Citatio.pl

Wpisy z tagiem "Wniebowzięcie":

2020-10-09

Św. Dyonizego Areopagity i jego Towarzyszów, Męczenników

Żyli około roku Pańskiego 117.

(Życie ich napisane było przez Metafrasta.)

Święty Dyonizy za zmakomitéj rodziny Albeńskiéj, przyszedł na świat wkrótce po narodzeniu Chrystusa Pana. Wychowany jak najstaranniéj lecz w pogańskich zasadach, oddał się szczególnie nauce filozofii i astronomii, i taki w tych umiejętnościach postęp uczynił, że stał się jednym z najuczeńszych w owym wieku w całym świecie filozofem i astronomem. Dla lepszego w matematyce wyćwiczenią się, przebywał nawet pewien czas w Heliopolis, w którémto mieście ta nauka wysoko kwitnęła. Gdy tam mieszkał nastąpiła śmierc Zbowiciela, a przy niéj owo cudowne zaćmienie słońca, które cały świat ogarnęło. Dyonizy, jako biegły astronom wiedząc iż przypadło nie w porze w któréj z naturalnych przyczyn przyjśćby mogło, zawołał z przerażeniem: „Albo Stwórca natury cierpi, albo cała budowa stworzonego świata rozpada się.” Po powrocie do Aten tak się odznaczył nauką, wymową i bystrym rozumem, iż pomimo tego że wówczas był jeszcze młodym, wyniesiono go na godność jednego z pierwszych sędziów Areopagu Ateńskiego. Byłto zaś najwyższy trybunał Grecki, słynący w całym ówczesnym świecie z mądrości i sprawiedliwości swoich wyroków, tak dalece iż nawet obce narody poddały pod jego rozsądzenie najważniejsze i najbardziéj zawikłane sprawy. Dyonizy największéj używał powagi w tém sądowniczém gronie.

Pod tę porę do Aten przybył święty Paweł Apostoł. Kazania jego nadzwyczajny wpływ wywarły: wielka liczba pogan nawróciła się a nawet kilku członków owego najwyższego Areopagu, a między nimi i Dyonizy. Zawiązał on bliższe z Pawłem świętym stosunki, a zagrzany miłością Chrystusa, zrzekł się swoich godności, większą część majątku rozdał na ubogich, i przez lat trzy nie odstępował Apostoła narodów, towarzysząc mu w jego misyonarskich wycieczkach. W rozmowach to jakie z nim miewał, a w których święty Paweł zwierzał ma ta tajemnice które w zachwyceniach swoich aż do trzeciego Nieba miał odkryte, nabył święty Dyonizy najgłębszych wiadomości o Bogu, które, jakto po dziś dzień widzieć można z dzieł jego, uczyniły go niezrównanym mistrzem teologii mistycznéj, to jest nauki o najgłębszych tajemnicach, odnoszących się do Istoty Boga.

Gdy w Atenach liczba chrześcijan się powiększyła, święty Apostoł, wyświęcił Dyonizego na Biskupa tego miasta. Przyobleczony tą godnością, obdarzony nadzwyczajnemi łaskami, w których dawał mu Pan Bóg nadprzyrodzone oświecenia tyczące się istności i natury samego Bóstwa, przy genialnych naturalnych zdolnościach i wielkiéj nauce, święty Dyonizy w krótkim czasie zajaśniał w Kościele Bożym, jako jeden z Doktorów. Dzieła jego o Hierarchii Kościelnéj, o Imionach Boskich i inne, są pod tym względem dotąd niezrównanym w piśmiennietwie kościelném skarbem.

Miał on także szczęście widzieć przenajświętszą Maryę Pannę, dla któréj poznania, jak sam pisze, odbył umyślnie podróż do Efezu, gdzie wtedy Matka Boża przebywała u świętego Jana Ewangelisty. Taką zaś czcią był ku Niéj przejęty, że, jakto także w jednym z dzieł swoich powiada, kiedy Ją poznał, byłby Ją wziął za Bóstwo, gdyby nie to, że wiara uczyła go iż Bóg jest tylko jeden. Znajdował się także w Jerozolimie przy Uśnięciu to jest przy śmierci przenajświętszéj Maryi Panny, i wszystkie tego szczegóły jak również i Jéj Wniebowzięcia, jako naoczny świadek a tak wysokiéj powagi, podobnież w pismach swoich pozostawił, a takie właśnie, jakieśmy pod dniem 15 Sierpnia podali.

Kiedy Dyonizy w Efszie widział się z przenajświętszą Panną i ze świętym Janem, za ich poradą powziął myśl udania się w inne części świata, dla opowiadania Ewangelii. Wyświęciwszy więc w swoje miejsce na Biskupa Ateńskiego świętego Publiusza, sam w towarzystwie Rustyka Kapłana i Eleuteryusza Dyakona, najulubieńszych uczniów swoich, udał się do Rzymu, aby sam Papież święty Klemens, wskazał mu w jakie kraje ma iść ogłaszać wiarę w Chrystusa. Ten Ojciec Święty, widząc, że kraina Gallów, to jest dzisiejsza Francya, pogrążona wówczas w pogaństwie, potrzebowała mężów apostolskich, tam świętego Dyonizego przeznaczył. Przyłączył się do niego jeszcze i święty Ryul, uczeń świętego Jana Ewangelisty i kilku innych świętych a gorliwych w winnicy Pańskiéj pracowników, z którymi Dyonizy, mając zawsze z sobą Rustyka i Eleutera, puścił się do Gallii.

Przybyli najprzód do miasta Arlu (Arles), gdzie już pewną liczbę chrześcijan ochrzczonych przez świętego Trofima zastali. Tam pozostawił Dyonizy świętego Ryula, wyświęciwszy go na Biskupa, a sam zresztą swoich towarzyszy, udał się do Paryża, który wówczas był niewielkiém miastem, zawartém tylko w téj części która po dziś dzień, wyspę na rzece Sekwanie stanowi. Skoro tam przybył, tłum ludu go otoczył. Dyonizy obdarzony jak wielu Apostołów darem języków, miał do nich kazanie, po którém niezwłocznie wielka liczba o Chrzest święty go prosiła. Następnych dni, toż samo miało miejsce: a szczególnie gdy Dyonizy kilka cudów uczynił, ludność już wtedy całemi tłumami, do wiary się nawracała. Wkrótce powznoszono tam kościoły: pierwszy na cześć Trójcy przenajświętszéj, a drugi pod wezwaniem przenajświętszéj Panny, i następnie kilka innych. Pierwszym z pogan który przyjął Chrzest święty z rąk błogosławionego Dyonizego, był Lisbiusz, jeden z najzamoższych mieszkańców Paryża, a od którego najznakomitsza po dziś dzień rodzina książąt Montmoransów, ród swój wyprowadza.

Postępy jakie codzień czyniła wiara, głoszona przez świętego Dyonizego i jego towarzyszy, pobudziły nakoniec przeciw nim pogan, a najbardziéj kapłanów pogańskich. Ci udali się do Fescyniusza Syzyna, Wielkorządcy Cesarskiego w Galli, z przedstawieniem że w skutek wpływu cudzoziemców przybyłych z Grecyi, jeśli się temu kresu nie położy, wiara pogańska w całym kraju zniknie. W skutek tedy takich zażaleń, Wielkorządca rozkazał niezwłocznie uwięzić przybyłych świętych opowiadaczy Ewangelii.

Świętego Dyonizego wraz z Rustykiem i Eleuterem schwytano w domu Lisbiusza u którego mieszkał. Widząc to Larcya żona Lisbiusza, zagorzała poganka, pośpieszyła do Wielkorządcy, z zawiadomieniem, że i mąż jéj jest chrześcijaninem. Zawezwał więc i jego przed siebie Fescyniusz, a gdy ten mężnie stał przy wyznaniu Chrystusa, ściąć go kazał w obecności świętego Dyonizego i jego towarzyszy, aby ich tém przerazić, i jak sądził łatwiéj do odstępstwa przywieść. Nie zachwiało to jednak wcale tych świętych Wyznawców, zaraz więc kazał ich odprowadzić do więzienia, a nazajutrz zadał im najokrutniejsze męki. Najprzód zbili ich strasznie, a gdy tę katuszę przetrwali głośno wielbiąc Boga, rozciągnęli Dyonizego na łożu żelazném, i podkładając podeń ogień pieczono go jak świętego Wawrzyńca. Lecz Święty głośno śpiewał ten wiersz psalmisty: „Ogniste bardzo słowo Twoje Panie, a sługa Twój rozmiłował się go” 1. Po pewnym czasie widząc Wielkorządca że, mu ogień najmniejszéj szkody nie czynil, kazał go wydać na pożarcie dzikim zwierzętom, ale te, jak to z wielu innymi świętymi Męczennikami zaszło, tknąć go nie chciały. Kazał więc go Fesceniusz, jeszcze do ciemnego więzienia zaprowadzić. Tam potajemnie zgromadziło się do niego wielu chrześcijan. Dyonizy odprawił Mszę świętą, i wszystkim rozdał Ciało i Krew Pańską, a w chwili gdy to czynił niebieska świałość nad nim zajaśniała i wśród niéj Sam Pan Jezus, chórem aniołów otoczony, się okazał.

Nazajutrz, tyran kazał ich znowu przed sobą stawić, i upominał aby cześć bożkom oddali, jeśli chcą przy życiu pozostać. Święty Dyoizy odpowiedział w imieniu wszystkich: „Na próżno nam grozisz: nic wiary naszéj nie zachwieje, pragniemy umrzeć za Chrystusa, który jest życiem naszém.” To słysząc Fesceniusz kazał wrzucić Dyonizogo w stos rozpalony, z którego on wyszedł żyw i zdrowy. Wtedy przybili go do krzyża, zkąd jak z kazalnicy miał naukę do ludu, a którego, takie cuda, wielką liczbę nawróciły. Przerażony tém Wielkorządca, wydał na sług Bożych wyrok na ścięcie.

Poprowadzono więc przez miasto Świętych, którym przewodniczył Dyonizy, już wtedy przeszło sto lat mający; a gdy na miejsce stracenia przyszli, ukląkł błogosławiony starzec i tak się modlił. „Boże któryś mnie stworzył, i świętą mądrością Twoją oświecił, otwierając przede mną tajemnice Twoje; któryś jak był ze mną wszędzie, tak i tu jesteś obecny; dziękuję Ci za wszystko coś przeze mnie ku czci Twojéj uczynić raczył, i że mnie już do Siebie powołujesz wraz z tymi braćmi moimi, przeznaczając nam koronę męczeńską. Przyjmij więc do miłosierdzia Twojego dusze nasze, i otocz opieką Twoją tych których przez krew Swoję a posługę naszę, Sobie pozyskałeś. Wielbijmy Ojca i Syna i Ducha świętego na wieki wieków.” A gdy wierni odrzekli „Amen” Dyonizy szyję pod miecz poddał i ściętym został, a z nim Rustyk i Eleuteryusz.

Lecz tu nastąpił cud jeden z największych: tułów bowiem świętego Dyonizego wstał na nogi, i głowę swoję wziąwszy w ręce, zaniósł ją o kilka wiorst za miasto, aż na to miejsce gdzie późniéj wierni kościół pod jego wezwaniem postawili. Cud ten nawrócił prawie cały naród, a jednę z pierwszych która wtedy o Chrzest prosiła była Larcya owa żona Lisbiusza która sama niezadługo potém śmierć męczeńską poniosła. Męczeństwo świętego Dyonizego i jego towarzyszów, nastąpiło dnia 9 Października roku Pańskiego 117.

Pożytek duchowny

Świety Dyonizy Areopagita, jeden z najpierwszych mędrców swojego czasu, największy w Kościele Bożym mistrz w wykładzie najszczytniejszych tajemnic Bóstwa, taką czcią przejęty został ku Matce Bożéj gdy ją ujrzał i poznał, że najdoskonalszą po Bogu i w doskonałości najbardziéj do Niego zbliżoną istotą Ją uznał. Niech Cię więc i to pobudza do tego, abyś po Bogu najwięcéj kochał Matkę Bożą, i po czci Boskiéj, Jéj cześć najgłębszą oddawał.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś w dniu dzisiejszym błogosławionego Dyonizego Męczennika Twojego i Biskupa, mężną wytrwałością w męczeństwie obdarzył, i któryś mu do opowiadania niewiernym chwały Twojéj Bustyka i Eleuteryusza za towarzyszów przydać raczył; daj nam prosimy, za ich przykładem, z miłości ku Tobie pomyślnościami tego Świata wzgardzać, i żadnych doczesnych przeciwności nie obawiać się. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 863–865.

Footnotes:

1

Psalm. CXVIII. 140.

Tags: św Dionizy Areopagita „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup męczennik Męka sędzia sprawiedliwość św Paweł Maryja św Jan Ewangelista Wniebowzięcie Francja św Wawrzyniec
2020-08-15

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

Nastąpiło około roku Pańskiego 56.

(Szczegóły te wyjęte są z podania kościelnego i Ojców świętych.)

Uroczystość Wniebowzięcia przenajświętszéj Boga Rodzicielki, jest największą ze wszystkich Jéj uroczystości, gdyż w niéj obchodzi Kościół Boży ten Jéj przywilej, który jest jakby następstwem, dopełnieniem i ukoronowaniem wszystkich tych niezrównanych przywilejów, któremi Ją Pan Bóg jako Matkę Swoję obdarzył. Przez tę bowiem tajemnicę wyznajemy wraz z całym Kościołem od jego początku, że Marya, lubo uległa śmierci tak jak każdy człowiek, a nawet i Sam Pan Jezus, jednak wkrótce potém wskrzeszona, z ciałem i duszą wziętą została do Nieba.

Wielu Ojców świętych, a między nimi święty Dyonizy Areopagita, który był obecny śmierci, czyli jak to nazywa Kościół Uśnięciu Matki Bożéj, a następnie był świadkiem jéj pogrzebu, a w końcu i zmartwychwstaniu, w ten sposób te szczegóły ostatnich chwil Jéj błogosławionego pobytu na ziemi opowiada.

Po Wniebowstąpieniu Pańskiém, przenajświętsza Panna Marya żyła jeszcze lat dwadzieścia trzy. Spędziła czas ten po części w mieście Efezie, gdzie długo przemieszkiwał święty jak Ewangelista, któremu Pan Jezus umierając na krzyżu zlecił był opiekę nad Swoją Matką najdroższą, a po części w Jerozolimie z tymże ulubionym uczniem Pańskim mieszkając. W témto ostatniém mieście nastąpiło Jéj błogosławione Uśnięcie, a po niém Jej Wniebowzięcie.

Przenajświętsza Panna, żadnéj nigdy nie podlegała chorobie, gdyż posiadała najdoskonalsze ciało jakie tylko być mogło po przenajświętszém ciele Syna Bożego, a ztąd uśnięcie Jéj czyli śmierć nie nastąpiła ani z przyczyny jakowéj słabości, ani w skutek podeszłego wieku, lecz jedynie z niezmiernéj miłości Boga, a więc z niezmiernego pragnienia oglądania już w Niebie Swego Syna najdroższego. Słusznie téż święty Ambroży mówi do Matki przenajświętszéj. „O! duszo błogosławiona, niepojętą miłością Boga pałająca! jak mogłaś aby jeden dzień przeżyć na téj ziemi, gdy Bóg Twój, a razem i Syn Twój, Samą Cię tu bez Siebie pozostawił? Nie dziwię się żeś z pragnienia oglądania Go w Niebie, umarła, lecz podziwiam żeś aby jednę godzinę mogła wyżyć w mękach jakie sercu Twojemu zadawała tęsknota po Nim.” 1

Gdy więc, zbliżała się już dla przenajświętszéj Maryi ta upragniona chwila połączenia się w Niebie z Jéj Bogiem i Synem, podczas gdy trwała na modlitwie, stanął przed Nią Anioł i rzekł do Niéj: „Bądź pozdrowiona o! najbłogosławieńsza! Syn Twój Bóg nasz, już na Ciebie oczekuje w Niebie. Za trzy dni z ciała Twojego rozwiązaną zostaniesz.” I to mówiąc dał Jéj rószczkę Palmową, któréj każdy liść miał blask gwiazdy najświetniejszéj” 2.

Jakoż, w trzy dni potém nastąpiło Uśnięcie przenajświętszéj Maryi, to jest Jéj śmierć błogosławiona, przez rozłączenie się Jéj duszy od ciała.

Zebrali się byli wtedy przy Niej wszyscy Apostołowie, prócz świętego Jakóba już umęczonego, i świętego Tomasza, który na czas nie przybył, a prócz tego jak to utrzymują najdawniejsi pisarze kościelni, i największa część uczniów Pana Jezusa była zgromadzona około Jéj mieszkania, aby otrzymać Jéj ostatnie błogosławieństwo, i pobożnemi łzami uczcić rozstanie się z Matką Zbawiciela.

Ostatnich Sakramentów świętych, to jest Spowiedzi i Olejem świętym namaszczenia nie przyjmowała, bo tych jako na gładzenie grzechów postanowionych, potrzebować nie mogła wcale, lecz Komunią świętą przyjęła, tę, jak pisze Kartagena pierwszych wieków kościoła historyk, miał szczęście udzielić Jéj święty Jan Ewangelista. Gdy zaś przenajświętsza dusza Maryi blizką już była wyjścia z Jéj przeczystego ciała, Sam Pan Jezus zstąpił z Nieba otoczony wielką liczbą Archaniołów i Aniołów, i we własne przyjął Ją ręce, a w téjże chwili dały się słyszeć wesołe pienia Anielskie, podobne do tych jakie słyszano w szopie Betlejemskiéj, przy Narodzeniu Pana Jezusa 3.

Toż samo miało miejsce i przy pogrzebie przenajświętszéj Panny, który tak opisuje święty Jam Damasceński: „Gdy Apostołowie nieśli ciało Matki Zbawiciela, dały się słyszeć hymny i śpiewy Anielskie, które jużto ich poprzedzały, już nad samą trumną się odzywały, to znowu długo brzmiały nad miejscem przez które tylko co przeciągnął był pogrzebowy orszak. A prócz tego wielka liczba Aniołów ciągle otaczała ciało przenajświętszéj Dziewicy, odbywając przy niém straż nieustającą, aż do chwili w któréj Ją unieśli do Nieba. Apostołowie zaś ze świętą bojaźnią i z miłością czci najgłębszéj, nieśli ten błogosławiony przybytek Boski, tę prawdziwą Arkę Przymierza Pańskiego z ludźmi, i składając Ją w grobie z największém uszanowaniem, ucałowali te najświętsze Relikwie, otrzymując przez to rozliczne a wielkie łaski.” 4

Daléj tenże Święty wylicza różne cuda, jakie niezwłocznie przy grobie Matki Bożéj zaszły, i przydaje że źródło będące blizko tego miejsca gdzie została pochowana, od téj chwili miało wodę cudowną. Grób przenajświętszéj Maryi Panny, był na dolinie Józefatowéj blizko grobu Pana Jezusa.

Apostołowie umieściwszy tam przenajświętsze Jéj ciało przy niém pozostali, a sami śpiewając hymny kościelne, słyszeli w powietrzu śpiewy Anielskie, które dnia trzeciego ustały. Wtedy właśnie, nadszedł i święty Tomasz Apostoł który przy uśnięciu Matki Bożéj nie był obecny. Prosił więc aby otworzono Jéj grobowiec, żeby i on mógł oddać Jéj zwłokom tę cześć jaką inni Apostołowie już byli oddali. Gdy to uczyniono, nie znaleziono Jéj przeczystego ciała, lecz w miejscu jego, cudownéj piękności kwiaty, przedziwną woń wydające. Już bowiem wtedy przenajświętsza Marya, wskrzeszona mocą Bożą, z ciałem i duszą do Nieba wziętą została, jak to Kościoł Boży stale i powszechnie wyznaje.

Pisząc o tém święty Augustyn, utrzymuje iż inaczéj być nie mogło: „Bo gdy Pan Jezus, powiada ten Doktor Kościoła, przenajświętsze Ciało Matki Swojéj do takiego niezrównanego wyniósł zaszczytu, że z tegoż Jéj ciała własne Swoje ciało ukształtował, czy mógłżeby toż ciało wydać na pastwę robactwa, jak każde grzeszne ciało ludzkie po śmierci? Nie uczynił téż tego, i tak jak duszę Jéj uchronił od skazy grzechu pierworodnego, tak i ciało od pośmiertnego zepsucia.” Tém bardziéj, że jak się wyraża pewien pobożny pisarz, przenajświętsza Panna, nieporównaną godność Swoję jako prawdziwa Matka Boga, więcéj, jeśli tak wyrazić się można, spełniła ciałem Swojém, aniżeli duszą, bo przeczyste ciało Jéj dostarczyło całkowicie ciała Synowi Bożemu, a dusza duszy Jego nic nie przydała. Należało się przeto jakby koniecznie, aby w zamian za szatę śmiertelną, w którą ciało Maryi, wydając z siebie ciało Jezusowe, przyoblekło było Boga w Jego zstąpieniu z Nieba na ziemię, nie uległo ani na chwilę zepsuciu, w przejściu przenajświętszéj Panny, z téj ziemi do Nieba.

„Dziś, powiada święty Jan Damasceński w swojém kazaniu na uroczystość Wniebowzięcia Maryi, przenajświętsze i żywa Arka najwyższego Boga, która w łonie własném poczęła Stwórcę Swojego, złożona została w świątyni Pańskiéj, nie ręką ludzką wzniesionéj. Dziś Niebo zamieściło pośród siebie żywy raj ziemski, w którym mieszkał nowy Adam, w którym nastąpiło odpuszczenie pierworodnéj winy, w którym zasadzone zostało drzewo nowego żywota, w którym nagość nasza na nowo przyobleczoną została. Dziś Niepokalana Dziewica, nie do ziemi wróciła, lecz jak była żywém Niebem, w którém na ziemi Bóg przebywał, w niebieskich przybytkach umieszczoną została. Ta bowiem, z któréj dla wszystkich prawdziwe życie wyszło, jakżeby sama śmierci zakosztować mogła? Uległa wprawdzie prawu wydanemu przez Tego którego Sama zrodziła, i jako dawnego Adama córka, wyrokowi na wszystkie jego dzieci wydanemu podpadła, bo od tego i Syn Jéj, który jest życiem samém uwolnić się nie chciał, lecz jako Boga żywego Matka, do Niegóż, jak to się jéj należało, z duszą i ciałem wziętą została. Nieszczęsna Ewa, która na poszepty węża zezwoliła, musiała uledz karze śmierci, i w otchłaniach piekielnych długo pozostawać. Tę zaś prawdziwie błogosławioną, która na słowo Boże ucha nadstawiała, i za sprawą Ducha Świętego została napełnioną, a po Archanielskiém Zwiastowaniu, bez podniety ciała i bez sprawy męża, Syna Bożego poczęła i wydała, jakimżeby sposobem śmierć, swojém skażeniem miała pożreć? Jakżeby zepsucie dotknąć mogło to ciało z którego życie życia zaczerpnięte jest? Dla niéj do Nieba drogi nic nie tamowało tak co do ciała jako i co do duszy: z ciałem więc i duszą prosto tam wziętą została. Gdy bowiem gdzie «Ja jestem tam i sługa Mój będzie» 5, mówi to życie i prawda i droga Chrystus, jakżeż tém bardziéj musi tamże być z Nim samym Matka jego przenajdroższa!”

Dziś to więc, jak wspomnieliśmy na początku, obchodzi Kościół Boży największą uroczystość naszéj Matki Niebieskiéj, radując się wraz z Aniołami z Jéj wstąpienia do Nieba i śpiewa w Antyfonie. „Wzięta jest Marya do Nieba weselą się Aniołowie, wychwalając błogosławią Panu.” Ojciec Arżantan kapucyn bardzo pobożny i znakomity pisarz, robi piękną uwagę, że wstąpienie przenajświętszéj Maryi do Nieba, było jeszcze świetniejszém niż Samego Pana Jezusa. Na przyjęcie bowiem Zbawiciela, czekała tylko Trójca przenajświętsza i wyszli sami Aniołowie, a Maryą przyjmował już prócz tego i liczny poczet wybranych przez Pana Jezusa do Nieba wprowadzonych, i co największa, wyszedł naprzeciw Niéj i sam Syn Boży,

Uroczystość dzisiejszą u nas zowią Najświętszéj Panny Zielnéj, dla tego że w dniu tym wierni znoszą do kościoła kwiaty i wonne zioła, na znak swojego szczególnego wesela w tym obchodzie największéj uroczystości Matki Bożéj, i jakby na usłanie niemi drogi po któréj Ona wstąpiła z téj ziemi do rajskiego Jeruzalem.

Pożytek duchowny

Przenajświętszéj Maryi Panny całe życie, było jakby ciągłém a powolném wstępowaniem do Nieba; gdyż każdą sprawą Swoją, z najświętszą intencyą dokonywaną wysługiwała Sobie coraz wyższe w Niebie nagrody, coraz to nowe prawo nabywała do coraz wyższego tam miejsca, aż nareszcie wzięta z duszą i ciałem, zasiadła na tronie wiecznéj chwały obok Trójcy Przenajświętezéj. Niech cię to pobudza do tego, abyś każdą sprawę z miłości Boga spełniając, podobnież całém życiem twojém zarabiał sobie na coraz wyższe miejsce w Niebie.

Modlitwa (Kościelna)

Sługom Twoim Panie, winy wszystkie miłościwie odpuść; a gdy z czynów naszych przypodobać się Tobie nie możemy, za Rodzicielki Syna Twojego Pana naszego wstawieniem się, niech zbawienia dostąpimy. Który z Tobą żyje i króluje i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 684–686.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 646

Pismo święte uczy nas, że Syn Człowieczy w chwale i całej okazałości wróci i wezwie wybranych do wzięcia udziału w Królestwie niebieskim tymi słowy: „Chodźcie błogosławieni Ojca Mego; albowiem byłem głodny, a nasyciliście Mnie; byłem spragniony, a napoiliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem więźniem, a odwiedzaliście Mnie; coście z tego najlichszemu z Mych braci uczynili, to uczyniliście Mnie”. Jakże więc ten, co to powiedział, nie mógł zatęsknić za błogosławioną Matką, która Mu dała życie, która Go przyodziała swym ciałem, która Go wykarmiła swą miłością, swą troską i boleścią na zbawienie świata i chwałę Niebios?

To wzniosłe i szczytne Wniebowzięcie już przewidział psalmista Pański, przepowiadając zmartwychwstanie Chrystusa, i stosując do tego, który śmierć pokonał, następujące słowa: „Powstań, Panie, do odpocznienia Twego” (Psalm 131, 8). Arką tą może być tylko Niepokalana Dziewica święta, która zawarła mannę niebieską i tablice praw Bożych w osobie Syna swego, gdy Go nosiła w przeczystym łonie swoim. Jeśli bowiem manna i tablice praw stanowią przepowiednię Jezusa Chrystusa, to arka musi być przepowiednią Maryi. Jak arka miała być na mocy rozkazu Bożego sporządzona z drzewa niepodlegającego zepsuciu, tak i ciało Maryi nie mogło ulec zepsuciu. Dlatego też Dziewica święta, wyjęta spod tego powszechnego prawa, wniebowzięta została, a to wniebowzięcie stanowi niejako uzupełnienie Wniebowstąpienia Jej Boskiego Syna.

Footnotes:

1

S. Ambr. Ser. de perf. B. V. pars. IV.

2

Nicefor. Ś. Kozma. Ś. Meliton. Metafrastes. Ś. Wincenty Fer.

3

S. Joan. Dam. Orat. 2. de B.V. § II.

4

Tamże.

5

S. Joan. Damas. 2. Ser. de dormit. B. V.

Tags: Maryja „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Wniebowzięcie
2020-05-21

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

Nastąpiło około roku Pańskiego 33.

(Szczegóły te wyjęte z Pisma Bożego, i z objawień Maryi z Agredo.)

Po zmartwychwstaniu Swojém, Pan Jezus pozostawał jeszcze na ziemi przez dni czterdzieści, w ciągu których obcując często z Apostołami, wiele z nimi raczył mówić o królestwie niebieskiém, i wyuczał ich wszystkiego co do ustalenia i rozszerzenia Kościoła, a następnie i do rządzenia nim potrzebném było. W ostatniém okazaniu się Swojém przed pojściem do Nieba, zapowiedział że zeszle im Boga Ducha Świętego, po którego przyjęciu mieli rozejść się po całéj ziemi dla głoszenia Ewangelii świętej, i powiedział wtedy do nich: „Weźmiecie moc Ducha Świętego, który przyjdzie na was, i będziecie mi świadkami w Jeruzalem i we wszystkiéj Żydowskiéj ziemi i w Samaryi, i aż na krańce ziemi„ 1. Potém poprowadził ich wraz z wielu innymi uczniami za miasto Jeruzalem do Betanii, a wszedłszy z nimi na górę Oliwną, w oczach wszystkich, wzniósł się od ziemi I wstąpił do Nieba. „Wyprowadził ich z miasta do Betanii, mówi Pismo Boże, a podniosłszy ręce swe błogosławił im. I stało się gdy tm błogosławił rozstał się z nimi… a gdy oni patrzali podniesion jest, a obłok wziął Go od oczu ich, i wzięty jest do Nieba gdzie siedzi na prawicy Bożéj”. 2

Szczegóły zaś tego cudownego Wniebowstąpienia Pańskiego, tak z objawienia jakie o tém miała, opisuje Marya z Agredo, zakonnica Reguły świętego Franciszka Serafickiego, któréj pisma przez władzę duchowną są zatwierdzone, a proces jéj kanonizacyi rozpoczęty.

Kiedy nadeszła godzina, w któréj Pan Jezus z tryumfem miał do Nieba wstępować, żeby tak wielkiemu zdarzeniu nie schodziło na uroczystości, chciał aby ci wszyscy do których w liczbie stu dwudziestu w Wieczerniku miał przemowę, byli przecudownemu Jego Wniebowstąpieniu obecnymi. Temu świętemu gronu przewodniczyła przenajświętsza Boga Rodzica, potém Apostołowie których było jedenastu, a także Marya Magdalena i Marta z bratem ich Łazarzem, inne Marye i wielu uczniów Pańskich.

Z tą tedy ulubioną trzódką Swoją, Boski Pasterz Zbawiciel nasz wyszedł za miasto. Wszyscy postępowali przed Nim, a przenajświętsza Matka szła obok Niego samego. Prócz tego towarzyszyły Panu Jezusowi wszystkie chóry Anielskie, a z nimi i wszystkie dusze dotąd zatrzymane w otchłani, a które miał Zbawiciel wprowadzić za Sobą do Nieba. Atoli za Boskiém zrządzeniem, nikt z mieszkańców Jerozolimy nienawróconych do wiary, téj wspaniałéj procesyi nie dostrzegł, jako tego świętego widoku niegodny.

Gdy na szczyt Oliwnéj góry wszyscy weszli, na trzy rozdzielili się chóry: jeden był złożony z Aniołów, drugi ze świętych dusz z otchłani wydobytych, trzeci z Apostołów i wiernych, a wszystkie Chrystusa Zbawiciela i Matkę Jego na czele mając. Gdy nadchodziła chwila w któréj już Pan Jezus miał się unieść do Nieba, Królowa Niebieska do nóg przenajświętszych Syna swojego upadła, a jako prawdziwemu Bogu i Odkupicielowi świata cześć oddając, prosiła Go o ostatnie Jego tu na ziemi błogosławieństwo: co widząc całe wiernych zgromadzenie, naśladując Królową swoję toż samo uczyniło. Wtedy Pan nasz najdroższy, mile i łaskawie pożegnawszy i pobłogosławiwszy wszystkich tych wiernych sług Swoich, zaczął się powoli unosić nad ziemię, na któréj, w miejscu gdzie stał po raz ostatni, świętych stóp swoich ślady na zawsze zostawił. Za Nim uniosły się chóry Aniołów, i z nimi dusze z otchłani wyzwolone, a z tych niektóre i z ciałem do Nieba poszły.

Lecz co większa: moc Boża i przenajświętszą Pannę do Nieba wtenczas uniosła, aby po Panu Jezusie, nie kto inny lecz Ona pierwsza tam wstępowała: co że nastąpi objawił już był Jej najukochańszy Syn Boski, kiedy po zmartwychwstaniu, najczęściéj z Nią rozmawiał. Atoli, żeby ta tajemnica przed ludźmi była zakrytą, i żeby grono Apostołów nie upadało na duchu pozbawione widzialnéj obecności Pana Jezusa, ale raczéj żeby Ona z nimi aż do przyjścia Ducha Świętego trwała na modlitwie (jak o tém piszą Dzieje Apostolskie), dla tego z wszechmocności Boskiéj stało się, że Marya, natenczas obdarzona darem cudownym przebywania współcześnie na dwóch razem miejscach, i z wiernymi wróciła do Wieczenika, i z Odkupicielem świata wstąpiła do Nieba, gdzie na Tronie Jego umieszczona całe trzy dni tam przebyła.

Wielki to w istocie był cud, ale dziwić nas nie powinien, albowiem jeżeli Pan Bóg przez Wcielenie się w przeczystym żywocie Maryi, dał Jéj siebie samego w tak szczególny sposób, szło więc zatém żeby w porządku łaski, to wszystko Jéj wyświadczył, co tylko mógł uczynić, na uczczenie w Niéj własnéj Matki swojéj. Jeżeli świętemu Pawłowi apostołowi, na początku jego nawrócenia, gdy jeszcze nie wiele miał zasług, dano było iż w ciele został do Nieba wyniesiony, czemuż wątpić o tém i dziwić się, żeby i najdroższéj Matce swojéj, świętszéj od najświętszych, zasług niewymownych, tejże łaski nie miał wyświadczyć. Jeżeli wielu innym Świętym, jak jest powszechne mniemanie w Kościele, których ciała podczas Zmartwychwstania Pańskiego wskrzeszone były, daną była ta łaska że wtedy i z duszą i z ciałem poszli do Nieba, tém bardziéj należała się ona przenajświętszéj Matce, i musiała Jéj być udzieloną. A chociaż i nikt inny z ludzi wtedy byłby jej nie dostąpił, to jednak Maryi, która z Panem Jezusem zawsze razem i wszędzie wespół cierpiała, należało się niejako koniecznie, aby razem z Nim, i od pierwszéj chwili Jego wstąpienia do Nieba, radości tam świętych zakosztowała.

Patrzących na wstępującego do nieba Pana Jezusa, wielki był żal, żałośne wzdychanie i płacze. Tymczasem gdy powoli z oczu ich unosząc się znikał Zbawiciel, świetny obłok Go otoczył i przed oczami wszystkich zasłonił. Był w owym. obłoku Ojciec Przedwieczny, który z najwyższego Nieba na spotkanie Jednorodzonego Syna swojego i Matki Jego wyszedł. Pośpieszyli tam i wszyscy Aniołowie, wyprzedzając króla swojego do empirejskiego Nieba, dla przyjęcia Go gdy sam już wchodzić tam będzie. Jakoż, wszedł tam Król chwały, z Królową niebieską którą miał przy Sobie, a wszystkie duchy cześć Mu najgłębszą oddały, wdzięczną melodyą chwałę Jego opiewając. Ojciec Przedwieczny umieścił Słowo Wcielone na stolicy Bóstwa Swojego po prawéj ręce, w takiéj chwale i majestacie, że niebiescy mieszkańcy nie tylko ztąd podziwienie mieli, lecz i pewien rodzaj postrachu wraz z poszanowaniem człowieczeństwa, do tak wysokiéj godności podniesionego. A Matka przenajświętsza, widząc Syna Swojego na stolicy Boskiéj zasiadającego, upokorzywszy się jak najgłębiéj, cześć Mu oddawała, dziękując Bogu za chwałę jakiej Syn Jéj dostąpił. I wnet dał się słyszeć głos Ojca Przedwiecznego mówiący do Niéj: „Córko moja, postąp wyżéj”, i Syna który tak Ją wzywał: „Matko moja, powstań i odbierz miejsce które jest Tobie należne, za to żeś szła za mną najbliżéj, i naśladowała najwierniéj.” A nakoniec i Duch Święty powiedział do Niej: „Oblubienico moja i przyjaciółko moja, pójdź do wiecznych rozkoszy.”

Następnie wprowadzone zostały do Nieba, i wszystkie inne dusze wybrane z otchłani wyzwolone, i każda z nich wedle swoich zasług, właściwe odebrała miejsce.

Pozostali na ziemi Apostołowie, Uczniowie Pańscy i święte niewiasty, a także i Matka Boża (bo w niebie była tylko jak to wspomnieliśmy w skutek cudownego daru pozostawania współcześnie na dwóch miejscach razem) wszyscy ci, patrzali w górę za Jezusem, chociaż już dawno znikł był im z oczu. A gdy tak stali tam zdumieni i odejściem Pana zasmuceni, ujrzeli przy sobie dwóch przybyłych mężów w białém odzieniu, którzy rzekli do nich: „Jezus który w oczach waszych wstąpił do Nieba, już teraz do was nie wróci, aż ujrzycie Go, w podobnejże chwale w jakiéj widzieliście wstępującego do Nieba, przybywającego ztamtąd, dla sądzenia żywych i umarłych, gdy nadejdzie dzień ostateczny świata.” Z czego wnosić możemy, jaką chwałą otoczone musiało być to Wniebowstąpienie Pańskie, kiedy wiemy że Jego powtórne przyjście dla sądzenia żywych i umarłych, do którego porównali Aniołowie Jego Wniebowstąpienie, będzie otoczone blaskiem i chwałą jakich ani wyobrazić sobie nie możemy.

Po takowém więc jakby upomnieniu od Aniołów otrzymaném, wszyscy ci błogosławieni świadkowie Wniebowstąpienia Pana Jezusa, zeszli z góry Oliwnéj, wrócili do Jerozolimy o parę wiorst od niéj odległéj, i tam udali się do swego zwykłego mieszkania. Bylito Apostołowie: Piotr, Jan, Jakób, Andrzéj, Filip, Tomasz, Bartłomiéj, Mateusz Jakób syn Alfeusza, Symon przezwany Zelotes, i Juda brat Jakóba, i wielu uczniów Pańskich, a razem wszystkich stu dwudziestu, którzy trwali ciągle na modlitwie wraz ze świętemi niewiastami i przenajświętszą Panną, która im we wszystkiém przewodniczyła.

Pan Jezus wstępując do Nieba, raczył pozostawić na ziemi pamiątkę téj cudownéj tajemnicy. Na miejscu z którego się uniósł, pozostały ślady przenajświętszych stóp Jego tak silnie wyryte, że ani wichry, ani deszcze, ani śniegi, ani największe burze nie mogły ich zatrzeć. Święty Hieronim pisząc o tym cudzie, który I za jego czasów istniał, powiada iż ślady te pozostawały zawsze widocznemi, pomimo tego że wierni codziennie brali na relikwie ziemię z tego miejsca. Nadto przydaje tenże święty Doktor — a który wszystkiego tego był naocznym świadkiem — że wspaniały kościoł, który został wybudowany na tém miejscu, a u wierzchu miał okrągłą kopułę bardzo wytwornéj architektury, nie mógł nigdy być zasklepiony u szczytu, lecz całą tę przestrzeń od ziemi aż do obłoków przez którą Pan Jezus unosił się do Nieba, musiano pozostawić wolną i niezamkniętą. Święty Opat, Biskup Milewejski w Afryce, święty Paulin Biskup Noleński, i wielkiej powagi pisarz kościelny Sulpicyusz Sewer, toż samo poświadczają.

Lecz co jeszcze jest bardziéj zadziwiającém i tem lepiéj objawia nadzwyczajność tego cudu, to że gdy wojska rzymskie oblegające Jerozolimę za cesarza Tytusa, obóz swój na tém miejscu rozłożyły, jak o tém poświadcza historyk Józef, śladów tych jednak i to nie zniszczyło. Wtedy i ludzie i konie tak tam stratowały były te miejsca, że zatrzeć to mogło najsilniejsze wyrycia na marmurze lub miedzi, a jednak tych śladów wcale to nie zatarło, ani im nawet nie uszkodziło. Za czasów Wielebnego Bedy, to jest około roku Pańskiego 700, rzeczy były w tymże stanie, jak on o tém pisze w dziele swojém o Ziemi Świętéj. Powiada także, że co rok w dzień Wniebowstąpienia Pańskiego, po uroczystéj Mszy świętéj odprawionéj w kościele, w którego wnętrzu były ślady tych stóp Zbawiciela, zrywał się w górze tegoż kościoła wiatr tak gwałtowny, że wszyscy wychodzić musieli, bo nikt na nogach nie mógł ustać. W nocy zaś następującéj, wszyscy mieszkańcy widzieli górę całą jakby gorejącą od niezmiernego mnóstwa jasnych płomieni, unoszących się nad nią. Dziś już tym wielkim cudem nie pociesza Pan Bóg wiernych, gdyż nieprzyjaciele wiary naszéj, w których ręku jest Ziemia święta, z nienawiści ku niéj, wyniszczając najświętsze zabytki i pamiątki pobytu Syna Bożego na ziemi, kamień ten na którym wyryte były ślady najświętszych stóp Zbawiciela wyrąbali, i wydobywszy z miejsca, użyli go na zamurowanie drzwi wschodnich tegoż kościoła, przerobionego na Meczet turecki. Po dziś dzień jednak, muzumułmanie dozwalają za znaczną opłatą pielgrzymom chrześcijańskim wejść tamże, dla uczczenia téj cudownéj relikwii.

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, jak to już i święty Augustyn pisze, ustanowioną była przez samych Apostołów. Słusznie téż święty Bernard upomina nas, abyśmy ją obchodzili z takiém nabożeństwem i przejęciem się, jak uroczystości Bożego Narodzenia i Zmartwychwstania Pańskiego, gdyż powiada, jest ona jakby dokończeniem i uzupełnieniem tych wielkich tajemnic. Owszem niektórzy z Ojców świętych utrzymują, że uroczystość dzisiejsza wszystkie inne uroczystości Kościoła naszego przechodzi, gdyż jest pamiątką chwili stanowczego odzyskania nam przez Syna Bożego Nieba, do którego Pan Bóg stworzył człowieka na początku świata, a do którego grzech pierwszych naszych rodziców, zamknął nam był drogę.

Pożytek duchowny

Przy uroczystościto dzisiejszéj, powinniśmy się stosować do onych słów Pawła Apostoła: „Co w górze jest szukajcie gdzie Chrystus jest na prawicy Bożej zasiadający; co w górze jest miłujcie a nie to co na ziemi„ 3. Wszystkiém więc do Nieba zdążajmy, a na każdą sprawę naszę rozciągając świętą intencyą spełniania jéj dla służenia Bogu, coraz wyższe za łaską Pańską, wysłużyć tam sobie możemy miejsce.

Modlitwa (kościelna)

Spraw miłościwie wszechmogący i wieczny Boże! abyśmy wyznając w dniu dzisiejszym Syna Twojego Jednorodzonego Odkupiciela naszego cudowne Wniebowstąpienie, duszą, sercem i umysłem w Niebie przebywali. Przez tegoż Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 337–340.

Footnotes:

1

Dz. Ap. I. 7.

2

Łuk. XXIV. 50. Dz. Ap. XIX. 17. Mat. XVI. 19

3

Kol. III. 1.

Tags: Wniebowstąpienie „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Maria z Agredy Maryja Wniebowzięcie
2020-05-20

Św. Bernardyna Seneńskiego, od którego zakon Ojców Bernardynów wziął swoje nazwisko

Żył około roku Pańskiego 1444.

(Żywot jego napisany był przez świętego Jana Kapistrana jego ucznia, i z tegoż zakonu kapłana.)

Święty Bernardyn, jeden z największych świeczników zakonu Braci-mniejszych świętego Franciszka Serafickiego, urodził się w małém miasteczku Massa, blizko Sienny we Włoszech położoném, roku Pańskiego 1380. Przyszedł na świat w samę uroczystość Narodzenia Matki Bożej, jakby na znak szczególnego nabożeństwa jakie miał do Niéj przez całe życie. Rodzice jego pochodzący ze znakomitéj rodziny Albizeskiów (Albiseschi), odumarli go w dziecinnych latach. Wychowany został przez ciotkę swoję Diannę, wielkiéj świątobliwości panią, która od lat najmłodszych wpoiła w serce jego miłość Boga i wielkie do przenajświętszéj Panny nabożeństwo. Dzieckiem jeszcze będąc, z upodobaniem przebywał w kościele, zajmował się przybieraniem ołtarzy, i z najpilniejszą uwagą przysłuchiwał się kazaniom, po których wróciwszy do domu, dokładną z nich zdawał sprawę i doskonale naśladował najlepszych kaznodziei, co zapowiadało w nim wysoki dar wymowy kościelnej, jakim późniéj zajaśniał. Codziennie widywano go klęczącego wieczorem przed cudownym obrazem Matki Bożéj, za miastem Sienna będącym. Skromnością obyczajów tak się odznaczał, że gdy już był młodzieńcem, nikt w obecności jego nie śmiał wymówić żadnego słowa cnotę czystości obrażającego, i zdarzało się że gdy lekkomyślni toczyli nieprzyzwoite rozmowy, za nadejściem Bernardyna, przerywali je mówiąc: „Milczmy, bo oto Bernardyn nadchodzi.”

Ukończywszy szkoły, obrał sobie w uniwersytecie wydział teologiczny, i w téj nauce tak wielki zrobił postęp, że świeckim jeszcze będąc, poczytywany był za jednego z najuczeńszych teologów. Przed wstąpieniem do Zakonu, wszedł do Bractwa przenajświętszéj Panny, założonego przy głównym szpitalu w Siennie, a do którego przyjmowano tylko osoby bardzo pobożne, i którego ustawy przepisywały nadzwyczaj ostry sposób życia, i wielkie dla ubogich chorych poświęcenie. Od téj już pory, rozpoczął święty Bernardyn ćwiczyć się w umartwieniach ciała: częste i ścisłe zachowywał posty, krwawe zadawał sobie biczowania, nosił włosiennicę, długie na modlitwie trawiąc godziny, dzień i noc z największą miłością obsługiwał chorych.

W roku 1400, straszne morowe powietrze wybuchło w Siennie. Szpital przy którym było bractwo do którego należał Bernardyn, przepełniony był zarażonemi, z których po ośmnastu na dzień umierało. To rozbudziło taki w obsługujących ten zakład popłoch, że gdy i z nich wielu padło, prawie wszyscy uciekli. Bernardyn nie tylko sam oddał się na usługi dotkniętych powietrzem i już ich ani na chwilę nie odstępował, lecz i dwunastu innych zachęcił przykładem swoim do podobnegoż poświęcenia, w skutek czego, gdy pilniejszy nastał około chorych dozór, i w zakładzie tym i w mieście całém wkrótce powietrze ustało. Chociaż nasz Święty dotknięty niém nie został, znużony atoli trudem jaki przez kilka miesięcy ponosił bez wypoczynku, zapadł na ciężką gorączkę, która go długo i bez nadziei życia w łóżku trzymała. Wyzdrowiał jednak zupełnie, a do sił przyszedłszy postanowił świat opuścić i wstąpić do Zakonu, — w czém go głównie utwierdziło widzenie w którém usłyszał głos z wizerunku Pana Jezusa ukrzyżowanego, w te słowa do niego przemawiający: „Bernardynie! widzisz mnie odartego z odzienia i do krzyża przybitego z miłości ku tobie: potrzeba więc abyś i ty, z miłości ku mnie, ogołocił się ze wszystkiego i wiódł życie ukrzyżowane.” Aby przeto odpowiedzieć tak miłościwemu wezwaniu, wstąpił do zakonu Braci - mniejszych, obierając sobie klasztor w którym wprowadzono reformę jak najściślejszą, według pierwotnego ducha synów ubogiego Patryarchy Franciszka Serafickiego.

Bernardyn, nie tylko od pierwszego dnia swojego nowicyatu, zajaśniał w Zakonie jak najwierniejszy naśladowca świętego Zakonodawcy Braci-mniejszych, lecz z czasem głównie przyczynił się do ustalenia téj reformy, od niego dopiéro właściwie swój wzrost i rozpowszechnienie biorącéj. Po wykonanych ślubach uroczystych, wyświęcony na kapłana, a jako już biegły teolog i nawet znany powszechnie z tego, na urząd kaznodziejski niezwłocznie wyniesiony został. Poddał się chętnie takowemu rozporządzeniu swoich przełożonych sługa Boży, lubo w zawodzie tym wielką miał trudność, z powodu nadzwyczaj niemiłego i ciągle silnie zachrypłego głosu. Uciekł się do przenajświętszéj Panny, któréj wszelkie łaski zawdzięczał, i prosił Ją, ponieważ wolą jest Bożą aby obowiązek kaznodziejski sprawował, żeby mu wyjednać raczyła zmianę głosu, lecz jeżeli to widokom Boga względem niego, to jest dobru jego własnéj duszy, nie sprzeciwia się. Matka Boża wysłuchała modlitwy tego wielkiego Swojego czciciela, który miał daru wymowy używać właśnie na głoszenie Jéj chwały, bo tém się głównie wsławił późniéj Bernardyn. Od téj chwili głos jego stał się nadzwyczaj dźwięczny i donośny, co niemało przyczyniało się do wielkich pożytków z jego prac apostolskich. Przytém bowiem, a także za przyczyną Matki Bożéj, obdarzył go Pan Bóg w wysokim stopniu, wszystkiemi przymiotami wielkiego kaznodziei.

Trudno téż wyrazić jak niezmierne pożytki przyniósł dla dusz wiernych, i jakie położył w Kościele zasługi, przez przeszło lat trzydzieści swojego kaznodziejskiego zawodu. Ogarnął nim całe Włochy, i we wszystkich znaczniejszych miastach miewał nauki, odbywał misye, dawał publiczne rekolekcye, wszędzie tysiące dusz pociągając do Boga, wyrywając z grzechów, nawracając z herezyi. Skoro czas pewien zabawił w jakiém mieście, w całéj ludności następowała najzbawienniejsza zmiana obyczajów: gry hazardowne, wówczas wszędzie zagęszczone, ustawały; niewiasty zarzucały zbytek w strojach, rozpustnicy szczerze się nawracali, najzaciętsze stronnictwa polityczne w wojnie z sobą zostające, broń składały i jednały się,

W kazaniach swoich i wielkiéj wartości pismach jakie pozostawił, przebija się przedewszystkiém szczególne jego nabożeństwo do przenajświętszego Imienia Jezus i do Matki Bożéj. Dotąd dzieła jego są najbogatszym skarbem pod tym względem, z którego czerpią wszyscy piszący o niezrównanych przywilejach przenajświętszéj Panny, a zwłaszcza o przywileju Jéj Niepokalanego Poczęcia i Wniebowzięcia, które to tajemnice, nasz Święty najgorliwiéj ogłaszał, uczenie wyświecał, i do ich czci wiernych najskuteczniéj zagrzewał.

Gorliwość jego nie ograniczała się na pracach około zbawienia dusz na świecie żyjących, nie pominął i braci swoich zakonnych. Zamianowany przez Papieża Eugeniusza IV Wikarym generalnym wszystkich klasztorów Braci-mniejszych we Włoszech, zajął się całém sercem rozszerzeniem reformy rozpoczętéj w klasztorze w Siennie, do którego był wstąpił. Jak dalece Pan Bóg pobłogosławił temu trudnemu jego zadaniu, miarkować można z tego, że gdy został zakonnikiem klasztorów ścisłéj téj reformy było we Włoszech tylko dwadzieścia, i w nich około dwóchset braci, a pod jego zarządem, doszła za jego życia jeszcze liczba takich klasztorów do blizko trzechset, i w nich było około sześciu tysięcy zakonników, od jego imienia Bernardynami nazwanych.

Wielu także cudami za życia jeszcze słynął. Razu pewnego, udając się z kazaniem do Mantuy, gdy potrzebował przeprawić się przez rzekę, a przewoźnicy wziąść go na prom nie chcieli, gdyż nie miał czém zapłacić, przepłynął na drugi brzeg rozesławszy na wodzie płaszcz swój, który nawet nie został przemoczony. Wielu chorych uzdrowił znakiem krzyża świętego, lub wezwaniem nad nimi Imienia Jezus, albo pomodliwszy się do Matki Bożéj. Gdy w czasie kazania, w którém mówiąc o wielkiéj chwale i przywilejach Bogarodzicielki, te słowa Pisma Bożego do Niéj stosował „/Ukazał się wielki znak na niebie/” 1, cały lud zgromadzony, ujrzał nad głową jego gwiazdę przedziwnéj jasności.

Ojciec święty Eugeniusz IV wyżéj wspomniony, chciał kilkakrotnie wynieść go na Biskupią godność: ofiarował mu z kolei biskupstwa Sieńskie, Feraryjskie i Urbińskie; pewnego razu nawet sam włożył mu Infułę na głowę. Lecz Święty Bernardyn rzuciwszy się do nóg Jego świątobliwości, ze łzami uprosił aby go pozostawił w jego stanie ubogiego zakonnika, w którym jak mu się zdawało, lepiéj służyć może Kościołowi, mając swobodę przenoszenia się z miejsca na miejsce ze swojemi pracami apostolskiemi.

Wśród niech zaskoczyła go śmierć święta, jak było świętém całe życie jego. Znajdował się w królestwie Neapolitańskiém, gdy w objawieniu okazał się mu święty Piotr Celestyn, i zapowiedział mu dzień zgonu. Przygotował się do téj chwili z najżywszą pobożnością, a oraz i z największym pokojem. Po przyjęciu Ostatnich Sakramentów świętych, prosił braci żeby go położyli na ziemi, aby mógł umierać podobnie jak jego święty ojciec Franciszek Seraficki. W gronie téż ich skonał spokojnie, w chwili gdy w chórze, zkąd dochodziły go głosy, śpiewano tę Antyfonę: „Ojcze…. oznajmiłem Imię Twe ludziom któreś mi dał… a teraz za nimi proszę… nie za świat, gdyż idę do Ciebie.” 2 Miał wieku lat sześćdziesiąt cztery, umarł 20 Maja, roku Pańskiego 1444.

Pan Bóg licznemi cudami, jakie zaszły przy jego grobie, świętość tego wielkiego sługi Swojego objawił, co skłoniło Papieża Mikołaja V do ogłoszenia jego kanonizacyi, w sześć lat po jego zejściu.

Pożytek duchowny

Naśladuj tego wielkiego Świętego w jego gorącém nabożeństwie do przenajświętszego Imienia Jezus i do Matki Bożéj, a przez to najłatwiéj uprosisz sobie łaski, abyś go naśladował i w cnotach jakiemi jaśniał, a szczególnie w cnocie czystości, z któréj tak on był znany, że jak to czytałeś dopiéro, sama jego obecność nakłaniała najlekkomyślniejszych do skromnego zachowania się. O! jak miłym stałbyś się Bogu, gdybyś i ty był takim.

Modlitwa (kościelna)

Panie Jezu Chryste! któryś błogosławionego Bernardyna wyznawcę Twojego, szczególną miłością przenajświętszego Imienia Twojego obdarzył; za jego zasługami i pośrednictwem prosimy, wlej w serca nasze ducha Twojéj miłości. Który żyjesz i królujesz i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 410–412.

Footnotes:

1

Apok. XII. 1

2

Jan XVII. 6.

Tags: św Bernardyn ze Sieny „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna wychowanie czystość zaraza Maryja imię Jezus Niepokalane Poczęcie Wniebowzięcie św Piotr Celestyn
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.