występku? To więc, co zamąca czystość serca i zwierciadło sumienia, to przede wszystkim należy wywabić starannie i że tak powiem wygładzić 1. Sumienie swoje niech każdy z osobna roztrząśnie i postawi j siebie przed własny osąd. Niech przypatrzy się więc naprzód, co kryje się w głębi jego serca: czy jest tam ów pokój, jaki daje Chrystus (Jan 14, 27), czy przeciwnie, wre w nim walka namiętności z dążeniami ducha? Następnie, czy nie pogardza wszystkim, co maluczkie, pnąc się nazbyt wysoko? Czy nie zasmakował w niegodziwym zysku, jedyne upodobanie znajdując w powiększaniu swojej własności bez końca i miary? Czy wreszcie nie trawi go zgryzota na widok powodzenia sprzyjającego sąsiadowi, nieszczęście zaś wroga nie napawa go uciechą? Gdyby przypadkiem ani śladu tych namiętności w sobie nie odkrył, to jeszcze niechaj się przyjrzy w szczerości ducha, jakie to zazwyczaj nawiedzają go myśli? Czy nie oddaje się próżnym marzeniom, albo czy szybko odwraca serce od tego, co mu pochlebia z jego własną szkodą? Boć całkiem nie podlegać złudzeniom i zupełnie nie odczuwać namiętności, nie jest nam dane w tym życiu.

    Życie ludzkie całe jest pokusą (Hiob. 7, 1). Ulegnie jej każdy, co nie jest w obronnym pogotowiu. Zarozumiałością byłoby wyobrażać sobie, że to tak łatwo jest uniknąć grzechu. Grzeszna byłaby już sama taka zarozumiałość, podług słów św. Jana Apostoła: „Jeślibyśmy rzekli, że nie mamy grzechu, sami siebie zwodzimy i prawdy w nas nie masz” (1 Jan 1, 8).

  2. Niechaj więc nikt się nie łudzi i nie zwodzi siebie! Nikomu też niechaj się nie wydaje, że czyste jego serce zabezpiecza go całkowicie od wszelkich pokus. Boć ów kusiciel tylko czyha i właśnie najpodstępniej godzi na ostre w tych, co w jego oczach najpilniej unikają grzechu. Czyżby on bowiem mógł komuś oszczędzić swych zasadzek? On, co poważył się samego Pana Majestatu wziąć na swą zdradziecką próbę? Widział przecież, że Pan Jezus, przyjmując chrzest, pokorą swoją podeptał jego pychę; zrozumiał też dobrze, że post 40-dniowy i pożądliwość cielesna wyłączają się całkowicie wzajemnie. Mimo wszystko zły duch nie zwątpił w skuteczność swych złośliwych sztuczek. Przekonany o prawdziwym jego człowieczeństwie tak dalece stawiał na zmienność ludzkiej natury, że jednak liczył na możliwość doprowadzenia go do grzechu. Jeżeli więc szatan nie zaniechał próby usidlenia zdradliwym podstępem samego Pana i Zbawiciela naszego, o ileż bardziej będzie liczył na pokonanie nas, słabych? Tym nienawistniej zaś i zajadlej będzie nas ścigał, że wyrzekliśmy się go na chrzcie, że z istot, podległych jego panowaniu, staliśmy się „nowym stworzeniem”, odrodzonym w Bogu. Póki życia w naszym ciele, prawróg nasz nigdzie nie zaprzestanie zakładać obieży grzechowych; najbardziej zaś wtedy będzie się srożył przeciw „członkom Chrystusa”, kiedy oni mają obchodzić najświętsze tajemnice. Słusznie tedy nauka natchniona przez Ducha Św. w ten sposób wychowuje lud chrześcijański, że wszystkim i każdemu z osobna każe przygotowywać się do święta Paschy 40-dniową wstrzemięźliwością. Już ta własność postu, że oczyszcza człowieka, pociąga nas swym zbawiennym działaniem i zniewala do zamiłowania w wytkniętej pracy nad opanowaniem siebie. Im bowiem świętszym życiem w tych dniach będzie się kto mógł wykazać, tym bardziej oddanym czcicielem Paschy Pana znaleziony będzie.
  3. A przeto w okresie świętych postów pełnijmy obfitszą miarą uczynki miłosierdzia. Czyńmy dobrze wszystkim a zwłaszcza tym, którzy jednej wiary są z nami (Gal. 6, 10) I rozdawanie jałmużny wzorujemy na dobroci Ojca Niebieskiego; a „sprawia On, że słońce jego wschodzi na dobrych i złych, i spuszcza deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (Mt. 5, 45). Choć więc naszym obowiązkiem jest wspierać przede wszystkim biedotę wśród wiernych, to jednak i niedoli tych współczuć należy, co jeszcze nie otrzymali Ewangelii. Boć we wszystkich powinniśmy miłować to, co nas jednoczy tj. wspólną nam naturę. Ta wspólnota ma nas dobrze usposobić nawet wobec tych, co w jakiejkolwiek służebnej zależności od nas pozostają, zwłaszcza zaś, gdy odrodzeni są tą samą łaską i odkupieni tą samą ceną krwi Chrystusowej. Boć i to mamy z nimi wspólne, że stworzeni jesteśmy na obraz i podobieństwo Boże. Nie różnią się oni od nas pochodzeniem krwi, nie różnią się też odrodzeniem duchowym. Ten sam Duch Św. ich i nas uświęca, w tej samej wierze żyjemy, do tych samych garniemy się sakramentów. A nie lekceważmy sobie tej jedności jakby jakiegoś drobiazgu bezwartościowego; taka wspólnota to nie mała rzecz! Już sama ta myśl, że korzystamy z usług i poddaństwa tych, z którymi razem podzielamy poddaństwo i służbę u jednego Pana, winna łagodząco wpływać na całe nasze zachowanie wobec nich! Gdyby więc nawet ciężko ci lub owi pośród nich obrazili swych panów, niechże w tych dniach pojednania otrzymają przebaczenie! Niech zmiłowanie zastąpi surowość, przebaczenie usunie mściwość. Wszystkich zwolnić należy spod straży, nikogo nie zatrzymywać pod kluczem! Boć ten tylko może liczyć u Boga na odpuszczenie grzechów własnych, kto innym ich winy odpuści. To jest właśnie warunek, pod którym Bóg swoje miłosierdzie przyrzekł (Mat. 6, 13—78, 35). Niech zgasną tedy zarzewia niezgody i starte będą ościenie nieprzyjaźni, niech ustąpi zawiść, zniknie zawziętość! Natomiast wszystkich „członków Chrystusa” (I Kor. 6, 15) obejmie jedna związka miłości: „Błogosławieni bowiem pokój czyniący; oni synami Bożymi nazwani będą” (Mt. 5, 9). Nie tylko „synami”, ale „dziedzicami”, i to „współdziedzicami” tego Chrystusa (Rzym, 8, 17), który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Przenośnia wzięta tu jest ze zwierciadła, wykonywanego u starożytnych z miedzi i cynku.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post
2021-02-20

Mowa 40 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 174–179.

  1. Najmilsi! Wprawdzie już sam powrót okresu przedwielkanocnego ustalonego prawem, przynosi nam ten nakaz, abyśmy pościli przez dni 40; ale i naszą powinnością jest dodać zachętę. Za łaską Pana nie będzie ona ani bez pożytku dla ospałych, ani uciążliwą dla gorliwych. Boć skoro te dni w szczególniejszy sposób przeznaczone są na spotęgowanie sumienności w pełnieniu zadania religijnego, jestem święcie przekonany, że nie masz między wami takiego, co by z radością nie przyjął pobudki do dobrego dziela. — Zmienna jest natura nasza, dopóki pozostaje pod władzą śmierci; chociażby ona osiągnęła najwyższe jakich cnót szczyty, zawsze jednak już to upaść może, już to podnieść się jeszcze wyżej. Jest to nawet cechą rzetelnej sprawiedliwości doskonałych, że nigdy nie uważają oni siebie za już doskonałych; gdyby bowiem spuścili z oczu cel niedokończonej jeszcze pielgrzymki ziemskiej, mogliby snadnie właśnie wtedy narazić się na niebezpieczeństwo upadku, kiedy ustali w dążeniu do postępu. Ponieważ nikt z nas, najmilsi, nie jest tak doskonały i święty, żeby nie mógł coraz więcej doskonalić się i uświęcać, wszyscy przeto w ogóle, bez względu na różnice stopni i na jakość zasług, od już zdobytych do jeszcze nieosiągniętych biegnijmy ze zbożną zachłannością; wychodźmy ciągle naprzód koniecznym zwiększeniem dobrych czynów poza już sobie przyswojoną miarę. Kto w tych zwłaszcza dniach nie okaże większej gorliwości w służbie Bożej, ten widocznie niezbyt jest religijnym w innym czasie.
  2. W porę tedy ozwały się dla uszu naszych te słowa Apostoła, dopiero co przeczytane z jego przepowiadania: — „oto teraz czas pożądany, oto teraz dzień zbawienia” (2 Kor. 6, 2). Czyż bowiem może być coś nad ten czas bardziej godne pożądania i od tych dni zbawienniejsze, kiedy wypowiada się walkę błędom, a wzrasta we wszystkich cnotach? Zawsześ co prawda, duszo chrześcijańska, winna była mieć się na baczności wobec wroga twego zbawienia i udaremniać jego zasadzki. Teraz jednak jeszcze więcej strzec się musisz i działać przezorniej, bo i nieprzyjaciel twój sroższą teraz pała nienawiścią. Toć teraz właśnie po całym świecie wytrąca się mu z ręki berło zadawnionego panowania i odbiera niezliczony „sprzęt zdobyczny”. Całe gromady wszelkiej narodowości i języka wyrzekają się straszliwego łupieżcy. Po wszystkiej ziemi tysiące tysięcy ludzi przygotowuje się do odrodzenią w Chrystusie; nie masz już takiego stanu, co by nie powstawał przeciw jego tyranii. Ze zbliżaniem się zaś tego dnia, w którym oni mają stać się „nowym stworzeniem”, wyrzuca się z nich precz władającego nimi ducha złości 1. Zgrzyta więc nienawistnie pozbawiony łupu niegodziwiec i stara się powetować sobie nowym zyskiem prawo, jakie mu się z rąk wymyka. Niezmordowanie i bez wytchnienia poluje na owieczki, niebacznie oddalające się od świętej owczarni, starając się na stromych zboczach rozkoszy i urwiskach rozwiązłości doprowadzić je do zguby. Rozognia gniewy, syci zawiści, zaostrza pożądliwości, wyszydza wstrzemięźliwych, łechce podniebienia smakoszów.
  3. Czyż taki bowiem nie śmiałby kogo zaczepić — on, co do samego Pana naszego, Jezusa Chrystusa, ważył się przystąpić, próbując swych podstępów? Opowiadanie ewangeliczne jasno nam przedstawiło 2, że Zbawiciel nasz, Bóg prawdziwy, po 40 dniach i nocach poszczenia, zaczął łaknąć odczuwając głód, podobnie jak my, słabe istoty. Chciał w ten sposób okazać też w pełni prawdziwe swoje człowieczeństwo, z góry zapobiegając wszelkim co do tego bezbożnym mniemaniom i błędom.

    Wtedy szatan ucieszył się, że znalazł w nim oznaki natury, podległej cierpieniu i śmierci, że zaś najbardziej obawiał się mocy Pana, potęgę jego wystawił na próbę, mówiąc: „jeśliś jest Synem Bożym, rozkaż, aby te kamienie stały się chlebem* (Mt. 4, 3). Wszechmogący mógł oczywiście jego żądanie spełnić, boć zapewne nic łatwiejszego, jak żeby na rozkaz Stworzyciela wszelkie stworzenie przybierało taką postać, jakiej On sobie życzy; tak było np. na owych godach małżeńskich: skoro tylko zechciał, przemienił wodę w wino (Jan 2, 1). Ale tutaj postanowieniom Pańskim, powziętym dla naszego zbawienia, przystało raczej udaremnić chytrość rozpysznionego wroga nie tyle siłą Bóstwa, co tajemnicą pokory. Po przepędzeniu zaś szatana, kiedy wszystkie fortele zwodziciela spełzły na niczym, „przystąpili do Pana i służyli Mu aniołowie" (Mt. 4, 11). Wśród podstępnych nagabywań szatańskich miała się okazać szczerze ludzka natura, w usługiwaniu zaś świętych aniołów ujawnić bóstwo tego, co i rzeczywistym człowiekiem i prawdziwym jest Bogiem. Niech zadrżą tedy synowie i wychowankowie szatana, ci, co to będąc jadu wężowego pełni, uwodzą ludzi prostodusznych! Przeczą oni temu, że w Chrystusie były rzeczywiście obie prawdziwe natury, odzierając w nim albo Boga z człowieczeństwa 2, albo człowieka z bóstwa 3. A przecież jeden i drugi fałsz ich twierdzenia rozbija się tak oczywiście o dowód tych jednoczesnych zdarzeń: odczuwanie głodu cielesnego okazało dobitnie pełną ludzką naturę, usługiwanie zaś aniołów ujawniło pełne bóstwo.

  4. Najmilsi, pouczył nas Zbawiciel, że „nie samym chlebem żyje człowiek, ale i wszelkim słowem Bożym” (Łk. 4, 4; Mt. 4, 4; Dt. 8, 3). Słuszna przeto, aby lud chrześcijański więcej tęsknił za pokarmem słowa Bożego niż za dosytem chleba. Ochotnym i radosnym sercem rozpoczyńajmy ten uroczysty post w duchu wiary. Obchodźmy go nie jałową głodówką, do jakiej zmusza nas nierzadko już to jakieś niedomaganie fizyczne, już to niesmak przesytu — jeno szczodrą wolą czynienia dobrze. — Bądźmy jednymi z tych, co o których sama Prawda powiada: „błogosławieni ci, co łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni” (Mt. 5, 6). Zasmakujemy w uczynkach miłosierdzia. Nasycajmy się pokarmem, odżywiającym na wieczność! Nakarmienie ubogich z darów naszych oto niech będzie nasza przyjemność; przyodzianie nagich niezbędną im odzieżą — oto radość nasza! Dajmy odczuć nasze ludzkie współczucie chorym, przykutym do łoża boleści, niedołężnym kalekom, znękanym wygnańcom, opuszczonym sierotom, w smutku i troskach pogrążonym wdowom. By zaradzić ich wszystkim potrzebom, winien każdy wnosić cząstkę własną, swojej dobrej woli. Kto wielkie ma serce, temu środków nie zabraknie nigdy! Boć nie od wielkości majątku zawisła miara współczucia i miłości bliźniego. W dobrą wolę bogaty nawet przy małych zasobach potrafi się zasłużyć. — Zapewne nakład bogatych większy będzie niż mniej zamożnych, ale owoc z ich uprawy nie będzie się różnił, jeśli z jednakową pielęgnowany jest miłością.
  5. Istnieją jednak także, najmilsi, inne korony cnót wspaniałych, po które w tej tak sposobnej do pełnienia dobrych uczynków dobie sięgać można nawet bez uszczuplenia spichrzów i bez ofiar pieniężnych: poskromić np. własną swawolę, wyrzec się pijaństwa, ująć żądze cielesne w karby czystości; albo też przekuć zawiść na miłość, pojednać się z wrogiem, opanować spokojem swoją popędliwość i wyrozumiale darować krzywdę; albo wreszcie taki wdrożyć obyczaj między chlebodawcami a służbą, żeby pierwsi nie dawali odczuwać dotkliwie swej władzy, druga natomiast sama z siebie powolniejsza była rozkazom. Oto jest postępowanie jednające nam miłosierdzie Boże i przebaczenie grzechów, oto przygótowanie do zbożnego obchodu chwalebnej uroczystości Zmartwychwstania. Przykładem takiego zachowania, uświęconym dawną już tradycją, świecą nam sami pobożni cesarze rzymskiego imperium. Skłaniają oni pokornie swą władzę i majestat w hołdzie przed tajemnicą Męki i Zmartwychwstania Pańskiego. — Łagodząc surowość swoich ustaw, uwalniają z kajdan wielu ciężkich przestępców 4. — Łaskawość ich, wzorowana w tej porze zmiłowań Pańskich na Niebios dobroci, to hasło do ubiegania się o nią dla wszystkich. Niech tedy i narody chrześcijańskie idą w ślady swych władców i do łaskawości w swym życiu domowym pobudzają się królewskimi przykłady! Nie godzi się bowiem, aby prywatny wymiar sprawiedliwości był surowszy niż publiczny. (Raźno zatem do dzieła!) Niech będą winy odpuszczone i prysną kajdany niewoli, urazy do cna wymazane, a żądza zemsty precz wyklęta! Łaska Boża i łaskawość ludzi sprawi, że wszyscy — wszyscy jak jeden mąż, wejdą w progi uroczystych świąt rozradowanym, wolnym od win sercem! Przez tego Para naszego, Jezusa Chrystusa, który z Ojcem i z Duchem Świętym żyje i króluje, jako Bóg w wieczności nieskończonej. Amen.

Footnotes:

1

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa nawróconym do wiary i dostateczne przygotowanym udzielano Chrztu św. w Wielką Sobote.

2

Mt. 4, 1—11. Tę samą perykopę ewangeliczną czyta do dzisiaj Kościół na niedziele pierwszą Postu.

3

Tak uczyli psilantropiści (Cerynt, Artemon) i Nestoriusz.

4

Por. rozporządzenie Walentyniana z r. 385: „Ubi primum dies paschalis exstiterit, nullum teneat carcer inclusum, omnium vincula dissolvantur” (Ccd. Iust.: De episcopali audientia, lib. I, ut. 4). Por. też Cod. Theod, lib. IX, tit. 28: „De indulgentiis criminum”.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post herezja
2021-02-19

Mowa 39 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 169–174.

  1. Naród żydowski z wszystkimi pokoleniami Izraela — znalazł się kiedyś dla grzechów swoich i obrazy Boga pod ciężkim jarzmem Filistynów (por. Ks. Sędziów 10, 7…). Historia święta świadczy, że chcąc pokonać nieprzyjaciół, odradzał siły ducha i ciała nałożonym sobie postem (por. 1 Król. 7, 6…). Zrozumiał bowiem, że na tę ciężką i twardą niewolę zasłużył sobie zaniedbaniem przykazań bożych i zepsuciem obyczajów i że próżne będą jego porywy orężne, jeśli naprzód nie zwalczy własnych błędów. Uciekł się wtedy do surowego środka umartwienia i nałożył sobie wstrzemięźliwość od pokarmów i napojów. By wrogów pokonać, naprzód w sobie przezwyciężył chuć obżarstwa. Skutek zaś tego był taki, że srodzy przeciwnicy i okrutni władcy musieli ulec niedojadającym, tym, których przedtem, pogrążonych w dosycie, ujarzmili.

    I my, najmilsi, my, co przeżywamy wiele przeciwności i wojen, stosujmy do siebie podobne leczenie, skoro podobnie zaradzić sobie chcemy. Boć nasza dola niczym prawie nie różni się od ich sprawy: ich napastowali wrogowie zewnętrzni, nas przede wszystkim duchowi. Jeżeli tych zwalczymy, naprawiając za łaską Bożą własne obyczaje — ulegnie nam także siła wrogów zewnętrznych. Poprawa nasza odbierze im tę przewagę, która ciąży nad nami nie tyle z ich zasługi, ile z winy naszej.

  2. Skoro tedy wiemy, najmilsi, że prócz zwycięstwa nad sobą nie ma dla nas innej drogi do pokonania nieprzyjaciół, jednajmy sobie pomoc niebieską zachowaniem przykazań Bożych, abyśmy zdolni byli zwalczyć wszystkich wrogów naszych. Ileż to walki toczy się w nas samych! „Ciało pożąda przeciw duchowi, a duch przeciw ciału” (Gal. 5, 17). Jeśli w rozterce tej biorą górę żądze cielesne, dusza traci własną godność. Gdy ona, której rządzić przystało, idzie w niewolę, nieobliczalne wynikają stąd szkody. Jeśli natomiast duch, powolny swemu boskiemu rządcy, jedynie w niebieskich darach widzi swe szczęście, depce zaś powaby ziemskich rozkoszy i nie pozwala grzechowi panować w swej śmiertelnej powłoce cielesnej, to rozum dzierży wtedy kierownicze wodze i żadna ułuda nie podkopie jego obronnych szańców. Gdy ciało powolne jest duchowi, a duchem Bóg steruje, prawdziwy pokój i prawdziwa wolność stają się udziałem człowieka. Co prawda w każdym czasie takie usposobienie ducha jest zbawienne: zawsze czujnych wrogów nieustanną pokonywa się gotowością. Teraz jednak należy wzmocnić i gorliwość, i bystrą ostrożność, kiedy i przeciwnicy najwyszukańsze stosują podstępy.

    Wiedząc, że nastają święte dni Wielkiego Postu i że przez jego zachowanie odpokutowuje się wszystkie przeszłe lenistwa i dostępuje odpuszczenia zaniedbań, wytężają oni całą swą złośliwość, aby ci, co mają święcić Wielkanoc, bodaj w czymś jednym nie byli czyści, i aby to, co winno wyjednać przebaczenie, było im okazją nowej obrazy Boga.

  3. Wstępując w okres 40-dniowego postu, a więc gorliwszej służby Bożej, sposobmy dusze nasze do walki z pokusami, rozpoczynamy bowiem bój o świętą sprawę. Pamiętajmy przede wszystkim, że im gorliwiej dbać będziemy o zbawienie, tym silniej będą uderzać na nas przeciwnicy. Ale od przeciwników mocniejszy jest ten, co „mieszka między nami”. Siła nasza z niego, jego mocy ufamy! Wszak dlatego pozwolił Pan wwieść siebie na pokuszenie, abyśmy pomocą Jego wspierani wzorowali się na Jego przykładzie. Pokonał on przeciwnika, jak słyszeliście (z Ewangelii Mt. 4, 1—2) — nie tylko swoją mocą potężną, ale świadectwami Zakonu. W ten sposób chciał podnieść czynnik ludzki, a wrogi mu zgnębić tym mocniej, że nieprzyjaciel rodzaju ludzkiego doznał klęski, jak gdyby już nie tyle od Boga, co od człowieka. Podjął on walkę onego czasu, abyśmy ją podejmowali po wsze czasy; zwyciężył, aby nam dać przykład, jak zwyciężać mamy. Nie masz bowiem, najmilsi, zahartowanej cnoty bez ognia pokus, wiary bez probierza, walki bez wroga, zwycięstwa bez starcia się!

    Życie nasze na ziemi roi się od zasadzek i pełne jest potyczek. Kto nie chce wpaść w pierwsze, musi czuwać, kto chce wyjść zwycięsko z drugich, musi podjąć walkę. Dlatego ów wielki mędrzec, Salomon, powiada: „Synu, przystępując do służby Bożej, przygotuj duszę swą na pokusę” 1. Mąż ten, mądrości Bożej pełen, rozumiał, że nie masz zbożnej gorliwości bez ciężkiej walki. Widząc zaś jej niebezpieczeństwa, przestrzega przed nimi bojownika; nieuświadomionego bowiem łatwiej byłoby zranić nacierającemu.

  4. Toteż my, najmilsi, wychowani w świetle boskiej nauki, idziemy obecnie w bój, zdając sobie sprawę z tego, jakie czekają nas zapasy. Posłuchajmy, co mówi Apostoł: „Bojowanie nasze nie jest przeciwko ciału i krwi, ale przeciw książętom i władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw duchownym złościom tego podniebia” (Efez. 6, 12). Nie zapominajmy, że ci wrogowie nasi uważają wszystko, co dla naszego zbawienia staramy się czynić, za atak przeciwko sobie. Boć między nami i nimi istnieje zastarzała przepaść, powstała z zarzewia diabelskiej zawiści o to, że oni postradali te dobra, których my stajemy się uczestnikami za łaską Bożą. Stąd nasze usprawiedliwienie jest dla nich prawdziwą męką. Nasze podnoszenie się to ich klęska, nasz powrót do zdrowia to ich choroba. Co dla nas lekiem, dla nich ciosem, gojenie się blizn naszych im zadaje rany. „Stójcież tedy”, najmilsi, jak mówi Apostoł, „przepasawszy biodra wasze prawdą i obuwszy nogi w gotowość ewangelii pokoju, a do tego wszystkiego ujmijcie tarczę wiary, którą byście mogli zgasić wszystkie strzały ogniste złośnika. Weźmijcie też przyłbicę zbawienia i miecz ducha, którym jest słowo Boże” (Efez. 6, 14). Oto, najmilsi, w jak potężną zbroję, w jak niezrównane środki obronne zaopatrzył nas wódz tylu triumfami znamienity i niezwyciężony mistrz chrześcijańskiego bojowania. Przepasał nam biodra rycerskim pasem czystości, obuł nogi rzemieniem pokoju; boć nieprzepasany żołnierz szybko ulega wabikowi wszeteczeństwa, a nieobutego snadnie może wąż ukąsić. Puklerz wiary dał dla osłony całego ciała, na głowę włożył przyłbicę zbawienia, prawicę w miecz tj. w słowo rzetelnej prawdy zaopatrzył. W ten sposób duchowy walecznik nie tylko zabezpieczony jest od razów, ale też sam może razić przeciwnika.
  5. Ufni więc, najmilsi, w taką zbroję, dziarsko i bez trwogi stawajmy w czekające nas szranki. Nie upatrujmy jedynego celu tych postnych zawodów w powstrzymywaniu się od pokarmów. Nie dość jest wycieńczać ciało, nie zasilając jednocześnie ducha. Trapiąc nieco „zewnętrznego człowieka”, należy odżywiać „wewnętrznego”; uszczuplając sytość ciała, krzepić ducha dosytem niebieskim. Niech każdy chrześcijanin wejdzie w siebie i ściśle roztrząśnie tajniki swego serca.

    Niech sprawdzi, czy nie tkwi w nim jakaś uraza, nie zagnieździła się chciwość. Czystością niechaj wyżenie wszelką niewstrzemięźliwość i światłem szczerości tropi zakamarki obłudy; z nadętej pychy niech otęchnie co prędzej, od gniewnej zawziętości opamięta się, strzały szkodnictwa połamie, język zazdrosny okiełza. Niechaj ustaną zemsty i w niepamięć pójdą zniewagi. Słowem, „wszelki szczep, którego nie szczepił Ojciec Niebieski, niech będzie wykorzeniony” (Mt. 15, 13).

    Wtedy bowiem ziarna cnót znajdą w nas żyzną glebę, gdy z serca wyrwiemy wszelkie chwasty świata. Jeśli więc kto pałał zemstą, wtrącił kogo do więzienia lub wziął w kajdany niewoli, niechaj go zwolni co prędzej, nie tylko gdyby ten niewinnie cierpiał, ale nawet gdyby zdawał się zasługiwać na karę. Wtedy śmiało będzie mógł powtarzać słowa modlitwy Pańskiej: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mt. 6, 12). Ze wszystkich prośbę tę w szczególniejszy sposób Pan kładzie nam na serce, tak jakby od spełnienia zawartego w niej warunku wysłuchanie całej modlitwy zależało. „Bo jeśli — dodaje — odpuścicie ludziom ich grzechy, odpuści też Ojciec wasz Niebieski grzechy wasze. Lecz jeśli nie odpuścicie ludziom, ani Ojciec wasz nie odpuści grzechów waszych” (Mt. 6, 14).

  6. A więc, najmilsi, pomni na własną słabość — boć tak łatwo w przeróżne grzechy upadamy — nie lekceważmy sobie tego wspaniałego środka i przeprowadzenia tak skutecznej kuracji ran naszych. Bądźmy wyrozumiali, chcąc, aby dla nas miano wyrozumienie! Przebaczajmy, ponieważ sami potrzebujemy przebaczenia! Nie pragnijmy pomsty, gdy sami błagamy o litość! Nie bądźmy głusi na jęki nędzarzy! Potrzebującym miłosierdzia śpieszmy z ochotną pomocą, abyśmy dostąpili miłosierdzia w dzień sądu! Kto takie udoskonalenie będzie gorliwie zdobywał sobie za łaską Bożą, ten spełni post sumiennie. Wolny od kwasu starej złości, w przaśnikach szczerości i prawdy (l1 Kor. 5, 8), będzie obchodził błogosławioną Wielkanoc. Poprzez odnowioną jego duszę popłynie godnie radość życia z tajemnicy zbawienia ludzkiego. Przez Chrystusa, tego Pana naszego, który z Ojcem i z Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Ekl. 2, 1. Por. 2 Tym. 3, 12. Nie Salomon zatem, jeno syn Syracha z Jerozolimy jest autorem tego powiedzenia. Napisał on swoją księgę pt. „Meschalim”, tj. Powiedzenia, sentencje. Ok. r. 200 przed Chr.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.